Rakiety i torpedy zatopiły fregatę Oliver Hazard Perry [WIDEO]

19 lipca 2016, 12:02
Fregata USS „Thach” – zdjęcie z 12 kwietnia 2013 r. – fot. US Navy
Reklama

W czasie manewrów RIMPAC 2016 na Pacyfiku wykonano ćwiczebny atak rakietowy i torpedowy, w wyniku którego zatonęła ex-amerykańska fregata USS „Thach” (FFG 43).

Do zdarzenia doszło 55 Mm na północ od wyspy Kauai na Hawajach. Fregata wprowadzona do linii 17 marca 1983 r. i wycofana ze służby 1 listopada 2013 r. została „zaatakowana” przez okręty amerykańskie, południowokoreańskie i australijskie, które w ten sposób w miarę realnych warunkach szkoliły się w zwalczaniu faktycznych celów nawodnych.

Epizod oznaczono jako SINKEX (Sinking Exercise) okazał się bardzo trudny do zrealizowania. Z materiałów filmowych wynika wyraźnie, że co najmniej dwukrotnie okręt został trafiony rakietami przeciwokrętowymi w śródokręcie powyżej linii wodnej, które jednak nie uczyniły zbyt dużych szkód w samej konstrukcji jednostki. Duże spustoszenie wywołało dopiero uderzenie torpedy wystrzelonej z okrętu podwodnego, której wybuch na rufie podniósł do góry na kilka metrów pokład lotniczy. Podobnie widoczne uszkodzenia spowodowała również druga torpeda, która trafiła w dziób. Warto zaznaczyć, że pomimo tego fregata nadal jeszcze długo unosiła się na wodzie.

Ostatecznie okręt zatonął na głębokości około 4572 m. Według Amerykanów nie będzie on stanowił zagrożenia dla środowiska, ponieważ wcześniej został odpowiednio do tego przygotowany pod nadzorem agencji EPA (Environmental Protection Agency). Zanim więc fregatę wyznaczono do operacji SINKEX, poddano ją rygorystycznemu procesowi czyszczenia: - z usunięciem wszystkich materiałów szkodliwych: w tym akumulatorów, transformatorów, kondensatorów i śmieci. Oczyszczone zostały również zbiorniki i rurociągi.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Bever
piątek, 4 października 2019, 21:59

Burta prostopadle, bez manewrow uniku, nieruchomy, bezbronny ale unikalny. Nasze lepsze, dojrzalsze.

Boczek
wtorek, 19 lipca 2016, 20:09

No to tym co pytają o zatopienie wytłumaczę: - po pierwsze; okręt jest odkształcony i przy explozji nie w części dziobowej i nie ma napędu - wały nie są w linii (dalej *). - po drugie; większość okablowania w maszynowni jest zerwana - lub więcej bo nie wiemy co robią pokłady wewnątrz - po trzecie; po torpedzie pod dziobem okręt jest kompletnie odkształcony - cały alignment is dead, artyleria lufowa w nic już nie trafi, a radary mogą przekłamywać namiary. A jeżeli nie jest zbudowany w full shock, to nie ma niczego więcej na pokładzie co funkcjonuje; żaden diesel, żadna pompa, żadna szafa rozdzielcza, żaden monitor - wszystko spadło na pokłady. To są te "okręty" po 180-250 mln €. Full shock dla G/S czy M+C to 50 mln €. To informacja dla tych którzy wierzą, że G/S czy M+C można wybudować poniżej 300 mln € sztuka. - po czwarte okręt to "rura" o przekroju prostokątnym i brakujące poszycie kadłuba, czy nadbudówek lub pokład, spowodują, że złamie się za parę minut na fali. Można to dobrze zaobserwować od 2:05 (*) jak się część rufowa poprzez brak pokładu heli uniezależniła od reszty kadłuba i na fali odpadnie. - podobnie będzie z dziobem - zniszczenia od 3:40

dk.
wtorek, 19 lipca 2016, 21:19

Torpedy - zgoda, że wszystko zdewastowały. "Martwimy się" tu chyba wszyscy o skuteczność rakiet przeciwokrętowych. Bo jeśli te "polskie" też okażą się tylko na tyle skuteczne ? Film jest, ale danych o pociskach brak.

Kuba
wtorek, 19 lipca 2016, 13:29

Pamiętać należy o tym, że strzelano do pustej skorupy więc nie było wybuchu (pożaru) paliwa i amunicji, które potęgują efekt trafienia.

Supernauczyciel
wtorek, 19 lipca 2016, 13:21

Czyli nasze okręty są niezatapialne jakby.

xx
wtorek, 19 lipca 2016, 13:07

Proponuję, by dywizjon rakietowy spróbował zatopić tak jedną z naszych dwóch wspaniałych fregat, wyjaśniam korzyści: - znaczne oszczędności, powstałe w wyniku usunięcia z kosztów i tak nieprzydatnego bojowo starocia. - za zaoszczędzone corocznie pieniądze MarWoj może kupi jakiś nowy sprzęt ? - sprawdzenie faktycznej skuteczności nowych polskich rakiet. Przyda się przy celowaniu następnie (jeśli zdążymy) do okrętów napastników - zatopić ten złom na stosunkowo płytkich wodach i w pobliżu miejscowości turystycznej - dana gmina pozyska w ten sposób dodatkową atrakcję, przyciągającą amatorów nurkowania. Czyli skorzystąją wszyscy, zamiast wszyscy mieliby do tych gratów wciąż dokładać - w wypadku niepowodzenia zatopienia przy pierwszym strzelaniu, uzyskujemy cel wielokrotnego użytku. Też dobre !

Marek1
wtorek, 19 lipca 2016, 12:35

Zastanawiająca jest nikła skala zniszczeń dokonanych przez 2 rakiety p.okrętowe. Co do torped najprawdopodobniej wykorzystano zapalniki magnetyczne, bo wyraźnie widać, że do eksplozji głowic doszło POD kadłubem, a nie w wyniku bezpośredniego uderzenia torpedy w kadłub pod linia zanurzenia. Zresztą również te 2 torpedy NIE spowodowały większego przechyłu i zatonięcia okrętu - albo więc fregaty typu OHP są wyjątkowo solidnie zbudowane, albo zastosowane efektory bardzo mało wydajne(skuteczne). Najprawdopodobniej więc gdyby okręt był obsadzony przez sprawną i dobrze wyszkoloną załogę, to pomimo ciężkich uszkodzeń i wyłączenia z walki, załogowym ekipom ratowniczym udałoby się zapobiec zatonięciu jednostki. Przypadek do gruntownego zbadania i przemyślenia przez marynarki wojenne rożnych krajów ...

ax
wtorek, 19 lipca 2016, 13:29

nie bierzesz pod uwagę że z okrętu usunięto amunicję i paliwo (i pewnie wiele innych elementów) co eksploduje w pierwszej kolejności

grundy
wtorek, 19 lipca 2016, 13:29

Rakiety eksplodowały wewnątrz kadłuba i zrobiły zapewne znacznie więcej zniszczeń niż to tylko wynika tyko z zewnętrznych oględzin (ale pewnie ujęć z kamer wewnątrz kadłuba nie zobaczymy). Co do uratowania okrętu to mam duże wątpliwości, to była ogołocona skorupa. Przy pełnym zanurzeniu, z amunicją i paliwem na pokładzie nie wyglądałoby to tak różowo. No ale tak czy siak konstrukcja choć wiekowa wygląda na solidną, przynajmniej załoga miałaby czas na opuszczenie okrętu.

Szczypas
wtorek, 19 lipca 2016, 13:18

trzeba wziąć pod uwagę fakt, że z jednostki wymontowano większość urządzeń. Nie było paliwa, amunicji, akumulatorów więc rakiety nie miały jak wywołać pożaru lub doprowadzić do eksplozji.

xx
wtorek, 19 lipca 2016, 13:14

A może była to amunicja quasi-szkolna ? Ze zmniejszonym ładunkiem, aby więcej razy postrzelać ?

QDark
wtorek, 19 lipca 2016, 12:30

Dowód na to, że wcale nie łatwo jest zatopić współczesny(choć już wiekowy) okręt...

trw
środa, 20 lipca 2016, 02:26

"Na głębokości około 4572 m" - dobre... Około... Tak to jest jak się bezmyślnie przepisuje z ok. 15,000 ft.

fdfdf
wtorek, 19 lipca 2016, 18:43

Po co oni ja zatapiali, mogli nam ją przekazać, byłby kolejny do kolekcji skansenowych okrętów.

Juhas
piątek, 4 października 2019, 11:19

Oni też muszą na czymś ćwiczyć...

Herr Oberst
środa, 20 lipca 2016, 13:13

Przykład nędznej skuteczności współczesnego uzbrojenia, zwłaszcza rakiet.

Grulgor
środa, 20 lipca 2016, 00:19

Solidny okręt. I doświadczenia wojenne też to potwierdziły. Pomijając ten przykład, gdzie okręt świadomie został wykorzystany jako cel, jeśli właściwie przeanalizuje się podział wewnętrzny kadłuba oraz położenie wszystkich siłowni, wniosek zaprowadzi do pierwszego zdania.

LUKE
wtorek, 19 lipca 2016, 15:17

Okay spokojnie, przeciesz ta jednostka nawet sie nie bronila jej armament byl wylonczony! Jak by sie bronila to by ja tak nie zatopili!

Kris
wtorek, 19 lipca 2016, 14:27

Przypomina się mi pokazowe strzelanie ze Spike'a do czołgu na poligonie niedługo po zakupie pierwszej partii. Wszyscy widzowie dziwili się, że nie było wybuchu, niektórzy sądzili, że pocisk w ogóle nie trafił w cel, bo sama dziura nie była widoczna z daleka. O ile delegatom z sejmu nie można dziwić się brakom w tego rodzaju wiedzy o tyle od bywalców defense24 można by oczekiwać nieco więcej.

edi
wtorek, 19 lipca 2016, 14:26

Bo tu nie chodzi o zatopienie tylko wyeliminowanie. Po pierwszym strzale powstałby pożar a jednostka została by wyeliminowana.

Afgan
wtorek, 19 lipca 2016, 14:10

Zastanawiam się jakich użyto pocisków przeciwokrętowych. Obserwacja siły wybuchu i efektu trafienia (niewielka dziurka w kadłubie) wskazuje że użyto pocisków chyba przeciwczołgowych coś w rodzaju Hellfire a nie Harpoon. Efekt trafienia 2 rakietami doskonale widać w 1;20 minucie nagrania, proszę się przyjrzeć.

Nojatotamnwm
wtorek, 19 lipca 2016, 20:45

Hellfire to by zostawił niewielką dziurę, do której mógłbyś włożyć rękę. Na filmiku widać, że pocisk był długi. W czasie wojny Irańsko-Irackiej OHP dostał dwoma Exocetami i nie rozpadł się na kawałki.

Boczek
wtorek, 19 lipca 2016, 20:20

Prawdopodobnie masz rację, bo powyżej 100 kg ładunku powinno było zerwać częściowo poszycie. Ale w realu byłyby eksplozje wtórne.

Tweets Defence24