Reklama

Radom Air Show 2015: Eurofighter GmbH z propozycją dla Polski

23 sierpnia 2015, 21:54
Piloci Eurofighertów - fot. A.Hładij/Defence24.pl
fot. A.Hładij/Defence24.pl
fot. A.Hładij/Defence24.pl
Eurofighter podczas pokazów Radom Air Show fot. A.Hładij/Defence24.pl
fot. A.Hładij/Defence24.pl
Eurofighter prezentacja fot. Andrzej Hładij

Na pokazy Radom Air Show 2015 przyleciały dwa myśliwce Eurofighter ze składu sił powietrznych Niemiec i Włoch. Ta druga maszyna zaprezentowała się publiczności podczas pokazu w locie. Przedstawiciele konsorcjum Eurofighter GmbH liczą na zainteresowanie swoją konstrukcją Sił Powietrznych. Europejskie myśliwce mogą być brane pod uwagę jako potencjalni następcy Su-22 i Migów-29. 

Na pokazy Radom Air Show 2015 przyleciały dwa myśliwce Eurofighter ze składu sił powietrznych Niemiec i Włoch. Ta druga maszyna w wersji jednomiejscowej zaprezentowała się publiczności podczas emocjonującego pokazu w locie. 

Przedstawiciele konsorcjum Eurofighter GmbH liczą na zainteresowanie swoją konstrukcją Sił Powietrznych, które w przyszłej dekadzie będą potrzebować następców dla Su-22, a następnie również Migów-29. Potrzeba pozyskania 16 nowych samolotów wielozadaniowych została zidentyfikowana i zdefiniowana w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022. Pierwsze maszyny miały trafić do polskiego lotnictwa już w 2019 roku. Wprawdzie wraz z decyzją o pozostawieniu w służbie Su-22 do około 2025 roku realizacja zakupu nowych samolotów przesunie się w czasie to konsorcjum Eurofighter GmbH rozpoczęło już promocję swoich maszyn na polskim rynku. Jedną z okazji do tego był Radom Air Show 2015.

Obok amerykańskich F-35 i F/A-18 Super Hornet bardzo poważnym kandydatem na następców polskich Suchoi i Migów jest Eurofighter Typhoon. Do tej pory ponad 440 tych samolotów trafiło do sił powietrznych Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Austrii i Arabii Saudyjskiej. Kolejnym użytkownikiem zostanie w 2017 roku Oman. Samoloty przeszły swój chrzest bojowy. Do działań przeciwko Libii swoje samoloty wysłała Wielka Brytania i Włochy. Z kolei w nalotach na pozycję islamistów w Syrii i rebeliantów Huti w Jemenie biorą udział maszyny saudyjskie. Eurofightery należące do wszystkich czterech krajów NATO, które mają je w swoich siłach powietrznych stacjonowały też wielokrotnie na Litwie i w Estonii w ramach misji NATO Baltic Air Policing

Obecnie produkowane Eurofightery bardzo różnią się od tych, które po raz pierwszy trafiły do służby w 2003 roku. O ile samoloty z pierwszych partii produkcji mogły wykonywać wyłącznie misje polegające na zwalczaniu celów powietrznych to myśliwce z Transzy 3. są już maszynami w pełni wielozadaniowymi. Mogą więc wykonywać zarówno zadania typowo myśliwskie jaki i zwalczać cele naziemne przy użyciu dużego asortymentu uzbrojenia od lekkich pocisków Brimstone 2 przez szeroki wachlarz kierowanych bomb lotniczych po pociski samosterujące dalekiego zasięgu Storm Shadow i Taurus.

Przedstawiciele koncernu informują, że to nie koniec programu modernizacji Eurofightera. Samoloty mają być zdolne do wykonywania swoich zadań jeszcze przez dziesięciolecia. Aktualne plany producenta zakładają modyfikowanie maszyny, aż do 2040 roku, a same samoloty mają latać jeszcze w 2050 roku. W najbliższej przyszłości Eurofightery otrzymają zaawansowany radar typu AESA Captor-E o rozszerzonym polu widzenia,  konforemne zbiorniki paliwa, nakładki na płatowiec (m.in. na wloty powietrza) zmniejszające skuteczną powierzchnię odbicia fal radarowych i pakiet polepszający własności aerodynamiczne. Jak podkreślali przedstawiciele konsorcjum podczas konferencji dla mediów Eurofightery otrzymają też nowe uzbrojenie. Poza bronią powietrze-ziemia samoloty są przystosowywane do przenoszenia rakiet powietrze-powietrze Meteor o zasięgu ponad 100 km i powietrze – woda Marte ER. Nie jest wykluczona również integracja Eurofighterów z rakietami przeciwradiolokacyjnymi, gdyby pojawiła się taka potrzeba użytkowników. W dalszej przyszłości producent pragnie też rozszerzyć możliwości współdziałania maszyny z dronami, w tym umożliwienia pilotom kontrolowania uderzeniowych bezzałogowych pojazdów latających.

Dla Eurofightera istotna jest również współpraca przemysłowa z polskimi firmami lotniczymi w razie wyboru tej konstrukcji przez nasz kraj. Takie działania są zgodne z filozofią działania konsorcjum, choć na konkretne rozmowy w tym zakresie jest jeszcze zbyt wcześnie. Warto dodać, ze w tym momencie Eurofighter jest największym programem zamówień wojskowych w Europie.  Produkcja i eksploatacja europejskiego myśliwca wielozadaniowego daje ok. 100 tys. miejsc pracy w 400 firmach mających swe siedziby w krajach używających tego samolotu bojowego.

(AH)

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 52
a.s.
wtorek, 25 sierpnia 2015, 15:31

Może i daje miejsca pracy, ale płaci za to budżet - czytaj podatnik. Czyli złupi się go z kolejnych miliardów, pomimo, że już dawno w Polsce przekroczono punkt kulminacyjny na krzywej Laffera. Przypominam, że pomimo szacher-macher z funduszami OFE, który to zabieg na początku 2014 roku obniżył niemal 900- miliardowy dług publiczny o 160 mld zł, obecnie szybko "odrabiamy straty" - w tempie 10 mld złotych miesięcznie (!) i gdzieś w okolicach listopada b.r. przekroczymy poprzedni rekord. http://www.tradingeconomics.com/poland/government-debt Tym, którzy lubią przyśpiewkę pt. "Polacy nic się nie stało" i dowodzącym, że dług nawet w większej wysokości nie jest niczym szczególnym w krajach rozwiniętych, przypominam dwie rzeczy. Pierwsza- kraje te korzystają z niepomiernie większej bazy podatkowej, opartej o rodzimy przemysł i klasę średnią. Druga, wynikająca z punktu pierwszego - płacą za obsługę swojego długu niepomiernie mniejsze kwoty, Przykładowo, obligacje niemieckie są oprocentowane w okolicach zera. Nasze - 2.7% rocznie (obligacje dziesięcioletnie). Na obsługę zadłużenia wydajemy dziś ponad 2% PKB, czyli rozwijając się 4% rocznie, połowę oddajemy bankom. Jak się to ma do obronności? Ano tak. że zamiast tworzyć "tysiące miejsc pracy" przy samolotach, lepiej byłoby oprzeć obronę przestrzeni powietrznej nie o lotnictwo, ale rakietową OPL, która pozwala osiągnąć podobny efekt obronny przy zastosowaniu znacznie mniejszych środków finansowych. Siły uderzeniowe powinny z kolei bazować na bezzałogowcach, odpalanych z lądu pociskach manewrujących (takich jak NSM z NDR) i artylerii rakietowej MLRS. Konflikt w Donbasie udowodnił skuteczność artylerii rakietowej na dystansach, które dotąd angażowały lotnictwo. Bezsensowne jest też myślenie w kategoriach przygotowywania się do pełnoskalowego konfliktu z Rosją. Ta ma już dość problemów z powodu swojego mniej lub bardziej udowodnionego zaangażowania na Ukrainie i aneksji Krymu. U nas nie ma obszarów o dominującej większości ludności rosyjskiej, więc żaden z realizujących się obecnie ukraińskich scenariuszy nie miałby zastosowania. Rosji pozostawałby konflikt na pełną skalę z państwem NATO, co w obecnych realiach skończyłoby się dla niej całkowitym upadkiem gospodarki, wskutek zerwania powiązań gospodarczych z Zachodem. Krótki rzut oka na strukturę przemysłu i gospodarki Rosji powinien rozwiać wszelkie wątpliwości - kraj ten jest zależny od importu zachodnich komponentów i technologii, a także środków ze sprzedaży surowców. Również myślenie, że współczesny Rosjanin, który obecnie jest milionami wożony samolotami Boeing 747 Jumbo Jet, firmy Transaero słynnej skądinąd Anodiny, do kurortów nad Morzem Śródziemnym (kto był, ten widział), będzie równie ochoczo i takimi samymi milionami ginął, jak jego pradziad na frontach II Wojny Światowej, jest co najmniej anachroniczne. W dzisiejszych realiach nam wystarczy broń, która będzie w stanie potencjalnie wybić kilkanaście tysięcy żołnierzy napastnika, aby skutecznie odstraszyć kogokolwiek od prób militarnego targnięcia się na naszą niepodległość. Tymczasem na Polskę trwa obecnie całkiem skuteczna napaść, tyle że gospodarcza. Wywołała ona już straty ludności, które mogą być porównywalne jedynie z II Wojną Światową, ubytek ludności ostrożnie szacuje się na trzy miliony. Choć nikt tych ludzi nie zabił, to dla Polski są już straceni. O tym trzeba myśleć i temu zapobiegać, między innymi poprzez zapewnienie w kraju odpowiednich warunków do pracy i działalności gospodarczej. A nie podnosić podatki na realizowanie jakiś mrzonek o niezwyciężonym lotnictwie.

Sky
wtorek, 25 sierpnia 2015, 16:24

"lepiej byłoby oprzeć obronę przestrzeni powietrznej nie o lotnictwo" - Eurofighter jest oferowany Polsce w roli samolotu wielozadaniowego, a nie myśliwca na którym miałaby się opierać obrona p-lot. Nasza obrona jest oparta i na segmencie naziemnym i na segmencie lotniczym. Nie jesteśmy Szwajcarią, żeby sobie kupować armaty przeciwlotnicze zamiast samolotów.

Polish blues
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 12:57

SU-22 do 2025? Czy oni poszaleli czy w łapę wzięli? Ten złom o zerowej wartości bojowej ma jeszcze terkotać po niebie udając ofensywną broń?

Urko
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 20:25

Miałem straszny sen. Śniło mi się, że leże w grobie, bo już dawno umarłem ze starości, a oni dalej zastanawiają się kiedy wycofać Su-22. To chyba jakiś szatański plan, by trzymać Su-22 jako broń psychologiczną. Gdy Ruscy nas zaatakują, puścimy na nich Su-22, a oni wszyscy umrą ze śmiechu...

Pavelsky
wtorek, 25 sierpnia 2015, 00:52

O F-35 zapomnijcie. Samolot drogi, bez offsetu żadnego, zresztą amerykanie nam go tak szybko nie SPRZEDADZĄ ! (F-35 w Polsce to dalsza przyszłość) Niech MON i fascynaci F-35 nie rozgłaszają bzdur. Realni następcy Po-sowieckich maszyn to Eurofighter, Rafale, Gripen lub F-16. Biorąc pod uwagę jak MON się za sprawę zabiera oraz planowane modernizacje Mig-29 zostanie zakupionych zapewne nie więcej jak 16 maszyn, wtedy zostaną wycofane Su-22. Teraz. Jakie kryteria wyboru przedstawi MON? Np. Jedno czy dwusilnikowe? O tym co mają przenosić nie wspomnę (wg. drugorzędna sprawa) Zapewne wybierze jednosilnikowe maszyny. A szkoda. Ale kierować się będzie zarówno kosztami eksploatacji jak i cena! (EF/Rafale wychodzą najdrożej) Pozostają na placu Gripen i F-16 (zapewne cenowo porównywalne ze wskazaniem na F-16) Kto wygra? Zapewne F-16 choć uważam że powinniśmy wybrać Gripena. Powód? Pierwszy z brzegu, najważniejszy. Współpraca z Saab-em! Szwedzki koncern to potentat w Przemyśle Zbrojeniowym, produkuje sprzęt dla wojsk lądowych, wojsk lotniczych i marynarki wojennej. Możemy stać się dla nich ważnym partnerem, wyposażając armię w dobry sprzęt za relatywnie niewielkie pieniądze a dodatkowo ruszyć naszą zbrojeniówkę. Cena-offset-technologia

Jac
wtorek, 25 sierpnia 2015, 13:47

Nie ukrywam że chciałbym zobaczyć Gripena E w naszych siłach zbrojnych. Tylko ten silniczek za słaby i to jest głównym argumentem przeciwników tej maszyny. Gdyby wyposażono go w silnik F414 EPE ( 120 kN ciągu ) to byłby poważnym graczem. Podobno jego RCS wynosi tylko 0.1 m2.

Qba
wtorek, 25 sierpnia 2015, 13:29

Gripen i F-16 nie spełniają wymagań MON. Oferta F-35 dla Polski ma zostać zaprezentowana już 1 września.

tadek
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 12:42

lepiej 4 sztuki F35 niż cokolwiek innego...

Autor
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 13:19

na podstawie czego to wyliczyłeś masz jakiś specjalny wzór?

Anty Rusek
wtorek, 25 sierpnia 2015, 00:42

Eurofighter na Air Show prezentował się najlepiej ze wszystkich maszyn co latały.

Wojmił
wtorek, 25 sierpnia 2015, 14:26

Już pisałem kilka lat temu nawet: Teraz trzeba zacząć procedurę zakupu dwusilnikowego samolotu wielozadaniowego i nie w ilości 16 sztuk ale ok 50: - F/A-18, - Rafale - EuroFighter Typhoon... o F-35 zapomnijcie... z pozyskaniem go będzie zbyt dużo problemów... nastawcie się na pozyskanie go gdy F-16 będą się starzeć i dla zastąpienia F-16 albo Migów 29... Tylko w tym wskazanym układzie przeze mnie Polskie Siły Powietrzne będą silne i znaczące... Acha i bazy modernizować tak, aby w jednym miejscu nie stacjonowało więcej niż 16 maszyn... do remontu bazy w dolnośląskiem, w Mirosławcu i Świdwinie na przygotowanie dla nowych maszyn...

Qba
wtorek, 25 sierpnia 2015, 19:31

W momencie dostaw nasze F-16 będą miały po 20 lat a MiGi 29 będą wycofywanie.

Fancik
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 11:19

Raczej EF nie był by dla nas dobrym wyborem. Ani jego przewaga nad F16 nie jest powalająca (zwłaszcza w perspektywie wyposażenia F16 w radar AESA), ani nie oferuje zupełnie nowych możliwości jak F35. Bardziej logicznym w naszym wypadku było by pozyskanie kolejnych F16- nawet używanych, lub np 16 nowych (najlepiej w wariancie V) i 16 używanych. Pozwoliło by to zastąpić Su, i ta część niemodernizowanych Migów. A za 10-15 lat, po wyczerpaniu resursów reszcie Migów, wzięło by się dwie eskadry F35. No chyba że do tego czasu okazało by się że to padaka, to wówczas można by wybierać z obecnej generacji 4.5, ale nawet w tym wypadku stawiał bym raczej na Rafale, niż na Eurofightera.

Qba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 17:55

Wariant V to pakiet modernizacyjny do C.

alibaba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 16:51

Od 2016 r. Typhoon-y w sile jednej eskadry wejdą na wyposażenie Polskich SP. Tak powiedział gen.Majewski i jeżeli tego nie zrealizuje SAM się zdegraduje i zrezygnuje z emerytury oddają się do dyspozycji trybunału stanu i prokuratury przyjmując na klatę każdy wyrok.....

Sky
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 18:15

Z tego co pamiętam - była mowa o roku 2017, a nie 16, i o jednej eskadrze samolotów wielozadaniowych, a nie konkretnie EF.

Gość
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 10:12

Przy skromności naszych środków byłoby niedorzeczne wybranie Eurofightera. Należy powiedzieć że F16 mamy już kilka lat w eksploatacji i jeszcze wszystkich związanych z nim systemów nie uruchomiliśmy. Trzeba powiedzieć otwarcie że przy tych środkach i ogromnych potrzebach naszej armii i nie chodzi tylko o modernizację ,ale i o ilość sprzętu powinniśmy wybrać F16 lub f35.

say69mat
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 10:41

Podstawowym paradygmatem przy wyborze następcy Su-22 powinien być czynnik czasu. Jeżeli mamy infrastrukturę przygotowaną do wykorzystanie F-16. To jak się wydaje, należy drążyć do pozyskania A-10 lub F-16. Z perspektywą na zakup, w dalszej [persp[ektywie czasowej systemu F-35. Gdyby amerykanie stawali okoniem w kwestii udostępnienia A-10. Należy przemyśleć pozyskanie F-15, w wariancie przystosowanym do ataku celów lądowych. Jeżeli nasze SZ stać na zakup Caracala, to z systemem F15 również nie powinno być żadnych problemów. Biorąc pod uwagę relację koszt - efekt, a efektem ma być bezpieczeństwo naszego kraju.

Qba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 09:47

A Francuzi promowali Rafale. Zaczyna się walka o kontrakt na 64 myśliwce nowej generacji.

bolo
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 20:36

raczej 48 sztuk , uzbrojone drony za 1 eskadrę Su-22 powoli staną się faktem , nie wierzę że będzie 64 szt. za Migi i Su , plus eskadra dronów ,to byłoby zwiększenie potencjału lotniczego a przecież przy wymianie na nowe wzory uzbrojenia jednocześnie zmniejsza się ilość

DARO
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 15:45

Przede wszystkim Żadnych M 346 za SU 22 bo to nie jest krok do przodu, a wręcz przeciwnie- krok w tył (co z tego że nowe jak ma gorsze osiągi)!!! WG mnie- NA WCZORAJ dokupić 16 nowych F16..... a w przyszłości 64 F35- MOJA koncepcja odpowiedniej wielkości Polskich Sił Powietrznych:)......... lecz bardziej realnie będą 48 F16 i w przyszłości 32-48 F35 za (SU i Migi). Zakup Eurofighterów byłby lepszy (niż tańszych F16 oraz samolotów następnej generacji- czyli np F35) dla nas tylko w przypadku- gdybyśmy mieli możliwość dołączenia się do ich produkcji i serwisu.

Qba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 17:51

Nie da się kupić F-16 na wczoraj, a na za 5 lat nie ma sensu.

dochtor4
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 05:26

Bez sensu. Dla tych kilkunastu+ sztuk? Brac tylko rozne wersje F16 a potem wymieniac je na F35.

Qba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 17:57

64 to nie kilkanaście

Michnik
niedziela, 8 maja 2016, 17:55

Sprzedać wszystkie F-16 (pewnie ktoś się na nie skusi) i kupić od Hiszpanów, Brytoli i może Włochów (razem będzie tego ze 100 szt.) Eurofightery. I później powoli część przeznaczyć na modernizację do wersji "szturmowej". W obecnej chwili potrzeba nam głównie lotnictwa o charakterze defensywnym więc możemy trochę jeszcze poczekać z modernizacją, aż uzbieramy na nią kasę. Tę lukę chwilowo zapewnić nam mogą sojusznicy. Dzięki takiemu manewrowi moglibyśmy skłonić Airbusa do modernizacji tego sprzętu u nas a to oznaczałoby inwestycję w nasz przemysł i pozyskanie przynajmniej części nowoczesnych technologi. F-16 to ślepa uliczka, która dużo kosztuje i poza bytnością nic nam nie daje. Z czasem może będziemy na tyle zamożni, żeby myśleć o zakupach nowych maszyn EF 3-transzy, czy może nowszych.

Afgan
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 04:22

Jako następce Su-22 widział bym uzbrojony wariant M-346, z tym że zakupiony w większych ilościach, z Eurofighterami to trochę za droga impreza. Poza tym równolegle używali byśmy 3 typów samolotów tej samej klasy- F-16, Mig-29 i Eurofighter co było by wyrzucaniem pieniędzy w błoto i logistycznym koszmarem. Zdecydowanie racjonalniej dokupić więcej F-16 i wprowadzić uzbrojone M-346 Master, a później to już samolot kolejnej generacji, najpewniej F-35, który z całą pewnością będzie o wiele tańszy niż teraz.

Marek
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 14:11

Tyle tylko, że chyba nie zamierzamy toczyć wojny gdzieś w Afganistanie, a na symetryczny teatr wojeny M-246 mają za chude uszy.

cynik
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 11:38

moze lepiej Bryzy? bedzie jeszcze taniej

say69mat
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 10:30

Jaka jest przeżywalność na polu walki M346 v/s F16C/D??? Z drugiej strony, M346 zawsze będzie surogatem maszyny szturmowej. Nigdy nie będzie zdolny do operowania w sferze silnego oddziaływania opl. Tak jak jest w stanie tego typu misje realizować A-10 lub F-16

K
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 22:41

Z komentrzy wynika że ze względu na koszty ,słusznym byłoby wyprodukować lub pozyskać broń "A".

Sky
wtorek, 25 sierpnia 2015, 12:53

Nic takiego z komentarzy nie wynika. Opracowanie broni atomowej w kraju praktycznie nie jest możliwe, szczególnie jeśli mówimy tutaj o broni która mogłyby być przenoszona przez myśliwce, czyli ze znacznie zminiaturyzowanymi głowicami. Do tego dochodzi problem opracowania środków przenoszenia ewentualnych Polskich głowic co również graniczy z niemożliwością, ponieważ w kraju nie ma ani rozwiniętych technologii rakietowych ani środków naprowadzania lub unikania środków defensywnych potencjalnego przeciwnika. Zresztą - cała tematyka broni atomowej w Polsce jest tematem na długi artykuł, a nie sekcję komentarzy, i generalnie sprowadza się do "pobożne życzenia".

Radek
środa, 26 sierpnia 2015, 18:41

Tak sobie poczytałem co Koledzy piszą i widzę że fantazje macie Panowie ogromną ! No to ja też ! Oto proponowany stan Lotnictwa Polskiego ! F-16 64 szt. Eurofighter 64 szt. F-35 64 szt. PZl 260 200szt. To ostatnie to najnowsza wesja słynnego PZL 230 ! A tak serio to myślę że powinniśmy dokupić 18szt. F 16 i wycofać w końcu Su -22 na dawno czekające na niego miejsce w muzeum. Dlaczego F-16 ? Dlatego że właściwie od zaraz mogą osiągnąć gotowość operacyjną i na przyjęcie ich wszystko gotowe. Wprowadzenie jakiejkowiek innej maszyny to masa różnych działań których można uniknąć. Eurofighter to ciekawa maszyna i w jej temacie warto z producentem rozmawiać. Jest już dopracowana i sprawdzona. Ja jednak przyszłość Polskiego lotnictwa widział bym w F-35 , to już maszyna XXI wieku i posiada takie możliwaości jakich inne nie mają np. możliwość pionowego startu i lądowania co przy zagrożeniu naszych baz atakiem nie jest bez znaczenia. Co ciekawe Włosi posiadając Eurofightera zamówli F-35 ! i to o czymś świadczy ! Generalnie niech amerykanie wiedzą że możemy kupić Eurofightera a ci co go produkują niech wiedzą że możemy nabyć F-35 i tak powinny wyglądać zakupy. Kiedy F-35wyrośnie z chorób dziecięcych kiedy w czasie użytkowania naprawią i poprawią to co dziś jest niedorobione , a jego produkcja na dużą skalę się rozpocznie i cena spadnie to brać !

m
niedziela, 13 września 2015, 20:18

F-35 to mimo wszystko będzie maszyna bardziej uderzeniowa niż myśliwska, dlatego i tak należałoby uzupełnić ją myśliwcem wielozadaniowym. Dlatego też najkorzystniej byłoby zakupić zarówno F-35 (w miejsce F-16 za pewien czas). jak i np. EF Typhoon lub Rafale F3. Oprócz pełnej palety możliwości najnowszych konstrukcji zachodnich mielibyśmy także dywersyfikację źródeł dostaw z wszelkimi jej zaletami, ale też i pewnymi wadami (konieczność zapewnienia zaplecza dwóm różnym maszynom i zakupu uzbrojenia które w większości nie jest wzajemnie wymienne).

Hammer
piątek, 28 sierpnia 2015, 21:58

F-16 to maszyna co najwyżej równorzędna dla tych rosyjskich. I tyle. Eurofighter Typhoon (nawet nie ważne która transza) i byłoby miodzio. Francuzi i ich Rafale na drzewo za paktowanie z Ivanem

Jac
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 21:26

Z Rosją wojny nigdy nie będzie. Putinowi po prostu nie opłaca się nas atakować. Z drugiej strony nasi politycy powinni wreszcie zmądrzeć i przestać wymachiwać szabelką do mocarstwa nuklearnego. Współczesne zagrożenia to Państwo Islamskie, terroryzm i inni ekstremiści daleko od naszych granic.

olo
wtorek, 25 sierpnia 2015, 14:17

Racjonalność idioty Putina był atak na Ukrainę. Przez co stracił Ukrainę na zawsze. Nigdy już nie będzie prorosyjskiej Partii Regionów która będzie miała większość w ich Sejmie.Na długie lata Rosja straciła też twarz dla zachodu.

Zdegusto
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 23:37

Gdyby Putin kierowal sie oplacalnoscia na Ukrainie bylby spokoj i robil interesy z Zachodem. Dla mnie nieoplacalnosc wojny dla Putina oznacza wlasnie silna polska armie , ktora bedzie dla niego klopotem, chodza sluchy ze nasz moze nie byc, w aktualnym ksztalcie.

zdegusto
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 19:45

ja od dłuższego czasu słyszę że jesteśmy krajem NIEBYWAŁEGO sukcesu, to jak to w końcu jest naprawdę? a ile będzie kosztować przegrana wojna? w każdym wymiarze? zróbmy coś zeby do niej nie doszło, tylko silna nowoczesna armia daje nam szansę , słabemu nikt nie pomaga.

zdegusto
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 19:39

jeśli chodzi o koszta to ja proponuje tak: brać nawet drogie f-35 ale z długim terminem płatności (min. 20 lat, najlepiej 25 lat), za efy-16 zapłaciliśmy zdaje się po ponad 10-ciu latach w jednym strzale. Chodzi o to aby Amerykanie mieli interes wspierać polską niepodległość...

Jac
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 20:31

Szacowany koszt jednej godziny lotu F-35 to 21000 USD i będzie wzrastać wraz z wiekiem maszyny. Dla przykładu koszt godziny lotu F-22 to obecnie już 64000 USD. W obydwu przypadkach powodem tak wysokich wartości jest niezwykle delikatna powloka absorbująca fale radarowe. Podobno nawet deszcz może ją uszkodzić. Ponadto ogranicza ona długotrwałość lotu do około 1,5 godziny, po tym czasie ulega poważnym uszkodzeniom. Za 21 tysięcy zielonych potrzebne na 1h lotu F-35 można posłać 4 Gripeny w powietrze.

Jac
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 19:37

NFZ bez pieniędzy, przemysł kuleje, gospodarka w opłakanym stanie, śmiesznie niskie płace większośći społeczeństwa, w budżecie państwa dziura jak po bombie atomowej, zadłużenie przyprawiające o ból głowy, a my mamy wydawać grube miliardy na nowe samoloty i co za tym idzie modernizację lotnisk. Zadajmy sobie pytanie czy te samoloty są nam naprawdę potrzebne. Przykładowo EFy są drogie, a F-35 wręcz absurdalnie drogie w utrzymaniu i eksploatacji. Jak będziemy ładować pieniądze w zbrojenia bez opamiętania to skończymy jak Grecja i będziemy tu mieć wielkie szambo.

olo
wtorek, 25 sierpnia 2015, 14:23

Na to idzie kasa MON a nie NFZ. Polska ma tylko 2% PKB na armie paniał towariszcz. Nie wiem co będzie bardziej opłacalne Eurofighter czy F-35 ale jak starczy budżetu MON to kupimy bo nasi żołnierze musza na czymś latać a Su i Mig to muzeum. Twoje płacze niczego nie zmienią.

Artur
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 20:00

Dobrze że ja żyję w 'innej' Polsce.

Rafale
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 13:49

Eurofighter to dobry, niestety drogi samolot. Polska potrzebuje maszyny generacji właśnie 4,5, czy nawet 5, ale ważne są też koszty (konkretnie stosunek do możliwości). Przede wszystkim szokują mnie komentarze, że kupowanie nowych maszyn może zaczekać, albo jest bezcelowe... Pozostawiam to bez głębszego komentarza. Jeśli według tych ludzi Su-22, stare Mig-i i 48 F-16 wystarczy, to są laikami. W przypadku konfliktu z udziałem Polski konieczne jest bezwzględne zapewnienie ochrony przestrzeni powietrznej! Zresztą lwią częścią niemal każdego konfliktu jest operowanie z przestrzeni powietrznej, stąd też Polska potrzebuje nie tylko rozbudowanej OPL, ale też maszyn zdolnych do walki powietrznej, włącznie z dogfightem (choć w mniejszym znaczeniu). 48 F-16 to liczba niezła, ale przy naszym potencjalnym przeciwniku i jego sojuszniku staje się nędzną. Zalew lotnictwem wroga i pozamiatane, parę maszyn zestrzelone, względnie łup w lotniska i pozamiatane. Polska niestety nie wejdzie w posiadanie myśliwca 5 generacji typu stealth przeznaczonego dokładnie do walki powietrznej. F-35 się do tego nie nadaje, w przypadku bezpośredniego starcia z maszynami wroga, leci z hukiem. Natomiast F-35 to świetna maszyna do pojedynków długodystansowych i BVR, a także do misji SEAD. Pozostają więc 3 kandydaci: Kolejne F-16 (z AESA), Rafale i Typhoon. Obecnie w Typhoonie już wdrożono radar AESA, przenosi on liczne uzbrojenie AAM bliskiego zasięgu (BVR również), przeszedł także modernizację jeszcze bardziej poprawiające zwrotność. Według mnie jest najlepszą opcją myśliwca przewagi powietrznej i zdolny do walki nawet z nowoczesnymi "sawiecskimi" wynalazkami. Nie oznacza to, że potrzebne są tylko Typhoony. W potencjalnym konflikcie wróg przygotuje się, podciągając pod granicę swoje zestawy OPL, obejmując zasięgiem większość przestrzeni powietrznej naszego kraju. Jak nie wyjdzie z lotniskami, to do boju OPL. Tu do akcji powinny wkraczać właśnie maszyny stealth F-35, najlepiej z pociskami manewrującymi. Takie maszyny są nam również potrzebne. Podsumowując, zamiast 64 F-35, może należy zweryfikować budżet i pomyśleć o nieco większej ilości maszyn? Ktoś powie: Koszty. A ja odpowiadam, skoro chcemy najnowszy sprzęt, to trzeba szukać funduszy! Nie da się rozwijać technologicznie, nie ponosząc kosztów! To jak jakbym chciał przerzucić się z Fiata np. Pandy na Maserati i płacić za przeglądy, paliwo, OC tyle samo jak za Pandę! 48 Typhoonów i 24 F-35, to jest moja propozycja. OPL + BVR + Typhoony i w ostateczności F-16 powinny być kompletnym komponentem zabezpieczającym polską przestrzeń powietrzną przed ewentualnym atakiem.

kaktus
czwartek, 27 sierpnia 2015, 01:21

Mam pytanie w takim razie bo nurtuje mnie kwestia potencjalnej modernizacji Migow. Przy założeniu obecnego tempa modernizacji lotnictwa rosyjskiego jeszcze przez długi czas jednym z podstawowych myśliwców bedzie Mig 29, nawet niech będzie w tej wersji M3 chyba. Czy nasze Migi, po dodaniu pakietu chyba Elbitu albo IAI, dokupieniu nowych silników na Ukrainie i dodaniu nowych pocisków pp średniego zasięgu typu R-77 ( znowu chyba, piszę z pamięci ale Ukrainia zmodernizowala R--27) nie będą rownowaznym przeciwnikiem? Potrzeba jeszcze pocisków przeciw radiolokacyjnym :)

taki_tam_sobie_internetowy_"ekspert"
wtorek, 25 sierpnia 2015, 15:57

Zgadzam się z tobą w pełni. Polska ma na tyle duże potrzeby w zakresie sił powietrznych, że możemy, a musimy pomyśleć o dwóch typach maszyn: myśliwcu przewagi powietrznej do walki powietrznej na wszelkich dystansach oraz myśliwcu uderzeniowym, do zadań ataku na siły lądowe oraz walki na średnim i dalekim dystansie w powietrzu. Coś takiego jak myśliwce "wielozadaniowe" nie istnieje. Te wszystkie "wielozadaniowce" to tak naprawdę tanie maszyny o ubogich możliwościach przeznaczone dla niewielkich odbiorców, takich jak Czechy, Norwegia czy Szwajcaria, które choćby chciały nie mogą pozwolić sobie na dwa typy maszyn w swoim lotnictwie. NP. taka Norwegia ma łącznie 57 maszyn myśliwskich i rozdzielanie tego na maszyny uderzeniowe i myśliwskie byłoby głupotą. No ale polska jest "trochę" większym krajem niż Norwegia i ma "trochę" większe potrzeby (choć niestety nie można powiedzieć tego samego o dochodach). Potrzeby Polskich Sił Powietrznych oceniam na jakieś 100 - 120 maszyn i tu wydzielenie maszyn myśliwskich oraz szturmowych jak najbardziej ma sens. Polska powinna docelowo posiadać 2 typy maszyn bojowych. Posiadanie większej ilości typów maszyn jest w naszych warunkach ekonomicznie nieuzasadnione. No niestety obecnie szyki psuje nam posiadanie 48 F-16, które mimo że są świetną platformą, to nie są ani myśliwcami przewagi powietrznej, ani szturmowcami. Dlatego w okresie "przejściowym" proponowałbym posiadanie 3 typów maszyn: myśliwce przewagi powietrznej (EF Typhoon lub Rafael - około 40 - 48 sztuk), myśliwce wielozadaniowe/wsparcia (nasze F-16 do końca ich resursów) oraz myśliwce atakujące (F-35 albo lepiej F-15 Silent Eagle - około 30 sztuk). No ale to taki scenariusz idealny. W praktyce pewnie wyjdzie na to, że brakuje pieniędzy (bo trzeba dopłacić notorycznie nie ubezpieczającym się rolnikom za susze, albo jakiejś innej grupie społecznej się podlizywać za publiczne pieniądze) i przez następnych 20 lat będziemy eksploatować te MiG-i.

Qba
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 17:53

Twoja propozycja wprowadzenia dwóch typów jest nieuzasadnione ekonomicznie.

herub
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 17:35

Słusznie. 48 F-16, 48 EF, 32 F-35.

djk84
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 16:23

A dlaczego nie F22?

Obywatel
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 15:25

Kupiliśmy stare Caracale za 13 miliardów a wam się marzą jakieś F 35...nie żartujcie sobie z podatnika.A jest coś starszego i droższego niz np F 16? Może uda nam się kupić Mirage 2000 po "atrakcyjnej" cenie.?

zdegusto
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 19:22

Miło by było mieć maszynę niezależną od LM, do której możnaby podpinać uzbrojenie nieamerykańskie przez co łatwiej byłoby negocjować inne zakupy ale ja sobie myślę że wybór powinien zależeć od geopolityki a nie od osiągów itp. Jeśli Niemcy zablokują nas na roli członka NATO drugiej kategorii powinni wiedzieć że o EF w polskim wojsku mogą zapomnieć. Niewiele mamy tych asów w rękawie w negocjacjach niestety...

Mg
poniedziałek, 24 sierpnia 2015, 13:33

Jedyne rozsądne rozwiązanie do kupienie na początek 16-32 F-35. Żadne Eurofighter, M-346, nawet używane czy nowe f-16 to raczej rozwiązanie bez przyszłości.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama