Roje dronów – zagrożenie ignorowane przez wszystkich

12 listopada 2020, 11:03

Roje dronów to zagrożenie na które do dzisiaj nie wprowadzono skutecznego środka przeciwdziałania. Jeżeli więc nad żołnierzami pojawi się jednocześnie kilkaset bezzałogowych statków powietrznych, to obecnie jedynymi sposobem obrony przed nimi jest ucieczka lub znalezienia ukrycia. W polskich siłach zbrojnych nic się nie robi, by ta sytuacja jak najszybciej uległa zmianie.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 111
ABC
sobota, 21 listopada 2020, 17:12

Jeżeli jest tak, że "Roje dronów – (to) zagrożenie ignorowane przez wszystkich " nie podjąć działań, które by temu przynajmniej w Polsce przeczyły. Wyasygnować granty na produkcję broni przeciw dronowej. Nakazać wszystkim polskim uczelniom technicznym podjęcie prac w tym kierunku, choćby w zakresie koncepcji. Jeżeli nie na szczeblu państwowym bo tam mamy samych "orłów" to może mecenat prywatny wysupłał by trochę grosza. Gdyby chociaż jedno ministerstwo było od spraw niepotrzebnych to mo0że by się tym zajęło, a tak mamy same potrzebne ministerstwa, które robią mnóstwo rzeczy niepotrzebnych.

Skoczek224
sobota, 21 listopada 2020, 16:23

Jak we wszystkim, kwestią jest ilość użytych środków. Drony jeszcze nie są w stanie użyć broni kinetycznej, więc pancerz aktywny powinien sobie poradzić (kilka lat temu podano że czołg Merkawa odparł atak siedmiu RPG). Rozwiązaniem jest kolektywna obrona wszystkich pojazdów.

yaro
piątek, 20 listopada 2020, 07:20

Obejrzyjcie sobie pokaz wielkiego roju dronów nad Sank Petersburgiem .... Porażające ..... Wszelkie dywagacje davienowatych o zacofaniu Rosji to ich święta mantra i tylko tyle .....

Maciek
czwartek, 19 listopada 2020, 11:25

Hmyyy, w "genialnym" programie NCBiR Szafir na projekty wojskowe jest przewidziany dokładnie taki projekt naukowy do finasowania. Przypadek, że ktoś chce wziąć pieniądze za rozwiązanie tego "kluczowego problemu"?

Troll i to wredny
środa, 18 listopada 2020, 11:04

Wstępna teza o ataku roju dronów na prezydenta USA jest technicznie możliwa, tylko całkowicie politycznie bezsensowna. W USA podobnie jak np. w Polsce mamy prezydenta i prawdziwą władze. BlackRock Inc., to kapitał rzędu 6.2 bilionów USD, Vanguard Group -podobnie 6,2 biliona USD, State Street 3 biliony, ale majątek zarządzany, to 31,62 biliona USD. To kontrolowane przez nich firmy budują budżety wyborcze polityków i partii politycznych, to oni sponsorują kampanie polityczne i budują kampanie medialne. To oni podejmują decyzje, a prezydent jest listkiem figowym i chłopcem do bicia dla głodnej gawiedzi. Nie ma prezydenta USA, który podejmie dowolną decyzję o skutkach ekonomicznych bez konsultacji z szefami w/w korporacji. Czy ktoś w Polsce traktuje naszego poczciwego Andrzeja, jako człowieka mającego władzę w tym Kraju ?! Nawet blondynki nie manifestowały pod jego oknami, bo nawet one wiedziały, że to nie On ma władze w Polsce. Zmasowany atak dronów na głowę państwa w Rosji zmieni wszystko, w USA czy w Polsce nie zmieni niczego. ładunki wybuchowe fajna rzecz w filmie, ale co by się stało gdyby drony niosły butle napełnione do powiedzmy 300 barów zwykłym (trującym)...chlorem ?! Lub innym (banalnym) cięższym od powietrza gazem wypierającym tlen ze strefy rażenia ?! Straty do 100% siły żywej i to bez kontaktu bezpośredniego...

PL
wtorek, 17 listopada 2020, 20:04

"Nic sie nie robi" Powiedz to tym co rzadzą zaraz Ci pokażą, ile robią i ile zaraz sam zrobisz. Problem jest w tym, ze nie myślą. To nie sa organizacje myslace - dostosowane do tych czasów. Weź sie rozwijaj to potraktują Cie jak konkurencje i jeszcze wylecisz z oceną 1 albo 3 i komentarzem, ze sie nie nadajesz... Polska XXI w.

tom
wtorek, 17 listopada 2020, 14:23

A nie wystarczy części pojazdow wyposazyc w lekkie, szybkie dzialka typu CIWS?

kocham
sobota, 21 listopada 2020, 18:38

Tylko jak będą celowały

Ogólnie jestem za
środa, 18 listopada 2020, 09:21

Na pewno nie jako podstawowy środek walki. Bo to mało będzie. Istnieje cos takiego jak przesycenie systemu. Najstarsze obserwacje tego zjawiska to... II wojna światowa. Podczas nalotów amerykańskich na rafinerie ropy w Rumunii obserwowano, że niemieckie baterie plot, ulokowane na wzgórzach, kierowane radarem nie były w stanie otworzyć ognia gdy wielkie bombowce, masowo przelatywały na bardzo niskim pułapie, zbyt blisko armat, wystarczająco blisko, by radary gubiły się i armaty nie były w stanie "wybrać" celu i dopiero wyłączenie radarów pozwoliło otworzyć ogień. W sumie bardziej przypadkowy niż celowy, bardzo bliski, niski, masowy przelot przesycił systemy kierowania. W przypadku ataku kilkuset dronów, każdy system może się również przesycić. Niemniej jestem absolutnie za budowaniem w Polsce systemów klasy CIWS. Nasz Tarnów ma już opracowany 4-o lufowy napędowy WLKM 12,7mm, oferowany przecież dla naszych Mi24. Teoretycznie zasięg ognia to 1500-2000m, tania jak barszcz amunicja. Wystarczy do obrony bezpośredniej. Mieli też projekt wielolufowego obrotowego działka 23mm. Odświeżyć? Tarnów w ogóle robi już różne ZSMU, każde powinny być od tej pory z szybkimi napędami i wysokimi kątami podniesienia, by być zdolne do prowadzenia ognia plot. Zostanie wtedy tylko dodać BMS, klasy Rega/Łowicza, i wtedy dowolne ZSMU podłączone do sieciocentrycznego BMS może automatycznie włączyć się do walki plot. Brakuje nam jednak rakiet jakichś takich MHKT, małych, relatywnie tanich bo musi ich być dużo pod ręką w każdej chwili.

Gregor
piątek, 20 listopada 2020, 10:25

Świetny komentarz, szkoda że brak podobnego myślenia w MONie

wtorek, 17 listopada 2020, 23:38

strzelić odpowiednim działkiem śrutem i zlecą wszystkie jak kaczki

:-/
poniedziałek, 16 listopada 2020, 05:54

nasza generalicja jest zasiedziała jak francuska i brytyjska w 1939, fajnie im ciepło, pensyjka lecibpo co cos zmieniac, po co isc do przodu, uczyc sie nowych taktyk, technik.

123 abc
sobota, 14 listopada 2020, 19:47

Ps. Powinnismy miec 3 modele swoich dronow - ornitoptery. szpaki na lato oraz wrony na zimę. naśladujące kształtem i wyglądem prawdziwe ptaki oraz dron myszołów/jastrząb. Wtedy wróg widząc prawdziwe ptaki będzie do nich strzelał, a widząc nasze drony nie będzie wiedział czy to drony czy ptaki.

123 abc
sobota, 14 listopada 2020, 20:39

Ps2 aby latały realistycznie trzeba najpierw napisać program do symulacji wiatru, kominów powietrznych i zawirowań. Pozniej w tym programie napisać funkcję lotu , i uczeniem maszynowym optymalizacja toru lotu dodać zmienną losową aby nie leciały po lini prostej tylko robiły nawroty, zwroty itp , itd. porównać to do nagran prawdziwych lotow tych ptaków, zamienić pozniej lot ptaka i ornitoptera jako piksel zrzutowny na plaszczyzne 2d i dac do porownania dla oceniającego - czy to jest ptak czy ornitopter. jak wyjdzie 50% to celnosci w ocenie to bedzie dobrze.

w
piątek, 20 listopada 2020, 19:47

to sie robiło na studiach lotniczych w latach 80/90 tych . Jako przejscowki lub prace dyplomowe. Tylko nikt tego nie łączył i rozwijał.A teraz bardziej sie opłaca isc na jakies humanistyczne i bredzic w sejmie tub wszelkiej masci tv

Dr. Reinhold
poniedziałek, 16 listopada 2020, 13:12

Świetna myśl! W następnej wersji wprowadzimy elektroniczne myszołowy do polowania na wirusy covid oraz orła białego w wersji MALE, wyposażonego w bomby guanowe Mk. V

Lenio
sobota, 14 listopada 2020, 20:30

Kamuflaż to nie wszystko nie uchroni go przed radarem pa za tym symulowanie ruchu skrzydeł było by trudne i kosztowne

123 abc
sobota, 14 listopada 2020, 21:23

@Lenio można byłoby jeszcze w nocy dać drony - nietoperze. Udana choć duża demonstracyjna wersja (niewojskowa) - bionic flying fox. symulowanie drogie ? czyli nie róbmy nic, i czekajmy az ktos zrobi coś opatentuje a my kupimy 10 razy drożej niż koszt produkcji i R&D ?

Lenio
sobota, 14 listopada 2020, 22:04

Broń boże popieram rozwijanie polskiego przemysłu zbrojeniowego ale wydaje mi się że nie ma co się porywać z motyką na księżyc nie lepiej zacząć od małych kroczków?

Grredo
wtorek, 17 listopada 2020, 07:29

Wb Elektonics od lat robi duże kroczki nad klodami jaki beton rzuca im pod nogi. Potencjał do produkcji jest, nawet w wersji statek matka i drony uderzeniowe, tylko woli wsparcia brakuje.

Lenio
sobota, 14 listopada 2020, 21:52

Jest takie powiedzenie nie rzucaj się z motyką na księżyc naprawdę sądzisz że drony takie drony są dobre w aktualnej sytuacji nie lepiej zrobić małe kroczki?

Dla twojej wiedzy
wtorek, 17 listopada 2020, 17:57

Już w 2014 WB zaprezentowało hybrydową Mantę. Drona w dwóch wersjach, w tym VTOL. Manta może przenosic do 8 małych bomb szybujących Sting. Kilka Mant i można by wroga zasypac gradem małych dronów. Do tego WB ma też system "para-roju" pod nazwą SWARM. Przemysł więc j u z zrobił duże kroki w przód, za to MON robi w Polsce wyłącznie kroki w tył.

123 abc
niedziela, 15 listopada 2020, 13:38

Zgadzam się z jednym podejściem - nie można być ekspertem we wszystkich dziedzinach. Lepiej skupić siły na jakichś specjalizacjach , a inne zaawansowane systemy kupować , nawet po wysokiej cenie. - teoria przewagi komparatywnej. W Polsce lotnictwo ma bardzo długą tradycję, mamy wielu specjalistów , zarówno od aerodynamiki , jak również od silników. Mamy wielu specjalistów w dziedzinie elektroniki i informatyki. Rozwijanie kompetencji jest jak najbardziej wskazane. Małe kroczki - to jest zebranie specjalistów od dynamiki płynów , napisanie programu do symulacji powietrza przepływającego przez dany kształt , na początek. Pożniej przez statek powietrzny w różnych prędkosciach. To jest zadanie dla superkomputera, ale mamy takowe w Polsce. Na pewno są gotowe programy zagraniczne - ale nie za darmo. A uczenie maszynowe jest wskazane do opracowania takiego "lekkiego programu" dla ornitoptera, który za pomocą powiedzmy 5 małych elektronicznych "rurek Pitota" określałby natychmiastową odpowiedż dla komputera o położeniu skrzydeł , głowy i ogona , aby nie stracić wysokości i nie upaść .

123 abc
sobota, 14 listopada 2020, 11:25

Drony mogą być naprowadzane zwykle 3 metodami. GPS/ GLONAS itd , radiowo / w tym mikrofalowo , autonomicznie - wyczuwają ciepło lub kierują się siłą nadajnika radarowego aby go zniszczyć . I w tych 3 głównych metodach trzeba szukać ochrony przed nimi blokując je itd.

Boss
sobota, 14 listopada 2020, 02:30

Miliardy wydawane na ludzi i tradycyjne wyposażenie należy skierować na nowoczesne technologie i w tym właśnie drony a nie amawiać kolejne załogowe maszyny. Świat się zmienił i nie wróci to co było, tylko nadejdzie przyszłość, która jest dla niektórych niepojęta...

Smuteczek
piątek, 13 listopada 2020, 17:05

To jest nadzwyczaj zastanawiające. Świat rozwija się. Małe kraje wysyłają w kosmos swoje satelity. Mała Estonia opracowała i wdraża do wojska swoje uzbrojone drony lądowe. Od paru lat latają prawdziwe stada dronów. Pojawiają się drony morskie i podwodne. Wszystkie armie wprowadzają je na potęgę. A my? Mamy doświadczonych oficerów, bywałych w świecie, obytych w różnych operacjach morskich i lądowych. Mamy generałów szkolonych w West Point. I co? No cóż. Remontujemy T72? Budujemy nieuzbrojonego Ślązaka? Zamawiamy... 75 szt min na całą Polskę? Rój dronów? W MON?

Czasnazmianę
sobota, 14 listopada 2020, 16:36

Nie zapominaj o naszych rojach kapelanów wojskowych. Każdego wroga położymy dzięki nim. Śmiechem.

Dalej patrzący
piątek, 13 listopada 2020, 09:29

Ważne, by rój działał sieciocentrycznie. Czyli osobne drony jako nosiciele precyzyjnych efektorów - najlepiej pozahoryzontalnych - osobne drony do bezpośredniego identyfikowania i pozycjonowania celów dla tych efektorów precyzyjnych. Te pierwsze z naciskiem na udźwig użyteczny - przy niezbyt wysokich wymaganiach co do manewrowości. Te drugie z naciskiem na manewrowość, ekranowanie EM, nawet stealth - i na saturacyjną liczbę nad polem walki. A osobno drony retransmisyjno-nawigacyjne. Na razie drony pełnią rolę "kombajnu do wszystkiego" [wszystkie role naraz] - ale to się zmieni w kolejnych generacjach. Warto - aby od razu koncepcyjnie przejść o szczebel-dwa do przodu. Bardziej boję się zakupów MON i IU robionych "na hurra" - aby się tylko wykazać, że są na czasie i że "już, już" odrobili zapóźnienia...

Dron Vasyl
piątek, 13 listopada 2020, 08:38

i jak my teraz kościoły obronimy..? ;)))

tyle
piątek, 13 listopada 2020, 08:19

W pasiece jak się uszkodzi siatkę chroniącą twarz a pszczoły są zdenerwowane to jedyną sensowną strategią jest szybka ewakuacja, żeby nie powiedzieć zmykanie w podskokach. Przysłowie , siła złego na jednego tez nie wzięło się z niczego. Przy masowej skali ataku wysoce autonomicznych dronów , skuteczna obrona to będzie big problem.

JW 0000
piątek, 13 listopada 2020, 06:41

Polska w odpowiedzi na powstałe zagrożenie rozpoczęła pracę koncepcyjno-analityczną dot. zakupu nowych szelek. Z dobrych szelek można zrobić fajną procę i zestrzeliwać ekologicznie drony.

Heh
piątek, 13 listopada 2020, 06:06

A chmury grafitowe w bombach lub rozpylaczach ? One niszczą elektrykę

Andrettoni
piątek, 13 listopada 2020, 02:40

"Argumenty" zaczerpnięto z filmów SF... Owszem drony są groźne, ale to nie oznacza, że niezniszczalne. Impuls elektromagnetyczny może je usmażyć, a środki walki elektronicznej ogłupić. Wreszcie można je zestrzelić za pomocą broni obszarowej - mam na myśli "kartacze" i "miotacze ognia", w nowoczesnej postaci. Roje dronów będą zbudowane z wielu stosunkowo lekkich, wiec mało odpornych jednostek. Rażenie punktowe raczej tu nie poskutkuje w obronie, natomiast obszarowe tak.

asdf
czwartek, 12 listopada 2020, 23:37

amunicja krazaca jak izraelski Green Dragon glowica 2,5kg/zasieg 100km do 2 godzin lotu i rosyjskie systemy antydostepowe oraz mobilne wyrzutnie rakiet balistycznych przestaja byc problemem.

Davien
wtorek, 17 listopada 2020, 15:31

IAI Green Dragon ma zasieg do 40km i czas lotu 1,5h To cos waży 15kg wec nie jest to raczej mały, lekki dron.

asdf
wtorek, 17 listopada 2020, 21:56

mniejszy od Warmate 2 (glowica 5 kg) glowica 2,5kg z izraelskiego Green Dragona wydaje sie byc wystarczajaca do niszczenia systemow OPL. w Warmate 2 tez moznaby bylo zainstalowac mniejsza glowice a zyskane miejsce przeznaczyc na dodatkowe akumulatory co zwiekszyloby czas lotu/zasieg.

Davien
czwartek, 19 listopada 2020, 12:36

Warmate 2 jest sporo cieższy i ma istotnie cieższą głowicę 5kg do 3kg w Green Dragonie Tyle że zasieg jest 2x mniejszy mimo dłuższego czsu lotu i jest mniej precyzyjn od Green Dragona. Zasieg nie zależy od baterii ale od radiolinii a ta ma zasięg do 20km Zreszta zadna amunicja krąząca nie jest mała.

Wojmił
czwartek, 12 listopada 2020, 22:39

a jednocześnie nie mamy także swoich rojów dronów...

Rob
sobota, 14 listopada 2020, 13:06

A kto nam je zbuduje. Zresztą jak wszystko.

Zła kwestia
niedziela, 15 listopada 2020, 11:53

WB już ma system "para-roju" SWARM. PGZ tymczasem zaoferowalo Orlika, którego ..nie ma i wygrało. To nie kwestia kto nam zbuduje, skoro MON i tak kupi albo cos absurdalnie drogiego w ilości 3 sztuk, albo wyznaczy termin dostawy na za 8 lat.

Extern
wtorek, 17 listopada 2020, 15:37

Polityka MONu z tym ignorowaniem możliwości jakie ma WBE jest tak kuriozalna, że już głupsze byłoby tylko zamówienie niczego u nikogo.

Davien
wtorek, 17 listopada 2020, 15:32

SWARM to składanka z FlyEye i Warmate wiec zupełnie cos innego od Orlika.

Zła kwestia
środa, 18 listopada 2020, 09:30

Davien! Każdy ZNA te różnice. Ale ty może skup się na tym, że SWARM j e s t gotowy, do kupienia dziś. I zauważ, że zestawiam go z "czymś" zamówiony przez MON czego n i e m a. Mój wpis nie dotyczy różnic technicznych tych dronow - tylko decyzyjności MON. A propos zaś FlyEye to jest dawno sprawdzony, skuteczny, przetestowany, współpracuje automatycznie z systemem TOPAZ, j u ż wdrożony w WP. Ale MON wyklucza administracyjnymi kruczkami WB, by "wygrał" produkt, którego NIE ma.

W
piątek, 20 listopada 2020, 09:47

po raz kolejny pisze. Są takie pojecia, które wywołuja w MON odraze z odległosci dziesiatków kilometrów " Rozwój konstrukcji" raz MODERNIZACJA". Oni ,całe te swoje analizy, aktualizuja ciagle pod to co ktos gdzies w swiecie wymyśli. W ten sposób (klasyk -Kononowicz) nie bedzie niczego. Moze im o to chodzi ???

Davien
czwartek, 19 listopada 2020, 12:41

Sory, ale to ty pisałeś:"PGZ tymczasem zaoferowalo Orlika, którego ..nie ma i wygrało" wiec daruj sobie porównywanie dwóch róznych rzeczy. ok. MON zamówiło Orlika bo potrzebuje takiego drona a nie jak widać amunicji krążącej pomiesznej z lekkim dronem. Chcieliby cos ala SWARM to by zamowili. I zrozum w końcu że WB NIE MA drona do Orlika. Ale rozumiem że bys Fly Eye zastapił nawet Global Hawki :))

Zła kwestia
piątek, 20 listopada 2020, 10:51

To źle widzisz. Nawet tego, że w poście wyraźnie podkreśliłem zestawienie tego co j e s t dużo bliższe rojowi dronów, z tym czego nie ma. Widzę też, że jak zawsze wiesz w s z y s t k o, nawet to czego nikt nie napisał.

dww
czwartek, 12 listopada 2020, 21:54

Gdy my będziemy wprowadzać pierwsze Borsuki (2023-2025) to ruscy w tym samym czasie lądowe niszczyciele z rojem dronów. Zobaczycie.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
piątek, 13 listopada 2020, 00:11

Nie wątpię a będą to drony sprężynowe ze źródłem energii w postaci korby i mięśnia.

Ktoś tam
czwartek, 12 listopada 2020, 21:10

Ciekawe, że jak ówczesny min. Macierewicz mówił kilka lat temu o roju dronów, to wszyscy się wtedy obsmarkali ze śmiechu. A jednak coś jest na rzeczy..

Wojmił
czwartek, 12 listopada 2020, 22:39

obsmarkałem się, bo w wykonaniu tego człowieka to parówki wybuchające tylko do tej pory były...

Qwe
poniedziałek, 16 listopada 2020, 11:45

Miał fajne pomysły na armie. Okręt podwodny z Francji a nie z Niemiec plus rakiety ietmanewrujące. Wyrzutnie rakiet z Izraela z produkcją w Polsce a n z USA. WOT które teraz się sprawdzają. 1000 dronów I inne pomysły. Ciekawe że wyleciał po podjęciu rozmów z Izraelem wobec twardego stanowiska firm USA

Tomek
wtorek, 17 listopada 2020, 22:48

tak i załatwił caracale.. w atmosferze obrazy dla Francji... tak chciał kupić OP we Francji... reszta też do obalenia jednym zdaniem..

Hipolit
środa, 18 listopada 2020, 09:38

Sam się obalasz swoją niewiedzą. Bo owszem nie tylko chciał, ale nawet Francuzi zaczęli badać sieć dostawców w Polsce i podpisano jakieś listy intencyjne. W tym samym czasie Mesko podpisało list intencyjny ws. 70mm rakiet kierowanych laserem od Thalesa. A pod kątem rakiet manewrujacych francuskie OP to była jedyna praktycznie dostępna i gotowa opcja. A aż 50 Caracali to była zbędna i szkodliwa fanaberia. Gdyby choć chodziło o Tigery, to co innego, ale Caracale? Może ze 6 szt się tylko dla lotnictwa morskiego, bo akurat nad morzem to sprawdzają się. I ani jednego więcej.

wert
poniedziałek, 23 listopada 2020, 11:47

50 carakanów to był handel wymienny za stołek i poparcie

wtorek, 17 listopada 2020, 18:01

W dodatku chciał 160 polskich szt Kryla, obecnie całkowicie zablokowanego. Podpisał Pilicę z polskimi rafarami

Extern
wtorek, 17 listopada 2020, 15:41

Macierewicz wyleciał bo chciał zamawiać broń w naszym przemyśle a klimat był taki że trzeba dbać o miejsca pracy w USA. Skoro teraz USA z nowym prezydentem prawdopodobnie się trochę na nas wypnie, to może zamówienia do naszego przemysłu znowu popłyną.

asdf
piątek, 20 listopada 2020, 08:52

na co te zamowienia poplyna? na stary postowiecki szrot ktorego nie chca juz kupowac nawet w Afryce?

tyle
piątek, 13 listopada 2020, 08:06

To doczytaj ile podpisał konkretnych kontraktów na zakup uzbrojenia i ile to w sumie było mld zł.

n/b,
piątek, 13 listopada 2020, 07:28

Nie licząc Warmate.

Bor.... i wiadomo :-)
piątek, 13 listopada 2020, 00:05

A jak wytłumaczysz zaprogramowanym i niby wyedukowanym odbiorcom tvnazi prawa fizyki ?

Name
czwartek, 12 listopada 2020, 20:31

Rozwiązaniem rój antydronów.

Kamil
sobota, 14 listopada 2020, 17:19

Konkretna odpowiedz, i wszystko w temacie.

Ponury zielarz
czwartek, 12 listopada 2020, 20:27

Myślę, że tu jest pole do popisu dla systemów zakłócających pasmo przesyłu danych dla dronów. Mamy dobrych inżynierów, może trzeba po prostu doinwestować ten sektor - taka "brzytwa Ockhama". Zwalczanie fizyczne swoją drogą oczywiście... Ps. Mniej nerwów panowie komentujący ;)

Wojmił
czwartek, 12 listopada 2020, 22:40

ale sama definicja "dron" jest Panu nieznana, skoro traktuje je Pan jak pojazdy zdalnie sterowane/naprowadzane a takimi nie są bo są "dronami"....

Ponury zielarz
piątek, 13 listopada 2020, 08:00

Nie są autonomiczne, nie latają też na kablu a sterowane są przez operatora w pewnym zakresie częstotliwości. Jeśli się mylę, to proszę o wyjaśnienie zasady działania. Oczywiście na przykładzie dronów wojskowych.

wojtek35
czwartek, 12 listopada 2020, 19:09

Największą wadą mini dronów jest to, że mają słabą baterię i nie mogą latać zbyt daleko.

asdf
czwartek, 12 listopada 2020, 23:46

chyba ze maja spalinowy silnik, izraelski Harop to zasieg 1000 km, 6 godzin lotu, glowica 23kg

WB?
środa, 18 listopada 2020, 09:45

Manta z WB jest hybrydowa, nie jest co prawda minidronem, ale ma zasięg do 200km. W wersji LR czas lotu to 12 godzin. Ostatnia wersja z ogniwami paliwowymi miała osiągnąć czas lotu 20 godzin.

Davien
wtorek, 17 listopada 2020, 15:35

HAROP-a naprawde ciężko nazwac mini dronem:))To praktycznie dron MALE jak już chcesz porównywać. Mini drony to np taki Hornet.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 12 listopada 2020, 18:58

Ja na taki rój setek czy tysięcy dronów to bym użył malutkiej ale to malutkiej bombki wodorowej! ha ha ha, to by załatwiło sprawę. A tak na poważnie to takie drony nie mają kompletnie żadnej wartości bojowej jedyne zagrożenie jakie stwarzają to szpiegowanie, ale to temat dla nowoczesnej WRE.

RafR
poniedziałek, 16 listopada 2020, 13:12

Jako człowiek zajmujący się m. in. algorytmami samouczącymi się, w połączeniu z obserwowanym postępem mocy obliczeniowej jestem przekonany, że Twoja teza zestarzeje się bardzo, ale to bardzo szybko. Tak samo, jak kilka lat temu cały internet się śmiał, jak Boston Dynamics pokazywało nagrania, jak ich humanoidalny robot przewracał się pokracznie przy np. najmniejszych nierównościach podłoża, natomiast po kilku latach miny nieco zrzedły, jak pokazali nagrania w któych te roboty robią salta w pełnym sprincie w terenie. Możliwości rojów dronów będą rosły w podobnym tempie i jestem w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym przy ich użyciu będzie można na dużą skalę eliminować jednostki zmechanizowane i pancerne. Nie muszą przenosić ciężkiego uzbrojenia, wystarczy że kilka(naście) skieruje się na ten sam cel i go wyłączy z walki.

nick
czwartek, 12 listopada 2020, 18:33

A co na to Błaszak genialny strateg i szef MON ? Zapytajcie jego.W końcu zakupił dla armii F35 choć wiele obecnych F16 stoi z braku części zamiennych.

Ha ha
środa, 18 listopada 2020, 09:49

Jak to co? On jest wciąż na etapie nawet nie roju dronów, a tylko zamawiania w PGZ... nieistniejacych, horrendalnie przepłaconych "orlików". Roje? U Błaszczaka? On nawet sobie nie roi o rojach!!

Meska
czwartek, 12 listopada 2020, 23:56

A ty to wiesz z pierwszej ręki bo jesteś pilotem F16?

easyrider
czwartek, 12 listopada 2020, 17:30

Może dać strzelby śrutowe jak do strzelań do rzutków?

Extern
wtorek, 17 listopada 2020, 15:47

Tani dobry sposób, można też by użyć amunicji śrutowej do granatnika podwieszanego. Bo tylko patrzeć jak takie drony zaczną atakować pojedynczych żołnierzy.

asdf
czwartek, 12 listopada 2020, 18:28

albo do Pilicy opracowac 23mm naboje srutowe, z jednej lufy moglyby strzelac srutem

Moto
piątek, 13 listopada 2020, 08:57

Historia artylerii zna takie pojęcia jak szrapnel i kartacz. Tak tylko gwoli przypomnienia.

Czemu by nie?
czwartek, 12 listopada 2020, 21:34

Nieźle kombinujesz. Jako ciekawostkę przypomnę więc dwie inne zapomniane koncepcje. Był np. pomysł, by pocisk plot był utworzony przez "sprasowaną" wiązkę strzałek. Siła sprasowania była tak dobrana, by taki "pocisk" po przeleceniu zadanego dystansu rozsypał się, a strzałki kontynuowaly lot tworząc kinetyczną chmure odlamkow. Drony mają bardzo delikatną konstrukcję, więc taki grad strzałek przechodziłby na wylot. Projekt lata temu zarzucono, i nie znalazłem żadnych danych balistycznych czy wyników badań. Drugi pomysł to stara amerykańska koncepcja naboju z 3 pociskami. Oryginalnie był dla karabinów. Pierwszy pocisk był obsadzony w szyjce łuski, pozostałe z asymetryczny dnem tkwily jeden za drugim sczepione tak, że czubek jednego wchodził centralnie w dno poprzednika. Niesymetryczne dna powodowały, że po opuszczeniu lufy trajektorie pocisków rozjeżdżały się i miały zwiększyć prawdopodobieństwo porażenia celu. Wadą okazał się dużo krótszy zasięg oraz mniejsza moc sporo mniejszych pocisków. Ale w przypadku bezpośredniego ataku dronów zasięg to już rzecz wtórna, bo cele będą z każdą sekundą bliżej. A śrut? Kto to wie? Potrzebne by były jakieś testy.

Davien
piątek, 13 listopada 2020, 00:15

A może po prostu zwykła amunicja 3P do działek ?

Marek1
niedziela, 15 listopada 2020, 10:41

Niemcy właśnie kończą poligonowe testy własnej Loary bodaj z napędową armatą 30mm z amo airburst. W zasięgu do 5km system eksploduje na drodze(tuż przed) drona/dronów dziesiątki pocisków z ok 200 elementami rażącymi każdy. Potwierdzona skuteczność 99%. Niemcy nie kombinowali i nie wymyślali ponownie koła, tylko ulepszyli amerykański wynalazek p/t zapalnik zbliżeniowy, wprowadzili nowoczesny SKO i nowoczesna amunicję AR.

Davien
wtorek, 17 listopada 2020, 15:40

Chodzi ci o Skyshielda ? Bo tam masz działko rewolwerowe 35mm natomiast AHEAD to dzeło Szwajcarów z Oerlikona

FikuMiku
czwartek, 12 listopada 2020, 16:51

W Wojsku Polskim prace analityczne i dialogi techniczne. I tak przez 20 lat.

Wojmił
czwartek, 12 listopada 2020, 22:41

no a Koziej mówił o dronach w 2002 roku i próbował forsować... wyśmiano go...

Laik
czwartek, 12 listopada 2020, 15:43

Czy takie małe, wolne, nieopancerzone drobny nie byłyby wrażliwe na zmasowany ostrzał starym działem p-lot o dużym kalibrze i zwiększonej szybkostrzelności? Np. rozpryskowym 155 mm? Kilka salw nie zrobi ściany ognia?

dim
czwartek, 12 listopada 2020, 17:17

O jakiej "ścianie" mówisz ? Dronów jest w roju dużo także i po to, by zaatakowały z bardzo wielu kierunków naraz.

Laik
piątek, 13 listopada 2020, 14:11

No to kilka dział w zestawie, każde broniące jednej strony i strzelające ogniem zaporowym. Dlaczego to nie będzie działać?

dim
piątek, 13 listopada 2020, 16:59

Niezbędna jest opl zupełnie nowej generacji. Nie rewitalizowane muzea typu OSA. Przecież te drony pędzą, po 150 km/h, naraz z dziesiątków kierunków i elewacji ataku, przy tym nie znajdują się wszystkie na jednej płaszczyźnie czy w jednakowej odległości od celu. Każdą sztukę namerzać trzeba i trafiać oddzielnie. Pzy tym amunicją precyzyjną i do tego rozscalaną, eksplodującą zbliżeniowo. Technologia, która dopiero zostanie rozwinięta. Zapewne jako suma wszystkich działek, APS'ów, laserów, VSHORAD, aż po systemy krótkiego i niemal średniego zasięgu. Gdyż drony naprowadzające ten rój też jakoś trzeba dosięgnąć.

Marek1
niedziela, 15 listopada 2020, 10:42

US Navy zapalniki zbliżeniowe dla OPL zastosowała masowo juz pod koniec 1944r

Laik
piątek, 13 listopada 2020, 20:38

Właśnie nie rozumiem po co strzelać oddzielnie? Dlaczego kilka salw dużego kalibru, który rozpryśnie się przy każdym wybuchu na kilkaset metrów w każdym kierunku, nie będzie skuteczną bronią? Niech te odłamki będą małe. Jak śrut. Ale dla tak małego i delikatnego drona będą zabójcze. Jeśli zaczniemy strzelać w tę masę z kilku kilometrów, to strzelając co kilkanaście sekund powinniśmy zniszczyć większość. Dlaczego to nie byłoby skuteczne? Ja nie mówię o jednym trafieniu, ale ostrzale obszarowym przez dłuższy czas. Te drony są przecież wolne i nieopancerzone.

dim
sobota, 14 listopada 2020, 08:06

To przypomnij sobie, ze szkoły podstawowej (chyba ?) wzór na powierzchnię kuli: 4π *R*R (Er-kwadrat). A wtedy zapomnisz o kilkuset metrach promienia rażenia. Gdyż chodzi o rażenie skuteczne, z pewnością trafienia... Zatem z geometrii sferycznej wynika, że taki pocisk musi rozprysnąć się maksymalnie o kilkadziesiąt metrów od pędzącego drona. Przy czym trafienie drona jednym małym śrutem niczego jeszcze nie gwarantuje i niemal na pewno nie wystarczy. Czyli pocisk rozprysnąć musi się o kilkanaście, maksymalnie o 20-30 metrów obok drona, wtedy rażąc go i jednocześnie wybijając z toru lotu falą uderzeniową. Czyli potrzebna jest amunicja bardzo precyzyjnie programowalna i wcale nie wykluczałbym tu dużego kalibru - wielki pocisk może nieść więcej tysięcy odłamków, zależnie od konstrukcji (ile odłamków, ile materiału wybuchowego). Wykluczam technologię takich pocisków, odpalanych zbliżeniowo - jeszcze jej nie mamy. Poza tym przedstawiany w dzisiejszym wydaniu d24 polski system VSHORAD, z RADWARu może naraz śledzić i atakować (co wyczytałem w innym, polskim portalu internetowym) maksymalnie do 10 obiektów naraz. Gdy rój będzie to kilkadziesiąt lub kilkaset (Chińczycy ćwiczą i kilka tysięcy) obiektów. Fakt, że to dopiero za kilka lat, ale takie systemy obronne też weszłyby (gdyby MON zamówił ich dość), najwcześniej za kilka lat, niektóre zestawy za kilkanaście... Polska nie dysponuje jeszcze wystarczająco szybkimi technologiami, o tak wielkich możliwościach śledzenia, ani podzespołami elektronicznymi, pozwalającym budować takie pociski, z zapalnikiem zbliżeniowym. Gdyż muszą to być normalne, lufowo odpalane pociski, o wielkiej szybkostrzelności. Przy tym, jako elektronik zapewniam Cię, że aby było to opłacalne ekonomicznie (sensowne ekonomicznie !) - a przecież programowanie winno być całkowicie i wyłącznie polskie, nie od wujków 447... - musiałaby to być całkowicie zrobotyzowana produkcja wielu milionów sztuk takich pocisków rocznie. A wiesz, jak PGZ stoi z umiejętnościami i w ogóle chęciami eksportowymi... ani marka ta nie ma opinii u zagranicznych nabywców. Potrzebna byłaby obca marka. Dalej nie piszę, gdyż wchodzilibyśmy już zbytnio w geopolitykę. A i tak, jak na razie, nie widzę by którykolwiek mój post w tym konkretnie temacie (polskiego zestawu VSHORAD) dziś ukazał się już ?

Laik
wtorek, 17 listopada 2020, 09:47

A gdyby strzelać amunicją kasetową? Pocisk rozpryskiwałby się w pobliżu celu na chmurę subamunicji odłamkowej, jak noworoczne fajerwerki, której wybuchy dopiero eliminowałyby drony. Wydaje mi się, że masę można zwalczać tylko masowo.

Marzyciel
środa, 18 listopada 2020, 17:44

A może wystarczyłyby tanie, za to liczne rakiety niekierowane z głowicami kasetowymi i np. podpociskami termobarycznymi i odłamkowymi. Taka "katiusza" kierowana w stronę wykrytego roju i odpalajaca kilka salw właśnie z głowicami kasetowymi. I nie do konkretnego drona tylko wzorem ciężkiej artylerii plot z II WW, do określonej przestrzeni, w której znalazłby się rój czy choćby grupa dronów. Skoro można "zaprogramować" fajerwerki co do miejsca rozbłysku, są zapalniki, kierunek odpalenia dowolny. Razem można więc tak "zaprogramować" rozrzut rakiet oraz punkt odpalenia głowic by pokryć odłamkami i falą uderzeniową dowolna przestrzeń, o dowolnym kształcie i dowolnym nasyceniu "ogniem i żelazem" w której nie przetrwa żaden dron.

Nikt
czwartek, 12 listopada 2020, 17:04

155 ze względu na rozmiar amunicji i jej małą szybkostrzelność raczej się nie nada. ZSU-57-2 czy OTO Magic z 76mm były by lepsze(po dostosowaniu do możliwości XXI w)

AXE
czwartek, 12 listopada 2020, 14:31

Nie do końca nic się nie robi, testowane było rozwiązanie naszego rodzimego producenta (nie pamiętam nazwy) ten system pracuje w porcie w Gdyni. System składa się z radaru, czujników akustycznych i kamer (detektory), efektorami są urządzenia zagłuszające sieć bezprzewodową i nawigację satelitarną.

Kazik :)
czwartek, 12 listopada 2020, 19:42

Tak słyszałem o tym. Ale z rojami jest mały problem: 1) zasięg 3-7 km - wyrzutnia w zasięgu praktycznie wszystkiego co można nazwać artylerią, 2) czas lotu - 20 min do max 45 min, 3) rozpoznanie atakowanego wroga - swój-obcy - identyfikacja celu - autonomiczność rojo-drona - wystrzel-zapomnij, 5) masa głowicy bojowej max 3,5 kg. To tyle co wyczytałem i ustaliłem - takie tam problemy wojskowych mażących o wojnie robotycznej.

Sternik
czwartek, 12 listopada 2020, 19:01

To nieskuteczne. Dobry dron bojowy w końcowej fazie przed atakiem nie korzysta z nawigacji satelitarnej ani nie potrzebuje kontaktu z operatorem. Tylko impuls elektromagnetyczny, ale to broń obosieczna, albo bardzo szybkie lasery BARDZO DUŻEJ mocy. Jeszcze takich nie ma, które by likwidowały drona w ciągu ułamków sekund. Do tego potrzeba by laserów o mocy wielu MW.

Kazik :)
piątek, 13 listopada 2020, 09:41

Dobrze napisane w końcowej fazie a zatem 200 m, 300 m a może 500m, bo nie sądzę, że 1 km??? Przypominam, że ppk Spike SR i MR (wersja wystrzel i zapomnij) to max zasięg 2km po uprzednim naprowadzeniu/wycelowniu pocisku na cel przez operatora.

123 abc
czwartek, 12 listopada 2020, 13:28

Na roje dronów może być przydatny tandem dwóch ciężkich dronów - po 100 kg lecących na tej samej wysokosci. Jeden dron unoszący potężny wirkator i drugi dron z paliwem, dużym kondensatorem i prądnicą beżpośrednio podłączoną do centralnego wirnika. drony połączone unoszonym kablem spiralnym - superlekkim. Ponieważ te lekkie drony są najczęściej z tworzywa sztucznego, nie mają klatki Faradaya i nie są odporne na silny impuls elektromagnetyczny.

JSM
czwartek, 12 listopada 2020, 19:02

A skąd będziesz wiedział kiedy i z którego kierunku nadlecą? A jeśli nadlecą z każdej strony?

123 abc
piątek, 13 listopada 2020, 12:02

@JSM w punkt. Dlatego trzeba rozlokować posterunki co 100 km .generalnie trudno jest taki pojedynczy zestaw przetransportować, więc dobrze byłoby już dziś zaplanować budowę specjalnego kontenera do transportu ciężkim smigłowcem na arenę działań. Zaskoczenia na pewno się nie ustrzeże, ale zgodnie z niepisanym "prawem serii", raz użyta broń w danym obszarze będzie użyta niedługo ponownie. Jezeli chodzi o detekcję, to problem istnieje. Polska firma ( pominę nazwę) produkuje system o nazwie ctr+sky. Nie wiem czy jest odporny na mróz i deszcz ( sprzedali go Arabii Saudyjskiej). Nie wiem czy odporny jest na impuls elektromagnetyczny.

Kom
czwartek, 12 listopada 2020, 12:55

W Polskim MON w ogóle kto mało myśli nad przyszłymi zagrożeniami. Powstają setki stron koncepcji, analiz i strategii, a tymczasem kupuje się artylerię bez rozpoznania, bez albo z niekompatybilnym systemem zarządzania a o wprowadzeniu broni energetycznej nikt nie myśli, chociaż chce wprowadzić ją bardziej zacofana Turcja, a polski przemysł miałby tu duże możliwości. Polski MON to taki 60letni wąsaty Janusz z umysłem tkwiącym w latacj 70-tych xx wieku.

Reaper
piątek, 13 listopada 2020, 08:17

Prędzej w 1920, gdyż całą ekipa myśląca perspektywicznie została wyautowana po '89 za "niepoprawność ideologiczną", włącznie z tymi co chcieli by Polska posiadała komercjalne satelity komunikacyjne.

Davien
czwartek, 12 listopada 2020, 12:51

Duże drony są drogie i ich użycie w roju jest nieporównywalne z użyciem samolotów. Natomiast małe drony są podatne na wiatr i mało skuteczne, bo zabierają mały ładunek - oczywiście jak spadnie nam 300 granatów na głowę to jest straszne, ale to samo można zrobić mają odpowiednio wytresowane gołębie (co będzie dużo tańsze). Im mniejszy i tańszy dron tym gorszy sprzęt łączności i obserwacyjny jaki może zabrać, a to oznacza, że łatwo można go zakłócić, wylądować i sprzedać na OLX. Niegłupim pomysłem byłoby tez opracowanie dronów przenoszących środki owadobójcze. W ten sposób w razie W niewielki oddział może wytruć pszczoły nieprzyjaciela. Można też użyć programowalnej amunicji 23mm - skoro smart drony to i może być smart amunicja... Co przeszkadza użyć np. nabojów 23mm podwieszanych pod dronem z zapalnikami zbliżeniowymi? Bądźmy szczerzy - dla naszych komandosów zakupiono nano drony w cenie 35 000 zł za sztukę, a nie mogą latać jak lekko zawieje - 15 km/h, a ich możliwości łączności i obserwacji są porównywalne z odtwarzaczem MP3 z allegro... Zasięg i długotrwałość lotu są tragiczne (1000 metrów i 13 min), a po użyciu ciężko je "podładować" bo mają akumulatory NiMH zamiast litowo-polimerowych. Ich wytrzymałość jest znikoma, bo nie mówimy tu o lataniu na polu bitwy, tylko na łące... Atak takich 100 dronów o łącznej wartości 3 500 000 zł nie wyrządzi żadnej szkody bo maja zerowy udźwig. Rój zwykłych miejskich gołębi o większych możliwościach kosztowałby nieporównywalnie mniej, a wiec mówimy już o setkach sztuk amunicji 23mm spadających wrogom na głowy. Mamy opracowane techniki ekstensywnej uprawy pszczół w pasiekach, które są tańsze i bardziej skuteczne niż rolnicto intensywne. Swoją drogą w Media Markt można kupić za kilka tysięcy lepsze hulajnogi niż te drony za 35 000...

gnago
poniedziałek, 16 listopada 2020, 14:15

Davuś przeczytaj no Niezwycięzonego Lema. Bo na razie mądrzysz się Tak jak tam pojedyńczy automat głupi ale razem mają solidną moc obliczeniową i zdolności identyfikacji i rozpoznania

Olo1
czwartek, 12 listopada 2020, 17:43

,,Można też użyć programowalnej amunicji 23mm '' Czy tak mały kaliber Davienie pozwala na możliwości bycia amunicją programowalną?

I367
czwartek, 12 listopada 2020, 12:44

W polskich służbach zbrojnych generalnie robi się niewiele poza dialogami i analizami (które po opracowaniu lądują w niszczarce dokumentów). Kasa wzięta, efektów brak, wszyscy zadowoleni.

Marek
czwartek, 12 listopada 2020, 12:37

Przecież w Wojsku Polskim w ogóle nie ma dronów. Do Kraba w ogóle nie ma rozpoznania, podobnie do Raka itd, itp.

Marek
piątek, 13 listopada 2020, 07:32

Rozmijasz się z prawdą imienniku. Drony są, tylko jest ich zbyt mało.

Hans Kloss
czwartek, 12 listopada 2020, 12:32

W pewnym momencie dojdzie to do etapu działań podobnych do drugowojennych. Wielkie bombowce strategiczne, a raczej dronowce będą nadlatywały nad cel, spuszczały wiele ładunków, z których wylatuje dron (tak jak z tego śmigłowca na filmie). Dronowe naloty dywanowe....

gnago
poniedziałek, 16 listopada 2020, 14:17

NIe musiałyby byc otoczone własnymi rojami ochronnymi . Bo wystarczy dronik z kostką wloframu czy termitu na drodze silnika odrzutowego czy nawet spalinowego. Starczy aby utrzymywał się na wysokości lotu twojej armady

Tweets Defence24