Raki strzelają "na ostro"

24 sierpnia 2017, 13:03
Rak w trakcie realizacji zadania ogniowego strzelaniem na wprost. Ma to znaczenie przy samoobronie w przypadku bezpośredniego zagrożenia dla moździerza i jego załogi. Żadne źródła nie potwierdzają informacji, jakoby Rak był przystosowany do strzelania amunicją kumulacyjną, przystosowaną do zwalczania celów opancerzonych. Fot. Jerzy Reszczyński
SM120K może wykonywać swe zadania w trybie MRSI, polegającym na wystrzeleniu serii pocisków, które podążając do celu różną trajektorią uderzają weń równocześnie. Zwiększa to prawdopodobieństwo zadania większych strat dzięki wykorzystaniu efektu zaskoczenia i zwiększenia intensywności ognia 8-lufowego KMO. W jednym momencie można uderzyć w cel nawałą ognia 24 granatów. Fot. Jerzy Reszczyński
W przypadku klasycznego ognia moździerzowego 2-osobowa obsługa wieży Raka jest w stanie prowadzić ogień z tempie 6-8 strzałów na minutę. W magazynie automatu ładowania w wieży mieści się zapas 20 granatów, a kolejnych 26 umieszczonych jest w magazynie w kadłubie podwozia. Fot. Jerzy Reszczyński
W przypadku klasycznego ognia moździerzowego 2-osobowa obsługa wieży Raka jest w stanie prowadzić ogień z tempie 6-8 strzałów na minutę. W magazynie automatu ładowania w wieży mieści się zapas 20 granatów, a kolejnych 26 umieszczonych jest w magazynie w kadłubie podwozia. Fot. Jerzy Reszczyński
Na razie HSW SA ma w gotowości produkcyjnej wariant kołowy Raka na Rosomaku i gąsienicowe na własnym lekkim podwoziu gąsienicowym oraz podwoziu BWP Marder. Jak zapewnia spółka, autonomiczny system wieżowy można szybko zaimplementować na dowolnym wskazanym podwoziu o odpowiednim udźwigu i szerokości. Fot. Jerzy Reszczyński
Na razie HSW SA ma w gotowości produkcyjnej wariant kołowy Raka na Rosomaku i gąsienicowe na własnym lekkim podwoziu gąsienicowym oraz podwoziu BWP Marder. Jak zapewnia spółka, autonomiczny system wieżowy można szybko zaimplementować na dowolnym wskazanym podwoziu o odpowiednim udźwigu i szerokości. Fot. Jerzy Reszczyński
Rak w poligonowym terenie. Fot. J. Reszczyński
Rak w poligonowym terenie. Fot. J. Reszczyński

30 czerwca, zgodnie w umową pomiędzy HSW SA i MON z 28 kwietnia 2016 r., w siedzibie 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Miedzyrzeczu oficjalnie odebrano 8 dostarczonych przez HSW samobieżnych moździerzy automatycznych Rak i 4 Artyleryjskie Wozy Dowodzenia. We wtorek 22 sierpnia sprzęt powrócił w region, z którego wyjechał. Tyle, że nie do HSW SA, gdzie powstał, lecz na poligon wojsk lądowych w pobliskiej Nowej Dębie.

Moździerze i AWD oraz 50 żołnierzy "cyfrowej brygady" do 5 września będą w Nowej Dębie przechodzić pierwszą poważną próbę ogniową pierwszego w Siłach Zbrojnych RP Kompanijnego Modułu Ogniowego, uzbrojonego w ten system artyleryjski.

Do dyspozycji uczestniczących w szkoleniu żołnierzy postawiono 300 odłamkowo-burzących pocisków moździerzowych kal. 120 mm i bliżej niezdefiniowaną ilością granatów dymnych oraz amunicji do broni maszynowej, stanowiącej uzbrojenie pomocnicze Raków. Scenariusz ćwiczeń zakłada nie tylko, realizowane w różnych wariantach, zadania ogniowe pododdziału.

Są wśród nich strzelania ogniem bezpośrednim do celów na dystansie 500-3000 metrów, a także strzelania klasycznym moździerzowym ogniem pośrednim do celów odległych o 6-8 kilometrów. Program zakłada ponadto wykonywanie przez ugrupowanie manewrów taktycznych całego KMO.

Czytaj więcej: Amunicyjno-artyleryjska karuzela w Sejmie. Prace nad pociskami dla Raka, Kraba, Leopardów…

Ćwiczenia, po raz pierwszy prowadzone z użyciem amunicji bojowej i w warunkach zbliżonych do realiów pola walki, odbywają się "pod nadzorem specjalistów wyznaczonych przez producentów sprzętu i amunicji". Pierwszym z nich jest HSW SA, drugim – nowodębskie Zakłady Metalowe DEZAMET SA.

SM120K Rak
SM120K może wykonywać swe zadania w trybie MRSI, polegającym na wystrzeleniu serii pocisków, które podążając do celu różną trajektorią uderzają weń równocześnie. Zwiększa to prawdopodobieństwo zadania większych strat dzięki wykorzystaniu efektu zaskoczenia i zwiększenia intensywności ognia 8-lufowego KMO. W jednym momencie można uderzyć w cel nawałą ognia 24 granatów. Fot. Jerzy Reszczyński

Dodatkową – oprócz poznania zachowania sprzętu w warunkach zbliżonych do bojowych oraz zgrywania załóg tworzących pododdział – "wartością dodaną" ćwiczeń będzie, niezależnie od korzyści dla samych żołnierzy stanowiących obsługi moździerzy oraz AWD, pozyskanie ważnych danych, które mogą być urealnione tylko w trakcie badań eksploatacyjno-wojskowych.

Będą one, jak się zakłada, pomocne w wypracowaniu norm, jakie będą obowiązywać w przypadku tego, rodzajowo nowego w Siłach Zbrojnych RP, sprzętu bojowego, instrukcji strzelań i powiązanych z nimi regulaminów, zaleceń i przepisów. Według nich szkolić się będą żołnierze w kolejnych jednostkach, które otrzymają to uzbrojenie. W 2017 r. HSW SA ma opuścić sprzęt dla drugiego z ośmiu zamówionych KMO.

Pozyskiwanie i opracowywanie danych z procesu szkolenia ogniowego ma duże znaczenie dla osiągnięcia przez jednostki wsparcia gotowości bojowej, wymagającej wykorzystania pełnego dostępnego obecnie potencjału moździerza M120K, związanego z jego wyposażeniem i możliwościami techniczno-taktycznymi.

Te zaś kształtują m.in. dzienno-nocne przyrządy celownicze, pracujące z wykorzystaniem kamery termowizyjnej i dalmierza laserowego, wojskowy system nawigacji GPS z hodometrem, cyfrowe systemy kierowania ogniem z automatycznym torem wymiany informacji pomiędzy poszczególnymi załogami i AWD, oraz możliwość przyjmowania danych o celach bezpośrednio z bezpilotowych środków rozpoznania, dotykowe pulpity.

Komfort oraz bezpieczeństwo 4-osobowej załogi zapewniają nie tylko opancerzenie, ale też systemy filtrowentylacji i klimatyzacji, zwiększające efektywność pracy bojowej oraz bezpieczeństwo w przypadku działania np. w terenie skażonym. Rak ma również możliwość pracy w systemie bezzałogowym, zdalnie sterowany z zewnętrznego pulpitu.

Rak poligon
Rak w poligonowym terenie. Fot. J. Reszczyński

Możliwości bojowe Raka wzrosną niebawem za sprawą nowej, projektowanej specjalnie dla niego i wykorzystującej w lepszym stopniu balistykę wewnętrzną działa, amunicji o zasięgu wydłużonym do 10-12 km (trwają jej badania). Do wykonywania bieżących, ujętych w programie ćwiczeń, zadań ogniowych przewidziano, oczywiście, jedyną znajdującą się obecnie w dyspozycji wojska amunicję, będącą efektem modyfikacji – znajdujących się w dużej liczbie w magazynach wojskowych – klasycznych granatów moździerzowych OF843B.

Taki sposób wykorzystania zapasów praktycznie niesprzedawalnej amunicji o kończących się okresach składowania i przechowywania jest logiczny i tani. Uwalnia on budżet państwa od kosztów utylizacji zapasów granatów OF843B o rodowodzie konstrukcyjnym sięgającym okresu II wojny światowej. Amunicja ta wystarczy do osiągnięcia zakładanych celów szkoleniowych, co uzasadnia ponoszenie kosztów związanych z jej seryjną modyfikacją.

Czytaj też: Kownacki o zmianach w zbrojeniówce. "Racjonalizowanie polityki cenowej"

Według żołnierzy, którzy od kilku tygodni zapoznają się z nowym rodzajowo sprzętem w SZ RP (nigdy dotychczas nie miały one do dyspozycji samobieżnego moździerza, w dodatku – z automatem ładowania i tak zaawansowanymi systemami kierowania ogniem i celowania), od będących w ich dyspozycji dotychczas moździerzy holowanych klasy M120 czy Sani, Raka dzieli kilka generacji.

Po żołnierzach z Międzyrzecza przekonają się o tym artylerzyści z brygad zmechanizowanych w Szczecinie (12 BZ) i w Rzeszowie (21 BSP), do których trafią kolejne KMO. Na razie nie ujawniono, które jednostki otrzymają kolejne KMO. Program dostaw powinien zostać zrealizowany do końca 2019 r.

Rak zadania ogniowe
W przypadku klasycznego ognia moździerzowego 2-osobowa obsługa wieży Raka jest w stanie prowadzić ogień z tempie 6-8 strzałów na minutę. W magazynie automatu ładowania w wieży mieści się zapas 20 granatów, a kolejnych 26 umieszczonych jest w magazynie w kadłubie podwozia. Fot. Jerzy Reszczyński

Wprowadzenie tego systemu uzbrojenia do Sił Zbrojnych RP ponownie ożywiło zainteresowanie potencjalnych zagranicznych nabywców. W HSW SA już kilka lat temu dowiedziono, że producent moździerza może bez większego problemu zaimplementować autonomiczny system wieżowy na praktycznie dowolnym wskazanym nośniku – zarówno kołowym, jak i gąsienicowym. Zakontraktowane przez polską armię – za blisko miliard złotych – w kwietniu 2016 r. Raki w liczbie 64 moździerzy plus 32 AWD, mające stanowić wyposażenie ośmiu KMO, oparte są na KTO Rosomak.

HSW opracowała też wariant Raka M120G na lekkim podwoziu gąsienicowym własnej konstrukcji, a także dokonała zabudowy systemu wieżowego na podwoziu niemieckiego BWP Marder. Analizowane są także inne, możliwe do zastosowania na zamówienie klienta, rozwiązania, takie jak np. zabudowa systemu wieżowego na KTO Piranha, BTR-4 oraz nowej platformie przygotowywanej dla przyszłego BWP polskiej armii w ramach programu Borsuk.

Rak Rosomak Marder
Na razie HSW SA ma w gotowości produkcyjnej wariant kołowy Raka na Rosomaku i gąsienicowe na własnym lekkim podwoziu gąsienicowym oraz podwoziu BWP Marder. Jak zapewnia spółka, autonomiczny system wieżowy można szybko zaimplementować na dowolnym wskazanym podwoziu o odpowiednim udźwigu i szerokości. Fot. Jerzy Reszczyński

W najbliższym czasie HSW SA oraz Inspektorat Uzbrojenia, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, będą "dopinać" warunki na jakich kontrakt z kwietnia 2016 r., dotyczący dostaw środka ogniowego i wozu dowodzenia, zostanie rozszerzony o pozostałe komponenty KMO, które badania kwalifikacyjne kończyły później niż Rak i AWD. Są nimi Artyleryjski Wóz Amunicyjny AWA, Artyleryjski Wóz Remontów Uzbrojenia AWRU i Artyleryjski Wóz Rozpoznania AWR. W tej ostatniej roli – co zostało już postanowione przez przyszłego użytkownika – występować będzie KTO Rosomak, a nie, jak początkowo zakładano, AMZ Żubr, którego parametry trakcyjne wojsko uznała za niesatysfakcjonujące.

Takie rozwiązanie oznaczać będzie nie tylko lepsze charakterystyki w terenie i bardziej komfortowe warunki pracy załogi w przestronniejszym wnętrzu Rosomaka, ale też ważny z punktu widzenia logistyki element unifikacji sprzętu w obrębie całego KMO, w którym będą występować tylko dwie rodziny nośników: Rosomak (środek ogniowy, AWD i AWR) i Jelcz (AWA, AWRU).

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 62
Reklama
jurgen
piątek, 25 sierpnia 2017, 09:52

RAK użyteczny czy nieużyteczny ? porównajcie sobie skuteczność patrolu (potencjalnie np. w Afganistanie, bo być może będzie trzeba tam wrócić) 1. wariant - dotychczasowy patrol 4 zwykłych (bojowych) Rosomaków 2. wariant jeden Wóz Zwiadowczy R-1 (z radarem pola walki i głowicami optoelektronicznymi na wysięgniku 2m plus i tak z wieżą zwykłego Rosomaka 30mm) dwa zwykłe bojowe Rosomaki (30 mm) jeden RAK (120 mm) z możliwością strzelania także na wprost Jak siła ognia tych wariantów i jakie możliwości rozpoznania

Asdf
sobota, 26 sierpnia 2017, 16:55

Zależy z jakim przeciwnikiem bo pewnie na takiego z działem spg9 prztwierdzomym do osła to pewnie skuteczny teraz porównaj sobie z rosyjskimi rozwiązaniami które przewyższają Raka i juz nie jest tak różowo. Kosztuje prawie tyle co Krab a możliwości ma marne (8km donośność to jest kpiną) lepiej więcej Krabów.

polak mały
piątek, 25 sierpnia 2017, 09:29

Typowy Polak to takie zwierz, który nigdy nie będzie zadowolony. Cieszcie się ludzie, że te Raki są wprowadzane na uzbrojenie. Zanim jednostki w nie wyposażone osiągną 100% możliwości, minie pewnie kilka lat, ale jak już się to stanie, to będzie waży element odstraszający i każdy przeciwnik (w praktyce wiemy, że tylko jeden), będzie musiał poważnie wziąć pod uwagę przy planowaniu działań, że może go spotkać duża krzywda. Wydziwiacie nad małą szybkostrzelnością. Mała? To nie są czasy bitwy o Stalingrad, gdzie trzeba zużyć wagon pocisków, żeby zlikwidować rubież obrony przeciwnika. Te 6-8 strzałów, a w praktyce pewnie 2-3 oddane na max. szybkostrzelności, to wystarczy przy zakładanej dziś celności do zniszczenia każdego celu nieruchomego - czołgu, haubicy, stanowiska strzeleckiego, radaru itp. A po oddaniu tych kilku strzałów Rak zmienia pozycję, żeby uniknąć ognia kontrbateryjnego i... znowu strzela. A teraz wyobraźcie sobie baterię - 4 szt., po 4 cele niszczone na minutę. W ciągu 10 minut będzie ich 40, w ciągu godziny.... policzcie sobie. To oznacza, że jedna nędzna bateria Raków, może w krótkim czasie wyczyścić pozycje nieprzyjaciela. Kluczowa będzie nie szybkostrzelność, ale kierowanie ogniem (a to podobno ma być na najwyższym poziomie) i możliwość rozpoznania i identyfikacji celów. Ten element niestety jest słaby. Owszem mamy możliwości, są już drony rozpoznawcze bliskiego zasięgu, są zasobniki do F16, ale na razie to są możliwości czysto teoretyczne, bo nie jest to zgrane w jeden system. Jak dla mnie - drony powinny być integralnym wyposażeniem jednostek artylerii, oprócz tego radary. Jeśli do tego dojdzie, to jestem spokojny o efektywność Raków na polu walki. Będą w stanie zmasakrować każdego przeciwnika.

d.
piątek, 25 sierpnia 2017, 20:45

Właśnie nigdy nie wiesz, czy tylko jeden ? czy może dwóch ? Lub trzech ? jeśli już mowa o przeciwnikach potencjalnych, częstych i w sumie dość nieprzewidywalnych historycznie.

arti
czwartek, 24 sierpnia 2017, 13:40

ten właz na wieży, kołnierz, klapa jak w T34 :-D

ito
czwartek, 24 sierpnia 2017, 22:33

Masz do wyboru- albo nasi są lebiegi albo klapa w T34 była całkiem nieźle pomyślana- co wolisz ?;-)

KrzyuD
piątek, 25 sierpnia 2017, 13:58

Nie znam planów, ale czy tylko 1 kmo jest przewidziany na brygadę? Raczej 1 na batalion w brygadach Rosomak powinno być.

Piżmoszczur
piątek, 25 sierpnia 2017, 23:05

Dlaczego tak mało tego sprzętu? Biorąc pod uwagę awarie, straty co chcemy nimi bronić? Jeden powiat?

Poison
czwartek, 24 sierpnia 2017, 18:45

Osłona SKO brezentem... High-tech

Rg
czwartek, 24 sierpnia 2017, 18:33

Przepraszam za pytanie, ale czy wydłużenie lufy nie zwiększyło by zasięgu, tak jak w haubicoarmatach 155mm As 90 (39 vs 52 kalibry bodajże)?

Mart
piątek, 25 sierpnia 2017, 11:38

To jest moździerz, nie armata!

NN
czwartek, 24 sierpnia 2017, 23:24

Zwiększyłoby. Tylko wtedy celność na maksymalnym zasięgu ognia byłaby niewystarczająca i trzeba byłoby używać pocisków kierowanych. Albo po prostu zrobić z tego haubicę.

alex
czwartek, 24 sierpnia 2017, 22:58

Owszem, zwiększa się też prędkość początkowa granatu i w tym problem. Przy locie z prędkościami naddźwiękowymi klasyczny kształt granatu powoduje duże opory, niestabilność a nawet koziołkowanie pocisku. Dlatego opracowywana jest specjalna amunicja o "wysmukłym" kształcie.

Dropik
czwartek, 24 sierpnia 2017, 20:34

nie . moździerze maja zawsze krótkie lufy

WP1
czwartek, 24 sierpnia 2017, 17:08

A czy nam taki moździerz jest niezbędny?? Tak patrzę to nie wiele krajów ma podobne konstrukcje w dzisiejszych czasach,Finlandia,Szwecja,Rosja,Czesi i Słowacy.....Finowie ze Szwecją zbudowali nawet podwójny moździerz.Nie mam zadania czy jest nam potrzebna tego typu broń jak moździerz samobieżny..... A czas najwyższy na Rosomakach w końcu zamontować wyrzutnie pocisków przeciwpancernych.

Hogart
piątek, 25 sierpnia 2017, 07:16

Tak Szkoda, że nie wszedł przed końcem misji w Afganistanie. Błyskawicznie rozpoczyna skuteczny ogień i błyskawicznie odskakuje. Co przy dzisiejszych radarachvpola walki i mini dronach ma kolosalne znaczenie. Ograniczy straty od ognia kontrbateryjnego.

X
piątek, 25 sierpnia 2017, 00:10

dla mnie też ten pomysł z moździerzami nie do końca jest przekonywujący

anakonda
czwartek, 24 sierpnia 2017, 20:32

nie patrz na kraje ale na nasze potrzeby,przypomne ze kiedys Polska miała husarie i niktinny takowej nie posiadałi jakąż że skuteczną była formacja .Rak jako bezposrednie wsparcie ogniowe misji czy ekspedycji sprawdzi sie idealnie jednaseriia z raka amunicja precyzyjna zniszczy kazde stanowisko ogniowe w minute i oddali sie nie narażajac sprzetu i załogi

Maczer
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:59

W każdym DMO powinien być wóz rozpoznania z BSP. Inaczej nie wykorzystamy efektywnie możliwości Raków (... i Kraków, Langust, Homarów i Kryli !)

anakonda
czwartek, 24 sierpnia 2017, 19:08

rak tonie artyleria tylko wwo a cel pokazemu zwiadowaca

Obywatel
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:21

Polacy to jedyna nacja na świecie, która myśli źle o samej sobie.

Nacja
czwartek, 24 sierpnia 2017, 22:40

Najgorsze, że ma rację.

Harry
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:21

Do projektów wojskowych należy zatrudniać stylistów, speców od dizajnu. Dzisiaj sprzęt kupuje się także oczami.

Zbulwersowany podatnik
piątek, 25 sierpnia 2017, 20:13

Zakupiliśmy/zamówiliśmy w miarę szybko po zmianie władzy Poprada, Pilicę, Pioruny, dużą ilość Beryli, Raki, Kraby, Jelcze i bardzo dużo części zamiennych oraz amunicję ale w tym roku generalnie jest jakiś przestój. Jaki jest powód takiego stanu rzeczy? Nadal nie wiadomo jak wygląda sytuacja z Krylami, kolejnym NDRem, rozpoznaniem satelitarnym, kolejnymi czołgami oraz samolotami bojowymi. Nie wiadomo też na jakim etapie jest analiza rynku dotycząca Orki, Narwi, Rybitwy i Płomykówki oraz MRTT

victor
sobota, 2 września 2017, 13:26

Powód jest taki, że skończyła się lista produktów, opracowanych i doprowadzonych do stadium produkcyjnego przez poprzednią ekipę, jak np. było w przypadku Kraba czy Raka. Nowych opracowań brak, i tyle

piotr
niedziela, 27 sierpnia 2017, 18:19

Bo kiedyś trzeba za to zapłacić. A każde z tych zamówień, realizowane jest przez kilka lat i przez co najmniej tyle samo, spłacane.

K.
sobota, 26 sierpnia 2017, 15:24

Wszystko co wymieniłeś to były rzeczy dopięte przez poprzedników , podpisano gotowe kontrakty (sprzęt przechodził próby poligonowe , nie było można tego zrobić wcześniej ). Naprawdę ciekawe jak potoczą się kontrakty teraz , kiedy procedury trzeba prowadzić od nowa ,a sporo było obietnic ...

jurgen
sobota, 26 sierpnia 2017, 14:31

w MRTT - 15.02.2017 r zaczęło się FAK i analiza rynku. A rzeczywiście pierwsze pół roku 2017 jest takie jakieś średnie zakupowo, ale może punkt ciężkości jest na negocjacjach Wisły i Homara, i jak będzie wiadomo, w jakim stopniu projekty te obciążą rok 2017 , to potem będą dopinane inne rzeczy. Pewnie częściowo się to ruszy już po MSPO. Zaczną się przymiarki do podpisania Bystrej, coś się zaczyna ruszać w sprawie Noteci (armatki 35mm), pewnie zostaną klepnięte kolejne Beryle, może MSBS, powinny być umowy na 2 pozostałe Kormorany. Z drugiej strony w tamtym roku to tez w końcówce roku działo się dużo więcej niż przez cały rok. Ale oczywiście, jak się człowiek tym interesuje, to chciałoby się, żeby to szło znacznie szybciej.

Marek1
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:07

Czytając powyższy tekst można nabrać wrażenia, że głównie po to wydano ponad miliard PLN, by pozyskać narzędzie(RAK) do wystrzelania(utylizacji) ogromnych zapasów starej i niesprzedawalnej amunicji wz. 1943

Marek1
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:04

Hmm ... 6-8 wystrzałów na minutę, to wynik wcale lub niewiele lepszy od osiąganego przez zgraną załogę holowanego M120. Ale pal sześć - może faktycznie precyzja SKO to niweluje. Tyle tylko, że precyzji tej NIE będzie, bo Raki jeszcze przez lata będą strzelać granatami wz.43(OF843B) z czasów II wś. Niestety, praktyka wskazuje, że MON-owskie "niebawem" dot. amunicji o wydłużonym zasięgu oznacza wiele lat zanim w/w ammo trafi do WP. Również godny podkreślenia jest upór z jakim MON(poprzedni i obecny) trwał przy konstrukcji wieży RAK uniemożliwiającej skutecznie korzystanie ze specjalistycznej amunicji np. szwedzkiej STRIX.

dziadek z zimy
czwartek, 24 sierpnia 2017, 19:26

chłopie - a czy kopałeś kiedyś okop dla moździerza 120 mm? - powiem ci jedno koszmar a wymiary śnią mi się do dzisiaj

victor
czwartek, 24 sierpnia 2017, 18:50

No, możemy się spierać, czy szybkostrzelność Raka i Sani są porównywalne. Dodajmy jednak do tego takie drobiazgi, jak czas przejścia z pozycji marszowej w bojową, i czas potrzebny na ewakuację moździerza po wykonaniu zadania ogniowego. Dodajmy też to, że Rak to jest 4 osoby załogi, wystarczającej do wykonania zadania, a obsługa moździerza holowanego to 6-7 żołnierzy i tabun pojazdów, które muszą dowieźć obsługę, amunicję, sam moździerz, radiostację itp., itd. Wykonanie okopanego stanowiska ogniowego przez obsługę holowanej 120-ki, a potem rozstawienie go, doniesienie amunicji i organizacja całego stanowiska kosztują tyle energii, że potem nie ma kto biegać z pociskami. Co nie znaczy, że w określonych warunkach prowadzenia operacji stacjonarnych, np. w okopach pozycji obronnych, czy w bazie w jakimś tam Mosulu moździerz tradycyjny nie ma racji bytu. Ale nie można porównywać go z samobieżnym automatem z sytuacji prowadzenia działań manewrowych - czy to w natarciu, czy dzialaniach osłonowych, czy w odwrocie..

ito
czwartek, 24 sierpnia 2017, 22:31

Fajny sprzęt tylko mało. Każda kompania powinna mieć na gwizdnięcie. I czy 46 nabojów jako jednostka ognia to nie za skromnie? Do dyspozycji jest całe wnętrz rośka, w razie czego, czyli kiedy będzie źle, ma wspomóc piechurów- czy nie powinno się tego wnętrza wypchać amunicją do pęknięcia? I jeszcze- panie Antoni- drony potrzebne do korygowania ognia. Na już.

NN
piątek, 25 sierpnia 2017, 08:48

W razie W można dopakować 20-30 granatów. Ale faktycznie sprżetu za mało.. zamówienie powinno opiewać na 4000 - 5000 wozów i tak samo jeśli chodzi o AH 155mm . Brak jest też holowanej lekkiej haubicy 155mm, Nie wspomne już o Languście której jest za mało o 300% i braku sterowania z wnętrza pojazdu.... to dalej BM21 tylko na innym nośniku.

Lord Godar
czwartek, 24 sierpnia 2017, 15:28

Jak dla mnie trochę mało amunicji ( 20+26) jest przewożone w Raku. Pewnie jest to ograniczenie masowe wynikające z nośności pojazdu i konieczności zachowania zdolności pływania , dlatego w wersji gąsienicowej widział bym "na pokładzie" minimum 60-70 pocisków.

JK
czwartek, 24 sierpnia 2017, 18:27

NIestety Rak nie pływa (przy zasięgu ognia 8-12km), nie zachowała tej możliwości również wersja gąsienicowa Raka (na podwoziu wywodzącym się z pływającego Goździka), tak że za przeszkodą rzeczną pozostaje jako wsparcie towarzyszące Rosomakom tylko stary 2S1 Goździk. Ruska modernizacja Goździka moździerz 120mm 2A80 Hosta pływa (zasięg ognia 14km 10-12 strzałów/min)

marcin
czwartek, 24 sierpnia 2017, 15:19

Pytanie dyletanta.Czy inne kraje posiadają tego typu uzbrojenie ( gdzie i jakie).Jeśli nie,to dlaczego myśmy taki opancerzony transporter - moździerz wyprodukowali.Jaka jest jego przewaga nad moździerzami klasycznymi np.armii USA

Crusader
czwartek, 24 sierpnia 2017, 18:36

Tak, posiadają, np. AMOS. Przewaga jest taka jak artylerii samobieżnej nad holowaną. Holowana w konflikcie symetrycznym w Europie praktycznie nie ma racji bytu. Oczywiście poza specyficznymi wyjątkami takimi jak np. w Donbasie gdzie na początku konfliktu artyleria większego kalibru (właśnie holowana) strzelała z terytorium Rosji, wiedząc że Ukraińcy i tak nie odpowiedzą.

jurek
czwartek, 24 sierpnia 2017, 15:12

chwila, to w Polsce moździerze i haubice mają lepsze przyrządy celownicze oraz obserwacyjne niż czołgi? Dobre. Niech maja takie a nawet lepsze, ale pilnie należy montować na czołgach nowoczesne sko. Odkładanie tego przez okres przynajmniej kilkunastu lat jest działaniem celowym szkodzącym Polsce

Cynik
czwartek, 24 sierpnia 2017, 21:39

Brawo PGZ nareszcie coś sensownego. Jedna platforma KTO Rosomak w wielu zastosowaniach. Jest iskierka nadziei że będzie jeszcze lepiej. Rak to system artyleryjski z którego możemy być dumni. Jeśli program Borsuk zakończy się sukcesem to nasz przenysł zbrojeniowy pokaże klasę. Dwie platformy KTO Rosomak i nowy BWP. Wtedy możemy modyfikować i produkować w różnych wersjach. Twórzmy własny sprzęt i go kupujmy.

Baju, baju
czwartek, 24 sierpnia 2017, 21:35

Piszą, że przeprowadzili próby osadzenia wieży na marderach - to zamierzamy kupić? Niemcy o tym wiedzą? Też na piraniach? Przecież mamy z grubsza identycznego rosomaka. Na ukraińskich BTR-4, będących moderką rosyjskich BTR-60?

victor
piątek, 25 sierpnia 2017, 12:40

D24 o tym pisał także: Rak na Marderze powstał na zamówienie Niemców właśnie, bo mieli szansę na duży kontrakt na Dalekim Wostoku na taki system uzbrojenia, który pozwoliłby im pozbyć się podwozi starych BWP, których nie mogli ut5rzymywać dłużej w linii w roli wozów bojowych. HSW robi to samo: do produkcji DW i WDSz dla Krabów używa podwozi Goździków, które są już "wystrzelane" i nie opłaca sie ich modernizować, ale mają sprawną wannę podwozia i układ jezdny. Dopancerza się to-to Armoxem od wewnątrz, daje powerpack MTU, nowe gąsienice, gumowa bandaże na koła, radio, Fonet i paję szpejów plus wyposażenie wozu dowodzenia, i jako WD śmiga to-to za Krabami aż miło. A wieże i działa z tak zutylizowanych 2S1 albo idą na rynek wtórny (export przez AMW?), albo na złom. Logiczne i sensowne, jak wykorzystywania starych OF-ów jako amunicji Raka na obecnym etapie szkolenia załóg. W żadnej armii nie ma tak dobrze, aby do każdego strzelania ćwiczebnego/treningowego/szkolnego zużywać najdroższą amunicję najnowszej generacji. Jak dotrze do jednostek, to się załogi przeszkolą, ale większość trafi do magazynów na wypadek W. W

GEN
piątek, 25 sierpnia 2017, 11:09

To było niemieckie zlecenie. i ich podwozie. Niemcy rozpoznawali możliwość sprzedaży podwozia Mardera z wieżą Raka.

Tadek
piątek, 25 sierpnia 2017, 00:20

To są opcje eksportowe. Można bez większych problemów osadzic na dowolnym pojeździe o odpowiedniej nośności.

tadek
piątek, 25 sierpnia 2017, 10:40

UKRAINA dostanie kilkanascie w prezencie za który zapłacą Amerykanie i zrobią ruskim w DONBASIE siekaninę...kilka Raków z różnych pozycji walnie jednocześnie w jeden punkt precyzyjnie z dokładnością do kilku metrów..to idealna broń do walk z separatystami..

Razparuk
niedziela, 27 sierpnia 2017, 16:33

Za taki "prezent" zaplacilaby ukraina technologiami po zsrr albo pradem lub polski podatnik na usa nie licz....

ito
sobota, 26 sierpnia 2017, 10:26

A niby dlaczego mieliby dostać coś w prezencie? Brat nam czy swat? I dlaczego należy ich wspierać w walce z separatystami? Gdyby mieli tylko kamienie i dzidy Ukraina lepiej by na tym wyszła, bo zamiast załatwiać sprawę siłą być może włączyliby myślenie i spróbowali się dogadać, bo na razie prezentują wszystko- z wyjątkiem odrobiny choćby pomyślunku.

Razparuk
niedziela, 27 sierpnia 2017, 12:58

Rozumiem ze recznie mozna uzywac strixa? Wie ktos czy amunicja takiego typu jest u nas opracowywana? Nie mysle o nowe zwyklej OB tylko o typach "inteligentnych" dla RAKA?

NN
niedziela, 27 sierpnia 2017, 16:35

Mesko we współpracy z WAT i Łuczem pracowało nad APR 120 już 4 lata temu, chyba nawet prezentowali je na którymś MSPO.

marcin
piątek, 25 sierpnia 2017, 16:22

Czy ktoś z koleżeństwa mógłby mi objaśnić,w czym jest lepszy Rak od AMOSa.Wg wikipedii,odnoszę wrażenie,że Amos ma lepsze parametry ( szybkostrzelność,zapas pocisków).Czy nie lepszy byłby zakup licencji i produkcja w Polsce?Dziękuję za odpowiedź

Hare
niedziela, 27 sierpnia 2017, 13:40

Pierwsze i najważniejsze: AMOS nie wchodzi na Rosomaka ani nawet na AMV. Nośnik AMOSa wygląda z przodu jak AMV ale z tyłu widac ze to zupełnie coś innego. Na Rosomaka wszedłby NEMO i chyba nawet badano sprawę ale cena z tego co pamiętam miała być nieakceptowalna (o zakresie polonizacji nie wspominając), wkrótce potem ogłoszono rozpoczecie programu polskiego moździeża ładowanego odtylcowo.

rozczochrany
sobota, 26 sierpnia 2017, 21:39

Ważne by rozwijał się polski przemysł i polska myśl techniczna. Byśmy mieli własne wyroby. By Polskie zakłady je rozwijały i sprzedawały także za granicę. To tak jak zapytać czy lepiej kupić rybę czy wędkę i samemu łowić ryby. Obecnie testowana jest nowa polska amunicja do tego moździerza. Po wejściu jej do produkcji zwiększy to jego możliwości.

Anty C-cal przed 500+
sobota, 26 sierpnia 2017, 11:38

Amos na Dwie lufy Kolego. a dlaczego nasz wali pociskami wz.43?

Turbo Szwej
piątek, 25 sierpnia 2017, 16:12

Coś mi tu w rachunku nie pasi. Osiem kompanii wsparcia na rakach. 3 - 17 brygada 3 - 12 brygada 2 - 21 brygada Co z trzecim batalionem w 21 BSP 2

Podbipięta
wtorek, 29 sierpnia 2017, 13:24

Trzeci

Willgraf
piątek, 25 sierpnia 2017, 22:41

dostanie 3 na gąsienicach ?

Dropik
czwartek, 24 sierpnia 2017, 20:38

nie jest to zły moździerz ale ma sowoje wady . niska szybkostrzelnośc ( 6./min) magazyn na pociski o długości 800mm - najnowsze zachodnie kierowane mają ponad 900mm , ale przede wszystkim zakup jest kosztowny . Koszt zblizony do Kraba.

Wojciech
piątek, 25 sierpnia 2017, 11:36

Z tym kosztem to trochę pojechałeś. Ale coś muszę dodać. Jeśli się przez 25 lat niczego nie kupuje to chcąc przywrócić zdolności produkcyjne jakie są potrzebne SZ trzeba zainwestować. Nowe hale, obrabiarki, technologie, szkolenie ludzi etc. Rząd nie może dać pieniędzy bo Unia nakaże zwrot i firma upadnie. A tak w cenie produktu mamy ukrytą subwencję dla - państwowej w końcu - firmy. Proste?

Asdf
piątek, 25 sierpnia 2017, 08:53

LOL miały to być niby niszczyciele czołgów teraz widać ze nawet to było lipa, Strix tam się nie zmieści tak zapomnialem opracuja sobie z Ukraińcami. Robić tak żeby nie było porzytku wiecznie żywe.

X
piątek, 25 sierpnia 2017, 00:12

też nie rozumiem czemu jest 800mm, a nie 900 ?, i do tego ta gimnastyka z dedykowaną amunicją

Vvv
czwartek, 24 sierpnia 2017, 13:58

Obecna amunicja to porażka a mesko nie poradzi sobie z granatami do raka.

Fello
czwartek, 24 sierpnia 2017, 16:58

Mesko nie robi pociskow do Raka tylko Dezamet. I te na ktore wojsko tak dlugo czeka juz za niedlugo zaczna przechodzic badania kwalifikacyjne. Takze spokojnie, jeszcze troche cierpliwosci I wiary kolego.

Tweets Defence24