Reklama
Reklama

Rosja: Radary pozahoryzontalne sposobem na Tomahawki

18 grudnia 2018, 10:38
Zdj Radar mapa Google
Satelitarny obraz pozycji radaru pozahoryzontalnego „Kontiejner” (jego części odbiorczej). Fot. Google Maps

Rosjanie próbują różnymi sposobami wypełnić luki w swoim radiolokacyjnym systemie nadzoru powietrznego w odniesieniu do niskolecących celów, w tym rakiet manewrujących Tomahawk. Nie mają jednak odpowiedniej liczby samolotów nadzoru radiolokacyjnego i dlatego muszą się posiłkować radarami pozahoryzontalnymi.

Rosyjskie ministerstwo obrony dwukrotnie poinformowało (1 i 2 grudnia br.) o zamiarze wprowadzeniu na dyżur bojowy w 2019 roku stacji radiolokacyjnej wykrywania pozahoryzontalnego 29B6 „Kontiejner”. Nowa stacja (jej część odbiorcza) została rozmieszczona około 5 km od miejscowości Kowyłkino w Republice Mordowii (około 500 km na południowy wschód od Moskwy). Z ujawnionych zdjęć wynika, że budowa radaru została już zakończona. Natomiast z komunikatu resortu obrony, że pracuje on w tej chwili w tzw. trybie doświadczalno-bojowym.

Dowódca 1 Armii Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych generał porucznik Andriej Diemin poinformował jednak, że stacja „Kontiejner” ma dopiero przejść badania państwowe, w czasie których specjalna komisja przeprowadzi serię kontroli i testów. Tak więc dopiero za około sześć miesięcy radar może zostać oddany do użytku i uruchomiony operacyjnie.

image
Odbiorcze maszty antenowe radaru „Kontiejner”. Fot. mil.ru

Termin ten może się jednak przesunąć, ponieważ sami Rosjanie potwierdzają, że jest to pierwsza w kraju stacja tego rodzaju. Jeżeli jej badania zakończą się sukcesem to, zgodnie z planami modernizacji rosyjskich sił zbrojnych, zbudowanych i wdrożonych do służby zostanie jeszcze „kilka” „Kontiejnerów”. Przy czym pierwsza taka stacja kosztowała około 10 miliardów rubli (do etapu wdrożenia), a więc około 132 milionów euro.

Wydatek ten jest jednak uzasadniony, ponieważ nowe radary, zgodnie z oficjalnymi danymi, mają mieć możliwość „wykrywania masowego startu hipersonicznych rakiet manewrujących i statków powietrznych w odległości ponad dwóch tysięcy kilometrów od granic Federacji Rosyjskiej”. Biorąc pod uwagę obecną odległość radaru „Kontiejner” w Kowyłkinie od najbliższej granicy (z Ukrainą) może to oznaczać, że w rzeczywistości ma ona zasięg większy niż 3000 km. Zgadzałoby się to zresztą z komunikatami, które pojawiły się dokładnie pięć lat wcześniej – w 2013 r.

Możliwości tej stacji pozwalają na obserwowanie celów powietrznych daleko poza granicami Rosji. Stacja ta umożliwi siłom zbrojnym Federacji Rosyjskiej na otrzymywanie informacji o tych celach, aby ujawnić możliwy plan lub próbę masowego startu pocisków manewrujących i ich lot w kierunku granicy rosyjskiej, masowego startu lotnictwa, a w przyszłości również hipersonicznych pocisków manewrujących, które przeciwnik rozwija na kierunku Rosji. Stacja stanowi ważne ogniwo w systemie strategicznego odstraszania, najważniejszego ogniwa i kamienia węgielnego w systemie rozpoznawania i ostrzegania przed kosmiczno-powietrznym atakiem.

Dowódca 1 Armii Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej Rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych, generał porucznik Andriej Diemin

Co się faktycznie dzieje z radarem „Kontiejner”?

Te dwa grudniowe obwieszczenia resortu obrony można by potraktować jako pochwałę rosyjskiej myśli technicznej, gdyby nie fakt, że podobny komunikat pojawił się dokładnie pięć lat wcześniej – 9 grudnia 2013 r. Opublikowano go wtedy z okazji meldunku złożonego rosyjskiemu ministrowi obrony Siergiejowi Szojgu „o postępach w doświadczalno - bojowym dyżurowaniu unikatowego radiotechnicznego węzła pozahoryzontalnego wykrywania celów powietrznych w składzie wojsk powietrzno-kosmicznej obrony”.

W 2013 r. poinformowano, że chodzi o 590 samodzielny radiotechniczny węzeł pozahoryzontalnego wykrywania celów powietrznych, wchodzący w skład 1 Armii Wojsk Powietrzno-Kosmicznych (obecnie dowodzonej przez generała porucznika Andrieja Diemina). Sam minister Szojgu wyjaśniał, że znajdujący się tam radar „Kontiejner” został poddany testowej służbie bojowej tydzień wcześniej (około 2 grudnia 2013 r.), co może znacząco rozszerzyć możliwości monitorowania sytuacji powietrznej na kierunku zachodnim.

Nowy węzeł radiotechniczny jest zaprojektowany do monitorowania sytuacji powietrznej, ujawnienia charakteru działań obiektów powietrznych w obszarze odpowiedzialności w interesie dostarczania informacji organom wojskowego dowodzenia i punktów dowodzenia wojskami, a także wykrywania startów rakiet skrzydlatych.

Dowódca powietrzno-kosmicznej obrony, generał major Alieksandr Gołowko, wypowiedź z 2013 r.

Obecny na odprawie dowódca powietrzno-kosmicznej obrony generał major Alieksandr Gołowko uszczegółowił, że „Kontiejner” będzie pierwszą stacją radiolokacyjną, która pozwoli wykryć współrzędne różnych celów powietrznych w odległości ponad 3 tysięcy kilometrów i na wysokości od 0 do 100 km. Jeszcze więcej szczegółów przekazał dowódca 590 samodzielnego węzła radiotechnicznego pułkownik Andriej Rostowcew. Wyjaśnił on bowiem, że obecnie: „prowadzona jest kontrola funkcjonowania wszystkich systemów, sprzęt jest gotowy do działania i gotowy do walki, a stacja radarowa jest w trybie walki i monitoruje sytuację powietrzną w danej strefie”.

image
Jedna z trzech (południowa) linii masztów antenowych odbiorczych radaru pozahoryzontalnego „Kontiejner”. Fot. Google Maps

Rostowcew poinformował również Szojgu, że cały personel radaru jest zaangażowany „w praktyczne potwierdzenie określonych cech taktyczno-technicznych, określenie aktualnych możliwości bojowych radaru ,wszystko idzie zgodnie z planem”, wykonane zostaną wszystkie zadania, i to zgodnie z harmonogramem.

Ze słów Szojgu i Gołowki wynikało jasno, że radar „Kontiejner” był gotowy do badań państwowych i powinien wejść do służby w połowie 2014 r. Przy czym gotowa miała być nie tylko sama stacja radiolokacyjna, ale również personel operatorski i techniczny, który przeszedł w okresie od 1 maja do 30 listopada 2013 r. cały proces przygotowań do wejścia w „dyżury operacyjne”.

image
Położenie centrum kierowania w odniesieniu do „zachodniego” szyku antenowego radaru pozahoryzontalnego „Kontiejner”. Fot. Google Maps

W związku z tym raportami rosyjski minister obrony Szojgu zażądał „od wszystkich zaangażowanych i odpowiedzialnych osób w ścisłej zgodności z zatwierdzonymi planami i harmonogramami, - przejść do modernizacji węzła radiolokacyjnego”. Jak się teraz okazuje radar „Kontiejner” przez pięć lat nie został w pełni uruchomiony operacyjnie, ponieważ prawdopodobnie była gotowa tylko jedna trzecia część jego odbiorczego systemu antenowego.

Co ciekawe, generał major Alieksandr Golowko, który wtedy, niezgodnie z prawem deklarował, że „590 samodzielny węzeł radiotechniczny pozahoryzontalny wykrywania celów powietrznych jest gotowy do walki do walki”, został 1 sierpnia dowódcą rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych i 10 lipca 2017 r. otrzymał awans na generała pułkownika.

Poziom ukompletowania węzła przez personel i uzbrojenie, zasoby materialne, stan koszar i zasoby mieszkaniowe oraz specjalnych struktur zapewniają wypełnianie zadań bojowych.

 Dowódca powietrzno-kosmicznej obrony generał major Alieksandr Gołowko, wypowiedź z 2013 r.

Czym tak naprawdę jest (a właściwie powinien być) radar „Kontiejner”?

Radar „Kontiejner” to klasyczna, stacjonarna, pozahoryzontalna stacja radiolokacyjna. Określenie „klasyczna” wcale nie oznacza w tym przypadku, że jest to stacja „prosta”. Rosjanie zbudowali bowiem nie tylko duże „powierzchniowo” stacjonarne systemy antenowe z tzw. „kompleksem nadawczo odbiorczym”, ale również budynek stanowiska dowodzenia ze sprzętem operatorskim i obliczeniowym oraz podsystem dowodzenia i transmisji danych.

image
Budynek centrum kierowania i dowodzenia radaru „Kontiejner”. Fot. mil.ru

Cały sprzęt i oprogramowanie zostały stworzone i wyprodukowane przez rosyjskich producentów i instytuty naukowe – w tym głównie przez specjalistów OAO „Moskiewskiego Zespołu Naukowo-Produkcyjnego Instytutu Badań Naukowych dla Radiokomunikacji Dalekosiężnej” oraz firmę „Sarańskij teliewizionnych zawod” w Sarańsku (stolica Republiki Mordwińskiej).

Głównym i najbardziej charakterystycznym elementem radaru „Kontiejner” jest jego antena, a właściwie pola antenowe składające się z bardzo wielu pionowych masztów, odpowiednio rozstawionych, z których każdy (w części pasywnej) ma wysokość 34,155 m. W 2013 roku informowano, że w skład tego pola wchodzą 144 maszty ustawione w szeregu, które z daleka przypominają odwrócony grzebień (w którym odstęp między „ząbkami” wyraźnie zwiększa się po bokach).

image
Satelitarny obraz pozycji radaru pozahoryzontalnego „Kontiejner” (jego części odbiorczej). Fot. Google Maps

Ze zdjęć satelitarnych wynika jednak, że w rzeczywistości stacja „Kontiejner” ma trzy takie 144-masztowe pola antenowe, które z góry tworzą trójkąt równoboczny. Dodatkowo są to jedynie zestawy odbiorcze. Może to oznaczać, że w 2013 roku była gotowa tylko jedna trzecia część tego radaru i stąd polecenie Szojgu, by go dalej „modernizować”. Obecnie są to już trzy odpowiednio rozstawione rzędy anten, z których każdy ma długość około 1400 metrów. Rosjanie ujawnili również w 2013 roku, że docelowy kąt wykrycia celów aerodynamicznych w azymucie to 240 stopni.

W środku tego „trójkąta” utworzonego przez maszty antenowe znajduje się centrum kierowania, dowodzenia i łączności. Nie są to jednak bunkry otoczone obwałowaniem ziemnym (jak w przypadku standardowych posterunków radiotechnicznych), ale typowe wojskowe budynki ze spadzistym dachem. Jest to możliwe ponieważ Rosjanie stworzyli w tym miejscu jedynie system odbiorczy, gdzie nie ma zagrożenia promieniowaniem radiolokacyjnym. Układ nadawczy radaru „Kontiejner” (składający się z kilkudziesięciu, pojedynczych, wysokich masztów) znajduje się w okolicach miasta Gorodiec (w obwodzie niżnonowogrodzkim), oddalonego od Kowyłkina o 300 km na północ.

image
Budowa nadawczego szyku masztów antenowych radaru pozahoryzontalnego „Kontiejner” w miejscowości. Fot. Spiecstroj Rossii

Radary pozahoryzontalne nie wykrywają bowiem celów powietrznych bezpośrednio „widząc” swoją anteną cele powietrzne, ale obserwując je pośrednio – po dwukrotnym odbiciu sygnału radarowego od jonosfery, która w tym przypadku działa jak zwierciadło. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy stacja radiolokacyjna pracuje na bardzo długich falach (w paśmie krótkofalowym). W przypadku radaru „Kontiejner”  jest to pasmo 3-30 MHz.

Taka zasada pracy wiąże się jednak z pewnymi ograniczeniami. Przede wszystkim stacje radiolokacyjne na bardzo dużych falach nie są mobilne i wykorzystują stacjonarne szyki antenowe, rozłożone na bardzo dużych powierzchniach. Dodatkowo oddzielnie budowane są szyki antenowe odbiorcze i nadawcze (w przypadku radaru „Kontiejner” - w miejscowościach Gorodiec i Kowyłkino). Kolejnym utrudnieniem jest sektorowość obserwacji i kilkusetkilometrowa strefa martwa, w której radar „nie widzi” celów powietrznych.

image
Wnętrze sali operacyjnej centrum dowodzenia i kierowania radaru „Kontiejner”. Fot. mil.ru

Najpoważniejszymi wadami są jednak: brak możliwości określania wysokości (jest to radar dwuwspółrzędny), uzależnienie działania systemu od warunków panujących w atmosferze oraz cyklu plam słonecznych i mała dokładność określenia położenia celów (w porównaniu np. do radarów pracujących w pasmie centymetrowym). To dlatego radary pozahoryzontalne stosuje się głównie w systemach wczesnego ostrzegania, a nigdy do kierowania uzbrojeniem lub naprowadzania własnego lotnictwa i zestawów przeciwlotniczych.

Rosjanie twierdzą, że w radarze 29B6 „Kontiejner” udało im się opracować takie algorytmy przetwarzania odbieranego sygnału, że lokalizacja obiektów powietrznych może się odbywać ze stosunkowo dużą dokładnością. Konkretne dane na ten temat nie zostały jeszcze ujawnione, poza informacją, że parametry te są lepsze od „byłych” i istniejących odpowiedników.

Rosyjskie radary pozahoryzontalne

Określenie „byłych” zostało użyte nieprzypadkowo, ponieważ „w miarę” działające radary pozahoryzontalne rozlokowano jeszcze w systemie obrony powietrznej Związku Radzieckiego. Wtedy zbudowano trzy takie stacje: dwie na Ukrainie, koło Czarnobyla (radar „Duga” o rekordowym zasięgu 10000 km) i Nikołajewa oraz jedną w Komsomolsku nad Amurem. Wraz z upadkiem ZSSR system się jednak rozsypał i do pomysłu obserwacji pozahoryzontalnej powrócono dopiero tak na poważnie około 2008 roku. Rosjanie potrzebowali więc na stworzenie nowej generacji radaru tej klasy ponad 10 lat.

Jeżeli badania zakończą się sukcesem to kolejne radary zaczną być wprowadzane do systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, w tym także na kierunku północnym. Pierwsza stacja seryjna ma jednak zostać postawiona na Dalekim Wschodzie. I pomimo braku pieniędzy Rosjanie mogą się zdecydować na ten wydatek, ponieważ radary pozahoryzontalne teoretycznie pozwolą im stworzyć system wczesnego ostrzegania o nadlatujących na bardzo niskim pułapie rakietach manewrujących (np. amerykańskich typu Tomahawk i JASSM-ER oraz francuskich MdCN).

Rosja jak dotąd nie posiada takiego systemu, ponieważ przy tak długich granicach nie ma możliwości ich zabezpieczenia „klasycznymi” radarami. Na przeszkodzi stoi jak zawsze tzw. „horyzont radiolokacyjny” (wynikający z prostoliniowego rozchodzenia się fal elektromagnetycznych w paśmie mikrofalowym), który ogranicza zasięg wykrycia celów lecących na pułapie 150 m do najwyżej 57 km. 

image
„Metrowa” stacja wchodząca w skład radaru dalekiego zasięgu „Niebo-M”. Fot. mil.ru

I nie miało tu znaczenia, że Rosja chwali się np. wprowadzaniem zupełnie nowych stacji radiolokacyjnych dalekiego zasięgu „Niebo-M”. Mogą one bowiem owszem wykrywać obiekty powietrzne nawet do odległości 1800 km (według danych rosyjskiego resortu obrony), ale na bardzo dużych wysokościach (do 600 km). Niżej statki powietrzne mogą latać zupełnie „niewidoczne”.

W tej sytuacji Rosjanie mogli wykrywać cele niskolecące na większych odległościach tylko stosując samoloty radiolokacyjnego nadzoru A-50. Rosyjskie lotnictwo ma ich jednak zbyt mało (prawdopodobnie około 20 sztuk, w tym tylko pięć zmodernizowanych). Dodatkowe utrudnienie stanowi zapewnienie z ich wykorzystaniem ciągłego dyżurowania w ramach systemu ostrzegania. W tym przypadku radary pozahoryzontalne wydają się być jedynym, dostępnym dla Rosjan rozwiązaniem.

KomentarzeLiczba komentarzy: 39
trochę późno tawariszczi
sobota, 22 grudnia 2018, 13:01

Tomahawki czy Cruise to mieli Amerykanie na początku lat 80-tych, oraz F-117 o czym nikt nie miał pojęcia. Co mają teraz?

Voodoo
piątek, 21 grudnia 2018, 20:09

@FUN.....ile można tłumaczyć fizyka ciał stałych detekcja fal w przestrzeni..... Nie dociera j...est VIKI i to jest "bóg"....dla kochających M16 i F16.....departament obrony US podał wstępne koszty następcy F22....podkreslajac że będzie miał zdecydowaną przewagę nad flankerG i su57... ..to co.....raptor nie da rady?.....wychodzi na to że tylko EF 2000 da radę i dlatego kosztuje więcej jak " cuda wianek F35"

Fun funów USA
czwartek, 20 grudnia 2018, 23:10

Odpowiem, ze tak powiem "zbiorczo": drogi "bender" prawda jest taka, że z braku argumentów próbujesz jak zwykle "odwracać kota do góry ogonem" ale podobnie jak w przypadku dyskusji dot. mostu przez cieśninę Kerczeńską robisz to nad wyraz "nieudolnie". A przecież wystarczy tylko troszeczkę "dobrej woli" i "racjonalnego myślenia" aby zrozumieć, że konstrukcja taka jak radar np. "Woroneż" to nie budowa mostu na Dunajcu w Nowy Targu (z całym szacunkiem dla górali nie ten poziom konstrukcji, że o "elektronicznej" stronie nawet nie wspomnę). A idąc dalej: szanowny "czepialski" - niesamowicie się ciesze, ze podzielasz mój skromny pogląd dot. "czytania". Jak to mówią: na naukę nigdy za późno (szczególnie kiedy przysypiało się na lekcjach fizyki które np. traktowały o falach i ich propagacji). Kategorie radarów zaś są stosunkowo prosto definiowalne a, że te dalekiego zasięgu nazywane "pozahoryzontalnymi" bazują w zależności od typu na - nazwijmy to "nieco odmiennych systemach detekcji" wykorzystujących różniące się od siebie zjawiska fizyczne to chyba jasne dla każdego kto choc trochę "liznął" problem radiolokacji. PS. I a pro po tego "rozchodzenia się fal" o którym pisałeś a do czego zapomniałem się wcześniej odnieść: Taki rebus na wieczór: nie zastanowiło Cie, że fala 299 Mhz jest klasyfikowana jak "metrowa" a ma całkiem podobne "parametry" jak ta o częstotliwości 301 MHz klasyfikowana jako "decymetrowa"? Wiem, wiem: od tego może głowa rozboleć więc już i "meczę": na tym kończę i życzę dalszego systematycznego pogłębiania wiedzy i docierania do "prawdy" . A tekst o 'Sputniku" raczej zasłony i świadczący o pewnej formie ...."desperacji".

bender
czwartek, 20 grudnia 2018, 15:21

@fun funow: dziękuje za przybliżenie mi rosyjskiej rzeczywistości. Wg. tego co napisałeś przez 2 lata po oficjalnym i odświętnym zakończeniu budowy trwały prace wykończeniowe i wyposażanie w elektronikę. Dochodzimy więc do wniosku, że w Rosji zakończenie budowy oznacza osiągnięcie stanu surowego, albo zakończenie prac ziemnych. Bardzo to ciekawe, ale faktycznie wydaję się być prawdą :-DDD

czepialski
czwartek, 20 grudnia 2018, 11:50

Szanowny „Fun funów” tak zgadzam się „czytać” nie ogarniasz „czytać”, ale ze zrozumieniem i mniej Sputnika. Szanowny „Fun” po pierwsze proszę przeczytać tytuł artykułu ze zrozumieniem po drugie nie mieszać kategorii radarów po trzecie wystarczy przeczytać jeden temat z Radiotechniki oczywiście ze zrozumieniem. I również przyłączam się do życzeń również Świątecznych miłej lektury.

Fun funów USA
czwartek, 20 grudnia 2018, 09:47

Cóż drogi "czepialski". Pozostaje mi tylko powtórzyć Ci to co napisałem szanownemu "benderowi". Sugeruję "czytać" (a jak nie "ogarniamy" problemu od razu to dalej czytać, czytać" i to nawet kilka razy). Świat wtedy staje się bardziej "zrozumiały" a i polska literatura dot. "Woroneży" (zarówno w wersji 77Ja6 jak i 77Ja6-DM) choć wprawdzie nie za obszerna ale jest i to swobodnie dostępna . A co do drugiego wątku: przy odrobinie "językowego zaangażowania" można nawet zrozumieć o co chodziło z tą: fizyką, laserami i ...tłumaczeniem". Potrzeba tylko więcej wiary w siebie i determinacji w dotarciu do "prawdy" czego naprawdę szczerze życzę.

czepialski
środa, 19 grudnia 2018, 22:32

„takie sobie kalkulacje” piszesz typowe bzdury radar skuteczny jest tylko wtedy gdy odbierze użyteczny sygnał. W przypadku choinki będzie odbierał zakłócenia i tyle z radaru nawet jak cokolwiek uda się wysłać. I proszę powiedz coś Nam o tych nowych technikach radiowych co wysyłają falę radiową powierzchniową o częstotliwości 3MHz na 3000 km a szczególnie interesuje mnie ta cech bez odbicia. _____________„Fun funów USA” większego ośmieszenia to już chyba w Twoim wydaniu nie będzie ignorancja sięgnęła dna i tyle warte są wszystkie Twoje komentarze. Może byś coś napisał jak rozchodzą się fale decymetrowe (300 – 3000 MHz) a i metrowe ( 30 – 300 MHz) no chyba że w Rosji wymyślili nową fizykę jak przy laserach.

Fun funów USA
środa, 19 grudnia 2018, 22:28

Drogi "bender": ponoć "myślenie ma kolosalną przyszłość", podobną ma "czytanie" które zdecydowanie polecam (i nie Wikipedii jak robi Tu większość "komentatorów" z jednym "wiodącym" na czele). Tak więc "logiczne myślenie" odpowiednio ukierunkowane pozwoli Ci przyswoić wiedzę dot. tego co mogło się dziać (i działo) przez te "brakujące" 2 lata (skromnie podpowiem: montaż wyposażenia elektronicznego, jego kalibracja, szkolenie obsług itd. itd.). Ale, żeby to "zainicjować" dobrze "poczytać" (i nie "Wiki' czy inne podobne internetowe "wyrocznie" ale konkretną "branżową" literaturę). Wtedy komentarze będą "naprawdę merytoryczne".

bender
środa, 19 grudnia 2018, 17:53

To dość typowe dla Rosji: ta sama instalacja, budowana przez ponad 5 lat jest trzykrotnie ogłaszana sukcesem. Opinie, że radar pozahoryzontalny jest zwycięstwem rosyjskiej myśli technicznej nad oporną rzeczywistością są nieuzasadnione. Dwuwspólrzędne radary wczesnego ostrzegania przed masowym atakiem pełnią jednak inną rolę niż trójwspółrzędne AWACSy. Brakuje kompletnej świadomości sytuacyjnej i elementu zarządzania. Amerykanie używają radarów OTH razem z AWACSami, nie zamiast. @fun fanów: jak Rosjanie skończyli coś budować w 2007 a dwa lata później zaczęli tę rzecz próbnie eksploatować, to przez 2 lata pili wódkę z radości czy pojechali na wakacje? A może jednak nadal budowali pomimo propagandowego kłamstwa, że już gotowe?

CdM
środa, 19 grudnia 2018, 17:43

@rokobaroko: "schował do worka"? "opanowało kraj"??? Może nieco mniej tej "rokobarokowej" poezji? Co w tym dziwnego, że jeden szaleniec/terrorysta zabija ileś osób, gdziekolwiek na świecie? Co to ma wspólnego z wartością NATO? Czy ataki terrorystyczne, włącznie z największym, 9.11, przyniosły jakieś realne zagrożenie egzystencjalne dla jakiegokolwiek kraju zachodniego?

Davien
środa, 19 grudnia 2018, 15:18

Panie rzep i ładnie to tak kłamać:)) USA nie uzywa wyłacznie AN/FPS-118, które miały znacznie większy zasięg niz rosyjski Kontener bo do 4800km, ale uzywa tez radarów Cobra Dane, ROTHR, maja radar OTH na Hawajach wiec naprawdę panie rzep, wiki to nie wszystko:) To akurat Rosja nie ma nic w stylu ROTHR czyli OTH umozliwiajacego jednocześnie sledzenie celów morskich i powietrznych na ponad 3000km

czepialski
środa, 19 grudnia 2018, 13:23

„rzep” nie potrzeba wiele żeby zweryfikować Twoje informacje i tak: USA - AN / TPS-71 ROTHR kierunek południe 3 sztuki, Australia – Jindalee , Francja – NOSTRADAMUS 360 stopni. I proszę nie mieszać różnych klas radarów w temacie pozahoryzontalne.

Kiks
środa, 19 grudnia 2018, 13:05

@yaro To ruscy nie mają swoich monitorów? Nie boją się, że będą szpiegowani? No taka "potęga"..

Palmel
środa, 19 grudnia 2018, 11:13

A jak to się będzie miało do naszego zdrowia, "POLAK" Rosja to nie kraj to stan umysłu i jeśli tego nie zrozumiesz to nigdy nie zrozumiesz Rosjan i mają tyle bomb atomowych że ich nikt nie zaatakuje

rzep
środa, 19 grudnia 2018, 00:18

@czepialski: USA miały pozostałości z czasów Zimnej Wojny w postaci starych radarów AN/FPS-118 OTH-B o dużo mniejszej mocy niż sowieckie i o mniejszych możliwościach. Były rozmieszczone w Oregonie i Maine i skierowane na wschód i zachód, bez pokrycia południa i północy. Po zakończeniu Zimnej Wojny radar w Oregonie rozebrano, więc teraz nic na Pacyfik nie patrzy, a ten patrzący na Atlantyk jest "uruchamiany losowo" (ok. 40 godzin tygodniowo) i jest w kiepskim stanie. USA nie ma nic klasy Woroneża czy Kontenera.

rokobaroko
wtorek, 18 grudnia 2018, 23:47

Ludzie o jakim wy tu piszecie zmasowanym ataku... W Europie Zach. ostatnio okazało się ,że jeden Arab ( wielokrotnie notowany na policji za swoje dotychczasowe przestępstwa) sam jeden z jedną strzelbą schował do wora z korkiem całe służby specialno-antyterrorystyczne silnie militarnej Francji z produktem krajowym brutto... I tyle jest warte NATO ( dwu harcerzy w dowolnym momencie opanowało by dowolny kraj ) jak we Francji zrobił to jeden...

Urko
wtorek, 18 grudnia 2018, 21:26

@ Mateusz - tak masz rację. Ten system nawet wcale nie musi działać. Wystarczy, że wykryje że został zaatakowany. Może to nie jest wczesna detekcja, ale też daje jakąś informację o poczynaniach przeciwnika. Taki fałszywy cel dla naiwnych, do tego dosyć rozproszony, wymagający do pewnego unieszkodliwienia (jeśli w ogóle działa) co najmniej kilkudziesięciu, a nie jednego trafienia.

czepialski
wtorek, 18 grudnia 2018, 21:02

A nasi specjaliści od wszystkiego zniszczyli instalacje w Radiówku byłoby czym zakłócać na falach krótkich. ______________ „takie proste kalkulacje” muszę zmartwić USA ma swoje analogiczne rozwiązania i używa ich od lat autor tego tekstu opisywał je jeśli pamięć mnie nie myli w 2015 lub 16.

POLAK
wtorek, 18 grudnia 2018, 21:00

Ale o czym tu mowa??? - to upadłe mocerstewko ma pkb Włoch, a ile na wydanie ma USA czy NATO - co by sobie ruskie nie zbudowali, nie są żadnym rozwiniętym państwem, nie mają żadnej nowoczesnej technologii, jak będą chcieli... to im dowalą na różne sposoby... nie tylko militarne, a sprzęt rodem lat 80 to mogą sobie onuce wiecie gdzie wcisnąć. Żaden bełkot poniższych trolli nic tu nie zmieni, stratedzy w NATO i USA doskonale wiedzą co macie i czym dysponujecie. A wysokie technologie są zawsze widoczne w przemyśle cywilnym, a hodowanie ziemniaka czy ropa, gaz nijak ma się do kosmicznych technologii. najpierw wyprodukujcie samochód na miarę Fiata 500 , TV, Smatfony , komputery itp. Bo teraz wasz bełkot o potędze i nowych technologiach to już nie jest śmieszny, jest żałosny... :P

Maciek
wtorek, 18 grudnia 2018, 20:09

Gdyby nie ich wrodzona nienawiść do reszty świata, to powiedziałbym, że żal mi tych sowietów. Ten radar to krzyk rozpaczy.

Fun funów USA
wtorek, 18 grudnia 2018, 19:13

Artykuł poruszający ciekawy temat a „fascynacja” jaką wzbudził u wielu komentatorów świadczy o tym jakimi faktycznie „znawcami” są Ci, którzy jakże często autorytatywnie wypowiadają się na Tym forum na wszelkie tematy dotyczące -nazwijmy- to ogólnie „wojskowości” (tematy o "ptakach i Pancyrze" czy "niewidzenia Tomahawków przez S-400 w Syrii" z czystej litości przemilczę) . Jednak pan komandor M. Dura temat przedstawił dość „monotematycznie” tj. skoncentrował się na tym jednym jedynym radarze 29B6 „Kontejner” a treść artykułu sugeruje, iż jest to jedyny radar dalekiego zasięgu działający aktualnie w Rosji : cyt:„w miarę” działające radary pozahoryzontalne rozlokowano jeszcze w systemie obrony powietrznej Związku Radzieckiego. Wtedy zbudowano trzy takie stacje: dwie na Ukrainie, koło Czarnobyla (radar „Duga” o rekordowym zasięgu 10000 km) i Nikołajewa oraz jedną w Komsomolsku nad Amurem. Wraz z upadkiem ZSSR system się jednak rozsypał i do pomysłu obserwacji pozahoryzontalnej powrócono dopiero tak na poważnie około 2008 roku. Rosjanie potrzebowali więc na stworzenie nowej generacji radaru tej klasy ponad 10 lat(!!!)”. Ale u schyłku jego istnienia w ZSRR istniało 10 „aktywnych” stacji radarowych dalekiego zasięgu tj. „pozahoryzontalnych” typów Darjał, Wołga i Dniepr (o parametrach przystających oczywiście do "tamtych czasów"). Po rozpadzie "sowieckiego sajuza" na terenie Rosji pozostała połowa. Prace projektowe nad takimi radarami nowej generacji („Woroneż” i „Kontejer”) ruszyły „na poważnie” nie w 2008 r. a 7 lat wcześniej. Pierwszego „Woroneża” (pracującego na falach metrowych o zasięgu <4000 km) ukończono w 2007 r. a dwa lata później Rosjanie rozpoczęli jej „próbną” eksploatację. Drugi taki radar ale „w wersji” na fale decymetrowe (Woroneż DM) wszedł do eksploatacji w 2010 r. Obecnie Rosja ma 8 „aktywnych” Woroneży (z czego 4 w eksploatacji „bojowej” a pozostałe w „doświadczalno-bojowej”) i dwa w budowie. Oprócz opisanego w artykule radaru drugi taki sam zbudowany jest w Zeja w Obwodzie Amurskim i zgodnie z początkowym planem ma on w tym roku rozpocząć dyżury „doświadczalno-bojowe”.

John
wtorek, 18 grudnia 2018, 18:37

@stary grzyb te niewidzące systemy zestrzeliły ponad 75% lecących Tomahawk w Syrii czym spowodowały, że Ameryce odechciało się ich używać tam gdzie są stare i nowe rosyjskie OPL bo kompromitują one te rakiety. Biorąc to pod uwagę piszesz idiotyzmy.

jlc
wtorek, 18 grudnia 2018, 21:09

Raczej 105,3%. Tak czy siak setka pociskow nie zrobila wrazenia na assadzie. Za to rosjanie musza miec ubaw z koncepcji szachowania ich orka i dwoma tuzinami rakiet.

pytajnik do zajadłych trolli
wtorek, 18 grudnia 2018, 18:34

@Rosjankiewiczu Jacku, na jakiej podstawie opierasz swoje zdanie ?

yaro
wtorek, 18 grudnia 2018, 18:33

@Ralf a co ma monitor do radaru i jaka jest zależność pomiędzy skutecznością radaru a monitorem Dell'a i oczywiście Windows XP ? Czekamy na wyczerpującą inżynierska odpowiedź ? Podpowiem, na dotychczasowych zdjęciach systemów OPL Rosji jakie udało się podejrzeć w sieci, na wszystkich monitorach nie można było zobaczyć Windows XP, 7,810 a dedykowane oprogramowanie na jakimś systemie i sądząc po ramkach jakie były wyświetlone było to coś na bazie Linuksa. Więc jeszcze raz, rzetelnie po inżyniersku napisz tu nam swój wywód.

Mirek
wtorek, 18 grudnia 2018, 17:45

Ja bym wolał artykuł jak sie bronic przed Rosją i chinami może pracownik obecnego mon przeczyta i biedzie chociaż jeden jakiś sensowny zakup lub plan

Naiwny
wtorek, 18 grudnia 2018, 17:44

Pierwszy Tomahawk nad Rosją zgasi światło nie tylko w Moskwie ale i w Waszyngtonie, Londynie i Warszawie. Idea jest taka żeby nie było tego "pierwszego" tomahawka i żeby nikt nie kombinował, że może się udać. Jak na razie jest oczywiste, że ani USA ani Rosja nie są w stanie obronić swoich terytoriów przed masowym uderzeniem drugiej stron. Jednocześnie obowiązujące doktryny zakładają, że w przypadku wykrycia nadchodzącego uderzenia odpala się swoje środki a później się strzela do wyczerpania zasobów. I 'światło' gaśnie dla całej Naszej cywilizacji. A wystarczy do tego zidentyfikowana jedna rakieta zmierzająca do celu. Po to buduje się takie instalacje. One nie mają przetrwać pierszego uderzenia tylko o nim poinformować.

takie sobie kalkulacje
wtorek, 18 grudnia 2018, 16:14

@tanio i skutecznie: jak jonosfera rozbłyśnie jak choinka to radary OTH będą jeszcze lepiej działać, bo jonosfera będzie jeszcze lepiej odbijać fale radiowe. Co przestanie działać, to radary na amerykańskich satelitach, satelitarne systemy nawigacji i komunikacji, bo jonosfera stanie się nieprzeźroczysta. Ponadto tak naprawdę nie wiadomo na jakiej zasadzie działają te radary. Przy nowych technikach radiowych i obliczeniowych 3 Mhz wydaje się zapewniać zasięg 3000 km przy wykorzystaniu fali powierzchniowej, bez odbicia od jonosfery (a najprawdopodobniej ten radar pewnie wykorzystuje wszelkie metody i syntentyzuje wskazania).

takie proste kalkulacje
wtorek, 18 grudnia 2018, 16:06

Jeśli taki radar o zasięgu 3000km kosztuje tylko 132 mln € to się nie dziwię, że nie pchają się w AWACSy, bo to nieporównanie tańsze od AWACSa, który w dodatku nie może pracować 24/7 i ma zasięg radaru przeciw niskolecącym celom góra 300km, czyli za mało by się zbliżać do nowoczesnej opl czy rejonu działania myśliwców wroga i daje zbyt krótkie uprzedzenie wobec szybkich celów. Nawet mała precyzja nie jest przeszkodą: zasięg pozwoli na alarm i uruchomienie opl i myśliwców z precyzyjnymi radarami, bez konieczności ich stałego dyżurowania. Dodatkowo do precyzyjnego wykrywania (ale na swoim terytorium) maszyn stealth czy Tomahawków Rosja ma łańcuchy bistatycznych radarów Struna. AWACS jest nieekonomiczny. USA odkryły, że nie mają możliwości wykrywania pocisków samosterujących, AWACSy są na to za drogie i próbowały to załatać aerostatami, ale jak pamiętamy, "Gone with the Wind" (Przeminęło z wiatrem) czyli zostały zerwane przez wiatr i zniszczone.

seitz
wtorek, 18 grudnia 2018, 15:24

To już któryś ostatnio bardzo ciekawy artykuł Maksymiliana Dury. Ostatnio był świetny artykuł Albatros Rośnie o polskiej Stoczni i 3 niezwykle ambitnych niszczycielach min jakie mało kto potrafi na świecie produkować. Oraz artykuł Przemiana Loary w Polskiego Pancyra o polskich prawdopodobnie najlepszych na świecie rakietach przeciwlotniczych Grom/Piorum i o tym, że mamy wszelkie kompetencje, żeby wydłużyć ich zasięg łatwo tworząc ogólnokrajowy system przeciwlotniczy w Mesko Skarżysko Kamienna. Aż żal że nakłądy wzrosły z 8 mld zł tylko na 13 mld zł.

Stary Grzyb
wtorek, 18 grudnia 2018, 13:58

Biorąc pod uwagę, że "Tomahawków" (i im podobnych) nie widzą nawet na względnie krótkich odległościach "nie mające analogów" radary systemów S-400 (co okazało się w Syrii), to z pewnością działające na falach długich i z istoty o wiele mniej precyzyjne radary pozahoryzontalne będą w tej sprawie "jeszcze lepsze". Swoją drogą, nie sposób pojąć, dlaczego Amerykanie dotąd nie zamknęli dożywotnio Obamy za wycofanie z uzbrojenia morskich pocisków "Tomahawk" z głowicami atomowymi i o zasięgu 2.500 kilometrów.

Serwor
wtorek, 18 grudnia 2018, 13:54

Bardzo dobry artykuł, autor daje coraz lepsze materiały do czytania, jestem pod wrażeniem.

Mateusz
wtorek, 18 grudnia 2018, 13:39

pierwszy tomahawk gasi światło w tym radarze, a reszta leci już jak do siebie

oki
wtorek, 18 grudnia 2018, 13:08

Polecam zapoznać się dokładnie z tematem "radar pozahoryzontalny".

Rosankiewicz Jacek
wtorek, 18 grudnia 2018, 12:58

Nic Rosjanie nie zdziałają tymi sposobami, Pozdrawiam, Rosankiewicz Jacek

tanio i skutecznie
wtorek, 18 grudnia 2018, 12:58

Nie a więc jak zagłuszanie - emitowanie w jonosfere tysięcy "dummy signals" Najlepsze że mozna to robic nad własnym niebem. jak jonosfera robłysnie jak choinka to moga sobie te radary wsadzic tam gdzie im slońce nie dociera Zmęczona osługa sama wyłaczy te radary....

Steve
wtorek, 18 grudnia 2018, 12:30

Jak zawsze bardzo ciekawa analiza autora

Kiks
wtorek, 18 grudnia 2018, 12:23

Prawda pewnie pośrodku.. A Pancyr nie odróżnia drona od ptaków.

Ralf_S
wtorek, 18 grudnia 2018, 12:22

Ruski radar, monitory Della, a system to pewno Windows XP, jak na zdjęciach z wnętrza kompleksu S-300 :)

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama