Reklama
Reklama

Raytheon: rakiety i amunicja dla Wojsk Lądowych

3 czerwca 2019, 14:57
Deneke.SJ-Sam.HMTR1502_04
Sam Deneke. Fot. Raytheon

Z  Samem Deneke, wiceprezesem linii produktowej dla wojsk lądowych w Raytheon Missile Systems, o ofercie dla Sił Zbrojnych RP i możliwej współpracy w związku z amunicją precyzyjną Excalibur oraz pociskami przeciwpancernymi systemów Javelin i TOW, rozmawia Maciej Szopa.

Maciej Szopa, Defence24.pl: Pocisk precyzyjny Excalibur jest oferowany na uzbrojenie modułów ogniowych Regina, uzbrojonych w haubice Krab. Jego koszt to jednak – według dostępnych informacji – 70-80 tys. USD za sztukę, jest dosyć wysoki. Dlaczego Państwa zdaniem mimo to warto go wybrać?

Sam Deneke, Wiceprezes Land Warfare Systems w Raytheon: Excalibur wystrzelony z Kraba może razić cele na odległości ponad 50 kilometrów, ale jego najważniejsza cecha to celność. To właśnie zdolność do rażenia celów z dokładnością do dwóch metrów niezależnie od odległości wyróżnia go od konkurencji i umożliwia dowódcy znacznie elastyczniejsze planowanie na polu bitwy.

Najważniejszymi zaletami Excalibura są właśnie połączenie możliwości rażenia celów na dużych odległościach z bardzo wysoką precyzją.

image
Amerykańscy Marines prowadza ogień z haubic M777. Fot. USMC

Czy jednak to wystarczy w sytuacji pełnoskalowego konfliktu na polskim terytorium? W takich warunkach artyleria będzie potrzebowała dużo amunicji.

Nie wiemy jakie są polskie wymagania w zakresie amunicji, ale jeśli weźmie się pod uwagę prawdopodobieństwo trafienia i zniszczenia celu oraz fakt, że pojedynczy pocisk Excalibur zapewnia trafienie celu w przeciwieństwie do kilku alternatywnych pocisków to ten produkt niekoniecznie wyda się drogi w porównaniu z konkurencyjnymi.

Nasze statystyki dotyczące tej amunicji wskazują na ponad 95 proc. skuteczność w warunkach bojowych. I jest to wynik osiągnięty na dużej próbie - w czasie konfliktów zbrojnych wystrzelono dotychczas ponad 1400 sztuk Excalibura. Zaznaczam, że jest to jedyna tego rodzaju amunicja sprawdzona w boju. 

Jaka jest propozycja dla Polski związana z Excaliburem? Chodzi tylko o sprzedaż, czy istnieje też możliwość współpracy gospodarczej?

Obserwujemy polski program Regina i wielokrotnie rozmawialiśmy o naszym ewentualnym udziale w tym przedsięwzięciu. Także w kontekście transferu technologii…

Czy Excalibur mógłby być produkowany w Polsce? Jeśli tak to gdzie?

To oczywiście decyzja polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej i Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Z tą drugą prowadziliśmy już liczne rozmowy i byliśmy w wielu jej zakładach.

Jakie elementy Excalibura mogłyby powstawać w Polsce?

W podobnych sytuacjach Raytheon stosuje podejście trójfazowe. Faza pierwsza to włączenie partnera – w tym przypadku PGZ – do naszego światowego łańcucha dostaw, żeby produkował komponenty do tej amunicji na rynek globalny. Druga to wprowadzenie dodatkowo montażu niektórych komponentów. Faza trzecia to z kolei montaż finalny prowadzony na miejscu. Uważamy, że to najlepsza metoda, aby przetransferować technologie. I chcemy podobne rozwiązanie zaproponować nie tylko w przypadku Excalibura, ale także pocisków przeciwpancernych Javelin i TOW.

Te oferty są powiązane z offsetem za kupno systemów Patriot

Na tym etapie nie, chociaż potencjalnie jest to możliwe. 

Ile czasu trwałaby implementacja waszych rozwiązań na polskim gruncie? Kiedy polski przemysł osiągnąłby zdolności fazy trzeciej?

To zależy od wyboru fabryk i ilości produkcji, tego co się zdecydujemy tu przenieść i jak to się zgra z możliwościami PGZ. Mogę na dziś powiedzieć, że staralibyśmy się na pewno zrobić to najszybciej jak to tylko możliwe.

image
Moment odpalenia pocisku przeciwpancernego Javelin. Fot. Raytheon

Czy w transferowane tutaj systemy Raytheona mogłyby zostać włączone polskie elementy? Co mogłoby zostać spolonizowane?

Jesteśmy na to otwarci. Zawsze szukamy układu typu win-win i miejsca, w którym polski produkt mógłby uzupełnić nasz. Dobrym przykładem jest tutaj Javelin. W jego kontekście rozmawiamy dzisiaj z Polską o produkcji tutaj zmodyfikowanej i w dużej mierze spolonizowanej wyrzutni (Command Launch Unit - CLU). Strona polska mogłaby produkować do niej optykę i niektóre inne elementy. 

A patrząc z drugiej strony, czy myśleliście o zaimplementowaniu jakichś rozwiązań Raytheona do rozwijanych obecnie polskich produktów, na przykład systemów broni kierowanej laserem?

Znów: wiele zależy od strony polskiej. My pracujemy nad technologiami i upewniamy się, żeby była zgoda na ich udostępnienie ze strony władz Stanów Zjednoczonych. Czy będziemy sami starać się, żeby wejść z technologiami w polską amunicję? Nie. Ale jeżeli będziemy mogli pomóc i zostanie osiągnięte porozumienie w tej sprawie to wszystkie możliwości są na stole. 

Jakie są propozycje Raytheona jeżeli chodzi o Javelina i TOW, w jakich postępowaniach są oferowane?

W szczególności chodzi nam o program Pustelnik, czyli postępowanie, które ma zaowocować rozwiązaniem dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Wierzymy, że występuje tu potrzeba uzbrojenia lekkiej piechoty z środek przeciwpancerny i Javelin jest tutaj idealnym rozwiązaniem. Z kolei jako rozwiązanie uzupełniające chcielibyśmy zaproponować ciężki kierowany pocisk przeciwpancerny czyli TOW, który mógłby być instalowany na pojazdach, np. niszczycielach czołgów.

Wracając natomiast do Javelina, przypomnę, że jest on produkowany w ramach joint venture Raytheona i Lockheed Martina. Obszary odpowiedzialności są tutaj bardzo wyraźnie zdefiniowane. Raytheon produkuje Command Launch Unit i ważną część elektroniki dla pocisku, a Lockheed Martin jest odpowiedziany za większą część pocisku. Obaj partnerzy joint venture prowadzą rozmowy ze stroną polską. W efekcie może więc powstać zmodyfikowany, spolonizowany produkt, który mógłby zostać zaoferowany na rynku międzynarodowym.

Taki spolonizowany produkt byłby własnością Raytheona i Lockheed Martina, czy PGZ?

Dyskusja na ten temat byłaby prowadzona między PGZ a Javelin Joint Venture i odpowiednie rozwiązanie trzeba wypracować. Na razie widzimy możliwość stworzenia polskiego CLU, żeby go dostarczyć nie tylko Wojskom Obrony Terytorialnej, ale także zaproponować go na światowym rynku.

image
Odpalenie pocisku TOW. Fot. Raytheon

I to byłby to polski eksport?

Tak, z pociskiem stworzonym w ramach amerykańskiego joint venture. Z drugiej strony rozmowy między Polską a Lockheed Martinem też trwają, a więc niewykluczona jest jeszcze szersza polonizacja całego systemu. 

Prowadzone są prace nad dalszym rozwojem Excalibura, Javelina i TOW-a?

Tak. Armia Stanów Zjednoczonych bardzo szybko się też modernizuje i dla nas wszystkich to wielka szansa na rozwój tych produktów. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli Polska będzie z nami współpracowała, to może stać się posiadaczem podobnie nowoczesnych rozwiązań, szczególnie że US Army chce być z wybranymi sojusznikami interoperacyjna. Jej przedstawiciele powiedzieli wyraźnie, że Excalibur, Javelin i TOW mają pozostawać w służbie przynajmniej do roku 2050. Istnieją bardzo ambitne mapy drogowe dla tych produktów. Wejście w ich programy jest więc szansą na włączenie się w rozwój związanych z nimi technologii.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
GAPS
niedziela, 23 czerwca 2019, 17:09

Ale ma chiny tworzyć niszczyciel czołgów na gąsienicach ? Wystarczy pojazd 4x4.

Taka prawda
wtorek, 4 czerwca 2019, 02:22

Próbują nam wcisnąć kolejny zakład taki jak Mielec, który jest w 100% przez ich zarządzany. Jedyne co polskie w tym zakładzie to pracownicy i teren na którym stoi zakład. Offsetu za 1 fazę jeszcze nie podpisali, a już nastepną rzecz nam wciskają.

LAIK
wtorek, 4 czerwca 2019, 02:09

Dla niszczyciela czołgów wg. mnie najlepszy brimstone; nie koniecznie z wersja wydłużonym zasięgiem bo to dla takiego wozu raczej w większej ilości zbędne. Lżejszy pocisk i na BWP widział bym MMP. Na krótszych dystansach coś w stylu granatnika carl gustaf + kierowana amunicja do niego... Pomarzyć zawsze można :)

Tak myślę
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 21:47

Czyżby szykował się kolejny zakup u naszych "przyjaciół" zza oceanu - Jevelin?

Brexit
wtorek, 4 czerwca 2019, 07:19

Mam już tego dość. Kup sobie z Kampuczy i wal się. Nie będziesz miał amerykańskich. Tylko nie zapomnij postawić tego wyłącznie pod swoim domem.

czwartek, 6 czerwca 2019, 14:29

A jaki jest cel kupowania TOWa czy Javelina skoro na wyposażeniu WP już są Spike LR ....

Tyle
sobota, 8 czerwca 2019, 16:27

Cel? Dzięki naszym "specom" z Inspektoratu Uzbrojenia nasze Spike są "nieintegrowalne" z niczym. Dlatego potrzebujemy innych które do integracji się nadają! A Spike choć skuteczne, to nadają się tylko do zasadzek, bo MON nie dorósł od 2004 roku do tego, że pocisk nie powinien być wożony wewnątrz KTO po to by go w razie akcji a) wyciągnąć po kawałku z Rosomaka, b) być może pod ogniem wroga złożyć do kupy cały zestaw c) spróbować chociaż raz odpalić - jako że najprawdopodobniej i tak zanim go odpalą to wróg wystrzela obsługę a Spike wraz z KTO zniszczy. Dlatego niezbędny nam jest inny ppk który mógłby być odpalany bez celebracji, montażu pod ogniem, tak wprost z wieży, gdzie jest zainstalowany.

Ernst Junger
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 20:41

Excalibur owszem, choć lepiej byłoby wziąć tańsze nakładki PGK i Bonus mk II. Javelin no niekoniecznie. 75% walk miałoby miejsce do 850 metrów, więc sensowniej MMP lub spike lr 2 czy spike er 2. Tow dla niszczycieli czołgów w naszych warunkach to samobójstwo. Posadzić spike er 2 na Tur-a 5 i nie potrzeba wielkiego pudła na gąsienicach.

werte
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 19:07

Pan Deneke wie że nie musi się nawet silić na dyplomację. Minister kupi co mu się każe i za żądaną kwotę więc żadne spolszczenia, polonizacje i adaptacje nie są konieczne. Oni tylko czekają na decyzję kiedy się to stanie.

vvv
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 17:20

a w zyciu ani TOW ani Javelin. pod kazdym wzgledem spike LR i spike LR mk2 jest lepszy od tow-2a/2b lub javelina.

crudus
wtorek, 4 czerwca 2019, 16:31

w czym są lepsze?

Ernst Junger
środa, 5 czerwca 2019, 21:08

W tym, że można nimi strzelać na tzw. azymut, widząc cele samemu, ale będąc ukrytym na przeszkodami.

chateaux
wtorek, 4 czerwca 2019, 07:21

Zwłaszcza że nie wiadomo czy Izraelczycy nie nauczą Rosjan jak zakłócać ich system naprowadzania, tak jak to zrobili w przypadku dronów sprzedanych Ukrainie.

GB
wtorek, 4 czerwca 2019, 13:05

Gruzji jak już...

Davien
wtorek, 4 czerwca 2019, 10:46

Panie chateaux, ile mozna. Nie było niczego co tak usilnie sugerujesz, wyobrażasz sobie co by zrobiło USA uzywajace tych samych dronów z Izraelem po takim numerze. No i te wszystkie wspierane przez Rosje państwa arabskie, a IDF tez uzywa tych samych dronów.Ale widac że bajka Sputnika trzyma sie niezle.

Z Ukosa
poniedziałek, 3 czerwca 2019, 17:15

Aaaaa , to już wiem skąd nagle w MON pomysł gąsienicowych niszczycieli czołgów. Trzeba było znaleźć powód na kupienie od Raytheona pocisków TOW. I wszystko jasne.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama