Przyszłość polskiej artylerii na Defence24 DAY: Precyzyjne rażenie z daleka i w czasie

23 września 2020, 10:23
kreatyw-media_402
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Polska artyleria powinna dążyć do wzmocnienia swoich zdolności rozpoznania, dowodzenia oraz precyzyjnego rażenia celów na dużych odległościach – podkreślali paneliści w trakcie Defence24 Day. Z kolei kluczowym elementem obrony przeciwpancernej mogą być nowoczesne pociski kierowane różnych typów, produkowane w polskim przemyśle.

W ramach II edycji Konferencji Defence24 Day zorganizowany został panel dyskusyjny „Polska artyleria i obrona przeciwpancerna w XXI wieku”. Nie bez powodu Wojska Rakietowe i Artylerii, segment Sił Zbrojnych RP, uznawany za najszybciej, najskuteczniej, najlepiej skoordynowany i najbardziej konsekwentnie modernizowany, w dodatku z dominującym udziałem polskiego przemysłu, uczyniono odrębnym wątkiem wydarzenia. W realiach Sił Zbrojnych RP rozwój artylerii w pewnym stopniu rekompensuje niedostatki występujące w innych rodzajach sił zbrojnych. 

Do uczestnictwa w panelu, którego moderatorem był gen. bryg. rez. Jarosław Wierzcholski, były Szef Wojsk Rakietowych i Artylerii, zaproszeni zostali: gen. dyw. Jarosław Gromadziński, Dowódca 18. Dywizji Zmechanizowanej, gen. bryg. Szymon Koziatek, Szef Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych Sztabu Generalnego WP, płk Wojciech Dalka, Oddział Gestorstwa i Rozwoju Wojsk Rakietowych i Artylerii Inspektoratu Wojsk Lądowych, Bartłomiej Zając, Prezes Zarządu Huty Stalowa Wola S.A., Gabriel Nowina-Konopka, Wiceprezes Zarządu Mesko S.A., Krzysztof Skrzypiński, Dyrektor do spraw rozwoju Grupy WB, Jan Grabowski, Dyrektor MBDA w Polsce oraz – zdalnie – płk rez. Gal Papier, Szef Marketingu i Rozwoju Biznesu w dziale Rafael Precision Tactical Weapon Systems.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Rozpoczynając dyskusję gen. J. Wierzcholski przypomniał maksymę z lat 20-lecia międzywojennego, iż w artylerii zdolności i pozycję buduje się nie przez dni, miesiące i lata, ale przez pokolenia. Generał Wierzcholski podkreślił też, że "artyleria jest niewątpliwie jednym z najszybciej rozwijających się rodzajów wojsk w Siłach Zbrojnych. Najszybciej, w sposób najbardziej skoordynowany i celowy".

Generał zaznaczył, że artyleria wyszła już etapu analiz i realizuje poszczególne programy. Sprzęt nowej generacji to nie tylko systemy Krab i Rak, ale też systemy Langusta oraz ppk Spike, w które wyposażono pododdziały przeciwpancerne we wszystkich brygadach Wojsk Lądowych.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Generał Koziatek przedstawił kulisy procedur budowania wymagań operacyjnych, jakie Sztab Generalny stawia wykonawcom programów artyleryjskich. Przy założeniu, iż SG musi dbać o rozwijanie wszystkich zdolności wojska, bezdyskusyjnym jest fakt, iż zdolność do rażenia, także środkami artyleryjskimi, jest zdolnością o charakterze priorytetowym.

Oczywiście, musi być wspierana przez zdolność do dowodzenia, rozpoznania, przetrwania czy zabezpieczenia logistycznego, a także przez posiadanie odpowiednich procedur i ludzi. To wszystko wpływa na skomplikowany sposób pozyskiwania sprzętu. Za prawidłowy uznał proces, mający prowadzić do tego, iż część ciężaru planowania zostanie przeniesiona ze Sztabu Generalnego do Agencji Uzbrojenia. Dodał, że we wcześniejszym/obowiązującym systemie trudno było definiować potrzeby operacyjne pod kątem sprzętu, choćby dlatego, że obowiązujące przepisy ograniczały możliwość kontaktu z przemysłem w celu dokładnego poznania parametrów wyposażenia. 

Nasze państwo powinno posiadać zarówno potencjał obrony, jak i odstraszania. Zarówno potencjał obrony, jak i odstraszania, jest równie ważny, posiadanie niektórych zdolności i posiadanie nowoczesnego sprzętu może spowodować to, że potencjalny nasz przeciwnik czy adwersarz zaniecha intencji działania na naszą niekorzyść lub też zmieni swoje plany, co również będzie dla nas pozytywnym efektem

Gen. bryg. Szymon Koziatek, Szef Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych Sztabu Generalnego WP

Gen. Koziatek zapowiedział, iż rozwój polskiej artylerii postępować będzie w kierunku zwiększania donośności ognia, co już jest realizowane, a także zwiększania mobilności oraz precyzji rażenia celów, poprzez odchodzenie – w perspektywie 15 lat – od sztandarowego dotychczas rażenia celów powierzchniowych do rażenia celów precyzyjnych na coraz większym dystansie.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Gen. Gromadziński, kierujący procesem organizacji nowej w strukturach SZ RP dywizji, wzmacniającej wschodnią flankę NATO i ochronę wschodniej granicy państwa, nie podzielił zdania prowadzącego, iż w budowanej od podstaw jednostce, nie posiadającej ukształtowanych już wcześniej struktur kadrowych i infrastrukturalnych, łatwiej jest realizować założone zadania dotyczące struktury wsparcia artyleryjskiego. Jego zdaniem budowanie 18. Dywizji nie odbiega w założeniach strukturalnych i sprzętowych od innych dywizji, gdzie każda brygada posiada dywizjon artylerii, przy czym docelowo w nowej dywizji wszystkie dywizjony na poziomie brygady mają dysponować haubicami 155 mm.

Dodał, że wymogiem podstawowym jest budowanie struktury komponentu artyleryjskiego w składzie dywizji tak, aby posiadała ona w swej strukturze pułk artylerii złożony z dwóch „Krabowskich” dywizjonów artylerii lufowej 155 mm (das) i dwóch dywizjonów artylerii rakietowej wyposażonych w WR-40 Langusta (dar). Początek tworzenia takiego pułku w 18. Dywizji zapowiedział na rok 2021. Za duże wyzwanie dla SZ RP uznał zmierzenie się z problemem zintegrowania rażenia ogniowego. Uważa, iż na przyszły system artylerii należy spoglądać analogicznie, jak na system antydostępowy w domenie powietrznej.

W dłuższej perspektywie na szczeblu dywizji artyleria powinna charakteryzować się możliwościami wsparcia na głębokość, jakiej odpowiadają środki rażenia o wymaganiach opisanych w programie Homar, klasy np. HIMARS-a. Cały system powinien być skutecznie zintegrowany, od poziomu plutonu do dywizji, dając możliwość tworzenia ognia warstwowego, pozwalającego realizować ideę systemu antydostępowego w domenie lądowej. Gen. Gromadziński podkreślił też, że artyleria musi razić cele na czas.

Artyleria ma największą rolę do odegrania w takim systemie, bo jest głównym graczem (…). System przyjęty w 18. Dywizji, czwórkowy, gdzie brygada posiada cztery bataliony bojowe, daje większą swobodę. Ale to wymusza zwiększenie wsparcia ogniowego. Moją wizją jest, że mamy duże, samodzielne brygady czterobatalionowe, które posiadają minimum dwa dywizjony artylerii lufowej (das), zdolne do prowadzenia samodzielnych działań na dwóch kierunkach i mogące im zapewnić wsparcie. Na poziomie batalionu też mamy strukturę czwórkową, i dlatego jestem zwolennikiem tezy, że kompanie wsparcia również powinny mieć minimum 12 dział

gen. dyw. Jarosław Gromadziński, dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej 
image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Płk W. Dalka za priorytety w rozwoju artylerii uznał dalsze pozyskiwanie systemów artyleryjskich w postaci, tak jak to jest obecnie realizowane, kompleksowych modułów, ale również – pozyskiwanie amunicji, zarówno podstawowej, odłamkowo-burzącej, jak i amunicji specjalnej, dalekonośnej, precyzyjnej i „o zwiększonej precyzji rażenia”. Równie ważne jest zbudowanie „powszechnych systemów rozpoznania”, nawet aż do takiej sytuacji, w której „sensorem rozpoznania będzie każdy żołnierz”. Kwestia interoperacyjności w systemach dowodzenia powinna zostać rozszerzona.

Mamy system kierowania ogniem Topaz sprawdzający się na poziomie kompanii wsparcia, dywizjonu, poszczególnych wozów ogniowych, musimy zautomatyzować proces kierowania ogniem na poziomie pułku, brygady ogólnowojskowej, dywizji, komponentu lądowego, uzyskać interoperacyjność w układzie narodowym, z innymi systemami, ale też – koalicyjnym, sojuszniczym

Płk Wojciech Dalka, Oddział Gestorstwa i Rozwoju Wojsk Rakietowych i Artylerii Inspektoratu Wojsk Lądowych

Spełnienie tego warunku powinno umożliwić stworzenie postulowanej przez dowódcę 18. Dywizji strefy antydostępowej.  

W ocenie płk. W. Dalki procesy wprowadzania nowego sprzętu do jednostek ocenić należy „bardzo pozytywnie”, także m.in. dzięki współpracy wojska, producenta systemów uzbrojenia oraz innych instytucji. Wymaga to m.in. budowania zasobów i struktur kadrowych, infrastruktury technicznej i logistycznej, procedur, doktryn użycia sprzętu, analizy doświadczeń pozyskiwanych w trakcie użytkowania nowych generacji sprzętu, takiego jak DMO Regina i KMO Rak.

Co do obrony przeciwpancernej, płk Dalka stoi na stanowisku, iż współczesna artyleria powinna dysponować możliwościami szybkiego, precyzyjnego i skutecznego zwalczania czołgów z dużej odległości, kiedy przeciwnik się tego nie spodziewa. Dzięki temu w sytuacji, kiedy dojdzie do bezpośredniego starcia, przeciwnik będzie miał na tyle osłabiony potencjał, że nie będzie problemów z jego zatrzymaniem.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Bartłomiej Zając, Prezes Zarządu HSW S.A., potwierdził jak duże znaczenie spółka przywiązuje do nawiązania współpracy z czeską Tatrą w dziedzinie przejęcia kompetencji do produkcji i dostarczania wojsku nowoczesnych pojazdów terenowych klasy 4x4. Brak takiego wielozadaniowego pojazdu o masie 16-18 ton zablokował możliwość wdrożenia systemów rozpoznania i dowodzenia na potrzeby takich systemów artyleryjskich jak Langusta i Kryl, od których wymaga się zwiększania mobilności, zakresu automatyzacji rozpoznania, dowodzenia i kierowania ogniem. Ale nie tylko: pojazd o takich cechach jest przewidziany także na potrzeby wojsk specjalnych, i innych formacji, w tym cywilnych. 

Możliwość produkcji w HSW pojazdu tej klasy wypełni dotychczasową lukę sprzętową, której zapełnienie okazuje się, jak na razie, albo niemożliwe bądź wątpliwe, albo napotyka na innego rodzaju ograniczenia. Nowy pojazd ma pozwolić na uzyskanie możliwości zabudów systemów rozpoznania i dowodzenia nie tylko dla obecnie dostarczanych wojsku systemów artyleryjskich, ale i wypełnić lukę w modułach ogniowych wyrzutni rakietowych Langusta/BM-21/RM-70, a także dywizjonach sh 152 mm wz. 77 Dana, a w przyszłości –  nowej Langusty-M i kołowych sh 155 mm Kryl. O przyszłości tego ostatniego systemu artylerii samobieżnej, rozwijanego w HSW od 2014 r. i w niejasnych okolicznościach wstrzymywanego, prezes spółki wypowiada się, mimo wszystko, z optymizmem. 

Przerwa w realizacji tego projektu trwa zbyt długo. Obecnie wymagania są zredefiniowane, trwają analizy i rozmowy z Zamawiającym o tym, czy będziemy w stanie dokończyć obecnego Kryla, czy też może warto pójść w kierunku nieco innych rozwiązań. Niemniej – z całą stanowczością chcę potwierdzić, że Huta Stalowa Wola jest w dalszym ciągu poważnie zainteresowana tym projektem. (...) Chcemy jednakże obecny program samobieżnej haubicy Kryl rozwinąć od razu w cały moduł ogniowy, łącznie z modułem dowodzenia, aby nie doprowadzić do takiej sytuacji, do jakiej doprowadzono lata temu z Krabem

Bartomiej Zając, prezes zarządu Huty Stalowa Wola S.A.
image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Wiceprezes Mesko Gabriel Nowina-Konopka poinformował o postępach w realizacji programów amunicyjnych, powiązanych z systemami moździerza Rak, sh Krab i Kryl, a także prac nad ppk Pirat oraz amunicją 122 mm do wyrzutni rakietowych WR-40/Grad. Przypomniał, że w zeszłym roku dostarczono partię amunicji 122 mm o zwiększonej donośności. Zadeklarował, że do końca 2020 r. zakończone zostaną programy rozwojowe ppk Pirat i amunicji precyzyjnego rażenia 155 mm do haubic Krab. Spółka jest zaangażowana także we wdrożenie produkcji ppk Spike II generacji. Mesko osiągnęło już porozumienie z izraelskim Rafaelem w sprawie wspólnej produkcji pocisków Spike LR2, o zasięgu 5,5 km, kompatybilnych z istniejącymi wyrzutniami, a także cięższych Spike ER2, przeznaczonych dla śmigłowców i niszczycieli czołgów.

Wiceprezes Mesko podkreślił znaczenie prac nad amunicją precyzyjną naprowadzaną na odbity promień lasera, wpisującą się w specyfikę działań w specyficznych warunkach klimatycznych Europy Wschodniej, gdzie odległość rażenia celów opancerzonych wynosi w większości przypadków ok. 1,5 km. Do rodziny tej amunicji należą zarówno pociski artyleryjskie, jak i wspomniany pocisk przeciwpancerny Pirat, o zasięgu 2,5 km.

Realizowane przez nas prace zapewniają dużą elastyczność działania, to znaczy, że oświetlanie celów może być realizowane dla różnych środków bojowych, zarówno ppk Pirat, przez amunicję APR 120 mm moździerza Rak po APR 155 mm armatohaubicy Krab i Kryl. Bardzo istotne jest, że my panujemy nad tą technologią, to znaczy, że zarówno system podświetlacza laserowego, jak i system naprowadzania, cały system elektroniki, jest wyłącznie naszą własnością, co nas uniezależnia od zewnętrznych dostawców

Gabriel Nowina-Konopka, Wiceprezes Zarządu Mesko S.A.
image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl 

Krzysztof Skrzypiński w imieniu Grupy WB zapewnił, że spółka zrealizuje w oparciu o nowy nośnik 4x4 nowy system dowodzenia, który będzie kontynuował i rozwijał najlepsze doświadczenia ZZKO Topaz. W superlatywach wyrażał się o współpracy z HSW S.A., dzięki której efekty współpracy szybko trafiają do wojska. 

Pojazd 4x4 jest niezbędny. Na przykładzie WR-40 Langusta widzimy, dlaczego: mamy tam systemy kierowania ogniem, ale nie mamy całego modułu dywizjonowego, nie mamy szczebla baterii, szczebla dywizjonu, nie ma rozpoznania. Są to pojedyncze wozy ogniowe, sterowane tak naprawdę – choć zaimplementowany jest na nich cyfrowy system Topaz – w sposób analogowy w sensie przekazywania informacji. To, co ważne jest w KMO i DMO, to kompleksowość rozwiązania. Topaz zbudowany jest tak, aby zapewniał kompleksowość.

Krzysztof Skrzypiński, dyrektor do spraw rozwoju Grupy WB

Przedstawiciel WB wspomniał o tym, jak MON podszedł do pozyskiwania systemów rozpoznania, które integruje ZZKO Topaz. 8 lat temu wojsko zamówiło 3 systemy FlyEye, i na tym – jeśli chodzi o zakupy bezpośrednio dla artylerii – się skończyło. Jednocześnie Grupie WB uniemożliwiono udział w programie bezzałogowca Wizjer o podobnych parametrach. Tymczasem, jak informuje Krzysztof Skrzypiński, systemy FlyEye są sprzedawane „za naszą wschodnią granicę”, gdzie są wykorzystywane bezpośrednio w walce. – Uzyskujemy tą drogą doświadczenia, które przenieśliśmy na systemy bezzałogowe, przede wszystkim doświadczenia z wykorzystania w ramach walki z dużym zasobem przeciwdziałania radioelektronicznego – dodał.

Interesująco wybrzmiał kończący tę część Konferencji głos przedstawicieli zagranicznych koncernów żywotnie zainteresowanych udziałem w budowaniu potencjału SZ RP w zakresie zwalczania broni pancernych.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Gal Papier w imieniu izraelskiego Rafaela przedstawił plan poszerzenia współpracy z polskim przemysłem zbrojeniowym w dalszym rozwijaniu rodziny ppk Spike, obecnych w polskiej armii od blisko 20 lat. Produkcją pocisków tego typu, w wariancie 4-kilometrowym (Spike-LR), w PGZ zajmuje się Mesko. Rafael jest w tej współpracy na tyle zadowolony, że decyduje się na lokowanie w polskiej firmie znaczącej i coraz większej części produkcji podzespołów i komponentów systemu Spike.

Obecnie jest to ok. 80 proc. całości systemu, m.in. silniki, kontenery startowe i inne podzespoły, także systemy elektroniczne. Pociski Spike zostały przez SZ RP zasymilowane na dobre, w trakcie ćwiczeń i manewrów odpalono ich około tysiąca, co daje wystarczająco mocną i wiarygodną podstawę tak do budowania ocen skuteczności tej broni, jak i do wykorzystywania doświadczeń przydatnych w pracach nad kolejnymi pokoleniami tej broni, takimi jak Spike LR II.

Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli zaspokajać wszystkie potrzeby, i że pocisk będzie mógł współpracować z pojazdami wyposażonymi w nowe wieże 30 mm, i że – tak jak na całym świecie – ten pocisk będzie dawał nowe zdolności na nowych platformach. Chcemy również zwiększyć wachlarz oferowanych przez nas wyrzutni, oferujemy zatem nowe wyrzutnie dające możliwość kontroli ognia tak, aby dane były podawane z różnych sensorów i aby pocisk mógł uderzyć jeszcze bardziej precyzyjnie (…) Mamy, jak wiadomo, doświadczenia fotooptyczne, (...), koncentrujemy się na naprowadzaniu pasywnym. 

płk. rez Gal Papier, Szef Marketingu i Rozwoju Biznesu w dziale Rafael Precision Tactical Weapon Systems 

Płk Papier podkreślił znaczenie zdolności kierowania lotu pociskiem rodziny Spike (w wersjach LR/LR II) i cięższych przez operatora na całym torze lotu. Przedstawiciel Rafaela zadeklarował, że jego firma będzie nadal współpracować z Mesko, aby przygotowywać nowe warianty rodziny Spike, w tym pociski klasy „fire and forget” o zasięgu 2 km, ppk Spike ER II, o wysokim stopniu kompatybilności istniejącą infrastrukturą produkcyjną, o zasięgu 10 km przy odpalaniu z ziemi i nawet 16 km ze śmigłowca, przy wykorzystaniu łącza radiowego oraz pocisk o zasięgu 32 km (Spike NLOS). Dwa ostatnie oferowane są zarówno w programach śmigłowcowych, jak i niszczyciela czołgów. 

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Jan Grabowski z MBDA nawiązał do podjętego niedawno w Polsce programu niszczyciela czołgów Ottokar Brzoza, którym firma jest mocno zainteresowana. Dla tego programu MBDA deklaruje przeznaczyć swój ppk Brimstone, zdolny do lotu z prędkością naddźwiękową i wykorzystujący jako podstawowy sensor aktywny radar milimetrowy (opcją jest dodatkowe naprowadzanie na odbity promień lasera). Zaktualizowana oferta w tym zakresie została niedawno przekazana do Inspektoratu Uzbrojenia.

Chcielibyśmy zaoferować ten pocisk Polsce w formie, w jakiej proponujemy nasze pociski w programie Narew, czyli w systemie jak największej polonizacji, współpracy przemysłowej. Już dziś Mesko jest w naszym łańcuchu dostaw, produkuje elementy pocisku Brimstone, które w programie Ottokar Brzoza chcielibyśmy zaimplementować i wdrożyć wspólnie z artylerią w polskich siłach zbrojnych. Pocisk Brimstone, który (...) jest w stanie operować we wszystkich możliwych warunkach pogodowych, leci nisko nad poziomem lądu, odwzorowując jego kształt.

Jan Grabowski, dyrektor MBDA w Polsce 

MBDA współpracuje nie tylko z Mesko, ale również z WB, integrując ppk Brimstone z systemem Topaz. Rozmawia również z PGZ, reprezentowaną przez Hutę Stalowa Wola S.A., a tematem tych rozmów jest integracja Brimstone`a na podwoziu, jakie wskaże polskie wojsko, czy to gąsienicowym, czy kołowym. MBDA, jak podkreśla J. Grabowski, oferuje pełną współpracę przemysłową, polonizację swojego efektora, tak dla Polski jak i dla rynków eksportowych – przy pełnej współpracy z polskim przemysłem. – Chcielibyśmy, aby to polski przemysł był autorem tego rozwiązania z naszą rakietą – mówił Jan Grabowski.

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 65
Reklama
KrzysiekS
niedziela, 27 września 2020, 17:40

KRYL to błędna ścieżka nie powinien być nigdy zamówiony. Dla WP potrzeba coś na wzór DANY 155 mm 52 kal. Dla misji powinny zostać zakupione jedynie ciągnione haubice np. od WB M777 lub coś podobnego.

Marek L.
wtorek, 29 września 2020, 15:22

Totalnie nie zgadzam się z tutaj z tobą. To, o czym ty piszesz, czyli porządnie opancerzony, ciężki i wielki behamot z pełnym automatycznym ładowaniem, 155/52, typu Zuzanna-2, na 8 kołach, względnie szwedzki Archer na 6:ciu (wielkich!!) kołach --- to są one wtedy właściwie odpowiednikami naszego Kraba, z tą różnicą, iż Krab jest na gąsienicach, i z wyjątkiem też tego, że Krab ma lepszy (szybszy!!) automat, niż Zuzanna-2. Ale, wtedy to taka Zuzanna-2, względnie taki Archer, to kosztują one za sztukę plus/minus tyle samo, co nasze Kraby ---- czyli, są one wtedy BARDZO drogie !!!! Natomiast przy Krylu to otrzymujesz wysoce mobilny, szybki system artyleryjski, na przyzwoitym podwoziu 6x6, z dostateczną ochroną załogi, dzięki opancerzonej szoferce, nowoczesny, jeśli chodzi o jego osiągi, jak np. maksymalny zasięg strzału, dzięki świetnej armacie 155/52, no a przy tym, to relatywnie rzecz biorąc, tani, bo kosztujący mniej więcej jedną trzecią ceny Kraba.

Marek L.
środa, 30 września 2020, 14:17

PS. Odnośnie KRYLA, to stanowi on świetny, dobrze wyważony, i dobrze zbalansowany KOMPROMIS ------ pomiędzy jego nowoczesnością i jego osiągami technicznymi, m.in. jego świetnemu, dalekosiężnemu, oraz bardzo precyzyjnemu i celnemu działu 155/52 (a to są TE osiągi, które JEDYNIE tak na prawdę liczą się w boju, na prawdziwym polu walki !!!), a jego, relatywnie rzecz biorąc, w stosunku do jego rzeczywistej wartości bojowej, NISKĄ ceną.......

Marek L.
środa, 30 września 2020, 01:17

PS. Po prostu KRYL jest świetnym, i dobrze "wybalansowanym" kompromisem, pomiędzy JEDYNYMI ISTOTNYMI i w realnym boju WAŻNYMI osiągami technicznymi (czyli: przede wszystkim jego świetna, dalekosiężna i celna armata), a jego CENĄ !!!!......

Marek66
niedziela, 27 września 2020, 17:27

Wojsko ma związane ręce.Kapuściane głowy niedouczonych i skorumpowanych polityków decydują o wszystkim .Mamy 10razy więcej limuzyn niż gotowych do boju czołgów,to o czym tu mówić!!Lotnictwo ledwie lata,a marynarka ma związane ręce przez konserwatora zabytków.Taka to i polska armia,masakra!!!

Pablo
poniedziałek, 28 września 2020, 13:20

True. True..

x
czwartek, 24 września 2020, 23:30

"Rosyjskie Tornado strzeli na 200 kilometrów", czy coś...

Emeryt Polak
czwartek, 24 września 2020, 13:47

Jak się nic nie robi to chociaż pogadać można......Defence Day jest dobrą do tego okazją.

MAZU
czwartek, 24 września 2020, 09:55

MAZU Po pierwsze polscy politycy z jajami i odpowiednie procedury. Po drugie dalekie rozpoznanie w czasie rzeczywistym (drony, samoloty, mikro satelity, aerostaty, daleki zwiad, duże radary w wysokich górach, naziemne masowe systemy tele i termo detekcji, sojusznicze dane wywiadowcze w czasie rzeczywistym, dostęp do satelitów NATO w czasie rzeczywistym, itd.). Po trzecie skuteczna nowoczesna szerokopasmowa łączność i bezpieczna transmisja danych. Po czwarte nowoczesne i masowe WRE. Po piąte tysiące polskich efektorów (rakiety) o zasięgu co najmniej 500 (pięciuset) km oraz inna amunicja precyzyjna dalekiego zasięgu oraz baaaardzo dużo uzbrojonych dronów. Po szóste przygotowanie społeczeństwa na sytuacje kryzysowe (ABC). Po siódme wiara, że politycy zaczną słuchać tego, co od lat powtarza 7M. M

Zły jest tylko jeden
piątek, 25 września 2020, 08:56

Widzę kilka wyzwań! Otóż jak już chyba wszyscy wiemy to my n i e mamy polityków "z cojones", oraz żaden urzędnik w MON nie opracuje żadnej "zdrowej" procedury organizacyjnej czy operacyjnej. Satelity? On-line? U nas? Jakiś czas temu ktoś w MON "zapomniał" przedłużyć umowę na dostawy (co dwa tygodnie!!!) pakietów danych z włoskich satelitów, przez co przez parę miesiecy w ogóle nie mieliśmy żadnych danych. Drony? Za 5-o metrowe drony z PGZ MON płaci drożej niż za nowe Leopardy. WRE? Jakie? Nie czytałeś , że MON "zaplanował" dostawę nowych systemów zakłócających radary niezwykle "pilnie" bo już za 8-9 l a t?? Rakiety? Po rozbrojeniu przez Siemoniaka w 2012, MON nie potrafi/nie chce ponownie uzbroić w ppk naszych Mi24, a od początku tj 2006 ż a d e n minister ON nie dokupił wojsku ani jednej dodatkowej sztuki CLU dla Spike. Myślę, że najsilniejszą mamy zaś... W I A R Ę. Ale nie w 7M.

Kamil
sobota, 26 września 2020, 21:58

Wszystko racja... odsunąć polityków od zakupów dal wojska. Wojsko powinno wystawić zamówienie a rząd powinien zapewnić finansowanie pod rygorem więzienia dla jednych i drugich za nie wykonanie zadania... bo inaczej nic się nie zmieni. Dzisiejsza destrukcja państwa, klientelizm i sprowadzanie obcej armii, której wolno dużo więcej niż nam... to porażka.

Stefan
czwartek, 24 września 2020, 08:41

Ciężkie zadanie przed twórcami Moskita, bo to nie tylko walka z parametrami technicznymi konkurencji, czy ceną. Ale przede wszystkim z układami biznesowo-politycznymi. Mesko powiązane jest z Rafaelem i MBDA, Javelin kupowany z wolnej ręki. Ciężko będzie przeforsować uruchomienie krajowej rodziny pocisków.

Bursztyn
środa, 23 września 2020, 22:21

To jak prezyzyjnie razić z daleka? Chyba sami paneliści nie wiedzą Może im BALONA ZAFUNDOWAĆ?

Dropik
czwartek, 24 września 2020, 18:25

Po przemyśleniu tego artykułu naszły mnie takie przemyślenia. Nie jest dobrze . Wydajemy jakieś 7mld zł na artylerię i rozwiązaliśmy podstawowych problemów takich jak rozpoznaje dla tej artylerii, zautomatyzowane systemy dowodzenia dla wyższych szczebli. To nie są wielkie kwoty. Te systemy pozwoliłby zwiększenie wydajności jakieś 30-50% , przy czym on i tak nie daje rady wdrożyć produkowanych krabów. Te środki można by!o wykorzystać znacznie racjonalniej. Defiladowe wojsko ....

dropik
środa, 23 września 2020, 20:50

Wygląda na to , że pan generał wymyśli sobie 48(2xdas) krabow w pułku artylerii i 24 brygadzie (2xdas) czyli razem 96 w dywizji. A raków bodaj też 48 w brygadzie. Na bogato... Kto za to zapłaci.

Aniani
czwartek, 24 września 2020, 21:45

A skąd te liczby? 24 działa w brygadzie to JEDEN dywizjon, czyli tak jak było do tej pory, 48 Raków skąd? Po 8 w batalionie to razem 24. Fakt po dwa dywizjony Krabów w pułkach to póki co mrzonki, ale co niby miało by być w zamian, struktura sensowna ale raczej nierealna ekonomicznie

Marek
czwartek, 24 września 2020, 08:17

Czemu zaraz Krabów? Prędzej czy później wdrożą Kryle przecież. Od dawna kilku ludzi tutaj i nie tylko tutaj pisze, że ze względu na cenę oraz szybką trakcję trakcję kołową stosunkowo proste działo ma sens. Niektóre armie oprócz gąsienicowych kolosów wdrożyły lub wdrażają takie działa przecież.

Marek L.
piątek, 25 września 2020, 19:10

To, co powiedział tutaj prezes HSW, Zając, to powinno natychmiast włączyć wszystkie "dzwonki alarmowe" !!!! A mianowicie, że "Zamawiający" (czyli: tu; dedykowany Wydział MON'u !!), obecnie rozważa, odnośnie Kryla, ewentualne "inne rozwiązania" !!!! Czyli : kolejny już (i trwający już od ponad sześciu lat!!!) sabotaż Kryla !!!! Kosztującego przecież m.w. trzy razy mniej od Kraba ---- czyli: TRZY lufy, za cenę JEDNEJ lufy ....... Zamiast: NATYCHMIAST wdrożyć w HSW masową produkcję Kryli, na tych samych podwoziach Jelcza 6x6 !!!! Ewentualne troszeczkę poprawionych Kryli: ---- z lekkim pół-automatem (wspomaganiem) ładowania amunicji (są odnośnie tego na światowym rynku dostępne w miarę standardowe, odpowiednie rozwiązania!!), z co nieco polepszoną ergonomią kabiny, i z karabinem maszynowym zamontowanym na dachu opancerzonej szoferki, dla ochrony własnej. I wszystko te tu powyżej wymienione modyfikacje / poprawki, można (jak się tylko chce!!!) wprowadzić w pół roku .... A później: uruchomić w HSW masową produkcję Kryli ---- czyli: koniec z tym obecnie (i to już od lat!!) trwającym sabotażem !!!!.......

dropik
sobota, 26 września 2020, 16:46

Jakie 3 razy mniej. Przecież nie wiadomo ile to ma kosztować. Realnie 40% mniej to już byłby rewelacyjny wynik.

Marek L.
sobota, 26 września 2020, 18:39

Właśnie TAKIE 3 razy mniej !!! Ty twierdzisz, że 40% taniej (i to TEŻ wtedy to miałaby być rewelacja!!), no a ja zaś twierdzę, że 33% ceny „pierwotnego” Kraba., biorąc pod uwagę to cholernie drogie podwozie, oraz „Power-Pack” tego koreańskiego K-9, kontra to stosunkowo bardzo tanie podwozie oraz opancerzoną szoferkę tego Jelcza 6x6, PLUS tę cholernie drogą (licencyjną!!) brytyjską wieżę Kraba..... OBAJ my NIE wiemy, o ile byłoby to taniej —— ale ja to oceniam, iż to ta moja cyfra to jest ZNACZNIE bardziej bliska prawdy.......

dropik
czwartek, 24 września 2020, 18:01

Jak szybko jak rozważają zupełnie inne rozwiązanie dla kryla.

Fakty nie kłamią
czwartek, 24 września 2020, 17:26

Kryl szacunkowo jest 3 razy tańszy niż Krab. Potrzebują go wszystkie jednostki na Rosomakach. Pytanie, kto blokuje Kryla? Bo że t o ktos robi to fakt. Kto blokuje drony z Topazem dla, artylerii? Kto (od 2012) blokuje przebudowę przez HSW starych Gradow i Rm70 do naszej Langusty 2? Kto blokuje nowe sieciocentryczne wozy dowodzenia artylerii? Kto w MON to robi?? Kto nas osłabia tyle lat??

Aniani
czwartek, 24 września 2020, 21:49

A po co przerabiać RM-70? Dodać Topaz jeżeli jeszcze nie ma i wystarczy. Czy podwozie Tatry jest gorsze od Jelcza? No i drugi pakiet amunicji robi robotę. Brakuje wozów dowodzenia, to jest problem, artyleria rakietowa zdaje się nie ma w ogóle, a takie Dany mają Honkery z blachy i plastiku. Do tego rozpoznanie, co z tego, że coraz więcej nowoczesnego sprzętu rozpoznawczego jak APDRy, JIMy, jak sekcje obserwatorów jeżdżą STAR266 albo Honkerami

As
czwartek, 24 września 2020, 07:32

To ile ma być w brygadzie? Jeden das to 24 działa plus kompanie wsparcia na batalionach

dropik
sobota, 26 września 2020, 16:49

W brygadzie das może liczyć mniej. Ruskie dają 36 , Amerykanie 18. Nie ma szans żebyśmy dali 2x24. Więc jeśli juz to 2x12

Box123
czwartek, 24 września 2020, 01:50

Taniej znowu stracić niepodległość i być przeoranym?

Piotr ze Szwecji
środa, 23 września 2020, 19:30

Super! Wszystko jest super. Wyrazy szacunku dla przemyślności dowódców wojsk artyleryjskich. Wyrazy szacunku dla błyskotliwego dowództwa nowoczesnej w organizacji 18 DZ. Wyrazy szacunku dla odważnych w posunięciach inwestycyjnych menadżerów HSW (tutaj polecam nowe rozwiązanie na Kryla o gabarytach kontenera), Mesko i Grupy WB (tutaj WOT może pomóc z zakupami FlyEye, jeśli wojska artyleryjskie potrzebują akurat ich). Życzę powodzenia i mam nadzieję, że rząd PiS nie upadnie i pieniędzy nie zabraknie na tą ambitną modernizację. Mam nadzieję, że dialog pomiędzy inżynierami Zbrojeniówki (PGZ, WB, Mesko) i dowódcami WP będzie nawiązany i prowadzony na wzór tego, jaki stosuje WOT we współpracy z PGZ z widocznym wpływem na rozwój produkowanego czy jeszcze testowanego uzbrojenia.

Paranoid
niedziela, 27 września 2020, 13:54

Zejdź na ziemię, o tym dialogu zbrojeniówka-MON/WP dyskutuje się robi od minimum 15 lat. To nie jest Szwecja czy inny kraj, gdzie jest prywaciarz, który robi na kraj czy eksport. Tu jest MON bezpośredni zwierzchnik prezesa PGZ/PHO, którzy z 80-90% produkcji sprzedają MON ... o jakim dialogu mowa, może czegoś ni rozumiem. Czego w tym układzie MON może nie wiedzieć o PGZ/PHO jeżeli de facto zatwierdza wszystkie inwestycje w tych fabrykach?

Marek L.
czwartek, 24 września 2020, 18:04

A jakie znowu: "nowe rozwiązanie Kryla o gabarytach kontenera" ???? I co to w ogóle znaczy ???? Ten nasz bardzo wkrótce przyszły KRYL to po prostu będzie tym naszym OBECNYM KRYL'em, czyli to obecne, terenowe podwozie Jelcza 6x6, opancerzona szoferka z miejscem na 4-osobową załogę, oraz armato-haubica (ELBIT'u / SOLTAM'u), 155/52, o max. zasięgu 41 km, wraz z (nowym!!!) pół-automatem (wspomaganiem!), do ładowania amunicji. I to jest to absolutnie najbardziej optymalne, proste, i najbardziej "masowe" (a przecież JEDYNIE o to w tym całym projekcie dla przyszłej polskiej artylerii chodzi !!!!). I gdzie tu jest jakiś "kontener" ???? .... ;-)))

Piotr ze Szwecji
niedziela, 27 września 2020, 07:50

Rozumiesz, że 152 mm Dana jest automatem? Chcesz podmienić automat na pół-automat w ramach 155 mm Kryla? Małpie żarty się ciebie trzymają? Doładuj ewolucję rozwoju technicznego i przestań Polskę traktować jak kraj Afryki. Jeśli HSW i Jelcz nie są w stanie zaproponować WP polskiej Zuzanny, to radzę HSW i Jelczowi pofatygować się do Słowacji i do Czech i żebrać o licencję u ich inżynierów. Czesi i Słowacy już w 1976 automat robili, a inżynierowie HSW i Jelcza nie są w stanie intelektualnie opanować tego cuda techniki lat 80:tych zeszłego stulecia w roku 2020. Tak, ty gabaryty kontenera lepiej zostaw w spokoju, bo się połamiesz jak Kryl na automacie.

Marek L.
niedziela, 27 września 2020, 14:27

O gabarytach Kryla dotyczącego jakiegoś "kontenera" TO TY SAM tam powyżej pisałeś --- tak więc to TY wyjaśnij, o co ci tam chodziło, zamiast tutaj mącić, oraz ściemniać. Odnośnie starej czechosłowackiej Dany, to oczywiście ma ona pełen automat, wolno bardzo strzelający, bo dokładnie podobnie jak i w Zuzannie-2, to JEDYNIE jeden strzał co 10 sekund --- ale MA. A oprócz tego to jest stara konstrukcja, posiadająca stare działo 152 mm o krótkim zasięgu, i bez jakiegokolwiek dostępu do przyszłej NOWOCZESNEJ amunicji -- i NIC się z tym nie da zrobić, chyba, że za gigantyczne pieniądze --- a wtedy to NIE warto !!!! Zarówno Dana, jak i jeszcze bardziej Zuzanna-2, to są wielkie i ciężkie behamoty. KRYL ma być NORMALNEJ wielkości, i normalnej wagi. A Zuzanna-2, to jest, i to właśnie przez ten swój pełen (lecz bardzo wolny!!) automat, BARDZO droga !!!! Natychmiast KRYL ma być zarówno nowoczesny (jeśli chodzi o jego techniczne osiągi!), jak i w produkcji TANI --- i TO jest jego JEDYNY sens.

Marek L.
niedziela, 27 września 2020, 19:06

PS. A odnośnie tych twoich "małpich żartów", to Zuzanna-2 to jest, jak już, to odpowiednikiem naszego Kraba, z tym, że na 8 kołach, zamiast na gąsienicach. I wtedy to ten pełen automat Kraba jest znacznie lepszy, bo jest on znacząco szybszy, aniżeli ten Zuzanny-2. Natomiast my to takich dwóch ciężkich behamotów to nie potrzebujemy --- wystarczy wtedy nam Krab !!!! I cenowo to Zuzanna-2 jest bardzo zbliżona do Kraba (czyli: bardzo droga!!!), i to dlatego właśnie Czesi wybrali zamiast NIEJ Caesar'a 155/52, na podwoziu 8x8. A ten nasz KRYL to ma być po prostu zarówno bardzo nowoczesny, jak i przy tym TEŻ i TANI!!!!.......

Zatroskany
czwartek, 24 września 2020, 16:45

Nie dziwi cię człowieku że wojska artyleryjskie musiałyby kupować fly-eye poprzez WOT co postulujesz a co jest chore! Gdzie na świecie formacje pomocnicze są gestorem dla wojsk operacyjnych, i gdzie na świecie formacje pomocnicze mają nowocześniejsze środki rozpoznania niż wojska operacyjne? Ostatnie 5 lat to okres stracony w sensie systemowej budowy nowoczesnych sił zbrojnych. Jak były one „głuche i ślepe” 5 lat temu tak są „głuche i ślepe” obecnie.

4d 44
piątek, 25 września 2020, 13:18

zatroskany,a wpadłeś ty na myśl, że WOT jest dopiero tworzony i że lepiej jest od razu kupić do niego nowszy sprzęt? niż brać szrot od operacyjnych? to że WOT może kupować na innych zasadach to nie wina WOT-u tylko tego, że operacyjni są w kleszczach WOG-ów, a WOT-y są częściowo wyłączone z pod nich...

Zatroskany
sobota, 26 września 2020, 13:49

Nieszczęściem właśnie jest to że WOT w takiej formie jest tworzony bo jest projekt polityczny a nie wojskowy (nie odpowiada na zagrożenie rosyjskie). Dlatego ma szybką ścieżkę zakupu i jest wyłączony spod zwierzchnictwa szefa sztabu. Priorytetem powinny być wojska operacyjne i temu powinny być podporządkowane m. in. sprawne mechanizmy zakupu i eksploatacja uzbrojenia.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 27 września 2020, 07:33

Ścieżka przetargu po najniższej cenie w miejsce największej wartości dla bezpieczeństwa. MON musi tą ustawę o przetargach w końcu wywalić do kosza. Każdy normalny człowiek chyba to rozumie, że bezpieczeństwo nie kupuje się po najniższych kosztach. No, z wyjątkiem dla wrogów. Niech się ci wrogowie sami tam pozabijają na tym swoim najtańszym sprzęcie i broni.

dim
środa, 23 września 2020, 17:57

Tego nie daje się czytać ! Ewidentnie szybko zostajemy w kwestii artylerii dalekiego zsięgu drastycznie w tyle za jednym sąsiadem, drugim i trzecim (Niemców nie licząc), a Autorzy tu wypisują jak to jest szczególnie znakomicie, w tej dziedzinie. I zaraz zaznaczają, że budowa zdolności musi trwać przez pokolenia... - Otóż przez pokolenia w niewoli żadna zdolność nie zostanie zbudowana. Po prostu balony pustej propagandy siejecie tu. Nie porównuje się do tego co było kiedyś, po rozbiorach, a do tego co potrafią dziś nasi sąsiedzi. Wszyscy biedniejsi od Polski, per capita i na niższym ogólnym poziomie technicznym, przy tym z mniejszym dostępem do zakupów technologii. Po prostu siejecie tu kłamstwa, że wstyd !

Wit
środa, 23 września 2020, 16:36

Zacząć trzeba od "oczu" artylerii. A te są w zmechu nadal mentalnie i sprzętowo w poł. XX wieku. Że o powszechności ćwiczeń współpracy z artylerią nie wspomnę. W razie W, po mobilizacjì tylko nieliczni żołnierze będą umieli wspólpracować z artylerią Zatem może być ona najnowocześniejsza z najnowocześniejszych ale gdy nie bedzie miał kto podać koordynat albo gdy rozpoznanie nadal będzie pokegać na lornetkach i kompasie to ta artyleria moźe byc co najwyżej piękną ozdobą. Nic wiecej

As
czwartek, 24 września 2020, 07:51

Przecież w brygadowych dywizjonach są sekcje obserwatorów przydzielane do batalionów w czasie działań. Wyposażone w coraz nowocześniejszy sprzęt rozpoznawczy: apdr z Jim Problem cały czas są środki transportu i pojazdy rozpoznawcze

Ech ty fantasto
piątek, 25 września 2020, 07:43

Nie są wyposażanie w żaden nowy sprzęt. 12 szt dronow FleEye współpracujących z Topazem kupiło PO coś 10 lat temu. Radarów artyleryjskich mamy 10 i żadnych nowych MON nie planuje kupić aż do 2035. Te nowe, węgierskie radary pola walki to lekkie urządzenia o 2-3 km zasięgu, a jeszcze mniejsze plecakowe mogą pilnować... byle parkingu. Jaki sprzęt? Czy może 5-o metrowe drony z PGZ nie współpracujące z Topazem, a przy tym droższe niż nowe...węgierskie Leopardy 2A7?

Witek
czwartek, 24 września 2020, 15:44

Te sekcje na Ukrainie miały bardzo słabą przeżywalność. 1-2 sekcje na batalion to raczej ubogo. Po ich wybiciu, kolejnych nie ma. Na zachodzie z artylerią współpracować się uczą nawet rezerwiści. U nas nie wszyscy zawodowi to potrafią.

As
czwartek, 24 września 2020, 21:53

Sekcje są przewidziane do każdej kompanii, a więc więcej niż 1-2 na batalion, może tak jest na Ukrainie. W Polsce też, żołnierze wojsk zmechanizowanych uczą się i ćwiczą procedury Call For Fire

piątek, 25 września 2020, 07:47

Ćwiczą? Ręcznie podając koordynaty? Gdyby mieli FlyEye, albo chociaż Warmate Topaz w najbliższej baterii Raków dostałby koordynaty on-line, jak zrobiono na zeszłorocznych strzelaniach w Drawsku. Ale wojsko ma tych dronow aż 12 na całą armię , zostaje więc zabawa w "głuchy telefon"!!

Logistyk
środa, 23 września 2020, 16:31

Po zapoznaniu się z treścią jestem mocno zaniepokojony przyszłością MOSKITa z WITU.

Marek
czwartek, 24 września 2020, 08:23

Z Moskitem jest taka sprawa, że WITU to nie fabryka. Tutaj pole do popisu ma MON. Po zakończeniu prób powinien zacząć rozmowy dotyczące produkcji sprzętu w Mesko czy gdzie indziej.

dropik
czwartek, 24 września 2020, 18:04

Mesko będzie robić spike II więc krzywdy nie będzie. Z kosmita raczej nic nie będzie. Za późno się zjawił.

Weryffikator
środa, 23 września 2020, 14:59

Pieknie. Chciałbym tylko wiedzieć jakie będą losy dalsze programu Homar. Jeden dywizjon z półki sprawy nie załatwia. Co z mobilnym zintegrowanym systemem C3 (Topaz!). Co z rozpoznaniem na duże odległości ( drony, satelity). To najważniejsze zdolności dla WP, obok rozbudowanego programu Narew. Artyleria ludowa rozwija się dobrze, tylko zakupić polską amunicję precyzyjna i ćwiczyć ogień.

Gdd
środa, 23 września 2020, 14:57

WB zakład na najwyższym światowym poziomie z świetnym sprzętem żadna armia świata nie powstydzilaby się ich rozwiązań a co na to nasz MON ? Rzuca klody pod nogi... sabotaż? Nie kompetencja ? Sami oceńcie

Box123
środa, 23 września 2020, 14:43

160 spolonizowanych homarow, 240 krabow z amunicję o zasięgu 60km i modernizacja wszystkich langust i gradów. To powinien być cel na dziś

dropik
czwartek, 24 września 2020, 19:02

Zejdź na ziemię. Żadnej polonizacji homara nie będzie.a do tego 100% kontrolowany przy pomocy gpsa przez USA. Do tego śmieszne lekkie rakietki o małym zasiegu i szybkości

ryba
środa, 23 września 2020, 20:11

ta a śmigłowce i orki to gdzie ?

Box123
czwartek, 24 września 2020, 01:52

A jaka jest wartość bojowa smiglowcow i orek w porównaniu z tym co napisałem? Po za tym to chyba nie artyleria?

Witek
czwartek, 24 września 2020, 15:47

Pojedynczy śmigłowiec potrafi wyeliminować w ciągu parę minut kompanię zmechanizowaną odległą w chwili rozkazu o 100-200 km! Rzeczywiście słaba wartość... tej powietrznej artylerii!

riba
środa, 23 września 2020, 14:36

Czy to "parcie" na zasięg, to jest amunicja 155 z gazogeneratorem i "pewna partia" pocisków Feniks ?

Gar
czwartek, 24 września 2020, 19:45

Jeszcze HVP od BAE Systems. Ciekawe kiedy to przetestują? Przeleciałem szybko artykuł ale nie widziałem nic na ten temat? Ja mam tylko cały czas nadzieję że te Kraby będą miały jakąś w miarę dobrą osłonę plot bo narazie to są to tylko grupki celów do rozwalenia.

Polak Mały
środa, 23 września 2020, 13:58

Pitu, pitu co z tego że mamy dobra kraby, raki skoro ta nasza nowoczesna artyleria jest ślepa. Wraz zakupami raków i krabów powinno sie zakupić przynajmniej Fly Eye tak chwalone nawet przez Amerykanów. A my wolimy bezzałogowce podarować WOT, a artyleria z tego co pamiętam ma 3 zestawy z 2013roku.

pr rp
środa, 23 września 2020, 13:39

co to jest Landusta-M?

Dalej patrzący
środa, 23 września 2020, 13:36

Tylko amunicja precyzyjna - z naprowadzaniem korygowanym w locie [np. półaktywnie - z pozycjonowaniem laserowym lub radarowym - ale nie tylko]. I priorytet to zasięg tej amunicji. Kto ma dłuższe ręce i lepsze, bardziej saturacyjne pozycjonowanie [np. z dronów] odporne na przeciwdziałanie - ten wybije wroga z dystansu. Amunicja niekierowana nie ma sensu na średnich/długich zasięgach - 1 pocisk precyzyjny zastępuje 50 pocisków niekierowanych. Czyli ogon logistyczny amunicji może zostać skrócony 50 razy, a zamiast strzelać 50 razy i narażać się na ogień przeciwbateryjny i na inne kontrakcje - można cel zniszczyć pierwszym pociskiem. Szybkość, mobilność, precyzja i dłuższe ręce - tego potrzebujemy na Polskim Teatrze Wojny wobec Rosji. To nie wojna asymetryczna - tu poprzeczka jest maksymalnie w górę.

as
czwartek, 24 września 2020, 21:59

Amunicja precyzyjna, a po co? Trochę się przyda i tyle, na jakieś wysokoopłacalne cele. Ale żeby "tylko", jest za droga by jej używać masowo, przenosi mniej ładunku wybuchowego, a więc ma mniejszą siłę rażenia i do tego potrzebuje kogoś kto wskaże cel, czyli rozpoznania.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 23 września 2020, 16:38

Tylko amunicja kasetowa jako alternatywa dla taktycznej broni jądrowej, amunicja precyzyjna to jest dobra na cele punktowe albo sandalarzy a strzelania tokową na prawdziwej wojnie będzie przypominać strzelanie z wiatrówki do roju szerszeni.

laik, zupełny laik
czwartek, 24 września 2020, 16:16

A co z GLSDB dla Homara. Za drogie, czy jak? Nawet kiedyś do Homara były pociski kasetowe.

Dalej patrzący
czwartek, 24 września 2020, 09:28

Odchyłka strzelań amunicji niekierowanej np. PzH2000 na 40 km dochodziła do 1 km [!], a mówimy o strzelaniach na większe dystanse [nawet 130-150 km w przypadku amunicji strumieniowej Nammo]- w takim układzie precyzyjne naprowadzanie nawet amunicji kasetowej na cele powierzchniowe jest konieczne.

Więcej Langust i Feniksow
czwartek, 24 września 2020, 17:40

Do dzisiaj w ofercie dla Polski są pociski Accular 122 (w ofercie jego pełna polonizacja, oraz nawet inwestycja w kompletnie nową fabrykę w Polsce , ale w gestii... Polski!) o CEP... poniżej 10m. Które to pociski z polską głowicą kasetową zniszczyłyby każdy cel!!

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 24 września 2020, 17:19

Chyba jak to testowali w Rosji. 1 km to na pewno nie PzH ale prędzej Msta choć nie wiadomo czy jak na Czarnej Perle na poważnie armaty nabije się prochem i załaduje żelazną kulę to nie będą strzelały celniej niż ten twój kilometr.

RK53
środa, 23 września 2020, 13:06

Mam jedno pytanie jak to w życiu bywa ile jeszcze trzeba się wykłócać aby doszło do złożenia zamówień i i wdrożenia pełno planowej produkcji środków ogniowych oraz sprzętu .Samo gadanie nie uzbroi nawet drużyny, obiecankami się nie obronimy

JSM
środa, 23 września 2020, 12:38

"Przyszłość na polskiej artylerii" ???? A to po jakiemu, bo na pewno nie po polsku.

Tweets Defence24