Rosja opracuje bezzałogowe śmigłowce dla armii i floty

19 września 2020, 07:30
Horizon-100
Horizon-100 w barwach rosyjskiej Straży Przybrzeżnej, czyli licencyjny Camcopter S-100. Fot. Camcopter

Rosyjskie ministerstwo obrony zleciło opracowanie bezzałogowych śmigłowców rozpoznawczo-uderzeniowych, które będą zdolne do operowania w promieniu 20-30 km i współpracy z maszynami załogowymi, takimi jak zmodernizowany Ka-52M. Projekt realizuje Centralny Instytut Badawczy Sił Powietrznych Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Podobne zadania postawiono w programie wiropłatu pokładowego dla marynarki wojennej.

Informacje na temat projektów rozwojowo-badawczych realizowanych przez Centralny Instytut Badawczy Sił Powietrznych pojawiły się podczas forum Armia-2020 w sierpniu b.r. w Moskwie i zostały potwierdzone w czasie niedawno zakończonej wystawy HeliRussia-2020. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej określiło wymagania dla dwóch odrębnych projektów, których wymagania co do maszyny są bardzo zbliżone, natomiast odmienne ma być ich wyposażenie i uzbrojenie.  

"Bezzałogowy śmigłowiec jest opracowywany do współpracy z lotnictwem wojsk lądowych. Planowane jest prowadzenie wspólnych operacji bojowych załogowych i bezzałogowych śmigłowców, które będą wykonywać misje rozpoznawcze i uderzeniowe” – poinformowali przedstawiciele Centralnego Instytutu Badawczego Sił Powietrznych podczas forum przemysłu obronnego Armia-2020. Celem prac ma być maszyna o masie startowej szacowanej na 2,5-3 tony, który będzie w stanie współdziałać ze śmigłowcami załogowymi wojsk lądowych na poziomie taktycznym. Promień działania ma sięgać 30 km, jednak brak jest informacji o wymaganiach w zakresie długotrwałości lotu.  

image
Bezzałogowiec VRT300 o masie startowej do 350kg jest zbyt mały aby przenosić uzbrojenie i sensory. Fot. VR Tech

Maszyna będzie wyposażona w optoelektroniczne i radiolokacyjne systemy obserwacji oraz uzbrojenie kierowane. Główne zastosowania to rozpoznanie oraz wykrywanie, identyfikacja i niszczenie wybranych celów we współpracy ze śmigłowcami załogowymi. Plan ten jest kompatybilny z prowadzonymi obecnie pracami mającymi na celu uzyskanie przez śmigłowce Ka-52M  możliwości współpracy i kontrolowania bezzałogowców podobnych do wdrożonych na amerykańskich maszynach AH-64E Apache Guardian. Uzbrojenie nowych maszyn bezzałogowych mają stanowić te same typy pocisków co śmigłowców załogowych, a więc Ataka o zasięgu 10 km i Hermes-A o dwukrotnie większej donośności.

Rosyjska marynarka wojenna również rozważa wprowadzenie bezzałogowych śmigłowców pokładowych dla zwiększenia zasięgu i skuteczności wykrywania celów. Jak podkreślają eksperci Centralnego Instytutu Badawczego Sił Powietrz, obecnie zasięg pocisków rakietowych woda-woda i woda-ziemia znacznie przekracza możliwości wykrywania jednostek nawodnych. Niezbędne jest wyniesienie sensorów wyżej, aby zwiększyć horyzont radiolokacyjny, lub przemieścić je o kilka do kilkudziesięciu kilometrów w stronę sił przeciwnika. Nie bez znaczenia są też trudne warunki pogodowe, które uniemożliwiałyby start lżejszych maszyn. W tej roli mają sprawdzić się właśnie bezzałogowe śmigłowce o masie co najmniej 1-2 ton, umożliwiającej przenoszenie sensorów o wysokich parametrach na odpowiednią odległość i działanie w deszczu, śniegu, czy przy porywistym wietrze.

Obecnie w służbie znajdują się maszyny zbyt lekkie, aby móc działać w trudnych warunkach pogodowych i osiągnąć wymagane parametry. Wśród nich jest Horizon-100, licencyjna wersja popularnej maszyny Camcopters S-100 czy opracowany przez należącą do Russian Helicopters firmę VR Tech 350  śmigłowiec VRT300, testowany w warunkach arktycznych. Bardzo prawdopodobne jest, że idąc drogą przetartą już przez US Navy z projektem MQ-8 Fire Scout, Rosjanie wykorzystają już istniejący śmigłowiec załogowy jako bazę. Nie jest wykluczone, że powstanie nowa maszyna wywodząca się z wcześniejszych projektów.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 26
Reklama
men
niedziela, 20 września 2020, 13:08

No dobra, a co się dzieje z nowatorskim że aż chej ILX 27?

Davien
niedziela, 20 września 2020, 20:11

Nic, przeprowadzono badania demonstratora technologii i ITWL nei dostał funduszy na dalsze prace.

normalny
sobota, 19 września 2020, 10:49

Może kiedyś

Sidematic
sobota, 19 września 2020, 10:29

A gdzie ten "nasz" bezzałogowy śmigłowiec. Kilka lat temu było o nim głośno, że niby już lata z wojskami NATO i co? Nalatał się?

rozczochrany
niedziela, 20 września 2020, 02:38

Bo SW-4 nie jest już "nasz". Zakład PZL w Świdniku został sprzedany koncernowi Agusta-Westland.

Monkey
sobota, 19 września 2020, 14:39

Wiele lat temu Brytyjczycy byli zainteresowani (chodzi mi o brytyjską część Leonardo) przeróbką SW4 na bezzałogowca.Ale już od dawna o tym nic nowego nie słyszałem.

Davien
sobota, 19 września 2020, 16:34

Przeróbka została już dokonana i na bazie SW-4 powstał SW-4 Solo tyle ze jest to dizeło nie Brytyjczyków ale zakładów w Świdniku.

Monkey
sobota, 19 września 2020, 20:31

SW4 Solo,dokładnie tak.Świdnik to wykonał,ale jeśli mnie pamięć nie myli to na zamówienie Brytyjczyków.Ale co dalej się stało z tym projektem,nie wiem.

Davien
niedziela, 20 września 2020, 09:02

Nie brytyjczyków ale AgustaWestland czyli pózniejszej częsci Leonardo. A obecnie Świdnik startuje z nim w programie UE pod nazwa OCEAN2020.

rmarcin555
sobota, 19 września 2020, 10:00

Latające radary nie są nowym pomysłem. Są po prostu koniecznością.

Fanklub Daviena
sobota, 19 września 2020, 10:45

Ale jak widać nie AWACSy, których czas się kończy odkąd istnieją rakiety (w tym powietrze-powietrze odpalane z myśliwców) o zasięgu większym niż radar AWACSa... Osobiście też uważam, że czas radarów nawet na dronach się kończy jako system wykrywania flot. Podejrzewam, że czołowe marynarki pokrywają dna mórz czy toń morską sensorami akustycznymi, które rozpoznają charakterystykę okrętów i jak pasuje do wzorca to daje sygnał do centrali z lokalizacją i nazwą rozpoznanych okrętów. Mogą być nawet powiązane z inteligentymi minotorpedami i atakować cel samodzielnie. I takie sensory/drony dryfujące na zadanej głębokości można też szybko zrzucić z samolotów co kilkanaście km. Pomijam sensory orbitalne, bo nie sądzę by w razie wojny satelity długo działały.

ziew
niedziela, 20 września 2020, 15:50

Rosjanie już zaplanowali sieć akustyczną na oceanie arktycznym. Byłaby zasilana przez małe reaktory jądrowe położone na dnie i sięgałaby niemal bieguna, po łańcuchach gór podmorskich. Mają możliwość kładzenia wszystkich elementów do co najmniej kilometra głębokości, chociaż możliwe że i dwóch.

Davien
sobota, 19 września 2020, 11:51

Ty naptrawdę robisz się smieszniejszy z kazdym dniem:)) Ale dla twojej wiedzy to zasięg radaru AN/APY z E-3 prekracza 600km a waszych R-37 to 300km . I istotnie, rosyjskie satelity długo w razie wojny działac nie bedą:))

obalaczbreni
sobota, 19 września 2020, 13:28

Davidku - twoja wiedza to viki przeczytane 100x i grasz tutaj jakiegoś eksperta, rzucasz danymi jak z kapelusza i wygłaszasz codzienne porcje wiedzy tajemnej rodem z viki. A ma to się do rzeczywistości jak wejście na Rysy i wejście na Górkę Szczęśliwicką - to góra i to góra. A o uziemionym Apachu w Syrii już słyszałeś co to im "ruskie" elektronikę spaliły i biedak lądował awaryjnie w przygodnym terenie na polu. A jak wiesz co będzie a co nie to zamień się na rolę z wróżbitą Maciejem - bo twoja codzienna porcja bajek jest właśnie na tym poziomie

bender
niedziela, 20 września 2020, 22:46

Z braku merytorycznych argumentów wyraziłeś swoją głęboką wiarę w geniusz rosyjskiego wynalazcy. Czy teraz czujesz się już spokojniejszy i jesteś gotów zaakceptować informację, że zasięg operacyjny radaru jest większy od zasięgu pocisku, czy nadal będziesz to wypierać?

ziew
wtorek, 22 września 2020, 23:16

USA notorycznie kłamie na temat osiągów swojego sprzętu i zataja faktyczne wyniki, aby utrzymać sprzedaż. Tak było na przykład z przebijalnością pocisków TOW, które nigdy były zdolne do przebijania przednich pancerzy sowieckich czołgów, w folderach reklamowych ich osiągi były zawyżane o przeszło 100mm RHA. Ta praktyka przedłużyła się w przedsiębiorstwie Boeing do samolotów cywilnych i zabiła przeszło 300 osób, ponieważ piloci "nie wymagali nowego szkolenia żeby je pilotować, ponieważ zmiany były minimalne"

bender
poniedziałek, 28 września 2020, 21:58

Myślę, że wyciągasz zbyt ogólne wnioski. Zresztą jak to ma się do tego, że zasięg radarów AWACS jest większy niż zasięg pocisków plot? Nie tylko amerykańskich. Również tych izraelskich oferowanych przez Airbusa na C-295 (ca. 450+ km). Coś podobnego mają Hindusi na swoich Iłach.

Strażnik Teksasu
sobota, 19 września 2020, 11:02

Aurorę, która regularnie przeczesuje przestrzeń powietrzną Rosji, zauważyliście już?

Autor
środa, 23 września 2020, 13:30

TVN nic nie podawał a oni wiedzą

Ktokolwiek
sobota, 19 września 2020, 12:45

Tak, dość dawno.

Strażnik Teksasu
sobota, 19 września 2020, 13:24

I nic z tym do tej pory nie zrobiliście? :D

Ktokolwiek
sobota, 19 września 2020, 21:33

Po co? To bardzo wygodne - dla wielu ludzi.

akd
niedziela, 20 września 2020, 13:21

Jak z SR-71. Tysiące odpalonych rakiet ziemia-powietrze oraz powietrze-powietrze i zero efektu. To już lepiej nie strzelać wogóle, skoro i tak się nie trafi to nie ma po co marnować tysięcy rakiet.

ito
poniedziałek, 21 września 2020, 07:21

"Tysiące rakiet"? Może coś bliżej o źródle baśni? Ktoś kiedyś w ogóle go niego strzelał- i niby z jakiego powodu skoro starannie operuje z dala od przestrzeni powietrznej państw zdolnych do strzelania na duże wysokości? Nawet Francuzi, którym rzeczywiście naruszył przestrzeń powietrzną nie próbowali go zestrzelić a jedynie przechwycić.

Davien
sobota, 26 września 2020, 09:47

W samym Wietnamie Płn to ponad 800 odpalonych rakeit ziemia-pow. A SR-71 nie lata od ponad 20 lat. Pomerdało ci się z U-2 czyli norma u ciebie.

dka
niedziela, 20 września 2020, 16:35

Po co strzelać do SR-71? Sam się rozlatuje. 1/4 z nich rozbiła się. To więcej niż najgorsze straty bojowe amerykańskich maszyn.

Tweets Defence24