Reklama

Raport: fregaty nie wzmocnią polskich zdolności obronnych

19 lutego 2019, 17:23
1280px-HNLMS_De_Zeven_Provinciën_(F_802)
Holenderska fregata przeciwlotnicza HNLMS De Zeven Provinciën, fot. Mass Communication Specialist Seaman Apprentice Shonna Cunningham, US Navy

Fregaty obrony przeciwlotniczej, które miały zostać zakupione dla Marynarki Wojennej, nie wzmocnią zdolności obronnych naszej armii – tak wynika z zaprezentowanego dziś w Warszawie  raportu Fundacji Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa (CASiB) pt. „Tarcza broni tarczy - zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa wynikające z koncepcji fregat obrony powietrznej”. Fundacja zapowiedziała równocześnie, że do końca marca br. przedstawi pełny raport na temat optymalnych kierunków rozwoju Marynarki Wojennej RP.  

Fregaty obrony przeciwlotniczej, które miały zostać zakupione dla Marynarki Wojennej, nie wzmocnią zdolności obronnych naszej armii – jak wynika z raportu Fundacji Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa (CASiB) pt. „Tarcza broni tarczy”. Bliskość Obwodu Kaliningradzkiego i rozmieszczonych tam systemów antydostępowych powoduje, że nie będzie można operacyjnie użyć fregat w czasie konfliktu w pobliżu polskiego wybrzeża, nie narażając ich na pewne zniszczenie. Okręty te będą więc albo walczyć daleko od naszego kraju, albo będą walczyć o życie, zamiast bronić polskiego nieba. Skąd zatem pomysł ich zakupu? 

Zdaniem ekspertów z CASiB debata na temat zakupu okrętów dla Marynarki Wojennej, w tym przypadku fregat obrony przeciwlotniczej, prowadzona jest w oderwaniu od realiów geograficznych i bez wykorzystania naukowych narzędzi. Dlatego też think-tank postanowił przeprowadzić, we współpracy z uznanymi naukowcami, symulację zdolności fregat do obrony przed atakiem rakietami. W ten sposób możliwe jest obiektywne zweryfikowanie koncepcji wykorzystania fregat do obrony powietrznej Polski.

image
Warszawska prezentacja raportu CASiB, Fot. Andrzej Hładij

 

Do symulacji wykorzystano program komputerowy specjalnie opracowany przez profesorów Andrzeja Najgebauera i Ryszarda Antkowiaka. Prace przeprowadzone zostały w ramach programu „Rozwój Marynarki Wojennej RP wobec nowych wyzwań bezpieczeństwa”. 

Raport to element dwuczłonowego projektu. W pierwszym projekcie podeszliśmy z próbą oceny koncepcji, która istnieje dzisiaj. Na drugim etapie projektu będziemy chcieli zaproponować własną koncepcję rozwoju Marynarki Wojennej. Z tego tytułu chcielibyśmy, żeby ta koncepcja była wolna od jakichkolwiek sugestii, aby była niezależnym spojrzeniem i dawała szanse aby ośrodki decyzyjne skorzystania z punktów widzenia innych niż te, w których funkcjonują dzisiaj.

PrezesFundacji Centrum Analiz Strategicznych i Bezpieczeństwa (CASiB), Mariusz Kordowski

W ramach prowadzonych symulacji sprawdzone zostały różne realistyczne scenariusze obrony fregat. Wynika w nich jednoznacznie, że nie będą mogły bronić polskiego nieba, gdyż zajęte będą walką o przeżycie. Przy jednoczesnym ataku wieloma rakietami hipersonicznymi lub naddźwiękowymi nie będą w stanie się obronić. Co więcej, narażone na zniszczenie fregaty mogą wręcz stanowić dodatkowy kłopot dla innych elementów systemu obrony powietrznej kraju, takich jak system Wisła i Narew. Dojść może to sytuacji, w której systemy obronne naszej armii zapewniać będą musiały ochronę fregatom, zamiast bronić w tym czasie terytorium Polski. W takim przypadku „tarcza” bronić będzie „tarczy”. Wyposażenie Marynarki Wojennej we fregaty nie tylko nie zwiększy zatem bezpieczeństwa Polski, ale je zmniejszy.

Raport uwzględniał użycie przeciwko fregatom podstawowych konwencjonalnych typów rakiet przeciwokrętowych będących na wyposażeniu lub wchodzących do służby w siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej, a więc poddźwiękowych Uranów, naddźwiękowych Onyksów i hiperdźwiękowych Cyrkonów. W przypadku ataku dwoma rakietami Uran założono skuteczność obrony na poziomie 99%, w przypadku Onyksów już tylko na 78%, a w przypadku Cyrkonów wynik był trudny do oszacowania ale należy przyjąć, że w przypadku ataku więcej niż dwóch pocisków będzie on z całą pewnością niszczący dla okrętu. W przypadku włączonego radaru SMART-L fregata nie byłaby zdolna do odpalenia żadnej antyrakiety i jedyną ale niewielką szansą obrony byłby system obrony bliskiego zasięgu CIWS, a w przypadku założonego włączonego radaru APAR odpalone zostałyby tylko dwa pociski rakietowe z niewielką jednak szansą strącenia celu poruszającego się z prędkością hipersoniczną. Nie ma przy tym większego znaczenia położenie okrętów na Morzu Bałtyckim, akwenie bardzo niekorzystnym dla tego typu jednostek w momencie rozpoczęcia konfliktu

Autorzy raportu wskazali przy tym, że uzbrojenie polskich fregat w pociski manewrujące nie spowoduje wzrostu ich przydatności, ze względu na ograniczone możliwości rażenia przez nie celów w głębi terytorium przeciwnika, a także nie zapewnia dodatkowych korzyści nad innym typami uzbrojenia posiadanymi przez Siły Zbrojne RP. 

Zdaniem CASiB należy postawić więc pytanie, do czego mogą być użyteczne fregaty, jeśli nie przyczynią się do obrony Polski przed agresją? CASiB prowadzi obecnie prace nad własnymi rekomendacjami rozwoju zdolności Marynarki Wojennej, optymalnymi ze względu na zapewniany przez nie wzrost bezpieczeństwa naszego kraju i jego zdolności do obrony.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 62
Reklama
ito
niedziela, 24 lutego 2019, 13:21

Kane65- jaka odległość dzieli Świnoujście od Kaliningradu? W linii prostej- 350 km? Wyjście byle nosiciela o 100 km nad Bałtyk i spokojnie stojące w Świnkowie fregaty są w zasięgu. A w naszych realiach zdane są wyłącznie na własne systemy obrony bo innych zwyczajnie nie ma. Poza tym czego miałyby bronić swoimi systemami OPL stojąc w Świnoujściu? Lubeki? Bo Kołobrzegu już raczej nie. Praktyczny brak OPL w Polsce (bądźmy poważni- Newy? Bo Wisła i inna Narew to ciągle tylko rzeki, i jeszcze jakiś czas tak, nawet przy najlepszych układach, tak pozostanie) pozwala na swobodny tranzyt dowolnych pocisków nad naszym terytorium. Czyli wniosek panów jest prawidłowy- w razie poważnego ataku rozmawiamy o kaczkach na stawie. Pozostaje pytanie do czego mogą się przydać i ile mają nas kosztować. Odpowiedź na te pytania raczej nie skłania do inwestowania we fregaty.

ito
niedziela, 24 lutego 2019, 12:59

Okręty typu fregata/eskortowiec oceaniczny nie mogą być rozpatrywane jako system wzmocnienia obrony terytorium kraju, tylko jako system projekcji siły na duże dystanse- czyli zabezpieczania interesów Polski na odległych akwenach i to raczej w czasie pokoju- czyli dedykowane okręty plot są raczej błędem. Większy sens, jak dla mnie, mają okręty typu krążowniczego- wielki zasięg, duża autonomiczność, uniwersalność (z czego wyniknie oczywiście wielkość okrętu), zdolności zmuszenia do uległości uzbrojonych statków cywilnych (przemytniczych/pirackich) i okrętów biedniejszych marynarek. Czyli raczej duży, solidnie uzbrojony patrolowiec niż rasowy okręt bojowy. Na Bałtyk to jednak raczej OP zdolne sięgnąć w głąb terytorium przeciwnika (system rozpoznania i pozahoryzontalnego wskazywania celów!!! Rzecz której dziś dramatycznie brakuje- niekoniecznie w składzie MW). I (śp) lotnictwo Marynarki+ drobnoustroje pomocnicze.

Akanios
czwartek, 21 lutego 2019, 12:26

@Rafał - poza Rosją silnie uzbrojonymi zwłaszcza w broń przeciwlotniczą, bardzo nowoczesnymi fregatami dysponują Niemcy, Dania, Norwegia. Do budowy fregat przymierzając się Szwecja i Finlandia.... Jeśli natomiast chodzi o analizę to jest ona aktualna na dzień 31 sierpnia 1939 r. Panowie autorzy analizy zupełnie oderwali się od rzeczywistości, zapewne są to miłośnicy historii II wojny światowej. Powinni się zatem wziąć do jakiejś pożytecznej roboty skoro nie rozumieją dzisiejszego świata i nie rozumieją roli jaką odgrywa w nim flota wojenna...

Rafal
środa, 20 lutego 2019, 17:37

Czy ktorys z krajow baltyckich poza Rosja ma wieksze okrety niz korwety na Baltyku? nie.

msud
środa, 20 lutego 2019, 16:19

Wnioski odpowiednie do założeń. Dlaczego przyszłe fregaty miałyby korzystać z radarów SMART-L czy APAR skoro fregaty plot/prak w Europie już korzystają z radarów Sampson lub Empar współpracujących z radarami s1850m. Taka konfiguracja umożliwia operowanie efektorami wobec ataków saturacyjnych (śledzenie kilkuset celów). Również artyleria konwencjonalna ma nie najgorsze wyniki w zestrzeliwaniu skimmujących pocisków rakietowych (76 mm oto melara super rapido z systemem strales i pociski dart) na bliskich dystansach (do 20 km). Może panowie z CASiB powinni jeszcze raz odrobić lekcje?

xyz
środa, 20 lutego 2019, 16:13

Dobrze, że chociaż ktoś poszedł po rozum do głowy. Ja chciałbym przypomnieć tylko niezorientowanym, że budżet naszej armii nie jest nieograniczony ! Ilość przeznaczanych pieniędzy na obronę naszego kraju może wcale nie jest taka zła, w porównaniu do innych krajów ale są to pieniądze, źle wykorzystywane, żeby nie powiedzieć marnotrawione, przez decydentów na gigantyczną biurokrację i pomysły typu tablice mendelejewa, ławki pamięci i muzea. A jeżeli już kupuje się sprzęt to najmniej użyteczny z polskiego punktu widzenia, przykładem jednym z wielu, jest pomysł z tymi fregatami. Czytam w komentarzach, że wielu z was się wypowiada, z żalem, że ten raport powstał, że fregaty są potrzebne i użyteczne. No oczywiście, że są, inaczej nikt nie wpadłby na pomysł by wprowadzać je do swojej armii. Jednak Polska ze względu na ograniczony budżet, stan naszej armii, położenie oraz mam nadzieję chęć racjonalnego zarządzania siłami zbrojnymi, NIE MOŻE KUPOWAĆ UZBROJENIA TYLKO UŻYTECZNEGO W JAKIMŚ TAM STOPNIU, BO NA WSZYSTKO NIE STARCZY NAM PIENIĘDZY ! Robi się tak u nas od wielu lat i zobaczcie jak nasza armia wygląda, dziadostwo jedno wielkie. Uważam, że głównym kryterium zakupu sprzętu dla naszych sił zbrojnych powinna być jego użyteczność na współczesnym polu walki, sprzętu który zrobi największą różnicę na tym polu, ALE TYLKO BIORĄC POD UWAGĘ OBRONĘ POLSKI W CZASIE OBECNYM I W PRZYSZŁOŚCI. Nic innego nie powinno nas NA RAZIE interesować, ze względu na nasz budżet. Z tego punktu widzenia marynarka wojenna jako taka jest Polsce całkowicie zbędna. Jest droga w utrzymaniu i ma minimalne znaczenie w przypadku konfliktu obronnego w naszych warunkach. W ramach wojsk lądowych powinna zostać zorganizowana jedynie obrona wybrzeża, z jak najlepszymi pociskami rakietowymi. Tak jak to np. robi Rosja, mimo, że ma budżet wielokrotnie większy od naszego i zupełnie różny punkt widzenia i priorytety. Jedyne co boli to, to że nasi decydenci nie rozumieją takich prostych, rzeczy, albo co gorsze rozumieją.

Gts
środa, 20 lutego 2019, 15:04

Nie bede sie wypowiadal co do tego malutkiego think tanku, nie majac o nich danych... wiadoma jest, ze calosc sprzetu i ludzi jaka nazywa sie Wojsko Polskie dziala w obrebie struktur i strategii opracowanej na czas niepokoju. Wiecej bedac aktywnym czlonkiem NATO nie tylko licza sie nasze, ale takze ich strategia, strukury, wyposazenie, ludzie... dopiero patrzac na sprawe z tej perspektywy mozna cos powiedziec. Wiecej do tego dochodzi rowniez wywiad i kontwywiad, antyterroryzm, polityka, gospodarka... to nie jest tak ze wezme sobie dane radaru, ilosc ruskich rakiet, samoloto itp i powiem ze fregata pada pod dwiema rakietami... jakies warunki brzegowe sa znane tej symulacji? Na te chwile tez moge zasymulowac w World of Warships, World of Tanks rozne zdarzenia a potem glosic rozne efektowne teorie. Zeby te think tank byl wiarygodny to musialby sie opierac na jakichs stadardach. Na razie wydaje mi sie to kwestia reklamy wlasnej osboby/osob by w idei narodowosci, obronnosci itp zdobyc troche kasy na wzor innych, ktorzy zdobywaja kase na szkolenia dla sedziow choc nigdy w zyciu na powaznie z prawem ich nikt nie skojarzyl. Oczywiste jest, ze w oderwaniu od spojrzenia calosciowego fregaty, a nawet korwety nie maja sensu. Jednak gdy spojrzymy szerzej juz to takie oczywiste nie jest. Wszystko wlasnie zmienia czlonkowstwo w NATO. Jest ono jakie jest, ufac zawsze i wszedzie wdzystkim nie mozna, ale sa pewne niepodwazalne zalety wspoldzialania w ramach NATO. Co wiecej nie kupuje sie okretu, tak jak i pozostalego sprzetu wojskowego tylko na okres dzialan wojennych. Stwierdzenie wiec, ze zakup taki jest bez sensu, bo zaraz zatonie, jest mocno na wyrost. Przeciez dzis bezsensu sa statki zaglowe, a buduje sie ich na calym swiecie duzo. Nie wiem skad autorzy wzieli swoje dane do sytuacji z dwiema rakietami niszczacymi fregate, ale przesadzili. Moze to byl adoptowany do celow symulacji model Slazaka. Porzadne fregaty radza sobie i z 8 rakietami na raz. Pytanie czy kupowac dla nas fregaty czy nie jest raczej skomplikowane a wszystko zalezy od tego jak widza to nasi stratedzy rowniez ci od Polityki. Moze byc tak ze wystawienie do cwiczen fregaty rakietowej, ASW czy AAir, bedzie lepiej odbierane w NATO niz wysylanie gdzies naszych zolnierzy a i dla nas bardziej oplacalne. Rownie dobrze wcale moze tak nie byc a wtedy jest to zakup nieoplacalny. Z mojego punktu widzenia budowa fregaty u nas jest oraktycznie nienozliwa, zamowienie np FREMM z proba produkcji u nas raczej niezbyt realne, a zakup z polki irracjonalny. Po prostu sposoby pozyskania takiej fregaty sa zbyt skomplikowane dla naszych decydentow i przemyslu. Dlatego mimo zalet jestem na nie, dolozyc do tego jescze paru niekompetentnych wysokopostawionych i bedziemy mieli powtorke ze Slazaka. Ja chetnie zobaczylbym np. Type 26 Global Combat Ship budowany w naszej stoczni, ale zejdzmy na ziemie, ani pieniedzy, ani mozliwosci technicznych, ani umiejetnosci w zalatwianiu tego typu spraw u decydentow...

łuki
środa, 20 lutego 2019, 14:02

Ale chodzi o to żebyśmy nie budowali fregat w naszych stoczniach, tylko okręty podwodne we Francji czy tam Niemczech ?

retro
środa, 20 lutego 2019, 13:54

i tak i nie. fregaty i op na baltyku musimy miec chociazby dletgo zeby caly baltyk nie byl zamkniety przez rosje w razie konfliktu. aczkolwiek i tak najwazniejsza bedzie droga ladowa do polski przez niemcy i ich akwen. na pierwszy rzut musi isc sila razenia na ladzie. bo polskie wojsko jest bardzo slabe jesli chodzi o rakiety i wszelkiej masci ppk.

Kane65
środa, 20 lutego 2019, 13:39

Dlaczego przyjmujemy najgorszy wariant, że okręty są w Gdyni a Rosjanie strzelają spokojnie jak do kaczek. Przecież te fregaty mogą być w Świnoujściu w pierwszej fazie walk. Kaliningrad będzie groźny max 3 dni po tym czasie nie zostanie tam kamień na kamieniu. Przypuszczam, że duża część arsenału Nato jest tam wykierowana. Wystrzelenie jednej rakiety powinno wywołać natychmiastowy ogień kontr-bateryjny. Lobby ruskie wmawia nam że oni mają takie kosmiczne bronie a jak co do czego to wychodzi totalna lipa. Jakoś żadne z państw bałtyckich nie likwiduje marynarki tylko jedna Polska taka mądra a wszyscy głupi. Okręt na morzu to nie taki łatwy cel dla rakiet brzegowych, szczególnie za horyzontem radarowym. Trzeba mieć systemy namierzania w czasie rzeczywistym bo okręt jest w ruchu itd. Z takim podejściem to Amerykanie w zatoce Leyte powinni od razu się poddać a oni swoimi 10 razy mniejszymi niszczycielami zwyciężyli. Komuś strasznie zależy na zagładzie naszej marynarki.

jana
środa, 20 lutego 2019, 13:26

No, to dobrze, że prezydent zmienił w wycieczkę swój wyjazd do Australii i "Irlandii".

Polanski
środa, 20 lutego 2019, 13:23

To całe CASiB to powinni urzędowo rozwiązać, chyba że to programowa ściema dla ruskich służb. Te 3 fregaty mają robić za przynętę dla ruskich baterii nadbrzeżnych. Po ujawnieniu pozycji natychmiast sa przeznaczone do zaorania przez Kraby HIMARS i wszytko co stoi na granicy z Królewcem. Dopiero na tak przygotowane Morze Bałtyckie wchodzi flota NATO. Czy to aż tak trudno zrozumieć? Takie rozpoznanie bojem tylko, że w XXI wieku.

hgfkfgkhhkl
środa, 20 lutego 2019, 12:58

Fragaty należy kupić, ale ... wtedy gdy Polska osiągnie PKB Holandi czyli ok 826,2 mld USD wtedy polski budżet obronny (przy zachowaniu zasady 2%) będzie wynosił ok. 16,4 mld USD (ok. 64 mld PLN - dzis ok 43 mld PLN). Przy takim budżecie cena fregaty ok 2mld-4mld. USD. jest do udźwignięcia dla Polski. Wcześniej nie należy takich okrętów kupować, bo rozwali to inne, zancznie ważniejsze programy zbrojeniowe.

Rzyt
środa, 20 lutego 2019, 12:08

39r. Jasno pokazał bez sił powietrznych a teraz jeszcze rakietowych, jakąkolwiek armia jest zbędna. Wisła, Narew, Homar i Harpia. Minimum po 16 sztuk na województwo. Bwp i t 72 rosomak, Leo 2 Polin, Kraby to wszystko jest nie potrzebne lub co najwyżej do konfliktu domowego. Jak okręty to małe szybkie kutry rakietowe z opcją desantu i stawiania min. Drony, Roboty,satelita, rozpoznanie i koordynacja ognia z system bez GPS wrazie czego oraz mniejsza armia zawodowa, ale o zdwojonej sile ognia

Clash
środa, 20 lutego 2019, 12:01

Tak jak przewidziałem beda Adelajdy albo nic....

Marek
środa, 20 lutego 2019, 11:59

@Z prawej flanki Święte słowa

AndyP
środa, 20 lutego 2019, 11:39

Ciekawe. Wynika z tej analizy że zniszczenie okrętów operujących w odległości 50 czy 500 km od Królewca będzie tak samo szybkie i nieuchronne. Skoro lądowa tarcza nie będzie w stanie zniszczyć tych kilku rakiet wysłanych przeciwko okrętom, to znaczy że nie będzie w stanie ich zniszczyć gdy Rosjanie zaatakują nimi cele lądowe - np. baterie Patriotów. W takim razie całą tarczę o kant d. można potłuc.Może od razu przenieśmy nasze wojsko na Węgry czy do Francji. Tam pierwsze uderzenie może go nie dosięgnie.

Lix.
środa, 20 lutego 2019, 11:23

Fregaty na Bałtyku nie sprawdzą się, dlatego zamiast nich jak najbardziej i najszybciej jak tylko można należy rozbudowywać lądowe systemy obrony przeciwlotniczej.

Ralf_S
środa, 20 lutego 2019, 11:18

Konkretnie i na temat. Szkoda, że nasi politycy nie czytają D24... Tym, co w przypływie emocji piszą o tym, że wszystko da się zniszczyć, albo że sama się obroni: otóż nie, bo taka fregata na tak małym morzu to jak tłusta mucha na białym stole. Ten stół jest na dodatek mały. Maksymalne wymiary Bałtyku (za Wiki) to 1300x600 km. Zasięg Onyksa: 350 km Cel tego typu jest ważny i w pierwszej kolejności będzie neutralizowany. Jedyną zaletą fregat będzie ściągnięcie na siebie znacznej części sił agresora w pierwszej fazie hipotetycznego ataku. Ale żadnych szans dla ponad 200 osobowej załogi nie widzę. Lepiej zamiast fregat zwiększyć liczbę OP do 6 - wtedy Rosjanie będą musieli utrzymywać flotę okrętów ZOP, które staną się muchami dla naszych NDRów :)

hermanaryk
środa, 20 lutego 2019, 11:17

Czyli dopóki nie dorobimy się railgunów w roli systemów obrony przeciwrakietowej, trzeba się będzie chować pod wodą.

naval
środa, 20 lutego 2019, 11:13

Kilka dni temu brytyjczycy odstraszyli hiszpanów pod gibraltarem, jak ci panowie proponują odstraszać potencjalne zagrożenie od baltic pipe lub gazoportu?

Pablo75
środa, 20 lutego 2019, 11:10

Analiza nie wykazała że kajaki z castoramy wzmocnią nasz potencjał obronny

Gość
środa, 20 lutego 2019, 10:10

Najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłby program miecznik oparty o korwety wyposażone w systemy rakietowe do ochrony naszych interesów na Bałtyku i w cieśninach Duńskich. Dopiero następnym krokiem powinno być pozyskanie fregat które by pozwoliły nam wywiązywać się z naszych zobowiązań w ramach NATO. Gdybyśmy weszli w program Orka i pozyskiwanie fregat ,moglibyśmy tego nie udźwignąć finansową, to bardzo kosztowne przedsięwzięcia. Zalecałbym także dokupienie rakiet do naszych NDR.

say69mat
środa, 20 lutego 2019, 09:54

Zasadniczą cechą w/w Raportu w/w instytucji jest brak przestrzeni na racjonalną polemikę. Mamy wyłącznie od czynienia z emocjonalną próbą lobbingu na rzecz systemów uzbrojenia występujących na wyposażeniu Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Napoleon
środa, 20 lutego 2019, 09:30

Zwykłe bicie piany bo tych fregat i tak nie będzie. Argentyna nabywa właśnie za 300mln EUR cztery L'Adroity i to jest właśnie gdzieś nasz poziom realny. Można pofantazjować dalej ale bez złudzeń, że cokolwiek będzie dla MW pozyskane. SP i WL mają takie potrzeby, że nie ma szans przy obecnych środkach na poziomie 600mln PLN na rok. Można by co najwyżej pokombinować z przerzutką ZSW i rakiet z Orkanów na nowe korwety/OPV - to taki wariant bardzo optymistyczny. OPNT czy tez ONNT t kompletne bajki, no bo ile sensu ma posiadanie 3 takich jednostek za 10mld? Za te pieniądze można co mieć np. całą Narew+Zefir+Gryf+Rybitwa i jeszcze by zostało na cudne L'Adroity do ścigania piratów z Somali lub pontoniarzy z Afryki skoro już takie ciśnienie mamy na wypady zagraniczne. Brakuje dosłownie wszystkiego i to we wszystkich formacjach. Nowy budżet MON przewiduje, że na Wisłę w tym roku pójdzie 5.5mld czyli połowa środków. Jeśli znów nie pojawią się dodatkowe środki to MON będzie podpisywało umowy tylko na dostawy w 2026 plus jakaś drobnica moja propozycja to 7 sztuk Leo 2A7, 1 zestaw Reapera do szkoleń, 4 wyrzutnie NASAMS do zintegrowania z MJR (to też tak w ramach szkoleń).

Nemo
środa, 20 lutego 2019, 09:30

Rozwój Marynarki Wojennej powinien się opierać o okręty podwodne, niszczyciele min, oraz rożnego typu drony morskie. To wszystko wsparte NDR-em i na Bałtyk wystarczy. Do realizacji antypirackich misji sojuszniczych wystarczą okręty patrolowe - ale nie takie jak Ślązak, tylko takie z hangarem na śmigłowiec bazowanie pokładowego. Na inne misje sojusznicze można delegować niszczyciele min - więc potrzebna będzie większa ilość niż 3 sztuki.

Analiza
środa, 20 lutego 2019, 09:09

Według podobnych analiz, nasze lotnictwo wojskowe przestaje istnieć w ciągu 6 godzin. Więc idąc tym tropem myślenia - po co nam lotnictwo??

zdrugiejstrony
środa, 20 lutego 2019, 08:54

Kraby,homary ,langusty wokół Kaliningradu i walić do wszystkiego co próbuje strzelać. To recepta.

Mono
środa, 20 lutego 2019, 08:49

Skoro nawodne nam niepotrzebne to zostają nam do kupienia okrety podwodne. Sprzedajmy resztę okrętów póki są coś warte i zostawmy Ślązaka plus Kaszuba i kormorana. Doposażyć je żeby spełniały swoją rolę i niech pływają po morzach i oceanach jako nasz wkład do NATO. I tyle koncepcji do czego nam marynarka.

bubu
środa, 20 lutego 2019, 08:31

według mojej analizy, zaraz po tym jak powstanie Fort Trump należy rozpocząć budowę morskiej bazy US Navy Fort Posejdon i umiejscowić ją zaraz na wschód od przekopu mierzei z silnie obsadzonym stanowiskiem antybalistycznym AEGIS BMD

Łukasz
środa, 20 lutego 2019, 08:30

Wystarczy kupić licencję na pociski do Krabów o zasięgu ponad 100 km i podwoić liczbę Krabów, a zdolności tego rodzaju sprzętu rosną 4 krotnie.

Paweł W
środa, 20 lutego 2019, 07:02

Finowie też graniczą z Rosją i nikomu tam nie przyjdzie do głowy wygłaszać podobne teorie. Program nowych korwet jest w toku.

Sternik
środa, 20 lutego 2019, 02:57

@Anomander, nasi decydenci może nie wyglądają ale durniami nie są. Od dawna wiedzą, ze żadne okręty nie mają sensu bo przewaga Rosjan jest miażdżąca i tylko niepotrzebnie zginą ludzie. Dlatego wszystkie programy MW są zamrożone. Nawet Orki nie miałyby żadnych szans co pokazała Kampania Wrześniowa.

Gustlik
środa, 20 lutego 2019, 02:54

@Marek1 setny raz piszę. Żadnych Spików więcej! Zostaliśmy w...ni na licencji na Spiki. Zresztą na własne życzenie. To nie jest wina naszego przemysłu, że nie możemy zintegrować Spików z wieżami tylko Rafael zażądał taką kasę za zgodę że taniej wyjdzie kupić pełną licencję na inny ppk z przeniesieniem 100% kompetencji. Tylko, że to czas.

Wojciech
środa, 20 lutego 2019, 02:51

Nareszcie ktoś to powiedział oficjalnie, bo mnie już palce bolą od pisania komentarzy. Przecież od dawna wiadomo, że cokolwiek byśmy mieli nawodnego to Rosjanie zatopią w kilkanaście minut. Tylko marynarzy szkoda i bezsensownie wydanych pieniędzy na najdroższy z komponentów sił zbrojnych. REALIA panowie, a nie chciejstwo. Juz w 1939 roku nasi dowódcy wiedzieli, że bez przewagi w powietrzu okręty nawodne nie mają żadnych szans i dlatego wysłali niszczyciele do UK. Teraz też chcecie sponsorować Angolom armię? Polska potrzebuje wojsk obronnych a nie ofensywnych. Rakiet przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, wojsk przeciwpancernych, wojsk WRE, lotnictwa (DRONÓW!!!), wywiadu i zwiadu. I podstawowego oprządzenia dla WSZYSTKICH.

Observer
środa, 20 lutego 2019, 02:43

Kiedy w 39 weszli do nas rosjanie to 600tys ladowe, 3500 lotnictwo i 5000 czolgow plus obecnie sily rakietowe i atomowe. Zakladajac podobne sily na w/w 3 to nasza armia jest 3-4 razy zbyt mala. I priorytetem jest znaczne powiekszenie armii i silne doposazenie w srodki bojowe w tym sposoby zwalczania np. Ruskiego ubota na morzu czarnym, ktory wali do nas manewrujacymi. Fregaty to tylko do zespolow NATO a na baltyk i inne lokacje tylko lodzie podwodne bo to je najtrudniej wykryc i sa najskuteczniejsze jesli wyposazone w rakiety manewrujace a nie fregaty czy inne.

ekonomista
środa, 20 lutego 2019, 02:36

Powinniśmy się przygotowywać przede wszystkim do wojny hybrydowej. Czy potrzebna są helikoptery co najmniej 100 sztuk, kamizelki kuloodporne i hełmy dla każdego żołnierza, policjanta, WOT-owca, plus pojazdy opancerzone typu Hawkei lub AMPV co najmniej 3 000 sztuk, łodzie typu CB-90, karabiny snajperskie, karabiny wyborowe, karabinki szturmowe...

Andrettoni
środa, 20 lutego 2019, 01:57

Całkowicie się zgadzam z artykułem i nie wiem skąd się biorą entuzjaści fregat, bo to jakaś paranoja wręcz. O ile warto strzelać do okrętu pociskami hipersonicznymi, to nikt nie będzie nimi strzelał w czołg. No, chyba, że Rosja ma takich pocisków setki w nadmiarze... Wszystkie systemy montowane na wodzie można zainstalować też na lądzie i będą mniej narażone na atak i tańsze. I nie jest to w żadnym wypadku prorosyjskie. Spór pomiędzy zwolennikami floty i armii lądowej jest całkowicie naturalny i nie ma nic wspólnego z nastawieniem do jakichkolwiek zewnętrznych przeciwników. Silna marynarka wojenna byłaby potrzebna Polsce gdybyśmy mieli zamorskie kolonie lub jakieś terytoria zależne, a takich nie mamy. Zadania na Bałtyku mogą realizować śmigłowce, samoloty, bazowane na lądzie baterie rakiet i drony podwodne oraz małe jednostki do obrony wybrzeża. Dodatkowa zaleta takiego systemu jest taka, ze w wypadku powodzenia fregaty zostaną na wybrzeżu bezużyteczne, a systemy lądowe będą mogły być przemieszczone z frontem w głąb Rosji, która jest położona na lądzie, a nie na wyspach. W razie wojny z Rosją powinniśmy zakładać tez korzystne warianty, a nie, ze będziemy stale bronić wybrzeża. W razie powodzenia dosłownie wszystkie okręty będą zbędne. Jedyne co się przyda to małe jednostki do rozminowania Petersburga. Najwyraźniej "propolscy i antyrosyjscy" propagatorzy marynarki wojennej nawet nie biorą pod uwagę pomyślnych wariantów.

mc.
środa, 20 lutego 2019, 01:34

Czy na prezentację zaproszono osoby z DMW, tak by mogły się potem do tego odnieść ?

Lo
środa, 20 lutego 2019, 00:59

Rosją ma zdolności antydostępowe? Ma. Wprowadza nowe rakiety w tym do Kaliningradu? Tak. Analizujemy tu sytuację wojny? Tak. To po co analizować obronę czegoś na morzu i kupować coś (drogiego) na to morze skoro nie broni to w czasie wojny ani pokoju Polski? Na czas pokoju wystarczą małe jednostki. Dla NATO mówimy nie ws. wsparcia na morzu, lepiej dać te pieniądze na wsparcie w powietrzu. Zaś na czas wojny w pierwszej kolejności trzeba kupić zdolności konwencjonalnego zrównania z ziemią Opolskiego, przepraszam Kaliningradu. To jest A, potem B potem C a Fregaty będą jak to F później czyli nigdy.

papuga
środa, 20 lutego 2019, 00:45

Ostry lobbing idzie. Szkoda, że kosztem Polski.

Z prawej flanki
środa, 20 lutego 2019, 00:41

Cóż... Wszyscy trzej oferenci w programie Orka mają silne lobby, i sporo już zainwestowali w "promocję". Nic dziwnego że tak nerwowo się robi gdy MON zaczną myśleć o fregatach- nie jest tajemnicą, że na jedno i drugie nie wystarczy pieniędzy.

Mar
wtorek, 19 lutego 2019, 23:55

Fregaty maja uderzać z morza północnego tak samo jak okręty podwodne Bałtyk tylko jako baza remontowo logistyczna w rotacjach przestańcie myśleć mało obrazkowo

prawnik
wtorek, 19 lutego 2019, 23:53

Czemu "analitycy" zakładają ,ze okręg kalinigradzki w przypadku W będzie nietykalną zieloną wyspą z której Rosjanie będą szantażowali pół Bałtyku / w tym nas/ Przecież to logiczne że tak nasycony obszar w chwili wybuchu wojny zostanie "zaorany"

Geralt z Rivii
wtorek, 19 lutego 2019, 23:45

Fregaty jak najbardziej są potrzebne ale nie 2 i same !! potrzeba 4 małe typowo myśliwskie okręty podwodne ze 2 oceaniczne okręty podwodne , kilkanaście małych okrętów do obrony linii brzegowej jak najwięcej okrętów desantowych bo to jest inwestycja, silne lotnictwo ze 200 samolotów myśliwsko szturmowych i ich wsparcie i dobry sojusz z wariatami !! wtedy przy udziale wojsk lądowych jest szansa na odebranie tego co nam ukradli a i jeszcze statki do transportu żeby te zerwane marmury i zbroje huzarskie wróciły!!

Ignorant
wtorek, 19 lutego 2019, 23:42

Każda teza może być obalona lub potwierdzona przez “zespół naukowców”. Wszystko zależy od tylko od tego, kto i jaki wynik “zamówił”. Pozdrawiam wszystkich “naukowców”.

Harry 2
wtorek, 19 lutego 2019, 23:38

Kasa idzie na Wisłę, Homara i teraz różni "eksperci" będą wypowiadać się o konieczności nieposiadania tego czy owego. Poniekąd mają rację tyle, że nie możemy tego czy owego zakupić, bo nie możemy tego skutecznie obronić (np okręty bronione są archaicznymi wróblami 2x23mm). Zresztą popatrzcie dalej. jaką skuteczność może mieć Hibneryt z zainstalowanym działkiem 2x23mm gdzie żołnierze są praktycznie nieosłonięci. Brak nam jest siły uderzeniowej, ergonomii, pancerza i podobnych czynników by przetrwać w starciu z przeciwnikiem. Nadejdzie dzień w którym podejmie się decyzję: kupujemy czołg europejski! I nikt wówczas nawet nie pomyśli o straconym czasie na jego opracowanie w kraju tylko lekką ręką wyda kolejne miliardy obcym firmom. To jest właśnie nasza mentalność. Zero logiki, myślenie zachowawcze na tu i teraz.

marianos italianos
wtorek, 19 lutego 2019, 23:33

W moim odczuciu zakup fregat to pomysł moskwy lub sabotaż. Jedynie pretekst aby wydrenować fundusze Marynarki na modernizacje i zakup okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi. Gdybyśmy kupili fregaty to zapewne później pojawiły by sie informacje jako kupuje orki ale bez rakiet bo nie ma kasy albo wogóle rezygnujemy z okrętów podwodnych. A każdy nawet laik domyśli się, że fregaty zostaną zniszone w 1 dniu konfliktu. natomiast orki ze swoimi rakietami mogą zniwelować obronę pplot kalingradu (a to zmienia agresora w zakladnika bo i my mozemy urzadzic tam pogorzelisko nawet w pojedynke) bez narażania sie na zniszczenie, ba, nawet wrogie okręty ZOP nie będa mogłby pójść w pościg bo okręty mogą oddziaływać z rejonu chronionego przez nabrzeżny dywizjon rakietowy. I to naprawdę jest bat na rosję. I moim zdaniem stąd te desperackie próby BBNu wmówienia wszystkim ,że potrzebujemy fregat - gdyby było nas stać i na to i na to - ok, nie miałbym nic przeciwko. Ale przy obecnym budżecie MW to raczej nie realne. Tylko orki!

Dumi
wtorek, 19 lutego 2019, 23:24

Nie tarcza będzie broniła tarczy tylko jak zwykle za mało kupiono baterii Wisła i za mało oszacowano baterii w przypadku Narwi... Jak zwykle po nitce do kłębka. Słuchając tych wywodów dochodzimy do wniosku, że marynarkę wojenną należy zatopić bo żaden okręt nie uchroni się przed rakietą hipersoniczną. Idąc tym tokiem myślenia nie potrzebuję symulacji komputerowej by wiedzieć, że w przypadku zmasowanego ataku rakietowego z ładunkiem nuklearnym, żadna broń w Polsce nie zostanie ocalona. Wniosek wojska lądowe zaorać, zdemilitaryzować, wywieśić białą flagę z napisem: "Rosjanie nie strzelajcie, jesteśmy krajem neutralnym...". Tyle w kwestii, dla mnie, śmiesznych symulacji... Za każdym razem wniosek będzie taki sam: potrzebujemy więcej pieniędzy na modernizację... Może w 2040 roku znajdzie się partia, którą mówiąc "bezpieczeństwo najważniejsze" porządnie zainwestuje w modernizację. Narazie mamy żółwie tempo i dużo gadania...

Pjoter
wtorek, 19 lutego 2019, 23:09

I tak nie wyświetlona zostanie moja uwaga bo mnie tu nie lubią nam potrzebna jest szarancza czyli duzo malych dobrze uzbrojonych lodzi np w spaiki i dobra artyleria z kontynentu to jest priorytet pozniej pomyślimy o okretach wspierajacych misje przy naszym bajorze to jest podstawa a nie lotniskowiec i krążownik aby zaspokoic ambicje naszych admiralow

Marek1
wtorek, 19 lutego 2019, 23:03

Żadnych fregat teraz. Może za 20-30 lat. Teraz absolutny priorytet to systemy obr. powietrznej, ale wszystkie w zdwojonej co najmniej ilości, mobilne syst. artylerii rakietowej o zas. 90/150/499km+(balistyczne /manewrujące), natychmiastowy zakup i integracja z pojazdami(KTO/BWP/4x4) co najmniej 500 CLU dla Spike-LR/ER, Spike 2, kilkuset NLAW i 2000 RGW-90/110. No i na koniec NIE mniej ważne - przywrócenie POWSZECHNEJ, obowiązkowej zasadniczej sł. wojskowej w wymiarze 6m-cy(1 m-c unitarka + 5 m-cy intensywne szkolenie poligonowe z podst. bronią piechoty). Na to MUSZĄ się znaleźć pieniądze w perspektywie planowania 10-letniego.

Anomander
wtorek, 19 lutego 2019, 22:57

W końcu ktoś mądrze mówi. Może ta analiza da do myślenia naszym decydentów.

Werter
wtorek, 19 lutego 2019, 22:47

Napiszę krótko: doprawdy cudaczne wnioski przypadkowego zespołu kolejnych pseudo ekspertów. Idąc tym tokiem rozumowania zadbajmy sobie pytanie jaka jest skuteczność dwóch baterii Wisły zakupionych za 17mld PLN w zwalczaniu Iskanderow oraz zmasowanych ataków samolotów rosyjskich? Jaka jest skuteczność innych posiadanych przez naszą armię systemów plot i zdolność do osłony miast portów czy baz lotniczych i zgrupowań wojsk? Co będzie oslanialo dwie baterie Wisły przez zmasowanym atakiem z kilku stron?. Jeżeli te wszystkie systemy nie nadają się do obrony to po co tracić pieniądze na ten szajs? Po co tracić kasę na czolgi bwp homara? Przecież to wolne cele. Biorąc pod uwagę że fregaty przeciwlotnicze z prawdziwego zdarzenia uzbrojone po zeby a nie oszczędnie jak to u nas bywa, Wyposażone w nowoczesne systemy radarowe zdolne byłyby do osłony całego wybrzeża miast i ludzi tam mieszkających oraz ich zdolności obronne byby wielokrotnie wyższe niż te dwie baterie Wisły i całe pozostałe rakietki plot jakie teraz mamy to te wnioski tych ekspertów są kuriozalne i oderwane od rzeczywistosci. Polska musi rozpatrywać swe zdolności obronne w połączeniu z całym NATO. Bez Sojuszu jakiekolwiek scenariusze prowadzą tylko do jednego wniosku: armia jest nam zbędna generuje tylko koszty i nigdy sami się nie obronimy niezależnie czy konflikt będzie trwał 2 czy 5 dni. Skoro fregaty przeciwlotnicze są takie słabe to co powiecie na obecnie posiadane Lubliny Slazaka czy 50 letnie okrety podwodne?. To dopiero cele. Na nie nawet nie trzeba rakiet hipersonicznych. Wystarczy jedna prosta rakieta wystdzelona że śmigłowca.

asd
wtorek, 19 lutego 2019, 22:45

Rosyjskie lobby jak widać sięga dość głęboko. Teraz będą pojawiać się wszelkie "wiarygodne analizy", jak to Polska nie potrzebuje MW, bo Kaliningrad zatopi, samolotów też nie, bo Kaliningrad zestrzeli, OP nie bo za duże na płytki Bałtyk, rakiet nie bo Kaliningrad ma więcej a nasze zestrzelą... Nic tylko położyć się na ziemi i czekać aż nas rozdepczą swoimi cuchnącymi walonkami. A ja mówię - robić swoje, budować, kupować. Psy szczekają a karawana jedzie dalej.

Patcolo
wtorek, 19 lutego 2019, 22:41

Rozwój naszej Marynarki powinien iść w kierunku okrętów podwodnych różnych typów. Do udziału w misjach zagranicznych starczą okręty patrolowe takie podrasowane Ślązaki starczą (3 sztuki). Do zadań na Bałtyku wynikających z naszych zobowiązań wobec NATO w sam raz są nasze niszczyciele min (max 9 sztuk). Bardzo silna flota okrętów podwodnych z rakietami nam wystarczy (3 Andrasty 3 Scorpeny 3 Barracudy typy OP mogą być inne) do tego dywizjony nadbrzeżne z dobrym rozpoznaniem i sprawa MW jest rozwiązana na wiele lat.

Marek
wtorek, 19 lutego 2019, 22:33

Ciekaw jestem czy ABW kontroluje źródła finansowania przeróżnych fundacji?

Gras
wtorek, 19 lutego 2019, 22:21

3 Okręty podwodne i 3 korwety może maks 2 fregaty ale to nie na Bałtyk tylko do zespołu NATO.

Edmund
wtorek, 19 lutego 2019, 22:00

Brawo za analizę.

Zbych
wtorek, 19 lutego 2019, 21:51

Jak słyszę o kolejnych analizach, debatach itp. to robi mi się niedobrze. Może zainstalować proce na tych okrętach i pukawki na żołędzie? Będzie przynajmniej eko. Wszystko, co oddala zwiększenie zdolności Polskiej Armii to zwykła dywersja. Krytyka wszystkiego i oczywiście żadnych konkretnych propozycji. Ponad trzydzieści lat bełkotu.

Poeta
wtorek, 19 lutego 2019, 21:00

Nie tyle nie są potrzebne co NA PEWNO nie są elementem priorytetowym do odbudowy Marynarki Wojennej, ale mogą się pojawić w momencie istnienia mocnej bazy okrętowej złożonej z nowoczesnych korwet, OP i niszczycieli min.

Jacek
wtorek, 19 lutego 2019, 20:57

Logiczne. Wnioski można wyciągnąć nawet bez badań i symulacji. Wystarczy rzut oka na mapę.

miras
wtorek, 19 lutego 2019, 20:16

To samo można napisać o czołgach przy pierwszym starciu nasze czołgi zostaną zniszczone.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama