Raport: Syria, Ukraina i Karabach nie pokazują wojny przyszłości

20 czerwca 2021, 09:58
qusytm_Krasucha2O1KERTcom
System „Krasucha” miał się bardzo dobrze sprawdzić w zakłócaniu amerykańskich rakiet manewrujących Tomahawk. Fot. kret.com
Reklama

Ośrodek analityczny DAIO na Uniwersytecie w Hamburgu opublikował raport na temat wpływu (a właściwie braku wpływu) konfliktów w Syrii, Libii, Górskim Karabachu i wschodniej Ukrainie na sposób prowadzenia działań wojennych w przyszłości. Potwierdzono w nim rzadko podkreślaną ocenę, że cztery analizowane konflikty są prowadzone według zasad i w sposób odmienny od tego, jakie najprawdopodobniej byłyby zastosowane przy konfrontacji zbrojnej państw rozwiniętych.

Analiza DAIO (Defense AI Observatory) „Strzeż się szumu. Jak konflikty zbrojne na Ukrainie, w Syrii, Libii i Górskim Karabachu (nie) pokazują nam wojny przyszłości” („Beware the Hype. What Military Conflicts in Ukraine, Syria, Libya, and Nagorno-Karabakh (Don’t) Tell Us About the Future of War”) wbrew pozorom wcale nie jest przepowiednią, ale bardziej przestrogą. Autorzy tej analizy podkreślają wyraźnie, że oceniane cztery konflikty, pokazują pewne aspekty przyszłych działań wojennych, ale wcale nie zmieniają obowiązujących obecnie reguł – najwyżej o nich przypominając (np. wskazując na częste zjawisko niedoceniania walki elektronicznej).

Pozory mogą mylić

W ten sposób to, co we współczesnych konfliktach uważane jest powszechnie za nowatorskie, w rzeczywistości może nie mieć takiego wpływu, jak czynniki mniej widoczne, takie jak np. warstreaming lub tymczasowe przekazywanie siły militarnej za pośrednictwem tzw. WaaS („wojna jako usługa”). Tymczasem takie błędnie wyciągane wnioski mogą doprowadzić nawet do złego ukierunkowania sposobu rozwoju technologii, zdolności i koncepcji.

Autorzy wskazują (zresztą słusznie), że wojny na Ukrainie, w Syrii, Libii i Górskim Karabachu nie miały charakteru pełnowymiarowego konfliktu zbrojnego i toczyły się w bardzo specyficznych warunkach. Nie było więc tego, czym charakteryzowałoby się starcie państw zaawansowanych technologicznie – w tym przede wszystkim bezpośredniej konfrontacji lotnictwa i sił okrętowych oraz skoordynowanej, wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej. Wiele czynników było również tak specyficznych, że ich powtórzenie na innym teatrze operacji wojennych byłoby bardzo trudne.

W analizie DAIO wskazane np. na rosyjskie działania psychologiczne na Ukrainie, które polegały m.in. na wysyłaniu przez Rosję SMS-ów z groźbami dla członków rodzin ukraińskich żołnierzy. Było to jednak możliwe tylko dlatego, że operator Vodafone Ukraine jest spółką  rosyjskiego koncernu telekomunikacyjnego Mobile TeleSystems. W ten sposób Rosjanie mieli ułatwiony dostęp do sieci i mogli z niej w miarę łatwo korzystać.

Podobna sytuacja była w przypadku ukraińskich systemów wojskowej łączności radiowej, które pochodziły z Rosji i jak się okazało można je było z Rosji wyłączyć. W momencie gdy Ukraińcy zaczęli używać zachodnie radiostacje (firm Harris i Aselsan), skuteczność rosyjskich systemów walki elektronicznej drastycznie się obniżyła. W przypadku skonfrontowania nowoczesnych urządzeń elektronicznych krajów zachodnich z rosyjskimi systemami zakłócającymi, sytuacja wcale już więc nie jest taka oczywista. Z jednej strony Rosjanie w miarę skutecznie utrudniali użycie przez Ukrainę amerykańskich minidronów RQ-11 Raven, z drugiej zaś strony nie radzili sobie z latającymi w okolicy Syrii średnimi i dużymi bezzałogowcami ze Stanów Zjednoczonych i Izraela (takimi jak np. amerykański MQ-9 Reaper).

Szczególnej analizie w raporcie DAIO poddane zostały trzy czynniki: bezzałogowe statki powietrzne UAV (Unmanned Aerial Vehicle), walka elektroniczna (WE) i obrona przeciwlotnicza. Wyciągnięto trzy główne wnioski:

  • walczące siły rzeczywiście wykorzystywały bezzałogowce, jednak przeważały wypróbowane i wcześniej przetestowane taktyki działania (większość dronów realizowała po prostu zadania wcześniej wykonywane przez systemy załogowe). Sygnałem nadchodzących zmian był jedynie jednoczesny atak trzynastu dronów 5 stycznia 2018 roku na bazę w Hmiejmim - tym bardziej, że przygotowały go siły nie stosujące wyrafinowanych technologii, a raczej prymitywne środki walki. Atak ten nie był jednak typowym działaniem „w roju” (nie było np. współdziałania dronów) i jak dotąd nie odnotowano powtórnie  takiego sposobu wykorzystania bezzałogowców;
  • słabym punktem u wszystkich walczących stron była zawsze obrona przeciwlotnicza. Było to szczególnie widoczne w Syrii, gdzie stare systemy nie dawały gwarancji skutecznej obrony, nowe środki obrony przeciwlotniczej działały poniżej oczekiwań (np. system Pancyr-S1), a rozwiązania reklamowane jako najbardziej efektywne w ogóle nie prowadziły aktywnej walki z celami powietrznymi (syryjskie kompleksy S-300 i rosyjskie S-400). Źle zorganizowana obrona przeciwlotnicza była również problemem Armenii w konflikcie z Azerbejdżanem o Górski Karabach. Wykorzystywane przez armeńskie siły zbrojne systemy 2K11 „Krug”, 9K33 „Osa”, „Tor-M2KM”, 2K12 „Kub”, 9K35 „Strela-10” i S-300 oraz przenośne zestawy przeciwlotnicze były praktycznie bezsilne - nawet w odniesieniu do dużych dronów Bayraktar TB2 (które dzięki temu mogły działać bez większych problemów – chociaż ze stratami);
  • najwięcej uwagi trzeba poświęcić niedocenianym w wielu państwach systemom Walki Elektronicznej (WE). To właśnie dzięki nim odnoszono bowiem sukcesy w zwalczaniu dronów na Bliskim Wschodzie, jak również to one służyły do naprowadzania rosyjskiej artylerii i realizowania na Ukrainie takich zadań, jak: sabotaż, zakłócania, podszywania się i groźby.

Niezauważalne, ale również bardzo ważne

W raporcie DAIO zajęto się również czynnikami mniej zauważalnymi i z tego powodu niedocenianymi przez analityków we współczesnych konfliktach zbrojnych. Podkreślono przede wszystkim jak ważna jest integracja zasobów wojskowych w jednolitym systemie C4/5ISTAR1. Zauważono, że te strony konfliktu, które lepiej zarządzały „złożonym ekosystemem militarnym” zwyciężały w konflikcie. Mogły bowiem odpowiednio gospodarować swoimi siłami, jak również błyskawicznie reagować na nagle pojawiające się zagrożenia. Według autorów analizy trzeba więc zwrócić większą uwagę na „zmiany koncepcyjno-organizacyjne dotyczące działania łańcucha C4/5ISTAR”, ponieważ idą one w parze z „ogólnym aspektem podejmowania decyzji wojskowych”.

Jest to tym bardziej ważne, że cały czas zwiększa się ilość dostępnej informacji i bez wsparcia informatycznego nie ma szans, by ją było można odpowiednio wykorzystać. O skali problemu może świadczyć komunikat Rosjan, że w powietrzu ponad Syrią wykorzystywali od 60 do 70 dronów dziennie. Z jednej strony dostarczały one informacje wywiadowcze, ale z drugiej strony musiały być one koordynowane z kontrolą ruchu lotniczego, jak również własnym systemem przeciwlotniczym.

Brak odpowiedniego systemu dowodzenia powodował, że nawet teoretycznie skuteczne uzbrojenie nie było w stanie realizować zadań. Przykładem tego było obezwładnienie obrony przeciwlotniczej Armenii, które doprowadziło do prawdziwego polowania dronów na zestawy rakietowe. Azerom udało się nawet zniszczyć samobieżną wyrzutnię Tor-M2KM na podwoziu kołowym rozstawioną pomiędzy budynkami mieszkalnymi, chociaż zestaw ten może również działać w pełni autonomicznie (mając własny radar wykrywania).

Z drugiej jednak strony, gdy system wczesnego ostrzegania i dowodzenia działał, osiągano sukcesy, czego przykładem może być Syria. Ocenia się, że właśnie dzięki współdziałaniu środków rozpoznania i systemów ogniowych udało się zestrzelić aż dwadzieścia tureckich dronów przez rakietowe zestawy przeciwlotnicze Buk-M2E.

image
Odpowiednio wykorzystane starsze, rosyjskie systemy przeciwlotnicze okazywały się w Syrii nadal skuteczne – szczególnie przeciwko bezzałogowcom. Fot. Mil.ru

Krytykując rosyjskie systemy przeciwlotnicze (ponieważ to one były najczęściej wykorzystywane w analizowanych konfliktach) należy mieć świadomość, że były to najczęściej zestawy eksportowe. Miały więc one na pewno ograniczone możliwości bojowe w odniesieniu do tych, jakie wykorzystuje Federacja Rosyjska, jak również nie były obsługiwane przez tak przygotowaną obsługą, jaką mają mieć Rosjanie. Dodatkowo część zestawów przeciwlotniczych nie była używana zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Tak było np. w przypadku kompleksu „Pancyr-S1”, który z założenia miał służyć do obrony większych jednostek przeciwlotniczych (systemów S-300, S-400 i S-500) i w związku z tym ma pewne ograniczenia.

Niektórzy eksperci spekulują, że radary „Pancyr-S1” działając samodzielnie mogą mieć trudności z wykrywaniem celów wolno i nisko latających, mogą jednocześnie śledzić tylko trzy cele nadlatujące w zbliżonym sektorze, radar podświetlenia celu działa jedynie w kącie 30-45 stopni, a zestaw musi „widzieć” cel przez cały czas lotu rakiety (tak więc atak z przeciwnego kierunku nie zostanie dostrzeżony).

image
Rakietowo-artyleryjski zestaw przeciwlotniczy „Pancyr-S1” nie zawsze się sprawdzał w czasie działań bojowych w Syrii i Libii, jednak nie był tam wykorzystywany zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, a ponadto … nie był obsługiwany przez Rosjan. Fot. mil.ru

Kolejnym wartym podkreślenia czynnikiem według autorów raportu DAIO jest fakt, że pomimo istnienia systemów bezzałogowych i zautomatyzowanych to „ludzie nadal odgrywają decydującą rolę w każdym aspekcie walki”. W żadnym z czterech analizowanych konfliktów nie było sytuacji, w którym żołnierze byliby całkowicie zastąpieni przez samodzielnie działające maszyny lub oprogramowanie. W każdym przypadku to ludzie odgrywali kluczową rolę w obsłudze wszystkich środków bojowych (nawet bezzałogowych). Oczywiście rola człowieka będzie się zmieniała w przyszłości, jednak w najbliższym czasie na pewno nie odbędzie się to na zasadzie radykalnych zmian.

Ważnym czynnikiem w raporcie DAIO, który coraz bardziej decyduje o sposobie postrzegania każdego konfliktu ma być warstreaming, tj. zdolność walczących stron do dostarczania na żywo przekazów z pola walki. Te przekazy są przydatne dla rozpoznania i dowodzenia siłami, ale ujawnione i opublikowane np. na oficjalnej stronie ministerstw obrony (jak w przypadku Azerbejdżanu) mogą wypaczyć rzeczywistość. Trzeba bowiem pamiętać, że o wiele ważniejsze elementy działań, takie jak walka elektroniczna i poziom integracji systemów dowodzenia, kierowania, łączności i rozpoznania C4/5ISTAR, są trudne do zademonstrowania. Natomiast bardziej widowiskowe w filmowanych raportach okazują się drony, stając się swoistą „gwiazdą” mediów. A to może zachęcić dowódców do nadmiernego zaspokajania tzw. „głodu obrazów, których wcześniej nie pokazywano”.

Wpłynęło to np. na prezydenta Azerbejdżanu Ilham Alijew, który przyznał „Order Karabachski” prezesowi tureckiej firmy Baykar Selcukowi Bayraktarowi. Takie uhonorowanie zagranicznej spółki dostarczającej bezzałogowce azerskim siłom zbrojnym (a nie np. systemy WE) daje wrażenie, że to właśnie drony miały decydujące znaczenie w operacjach wojskowych w Górskim Karabachu. Nadawało to też prestiżu operatorom obsługującym systemy bezzałogowe, chociaż to nie na nich ciążył główny wysiłek w toczącej się wojnie.

Materiały wideo gromadzone przez drony były i są również powszechnie wykorzystywane przez Turcja i Rosję w Syrii do celów propagandowych oraz przez Izrael – m.in. by zdyskredytować rosyjskie systemy przeciwlotnicze i pochwalić się swoim uzbrojeniem precyzyjnym. Należy bowiem pamiętać, że wszystkie strony ukrywają prawdziwą wartość bojową wykorzystywanego wyposażenia najczęściej ją wyolbrzymiając. Przykładem tego może być rosyjski system walki elektronicznej krótkiego zasięgu, który podobno miał strącić na ziemię sześć z trzynastu dronów atakujących grupą bazę lotniczą Hmiekmim w Syrii. Nie ma praktycznie żadnych możliwości by to sprawdzić, w odróżnieniu od tak niezbitego dowodu jak film, pokazujący pocisk zbliżający się i uderzający w bezskutecznie broniącego się rakietami „Pancyra”.

Warstreaming jest również przydatny w wojnie psychologicznej. Było to widoczne szczególnie w Armenii, gdzie siły zbrojne wyraźnie nie radziły sobie z psychologicznymi skutkami ataków prowadzonych za pomocą dronów i amunicji krążącej. Warstreaming potęgował ten strach, wywołując wrażenie nieustannego zagrożenia i przeświadczenie o stuprocentowej skuteczności ataków prowadzonych przez bezzałogowce. Szczególnie ważnym aktorem tej „wojny psychologicznej” była izraelska amunicja krążącej IAI Harop, która sama będąc niewidoczna, podczas nurkowania powodowała charakterystyczny hałas „rzucający” żołnierzy armeńskich na ziemię. Podobny efekt na początku II wojny światowej osiągnęli Niemcy wykorzystując w odpowiedni sposób bombowce nurkujące Ju-87 Stuka.

image
Izraelska amunicja krążąca IAI Harop wywoływała taki sam efekt psychologiczny w Armenii jak bombowce niemieckie Ju-87 w czasie II wojny światowej. Fot. M.Dura

Nową, mało podkreślaną cechą współczesnych konfliktów jest możliwość skorzystania przez walczące strony z szybkiej, zewnętrznej pomocy: nie w ramach sojuszy (takich jak NATO), ale dzięki „biznesowi wojennemu” - w ramach tzw. usługi wojennej WaaS (War as a Service). Jest to nowy polityczno-strategiczny „model biznesowy”, który polega na czasowym, międzyrządowym przekazaniu kompleksowej siły wojskowej. „Kompleksowej”, ponieważ nie polega to jedynie na szybkim uzupełnieniu zasobów technologicznych (np. dostawie nowych czołgów lub precyzyjnej amunicji), ale również na udzieleniu pomocy planistycznej, szkoleniowej i operacyjnej – w tym na wysłaniu gotowych do działań pododdziałów lub operatorów.

WaaS daje więc możliwość uzyskania nagłej przewagi nad rywalem, o ile oczywiście odbiorca jest przygotowany na przyjęcie tej pomocy, a dawca jest zdecydowany na ryzyko związane z tą pomocą (to ryzyko po prostu musi się opłacać finansowo - poprzez uzależnienie odbiorcy usług lub politycznie – poprzez uzyskanie wpływów i baz). Takie zewnętrzne wsparcie ze strony Rosji okazało się czynnikiem decydującym o ciągłym trwaniu rebelii na wschodniej Ukrainie. Bez rosyjskiej pomocy separatyści nie byliby w stanie prowadzić działań wojennych i podtrzymywać istnienia samozwańczych republik: ługańskiej i donieckiej. Z drugiej strony niestabilność panujących tam władz sprzyja ukrywaniu wpływu Rosji na podtrzymywanie wojny domowej, toczącej się w tamtym regionie.

Podobną sytuację można było zaobserwować w Górskim Karabachu. Wyraźna asymetria sprawności operacyjnej na korzyść Azerbejdżanu wynikała najprawdopodobniej ze strategicznego wsparcia tureckiego oraz złego stanu sił zbrojnych Armenii, co było szczególnie widoczne w obronie przeciwlotniczej. Ta obrona była zresztą nieskuteczna w przypadku obu stron konfliktu, co ułatwiło działania systemom bezzałogowym: tureckim dronom Bayraktar TB2 i izraelskiej amunicji krążącej IAI Harop. Na ten sukces azerskich wojsk niewątpliwie złożyła się obecność 50 tureckich instruktorów, 90 doradców wojskowych i około 20 operatorów dronów.

Tym co może wpłynąć na sposób działania sił zbrojnych jest także coraz większy dostęp do bardzo dobrej jakości i tanich technologii komercyjnych. Oznacza to drastyczne zmniejszenie kosztów wielu rodzajów sprzętu wojskowego, który nie jest coraz częściej produkowany w pojedynczych sztukach z unikalnych części, ale składany z masowo produkowanych elementów. Żołnierze mają więc obecnie powszechny dostęp np. do systemów nawigacji satelitarnej, jak również do wcześniej bardzo drogich i skomplikowanych urządzeń termowizyjnych.

Takie pomieszanie rozwiązań wojskowych i komercyjnych C/MOTS (Commercial or military technology off-the-shelf) pozwoliło np. tureckiej firmie Bakyar na wyprodukowanie dronu bojowego Bayraktar TB2, który jest kilkanaście razy tańszy od swoich większych, amerykańskich odpowiedników MQ-9 Reaper (około 60 milionów dolarów za sztukę). Automatycznie pozwala to na zwiększenie floty dostępnych bezzałogowców, co daje możliwość ich powszechniejszego używanie przez dowódców oraz godzenia się na związane z tym straty.

image
Turecki dron bojowy Bayraktar TB2 potwierdził swoją skuteczność w czasie wojny w Turcji, Syrii i Górskim Karabachu. A co najważniejsze jest stosunkowo tani. Fot. www.ssb.gov.tr

Przykładem takiej „swobody” w użyciu sił było wykorzystanie przez Turcję bezzałogowych statków powietrznych ANKA-S i Bayraktar TB2 podczas operacji „Spring Shield” na początku 2020 roku. Działania określone jako rewolucyjne doprowadziły do utraty około 10-15% całkowitej tureckiej siły uderzeniowej bezzałogowych statków powietrznych w zaledwie trzy tygodnie (uwzględniając w tym drony utracone w Libii). Było to jednak dopuszczalne, ponieważ firma Baykar produkuje obecnie rocznie około dziewięćdziesięciu bezzałogowych statków powietrznych Bayraktar TB2.

Równie duże straty w dronach odnotowano w czasie działań w Libii. Doszło tam do swoistego starcia bezzałogowców bojowych – wykorzystywanych przez obie strony konfliktu. Siły Rządu Porozumienia Narodowego (GNA) były bowiem wsparte tureckimi dronami ANKA-S i Bayraktar TB2, natomiast siły rebelianckiej Libijskiej Armii Narodowej (LNA) korzystały z chińskich dronów WingLoong I/II ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Szacuje się że od 2019 do 2020 roku utracono w Libii co najmniej 29 dużych dronów jednak przy bardzo intensywnym ich wykorzystywaniu. Tylko w 2019 roku wykonały one 1000 lotów bojowych, a rok później było ich jeszcze więcej. Ostatecznie przyznano się do utraty 11 bezzałogowców Wing Loong I/II oraz 17-18 Bayraktar.

Walka elektroniczna równie ważna jak armaty i czołgi

Wszystkie oceniane przez DAIO konflikty ponownie wykazały, że systemy walki elektronicznej stanowią nieodłączny element działań wojennych. Kto więc ma lepsze wyposażenie w tej dziedzinie i potrafi go skutecznie wykorzystywać, ten od razu uzyskuje przewagę, której nie można zrekompensować żadnymi, innymi środkami. Dobrym przykładem takiej przewagi uzyskanej dzięki systemom WE jest wschodnia Ukraina. Skuteczne wsparcie ogniowe artylerii dla sił separatystycznych byłoby bowiem niemożliwe, gdyby Ukraina posiadała odpowiednie środki przeciwdziałania dronom rozpoznawczym kierującym ogniem.

Tymczasem Rosjanie korzystali ze wschodniej Ukrainy jak ze swoistego poligonu doświadczalnego przekazując tzw. "separatystom" nawet tak nowoczesne rozwiązania jak kompleksy WE typu: RB-341W „Leer-3”, 1Ł269 „Krasucha-2”, RB-109A „Bylina” i zestaw do zakłócania dronów „Riepiellient-1” (najprawdopodobniej z rosyjskimi obsługami).

Wszystkie te rozwiązania aktywnie uczestniczyły w działaniach przyczyniając się do zwiększania świadomości sytuacyjnej (poprzez namierzanie źródeł promieniowania elektromagnetycznego – w tym telefonów komórkowych), utrudniając wykorzystanie przez Ukrainę systemów bezzałogowych, zakłócając systemy dowodzenia i kontroli, zagłuszając i podszywając się pod sygnał GPS oraz rozpowszechniając fałszywe informacje.

image
Turecki system walki elektronicznej KORAL był skutecznie wykorzystywany w konflikcie w Turcji, Syrii i Górskim Karabachu. Fot. www.ssb.gov.tr

W Syrii działania były już bardziej ograniczone, ponieważ Rosjanie stosowali systemy WE głównie do zabezpieczania własnych sił. Trudno jest ustalić, jak było to skuteczne ze względu na niską wiarygodność rosyjskich przekazów. Rosjanie chwalą się jednak, że ich system „Krasucha-4” w obronie bazy Al-Szajrat zakłócił działanie 36 z 59 nadlatujących rakiet manewrujących Tomahawk. Ale odnotowano też przypadki ataku elektronicznego na systemy pokładowe statków powietrznych, satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej i urządzenia łączności sił rebelianckich.

Na bazie tych doświadczeń Rosjanie opracowali zupełnie nową taktykę elektronicznego wsparcia własnych operacji. Polega ona na dużym rozproszeniu systemów WE we wszystkich rodzajach sił zbrojnych i wszystkich lokalizacjach geograficznych. Jest to spowodowane m.in. uznaniem przez Rosjan, że to systemy walki elektronicznej będą jeszcze przez długi czas podstawowym środkiem przeciwdziałania dronom. Muszą się więc stać integralnym elementem systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Dodatkowo coraz częściej wskazuje się, że Rosjanie przygotowują się do walki elektronicznej również poza terenem działań wojennych. Ma to polegać m.in. na elektronicznym ataku w przemysł obronny przeciwnika. Zmusza to według analityków do przewartościowania tego, co kryje się pod pojęciem „obrona narodowa”.

Jest oczywiste, że w dziedzinie walki elektronicznej najwięcej uwagi poświęcano systemom rosyjskim, ale strona turecka również korzystała bardzo intensywnie z zakłóceń oraz rozpoznania radioelektronicznego. W Libii i Syrii Turcy używali np. systemy KORAL i REDET firmy Aselsan. Były one stosowane do rozpoznania i zakłócania systemów radiolokacyjnych (w tym by zabezpieczyć działanie dronów Bayraktar TB2) oraz śledzenia i atakowania telefonów komórkowych. Analitycy DAIO uważają nawet, że system KORAL był skuteczny przeciwko zestawom przeciwlotniczym „Pancyr-S1” co ułatwiało ich zwalczanie z powietrza.

image
Turecki system REDET był najprawdopodobniej wykorzystywany w konflikcie w Turcji i Syrii. Fot. www.ssb.gov.tr

Jednak za największy sukces Turcji uważa się specjalną taktykę działania wykorzystaną w Górskim Karabachu (oraz na mniejszą skalę w Syrii i Libii). Poprzez połączenie walki elektronicznej (rozpoznanie i zakłócanie) z masowo użytymi dronami udało się bowiem zneutralizować armeński system obrony powietrznej pomimo, że był on wyposażony w rosyjskie zestaw przeciwlotnicze oceniane wcześniej za dobre (w tym dywizjony S-300).

Wskazówki tak, ale nie przykład do naśladowania

Najważniejszym wnioskiem z analizy DAIO jest jednak to, że wszystkie cztery oceniane konflikty nie są czymś na tyle reprezentatywnym, by kraje rozwinięte na tej podstawie mogły nakreślić nowe drogi rozwoju sił zbrojnych i zmienić generalnie koncepcję działań wojennych. To co się dzieje na wschodniej Ukrainie, w Syrii, Libii oraz między Armenią a Azerbejdżanem dla autorów analizy przypomina bardziej „wojskowe bezkrólewie”, w którym nie odchodzi się od tradycyjnych sposobów prowadzenia wojny, jedynie je wzbogacając o nowe technologie – i to najczęściej nie w pełnym zakresie ich możliwości.

Trudno bowiem nazwać przykładem do naśladowania użycie przez Azerów jako przynęty (skądinąd pomysłowe) samolotu An-2 przerobionego na zdalne sterowanie. Wojskom azerskim udało się dzięki temu określić pozycje uaktywnionej w ten sposób armeńskiej obrony przeciwlotniczej jednak podobny sposób działania stosowano wielokrotnie (chociażby w 1982 roku przez izraelskie lotnictwo przy pogromie ex radzieckich systemów przeciwlotniczych rozstawionych przez Syryjczyków w Dolnie Bekka) – tylko z wykorzystaniem innych środków.

Powielenie wcześniej wykorzystywanych sposobów walki miało miejsce również w Libii, gdy skoordynowano działanie kilku dronów, by zaatakować i zniszczyć jeden rakietowo-artyleryjski zestaw „Pancyr-S1”. Tymczasem podobnie działały np. w Wietnamie amerykańskie samoloty SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses) typu F-4 Phantom „Wild Weasel”, z których jeden był wykorzystywany jako przynęta, natomiast drugi niepostrzeżenie zbliżał się do uaktywnionych systemów przeciwlotniczych niszczył je bombami lub rakietami antyradiolokacyjnymi.

image
Taktykę „wabika” stosowaną w Górskim Karabachu przez Azerbejdżan wcześniej wykorzystali m.in. Amerykanie ze swoimi samolotami F-4 Phantom Wild Weasel. Fot. USAF

Pomijając sam fakt, że analizowane cztery konflikty nie były pełnoskalowe (np. odbywały się bez konfrontacji sił lotniczych i okrętowych) to należy pamiętać, że toczyły się one według zasad niedopuszczalnych w krajach rozwiniętych. Z jednej strony łamano więc konwencje międzynarodowe, dopuszczając np. do użycia broni chemicznej (przez armię rządową w Syrii) lub zbrodni wojennych (co nabrało szczególnego rozgłosu w przypadku bandyckich poczynań poszczególnych watażków separatystycznych sił prorosyjskich na wschodniej Ukrainie oraz po zestrzeleniu 17 lipca 2014 roku samolotu malezyjskich linii lotniczych MH17 przez rosyjski system przeciwlotniczy Buk).

Z drugiej zaś strony bardzo „elastycznie” podchodzono do rygorystycznie przestrzeganej na zachodzie koncepcji „zero strat”. W żadnym z konfliktów nie podporządkowywano sposobu działań tak, by nie było strat w ludziach – starając się jedynie te straty zminimalizować. Najlepszym tego przykładem jest Rosja, która dopuszcza straty uboczne wśród ludności cywilnej i według raportu DAIO przekłada „interes narodowy nad prywatność i prawa człowieka, co powoduje, że względy etyczne i moralne związane z wojskowymi zastosowaniami sztucznej inteligencji i systemów broni autonomicznej raczej się nie pojawią jako główny czynnik ograniczający dalszy ich rozwój”.

O ile takie podejście jest nadal powszechnie widoczne na Bliskim Wschodzie i w konfliktach afrykańskich to wydawałoby się, że sytuacja w tej sprawie w Europie uległa już diametralnej zmianie. Przykład Rosji i Turcji pokazuje, że jednak nie do końca. Ocenia się, że w samej operacji syryjskiej zginęło około 120 rosyjskich i od 260 do 310 tureckich żołnierzy, chociaż większość z tych strat można by uniknąć, odpowiednio organizując działania (co było szczególnie widoczne w przypadku Turcji).

Współczesne konflikty są więc bardziej pokazem możliwości i testem systemów uzbrojenia w warunkach „quasi bojowych” niż lekcją na przyszłość ze wskazaniem konkretnych kierunków rozwoju. Widać to było szczególnie w czasie wojny domowej w Syrii, która została wykorzystana zwłaszcza przez Rosję i Turcję do eksperymentowania z nowym sprzętem i taktyką działania. Pozwoliło to później na wprowadzenie zmian chociażby w systemie szkolenia, jak i wpłynęło na dalszy rozwój (a właściwie ulepszanie) już wykorzystywanego sprzętu.

Syria stała się swoistym poligonem doświadczalnym, który niekiedy potwierdzał zalety, ale bardzo często obnażał wady wykorzystywanych tam systemów uzbrojenia. Tak było np. z naziemnym, rosyjskim robotem bojowym Uran-9, w którym wykryto problemy w zakresie kontroli, mobilności, siły ognia oraz świadomości sytuacyjnej. Mniej skuteczny niż zakładano okazał się również rakietowo-artyleryjski zestaw przeciwlotniczy „Pancyr-S1”, który miał trudności z bronieniem się przed atakiem izraelskiego uzbrojenia kierowanego i tureckich dronów. Nie sprawdziły się również niektóre elementy wyposażenia indywidualnego rosyjskich żołnierzy (np. stare kamizelki kuloodporne), co ostatecznie miało ten plus, że przyśpieszyło realizację programu „Ratnik”.

Oczywiście, warunki panujące w Syrii zasadniczo odbiegają od warunków europejskich (np. nierównomierne rozłożenie populacji czy ograniczona liczba lasów utrudniająca ukrycie się przed rozpoznaniem). Nie zmienia to jednak faktu, że niektóre systemy uzbrojenia już po ich użyciu działały niezgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Niezaskakujące wnioski

Analizowane przez DAIO konflikty nie wykazały tak naprawdę jakiś rewolucyjnych zmian w sposobie prowadzenia działań wojennych. Nowością był jedynie nowej generacji sprzęt wojskowy, który wykorzystywano bojowo (np. izraelskie samoloty F-35 i rosyjskie rakiety manewrujące 3M14 systemu „Kalibr”) albo jedynie „prezentowano w warunkach bojowych” (rosyjskie samoloty Su-57 i system przeciwlotniczy S-400).

Wojny w Syrii, Libii, wschodniej Ukrainie oraz Górskim Karabachu przypomniały jednak o wadze pewnych zmian, na potrzebę realizacji których od wielu lat wskazywali wojskowi analitycy. Na pierwszy plan wysunęła się integracja sensorów i efektorów w jednym systemie C4/5ISTAR1. Jest to proces o tyle trudny, że trwa latami, a ponadto powinien być realizowany własnymi ośrodkami naukowymi i przemysłem. Tylko w ten sposób będzie się miało pełną kontrolę nad siłami zbrojnymi.

Swoje znaczenie ponownie udowodniły systemy walki elektronicznej. Okazało się, że ich integracja z operacjami lotnictwa i dronów zwiększa wielokrotnie efektywność działań jak również daje przewagę nad przeciwnikiem. Bez urządzeń WE nie ma obecnie praktycznie szans na zrealizowanie jakiegokolwiek planu operacyjnego.

Powszechne wykorzystanie dronów potwierdziło konieczność budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej i to bardzo daleko od linii styku wojsk. Konwencjonalna amunicja dalekiego zasięgu daje bowiem możliwość atakowania celów leżących kilkadziesiąt, kilkaset, a nawet kilka tysięcy kilometrów dalej. Zagrożenie to jest tym większe, że drony są już stałym elementem wskazywania celu i są wykorzystywane w dużych ilościach.

W tym przypadku ponownie wraca problem dostarczenia wojskom odpowiedniej ilości systemów antydronowych. Do czasu wprowadzeni broni elektromagnetycznej i laserowej najbardziej efektywne nadal pozostają urządzenia walki elektronicznej. Z tego powodu powinny się one stać integralnym i powszechnym elementem systemu obrony przeciwlotniczej. Trudno bowiem przypuszczać, by do zwalczania stosunkowo tanich dronów wykorzystywano jedynie kosztowne uzbrojenie rakietowe.

Ale ponownie zwrócono także uwagę na oddziaływanie psychologiczne odpowiednio użytego uzbrojenia – w tym dużej ilości dronów. Trzeba bowiem zakładać, że bezpośrednie przekazy video, na których widać uciekających ze swoich pojazdów i często ginących, armeńskich żołnierzy mogą wywołać taki sam efekt wśród żołnierzy z krajów NATO. Stąd tak ważny staje się odpowiednio przygotowany program szkoleniowy wsparty najnowszymi technikami symulacyjnymi.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 158
Reklama
Naiwny
środa, 8 września 2021, 15:49

"słabym punktem u wszystkich walczących stron była zawsze obrona przeciwlotnicza". Jak dobrze że to nas nie dotyczy

Adam S.
wtorek, 22 czerwca 2021, 13:59

Ciekawe były rozważania o zjawisku WaaS, czyli "wynajmowaniu" od dostawcy konkretnych działań wojennych. Lecz znajomość modelu "biznesowego" nie daje jeszcze wiedzy o tym, kto jest usługodawcą, a kto usługobiorcą. O ile można mówić o "wynajęciu" pewnych tureckich zdolności i usług przez Azerbejdżan (choć nie jest to oczywiste), o tyle "wynajmowanie" rosyjskich usług wojennych przez "separatystów" jest kompletną bzdurą. Od początku do końca podmiotem w konflikcie na Donbasie jest Rosja, która wykorzystuje go do wywierania presji na państwo ukrainskie. Tutaj Rosja "wynajmuje" miejscową ludność Donbasu do świadczenia usług WaaS przeciwko Ukrainie. Wystarczy zdać sobie sprawę z faktu, kto finansuje tę wojnę i cały Donbas.

Eee tam
wtorek, 22 czerwca 2021, 10:22

O tym że jakiś radziecki sprzęt poniósł klęskę bo nie był obsługiwany przez Rosjan słychać od lat 60-tych w końcu Egipcjanie poczekali na powietrzną klęskę ruskich pilotów nad Synajem gdzie 1/3 zginęła 1/3 się katapulowała a pozostali uciekli z pola walki to się skończyły (na chwilę) bajki o arabskich pół-analfabetach za sterami cudownych radzieckich Migów

Mikroszkop
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 23:06

Wnioski z tego raportu od razu można wrzucić do kosza. W Europie nie będzie już pełnoskalowych wojen tylko właśnie takie kilku/kilkunastu/dniowe mikrowojenki. Kto się nie przystosuje obudzi się pewnego dnia bez prądu, gazu i łączności telefonicznej a o zmianie rządu dowie się z kościelnej ambony.

Covid19
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 19:34

Epidemia koronawirusa to model wojny przyszłości. Takie wojny będą prowadzone w XXI wieku, czy Polska jest na taką wojnę gotowa?

Antycovid19-szczepionka+lek
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 22:11

To bardzo ciekawa teza.

Janek z 8.c
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 18:24

...czyli słusznie inwestujemy konkretne pieniądze w renowację kilkuset T 55, ups.. T 72. Będą doskonałym elementem sieci sensorów i efektorów kooperując w niej m.in. z naszymi dwiema eskadrami F 35

AlS
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 17:05

Żadna analiza wojny w Karabachu, bez uwzględnienia roli jaką w niej odegrały tureckie samoloty AEW&C Boeing 737 E-7T, nie jest pełna. Tymczasem to właśnie te samoloty, już na kilka miesięcy przed rozpoczęciem konfliktu, rozpoczęły loty nad terytorium Turcji, w pobliżu granicy z Armenią, z celem analizy SiGINT pozycji ormiańskich w enklawie. W chwili rozpoczęcia działań, Azerowie dysponowali już dokładną mapą pozycji ormiańskich radarów i radiostacji, z nanoszonymi na bieżąco poprawkami. Stąd ich BSL-e i amunicja krążąca były kierowane od razu na znane zawczasu pozycje, bez tracenia czasu na rozpoznanie. To właśnie powodowało tak zabójczą skuteczność azerskich ataków. Samoloty E-7 dysponują zdolnością mapowania sygnałów o źródłach położonych w odległości do 850 km, więc mogły prowadzić skuteczne rozpoznanie pozycji w Karabachu, same pozostając głęboko w tureckiej przestrzeni powietrznej. Naziemne systemy WRE były jedynie uzupełnieniem roli tych samolotów, a nie samodzielnie działającym rodzajem broni- dane do ich rozstawiania pochodziły właśnie z E-7T. Skoro więc zadajemy sobie pytanie - jaka lekcja na przyszłość, mamy wyczerpującą odpowiedź co do kluczowej roli samolotów AEW&C i analizy SIGINT. Więcej. Parę dni temu pan Dura zamieścił tutaj artykuł na temat porażki brytyjskiej grupy lotniskowca ze swoim francuskim odpowiednikiem, w czasie ćwiczeń na Morzu Śródziemnym. Znów, pomimo przewagi technologicznej jaką teoretycznie powinno dawać Brytyjczykom posiadanie samolotów V generacji, okazało się że przewagę w świadomości taktycznej dało Francuzom posiadanie wyspecjalizowanych „latających radarów”, E-2 Hawkeye. Wnioski są oczywiste- samoloty AEW&C są niezbędne dla zapewnienia skutecznej obrony, dając przewagę informacyjną. To pozwala precyzyjnie skierować własne środki tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Niestety, MON jak dotąd nie ma samolotów AEW&C nawet w planie. Z kolei polska generalicja działa wyłącznie na zasadzie wymiany generacyjnej sprzętu, nie zapuszczając się na nieznane tereny - odpowiednika AEW&C nigdy w naszej armii nie było. Słychać więc jakieś absurdalne głosy o „braku głębi strategicznej” dla takich samolotów. Takiej głębi jako żywo nie ma Izrael, ale jego EL/W-2085 podnoszą się w powietrze zawsze przed myśliwcami i to właśnie poszerzonej dzięki nim świadomości taktycznej, izraelskie lotnictwo zawdzięcza swoją niemal chirurgiczną precyzję. Z uwagi na swoje położenie, jako nosiciela systemu Izrael nie stosuje dużych samolotów w rodzaju Boeinga 737, ale dyspozycyjne Gulfstream G550. A więc samoloty małe i zwrotne - cywilna wersja znosi przeciążenia 2,5G, w wersji CAEW płatowce są dodatkowo wzmocnione, konforemne anteny radarów nie obniżają manewrowości, dysponujące wysoką prędkością poddźwiękową, dające niewielkie echo radarowe, dodatkowo zminimalizowane pokryciami RAM. Odpowiednik tej maszyny byłby odpowiedzią na potrzeby Polski względem posiadania własnych maszyn AEW&C. Taki samolot, operując nad centralną Polską miałby wgląd we wszystko co się dzieje w Okręgu Kaliningradzkim i przygranicznych terenach Białorusi. Zagrożeniem dla niego byłoby jedynie rakiety dalekiego zasięgu 40N6E, ale nawet gdyby taką rakietę udało się w jego stronę wystrzelić - włączenie radarów oznacza ujawnienie ich pozycji dla naszych AARGM - ma na pokładzie wystarczające środki, aby zakłócić głowicę naprowadzania pocisku. W obronie przeciwlotniczej taki system pozwala widzieć samoloty przeciwnika, nie kiedy wejdą w zasięg naszych radarów, ale kiedy zaczynają kołować na lotnisku. W obronie przeciwrakietowej widzimy nie dopiero pociski, ale ich wyrzutnie przygotowujące się do oddania salwy. Sprawa jest oczywista - ostatnie konflikty i inne zdarzenia dostarczyły wystarczająco danych, aby zacząć przygotowania do pozyskania takich samolotów i systemu dla Polski.

Wawiak
wtorek, 22 czerwca 2021, 16:04

Wygląda na to, że zakup takiego Gulstreama jest wręcz pożądany. Patrząc perspektywicznie, ciekawe, czy PIT byłby w stanie coś takiego opracować (OC już po zakupie tego, co potrzebujemy "na wczoraj").

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:31

Panie AIS co do posiadania maszyny AEW&C to pełna zgoda, choć tu bym wolał nowe E-2D. Natomiast dodatkowo przydałby się samolot J-STAR umozliwiajacy podglad sytuacji na ziemi czego nei robi E-7. Te 850km to jedynie do funkcji ELINT, zasięg radaru w idealnych warunkach to 600km dla celów powietrzznych i 240 dla morskich

AlS
środa, 23 czerwca 2021, 00:00

Tak, w kwestii E-7 chodziło mi o ELINT, nie zasięg radaru. Co do E-2D, to mają znakomity radar i ogólnie stanowią doskonały system wczesnego ostrzegania, ale nośnik jest dostosowany do statycznej obserwacji, wspierającej działania morskie. Samolot nie jest więc zbyt szybki, bowiem nie musi być - ma zataczać kręgi nad grupą lotniskowca i bardziej dla niego liczy się długotrwałość lotu niż prędkość. Operuje w warunkach lokalnej przewagi w powietrzu, dodatkowo pod osłoną okrętów rakietowych, więc nie jest bardzo narażony na bezpośredni atak. Ale kiedy przeciwnik jest blisko, nie ma tego komfortu, z tego względu Izrael postawił na szybsze platformy, zdolne do działań dynamicznych. To samo zrobił Singapur, a więc kraj który zwyczajowo kupuje wyłącznie amerykańskie uzbrojenie. W naszych realiach, czyli kraju frontowego, z dużą ilością radarów i systemów OPL przeciwnika na granicach, zdolność do działań dynamicznych rownież jest kluczowa. Szybkie samoloty mogą stosować taktykę wymiany stacji będącej w danej chwili na posterunku obserwacyjnym, co znacznie utrudnia przeciwnikowi przeciwdziałanie. Samoloty operują wtedy w zespołach po kilka maszyn, z których tylko jedna pojawia się na kilka minut na horyzoncie radarowym przeciwnika i prowadzi obserwację. Po kilku minutach kolejna z maszyn przejmuje obserwację w punkcie odległym o kilkadziesiąt się kilometrów. Po zejściu z horyzontu radarowego każda z maszyn szybko zmienia pozycję. Przeciwnik ma więc cały czas do czynienia ze stale zmieniającą się sytuacją. Ciężko nawiązać wtedy walkę WE, zwłaszcza jeśli charakterystyki poszczególnych stacji są nieco inne, ostrzelanie pociskami dalekiego zasięgu też jest bardzo utrudnione, pamiętając że głowica aktywna pocisku ma zasięg wykrywania rzędu kilkunastu kilometrów. Samolot o prędkości max 950 km/h jest w stanie szybko zejść z wysokości 7 tys metrów poniżej horyzontu radarowego, który wobec radarów naziemnych wynosi 5 km na odległości 300 km. Z takiej odległości radar może swobodnie wykrywać cele i prowadzić analizę sygnałów, więc stosowanie takiej taktyki praktycznie uniemożliwia zwalczanie AEW&C, przeciwnik co najwyżej może wysłać w ich stronę myśliwce i narazić się na ich utratę. Moim zdaniem to obecnie najlepszy system tego typu na świecie, o czym świadczy fakt, że kupiły go rownież Australia, Włochy ( co prawda w barterze za Mastery), wspomniany Singapur, a nawet same USA.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 08:47

AiS kluczowe w E-2D jest to ze po pierwszedokonale współpracuje z F-35 po drugie może naprowadzać pociski pow-pow, po trzecie ma znacznie nowoczesniejszy radar AN/APY-9. A szybkość AWACS-a ma drugorzędne znaczenei, jak eskorta dopusci MiG-31 na 150km to po zabawie Co do użytkowników E-2 to mamy obcnie 6 pańśtw w tym takie jak japonia czy USA, Singapur też uzywał wcześneijszych werji E-2 podobnie jak Izrael. No cóż kazdy ma swoje zdanie, jak jestem za E-2 pan za Wedgetailem, oba sa dobre

AlS
piątek, 25 czerwca 2021, 10:33

Niestety obawiam się, że żadnego nie będzie.

Kiks
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 16:35

Jak widać już wszędzie Pancyr już wszędzie obrósł w "legendę". Ale ruscy generalnie do wszystkiego lubią dorabiać legendy ;).

Dalej patrzący
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 15:25

Raport to zaklinanie nieuchronnych generacyjnych zmian RMA. Zmiany będą nieporównanie głębsze. Sieciocentryczny kompleks C5ISR/EW z chmura rojów dronów i pozahoryzontalnymi efektorami precyzyjnymi - wysyła do lamusa całe wojowanie a la zimna wojna - i okres post-zimnowojenny. To kwestia nieuchronnej klęski starego lobby. Z pancernikami też tak było - do czasu Tarentu, Pearl Harbor i Kuantan.

KPS
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:26

Mam wrażenie, że jest więcej niż jedne autor tego artykułu, ponieważ są informacje, które same sobie zaprzeczają: "..5 stycznia 2018 roku na bazę w Hmiejmim - [....] Atak ten nie był jednak typowym działaniem „w roju” (nie było np. współdziałania dronów) [...]." " Przykładem tego może być rosyjski system walki elektronicznej krótkiego zasięgu, który podobno miał strącić na ziemię sześć z trzynastu dronów atakujących w roju bazę lotniczą Hmieimim w Syrii." To jak było? Był "rój" czy niebyło? i jak ta baza nazywa sie? Hmieimim czy Hmiejmim? No i czepnę się" "Górski Karabach" ... Autorze to jest Górny Karabach.

Miodek
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 16:35

Nic sobie nie zaprzecza i nie górny tylko Górski Karabach.

Wujaszek Zaiwania
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 22:48

Pogodzę was. Nagornyj to po rosyjsku zarówno górski jak i górny.

TrzyKawki
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 15:38

A jednak "Górski"

ito
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:01

Wynurzenia DAIO przypominają reakcję wiodących potęg na sygnały płynące z wojen kolonialnych- "jacyś cudzoziemcy", "amatorzy" i "dzikusy" lokalnie masakrowali europejskie oddziały na skutek "zdradzieckiego ataku", "nieszczęśliwego zbiegu okoliczności" albo "przytłaczającej przewagi liczebnej" i "dzikiego fanatyzmu". Tymczasem co najmniej od połowy XIX wieku płynęły z kolonii, ale i z europejskich wojen, sygnały, że wojna się zmienia- i były starannie ignorowane. Brutalna konfrontacja z nowymi sposobami walki na wielką skalę nastąpiła w czasie Wielkiej Wojny- i zastała armie tradycyjnych potęg całkowicie nieprzygotowane. Efekt- hekatomba przy równoczesnej niemożności osiągnięcia celów. Tak więc opowieści o "braku znaczenia" dla przyszłego konfliktu jawią się jako potencjalnie niebezpieczne.

say69mat
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:38

Hmmm ... czy efektywność Ju87 w trakcie wojny w Hiszpanii zdołano zinterpretować jako kluczowego 'game changera' w obszarze taktyki i strategii wojny lądowej i morskiej??? Przecież taktyka zastosowana przez L-waffe w trakcie realizacji Fall Weiss, Fall Gelb czy Fall Barbarosa, była kompletnym zaskoczeniem dla obrońców.

MArio
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:45

Rosjanie w sposób inteligentny będą szukać słabego miejsca w systemie obronnym przeciwnika. Ostatnie konflikty są testem systemów i koncepcji ich użycia. Z główną tezą Niemców nie zgadzam się. Czas tradycyjnych wojenek skończył się. Teraz będą punktowe ataki na oślepianie przeciwnika i wykorzystywanie przewag w poszczególnych domenach. Równolegle będzie prowadzony front medialny i propagandowy ośmieszający przeciwnika na forum międzynarodowym. Właśnie na tych forach kończą się starcia i zaczynają targi nad warunkami rozejmu czy układów pokojowych.

Ech
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:41

ciekawe czy u nas ktos zajluje sie analiza na wyskom pozimie Watpie.

Wawiak
wtorek, 22 czerwca 2021, 16:09

Zajmować pewnie się zajmuje. Pytanie czy dochodzi do syntezy i wniosków, że sięgnę do Ryszarda Wragi (czyli Jerzego Niezbrzyckiego)... A nawet jeżeli, to kolejne pytanie, czy te wnioski się gdzieś "po drodze" nie "gubią" w czyimś biurku.

dim
niedziela, 20 czerwca 2021, 20:20

Z tego co Autor napisał ja zauważyłbym jeszcze jedną okoliczność bardzo charakterystyczną. Rosjanie, którzy mają tych urządzeń walki radioelektronicznej i opl dość dużo, rozśrodkowują je jak mogą... A Polacy, nie mając ich prawie wcale, uparli się, by wszystkie środki włożyć w upakowanie jak najwięcej, jak najciaśniej i jak najbardziej jawnie w kilku okrętach. Które w dodatku absolutnie wiadomo, że na Bałtyku nie zostaną, chyba, że uparłyby się wypełnić treścią zakończenie piosenki "Morze nasze morze".

vvv
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 13:41

3x fregaty z wielowarstwowym systemem opl + nare i wisla skutecznie robi bankę antydostępową. Na dodatek co ci wykryje okręty sokoro wszystko co wystartuje z kalingradu od razu bedzie w zasiegu wisly lub camm-er? + NSM oraz inne okresty z rakietami przeciwokretowymi + flota Niemiec z poteżnym uzbrojeniem i mamy szczelną obronę.

Extern
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:29

Nie bardzo, a dlatego bo prawdopodobnie bardzo szybko padną państwa Bałtyckie (Estonia na pewno) i ich porty wpadną w ręce Rosjan, w dodatku trzeba uwzględniać że Rosyjskie samoloty z Białorusi będą atakowały cele na naszym wybrzeżu. Trzy duże okręty trzymające się wybrzeża nie przeżyją tam długo. Śmiało można założyć że szybko zostaną wycofane co najmniej do Kołobrzegu, a pewno jeszcze dalej i całe trójmiasto zostanie bez osłony przeciwlotniczej.

Edmund
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:49

Takich głupot jest więcej, dosłownie na każdym kroku. Mówi to wiele o kompetencjach zarówno generałów jak i licznych ,,ekspertów".

wr
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:01

Autorze dim napisz jakim językiem posługujesz się

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 05:42

Jak spotykasz dziewczynę to analizujesz wartość jej ubrania! Tu zwróć uwagę na wartość merytoryczną postu. A w tej jest sama prawda

yy
piątek, 25 czerwca 2021, 17:54

Co za bzdury.

trzcinq
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:42

Poczekaj na F-35 tu akcja Pekin 2 pewna w 100%

dim
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:44

@trzcinq. F-35 ? Tak, ale Polska pozostaje wtedy spokojnie w ich zasięgu operowania. Tu uwagi miałbym głównie co do ilości, czy raczej proporcji F-35 do F-16, oczywiście tych w wersji V. Grecy uważają, że optymalnie byłoby 1:5. Gdy polski MON wydaje się promować 32:0.

Maciek z Klanu
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 16:06

Grecki mon to może sobie optymalnie dary przyjmować z pustyni. 200 procent pkb zadłużenia państwa greckiego stawia twoje opowieści w innym świetle: będzie zero F-35. Jakie proporcje sobie wtedy ułożysz z tego to twoja sprawa, tylko tu więcej nie płacz na forum.

dim
wtorek, 22 czerwca 2021, 10:52

Jeszcze sprawdzam: Projekt zgody na sprzedaż Grecji F-35 wpłynął właśnie do US Senatu. W ramach jakiegoś szerszego projektu prawnego współpracy US - GR.

poniedziałek, 21 czerwca 2021, 21:43

@Maciek z Klanu. A sprawdzałeś dług publiczny USA ? No to może chociaż dług publiczny Japonii ?

tak
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:39

jestesmy sterowani. A nie niepodlegli

B72
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 05:56

Wasze ruskie nie doczekanie

plusik
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:57

Mniamm..... Uwielbiam te zachodnie banialuki podpierajace sie analizami analitykow itp observer. Tam gdzie wielcy tego swiata rekoma malych zaleznych od siebie organizmow beda sobie wyjasniac sprawy to jak konflikty beda wygladaly. Natomiast co wydarzy sie w czasie pelnoskalowego konfliktu to jak narazie nikt nie moze przewidziec. Ale co tam anal izujcie sobie dalej

Sailor
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 11:03

Polskiej czcionki Ci zabrakło? Nawet tego nie ma w Rosji?

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:02

No i już plusik dostał histerii na całego:)

SZPAK
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:48

Nasze Su-22 są trzymane między innymi dlatego by realizować WRE , ostatnim czasy zostały specjalnie pod nie zbudowane 300kg zasobniki do wypuszczania tzw aluminiowego konfetti w formie tzw cekinów, nasze Ślepe Boksery zabierają ich po 4sztuki formacja 3-4 kluczy samolotów każdy na inne j wysokości i trasie wypuszcza wzdłuż granicy potencjalnego przeciwnika bez wchodzenia w jego obszar z zasobników aluminiowe konfetti tworząc aluminiowy deszcz ,który ogłupia i przeciąża systemy radarowe npla a w chwile potem w jego zlokalizowane systemy radarowe i bojowe ( a jest to proste ze względu na jego mały obszar a więc i brak głębi operacyjnej ) wystrzeliwane są efektory , po tym akcie wlatują następnie po sparaliżowaniu opl przeciwnika kolejna formacja Su-22 z podwieszonymi bombami termobarycznymi (apropo nasze Su zabiera 8sztuk 100kg bomb tego typu) zrzuca je na zgrupowania wrogich wojsk bądź strategiczną infrastrukturę ..klucz samolotów takich Ślepych Bokserów po zrzuceniu 16bomb (bomb atomowych dla ubogich) zeruje (podciśnieniem i wysoką temperaturą )wszystko co żywe na obszarze 3km na 3 km

Van
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:33

ahahahahahaha nasze SU-22 to mogą tylko polecieć do najbliższego muzeum i ustawić się jako eksponat a nie na konflikt...

poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:46

Ślepy bokser jak tylko się wniesie nie zauważy nawet, że został wzięty na cel przez byle s300, i tyle go bedziesz widział.

Qwerty
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 06:41

Zmartwię cie ale już w latach 70tych radar rakiety eliminował takie zakłócenia i dalej naprowadzał się na samolot.

DDR
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:36

I co tak właściwie chcą udowodnić tym raportem oprócz tego co wszyscy wiedzą Może mają uspokoić bo chyba nie straszyć własne społeczeństwo którego armia istnieje dziś już tylko na papierze a społeczeństwo pokolenia fejszbuka nie potrafi samo zawiązać butów BW nie posiada żadnej obrony przeciwlotniczej/rakietowej żadnych dronów uderzeniowych bo lewica mówi Nie! a zwiadowcze kupione od Izraela spadły w Mali albo stoja zepsute okręty przestały pływać a więjszość samolotów i helikopterów latać siły lądowe sa siłami tylko z nazwy ba żołnierzom brakuje nawet masek przeciwgazowych Najistotniejsze w raporcie jest więc chyba to że zachód nie akceptuje strat wśród ludności cywilnej łamania praw człowieka umów i konwencji wszelakich Rosja bardzo sie tym przejmie gdy będzie ich bombardować:))

Hektor
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:29

Sprawdź sobie ilu cywilów zabiły drony USA. Dodajmy, że również cywilów w państwach, z którymi USA nie toczy wojny, a nawet sojuszniczych jak Pakistan.

Sailor
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 11:05

Lepiej popatrz ilu cywilów zabili Rosjanie. Szczególnie podczas bombardowań na pałę szpitali.

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 05:47

EE i to ma usprawiedliwiać jankesów?

gość
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 10:39

USA nie ma sojuszników, USA ma wasali.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 08:49

I znowu pomyliłeś USA zRosja, ech ta sowiecka geografia.

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:04

Ułamek tego co Rosja Hektorku i nie celowo ale przez przypadek.

klaun-szyderca
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:58

Byłbym mimo wszystko ostrożny z pisaniem że na tzw Zachodzie rygorystycznie się przestrzega koncepcji 'zero strat cywilnych'. Wystarczy przypomnieć wojnę w Jugosławii, gdzie NATO miało przestrzeń powietrzną de facto na własność, a jednak potrafiło zidentyfikować autobusy z uchodźcami jako cel wojskowy i zabić ponad 70 nieuzbrojonych cywilów (1999, 14 kwietnia). A to nie jedyny taki przypadek.

Piotr
niedziela, 20 czerwca 2021, 23:39

Zestaw pomyłki Zachodu z celowym mordowaniem (nieprzejmowanie się stratami ludności cywilnej) wojsk rosyjskich - nawet ślepy zauważy kolosalną różnicę w strategiach i w ofiarach.

Hektor
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:33

Przypomnijmy, że USAF zbombardowało niby to przez pomyłkę ambasadę Chin w Belgradzie.

Davien
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:23

Pomyłki sie zdarzają kazdemu.

amerykański stek bzdur
niedziela, 20 czerwca 2021, 22:02

Wszystkie wojny zaczęte przez barbarian z USA od końca II wojny światowej to same porażki i pomyłki składające się z pomyłek ha ha :)

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:04

Wszystkie wieksze konflikty zbrojne zaczynała Rosja i to od IIWŚ.

drugi Deviant
wtorek, 22 czerwca 2021, 16:07

Trochę "taktu" już pewien doktor powiedział coś na ten temat. Nie aż tak głupio i kłamliwie bo się dekonspirujemy.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 08:50

Jaka ładna samokrytyka , zupełnie jak za Stalina.

drugi Deviant
piątek, 25 czerwca 2021, 09:53

Brawo, nareszcie dotarło. A centrala już załamywała ręce, że straciła kontakt.

Takie fakty
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:27

Ale yankesi nie zamordowali 500 tyś Czeczeńców

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 05:50

Bo z tubylcami "poradzili" sobie wiek wcześniej

trzcinq
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:43

Nie gadaj wam też?

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:34

A to Polacy mordowali cywilów jak Rosja?? Bo wy Rosjanie robicie to celowo .

a to ci
środa, 23 czerwca 2021, 22:41

Z ciebie też jest Polak ?

KrzysiekS
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:28

Bardzo ciekawe wnioski. Po pierwsze dobre systemy rozproszone ale spięte w całość WE. Po drugie system C4/5ISTAR1 spinający i wykorzystujący efektywnie również starsze środki. Do tego dobre obrazowanie pola walki. To chyba najpilniejsze wnioski dla WP.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:11

Do tego sieć wojskowych satelitów zwiadowczych i komunikacyjnych na orbicie ponad Polską i zaszyfrowana komunikacja satelitarna. Aczkolwiek nadziei w niezmodernizowanych 3 dowództwach dywizji do standardów USA/NATO nie pokładam. 18 DZ za to winna być kompetentna w wykorzystaniu zaawansowanego systemu dowodzenia, który warto dla 18 DZ pozyskać, jeśli ta go jeszcze nie ma. W tak newralgicznym sprzęcie proponowałbym krajowe rozwiązania preferować, nawet jeśli nie są najlepsze.

Ech
niedziela, 20 czerwca 2021, 15:31

My nie mamy ani analizy ani planowania, alni niezaleznej mysli. Wiec u nas ciezko to widze.

Frantz
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:49

My nie mamy dronów i oczywiście nie mamy żadnych środków antydronowych. Nie mamy środków WRE a np. urządzenia zakłócające obce radary MON zamówił za...8 lat. Brak nam rozpoznania satelitarnego, lotniczego, morskiego, radarowego, artyleryjskiego. Brak nam jakiegokolwiek BMS/C4. MON? Awansowano nowych generałów bo jak powiedział swego czasu min Błaszczak "wciąż mamy mniej generałów niż nowoczesne europejskie armie"!! Bez komentarza!!

W3-pl
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:47

....I czytania. Co plecie wiki o prezentacji Warmate....Maciarewiczowi, "testach ...w Libii, itp

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 05:53

Bajędy, liczy się to co w armii, nie testy analizy etc.

lizol
niedziela, 20 czerwca 2021, 15:21

w treść tego artykułu dobrze wpisuje się spotkanie Biden-Putin. Putin nic nie dostał ale też nic nie dał czyli gramy dalej. Tyle, że ruskie PKB praktycznie stoi w miejscu, zbrojenia przyspieszyły, ruska technologia zaś w większości przewyższa tą zachodnią ale tylko w fazie koncepcji. Parę lat takiej jazdy (a trwa to od 2014) i Rosja dostanie poważnej zadyszki. I wtedy znowu odbędzie się kolejny szczyt. Taka powtórka z historii.

słoń, a sprawa polska
środa, 23 czerwca 2021, 22:43

Chłopcze, w twj grze nie chodzi o Rosje.

Analityk
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 11:39

Putin cos dostal - Nord Stream 2 Pytanie co dostal Biden skoro sie do niczego nie przyznaja?

niedziela, 20 czerwca 2021, 21:44

Dostanie NS2 kolego drogi

Prorok
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:38

Putin dostał NS2

wert
niedziela, 20 czerwca 2021, 18:39

ciekawe twierdzenie że putin nic nie dostał. A NS2 to pikuś? A dał coś w zamian? Wygrał z dziadziem demencją jak widzę. DLA NAS zmiana jest fundamentalna: zostaliśmy sprowadzeni do roli PRZEDMIOTU. Pakt hitler-stalin też owoce ujawnił w terminie późniejszym. Nie mamy się spodziewać czegokolwiek dobrego, kopanie się już zaczęło vide zachowanie człowieka pełniącego obowiązki ambasadora. A brzezinski wcale nie będzie lepszy wykorzysta (razem z kolegą z berlina) ideologię do "prostowania" nas. Ostentacyjnie pokazaliśmy że gwarancje jankesów są nie warte funta kłaków. Będzie "kara" a nasza łopozycja wykorzysta okazję żeby nas jeszcze niżej sprowadzić. Błędne koło

Ff
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:41

Prawda

Hektor
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:39

No właśnie. Oto co ma dla Polaków dyplomacja USA. "Ambasada i Konsulat USA ogłaszają możliwość ubiegania się o dofinansowanie (NOFO, Notice of Funding Opportunity) w postaci grantów w wysokości do 20 tys. dolarów na wsparcie programów wspierających potrzeby społeczności LGBTQI+ w Polsce."

Piotr
niedziela, 20 czerwca 2021, 15:14

1. Radiostacje firmy Harris? To ta co wzięła licencja na produkty WB elektronics? 2. Izraelskie drony wywołują hałas podczas lotu nurkowego? Kiedyś tak się zastanawiałem czy to nie jest dobry pomysł w wojnie psychologicznej – Żydzi już to zastosowali :D 3. A jak u nas jest z systemami wojny elektronicznej? Mamy coś dobrego? 4. Pamiętam że był to kiedyś artykuł na temat tego, że któraś firma lub firmy próbują opracować system Komunikacji laserowej – Wiadomo coś na ten temat?

Gnom
niedziela, 20 czerwca 2021, 20:19

Tak jakoś wychodzi, ze Harris to główny dostawca systemów łączności dla USA. To, że kupił licencję na Foneta to tylko jego wybór. Zamiast wydawać kasę, a przede wszystkim i tracić czas na opracowanie wziął gotowca z Polski. Teraz sprzedaje go na cały świat jako swój. A ich radia to także jeden z ważnych elementów łączności RP. Ot tyle.

Davien
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:24

Tak, ta sama co wzieła licencje na nasz system łacznosci FONET.

klaun-szyderca
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:42

A.D. 2 - Żydzi tego nie wymyslili, tylko zerżnęli kropka w kropke ze Stukasa (Ju-87). Czyli innymi słowy- skopiowali to dosłownie od niemieckich nazistów z czasów III Rzeszy :D Co zresztą jest wyraźnie napisane w artykule ;) Ot, taka zabawna ironia historii, podobnie jak Avia S-199 (czyli budowana tuż po wojnie czeska wersja Messerschmitta Bf-109) broniąca Izraela w 1948 ;)p

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:36

Chwilę, to Harop ma zabudowana syrene w podwoziu?

Mirosław
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:15

Technika ma to do siebie, że nie jest nazistowska czy komunistyczna, chrześcijańska czy muzułmańska, czarna czy biała, ale dobra albo zła.

Armata-14
niedziela, 20 czerwca 2021, 13:58

wojna przyszłości wymaga broni przyszłości, podczas gdy tylko Rosja opracowała broń przyszłości-su57, dron s-70, rakiety hipersoniczne, roboty z AI, czołg Armata, S-400 (500), kompleksy walki elektronicznej, satelity kosmiczne kamikaze ...Rosja na tym się nie kończy i wiele więcej pokaże broni na wojnę przyszłości

Antytroll
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:52

Najbardziej mną wstrząsnął jako "broń przyszłości" Su57. Opracowywany jako odpowiedź na F22, którego USA... skończyło produkować ok 20 lat temu??? A Rosja po tych 20 latach j u ż zaczyna produkcję seryjną? Noooo, to faktycznie, nabierają... przyspieszenia!

Buszujący w internecie
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:53

Pierwszych 100 seryjnych Armat niejaki Szojgu obiecał przed końcem roku ....2018. Bo i te Armaty pokazywała już wielokrotnie!!

easyrider
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:39

Hitler też obiecywał Wunderwaffe i jego wyznawcy wierzyli w to nawet jak ruska artyleria ostrzeliwała Reichstag...

Hektor
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:49

Na V-2 opierały się pierwsze powojenne rakiety balistyczne zarówno USA jak i ZSRR. Na rozwiązaniach z u-bootów typ XXI opierała się cała pierwsza powojenna generacja okrętów podwodnych USA, ZSRR, Francji i Wielkiej Brytanii. I tak można by wymieniać dalej. Ogólnie rzecz biorąc, to systemy broni, które można zakwalifikować jako Wunderwaffe pojawiły się, ale za późno. Na przykład taki Me 262. Co z tego, że deklasował każdą aliancką maszynę skoro na tym etapie wojny Niemcom brakowało wyszkolonych pilotów i paliwa.

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:10

Me-262 ustepował brytyjskeimu Gloster Meteor i to chyba pod kazdym wzgledem

Downvien
niedziela, 27 czerwca 2021, 22:40

Z tego co wiem, to nie starły się w walce, więc skąd ta pewność? W Korei natomiast, Meteory raczej nie miały szans z Migami.

niedziela, 20 czerwca 2021, 14:58

Niech Rosja wyprodukuje samochód przyszłości, telewizor przyszłości czy telefon przyszłości. A nie tylko broñ, broń i broń.

amerykański stek bzdur
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:22

A po co ? telewizorem, lodówką czy telefonem nie będzie się lutować bandytów z USA ha ha :)

yy
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:17

Te rzeczy przydałyby się normalnym ludziom ale u was kto się tam nimi przejmuje

Olgino???
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:54

Lutowac to Rosja może niedzielne wojsko Ukrainy i strzelać do samolotów pasażerskich. Bo już ruszyć choćby tureckie myśliwce nie potrafi.

Hahahaha
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:41

Hahaha i to pięknie podsumowuje przyczyny upadku bloku wschodniego

Olo
niedziela, 20 czerwca 2021, 18:40

Bo Rosjanie nie chcą żyć w nędzy, chcą żyć na poziomie Amerykanów, Niemców, Francuzów. Do tego potrzebna jest nowoczesna gospodarka cywilna, której w Rosji brak.

Valdore
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:26

I tak nie bardzo macie czym to robic:)

y
niedziela, 20 czerwca 2021, 14:50

No. Szczególnie Su-57 to "broń przyszłości". ;-)

VD
niedziela, 20 czerwca 2021, 13:19

Oczywiście że te konflikty nie pokazują wojny przyszłości. USA tak daleko odskoczyły od komunistów, że ci do dziś nie są w stanie stworzyć odpowiedników stareńkich F-22 czy Seawolfów, które Amerykanie opracowali jeszcze za zimnej wojny. Realnie Su-57, J-20, S-400 przegrałyby nawet z nowymi wersjami F-15, F-18, gdyż te dysponują znacznie lepszym uzbrojeniem i elektroniką od komunistycznych wynalazków.

Hektor
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:51

To myślisz, że w Rosji rządzą komuniści. Chłopie obudź się. Komuniści to teraz rządzą w UE.

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 16:19

Nie Hektorku, komunisci rządza na Kubie, w Chinach, Rosji KRLD itp wiec daruj sobie załsny płacz.

hermanaryk
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 00:48

W Rosji rządzi Putin, człowiek sowiecki do szpiku kości, członek KPZR i funkcjonariusz zbrojnej łapy tej partii. I choćby obwołał się carem, komuch z niego i jego kamandy nigdy nie wylezie.

kaczkodan
niedziela, 20 czerwca 2021, 20:40

F-22 to jednak rok 2005 jeśli uwzględniamy wyłącznie gotowość operacyjną - 16 lat po zimnej wojnie. Jak na pierwsze podejście do samolotów stealth (z tym że już w latach 80 ZSRR stosował powłoki pochłaniające promieniowanie radiolokacyjne, nawet na Mig-21) Su-57 jest całkiem udany - niszczy w walce powietrznej wszystkie Eurokaczki, to jego "słabe stealth" to tylko 10x więcej od F-35 . Captor E daje radę na styk - o ile nie ma zakłóceń.

Levi
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 13:41

Echem... Niszczy to są siebie. Obecnie czekam wieści ze ostatni su57 przyglebil .

rozczochrany
niedziela, 20 czerwca 2021, 20:29

Ty jeszcze nie wyszedłeś z przełomu lat 80-tych i 90-tych skoro Rosję nazywasz komunistami. ZSRR już dawno nie ma a teraz komuna od zachodu do nas wchodzi choćby w dyrektywach UE i rządach USA.

Nie kpij
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 09:54

Nie no skąd. Bo przecież Putin to typowy kapitalista. Nie ma komitetu centralnego, nie rządzi KGB, no i w arosji już nie ma w ogóle komunistów z rodowodem z KGB.

Takie fakty
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 07:31

Bo tak twierdzi neokomunista Putin ?

Kot nr 398
niedziela, 20 czerwca 2021, 13:11

Od początku tak pisałem i inni rozsądni też - zamiast raportu mogli zacytować forum :) Jasne było całkowicie że wojna w Karabachu była pod kontrolą Rosji (która chciała tu załatwić swoje interesy, np "Sorosjata" w rządzie ormiańskim i zastąpienie USA przez Turcję). Ukraina to z kolei pozorowana wojna (bez jej formalnego ogłoszenia), prawdziwy konflikt toczy się na poziomie ekonomicznym i politycznym. Podoba mi się fragment o koncepcji "zero strat". Jeszcze dołożyć do tego zero stresu, zero emisji CO2 i hałasu, zero strat wśród zwierząt i roślin... i będzie obraz Zachodu XXI wieku.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 20 czerwca 2021, 12:48

Analiza nie podważa jednak jednego w pełnoskalowej wojnie rozwiniętych państw świata. Tak jak artyleria jest królową pola walki, tak teren jest jego bezapelacyjnym królem. Wojskami Zmechanizowanymi czy Zmotoryzowanymi nie zawsze wygra się, mając ku zwycięstwu wszystko TEORETYCZNIE zapewnione. Zaistniałe terenowe sytuacje mogą być wręcz zupełnie niepowtarzalne. WP nadal nie ma dywizji piechoty morskiej ani piechoty górskiej, pomimo że tereny rzeczne, morskie i górskie znajdują się dosyć licznie w granicach Polski i w krajach sąsiadujących. Komuś ostro brakuje w Polsce szlacheckiej fantazji. Obwiniam za stan zaistniały niskie urodzenie Polaków, których PRL i Solidarność wyniosły w Polsce tak hen wysoko w społecznej randze i to zupełnie bezsensownie z mojego szlacheckiego punktu widzenia.

Piotr
niedziela, 20 czerwca 2021, 15:15

Ale wymyśliłeś... Po co w Polsce takie liczby lekkiej Piechoty?

Optymista
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 10:02

Mnie się marzy, że "lekka" to tylko początek. A z czasem przejdzie w "średnią zmotoryzowaną", a docelowo np. w "gwardię narodową" może nawet z integralnymi skoszarowanymi batalionami ciężkimi. Bo zawsze od czegoś nalezy zacząć. Kiedyś amerykańska Gwardia Narodowa to było lokalne "pospolite ruszenie" kucharzy, rzeźnikow i drwali. Dziś maja t e ż w pełni uzbrojone dywizje pancerne i lotnictwo Gwardii. Podobnie w latach 80tych Niemcy zaczynali od jednostek "OTK", które skończyły jako "ciężkie" brygady zmechanizowane... z czołgami.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 20 czerwca 2021, 19:02

Piszesz "lekka piechota" sugerując, że to żołnierze (jeśli nie cywile) z karabinami i coś tam na ramieniu jak w WOT jak w "szturmowniczej" 25 BKP. Ja widzę zaś 7 tonową "lekką" składaną na 3 części 155 mm artylerię, 120 mm "lekką" i też składaną, Apache AH-64 z radarem, śmiglaki transportowe, specjalistyczny sprzęt górski, specjalistyczny sprzęt morski i do nurkowania, opancerzone szybkie kutry jak Stridbat-90, górskie zwierzęta pociągowe, drony wszelkiego rodzaju, systemy walki elektronicznej, rozpoznania i etc. "Lekka piechota", którą ani PD, KP czy WOT nie zastąpią. Szkolenia dla tych lekkich piechot prowadzone przez komandosów z Gromu i Formozy. Azerowie z Turkami tak szkolili górskie wojska azerskie przed wojną dronami o Górski Karabach. 1 dywizja piechoty morskiej i 1 dywizja piechoty górskiej to podstawa dla 2 rodzajów wojsk, które będą pilnować właściwego własnego rozwoju w siłach zbrojnych i nie zostaną zepchnięte jak wojska inżynieryjne do statusu saperów-operatorów sprzętu do stawiania mostów. To degraduje możliwości bojowe takich wojsk w czasie wojny, a kompetencje muszą być utrzymane podczas pokoju. 2 dywizje to około 20 tys żołnierzy zawodowych, którzy wyręczą resztę zmechanizowano-zmotoryzowanej armii od działań w trudnym terenie z którym ona sobie bardzo nie radzi: Karpaty, Tatry, Sudety, Mierzeja Wiślańska, Hel, Uznam, Wolin i te różne podmokłe tereny usiane jeziorami na wschód. To w końcu tereny graniczne Polski na północ, wschód i południe. To, że takie tereny nie znajdują się w otoczeniu Warszawy i Berlina nie oznacza, że cała aktywność bojowa WP musi być ograniczona tylko do pól rolnych Mazowsza i Brandenburgu na których zmech i pancerz błyszczą. ----- Także nasze wojska aeromobilne winny zostać podbudowane nowymi śmigłowcami transportowymi, bojowymi i oczywiście też dronami. Jakieś zmotoryzowanie też byłoby na miejscu, bo sprzęt i broń specjalistyczna w końcu ważą swoje. 6 BPD już dostała takie lekkie terenowe samochody dla przykładu. Żołnierze z 25 BKP i 6 BPD winni też otrzymać jakieś szkolenia specjalistyczne prowadzone przez operatorów z Gromu. Nie mają "lekkiej" 155 mm artylerii też, ani superciężkich śmigłowców transportowych. ----- Brak corocznie 4% PKB na wojsko i przemysł samo rzuca się w oczy. Co za bieda armia, ta WP, nie? Tej dziury w możliwościach bojowych WP nie zasypiesz poprzez masową mobilizację 600 tys cywili rekrutów z AK-47 w ręku.

Piotr
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 00:36

to w sumie mogła by być powołana "dywizja komandosów" łącząca wojska aeromobilne czy górskie i podzielona na pułki - niemiecki wzór. Poziom szkolenia itp w pułkach zaś wzorować na tureckich "brygadach komandosów" - wspominasz że szkolili azerskie jednostki górskie - granica Armenii i Azerbejdżanu to GÓRY więc to normalne raczej. Traktowanie takiej dywizji jako pewien wzór wyszkolenia i zaawansowania dla reszty wojska też byłoby na plus - coś jak Marines/US Army czy VDV i Wojska Naziemne Rosji

Rain Harper
niedziela, 20 czerwca 2021, 12:42

Tzw. " małpie modele" ? Serio? Niemcy papugują moskiewskie tuby. Rekrut moskiewski z Dagestanu, Czeczenii czy Syberii może nie mówić dobrze po rosyjsku, nie myśleć w tym języku - a nawet modlić się do Allacha. I czym się będzie różnił od operatora arabskiego? Proces selekcji ładnie opisał Suworow w "Żołnierzach wolności". Coś mi się zdaje, że w Berlinie szykują się do ugody z tymczasowym rządem Polski pod zarządem moskiewskim. Oczywiście, system C4 trzeba mieć. Najlepiej krajowej produkcji.

droma
niedziela, 20 czerwca 2021, 12:23

jednego może być pewna rosja-kaput w razie wywołania przez nią ruchawki trzy dniowe lutowanie z wszystkich stron i po zarazie -popiół ...

Sarmata
niedziela, 20 czerwca 2021, 18:44

A kto będzie lutował ze wszystkich stron? Litwa, Łotwa , Estonia i Polska? Bo jakoś nie widzę tłumu chętnych chcących ginąć za Litwę czy ukrainę. W zasadzie za ukrainę nawet ukraińcy nie chcą ginąć i często jesli już są w wojsku poddają się bez walki. Na przykład bohaterscy marynarze ukrainscy na trzech najnowoczesnieszych ukrainskich kutrach .

Raf
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:23

Część Ukrainy zajęli nie było żadnego lutowania

Etam
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 10:06

Putin ukradł bez walki tylko to, gdzie w 80-90% mieszkańcami byli napływowi Rosjanie. A i tam dochodziło czasem do walki. Zajęte zdradą i tyle.

Kot nr 398
niedziela, 20 czerwca 2021, 13:15

Wtedy czytamy sobie optymistyczne myśli Karola XII, Napoleona i Hitlera przed kampaniami rosyjskimi... i? Napoleon: "Jestem tu, aby raz na zawsze skończyć z tym barbarzyńskim kolosem Północy. Szpada została już dobyta." Hitler: "Musimy jedynie kopnąć w drzwi, a cała zgniła konstrukcja zacznie się rozpadać."

Davien
niedziela, 20 czerwca 2021, 17:29

I jak Hitler kopnał to ZSRS sie tak rozsypał że Niemcy nie widzieli co z jeńcami robić. Jedynie dzieki pomocy Aliantów i temu że Hitler był rasistą ten barbarzyński kraj -Rosja jeszcze istnieje.

drugi Deviant
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 13:23

Pobudka - nieaktualne wytyczne. Ostanie przekazy z centrali mówią już co innego. Ośmieszyliśmy się tymi bzdurami o wiodącej roli LL i centrala to zauważyła. No chyba, że tym powoli odstawianym na boczny tor najnowszych informacji nie przesyłają?

ret
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 12:19

A z polskimi, belgijskimi, holenderskimi i francuskimi jeńcami to wiedzieli?

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 16:20

Polacy jakos rosyjska.... nie poddawali sie całymi dywizjami jak Rosjanie, podobnie Francuzi, Belgowiei Holendrzy wiec milcz póki jeszcze mozesz.

Kot nr 398
czwartek, 24 czerwca 2021, 21:31

U nas Wódz uciekł podczas wojny, i to jeszcze z prywatnym majątkiem wywożonym wojskową ciężarówką. Takie rzeczy zdarzały się na początku i w Armii Czerwonej, ale kara była tylko jedna: rozstrzelanie na miejscu.

Kot nr 398
niedziela, 20 czerwca 2021, 22:49

Pomoc aliantów jest mocno przeceniana. W 1941 roku była jeszcze bardzo ograniczona, a wojna rozstrzygnęła się już wtedy. 1942 rok to ciągle odwrót ale już bez "kotłów" i z o wiele większymi stratami agresora. I bez celu strategicznego (bo nie były nim mrzonki o zajęciu terenów roponośnych na Zakaukaziu). Z przemysłem z powodzeniem przeniesionym na bezpieczne tereny i wygrywającym prawdziwą naturą tej wojny: "outproducing" (nie ma polskiego odpowiednika)

Hehe
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 10:09

Przestań pisać historie "po rosyjsku"! Wszyscy wiedzą, że Rosja by padła na ryj bez pomocy. Wystarczy poczytać rozpaczliwie noty o pomoc gdy konwoje do Rosji były wstrzymywane. Wystarczy zestawić ile czego dostarczyli Rosji alianci.

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 20:01

No na armię kraju takiego jak Polska olbrzymie . Ale zestaw to z produkcją sowiecką. No i GB dostawał podobne ilości zza oceanu

Kot nr 398
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 21:56

U nas to w ogóle "wszyscy wiedzą wszystko". Ile zatem dostarczyli np czołgów i jak się to miało do produkcji krajowej?

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:41

Czołgi czy samoloty były mniej wazne niż ciężarówki, paliwo, lokomotywy i wagony oraz konserwy co pozwalało Rosjanom zwolnic moce produkcyjne do budowania swojich T-34 i jaczków. Czołgów bylo ponad 5000 i wszystkie lądowały w jednostkach gwardyjskich a samoloty z LL woleli rosyjscy piloci od swoich.

ret
wtorek, 22 czerwca 2021, 20:44

A co to ma do rzeczy? Jasne że możliwości radzieckiego przemysłu i jakość jego wyrobów były gorsze od zachodnich. ZSRR miał dopiero 10 lat industrializacji za sobą i w pierwszych miesiącach wojny stracił ośrodki przemysłowe na Ukrainie i częściowo w zachodniej Rosji. I dużą część bazy surowcowej. Rzecz w tym, że Armia Czerwona nie została rozbita, udało się ewakuować cześć przemysłu i później ją uruchomić, a władze zachowały kontrolę nad państwem a nawet w jakimś stopniu nad terenem okupowanym, były w stanie mobilizować rezerwy osobowe. Żaden kraj w Europie wcześniej tego nie osiągnął po niemieckiej agresji lądowej. Władze wszystkich innych krajów albo straciły kontrolę, niektóre uciekły nawet wcześniej, inne się poddały. Skoro dostawali lokomotywy w ramach Lend Lease'u to po co mieli je sami produkować. To samo z resztą pomocy. Podział był jasny. ZSRR walczy a sojusznicy go zaopatrują. To nie była bezinteresowna pomoc. To był świetny interes dla pomagających.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 08:57

ret, Armia Czerwona w czerwcu 1941r zostałą rozbita w pył, nieliczni uciekli na Wschód, reszta albo sie poddawała całymi dywizjami albo gineła wokrążeniach. Słynny rozkaz Stalina ioddziały zaporowe NKWD nie wzieły sie z powietrza. Niemeickie czołgi poruszały sie ponad 100km dziennie. W Moskwie trwało pakowanie i przenosiny do Kujbyszewa. Jedynie dzieki syberyjskim dywizjomu i dostawom z zachodu udało się zatrzymać Niemców pod Moskwą,a fakt że Hitler był rasistą uratował ZSRS dodatkowo. Włąsnie ponieważ dostawali lokomotywy, wagony,konserwy itd zakłądy je produkujace jak niejaki dzisiejzy Uralwagonzawod mogły produkować czołgi, samoloty, amunicje itp Inaczej nie byłoby cudu pod Moskwą.

tłuczki należy edukować, tylko czy to coś da?
piątek, 25 czerwca 2021, 10:06

Znowu alternatywna wersja historii wg. "fanbojków". Jakież to potężne dostawy z zachodu trafiły do ZSRR do rozpoczęcia bitwy "o Moskwę" i jak to została "rozbita w pył" Armia Czerwona w czerwcu 1941 r. skoro potrafiła już w grudniu wystawić przeciw Wermachtowi tylko w rejonie Moskwy (!!!) prawie 60 dywizji (z czego tylko kilkanaście przerzuconych z Syberii)?

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:23

Kocie, bez tej pomocy nie byłoby odsieczy pod Moskwą, nie byłoby T-34 i Jaków na froncie bo nie miałyby jak dotrzec zza Uralu albo byy nie powstały bo zamiast nich produkowano by ciężarówki, wagony i lokomotywy.

Kot nr 398
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 15:22

? T-34 docierały prosto na front na platformach kolejowych. Co tu Lend-Lease miał do rzeczy? Owszem, kolej ZSRR miała bardzo dużo nowoczesnych rozwiązań na amerykańskiej licencji albo "inspiracji" (ogólna koncepcja silnych i prostych konstrukcyjnie parowozów, lokomotywy spalinowe dużej mocy w zasadzie nie znane wtedy w Europie, automatyczna blokada liniowa, elektryfikacja) ale to było wprowadzone przed wojną.

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:43

Moze to ze zakłady mogły sie poswiecic budowie tychze T-34 i jak-ów zamiast budowac lokomotywy i wagony jakie dostawali z USA, Podobnie jak konserwy, paliwo, sukno na mundury itp. Bez tego masz wybór, albo czołgi lbo transport by je przewiózł:)

Kot nr 398
wtorek, 22 czerwca 2021, 21:05

Lokomotyw dostawali mało i nie były one niezbędne. W latach 30-tych uruchomiono w ZSRR produkcję ciężkich parowozów na ogromną skalę (seria FD choćby, na pamiątkę po Feliksie, ponad 3000 ich zbudowano do wojny). Ponieważ terytorium chwilowo ubyło a większość taboru udało się ewakuować, nie było tu większych problemów.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 09:01

Po pierwsze większość taboru to Niemcy ładnie zdobyli 22 czerwca i w nastepnych dniach zajmując wyładowane bronia i amunicją pociągi grzecznie czekające na atak Stalina na Niemcy 25 czerwca 1941r( data otwoarcia słynnych czerwonych kopert z rozkazami ataku) Lokomotyyw dosalicałkeim sporo, wagonów jeszcze więcej wiec nie musieli ich produkować ale mogli sie skoncentrowac na budowie czołgów i samolotów.

Kot nr 398
czwartek, 24 czerwca 2021, 21:32

Lokomotywy dostali od 1944 roku, gdy wynik wojny był już przesądzony, a zwiększał się teren do obsłuzenia (acz coraz więcej przybywało też lokomotyw "trofiejnych"). Kriegsloków najróżniejszych typów.

Penetrator
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 04:54

Bez wsparcia aliantów doszloby najprawdopodobniej do separatystycznego pokoju w 42 albo 43. Stalin rozważał taką opcje jeszcze do Kurska. Wyobraź sobie co by było gdyby nie było dostaw i bombardowań Niemiec. Po wojnie ruscy deprecjonowali znaczenie pomocy mimo, że w jej trakcie Stalin wysyłał panicznie ponaglenia.

Kot nr 398
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 21:55

To absurdalne koncepcje. Wczesną zimą 1941 było już całkowicie jasne że Niemcy przegrały wojnę, co wprost powiedział Fuehrerowi Todt. ZSRR ewakuował przemysł i przewaga produkcyjna rosła bez możliwości zmiany tej sytuacji. Niemcy nie miały strategicznego celu. Armia Czerwona nauczyła się unikać kotłów. Niemieckie linie zaopatrzeniowe były coraz dłuższe, a pożeranie terenu nic nie dawało. Na Kaukazie i przyległościach ZSRR bronił się "słabymi siłami" jak to się mówi gdy wiadomo że nie ma perspektyw przełamania. Alianckie bombardowania Niemiec przez długi czas nie miały większego wpływu na niemieckią machinę wojenną. Była to kwestia błędnej identyfikacji celów. Ani miasta, ani ogólny przemysł, ani elektrownie. Dobrym celem były rafinerie, ale to już pod sam koniec wojny.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 09:04

Koie, Niemcy przegrały ta wojnę 3 września 1939r jak Francja i Wielka Brytania im ją wypowiedziały, byłato tylko kwestia czasu.Wtym czasie ZSRS wspomagał hitlerowców jak tylko mógł.

amerykański stek bzdur
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:59

Złom amerykański który na froncie wschodnim był dużo gorszy od rosyjskiej techniki, został kupiony to raz - land lease nie był pomocą, tylko sprzedażą uzbrojenia, a dwa to stanowił jedynie 5% potrzeb frontowych. I jak kolejny barbarzyński kraj zwany USA zacznie z Rosją to skończy w kupie gruzu, dokładnie tak samo jak napoleońska Francja i hitlerowskie Niemcy :)

Extern
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 15:54

Czemu aż tak uparcie temu zaprzeczacie, ten "złom" przecież ewidentnie pomógł wam przetrwać najgorszy dla was moment. Bez niego byście nie dali rady przecież. Czy to aż tak trudno przyznać że Rosja by nie przetrwała gdyby nie pomoc USA? Aż taka plama to jest na Rosyjskiej dumie? Jako Polak bym był bardzo wdzięczny Stanom, gdyby we wrześniu 39, USA podesłała nam choć z 10% tego "złomu" jaki potem otrzymali Rosjanie, a którym dziś tak bardzo gardzą.

Rosyjskie brednie?
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 10:16

Na razie to Rosja zaczęła, i jak dotąd zagrożeniem dla niej okazały się takie "mocarstwa" jak Afganistan, Czeczenia, Gruzja i skorumpowana, pogrążona w kryzysie Ukraina. A w Syrii potęgę Rosji ośmieszyły drony z dykty i taśmy klejącej. Więc bohaterska "pokojowa" Rosja odpowiedziała zbombardowaniem oznakowanych, cywilnych szpitali. Bo szpitale nie odpowiedzą rakietami i bombami. Ale już bohaterscy "wagnerowcy" poczuli jak to jest spotkać normalne wojsko, a nie "turbany" z kałaszami.

Davien
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 08:20

Był tak "gorszy" ze Rosjanei woleli zachodnie mysliwce od własnych, Shermany trafiały do jdnostek Gwardii a podstawowa ciężarówką był Studebacker.Rosja nie ejst w stanei zaszkodzić USA, no poza bronia jądrowa ale jak chceciewyparować, próbujcie :)

Kot nr 398
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 15:23

Podstawową ciężarówką na froncie wschodnim był ZiS-5 "połutorka". GaZ-AA też.

Davien
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:46

Był, do czasy Lend Lease, potem zastapiły go Studebackery i Dodge.

Kot nr 398
wtorek, 22 czerwca 2021, 21:07

Im bliżej końca wojny, tym więcej było też zdobycznego sprzętu niemieckiego. Ale to nie było aż tak istotne. Wojna była rozstrzygnięta o wiele wcześniej.

Davien
czwartek, 24 czerwca 2021, 09:05

Wojna zostałą rozstrzygnieta jakFrancja i UK wypowiedziały Niemcom wojnę

Kot nr 398
czwartek, 24 czerwca 2021, 21:33

Co prawda rozstrzygnęła się na froncie wschodnim (3/4 strat niemieckich tamże), Francja była kompletnie bez znaczenia a UK też straciło moc po tej wojnie, ale co tam.

poniedziałek, 21 czerwca 2021, 03:08

@"amerykański stek" zajrzyj do polskiej Wiki, hasło "lend and lease" i przeczytaj tam z cytowanych radzieckich źródeł, co faktycznie dostarczyła umowa Lend & Lease. Gdyż wypisujesz tu zupełne nonsensy.

ws 71
niedziela, 20 czerwca 2021, 21:32

Napoleon nie był rasistą i też zaliczył porażkę, nikt nie zdaje sobie sprawy z bezkresu Rosji i na tym Europejczycy się za każdym razem przewieźli

gnago
środa, 23 czerwca 2021, 20:07

Zółkieski wybierajac się na Moskwę maił spyży i zapasó na pół roku , a do Moskwy miał raptem kilkaset kilometrów od granic RP. Napoleon ruszył na Rosję z zapasami na dwa miesiace a do pokonania miał juz ok1000 km . Hitler zaatakował z zapasami na 3 miesiące walki

Penetrator
poniedziałek, 21 czerwca 2021, 04:57

Rosja przegrała min wojnę krymska, I wojnę światową i zimną.

poniedziałek, 21 czerwca 2021, 03:10

@ws 71. Rasistą nie był, niemniej zignorował polskie propozycje innego prowadzenia kampanii. Uważając je za nieszczere, motywowane interesem własnym Polaków. I tak zakończył karierę.

Tweets Defence24