Nowe możliwości amerykańskich F-16

1 maja 2020, 11:27
Zrzut ekranu 2020-04-30 o 17.22.33
Fot. USAF

W tym miesiącu światło dzienne ujrzała nowa wersja oprogramowania do komputera misji amerykańskich F-16C/D. Kolejna wersja F-16 Operational Flight Program (OFP) serii M-series 7.2+, to część szerszego programu, który ma zwiększyć możliwości ponad 600 maszyn tego typu. Po raz pierwszy stworzono ją w oparciu o nową filozofię, która umożliwi wprowadzanie następnych wersji nawet dwukrotnie szybciej niż dotychczas.

Przypomnijmy, że obecnie prowadzony jest szeroko zakrojony program mający na celu zwiększenie możliwości służących w US Air Force F-16 wersji Block 40/42/50 i Block 52. Chodzi o ponad 600 samolotów, najmłodszych przedstawicieli dumnej floty ponad dwóch tysięcy Fighting Falconów służących w tej formacji w poprzednich dekadach. Obecnie maszyny tego typu są powoli wypierane przez swojego generacyjnego następcę F-35A, ale opóźnienia w programie tej konstrukcji, która obecnie powstaje w liczbie około 130 egzemplarzy rocznie (zakładana pełna produkcja seryjna ma osiągnąć w najbliższych latach 160 maszyn), sprawia, że F-16 jeszcze przez lata będą pozostawać na uzbrojeniu – i US Air Force i Gwardii Narodowej.

Większość środków przeznaczonych na tę modernizację F-16 zostanie przeznaczona na zaopatrzenie w nowoczesne radiolokatory z aktywnie elektronicznie skanowanym szykiem antenowym (AESA), co jest zresztą najwyższym z zakładanych priorytetów. Oprócz tego samoloty mają otrzymać także systemy umożliwiające zintegrowaną komunikację z innymi uczestnikami pola bitwy, a także zostaną zintegrowane z nowymi rodzajami uzbrojenia, najnowszą wersją pocisku powietrze-powietrze średniego zasięgu AIM-120 AMRAAM i pocisków manewrujących JASSM-ER. Oprócz tego w samolotach są wprowadzane 42 inne elementy modernizacji, które mają zredukować obciążenie praca pilota, poprawić celność uzbrojenia powietrze-ziemia i ogólną efektywność maszyn.

Elementem prowadzonych zabiegów jest też program F-16 OFT, który ma wartość 455 milionów USD. Prace nad oprogramowaniem prowadziła je 309. grupa inżynierów oprogramowania wspierana przez jednostkę testującą CTF (Combined Test Force), 53. Skrzydło Testów Operacyjnych i Powietrzne Rezerwowe Centrum Testowe Sił Powietrznych Gwardii Narodowej.

Łącznie pracowało nad nim 300 osób zatrudnionych w siedmiu miejscach w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy podlegali jednemu dowódcy. Jak podkreślają siły powietrzne USA, była to w pełni samodzielna organiczna praca, która podniosła niezawodność modułowych komputerów misji F-16C/D i spełniła wszelkie wymagania stawiane przed tą pracę. Prace nie ustały pomimo epidemii COVID-19. Dzięki jej charakterowi możliwe były  prace w trybie home office. Dzięki przeprowadzeniu samodzielnych prac przez komórki należące do USAF pełne prawa do tych rozwiązań należą do tej formacji.

Prace są też uważane za kamień milowy jeśli chodzi o prowadzenie tego rodzaju wysiłków. W ich trakcie zrezygnowano bowiem z dotychczasowej metodologii prowadzenia prac nazywanej „wodospadem”, a zamiast tego zastosowano elastyczne podejście oparte o otwartą architekturę oprogramowania – DevSecOps. Uwzględniono w nim zarówno unifikację prac nad oprogramowaniem jak i jego testowaniem jak i kwestie związane z cyberbezpieczeństwem.

DevSecOps zapewnia możliwość dwukrotnie szybszego prowadzenia prac. Nowe oprogramowanie do testów w locie ma być teraz przesyłane średnio co 13 tygodni zamiast co 18, a nowe wersje OFP do F-16 będzie można implementować nie co 3-4 lata, ale co dwa.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
robo
sobota, 2 maja 2020, 13:33

Widząc wysyp histerycznych komentarzy dyżurnych trolli poniżej, chyba to dobry moment aby znów przypomnieć niezaprzeczalny fakt: dotychczasowy wynik starć powietrznych F-16 wszystkich wersji to SIEDEMDZIESIĄT DZIEWIĘĆ do JEDNEGO. Z czego 79 to w większości to produkty Mikojana i Suchoja a 1 efekt kolizji z Mirage nad Morzem Egejskim. Nowe radary AESA i OFP M 7.2 znów zwiększa technologiczną przepaść jaka dzieli F-16C/D od wszystkiego co Rosjanie są w stanie wyklepać, o Viperach z litości nie wspominam.

mobilny
sobota, 2 maja 2020, 16:22

.... ano racja i dlatego zakup F-35 uważam za zbędny niepotrzebnie drenujący nas skromny budżet....

Davien
sobota, 2 maja 2020, 18:49

A F-35 jeszcze zwiększa ta przewagę przy podobnej cenie jak F-16bl 70/72 wiec ....

robo
sobota, 2 maja 2020, 17:57

Biorąc pod uwagę że F-35 oferuje unikalne zdolności penetracji OPL npla oraz sam może pełnić rolę mini AWACSa nie zgadzam się, ale może wystarczyło by 20-24 F-35 a zwiększyć liczbę F-16, zresztą nie jest za wcześnie aby zacząć planować modernizację naszych Block 52?

Ech
sobota, 2 maja 2020, 03:54

Zciekawsci duza roznica miedzy tym radarem Aesa a radarem z naszych F16?

Davien
sobota, 2 maja 2020, 10:37

Radar na polskich Jastzrebiach to AN/APG68v9 z antena szczelinową, radar AN/APG-83SABR to wykonany w technologii GaN radar AESA bazujacy na radarach z Raptora i F-35 wiec róznica jest duza. To zupełnie nowy, znacznei lepszy radar.

Navigator
piątek, 1 maja 2020, 21:27

Pisanie na kolanie idzie w chmurę Czy WZL zmodyfikował Miga?

Fanklub Daviena
piątek, 1 maja 2020, 21:27

Przetłumaczę na jęz. ludzi: zasadniczo są 2 modele rozwoju oprogramowania: tradycyjny "waterfall", gdzie pisze się wersję alfa, potem ją poprawia i wolno do niej dodawać nowe funkcje, potem jest zamrożenie funkcji i jest testowana wersja beta, gdzie jest zakaz dodawania nowych funkcji i tylko usuwa się błędy, potem udostępnia się do testów klientom wersję RC (Release Candidate) i po testach gotowy wyrób sprzedaje się klientom. Drugi, obecnie popularny sposób, którym tak zachwyca się autor, "agile", polega na tym, że pisze się nową wersję i bez testów opycha klientowi, który jest alfa i beta testerem i musi wykupić "abonament na aktualizacje" by móc się wydzierać przez telefon do wsparcia, by poprawili tego bubla... Dlatego potem spadają 737MAX a komputer po wgraniu aktualizacji Windows 10 nie chce odpalać... :)

jurgen
sobota, 2 maja 2020, 12:48

celny komentarz

Wawrzyniec
sobota, 2 maja 2020, 09:21

Gdyby tak było to Su-57 spadałyby także przez opychanie modelu „agile” wielkiej flocie ojczyźnianej, a jednak Rosjanie są nadal na etapie analogów i nitowania z czasów początku sojuza. Problem na pewno tkwi gdzie indziej

yaro
sobota, 2 maja 2020, 10:50

Tu się mylisz, Rosjanie nie stosują metody "agile" tylko tę którą autor opisał jako pierwszą, jest jeszcze drugi problem, Rosjanie o wiele lepiej oprogramowują układy niż Amerykanie, mają po prostu lepszych programistów zajmujących się algorytmami.

Clash
sobota, 2 maja 2020, 20:15

Czego dowodem jest robot "Borys" z człowiekiem w środku nie mający porównywalnych analogów w świecie......

Franc
piątek, 1 maja 2020, 17:45

F-16 to niewypał. Dalej nie mamy kodów. Nawet śruby kupujemy w USA a budowę lakierni ( Amerykanom nie opłacało się więc pozwolili nam )odtrąbiono jako wielki sukces. Amerykanie już nawet na filmach chwalą się jacy frajerzy te Polskie rządy a ci frajerzy dalej są frajerami. Plują naszym w twarz a nasi z uporem mówią że deszcz pada i jeszcze są szczęśliwi bo ten deszcz to koniec suszy.

Gnom
sobota, 2 maja 2020, 21:34

Piszesz "F-16 to niewypał. Dalej nie mamy kodów." - a wiesz że jedyny kraj jakiemu udostępniono kody do F-16 to ZEA posiadające najnowsze w służbie (ale tylko z racji numeru) F-16 bl.60. A kody udostępniono tylko dlatego, że tak chciał klient więc stworzono mu nowe oprogramowanie i komputery. Dlatego ów klient (zostawiony na uboczu) nie tylko obecnie chce kupić bl.70, ale i do tego samego standardu doprowadzić ma swoje bl. 60. Posiadanie kodów jest wygodne jak chcesz rozwijać sprzęt samodzielnie. Inaczej po kolejnej zmianie (2, 5, 10 - nieważne) twój system nie będzie już powiązany z wyjściowym produktem. Zatem warto się zastanowić co się chce uzyskać posiadaniem "kodów", które kosztuja majątek ale nie koniecznie mogą być wykorzystane.

Davien
niedziela, 3 maja 2020, 10:06

Gnom, dostep do kodów zródłowych ma tez Turcja która kupiła licencję na F-16 ale to były starsze modele. A najnowsze F-16 to chyba ma obecnie Tajwan bo juz dostali pierwsze F-16V

Gnom
niedziela, 3 maja 2020, 15:16

Do jakiej ich części? Poza tym produkcja samolotu nie wymaga dostępu do jego kodów. Sa potrzebne gdy wprowadzasz zmiany w wyposażeniu, uzbrojeniu lub funkjonalnościach systemu. Turcja ani nie integrowała sama własnych systemów, ani nie modyfikowała samodzielnie F-16.

Davien
niedziela, 3 maja 2020, 16:25

Do pełnej bo spokojnie moga integrowac własna broń i wyposazenie jakby mieli. Nie mieli podobno dostepu do oryginalnych kodów IFF, ale "podobno".

Gnom
niedziela, 3 maja 2020, 22:09

Czyli jednak nie wiesz o czym piszesz. Tym bardziej, że kody integracyjne do urządzenia IFF nie zależą od samolotu, a od urządzenia.

niedziela, 3 maja 2020, 01:16

Hmmm to twierdzisz waść że Izrael tych kodów nie posiada........

gargamel
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 11:54

kody sa potrzebne aby zintegrowac efy z infrastruktora naziemna.

Gnom
niedziela, 3 maja 2020, 15:19

Całości zapewne nie. Jednak jakby pogrzebać, to pewnie ze starych F-16 na wersjach izraelskich zostały elementy sterowania lotem i sterowania silnikami, które dointegrowano do izraelskich systemów. I to raczej USA musiałoby poprosić Izrael o kodu do ich wersji F-16. Sądzę, że ta diaspora w USA ma tak ogromny wpływ na USA, że może wymusić nie tylko kody.

Tweets Defence24