Reklama

Turcja: Śmigłowiec T129 ATAK z systemem walki elektronicznej

19 listopada 2019, 09:19
T129B2 atak-5
Fot. TAI

Turecki Dyrektoriat Przemysłu Zbrojeniowego (SSB – tur. Savunma Sanayii Başkanlığına) poinformował o oblocie zmodernizowanego śmigłowca T129B2 ATAK (oznaczonego też ATAK FAZ-2). Maszyna w tej wersji wyposażona jest w nowe systemy walki elektronicznej i krajowej produkcji głowice obserwacyjną. Dostawy dla tureckich sił zbrojnych planowane sa na drugą połowę 2020 roku.

Obecnie dostarczane śmigłowce T129 ATAK reprezentują wariant oznaczony jako B1 i jest to maszyna, w odróżnieniu od pierwszych egzemplarzy seryjnych T129A, zdolna do wykorzystania pocisków kierowanych. Są to kierowany laserem rakiety 70 mm Cirit oraz przeciwpancerne pociski kierowane typu Mizrak-U o zasięgu 8 km (turecki odpowiednik ppk Hellfire II). Oba typy rakiet produkuje turecki koncern Roketsan.

Oblatany 13 listopada 2019 roku śmigłowiec T129B2 ATAK nie tylko przenosi uzbrojenie kierowane, ale też został wyposażony w krajowej produkcji wielozakresową głowicę obserwacyjną oraz systemy walki elektronicznej i ochrony przed pociskami kierowanymi. Maszyny w tym wariancie mają też docelowo osiągnąć większy udźwig, przede wszystkim dzięki niższej masie nowych systemów.

Zaprezentowany wariant oblatano z nową konfiguracją systemu walki elektronicznej, w skład którego wchodzą urządzenia ostrzegające o opromieniowaniu przez radar, moduł zakłócający wybrane częstotliwości oraz sensory ostrzegające przed opromieniowaniem przez laser. Całość współpracuje z wcześniej stosowanym układem zakłócania oraz wyrzutniami środków samoobrony. Dodano również radiostację 9681 V/UHF.

Głowicę optoelektroniczną AselFLIR-300T, opartą o licencyjne elementy, zastąpiono przez nowej generacji głowicę Aselsan CATS (ang. Common Aperture Targeting System), mającą stanowić nowy standard dla tureckich bezzałogowców, śmigłowców oraz systemów lądowych i morskich. W stosunki do AselFLIR-300T posiada ona systemy termowizyjny i TV HD oraz laserowy dalmierz i wskaźnik celów nowej generacji, o większej precyzji i niższej energochłonności. Cały system ma też znacznie mniejsze wymiary oraz jest lżejszy o ponad 30 kg od poprzednio stosowanej głowicy (61 kg w stosunku do poprzednich 95 kg).

Rozpoczęte w listopadzie 2019 roku próby w locie nowej konfiguracji maszyn T129 ATAK mają doprowadzić do rozpoczęcia dostaw seryjnych T129B2 nie później niż w drugiej połowie 2020 roku. Maszyny w liczbie 39 egzemplarzy mają trafić do służby w Turcji. Najprawdopodobniej ten sam wariant będzie też dostarczany do Pakistanu w ramach zawartej w 2018 roku umowy, opiewającej na kolejne 30 śmigłowców.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
PawelOZ
środa, 20 listopada 2019, 04:43

A moze my bysmy dogadali sie z Ukraina i cos stukali u nas na licencji, bo z Turcja teraz to chyba raczej nie ma szans.

Tak myślę
środa, 20 listopada 2019, 00:33

Uczcie się panowie decydenci z MONu od Turcji!

mobilny
wtorek, 19 listopada 2019, 20:18

Polska i Turcja mają wspólny cel. Razem moemy więcej a Turcji na tym zależy z czego możemy tylko skorzystać

ryba
środa, 20 listopada 2019, 00:33

z jaka turcja ta właśnie przeszła na stronę naszego przeciwnika .

mobilny
środa, 20 listopada 2019, 13:37

Hallo. Tu ziemia. Z tego co wiem w NATO jest podobnie jak my a ze z USA sie poroznili to nie dziwi. USA zraża do siebie wszystkich nie bez przyczyny.

Erwin
wtorek, 19 listopada 2019, 13:55

Chciałbym, żeby Polska teraz miała chociaż 32 takich śmigłowców. Nie wspominając już o lepszych.

dim
wtorek, 19 listopada 2019, 11:48

Moje pytanie do fachowców: A co to oznacza w praktyce "zasięg 8 km" dla ich ppk ? Czy może znaczy tyle, że nie dosięgniemy takich śmigłowców ani Piorunem, ani żadnymi działkami 25/35 mm, a one w tym czasie mogą kolejno, metodycznie wykańczać nasze zgrupowanie pancerne ? Bo jeśli tak, to wydaje mi się, że Rosjanie mają sporo śmigłowców, z podobnymi pociskami. Poza tym zwróciłbym uwagę, jak Turcy bardzo mocno nastawiają się na rozwój dronów. Bo i faktycznie - po to, by zaatakować rozpoznane już siły przeciwnika, po co ryzykować życiem doświadczonych pilotów ? Doświadczonego pilota kształci się przez 10 lat, gdy dron zbudować można (na odpowiednio wyposażonej linii produkcyjnej), w ciągu kilku tygodni, w przyszłości może tylko dni. To może jeszcze coś o kosztach ? W Grecji wybuchła właśnie draka o faktyczne, faktyczne koszty modernizacji 4 dużych morskich samolotów obserwacyjnych. Pzeznaczono na nią, licząc w maju 2015, kwotę 500 mln USD. I wydaje się, że ta uzgodniona z Amerykanami kwota... z dokładnością do pojedynczych milionów, wystarczy. Ale okazuje się, że nie przewidziano jeszcze także pomiędzy 150, a 200 mln USD na samo tylko uzupełniające szkolenie pilotów i pilotów-mechaników. Czemu to piszę ? - to jest część dalsza argumentacji, że należy w możliwie największym, w największym możliwym technicznie stopniu kierować się na drony, a nie na maszyny załogowe. W prawdziwej wojnie pilotów zabraknie momentalnie.

Gnom
wtorek, 19 listopada 2019, 15:22

A łącza z dronami będą maksymalnie skutecznie blokowane, drony przejmowane itd. Każdy kij ma dwa końce. Dron nie jest zbawieniem, a tylko jednym z wielu elementów pola walki z własnymi zadaniami i ograniczeniami stosowania, których akurat nie ma pilot (choć ma inne, a pewnie i więcej niż dron).

dim
wtorek, 19 listopada 2019, 19:35

tym niemniej, gdy mamy już rozpoznanego przeciwnika, można skierować tam dron samonaprowadzający się. Tak zaprogramowany dron nie potrzebuje łącz. Amerykanie, podając info o swych rojach, desantowanych z samolotów/śmigłowców, z ich pokładowych wyrzutni 70mm, zaznaczali, że programowanie drona następuje w momencie gdy opuścić ma nośnik. I może zostać wtedy zaprogramowany na pracę z operatorem lub samodzielnie. Czyli (mój wniosek), że z samonaprowadzaniem lub z innym algorytmem. To te szczegóły, których się nie ujawnia, niemniej domyślać się ich można przez analogię do pocisków. Proszę przy tym zauważyć - dron jest znacznie tańszy od pocisku. Gdyż dron nie musi wytrzymywać wielkich przeciążeń, a dron kamikaze nawet może być to "słaba jednorazówka", jasne że i tania.

Gnom
środa, 20 listopada 2019, 00:25

"gdy mamy już rozpoznanego przeciwnika ..." i to właśnie o tym napisałem. Jak nie utrzymasz łącza to zostaje ci Terminator - nie wiem czy to dla nas, ludzi, bezpiecznie.

dim
środa, 20 listopada 2019, 17:12

W miastach pewnie nie, ale w terenie jak najbardziej. Podajesz mu dokładne współrzędne, a on kosi tam wszystko, co według złożonych razem kilku kryteriów jest wozem bojowym czy czołgiem, w promieniu iks metrów czy kilometrów. Programujesz takie dane desantując dron np. z samolotu, śmigłowca, pojazdu. Ależ jasne, że współrzędne nie muszą być typu GPS, wystarczy że oparte będą o twoją własną, znaną pozycję czy o punkt orientacyjny w terenie. Zależnie od kryteriów nawigacji i naprowadzania.

Gnom
środa, 20 listopada 2019, 19:06

Podziwiam optymizm co do jednoznaczności wrogich wojsk dla typowej dynamicznej sytuacji na polu walki. Może dziś na Ukrainie się da tak działać.

dim
wtorek, 19 listopada 2019, 11:26

Turcja nie pozyskuje tej broni i w takich ilościach, "ażeby mieć", gdyż nikt im nie zagraża. Ani też aby zarabiać na eksporcie. Ani też nikt nie zakwestionował mapy, określanej jako Turcja 2050 i wydrukowanej przez ogólnokrajowy dziennik, jako mapa cyrkulowana wewnątrz wyższych gremiów partii rządzącej. Turcja zajmuje na niej część (lub całość) terytoriów wszystkich obecnych jej sąsiadów. "Całość" - dotyczy Cypru, nie jestem pewnie czy także nie Armenii - znam tylko niewielkiej rozdzielczości foty z tej mapy. Innym razem, ale to tej jesieni, bieżącej, prezydent Erdogan opublikował zdjęcie ze swego wystąpienia w akademii wojskowej. W tle trybuny mapa tzw. "błękitnych ojczyzn" - czyli znacznych obszarów morskich i wysp, jako należących do Turcji, w tym oczywiście połowa wysp Grecji i Cypr. Bez NATO, Turcja byłaby dziś krajem poniżej poziomu Iranu. Poniżej, ponieważ nie ma tylu bogactw naturalnych dla sfinansowania wydatków publicznych. Ale Turcja jest w NATO i korzysta, po pierwsze niesamowicie mocno technologicznie. Polska też jest w NATO i... prawie nie korzysta technologicznie z tej okoliczności. Cokolwiek negatywnego nie mówić o tureckich planach agresji, dla nich jest to wizja, jednocząca różne opcje. Polska jest dziś już bez takiej wizji. Weszliśmy do NATO, weszliśmy do UE, a dalszej części wizji nie posiadaliśmy. Czyli mamy teraz tylko to, co zaplanowaliśmy.

Tito
wtorek, 19 listopada 2019, 10:52

Tak się tworzy wysokie kompetencje własnego przemysłu. Tylko się uczyć!

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama