Reklama
Reklama

Rekordowe strzelania w amerykańskiej marynarce wojennej

3 października 2016, 18:19
Start rakiety SM-6 z pokładu niszczyciela USS „John Paul Jones” - fot. US Navy

Amerykańskie siły morskie przeprowadziły testy rakietowe, w czasie których udało się trafić cel powietrzny znajdujący się w największej w historii odległości od strzelającego okrętu.

W testach przeprowadzonych 22 września br. na poligonie morskim Point Mugu koło Kalifornii wziął udział krążownik rakietowy typu Ticonderoga USS „Princeton”. Okręt ten jest wyposażony w okrętowy system walki Aegis, który został zmodernizowany do najnowszej wersji Aegis Baseline 9. Dzięki temu ma on możliwość zwalczania obiektów powietrznych znajdujących się poza horyzontem radiolokacyjnym (over-the-horizon), które są niewidoczne przez radary okrętowe.

Do wskazania celu zniszczonego później rakietą Standard Missile-6 (SM-6) wykorzystano inny statek powietrzny (samolot wczesnego ostrzegania E-2D Hawkeye), który śledził swoimi sensorami atakowany obiekt i przekazywał o nich dane na krążownik. Jest to taktyka działania opracowana w ramach programu budowy morskiego, zintegrowanego systemu kierowania ogniem przeciwlotniczym NIFC-CA (Naval Integrated Fire Control - Counter Air).

Amerykanie przypominają, że nie jest to pierwszy przypadek, gdy zastosowano właśnie ten sposób działania. Pierwsze strzelanie systemu Aegis „poza horyzontem” miało już miejsce w czerwcu 2014 r. Wtedy odpalono rakietę przeciwlotniczą z niszczyciela typu Arleigh Burke USS „John Paul Jones” na poligonie Pacific Missile Range.

Wiceadmirał Tom Rowden, dowódca amerykańskich, nawodnych sił morskich (Naval Surface Forces) wprost wskazuje, że „patrzymy na każdy okręt, jako na potencjalną platformę dla broni ofensywnych w celu zdobycia i utrzymania kontroli na morzu. Neutralizowanie rakiet manewrujących przeciwnika daleko od nas, jak zademonstrowaliśmy w tym teście, jest jednym z wielkich kroków naprzód, jakie wykonały siły nawodne, by wdrożyć koncepcję Distributed Lethality i przesunąć dalej zasięg ofensywnego działania”.

Szczególnie ważną rolę w nowym sposobie prowadzenia obrony przeciwlotniczej ma rakieta SM-6, która jest w stanie atakować każdy rodzaj celu powietrznego: samoloty, śmigłowce, drony, rakiety manewrujące oraz rakiety balistyczne w ich ostatniej fazie lotu. Jak dotąd koncern Raytheon dostarczył już ponad 300 takich pocisków.

Dużą rolę ma w tym przypadku aktywny radar w ich głowicy naprowadzającej, który nakierowuje je na cel w ostatniej fazie ataku. Sam dolot do rejonu, gdzie rakieta odszukuje cel, odbywa się z wykorzystaniem danych od innych platform – w tym przede wszystkim statków powietrznych (obecnie E-2D Hawkeye, ale w przyszłości mają to być nawet myśliwce piątej generacji F-35). W ten sposób można wykorzystać cały zasięg rakiet SM-6 (prawdopodobnie około 400 km) i niszczyć cele ponad horyzontem - a więc te, które są poza zasięgiem wzroku operatorów na pokładzie okrętów z wyrzutnią.

Drugim elementem niezbędnym, by nowa taktyka była skuteczna, jest okrętowy system walki Aegis w wersji Baseline 9 (i kolejnych). Będzie on instalowany na wszystkich nowych, amerykańskich niszczycielach, instalacjach brzegowych Aegis Ashore, a także jest implementowany na starszych krążownikach typu Ticonderoga i niszczycielach typu Arleigh Burke. Amerykanie chcą go również zastosować na fregatach planowanych do wprowadzenia w przyszłości.

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Krzyś
wtorek, 4 października 2016, 09:23

Do VW, faktycznie masz rację przekazywały dane do naziemnych stacji radarowych (szczegóły Lotnictwo 7/8 2016)

olo
poniedziałek, 3 października 2016, 21:14

Przecież jest podane ok 400 km. Nie piszcie tu o ruskich zabawkach bo one są najlepsze we wszechświecie taki cuś u ruskich można kupić w każdym sklepie. Ruskie okrąża 10 x ziemię i trafia w samą główkę od szpilki takie mają dokładny glonass.

