Rosyjskie śmigłowce szturmowe. Cz. 2: Mi-28N Nocny Myśliwy

26 kwietnia 2020, 13:07
Mi-28 Infografika
Grafika - Katarzyna Głowacka/Defence24 ©

Zdobywca, w 1987 roku, niezbyt zaszczytnego drugiego miejsca w konkursie na następcę Mi-24. Skonstruowany, jako „rosyjski Apache”  - Mi-28, potrzebował wielu zmian i kolejnych 19 lat, aby mimo wszystko zostać podstawowym rosyjskim śmigłowcem szturmowym, deklasując tym samym awangardowego Ka-50. Na zachodzie otoczony był mitem niezwykle niebezpiecznej maszyny. Ale dopiero dziś, po kolejnych kilkunastu latach rozwoju staje się powoli konstrukcją pełną i dojrzała.

Zawiłe losy następców Mi-24, którego Rosja pomimo 50 lat służby nie jest w stanie zastąpić całkowicie nową konstrukcją, starałem się zarysować w pierwszej części tego cyklu.

Wyjątkowa kombinacja możliwości transportowych z opancerzeniem i uzbrojeniem maszyny szturmowej, budują wręcz nieprzemijającą legendę "Hinda". Jednak, już w kilka lat po wejściu do służby pierwszej, niedoskonałej wersji Mi-24 w powietrze wzbił się prototyp nowej maszyny Mi-28. W jego przypadku naprawdę trudno uniknąć skojarzeń z amerykańskich AH-64 Apache, który swój pierwszy lot odbył 30 września 1975 r. Szczególnie, że w roku 1982, gdy w powietrze wzbił się testowy Mi-28, US Army zamówiła już pierwsze seryjne śmigłowce Apache.

Co łączy te dwie wspomniane maszyny? Są to ciężkie śmigłowce szturmowe, uzbrojone w działko 30 mm oraz pociski kierowane i niekierowane. Obie konstrukcje mają podobny układ z dwoma silnikami umieszczonymi po bokach kadłuba, dla ograniczenia ryzyka uszkodzenia obu. Zbliżają je do siebie również kabiny dwuosobowe załogi, ulokowane w układzie tandem, trójpunktowe podwozie z kołem tylnym i krótkie skrzydła służące głównie podwieszaniu uzbrojenia.

image
Mi-28N podczas odpalania flar. Fot. mil.ru

Pierwszy znany prototyp Mi-28 wyglądał trochę, jak coś pośredniego pomiędzy Mi-24 i amerykańskim Apache, ale w układzie bliższym temu drugiemu. Z czasem wprowadzono w nim liczne zmiany, związane z instalacją realnego uzbrojenia i wyposażenia oraz własnościami technicznymi, co jeszcze bardziej upodobniło Mi-28 do AH-64. Pojawił się na przykład wirnik główny, z odpornych na trafienia materiałów kompozytowych i asymetryczne śmigło ogonowe w układzie „X”.

W obu maszynach na pierwszym miejscu postawiono odporność na uszkodzenia, bezpieczeństwo załogi i możliwość lotu pomimo rozległych uszkodzeń. Wszystkie kluczowe systemy pokładowe zdublowano lub opancerzono. Przekładnia główna, której awaria w wyniku uszkodzenia, jak wynikało z doświadczeń afgańskich, najczęściej prowadziła do zniszczenia maszyny, została z obu stron osłonięta silnikami. Jednocześnie zapobiegało to ryzyku ich jednoczesnego zniszczenia.  Co ciekawe, pomimo tego, że Mi-28 jest ponad 2,5 t cięższy od AH-64, wymiary obu śmigłowców są bardzo zbliżone.

Co więc różni obie maszyny i ich historie? AH-64A Apache wszedł do służby w US Army począwszy od roku 1986. Zaś w 1987 roku radzieckie władze zdecydowały, że śmigłowcem przeciwpancernym sił zbrojnych ZSRR zostanie Kamow Ka-50, natomiast Mi-28 ma zostać unowocześniony i trafić do odbiorców zagranicznych. W 1988 roku loty próbne rozpoczyna Mi-28A z kilkoma bardzo widocznymi zmianami, takimi jak wspomniany wirnik ogonowy w układzie „X”, wyloty silników skierowane w górę, dal rozproszenia gazów, nowe systemy celownicze.

Dwie dekady rozwoju, rewolucja w napędzie

W 1989 roku Mi-28A został zaprezentowany na paryskim salonie lotniczym, jednak minie jeszcze wiele lat, zanim uda się znaleźć zagranicznego klienta i sprzedać maszyny. Pierwsze plany, to podpisane rok później porozumienie z Irakiem. Jednak ostatecznie dopiero po dwóch dekadach do tego bliskowschodniego kraju trafią już ulepszone Mi-28NE. Mało kto wie, że w 1995 roku to Szwecja rozważała zakup śmigłowców uderzeniowych i porównywała na poligonie Mi-28A oraz AH-64A Apache. Przy czym, ostatecznie jednak Sztokholm zrezygnował w ogóle z tej klasy maszyn.

Mi-28 przez wiele lat konkurował z Ka-52. obecnie oba typy sa dostarczane do rosyjskich sił zbrojnych i odbiorców zagranicznych. Fot. mil.ru
Mi-28 przez wiele lat konkurował z Ka-52. obecnie oba typy sa dostarczane do rosyjskich sił zbrojnych i odbiorców zagranicznych. Fot. mil.ru

W międzyczasie trwały już prace nad ulepszoną wersją Mi-28A, dostosowaną do działań również w nocy, a wszystko działo się w ramach uruchomionego w 1991 roku programu Awangard-2. Pierwszy lot nowego, znacznie ulepszonego Mi-28N odbędzie się w 1996 roku, ale próby zostają wówczas zawieszone na kolejnych 6 lat. Trwają wtedy również prace nad nowym oprzyrządowaniem, czujnikami, a przede wszystkim nad nowym układem przeniesienia mocy, zdolnym wykorzystać w pełni moc silników WK-2500. Każdy z nich ma moc o 300 KM większą niż wcześniej stosowany TW3-117WMA, a wersja ze sterowaniem elektronicznym WK-2500P osiąga dodatkowe 100KM, uzyskując łącznie moc startową do 2800KM. Przy tym, nowe silniki mają nowocześniejsze oprzyrządowanie, dłuższe cykle międzyremontowe i poprawioną charakterystykę pracy.

W 2002 roku śmigłowiec otrzymał nową przekładnię typu WR-29, która była w stanie przenieść zwiększoną moc nowych silników. Jednak układ napędowy Mi-28N to temat ewidentnie na osobna historię. Dlatego, że jest, jak na rosyjskie konstrukcje, wyjątkowy i nowoczesny. Szczególnie, że liczne rozwiania po raz pierwszy pojawiły się w rosyjskim lotnictwie właśnie dzięki Mi-28. Wiele jego elementów, a czasem całość, trafi do konstrukcji innych śmigłowców, nie tylko bojowych. Są to przede wszystkim łopaty wykonane z kompozytu, których masa jest znacznie mniejsza, a siła nośna zdecydowanie większa, niż wcześniejszej wersji metalowej. Zbudowane z kompozytów z wypełnieniem komorowym „plaster miodu” mogą pracować nawet po kilkakrotnym trafieniem pociskami kalibru 20-23 mm.  

Również głowica wirnika była nowością w rosyjskich konstrukcjach. Zastosowano w niej liczne przeguby i łożyska elastomerowe, które nie wymagają smarowania i są znacznie prostsze w konserwacji. Dwudziestokrotnie zmniejszyło to ilość punktów smarowania, a dzięki temu uproszczono obsługę. Gdzie tylko się dało zrezygnowano z połączeń skręcanych, które wymagają regularnego kalibrowana i sprawdzania. Całość nie tylko ułatwia eksploatację, ale też poprawia parametry lotu. Pięciołopatowy wirnik z Mi-28 lub jego elementy wykorzystano np. przy modernizacji Mi-24 i Mi-8. Ciekawostką jest, że dla zwiększenia stabilności maszyny w locie, wirnik Mi-28N nie jest pionowy, ale odchylony o nieco ponad 2 stopnie w prawo. Ma to zmniejszać efekt obrotowy powodowany kierunkiem obrotu pojedynczego wirnika, któremu przeciwdziała wirnik ogonowy. Odchylenie to jest tak małe, że zwykle pozostaje niezauważone. 

image
Jedno z nielicznych zdjeć Mi-28N, na którym można zauważyć, że wirnik jest pochylony nieco w prawo. Efekt widoczny jest tylko pod specyficznym kątem. Fot. Mil.ru

Już w 1987 roku w śmigłowcu Mi-28 zastosowano wirnik ogonowy w kształcie litery „X”, którego łopaty również łączą elastomerowe. Rozwiązanie to nie tylko poprawiło sterowność, ale okazało się cichsze niż klasyczne, symetryczne wirniki ogonowe i trafiło do innych konstrukcji, takich jak Mi-35M czy Mi-171.

Także silniki WR-2500 i przekładnia o zwiększonej mocy zostały zastosowane w wielu nowych maszynach rosyjskich. Wynikało to oficjalnie z ich znacznie lepszych parametrów, za którymi szła również wyższa cena. Faktycznym powodem zastąpienia silników TW3-117 był jednak brak możliwości ich importu z Ukrainy. Do roku 2014 głównym dostawcą tych jednostek napędowych, dla większości rosyjskich śmigłowców, były zakłady Motor Sicz w Zaporożu. Od aneksji Krymu i wybuchu konfliktu w Donbasie, Ukraina nie prowadzi już interesów z Rosją, która musiała znacznie zwiększyć produkcję własnych silników. Początkowo powodowało to opóźnienia dostaw, jednak obecnie większość problemów rozwiązano. 

Widzieć w ciemności, trafiać w każdych warunkach

Kwestią jeszcze ważniejsza od osiągów w przypadku śmigłowca szturmowego są jego możliwości operacyjne. Mi-28 od początku projektowany był z myślą o operowaniu na minimalnym pułapie i duży nacisk położono na ergonomię oraz ułatwienie załodze działania w tego typu warunkach. Słabością Mi-28A było jego niepełne dostosowanie do działania w nocy i trudnych warunkach pogodowych, czego efektem było dalsze opóźnienie wejścia do służby związane z pracami nad wersją Mi-28N nazywaną „Nocnym Myśliwym”. Wzbił się on w powietrze dopiero w listopadzie 1996 roku. Program śmigłowca utknął jednak na wiele lat w martwym punkcie, przede wszystkim w związku z problemami finansowymi i konstrukcyjnymi.

Ponownie Mi-28N wzbił się w powietrze dopiero w 2002 roku. Otrzymał on, opisane wcześniej, kompozytowe łopaty wirnika, nową przekładnię i silniki, ale przede wszystkim spełniający oczekiwania sił zbrojnych kompleks awioniki i systemów pokładowych. Zapewnia on możliwość jednoczesnego śledzenia wielu celów, ale również wymianę danych pomiędzy maszynami i jednostkami naziemnymi. W kabinie jest widoczny swoisty miks tradycji i nowoczesności: dwa centralnie umieszczone wyświetlacze wielofunkcyjne otaczają klasyczne przyrządy pokładowe.

image
Przód Mi-28N z dobrze widocznym działkiem 2A42 oraz dużą głowicą optoelektroniczną OPS-28 i małym, kulistym modułem pilota TOES-521.Na "czubku nosa" maszyny osłona anteny radiokomendowego systemu kierowania pociskami ATAKA. Fot. mil.ru

Kluczowe, dla wymaganej od Mi-28N możliwości działania w każdych warunkach, było dostosowanie kabiny do użycia gogli NVG oraz zastosowanie nowoczesnej optoelektroniki. Duży obrotowy cylinder pod nosem maszyny to głowica OPS-28 firmy Zenit, która wyposażona jest w dzienne i nocne przyrządy obserwacyjne oraz termowizor o szerokim polu widzenia wyposażone w zoom. Całości dopełnia laserowy dalmierz. Pilot dysponuje niewielką głowicą optoelektroniczną TOES-521 firmy UOMZ, umieszczoną powyżej OPS-28 pod osłoną nadajnika sterującego pociskami kierowanymi radiokomendowo.

W warunkach nocnych cel wielkości czołgu, czy podobnej klasy pojazdu, wykrywany jest przez kamerę termowizyjną z odległości 7 km, a naprowadzanie uzbrojenia możliwe jest na dystansie 5 km. Pomimo prób z zastosowaniem radaru pokładowego, umieszczonego w kulistej osłonie na szczycie wirnika, seryjne Mi-28N nie zostały w niego wyposażone. De facto pierwszą wersją z radarem były maszyny eksportowe Mi-28NE, o czym nieco później.

Uzbrojenie Mi-28N jest dość wszechstronne. Pod dziobem maszyny znajduje się zasilane obustronnie działko automatyczne 2A42 kalibru 30 mm. Jest to typ stosowany również w śmigłowcu Ka-52, ale przede wszystkim na wielu pojazdach bojowych, poczynając od bojowych wozów piechoty BMP-2 poprzez BTR-82 aż po najnowsze Kurganiec-25 i Bumerang. Zaletą tej armaty automatycznej jest stosunkowo niska masa i zasilanie obustronne. Zwykle pozwala to na wybór pomiędzy amunicją odłamkową i przeciwpancerną. Efektywny zasięg ognia z 2A42 to około 2 km.

image
Śmigłowiec Mi-28N z dobrze widocznym uzbrojeniem: działko 2A42, wyrzutnia rakiet niekierowanych S-13 i pociski przeciwlotnicze Igła-S. Fot. mil.ru

Jednak, podstawy środek zwalczania celów opancerzonych, to naddźwiękowe pociski kierowane 9M120 Ataka, podwieszane po osiem na zewnętrznych pylonach pod szczątkowymi skrzydłami. Maksymalnie Mi-28N może przenosić 16 sztuk tego typu, których zasięg sięga 6 km. Co ciekawe, poza podstawową wersją z tandemową głowicą kumulacyjną istnieją również warianty pocisków 9M120 z głowicą termobaryczną i odłamkową-prętową. Arsenał dostępnych środków obejmują również przeciwlotnicze naprowadzane na podczerwień 9M338 Igła-S o zasięgu 6 km.

Jak wszystkie rosyjskie maszyny Mi-28N dysponuje też szeroka gama amunicji niekierowanej Mogą to być pociski 80mm i 122mm, w wieloprowadnicowych zasobnikach, ale również klasyczne bomby lotnicze o masie do 250 kg i zasobniki artyleryjskie z działkami, karabinami maszynowymi oraz granatnikami. Do przebazowania lub operacji w dużej odległości od baz maszyny mogą zabrać od 4 podwieszanych zbiorników o pojemności 450 litrów każdy.

Pierwsze dostawy, kolejne zmiany

Początek XXI wieku, to również początek dostaw śmigłowców Mi-28N dla rosyjskich sił zbrojnych. W 2005 roku dostarczono pierwsze śmigłowce z partii jeszcze przedseryjnej, które służyły do testów i szkolenia. Były one przekazywane do bazy Torżok pod Moskwą. Pierwszy seryjny śmigłowiec trafił do rosyjskich sił zbrojnych w 2007 roku, ale oficjalnie na uzbrojenie został przyjęty dekretem prezydenta Władimira Putina w 2009 roku.

Co ciekawe, Mi-28N przyjęto na uzbrojenie sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej dwukrotnie, drugi raz decyzja ministerstwa obrony w 2013 roku. Do końca 2019 roku Rosja odebrała ponad 120 śmigłowców Mi-28N, które w tym czasie zdążyły wziąć udział m. in. w działaniach bojowych w Syrii, gdzie ujawniono ich istotne wady i słabości prowadzące do opracowania nowszej wersji bojowej. Wcześniej, jednak impulsem do modernizacji stały się kontrakty zagraniczne.

Śmigłowiec Mi-28 NE. – fot. Wikipedia.org
Śmigłowiec Mi-28NE podczas targów Helirussia 2012. – fot. Russian Helicopters

Koncern Russian Helicopters otrzymał dwa istotne kontrakty na maszyny w wersji eksportowej, oznaczonej jako Mi-28NE. Pierwszy z nich, to sprzedaż 15 maszyn Mi-28NE do Iraku. Przyczyniło się to do dwóch istotnych modyfikacji. Pierwszą był radar, który ostatecznie nie był wymagany przez rosyjskiej siły zbrojne, ale Irakowi i późniejszemu nabywcy, Algierii, zależało właśnie na maszynach z radarem. Przyspieszyło to prace nad integracją i wdrożeniem.

Z drugiej strony, oczekiwania Rosji względem radaru były wyższe, niż klientów zagranicznych którzy dostawy swoich maszyn odebrali w latach 2014-2018. Obejmowały one maszyny Mi-28NE w wersji standardowej oraz wariant szkolno-bojowy, w którym utrzymując wszystkie możliwości bojowe dodano również układ sterowania i przyrządy pilotażowe w przedniej kabinie.

Dokonano też wielu innych zmian, które zastosowano w maszynie Mi-28UB oblatanej w 2013 roku, ale dostarczonej do rosyjskich sił zbrojnych dopiero w 2017 roku. Jest ona wyposażona zarówno w podwójny układ sterowania, jak też radar N0-25. Działający w paśmie milimetrowym Ka, którego częstotliwość i co za tym idzie osiągi, są odmienne niż eksportowej wersji NO-25E. Równocześnie, od 2009 roku, trwały prace nad unowocześnioną, bardziej ucyfrowioną wersją maszyny, oznaczoną Mi-28NM.

Nowa jakość czyli cyfrowy Mi-28NM

Dopiero w 2016 roku oblatano pierwszy prototyp zmodernizowanej maszyny Mi-28NM, w której zastosowano nie tylko wiele rozwiązań eksportowych, ale też doświadczenia bojowe wyciągnięte m. in. na bazie konfliktu w Syrii. Co ciekawe, egzemplarz doświadczalny Mi-28NM trafił do tego kraju na testy bojowe w marcu 2019 roku. Efekty musiałaby być dobre, gdyż już w maju 2019 roku podczas narady przedstawicieli sił zbrojnych i przemysłu z prezydentem Władimirem Putinem, nakazał on dostarczenie do jednostek 100 śmigłowców Mi-28NM. Niebawem zawarto umowę obejmującą 98 maszyn.

image
Prototyp Mi-28NM podczas testów w locie. Fot. Anna Zvereva/CC BY-SA 2.0

Jak podaje dziennik „Izwiestia”, na 2020 roku zaplanowano dostawę 6 nowych maszyn Mi-28NM. W 2021 roku liczba wyprodukowanych maszyn ma się podwoić. Pierwsze mają trafić do 344. Centrum Szkolenia Bojowego i Przekwalifikowania Personelu Lotnictwa Armii, w pobliżu Torżok (obwód twerski). Jest to główny ośrodek szkolenia załóg śmigłowców lotnictwa armijnego, ale też baza odpowiedzialna za testy i badania nowych typów maszyn.

Mi-28NM posiada cyfrową awionikę i system sterowania silnikami (FADEC), jest też wyposażone zostały w nowoczesne systemy wymiany danych i łączności, umożliwiające m. in. sterowanie bezzałogowcami rozpoznawczymi lub uderzeniowymi. Nowe silniki WR-2500P mają nie tylko elektroniczny system sterowania, ale też poprawiono ich osiągu, szczególnie w warunkach wysokiej temperatury na dużej wysokości.

Ponad wirnikiem umieszczono w sferycznej osłonie system radarowy pola walki NO-25M złożony z radaru milimetrowego i centymetrowego. Może on wykrywać cele powietrzne i naziemne, ale nie namierza ich, a jedynie przekazuje dane do nakierowania głowicy optoelektronicznej.

Załoga otrzymała wreszcie wyświetlacze nahełomowe z wskazywaniem celów i nowe systemy optoelektroniczne. Dla pilota jest to mały moduł SMS-550, a dla operatora uzbrojenia OPS-25M w cylindrycznej osłonie o znacznie większej średnicy, która kryje m. in. laser służący do naprowadzania przeciwpancernych pocisków naddźwiękowych 9M123 Chrizantiema-WM o zasięgu 10 km i 9M120-WM o zasięgu 6 km. Dodano również możliwość użycia najnowszych, modułowych pocisków Hermes-A o zasięgu 15-20 km, naprowadzanych laserowo lub na podczerwień.

W wyniku zmian w uzbrojeniu przebudowano nos maszyny, usuwając m. in. osłonę stacji radiokomendowej, sterującej starszymi wariantami rakiet stosowanymi na Mi-28N. Jest to najbardziej rzucająca się w oczy różnica między MI-28NM i wersjami Mi-28N, a szczególnie Mi-28UB, która również posiada radar nad wirnikiem, ale przy tym stary układ dziobowy z nadajnikiem radiowym w „czubku nosa”.

Prototyp Mi-28NM. Fot. Russian Helicopters
Prototyp Mi-28NM podczas wczesnego lotu testowego, jeszcze bez zasobników systemu Witebsk na końcach skrzydeł Fot. Russian Helicopters

Ważnym efektem doświadczeń z Syrii jest znacznie rozbudowany system obrony przed pociskami kierowanymi i walki elektronicznej, którego główne elementy znalazły się w charakterystycznych zasobnikach na końcach skrzydeł. System L-370W28 Witebsk obejmuje sensory radarowe, laserowe i ultrafioletowe oraz wyrzutnie flar i aktywne systemy laserowe, mające oślepiać nadlatujące pociski.

Wszystkie te zmiany i kierunek modyfikacji wskazują na to, że konstruktorzy Mi-28 starają się nadążyć za światowymi trendami, ale też nieodparcie wzmacnia wrażenie, że Mi-28NM „goni” swego głównego konkurenta AH-64E Apache Guardian, który również posiada radar pola walki i rozbudowę systemy detekcji oraz samoobrony. Jednocześnie, kierunek rozwoju Mi-28 odbiega od drogi, jaką podąża Ka-52 oraz Mi-35M. O czym będziecie Państwo mogli przeczytać niebawem, już w kolejnej części obecnego cyklu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 210
Reklama
dim
czwartek, 30 kwietnia 2020, 10:53

Zauważcie, przynajmniej elektronicy i nawigatorzy... zauważcie ten obraz odpalania i tor lotu flar. Wystarczy zastosować odpowiedniego typu kamerę i przeliczyć to procesorem, śmigłowiec zamiast deformować swą pozycję, jeszcze ją potwierdzi. A skoro tak jest (techniczna oczywistość !), jasne, że zostanie to przez konstruktorów wykorzystane. Jasne, że także utajnione ! A wtedy wszystkie obecne systemy ochrony, przy pomocy flar, będzie sobie można... w... .... Toteż jedyną możliwość zastosowanie śmigłowców na polu walki - a nie z dala odeń, tylko jako platform przenoszenia i odpowalania, z naprowadzaniem z pomocą zewnętrznych środków obserwacji - jedyną taką możliwością niesamobójczą będzie wyposażenie w hard kill system obrony aktywnej. W których jak na razie jesteśmy głęboko w lesie. I w żadnym wypadku nie mają one w MON tej rangi, jaką nadano muzeom, ławeczkom, orkiestrom, a z wyposażenia walki żołnierza - broni osobistej, o promieniu rażenia analogicznym do najpostrzej procy, czy dzidy, w średniowieczu i przy stronie przeciwnika wyposażonej w kusze.

gnago
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:56

To samo wsadzą w sterowanie systemów i sekwencja odpalenia i zadziałania flary będzie formowała "widmo" śmigłowca czy samolotu w odległości kilkudziesięciu metrów od prawdziwej z "twoją" sekwencja odpalania flar. No osobiście wsadziłbym jeszcze drony pozoracyjne maskujące swą emisją elektromagnetyczną właściwy obiekt chroniony zdolny do lotu prez kilka minut. No i pomijasz istnienie BSLi bojowych towarzyszących załogowej maszynie je już teraz postawić na drodze wrogich rakiet

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:57

Ty tak poważnie myślisz czy tylko dla jaj? Jak na razie przeciwpociski to fikcja, a artylerii i tak nie wyeliminujesz. A w strefę wejść będzie i tak trzeba.

dim
czwartek, 30 kwietnia 2020, 18:28

Ja nie myślę, ja mam PEWNOŚĆ, Kolego. Gdyż nie po to procesory i pamięci, przeciętnie co dwa lata podwajają swe możliwości, aby skorzystano z nich tylko w eleganckich smartfonach. Obraz ze zdjęcia jest prosty i jasny - wręcz wymarzony do takiej obróbki.

Gnom
piątek, 1 maja 2020, 01:31

Kryteria decyzyjne też?

toż to dopiero czad
wtorek, 28 kwietnia 2020, 23:39

Nie wiem czy to pandemia powoduje, czy jakieś inne przyczyny ale aktywność ustrolli wzrosła równie proporcjonalnie do aktywności os, które szukają miejsca na gniazda.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 21:18

Dawno temu pisałem że śmigłowiec szturmowy musi być opancerzony, ale wielu uważa że dla nas najlepszy jest Viper który nie ma prawie wcale opancerzenia i inne mankamenty.

K
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 18:41

Apache wraz z pilotem ma dłużej przeżyć na polu walki , dlatego też ma lepsze uzbrojenie i systemy. Jankesi nie odkryli nic nowego, robią dokładnie tak samo jak w starożytności Rzymianie , dobre wyposażenie i rewelacyjna jak na owe czasy opieka medyczna łącznie z chirurgią. Wyszkolony człowiek to wartość, a u Ruskich człowiek nic nie znaczy.

Ech
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:40

Opieka medytczna w USa jest droga i nie kazdego na nia stac. Mnijszosc

asd
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:29

Zawodowy zolnierz ma ubezpieczenie.

gnago
czwartek, 30 kwietnia 2020, 23:58

Teoretycznie masz rację, praktycznie co trzeci bezdomny to weteran. Poza tymi ,którzy są psychicznie zdolni do wytrzymania w domach weterana. Trauma agresora

biały
czwartek, 30 kwietnia 2020, 19:56

zołnierz zołnierzowi nie równy , watpie aby szeregowy w wojskach lądowych miał takie samo ubezpieczenie jak pilot smigłowców

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 00:28

Jak ważny jest zwykły człowiek w USA widać przy okazji pandemii - wcale. Jeżeli dojdzie do wojny na pełna skalę tak samo będzie z żołnierzami. Po prostu wszędzie wtedy tak jest. Ruskich po prostu nie stać na szczególne traktowanie żołnierzy w zwykłych czasach i stale mają jak na wojnie.

wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:42

I dlatego, że w Rosji każdy zna swoje miejsce, nikt jej nie podbił, nikt nie rozebrał, nikt nie robił powstań, w których ginęło mln. zwykłych, spokojnych aby zaspokoić chore ambicje różnych kacyków. Tak od wieków, traktowani są ludzie, chamstwo, hołota, dziady przez prawdziwych Polaków, prawdziwych, i nieprawdziwych, patriotów, w Polsce - patrzcie jak, co znaczy człowiek, obywatel tu i teraz, a nie tys/km. od nas.

Andrzej
wtorek, 28 kwietnia 2020, 00:08

Warto zobaczyć z bliska Apahe, jego odporność na ostrzał, jest zdecydowanie przereklamowana. Latają tylko nad swoimi wojskami, na styku frontu.

L
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 22:12

no popatrz Pan a z analiz wychodzi, że przetrwa o 20 minut krócej niż Ka-52

gnago
piątek, 1 maja 2020, 00:07

TA analiza parametrów dobra jest jedynie w wirtualu i dyskusji. W rzeczywistości bywa różnie

dd
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:55

W czasie symulowanych walk AH64 z polskimi niezmodernizowanymi OSAmi w warunkach mających odzwierciedlać te zbliżone do irackich Amerykanie stracili ponad 30 śmigłowców niszcząc chyba 2 zestawy OPL. Kunszt polskich przeciwlotników w przeciwieństwie do amerykańskich pilotów to jedno ale też najnowsza wersja Apache'a to zupełnie inna maszyna. Rosjanie mocno się napracowali by dopancerzyć maszynę i wyposażyć ją w systemy ochrony jak Witebsk czy President ale też systemy MANPADS ewoluują by przełamać te zabezpieczenia. Mankamentami Rosjan są wciąż słaba optoelektronika i radiolokacja, mały zasięg PPK oraz brak samonaprowadzającej się amunicji. Teoretycznie to nawet leciwy polski Mi24 uzbrojony w Spike NLOS czy np LR2 zestrzeliwuje Mi28 spoza zasięgu jego broni do czasu gdy ten nie będzie uzbrojony w R73 np ale też Pioruny w wersji GAD pow-pow na uzbrojeniu polskich śmiglaków mogą nieźle namieszać

gnago
piątek, 1 maja 2020, 00:13

Drodzy teoretycy w realu nad terenem tych alk będzie znacznie wieksze zamieszanie w powietrzu i eterze . Takich symulacji sie nie robi, za drogo wyszłoby. A od burzy w Iraku to te parę dekad minęło a warunki pustynne to dośc specyficzne środowisko do walki . Co mi po zasiegu rakiet ponad 8 km skoro widzę optycznie i sprzętowo na raptem 3 km .

ee
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 22:16

w takim razie zastaw zasięgi najnowszych rosyjskich rakiet które przenosi Mi28NM a my je sobie porównamy z amerykańskimi .... i wtedy wyjdzie jaka głupotę napisałeś ...

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:05

Jak chcesz: maks zasięg rakiet ppk z Mi-28NM to 10km, zasieg rakiet AH-64D/E to 20/30km, cos jeszcze do dodania? W dziezinie rakiet p-p mamy ATAS na AH-64 o zasiegu 8km a na Mi-28NM albo Igła-V o zasięgu 6km albo R-73 o zasięgu do 30km maks

ee
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:24

No własnie czyli -73 o zasięgu do 30km maks --- niczym się nie różnią zasięgi od Amerykańskich

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 21:45

R-73 to pocisk p-p a nie ppk ot taka"mała róznica"

piątek, 1 maja 2020, 08:34

Twoje AIM-120 w 1973 roku nie istniały.

Julian
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 15:40

Dobry artykuł czekam na następny

rzeszow
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 02:59

USA NACISKAJĄ NA INDONEZJĘ, ABY ZREZYGNOWAŁA Z SU-35,,, Część tej kwoty miała zostać opłacona przez Dżakartę dostawami gumy, nierafinowanego oleju palmowego, kawy i herbaty.,,WSZYSCY BYLI ZADOWOLENI. oprocz dolara ,,,,Polska jak bedzie splacac f35,,,,zlotowka,,,,co do rosyjskiego sprzetu do dzis latamy plywamy itd i dziala. ...,,,,,na pewno zamienilibyśmy MIG29 NA MIG35. LUB SU35. MI24 NAMI35 ...I NIE zapominajac o mi28-czyka52. ,,,. ,,,Bardzo dobry artykuł, dziękuję autorowi.....

dim
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:11

@rzeszów. Znany włamywacz, oszust i rabuś oferuje niezłe zamki do drzwi i systemy alarmowe, razem z instalacją i serwisem. Nieco gorsze, niemniej wyraźnie taniej niż czyni to renomowany w okolicy i licencjonowany sklep zabezpieczeń. Ty kupuj od włamywacza /oszusta.

kot
wtorek, 28 kwietnia 2020, 08:47

rzeszów@ Zamienić Miga 29 na Miga 35 , to jak wymienić poldasa zwykłego na kombi.Jeden i drugi to szrot.I co ty na to Wania?

qwert
środa, 29 kwietnia 2020, 02:21

No cóż Mykoła, może nie jest to szczyt techiki ale są tanie, niezawodne i w rękach wyszkolonych żołnierzy śmiertelnie niebezpieczne ( z resztą też takich używacie)

Skiper
środa, 29 kwietnia 2020, 02:01

Bzdury piszesz, sprawa jest oczywista że sprzętu od ruskich nie kupimy z powodów politycznych a co do jakości to tylko w Polsce jest uważany za szrot i to przez ludzi bez pojęcia.

ppp
piątek, 1 maja 2020, 20:58

To tak samo jak w przeszłych czasach porównywano Mausera z Mosinem . W Finlandii wybrano Mosina ze względu na prostotę i niezawodność u nas postawiono na bardziej wyrafinowanego Mausera . A , że nie uwzględniono przy tym możliwości materiałowych i technologicznych polskiego przemysłu wyszło jak zwykle wychodzi w naszym kraju . Nasze czołgi podobno też były lepsze od niemieckich czy sowieckich w warunkach gdy było brak nam możliwości produkcyjnych wysokiej klasy stali pancernej . Wszyscy zapominają też , że tylko jedynie dzięki dostawie urządzeń produkcyjnych z Niemiec można było uruchomić wiele zakładów zbrojeniowych z COP w 1938 czy w 1939 roku. Akurat krótko przed zajęciem Polski przez III Rzeszę .

gnago
piątek, 1 maja 2020, 19:38

Ta.... za I RP figi u nas rosły bo tarcze pancernych prętów figowych uczyniono . Zatem i dziś Migi 35 z polskim wkładem powinny być kupione. A reszta polskich zmodernizowana. A i suczka 34 podoma mi się wielce. I to tylko przez kuchenkę i kibelek. Jankesi mimo naturalnie ekstremalnie długich przelotów nie zrobli samolotów z takim wyposażeniem . A niech ci jedni lataja bez pampersów

A.K
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 00:40

Mega fajny artykuł! Keep it up :D

riba
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 10:02

Też się uśmiałem...

Obalaczbredni
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 00:07

Wystarczy popatrzeć na opancerzenie kabiny mi i apacha- to 2 różne światy , gdzie mi wytrzyma ostrzał z karabinu do kalibru 12,7 mm łącznie z szybami a w apachu wielkie szyby mogą wytrzymać co najwyżej uderzenie kamieniem a nie ostrzał - i to tyle w temacie. Dlatego w Afganistanie strzelali do wieśniaków na weselach i targowiskach z ogromnej wysokości tak aby nie zniżyć się na odległość pozwalająca na strzał nawet z kalacha bo szybki tego nie wytrzymają

kot
wtorek, 28 kwietnia 2020, 08:48

I po co piszesz głupoty i siejesz zamieszanie, ruskie zawsze mieli dobrą reklamę i na tym koniec.

Operator google
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 22:22

Herculite z PPG Aerospace. Pdf w necie dla umiejacych szukac i czytac. I bez obawy - wytrzyma tam gdzie ma wytrzymac. Cala szyba nie jest opancerzona ale kierunki potencjalnego ostrzalu juz tak.

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:29

Czemu piszesz brednie i podpisujesz sie "obalaczbredni"?? Apache na najlepiej opancerzona kabine na rybku lacznie z tymi twoimi "szybkami", a strzela z duzej odleglosci bo moze ;))). Ruskie nie widza na taka odleglosc bo nie maja takich systemow obserwacji, do tego nie maja takiego sprzetu aby z takiej odleglosci trafic. Nie zmienia to oczywiscie faktu, iz smiglak fajny ale nie ta klasa co Apache. To tak jakby Lade Nive z Jeepen Wranglerem porownywac...

MMM
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 15:54

24 marca 2003 roku amerykański AH-64 Apache został zestrzelony w Iraku z karabinu myśliwskiego. Iracki wieśniak, Ali Obeid Mangash, otrzymał nagrodę państwową i nagrodę w wysokości 50 mln. dinarów.

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:50

tia, a marynarze na USS Donald Cook podobno dostali depresji i narobili w spodnie jak radziecki oh pardon ruski pilot wylONczyl in systjemy :D

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:35

No popatrz jak te irackei kłamstwo ma długie życie mimo ze ten co miał to zrobic publicznie obalił te bajki:))

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:49

W twojej wersji spadł ze strachu i tak długo drżał, aż dobiły go F-15. Faktem jest, że spadł, a ponieważ nikt go nie zbadał to równie dobrze mógł to zrobić przypadkowy starzał wieśniaka, nawet gdy jest to szansa jedna na miliardy, to prawdopodobieństwo większe od zera, zatem nie jest to zdarzenie niemożliwe.

wtorek, 28 kwietnia 2020, 17:16

Ten wieśniak po wojnie przyznał, że ten Apache wylądował na jego polu (awaryjne lądowanie). Z informacją poszedł do miejscowej komórki partii Bass a ci kazali mu wziąść starą flintę i zrobili zdjęcia przy śmigłowcu z odpowiednim komentarzem. Tak się robiło w Iraku propagandę.

wtorek, 28 kwietnia 2020, 20:06

A opowiedział o tym bardzo uprzejmym panom z CIA. Dlatego że aż drżał z chęci wyjażnienia jak to naprawdę było.

wtorek, 28 kwietnia 2020, 23:16

Nie panom z CIA tylko arabskiej prasie. Nie kombinuj kolego bo już sama sugestia że wieśniak starą flintą zestrzeił śmigłowiec szturmowy jest tak samo prawdopodobna jak strącenie go widłami nad polem z kapustą.

Gnom
środa, 29 kwietnia 2020, 11:03

Wypada się jakoś podpisać. A jeżeli" wylądował" na polu wieśniaka to dlaczego - złożyć mu życzenia. Czepiliście się wieśniaka, a nie zadajecie pytania dlaczego tam spadł ów AH-64 i nie mógł ponownie wystartować. Wg większości z piewców "łapacza" nic go nie zestrzeli i wcale się nie psuje, zatem odpowiedzcie co było przyczyną tego "lądowania"? To istota sprawy. Czekam

Davien
środa, 29 kwietnia 2020, 18:52

Panie Gnom, pod Karbala 31 AH-064 wpadło w zasadzke ogniową i jeden został zestzrelony. Teraz juz zrozumiałes czy dalej wierzysz w farmerów z stzrelbami mysliwskimi jak rusznice ppanc:))

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:07

"Przez ostatnich 8 lat ...". Skończ już z taka narracją. Pytanie nadal brzmi: czy znasz powód "lądowania" AH-64 na polu wieśniaka z Enfieldem? Zatem jaki to powód?

czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:08

Tak... iracki chłop z wiatrówki strącił nad polem kaputy a pilot ze strachu wpadl w depresję i oddał się do niewoli.

Gnom
piątek, 1 maja 2020, 01:33

Też wersja, jednak mnie nie przekonuje.

środa, 29 kwietnia 2020, 22:51

devi, a może on został zestrzelony twoim AIM-120 z 1973 o którym tak bardzo się rozpisywałeś na Portalu Defence24 po artykułem "Jednak Super Hornet dla Luftwaffw?".

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 17:09

Gnom jak chciałes: osoba która miała to zrobic zaprzeczyła ze w ogóle strzelała wiec daruj sobie kiepskei manipulacje:) Kabina Ah-64 jest odporna na 23mm a oszklenie na pociski 12,7mm, cos jeszcze masz do dodania.

Gnom
piątek, 1 maja 2020, 01:37

Kabina - masz na myśli kadłub? Dotąd mówiliśmy właśnie o oszkleniu. Skoro jest teraz wg ciebie odporne na 12,7 to już nie 14,5 jak poprzednio pisałeś. A co z atakiem ZU-23 na owe 31 łapaczów. Tam była kwestia szczęścia, bo duże 23 mm (nie lotnicze) nie trafiło w oszklenie. Zdecyduj się co i na ile.

sża
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 15:04

A co to jest [cyt.] "Apache na najlepiej opancerzona kabine na rybku"???

gucio
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:17

Apache ma opancerzoną tylko przednią szybę i słabiej niż rosyjskie maszyny, boczne są nieopancerzone. Jak widać z art. rosyjskie mają 2 tony pancerza więcej.

obalczbredni
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:27

Tak tak a te rewelacje to z viki czy innego wiarygodnego źródła. I jak byś trochę poczytał w "obcych" językach to dowiedziałbyś się że wokół fotela pilota rozmieszczone są płyty a owiewka nie jest bulletproof wiec pocisk kałacha bez problemu przez nią przejdzie - ale ja rozumiem że twój jedyny argument to Lada Niva i jeep ... szkoda tego nawet komentować . Ale w gierkach i viki tego nie napiszą. I każda szyba aby była kuloodporna musi mieć odpowiednią grubość czy to amerykańska czy rosyjska i odpowiednio ważyć -ale po co to wszystko tłumaczyć -"krew w piach"

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:53

Bzdura obalaczu, szyby sa pancerne, a za te twoje zrodla w "obcych" czyli pewnie ruskich jezykach dziekuje bardzo. Szklo w obu smiglakach na takie same parametry i wytrzyma ostrzal z takiego samego kalibru. Poza tym nie bardzo wiem po co ja ci odpisuje, wam russkolubnym zaden fakt nie przemowi do glowy poniewaz podobnie jak plaszczaki czy antyszczepiony jestescie poprostu fanatykami :)))

obalaczbredni
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:05

A skąd te informacje - poproszę o źródło tych rewelacji bo pisać co się mi widaje to może każdy - ale ja znam te wasze źródła - viki i ..... tyle.

gnago
piątek, 1 maja 2020, 19:43

Dogłębne przekonani że jankeskie najlepsiejsze , rodem z głębokiej komuny. Ot takie mamy przepływy informacji na dołach społeczno mentalnych

poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 23:12

Kabina AH-64 Apache chroni przed pociskami kaliber 23 mm. "Poza tym ważniejsze zespoły, takie jak zbiorniki pa­liwa, zasobniki amunicyjne i kabina załogi są chronione przed trafieniem poci­skiem kal. 23 mm."

321
wtorek, 28 kwietnia 2020, 05:52

Informacja z samolotypolskie, niestety nieprecyzyjna, kabina tak ale nie szyby boczne .... niestety przestrzelone

wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:54

No to jeszcze jeden cytat z tego źródła:"Fotele załogi zostały wykonane z kevlaru i osłonięte z dołu i z boków lekkim pancerzem borowym, który chroni załogę przy trafieniach pociskami kal. 12,7 mm." Nawet fotele załogi są opancerzone a co dopiero szyby boczne.

Gnom
środa, 29 kwietnia 2020, 11:05

Własnie dlatego fotele są opancerzone z boku, bo "szyby boczne" to grubszy poliwęglan.

JW
środa, 29 kwietnia 2020, 22:29

Panie Gnom. Odporność pancerza na ostrzał z broni o kalibrze do 23mm zastosowano już w pierwszej wersji śmigłowca. Pancerne szyby kabiny są odporne na ostrzał pociskami 12,7 mm, podobnie jak wykonane z kevlaru i opancerzone fotele załogi. Konstrukcja foteli daje 95% szans na przeżycie załogi po upadku śmigłowca z prędkością do 12,8 m/s. Wytrzymałość pancerza Apacza był wielokrotnie na nim testowana - nie tylko w USA czy innych krajach użytkujacych te maszyny, ale choćby na poligonach Indii gdzie okazał się bardziej wytrzymały niż rosyjski Mi-28N, który raczej do słabeuszy pod tym względem nie należy. AH-64E dysponuje najwyższej jakości systemami awionicznymi, najlepszym uzbrojeniem i systemami EW oraz wytrzymałością na polu walki. Gazeta "Times of India" podała szczegóły wyboru maszyny Boeinga powołując się na swoje wpływy w ministerstwie obrony. Według "Times of India", tylko AH-64 wypełniły wszystkie postawione podczas testów wymagania. Ich rosyjski konkurent miał wypaść zdecydowanie gorzej. Testy obu maszyn zostały przeprowadzone w 2010 i 2011 roku. Po ich zakończeniu do indyjskiej prasy przeciekły informacje, które mówiły o druzgocącej porażce Mi-28. Wojskowi mieli nie mieć najmniejszych wątpliwości co do tego, która maszyna jest lepsza. AH-64 konsekwentnie wypadał lepiej w szeregu kluczowych kryteriów. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o wytrzymałość, przeżywalność, zwrotność, uzbrojenie, systemy walki elektronicznej, wyposażenie kokpitu i możliwości walki w nocy - cytowano wypowiedź anonimowego wojskowego..Jak podawał "Aviation Week" amerykańska maszyna miała mieć też lepsze opancerzenie i lepiej działać w warunkach pustynnych oraz górskich. Odwrócimy teraz sytuację. Teraz czas na kolegę aby podał źródła swoich informacji o słabym opancerzeniu Apache`a a w szczególności szyb kabiny. Czekam.

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:22

" Kopernik też była kobietą!". Hasła reklamowe znam. Śmigło także. Nie zmienia to faktu, że aby w ogóle latał, w AH-64 jak w każdym śmigle konstruktorzy dokonali pewnych założeń i boczne szyby są słabiej opancerzone niż czołowa, za to lepiej opancerzono fotel . Owe 12 m/s to była również odporność konstrukcji określona dla Mi-8 choć jeszcze wtedy nie było specjalnych foteli. Między innymi dzięki temu Miler przeżył. Ale w to że kiedyś sowieci zaprojektowali coś logicznie i tak nikt nie wierzy. A to takie proste, minimalna wysokość z której nie uzyskasz autorotacji i śmigło musi przyjąć energię zderzenia. Pewnie, że późniejsze śmigła mają to jeszcze lepiej rozwiązane, bo są późniejsze. Odporność i przeżywalność, tu ukłon do redaktorów, to dopiero ciekawy cykl artykułów. AH-64 to dobre śmigło, ale jak dostanie z umownej Tunguzki to spadnie. Inni też nie są debilami. Zdziwiłbyś się jakie wartości podają ruscy dla Mi-28, umieścili nawet filmy z prób itd w sieci. Wszyscy mają podobne problemy i podobne rozwiązania ograniczane są głownie masami konstrukcji. 12 t Mi-28 pozwala na więcej pancerza niż 8,5 t AH-1Z i jeszcze więcej niż 5 t T-129. Coś za coś.

Davien
piątek, 1 maja 2020, 04:02

Gnom po pierwsze jak z 2K22 dostanei dowolny smigłowiec to spadnie obojetne czy to AH-64 czy Mi-28, albo inny Tiger. Zaden nei wytrzyma serii z dwóch sprzeżonych działek 30mm. A jak widac AH-64 i Mi-28N spotkały sie w Indiach i Mi przegrał z kretesem.

Gnom
sobota, 2 maja 2020, 00:25

Kiedyś dowiemy się dlaczego. Bo zapewne nie były to tylko powody techniczne.

ppp
piątek, 1 maja 2020, 21:16

Tylko warto nadmienić , że Grom to w dużej mierze zerżnięta Igła . AH-64 wygrywa z Mi-28 wyposażeniem i manewrowością a nie opancerzeniem . W reklamie wiele można napisać . A same przedstawiane fakty zaprzeczają tej niezwykłej odporności opancerzenia kabiny amerykańskiego śmigłowca . Wynika z nich , że w strefie przedniej jest ok. w strefach bocznych nie do końca .

wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:08

Kabina to też szyby boczne.

Obalaczbredni
wtorek, 28 kwietnia 2020, 02:49

Dalej to samo pytanie skad takie dane bo viki to ja tez umiem czytać ale dane o broni z viki to śmiech na sali

wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:34

Z portalu samolotypolskie. "Boeing AH-64 "Apache", 1975 (Hughes AH-64 "Apache", McDonnell Douglas AH-64 "Apache", "Longbow Apache")

JW
wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:18

Nie kompromituj się panie obalacz nieznajomością tematu. AH-64 Apache słynie na całym świecie z kilku podstawowych elementów które dają mu zdecydowaną przewagę nad każdym konkurentem. Przede wszystkim Apache ma bardzo wytrzymałą i solidną konstrukcję. Jego kadłub jest opancerzony i zaprojektowany tak, że wytrzymuje ostrzał z broni o kalibrze do 23mm, a więc lekkich działek przeciwlotniczych. Kabina bez problemu wytrzymuje ostrzał z nkmów, takich jak np. 12,7mm, montowanych na większości współczesnych czołgów. Kabina jest dodatkowo wzmocniona bardzo wytrzymałym kevlarem. Również silniki i wirnik główny zabezpieczono kevlarem i pancernymi płytami. Wirnik AH-64 jest skonstruowany ze specjalnych warstw włókien szklanych. Dzięki czemu może kontynuować lot nawet z wielokrotnie przestrzelonymi łopatami. Maszyna jest określana jako niezwykle zdolna do przetrwania na polu walki, co zawdzięcza w wielkiej mierze nowoczesnej aparaturze nawigacyjnej i awionice. To nie tylko radar, ale cały zespół pasywnych systemów wykrywania. Śmigłowiec posiada bardzo czułe kamery na podczerwień, bardzo dokładny celownik wykrywania i oznaczania celu zwany TADS/PNVS, czyli sensor noktowizyjny, zaawansowane komputery nawigacji pokładowej - dlatego Apache w ogóle nie musi włączać radaru. Radar AESA (w wersji Longbow) potrafi śledzić do 256 potencjalnych celów jednocześnie. Dwuosobowa załoga dysponuje także cyfrowym modemem (16kB/s) umożliwiającym automatyczną wymianę informacji o sytuacji na polu walki z innymi śmigłowcami, samolotami i stanowiskami dowodzenia. Wersja E jeszcze dodatkowo z bezpilotowcami co umożliwia zobrazować dane, zarówno te z zewnątrz, jak i te wykryte urządzeniami pokładowymi w jednolity obraz sytuacji taktycznej i zaatakować cel/cele bez załączenia radaru. Dzięki systemom nawigacyjnym wykorzystującym m.in. GPS i cyfrowe mapy terenu, śmigłowiec może z powodzeniem działać w nocy. Najważniejsze parametry lotu i zadania wyświetlane są na wyświetlaczu hełmu pilota, mającego przed oczami zintegrowany, całkowicie cyfrowy kokpit. Apache jest w stanie łatwością trafić w nieruchomy lub poruszający się pojazd opancerzony z odległości 8 km i to w w warunkach bardzo złej widzialności albo w nocy. Apache dzięki swojej zaawansowanej elektronice i super precyzyjnemu radarowi nawet nie musi widzieć celu, by go zniszczyć... Do tego dochodzi ta ogromna siła ognia... Doprawdy nie wiem o co koledze chodzi? Apache to sprawdzona w boju i niezawodna w działaniach wojennych maszyna - szczególnie jako pogromca czołgów. Trudno wykrywalny radar, zaawansowany system WRE zdolny zidentyfikować zagrożenie i namierzyć z dużą dokładnością środki wykrywania przeciwnika, odpalić flary oraz aktywnie zagłuszyć radary przeciwnika.. AH-64 to śmigłowiec nie bez przyczyny uważany jest w różnych rankingach za najlepszy śmigłowiec szturmowy świata. Za nim długo długo nic wreszcie pojawiają się inne maszyny rosyjskie i europejskie. Indie tradycyjny odbiorca uzbrojenia z Rosji zdecydował się na zakup AH-64. Nie była to decyzja pochopna tylko poprzedzona testami na poligonach wojskowych. Początkowo Indie miały propozycje z Rosji na ich sztandarowy produkt Mi-28N. To naprawdę bardzo dobra i nowoczesna maszyna która stałaby się wyborem Hindusów gdyby nie własnie AH-64 apache. Mieli okazję porównać obie konstrukcje.. Hindusi byli zaskoczeni możliwościami śmigłowca Boeinga, szczególnie przetrwania konstrukcji na polu walki, niezwykle zaawansowaną awioniką oraz siłą i precyzją ognia. Musiało to zrobić na nich wrażenie skoro szybko odrzucili propozycję Mila.

gnago
piątek, 1 maja 2020, 19:48

Dodam wysokiej ceny > prowizji dla załatwiaczy.(pardon pensji za serie odczytów) , awaryjności w pustynnej burzy i kosztów utrzymania w linii

chłoptaś od F-35 się "przebranżowił"?
wtorek, 28 kwietnia 2020, 23:31

Poważnie?

JW
środa, 29 kwietnia 2020, 13:07

Na poważnie panie "ekspercie" od F-35 to Niemcy, państwo będące współproducentem konkurencyjnego Tigera UHT zwróciło się do rządu Stanów Zjednoczonych w sprawie sprzedaży śmigłowców uderzeniowych AH-64E Apache Guardian.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:19

Jak na razie obalacz to do wieśniaków strzelały rosyjskie Mi-24 jak napadliscie na Afganistan, a to co po rosyjsku wypisuje Sputnik czy inna gadzinówka to zwykłe bajki:)

kot
wtorek, 28 kwietnia 2020, 08:52

Obalacz pewnie Prawdę czyta a tam przecie sama prawda.

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:54

ja tam sputlerka lubie poczytac szczegolnie komentarze :D do tego na deser scifun o plaszczakach i jest kolorowo. Widzicie moje drogie obalacze i inne ruskoluby z wami to jest troszke tak jak dawniej z glu-mi wioskowymi, jestescie dla normalnych ludzi rozrywka i wybaczcie za mocne slowa ale mowie jak jest.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 13:30

Jak USA napadło na Afganistan to wieśniacy nie mogli strzelać do AH-64 bo latanie nimi w górach groziło śmiercią lub kalectwem więc nie były praktycznie używane. Za to w Karbali Irakijczycy urządzili AH-64 pogrom z broni ręcznej piechoty a gdyby mieli MANPADS to byłaby masakra... :)

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:37

Funku , znowu zmyslasz na potegę ale jak widać prawda mocno cie zabolała. A pod Karbala z 31 ostrzeliwanych ze wszystkich stron Apache spadł tylko jeden i załoga przezyła. Mi-24 w takiej systuacji spadały seryjnie;)

antyDavien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:29

Davien why ? W połowie 2019 roku ujawniono informację, że samoloty wielozadaniowe F-35B/C na dużej wysokości mogą osiągać prędkość naddźwiękową jedynie przez krótki czas. W przeciwnym razie grożą im fizyczne uszkodzenia kadłuba, stateczników poziomych i zamontowanych w części ogonowej anten, a także utrata właściwości stealth. Problem został rozwiązany w nietypowy sposób. Opisywana wada została zaliczona do pierwszej kategorii defektów, co oznaczało, że przez nią myśliwiec może nie być w stanie wypełniać swoich podstawowych zadań. 24 kwietnia biuro programu F-35 poinformowało, że problemowi zaradzono poprzez… zmianę dopuszczalnych parametrów operacyjnych samolotu. Tak więc F-35 piechoty morskiej i lotnictwa pokładowego nadal będą mogły latać z prędkościami naddźwiękowymi jedynie przez chwilę, ale teraz nie jest to już uważane za usterkę.

JW
wtorek, 28 kwietnia 2020, 18:06

Dlaczego kłamiesz? Tak bardzo boli ten F-35, że trzeba poslugiwać sie tak bezczelnym kłamstwem? O problemie uszkodzeń kadłuba i nie tylko w wersji F-35B/C pisał Defense News. Wklejam cytat: "...As justification for the decision, Winter noted that the issue was documented while the jet was flying at the very edge of its flight envelope. He also said the phenomenon only occurred once for both the B and C models, despite numerous attempts to replicate the conditions that caused the problem. “How often do we expect something like that to occur?” he said. “It's very, very small.”" Problem dotyczył wersji B i C myśliwca F-35 lecącego z prędkością naddźwiękową na dużych wysokościach, a przypadek uszkodzeń powłok od dopalacza zdarzył się tylko raz w 2011r na wersji B i C i szanse, że się powtórzy są bardzo małe bo producent wzmocnił powłoki w newralgicznych miejscach, zaś standardy bezpieczeństwa w USN i USMC są na tyle rygorystyczne, że ograniczenia lotów dotyczyły tylko cytuje: "najwyższych skrajnych warunków testowania w locie, które są mało prawdopodobne w scenariuszach operacyjnych”. Greg Ulmer, szef programu Lockheed Martin F-35, powiedział, że nie ma przypadków tego problemu w flocie operacyjnej. Cytat: "Greg Ulmer, Lockheed Martin’s F-35 program head, said there have been no cases of this problem occurring in the operational fleet and that incidents have been limited to the “highest extremes of flight testing conditions that are unlikely replicated in operational scenarios.” Dotyczy to także innych istniejących 12 problemów z F-35 które porusza artykuł w Defense News. Kłamstwo Panie antyDavien ma krótkie nogi i daleko z nim nie zajedziesz.

środa, 29 kwietnia 2020, 13:51

Oho, ekspert od badania F-35 przez CAGI nawet pod artykułem o Mi-28 reklamuje F-35?

antyDavien
środa, 29 kwietnia 2020, 11:23

Problem został rozwiązany w nietypowy sposób. Opisywana wada została zaliczona do pierwszej kategorii defektów, co oznaczało, że przez nią myśliwiec może nie być w stanie wypełniać swoich podstawowych zadań. 24 kwietnia biuro programu F-35 poinformowało, że problemowi zaradzono poprzez… zmianę dopuszczalnych parametrów operacyjnych samolotu. Tak więc F-35 piechoty morskiej i lotnictwa pokładowego nadal będą mogły latać z prędkościami naddźwiękowymi jedynie przez chwilę, ale teraz nie jest to już uważane za usterkę.

JW
środa, 29 kwietnia 2020, 17:08

Jeszcze raz panie antyDavien dla lepszego zrozumienia tematu: "The F-35B and C deliver on all performance requirements. The potential for tailboom or horizontal tail damage during prolonged supersonic speeds was found in the highest extremes of flight testing conditions that are unlikely replicated in operational scenarios. In fact, there have been no cases of this issue occurring in the operational fleet. Additionally, this is not identified as a safety of flight concern. We implemented a change to the coatings on the horizontal tails and tail boom beginning in Lot 8 that increases durability and resolves this concern. This update allows the F-35B and C to deliver on all performance requirements with no tail boom or horizontal tail damage concerns." Zwracam uwagę na ten fragment wyjaśnienia LM: " Wprowadziliśmy zmianę powłok na poziomych ogonach i boomie ogonowej, zaczynając od partii 8, która zwiększa wytrzymałość i rozwiązuje ten problem. Ta aktualizacja pozwala F-35B i C spełnić wszystkie wymagania dotyczące wydajności bez obaw o wysięgnik ogonowy lub poziome uszkodzenia ogona." Jak widać problem już nie występuje od partii 8 transzy produkcyjnej samolotów w wersji F-35B/C i nie ma żadnych ograniczeń w lotach z prędkościami powyżej M1,2. Od kilku lat więc problem jest nieaktualny bo jak wyjaśnia LM wprowadził zmianę powłok na poziomych ogonach i belce ogonowej, która zwiększa trwałość i rozwiązuje ten problem. Ta aktualizacja umożliwia F-35B i C spełnienie wszystkich wymagań dotyczących wydajności bez obawy o wysięgnik ogona lub uszkodzenie ogona poziomego - pisze wyraźnie producent samolotu. Nigdy zresztą ten problem nie występował we flocie operacyjnej tylko incydentalnie na dwóch modelach B i C w skrajnych warunkach testowania lotu samolotów po obwiedni jak podają wyraźnie Greg Ulmer, szef programu Lockheed Martin F-35 i wiceadmirał Mat Winter który prowadzi program F-35 w imieniu Pentagonu dla Defense News. Wystarczy czy jeszcze jest coś niezrozumiałe?

obalaczbredni
środa, 29 kwietnia 2020, 20:18

miszczu od zwiększania sztywności płatowca za pomocą oprogramowania - a skąd te dane - z kolejnej laurki/ulotki LM czy od super hiper tajnego pilota o pseudonimie Gogo, który to wg ciebie latał F35 tyłem do przodu i kręcił oberki i stawał dęba jak piesek i celował nosem w pozostałe samoloty zapominając że ma przecież hełm Harego Potera i po co kręcić całym płatowcem jak łatwiej obrócić głowę w prawo czy w lewo. Ale jaja. Albo to przecież Tobie pisał brat z Norwegii co to z pilotami F35 chodzi na piwko że oni latają po 3 Ma bez problemów tuż nad czubkami lasu. Czas się obudzić. f35 nie może latać z prędkością ponaddźwiękową więc to papierowy myśliwiec niezdolny do walki z innymi. A jak chcesz wiedzieć to te AIM-120 FGH itp mają zasięg 100+ km jeżeli odpali się je na największej wysokości i przy maksymalnej prędkości bo to fizyka i prędkość rakiety i samolotu się sumuje - więc jak twój ukochany odpali pocisk przy 800 km/h to przeleci on duużo krócej niż przy odpaleniu przy 2 Ma - więc zamiast 100+ km może będzie 50 km przy dobrych wiatrach - ale jaja. Najdroższy nielot wszechczasów

środa, 29 kwietnia 2020, 22:57

Według tego eksperta od badań F-35 przez TsAGI to Gogo nawet nie musi nic robić, bo DAS/EOST sam wszystko załatwi, odpali, potem sprawdzi czy trafił, a jak nie to sam poprawi. Takie to cudo. A ten F-35 to według niego lata jak helikopter, ponieważ ma jakieś magiczne łopatki w dyszy silnika co kierują ciągiem silnika. To dopiero cudo, bo wszyscy wiedzą, że F-35 nie ma TVC. Nie zapominajmy jeszcze lataniu zatankowanym po korek i wpełni uzbrojonym F-35 Mach 1.6 z przeciążeniem 9g. Cud nad cudy!

czwartek, 30 kwietnia 2020, 09:37

Nie wysilaj się głąbie. Większość użytkowników forum nie wie co to jest TsAGI.

piątek, 1 maja 2020, 08:19

No to już tłumaczę. TsAGI to skrót od anglojęzycznej nazwy moskiewskiego instytutu CAGI (Central Aerohydrodynamic Institute).

JW
środa, 29 kwietnia 2020, 21:16

Nie miszczu od obalenia nie wiadomo czego. Cytat który wkleiłem w języku angielskim pochodzi bezpośrednio od producenta firmy Lockheed Martin który ustosunkował się do artykułu Defense News z 2019r. "Lockheed Martin Comments on Defense News Reporting". Wystarczy czy jeszcze dla trolla mało? Komentarz LM do artykułu w Defense News dotyczył nie tylko tej konkretnej usterki ale innych poruszonych przez autorkę artykułu panią Valerie Insinna. W najnowszym artykule Defense News z kwietnia 2020r. ta sama autorka potwierdza, że inne problemy o których pisała w 2019r. zostały usunięte przez producenta firmę Lockheed Martin czyli zgodnie z tym o czym informował producent LM w 2019r w tym konkretnym wyjaśnieniu. Chodzi przykladowo o problem ciśnienia w kabinie o czym podawały niektóre media. Współczynnik ciśnienia spełnia już określone wymagania potwierdzone przez komisje rządową. Nie odnotowano przypadków barotraumy we flocie. Praktycznie z 12 problemów jakie występowały w F-35 pozostały te z uszkodzeniami powłok ogonowych przy długim locie z użyciem dopalacza. Żeby wszystko było jasne odnośnie F-35B/C. Samoloty od transzy produkcyjnej LRIP lot 8 które były dostarczone w latach 2015-2016 i kolejne serie produkcyjne LRIP Lot 9....itd. nie mają żadnych ograniczeń w lotach z prędkościami naddźwiękowymi. Ograniczenia czasowe z lotem naddźwiękowym mają wyłącznie wszystkie samoloty F-35B/C wyprodukowane i dostarczone USN i USMC przed rokiem 2015r w tzw. wczesnych seriach produkcyjnych Lot 2 do Lot 7 bo uznano że szkoda kasy i zachodu na poprawe tej usterki gdyż samoloty te slużą i tak do szkoleń a nie działań operacyjnych. Oznacza to, że 44 samoloty F-35B i 22 samoloty F-35C wyprodukowane w latach 2011 do 2014 mają ograniczenia czasowe z lotem naddźwiękowym. To wszystko. Przypomnę tylko że USN zamówiło łącznie 260 samolotów F-35C a USMC 80 F-35C oraz 340 F-35B. Z tych liczb wynika jasno, że maszyny objęte ograniczeniami nie stanowią znaczącej liczby z ogółu samolotów przeznaczonych do użytku w USN i USMC.

obalaczbredni
czwartek, 30 kwietnia 2020, 00:50

Aha czyli producent bubla odpowiada na to że wyprodukował bubel i już bubel jest super - a wiesz jaka była prawdziwa odpowiedź - że F35 latać szybko nie musi bo takie warunki lotu występują niezmiernie rzadko więc nie trzeba nic poprawiać - i tyle z twoich ulotek. A pozostałe F35 też nie mogą latać dłużej niż 1 MIN!!!! z prędkością ponaddźwiękową bo wtedy powłoka która miała go chronić ulega uszkodzeniu wiec trzeba go naprawiać min 36 h. I co teraz zrobić z ukochaną poduszeczką i kubeczkiem?

JW
czwartek, 30 kwietnia 2020, 01:55

Panie obalacz. Nie kompromituj się .Najpierw niech Rosja zbuduje choć w przybliżeniu tak zaawansowaną maszynę jak F-35, a wtedy można krytykować LM. . Niech za całą odpowiedź dlaczego nie jest łatwo od razu opracować i wdrożyć tak zaawansowane technologie wystarczy ta informacja: „F-35 jest bardzo złożonym systemem i jako taki ma wiele dziur, błędów i innych rzeczy i bardzo trudno go debugować”, powiedział Dmitrij Drozdenko dla Sputnik News . „Podobnie jak inne problemy, wszystko to dlatego, że jest to samolot zbyt zaawansowany technologicznie”. Obecnie F-35 wychodzi na prostą czego dowodem jest osiągnięcie przez niego statusu pełnej zdolności bojowej (Full Warfighting Capability - FWC).

czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:56

Ale przecież wszystkie rosyjskie maszyny są bardziej zaawansowane od F-35.

ale odlot
wtorek, 28 kwietnia 2020, 23:32

Ale płacz, nawet tak żałosny nic nie zmieni.

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:50

Może ślepi strzelali? Ale zaciekawił mnie inny fakt "Mi-24 w takiej systuacji spadały seryjnie" - opiszesz owe sytuacje? bardzo proszę, bo ich nie znam.

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 17:11

Afganistan, Mi-24 spadajace w starciach z Wkm-em 12,4mm lub maks z KPWT 14,5mm. Ale jak wierzysz że wiesniacy w Iraku chodzą z stzrelbami mysliwskimi o kalibrze rusznicy przeciwpancernej...

Gnom
środa, 29 kwietnia 2020, 11:13

Kaliber strzelby nie ma nic do rzeczy, bo nie jest w mm (to nie sztucer). DSzK ma 12,7 mm ( i stąd że był praktycznie na każdym czołgu UW - potem NSW - wymaganie dla AH-64) , a KPWT to amunicja przeciwpancerna (to pochodna rusznicy z II WŚ) zdolna przestrzelić opancerzenie kabiny również AH-64. Szczęściem AH-64 w Afganistanie jest brak nowoczesnych systemów przenośnych u przeciwnika i działania z odpowiednio dużej wysokości, i oczywiście 20 lat później niż sowieci.Wiedza zdobyta krwią sowietów, postęp techniczny, brak lepszego uzbrojenia u przeciwnika i większe zdyscyplinowanie załóg niż sowieckich (regulamin i warunki ubezpieczyciela w USA rzecz święta) to wszystko zmniejszyło straty w Afganistanie. No ale wg ciebie zwrot Made in USA oznacza nieśmiertelny i niezniszczalny, szkoda gadać.

Davien
środa, 29 kwietnia 2020, 18:57

Gnom, ile mozna... Kabina AH-64 jest odporna na pociski 12,7mm wiec jak wierzysz ze zestzrelił go wiesniak ze stzrelby mysliwskiej to.... I to tyle .

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:24

Nie wierzę, choć nie nie jest to zdarzenie niemożliwe, zatem mogło nastąpić. Ciągle jedynie pytam: "dlaczego wylądował"? A odpowiedzi nie ma.

yaro
wtorek, 28 kwietnia 2020, 05:57

nic nie zabolało, boli to Ciebie Davienku bo AH64 nie latały nag dórami tylko nad terenami płaskimi, zresztą jest filmik jak pilot Apache chciał pokazać jak się lata w górach i niestety ten wspaniały śmigłowiec wylądował na ziemi, na szczęście była zima więc uszkodzenia były mniejsze dzięki pokrywie śniegowej al od tamtej pory zakończono eksperymenty z lataniem AH-64 w górach.

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:54

Yaro latały i nad górami i nad terenami płaskimi ale jak widać prawda poteznie was zabolała że taki zespół by ją zakrzyczec wystawiacie;)

Spokojno
wtorek, 28 kwietnia 2020, 02:51

Spadały nie spadały co by było gdyby babcia miała wąsy to byłaby dziadkiem - davi nie poddawaj się a zajrzyj na konflikty i przeczytaj o f35 tylko przed weź coś na uspokojenie

poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:54

Dzięki Amerykanom afgańscy "wieśniacy" w latach 80-tych XX wieku mieli Stingery. Gdyby ktoś w pierwszej dekadzie XXI wieku dostarczył im Igły, afgańska przygoda USA zakończyłaby się dużo wcześniej i bardziej spektakularnie.

Ech
wtorek, 28 kwietnia 2020, 05:02

W opercaji "Cyrkon" w latach 1978 -1989 (11 lat) CIA wspieralo Mudzadechadinow dostraczajac bron (nauka samchdow pulapek, wielbadow pulaek) w Samym 1986 wystrzlono 600 stingerow - zestzrlily 100 statkow powietrznych. Czyli skutcznosc nie za wysoka. Ale jak wiesniacy dostali tysiace rakiet to co sie dziwic. Koszty operacji dla Usa to kilka milardow, ale czego sie nie robi by wygrac z wrogiem. Gdyby Rosja zastoswala te metode wobec USa teraz coz...zrszta Amerykanie i tak przegrli i tak. Nawet bez wsparcia Rosji.

gnago
piątek, 1 maja 2020, 19:57

ciekawy jest polski wątek z "strzałami" polskiej produkcji dedykowany wyłącznie dla kupców podstawionych przez CIA

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:39

Jak widac usprawiedliwiasz masowe mordy jakich dokonywała Rosja w Afganistanie .A Stingery trafiły tam pod sam koniec rosyjskiej napaści wiec znowu kłameisz. Rosja dostarczała obecnie broń Talibom i nawet sie z tym nie kryli wiec ponownei kłąmiesz. Ale czego sie spodziewać...

mc.
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 01:49

"Dlatego w Afganistanie strzelali do wieśniaków na weselach i targowiskach z ogromnej wysokości tak aby nie zniżyć się na odległość pozwalająca na strzał nawet z kalacha" - takie historie dotyczą Mi-24 w latach 80-tych w Afganistanie. Co do opancerzenia kabiny AH-64 to konstrukcja główna, wirniki, zbiorniki paliwa wytrzymują 23 mm. Piloci, ich fotele i "szybki" - 12,7 mm. Duże płaszczyzny "szybek" dają możliwość dobrej obserwacji otoczenia przez pilota i operatora uzbrojenia. Nie jest winą Amerykanów, że Rosjanie nie potrafią wyprodukować dużych i odpornych "szybek".

ekonom
niedziela, 26 kwietnia 2020, 22:51

Problem ludzi piszących o Rosji i jej uzbrojeniu jest taki że porównują go do broni USA a to jest największym błędem bo to całkowicie inna specyfikacja i użycie broni, możliwości jej serwisowania, możliwości przetrwania w ekstremalnych warunkach i inne istotne fakty o których nie mamy pojęcia. Po drugie Putin od dawna mówi że wyścig zbrojeń go nie interesuje. Interesuje go bardziej los jego kraju i zamiast nowych fajerwerków woli wybudować szpitale, szkoły czy dopłacić ludziom do wychowania dzieci i nie zamierza się ścigać na liczbę okrętów czy samolotów bojowych. I czas to wreszcie pojąć

Wania
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:01

Putin jest wielki. Trzeba pamiętać że żeby wybudować szpital to trzeba najpierw zburzyć stary. I dlatego za panowania Putina liczba szpitali w Rosji spadła z 10.700 do 5.300. Jeżeli trend się utrzyma jeszcze, to za 5 lat szpitali będzie mniej niż za carskiej Rosji. Ale naród zdrowszy to po co tyle szpitali. Szkoły też się budują nowoczesne. W Rosji ciągle ponad 2.500 szkół nie ma toalety w budynku. Dzieciaki latem biegają do sławojki, a zimą za toaletę robi wiadro w kącie sali. U nich taka już tradycja - pierwszy transport ludzi z Chin w związku z wirusem odbył się wojskowym samolotem i za toaletę robiło a jakże wiadro. Jedno... za przepierzeniem. Bez wody.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:22

Putina nie ineresuje wyscig zbrojen?? No uśmiałem sie jak norka:) A te wszystkie Bureiewiestniki, Posejdony Pierieswiety z nową alternatywna fizyka działana to oczywiscie zabawki dla tych twoich szkół??

poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:59

Nie, to niezbędne zabezpieczenie przed obcą agresją.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:41

Wow, a jakie to zabezpieczenie ?? No chyba że boicie sie ze napadnei was Gwinea-Bissau albo Mauritius??:)) Bo ani USA/NATO ani Chiny Rosji atakowac nie mają zwyczajnie po co

ekonom
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:12

A na twoje kochane imperium dobra to kto czycha - Kanada czy Meksyk? że się tak zbroją? Imperium się chwieje, dostało zadyszki i miota się od lewej do prawej - ale klocki domina już ustawione na planszy i nic na to nie poradzisz

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:08

Ekonom, a USA wymysla bronie czysto terrorystyczne jak Posejdon czy potworki w rodzaju Buriewiestnika?? Ale jak widac prawda poteznie zabolała a ż sie tak miotasz:)

ekonom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 11:07

Walcz, nie poddawaj się - co to broń terrorystyczna - sprecyzuj - tracisz nerwy. Jak na razie to USA musi wydawać 10x tyle na broń, która Rosji nic nie może zrobić. Lepiej poczytaj ile nowych szkół oddano w USA w 2019 r. A tak ku pokrzepieniu serca dane z 2016 r . Approximately 32 million adults in America are considered to be illiterate; about 14% of the entire adult population cannot read. Co tutaj dalej komentować

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:59

Widzisz dziecko,Posejdona nie uzyjesz przeciwko nikomu kto ma broń jadrową bo zamieni twoją Rosje w dymiacy krater,nie uzyjesz przeciwko nikomu kto ma jako takie siły ZOP bo ci go zatopia wiec do czego sie nadaje?? Jedynie jako typowa broń terrorystyczna przeciwko małym , słabym krajom. Ale dla was to przeciez powód do dumy:)

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
środa, 29 kwietnia 2020, 13:48

I jak zwykle trollu nie masz argumentów to chcesz go zdyskredytować pisząc że jest ruskiem. Typowa takty trolla. A ty myślisz że ciebie ktoś bierze na poważnie, ekspercie od AIM-120 z 1973 roku i kotłów opalanych oparami benzyny?

rED
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:10

No tak przecież Gruzja ciągle knuje jak zająć Rosję.

RUDY
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 23:47

Zabawne, ale Gruzja miała rozum, by wysłuchać Amerykanów i zacząć strzelać do Rosjan. Wynik był prawidłowy…

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:09

A dziwisz sie Rudzik że zaczeli strzelac do Rosjan jak ci ich zaatakowali? Pewnei byscie chcieli napadac na inne państwa a te zeby sie nei broniły?

RUDY
środa, 29 kwietnia 2020, 00:18

Devi, jeszcze raz polecam lekturę sprawozdania specjalnej komisji Unii Europejskiej pod przewodnictwem Heidi Tagliavini. Historia wymaga faktów, a nie fantazji.

Davien
środa, 29 kwietnia 2020, 19:00

Rudzik po pierwsze nie mozna napaść samemu na siebie a Osetia i Abchazja wbrew bredniom twoim i Rosjan to Gruzja. Wiec całkiem normalne że wybijali rosyjskich agresorów.

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:32

Państwo to terytorium, ludzie i zdolność ich obrony (z definicji uznawanej na całym świecie). Skoro Gruzja nie kontrolowała Osetii to nie była ona wtedy częścią Gruzji, tym bardziej, \ze przy rozpadzie sojuza tak jak Gruzja ogłosiła swoją niepodległość. Zgodnie z prawem sojuza żadna z nich nie miała do tego prawa. A skoro uznajemy rozpad sojuza, to konsekwencją jest uznawanie prawa do samostanowienie wszystkich jego autonomicznych elementów, jak np. słynnego problemu Azersko-Armeńskiego w Karabachu, czy niepodległości Czeczenii. A, ze Sakaaszwili był głupi i dał się Putinowi sprowokować - no cóż, gapowe się płaci, stąd raport EU i zawarte w nim konkluzje. Mogą ci się nie podobać ale są prawdziwe. Gdyby wytrzymał, to pewnie we wrześniu Putin by był agresorem.

dfdgfdgfhfghgfh
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:24

He, He, He dobre. To poco przejadł Rosyjskie emerytury na zbrojenia i korupcję dla swoich kamratów?

poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:59

A coś merytorycznie? Wydatki na zbrojenia w wartościach bezwzględnych, jako % budżetu i PKB? Wielokrotnie czytałem - także tutaj - szyderstwa o skromności budżetu obronnego RF względem USA. Trzeba być konsekwentnym w tym, co się głosi.

X
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 10:04

Putina interesuje jego własny los, i to widać od samego początku.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:42

To niech buduje te szkoły i szpitale a nie wymachuje szabelką.

Obserwator
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 05:38

Ale rosyjska propaganda. "Po drugie Putin od dawna mówi że wyścig zbrojeń go nie interesuje. Interesuje go bardziej los jego kraju i zamiast nowych fajerwerków woli wybudować szpitale, szkoły czy dopłacić ludziom do wychowania dzieci". Ale żarty... Rosyjskim Trollom mówimy NIE !!!

Ech
wtorek, 28 kwietnia 2020, 05:05

No jednak w Rosji sluzba zdrowia jest za darmo. W Usa tylko 30% ludzi ma pelne ubezpicznie.

!
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:07

Troll to jesteś ty nie lubię Rosji ale jak czytam takie idiotyzmy jak ty wypisujesz i inni to myślę że Polacy przestali rozumować i i za dolary sprzedali by swój kraj

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:23

Jak na razie to raczej ty go sprzedałes za rubelki ale tu rubelek w dół leci jak Su-57 w ostatnim locie: całkiem niesterowany:))

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:07

Już ci pisałem. Szczując bez sensu na ruskich działasz na korzyść ruskich. Włącz własne myślenie i nie obrażaj innych. Im głośniej i bardziej nerwowo ludzie w Polsce najeżdżają na ruskich tym Rosji łatwiej nas dyskredytować w świecie. Zatem uważaj, bo może się okazać, że w efekcie to nie jego będą odsądzać za chwilę od czci i wiary za sprzedanie się za rubelki i będzie ci głupio.

Davien
środa, 29 kwietnia 2020, 19:02

Gnomku, jak to jest ze jak ktos pisze cos na Polskę to siedzisz cicho, a jak tylko coś z Rosja lub z USA to będizesz atakował iobrażał taka osobe ile tylko sił. To mówi duzo o tobie panie Gnom .

Gnom
czwartek, 30 kwietnia 2020, 11:47

Znów obrażasz, widać inaczej nie potrafisz. Trudno przez jakiś czas znów się dostosuję skoro inaczej do ciebie nie dociera. Polska potrzebuje w tych dyskusjach obrony przed takimi jednostronnymi opiniami jak twoje. Bezkrytycznie wielbiącymi USA, które ma nas tak głęboko, że nie istnieje pogrzebacz, którym można nas stamtąd wyciągnąć i przy najbliższej okazji nam to pokaże (jak zrobili w Jałcie, Teheranie, czy planując zostawić tu pustynię jądrową w czasach UW). I w druga stronę, przed utwierdzaniem Polaków, opinii publicznej, ze ruscy to debile w waciakach i z "karabinami na sznurkach". Prostym wnioskiem jest lekceważenie i brak przygotowań do obrony, a jedynym celem wysyłanie kasy do USA na to co USA akurat ma dla nas na zbyciu, choć można by to robić wraz z USA, a nie wg woli USA. Serwilizm władz wobec USA doskonale koreluje z twoim uwielbieniem dla USA i wyszydzaniem Rosji. A to wszystko dziwnym trafem doskonale pasuje do narracji rosyjskiej o Polskich przygotowaniach do agresji (wraz z USA) na Rosję. Wspierasz dyskredytację Polski na arenie międzynarodowej i ruska politykę zatem jesteś ruskim trolem i należy cię blokować. Ponieważ to narracja w twoim stylu może coś załapiesz. Szkoda, ze trzeba tracić czas na takie teksty, ale twoje bezmyślne trolowanie (czy raczej paplanie) wymaga by nie zostawiać go bez komentarza zasiewającego wątpliwości co do ich treści.

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
piątek, 1 maja 2020, 08:14

Dopiero przeczytałem swój komentarz i aż wstyd. Autopoprawki systemu telefonu wprowadziły chaos w mój komentarz. W pięknej polskiej mowie jeden przecinek postawiony nie w tym miejscu co trzeba, zmienia cały sens wypowiedzi. Poprawiam. I Pan myśli, że ten troglodyta cokolwiek z tego zrozumiał i przyjmie do wiadomości? Przecież temu gościowi coś koło roku trzeba było tłumaczyć, że F-15AE, o którym devi się tak rozpisywał, nie istnieje, MiG-29B, o którym devi się tak rozpisywał, nie istnieje. No i on tak sobie papla, a w sytuacji, gdy zostanie przyparty do muru i udowodniona mu zostanie jego niewiedza, to wtedy zaczyna obrażać. Bo tylko to mu pozostaje. Niestety wszyscy skazani są na czytanie jego bredni, bo on sobie stąd nigdy nie pójdzie.

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
czwartek, 30 kwietnia 2020, 16:54

I Pan myśli, że ten troglodyta cokolwiek z tego zrozumiał i przyjmie do wiadomości. Przecież temu gościowi coś koło roku trzeba było tłumaczyć, że F-15AE, o którym devi się tak rozpisywał, nie istnieje MiG-29B, o którym devi się tak rozpisywał. No i on tak sobie papla, a w sytuacji, gdy zostanie przyparty do muru i udowodniona mu zostanie jego obraza, to wtedy zaczyna obrażać. Bo tylko to mu pozostaje. Niestety wszyscy skazani są na czytanie jego bredni, bo on sobie stąd nigdy nie pójdzie.

Pieter
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 02:45

"Putina wyścig zbrojeń nie interesuje". Człowieku , uderzyłeś się w głowę ?! Ten szemrany typ , ma manię mniejszości. On (PUTIN) chce być uważany na świecie , jako potęgą światowa. A że większość państw na świecie jego "rosyjkę" olewa , to tworzy propagandę sukcesu , żywcem wyjętą z czasów ZSRR.

mc.
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 01:50

I właśnie dlatego w okresie 2000-2020 budżety armii rosyjskiej wzrosły dwudziestokrotnie ???

!
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:09

Policz sobie ile wydaje Rosja na zbrojenia a ile twoja Ameryka to zrozumiesz kto chce podbijać świat i nim rządzić

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:24

A ty popatrz sobie jaki jest budżet USA a jaki Rosji i skończ pisać brednie rodem z Kremla:)

Orthodox
niedziela, 26 kwietnia 2020, 22:19

No niegłupi, choć do najnowszego Apacza sporo mu brakuje. Wersję N ewidentnie dyskwalifikuje zasięg wykrywania i uzbrojenia. Nawet gdyby nowa wersja była do wstępnego wykrywania dla starszych, 6 km zasięgu dla ppk to operowanie w zasięgu Manpadsów.

?
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:10

Apacz to złom

Bzdura
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:36

Nie to MI-28 to szajs jak wszystko Made in Russia.

pytajnik
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 00:38

a co mu brakuje ?

Orthodox
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:55

A chociażby pocisków naprowadzanych radiolokacyjnie.

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:30

Niezawodnosc nie ta, systemy obserwacji gorsze, systemu uzbrojenia tez nie z tej polki no ludzie co wy porownywac chcecie?!

321
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:56

Masz rację, nie ma co porównywać. Apacz przy Mi-28 faktycznie wypada dużo słabiej choć złą maszyną nie jest.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 16:45

No padłęm ze śmeichu, ale popatrzmy: AH-64: nowsze systemy uzbrojenia i znacznei skuteczniejsze, o wiele nowoczesneijsza awionika, porównywalne opancerzenie. Mi-28: archaiczne naprowadzanie ppk SACLOS wymuszające wiszenie śmigłowca i podświetlanie az pocisk trafi w cel nie mówiąc o ogólnie gorszym uzbrojeniu w tej klasie. Mi-28NM to tak moze poziom wczesnych AH-64D bo do AH-64E to mu dekad brakuje .

antyDavien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 22:18

a w Syrii ani jednego Apache, czasami tylko F22 przeleci i cisza .... a przecież są niedaleko w Iraku ...

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:11

A po kiego maja latac w Syrii jak juz swoje zrobili, ostatnio goniąc Wagnerowców jak ci zaczepili Kurdów:) ISIS rozbite przez SDF i USA wiec po co maja latać i paliwo marnować. Wagnerowcó tez cos poostatniej lekcji neima, do Libii sie biedaczki wybrały:)

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
środa, 29 kwietnia 2020, 13:44

Pełny sukces. AH-64 rozgromiły Wagnerowców uzbrojonych w broń ręczną. Zapomniałeś dodać, że tak były też AC-130, drony i chyba nawet F-22 się tam pałętały. Pełny sukces. Szok.

Davien
środa, 29 kwietnia 2020, 19:05

Dziecko był jeden AC-130 2 latające sobie wysoko F-22 pilnujace by zaden Su sie nei pokazał( choc i tak podobno tam Rosjan wg słów ich dowództwa nie było:)) i kilka AH-64 przeciwko kilkuset najemnikomi regularnym oddziałom SAA,ale oni oczywiście mieli tylko karabiny.... Ty jestes tak.... czy tylko takiego udajesz?

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
czwartek, 30 kwietnia 2020, 09:37

Nie devi. Były tam też F-15E. I co z tego że było kam kilkuset najemników, kilka czołgów i artylerii, jak nie było tam OPL? Doczytaj sobie najpierw devi jakie siły amerykańskie tam były, a dopiero potem bierz się za klepanie w klawiaturę.

smiechu warte bajania redaktora daviena
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:17

Devi co tam dekad - daj ze 100 lat minimum. A te Apache to w Syri nawet się nie pojawiły ze strachu. Mogą latać tylko tam gdzie nie ma przeciwnika i możesz sobie wklejać i literki E,F,G,H .... Pozamiatane - w prospektach są niesamowite a w filmach Hollywood niezniszczalne -

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 04:13

Taak, a Wagnerowcom kota to oczywiscie duszki goniły tak ze biedacy az w Rosji wyhamowac nie mogli:)) Ale prawda jak widac rudzik zabolała potęznie że takiego szału dostałes:)

antyDavien
środa, 29 kwietnia 2020, 11:26

Ale nie były to Apache tylko drony+największa latająca forteca z karabinami maszynowymi ...

Dzień bez bredni deviego dniem straconym.
środa, 29 kwietnia 2020, 13:42

devi dalej bredzi. Ale on już tak ma. A wystarczy się deviego zapytać, kto teraz rozdaje karty w Syrii?

Hanys
niedziela, 26 kwietnia 2020, 23:36

No ba, nawet wyprodukowanemu w Rosji gwoździowi, sporo brakuje do gwoździa wyprodukowanego w USA, to jasne :)

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:11

Kurcze, czy aby na pewno. Może, ze jak z wieloma produktami z USA lub EU gdzieś znajdziesz nalepkę z PRC, tak na gwoździu jeszcze stara sztanca i CCCP. Klasyka to produkty tytanowe dla benków i arbuzów.

Ech
wtorek, 28 kwietnia 2020, 05:10

W sumie USa to ciekawy kraj. Skada sie z roznaych nacji (Rosjan, Wlochow, Polakow, Irlandczykow) najwksza grupa etniczna ponoc pochdzi z NIemiec (o dziwo nie z Anglii) Pod wzgedem religinym rzadza protestanci. Tak zwani WASP - czyli Whait Anglo Sasons Protestans. Dlatego np generaolwie z POlski mieli trszke gozej np Pulaski czy Kosciuszko. Choc Whasington bronil np Pulaskieo w Kongresie.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:51

No choc raz napisałes prawde:)

tak to leci
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:57

Święta prawda. Ale gdyby było inaczej czy te wszystkie funbojki by się podniecały?

123
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:31

niby chciales posmieszkowac ale jednak jest w tym ziarno prawdy ;)

Piotr ze Szwecji
niedziela, 26 kwietnia 2020, 21:12

Nie można powiedzieć, że Mi-24/35 czy Ka-52, nie spełniają roli śmigłowców uderzeniowych. Jednak nie mogą w pełni zastąpić głównego konia pociągowego, którym zawsze będzie "latająca artyleria" w formie ciężkich śmigłowców uderzeniowych jak dla przykładu AH-64. Jak widać na Kremlu przy modernizacji rosyjskiego wojska widzą to równie ostro jak w Polsce przy modernizacji polskiego wojska. Różnica tylko taka, że Rosjanie mają potężny własny przemysł w który inwestują od dekad, a Polska ma garażowe warsztaciki, które zaczęły oddychać normalnie dopiero po 2016. Znaczy się sprzęt u nich będzie wchodził w uzbrojenie w ilości 100, kiedy w Polsce są problemy z zakupem 48 sztuk, kiedy polski limit jest na 130. Wszystko zależy oczywiście od gospodarki Polski, a rząd Morawieckiego ponownie zaczyna działać ślamazarnie przy lokalizacji i odgradzaniu kordonem sanitarnym ognisk skażenia. To powoli budzi obawy o rozwój gospodarczy Polski. Pobudka szanowny panie Morawiecki?

Fanklub Daviena
niedziela, 26 kwietnia 2020, 23:53

Bzdura. Ciężkie helikoptery szturmowe mają zastosowania niszowe i Polska powinna je kupić dopiero jak będzie mieć złote klamki i marmurowe fontanny w jednostkach. To się nadaje do zastosowań niszowych typu zwalczanie partyzantki czy CSAR albo operacje specjalne ale nie w symetrycznym konflikcie. USA ściągnęły Apache do Albanii by użyć w Kosowie ale po tajemniczych katastrofach (prawdopodobnie snajperzy serbskich specjalsów) nie odważyli się ich użyć choć NATO miało panowanie w powietrzu nad Kosowem. Izrael ma AH-64, ale nie odważy się nimi wlecieć do Syrii, USA swoimi Apache również. Natomiast takie maszyny kosztują tyle co nowoczesny myśliwiec wielozadaniowy a mają tylko ułamek jego mocy bojowej. Na nowoczesnym polu walki rolę helikoptera szturmowego powinna pełnić artyleria kierowana rozpoznaniem z dronów. Helikoptery szturmowe na nim nie przeżyją.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 14:30

@Fanklub Daviena, widzisz sam sobie odpowiedziałeś na pytanie po co nam w Polsce w kawalerii powietrznej czy w ewentualnie górskiej potrzebne ciężkie śmigłowce uderzeniowe. Zacytuję ciebie : "Na nowoczesnym polu walki rolę helikoptera szturmowego powinna pełnić artyleria kierowana rozpoznaniem z dronów." A jak nie może, to co innego użyć i chyba tyle w tym temacie? Nie zgodzisz się? A co do użycia AH-64 w roli Mangust, to AH-64 może strzelać nie tylko na własny radar, co i sieciowo zza horyzontu, więc kto go zestrzeli i czym? Już nie pisząc o dojrzeniu nawet. Radar jest najkosztowniejszą częścią wszystkich śmigłowców uderzeniowych, więc jak AH-64 kosztuje więcej niż nowoczesny myśliwiec wielozadaniowy, to sam sobie już odpowiedz, co takiego nowoczesnego będzie zakupione razem ze śmigłem, a czego na owym wielozadaniowym skrzydełku nie doświadczysz? Oślepić z premedytacją i kazać iść w bój, to wiesz, mięso armatnie u Rosjan, a nie w Polsce robić.

gnago
piątek, 1 maja 2020, 20:12

W wojnie również łatwość zastąpienia strat. A te zakupione w USA takiej łatwości zwyczajnie nie zapewniają. Radar jest obosieczny stanowi źródło naprowadzania. CO po hiper sprzęcie jak dostępny do walki co parę dni i to nie od ostrzału przeciwnika, a zwyczajnej obsługi technicznej.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:53

Funku wiec po kiego kupujecie w Rosji az trzy rodzaje tych niepotrzebnych helikopterów szturmowych??

gnago
piątek, 1 maja 2020, 20:14

Bo mogą i w dodatku krokodyl ma/może mieć inne zadania przez kabinę transportową

Orthodox
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 09:48

To po kij wam te super Mi-28, skoro to odpowiednik nieperspektywicznego Apacza?

Pafnucy
niedziela, 26 kwietnia 2020, 20:56

Ciekawe jak rozwój dronów wpłynie na doktrynę użycia śmigłowców. Zwłaszcza przeciwko kompetentnemu przeciwnikowi. To kwestia czasu kiedy pojawią się drony p-lot, czy drony polujące na inne drony. Czy w tej sytuacji śmigłowce z myśliwego nie staną się zwierzyną, bardzo kosztowną zwierzyną?

abcdefgh
niedziela, 26 kwietnia 2020, 20:24

Rosjanie mają bardzo fajny system wystrzeliwania pulapek na pociski manpadsów . Byl taki filmik z Syrii jak rebelianci chcieli zestrzelić smiglowiec. Pocisk pieknie lecial, i wybuchl w poblizu smiglowca. Rebelianci się cieszą a smiglowiec leci dalej. Też powinnismy miec cos takiego . To nie są "zwykle" flary . Podejrzewam, że oparte jest to na "radarze" podczerwieni zbliżających się rakiet . I pulapki są wystrzeliwane w ostatnim momencie pod kątem w "przód" w stosunku do lotu smiglowca. To nie było zapewne przed 2018 , bo w internecie pelno filmikow z wrakami rosyjskich smiglowcow przed tym okresem.

123456
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 01:10

bo w internecie pelno filmikow z wrakami rosyjskich smiglowcow przed tym okresem. ----- że niby co ? wrakami ? rosjanie stracili trzy śmigłowce w Syrii, człowieku co Ty bredzisz ?

abcdefgh
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 10:58

Ok. może i tak , ale internet z 3 potrafi zrobic 30 .

?
niedziela, 26 kwietnia 2020, 20:07

Bardzo dobry śmigłowiec lepszy od Boeing AH-64 Apache co do możliwości autor dużo opuścił ale jeśli zna się rosyjski to można sobie na jego temat poczytać oczywiście zaraz się odezwom głosy że Rosjanie kłamią ale to już każdy myślący sam oceni

Rain Harper
niedziela, 26 kwietnia 2020, 19:41

Dobry artykuł.

Rzyt
niedziela, 26 kwietnia 2020, 19:08

Rosja jest podmiotowa Polska przedmiotowa...tyle w temacie

fifi
niedziela, 26 kwietnia 2020, 18:54

Mi 28 nowe silniki otrzymał w 2002 roku.Zerwanie współpracy z ukraińskim producentem silników to naście lat później. Gdzie Rzym,a gdzie Krym :)?

Davien
niedziela, 26 kwietnia 2020, 23:49

A to ciekawe bo Rosjanie twierdzą ze Mi-28N otrzymał silniki VK-2500 koło 2016r. wiec cos chyba fifik nie tak:)

fifi
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:01

A to co ja napisałem, to streszczenie dwóch zdań napisanych przez autora tekstu.Wytęż wzrok.

Davien
wtorek, 28 kwietnia 2020, 13:02

Wow fifik, to teraz wiesz lepiej od samych Rosjan?:)) Ale dla twojej wiedzy, w 2001r dopiero skończono opracowywanie silnika VK-2500:)

!
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:16

Davien jeśli znasz rosyjski to sobie poczytaj i przestań pisać głupoty z wikipedi

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:55

Dziecko zródłem jest akurat rosyjskie zródło nazywajacej sie vpk. news.ru wiec dawno tak się nei usmiałęm:))

Xzibit
niedziela, 26 kwietnia 2020, 17:25

A gdzie jest nasz program Kruk ?? będzie podobnie jak z programem Orka? zamiast zapowiadanych od lat nowych OP z rakietami manewrującymi będzie wycofany ze Szwedzkiej marynarki szrot :) I nowych OP nie będzie bo będzimy Szwedzkim szrotem pływać az okręty dobiją do 50 lat jak w przypadku Kobbenów a później od kogoś się weźmie kolejny szrot :)

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 14:35

Kruk winien być obok rakiet antyradarowych, jak kasy starczy. Orka to była priorytetem za rządów PO, więc się uspokój. Za rządów PiS nie powtórzy się sytuacja sprzed ww2, kiedy pod zagrożeniem niemieckim połowa budżetu MON poszła na budowę jednego niszczyciela zamiast w setki czołgów i myśliwców.

gnago
piątek, 1 maja 2020, 20:19

Ech zapoznajcie się z statystyką i działaniami firmy SEPEWE przed wojną i to działo się bezkarnie wyczyny zakupowe ostatnich dekad to nic. No jest rodzynek "prywatyzacja"

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 28 kwietnia 2020, 00:56

Obawiam się że za PiS efekt będzie mizerny podobnie jak za PO z tą różnica że jedni kradli a drudzy rozdają niby działania przeciwne ale suma nadal wychodzi ta sama. Bez zmiany konstytucji i nadania realnych uprawnień Prezydentowi wojsko zawsze będzie na szarym końcu bo jeden czy drugi minister jest w stanie zablokować wszystko tak jak to było choćby z próbą zakupu fregat z Australii minister od morzą stwierdził że okręty mają być nowe w polskich stoczniach zrobione i nie będzie wcale, inni są jeszcze gorsi !!!

Davien
niedziela, 26 kwietnia 2020, 21:59

Kruki to już dość stare samoloty. Zamiast nich od dawna używane są M18 Dromader.

X
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 10:15

Ale naprawdę powinni już wdrażać PZL-107 !, oczywiście WOT gestorem.

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 00:31

Ale PZL-107 to chyba był Flaming i miał być następcą Wilgi a nie Kruka. Stoi w MLP w Krakowie. Można go zwiedzać, więc może i WOT go odwiedza.

Orthodox
niedziela, 26 kwietnia 2020, 21:53

Daj Boże aby choćby modernizacja Mi-24 się rozpoczęła i szczęśliwie zakończyła.

Fanklub Daviena
niedziela, 26 kwietnia 2020, 16:55

Autor pomija parę rzeczy. Mi-28 nie był i nie jest lepszy do Kamowa (co pokazała też Syria gdzie Kamow też okazał się lepszy i było do niego mniej uwag). Ale nie zawsze to co jest lepsze technicznie jest lepsze praktycznie. Mi-28 choć technicznie przegrał, to wygrał logistycznie: w praktyce w jednostkach atutowym asem okazało się jego pokrewieństwo z Mi-24/35 ułatwiające serwisowanie i logistykę. Kolejnym asem okazało się utrzymanie (chociaż zmniejszonej względem Mi-24) 3 osobowej kabiny pasażerskiej (tak Davienku, wiem, że się upierałeś, że Mi-28 jej nie ma, ale jak zwykle coś ci się pomerdało), którą Rosjanie i nie tylko bardzo sobie cenią (można na dyslokację przerzucać tam mechaników, części, używać do CSAR czy przerzutu specjalsów i nie trzeba w tym celu używać maszyn transportowych, co zwiększa przeżywalność). Niesymetrycznie umieszczony wirnik główny to był już w Mi-24 i nie służy do "zwiększenia stabilności w zawisie" a do odciążenia wirnika ogonowego, co zwiększa prędkość maksymalną a dodatkowo drastycznie zwiększa szansę na udane lądowanie awaryjne przy odstrzeleniu lub awarii śmigła ogonowego (awaria układu śmigła ogonowego to najczęstsza techniczna przyczyna katastrof helikopterów cywilnych. Jakie są wojskowe to nie wiem, ale musi to też być wysoko na liście). Oczywiście są takie zastosowania, jak tereny górskie (i zapewne wysoka zabudowa miejska) gdzie fenomenalna manewrowość Kamowów (w czasie testów porównawczych żadna maszyna nie była w stanie się utrzymać w górach za Kamowem lecącym wg rzeźby terenu) jest niezastąpiona, stąd Rosjanie utrzymują je również w służbie, m.in. właśnie na Kaukazie.

Ein
niedziela, 26 kwietnia 2020, 16:20

Poważnym mankamentem jest tutaj brak możliwości naprowadzania uzbrojenia, wypracowania danych do ataku przez radiolokator. Właściwie - proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę - w obecnym wariancie to radar wczesnego ostrzegania / detekcji z możliwością naprowadzania głowicy elektrooptycznej, a więc eliminacji jednego celu w danym momencie. Słabiutko. To poważna wada, inna niewiadoma to system zarządzania walką i przekazywania informacji w czasie rzeczywistym. Czy jest analogiczny do opracowań zachodnich, czy daje możliwości realnego dowodzenia BSL-ami, tworzenia obrazu pola bitwy, przekazywania innym platformom pełnej informacji o wykrytych celach oraz pobierania takowej bez konieczności używania swoich (aktywnych) urządzeń rozpoznawczych? Imponuje na pewno potężny arsenał jaki ten śmigłowiec przenosi. Te wszystkie zasobniki z artylerią, ogromna liczba kombinacji uzbrojenia kierowanego i niekierowanego - tak, to robi spore wrażenie. Pytanie do autora - czy maszyna zachowała możliwości szybkiej ewakuacji dwóch ludzi w luku bagażowym w swoich najnowszych modyfikacjach? PS. Interesujący będzie dalszy rozwój tej maszyny. W sytuacji, gdy mają dwa uderzeniowe śmigłowce (Ka-52 to ten drugi, bo Mi-35 jednak będzie typem schodzącym) mogą starać się stworzyć ciekawy miks uzupełniających się zdolności na dwóch typach śmigieł. Za dowódczymi, nadzorowaniem pola walki, bardziej przemawia koncepcja Kamowa - tam załoganci mogą ze sobą dużo lepiej współpracować, a maszyna może przez swoje kompaktowe rozmiary znacznie lepiej ukryć się, maskować. Mi-28 to znowu czołg, no latający BWW, czy WWB i ma walczyć generalnie w zwarciu. Jednak do momentu, gdy nie opracują czegoś podobnego do wyposażenia Guardiana (LongBow) z możliwością puszczania salwy do różnych celów równocześnie, zwalczając kilka/naście w tym samym czasie. To dzisiaj konieczność, a tego Rosjanie jak widać nie mają.

Fanklub Daviena
niedziela, 26 kwietnia 2020, 21:15

"Poważnym mankamentem jest tutaj brak możliwości naprowadzania uzbrojenia, wypracowania danych do ataku przez radiolokator. Właściwie - proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę - w obecnym wariancie to radar wczesnego ostrzegania / detekcji z możliwością naprowadzania głowicy elektrooptycznej, a więc eliminacji jednego celu w danym momencie. Słabiutko." - dobra "znafco", a jak to jest w AH-64? Ile on ma kanałów naprowadzania? Ano... 1, bo prawie wszystkie Hellfire są naprowadzane półaktywnie laserowo (a więc gorsze rozwiązanie niż wiązka prowadząca z Mi-28) i do tego są wolniejsze od Ataka więc dłużej blokują naprowadzanie. Wersja z radarem milimetrowym Hellfire jest droga i stosowana sporadycznie do niektórych zastosowań, bo znalezienie celu w warunkach naturalnych zakłóceń (nie mówiąc o celowych) przez prymitywny radarek takiego pocisku jest trudne. W dodatku nowe rosyjskie multispektralne granaty dymne dzięki nanotechnologii są nieprzenikliwe również dla fal radarowych zakresu milimetrowego. I muszę cię zmartwić: tak, Rosjanie też takie rakiety a nawet lepsze mają: mają nowej generacji Hermesy na Mi-28 i Ka-52, o zasięgu 20, 30, 100km, które oczywiście przy tych zasięgach muszą mieć F&F, więc po wystrzeleniu nie angażują kanału sterowania i mają różne metody naprowadzania: w wiązce, IR i radarowe, w zależności od wersji (Mi-28NM will receive a new guided missile "product 305" with a range of more than 25 km - TASS). Rosyjskie helikoptery, w przeciwieństwie do AH-64 mają natomiast 2 kanały naprowadzania: jeden w wiazce laserowej a drugi w wiązce radiowej (ich rakiety pozwalają na użycie dowolnej metody) co pozwala na ostrzeliwanie 2 celów na raz (i trzeciego z działka lub rakiet niekierowanych). Mi-35 nie będzie typem "schodzącym" - koncepcja "latającego BWP" sprawdziła się bardziej niż wąskospecjalizowanego helikoptera szturmowego i prędzej znikną te ostatnie niż "latający BWP"! :)

Rain Harper
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 11:45

I to wszystko osiągnęli Moskwici, ktorzy ledwo opanowali technologię druku 90nm na potrzeby wojskowych procesorów Elbrus. Dla przypomnienia - karta grafiki czy procesor naszych komputerów na Zachodzie tworzone są w procesie 7nanometrów. Dwadzieścia lat zapóźnienia! Moskiewskie źródła produkują propagandę na użytek wewnętrzny i bezmyślne powtarzanie jej poza grajdołem jednoznacznie kwalifikuje powtarzającego jako moskiewskiego trola.

sceptyk
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:46

W internecie jest, że Elbrus 8s 28 nm.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 13:41

Wyimaginuj sobie że w F-22 są "aż" 4 procesory PowerPC o zegarach 40MHz i po modernizacji 66MHz, które Apple wycofało z Mac w 2001 i które są MILIONY razy wolniejsze od Elbrusów ale śnij sny o nieprzemijającej potędze USA dalej... :)

Th
wtorek, 28 kwietnia 2020, 14:10

Uuu... Towarzyszu Fanklub. CPU Raptora składa się nie z pojedynczych procesorów PowerPC tylko dwóch (z rozbudowa to trzech) modułów CIP w których mieści się łącznie 132 (słownie: sto trzydzieści dwa ) procesory PowerPC G4 i G5 970FX o taktowaniu zegara od 500 MHz do 2 GHz każdy z nich. Tyle w temacie...

zupa pomidorowa z makaronem
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:41

Człowieku nie bierz się za tematy o jakich nie masz zielonego pojęcia. Architektura komputera samolotu F-22 jest architekturą wieloprocesorową. Każdy F-22 posiada dwa uklady CIP, które wykorzystują do 66 procesorów PowerPC w jednym ukladzie. Procesory PowerPC G4 posiadają rozbudowane bloki funkcjonalne dla instrukcji stało- i zmiennoprzecinkowych AltiVec klasy SIMD głównie do obróbki sygnałów. Wydajność przetwarzania układu CIP wynosił 700 mln instrukcji na sekundę (MIPS) z możliwością dalszej rozbudowy do 2000 MIPS. W obróbce sygnałów osiągał 20 miliardów operacji na sekundę (GFLOPS) z możliwością rozbudowy do 50 mld/s. procesory PowerPC czwartej i piątej generacji 970FX z Altivec dysponując potężną mocą obliczeniową. I znowu wtopa towarzyszu.

spokojno tawariszcz
środa, 29 kwietnia 2020, 21:05

O JW zmienił pseudonim - ale numer - i co z tego że wieloprocesorową ale tutaj rozmawiamy o pojedynczym procesorze. A to rosjanie nie potrafią połączyć 2 i więcej procesorów - potrafią bez problemów - więc nie mieszaj w zupie pomidorowej z ryżem pisząc że to makaron - piszemy o pojedynczym procku - proste proste - to jakie parametry ma JEDEN procek

JW
czwartek, 30 kwietnia 2020, 15:26

Po pierwsze to nie ja pisałem powyższy tekst bo nie lubię zupy pomidorowej :) Po drugie najmocniejszy procesor z rodziny PowerPC G4 (7448) może pracować z częstotliwością zegara do 2 GHz. Podobnie 970FX.

Herr Wolf
niedziela, 26 kwietnia 2020, 16:18

Wspaniała maszyna nie do pobicia...

Strusiu
niedziela, 26 kwietnia 2020, 16:09

Cud i miód ,najbardziej podobało mi się jak się zderzył z własnymi łopatami wirnika na pokazach.

riba
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 10:16

Ale to był Ka-52

fifi
niedziela, 26 kwietnia 2020, 20:21

Przy gwaltownym zmniejszeniu prędkości mi 24 zdarzało się polaskotać własny ogon.Fizyka....Wiecej lekcji fizyki,mniej lekcji religii !!!

wtorek, 28 kwietnia 2020, 00:33

Wyjaśnij pojęcie gwałtownym, bo jeśli takim jak w Afganie to dotyczy to praktycznie każdego śmigła które nie ma ograniczenia elektronicznego.

Tommygun
niedziela, 26 kwietnia 2020, 23:55

Mniej antyreligijnego nastawienia, więcej obiektywizmu. Podaj przykłady innych śmigłowców z tym problemem. Może to kwestia konstrukcyjna danego modelu...

fifi
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 19:02

Oczywiście że to kwestia konstrukcji,a dokladnie elastyczności.

Davien
poniedziałek, 27 kwietnia 2020, 12:57

Zderzenia łopat wirników to akurat stary problem dotyczacy maszyn z wirnikami współosiowymi, czy zaistniał na Mi-28 to nei słyszałem.

Gnom
wtorek, 28 kwietnia 2020, 12:14

Przeczytaj o czym On pisze (choć raz) i zrozum. Mówi o atakowaniu belki ogonowej, a to normalny problem przy przekroczeniu pewnych dopuszczalnych wartości w śmigłowcu o układzie klasycznym. Tu nie ma nic o "Zderzenia łopat wirników".

Hanys
niedziela, 26 kwietnia 2020, 15:44

Zaraz będzie wycie w komentarzach, że zamiast uzbrojenia Rosja powinna produkować tylko toalety i zbijać palety, bo to jest wyznacznik mocarstwa (główny) i dobrobytu i z tym sie liczą na świecie, zlikwidować swoje fabryki zbrojeniowe i poprosić o bazy amerykańskie na swoim terenie, bo przecież Chiny tylko czyhają żeby uderzyć wiadomo :)

Zastanawiający się
niedziela, 26 kwietnia 2020, 15:27

Ciekawe ile kosztuje ten śmigłowiec.

Sarmata
niedziela, 26 kwietnia 2020, 21:31

Tez bym sobie kupił, sąsiedzi byli by bardzo grzeczni.

Tweets Defence24