Reklama
Reklama

Rosja przygotowuje się do arktycznej wojny [FOTO]

28 lutego 2017, 11:45
fot. mil.ru
Śmigłowce transportowe Mi-26 podczas działań w Arktyce – fot. mil.ru
Niektóre zdjęcia pokazują, że nowoczesne umundurowanie w Arktyce nie jest przeznaczone dla wszystkich pododdziałów – fot. mil.ru
Standardowym zadaniem szkoleniowym rosyjskich żołnierze jest dziesięciokilometrowy marsz w pełnym oporządzenia w co najmniej dwudziestostopniowym mrozie – fot. mil.ru
Rosyjscy żołnierze uczą się korzystania z zaprzęgów ciągnionych przez psy – fot. mil.ru
Rosyjscy żołnierze uczą się korzystania z zaprzęgów ciągnionych przez renifery – fot. mil.ru
„Konwój arktyczny” prowadzony przez samochód terenowy Trekol-39294 – fot. mil.ru
W „konwojach arktycznych” sprawdzano m.in. samochody ciężarowe KAMAZ-43502 „Patrul”, Ural-4320-3 CHL, Ural-wagon M oraz pojazdy terenowe Trekol – fot. mil.ru
Arktyczny pojazd terenowy Trekol-39295 z platformą ładunkową – fot. mil.ru
Rosyjscy żołnierze działający w Arktyce otrzymują specjalne maski chroniące ich m.in. przed śnieżną ślepotą – fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
Fot. mil.ru.

Federacja Rosyjska przygotowuje swoje siły zbrojne do długotrwałych działań bojowych w rejonie Arktyki wprowadzając uzbrojenie, sprzęt i infrastrukturę odporne na warunki arktyczne oraz odpowiednio szkoląc żołnierzy. Rosjanie uzyskują coraz większą przewagę w tej dziedzinie i mobilizują państwa NATO do działań zapobiegających nowemu zagrożeniu.

Częste komunikaty rosyjskiego ministerstwa obrony wyraźnie wskazują, że Rosja konsekwentnie realizuje plan militaryzacji Arktyki. Działania resortu obrony skupiają się w tym przypadku na trzech dziedzinach:

  • na budowie lub modernizacji sprzętu i uzbrojenia wojskowego przygotowanego do warunków arktycznych;
  • na szkoleniu pododdziałów – zarówno tych, które na co dzień stacjonują na północy Rosji, jak i tych, które w razie potrzeby mogą tam zostać przerzucone;
  • na przygotowaniu stałej infrastruktury naziemnej, która stanowiłaby bazę zaopatrzeniową dla ewentualnych operacji.

Sprzęt wojskowy

Arktyczne wyposażenie wojskowe to jedna z niewielu dziedzin, w której Rosjanie mogą mieć wyraźną przewagę nad państwami zachodnimi. W tym przypadku nie liczy się bowiem finezja wykonania i wyrafinowane, wewnętrzne systemy elektroniczne, ale mechaniczna odporność na kilkudziesięciostopniowe mrozy, wilgoć, kurz, śnieg i błoto. Rosja wykorzystuje w tym przypadku bogate doświadczenia uzyskane przez syberyjski przemysł wydobywczy, którego techniczne rozwiązania są teraz coraz częściej adoptowane dla potrzeb armii.

Rosjanie w pierwszej kolejności zajęli się przygotowaniem odpowiednich środków transportu i to zarówno naziemnych, jak i powietrznych. Wiele wskazuje na to, że praktycznie każdy statek powietrzny – w tym przede wszystkim śmigłowce, ma swoją wersję arktyczną lub pakiet przygotowawczy do działań na dalekiej północy.

Śmigłowce transportowe Mi-26 podczas działań w Arktyce – fot. mil.ru

Są one doposażane w pierwszej kolejności w specjalny system uruchamiania silników w kilkudziesięciostopniowym mrozie, nowe osłony termiczne i system podgrzewania paliwa, oleju oraz wody. Ostatnio zaprezentowanym przykładem takiej przeróbki jest śmigłowiec Mi-8AMTSZ-WA. Rosjanie utworzyli nawet pierwszy „arktyczny” dywizjon dronów, którego stała baza znajduje się w okolicach miasta Anadyr w Autonomicznym Okręgu Czukockim. Jak na razie jest on jest wyposażony w dwa typy bezzałogowców: „Orłan-10” i „Forpost”.

fot. mil.ru

Rosyjska armia cyklicznie organizuje specjalne testy uzbrojenia i sprzętu wojskowego wysyłając go w rejony arktyczne. Najnowsze takie sprawdzenie odbywa się obecnie pod nadzorem szefostwa broni pancernej i techniki samochodowej rosyjskiego ministerstwa obrony. Rosjanie zorganizowali w tym celu konwój na trasie od miejscowości Tiksi (w Jakucji) do wyspy Kotielnyj i z powrotem przemieszczając się po zamarzniętym Morzu Łaptiewów. Żołnierze i ładunek jest przewożony m.in. z wykorzystaniem nowych wersji „śniegobłotochodów” i samochodów terenowych.

fot. mil.ru

Jako sprzęt transportowy użyto zmodernizowane, przegubowe transportery wojskowe - czyli pojazdy gąsienicowe „Witiaź” w wersji „P” - pływającej: DT-10PM (o wadze 32 ton zdolne do transportu 10 ton ładunku) z jedną przyczepą i DT-30PM (o wadze 39 ton zdolne do transportu 30 ton ładunku) z dwiema przyczepami. Dodatkowo testowano przystosowane dla potrzeb armii pojazdy terenowe Trekoł na wielkich, niskociśnieniowych oponach (produkowana seryjnie, rosyjska wersja monster trucków).

Konwój ma do pokonania w czasie prób ponad 2000 km działając w typowych warunkach dalekiej północy: w temperaturach często poniżej 60 stopni, w czasie nocy polarnej, w zamieci i przy wietrze o prędkości ponad 35 m/s (ponad 126 km/h), przebywając głęboki śnieg i jadąc po lodzie.

„Konwój arktyczny” prowadzony przez samochód terenowy Trekol-39294 – fot. mil.ru

Podobne wyprawy są organizowane dla samochodów. Przykładowo w ekspedycji przeprowadzonej w lutym 2016 r. wzięło udział 14 pojazdów, takich jak KAMAZ-43502 „Patrul”, Trekol-39294, Trekol-39295 z platformą ładunkową, KAMAZ-53501HL, Ural-63706 „Tornado-U” z opancerzoną kabiną, Ural-obok koła 6x6, Ural-4320-3 CHL, Ural-wagon M z kabiną panelową oraz wojskowe śniegochody.

W „konwojach arktycznych” sprawdzano m.in. samochody ciężarowe KAMAZ-43502 „Patrul”, Ural-4320-3 CHL, Ural-wagon M oraz pojazdy terenowe Trekol – fot. mil.ru

Rosjanie są jednak przygotowywani również do walki bez stosowania ciężkiego sprzętu. Rosyjskie ministerstwo obrony ujawniło bowiem w styczniu 2017 r., że żołnierze arktycznej brygady Floty Północnej przeszli również szkolenie z poruszania się za pomocą psich zaprzęgów i sań ciągnionych przez renifery. Takie obozy treningowe organizuje się z pomocą lokalnych hodowców reniferów i maszerów, którzy uczą wojskowych jak kierować „tradycyjnymi środkami transportu ludów Północy”. Dla żołnierzy żołnierze arktycznej brygady Floty Północnej szkolenie przeprowadzono w lutym br. na obszarze pasterskim reniferów w miejscowości Łowoziero w Obwodzie Murmańskim.

Rosyjscy żołnierze uczą się korzystania z zaprzęgów ciągnionych przez psy – fot. mil.ru

Obwód Murmański to również miejsce szkolenia dla specjalistów sprzętu inżynieryjnego. Do treningu wykorzystuje się w tym przypadku bazę morskiego, inżynieryjnego batalionu Floty Północnej w miejscowości Szczuk-Oziero. Rosjanie szkolą tam obsługę sprzętu inżynieryjnego nie tylko sił morskich, ale również wojsk lądowych, wojsk powietrzno-kosmicznych oraz przeciwlotniczych. Wszystkie te rodzaje sił zbrojnych mają bowiem realizować zadania w rejonie Arktyki i muszą być do tego przygotowane.

Rosyjscy żołnierze działający w Arktyce otrzymują specjalne maski chroniące ich m.in. przed śnieżną ślepotą – fot. mil.ru

Rosjanie w czasie ekspedycji i ćwiczeń sprawdzają nie tylko technikę wojskową, ale również całe wyposażenie niezbędne do przeżycia zima na dalekiej północy – w tym specjalną odzież arktyczną (z pianką do pokonywaniu przeszkód wodnych - przerw między krami, wykonaną z 8 mm neoprenu o wysokiej gęstości), maski chroniące twarz przed mrozem i „słoneczną ślepotą”, produkty żywnościowe i medycznego zabezpieczenia, nowe systemy oczyszczania i odsalania wody, przenośne i stacjonarne środki do określania grubości pokrywy lodowej oraz paliwo arktyczne. Sprawdzane są także kontenery mieszkalne oraz szkieletowe, nadmuchiwane, szybko rozkładające się namioty zabezpieczające zarówno ludzi, jak i technikę wojskową.

Niektóre zdjęcia pokazują, że nowoczesne umundurowanie w Arktyce nie jest przeznaczone dla wszystkich pododdziałów – fot. mil.ru

Taktyka działania arktycznych jednostek wojskowych

Warunki klimatyczne dalekiej północy wpływają nie tylko na sprzęt, jaki wykorzystują żołnierze, ale również na ich taktykę działania. Przede wszystkim Rosjanie nie ćwiczą tutaj prowadzenia operacji wielkimi jednostkami wojskowymi, ale szybko przemieszczającymi się pododdziałami żołnierzy przygotowanych do samodzielnego przeżycia nawet przez kilkanaście dni.

Oczywiście na dalekiej północy cały czas ćwiczone są operacje desantowe, ale realizuje się je niewielkimi siłami. Nie przygotowują więc one prawdopodobnie Rosjan do przejęcia jakiegoś obcego terytorium wielkimi związkami taktycznymi, ale uczą ich jak dostarczyć zapasy lub wsparcie dla jednostek już działających w Arktyce.

Arktyczny pojazd terenowy Trekol-39295 z platformą ładunkową – fot. mil.ru

Przykładowo w październiku 2016 r, z jednego dużego okrętu desantowego „Kondopoga” (projektu 775) wysadzono bezpośrednio na nieumocniony brzeg Wyspy Północnej (będącej częścią archipelagu Nowa Ziemia) „desant” w sile tylko około 100 żołnierzy i 11 pojazdów wojskowych. Były tam m.in., kołowe transportery opancerzone BTR-82A, opancerzony transporter gąsienicowy MT-ŁBW, lekki pływający „błotośniegochod” TTM oraz wzmocnione samochody ciężarowe KamAZ i Urał. Podobnej skali desant przeprowadzono pod koniec września siłami arktycznej brygady na Wyspie Ziemia Aleksandra w Archipelagu Ziemia Franciszka – Józefa.

W operacjach na lądzie w Arktyce stosuje się inną organizację, niż na co dzień wykorzystuje się w wojskach lądowych. Zmusza do tego rodzaj posiadanych środków transportu indywidualnego. W czasie ćwiczeń Rosjanie pokazują bowiem coraz częściej, że chcą w tym celu także wykorzystywać skutery śnieżne. Na bazie tych pojazdów organizując pięcio-sześcioosobowe sekcje, z których każda składa się ze skutera z dwoma osobami, który ciągnie za sobą 3-4 żołnierzy na nartach.

fot. mil.ru

Rosjanie nie zakładają przy tym prawdopodobnie, że zagraża im agresja z wykorzystaniem dużych, jednolitych sił przeciwnika, ale atak niewielkich grup dywersyjnych. Dlatego większość ich ćwiczeń polega na okrążaniu i neutralizacji „dywersantów” oraz na prowadzeniu własnych operacji specjalnych. Rosjanie trenują dodatkowo ewakuację rannych oraz prowadzenie operacji poszukiwawczo – ratowniczych, przede wszystkim w odniesieniu do pilotów własnego lotnictwa.

Wskazuje się przy tym na doświadczenia z czasów II wojny światowej, gdy „zmobilizowano” ponad 10000 reniferów tworząc z nich kilka transportowych brygad. W większości przypadków służyła w niej ludność zamieszkująca rejony arktyczne np.: Nieńcy, Saamowie (Lapończycy) i Komiacy. Potrafili oni już wtedy ewakuować nie tylko ludzi, ale również uszkodzone samoloty.

Rosyjscy żołnierze uczą się korzystania z zaprzęgów ciągnionych przez renifery – fot. mil.ru

Obecnie zakłada się wykorzystywanie na dalekiej północy żołnierzy z całego obszaru Rosji, którzy w tym celu przechodzą jednak odpowiednie szkolenie. Tylko w tym roku i tylko we Wschodnim Okręgu Wojskowym uczestniczyć w nim będzie 10000 osób. Odbywa się to w ramach szkolenia ogólnowojskowego, w którym są jednak realizowane tak specyficzne zadania, jak dziesięciokilometrowy marsz w temperaturze powietrza poniżej minus 20 stopni Celsjusza. Całe przedsięwzięcie jest realizowane w trudnym terenie, z utrzymaniem zasad ochrony i bezpieczeństwa oraz z pełnym obciążeniem.

Standardowym zadaniem szkoleniowym rosyjskich żołnierze jest dziesięciokilometrowy marsz w pełnym oporządzenia w co najmniej dwudziestostopniowym mrozie – fot. mil.ru

Do działań na dalekiej północy przygotowywane są także uzawodowione pododdziały wojsk powietrzno–desantowych oraz wojsk specjalnych. Spadochroniarze za każdym razem uczą się „lodować” na nieprzygotowanych polach lodowych razem z zasobnikami transportowymi o masie od 30 do 50 kg, które pozwalają im przeżyć przy silnych mrozach. Zawierają one nie tylko wyposażenie indywidualne, ale również środki ratownicze –służące m.in. do ewakuacji cywilów z arktycznych rejonów.

W większości przypadków spadochroniarze i specnazowcy ćwiczą zakładanie mobilnych baz, wyposażonych w łączność satelitarną - z utworzonym lądowiskiem. To właśnie takie bazy były później punktem startu dla sekcji patrolowych, które przy takiej organizacji mogą oddalać się od obozowiska nawet do 150 km.

Infrastruktura arktyczna

Od kilku lat stało się jasne, że Kreml nie tylko odtwarza infrastrukturę arktyczną zbudowaną jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, ale realizuje również zupełnie nowe inwestycje zwiększające ilość żołnierzy na dalekiej północy. Szczegółowe plany prawdopodobnie zostały zatwierdzone w 2015 r., kiedy podjęto m.in. decyzję o utworzeniu zunifikowanego dowództwa dla całego rejonu Arktyki, a nie opieraniu się np. na Dowództwie Floty Północnej.

Rosjanie już teraz posiadają kilka garnizonów, które są uznawane za najdalej wysunięte na północ na świecie. Znajdują się one m.in. na archipelagu Ziemi Franciszka Józefa, Nowej Ziemi i Wyspach Nowosyberyjskich i są w większości administrowane przez Flotę Północną. Zalicza się je do tzw. „wojennych garnizonów zamkniętego cyklu”, a ich liczba ma się systematycznie zwiększać. Przykładowo już zapowiedziano dyslokowania do 2018 r. w rejonie Czukotki całkiem nowej dywizji obrony wybrzeża.

fot. mil.ru

Przypuszcza się, że wzorem dla wszystkich inwestycji będą kompleksy administracyjno–mieszkalne AŻK (administratiwno-żiłoj komplieks): „Arktyczna koniczynka” („Arkticieski trilistnik”) wznoszony na wyspie Ziemia Aleksandry archipelagu Ziemia Franciszka Józefa oraz „Północna koniczynka” („Siewiernyj kliewer”) na archipelagu Wyspy Nowosyberyjskie. Są one budowane z użyciem na niespotykaną skalę innowacyjnych i energooszczędnych technologii oraz wyposażone we wszystko, czego potrzeba do samodzielnego życia 150 osób personelu przez półtora roku.

Są jednak również realizowane mniejsze przedsięwzięcia budowlane, w ramach których buduje się np. lądowiska i lotniska z tworzeniem na nich m.in. sieci oświetleniowej, co ma zwiększyć możliwości systemu obrony powietrznej.

Plany zagospodarowania Arktyki przewidują też utworzeniem tam stałych, morskich linii komunikacyjnych – tzw. „Arktycznego Kanału Sueskiego”. Jest to zgodne z decyzją prezydenta Putina z kwietnia 2016 r., który polecił: „stworzyć całkowicie nowy system pewnego i efektywnego systemu transportowego z wykorzystaniem szlaków morskich, zabezpieczającego potrzeby ministerstwa obrony w Arktyce i na wyspach Kurylskich”.

fot. mil.ru

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Reklama
Urko
wtorek, 28 lutego 2017, 22:52

Może warto zwrócić uwagę, że rosyjski minister obrony - pan Szojgu pochodzi z miejscowości gdzie tylko przez 3, góra 4 miesiące w roku temperatura w skali Celsiusza przekracza 0 a zimą typowo waha się pomiędzy -30 a -40 stopni. Chyba nic w tym dziwnego, że ich minister chce by rosyjscy żołnierze potrafili wytrwać w tych samych warunkach w jakich on spędzał dzieciństwo i czasy szkolne w których każdy z jego kolegów dobrze się bawił chodząc na "zwykłe" dla niego wycieczki...

jang
wtorek, 28 lutego 2017, 13:57

śnieżne sanie motorowe to już stosowali Sowieci pod Stalingradem.Miały wzbudzać przerażenie swym warkotem silnika.Ale budziły najwięcej obaw u swoich wojsk unikających wynalazku jak diabeł święconej wody.Powodów kilka Od zaopatrzenia w paliwo począwszy

obiektywnie
wtorek, 28 lutego 2017, 13:56

Czyli przygotowują się do obrony a nie agresji, więc to nam nie powinno przeszkadzać. Jak już to USA, które za Clintona zamówiły i wydrukowały w Szwajcarii, ale wstydliwie nie odebrały, banknoty "Niepodległej Syberii"...

BBB
wtorek, 28 lutego 2017, 13:28

A ja tam sądzę, że zaczynają nam się rysować kolejne Ardeny. Bo przecież "nie da się przeprowadzić tamtędy ofensywy".

Afgan
wtorek, 28 lutego 2017, 21:46

Arktyka może stać się jednym z najbardziej zapalnych regionów na świecie w krótkim czasie. Załóżmy taki scenariusz, że rosyjskie służby specjalne sfingują jakiś atak na rosyjską infrastrukturę naftową lub gazową w Arktyce, przez jakąś organizację terrorystyczną, lub tzw "eko-terrorystów" czy jakąś podobną operację "false-flag", która stanie się pretekstem do natychmiastowego zamknięcia Arktyki i natychmiastowego skierowania tam znacznych sił wojskowych. W przypadku takiego scenariusza faktycznej aneksji znacznych połaci arktycznego terytorium, podobnie jak w przypadku Krymu zachód nie zrobi nic, bo nawet nie ma środków aby realnie przeciwdziałać takiemu scenariuszowi.

b
wtorek, 28 lutego 2017, 12:56

Szkoda, ze nie pochwalili sie testowaniem lotnictwa w warunkach -30 i wiecej.

He
wtorek, 28 lutego 2017, 12:34

Zaskakujące to by było gdyby szkolili się do działań w dżungli skoro jej nie mają a tak to co w tym dziwnego?

Marek1
wtorek, 28 lutego 2017, 12:01

Kreml wie dokładnie co zalega pod ekspresowo topniejącą pokrywą lodową Arktyki i szykuje się na całego do położenia łapy na zdecydowanej większości tych kopalin. Państwa zachodnie roszczące sobie również prawa do tych złóż jak zwykle obudzą się z łapą w nocniku i będą potem lamentować i biadolić, że nie potrafią swych praw w praktyce wyegzekwować.

kitajec
wtorek, 28 lutego 2017, 15:50

A od poludnia -nasi, czyli Chinczycy ! Poczekaja na zagospodarowanie zloz surowcow i wtedy hyc ! My zawsze bylismy cierpliwi.

kol
wtorek, 28 lutego 2017, 19:56

Nie wiem skąd tu tyle bicia piany. Każdy z was powinien otworzyć Atlas i zobaczyć kto ma bliżej do Arktyki. Postulowano nawet dostęp do niej po liniach równlężników. Putin czy Tradau byliby głupcami gdyby nie walczyli o Arktykę. Zresztą wszyscy o nią walczą Chiny, USA nawet Polska

Ralf_S
poniedziałek, 6 marca 2017, 08:21

Jeszcze trochę emisji CO2 i wcale żadna "arktyczna" armia nie będzie potrzebna

Gość
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 16:44

Wręcz przeciwnie, w czasie zimy nuklearnej TYLKO takie jednostki będą potrzebne ;)

dimitris
wtorek, 28 lutego 2017, 18:05

Jedną brygadą, czy dywizją, Rosja nie dokona najazdu na USA, czyli raczej temat zastępczy. Natomiast Rosja nie robi tajemnicy z roszczeń do większej strefy ekonomicznej na Dalekiej Północy, argumentując ponoć ukształtowaniem morskiego dnia w tym regionie, jakoby stanowiącego przedłużenie rosyjskich, kontynentalnych formacji górskich. Rosja nie jest tu bez mocnej pozycji prawnej, okaże się także gotowość użycia wojsk. Których nikt inny tam nie posiada, a ziemia (czy raczej morze) - na razie są ewidentnie niczyje. Jakoś dogadają się i to nie tam rozpocząć się może kolejna wojna naszego kontynentu. Natomiast może rozpocząć się na greckich wyspach i Morzu Egejskim, już bez żadnych ograniczeń roszczonych przez Turcję. Jeśli np. "sułtan" Erdogan przegra referendum o zmianie ustroju? Jasne, że będzie się wtedy starał poprawić swój image w narodzie. Ostatnie, bardzo już liczne wojenne znaki na niebie, morzu i wśród tureckich polityków, w mediach tureckich wskazują, że moment inwazji może się bardzo zbliżać. W mijającym tygodniu i wczoraj mieliśmy już serię zupełnie bezpośrednich pogróżek. Z kolei Grecy nie z tych, co podkulą ogon, także gdy nominalnie kilkakrotnie słabsi. Czyli proszę patrzeć uważnie, bo to może być już.

JAN 22
wtorek, 28 lutego 2017, 17:53

W dalszym ciągu widać spojrzenie Kremla na świat z innej perspektywy . Arktyka dziś nie doceniana - jutro już tak . Jest wiadome że ARKTYKA kryje naturalne zasoby które obecnie są trudniej do wydobycia , przy cofającej się zmarzlinie odsłoni swe bogactwa - w tedy oni ( Rosja ) już tam będą . Inni będą się ścigać by surowce wydobyć z zyskiem , co my Polacy z tego będziemy mieli - chyba nic ? Naśmiewanie się Forowiczów to nasza Polska specjalność - co ruskie to złom lub zacofanie . Dziś gdy technologie kupisz wszędzie oraz zastosujesz w swoich wyrobach nie jest już takie trudne jak 40 lat temu . Zachód sam sprzedaje produkty oraz technologie krajom rozwijającym się jak i krajom które zbroją się na potęge . Bo gdzie ma sprzedać swoje wyroby ? Arktyka to dobry będzie w przyszłości biznes oraz udrożniony szlak morski na północy , z tego kiedyś za naście lat będą czerpać profity . Dziś zainwestowany 1 rubl na pewno zwróci się w trój nasup ?

Gustlik
środa, 1 marca 2017, 11:21

Przy cofajacej sie zmarzlinie owszem odsloni ona ale nie bogactwa tylko ogrone bagna na ktorych zatonie kazdy nowoczesny srodek transportu , juz sa obawy o to ze ulokowana elektrownia atomowa na tkz. wiecznej zmarzllinie gdy wzrosnie temperatura moze dojsc do pekania fundamentow i zapadniecia sie reaktora czy reakttorow co skutkowac bedzie gigantyczna katastrofa , baaa , nawet jest zagrozenie dla ropciagow ,przestarzalych nie konserwowanych od lat , ze grozi im analogiczna sytuacja ja owej elektrowni , czyli zapadanie sie podtrzymujacych rury wspornikow ktore stoja na betonowych fundamentach umocowanych na zmarzlinie , ropsjanie sa tak zacofani technologicznie jesli idzie o wiercenia w arktyce ze az zal patrzec jak sie miotaja , zas przy Trampie ktory ewidetnnie nie zamirza byc dobrym wujaszkiem dla rosji grozi to nowa zimna wojna zas przy braku funduszy zkonczyczc sie moze podobnie jak za prezydentury Regana , czeba uczytsja na blediach

rafał_44
środa, 1 marca 2017, 19:06

A ja napiszę tak: odzież i tkaniny testowane w takich warunkach, czyli plus dla Rosjan jak się coś takiego ukaże na rynku cywilnym coś tak dobrego to co ludziska będą kupować wybierając się na wycieczkę gdzieś w ekstremalne warunki i nie tylko ? Nie będą zważać czy to Ruskie czy Amerykańskie czy inne, będą patrzeć jakie to dobre. Czyli ludzie u nich będą mieć pracę !!!

gnago
czwartek, 2 marca 2017, 19:27

No osobiscie nie byłem ale z publikacji wspomnień. To te sztuczności nie za bardzo się sprawdzają w normalnym życiu przy -50 ciu

Kiks
czwartek, 2 marca 2017, 13:46

Jasne. Przerzucą wszystkie zasoby ludzkie na produkcję kurtek. Ponadto taka odzież już jest teraz i nawet jest produkowana w Polsce.

Sailor
wtorek, 28 lutego 2017, 16:49

Ciekawe z kim Rosjanie chcą tam wojować. oni chyba sami wierzą, że są otoczeni przez same krwiożercze narody, które dybią na ich ziemię i marzą tylko o zniewoleniu Rosjan.

xv600
wtorek, 28 lutego 2017, 16:36

TAK TAK, NIECH Rosjanie ćwiczą, a to kosztuje, niech mobilizują powołują do armii kogo się da, łącznie z reniferami. Niech się grzeją na północy, i siedzą w okopach śnieżnych. A w gospodarce cywilnej pracują kobiety, i starcy--wkrótce sami tego będą mieli dość hej !!!

wunderwaffe
środa, 1 marca 2017, 00:41

Świat można by było uporządkować w dekadę, ale potrzebna jest do tego wola polityczna i determinacja. - Przestać kupować i sprzedawać cokolwiek Rosji - Przestać kupować i sprzedawać cokolwiek Chinom Owszem, byłoby to dotkliwe dla Zachodniej Cywilizacji, ale zapewne mniej bolesne niż militarna konfrontacja z barbarzyńcami. Pozostawienie ich na pastwę losu, bez technologi. leków i jakiejkolwiek pomocy humanitarnej.

waffewunder
środa, 1 marca 2017, 10:28

tak tak oczywiście i cały zachód wraz z USA nic nie sprzeda bo największe rynki zbytu to Chiny, Rosja, Indie, Filipiny ..... jest jeszcze BRICKS ..... pomysł godny szkolnej lektury dla dzieci z podstawówki mówiącej jak nie postępować ....

Łukasz
środa, 1 marca 2017, 09:47

"Świat można by było uporządkować w dekadę" ... ciekawe wg. jakich i czyich zasad??????

dimitris
środa, 1 marca 2017, 08:01

To co proponujesz, dobre byłoby ewentualnie 40 lat temu, ale nie obecnie. Chiny to drugi po USA światowy ośrodek naukowo-technologiczny, a pierwszy (przed USA !) ośrodek przemysłowy. To relatywnie małe ludnościowo USA zostałyby wtedy jeszcze szybciej z tyłu, w konkurencji, a nie Chiny. W przypadku Rosji nieodwracalnie zerwane zostałyby jej kontakty z przemysłem europejskim, stałaby się rosyjskojęzycznym rynkiem Chin. Nas interesują tu skutki głównie dla obronności - te w zasadzie widoczne są już dziś. Kraje NATO, jak Grecja czy Turcja, już dziś wolałyby przejść na znacznie tańsze, niż zachodnie, a nie mniej skuteczne systemy rosyjskie, przykład S-400, za którymi zapewne pójdą rakiety przeciwokrętowe itd. B Zatrzymam się przy tym przykładzie Grecji z Turcją. Dawniej to Europa/USA sprzedawały obu tym wzajemnie wrogim armiom broń. Nie czyniąc oczywiście nic dla łagodzenia ich wzajemnej wrogości. Teraz postępuje tak Rosja. Oto Rosjanie dopiero co zmodernizowali greckie S-300. Teraz sprzedają właśnie Turcji S-400. Zgadnij jaki będzie potencjalny, kierunek kolejnej sprzedaży S-400? Grecja, półtorej roku temu wyszłaby już ze strefy Euro. Ale to Rosjanie najpierw obiecali, potem odmówili na to pożyczki. Następnie dosłownie w ostatnich godzinach przed referendum postąpiły tak wobec Grecji także Chiny. Jedni i drudzy na pewno nie poszli Zachodowi na rękę za darmo, a wpuszczenie na te rynki więcej i poważniejszej, rosyjskiej i chińskiej broni wydaje się ceną dość prawdopodobną, jej częścią.

Olender
wtorek, 28 lutego 2017, 15:18

Spokojnie dzięki niskiej cenie ropy i embargu musieli w 2017r. zmniejszyć budżet na zbrojenie o 50%...;)... Niech się dalej bawią w wojenkę...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama