Pustynna ofensywa przeciwko Daesh [RELACJA Z FRONTU]

28 listopada 2016, 16:30
Operacje pustynne Hashed Shaabi, fot. Defence24.pl
Operacje pustynne Hashed Shaabi, fot. Defence24.pl
Operacje pustynne Hashed Shaabi, fot. Defence24.pl
Operacje pustynne Hashed Shaabi, fot. Defence24.pl
Operacje pustynne Hashed Shaabi, fot. Defence24.pl
Wejście do tunelu Daesh, fot. Defence24.pl
Widok Tel Afar z lotniska, fot. Defence24.pl
Mapa: Defence24.pl.
Reklama

27 listopada Liwa Ali Akbar (Hashed Shaabi) kontynuowała swój marsz na południowy zachód ze zdobytej dzień wcześniej wioski al-Fatsah. Od rana trwał ostrzał wiosek al-Malha i al-Farsiyah, a opancerzone koparki przystąpiły do budowy nowych umocnień ziemnych wzdłuż linii natarcia - pisze Witold Repetowicz.

Około godz. 10 rano około 500 bojowników stanęło w odległości około 2 km od obydwu wiosek. Na tym etapie dokonywano rozpoznania (przy użyciu dronów i helikopterów), czy w wioskach są cywile. Jak poinformował dowódca Ali Hamdani „priorytetem dla nas jest dobro cywilów, więc przed atakiem upewniamy się, jaka jest sytuacja, by uniknąć ofiar”. Po stwierdzeniu, iż w wioskach nie ma cywilów, zintensyfikowano ostrzał artyleryjski, a zgromadzone pod wioskami siły ruszyły do ataku. Nacierający mieli do dyspozycji kilka czołgów, BTR-y oraz hummery i pick-upy z km-ami, a także kilka pojazdów opancerzonych (ulepszenia własne). Na wzgórzu, około 3 km od wioski al-Malha, usytuował się sztab dowódczy (ok. 30–50 osób z 20 samochodami, głównie pick-upami z km-ami). 

Ostrzał artyleryjski wiosek nie jest jednak precyzyjny. Jak powiedział mi jeden z dowódców „to nasze pukanie do drzwi, gdy przystępujemy do ataku”. Prawdopodobnie ma to na celu oszołomienie przeciwnika i w ten sposób uniemożliwienie skutecznej obrony w czasie szturmu. Podobną taktykę stosowało YPG na terenie o podobnym ukształtowaniu (ofensywa na al-Hawl w prowincji Hasakah). Tam zamiast ostrzału artyleryjskiego dokonywane były naloty sił koalicyjnych. Jednak taki ostrzał „na ślepo” dowodzi też braków w zakresie taktyki.

Rano nacierających zaatakowały tez 4 VBIED (samochody bomby z kierowcami samobójcami), wszystkie jednak zostały unieszkodliwione. Problemy jednak zaczęły się koło południa, gdy okazało się, że w wioskach wciąż ukrywają się terroryści, a do al-Farsiyah Daesh wysłał posiłki z sąsiedniej wioski. Wtedy Liwa Ali Akbar wezwała na pomoc dwa helikoptery, które zaczęły ostrzał pozycji Daesh z powietrza (rakietowy i maszynowy). W tym czasie pojawiło się też więcej VBIED i po każdym celnym strzale neutralizującym taki pojazd zgromadzeni na wzgórzu „sztabowym” wznosili okrzyki „Lebek Ya Hussein” (nazwa pododdziału).

Mosul
Mapa: Defence24.pl.

Mimo ostrzału z helikopterów późnym popołudniem wciąż trwały walki o wioskę Farsiyah, podczas gdy do al-Malha weszły siły inżynieryjne w celu usunięcia IED-ów (bomby śmieciowe). Do ich produkcji Daesh używa nie tylko ładunków wybuchowych ale też butli tlenowych.

Walki o al-Malha i al-Farsiyah to część ofensywy, której celem jest opanowanie całego półpustynnego obszaru prowincji Niniwa, na południe od linii Szengal-Tel Afar-Mosul i na zachód od Tygrysu. Głównym celem jest tu prawdopodobnie miasto al-Ba'adż, znajdujące się niespełna 50 km na zachód od al-Farsiyah. Stamtąd jest już tylko kilkanaście kilometrów do granicy syryjskiej. Hashed Shaabi nie wyklucza wkroczenia do Syrii, choć żadnych konkretnych planów nie ma i wszyscy dowódcy deklarują podporządkowanie się rozkazom premiera Hajdara al-Abadi, który formalnie stoi na czele Hashed Shaabi.

W walce o al-Malha i al-Farsiyah Liwa Ali Akbar poniosła straty własne (zabici i ranni). Jednak polityka tej formacji jest taka, by ukrywać dane o stratach (jest to zresztą charakterystyczne również dla innych formacji w tym regionie, w tym dla Daesh) w celu utrzymywania morale. Dlatego nie podawane są w tym zakresie żadne dane. Według informacji Ali Hamdaniego jego formacja w czasie operacji w Niniwie nie wzięła żadnych jeńców Daesh. Hamdani stwierdził przy tym, iż gdyby wzięli, to by ich przekazali centrali Hashed Shaabi, a stamtąd trafiliby oni do więzienia. Dodał też, że informacje o nadużyciach ze strony Hashed Shaabi wobec ludności cywilnej są rozpowszechniane przez tych co pracują na rzecz Daesh. W szczególności chodzi o sytuację w Faludży i Ramadi, gdzie Liwa Ali Akbar też brała udział w walkach. Hamdani stwierdził, iż Hashed Shaabi ma dowody na to, że ci, którzy przekazywali organizacjom humanitarnym informacje o domniemanych atakach Hashed Shaabi na ludność cywilną, byli związani z Daesh.

Wywiad z dowódcą oddziałów turkmeńskich Hashed Shaabi

Pod al-Malha obecny był również Yilmaz al-Nadżir, dowódca Turkmen al-Hashed al-Shaabi, który udzielił Defence24.pl krótkiego wywiadu:

Ile liczą siły turkmeńskie w Hashed Shaabi?

Około 9–10 tysięcy. Tylko w tym rejonie walczy około 1500 naszych żołnierzy. Ponadto pod Tel Afar skoncentrowane są też dwa inne oddziały turkmeńskie – nr 92 należący do Policji Federalnej i nr 72 należący do armii. Oba liczą po około 3 tys. osób. We wszystkich tych formacjach służą zarówno Turkmeni z Tel Afar, jak i z prowincji Kirkuk.

Jak jest wasz stosunek do Turcji?

Nie mamy żadnego problemu z ludźmi, z obywatelami Turcji. Ale nie zgadzamy się na to, by Turcja tu przychodziła i ogłaszała się protektorem Turkmenów w Iraku. My nie potrzebujemy żadnej pomocy, bo jesteśmy tu wolni i chcemy zjednoczonego Iraku. Chcemy też, by Turcję łączyły z Irakiem przyjacielskie stosunki.

Co Pan sądzi o stwierdzeniu Turcji, że szyici, Hashed Shaabi, nie powinni wkraczać do Tel Afar?

To nie Turcja będzie o tym decydować. Premier Abadi wydał już w tym zakresie rozkazy i Hashed Shaabi nie wejdzie do miasta. My będziemy zabezpieczać natarcie otaczając miasto. Natomiast w szturmie wezmą udział w szczególności turkmeńskie oddziały Policji Federalnej (nr 92) i wojska (nr 72).

Jak Pan ocenia relacje Turkmenów-szyitów z Turkmenami-sunnitami? Czy jacyś Turkmeni-sunnici was popierają?

Nie „jacyś” tylko bardzo dużo z nich. We wszystkich naszych formacjach turkmeńskich sunnici stanowią 20–30% stanu osobowego. Ponadto wielu Turkmenów w mieście jest z nami w kontakcie i przekazuje nam informacje wywiadowcze. To właśnie oni pomogli nam stworzyć listy tych, którzy wspierają Daesh. Pozostałym Turkmenom-sunnitom nic nie grozi.

A co będzie z tymi na listach, czy należy się spodziewać rewanżu?

Żadnego rewanżu nie będzie. W Iraku obowiązuje prawo i ci ludzie zgodnie z nimi zostaną osądzeni.

Witold Repetowicz

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
Tymczasowy
wtorek, 29 listopada 2016, 04:48

Panskie realacje sa bezcenne. Kiedys byl tez Peter Clifford, ale zamilkl po Rojava Update 244 w dniu 13 IX 2016 r. (godz. 13:50).

Sebastian
środa, 30 listopada 2016, 11:58

Normalnie wygląda to tam jak w MadMaxie. Poprzerabiane i modyfikowane auta , ubiory pystynno-wojskowe itp.

Tweets Defence24