Rosja: Nowe okręty podwodne do służby na Dalekim Wschodzie. „Przenoszą pociski manewrujące”

22 września 2016, 17:39
Warszawianka
Okręt podwodny klasy 636 / Źródło: www.naval-technology.com

Rosyjskie ministerstwo obrony podpisało kontrakt na dostawę kolejnych sześciu konwencjonalnych okrętów podwodnych projektu 636.3, zdolnych do przenoszenia pocisków manewrujących Kalibr-PŁ.

Podczas odbywającego się w Moskwie międzynarodowego forum wojskowo-technicznego Armija-2016 podpisany został kontrakt między Ministerstwem Obrony FR a stocznią Admirałtiejskije Werfi w Sankt Petersburgu na budowę dla Floty Oceanu Spokojnego serii sześciu konwencjonalnych okrętów podwodnych projektu 636.3. Są one uzbrojone między innymi w pociski manewrujące Kalibr-PŁ. Co najmniej jeden okręt tego typu, należący do Floty Czarnomorskiej, odpalał podobne pociski przeciwko celom ugrupowań zbrojnych w Syrii. 

Zgodnie z zapisami umowy budowa tych jednostek ma zostać zakończona w 2021 r., zaś poszczególne okręty mają być przekazywane sukcesywnie parami w 2019, 2020 i 2021 r. Omawiany kontrakt dla stoczni Admiralicji bardzo duże znaczenie. Wynika to z planowanego na bieżący rok zakończenia dostaw dwóch serii po sześć okrętów projektu 636 dla Wietnamu i rosyjskiej Floty Czarnomorskiej oraz posiadania portfela zamówień jedynie na dwie jednostki tej klasy dla Algierii.

Budowa nowej serii jednostek projektu 636.3 dla WMF poza wzmocnieniem rosyjskich sił morskich na Dalekim Wschodzie ma więc również aspekt gospodarczy, związany z chęcią utrzymania mocy produkcyjnych stoczni specjalizującej się w budowie konwencjonalnych okrętów podwodnych.

(AN)  

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
Oleum
piątek, 23 września 2016, 09:44

Jak się pomyśli że my sobie wyobrazamy że 3 takie okręty mają być odstraszającymi Rosje kłami Polski na które nas do tego nie stać to mnie ogarnia śmiech. Polska potrzebuje 500 tys regularnej armii, całe społeczeństwo przeszkolone wojskowość, 30 tys z nich to powinni być snajperzy, operatorzy gromow i spikow, szkolonych do walki z cywilnych samochodów w dżinsach i tshirtach. Nawet jakby to miało kosztować 50 proc budżetu pl

realnie myślący
piątek, 23 września 2016, 11:24

Totalna bzdura. Gdyby Polska 100% budżetu przeznaczała na zbrojenia to i tak ani przed Rosją ani przed Niemcami się nie obronimy. Dlatego Polska każdą wkraczającą armię, wzorem Czechów czy Włochów powinna witać z kwiatami, zadbać, by i Niemcy i Rosja miały tu świetne warunki do inwestycji, nie robić za amerykańskiego ratlerka do sikania Rosji i Niemcom na wycieraczki, otworzyć tu banki z numerycznymi kontami, by skorumpowani politycy z każdej części świata mogli tu trzymać kasę i wtedy Rosja będzie dbać by nie zajęły nas Niemcy, Niemcy będą dbać by nie zajęła nas Rosja a USA będzie dbać by Rosja nie dogadała się z Niemcami. Wszystko to byłoby za darmo a nawet z zyskiem a nie za 50% budżetu jak bredzisz. Tylko oszołomy wierzą, że Polska jest mocarstwem zdolnym sprzeciwić się Rosji lub Niemcom lub że obecne mocarstwa pomogą Polsce się umocnić by taką się stała.

tak tylko
piątek, 23 września 2016, 09:23

Gdzieś czytałem, że Amerykanie mają bazę po środku Australii czyli na pustyni (paradoks) gdzie mają nasłuch całego Pacyfiku aż po LA, więc ten Ruski złom może im naskoczyć.

AWU
piątek, 23 września 2016, 16:45

W latach 1961-1988 sowieci nie zdawali sobie sprawy iż każdy ich OP wpływający na Atlantyk był wykrywany przez SOSUS.

Riddler
piątek, 23 września 2016, 15:47

Widzę, że amerykanów nie obowiązuje fizyka, więc czemu sobie żałować i ograniczać się tylko do Pacyfiku?

Polanski
piątek, 23 września 2016, 07:40

Wbrew pozorom są łatwiejsze do wykrycia na oceanie niż na Bałtyku.

dumny
czwartek, 22 września 2016, 21:34

a my od dwóch lat remontujemy ORP "Orzeł"

takie są liczby
czwartek, 22 września 2016, 19:35

Ma też inny aspekt. Dzięki tym konwencjonalnym łodziom podwodnym Rosja ma obecnie więcej czynnych okrętów podwodnych niż USA. USA nie chce konwencjonalnych, tylko atomowe, ale nie stać ich na tyle okrętów atomowych ile ma Rosja wszystkich, a tymczasem w pobliżu własnych brzegów klasyczny (a na horyzoncie są rozwiązania niezależne od powietrza, więc zbliżające się możliwościami do okrętów atomowych) okręt podwodny jest prawie równie dobry jak atomowy, szczególnie te z Kalibrami (nikt nie wątpi, że mogą mieć również głowice atomowe - i ponieważ to systemy niestrategiczne, nie są objęte traktatami ani kontrolą!), do których pilnowania USA musi i tak wysyłać atomowe okręty podwodne, więc US Navy powoli wpada w histerię, bo z roku na rok ma co raz mniej okrętów a Chiny i Rosja co raz więcej.

Davien
piątek, 23 września 2016, 12:07

USA ma w słuzbie ponad 60 OP typu 688 i Virginia oraz 3 Seawolfy i cały czas wprowadza nowe, a ile ma Rosja??Podaj może konkretne dane .

bolo
piątek, 23 września 2016, 08:02

Ale akurat w tym regionie jest jeszcze Japonia, która też ma OP a raczej dla niej głównym przeciwnikiem są Chiny a także Rosja(spór o Kuryle). Australia a nawet Wietnam też będą sojusznikami Ameryki zwłaszcza przeciw Chinom.

nikt ważny
piątek, 23 września 2016, 07:50

Klasyczne wciąż biorą klasyczne paliwo. Horyzont czasowy dla końca taniej ropy się liczy. Dla US to poważny problem chyba że zdominują i przejmą gospodarczo Wenezuelę albo osiągną poziom masowy dla produkcji 100% biopaliw. Geopolitycznie zgodnie z amerykańską doktryną to dwa możliwe scenariusze aby utrzymać nie tylko morskie dominium ale i gospodarcze (proszę pamiętać że US straciło pierwszą pozycję w gospodarkach świata na korzyść Chin). Reszta wielkich zasobów taniej ropy (tej wydobywanej na lądzie) jest zlokalizowana głęboko w Rosji choć w trudnych warunkach klimatycznych, na Bliskim Wschodzie (stąd wciąż trwający konflikt o którym są jedynie fałszywe informacje przekazywane do mediów) i w głęboko w Afryce. Więc na stałym lądzie, w "hardlandzie". W geopolitycznej układance modernizacja armii jest temu podporządkowana. Dlatego Rosja czy Chiny nie budują lotniskowców i atomowych okrętów (poza siłami strategicznymi) bo nie są morskim dominium (polecam postudiować mapę fizyczną i polityczną świata) a jedynie muszą zabezpieczyć swoje interesy handlowe. Rosja jako dominium surowcowe a Chiny dominium gospodarcze. Rosja z pomocą tego rodzaju okrętów również zmniejsza swoją słabość gospodarczą, geograficzną i demograficzną, żeby się komuś nie wydawało że politycznie i militarnie jest słaba. To w końcu olbrzymie państwo pełne surowców, aby je utrzymać i obronić przed wrogiem wewnętrznym i zewnętrznym potrzeba dużo żołnierzy i strategicznej przewagi w sprzęcie.

yaro
piątek, 23 września 2016, 00:15

do tego są bardzo ciche, atomowy OP jednak robi trochę szumu i można go wykryć, a te to "czarne dziury", wyposażone w kalibry maja potężny zasięg ...

dali
czwartek, 22 września 2016, 19:02

gdzie jest kontrakt na nowe okrety podwodne z tomahawkami ja sie pytam ?

Eryk
czwartek, 22 września 2016, 18:50

To jest odpowiedź dla tych co zadają notorycznie pytanie " a na co Polsce OP z pociskami manewrującymi"

Tom
czwartek, 22 września 2016, 20:58

Tego typu pytania zadają ludzie głupi lub tacy którym zależy aby utrzymać Polskę w stanie permanentnego rozbrojenia. Najbardziej żałosne było stwierdzenie pewnego wysokiego szarżą oficera MW który stwierdził że "przecież pozyskanie przez Polskę OP uzbrojonych w rakiety manewrujące dalekiego zasięgu zmieniłoby układ sił w regionie" !!!! Ten oficer najwyraźniej zapomniał o tym że podatnik właśnie po to wypłaca mu żołd aby zmieniał układ sił w regionie na korzyść Polski. Piszę o tym ponieważ tego typu zachowawcze myślenie wydaje się być dominującym w MW RP. Ci ludzie z jakiegoś powodu panicznie boją się wyjść poza wbity im do głowy przez ruskich politruków dogmat.

Tweets Defence24