Reklama
Reklama

Rosja: Brakuje AWACS-ów, weźmiemy bombowce

26 lutego 2017, 09:59
Z rosyjskich informacji wynika, że dopiero system przeciwlotniczy dalekiego zasięgu S-500 ma szansę stać się sieciocentryczny. Fot. mil.ru
Z rosyjskich informacji wynika również, że ich samolot wczesnego ostrzegania A-50 nie może być na razie wykorzystywany dla potrzeb ich systemów przeciwlotniczych dalekiego zasięgu. Fot. mil.ru
Czy samoloty transportowe Ił-76 mogą rzeczywiście przekazywać dane dla system przeciwlotniczego dalekiego zasięgu S-500? Fot. mil.ru
Jeszcze nie wiadomo na ile system „Kryło-A” pomoże bombowcom Tu-95MS, a na ile może zdradzić ich pozycje. Fot.mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało do mediów wiadomość, że źródłem informacji wczesnego ostrzegania dla systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych S-500 „Promietei” i S-400 „Triumf” będą w przyszłości samoloty bombowe oraz transportowe. Tym samym przyznano, że takiego powietrznego systemu wskazywania Rosja jeszcze nie ma, i że obecnie nie może ona liczyć na właściwy system ostrzegania i kontroli powietrznej oparty o samoloty klasy AWACS.

Coraz głośniej artykułowaną wadą nowego, rosyjskiego systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego S-400 „Triumf” jest brak możliwości atakowania celów poza horyzontem radiolokacyjnym. O ile problem ten nie jest zbyt odczuwalny w przypadku zestawów plot krótkiego zasięgu (do 30 km), to w przypadku baterii zwalczających cele w odległości 300-400 km mamy już wyraźne ograniczenie, dające przeciwnikowi szanse na działanie bez żadnego zagrożenia.

Ostatnie informacje przekazywane przez rosyjskie media wyraźnie wskazują, że takie same wady ma również opracowywany właśnie, najnowszy system przeciwlotniczy i przeciwrakietowy S-500 „Promietei”. By temu zaradzić postawiono, że dane o przeciwniku do baterii przeciwlotniczych będą przekazywane w czasie rzeczywistym przez strategiczne bombowce Tu-95MS i Tu-160, bombowce dalekiego zasięgu Tu-22M3 oraz samoloty transportowe Ił-76.

Rosjanie poszli jednak dalej i stwierdzili, że takie możliwości już posiadają dzięki wprowadzeniu i uruchomieniu zautomatyzowanego systemu kierowania (ASU) wojskowego lotnictwa transportowego i lotnictwa dalekiego zasięgu „Kryło-A” (produkt opisywany jako 83T50А) oraz zautomatyzowanego systemu kierowania obrona przeciwlotniczą „Włastielin-TP”. W rzeczywistości integracja tych systemów została dopiero co zakończona i najbardziej optymistyczne prognozy wskazują na możliwość operacyjnego wykorzystania nowego rozwiązania dopiero za dwa-trzy lata.

Nie ujawniono, kto jest głównym wykonawcą w procesie integracji. Wiadomo, że system „Włastielin-TP” opracowano około 2005 roku i jest rozwijany przez koncern WKO „Ałmaz-Antiej” – producenta baterii S-400 i S-500. Koncern ten przedstawia  „Włastielin-TP” jako perspektywiczny system kierowania obroną przeciwlotniczą i działaniami lotnictwa. Początkowo był on opracowywany jedynie do współpracy z bateriami S-500. Później jednak uznano, że ma być on także podłączony do systemów S-400, S-300W4, a nawet do zestawów przeciwlotniczych „Buk-M3”.

Jeszcze nie wiadomo na ile system „Kryło-A” pomoże bombowcom Tu-95MS, a na ile może zdradzić ich pozycje. Fot.mil.ru

Prace nad zintegrowaniem „Włastielin-TP” i „Kryło-A”, a więc nad połączeniem dwóch zupełnie różnych ASU, trwały kilka lat i zostały zakończone pod koniec sierpnia 2016 r. Rozwiązanie zostało przy tym opatentowane – oficjalnie w celu zabezpieczenia „własności intelektualnej”. Według rosyjskich specjalistów zintegrowanie obu systemów kierowania ochroni bombowce i transportowce przed atakiem myśliwców, a także pozwoli wykonywać niespodziewane ataki na cele powietrzne.

Jak na razie wiadomo, że współdziałanie stało się możliwe dzięki specjalnemu oprogramowaniu dającemu możliwość „wysyłania i odbierania wiadomości zgodnie z protokołem współpracy pomiędzy systemami”. Rosjanie już teraz jednak wprost zachłysnęli się nowym rozwiązaniem. Twierdzą np., że samoloty bombowe i transportowe, działające w odległości tysięcy kilometrów od własnych granic będą stanowiły swoisty system wczesnego ostrzegania, dający z wyprzedzeniem sygnał zestawom przeciwlotniczym, a więc zwiększający czas potrzebny do przygotowania się na reakcje.

Mało kto w Rosji zastanawia się jednak, jakimi środkami obserwacji technicznej Rosjanie zamierzają zbierać dane o sytuacji powietrznej. Jak na razie wszyscy z radością przyjęli informacje, że do wykrywania celów powietrznych będą wykorzystywane stacje rozpoznania radioelektronicznego znajdujące się na wyposażeniu bombowców i transportowców. Stacje te mają „z dużą dokładnością wykrywać wrogie statki powietrzne”. Dane o tych obiektach mają być następnie przekazywane na stanowiska ogniowe systemów S-400 lub S-500. Dzięki temu baterie przeciwlotnicze mają mieć czas na przygotowanie się oraz zniszczenie celu, jeżeli znajdzie się on w zasięgu rakiet.

Wszystko ma się odbywać za pośrednictwem zautomatyzowanego systemu „Kryło-A”, który ma być na wyposażeniu wszystkich samolotów: wojskowego lotnictwa transportowego i lotnictwa dalekiego zasięgu. Zadaniem tego systemu jest przekazanie w czasie rzeczywistym pozycji własnych statków powietrznych, parametrów ich lotu oraz danych o stanie technicznym. Teraz przyznano się, że ASU „Kryło-A” może również służyć do przesyłania informacji o sytuacji powietrznej z pokładowych urządzeń rozpoznania radioelektronicznego.

Jeżeli jest tak, jak informują rosyjskie media, to Rosjanie zamierzają działać poza wszelkimi regułami i standardami, jakich trzymają się państwa zachodnie. Co więcej, nie wiadomo dlaczego przyjęli takie rozwiązanie wiedząc, że może to wbrew ich zamierzeniu pomóc np. państwom NATO. Przykładowo, ciągłe przekazywanie (w czasie rzeczywistym) danych o własnym samolocie znajdującym się w odległości tysięcy kilometrów od granic Rosji zdradza jego pozycje także innym państwom. Wystarczy tylko namierzyć ciągle emitowane sygnały, by mieć dokładne pozycje wszystkich statków powietrznych działających w systemie „Kryło-A”.

Trudny do zrozumienia jest również sposób, w jaki Rosjanie chcą wykorzystać pokładowe systemy rozpoznania radioelektronicznego na swoich bombowcach i transportowcach do dokładnego namierzania obcych samolotów. Są to bowiem urządzenia ostrzegawcze, które analizują odebrane sygnały elektroniczne i owszem, mogą znaleźć zgrubny namiar na ich źródło, ale na pewno nie są w stanie określić odległości do nich oraz wysokości. Tymczasem to właśnie trzy współrzędne: namiar, odległość i wysokość są potrzebne dla systemów przeciwlotniczych.

Można oczywiście określić odległość i wysokość metodą triangulacji, ale w przypadku celów powietrznych trzeba by to zrobić zarówno w poziomie, jak i w pionie. Jest to trudne już w przypadku stacjonarnych celów naziemnych, a przecież Rosjanie chcą również wykrywać szybko poruszające się i manewrujące samoloty myśliwskie. W obecnych deklaracjach rosyjskich jest więcej propagandy niż rzeczywistego zagrożenia.

Z rosyjskich informacji wynika, że dopiero system przeciwlotniczy dalekiego zasięgu S-500 ma szansę stać się sieciocentryczny. Fot. mil.ru

Informacje rosyjskie okazały się jednak przydatne dla analityków zachodnich. Potwierdzają one bowiem wcześniejsze, trzeźwe oceny rosyjskich systemów uzbrojenia, o których jeszcze do niedawna wiadomo było jedynie tyle, ile chcą władze na Kremlu. Teraz okazuje się, że koncern „Ałmaz –Antiej” ma zamiar dopiero za trzy lata wprowadzić w systemach „Włastielin-TP” i S-500 możliwość wykorzystywania zewnętrznych systemów obserwacji do naprowadzania rakiet.

Najnowszy system rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 może się więc jak na razie opierać jedynie na danych od własnych systemów radiolokacyjnych, wspartych jedynie obrazem sytuacji powietrznej od nadrzędnego systemu dowodzenia (który jednak nie wskazuje celów dla wyrzutni). Dodatkowo Rosjanie szukając wysuniętych systemów obserwacji potwierdzają, że nie mają jeszcze możliwości wykorzystania dla potrzeb baterii rakietowych swoich statków powietrznych.

Z rosyjskich informacji wynika również, że ich samolot wczesnego ostrzegania A-50 nie może być na razie wykorzystywany dla potrzeb ich systemów przeciwlotniczych dalekiego zasięgu. Fot. mil.ru

Samo to, że chcą przy tym oprzeć się na bombowcach i samolotach transportowych świadczy o niewielkich możliwościach ich samolotów wczesnego ostrzegania Berijew A-50 „Szmiel”. Dlatego Rosjanie wiedząc o planowanym przez Amerykanów wykorzystaniu radarów samolotów F-35 w systemach przeciwlotniczych dalekiego zasięgu starają się pokazać, że oni również mają takie plany. Od deklaracji do wykonania jest jednak daleka droga.

KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Ein
niedziela, 26 lutego 2017, 10:30

Innymi słowy zachód ma Linki, a Rosja ma foniczne radiostacje i jest tak naprawdę ślepa, a w najlepszym wypadku może sobie z niedokładnych danych jakie spływają zrobić sobie origami. Cenny wpis, trzeźwo oceniający ich niewielkie zdolności w konwencjonalnej walce. Stąd do puszowanie atomu i balistików, a ostatnio pocisków manewrujących dal. zasięgu.

Polanski
niedziela, 26 lutego 2017, 10:11

A teraz do wszystkich twierdzących, że Rosja zapanuje w powietrzu w razie konfliktu. Gdzie te zdolności?

Azza
niedziela, 26 lutego 2017, 21:21

Zapanować może nie zapanuje ale może mieć zdolności zestrzelenia wszystkiego co lata. Nie potrzebują AWACS bo to samoloty ofensywne a oni wbrew pozorom dalekiej ofensywy nie zamierzają przeprowadzać.

zyg
niedziela, 26 lutego 2017, 16:11

Twierdzą tak od "zawsze", jednak buńczuczna propaganda boleśnie zweryfikowana we wszystkich konfliktach z udziałem Rosjan czy wyprodukowanego przez nich sprzętu. A powyższy system to taki "AŁAKS" na miarę rosyjskich możliwości. Gdy za kilka lat (optymistycznie) Rosjanie będą zdobywać pierwsze doświadczenia w przekazywaniu informacji z zewnętrznych systemów obserwacji, alianci korzystać bedą nie tylko z F-35 ale i UAVs zintegrowanych z CUC.

Marek1
niedziela, 26 lutego 2017, 14:20

Będą za 2-4 lata, a Polska za ten czas nadal będzie się zastawiać nad Wisłą i olewać budowę Narwi, bo oczekuje na ... super Wisłę z polskich fabryk

rotmistrz
niedziela, 26 lutego 2017, 14:19

Jak widać starają się, coś zrobić niczego. Jak pamiętam to prowizorki są czasami bardzo trwałe. Po prostu powietrzne siły strategiczne FR wciąż będą miały nowe zadania, bezrobocie im nie będzie grozi i o to komuś chodziło.

olo
niedziela, 26 lutego 2017, 14:08

Nie ma i długo jeszcze mieć nie będzie bo do tego trzeba $$$ i najlepszych w tej dziedzinie fachowców a ci są w USA.

Antykomunista
niedziela, 26 lutego 2017, 16:04

Czyżby ich wywiad nie działał już tak dobrze jak kiedyś? Przecież wiadomo, że większość ich osiągnięć powstało dzięki danym WYKRADZIONYM przez wywiad. Skoro teraz są zacofani tzn. że państwa NATO lepiej pilnują swoich newralgicznych projektów.

Geoffrey
niedziela, 26 lutego 2017, 21:18

Niektórych zaawansowanych rozwiązań nie da się po prostu skopiować - nawet gdy wiadomo jak działają. Trzeba mieć czym je wykonać, trzeba mieć technologię.

Smuteczek
niedziela, 26 lutego 2017, 15:18

Skad sie własciwie bierze słabosc Rosji w kwestii samolotów wczesnego ostrzegania? Wydawało mi sie ze maja wstarczajaco dobre platformy i radary do tego?

znawca agresorów
niedziela, 26 lutego 2017, 17:30

Samoloty wczesnego ostrzegania są potrzebne do agresji. Do obrony własnego terytorium jest tańsza i trudniejsza do zniszczenia sieć radarów naziemnych (i horyzont radarowy tu nie przeszkadza, bo systemów dalekiego zasięgu przy granicy się nie umieszcza jak się ma pokojowe zamiary a krótkiego zasięgu można uruchamiać dzięki informacjom z radarów OTH - są one za mało precyzyjne by naprowadzić rakietę, ale dostatecznie dobre, by uruchomić baterię średniego czy krótkiego zasięgu, która zrobi resztę.). Tego USA w napaści np. na Libię nie może użyć i dlatego potrzebuje AWACSów. Owszem, jest problem obszarowy, jak z rosyjską daleką północą, gdzie dotąd (ale już będą) pokrycie radarowe było kiepskie, ale sam AWACS sprawy nie rozwiązuje, bo celów nie niszczy i Rosjanie wymyślili MiG-31, który ma radar o zasięgu takim jak AWACS i AWACSa nie potrzebuje, bo sam potrafi automatycznie kierować innymi maszynami. Jeśli Rosja zacznie szerzej inwestować w AWACSy to będzie znaczyć, że szykuje się do zamorskich wojen kolonialnych.

obalaczmitow
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:01

Ale co wy tak się podniecacie. Rosja ma berievy A-50 ; 4 zmodernizowane oraz pracują nad A100 , mają tu 214 SR/ widziany wielokrotnie nad Syrią/, teraz każdy samolot bombowy to będą ich oczy i uszy, każdy ma własny radar. Tu-95 może wisieć w powietrzu non stop, a do tego może mieć ładunek bomb czy pocisków rakietowych dalekiego zasięgu. Przy pułapie i zasięgu tego samolotu to po prostu nieoceniona ilość informacji. A f35 z jego mikrozasięgiem co może Rosjanom zrobić - ano nic - bo jak doleci do granicy - teleportuje się czy co? I już nie piszcie nic o niewidzialności, bo to marketing dla ludzi bez pojęcia o fizyce. Jaki RCS od przodu ma pocisk rakietowy /np Tomahawk/ o średnicy 0,50 m i długości 6 m z mikroskrzydłami. W waszym ukochanym RCS główną składową jest pole przekroju czołowego - i teraz próbujecie udowodnić że F22 czy F35 które przekrój czołowy mają kilkukrotnie większy / bo i średnica kadłuba jest wiele razy większa niż 0,50 m / o bocznym, poprzecznym, skośnym nie wspominając/ jest mniej widoczny niż taka rakieta? Co nie napisze LM w swoich ulotkach to jest to fizycznie niemożliwe. Ale w bajki wierzyć można. I znowu Rosja przechytrzyła cale NATO, bo to buduje F35 o mikrozasięgu i osiągach o wątpliwej niewidzialności a Rosja montuje system w samolotach dalekiego zasięgu których lata dużo więcej i dalej - i teraz będzie miała wszędzie uszy i oczy. Właśnie odebrali zmodernizowane Ka-27 z AESA , więc o jakiej technologii, których Rosjanie nie mają piszecie? Mają własne procesory Elbrus 4S robią u siebie , 8S i 16S na Taiwanie - do elektroniki wojskowej nikt nie stosuje Intela I5 czy I8? bo tam nie potrzeba 30 nm - Elbrus ma o połowę niższe taktowanie zegara, architekturę pozwalającą wykonywać równolegle zadania przez każdy rdzeń oddzielnie - jak się pod niego napisze soft to nie jest gorszy od Intelowskich a dużo mniej się grzeje, mają AESA, mają jedna z najlepszych na świecie systemów łączności - więc o jakiej technologii mówicie? Już jakiś czas temu ten sam portal pisał o zasobnikach do Su-34 wskazujących cele ? to jak myślicie - skoro potrafią przesłać dane z zasobnika do OPL to nie potafią zrobić tego z AWACS-a? Jak potrafisz pływać w basenie to nie potrafisz w jeziorze ? - myślenie życzeniowe.

bender
poniedziałek, 27 lutego 2017, 20:14

A jakie sa te najlepsze na swiecie systemy lacznosci?

Davien
poniedziałek, 27 lutego 2017, 18:51

Ale bajki, ale od poczatku:) A-50U, bo to o nim chyba piszesz jest4 sztuki, a A-100 to A-50U z ulepszonym radarem i kiedy będzie too niewiadomo. Tu-214SR nic ci nie wykryje, to retransmiter danych z innych zródeł wysyłanie antycznych Bearów jako AWACS-ów doprowadzi jedynie do tego,że zostaną wystrzelane jak kaczki, podobnie jak inne bombowce słuzące w ten sposób a ich prymitywne systemy nie mają szans na zastapienie chocby starego A-50 Promoeń bojowy F-35A to 1150km, ale juz tego ci nie napisali w gotowcu, bo takie bajki wypisujesz. Co do RCS to masz zerowe pojecie co widac po twoich fantazjach, tak dla uswiadomienia cię BGM-109ma 0,5m2 RCS a rosyjski PAK-FA wg samych Rosjan ma miec tyle samo więc co na to powiesz:)). RCS F-35 wynosi 0,0005m2 a F-22 0,0001 m2 więc juz sie może nie osmieszaj. Co do Ka-27 z ragdarem OKO to jego zasieg wykrycia samolotu wynosi maks 150km dla maszyny klasy Su-35( RCS ok 6-7m2) więc takiego Raptora to wykryje jak mu ten przed nosem przeleci. Ciekawe jeszcze jakie bajki wymyslisz:) PS Dane sprzetu rosyjskiego pochodza z ich własnych żródeł.

yaro
poniedziałek, 27 lutego 2017, 17:55

do Twojego komentarza dodam odnośnie Elbrusa, jego moc obliczeniowa jest bardziej postawiona na grafikę (jak myślicie dlaczego), z resztą wypowiedzi się w 100% zgadzam

M
niedziela, 26 lutego 2017, 23:23

W trakcie wojny w Angoli biedna, obłożona embargiem Republika Południowej Afryki zapewniała swoim siłom wsparcie namiastkami AWACS-ów - samoloty AEW, walki radioelektronicznej i El-int, m.in z chilijskimi najemnikami do podsłuchiwania sił kubańskich. Można powiedzieć, że Rosja jest 30 lat za murzynami w tej dziedzinie.

uwierzyć w duchy :)
poniedziałek, 27 lutego 2017, 15:47

jak ktoś wierzy w te wynurzenia to już przepadł. ruskie kręcili, kręcą i kręcić będą. zastanówcie się geniusze nad ruską maskirowką :)

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama