Reklama

Rakietowe „Polonezy” już na uzbrojeniu Białorusi. Zasięg: 200 km

23 sierpnia 2016, 17:28
Fot. Ministerstwo Obrony Białorusi
Podczas ubiegłorocznej defilady w Mińsku zaprezentowano dwie wyrzutnie i dwa wozy amunicyjne systemu "Polonez" - fot. Ministerstwo Obrony Białorusi

Białoruskie siły zbrojne wprowadziły na uzbrojenie nowy, wieloprowadnicowy system rakietowy „Polonez” o zasięgu sięgającym 200 km. Planowany jest wariant o zasiegu 300 km. Jest to konstrukcja krajowa, powstała prawdopodobnie we współpracy z Chinami. „Polonez” zastąpił posowieckie wyrzutnie BM-30 „Smiercz” w dywizjonie 336. Brygady Artylerii Rakietowej z Osipowicz. 

Uroczyste przyjęcie na uzbrojenie pierwszego systemu „Polonez” odbyło się 22 sierpnia 2016 roku w 336. Brygadzie Artylerii Rakietowej stacjonującej w Osipowiczach, obwód Mohylewski. W uroczystości wziął udział minister obrony i szef Sztabu Generalnego Białorusi oraz przedstawiciele Państwowego Komitetu Wojskowo-Przemysłowego. Odbyła się ona z niemal dwumiesięcznym opóźnieniem względem pierwotnego planu, który zakładał wprowadzenie systemu z dniem pierwszego lipca. 

Czytaj też: Pociski balistyczne Grom-2 na Ukrainie

Pierwszy dywizjon wieloprowadnicowy wyrzutni rakietowy „Polonez” znalazł się w składzie 336. Brygady Artylerii Rakietowej w której nowe systemy będą sukcesywnie zastępowały posowieckie zestawy BM-30 „Smiercz”. Jest to dla białoruskich sił zbrojnych znaczący skok jakościowy pod względem możliwości ogniowych, precyzji i zasięgu rażenia. „Polonez” jest co prawda uzbrojony w osiem pocisków rakietowych, a nie dwanaście jak wyrzutnie BM-30, ale są to rakiety kierowane o znacznie większym zasięgu i sile rażenia. Warto jednak zaznaczyć, że system, wbrew zapewnieniom Mińska, nie jest produktem całkowicie krajowym.

Chińsko-białoruski „Polonez”?

Białoruskie władze chwalą się, że system rakietowy „Polonez” powstał w wyniku kooperacji wielu krajowych zakładów, jednak bardzo istotny wkład w jego rozwój miały Chiny. Większość ekspertów jest zgodna, że w białoruskim systemie wykorzystano zakupione w Chinach lub też produkowane licencyjnie rakiety A200. Są to pociski rakietowe produkowane przez jedną z firm należących do koncernu China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC). Ich parametry, wymiary i wygląd kontenera startowego do złudzenia przypominają te zastosowane w systemie „Polonez”.

Na takie pochodzenie może też wskazywać chińska wizyta sekretarza Krajowej Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksandra Meżujewa w kwietniu ubiegłego roku. Możujew spotkał się wówczas z szefami koncernu CASC odpowiedzialnymi za sprzęt wojskowy, technologie kosmiczne i rakietowe oraz z przedstawicielami firm ALIT i Poly Technologies, które zajmują się eksportem rakiet. Białoruś jest więc najpewniej pierwszym zagranicznym odbiorcą rakiet A200 i być może nabywcą licencji na ich produkcję i rozwój. Wskazują na to deklaracje o planowanym wydłużeniu zasięgu systemu „Polonez” do 300 km. Może to oznaczać dalszy rozwój rakiet chińskich, lub też współpracę w zakresie zakupu oraz koprodukcji innych pocisków dla tego systemu.

Możliwości operacyjne systemu „Polonez”

Chińska rakieta A200, oraz zgodnie z informacjami białoruskiego ministerstwa obrony system „Polonez”, może razić cele na dystansie do 200 km z precyzją (CEP) 30-50 metrów. Naprowadzanie realizowane jest przez system bezwładnościowo-satelitarny. Pociski mogą przenosić jeden z trzech typów głowic o masie 100-150 kg, których typów oficjalnie nie określono. Można spodziewać się iż będą to m.in. głowice odłamkowe lub kasetowe do rażenia celów powierzchniowych oraz penetrujące dla niszczenia celów umocnionych.

System Polonez Białoruś
Podczas ubiegłorocznej defilady w Mińsku zaprezentowano dwie wyrzutnie i dwa wozy amunicyjne systemu "Polonez" - fot. Ministerstwo Obrony Białorusi

Dane dotyczące pozycji celu mogą pochodzić z nowoczesnych środków rozpoznawczych, takich jak bezzałogowce, które zastosowano m.in. podczas próbnego strzelania „Poloneza” w czerwcu bieżącego roku. Pełna salwa 8 pocisków może zostać odpalona w ciągu 50 sekund. Co istotne, każdy z ośmiu może zostać skierowany na inny cel. Ponowne załadowanie wyrzutni z użyciem pojazdu załadowczo-transportowego zajmuje 8 minut. 

Czytaj też: Białoruś odpaliła rakietowego „Poloneza” [FOTO]

Nośnikiem systemu „Polonez” - zarówno wyrzutni, jak i pojazdu załadowczo-transportowego - jest dobrze znany i produkowany na Białorusi pojazd 8x8 typu MZKT-7930 Astrolog. Jest on wykorzystywany m.in. w wyrzutni rakiet balistycznych "Iskander", rakiet nadbrzeżnych "Klub-M" czy jako nośnik radaru dla zestawów przeciwlotniczych S-400. Pojazdy tego typu charakteryzują się wysoką mobilnością, dzięki zastosowaniu centralnego systemu pompowania kół, wszystkich czterech osi skrętnych i silnika o mocy 500 KM.

Wyrzutnia przewozi 8 gotowych do strzału rakiet i wraz z przenoszącym 16 pocisków i dźwig do ich załadunku pojazdem załadowczo-transportowym stanowi jednostkę ogniową zdolną do samodzielnego działania. W każdej baterii znajduje się również pojazd dowodzenia bazujący na podwoziu 6x6 typu MAZ-6317, umożliwiający łączność i koordynację zadań ogniowych o wyższym stopniu złożoności.

Wprowadzenie systemu „Polonez” do służby wskazuje, że białoruskie siły zbrojne biorą pod uwagę doświadczenia z ostatnich konfliktów zbrojnych, w tym również wojny w sąsiedniej Ukrainie. Jest to odejście od koncepcji „ilościowej” na „jakościową” w artylerii rakietowej. System BM-30 „Smiercz” dysponuje 12 niekierowanymi pociskami 300 mm, natomiast zastępujący go „Polonez” to 8 rakiet kalibru 301 mm naprowadzanych układem inercyjno-satelitarnym, które mogą być odpalone równocześnie do 8 odrębnych celów, wykrytych i zidentyfikowanych np. przez bezzałogowce lub inne nowoczesne środki rozpoznawcze. W tym kontekście jeszcze bardziej istotne wydaje się szybkie zaspokojenie zapotrzebowania Wojska Polskiego na system „Homar”, który ma zapewnić podobne możliwości operacyjne. Jest on jednak obecnie dopiero w fazie wyboru kontrahenta zagranicznego, podczas gdy Białoruś wprowadziła już na uzbrojenie pierwszy dywizjon. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 42
Trener
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:07

Armia białorusi jest mocno zacofana tak więc dzięki chińskiej licencji zrobili rzeczywiście epokowy skok. Zasięg 200 km nie pozwala razić krytycznych celów w Polsce bez narażenia się na ostrzał Langust, Krabów itp. Fatalny CEP i słaba głowica muszą być rekompensowane salwą większej ilości rakiet. Nasz Homar będzie miał precyzję 10m (4x większą niż Polonez) oraz mimo zbliżonej masy lepsze głowice (w tym paliwowo-powietrzne, odłamkowe, penetrujące, z subamunicją).

Piotr
środa, 24 sierpnia 2016, 01:29

Tylko czy i koedy bedzie i ile ich będzie???

kolo
środa, 24 sierpnia 2016, 00:19

Będzie miał, a skąd wiesz. Zawsze mnie zastanawia skąd wy macie takie informacje. A może wiesz co z przetargiem na naszego HOMARA.

wolf
wtorek, 23 sierpnia 2016, 23:24

o czym ty piszesz? oni maja już to na uzbrojeniu, homar....??? a co to jest i kiedy będzie? Langusta ma 40 km zasięgu, krabów mamy dwa!!! armia białorusi wyprzedziła nas w potencjale bojowym o jakieś 10 lat

Marek1
wtorek, 23 sierpnia 2016, 22:34

BARDZO ważne słowo - Homar BĘDZIE miał. Kiedy ? Nadal NIE wiadomo. Nie wiadomo nawet jaki system IU/MON chce pozyskać, więc potrwa to jeszcze spokojnie parę lat. Białorusini JUŻ MAJĄ Poloneza na uzbrojeniu i znając ich umiejętności modernizacyjne, to za 1-1,5 roku efektory Poloneza będą osiągać 300 km+ i znacząco zmniejszą wskaźnik CEP. My wtedy MOŻE zdecydujemy co za ogromną kasę chcemy kupić i że bedzie tego ze względu na cenę MINIMALNA ilość ...

Gawrobryk
wtorek, 23 sierpnia 2016, 22:34

..."Nasz Homar będzie miał"... Nasz Homar będzie miał szansę nie wzięcia udziału w najbliższej wojnie, ponieważ nie zostanie do tej pory wyprodukowany. Polonez to ładna nazwa - jak myślicie na kogo oni tego Poloneza szykują?

DSA
wtorek, 23 sierpnia 2016, 20:14

armia Białorusi jest w kilku obszarach lepiej wyposażona od naszej. Najbardziej rzuca się w oczy artyleria rakietowa: systemy Polonez ale też Toczka, Elbrus,Huragan,Tornado. Nieźle rozbudowana OPL: S-300PS, TOR2M,Newa, Tunguska, Osa

Baracuda
wtorek, 23 sierpnia 2016, 22:48

Generalnie mówiąc Białoruś to skansen. Osę lepiej zmodernizowaliśmy w Grudziądzu. NEWA-SC również bije na głowę białoruską "modernizację". Reszta to stare S-300 z rakietami 5W55R naprowadzanymi półaktywnie i Tor który ma mały zasięg i naprowadzanie komendowe jak u Osy i w starych wersjach S300 (P) dlatego sprzedano go Białorusi. Polonez jest jakością na miarę Łukaszenki.

fx
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:17

NSM CEP < 2 m przy zasięgu 150-200 km. JASSM CEP 2 m z czym do ludzi.

olo
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:13

Budżet naszego MON 10-11 mld $ vs 1,03 mld $ Białoruś pokazuje że za 10-15 lat odlecimy im w kosmos. Choć dla nas lepiej aby Białoruś w razie ataku rolników Putina nie była tak bezbronna jak Ukraina.

Rex
wtorek, 23 sierpnia 2016, 20:10

białoruś nie jest w stanie zaprojektować układów INS. generalnie mała głowica, brak automatu ładującego, kiepski CEP (ok 40m to CEP przy wsparciu GLONASS GPS a zatem sama inercja przy zakłóceniu sygnału nawigacji da CEP Toczki U czyli ok 100m). Zasięg ok 200 km sprawia że Polonezy są w zasięgu naszych Feniksów i Krabów. Nie zmienia to jednak faktu że musimy mieć Homara na wczoraj !

wewiór
środa, 24 sierpnia 2016, 12:58

Rex -jakich feniksów?-gdzie są?jakie200KM?Kraby?-mówisz o tych 2 krabach na podwoziu K-9?.Chlopie zejdź na ziemię

ekonomista
wtorek, 23 sierpnia 2016, 19:45

Najlepiej kupić licencje u Białorusinów ;-)

Shsn
wtorek, 23 sierpnia 2016, 19:27

U nas jak przed 39. Dookola wszyscy sie zbroją my dalej w powijakach.

rcicho
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:57

My też powinniśmy zaprosić chińczyków do przetargu na Homara. Założe się że są to systemy rakietowe sporo tańsze niż amerykanskie czy izraelskie. Niestety Polska nie jest już suwerennym państwem i możemy pomarzyć o chińskim uzbrojeniu. Dobrze że Białoruś nie jest naszym wrogiem a Białorusini są bardzo pozytywnie do Polaków nastawieni.

olo
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:15

Tak tylko CEP 40 metrów to antyk przy izraelskim 8-10 m. Do tego lepiej celować przy pomocy GPS a za chwilę Galileusz niż Glona.

~ronin
wtorek, 23 sierpnia 2016, 20:19

Też uważam, że Chińskie Wojska Rakietowe nie należy lekceważyć i powinniśmy wejść z nimi we współpracę. Zakupić u nich licencję na rakiety manewrujące lub coś dla naszego homara na licencji abyśmy mogli w 100 % produkować i sami modyfikować i rozwijać. Niech będą nawet gorsze od amerykańskich jednak tylko tak rozwiniemy technologie bo zakup gotowego produktu w którym nawet śróbki nam nie wolno wymienić pogrąża tylko gospodarkę. A amerykańskie 50 % produkcji Homara w Polsce to może być zwykła produkcja podwozia samochodowego do systemu. Izraelczycy niby mówią o pełnej produkcji rakiet tylko, że elektronike niby się nie opłaca w Polsce produkować czyli dalej nie mamy zdolności produkcji systemów naprowadzania samodzielnie i sprowadzamy gotowce. Niestety Spike miał być cały produkowany w Polsce a się okazuje, że jak policzymy to nawet 40 % nie jest wytwarzane w polskim przemyśle!

LOL
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:42

Głowica max 150kg? Niewiele więcej niż NSM (125kg) z naszej MJR o zasięgu 180km. Dla porównania ATACMS ma ponad 500kg głowicę.

Tom
wtorek, 23 sierpnia 2016, 22:46

Kolego NSM to są rakiety przeciwokrętowe, owszem z możliwością rażenia celów lądowych ale jednak przeciwokrętowe a to oznacza że bardzo drogie tak że po prostu nie opłaca się ich używać do atakowania celów lądowych. Natomiast ATACMS to jest rakieta balistyczna natomiast Polonez to jest artyleria rakietowa. Nie porównuj gruszek x jabłkami. Przepraszam ale odnoszę wrażenie że nie do końca wiesz o czym piszesz. Po co więc piszesz ?

edi
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:16

NSM CEP 1-2 metry dziekuję :)

Marek1
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:37

Jak zwykle szlag człeka trafia jak się czyta takie artykuły. Niewielka i NIEbogata przecież Białoruś samodzielnie lub/i za pomocą mądrej kooperacji z Pekinem pozyskuje b. dobry system artyleryjski wraz z efektorami o którym Polska może tylko POMARZYĆ. Projektuje, konstruuje, wdraża do produkcji i WPROWADZA na uzbrojenie(sic!!!!) w ciągu 3-4 lat !!! można ??? - jak widać MOŻNA,choć to wynik absolutnie NIEosiągalny przez ponad 3-krotnie większą i rzekomo bogatszą Polskę. Ciekawe swoją drogą, czy nie dałoby się jakoś z Białorusią dogadać(nawet pod stołem), by jakieś elementy z ich Poloneza zastosować w rodzącym się w ogromnych bólach i trudach Homarze. Ps. Proszę was tylko nie bredźcie tu o słynnych "kodach źródłowych" w posiadaniu Moskwy ...

gregor
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:18

NSM, JASSM poczytaj a nie będziesz bzdur pisał. Budżet naszego MON 10-11 mld $ a Bialorusi 1,03 mld wiec z czym do ludzi.

ecik
wtorek, 23 sierpnia 2016, 18:36

Nasz Homar mógłby też powstać we współpracy z Chińczykami. Było by tanio i skutecznie. Homar to nie skomplikowana Wisła, a poziom odstraszania polskich kłów wzrósłby znacząco.

heh
wtorek, 23 sierpnia 2016, 20:44

tanio bylo by wtedy gdybysmy kupili ten sprzet od chinczykow, jak dojdzie do "wspolpracy" i wmiesza sie polski przemysl to wcale tanio nie bedzie

Michał
środa, 24 sierpnia 2016, 18:19

Na ten temat napisano już dużo, jednak nie dociera to do decydentów. Bez zmiany procedury zamówień i konsultacji międzyresortowych a więc odrzucenia osławionych "dialogów technicznych" - NIC SIĘ NIE ZMIENI. Za 2,3 lata będziemy w tym samym miejscu, wydamy jedynie pieniądze na nie wiadomo na co, no i powstaną ze dwie "redefinicje wymagań", Obecny system promuje wyłącznie "dialogi" a nie zakupy.

As
środa, 24 sierpnia 2016, 07:52

Wszyscy potrafią, wszyscy mają środki finansowe, tylko nie silni, zwarci i gotowi.

ZpSo
środa, 24 sierpnia 2016, 13:25

To nie tak, jeżeli mamy w wojsku przeszło 100 generałów oraz około 23 tys oficerów, na 33 tys szeregowców to coś tu nie gra, proszę teraz policzyć sobie koszty, utrzymania takiej Armii. I tak jest od lat, kolejna sprawa, projekty wojskowe wychodzą, tylko procedura ich zatwierdzenia i wdrożenia jest po prostu długa, po za nielicznymi wyjątkami. Wydajemy na WP przeszło 10 mld $, a efektów za bardzo nie widać, powiem więcej przy tym co Rosja wydaje na swoje siły zbrojne 65 mld $ a kilka lat wcześniej w granicach 30-40 mld $ to raczej efekty są szczerze zaskakujące, przy tak niskim wkładzie doszło do sporej modernizacji Armii, dla porównania Arabia Saudyjska wydaje 87 mld $.

kriss
wtorek, 23 sierpnia 2016, 17:52

U nas to jeszcze 10 lat będą przeglądać katalogi :)

ryszard56
wtorek, 23 sierpnia 2016, 17:46

no prosze Białorus juz ma a u nas ciagle dialogi szlak człowieka trafi to wszystko powinno błyskawicznie być wprowadzane czas nagli

Gerard
wtorek, 23 sierpnia 2016, 21:19

Tylko mo kupimy o KLASĘ lepsze z CEP 2-8 m a nie 40 m.

Nojatotamnwm
środa, 24 sierpnia 2016, 02:43

NSM ma dwu metrowego CEPa! Ale o tym, że jest poddźwiękowy, ma nieco mniejszy rozmiar od Tomahawka, czyli jest bardzo podatny na OPL. Do tego dochodzi niewielka ilość tychże pocisków. Poza tym CEP nie oznacza, że pocisk musi trafić np te 40m od celu. Może również trafić 20, albo 5, a nawet prosto w cel.

Urko
środa, 24 sierpnia 2016, 18:30

Jak właśnie zauważyłeś, podawanie CEP czyli rozrzutu z 50% prawdopodobieństwem trafienia w stosunku do pocisków precyzyjnych mija się z celem i jest to jedynie informacja marketingowa. Jeśli mówimy o pociskach, które miały by pojedynczo, precyzyjnie trafiać w cel, to większy sens mają współczynniki R95 albo 2DRMS, które przy przyjęciu rozkładu Gaussa dają ok 2-3 krotnie większy rozrzut. Oczywiście takie założenie ma większy sens w przypadku rakiet wystrzeliwanych salwą. Druga kwestia, dla fachowców, czy jeśli strzelamy do dużego celu, większą ilością pocisków, na prawdę chcemy by wszystkie trafiły dokładnie w to samo miejsce? Czy nie warto mieć różnych narzędzi do różnych zadań, zamiast wprowadzać specjalnie "błędy" do super-precyzyjnych i super-drogich broni, tak mogły zastąpić te tańsze, których się nie kupiło, bo były "przestarzałe"...

acid
czwartek, 25 sierpnia 2016, 00:43

Ile to już lat gadają o Homarze? Korwet nie potrafili zbudować, czołgi im się marzą 30 tonowe, kiedy świat buduje czołgi ciężkie. W nic się nie inwestuje, nic nie zamawia, nie buduje. Tylko zagraniczne jest coś warte. Skoro tak jest to zaorać to towarzystwo i kupić gotowe produkty. Brony robić umiemy.

Tomasz
czwartek, 25 sierpnia 2016, 00:14

Mam wrażenie, jakby armią od lat zarządzali absolutni dyletanci. Pieniędzy na wojsko nie ma wcale tak mało a efekty są mizerne. Znacznie lepsze przykłady płyną ze wschodu i zachodu. Ot chociażby armia Białorusi która to ma budżet wielokrotnie mniejszy od naszego. Potrafiła jednak pozyskać poważną broń przy współpracy z Chinami, broń o której Polska może tylko pomarzyć. Co z tego, że nie tak nowoczesna i precyzyjna jak odpowiedniki w armii USA. Decydenci w wojsku dyskutują o wyśrubowanych parametrach topowej broni, a my nie mamy nie tylko "tak nienowoczesnych" broni jakie ma Białoruś, ale brakuje podstawowego wyposażenia. A jednak setki milionów złotych wracają do budżetu każdego roku z powodu ich niewykorzystania. Za to mamy tak skonstruowany proces zakupów, że oficjalnie się przyznaje np. przez posłów w odpowiedniej komisji sejmowej i prezentowanej nawet na defense24.pl, że nie ma nikogo, kto by na tym panował, ani za to odpowiadał. Jest problem, którego się nie ukrywa, ale nie ma nikogo, kto by coś z tym zrobił. Jaka jest jakość wieloletnich planów modernizacyjnych, które trzeba "redefiniować" ledwo po kilku miesiącach po raz kolejny ? A najprostsze zakupy muszą czekać na zakończenie "redefinicji". Osoby, które tworzą plany, które nie uwzględniają kilku wariantów i zmian zaistniałych ledwo w kilkanaście tygodni, zupełnie się do tego nie nadają. W żadnej firmie prywatnej takie osoby w działach strategii i rozwoju, czy badań nie ostałyby się nawet tygodnia. Wylądowałyby na bezrobociu. Śmieszą mnie wytyczne dotyczące posiadania nieuzbrojonych i nieopancerzonych transporterów. Nikt nie będzie okupywał bagien i sadzawek. Podczas ostatnich międzynarodowych ćwiczeń NATO, pływające Rosomaki dumnie czekały na zbudowanie mostów polowych przez wojska inżynieryjne, aby po nim przejechać. Pływanie nie było przewidziane, ciekawe dlaczego ? Nawet jeśli w konflikcie pływające Rosomaki przeprawią się samodzielnie przez rzekę, zostawią po drugiej stronie własne czołgi, niepływające transportery NATO, zostaną bez osłony piechoty, bez broni przeciwpancernej i dobrego opancerzenia, będą szybko zniszczone. A przecież to wykwalifikowany, potrafiący obsługiwać skomplikowany sprzęt żołnierz powinien być tym "zasobem" który powinno się chronić najmocniej. Nieprzyjaciela po drugiej stronie rzeki likwiduje się właśnie takim sprzętem jak białoruskie Polonezy czy artyleria krótszego zasięgu, aby móc potem bezpiecznie się przeprawić. Czy naprawdę takie podstawowe rzeczy trzeba pisać "ekspertom" zatrudnionym w wojsku. ?

Robin
sobota, 27 sierpnia 2016, 22:32

Podobno Chiny wypszedziły USA w systemach rakietowych, Ameryka od dawna ich nie rozwija

kolo
środa, 24 sierpnia 2016, 00:17

Jest szansa na polepszenie sytuacji w naszej artylerii , może uda się odkupić tych parę starych systemów BM-30 które Białoruś będzie zastępowała "Polonezem" . Dla naszej artylerii to będzie skok jakościowy o jakieś 50-60 km. Bo na nowe systemy raczej nie mamy co liczyć, a BM-30 system sprawdzony, tani i może uda się w 5 lat załatwić.

Młody
wtorek, 23 sierpnia 2016, 23:24

Wszyscy tak piszą o CEP przyszłych polskich rakiet. I ich wspaniałym zasięgu. A ja się pytam, czym wykryjemy cele i jak je wskażemy. Tylko niech nikt nie pisze o bsr, bo przy obronie przeciwlotniczej wielkiego sąsiada ze wschodu to nasze przyszłe, mam nadzieję nie doszłe bar klasy MALE, albo wcale nie wystartują, albo szybko "spadnie". A do Pana który porównuje pociski POLONEZA z ATACMS- to są zupełnie różne kategorie. Pociski rakietowe POLONEZA mimo dużego zasięgu są odpowiednikami rakiet do BM-30, a ATACMS to rakieta taktyczna bardziej odpowiadającą Iskanderowi lub Toczce.

Extern
środa, 24 sierpnia 2016, 12:25

Mamy dostęp/mamy mieć przez stację kliencką do dwóch Włoskich satelitów obrazowania optycznego. Poza tym a jakże ruszyła już u nas faza analityczno-koncepcyjna budowy nowych satelitów tylko dla nas. Ale niestety te słowa właściwie ostatnio stały się synonimem dla słów "nic z tego nie będzie poza straconymi pieniędzmi i kilkoma konferencjami".

fg
sobota, 27 sierpnia 2016, 18:00

Z uwagi na konflikt ukraiński program Homar miał być potraktowany priorytetowo, procedura pozyskania nowoczesnego granatnika również ślimaczy się od wielu lat, a przecież to relatywnie tani system, który w sposób wydatni może zwiększyć możliwości odparcia pancernych zagonów wroga. Tytan pierwsze transza 2 tyś egzemplarzy miała trafić na stan naszej armii od 2017r., jednak nic w temacie się nie dzieje i cisza jak makiem zasiał. Widać, że są pewne czynniki, które celowe blokują, opóźniają wręcz sabotują proces pozyskania nowoczesnego uzbrojenia.

podatnik
wtorek, 23 sierpnia 2016, 22:33

Polska na zakup licencji i współpracę z Chinami się nie zdecyduje "bo jesteśmy w NATO" - tak jakby to był jakiś ważny argument...

Kosmit
środa, 24 sierpnia 2016, 13:20

Chińczycy to dużo bardziej ryzykowny partner, niż kraje zachodnie. Współpraca z nimi na dużą skalę może skończyć się źle - przekonały się o tym niektóre kraje azjatyckie i afrykańskie, które Chińczycy zaczęli po prostu ekonomicznie i politycznie kolonizować. Nie mówię, że nasi obecni partnerzy to Klub Świętego Franciszka, ale Chiny to zupełnie nowa jakość w polityce międzynarodowej i bynajmniej nie jest to taka jakość, jaką rozgłasza chińska propaganda.

kolo
czwartek, 25 sierpnia 2016, 18:47

Panowie i Panie nam potrzebny jest sprzęt masowy. Czyli prosty, tani, produkowany w kraju i nie musi z 200km trafić w cel wielkości 5zł. Nawet takie BM-30 już będą wzmocnieniem naszej siły obronnej. Tylko musi być to sprzęt " masowy" i musimy mieć na stanie odpowiednią ilość rakiet( a nie możliwość zakupu) . Homar oczywiście ale będzie to drogi sprzęt czyli 4 wyrzutnie w ciągu 20 lat. My potrzebujemy wzmocnienia tu i teraz.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama