Reklama

Rakietowy system obrony przeciwlotniczej SAMP/T - Mamba

24 maja 2013, 23:02
Pocisk Aster 30 - widzoczny układ aerodynamiczny stopnia marszowego - fot. Tomasz Kwasek
Stacja Arabel posiada charakterystyczną antenę złożoną z ponad 4000 elementów promieniujących - fot. Tomasz Kwasek
Stanowisko dowodzenia z konsolami operatorów - fot. Tomasz Kwasek
Test pocisku Aster 30 na poligonie Biscarosse przeciwko imitatorowi rakiety balistycznej - fot. DGA
Wyrzutnia SAMP/T. Wszystkie elementy systemu francuskiego umieszczone są na ciężarówkach Renault Kreax 8x4 - fot. Tomasz Kwasek

22 lutego 2013 roku Sejm RP przyjął nowelizację ustawy o modernizacji SZ RP, która zakłada wydatkowanie na budowę systemu obrony powietrznej 20% środków przeznaczonych rocznie na zakupy dla armii - jednym z potencjalnych wyborów może być SAMP/T.



Jest to ostatnia chwila ku temu, bowiem polskie środki naziemnej obrony powietrznej, szczególnie średniego zasięgu są praktycznie bezużyteczne, a sytuacji nie poprawi kolejna modernizacja zestawów Newa czy radarów P-18. Wielowarstwową i wieloelementową obronę powietrzną w segmencie średniego zasięgu musimy budować praktycznie od podstaw, co oznacza w praktyce pozyskanie zagranicznych PZR tej klasy (przy zakładanym udziale polskich partnerów). Jako potencjalnych kandydatów wskazuje się m.in. systemy Raytheon Patriot PAC-2/PAC-3, IAI Arrow, Rafael Barak 8 oraz SAMP/T.

Ten ostatni jest systemem, który powstał prawie 20 lat po najpopularniejszych dziś kompleksach: rosyjskich S-300P, S-300W czy amerykańskim Patriot. SAMP/T został opracowany z różnorodnych, opracowywanych równolegle modułów, które pozwalają na elastyczne budowanie pododdziału rakietowego. Poza tym elementy kompleksu – radary, pociski – są używane zarówno w aplikacjach lądowych, jak i okrętowych.

Program opracowania przeciwlotniczego zestawu rakietowego nowej generacji rozpoczęto w 1988 roku. Z uwagi na fakt, że program miał mieć szeroki zakres i był kosztowny od początku zakładano współpracę międzynarodową. W październiku tego roku rządy Francji i Włoch podpisały porozumienie o wspólnym opracowaniu systemu FSAF (Familie Sol-Air Future), czyli rodziny perspektywicznych zestawów przeciwlotniczych. W skład ustanowionego w styczniu 1989 roku konsorcjum Eurosam weszły m.in. firmy Marta, Thomson-CSF i Alenia OTO. Obecnie po przekształceniach własnościowych w skład konsorcjum wchodzą koncerny MBDA i Thales. Wstępne szacunki mówiły o zakupie przez oba państwa po 10-12 baterii nowych zestawów przeciwlotniczych.

W tym czasie dostępne były już pierwsze wnioski z eksploatacji innego wspomnianego zachodniego systemu przeciwlotniczego – Patriot. Stąd, w czasie prac nad systemem francusko-włoskim założono, że będzie on tańszy w zakupie i eksploatacji niż produkt Raytheona. Było to możliwe również dzięki postępie w elektronice i niższych kosztach podzespołów. W związku z tym projekt FSAF miał mieć konstrukcję modułową i wykorzystywać te same elementy (pociski, elektronika) dla wersji lądowej i okrętowej.



Już w czasie opracowywania założeń taktyczno-technicznych zmieniły się zagrożenia z powietrza i potrzebna była zmiana wymagań. W związku z tym założenia nowego zestawu zmodyfikowano – położno większy nacisk na zwalczanie celów małogabarytowych, takich jak bezpilotowe statki latające (wówczas były to w większości duże płatowce rozpoznawcze, klasyfikowane dziś jako MALE i HALE), pociski manewrujące, a nawet lotnicze kierowane środki bojowe. W początkowej fazie rozwoju systemu FSAF nie zakładano możliwości zwalczania pocisków balistycznych, stąd pociski rakietowe miały być wyposażone w głowice odłamkowe kierunkowego działania. Jednak w 1993 roku wprowadzono wymóg zwalczania rakiet taktycznych i zmieniono filozofię pracy systemu – pocisk miał w przyszłości niszczyć cel balistyczny poprzez bezpośrednie trafienie metodą Hit-to-Kill (w pociskach pierwszej generacji pozostawiono głowicę wybuchową – o czym niżej).

W 1992 roku do projektu dołączyła Wielka Brytania, włączając się w prace nad morską wersją systemu. Dołączenie trzeciego państwa spowodowało jednak zawirowania w programie – każdy z partnerów, chcąc aby lokalny przemysł skorzystał na projekcie opracowywało swoje podzespoły. Efekt tego jest widoczny w wersji morskiej, w której występują np. różne radary kierowania: SAMPSON lub EMPAR. Ostatecznie jednak w odmianie lądowej zastosowano te same zasadnicze komponenty: radar i rakiety – w dużym stopniu wykorzystano francuskie doświadczenia związane lotniczymi pociskami firmy Matra – Super 530D i Mica. FSAF miał wykorzystywać np. taką samą jak Mica aktywną głowice radiolokacyjną. W pierwszym etapie lotu pocisk miał kierować się w stronę celu metodą bezwładnościową, w fazie przechwycenia miała uaktywniać się radiolokacyjna głowica samonaprowadzająca. Nowy PZR miał być systemem lekkim, mobilnym i zdolnym do przewożenia średnimi samolotami transportowymi (niewielkie wymiary i masa komponentów: radaru, wyrzutni, stanowiska dowodzenia). Konstrukcja przeciwlotniczego zestawu rakietowego w wersji lądowej miała składać się z pięciu zasadniczych elementów: radiolokator wielofunkcyjny, oprogramowanie, stanowisko operatorów, pocisk i wyrzutnia. W 1995 roku podpisano kontrakt na fazę prototypową i rozpoczęto testy naziemne, a dwa lata później rozpoczęto próby pocisków w locie – udane przechwycenia odnotowano w czasie testów w grudniu 1997 roku.

Od początku rozwoju PZR przyjęto pionowy start pocisku rakietowego z kontenera i następnie zwrot w kierunku celu, zarówno w odmianie okrętowej jak i lądowej. Wymóg ten został sprecyzowany już po zakończeniu zimnej wojny i zmniejszeniu wydatków na zbrojenia przez państwa NATO. W erze silnego nasycenia pola walki systemami przeciwlotniczymi baterie PZR osłaniały odpowiedni sektor azymutu, tworząc ciągłą linię ognia strefowego. Obecnie, przy zmniejszonej liczbie systemów, pozostaje do osłony równie rozległe terytorium lub kluczowe obiekty, zatem PZR powinien zapewniać możliwość obrony obiektowej przy zagrożeniach ze wszystkich kierunków.

Pociski systemu FSAF miały mieć konstrukcję dwustopniową. Rakieta, nazwana Aster 30, składa się z przyspieszacza wraz z silnikiem marszowym z kierowanym wektorem ciągu oraz stopnia bojowego. Stopień startowy i marszowy sterowane są przez powierzchnie aerodynamiczne. Pocisk zaopatrzony jest w system sterowania PIF (Pilotage en Force), czyli silniczki korekcyjne z dyszami na powierzchniach sterowych stopnia marszowego, umożliwiające manewrowanie z przeciążeniem do 60 g i wejście pocisku na kurs kolizyjny z celem w odległości do 2 m. Aktywna głowica radiolokacyjna AD4A pracuje w paśmie Ku i ma zasięg od 10 kilometrów (dla celów małogabarytowych) do 20 kilometrów (dla dużych samolotów odrzutowych). Głowica bojowa jest wyposażona w kierunkowy ładunek odłamkowy z zapalnikiem zbliżeniowym. Wyrzutnia pocisków zawiera osiem kontenerów z rakietami, podnoszonymi hydraulicznie.



Ostatecznie nazwany SAMP/T (Sol-Air Moyenne Portée Terrestre) system z pociskami Aster 30, w tej odmianie nazywanej Block 1, ma zwalczać przede wszystkim cele aerodynamiczne, w pełnym zakresie azymutu, o prędkości do 1200 m/s, w tym samoloty manewrujące z przeciążeniami do 10 g i pociski manewrujące (minimalne SPO celu 0,006 m2). Po starcie rakieta kierowana jest bezwładnościowo na podstawie danych wypracowanych przed startem, za pomocą układu Agyle z żyroskopem laserowym, a w czasie lotu otrzymuje co sekundę informacje o położeniu celu. Po zbliżeniu się do niego włącza się głowica naprowadzająca i zrywane jest łącze z systemem. Radar SAMP/T o nazwie Arabel pracujący w paśmie X, posiada antenę ze skanowaniem fazowym, o szerokich kątach przeszukiwania w elewacji: od -5 do +90 stopni (dzięki temu wyeliminowano konieczność opracowania dodatkowego radaru śledzenia górnej półsfery, który miał otrzymać nazwę Zebra). Arabel śledzi ponad 100 celów w odległości do 90-100 kilometrów, antena stacji obraca się z prędkością 60 obr./min. Cele są klasyfikowane według zagrożenia i przydzielane konkretnym wyrzutniom. Oprogramowanie systemu SAMP/T pozwala na uaktualnianie danych dla rakiet o 16 celach jednocześnie i zwalczanie 10 celów jednocześnie. W skład kompleksu kontroli i dowodzenia wchodzą podsystemy MAGICS (Modular Architecture for Graphics and Image Console Systems) and MARA (Modular Architecture for Real-time Applications).



Próby prototypów zakończono w 2001 roku i w latach 2005-2006 SAMP/T wwe wstępnej konfiguracji poddano testom fabrycznym w zwalczaniu celów aerodynamicznych, a w 2008 pierwszy zestaw w niepełnej konfiguracji rozpoczął próby wojskowe. Po ich zakończeniu, w 2010 roku do Esercito Italiano i Armée de l'Air dostarczono pierwsze seryjne baterie do testów operacyjnych. Włosi planowali wówczas zakup sześciu baterii, ostatecznie zamówienie zmniejszono do pięciu baterii bojowych i jednej szkolnej z niepełnym wyposażeniem dla dwóch pułków (Mantua, Rovigo). Włoskie systemy będą działały również w Natowskim ALTMBD (Active Layered Treatre Ballistic Missile Defense). Z kolei Francja początkowo chciała pozyskać 12 baterii – po 6 dla lotnictwa i wojsk lądowych – w końcu jedynie francuskie siły powietrzne zakupiły 10 baterii dla pięciu dywizjonów (Mont-de-Marsan, Saint-Dizier, Avord, Luxeuil i Istres) - wszystkie mają być dostarczone do 2013 roku. Armée de l'Air nazwały swój system Mamba.

Obecnie bateria PZR w wersji lądowej składa się z:

  • stanowiska dowodzenia i planowania MC,

  • stanowiska operatorskiego ME,

  • radiolokatora MRI Arabel,

  • zespołu zasilania MGE,

  • czterech do sześciu wyrzutni MLT (łącznie w gotowości 32-48 rakiet),

  • dwóch pojazdów transportowo-załadowcze MRT,

  • warsztatu mechanicznego SAM,

  • warsztatu elektroniki SAE,

  • dwóch kontenerów logistycznych SR,

  • magazynu logistycznego ROV.




Elementy podsystemu dowodzenia MRI, MC i ME mogą być rozmieszczone w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, a wyrzutnie do 1 kilometra od radaru (łącze przewodowe) lub do 10 kilometrów (łącze radiowe). Tylko włoska odmiana posiada na szczeblu baterii stanowisko dowodzenia i planowania MC. Wymiana danych odbywa się w standardzie Link-11B (w przyszłości Link-16). Elementy systemu w wersji francuskiej umieszczone są na samochodach Renault Kerax 8x4 a włoskiej Iveco Astra SMR 88.45BAD 8x8 o zwiększonych możliwościach manewrowych. Wynika to z innego podporządkowania systemu w siłach zbrojnych (we Włoszech wojska lądowe a we Francji – siły powietrzne). Francuskie zestawy będą bowiem używane do osłony obiektów stacjonarnych, a włoskie również wojsk operacyjnych w ruchu.

SAMP/T przeszedł również dwie próby strzelania do „celu reprezentującego pocisk balistyczny” (październik 2010 roku i listopad 2011 roku), tj. pocisku Rafael Black Sparrow odpalonego z F-15. Obecnie, według zapewnień Eurosam, system jest w stanie zwalczać pociski balistyczne o zasięgu do 600 kilometrów. Kolejne testy przeciwbalistyczne mają być prowadzone w 2013 roku.

 

Dane techniczne systemu:




















































Rakieta



Aster 30 Block 1



Długość pocisku



4900



Średnica pocisku



420/180



Masa pocisku



450



Masa stopnia startowego



340



Masa części bojowej



15



Czas pracy silnika startowego



3,5



Prędkość maksymalna



1400



Zasięg dla celu na pułapie >3 km



100



Zasięg dla celu na pułapie <3 km



50



Pułap maksymalny



20



Pułap minimalny



0,005



 

Obecnie od 2008 roku w Eurosam trwają prace nad pociskiem w wersji Block 1NT, dostosowanym do zwalczania pocisków balistycznych o zasięgu do 1000 kilometrów. Nowa odmiana Astera 30 ma mieć zmodyfikowaną główkę radiolokacyjną pasma Ka. Modernizacji podlegać będzie radar Arabel, będzie uzupełniony nową stacją dalekiego zasięgu Ground Smarter 1000. Na razie nie są jednak znane nawet przybliżone daty wprowadzenia konfiguracji Block 1NT. Kolejną wersją rakiety ma być Aster 30 Block 2, znajdujący się w fazie koncepcyjnej. Ten pocisk ma mieć z kolei oddzielaną od stopnia marszowego głowicę typu Hit-to-Kill i system silników korekcyjnych DACS (Divert and Altitude Control System).

 

Tomasz Kwasek
Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
robotrex
środa, 22 października 2014, 11:15

szkoda gadać, i przekonywać i tak wybierzemy amerykański patriot bo bedzie znowu "telefon" z waszygtonu(tak jak przy zakupie F-16), lub izraelskiego baracka (jakby zapomniano "wspaniałą" rakietę rafael do naszego huzara) :::::)

bikso
poniedziałek, 16 marca 2015, 00:07

Jedną z zalet Patriota jest to, że był używany w warunkach bojowych i z ich powodu modyfikowany. Francuzi i Włosi nie mieli do tego okazji.

ja
piątek, 13 marca 2015, 21:15

Oby więcej takich telefonów z Waszyngtonu jeżeli będą się kończyły wyborem lepszej oferty. Jak pomyślę jakie badziewie nam wówczas oferowano ( Mirage 2000 i Gripen) to mi się jelita skręcają na sama myśl....

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama