Rakiety Hellfire pełnoprawnym uzbrojeniem amerykańskich okrętów

19 grudnia 2020, 13:01
181108-N-N2201-001
Odpalenie rakiety Logbow Hellfire z okrętu LCS typu Freedom USS „Detroit” (LCS 7) 27 września 2018 r. Fot. US Navy/Brandon Cravey
Reklama

Doświadczenia z wykorzystania rakiet Longbow Hellfire na okrętach do działań przybrzeżnych typu LCS mogą doprowadzić do wprowadzenia tych pocisków również na innych okrętach US Navy - w tym na lotniskowcach. Jest to bowiem uzbrojenie bardzo dobrze sprawdzające się w zwalczania dużej ilości szybkich i małych celów nawodnych oraz dronów.

Informacje przekazywane przez amerykańską marynarkę wojenną wyraźnie wskazują, że próby rakiet AGM-114L Longbow Hellfire na okrętach do działań przybrzeżnych LCS (Littoral Combat Ship) już się zakończyły i rozpoczął się proces ich wprowadzania na kolejne jednostki pływające. Testy wykazały bowiem, że pociski te mogą stać się doskonałym uzupełnieniem okrętowych systemów uzbrojenia, zwiększając zakres wyboru optymalnego środka przeciwdziałania dla różnego rodzaju zagrożeń nawodnych i powietrznych.

W ten sposób nie tylko zwiększa się efektywność prowadzenia operacji, ale również ogranicza się koszty wykonania zadania. Przykładowo do zwalczania niewielkich celów nawodnych dowódca okrętu będzie miał obecnie możliwość użycia pocisków kierowanych tańszych niż rakiety przeciwokrętowe.

image
Odpalenie rakiety Logbow Hellfire z okrętu LCS typu Freedom USS „Detroit” (LCS 7) 27 września 2018 r. Fot. US Navy/Brandon Cravey

Wprowadzenie Hellfirów na jednostki pływające US Navy to pośrednia konsekwencja samej koncepcji, w jakiej były budowane okręty do działań przybrzeżnych LCS. Są one bowiem standardowo uzbrojone tylko w armatę Mk 110 kalibru 57 mm oraz rakietowy system przeciwlotniczy SeaRAM. Jednostki te nie mają natomiast na swoim wyposażeniu stałego uzbrojenia rakietowego, przeciwokrętowego. Może być ono natomiast dokładane w ramach modułów zadaniowych, na przyjęcie których okręty LCS są technicznie przygotowane: zarówno jeżeli chodzi o miejsce na pokładzie, jak i połączenia z systemami okrętowymi.

Jednym z tych modułów zadaniowych jest kompleks zwalczania celów nawodnych SSMM (Surface-to-Surface Missile Module). W jego skład wchodzi m.in. wyrzutnia pionowego startu dla rakiet Longbow Hellfire szczególnie przydatnych do zwalczania niewielkich, szybkich celów nawodnych. Podczas jednego z testów z LCS wystrzelono w krótkim odstępie czasu, salwę sześciu pocisków niszcząc nimi rój sześciu szybkich łodzi motorowych.

 

Zgodnie z informacjami przekazanymi już w 2016 r. rakiety Longbow Hellfire miały być wprowadzone na uzbrojenie okrętów LCS w grudniu 2017 r. Pomimo jednak tego, że moduł SSMM (Surface to Surface Missile Module) został już pozytywnie przetestowany w marcu 2017 r. proces wprowadzania tego uzbrojenia na jednostki pływające US Navy był cały czas odwlekany – najprawdopodobniej z powodu kosztów.

Rakiety Hellfire są dostępne w dwóch wariantach: Romeo (kierowanym laserowo) i Longbow (samonaprowadzanym radarowo). W tym drugim przypadku pocisk działa więc według zasady „wystrzel i zapomnij”, a dodatkowo jest bardzo odporny na warunki zewnętrzne (np. deszcz lub mgłę). Longbow Hellfire na okrętach LCS startuje z wyrzutni pionowego startu, która zawiera silosy dla w sumie 12 pocisków. Standardowo zabiera się dwa takie kompleksy mając do dyspozycji 24 rakiety Longbow Hellfire. Amerykańskie media obliczyły, że US Navy jak dotąd zakupiła dwanaście wyrzutni dla LCS-owskich modułów SSMM. Jeden z nich na pewno został zamontowana w listopadzie 2019 r. na stałe na okręcie USS „Detroit” (jednokadłubowy LCS typu Freedom).

Zalety rakiet Longbow Hellfire są na tyle duże, że mogą być one zamontowane również na innych amerykańskich okrętach do samoobrony. I nie chodzi tu tylko o niszczyciele i krążowniki, ale również o lotniskowce i duże okręty desantowe. Pływając na akwenach o dużym ruchu niewielkich jednostek pływających okręty te muszą być zdolne do szybkiej i skutecznej reakcji w odniesieniu do zagrożeń asymetrycznymi, jakimi są przede wszystkim szybkie łodzie motorowe. Niemałe znaczenie ma również to, że pociski Longbow Hellfire są łatwe do uzupełnienia w wyrzutniach, bez konieczności stosowania dużych dźwigów i wpływania do portu.

Reklama
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
MAZU
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 09:46

Prawidłowy tok rozumowania. Relatywnie tanie zwiększenie siły ognia, ogromny zapas pocisków (ponad 100 000). Wariant z głowicą termobaryczną (AGM-114 N) idealny na motorówki (drony). Atak roju (np. 10) szybkich dronów-motorówek stelth z ładunkami po kilkaset kg TNT, wypuszczanych przez cywilny statek handlowy, jest śmiertelnym zagrożeniem dla każdej jednostki nawodnej. Oczywiście AGM-114 Hellfire to rozwiązanie pomostowe przed wprowadzeniem do służby pocisku AGM-115 o podwojonym zasięgu (ok. 20 km). Rozwój dronów działających w roju wymusza takie rozwiązania. M

QVX
piątek, 25 grudnia 2020, 21:09

JAGM to AGM-179. Większy zasięg to dopiero Increment 3 tego pocisku, który daj Boże, żeby powstał.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 20 grudnia 2020, 12:42

Fajny bajer te rakiety tylko że z tego co widać na filmie to samo 100 razy taniej zrobiła okrętowa armata.

Fanklub Daviena
niedziela, 20 grudnia 2020, 19:05

Dokładnie: AK-176M ma większe możliwości, szybszy czas reakcji i te 6 szybkich łodzi zniszczyłaby wielokrotnie taniej... A potem USA zdziwione, że z 10x większym budżetem jednak nie mogą fikać do Rosji. :D

Davien
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 18:07

AK-176 to by nie była w stanie trafić nawet w niszczyciel, co dopiero w małą łódż motorową:)

laik, zupełny laik
niedziela, 20 grudnia 2020, 12:16

Zastanawiam się, czy dałoby się wieżę RAKA posadzić na okręcie ( może jest za ciężka i musiałaby być bez pancerza ) i do tego naprowadzane laserem, czy to przez sam okręt, czy przez drona pociski z APR i mamy skuteczny system przeciw motorówkom, kutrom, a przy pociskach zapalających i przeciw większym okrętom. Pewnie taki pocisk z moździerza mógłby przebić pokład i dno okrętu?

Stary Grzyb
niedziela, 20 grudnia 2020, 22:37

Niemcy próbowali posadzić wieżę lądowej armatohaubicy 155 mm na okrętach. Problem pojawił się jeden - wieża wraz z działem zaczęła błyskawicznie rdzewieć, i to załatwiło sprawę odmownie.

Monkey
sobota, 19 grudnia 2020, 21:07

Pomysł dobry, z pewnością są to niezbyt duże (jak na montaż na okrętach) rakiety mogące służyć do samoobrony. Oby tylko nasi decydenci się zbytnio nie podpalili tym filmikiem i nie pomyśleli o przejęciu od Amerykanów żadnych złomów typu Independence. Freedom nieco lepszy, ale nawet sami Amerykanie przyznali ostatnio, że cały program to było zmarnowanie 30 mld dolarów. Mogą teraz testować na nich uzbrojenie.

Ikar
sobota, 19 grudnia 2020, 22:40

Program dla US był zły ale okręt dla naszej marynarki w wersji MMSC. To był by bardzo dobry okręt.

46
sobota, 19 grudnia 2020, 19:07

Te pociski pozwalają na walkę z okopanym na brzegu pojazdami i onnymi punktami oporu. W Polsce miał być realizowany program Otokar Brzoza takrze wykorzystujacy mniejsze rakiety a do dzisiaj cisza.

dalej patrzący
sobota, 19 grudnia 2020, 17:11

Taki system może chronić najwyżej przed motorówkami somalijskich piratów. Potrzebny jest CIWS z prawdziwego zdarzenia taki jak na przykład AK-630. W połączeniu z pociskami balistycznymi stanowi dobrą ochronę do ataku na pozycje i obiekty nieprzyjaciela.

Davien
niedziela, 20 grudnia 2020, 11:31

Tak, najgorszy chyba CIWS swiata czyli AK-630 ....

Stivens Zdobywca
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 13:51

Skąd taka informacja?

Davien
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 18:10

Z dosiwadczeń jego uzywania na jednostkach UW. System nei ma ani porządnych systemów celowniczych, ani odpowiedniej amunicji o czym sami Rosjanie doskonale wiedzieli opracowujac pózniej systemy artyleryjsko-rakietowe jak Kasztan, Kortik, Pałasz alborobiac AK-636-2 Roj czyli AK-630 z dwoma gtlingami.

Tweets Defence24