Pszczoła – bezzałogowy system „wykryj i zniszcz” [Video]

22 stycznia 2015, 13:34
Bezzałogowa maszyna latająca Pszczoła firmy Optimum- fot. Optimum
Mini-BSL Pszczoła może służyć jako maszyna uderzeniowa lub rozpoznawcza, dzięki dużej prędkości i manewrowości - fot. Optimum
BSL Virtus firmy WB Electronics - fot. Optimum

Bezzałogowy system powietrzny Pszczoła to rozwiązanie, które ma zapewnić na poziomie plutonu zarówno rozpoznanie, jak też możliwość precyzyjnego zwalczania przeciwnika dzięki rozpoznawczym i uderzeniowym mini-bezzałogowym środkom latającym (mini-bsl). Przedstawiciele producenta podkreślają, że na rozwoju systemu zaważyły przede wszystkim doświadczenia polskich żołnierzy z Afganistanu, w tym z tragedii w Nangar Khel.

Inspiracją dla prac nad systemami rozpoznania dostępnymi na szczeblu pododdziału, takimi jak OKO-60, stały się wydarzenia w Nangar Khel podczas działań PKW Afganistan, kiedy kilkoro cywilów zginęło wskutek braku możliwości rozpoznania sytuacji przez dowódcę plutonu. Powstały we współpracy firm Optimum i WB Electronics z WITU pocisk moździerzowy kalibru 60 mm OKO-60 wyposażony był w oddzielający się nad celem moduł obserwacyjny opadający na spadochronie.

System Pszczoła to efekt ewolucji od „amunicji obserwacyjnej” do samodzielnie latającego środka rozpoznawczego, który ma zapewniać dowódcy plutonu możliwość obserwacji terenu w rejonie działań. W założeniu pozwoli on również na wykrycie przeciwnika, śledzenie jego ruchów i zwalczanie, także poza zasięgiem etatowych środków ogniowych plutonu. W tym celu na system składają się zarówno mini-drony rozpoznawcze jak i jednorazowe bezzałogowce uderzeniowe.

Pszczoła
Mini-BSL Pszczoła może służyć jako maszyna uderzeniowa lub rozpoznawcza, dzięki dużej prędkości i manewrowości - fot. Optimum

Pszczoła – powietrzne oczy Rosomaka

Pszczoła powstała na potrzeby piechoty zmotoryzowanej, dlatego zakładane jest wykorzystanie do przenoszenia komponentów systemu pojazdów takich, jak KTO Rosomak czy HMMWV. W podstawowej konfiguracji dwa ze znajdujących się na wyposażeniu plutonu transporterów miałyby przenosić po trzy kontenery startowe. Standardowy skład systemu to dwa miniaturowe bezzałogowe pionowzloty rozpoznawczo-obserwacyjne i cztery jednorazowe maszyny uderzeniowe.

Kontenery, nad którymi trwają prace, będą służyć zarówno do transportu, jak również startu i lądowania mini-bsl rozpoznawczych. Automatycznie otwierane przed startem i zamykane po powrocie, nie muszą być na stałe zbazowane na pojazdach, lecz mogą służyć również jako element wynośny. Start i powrót bezzałogowców rozpoznawczych do kontenera ma odbywać się z użyciem autopilota. Mini-bsl uderzeniowe również będą startować automatycznie, lecz nie posiadają możliwości lądowania. Maszyna ulegnie zniszczeniu podczas ataku na cel lub z wykorzystaniem procedury autodestrukcji.

Pszczoła może być sterowana z wnętrza KTO Rosomak umożliwiając wykorzystanie wszystkich możliwości systemu bez opuszczania pojazdu. Jeśli chodzi o start i lądowanie, to standardowa procedura zakłada automatyczne sterowanie, gdyż według producenta są to potencjalnie najbardziej ryzykowne fazy lotu. Operator zyska kontrolę nad maszyną po osiągnięciu przez nią zadanego wcześniej pułapu, jednak w sytuacjach wyjątkowych dostępny będzie tryb ręcznego kierowania startem i lądowaniem. Podczas realizacji zadania możliwe będzie zarówno ręczne sterowanie lotem bezzałogowców, jak też lot po podanej przez operatora trasie z użyciem autopilota.

Bezzałogowce rozpoznawcze i uderzeniowe

System Pszczoła opiera się na dwóch typach miniaturowych bezzałogowych maszyn latających. BSL rozpoznawczy bazuje na platformie Virtus produkowanej przez WB Electronics i posiada budowę modułową, co ma w założeniu umożliwiać wykorzystanie przez niewielki bezzałogowiec optymalnych dla realizowanego zadania środków obserwacyjnych.

Przy całkowitej masie startowej maszyny do 5 kg Virtus może poruszać się z prędkością do 40 km/h. Maszyna posiada cztery wirniki z napędem elektrycznym i zdolna jest do 40-minutowego lotu. Zasięg sterowania w terenie zurbanizowanym to 2 km. 

Virtus
BSL Virtus firmy WB Electronics - fot. Optimum

Drony uderzeniowe również mogą bazować na mini-bsl Virtus, lub ich nośnikami mogą być specjalistyczne systemy opracowane przez Optimum, wykorzystujące technologie autonomii lotu oraz rozwojowe technologie w zakresie kompleksowej platformy, sterowania oraz lokalizacji pochodzące od WB Electronics. Maszyny uderzeniowe są sterowane w sposób podobny jak mini-bsl rozpoznawcze, czyli startują automatycznie i operator zyskuje kontrolę nad nimi na wysokości kilkudziesięciu metrów. Jednak po starcie drony uderzeniowe nie posiadają możliwości lądowania i w razie niewykonania ataku na wybrany obiekt ulegają autodestrukcji. Do zniszczenia wykrytego i zidentyfikowanego celu wykorzystywana będzie kierunkowa głowica odłamkowa, przeznaczona do zwalczania celów nieopancerzonych

System Pszczoła jest obecnie rozwijany wspólnie przez Optimum i WB Electronics jako rozwiązanie przeznaczone dla jednostek piechoty zmechanizowanej i zmotoryzowanej, jednak posiada również potencjał wykorzystania przez inne, specjalistyczne formacje wymagające precyzyjnego rozpoznania sytuacji w czasie rzeczywistym i możliwości zwalczania przeciwnika w warunkach wysokiego zagrożenia. Niewykluczone jest również wykorzystanie komponentu rozpoznawczego systemu Pszczoła, z wyłączeniem bsl uderzeniowych, przez różnego typu służby ratownicze i mundurowe.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 67
Reklama
tom
piątek, 23 stycznia 2015, 12:37

Super sprawa...Naszpikować tym wojsko i byłoby super...A np. możliwość ataku w nocy i dodać jeszcze możliwość zwalczania celów opancerzonych to może i wyjdzie taniej niż spiki...Super sprawa i daje sporą przewagę technologiczną nad "zielonymi ludzikami"...oby nigdy nie były potrzebne...

rabarbarus
piątek, 23 stycznia 2015, 17:36

A jakbyś chciał na tym zamontować system p-panc? Jakąś głowicę kumulacyjną??? Jak technicznie miałoby to być rozwiązane?

ito
niedziela, 25 stycznia 2015, 12:38

Jako rozpoznanie w promieniu 2 km w mieście- bomba sprawa! Te uderzeniowe mogą być niesłychanie przydatne przy niszczeniu punktów, których się inaczej nie da (albo jest bardzo trudno) sięgnąć. Jeśli da się w jakiś sposób sterować rozrzutem strumienia odłamków (nawet przez ustawienie przed startem) to może być fantastyczna maszynka do precyzyjnych uderzeń na takich, co to się chowają za cywilami. Oczywiście pozostaje kwestia ceny- i skuteczności sterowania.

Wojtekus
wtorek, 27 stycznia 2015, 00:31

Moze by je tak na Ukrainie przetestowac. Mozna go puzniej reklamowac za "sprawdzony w boju".

echo
wtorek, 27 stycznia 2015, 08:49

Purystą językowym nie jestem ale musisz mieć prawdziwy talent pisząc "puźniej". I nie, nie można ich przetestować na Ukrainie.

ja
piątek, 23 stycznia 2015, 11:30

Ogromny potencjał eksportowy. Z tego co się orientuję nikt nie produkuje podobnych rzeczy

kez87
piątek, 23 stycznia 2015, 13:00

A nie,poprawka do poprzedniego wpisu,to nawet nie MAV,to zwykłe UAV, quatrocoptery... Powodzenia :D

kez87
piątek, 23 stycznia 2015, 12:45

No proszę u nas też odkryli,że można produkować mikrodrony (MAV) :D Nawet ładna ta "pszczoła". Produkuje produkuje,ale za granicą i w USA. Ot przykład konkurencji z UK: http://www.micro-drone.co.uk/ New Scientist: http://www.newscientist.com/article/mg21528745.000-microdrones-the-new-face-of-cuttingedge-warfare.html Są nawet książki na temat aerodynamiki takich maszyn wydawane. A tu macie materiał z Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=z78mgfKprdg No ale, w porównaniu ze zwyczajowym Polskim zapóźnieniem - robi ogromne wrażenie. Dla szkodników na stanowiskach w armii: Spokojnie, armia tego nie kupi,a skarbówka już szuka pewnie sposobu jak rozwalić tą firmę.

pk
piątek, 23 stycznia 2015, 12:45

to byś się mocno zdziwił. Jest tego od diabła i trochę

Olo
piątek, 23 stycznia 2015, 11:26

Taaa..... wystarczy myśliwy z dubeltówką żeby to zestrzelić. Taki latawiec ma sens tylko wtedy jeśli będzie bardzo tani i będzie ich dużo.

Kapitan Ameryka
czwartek, 22 stycznia 2015, 18:50

W Nangar Khel to nie zabrakło dronów do rozpoznania tylko zawiodło widocznie rozpoznanie. Albo sprzęt. Nie zmienia o faktu, że nasi żołnierze są niewinni. Chwała bohaterom!

0x7fc00000
piątek, 23 stycznia 2015, 11:24

Ciekawi mnie tylko przy jakim wietrze to moze latac. Masa jest dosyc solidna, jak na mini, wiec jest szansa, ze lekki wiatr go nie wylaczy z uzycia. Jedna rzecz, ktora sie rzuca w oczy, to brak oslon na smigla - latwo go bedzie popsuc. 20 wezlow, to tez nie jest jakas niesamowita predkosc, wiec biorac pod uwage, ze to znajac zycie praktycznie ciagle bedzie transmitowac, mimo tego co wszyscy uwazaja, namierzenie takiego urzadzenia, nawet w miescie, moze nie byc wcale takie trudne. Nazwe mogliby zmienic, bo sie gryzie z mini bsl ITWLu.

Kapelan AK
czwartek, 22 stycznia 2015, 18:45

Każdy pluton w Polsce powinien mieć po dwa zestawy takich dronów. Wtedy żadne "zielone smrodziki" nie miałyby opcji bytu. Tak samo można by likwidować snajperów, umocnione pozycje, czołgi, atakować okopy i robić mnóstwo ciekawych rzeczy. Użądlenie takiej PSZCZÓŁKI byłoby bolesne... No i oczywiście byłaby to dobra opcja odstraszania, bo przeciwnik wiedziałby, że się przed pszczółką nigdzie nie ukryje. 10/10 Jestem na tak, przechodzisz dalej, chcemy Cię widzieć w naszej armii!

Złośliwy
piątek, 23 stycznia 2015, 19:39

Dron szczebla plutonu, to wyposażenie za które trzeba się po prostu zabrać i wprowadzić najpóźniej z nowym BWP. Sceptycznie jednak podchodzę do delikatnych quadrocopterów, a do tego mini bombowca to już w ogóle. Mam taką propozycję, żeby producent przyjechał z tym na poligon i spróbował odtworzyć sytuację z filmu z żołnierzami. Znaczy drużyna żołnierzy rozstawi się z gniazdem UKM, a dron spróbuje go "zbombardować". Oczywiście ładunek drona będzie makietą ale amunicja żołnierzy już ostra. Rozpoznanie jak najbardziej ale od tego cudeńka lepiej sprawdzą się granatniki i działka 30mm.

Stary Dziad
czwartek, 10 września 2015, 00:19

To już było. Obsługa km przegrała, Mieli 2,5 s na reakcję po wykryciu atakującego ich drona.

czytelnik77
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 13:43

Drony to przyszłość, w czasię operacji cywilnych, militarnych są nieocenione.

poznaniak
niedziela, 25 stycznia 2015, 20:13

Te maszynki mają ogromny potencjał zarówno rozpoznawcze jak i bojowe.Przy masie 5kg. może je przenosić nawet żołnierz w plecaku.Poszedłbym nawet dalej-zamiast tych 30 tradycyjnych śmigłowców bojowych w programie kruk można kupić 60 bezzałogowców ,które w dodatku byłyby produkcji polskiej.Jestem za takimi rozwiązaniami także w marynarce i lotnictwie,bo takie rozwiązanie ratuje życie żołnierzy ,a życie ludzkie jest bezcenne.Polskiemu wojsku nowatorskie rozwiązania już niejednokrotnie dawały ogromną przewagę.

ww
wtorek, 27 stycznia 2015, 09:51

Jeśli chodzi Ci o te z filmiku to samemu możesz podobny kupić i kosztuje tyle co broń strzelecka np. Beryl, zatem względnie mało. Rozpoznawczy dron ze wskaźnikiem laserowym w plecaku co 3-ego żołnierza to dobry pomysł. Totalnie realny pomysł i wręcz konieczność to wyposażenie w drony "Raków", a nawet zwykłych KTO, oczywiście operator zająłby tu od 1-2 miejsc przeznaczonych pierwotnie dla drużyny, lub ta funkcja spadłaby np. na dowódcę pojazdu.

cebulak
poniedziałek, 26 stycznia 2015, 02:07

Tak tak na pewno dron uzbrojony w jakieś cztery niekierowane rakietki sprawdzi się lepiej od uzbrojonego po zemby śmigłowca szturmowego

ja
czwartek, 22 stycznia 2015, 17:36

Przyszłością pola walki są pociski programowalne. To gniazdo karabinu maszynowego mozna było zniszczyć takim właśnie pociskiem, granatem, pociskiem moździerzowym.

Coen
czwartek, 22 stycznia 2015, 18:22

co jest przyszłością pola walki wiemy z sci-fi i technothrillerów... więc jest wiadomo co jest przyszłością pola walki... pytaniem jest: kiedy jest to realizowalne?

quadro
piątek, 23 stycznia 2015, 18:23

Quadrokoptery na brytyjskim amazonie: _______________________________ http://www.amazon.co.uk/s/ref=nb_sb_ss_i_0_3?url=search-alias%3Daps&field-keywords=quadcopter&sprefix=qua%2Caps%2C184

Gizmo
poniedziałek, 9 lutego 2015, 01:10

W warunkach prawdziwej wojny przede wszystkim zaatakują specjalnie wyszkolone psy z bombą które wnikną w każdą kryjówkę i znajdą każdego snajpera.

Aster
poniedziałek, 9 lutego 2015, 14:19

Kto mialby ich uzyc?

fedder
piątek, 23 stycznia 2015, 03:46

Ile decybeli generują te wirniczki? Tymiński to ten od DZT Lubliny i Honkery?

Stary Dziad
piątek, 23 stycznia 2015, 10:41

To inny Tymiński, ten jest z Warszawy.

zygfryd de loeve
piątek, 23 stycznia 2015, 10:17

Mało. Idz do marketu i kup zdalnie sterowany śmigłowiec za 100 zł, zorientujesz się na jakim poziomie techniki się obecnie znajdujemy...

Darek S.
piątek, 23 stycznia 2015, 03:22

Jak będzie tanie, to można brać w dużych ilościach To skłoni producenta do opracowywania coraz lepszych konstrukcji. Jak tego nie wezmą, to już nigdy niczego więcej nie dostaną. Zagraniczne będą za drogie.

karamba
piątek, 23 stycznia 2015, 11:44

albo sie przestraszy ze juz nic nowego nie wymysli hehe albo jeszcze lepiej spocznie na laurach bo mu towar schodzi

sorbi
piątek, 23 stycznia 2015, 02:41

Powinna powstać wersja z miną - opada na pancerz, przykleja się dzięki magnesom i trach. Zresztą miny fugasowe też takie drony mogłyby stawiać na i za linią wroga.

zen
piątek, 23 stycznia 2015, 17:24

Moim zdaniem bardzo przydatny zestaw. I Panowie jak już komentujecie to przeczytajcie dokładnie artykuł. Ta Pszczółka dedykowana jest dla plutonu. Nie ma robić dalekich zwiadów i niszczyć czołgów przeciwnika. Na poziomie kompani czy batalionu można stosować coraz większe wersje dronów ale tu nie ma najmniejszego sensu. I dwa zestawy w plutonie oznaczają tylko to, że mają drugi w zapasie, a nie że musza używać dwóch równocześnie.

wróbelek
piątek, 23 stycznia 2015, 01:16

Na współczesnym polu walki gdzie siły wojskowe są "mniej więcej równe" przetrwa tylko dron wielkości dłoni lub wróbelka.

jastrząb
piątek, 23 stycznia 2015, 11:11

oj coś mi się wydaje że masz mizerne pojęcie jak wygląda wojna, na wojnie strzelają i raczej nieliczni i to nawet bardzo nieliczni mają czas podziwiać chmurki {trzba sporo uwagi poświęcać by nie odstrzelili tego na czym się zwyczajowo siada} , a jak takie "coś" zawiśnie wśród koron drzew jest raczej trudne do wypatrzenia

kertog
środa, 28 stycznia 2015, 12:37

Szanowni Państwo, aby rozmawiać o dronach na odpowiednim poziomie prosze najpierw obejrzec ten film: https://www.youtube.com/watch?v=4ErEBkj_3PY . Mikrodrony obdarzone sztuczną inteligencją, "rozmawiajace" ze sobą, omijajace przeszkody, to terazniejszość. Zobaczcie w filmie co potrafą zrobic, jak 10 -20 dronów koordynuje swoje ruchy. Najwazniejsze jest jednak to, ze wraz z masowa produkcją koszt takiego drona to kilkanaście, kilkadziesiąt USD. Można sobie wiec wyobrazic pole walki z tysiacami takich inteligentnych maluchów wykorzystywanych nie tylko do rozpoznania ale również do niszczenia celów, ponieważ koszt drona wyniesie tyle co koszt pocisku

rmn
sobota, 14 lutego 2015, 11:12

dlatego dzieciarnia pociska w strzelanki na kompach. jak ich wezmą na wojnę za 15 lat, będzie jak znalazł, z kałacha strąci 10 takich jedną serią.

Wojtekus
środa, 28 stycznia 2015, 17:26

Ale wedlug wlasciciela WB Electronics, MON nie jest zainteresowany wspolpraca nad tworzeniem nowych samobojczych dronow.

rg
czwartek, 22 stycznia 2015, 16:03

A ja bym zainstalował głowicę kumulacyjną, atakując z góry "pszczółka" mogłaby zniszczyć nawet czołg.

ursus
czwartek, 22 stycznia 2015, 16:56

To jeszcze zależy od mocy. Ja to rozumiem tak, że założeniem było zejście z masy do absolutnego minimum, co wykluczyło możliwość użycia cięższej głowicy. Udźwig "Rosomaków" jest w końcu ograniczony. Trzeba założyć, że szczegółowe analizy były już przeprowadzone i że zasadność zastosowanych rozwiązań została wykazana. Hmm, konstruktor mógłby pomyśleć nad możliwością modułowego łączenia w locie dronów uderzeniowych pod kątem nadawania im zdolności do zwalczania celów opancerzonych, takich jak np. KTO, czy BWP.

ziom
czwartek, 22 stycznia 2015, 16:00

2 kilometry zasięgu to po prostu za mało. Przyda się to tylko w miastach, na obszarze otwartym będzie prawie bezużyteczne.

plutek
czwartek, 22 stycznia 2015, 16:35

Nie masz racji. Jeśli w mieście jest to do 2 km w warunkach gęstej zabudowy i tłumienia sygnału prze liczne ściany, to w polu/lesie zasięg będzie pewnie dużo większy. Zresztą nawet gdyby to było 2 km zasięgu, to i tak na szczeblu plutonu super sprawa. Drużyny/sekcje maja najczęściej kontakt z przeciwnikiem na dystansie kilkuset metrów więc całkowicie w zasięgu takiego quadrocoptera.

KriS
czwartek, 29 stycznia 2015, 15:43

Taki dron na szczeblu batalionu dywizjonu to piękna sprawa, może służyć jako recon lub do szkolenia obsług opl. Przydatny w czasie pokoju i wojny ! Ile to kosztuje ?

Stary Dziad
czwartek, 10 września 2015, 00:08

Kosztuje tyle co 10 pocisków do moździerza 60 mm.

qqqq
piątek, 23 stycznia 2015, 15:43

A sprawdzali jak to działa w okolicach jammera, takiego powiedzmy o mocy 300W? Coś jak na tym linku tylko działąjące na częstotliwości komunikacyjnej Pszczoły: http://www.wondcam.com/10w-4-band-gsm-cell-phone-jammer-school-rooms-w-remote-adjustable-range-moible-phone-blocker.html Drony zwiadowcze, lub otwierające ogień z dużego dystansu są ok. Ale na bliski dystans nie można ufać sterowaniu radiowemu. W tej sytuacji taktycznej jak na tym filmiku dron powinien służyć do naprowadzenia moździerza (czyli zawisnąć kilometr dalej i zrobić użytek z optyki, ewentulnie podczerwieni w nocy). Moździerz Rak na KTO ma mieć 12 000 metrów zasięgu i to pod niego powinny być budowane środki rozpoznania, dobrze byłoby jakby dron oferował zasięg przynajmniej połowy tego dystansu czyli 6000 metrów. Poza tym coś co ma robić rozpoznanie musi mieć dalmierz aby podać koordynaty celu. A na filmiku to jest rozwiązanie nie różniące się od cywilnych i może się przydać np. służbom ratowniczym w czasie powodzi. Ale w warunkach bojowych nie chciałbym wysyłać ludzi w miejsce "sprawdzone" przez taką maszyne która bzyczy, musi blisko podlecieć (wróg ma czas aby sie schować), nie ma podczerwieni, zaawansowanej optyki. Bardziej ufałbym zwiadowcy - człowiekowi. Pszczoła może wypatrzyć co najwyżej czołg albo kolumne transportową na otwartym terenie. Ale nie wiadomo czy jest w stanie dać zbliżenie aby ocenić skład kolumny albo typ czołgu powiedzmy, z dystansu 2 kilometrów. Nie mówiąc o podaniu koordynatów dla artylerii. Nie wykryje też ukrytej piechoty ochraniającej daną kolumne lub czołg.

Zdzich
piątek, 23 stycznia 2015, 17:31

W kosmos też ma latać? To jest wyposażenie dla plutonu piechoty. Wada 5 kg, więc można go sobie przenieść na plecach. Myślę że temat bezzałogowców jest tak elastyczny że mieścić się w nim będą urządzenia o różnym zasięgu, możliwościach, a co za tym idzie, rozmiarze, wadze i cenie. To pytanie z zakłócaniem sygnału świetne. Sam jestem ciekaw odpowiedzi, jak to jest ze stabilnością komunikacji.

bezksywy
sobota, 24 stycznia 2015, 01:32

Super produkcja ;-) Jeszcze za wcześnie na takie gadżety do zwalczania piechoty, ale już dla MBT/BWP/KTO niezła lipa. Uzbrojone w zwykłe EPP, HEAT lub HESH za 50 $ atakujące górny pancerz. Obecnie nie ma przed nimi obrony. Myślę że, w nowych pojazdach powstaną tanie ZSMU z zasięgiem do 150m, by móc zwalczać szybko zmasowany atak z obu burt. Zwykły radar do okólny,stabilizacja w wieży, amunicja proszkowa aluminiowa lub nawet metalowa, może być w workach typu patron (to samo tylko dużo lepsze niż w pompkach). całość max 5000 $ i amunicja po 10 $ za strzał

Kolo
piątek, 6 lutego 2015, 10:26

A nieprzyjaciel oczywiście pozostanie bierny i nie spróbuje zestrzelić tego drona ? Pluton musiałby mieć więcej takich dronów

Aster
poniedziałek, 9 lutego 2015, 14:20

Nie kazdy pododzial nieprzyjaciela dysponuja rakietami plot.

hp7
czwartek, 22 stycznia 2015, 15:11

Niedawno 'eksperci' z tego portalu [przy okazji ukrainskich dronów] rozpisywali się, że takie drony nie mają sensu bytu. Moim zdaniem brak jeszcze dronów transportowych latających [do 20kg udźwigu - np. działo carl gustaf] oraz lądowych mogących dostarczać broń, amunicję itp. otoczonym oddziałom [takim jak cyborgi z Doniecka]. Otwiera to nowe możliwości planowania.

Zdzich
piątek, 23 stycznia 2015, 00:10

Odnoszę wrażenie że było odwrotnie. Taka tematyka zawsze wzbudzała pozytywne emocje i reakcje.

Pogromca debili
czwartek, 22 stycznia 2015, 17:00

Niby gdzie i kto się tak rozpisywał? Od kilkunastu miesięcy śledzę uważnie portal i nikt nigdy nie podważał sensu tego typu sprzętu. Może pomyliłeś portale (nawet nie napiszę jakie bo jeszcze nie daj Boże zareklamuję), to na tych innych wypisują bzdury typu "a na co mnie ten dron". Nie wiem skąd ten ból dolnej części pleców... Źle bo robią, źle bo nie udźwignie załadowanego TIRa, źle bo nie ma pocisków manewrujących, źle bo nie niszczy okrętów podwodnych, źle bo nie nadaje się walk międzygalaktycznych... Ludzie, opamiętajcie się trochę. Powinniście się cieszyć, że są jeszcze ludzie, którym chce się wprowadzać nowości i są portale, które nie wstydzą się o tym pisać. Amen.

prorok
czwartek, 22 stycznia 2015, 16:08

Już widzę taką wojnę - z jednej strony czołgi, działa i kolesie z "kałachami", a z drugiej pustka, tylko drony rozpoznawcze i do ataku. To wizja i fantazja, ale tak będzie...

Mike35
czwartek, 22 stycznia 2015, 14:40

Świetny pomysł. Rozpoznanie i precyzyjne uderzenia to dziś podstawa. WB w tym uczestniczy. To gwarancja powodzenia. Jestem tylko ciekaw jak ten system ma się do ich Warmate (podobna idea). Czy będą rozwijać oba systemy bo Warmate jest na inny szczebel. Czy tylko ten.

Malwina
niedziela, 23 października 2016, 14:18

Normalnie supersprzęt. Chińskie kamerki, chińskie silniki, w razie konfliktu ze Wschodem- brak części... Wszystkie drony są sterowane na tej samej częstotliwości, niekodowanej i bez wyboru kanałów (2,4 GHz) Żaden problem z zakłóceniem! Wyobraźmy sobie BZ w obronie. W 1 rzucie ok. 8 plutonów i każdy wypuszcza drona- ciekawe, który operator nimi steruje ( brak wyboru kanałów)- niezły dym, zwłaszcza, że drony uderzeniowe mają nie wracać. Reakcja ogniowa: promień działania 20 minut. A więc leci dron rozpoznawczy i wraca- to 40 minut, potem startuje uderzeniowy i tym sposobem mamy godzinkę- przeciwnik leży i czeka- hehe. Działalność w nocy- żadna, GPS- zero- dla mnie bomba. Głowica kumulacyjna-cyt. "do niszczenia siły żywej"- Panowie z Optimum - do szkoły!!!!!!!!!! Poza tym ładunek kumulacyjny musi uderzać liniowo- czyli te 500 g ładunku kumulacyjnego musi uderzyć pionowo z góry, nie z lotu koszącego ( transporter p-ka będzie stał i czekał..) I ten super sprzęt za min. 100000 zł- już się kolejki Armii świata ustawiają...

dw
sobota, 24 stycznia 2015, 18:53

Faktycznie ten mini bombowiec to niezły badziew. Dron rozpoznawczy podający namiary dla moździerza zamontowanego w KTO to już inna sprawa (tak jak ktoś pisał wcześniej). Trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że koszt produkcji takiego mini bombowca jest śmiesznie mały, pewnie porównywalny z kosztem pocisku moździerzowego, a sama taktyka ataku takiego drona zapewne zakłada atak na nieprzyjaciela od tyłu. Sam dron jest również bardzo cichy, wiem bo testowałem podobne cywilne.

Snooker
niedziela, 25 stycznia 2015, 16:04

Pociski moździerzowe nie mają silników elektrycznych z bateriami; kamer; komputerów sterujących lotem a tym bardziej szyfrowanego systemu łączności. Do tego pocisk moździerzowy 60mm waży około 2 kg, a Varmate ma mieć głowicę 700g. Żądełko pszczółki będzie porównywalne z granatem ręcznym. A pamiętaj że pluton będzie miał na wyposażeniu granatniki 40mm; RPG i działka transporterów z programowalną amunicją rozpryskową. Do tego moździerz w drużynie wsparcia. Lepszym rozwiązaniem będzie wyposażyć drona w laserowy wskaźnik i wprowadzić amunicję moździerzową naprowadzaną laserowo. Zrzucanie małych bombek z małej wysokości, przepadnie w próbach poligonowych.

hektor
piątek, 23 stycznia 2015, 14:20

Drony kamikadze? A nie mozna podczepic pod drona po prostu granat? Pszczółka nadlatuje nad pozycjęnieprzyjaciela i po prostu spuszcz mu na głowe granat

Zdzich
piątek, 23 stycznia 2015, 17:35

Z technicznego punktu widzenia to można. Drona z funkcją First Person View, można kupić za kilkaset złotych. Do tego 2, 3 serwo mechanizmy, granat ćwiczebny i można robić testy. Do walki partyzanckiej będzie jak znalazł :)

Sky
piątek, 23 stycznia 2015, 16:54

To jest miniaturowy UAV, nie nadaje się do transportowania czegokolwiek.

podbipięta
piątek, 23 stycznia 2015, 13:57

2 zestawy w plutonie.Pluton to 4 Rośki. 24 żołnierzy desantu. A trzeba odjąć kolejnych na obsługę dronów.Obawiam się że już wkrótce nie będziemy mieli piechoty.Takie drony powinna obsługiwać osobna sekcja na poziomie kompanii

Mirosław Znamirowski
piątek, 23 stycznia 2015, 13:13

Moim zdaniem bazowanie drona uderzeniowego na mini-bsl Virtus jest marnotrawstwem. Ta uderzeniowa "jednorazówka" to powinien być raczej katapultowany z prostej wyrzutni stałopłat.

podbipięta
piątek, 23 stycznia 2015, 14:29

System będzie kosztował .Dron przy znacznej produkcji już nie..Eliminacja stanowiska km będzie opłacalna.

Krzysztof Fialkowski
czwartek, 22 stycznia 2015, 20:03

Fajny filmik, ale czy myślicie, że obsługa karabinu maszynowego by tak bezczynnie leżała, gdyby dron znajdował się kilkanaście metrów przed nimi w zawisie? Jedna seria i po dronie. Pomysł z dronami transportowymi dla okrążonych wojsk jest świetny.

Chris_w
sobota, 24 stycznia 2015, 19:25

Dlaczego pszczoła miałaby lecieć wprost na stanowisko przeciwnika i ryzykowac zestrzelenie? - ona powinna wznieść się wysoko - najlepiej poza zasięg wzroku, przelecieć dystans i opadać na stanowisko przeciwnika. Byłby to zatem mechanizm "rzucania granatem" ale taki "wspomagany" i spoza zasięgu rzutu.

rg
piątek, 23 stycznia 2015, 11:46

Jeszcze dodam, że kiedyś bodajże na Discovery pokazywali jak grupa ok. 10 Amerykanów bawiła się w obronę przeciwlotniczą: strzelali z broni maszynowej, m.in podwójnie sprzężonych MG-42 do latających modeli. Odległość na oko 100-200 m, modele ok. metr rozpiętości i więcej: mieli ogromne trudności z trafieniem w modele. Pozdrawiam,

Stary Dziad
piątek, 23 stycznia 2015, 10:40

Opis taktyczny sytuacji na filmie znajduje się na stronach producenta i na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=RNyGkYaGij0

sorbi
czwartek, 22 stycznia 2015, 22:46

Pokazują drona z bliska, żeby kamera go złapała.Tak samo jak kręci się filmy wojenne. Dostrzeć, czy usłyszeć i w końcu trafić taką małą ruchomą popierdułkę nawet z bliska cięźko by było - zaskoczenie też robi swoje. Współczesne pole walki zaczyna mnie coraz bardziej przerażać -szanse przetrwania na nim bardziej będzie można zawdzięczać fartowi ,niż umiejętnościom. NIewłaściwe miejsce i czas i po ptokach. Jak nie dron, to droneczek, pocisk kierowany, bomba ,artyleria precyzyjna, rakieta itd,itp, noktowizory, termowizory, satelity...

rg
czwartek, 22 stycznia 2015, 21:05

Dron mógłby obserwować cel nawet z odległości kilkuset metrów a potem jedno kliknięcie myszką "zniszcz obserwowany cel" i atak z prędkością 40 km/h - mieliby małe szanse zestrzelić.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama