Rodzina wozów bojowych Centauro. „Włoski przykład współpracy wojska i przemysłu"

6 października 2015, 13:56
Kołowy BWP Freccia. Fot. Esercito.difesa.it.
Fot. Esercito.difesa.it.
Fot. Wikipedia/Esercito.difesa.it.
Fot. Finmeccanica.

Dokładnie sprecyzowane wymagania na bazowy pojazd B-1 Centauro zaowocowały powstaniem nowoczesnego wozu bojowego, posiadającego duży potencjał modernizacyjny i rozwojowy. W realizacji programu, która zaowocowała powstaniem rodziny pojazdów, widać różnice w stosunku do polskiego programu KTO Rosomak, gdzie po ponad 10 latach nadal nie wdrożono większości wariantów specjalistycznych. Centauro to przykład możliwości i współpracy zarówno przemysłu, jak i samego wojska - pisze w analizie dla Defence24.pl Marek Dąbrowski.

Włosi zdołali zbudować na bazie podwozia B-1 Centauro całą rodzinę pojazdów, w tym bojowy wóz piechoty, haubicę samobieżną 155 mm, czy artyleryjski zestaw wielozadaniowy/przeciwlotniczy z armatą 76 mm. Powstały również moździerz samobieżny 120 mm, wóz dowodzenia, wóz ewakuacyjny czy pojazd rozpoznania skutków użycia broni masowego rażenia. Włosi zdołali więc opracować (i w dużej mierze wprowadzić na uzbrojenie) całą rodzinę pojazdów bojowych na bazie jednego podwozia. O powodzeniu programu zdecydowała współpraca pomiędzy wojskiem i przemysłem, w tym dokładne sprecyzowanie odpowiednich założeń i ich spełnienie.

Uniwersalne podwozie kołowe podstawą Centauro

Idea wprowadzenia do armii włoskiej B-1 Centauro związana była z potrzebą pozyskania uniwersalnego i mobilnego nośnika dla uzbrojenia dużego kalibru z perspektywą jego łatwej adaptacji pod nowe rozwiązania. Pojazd umożliwiałby elastyczną obronę całego terytorium Półwyspu Apenińskiego we współdziałaniu z innymi systemami uzbrojenia oraz stanowił idealną platformę do realizacji operacji sojuszniczych i stabilizacyjnych poza granicami kraju.

Jednym z ważniejszych wymagań było zapewnienie dużej unifikacji układów i systemów pomiędzy równolegle wprowadzanymi wówczas do służby wozami bojowymi. Chodzi tu, przede wszystkim, o systemy kierowania ogniem, zespoły napędowe, zawieszenie, uzbrojenie czy układy ochrony przed bronią masowego rażenia. Takie podejście, poza obniżeniem kosztów związanych z rozwojem i wprowadzeniem do eksploatacji, znacząco obniża koszty użytkowania a nawet przyszłych modernizacji.

Wybór rodzaju podwozia dla przyszłego bojowego wozu piechoty czy wozu wsparcia/rozpoznania jest związany nie tylko z jego przeznaczeniem i stawianymi mu zadaniami w strukturze sił zbrojnych, ale ma na niego również wpływ szereg czynników pośrednich, takich jak uwarunkowania polityczne i ekonomiczne, warunki środowiskowe obszarów jego wykorzystania oraz przyjęta doktryna militarna i zobowiązania sojusznicze.

Przeznaczenie jest głównym determinantem określającym konstrukcję, osiągi i wyposażenie współczesnego wozu bojowego, a w tym również Kołowego Transportera Opancerzonego (KTO). Przyjęte założenia wstępne związane są z określonym sposobem ich realizacji, co przekłada się na zbudowanie konkretnych rozwiązań technicznych (lub zmiany założeń, gdy te rozwiązania nie mogą być spełnione).

B-1 Centauro – wóz wsparcia ogniowego

Założenia na ten pojazd powstały na początku 1984 roku (wysoka mobilność taktyczno-operacyjna w różnym terenie i uzbrojenie w postaci 105 mm armaty zgodnej ze standardem NATO). Pierwsze prototypy badano przez niemal cały 1987 rok (pierwszy ukończono w styczniu, a drugi w połowie tego roku). Pojazd powstał przy współpracy firm Iveco (kadłub) i OTO Melara (wieża). Co ciekawe, pierwotnie stanowiło on jeden z elementów rozwijanego jednocześnie programu pojazdów pancernych/opancerzonych – oprócz Centauro armia włoska wprowadzała do wyposażenia nowy czołg C-1 Ariete, bwp VCC-80 Dardo oraz transportery w układzie 4x4 i 6x6 Puma.

Pod koniec 1989 r. zbudowano pierwszą przedseryjną partię 10 pojazdów, a pierwsze seryjne wozy trafiły do jednostek w 1991 r. Świadomie, już na etapie formułowania wymagań, zrezygnowano ze zdolności pokonywania przeszkód wodnych pływaniem. Uznano, że zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony balistycznej, stabilności platformy oraz jej mobilności (a co za tym idzie zastosowanie układu napędowego o odpowiedniej mocy i wzmocnionej konstrukcji wozu) spowoduje znaczący wzrost masy, przy której powyższy wymóg będzie trudny do uzyskania, a korzyści z jego posiadania będą niewielkie wobec stawianych mu zadań.

Kadłub i wieża wozu wykonane są ze stali łączonej metodą spawania. Pierwotny pancerz czołowy zapewniał ochronę przed 20 mm pociskami podkalibrowymi, a pancerz boczny przed pociskami o kalibrze do ok. 12,7 mm. W 1993 dostarczono armii włoskiej 20 kompletów ROMOR-A - dodatkowego pancerza reaktywnego w celu zwiększenia poziomu ochrony balistycznej pojazdów wobec zastosowania pojazdu w misjach poza granicami kraju. Obecnie oferowane są również dodatkowe panele pancerza (stalowego lub kompozytowego), wzmacniające kadłub i wieżę głownie przeciw amunicji ppanc. średniego kalibru wystrzeliwanej z automatycznych armat wozów bojowych, czy zabezpieczające przed wybuchem miny/IED pod pojazdem.

Sześciocylindrowy turbodiesel MTCA o mocy 382 kW/520 KM przy 2300 obr/min (moc jednostkowa 20,8 KM/t) z układem napędowym ZF 5HP-1500 umieszczony został w przedniej części kadłuba. Ma on przekładnie hydrokinetyczną ze sprzęgłem blokującym oraz automatyczną planetarną skrzynie biegów (pięć biegów do przodu i jeden wsteczny).  Kompletny power-pack można wymienić w 20 minut. Moment obrotowy przekazywany jest do reduktora (produkcji ZF), skąd trafia do mechanizmu różnicowego. Wały układu napędowego są poprowadzone wzdłuż boków pojazdu (układ H).

Masa bojowa wozu to ok. 25 ton (masa wieży ok. 5100 kg, a DMC ok. 28 ton), prześwit 417 mm, prędkość maksymalna ponad 100 km/h a zasięg 800 km. Kat najazdu 450, zejścia 600, pokonywanie rowów o szerokości do 1,5 m. Dobre właściwości terenowe osiągnięto m.in. poprzez montaż ogumienia dużych rozmiarów (14.00 R20) wraz z systemem centralnego pompowania kół (minimalne naciski jednostkowe 0,1 MPa) oraz wkładkami, pozwalającymi kontynuować jazdę po przestrzeleniu opony.

Centauro
Fot. Wikipedia/Esercito.difesa.it.

Wymiary – długość 7850 mm, szerokość 2945 mm a wysokość 2735 mm. Przedział kierowania znajduje się na lewo od przedziału silnika. Kierowane są pierwsze cztery koła jezdne. Gdy prędkość nie przekracza 20 km/h, kierowane są również dwa ostatnie koła jezdne (skręt w stronę przeciwną) a promień skrętu wynosi 9 m. Hydropneumatyczne zawieszenie pozwala na uzyskanie bardzo dobrej mobilności przy różnych warunkach jazdy.

Kierowca ma do dyspozycji pojedynczy właz i trzy peryskopy obserwacyjne (środkowy może być wymieniany na noktowizyjny przyrząd obserwacyjny).

Wieża  HITFACT LRF (ang. Low Recoil Force) osadzona jest w tylnej części kadłuba i charakteryzuje się stosunkowo dużą objętością. 105 mm armata bruzdowana (długość lufy 52 kalibry, żywotność ok. 4000 strzałów) pozwala na użycie standardowej amunicji NATO (takiej jak do 105 mm armat L-7 czy M-68). Zakres wychyleń armaty w pionie wynosi od -60 do +160 (niska wysokość wieży) zaś obrotu pełne 3600. Stabilizowana armata, wyposażona jest w akcyjno-reakcyjny hamulec wylotowy, przedmuchiwacz i posiada maksymalna drogę odrzutu 750 mm. Szybkostrzelność do 10 strz/min. Dodatkowe uzbrojenie składa się z dwóch 7,62 mm km MG 42/59 (jeden sprzężony z armatą, drugi zamontowany na wieży). Jednostka ognia do armaty 40 nabojów - 14 pocisków przewożonych jest w wieży, a dalsze 26 w kadłubie wozu oraz 1400 nabojów do km i 16 granatów dymnych. Dodatkowo na wieży zamontowano 2x4 wyrzutnie 76 lub 80 mm granatów dymnych.

Cyfrowy, modułowy system kierowania ogniem TURMS (ang. Tank Universal Reconfigurable Modular System) składa się z stabilizowanego dziennego przyrządu obserwacyjno-celowniczego dowódcy z kamerą termowizyjną III generacji (praca w systemie „hunter-killer”), stabilizowanego przyrządu obserwacyjno-celowniczego z dalmierzem laserowym i kamerą termowizyjną działonowego, cyfrowego komputerowego przelicznika balistycznego, układu automatycznego zgrywania osi armaty z osią optyczną celownika oraz szeregu czujników (m.in. prędkości wylotowej pocisku czy BITE - testowego).

Przyrząd dzienny dowódcy o powiększeniu x 2,5 i x 10 zapewnia obserwację w azymucie 3600 wokół pojazdu i elewacji od -10 do +600. Dodatkowo ma on zobrazowanie na monitorze z kamery termowizyjnej działonowego. Działonowy posiada przyrząd dzienny o powiększeniu x 5 i sprzężony teleskop OG C-102 o powiększeniu x 8. Dodatkowo dowódca posiada cztery, a działonowy pięć peryskopów obserwacyjnych. Na wieży zamontowany jest system ostrzegania o opromieniowaniu wiązką laserową.

System klimatyzacji zapewnia uzyskanie optymalnej temperatury pracy dla załogi w przedziale temperatur zewnętrznych od -30 do +44C. W pojeździe wytwarzane i utrzymywanie jest nadciśnienie, a wydajność układu filtrowentyalcji wynosi ok. 180 m3/h.

150 wozów armii włoskiej dostosowano do transportu czterech żołnierzy w tylnej części pojazdu. Spowodowało to zmniejszenie jednostki ognia do armaty do 16 sztuk. Wraz z tą zmianą wzmocniono poziom ochrony wozu poprzez montaż wykładzin antyodłamkowych i modyfikację systemu klimatyzacji.

Obecnie firma OTO Melara oferuje dla Centauro nowy system wieżowy HITFACT 120 wyposażony w 120 mm armatę gładkolufową o długości lufy 45 kalibrów. Nowa wieża wykonana jest ze stalowych płyt i materiałów kompozytowych osadzonych na aluminiowej ramie (masa 5800 kg). Zakres wychyleń armaty w pionie wynosi od -60 do +150. Dodatkowe uzbrojenie składa się z 7,62 mm km (sprzężony z armatą) i zamontowanego na wieży 7,62 mm km lub 12,7 mm wkm. Opancerzenie (w tym dodatkowe kompozytowe) zapewnia odporność przeciw 40 mm pociskom od przodu (poziom V++ wg STANAG 4569A) i 14,5 mm na pozostałych stronach (poziom IV wg STANAG 4569A). W pojeździe zastosowano tez nowy silnik wysokoprężny Iveco o mocy 650 KM.

Dotychczas nabywcami tego wozu poza armią włoską (odebrano ostatecznie do 1996 roku 400 pojazdów z 450 zamówionych) została Hiszpania (84), Jordania (25) i Oman (10 z wieżą ze 120 mm armatą gładkolufowa).

Kołowy BWP

Kołowy BWP Freccia. Fot. Esercito.difesa.it.

Pierwszą przymiarką do zbudowania w oparciu o B-1 bojowego wozu piechoty (bwp)  było posadowienie na jego zmodyfikowanym kadłubie wieży Otobreda OTO T60/70A z 60 mm armata automatyczną. Na początku 1996 roku powstał z inicjatywy przemysłu transporter opancerzony wyposażony w dwuosobową wieżę Otobreda TC-25 z 25 mm armatą automatyczną Oerlikon Contraves KBA i sprzężonym 7,62 mm km. Posiadał on załogę liczącą trzy osoby i mógł przewozić do ośmiu żołnierzy desantu. Stał się on podstawą do podpisania z armią włoską umowy dotyczącej rozwoju i badań tej konstrukcji, która jest obecnie wprowadzana do wyposażenia wojska.

Freccia - BWP/niszczyciel czołgów

Kołowy bwp opracowany na bazie kadłuba B-1 Centauro z trzyosobową załogą i możliwością przewozu do siedmiu żołnierzy desantu (w zależności od typu użytej wieży). Kadłub wozu jest identyczny z kadłubem B-1 (czasami wóz nazywany jest Centauro VBC). Różnica dotyczy rozstawu osi, która dla tego modelu wynosi stałe 1,6 m a w Centauro jest to 1,6 m pomiędzy 1 i 2 osią i 1,45 m pomiędzy pozostałymi. Uzbrojenie wozu zamontowane w dwuosobowej wieży HITFIST 25+ (ang. Fire in Small Turret) składa się z automatycznej armaty Oerlikon KBA BO2 25 mm, 7,62 mm sprzężonego karabinu maszynowego i dodatkowego km na wieży. Zakres wychyleń armaty w pionie wynosi od -100 do +600  zaś obrotu pełne 3600.

Masa bojowa wozu to ok. 26 ton, prześwit 425 mm, prędkość maksymalna ponad 110 km/h. Wymiary – długość 8600 mm, szerokość 2900 mm i wysokość 2872 mm. Wieża posiada masę 2350 kg (2850 kg masa bojowa). Jednostka ognia wynosi 220 pocisków gotowych do natychmiastowego użycia i 700 dalszych przewożonych w wozie. Dodatkowo na wieży zamontowano 2x4 wyrzutnie 80 mm granatów dymnych. Opancerzenie zapewnia odporność przeciw 25÷30 mm pociskom od przodu (poziom V+ wg STANAG 4569A) i 14,5 mm na pozostałych stronach pojazdu (poziom IV wg STANAG 4569A). Odporność przeciwminowa to poziom IIIB pod kadłubem i IVA pod kołami wg STANAG 4569 B. Bwp wyposażony jest w system ochrony przeciw broni masowego rażenia i automatyczny system gaśniczy.

Na bwp Freccia testowano m.in. bezzałogową wieżę Hitfist OWS 30 (ang. Overhead Weapon Station) uzbrojoną w 30 mm armatę automatyczną ATK Mk 44 i pojedynczą wyrzutnię z dwoma ppk Spike MR/LR. Wieża w tej konfiguracji była m.in. proponowana Polsce dla KTO Rosomak.

Dotychczas armia włoska zamówiła 172 bwp Freccia.

Bojowy wóz piechoty/niszczyciel czołgów wyposażony dodatkowo w dwie pojedyncze wyrzutnie ppk Spike MR/LR po lewej stronie wieży. Dodatkowo wyposażony jest w stabilizowany dzienno-nocny (z własnym kanałem termowizyjnym) przyrząd obserwacyjno-celowniczy dowódcy Janus firmy SELEX Galileo - dotychczas zamówiono 25 takich systemów.

155 mm haubica samobieżna Porcupine

Opracowana i rozwijana jako system bezpośredniego i pośredniego wsparcia artyleryjskiego dla pododdziałów wyposażonych w kołowe transportery opancerzone. Czasem nazywana Centauro 155/39 LW, gdyż bazuje na zmodyfikowanym podwoziu tego pojazdu, w którym m.in. zwiększono odporność przeciwminowa.

Autonomiczna wieża bezzałogowa (dostosowana do montażu na różnych platformach o odpowiedniej nośności) wyposażona jest w 155 mm haubicę FH70 o długości lufy 39 kalibrów. Umożliwia ona prowadzenie ognia standardową amunicją NATO w tym m.in. kierowaną i niekierowaną typu Vulcano 155 BER (zasięg do 36 km) i GLR/GLR-SAL (zasięg do 49 km). Zautomatyzowany system zasilania zapewnia szybkostrzelność do 8 strz/min. Zakres kątów podniesienia od -50 do +750 i obrotu po 150 w każdą stronę od osi wzdłużnej pojazdu. Zapas amunicji 15 szt. Gotowość do otwarcia ognia po zatrzymaniu wynosi poniżej minuty. Nowoczesne oprogramowanie umożliwia prowadzenie ognia pośredniego z możliwością porażenia celu serią pocisków w tym samym czasie – tryb MRSI (ang. Multiple Simultaneous Impact).

Dodatkowo na wieży może być zamontowany ZSMU z 7,62 mm km lub 12,7 mm wkm oraz dwa bloki wyrzutni po cztery granaty dymne każda.

Ze względu na niewielką liczbę przewożonej amunicji haubica musi współpracować z dedykowanym wozem amunicyjnym, którego system automatycznego załadunku umożliwia uzupełnienie jednostki ognia w ok. 10 min. Załoga składa się z dwóch ludzi - kierowcy i dowódcy - którzy zajmują miejsce w przedniej części kadłuba.

Haubica Porcupine jest nadal rozwijana i proponowana dla krajów zainteresowanych nowoczesnym systemem artyleryjskim bazującym na zunifikowanym podwoziu kołowym.

Samobieżny zestaw przeciwlotniczy 76/62 SR Draco

76 włoskie
Fot. Finmeccanica.

Samobieżny system przeciwlotniczo-wielozadaniowy uzbrojony w 76 mm armatę automatyczną o długości lufy 62 kalibrów. Przeznaczony jest do walki z systemami powietrznymi, zwalczania zagrożeń typu C-RAM (ang. Counter Racket Artillery and Mortar), czy niszczenia pojazdów i systemów walki lądowej ogniem bezpośrednim i pośrednim.

Autonomiczna wieża wyposażona jest w systemy automatycznego ładowania, rozpoznania i śledzenia celów oraz ich zwalczania z pomocą kierowanej i niekierowanej amunicji. Zainstalowany system C3I umożliwia automatyczny proces przetwarzania analizy i wypracowania danych do strzelania. System kierowania ognia wyposażony w dzienno-nocne przyrządy oraz dalmierze laserowe składa się z dwóch podsystemów – do prowadzenia ognia przeciw celom lądowym i powietrznym. Dodatkowo, na wieży zamontowano system radiolokacyjny (ze sprzężoną kamerą dzienną) służący do śledzenia celów i naprowadzania kierowanej amunicji. Szybkostrzelność 80 strz/min. Masa wieży 6500 kg. Zakres kątów podniesienia od -100 do +750 (350/s) i obrotu 3600 wokół pojazdu (600/s).

Dodatkowe uzbrojenie to sprzężony 7,62 mm km lub 12,7 mm wkm. Opancerzenie wieży spełnia wymogi poziomu II wg STANAG 4569A i istnieje możliwość użycia dodatkowych paneli opancerzenia (maksymalnie do poziomu IV). Do strzelania używana jest m.in. amunicja typu DART (ang. Driven Ammunition Reduced Time of Flight) czy kierowana Vulcano 76 o maksymalnej donośności 40 km (najmniejsza kalibrem wersja rodziny tych pocisków). 12 pocisków jest przewożonych w gotowości do natychmiastowego otwarcia ognia, a pozostałe 24 w tylnej części wieży (może być ich więcej w zależności od rodzaju amunicji).

Załoga składa się z trzech ludzi kierowcy, dowódcy i celowniczego, którzy zajmują miejsce w kadłubie.

120 mm moździerz samobieżny

120 mm moździerz samobieżny wyposażony został w odtylcowy moździerz Thales 2R2M. 2R2M został opracowany jako rozwiniecie MO 120 RT do zabudowy w pojazdach opancerzonych. Może prowadzić ogień z szybkostrzelnością do 18 strz/min na odległość do 9 km pociskami zwykłymi i 12,5 km przy zastosowaniu amunicji o zwiększonym zasięgu. Otwarcie ognia następuje po 3-5 sekundach od zatrzymania pojazdu, a proces celowania jest wspomagany przez system pozycjonowania GPS i cyfrowy komputer balistyczny. Dotychczas zamówiono 21 takich systemów dla armii włoskiej.

Inne wersje

Opancerzony pojazd ewakuacyjny wyposażony m.in. w urządzenia do holowania, zestaw narzędzi do wykonywania podstawowych prac naprawczych, urządzenie dźwigowe oraz przedni lemiesz. Dotychczas cztery egzemplarze tego wozu zamówiła Hiszpania.

Wóz rozpoznania skutków użycia broni atomowej, chemicznej i biologicznej - prototyp.

Opancerzony nośnik mostu szturmowego - prototyp.

Wóz dowodzenia – 36 pojazdów zamówiła armia włoska. 

Podsumowanie

W planach armii włoskiej jest pozyskanie docelowo 510 różnych systemów bazujących na podwoziu B-1 Centauro, ale obecne ograniczenia budżetowe czy kryzys ekonomiczny mogą je zakłócić lub całkowicie zmienić. Centauro i bwp Freccia w najnowszych konfiguracjach były m.in. testowane w Rosji na poligonie w podmoskiewskim Alabino (próby zostały zakończone po wybuchu kryzysu na Ukrainie). Armia włoska modernizuje posiadane wozy dostosowując je do wymogów współczesnego pola walki.

Dokładnie sprecyzowane wymagania na bazowy pojazd B-1 Centauro zaowocowały powstaniem nowoczesnego wozu bojowego, posiadającego duży potencjał modernizacyjny a - co istotne (a nie było pierwotnie przewidziane w założeniach taktyczno-technicznych) - również duży potencjał adaptacyjno-rozwojowy pod inne rozwiązania. Trafność w określeniu obecnych i przyszłych zadań dla tego typu pozwoliła już na etapie badań i testów wypracować odpowiednie parametry taktyczno-techniczne, które w łatwy sposób mogą być zmieniane przy dostosowaniu bazowej konstrukcji pod inne systemy uzbrojenia.

Widać tu wyraźnie odmienne podejście niż w polskim programie wdrażania i rozwoju KTO Rosomak, gdzie z góry zostały ustalone wymagania i założenia co do użycia całej rodziny pojazdów bazujących na tej konstrukcji i gdzie mieliśmy możliwość w ramach procedury pozyskania dokładnie przetestować proponowane rozwiązania pod tym kątem. Włosi zaczęli z jednym specjalistycznym pojazdem, a obecnie oferują całą rodzinę systemów uzbrojenia w postaci gotowych rozwiązań (bądź już wdrażanych do wyposażenia, bądź będących przebadanymi prototypami).

Polska po ponad dziesięciu latach praktycznie bazuje na tym samym pojeździe (z wyjątkiem nielicznych KTO WEM i KTO NJ) i ciągle zmienianymi założeniami na potrzebne wersje rozpoznawcze, wsparcia, zabezpieczenia technicznego itp. Jest to wynik nie do końca przemyślanych założeń taktyczno-technicznych, braku spójnej koncepcji użycia takich pojazdów na polu walki, braku uporu i konsekwencji w realizacji stawianych wstępnie wymagań oraz piętrzących się problemów techniczno-konstrukcyjnych.

Oczywiście, rodzina pojazdów bazujących na konstrukcji B-1 nie jest rozwiązaniem w pełni doskonałym i spełniającym wymagania wszystkich armii. Cechuje ją posiadanie pewnych ograniczeń wynikających z pierwotnych założeń, ale jest to przykład możliwości i współpracy zarówno przemysłu (co do technicznego spełnienia wymagań armii), jak i samego wojska (co do sprecyzowania odpowiednich założeń i doktryny użycia).

Marek Dąbrowski

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
NAVY
czwartek, 8 października 2015, 13:44

[...]w stosunku do polskiego programu KTO Rosomak, gdzie po ponad 10 latach nadal nie wdrożono większości wariantów specjalistycznych.[...] - trzeba nadmienić ,iż żyjemy w kraju wiecznego bałaganu i niekompetencji ! Ludzie siedzący na wysokich stołkach dbaja o swoją kieszeń i,są niekompetentni przeważnie pociotki,po linii partyjnej lub w wyniku przekręconych wyborów... Wszelkie prace,przetargi czy też opracowywanie założeń trwają latami [jak za czasów komuny] ,a jak się zakończą zmienia się opcja lub już nikomu to nie jest potrzebne ... Najważniejsze jest ,by POgonić tą patologię a na ich miejsce osadzić ludzi wykształconych ,kompetentnych i ,co najważniejsze dbających o kraj !

Tomcat
środa, 7 października 2015, 00:13

Jeżeli autor ma trochę wiedzy to powinien doskonale wiedzieć jaki potencjał (doświadczenie, dokapitalizowanie itp) posiada Włoski przemysł obronny a jaki Polski. Polski przemysł zbrojeniowy potrafił robić to co zaprojektowały biura konstrukcyjne ZSRR, dodać należny że był to sprzęt o gorszym zastosowaniu niż produkowany przez ZSRR. Biorąc pod uwagę fakt monopolu ZSRR w większości typów uzbrojenia, niestety kraje byłego układu Warszawskiego nie posiadają poważnego potencjału w przemyśle obronnym. O współpracy przemysłu i IU odpowiadającego za przetargi z grzeczności nie napisze.

sec
wtorek, 6 października 2015, 15:22

Panie Marku. te dwa programy różnią się tak bardzo, że porównanie jest trochę bez sensu bo nie prowadzi do żadnych sensownych wniosków. lepiej było porównać program Rosomaka do wdrażania podobnych KTO w Czechach, Francji, Kanadzie. Generalnie poza znaną indolencją MONu/IU oraz przemysłu we wdrażaniu wersji specjalistycznych jest to i tak pozytyw w naszym kraju.

Vvv
wtorek, 6 października 2015, 23:30

Tak jak juz pisałem pojazd z rakietami to nie to samo co niszczyciel czolgow. Równie dobrze można posadzić je na 4x4 i nazwać to niszczycielem czolgow hehehehe....ba to i bwp-1 z fagotem tez jest niszczycielem czolgow :)

Odpowiedź
środa, 7 października 2015, 19:13

Tak, tak bredzisz chłopie w dodatku ciągle bredzisz, BWP1 z fagotem, a może z Malutką, jeśli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy pojazdem 4x4 z przenośną wyrzutnią ppk na obrotnicy, a niszczycielem czołgów na bazie transportera opancerzonego z wyrzutnią zintegrowaną z konstrukcją, obsługiwaną z pojazdu, z systemem przeładowania to faktycznie jesteś wybitny.

Gość
wtorek, 6 października 2015, 14:20

U nas mamy takie tempo, że nad haubicą Krab pracują kilkadziesiąt lat i jeszcze nie weszła do seryjnej produkcji.

vvv
wtorek, 6 października 2015, 14:04

takie pojazdy tylko na misje ekspedycyjne a nie do walki z realnym przeciwnikiem. jeden strzal z dziala nie niszczy czolgu od frontu a ten papierowy pojazd ginie od 25mm dzialka

zorro
wtorek, 6 października 2015, 18:20

Armata nie służy jedynie do niszczenia czołgów. Używa się jej również do niszczenia umocnień, siły żywej, pojazdów, itp...

Marek
wtorek, 6 października 2015, 16:59

Ja przepraszam bardzo, ale gąsienicowy WWO lansowany przez MON także nie chroni załogi za bardzo. Moim zdaniem sensowne więc byłyby brygady zmechanizowane na Rosomakach z Rakami i WWO (Wilk) oraz pojazdami OPL na tym samym podwoziu, oraz brygady ciężkie wyposażone w porządne MBT i nie pływające ciężkie BWP. I to nie kosztem wycofywania Twardych oraz T-72. Powinno się już myśleć o tym, żeby przy zachowaniu zmodernizowanych Leopardów zastępować post radzieckie czołgi zupełnie nowymi MBT i na ich podstawie tworzyć kolejne brygady ciężkie.

chorąży
wtorek, 6 października 2015, 14:41

Widocznie włosi mają odmienne od Twojego zdanie i uważają Centauro za wóz spełniający ich oczekiwania. Centauro zresztą służyło Włoskim Wojskowym także w misjach ekspedycyjnych i wcale nie był "papierowy" .. Polacy mieli ( lub mają) podobną szansę z platformą "Anders" niestety lobbyści (cv) i politycy zniweczyli je. A mozna byłoby też we współpracy z Indiami na "Anders"-ie też zarobić a i w perspektywie może i inne zamówienia

poznaniak
wtorek, 6 października 2015, 22:40

czy jest może filmik jak te wozy sprawują się w piasku,błocie i śniegu?

ddr
środa, 7 października 2015, 15:56

Teraz czym prędzej jak najwięcej produkować seryjnie Kraby i Kryle. Rozwój Rosomaka ze ppk Spike równorzędnie.

operator
piątek, 9 października 2015, 03:54

Mógłbym wiele napisać o blachach do KTO R, o ilości niedoskonałych procedur , o mierności ludzi, którzy tym zawiadują... Chcę po prostu dalej pracować.

wqq
wtorek, 6 października 2015, 22:20

Prawdę mówiąc nie wiem czy autor swoją ignorancją nie przebił niektórych tu piszących kolegów . Nie można porównywać programów włoskiego wozu bojowego tworzonego w oparciu o rodzimy potencjał przemysłowy i nie skrępowany prawami licencyjnymi z programem ROSOMAK , któremu towarzyszy niekompetentny przemysł zbrojeniowy. Faktem jest, że założenie pływalności dla polskich pojazdów narzuca ograniczenia, ale brak wsparcia ze strony możliwości projektowych czy wytwórczych polskiego przemysłu jest czynnikiem zasadniczym warunkującym opieszałość tego projektu. spodziewałem się czegoś bardziej obiektywnego po panu Marku. Nie wiem czy to już obowiązujący trend ale obserwuję zjawisko szukania odpowiedzialnych w MON za opieszałą realizację projektów zbrojeniowych a nie dostrzega się problemów związanych z wstrzymywaniem środków dla MON lub brakiem możliwości technologicznych naszego przemysłu.Krótko mówiąc szukamy kozła ofiarnego w mundurze bo polityk czy związkowiec jest poza podejrzeniem.

Pablito
wtorek, 6 października 2015, 21:22

Papierowy czy nie papierowy ponad 400 szt. wyeksportowali i to daje wymierny efekt gospodarce. Poważnych wrogów Włosi nie mają, a nawet jakby mieli to i tak by się poddali, niezależnie jaki by mieli sprzęt. A jak trzeba to w hybrydowej wojnie przeciwko uchodźcom wozy te są w sam raz.

Vvv
wtorek, 6 października 2015, 23:23

Jakiej chybrydowej na uchodźców? Włosi nie maja juz prawie czolgow i wysprzedaja swoje zapasy leonow1 i sa w NATO. Ich pomoc lądowa bedzie chyba do zbierania batów.

tankcom
środa, 7 października 2015, 13:42

czyli co jednak pukawka 105mm dla nas? nie tak dawno piano Tu zachwyt nad tym co przestrzeli amunicja takiego kaliberku przy pochyleniu 60 stopni, lepiej (podobno) od standartu 120mm. ale czytamy TU dzisiaj o NISZCZYCILU tankow z rakietami raczej. czyli makaron sie ogarnia? i liczy na upchanie pukawki komu innemu?

Li
wtorek, 6 października 2015, 18:54

"(...)pierwsze seryjne wozy trafiły do jednostek w 1991 r". A Rosomaki mamy 10 lat. Jeżeli dobrze liczę to Włosi mieli i opracowywali nowe wersje centauro jakieś 24 lata do dnia dzisiejszego (nie licząc lat od planów i pierwszego prototypu). Zestawmy różnice: Polacy 10 lat - Włosi 24 lata. Panie Marku: różnica wynosi 14 lat. Czyli 14 lat więcej mieli czas na rozwój. To by mogło wyjaśnić brak innych wersji Roska. Czy są jakieś pytania? Proszę poprawcie mnie jeżeli coś źle dedukuje. Jeszcze jedno - muszę to napisać: "(...)Założenia na ten pojazd powstały na początku 1984 roku (wysoka mobilność taktyczno-operacyjna w różnym terenie i uzbrojenie w postaci 105 mm armaty zgodnej ze standardem NATO). Pierwsze prototypy badano przez niemal cały 1987 rok(...)". Jeżeli mnie pamięć nie myli to Ruscy nas wtedy mieli "pod butem".

pamietajacy
wtorek, 6 października 2015, 22:12

Ponarzekać na Polskę zawsze można.Choć przy solidnym opracowaniu na temat Włoskiego wozu, jakoś to głupio wygląda.

wolf
wtorek, 6 października 2015, 18:12

A kto ze strony przemysłu ma współpracować...przecież oni biegają po wszystkich targach z działkiem 23 mm z czasów układu warszqwskiego. Gdzie systemy do Rosomaka (pociski ppanc, wóz oplot, niszczyciel czołgów???). My nawet samodzielnie granatnika nie jesteśmy w stanie zaprojektować, rakiet ppanc, mimo iż tego typu uzbrojenie od wielu lat jest w naszej armii....no chyba ktoś w tym przemyśle analizuje trendy na świecie, prowadzi jakieś projekty.....gdzie działko hydra 35 mm? Gdzie pocisk błyskawica???? to jest tylko marnowanie kasy. Tylko zakupy licencyjne z transferem technologii!!!! Tylko!!!! To może za 20 lat będziemy robić własne projekty. A tak to wygląda jak marzenie łysego by być modelem na salonie fryzjerskim. Złodziejstwo i tyle.

wolf
wtorek, 6 października 2015, 22:11

Problem w tym , że nasz przemysł nie ma potencjału naukowego i technicznego by realizować zaawansowane projekty. Przykład Kraba jest dobitny. Nie wiem ile jest w Krabie , ale w amerykańskim Palladinie przeciążenie przy odrzucie lufy wynosi 15 000 G ( więcej niz przy starcie promu kosmicznego), a my wieżę osadziliśmy na ciągniku artyleryjskim, który był projektowany ( i jego wytrzymałość) do innych celów. Moim zdaniem modernizujemy??? (czy na pewno) armie w kierunku, który nie tylko nie zapewnia możliwości samodzielnej obrony, ale nie daje nam szans na wytrzymanie 3 tygodniowego ataku sąsiada. Pomijamy proste i bardzo skuteczne systemy uzbrojenia. Inwestujemy w bardzo drogie systemy, ale one nie będą stały na wystawie tylko wróg będzie się starał je zniszczyć....Amerykanie chcieli przekazać nam większą ilość podwozi mrap-ów..dlaczego nie wprowadzamy szybkiej, mobilnej i relatywnie taniej broni jak np. https://www.youtube.com/watch?v=4OrlIIiZJJk no chyba możdzierz potrafimy zaprojektować i osadzić na podwoziu, można także systemy rakietowe wprowadzać na takich platformach. Oczywiście wojska operacyjne powinny mieć RAKI, itp sprzęt, ale obrona terytorialna ( siły mobilizowane) mogłby obsługiwać taki sprzęt. I tu jest pytanie co z OT?

Vvv
wtorek, 6 października 2015, 18:43

Błyskawica to projekt zrealizowany w 10% i pozniej uznali ze nie maja technologii by go ukonczyc. Juz od dawna nie ma czegoś takiego jak niszczyciele czolgow :)

Tweets Defence24