Raport UMCS ocenia straty dla regionu po wyborze Caracala

13 listopada 2015, 18:43
caracal
Eurocopter EC725 Caracal - fot. J. Sabak

Wybór śmigłowca Caracal oznacza utratę 3700 miejsc pracy w regionie lubelskim i - w perspektywie 15 lat - wpływy do polskiej gospodarki mniejsze o 580 mln PLN, niż miałoby to miejsce w przypadku wyboru konkurencyjnej oferty PZL-Świdnik - wynika z raportu Fundacji UMCS, dotyczącego wpływu przetargu śmigłowcowego na rozwój przemysłu lotniczego w Polsce Wschodniej - donosi agencja Newseria Biznes.

Raport przygotowali ekonomiści z lubelskiego Uniwersytetu im. Marii Curie Skłodowskiej, którzy zbadali wpływ, jaki na rozwój polskiego przemysłu lotniczego w Polsce Wschodniej wywrze wybór ofert proponowanych przez firmy Airbus Helicopters i PZL-Świdnik, biorące udział w postępowaniu, którego celem był wybór śmigłowca wielozadaniowego dla Wojska Polskiego. Założenia przyjęte przez naukowców mówiły o 50 egzemplarzach śmigłowca EC725 kupowanych przez armię i podobnej liczbie maszyn dostarczonych przez PZL-Świdnik, w których to zakładach ulokowano by też globalne centrum produkcji i rozwoju śmigłowca AW149. Pominięto natomiast dotychczasowe inwestycje tych zakładów oraz ich wpływ na gospodarkę. Porównano jedynie efekt netto liczony od 2017 r.

Wpływ przetargu na polską gospodarkę zależy od bardzo wielu czynników, między innymi od tego, na ile prace realizowane będą wykonywane w Polsce lub poza granicami kraju. Z tego co wiemy, to konkurenci Agusty zakładają dopiero uruchamianie miejsc pracy w Polsce, uruchamianie nowych linii montażowych. Świdnik to ma.

Prof. Zbigniew Pastuszak, dziekan Wydziału Ekonomicznego UMCS w rozmowie z agencją Newseria

Z analizy wynika, że w przypadku przyjęcia oferty przedstawionej przez Airbus Helicopters, gospodarka polska w perspektywie 15 lat utraci 3700 miejsc pracy i ok. 580 mln PLN wpływów - już przy uwzględnieniu nowych miejsc pracy powstałych przy montażu i remoncie śmigłowców w Łodzi.

Według naszych wyliczeń tych miejsc pracy u dostawców i u wszystkich, którzy skorzystaliby na tym przetargu, powstałoby ok. 6000. Airbus zapewnia, że te miejsca pracy też będzie tworzył, ale rzeczywiście trudno znaleźć tutaj jakiekolwiek twarde dowody, że tak się stanie, a pewne jest, że nie tylko te miejsca pracy w przypadku tej oferty, gdyby ona została wybrana, oferta Airbus Helicopters, w Świdniku nie powstaną, ale też - niestety - można spodziewać się redukcji zatrudnienia i zwijania tego zakładu. Za własne pieniądze, za pieniądze z polskiego budżetu nie tylko nie zyskamy miejsca, w którym moglibyśmy produkować bardzo nowoczesny technoglogicznie śmigłowiec i sprzedawać go nie tylko dla polskiej armii, ale i na cały świat, ale zdegradujemy to co mamy do roli zwykłej montowni, wydając pieniądze. To nie tylko jest strata dla Świdnika i regionu, ale też strata, moim zdaniem, strata dla polskiej gospodarki i dla polskiej armii.

Artur Soboń, sekretarz Urzędu Miasta Świdnik, poseł PiS nowej kadencji, w rozmowie z agencją Newseria

Lubelscy naukowcy wykazują, że liczba miejsc pracy, jakie powstałyby przy produkcji śmigłowców AW149 w fabryce PZL-Świdnik byłaby czterokrotnie większa niż liczba miejsc pracy powstałych dla potrzeb montażu śmigłowców francuskich. Raport stwierdza, że - dodatkowo - w setkach milionów złotych należałoby liczyć straty poniesione wskutek utraconych szans dla regionu Polski Wschodniej. Ekonomiści z Fundacji UMCS nie uwzględniają strat dla regionu Podkarpacia, wynikających z osłabienia pozycji zakładu PZL Mielec, które uczyniłby bilans strat i zysków jeszcze bardziej niekorzystnym.

Artur Soboń, poseł Prawa i Sprawiedliwości nowej kadencji, zwraca też uwagę, że wybór oferty Airbus Helicopters miałby negatywnie konsekwencje dla procesu skracania dystansu do najbogatszych przez region "goniący czołówkę". - Decyzja o zakupie caracali nie tylko nie jest żadnym wsparciem dla regionu, lecz także istotnie podważa potencjał rozwojowy, który mamy - podkreśla.

Prof. nadzw. Zbigniew Pastuszak, dziekan Wydziału Ekonomicznego UMCS w Lublinie podkreśla, że autorzy raportu nie kwestionują woli Airbus do utworzenia miejsc pracy, ale wyniki badań wskazują iż straty dla gospodarki na Lubelszczyźnie oraz dla Doliny Lotniczej będą znacznie wyższe, niż korzyści powstałe w województwie łódzkim. 

Z kolei poseł Artur Soboń zauważa, że bezpieczeństwo żołnierzy może zapewnić tylko dostawca krajowy – "Każda (...) sytuacja, w której kto inny posiada kody źródłowe, a sprzęt jest importowany, nie daje państwu polskiemu gwarancji dostępu do tej technologii. Jest to potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju".

Jego zdaniem rezygnacja z oferty PZL-Świdnik na korzyść propozycji Airbus Helicopters byłaby decyzją zdecydowanie niekorzystną z punktu widzenia interesu państwa, ciosem dla gospodarki kraju i stratą dla Wojska Polskiego.

Pełna wersja raportu Fundacji UMCS zostanie przedstawiona 23 listopada w Lublinie podczas konferencji „Przemysł lotniczy szansą rozwoju Lubelszczyzny”.

Newseria

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 84
Reklama
Zygfryth
piątek, 13 listopada 2015, 23:02

Caracal-najlepsza propozycja ,dlatego go wybrali czas zajac sie nastepnymi planami modernizacji wojska,a nie szukac dziury w calym. Przyspieszcie tempo,a nie spowalniajcie.

a
sobota, 14 listopada 2015, 11:08

... najlepsza propozycja dla Francuzów i Niemców oraz kilku urzędników naszego MON-u

Otek
piątek, 13 listopada 2015, 23:01

UMCS ocenia straty dla regionu. Czy śmigłowce mają być kupione tylko dla regionu ?

chateaux
sobota, 14 listopada 2015, 07:24

Przedmiotem badań był wpływ decyzji na region.

guest
sobota, 14 listopada 2015, 15:54

Niech studenci z lublina zajmą się nauką a kwestie technicznego wyboru pozostawią wojskowym bo nie zawsze 2+2 to cztery. Lobbowaniem na rzecz innego producenta sprzętu wojskowego nie powinny zajmować się jednostki edukacyjne, dodać tu jeszcze głośno koszyczance związki zawodowe to zamiast kotleta wyjdzie klops.

wis
niedziela, 15 listopada 2015, 02:37

guest zgadzam się z tobą Świdnik i Mielec to firmy już zagraniczne i niepewne

edi
piątek, 13 listopada 2015, 22:44

Co za BREDNIE. Czyżby te dwie firmy opierały się tylko na 50 śmigłowcach ? Uwalenie Caracala w tym momencie to dopiero będą straty polskiej gospodarki. 1,2 tyś miejsc pracy w Łodzi,Radomiu,Warszawie + zemsta Francji.

Maczer
niedziela, 15 listopada 2015, 05:11

Przede wszystkim Mielec i Świdnik doskanale radzą sobie obecnie bez kontraktu z WP, nie ma więc obaw o ich zamknięcie. Pan Profesor zapomniał, że nie są to POLSKIE ZAKŁADY a jedynie ulokowane w Polsce przedstawicielstwa zagranicznych firm. Zabrakło zestawienia tych strat z zyskami dla regionu łódzkiego, które przyniesie rozbudowa WZL 1 będącego obecnie jedynym POLSKIM przedsiębiorstwem z trójki oferentów.

MadMax
niedziela, 15 listopada 2015, 11:18

To nie są przedstawicielstwa, tylko zakłady produkcyjne. Na razie zakłady te czekają ze zwolnieniami, wynikającymi z tego przetargu.

Wojtekus
piątek, 13 listopada 2015, 22:18

Co to jest UMCS i dla kogo oni pracuja? Ha czy Wlosi oferowali specjalistyczne wersje AW-149 czy tylko nie oblatany śmiglowiec podstawowy? Moim zdaniem wygra BH. Po przejęciu Sikorskyego nabywca wystosuje jak najlepsza propozycje. Byli za bardzo pewni wygranej i teraz musza się postarać.

ja
piątek, 13 listopada 2015, 21:59

Proponował bym sporządzenie np. przez Uniwersytet lub Politechnikę Łódzką sporządzenie w trybie pilnym raportu z ZYSKÓW dla regionu po wybraniu Caracala. Lublin to naprawdę Polska C sądząc po w swoistym sposobie myślenia

kroll
sobota, 14 listopada 2015, 14:46

Ze Świdnika zamówić EH-101 / Warunek mają być u nas wyprodukowane (CSAR, do MW i trochę do WL ) oraz lekkie śmigłowce. Z Mielca Black Hawki i Battle Hawki ( takie jak ma Izrael ) oraz AH-1Z Viper.

Davien
niedziela, 15 listopada 2015, 10:07

Wylicz sobie koszt i spytaj skąd na to mamy wziąść fundusze.

lol
niedziela, 15 listopada 2015, 00:41

AH-1Z? A co Polska ma morską piechotę?

kacapkiller
piątek, 13 listopada 2015, 20:56

Jeżeli zrezygnujemy z wynalazku koła, to uzyskamy duży wzrost zatrudnienia! Mamy też spore pokłady krzemienia więc powróćmy do technologii krzemiennych -- zatrudnienie również skoczy!

chateaux
sobota, 14 listopada 2015, 07:26

Problem w tym, że Caracal to powrót do okresu sprzed wynalezieniem koła.

kozi
piątek, 13 listopada 2015, 20:43

Co innego może powiedzieć UMCS ?? Lublin-Świdnik Wiem co straci Lublin czy Mielec ale nie jestem mieszkańcem żadnego z tych miast czy okolic. Ważne co zyska Polska i tu już szala przeważa się na stronę Caracala i to znacznie.

AMD
piątek, 13 listopada 2015, 20:26

Czarny PR nic dodac nic ująć. JEdnostronne podejście do tematu. Nic nie powiedzieli ile zyska przemysl po zakupie carakala. Nic nie napisali o przeniesieniu montażu i serwisowania silnikow do Polski. Ktos spore pieniądze wykłada aby Francuzow obsmarować. Panowie nie dajcie się omamić szukają pretekstu by obalic przetarg. Przypominam Sikorsky i Swidnik nie chciali spelnic wymagania formalnego tj. nie chcieli przedstawić oferty z uzbrojeniem a to był wymóg formalny.

AMD
sobota, 14 listopada 2015, 14:08

"Owszem, powiedzieli. ZOstało to przedstawionbe nawet w tym artykule" czemu kłamiesz nie ma ani słowa o silnikach w tym artykule??? ani tez nie ma ani slowa o polonizacji podzespolow do smiglowca??? dodatkowo montaż i serwis nie ogranicza się do samej Łodzi bo i Deblin również będzie bral w tym udział. Przedstawiono tylko znikomy fragment mało zetelna analiza artykulu tak samo jak twoje insyuacje. Twoje

chateaux
sobota, 14 listopada 2015, 07:27

Owszem, powiedzieli. ZOstało to przedstawionbe nawet w tym artykule - mniej niż straci po wyborze oferty francuskiej. Niestety, nauka czytania ze zrozumieniem za komuny była na poziomie zerowym, a dziś ograniczyła się do nauki czytania bryków.

Teerras
sobota, 14 listopada 2015, 13:34

Akurat śmigłowce transportowe są najmniej ważne w tym przetargu - wojsko potrzebuje przede wszystkim maszyn specjalistycznych, bo obecnym kończą się resursy techniczne (Mi-8, Mi-14), a ich przedłużenie jest ekonomicznie nieuzasadnione (trzeba by robić remont generalny, są trudności ze zdobyciem części z Rosji). Wojsko potrzebuje śmigłowca ZOP (czyli do zwalczania okrętów podwodnych) i śmigłowców SAR i CSAR (ratownictwo morskie i misje ratownicze za linią frontu). Śmigłowce specjalistyczne są drogie, więc dla obniżenia kosztów eksploatacji oraz żeby zyskać większy offset stwierdzono, że trzeba dorzucić jeszcze do tego śmigłowce transportowe. Po prostu jak kupuje się więcej to można zbić cenę i sprzedający oferuje lepszy "pakiet dodatkowy". Sam koszt maszyn w cyklu ich życia 30-40 lat to około 30%. Reszta to części zamienne, modernizacje, utrzymanie, koszty wyszkolenia obsługi... Jak jest więcej sprzętu to jednostkowe koszty napraw, części zamiennych itp. mocno spadają - bo robi się to w większych partiach a nie po sztuce. Dlatego wojsko początkowo chciało 70 śmigłowców, ale jak się zorientowali w cenach, to musieli obniżyć to do 50 sztuk. I dlatego ważnym elementem warunków przetargu było to aby remonty były przeprowadzane w państwowych zakładach - po prostu chodzi tu o ogromne pieniądze i terminowość napraw (co widać na przykładzie ślamazarnych i potwornie drogich remontów naszych Sokołów we włoskim PZL Świdnik). I dlatego wojsko chce Caracali - bo Francuzi jako jedyni poważnie podeszli do wymagań polskiej armii - zaoferowali dobry śmigłowiec, to że jego produkcja i naprawy będą odbywać się w polskich zakładach należących do państwa, stałe ceny części zamiennych i produkcję wielu z nich w Polsce (silniki, przekładnie). Amerykanie z Mielcem i Włosi ze Świdnikiem liczyli zaś na to, że sprzedadzą drogi słabszy produkt, a remonty zachowają dla siebie, żeby potem dodatkowo na nich zarabiać. Amerykanie dodatkowo liczyli że zarobią dodatkową kasę na integracji uzbrojenia które Polska musiała by sobie kupić do Si-70i, a Włosi że im Polska sfinansuje rozwój ich prototypowego śmigłowca AW149 (a jak coś pójdzie nie tak - trudno, niech się Polska martwi, nie nasz problem).

tolo
sobota, 14 listopada 2015, 19:10

zgadzam się w całej rozciągłości

pyzder
piątek, 13 listopada 2015, 20:15

Ja tego nie mogę zrozumieć. Przecież te zacofane WZL-e i tak dostaną serwis, czy to będzie AH, czy SAC/LM. Mam tylko nadzieje, że tam też dotrze szeroko pojęta restrukturyzacja (w tym zatrudnienia), jak to miało miejsce w Mielcu (bo ponad 500 osób odeszło z tamtąd w lipcu i to jest fakt).

Rocco
piątek, 13 listopada 2015, 23:01

W lipcu odeszło bo sikorski zwalniał na całym świecie i został sprzedany. Obecnie właścicielem jest Lockheed Martin.

sdfg
piątek, 13 listopada 2015, 20:52

i dla 500 osób mamy kupowac sprzet bo jest gorszy? i własnie w tym myk ze ani sikorsky ani aw nie podpisały umowy na serwis w wzl

kozi
piątek, 13 listopada 2015, 20:40

Pytanie do znawców ile osób zatrudnia czy jest zatrudniane w Polsce dzięki firmie Airbus ??

spiker
piątek, 13 listopada 2015, 20:11

To oznacza, że Świdnik już wie, że MON zakupi BH (bo Łódź chyba przestała się łudzić, że to będzie Caracal)?

Mietek
piątek, 13 listopada 2015, 20:03

"Z kolei poseł Artur Soboń zauważa, że bezpieczeństwo żołnierzy może zapewnić tylko dostawca krajowy – "Każda (...) sytuacja, w której kto inny posiada kody źródłowe, a sprzęt jest importowany, nie daje państwu polskiemu gwarancji dostępu do tej technologii. Jest to potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju". Jego zdaniem rezygnacja z oferty PZL-Świdnik na korzyść propozycji Airbus Helicopters byłaby decyzją zdecydowanie niekorzystną z punktu widzenia interesu państwa, ciosem dla gospodarki kraju i stratą dla Wojska Polskiego." Brednie pana Posła w kontekście tego że niedawno w katastrofie prototypu przemiennopłata AW zginęli ludzie. Czy wy naprawdę nie potraficie zadbać ogólnie i obiektywnie i o wojsko i o kraj i przemysł lotniczy jako całość? Czy tylko umiecie szarpać o swoje i macie jeszcze durną nadzieję że tak podzielony kraj obroni się przed kimkolwiek? Te wasze tytuły profesorskie to możecie spuścić z wodą spłukując 3 razy.

obiektywistycznie
piątek, 13 listopada 2015, 22:12

Zwłaszcza że AW zamierza kody przekazać Świdnikowi, a taki zły AH WZL-owi.

xyz407
piątek, 13 listopada 2015, 20:01

Jedyne do czego można się przyczepić to Caracal na potrzeby realizacji funkcji zwalczania okrętów podwodnych ( ZOP ). Według mnie brak u producenta dostatecznych doświadczeń. Tutaj potrzebna byłaby korekta np. 40 szt Caracal do realizacji funkcji transportowej, SAR itp. oraz 10 szt AW159 do realizacji funkcji ZOP. I byłaby gitara. Moim zdaniem za pomocą jednego rodzaju maszyny nie można dobrze zrealizować wszystkich funkcji. A taka super unifikacja (jeden rodzaj śmigłowca do wszystkiego), która była założeniem w przetargu nie była mądrym posunięciem, Co do tego centrum produkcji AW149 w Świdniku to jest duża niewiadoma, gdyż bardzo trudno znaleźć nabywce zwłaszcza na nowy produkt wojskowy, kiedy brak jest doświadczeń i opinii jego użytkowników.

Davien
sobota, 14 listopada 2015, 12:13

AW-149 nie ma atestu na działania nad wodą na razie.

obiektywistycznie
piątek, 13 listopada 2015, 22:14

Jaki brak dostatecznych doświadczeń skoro AH miał wkład w morskiego NH 90 i swojego Cuguara ZOP.

sdasdf
piątek, 13 listopada 2015, 20:55

a co taki mały śmiglaczek ma uniesc? chyba jeden sonar a nastepne dwa z nim po torpedzie

kozi
piątek, 13 listopada 2015, 20:46

Przecież Airbus ma bardzo duże doświadczenie w śmigłowcach ZOP tylko nie na Caracalu

ito
piątek, 13 listopada 2015, 19:54

To straty dla Lublina, a czy UMSC równie starannie zajęło się zyskami dla Łodzi? Chyba raczej nie, skoro zbywa je stwierdzeniem, że straty na Lubelszczyźnie będą większe niż zyski w województwie łódzkim. Czyli cały raport, jako nieuczciwy można sobie wsadzić. Do dziś pamiętam jakie tańce-łamańce i pomstowanie na temat strat jakie przyniesie wybór Rośka i jak to WP będzie w dziadostwo wyposażone jeśli nie wybierze Piranii wyczyniali konkurenci Patrii (a potem w Iraku głosy zawiści Amerykanów- bo obszerniejszy, bo odporniejszy, bo lepiej uzbrojony niż Stryker- itd)- dziś najwyraźniej jesteśmy świadkami takiego samego teatru. Skoro Caracal zosta wybrany to najwyraźniej najlepiej wpisywał się w SIWZ i ZTT, które wszystkim oferentom były równie dobrze znane. Jeśli coś w nich było nie tak był czas na pytania i protesty przed otwarciem ofert- tera jedyną tak naprawdę prawną drogą byłoby wykazanie, że deklarowane parametry nie odpowiadają prawdzie- a do sprawdzenia tego służą próby (zgodnie z informacjami z mediów idą dobrze- parametry deklarowane odpowiadają rzeczywistym). ość chyba już mieliśmy "polskich przetargów" i opóźnień z nich wynikających- wiele elementów uzbrojenia, na których następców przetargi przeprowadzono i unieważniono, dziś osiągnęło wartość muzealną. Czyżbyśmy musieli mieć w armii również muzeum lotnictwa?

rabarbarus
piątek, 13 listopada 2015, 19:53

Jak taki raport przygotuje uniwersytet warszawski, poznański lub krakowski, to uznam, że wyniki są warte uwagi. Ale ten został przygotowany przez instytucję funkcjonującą w określonym kontekście...

Miś
sobota, 14 listopada 2015, 12:56

Wytlumaczcie mi proszę wszyscy fachowcy w czym tak naprawde nh90 jest lepszy od caracala poza tym ze jest od niego znacznie droższy i pękają mu ogony. Caracal jest bezkonkurencyjny jesli chodzi o SAR i świetnie również daje sobie rade na morzu czego nie można powiedziec o nh90. Jest to mocna maszyna o świetnych osiągach i to prawda ze jest szczytem rozwiązań, które mozna bylo do tej pory zastosować w rodzinie śmigłowców wywodzących sie z francuskiej Pumy. To prawda ze juz nie będzie bardziej rozwijany, ale jednocześnie bedzie bardzo nowoczesna maszyna przez wiele lat. Przypominam ze USA ma zamiar powoli wycofywać sie z BH na rzecz programu defiant, aw149 to dobra maszyna, niesprawdzona ale dobra...tylko nie do tego przetargu. Proszę jeszcze o potwierdzenie informacji co do produkcji w naszym wzl skrzydeł do a320. Jesli informacja jest pewna i prawdziwa, to znaczy ze faktycznie francuzi sporo zainwestują w przemysl lodzi co zaowocuje bardzo intensywnym wzrostem tego regionu. Dywagacje UMCS jakos dziwnie mnie nie przekonują i sklaniaja ku przeświadczeniu ze ich raporty nie mogą być uznane za w pełni merytoryczne i fachowe.

marek!
poniedziałek, 16 listopada 2015, 20:15

Twoje porownanie Caracala do NH90 ma sens, co do inwestycji Francji - nigdy nie bylem uczestnikiem, wiec glosu nie zabieram. Nastepca BH - tu trudno jest przewidziec co bedzie, bo pomysly sa, ale czy beda realizowane, to dzis nikt nie da konkretnej odpowiedzi....

Ned
piątek, 13 listopada 2015, 19:41

Świdnik nie może się ogarnąć z Sokołami a już chce produkować nowe śmigłowce. Oferowanie cywilnej wersji śmigłowca również nie wpływa na bezpieczeństwo żołnierzy. Niestety wybór jest prosty: bardziej wartościowy śmigłowiec nawet kosztem miejsc pracy. To ma być zakup z myślą o armii, żołnierzach a nie mieszkańcach Świdnika i okolic.

gromek
sobota, 14 listopada 2015, 00:30

ja jestem ze swidnika (teraz mieszkam za granica) i dokladnie tak samo uwazam

AnonimGall
piątek, 13 listopada 2015, 19:30

Delklaracje zarówno włosko-brytyjskich i amerykańskich właścicieli Świdnika i Mielca, na temat zwolnień i zmian w zakładach świadczą o niepoważnym podejściu do zakładów i ich załóg. Strzelenie focha i obrażanie sie. To wojsko dyktuje co i na kiedy, a nie producenci czy związkowcy. Jeśli firma nie może dotrzymać terminów i zagwarantować pełnego wyposażenia, to niech spada.

Darek
piątek, 13 listopada 2015, 20:05

Bardzo trafny komentarz. Pozdrawiam.

freeman
piątek, 13 listopada 2015, 19:27

PZL Świdnik popełnił 1 zasadniczy błąd: nie kąsa się ręki pana, który daje jeść. Cierpliwy psiak oczekuje, aż pan się nasyci i sam dojdzie do wniosku, że należy nakarmić pupila (a może jeść da nowy pan)? A tak - pańska ręka pogryziona, cierpliwość nadwyrężona i Burek w niełasce. Zapewne trafi do schroniska, a pan weźmie nowego pupila...

Tytus
sobota, 14 listopada 2015, 15:22

Niestety zaczyna to wyglądać tak że ogon macha psem.

zniesmaczony
piątek, 13 listopada 2015, 19:26

już dajcie spokój tym bzdurom. Produkujmy Mi-2, bo tanie, bo umiemy, można ich klepać 500 rocznie, zatrudnić przy tym 100tys osób i jaaakie będą wpływy do budżetu! A że do niczego się nie przydadzą... A co za różnica!

Mietek
piątek, 13 listopada 2015, 19:25

Gdyby to jeszcze było przygotowanie wspólnie z jakąś łódzką uczelnią to można by analizować. A tak? Wypadałoby się postarać na miejscu autorów o jakąś obiektywność. Bo potem przeczytamy analoga z łódzkiego rejonu z wnioskami przeciwnymi.

ble
piątek, 13 listopada 2015, 19:18

Ciekawe jaka byłaby analiza uniwersytetu w Białymstoku. No bo wybór łodzi to w istocie strata dla Podlasia. Ps2 ciekawe jak zachowają się posłowie PiS z łódzkiego. Będą walczyć czy odpuszcza?

czarny
piątek, 13 listopada 2015, 19:16

A co za różnica czy zwolnią ich teraz czy za 5 lat jak zakończy się kontrakt? Kupilibyście coś od firmy, w której jak wy nic nie kupicie to upadnie?

Extern
piątek, 13 listopada 2015, 21:03

Niedawno Amerykanie (ci z USA) złożyli zamówienie w firmie Colt tylko po to żeby ta firma nie upadła.

RB
piątek, 13 listopada 2015, 19:15

Nie bardzo rozumiem to wyliczenie, 580 mln przy 3700 miejscach pracy w ciągu 15 lat , to jest trochę ponad 10 tysięcy rocznie wypływu do budżetu od jednego pracownika , czyli w konsekwencji to daje około 800 złotych wpływu miesięcznie. Tyle to budżet ma z pracownika z najniższą krajową. Czegoś nie rozumiem .

Spartakus
piątek, 13 listopada 2015, 19:13

Świdnik mógł wystawić do przetargu lepszy śmigłowiec .Kwoty jakie płaci MON za serwis Sokołów i terminy ich realizacji daje dużo do myślenia , to nie jest już Polski zakład . Teraz będzie się rozwijać Łódź , Dęblin i Radom . EC 725 to bardzo dobry śmigłowiec , dobrze uzbrojony - państwowe wojskowe zakłady dużo zyskają , nowe technologie , serwis itp. Wystarczy popatrzyć na zdjęcie - poczwórna wyrzutnia rakiet Spike świadczy , że to nie jest powietrzna taksówka dla biedaków .

Maciej
piątek, 13 listopada 2015, 19:08

A co mieli mówić jak raport przedstawiali w Lublinie ?

as
piątek, 13 listopada 2015, 19:06

Teraz sie nagle okazalo, ze mozna to policzyc. A gdzie byli fachowcy kiedy miliony ludzi szlo na bezrobocie? Kiedy miliony wyjechaly za chlebem? Swidnik nie jest polski, a serwisowanie tam smiglowcow jest bardzo drogie.

marek!
niedziela, 15 listopada 2015, 13:34

po raz kolejny bedziemy ratowac Francje i linie produkcyjna przestarzalego smiglowca - rowiesnika naszego Mi2...... Tak ! - Mi2, bo Black Hawka z Mi2 nie zrobimy, po dodaniu PPK Malutka -Apacz z niego nie bedzie, z amerykanskimi silnikami (Kania) - tez tak jakos wyszlo, nastepca mial byc Sokol- tylko po drodze rozsypal sie glowny odbiorca i poszlismy sobie spac na 30 lat.....

obiektywistycznie
niedziela, 15 listopada 2015, 23:16

W tym roku kupiono już 74 Caracale i to tylko w wersji wojskowej, a jest i wersja cywilna, z naszym przetargiem to już będzie ponad 120. Jestem ciekaw ile w tym czasie zostało kupionych Aw 149 czy S 70. Jak coś to ratujemy linie S70 czy wogule rozpoczynamy produkcje AW 149.

Miś
niedziela, 15 listopada 2015, 20:43

Linii produkcyjnej caracala nie trzeba ratować. Co więcej caracal nie jest rówieśnikiem mi2. Puma jak najbardziej, tyle ze to sa inne śmigłowce panie kolego choc na tym samym szkielecie. Niech szanowny pan sobie chociaż porówna osiągi jakie te trzy maszyny sobą reprezentują na oficjalnych stronach. Caracal został pierwszy raz oblatany w 2005 r. To jeden z najnowoczesniejszych śmigłowców dostępnych obecnie. Zaznaczam ze wersja uh-60m jest znacznie starsza...a Sam bh chyba jest jeszcze starszy od Pumy, ale reki nie dam sobie odciąć. Pozdrawiam

Miś
piątek, 13 listopada 2015, 19:03

Na koniec dodam, ze aw149 nie jest zla maszyna...tylko niesprawdzona jeszcze i nadajaca sie na zastąpienie sokolow a nie mi8. Ludzie opamiętajcie sie w tym pisie

obiektywistycznie
piątek, 13 listopada 2015, 20:10

Jak w nowym PMT będziemy wymieniać Sokoły to ta maszyna będzie faworytem i każda inna decyzja będzie sabotażem .gospodarczym. Widac nikt w MON-ie nie powiedział wprost panom z AW, że odpuszczają ten przetarg, a dostaja kontrakt na nastepców Sokoła.

obiektywistycznie
piątek, 13 listopada 2015, 19:01

Ciekawe co by było w raporcie takiej uczelni z Łodzi i co by było, gdyby wybrano ofertę SAC. I zbieżność miejsca i wypowiedz polityka PIS-u jest całkiem przypadkowa.

Luke
piątek, 13 listopada 2015, 18:58

Ten smiglowicec byl najlepszym z trzech kture byly do wyboru. Jestem za BH ale zeby wymienic Mi-2

qwer
piątek, 13 listopada 2015, 18:54

To coś ta Włoska technologia strasznie zacofana, skoro trzeba 4 robotników więcej do tego samego zadania. Już rozumiem czemu oferta AW była najdroższa.

Bakcyl
niedziela, 15 listopada 2015, 12:48

Trzeba postawić na Airbus bo ma najwięcej do zaoferowania. Świdnik i Mielce za wiele już nie zainwestują.

a
sobota, 14 listopada 2015, 11:04

za 13 MLD chcą mam wcisnąć 50 maszyn których sami nie kupują i zastępują lepszymi z marną montownią i paroma warsztatami które łatwo zdemontować i przenieść do Francji i Niemiec ... - w Świdniku też są "rachunki krzywd" ale jak ktoś nie wie jaki ma potencjał technologiczny i ilu ludzi zatrudnia to niech nie pisze bzdur ... i wierzy w obiecanki cacanki Airbusa ...

adfgag
sobota, 14 listopada 2015, 14:12

no pewnie kupmy za 13 mld najmniejszy helikopter ktory zabiera połowe ładunku co MI i ktorym nikt nie lata nawet w krajach włascicieli zakładow w swidniku i poczekajmy az jakakolwiek linie produkcyjna uruchomia ze 4 lata a pozniej przez 10 lat beda wychodzic problemy konstrukcyjne bo tak zawsze jest a i zapomniałem tylko dlatego ze to AW sie przyznało ze tutaj sa najtańsi pracownicy dlatego tu są

xyz470
niedziela, 15 listopada 2015, 23:07

No cóż punkt widzenia zależny od punktu siedzenia. Jest to artykuł raczej tendencyjny, próba dobrania argumentów do z góry określonej tezy i tyle. Mam jednak innego typu wątpliwości,czy jednak wybór tylko jednego rodzaju śmigłowca jest do końca trafny. Może należałoby oprócz EC725, uwzględnić zakup również niniejszych maszyny AW149 np.do zadań ratownictwa morskiego..Na morzu liczyć się będą możliwości lądowania na platformach statków. Caracal jest dość duża maszyną i ma w tym względzie większe wymagania. Może jeszcze do zadań CSAR ? Trochę się obawiam, iż przeholowano z ta unifikacją i będzie problem z rozsądnym ekonomicznym wykorzystaniem tych 50 szt EC725,

janek
sobota, 14 listopada 2015, 08:48

to jakiaś kpina, tyle zamieszania o jakieś śmigłowce , podczas gdy nasza obrona przeciwlotnicza średniego zasięgu będzie w pełni gotowa za 15 lat!!! zamiast się skupić na tym co naprawdę ważne to nasi nowi urzędnicy szukają dziury w całym. Bezpieczeństwo polski to obrona przeciwlotnicza a nie śmigłowce.

tak było...
niedziela, 15 listopada 2015, 11:41

Zawsze przy takich okazjach tzn. opracowań naukowych typu "co by było gdyby", przypomina mi sie opracowanie PAN pt. "POLSKA 2000". Jak wskazuje tytuł paraca dotyczy ła rozwoju przemysłu i społeczeństwa jaki PRL miał osiągnąć w roku 2000. Opracowanie powstało w latach 70 XXw. I wszystko by było OK gdyby opracowanie nie zaczynało się od stwierdzenia "W roku 2000 ustrój socjalistyczny w Polsce ulegnie dalszemu wzmocnieniu"...

MUNIN
sobota, 14 listopada 2015, 06:40

Może taką analizę powinien zrobić ośrodek naukowy np. z Krakowa ( bo w tej sprawie jest neutralny) . Ciekawe co by stwierdził. Poza tym , black hawk i agusta w porównaniu do H225 to nie ta liga

really?
sobota, 14 listopada 2015, 04:44

To ja teraz poproszę o: 1. Raport któregoś z uniwersytetów z Łodzi lub Radomia podający kwotę, którą ich region zarobi na kontrakcie z Airbusem. 2. Oświadczenie posłów PiS z Łodzi, Radomia i Dęblina, że te inwestycje Airbusa nie są w tych miastach potrzebne. 3 Oświadczenie, że obecny prezes PZL-Świdnik nie rozwalił Bumaru Gliwice.

TT
sobota, 14 listopada 2015, 00:53

AW149 to można sobie kupić żeby zastąpić nimi Mi-2. O zakupie śmigłowców powinni decydować żołnierze a nie politycy i związkowcy. A ci pierwsi chcą właśnie Caracala

a
sobota, 14 listopada 2015, 17:08

masz 100% racji ... jeżeli przez żołnierzy rozumiemy kilku generałów z IU ... i nikogo więcej

zol
sobota, 14 listopada 2015, 13:11

Pierwsze słyszę, żeby żołnierze chcieli Caracala. No tak ..może generalicja, która i tak nim nie latała (może z raz w niedzielę do polowej kaplicy) i z nadania to ludzie PO , którym też za "przetarg" może coś skapnąć.

Tomasz K.
sobota, 14 listopada 2015, 00:50

Szkoda ze raporty nie oceniaja tego ze polska wymienia smigłowce Mi-8 i MI-17 które przewożą ok 24 żołnierzy, a PZL Świdnik oferuje nam uparcie AW149 a PZL Mielec S-70i a poza wyjątkowymi sytuacjami (jak lotnictwo pokładowe) wojsku potrzebne są większe maszyny klasy NHI NH-90, Eurocopter EC-725 lub nawet jeszcze większe jak Sikorsky S-92 AgustaWestland AW-101. Ja oczekuje ze Polska Armia kupi to co chce i to czego potrzebuje a nie to co na siłę ktoś chce nam wcisnąć, koniec kropka . ( i owe zakłady są w Polsce, tylko nie ta maszyna )

lol
niedziela, 15 listopada 2015, 01:13

Idiotyzmem jest upór konieczności wsadzania dużej ilości żołnierzy bez posiadania rampy. H225M jest konstrukcją z początku lat 60-tych ubiegłego wieku, która już wyczerpała swój potencjał modernizacyjny. Inną kwestią jest sama zasadność zakupu takiego dużego wiropłata zamiast większej ilości nieco mniejszych i kilku całkiem dużych (AW149/AW101, *H-60/CH-47)

Obywatel
sobota, 14 listopada 2015, 10:38

od zawsze to mówiłem...MON bierze na oślep co mu dają a nie to co potrzebuje. wymieńmy całą flote śmigłowców przez następne 10-15 lat wtedy bezie i produkcja tutaj i jakiś szerszy plan zapomnijmy o jednej platformie! Sam natomiast dodałbym do listy: Sikorsky CH-53 .. Trzeba też zmienić doktryne użycia śmigłowców na wzór bo w obecnej pachnie PRLem

Marcin
sobota, 14 listopada 2015, 00:26

Odnośnie PZL-Świdnik, bo chyba większość tu obecnych jest nie w temacie. Nadzieje były wielkie, i to z obu stron. AgustaWestland liczyła, że w PZL-Świdnik stworzy niewielkim kosztem jeden ze swoich zakładów produkcyjnych bazujący na rządowych zamówieniach. PZL-Świdnik liczył, że włoski właściciel to wielkie inwestycje, gwarancja rozwoju, stabilna praca i dobra płaca. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Współpraca między AgustaWestlad, największym producentem helikopterów w Europie, a PZL-Świdnik rozpoczęła się w 1996 roku. Włosi kupowali w Świdniku kadłuby do 3 typów śmigłowców, z każdym rokiem zwiększając zamówienia. Z czasem aż 35 proc. całej sprzedaży zakładu kierowana była właśnie do włoskiego partnera, a portfel zamówień sięgnął pół miliarda złotych. W październiku ubiegłego roku Włosi uroczyście odebrali w zakładzie 1000 kadłub wyprodukowany do śmigłowca AW109LUH. – AgustaWestland to nasz strategiczny partner. Wiele sobie jeszcze obiecujemy po tej współpracy – mówił Jan Mazur, rzecznik PZL-Świdnik. – Rozpoczynamy właśnie dwa wspólne nowe projekty. Pierwszy z nich to produkcja kadłubów do śmigłowca AW109 Grand, zaś drugi to produkcja elementów kadłubów do największego transportowego śmigłowca w Europie AW101. W PZL-Świdnik wszyscy za tę współpracę trzymali mocno kciuki. Licząc, że już za moment AgustaWestland ze strategicznego partnera stanie się strategicznym inwestorem, dzięki któremu Świdnik dołączy do europejskiej czołówki producentów śmigłowców. Wchodzimy w to Do kupna świdnickiego zakładu Włosi przymierzali się od początku, gdy tylko pojawiła się perspektywa jego sprzedaży. W 2007 roku ówczesny wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz oficjalnie potwierdził, że PZL-Świdnik zostanie sprywatyzowany. Już wtedy przedstawiciele włoskiej firmy spotykali się z wojewodą lubelskim Wojciechem Żukowskim i rozmawiali o kapitałowym wejściu włoskiego inwestora do świdnickiego zakładu. Coraz głośniej mówiło się, że najpoważniejszym kandydatem do zakupu świdnickiej fabryki jest AgustaWestland. W 2008 Włosi rozpoczęli skupowanie akcji od indywidualnych akcjonariuszy (ok. 5 proc. kapitału), ponad połowa pracowników zakładu sprzedała wtedy swoje akcje. W czerwcu 2008 roku Włosi skupili od Gminy Świdnik 335 tys. akcji PZL Świdnik (3, 9 proc. kapitału). Sprzedaż odbyła się w formie aukcji publicznej. Tylko AgustaWestland spełniła warunki formalne, czyli wpłaciła 1, 24 mln zł wadium i mogła przystąpiła do licytacji. Cena wywoławcza wyniosła niespełna 12,5 mln zł. Agusta zaoferowała 12,6 mln zł. – Jesteśmy bardzo zadowoleni, że to właśnie AgustaWestland wygrała licytację i kupi od nas akcje – cieszył się Artur Soboń, rzecznik Urzędu Miasta Świdnik. – To znany i sprawdzony kontrahent. Wcześniej pomogliśmy PZL-Świdnik przejmując ich akcje za długi, a teraz zarobiliśmy na nich ponad 3 mln zł. Lepszej transakcji nie można sobie wymarzyć. Dwóch mocnych graczy W tym samym roku zgodę na prywatyzację świdnickiego zakładu wyraził Minister Skarbu. Agencja Rozwoju Przemysłu, w której rękach było 87,6 proc. akcji PZL-Świdnik rozpoczęła wycenę zakładu. Nikt nie był zaskoczony, gdy AgustaWestland oficjalnie potwierdziła, że jest zainteresowana zakupem. Ale okazało się, że transakcja nie będzie tak prosta, jak Włosi myśleli. Do przetargu przystąpiła również firma Aero Vodochody, należąca do Penty Investments i będąca największym czeskim producentów lotniczych. Zaczął się ostry wyścig o śmigła. Najpierw do Świdnika przyjechali przedstawiciele AgustyWestland. – Chcemy w PZL stworzyć centrum doskonałości odpowiedzialne za prace rozwojowo-badawcze dla całej naszej grupy. Obok wielkiej Brytanii i Włoch Świdnik będzie naszym głównym filarem produkcyjnym w Europie – zapowiedział Matthew Harvey, dyrektor polskiego przedstawicielstwa AgustyWestland. Padły też ostrzegawcze słowa: – Jeśli to Czesi kupią PZL, będziemy musieli dokonać przeglądu naszej współpracy – zaznaczył Harvey i dodał, że przegrana Agusty to przekreślenie planów rozwoju zakładu. Do Lublina przyjechał też prezes czeskiej spółki. – Chcemy stworzyć wraz z PZL Świdnik silną grupę przemysłu lotniczego w Europie Środkowo-Wschodniej – mówił prezes Igor Hulak. – Nie wchłoniemy świdnickiej fabryki, ale uczynimy ją równorzędnym partnerem w naszej grupie. Możemy razem osiągnąć obrót rzędu 380 mln euro. Równocześnie Włosi i Czesi negocjowali ze związkami z PZL pakiet socjalny i inwestycyjny. Tylko cena Wiosną 2009 roku okazało się, że lepszą ofertę cenową na zakup akcji PZL złożyli Czesi. I to oni, a nie Włosi zostali zaproszeni przez Agencję Rozwoju Przemysłu do drugiej tury rozmów. W Świdniku zawrzało. Tym bardziej, że związkowcy z PZL-Świdnik usłyszeli w ARP, że jedynym kryterium wyboru oferty zakupu zakładu będzie cena, bez względu na to jak wyglądać będą pakiety inwestycyjne i socjalne. W odpowiedzi burmistrz Świdnika, Waldemar Jakson i starosta świdnicki, Miroslaw Król wystąpili do prezydenta RP i ministra skarbu w sprawie zabezpieczenia interesów pracowników prywatyzowanego PZL. – Zależy nam na zabezpieczeniu rozwoju spółki w oparciu o pakiet inwestycyjny oraz interesów pracowników w oparciu o pakiet gwarancji pracowniczych – wyjaśniał Artur Soboń, rzecznik Urzędu Miasta Świdnik. – Mieliśmy zresztą takie zapewnienia ze strony Agencji i Ministra Skarbu Państwa. Wracamy do gry! ARP była nieugięta. Dopiero gdy Włosi złożyli zmodyfikowaną ofertę, w której zaproponowali nową cenę za akcje świdnickiego zakładu, zostali znów zaproszeni do rozmów. – Do tej pory rozmawialiśmy jedynie z czeską firmą Aero Vodochody, gdyż to oni w lutym złożyli najlepszą ofertę cenową. Teraz rozpoczniemy negocjacje także z AgustąWestland – tłumaczyła Roma Sarzyńska, rzecznik ARP. AgustaWestland nie kryła zadowolenia z takiego obrotu sprawy. A Czesi niezadowolenia z tego, że znów pojawił się konkurent do zakupu fabryki. – Naszym zdaniem nie jest to standardowa sytuacja i zamierzamy zwrócić się do ARP z prośbą o jej wyjaśnienie – mówił prezes Igor Hulak. – Wybierzemy firmę, która przedstawi najlepszy program dla zakładu i zaoferuje nam najlepszą cenę – odpowiedziała na to Sarzyńska. Nic nas nie łączy ze specsłużbami Ostateczne oferty cenowe na zakup akcji PZL-Świdnik miały być złożone 31 lipca. Tymczasem dzień wcześniej media obiegła informacja, że Penta Investments, właściciel czeskich Aero Vodochodów ma powiązania z rosyjskimi służbami bezpieczeństwa. O podejrzanych powiązaniach poinformowało Radio RMF FM powołując się na Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Penta zażądała wyjaśnień od Aleksandra Szczygło, ówczesnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Zarówno moment publikacji (w ostatnim dniu przed upływem terminu złożenia ostatecznych ofert w procesie prywatyzacji PZL trwającym od ponad roku), jak i ich skoncentrowanie na tylko jednym z potencjalnych inwestorów, budzą poważne wątpliwości odnośnie obiektywności ostatnich enuncjacji medialnych. Pojawiły się fałszywe zarzuty wobec naszej spółki, podczas gdy media całkowicie zignorowały fakt zaangażowania naszego konkurenta w działalność na rynku rosyjskim i jego stosunki z koncernem Oboronprom – grzmiał Marek Dospiva z Penta Investments. Agusta wygrała W sierpniu 2009 roku Agencja Rozwoju Przemysłu ogłosiła, że najlepszą ofertę cenową zaproponowała AgustaWestland. Podpisano przedwstępną umowę na zakup PZL-Świdnik. Włosi zobowiązali się zapłacić za akcje PZL 339 mln zł (45 zł za jedną akcję). ARP podkreślała, że poza dobrą ceną udało się uzyskać od Włochów atrakcyjny pakiet inwestycyjny i socjalny. Związkowcy PZL Świdnik wynegocjowali 6-letnie gwarancji zatrudnienia, 5 proc. podwyżki, premię świąteczną, bony prywatyzacyjne na kwotę 12 tys. zł oraz roczne premie uzależnione od wykonania planu sprzedaży. – To jeden z najlepszych pakietów socjalnych, jaki udało się kiedykolwiek wynegocjować w polskim przemyśle lotniczym – nie krył zadowolenia Ryszard Kość, przewodniczący "Solidarności” w PZL-Świdnik i szef zespołu, który negocjował pakiet z AgustąWestland. – Dzięki Aguście Świdnik może stać się europejskim centrum technologii lotniczych – mówił Artur Soboń. Będziecie nie do poznania 29 stycznia 2010 podpisano ostateczną umowę. Parę dni później do Świdnika przyjechali przedstawiciele AgustyWestland, by spotkać się z załogą. Na Włochów w hali produkcyjnej czekało prawie 4 tys. pracowników. – Nadzieje mamy wielkie, ale i obawy też są – mówił Roman Tarkowski, który w PZL przepracował 38 lat. – Najważniejsze, żeby robota wciąż była. Głupio byłoby po tylu latach wyjść za bramę z wilczym biletem. – Do tej pory byliście naszym sojusznikiem biznesowym. Teraz jesteście częścią firmy – powitał pracowników Giuseppe Orsi, dyrektor naczelny AgustyWestland. I potwierdził wcześniejsze zapewnienia: – Świdnik będzie trzecią europejską odnogą AgustyWestland, obok Włoch i Wielkiej Brytanii. Chcemy stać się światowym liderem w dziedzinie struktur lotniczych. Za rok zakład będzie nie do poznania. Włosi nie ujawnili jednak, ile pieniędzy i kiedy zainwestują w Świdniku. Pakiet inwestycyjny, o którym było tak głośno, wciąż jest tajemnicą. Emerytury i zwolnienia grupowe Tymczasem już dwa miesiące później zarząd PZL złożył związkowcom ofertę: osoby, które wcześniej pójdą na emeryturę dostaną nawet trzyletnią pensję. Program dobrowolnych odejść przygotowano dla 300 osób, a ostatecznie skorzystało z niego 285 pracowników. Kierownictwo PZL nie kryło, że fabrykę mocno dotknął kryzys, a redukcje to jeden ze sposobów na zmniejszenie kosztów. – Zamówienia dla zakładu z Ministerstwa Obrony Narodowej spadły o 30 proc. Z 3,2 mln godzin produkcji zeszliśmy w tym roku do 2,3 mln godzin – wyliczał prezes Mieczysław Majewski. I podkreślał: Prywatyzacja zawsze wiąże się z racjonalizacją kosztów. Na emeryturach się nie skończyło. Kilka tygodni temu związkowcy dostali od zarządu informację o zwolennikach grupowych, które miałyby objąć już w lipcu 450 osób. Negocjacje przyniosły tylko tyle, że w ramach 450 osobowej grupy 20 osób przejdzie na emerytury, a 70 skorzysta z programu dobrowolnych odejść. Procedury właśnie ruszyły, trwa ustalanie listy osób do zwolnienia. Nikt już nie czuje się bezpiecznie. Milczą Nie wiadomo, z jakim wynikiem PZL zamknął 2009 rok, ale nieoficjalnie mówi się o kiepskiej kondycji finansowej spółki. Jej rzecznik Jan Mazur od tygodni nie odbiera telefonu, nie wiadomo nawet, czy wciąż pełni swoją funkcję. Prezes Mieczysław Majewski konsekwentnie unika wypowiedzi na temat sytuacji w zakładzie: Działamy w ramach dużej grupy, więc nie mogę się wypowiadać. Władze Świdnika z rosnącym niepokojem patrzą na poczynania Włochów. – Będziemy pilnować, by wywiązali się z pakietu socjalnego i inwestycyjnego, które zagwarantowali kupując zakład – zapowiada Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika.

mc
sobota, 14 listopada 2015, 12:32

Mała firma (Aero Vodochody) chciała kupić 2x większą (PZL-Świdnik) - na szczęście nic z tego nie wyszło. Duża firma (AgustaWestland) kupiła źle zarządzaną, z niewielką ofertą produkcyjną (jeden b.stary śmigłowiec + jeden niedopracowany i ze słabym silnikiem) oraz bez zewnętrznych rynków zbytu czyli PZL-Świdnik i zakład stał się montownią uzależnioną od ZAMÓWIEŃ RZĄDOWYCH i bez perspektyw. W zasadzie tak samo te zakłady wyglądały w czasach komuny i po 1989 roku. Utrzymywały je tylko zamówienia rządowe, zero rozwoju, zero nowych konstrukcji (pierwsza makieta SW-4 powstała w 1987 roku). Pytanie czy w dzisiejszych czasach utrzymywanie montowni ma sens. Może należy odkupić prawa do PZL W-3, by mieć podstawę do dalszej działalności (remonty itd., a może nawet wersja W-3L Sokół Long), i równolegle rozwijać nowe prototypy. Wszyscy chwalą Turcję, że dokonała postępu itd., ale właśnie takie działania, czyli oparcie się na istniejącej konstrukcji + włożenie pieniędzy w rozwój dają efekty.

Mietek
sobota, 14 listopada 2015, 11:35

Podziękowania za przypomnienie. Klasyka.

Taki tam
sobota, 14 listopada 2015, 00:16

Kiedyś w Polsce produkowano Poloneza, taki samochód jakby ktoś nie wiedział. Jak pojawiły się marki zachodnie nikt go nie chciał. Teraz produkujemy w Świdniku śmigłowiec którego wojsko nie chce. W sumie im się nie dziwie, wystarczy poczytać jakie mają problemy z serwisowaniem Sokołów ze Świdnika. Teraz lobby związkowe stara się im wcisną następny gniot, żeby się później znowu bujali z dumnymi Paniskami ze Świdnika. Ręce opadają i jeszcze te pisane na zamówienie wypociny. No i co ? Uwalą ten przetarg, wojsko kupi sprzęt który im "na grzyba", a później będą jeszcze biadolić, że oprócz naszego wojska nikt tego nie chce kupować.

rob
piątek, 13 listopada 2015, 23:53

Opinia jakiegoś profesora z UMCS to beeee. Prawdziwi fachowcy są tu na forum henehhehehe

dwadwa
sobota, 14 listopada 2015, 12:03

UMCS w 2014 zawarl umowe z PZL Swidnik o wspolpracy naukowej badawczej etc, myśle ze mialo to wplyw na tresc analizy...

Mi6
piątek, 13 listopada 2015, 23:47

A jakbyśmy zamówili drzwi od stodoły dla polskich pilotów to moglibyśmy takich drzwi kupić z tysiąc a to dałoby prace setkom stolarzy i setkom drwali oraz kierowców ciężarówek i dziesiątkom pracownikow produkujących okucia żelazne...uwielbiam takie psudonaukowe bełkoty jak te opracowania umcs

Gawrobryk
piątek, 13 listopada 2015, 23:39

Zmorą przetargów w Polsce jest to, że wygrywać ma opcja najtańsza i ta, która chroni przywileje grup pracowniczych. Kiedy wreszcie wygrywać będzie opcja (oferta), która jest zwyczajnie najlepsza? Nasi żołnierze potrzebują dobrych śmigłowców. Nie będą przecież latać na związkach zawodowych.

mc
piątek, 13 listopada 2015, 23:37

Włosi i Pan Prezes (którego 2 lata wcześniej Rada Nadzorcza PHO -dawny Bumar- odwołała w trybie natychmiastowym) nie rozumieją, że najpierw trzeba mieć zaufanie wojska, by stać się dostawca sprzętu wojskowego. Opóźnienia remontów "Sokołów" na poziomie 400 dni (i ogromne pieniądze które sobie życzyli) to najgorsza rekomendacja Świdnika. I jeszcze jeden drobiazg - Polska potrzebuje w trybie Super Ekspresowym śmigłowców bojowych, Pan Prezydent był ostatnio we Francji, oni zgadzają się na zmniejszenie ilości zamawianych Caracali, ale... zapewne gdy zamówimy Tigery (co nie byłoby takie złe).

Tweets Defence24