Realpolitik na Białorusi a Polska [OPINIA]

17 stycznia 2021, 09:41
000343_5ff5ceedab37fcd6d465732433cd7c47
Fot,:http://president.gov.by
Reklama

Wspieranie białoruskiej opozycji to polityczny realizm i dbanie o dobrze zdefiniowany interes Polski. Nie ma przy tym znaczenia to, że intensywność protestów zmalała. Kluczową kwestią jest bowiem gwałtowny wzrost świadomości narodowej Białorusinów oraz ich poparcie dla zmian. W interesie Rosji jest natomiast to by Zachód odwrócił się od Białorusinów tak jak to zrobił w przypadku Ormian.

Transakcjonizm oparty na krótkoterminowych korzyściach nie ma nic wspólnego z politycznym realizmem. Wręcz przeciwnie, często (choć oczywiście nie zawsze) układanie się z chwiejącymi się dyktatorami, coraz bardziej pozbawionymi poparcia społecznego ze strony rządzonego przez nich narodu, może spowodować dalekosiężne szkody, zwłaszcza jeśli przed tym narodem może pojawić się alternatywa. Tak jest właśnie w przypadku Białorusi. Choć skala i natężenie ulicznych protestów w ostatnich tygodniach wyraźnie zmalały a próby obalenia Aleksandra Łukaszenki za pomocą strajku generalnego okazały się niewypałem, to nie oznacza, że może on odetchnąć i spać spokojnie, nie bojąc się już utraty władzy.

Problemem Łukaszenki jest bowiem to, że system, na którym się on opiera, zaczął się sypać jak domek z kart. Obóz władzy zaczęło opuszczać coraz więcej osób, wynosząc przy tym różne kompromitujące Łukaszenkę i jego reżim tajemnice. Tylko z mińskiego OMON-u od sierpnia odeszło 24 % funkcjonariuszy. Zdezerterowała również praktycznie cała ekipa państwowej telewizji białoruskiej. Ujawniony został też plan politycznych zabójstw omawiany z inicjatywy Łukaszenki przez ówczesnego szefa białoruskiego KGB gen. Wadima Zajcaua w 2012 r. Polityczne mordy na Białorusi oczywiście zdarzały się już wcześniej i powszechnie wiadomo, że Wiktor Hanczar, Jurij Zacharanka i Dzmitry Zavadsky nie zniknęli tak sobie w 1999 r. tylko zostali zamordowani. Ponadto nie można wykluczyć, że ujawnienie nagrania rozmowy w KGB na ten temat z 2012 r. akurat teraz może być elementem strategii Rosji. Niemniej jest to poważny cios dla Łukaszenki pokazujący, że jest on daleki od kontroli nad sytuacją.

Obecna brutalność białoruskiego reżimu również świadczy o tym, że przywódca tego kraju nie czuje się pewnie. Na Białorusi jest obecnie już 178 więźniów politycznych, a z relacji przekazywanych m.in. również przez samych funkcjonariuszy organów siłowych wynika, że zatrzymywani są brutalnie bici i torturowani. To największy kryzys dla Łukaszenki od 1999 r., gdy mający dobre relacje w Rosji Wiktor Hanczar próbował, jako szef Centralnej Komisji Wyborczej, zorganizować wybory prezydenckie, które zakończyłyby się klęską Łukaszenki. Dlatego też został zamordowany. Tyle, że wówczas cały projekt opierał się na politycznym planie jednego człowieka. Reszta opozycji pozostawała podzielona i Łukaszence łatwiej było ją dyskredytować. Problemem był również stopień sowietyzacji czy rusyfikacji Białorusinów co powodowało, że używanie języka białoruskiego traktowane było jak coś wstydliwego, świadczącego o niskim pochodzeniu społecznym. To uległo już nieodwracalnej zmianie. Protesty natomiast nie opierają się na charyzmie czy układach jednej osoby, wręcz przeciwnie na ich bazie zaczął być tworzony masowy ruch polityczny.

Z perspektywy Rosji to bardzo niebezpieczne procesy nawet jeśli chwilowo mogą jej przynieść pewne korzyści ze względu na słabość Łukaszenki generującą jego uległość wobec Kremla. Rosja niewątpliwie dostrzega bowiem, że protesty sprzyjają wzmacnianiu narodowej tożsamości i odrębności Białorusinów, co wyraża się choćby w symbolice tj. masowym używaniu zakazanych biało-czerwono-białych flag oraz godła Pogoni. To odwołanie się do narodowej symboliki i innych elementów białoruskiej tożsamości narodowej nie oznacza automatycznie, że Białorusini powszechnie odwrócą się od Rosji i zaczną ją postrzegać negatywnie, czy wręcz mieć do niej wrogi stosunek. Tyle, że polityka samej Rosji może się do tego przyczynić. I tu warto przytoczyć jako analogię relacje Rosji z Armenią.

Rosjanie traktują obecność zarówno Białorusi jak i Armenii w swoim politycznym obozie za coś oczywistego, pewnego i niezmiennego, o co nie trzeba specjalnie zabiegać i się troszczyć (niestety niektórzy na Zachodzie w tym w Polsce przyjmują taka optykę rezygnując z prób zmiany układu sił), a jedynie od czasu do czasu zdyscyplinować, w przypadku próby zbytniego usamodzielnienia się. Wiele wskazuje na to, że takim „dyscyplinowaniem” w przypadku Armenii była ostatnia wojna o Arcach jako odpowiedź Rosji na pojawiające się w Armenii przed jej wybuchem głosy postulujące większe zbalansowanie w stosunkach zagranicznych, a nawet podważające sens sojuszu armeńsko-rosyjskiego i sugerujące usunięcie rosyjskiej bazy z jej terytorium. Problem w tym, że nastroje antyrosyjskie były skutkiem podwójnej gry Rosji w odniesieniu do konfliktu w Górskim Karabachu i jednoczesnego zaopatrywania Azerbejdżanu w broń. Takie „dyscyplinowanie” jest jednak skuteczne na płaszczyźnie relacji międzypaństwowych ale już niekoniecznie pozytywnie wpływa na postrzeganie Rosji przez narody czy to Armenii czy Białorusi.

Tymczasem Rosji nie zależy wyłącznie na politycznej wasalizacji tych krajów. Oczywiście odbudowa imperium, a także rozszerzanie obszaru swojej kontroli militarnej, tworzenie nowych baz, to wszystko ma ogromne znaczenie. Niemniej politykę Moskwy w stosunku do cywilizacyjnie bliskich im narodów takich jak prawosławni i słowiańscy Białorusini i Ukraińcy, a także nie-słowiańscy i w zasadzie nie-prawosławni (kościół ormiański to kościół apostolski a nie prawosławny) wprawdzie ale wciąż bliscy cywilizacyjnie Ormianie determinuje również głód demograficzny. Rosja, a w szczególności rosyjski komponent etniczny w Rosji, ma problem z przyrostem naturalnym. Rosja zatyka dziurę demograficzną migrantami, którzy jednak jako muzułmanie czy Azjaci stanowią obcy element kulturowy. Wchłanianie takich narodowości jak Ukraińcy, Ormianie czy Białorusini balansuje ten demograficzno-tożsamościowy problem. Wchłonięcie 10 mln Białorusinów to w tym kontekście bardzo atrakcyjna opcja.

Analogia między Armenią a Białorusią polega również na tym, że Rosji do przeprowadzenia swojego planu konieczna jest bierność Zachodu. W Armenii to się udało i Rosja mogła odegrać rolę zbawcy wskazując, że na Zachód nie można liczyć. Na Białorusi cale szczęście póki co jest jednak inaczej. Dla Rosji wsparcie demokratycznej rewolucji jest oczywiście zbyt groźne więc uznała wybór Łukaszenki. To zresztą dało jej krótkoterminową możliwość wywierania nacisku na słabego Łukaszenkę. Gdyby świat demokratyczny nie wsparł protestów to Rosja miałaby pełną kontrolę nad sytuacją i mogłaby tak jak w Armenii w pewnym momencie odegrać rolę zbawczyni i wprowadzić nowe rozdanie. Tak się jednak nie stało.

Rosja chciałaby zastąpić Łukaszenkę nową prorosyjską ekipą tylko, że fakt, iż opowiedziała się po stronie Łukaszenki i w przeciwieństwie do Zachodu nie wsparła protestów utrudnia jej realizację tego planu, bo osłabia jej wpływ na białoruski naród. Nie sprawdziły się przy tym czarne wizje pesymistów, którzy ostrzegali przed możliwą interwencją militarną Rosji na Białorusi czy też „przewrotem pałacowym”. Pierwsza opcja jest wykluczona, gdyż wbrew pozorom Rosja dba o swój wizerunek międzynarodowy i dopiero co zaliczyła ogromny sukces również w wymiarze PR na południowym Kaukazie (jako zaprowadzająca pokój i zarazem obrończyni chrześcijaństwa).Ponadto Rosja zdaje sobie sprawę, że to tylko roznieciłoby nastroje antyrosyjskie na Białorusi i w dłuższej perspektywie stworzyłoby dla nie problem. Druga opcja nie gwarantuje natomiast uciszenia nastrojów społecznych. Dlatego Rosja próbuje przeprowadzić ten plan w sposób bardziej subtelny tj. przy zachowaniu pozorów demokracji, której Białorusini żądają. Chodzi o zapowiedzianą zmianę konstytucji oraz zapowiadany przez Łukaszenkę na koniec roku Zjazd Ludowy. Rosja już zaczęła budować swoją partię na Białorusi ale idzie jej to dość ślamazarnie. Jednocześnie wiele wskazuje również na to, że ujawnianie materiałów kompromitujących ludzi Łukaszenki w służbach siłowych (starej ekipy) ma służyć stworzeniu podziału w nich i konsolidacji obozu wiernego Moskwie a nie Łukaszence.

Problemem Rosji jest jednak to, że opozycja odrzuciła te plany, uznając zapowiedziany Zjazd Ludowy za nielegalny. Zatem nawet jeśli Rosja w ten sposób wprowadzi nową ekipę to nie zapanuje nad sytuacją, zwłaszcza nad rozwijającą się tendencją prodemokratyczną oraz wzmacnianiem poczucia tożsamości narodowej. Wręcz przeciwnie, wpadnie w pułapkę, jednoznacznie i otwarcie opowiadając się przeciwko aspiracjom narodowym i demokratycznym Białorusinów, co ją w ich oczach może skompromitować i dać większe pole manewru Zachodowi, o ile ten nie wycofa swego poparcia pod wpływem chęci uzyskania krótkoterminowych korzyści w dealach z Rosją czy Łukaszenką. Jeżeli tak się stanie to Rosja nie będzie się musiała martwić o nastroje społeczne, bo jej konkurent, tj. Zachód czy świat demokratyczny, skompromituje się tak jak miało to miejsce w Armenii i Rosja będzie mogła narzucić swoją narrację.

image
Fot,:http://president.gov.by

 Łukaszenko nie ma przy tym zbyt dużego pola manewru. Jego zapowiedzi nakładania sankcji odwetowych na kraje, które wspierają opozycję, trudno traktować poważnie, gdyż takie działanie tylko pogorszy sytuację ekonomiczną Białorusi, która i tak już nie jest w tej chwili najlepsza i prowadzić będzie do dalszego jego osłabienia. Tymczasem ze strony Rosji Łukaszenko nie może spodziewać się żadnego finansowego wsparcia, wręcz przeciwnie, Rosja postanowiła wykorzystać sytuację dla realizacji wspomnianych wcześniej krótkoterminowych korzyści. Na początku stycznia zostało podpisane nowe porozumienie dotyczące dostaw gazu i ropy w 2021 przy utrzymaniu dotychczasowych warunków sprzedaży, które Białoruś wielokrotnie krytykowała jako niesprawiedliwe. Rosja wykorzystała jednak słabą pozycję Łukaszenki odrzucając postulaty ulg. To osłabi jeszcze bardziej Łukaszenkę nie tylko źle wpływając na stan finansów Białorusi ale również na jego wizerunek skutecznego lidera. Może mieć jednak również negatywne skutki dla postrzegania samej Rosji na Białorusi.

Rosjanie wykorzystują też i będą dalej wykorzystywać słabą pozycję Łukaszenki do wymuszania na nim zgody na dalszą integrację struktur bezpieczeństwa i militarnych. Dotychczas Łukaszenko blokował niektóre plany Rosji nie tyle z obawy o suwerenność Białorusi co w obawie o to, że Rosjanie przejmą pełną kontrolę i jego rola zostanie sprowadzona do marionetki, którą na koniec Kreml zastąpi kimś mniej problematycznym. Póki co jednak od sierpnia nie zdarzyło się w tym zakresie zbyt wiele. Podpisana została wprawdzie umowa umożliwiająca rosyjskiej policji i służbom specjalnym na prowadzenie operacji na Białorusi (i vice versa) ale Rosjanie i tak mieli możliwość ich prowadzenia wcześniej. Ponadto przeprowadzono szereg wspólnych ćwiczeń wojskowych i narad na wysokim szczeblu poświęconych dalszej integracji wojskowej. Póki co jednak sprawa rotacyjnej rosyjskiej obecności wojskowej na Białorusi czy też stworzenia stałej bazy na granicy z Polską, wyposażonej w Iskandery czy systemy S-400, nie została rozstrzygnięta. Byłoby to oczywiście wyzwanie dla bezpieczeństwa Polski i NATO niemniej zagrożenie to nie może paraliżować Polski i szeroko rozumianego świata demokratycznego w ich dalszym wspieraniu aspiracji narodu białoruskiego. To drugie będzie miało bowiem znacznie poważniejsze i trwalsze skutki geopolityczne w dalszej perspektywie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 71
Reklama
leon
niedziela, 31 stycznia 2021, 00:15

Bialorus doskonale radzi sobie z covidem , bez lockdawnu. Czy ktoś słyszał o fali zgonów tak jak u nas ? Nadto w interesie Polski jest wspieranie baćki. Im on bliżej Polski tym dalej od Rosji.

sża
wtorek, 19 stycznia 2021, 07:55

Jest taka stara prawda, która głosi - Przyjaciół szukaj sobie blisko, a wrogów daleko. My akurat robimy odwrotnie, a później znowu będzie płacz, że nikt nam nie pomógł, że znowu zostaliśmy sami, że nas zdradzono...

Hektor
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:15

Jakoś ten dyktator nie wprowadził na Białorusi COVID-owego totalitaryzmu (jak powiedział prezydent Vaclav Klaus o tym co się dzieje na zachodzie "pierwszy raz w historii z powodu epidemii izoluje się nie chorych, ale całe społeczeństwo"). Szkoły są otwarte. Nie ma tam zakazu prowadzenia działalności gospodarczej jak m.in. w Polsce, gdzie na dodatek wprowadzono go niezgodnie z Konstytucją RP. I jakoś nie słyszałem, żeby obowiązywała na Białorusi godzina policyjna tak jak w takiej przykładowo Francji. Niech się UE odczepi od prezydenta Aleksandra Łukaszenki, bo ostatni rok pokazał, że łagodnie mówiąc unijni politycy nie są od niego lepsi (a uwzględniając fakt, że gęby mają wypchane frazesami o wolnościach obywatelskich, praworządności i demokracji, to są właściwie nawet gorsi).

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:07

Przecież baćka mówił, że niema Covda?

FIFA rafa
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 09:34

Twoja wypowiedź jest prawdziwa, ale trochę niesprawiedliwa. Białoruś nie musi podejmować większych obostrzen bo nie mają aż tak dużej liczby zachorowań. Trzeba realnie podchodzić do przyczyn i skutków, a nie robić porównania z czapy.

Lord Godar
środa, 20 stycznia 2021, 09:52

To tak jak w Korei Płn ? Tam też przecież wg władz praktycznie nie ma Covida .

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:07

Skąd wiesz jaka jest liczba zachorowań na Białorusi?

Cesarz Bolesław się Wałęsa
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 22:22

A niby czemu tam zachorowalność jest niższa, jakies konkretne powody? Może nie stosuje kiepskich testerów wirusa których wskazania są mocno wątpliwe co do tego że ktoś ma lub nie tego wirusa. Jak to w Rosji jest duża liczba zakażonych a na Białorusi nie? Czym różnią się te dwa kraje jeżeli chodzi o koronowirusa?

nLL
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:38

Jednoznacznie należy wspierać białoruską opozycję, nawet gdyby groził czarny scenariusz, czyli siłowa aneksja Białorusi przez Kreml. Łukaszenka nie jest żadnym gwarantem niepodległości Białorusi. Jeżeli będzie Kremlowi zawadzał, usuną go siłą albo otrują Nowicziokiem i pies z kulawą nogą o niego się nie upomni. Natomiast w samej Rosji narastają problemy ekonomiczne i społeczne, na które obecna władza nie ma żadnej recepty oprócz represji. I właśnie problemy wewnętrzne w największym stopniu ograniczają możliwości Kremla siłowych rozwiązań na Białorusi. W dłuższej perspektywie powinno dojść do przesilenia na korzyść białoruskiej opozycji.

sża
wtorek, 19 stycznia 2021, 07:52

W USA też narastają problemy ekonomiczne i społeczne, na które obecna władza jak na razie nie ma żadnej recepty.

nLL
środa, 20 stycznia 2021, 13:55

O problemach ekonomicznych w USA i gnijącym imperialistycznym Zachodzie słyszę od 50 lat. Za ten czas "postępowy" ustrój w pewnym państwie na wschodzie zdążył się zawalić, a USA ciągle daje radę. Stary jestem, ale dlaczegoś mam pewnośc, że dożyję czasów, gdy z Białorusi pogonią kołchozowego aktywistę razem z jego bandytami.

Lord Godar
środa, 20 stycznia 2021, 09:54

Te problemy są ostro grillowane przez kilka państw ,w których interesie to jest.

Kaban
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:36

Czy ktoś z tutaj szeroko komentujących mógłby mi powiedzieć w jakiej rzeczywiście kondycji znajduje się polska armia ? Śledzę portal od dwóch lat i pomijając marynarkę wojenną to wydaje się że reszta wojsk jest całkiem solidna. Jestem laikiem i chciałbym poznać opinię kogoś kto ma na co dzień do czynienia z naszą armią. Jak wypadamy na tle innych armii? Czy armie niemiecka, francuska są lepsze niż nasza? Jak oceniacie rosyjskiego giganta. Dziękuję za odpowiedzi

Arkadiusz Stawicki
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 13:22

Obecnie samodzielnie mamy mniej więcej takie szanse jak w 1939

Hanys
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 12:25

W dużo gorszej niż w 1939 r.

gnago
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:21

kolejna marnowana szansa na przeciągnięcie Białorusi na stronę światła nie koncernom na złupienie

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:09

Lepiej być łupionym przez Putina?

Smiechow
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:00

Należy dodać ogląd sytuacji "przypadkiem" w artykule pominięty : Młodzi z Mińska zobaczyli jak wygląda w praktyce ta demokracja ,wolność słowa , wolne wybory w państwie - wzorcu.. i teraz pukają się w czoło powtarzając : Jacy byliśmy naiwni ,jak mogliśmy uwierzyć w ten hollywoodzki american dream. Ujrzeli przed Kapitolem kilkaset tysięcy protestujących i pomyśleli : Jest ich tam tak dużo ,kilkakrotnie więcej niż latem w Mińsku ,a przecież mówią w zachodnich TV ,ze to chuligani ,mniejszość bez znaczenia ..itd ,itd :)

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:10

Przeciwnie: Młodzi zobaczyli jak to wygląda w praktyce i zaczęły się na Białorusi protesty.

Hanys
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:46

Ze wspierania terroryzmu na Białorusi nic dobrego nie będzie, wprost przeciwnie. Zadzieranie z Białorusią to zadzieranie z Rosją.

dim
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 04:51

Rozumiem, że wolisz silną i zwartą Rosję na polskich granicach. Chwilowo na wschodnich, potem i na okrojonych nieco granicach zachodnich. A wyobraź sobie - Polacy wolą właśnie odwrotnie.

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:11

To przecież rusek.

Jarek
niedziela, 17 stycznia 2021, 22:25

dokładnie

Amator
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:27

Przepraszam, że to napiszę (bo to się właściwie nie zdarza na D24) ale teza tego artykułu "Wspieranie białoruskiej opozycji to polityczny realizm i dbanie o dobrze zdefiniowany interes Polski." to nie jest poziom do jakiego tu przywykłem i świadectwo tego jak mało znamy (my wszyscy - ja również) realia panujące w sąsiednim kraju od którego statusu bezpośrednio zależy nasze bezpieczeństwo. Gdzie jest nasza agentura? nasza ambasada? jakie aktywa (gromadzone przez lata) uruchomiliśmy w związku z sytuacją na Białorusi? jakie mamy oddziaływanie ekonomiczne na to co się tam dzieje? czy mamy jakieś lewary w postaci inwestycji? Czy tzw. opozycja o której pisze autor jest rozpracowywana przez nasz wywiad? Raczej nie, bo wtedy wiedzielibyśmy że zdecydowana większość tej opozycji, krytykuje Łukaszenkę właśnie za zbyt asertywną politykę i brak większej uległości wobec Rosji (a więc Rosjanie odrobili lekcję - co mnie akurat nie dziwi). To jest wzruszające że ludzie wychodzą na ulicę żeby obalić dyktatora ale (przepraszam że zapytam) czy to jest dla nas (dla Rzeczpospolitej) dobrze czy nie dobrze, że go obalą? Dobrze, jeśli moglibyśmy nad tym zapanować i przyczynić się do tego kto będzie jego następcą, ale nie możemy bo nie mamy czym - nawet nie potrafimy prawidłowo wymienić nazwisk tych opozycjonistów (nie mówiąc już o tym że nie mamy tam swoich opozycjonistów - tak, tak takich których to my ukształtowaliśmy przez swoich agentów wpływu, swoje pieniądze, że o innych metodach nie wspomnę). Sorry life is brutal. "Wspierać" to my sobie możemy Kurdów.

leon
niedziela, 31 stycznia 2021, 00:17

Pełna zgoda

Tentonieto
niedziela, 17 stycznia 2021, 23:14

Fajnie, że oglądasz Bartosiaka :) No i słuszne pytania.

franek
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:01

Rosja w zasadzie to już przegrała batalię o Białoruś. Białorusini zrozumieli w końcu, że biedę którą klepią u siebie zawdzięczają pauperyzującej się i niewydolnej gospodarczo Rosji pod wodzą Putina. Widzą że wszystkie kraje które wyszły spod kurateli Moskwy osiągnęli już poziom gospodarczy wyższy per capita niż ma społeczeństwo rosyjskie, które ubożeje wręcz w zastraszającym tempie

sża
wtorek, 19 stycznia 2021, 10:50

Gruzja i Ukraina wyszły z pod kurateli Moskwy i faktycznie zapanował tam powszechny dobrobyt.

Lord Godar
środa, 20 stycznia 2021, 09:56

Marzysz o życiu w kołchozie i pochodach jak za dawnych czasów ?

Er
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 23:53

100/100

Jarek
niedziela, 17 stycznia 2021, 15:57

Nie zgadzam się z autorem ! Polska powinna zostać neutralna jeżeli chodzi o wybory na Białorusi. To co zrobił rząd warszawski zapraszając Panią z koła gospodyń to zdrada stanu. Powinniśmy zaproponować Panu Prezydentowi Łukaszence ropę i gaz od Amerykanów co pozwoliłoby mu uzyskać lepszą pozycję w rozmowach z Rosją ! Wszyscy mówią, że wspieramy Ukrainę, która jest antypolska, żeby nie mieć na granicy wojsk rosyjskich (zapominając, że graniczymy z Rosją ) a jeżeli chodzi o Białoruś to już taki argument nie występuje. Pan Repetowicz myli się całkowicie. No chyba, że jego celem jest osłabienie Polski wtedy oczywiście marionetka z zachodu albo Rosji będzie idealnym rozwiązaniem.

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:11

A kim ty jesteś, żeby się "nie zgadzać z autorem"!?

poniedziałek, 18 stycznia 2021, 13:27

Rozumiem że dla Pana lepszym rozwiązaniem jest kontrola Białorusi przez Rosję?

sża
wtorek, 19 stycznia 2021, 09:41

Lepsza Białoruś kontrolowana przez Rosję, niż taki bałagan, korupcja, bieda i kult UPA, jak w pomajdanowej Ukrainie.

Lord Godar
środa, 20 stycznia 2021, 09:58

Z jednej strony to racja , bo jak w Rosji by upadł dyktator trzymający wszystkich twardą ręką , to od razu by tam te wszystkie pochowane skrajności , w tym faszyści , których tam sporo teżjest .

Mario
niedziela, 17 stycznia 2021, 14:27

Nie mamy żadnych narzędzi nacisku na Białoruś, nie mamy tam żadnych wpływów. Możemy sobie myśleć życzeniowo ale w polityce nie liczą się intencje ale realne możliwość . Nie mamy żadnej polityki wschodniej, nie budujemy sieci powiązań gospodarczych nie działa tam nasza agentura .Równie dobrze Białoruś mogłaby leżeć na innym kontynencie a nie być naszym sasiadem

emirg
niedziela, 17 stycznia 2021, 14:15

Moze ten "gieniusz" napisze o jakie zmiany chodzi, bo czym Białorus rózni się od przeciętnego panstwa tzw. zachodu, niczym, a nawet jest lepiej zorganizowana jak ten "zachód". To, że pensje są wyższe to nie znaczy, że jest lepiej, osoby ktore były na zachodzie sami mówią, że pracowac tam a mieszkac w Polsce, ale być na zachodzie to ledwo starcza na chleb, wiem coś o tym.

Bat
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 10:06

Ty chyba człowieku nigdy nie byłeś na zachodzie. Sama pomoc jaką dostaniesz tam od państwa jest ogromna. Tam nikt się nue naśmiewa z 500 plus bo socjal oto rodzinny jest naturalny. W wielu krajach zaczynając życie dostaniesz od państwa mieszkanie, dzieci mają darmowego dentystę czy pieluchy. Mieszkania socjalne w Danii wyglądają lepiej i mają większy metraż niż apartamentowce w Polsce co z łaska mają 70 m2. Dziedziczone systemy emerytalne, bezrobotne za które jesteś w stanie wyżywić rodzinę. My jesteśmy lata świetlne za nimi. Jedź choćby do tej biednej Grecji gdzie może i biednie ale rodziny siedzą do południa w domu bo za ciepło żeby pracować i żyją skromnie ale bez stresu.

Milutki
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:56

Zachód nie opuścił Armenii, zachód opuścił Azerbejdżan, nie pomógł w odzyskaniu swojego terytorium choć wszystkie kraje grupy Mińskiej to postulowały, status Górskiego Karabachu miał być negocjowane a przyległe regiony zwrócone Azerbejdżanowi, nawet premier Armenii Nokol Paszynian przyznał że były takie ustalenia. Ale Azerbejdżanie przekonali się że nie mogą liczyć na zachód i sami odzyskali swoje terytorium, plus dla zachodu że mocno nie przeszkadzał. Sytuacja Białorusi i Armenii oraz Azerbejdżanu są nieporównywalne, na Białorusi chodzi o przekazanie władzy, w Azerbejdżanie o wojnę w sprawie odzyskania swojego terytorium którą popierał cały naród Azerbejdżanu.

Stan
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 01:45

Nie Sami azerowie a z pomoca Erdogan's.

omg
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:28

Wszyscy robią interesy z Białorusią tylko nie MY. Mam czasem tego dość... Co mamy z poparcia Ukrainy? Jakie mamy wymierne korzyści? Polskie firmy budują i remontują infrastrukturę na Ukrainie? No chyba nie! Identycznie będzie z Białorusią. My się rzucamy jak opętani a inni zarabiają pieniądze.....

wtorek, 19 stycznia 2021, 10:14

Ktoś WAM broni robić "interesy" z Białorusią i zarabiać "pieniądze" (skąd pieniądze na Białorusi)? Co cie polskie firmy obchodzą? To są twoje firmy?

jasnowidz
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:21

Białoruś pokaże Rosji koniec pleców. Rosja będzie samotnym przez nikogo nie traktowanym poważnie tworem. Doprowadzeni do skraju tolerowania obecnego stanu rosjanie rozmontują Kreml jak mur berliński. Cegłówka po cegłówce. Potem spalą fabrykę nowiczoku i to już będzie po wszystkim. Cegłówki z Kremla będą krążyć po świecie jako przedmioty kolekcjonerskie. Sam kupię sobie jedną by przytrzymywała drzwi od wiaty z koszami.

Wpierod
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 12:38

100/100

Palmel
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:13

Ilu Polaków straci pracę aby zatrudnić uchodźców z Białorusi dzięki takiej polityce

Palmel
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:08

Wspieranie białoruskiej opozycji to polityczny realizm i dbanie o dobrze zdefiniowany interes Polski - niespełnione marzenia, szkoda tylko ludzi którzy się w to zaangażują Białorusinom nie chodzi o zmianę systemu tylko o usunięcie Łukaszenki a ludzie gdzieś zaginą chyba chcemy aby na naszej granicy z Białorusią pojawili się rosyjscy pogranicznicy bo jak Łukaszenka zostanie przyciśnięty to zrobi unię z Rosją odejdzie od władzy i będzie sobie spokojnie mieszkać jak Janukowycz Rosjanie już są na naszym przedwojennym lotnisku w Lidzie a co do gospodarki to ponad 70 % produkcji idzie do Rosji i sankcje na Białoruś nic nie dadzą gdyby było na odwrót ponad 70 % eksportu do Unii to już byłoby co innego

leming
niedziela, 17 stycznia 2021, 12:57

Kuba,panie Repetowicz.Jak pan skomentuje trwanie socjalizmu na Kubie,pomimo niesprzyjających warunków ? Tajemnica zawarta jest w prostym fakcie i Łukaszenka chyba go stosuje.Kto jest niezadowolony to wyjazd z kraju,tak było na Kubie,tam wcale nie przeszkadzano ucieknierom. Doszło do tego że sami amerykanie zawracali ich na Kubę.

poniedziałek, 18 stycznia 2021, 01:52

Jedz na Kube I zobacz tamtejsze zycie.

As
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:59

Realnie to by było nie naginać problemów Polski do problemu Europy Zachodniej. Europa na długi czas odetchnie jak już graniczyć będą ze sobą Rosja i Niemcy.

niejaki Błochin
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 12:34

Rosja i Niemcy są w stanie ze sobą graniczyć tak ze dwa lata, dopóki nie podciągną swoich wojsk pod granice. Nawet, jeżeli jak podczas II wojny światowej przez te 2 lata byli sojusznikami.

Merwin
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:09

Bardziej realnie bedzie graniczyc Polska (E.U) z Chinami, jak tylko Panstwo srodka okrzepnie militarnie, i wyprzedzi gospodarczo USA.

omg
wtorek, 19 stycznia 2021, 19:17

A następnie granica niemiecko-chińska

kot
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:09

Cały świat odetchnął by na długie dekady gryby podzielić rosję pomiedzy chiny , usa i europe.

Tomasz34
niedziela, 17 stycznia 2021, 16:00

A ja myślę, że lepiej brzmi puenta słynnego kawału o zamieszkach na granicy Polsko - Chińskiej. Wtedy to dopiero Europa by odetchnęła z ulgą. W końcu to Rosja dąży do siłowej zmiany granic.

Palmel
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:11

i tak będzie jak dalej pis prowadzić taką politykę wschodnią to może się spełnić, zachód i nasi przedsiębiorcy wiedzą że Rosja to jest worek bez dna co wyprodukujemy w unii to oni kupią ale nie politycy którzy chcą tylko wojenki z Rosja

Eee tam
niedziela, 17 stycznia 2021, 13:06

Mokre marzenia Alexandra Dunina czołowego geopolityka Kremla od ponad 2 dekad

biskup
niedziela, 17 stycznia 2021, 12:39

Polska to w sensie politycznym właśnie Europa Zachodnia .A Rosja wyżej bioder nie pdskoczy, bo jest coraz słabsza politycznie i gospodarczo.Rosyjskie zbrojenia tego stanu rzeczy nie poprawią,a raczej pogorszą.

as prim
niedziela, 17 stycznia 2021, 12:35

Z historii wynika, że jak te kraje ze sobą graniczą to Europa ma przerąbane...

krolewicz
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:23

1 na 1 , polska bez szans

Pitek1
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:18

Szkoda, że przez ten ,,gwałtowny wzrost świadomości narodowej Białorusinów" zaczynają nazywać polskich bohaterów Białorusinami. Jak tak dalej pójdzie to się okaże, że nie było i nie ma tam, żadnych Polaków a Immanuel Kant był Rosjaninem, bo żył w dzisiejszym Kaliningradzie.

tyu
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:32

Mają do tego prawo bo to były czasy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mickiewicz urodził się na Litwie więc w czym problem tak go nazwać? Nie wyklucza to przecież jego polskości. Kościuszko też uznawany jest przecież za bohatera czterech narodów. Można by mnożyć. Samo nazywanie Białorusinami jest jak najbardziej w porządku, jakby odmawiali nam jednocześnie nazywać ich Polakami to już by było słabo.

Orthodox
niedziela, 17 stycznia 2021, 15:30

Po pierwsze, od którego momentu można mówić o faktycznej, białoruskiej tożsamości narodowej. Po drugie, na terenach ówczesnej Litwy, będącej w granicach Rzeczpospolitej współżyli rdzenni mieszkańcy Rusini, jak i napływowi Polacy. Można by pokusić się o tezę, że do rozwinięcia się białoruskiej tożsamości narodowej, w dużej mierze przyczynili się Sowieci, tworząc Białoruską Republikę Radziecką.

Eee tam
niedziela, 17 stycznia 2021, 11:09

Jak sami sobie nie pomogą nikt im nie zdoła pomóc Ukraińcy w 2014 roku jakoś sobie poradzili przecież choć łatwo nie było

parapsychol81
niedziela, 17 stycznia 2021, 18:29

Dawajcie Białorusini do EU i NATO.

sża
niedziela, 17 stycznia 2021, 14:39

Ukraińcy tak sobie poradzili, że ich w kraju szybko ubywa, bo mają u siebie bezrobocie i drożyznę.

lol
wtorek, 19 stycznia 2021, 19:19

Jak Polacy

Milutki
niedziela, 17 stycznia 2021, 14:10

Tak własnie jest. Tak było z Azerbejdżanem , prawie trzydzieści lat negocjacji i liczenie na zachód nic nie dały, dopiero własną akcja militarna pomogła odzyskać większość straconego terytorium a Zachód który miał pomagać w rozwiązaniu konfliktu płakał że naruszono status quo. Polska może zaoferować Białorusinom pracę, stypendia i działanie mediów na swoim terytorium. Jeżeli Polska będzie wspierać konkretną partię lub człowieka to zostanie oskarżona przez Białorusinów o mieszanie się w wewnętrzne sprawy ich kraju. Rozpatrując sytuację Armenii i Azerbejdżanu tak jak robi to autor, czy można tak samo pomoc Armeńcom? Nie. Azerbejdżanie są głęboko zmotywowani by walczyć, nie ma takich mediów, takich pieniędzy czy uczelni którą przekonałaby ich do zaprzestania odzyskania swojego terytorium, nie ma też takiego azerbejdżańskiego kandydata do władzy któryby odciągnął swój naród od walki.

Eee tam
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 07:37

To w Karabachu wojna się czasem już nie skończyła?

Milutki
poniedziałek, 18 stycznia 2021, 18:47

Zdaniem Armeńców nie

dim
niedziela, 17 stycznia 2021, 10:59

No ! Wreszcie Pan Witold zajął się czymś dla Polaków praktycznym. Poza tym nie wiem kto tutaj zdaje sobie sprawę, ale właśnie Białorusini - ci po białorusku wciąż mówiący, to nasi absolutnie najbliżsi kuzyni, faktycznie członkowie najbliższej polskiej rodziny.

andys
niedziela, 17 stycznia 2021, 17:48

Dopóki bedziemy ich traktowali , jak ubogich i nieszczesliwych krewnych, to z tej przyjaźni nic nie wyjdzie. Musimy zrozumieć, że nie jesteśmy dla nich specjalnie atrakcyjni. Poglad o naszej atrakcyjnosci, szeroko propagowany w Polsce, jest fałszywy. Oni zbyt duzo przezyli , i dobrego i złego z Rosją, aby mieli , ot tak te więzy rwać.

Tweets Defence24