Willgraf
poniedziałek, 3 października 2016, 21:07

tak się tworzy fikcje Super Power ....tak jak wspomnieli inni takie rzeczy były w CCCP już w latach 80-tych...czyli współpraca samolot via bateria rakiet i zasięgi obecne tego jak piszą ruskiego szajsu mogą być większe od max 400 km Raytheona alias Lockheeda

dk.
poniedziałek, 3 października 2016, 20:22

(pytanie do redakcji) - Szukam, nie znajduję, co to za "pobicie rekordu", gdy nie podano wyniku ? (odległości) (pytanie do przeciwlotników) - A jak działa rosyjski S-400, przecież już od kilku lat osiągający jakoby zasięgi 400 km ?

dropik
wtorek, 4 października 2016, 09:42

sprawa jest tu bardzo prosta. Ruskie przeważnie łamią prawo. W tym przypadku to prawa fizyki. ich sprzęt ma zawsze najlepsze parametry niczym topory i miecze wykute przez krasnboludy.

Viktor
wtorek, 4 października 2016, 01:21

Dopiero niedawno wdrożono pociski o zasięgu 400km.

krzysiek84
poniedziałek, 3 października 2016, 22:46

Oprócz specyfikacji technicznej i Wikipedii nigdy nie udokumentowano realnego zasięgu S-400; odpalenia amerykańskich pocisków są podawane do wiadomości publicznej, a specyfikacja i osiągi choćby rosyjskiego Uaza są tajne.

krzyś
poniedziałek, 3 października 2016, 20:14

Hi, hi ostatnio bodajże w Lotnictwie czytałem że rosyjskie MIG-31 potrafiły przekazywać dane do rakiet naziemnych już w latach 80- tych. czyżby amerykanie byli 20 lat za ruskimi?

Dron- x
wtorek, 4 października 2016, 10:06

MiG-31 przekazuje dane do systemów naziemnych naprowadzania rakiet a radar OPL komendowo kieruje pocisk w stronę celu. W przypadku NIFC-CA(jak IBCS w systemach naziemnych) rakietę może naprowadzać bezpośrednio na cel inny radar niż okrętu z którego została odpalona rakieta. Dzięki czemu efektor może być kierowany na cel poza horyzontem radiolokacyjnym radaru okrętu skąd odpalono pocisk.

Vvv
wtorek, 4 października 2016, 04:22

A to w jaki sposób sie komunikowały z rakieta? Jak juz to chyba z radarem bo rakiety były kontrolowane komendowo z ziemi :)

gts
poniedziałek, 3 października 2016, 22:02

Niedawno czytalem o forum zbrojeniowym Unii Axzjatyckiej na ktorym Rosjanie pokazywali delegacji kazachstanu dzialajaca Gwiazde Smierci. Ponoc te technologie rozwijaja od poznych lat 80 ubieglego wieku. Doszli juz do 3 wersji gwiazdy smierci, ktora uwzglednia technologie Stealth i ma ksztalt zblizony do Octaedru z nieco wklesnietymi bokami do uwiezienia i pochlaniania fal radarowych i widizalnych. III Gwiazda smierci pokryta jest specjalna farba pochlaniajaca wszelkiego rodzaju prokieniaowanie, na dzien dzisiejszy jest niewidzialna ale sama jest w pelni operacyjna. Dzieki temu Rosjanie moga wskazywac cele wielkosci lebka od szpilki po dowolnej stronie globu. Najwiekszym jednak sukcesem jest to ze stacja ta jest napedzana paliwem cieklym o kodzie SMG67-N. Ci lepiej zorientowani w temacie wiedza ze chodiz o 67% roztwor samogonu, co wyjasnialoby dlaczego w Rosji produkuje sie go tak duzo. Kazachowie ponoc byli zachwyceni i rola jaka przypadala im w Unii Azjatyckiej (dodam ze nie byli z niej zbytnio zadowoleni) zostala przez nich zaakceptowana. Przy okazji w kuluarach szeptano o nowej torpedzie kawitacyjnej dzialajacej zarowno w prozni kosmicznej i powietrzu o symbolu GWN-0. Ponoc material rozszczepialny pozyskiwany jest z pospolitej substancji znajdujacej sie w domach kazdego Rosjanina, a to wiaze sie ponoc z tajemnica istnienia po dzis dzien w rosyjskich domach i mieszkaniach kibli bez spluczki... no ale to tylko zakulisowe i rzadkie domysly, a Rosjanie stawiaja sprawe twardo.

Conleys
poniedziałek, 3 października 2016, 19:35

No ale wiadomo jaki to był cel i w jakiej odległości od okrętu został zniszczony?

Nojatotamnwm
wtorek, 4 października 2016, 19:30

"Jak dotąd koncern Raytheon dostarczył już ponad 300 takich pocisków." Kolejne mity Daviena się sypią :) Najpierw gada, że flota lotniskowca powstrzyma 200 rosyjskich pocisków za pomocą SM-6 po czym okazuje się, że na 10 takich flot przypada raptem po 30 pocisków :D

Davien
poniedziałek, 10 października 2016, 14:17

Biorac pod uwagę że Ttwoja Rosja nie ma tylu pocisków pokr na stanie to powstrzymaja je bez trudu i twoje fantazje rozsypia się w proch:)))

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama