Reklama

Przemiana Loary w polskiego Pancyra [OPINIA]

6 grudnia 2018, 10:25
Zdj Osa
Mobilny zestaw przeciwlotniczy „OSA-AK”. Fot. M.Dura

Przemysł zbrojeniowy w Polsce ma wszystko by stworzyć lepszy odpowiednik rosyjskiego przeciwlotniczego systemu rakietowo-artyleryjskiego „Pancyr-S1”. Brakuje nam tylko tak naprawdę jednego elementu – decyzji.

Stosunek polskich decydentów do budowy następców zestawów przeciwlotniczych „Osa-AK”, ZSU-23-4 „Szyłka” i ZSU-23-4MP „Biała” przypomina działanie strusia, który chowa głowę w piasek i udaje że problemu nie ma. Z jednej strony lekceważy się w ten sposób nowe zagrożenia i potrzeby polskiej armii, a z drugiej bagatelizuje możliwości polskiego przemysłu zbrojeniowego, dla którego zamówienie takich systemów byłyby niewątpliwie wielką szansą na lepszy rozwój.

Brak następców dla systemów „Biała”, „Szyłka” i „Osa-AK”

Sytuacja jest o tyle poważna, że w Polsce nie ma możliwości i prawdopodobnie długo jeszcze nie będzie można produkować zestawów przeciwlotniczych średniego („Wisła”) i krótkiego zasięgu („Narew”). Co więcej umowa podpisana bez „przeciwlotniczego” offsetu na pierwsze dwie baterie Patriot wyraźnie pokazuje, że polskiemu wojsku w ogóle nie zależy, by taką produkcje w kraju uruchomić.

image
Mobilny rakietowo artyleryjski zestaw przeciwlotniczy ZSU-23-4MP „Biała”. Fot. M.Dura

O ile jednak w przypadku systemów „Wisła” i „Narew” próbowano zachować jeszcze jakieś pozory umieszczając je np. w jednym z czternastu priorytetowych programów modernizacji technicznej Sił Zbrojnych (w programie operacyjnym „System obrony powietrznej”), to dostawy następców mobilnych zestawów przeciwlotniczych typu „Osa-AK”, „Biała” i „Szyłka” były jedynie tematem niekończących się analiz, dyskusji oraz coraz to nowych wymagań operacyjnych (np. WO „SONA” na osiągnięcie zdolności bezpośredniej osłony przeciwlotniczej wojsk pancernych). Podejście to nie zmieniło się również po doprowadzeniu przez obecne Ministerstwo Obrony Narodowej do anulowania pod koniec 2017 r. uchwały Rady Ministrów z 2013 r. w sprawie ustanowienia programu wieloletniego „Priorytetowe zadania modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programów operacyjnych”.

Sytuacja jest tym dziwniejsza, że w czasie różnego rodzaju manewrów Wojsk Lądowych (w tym z siłami sojuszniczymi) systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu klasy VSHORAD (Very Short Range Air Defence) były i są zawsze jednym z najważniejszych elementów bezpośredniej obrony wojsk, np. w czasie przepraw lub zmiany miejsca dyslokacji. Polskie wojsko ćwiczy więc cały czas wykonywanie zadań uzbrojeniem, którym już niedługo nie będzie dysponowało. Nikt bowiem nie ma obecnie złudzeń, by tylko za pomocą programu „Narew’ udało się uzupełnić pojawiającą się lukę w zabezpieczeniu działań Wojsk Lądowych.

image
Wykorzystywany w Wojskach Lądowych Samobieżny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy POPRAD z radarem SOŁA. Fot. M.DuraFot. M.Dura

„Narew” jest to bowiem system krótkiego zasięgu, zwalczający cele powietrzne do odległości 25-30 km i do pułapu 10 km. I nie pomoże w tym założenie MON, że bezpośrednią obronę walczącym pododdziałom zapewnią zestawy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu przenośne oraz mobilne ("Poprad"), oparte o rakiety klasy MANPADS typu „Grom” i „Piorun” - uzupełnione artyleryjskimi, przewoźnymi bateriami kalibru 23 mm („Pilica”). Nie zastąpią one bowiem na pewno wykorzystywanych obecnie w Siłach Zbrojnych RP zestawów przeciwlotniczych „Osa-AK” (o zasięgu do 10 km) oraz „Biała” (o zasięgu do około 5 km, zakładając zdolność użycia rakiet „Grom”).

A tymczasem zapotrzebowanie na mobilne systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu zaczynają dostrzegać zagraniczne siły zbrojne. Wynika to z prostej analizy zagrożeń dla własnych wojsk, której jednym z głównych wniosków jest konieczność posiadania środka do taniego zwalczania takich celów, jak prymitywne drony, bomby szybujące lub pociski moździerzowe. Wykorzystanie do ich zwalczania kosztownych rakiet przeciwlotniczych zakupionych w ramach programów: „Wisła” i „Narew” w bardzo krótkim czasie wyczerpie posiadane rezerwy tego uzbrojenia i pozbawi wojska jakiejkolwiek obrony przeciwlotniczej.

Dodatkowo ze względu na istniejące w Polsce warunki z licznymi przeszkodami i zasłonami terenowymi potrzebnych jest dużo zestawów plot i to mobilnych, poruszających się bardzo szybko, razem z pododdziałami pancernymi i zmechanizowanymi. Od dawna zdawali sobie z tego sprawę Rosjanie, którzy nigdy nie zrezygnowali z tego rodzaju uzbrojenia. Obecnie przypomnieli to sobie również Amerykanie, którzy w ekspresowym tempie realizują program budowy mobilnych zestawów krótkiego zasięgu IM-SHORAD (Initial Maneuver-Short Range Air Defense).

Mają one z założenia zapewnić bezpośrednią obronę przeciwlotniczą amerykańskim wojskom lądowym i składać się z rakietowo-artyleryjskiego modułu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu (z działkiem M230 kalibru 30 mm, karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm oraz modułu z czterema rakietami przeciwlotniczymi Stinger), który później będzie montowany na kołowych transporterach opancerzonych Stryker A1.

image
Rosyjski system przeciwlotniczy „Pancyr-S1”. Fot. mil.ru

Polska również mogłaby bez problemu produkować tej klasy system uzbrojenia, który co więcej, miałby lepsze parametry taktyczno-techniczne niż to, co chcą wprowadzić u siebie Amerykanie i być może byłoby lepsze od tego, co uzyskali Rosjanie swoimi zestawami 9K322 „Tor-M2”, Pancyr-S1”, 9K33 „Osa” i 2K22 „Tunguska”.

Jak przekształcić „Loarę” w polskiego „Pancyra”?

Praktycznie wszystko to, co jest potrzebne do zbudowania zestawu przeciwlotniczego dla bezpośredniej obrony mobilnych Wojsk Lądowych może być opracowane i produkowane przez polski przemysł zbrojeniowy. Złożyły się na to doświadczenia z wielu wcześniej realizowanych prac badawczo-rozwojowych i modernizacyjnych, takich jak chociażby: „Loara”, „Piorun”, „Grom”, „Błyskawica”, „Krab”, „Rosomak”, „Spike”, „Biała”, „Poprad”, „Bystra”, „Pilica”, „Blenda”, AM-35, „Lanca elektromagnetyczna”, itd.

image
Armata przeciwlotnicza AG-35 kalibru 35 mm z integralna głowicą optoelektroniczną. Fot. M.Dura

 Rozwiązania tam wypracowane pozwalają już w tej chwili stworzyć w Polsce mobilne, w pełni autonomiczne zestawy przeciwlotnicze, w których na jednym podwoziu byłyby zainstalowane: zarówno sensory do wykrywania i śledzenia celów (radary, obserwacyjne i śledzenia oraz głowica optoelektroniczna), jak i efektory do ich neutralizacji na obszarze o promieniu co najmniej 10 km i do pułapu 5000 m (armaty, rakiety przeciwlotnicze a nawet systemy aktywnych zakłóceń radioelektronicznych przeciwko dronom).

Pozwoli to tym zestawom na samodzielne działanie nawet wtedy, gdy ochraniane pododdziały będą się znajdowały w ruchu oraz gdy przerwana zostanie łączność dowodzenia i kierowania pomiędzy pojazdami baterii przeciwlotniczych, a trzeba się bronić przed bezpośrednim atakiem na własne pozycję lub poruszającą się kolumnę. Idealnym wzorcem dla takiego rozwiązania wydawałby się rosyjski zestaw przeciwlotniczy „Pancyr-S1”, który w jednym module posiada teoretycznie praktycznie wszystkie elementy potrzebne polskim Wojskom Lądowym: radiolokacyjny system wykrywania i śledzenia, rakiety przeciwlotnicze (typu 57E6-E) i armaty (dwie podwójne typu 2A38M kalibru 30 mm).

image
Rosyjski system przeciwlotniczy 2K22 „Tunguska”. Fot. mil.ru

 Rozwijając ten system Rosjanie na pewno skorzystali z doświadczeń z budowy wcześniej wprowadzonego na uzbrojenie zestawu przeciwlotniczego 2K22 „Tunguska”. To z niego prawdopodobnie zaczerpnięto np. cały układ artyleryjski z podwójnymi armatami typu 2A38M kalibru 30 mm. Jak się okazuje sposób, w jaki działano w Rosji można również przyjąć w Polsce.

Armaty z programu „Loara” i AM-35 bazą dla polskiego „Pancyra”

Odpowiednikiem systemu 2K22 „Tunguska” w Polsce, jest bowiem już wprowadzony na uzbrojenie (za około 300 milionów złotych) samobieżny, artyleryjski system przeciwlotniczy PZA „Loara”. To właśnie na bazie modułu „bojowego” tego zestawu można by było stworzyć polskiego „Pancyra”. Polska posiada bowiem licencję na produkcję i rozwój 35 mm automatu KDA z firmy Oerlikon Contraves. Co więcej jest on nie tylko efektorem „Loary”, ale stał się również bazą dla takich rozwiązań jak: holowane armaty A-35 i AG-35 (z optoelektroniczną głowicą śledząca) dedykowane m.in. dla programu „Noteć” czy armata morska AM-35 (której prototyp zamontowano na korwecie ORP „Kaszub”).

To właśnie 35 mm automat KDA mógłby zabezpieczyć tanie niszczenie mało wymagających celów: bomb szybujących, pocisków moździerzowych i dronów. Dwie takie armaty mają niewątpliwie mniejszą szybkostrzelność niż system artyleryjski zastosowany w rosyjskich „Pancyrze” i „Tungusce”, ale z drugiej strony polskie rozwiązanie ma nowszej generacji system kierowania, większy kaliber i możliwość łatwego zaadoptowania już istniejącej amunicji programowalnej ABM. To właśnie ona zwiększa wielokrotnie skuteczność w odniesieniu do niewielkich celów, takich jak np. drony.

System obserwacji technicznej nadal polską specjalnością

Innym elementem niewątpliwie dającym przewagę polskiemu rozwiązaniu nad rosyjskimi byłby system wykrywania i naprowadzania. Przy czym gotowy do wykorzystania jest zarówno tor optyczny jak i radiolokacyjny. W pierwszym przypadku można zastosować kilka rozwiązań – szczególnie przydatnych przy kierowaniu ogniem artyleryjskim. Głowica optoelektroniczna była już bowiem zastosowana w systemie kierowania ogniem „Blenda”, wchodzi w skład zestawu morskiego AM-35, wozu kierowania ogniem WG-35 jak również jest integralnym elementem armaty AG-35 (dając jej możliwość samodzielnego wykrywania, przechwytu i zwalczania celów).

image
Zdolna do Przerzutu Stacja radiolokacyjna BYSTRA. Fot. M.Dura

 Szczególnie ważne są efekty prac nad zestawami WG-35 i AG-35, ponieważ w nich zastosowano najnowszą wersję głowicy optoelektronicznej ZGS-158 (z kamerą termowizyjną III generacji, kamerą telewizyjną dużej rozdzielczości, dalmierzem laserowym oraz interrogatorem systemu identyfikacji „swój-obcy”). Dodatkowo istnieje w pełni gotowy i najnowszej generacji układ obróbki zapewniający wykrywania, naprowadzania oraz kierowania ogniem.

Praktycznie do natychmiastowego zaadoptowania z systemu „Loara” jest również radiolokacyjny system wykrywania i śledzenia, składający się z trójwspółrzędnej stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania polskiej produkcji oraz szwedzkiego radaru śledzącego Eagle Mk II (pracującego w paśmie K – 35 GHz). Oba te elementy były cały czas rozwijane i obecnie jest już możliwość zastosowania stacji radiolokacyjnych zupełnie nowej generacji.

W przypadku radaru wykrywania wstępnego można by było skorzystać z wyników pracy nad mobilną stacją radiolokacyjną „Bystra”. W przypadku radaru śledzącego dostępne są już wyniki pracy współfinansowanej przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a prowadzonej przez PIT Radwar oraz Instytut Systemów Elektronicznych i Instytut Radioelektroniki Politechniki Warszawskiej. W jej wyniku stworzono w 2012 r. demonstrator radaru RSKu pracującego w paśmie Ku (17,0 - 17,5 GHz) z płaską anteną ścianową.

Całość jest sprzężona z uzbrojeniem poprzez system śledzenia i kierowania ogniem sprawdzający się w wykorzystywanych w wojsku pojedynczych egzemplarzach PZR „Loara”. Układy obróbki w polskich systemach nie mają np. problemów z rozróżnianiem ptaków od niewielkich, bezzałogowych aparatów latających – co okazało się nierozwiązywalnym na razie problemem systemów „Pancyr-S1” wykorzystywanych w Syrii.

image
Zestaw PZA „Loara”podczas strzelań artyleryjskich na poligonie w Ustce. Fot. M.Dura

 Kierunkowy nadajnik zakłóceń – nowość w zestawach przeciwlotniczych

Tym co mogłoby wyróżniać polskie zestawy przeciwlotniczego od swoich odpowiedników w innych państwach byłoby niewątpliwie zastosowanie kierunkowego nadajnika zakłóceń radioelektronicznych nastawionego na neutralizację dronów. I w tym przypadku istnieje możliwość skorzystania z kilku opracowanych w Polsce i przebadanych rozwiązań:

  • „Lanca 2.0.” Wojskowych Zakładów Elektronicznych w Zielonce;
  • „Jastrząb” firmy Hertz Systems z Zielonej Góry;
  • „Ctrl+Sky” firmy Advanced Protection Systems z Gdyni.

Ich zadaniem jest zawsze zagłuszanie „elektroniczne” odpowiednich częstotliwości, przez co bezzałogowe aparaty latające tracą łączność z operatorem i możliwość korzystania z sygnału GPS. W takim przypadku większość dronów przerywa misję i: albo opada na ziemię, albo powraca do zaprogramowanego wcześniej miejsca.

Wszystkie te urządzenia zakłócające są niewielkiego rozmiaru i posiadają kierunkowe anteny nadawczo-odbiorcze, które bez problemu można np. zamontować na obracanej w dwóch płaszczyznach głowicy optoelektronicznej.

image
Głowica optoelektroniczna na wozie dowodzenia WG-35 do sterowania armatami AG-35/A-35. Fot. M.Dura

 Podwozie, gotowe do wykorzystania

Prace analityczne i koncepcyjne nad mobilnymi zestawami przeciwlotniczymi zakładały różne rozwiązania jeżeli chodzi o podwozie dla modułu bojowego. Miniaturyzacja jeżeli chodzi o systemy elektroniczne i komputerowe oraz rozwój technologii radiolokacyjnej spowodowały, że taki moduł stał się bardzo kompaktowy oraz stosunkowo lekki. To właśnie z tego powodu zaczęto nawet myśleć o jego zamontowaniu na podwoziu Kołowego Transportera Opancerzonego KTO „Rosomak” lub KTO „Hipopotam” (w zestawach „Błyskawica”).

Ale analizowano również możliwość montażu przeciwlotniczego modułu bojowego na podwoziu gąsienicowym. Jak się okazało jest to najbardziej „bezpieczne” rozwiązanie, biorąc pod uwagę oczekiwane wyniki prac. Tym bardziej, że o ile w zestawie PZA „Loara” wykorzystano jeszcze zmodernizowane podwozie od czołgu T-72, to obecnie jest dostępne o wiele bardziej nowocześniejsze i wytrzymałe rozwiązanie południowokoreańskie.

Ministerstwo Obrony Narodowej już w 2015 roku potwierdziło przecież , że umowa licencyjna dotycząca pozyskania podwozi K9 dla haubic „Krab” daje „nieograniczone możliwości dalszego wykorzystania” w innych systemach uzbrojenia natomiast porozumienie zawarte między Hutą Stalowa Wola a koncernem Samsung Techwin pozwala na ich produkcję i sprzedaż również dla innych użytkowników.

W ten sposób Wojska Lądowe otrzymałyby pojazd, który nie odstawałby mobilnością oraz zdolnością do działania w trudnym terenie od jakiegokolwiek innego polskiego czołgu, bojowego wozu piechoty, czy samobieżnego systemu artyleryjskiego.

Polska rakieta przeciwlotnicza w zasięgu ręki

Pozornie największym problemem przy tworzeniu polskiego „Pancyra” jest brak odpowiedniej rakiety przeciwlotniczej. Ale i w tym przypadku polski przemysł bez problemu poradziłby sobie z opracowaniem odpowiedniego efektora. Co więcej do czasu wprowadzenia docelowego pocisku o odpowiednim zasięgu można by zastosować już gotowe rozwiązanie, jakim jest niewątpliwie przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy „Piorun” rozwinięta z tej samej klasy zestawu „Grom”. Zastosowana tam rakieta jest uznawana przecież przez wielu specjalistów za najlepsze rozwiązanie w klasie zestawów MANPADS na świecie. Osiągnięto to m.in. poprzez wyposażanie jej w: nowej generacji detektor termiczny, trzy rodzaje zapalników (w tym zapalnik zbliżeniowy) oraz nowy układ naprowadzania.

To właśnie na bazie tych doświadczeń polskie ośrodki naukowo-badawcze oraz przedsiębiorstwa (Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowe Telesystem-Mesko wraz ze spółką Mesko S.A.) samodzielnie zaczęły prace koncepcyjne nad nową rakietą przeciwlotniczą oznaczona wstępnie jako PK-6. Pociski te w pierwszej kolejności miały zwiększyć zasięg systemów „Poprad”, ale zakładano również, że będą one bazą do zbudowania następcy dla zestawów „Osa-AK”.

Opracowanie rakiet PK-6 może być łatwiejsze niż w wypadku „Gromów” i „Piorunów”, ponieważ polscy konstruktorzy nie są w ich przypadku tak ograniczeni wielkością i wagą pocisków, jaką narzuca konieczność ich przystosowania dla przeciwlotniczych zestawów strzelanych z ramienia pojedynczego żołnierza. Mogliby więc przenieść rozwiązania z „Pioruna” do większego korpusu uzupełniając, go jedynie niezbędnymi elementami.

Takie działanie będzie opłacalne nie tylko dla wojska, ale również dla polskiego przemysłu. Wstępne obliczenia wskazują bowiem, że Siły Zbrojne RP mogą potrzebować nawet kilku tysięcy rakiet bardzo krótkiego zasięgu (do 10-12 km). Dodatkowo należy pamiętać, że praktycznie wszystkie kraje NATO (w tym Stany Zjednoczone) zrezygnowały z wysoce mobilnych systemów przeciwlotniczych. Niektóre kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego w zmieniającej sytuacji geopolitycznej mogłyby więc być zainteresowane polskim rozwiązaniem.

Zadanie jest praktycznie pozbawione ryzyka, ponieważ najtrudniejsze podzespoły już zostały opracowane i sprawdzone z pozytywnym rezultatem. Z rakiet „Piorun” można by np. bez problemu zaadaptować trzy wykorzystywane w nich zapalniki, opracowane i produkowane przez spółkę Telesystem Mesko:

  • Zapalnik zbliżeniowy - działający w niewielkiej odległości od celu dla zapewnienia skutecznego rażenia;
  • Zapalnik uderzeniowy, który ma zwłokę po to, by rakieta przeszła przez pierwszą płaszczyznę i wprowadziła ładunek wybuchowy do środka;
  • Zapalnik na prądy wirowe - natychmiastowy (działa jeżeli głowica przechodzi przez metal i dostaje się do środka – np. statku powietrznego).

Wartości tych zapalników są dobierane automatycznie przez zestaw w zależności od trybu ataku (pościg, zbliżenie i cel nieruchomy). Inne są bowiem wtedy prędkości ataku i dynamika manewrów. Parametry te wraz z programem są ustawiane przez operatora specjalnym przełącznikiem na mechanizmie startowym, który przed odpaleniem rakiety ustawia tryb ataku („pościg” czy „spotkanie”).

Praktycznie przy każdej próbie rakiet „Piorun” (a wcześniej „Grom”) któryś z tych zapalników zadziałał (co oznacza stuprocentową skuteczność) doprowadzając do bezpośredniego trafienia nawet bardzo małych i szybkich obiektów powietrznych. A były nimi m.in.: imitator celu powietrznego MJ-7 Szogun (systemu Vermin), a więc niewielki (rozpiętość skrzydeł 3,16 m, długość 1,97 m. i waga około 30 kg), bezzałogowy samolot o prędkości do 250 km/h czy też okazał się również skuteczny do tak wymagającego celu jak ICP-89, który sam jest rakietą, o średnicy poniżej 6 cm i długości mniejszej niż „Grom”/”Piorun” oraz prędkości około 200 m/s. Przy strzelaniu do tych niewielkich i szybkich obiektów rakiety „Piorun” trafiały bezpośrednio lub zadziałał zapalnik zbliżeniowy.

Żaden inny, rakietowy system na świecie nie osiągnął takiego wyniku. Spółce Telesystem Mesko, która opracowała cały układ naprowadzający, się to jednak udało i to w oparciu o opracowane przez siebie i wyprodukowane rozwiązania. Duże znaczenie ma w tym przypadku nowej generacji głowica naprowadzająca, oparta już nie o fotorezystory chłodzone azotem (jak w PPZR „Grom”), ale o fotodiody chłodzone na nowej zasadzie. Dzięki temu poprawiła się nie tylko czułość układu, ale również wydłużył czas jego działania. A to automatycznie przełożyło się na zwiększenie zasięgu i pułapu rakiet „Piorun”.

W tego typu systemach uzbrojenia pocisk jest bowiem skuteczny do tego momentu, gdy jest chłodzony (a więc działa) jego fotodetektor. W rakiecie „Piorun” ten czas wydłużono do szesnastu sekund. Dodatkowo badania w warunkach laboratoryjnych wykazały, że ten czas w polskim pocisku może być jeszcze dłuższy i to nawet o osiem sekund. Dzięki tym na razie szesnastu sekundom, gwarantowany zasięg rakiety „Piorun” to 6,5 km (a więc o kilometr więcej niż w przypadku PPZR „Grom”).

Jeżeli doliczy się do tego prędkość zbliżającego się celu to oznacza, że już teraz można atakować obiekty powietrzne wykryte nawet na odległości większej niż 12 km (samolot lub rakieta lecące z prędkością 400 m/s przelecą w ciągu szesnastu sekund 6,4 km). Głowica jest bowiem tak czuła, że widzi go już na takim zasięgu, a system tak przelicza czas startu, by dolatujący obiekt wleciał w maksymalny zasięg działania głowicy rakiety. Oczywiście im „zimniejszy” obiekt tym problemy z detekcją przez układ naprowadzania są większe. Jednak badania wykazały, że nawet w przypadku śmigłowca widzianego z przodu może on być atakowany z odległości nawet 4-6 km w zależności od wielkości śmigłowca.

Duże znaczenie ma również fakt (udowodniony w czasie testów), że rakieta „Piorun” jest odporna na nowoczesne środki i systemy zakłócające głowic pocisków naprowadzanych w podczerwieni, a więc flary i pułapki termiczne. Sprawdzano to m.in. odpalając takie flary z wyrzutni umieszczonych na tarczach stacjonarnych, ustawionych na wysokości 10 m i atakowanych przez „Pioruny”.

Odpalenie rac przez statek powietrzny nie uchroni go więc przed trafieniem polskimi zestawami MANPADS. Osiągnięto to przede wszystkim dzięki zwiększeniu dynamiki układów odbiorczych. Głównym problemem w tego rodzaju rozwiązaniach jest bowiem to, że układy te mogą się nasycić. W takiej sytuacji nie można rozróżnić: co jest celem, a co flarą/flarami. Przy zwiększeniu dynamiki układ „Pioruna” się nie nasyca nawet, jeżeli zostaną użyte bardzo silne pułapki termiczne.

Pomogło w tym zastosowanie w głowicy śledzącej fotodiody z której sygnał od razu jest przetworzony do postaci cyfrowej, przesyłany do głowicy, odtwarzany i gdzie jest poprawiany stosunek sygnał-szum. Pomocą jest nawet nowy sposób zasilania elektrycznego układu. Każde źródło ciepła jest dodatkowo analizowane, dzięki czemu wiadomo, co jest celem, a co nagle pojawiającymi się flarami. Stosuje się przy tym kilka rodzajów selekcji poprzez analizę: spektralną, położeniową, momentu wystąpienia i wzajemnej prędkości (rozróżnianie są źródła ciepła które hamują).

image
Przenośny zestaw przeciwlotniczy „Piorun”. Fot. M.Dura

 Ważną cechą „Piorunów” jest zdolność do atakowania bardzo nisko lecących celów powietrznych. W starszych wersjach zestawów Stinger było to około 200 m, a obecnie jest to prawdopodobnie od 30 do 50 m. Tymczasem rakiety Piorun są testowane do tarcz zawieszonych na wysokości 10 m przy maksymalnym pułapie około 5000 m. Taki zakres wysokości praktycznie uniemożliwia przeciwnikowi użycie śmigłowców na linii styku wojsk.

To właśnie dlatego o polskich rakietach przeciwlotniczych klasy MANPADS stało się głośno dziesięć lat temu w czasie konfliktu w Gruzji. „Gromy” zmusiły tam bowiem rosyjskie lotnictwo do działań jedynie na bardzo dużym pułapie. Polskie rozwiązania testowano również w 2015 r. w Finlandii, w ramach przetargu na nowe rakiety klasy MANPADS. Przebadano wtedy rakiety „Grom”, „Stinger” i rosyjską „Igłę”. Finowie jednak po przeprowadzeniu testów utajnili wyniki, unieważnili postępowanie i kupili rakiety amerykańskie w ramach umowy międzyrządowej. Oznacza to prawdopodobnie, że Amerykanie nie wygrali przetargu. Co więcej strona amerykańska kilka miesięcy później rozpoczęła negocjacje w sprawie pozyskania „Gromów”. Ostatecznie Amerykanie kupili najpierw 40 sztuk polskich PPZR, później kolejne 40 sztuk i obecnie trzecią taką samą partię.

Na podstawie dostępnych danych, porównania „Pioruna”, „Wierby” i „Stingera”. dokonali również Rosjanie. Najgorzej wypadła amerykańska rakieta. Uznano również, że „Wierba” jest „ciut-ciut” nowocześniejsza od „Pioruna”, ale przy założeniu, że Polacy mają prawdopodobnie detektory i przedwzmacniacze opracowane na podstawie współpracy z zachodem. Rosjanie dokonali więc oceny nie znając całej prawdy o polskiej konstrukcji. Gdyby ją znali „Piorun” mógłby pokonać „Wierbę”.

Przemysł jest gotowy

Jak widać rakieta „Piorun” jest doskonałym punktem wyjścia do budowy polskich „Pancyrów”. Na wydłużenie ich zasięgu pozwala zarówno sama głowica naprowadzająca, jak brak ograniczeń co do długości silnika rakietowego, które istnieją w przypadku zestawów przenośnych krótkiego zasięgu klasy MANPADS. Tak samo do wykorzystania są efekty innych programów realizowanych dla polskich sił zbrojnych.

Są też firmy mające doświadczenie w realizacji tego rodzaju zadań. Głównym integratorem mobilnych zestawów przeciwlotniczych z armatami kalibru 35 mm mógłby być PIT-Radwar. Firma ta opracowała już przecież zestaw „Loara”, a ostatnio współpracowała bez problemu w programie A-35, AG-35 i AM-35 z Hutą Stalowa Wola (gdzie wytwarzany jest automat KDA) oraz Zakładami Mechanicznymi Tarnów (odpowiedzialnymi za układ sterowania automatem KDA 35 mm, system podawania amunicji i jej ładowania w armatach).

Do podjęcia się tego zadania gotowe są również takie spółki jak chociażby Telesystem Mesko, Wojskowe Zakłady Elektroniczne, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia oraz polskie ośrodki naukowe jak np. Wojskowa Akademia Techniczna. Wszyscy bowiem zdają sobie sprawę, że zapotrzebowanie na tego rodzaju zestawy na całym świecie jest ogromne. Pojawia się więc szansa wejścia w lukę istniejącą na razie na rynku uzbrojenia, której ze zrozumiałych względów nie mogą wypełnić sami Rosjanie.

I to właśnie dlatego tak trudno jest zrozumieć, dlaczego do dzisiaj nie podjęto żadnych decyzji w sprawie budowy polskiego „Pancyra”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 153
Davien
czwartek, 13 grudnia 2018, 22:04

Panie asc, więc poprosze jakis link do tego Stingera z IIR, :) Co do głowic aktywnych do rakiet: pewnie że mozna próbowac opracowac ale wymagania sa nieco inne niz dla radarów naziemnych, patrrz chocby Rosja która ma AESA ma radarach naziemnych a do samolotów, nie mówiąc juz o pociskach nie może tego opracować. Trzeba miec duzo pieniędzy i doswiadczenie a ani jednego ani drugiego nie mamy. Można by korzystac z rozwiazań zagranicznych, jak w przypadku powstawania Groma i je rozwijac ale to tez pieniadze, czas , zobacz ile mineło od Groma do Pioruna, a to tylko MANPADS.

Covax
czwartek, 13 grudnia 2018, 09:08

Polska jest tak "upodlona technologicznie" ze szkoda słów. "28 listo­pada ( 2017r ) Departament Stanu poin­for­mo­wał o wyda­niu zgody na poten­cjalną sprze­daż do Polski pakietu amu­ni­cji oraz wypo­sa­że­nia prze­zna­czo­nego dla rakie­to­wych zesta­wów Homar......wyce­nio­nej na mak­sy­malną kwotę 250 mln dola­rów, Warszawa jest zain­te­re­so­wana 16 poci­sków rakie­to­wych M31A1, 9 poci­sków M30A1, 61 tak­tycz­nych poci­sków rakie­to­wych M57 ATACMS. Dodatkowo pakiet obej­muje osiem zesta­wów nawi­ga­cji sate­li­tar­nej UPNU, 34 poci­ski szkolno-tre­nin­gowe krót­kiego zasięgu LCRR, 1642 ukła­dów kie­ro­wa­nia i napro­wa­dza­nia do poci­sków rakie­to­wych rodziny GMLRS, a także zestawy próbne, testowe i odbior­niki GPS." Polska nie ma byc producentem, ma byc konsumentem. A "niedopatrzenie" w postaci groma/pioruna jest już w trakcie naprawy ( problemy techniczne ) Słowacja jak by dostała preferencyjny "kredyt rzadowy" to by wybrała Rosomaka ( a przynajmniej byly by wieksze szanse )A jakie wsparcie dostał Rosomak S.A od warszawy ? Ile razy minister Gospodarki/Obrony/Premier zaprosil oficjalna delegacje chorwacji/czech/wegier/slowacji/indi itd na "Oficjalne prezentacje oferty przemyslu zbrojeniowego" czyli lobbował na rzecz Polskiego Przemyslu zbrojeniowego ? W chwili kiedy ktoś z w/w resortów przeczytal ( a mysle ze czytaja D24) "Chorwacki Patrolowiec i rakiety igla" juz powinien zadzwonić do Premiera i zapytać czy rzad do 100-500 mln kredytu dla waznego sojusznika Chorwacji na zakup gromówi zaraz potem pisać zaproszeni i rezereowac Poligon na pokazy i wodke na skromny poczestunek po strzelaniach. Przecież wiadomo że najlepiej "Pamieta sie/wychodza" analizy strzelań robione w luksuwowym hotel przy wystawnej kolacji i smacznym koniaku. Proszę powiedzcie ze dowody nie przemawiają za moją teorią i że się myle.

olier
środa, 12 grudnia 2018, 18:00

Drona jest ciężko zestrzeli z Karabinu na rosyjskim panc.Używali rakiet by go zestrzelić.

Stalker
środa, 12 grudnia 2018, 14:38

Uczmy się od najlepszych jak to robić bo możliwości mamy. Reaktywować Loarę na podwoziu K9 tylko dodać Pioruna, ściągnąć od ruskich i stworzyć polskiego Pancyra. Możliwości są brak tylko zdecydowania

asc
środa, 12 grudnia 2018, 01:07

Davien, nie bede sie klocil. Ja widzialem, ty wiesz lepiej. Wydaje sie ze troszeczke sie tez zmienilo w technologii - zarowno w optyce (wieksze katy, mniejszy udzial wagi optyki IR, lepsza efektywna czulosc) jak i w przetwarzaniu (przepasc). Dlatego tez powtarzanie jak za pania matka starych rozwiazan jest bez sensu. Co smieszniejsze w Polsce jest kilka firm ktore robia rozwiazania analizy obrazu dla samochodow (tak, dla duzych konkurujacych z soba firm zachodnich ale ludzie sa Polakami). W IL z tego typu firm wyciagaja ludzi do analiz obrazu do dronow i rakiet. W US to poszlo odwrotnie ale dlaczego w PL nie powtarzac dobrych rozwiazan z innych krajow - tych ktore mozemy powtorzyc? Podobnie z radarami short range - w Polsce sa wykorzystywane (i konstruowane) urzadzenia z techologia 35G i 75G a nawet 140G - czy w oparciu o to nie mozna zbudowac glowic radarowych do rakiet / dronow? Mamy tez ludzi z doswiadczeniem w radiokomunikacji profesjonalnej. Skoro tak to czy nie moga zrobic kanalu radiokoment lub sieciocentrycznosci odpornej na zagluszanie? Wszystko sie da - kwestia smialego wyznaczenia kierunku i nastepnie pilnowanie aby nie wpuszczac tego na mielizny aby starczylo na malowanie stalowych helmow i zakup szabel.

Wyslannik
wtorek, 11 grudnia 2018, 21:54

ZZ- czytaj ze zrozumieniem. Jezeli nasi inzynierowie sa w stanie zmodernizowac, bedace dalej na uzbrojeniu systemy Wojska Polskiego, ze slusznie minionego ustroju, to jako panstwo powinnismy ich wspierac. Tym bardziej jezeli po modernizacji beda one takie same lub lepsze jak obecnie posiada armia rosyjska. Brac przyklad z najlepszych nie grzech. Tym bardziej, ze nasi sojusznicy nie chca udostepniac nam najnowszych technologi, lub wciskaja buble typu Carakale lub ostatnio - francuskie rakiety. Przy tym za obledne pieniadze. Co do podejrzen. Podejrzany jestes osobiscie. Jako sygnalista sprawujesz sie miernie. Sygnalizuj nie na autora , a np. na Turcje - czlonka NATO, ktory kupuje najnowsze rosyjskie S - 400. Czy w zwiazku z tym ktos sygnalizuje wyrzucenie jej armi z tego paktu?

KrzysiekS
wtorek, 11 grudnia 2018, 21:21

Osobiście uważam że budowanie „Pancyra” (czyli wszystkiego w jednym) za pomyłkę natomiast budowanie sieciocentryczności czyli takiego "roju" różnych efektorów współdziałających ze sobą i w ograniczonym stopniu samodzielnych za właściwy kierunek.

df
wtorek, 11 grudnia 2018, 20:13

Panie Covax. Nie przeczytałem całości. Pełna zgoda ze wszystkim. IIR jest w naszym zasięgu - to wymiary i zasilanie rakiety MANPADS są tu ograniczeniem. Zrobienie obróbki sygnału z CCD/IIR jest nawet łatwiejsze niż w FPA gdyż można operować większą ilością zmiennych a większa rakieta to lepsze zasilanie i większe możliwości obliczeniowe i przetwarzania danych.O zdolności IIR świadczą min. zapowiedzi dotyczące polskiej rakiety samosterującej Pirania (IIR+UV) (temat zniknął od 2016) a także projekty rakiet 40mm naprowadzanych optycznie. PCO produkuje absolutnie wszystko co trzeba do polskiego IIR. Paliwa rakietowe produkujemy sami, kadłub kompozytowy jest, wg PGZ/Mesko autopilot już jest. Brakuje sterowania ale na start można zastosować sprawdzone rozwiązania z R27 lub 9M33M3 choć robiono testy sterowania gazodynamicznego dla rakiet 122mm. PEŁNA ZGODA że budowanie hybryd na bazie różnych technologii ma sens gdyż oznacza poznawanie własnych ograniczeń i budowę własnych zdolności technologicznych. Po każdym nawet nieudanym projekcie pozostaje wiedza. Można i trzeba budować własne projekty z klocków i je rozwijać. Tak buduje się kompetencje. Mamy w zasadzie wszystko do budowy rakiet kierowanych 122mm (oraz 227mm) ale czekaliśmy na HOMARa. W przypadku Narwi czekamy na IBCS i Wisłę. Wszystko podporządkowane zewnętrznym priorytetom za cenę hamowania budowy polskich technologii i zdolności wytwórczych. Tymczasem jak słusznie zauważa p. Dura potrzebujemy na wczoraj efektora klasy pośredniej między VSHORAD a SHORAD. Piorun nie sięgnie drona klasy MALE lecącego na pułapie 8000m sprawdzi się za to w walce z Kalibrami. Rosyjskie śmigłowce mają zdolność rażenia z odległości zdecydowanie większej niż zasięg polskiego MANPADSa. Na teraz poważnym zagrożeniem są właśnie drony rozpoznawcze operujące na wysokościach większych niż 6000m. Tutaj polski przemysł ma gotowe rozwiązania a polska OPL ma wielką lukę. Na teraz trzeba zbudować własny efektor naprowadzany radiokomendowo, potem dalszą wersję z IR/IIR, INS, radiokorektą itp. Tańsze i wcześniejsze wersje można eksportować zachowując przewagę technologiczną. Polska może zaoferować na eksport kompleksowe własne rozwiązania z systemem kierowania ogniem (odpowiednik REGA/Łowcza), radiolokacją (Bystra/Soła), efektorami 23mm ZSU / 35mm KDA i amunicją programowalną, samonaprowadzającymi się rakietami klasy MANPADS (Grom M bo Piorun nie jest na eksport). Takich zdolności nie ma ani Szwecja ani Niemcy. Indie wzięłyby taki system w ciemno.

Davien
wtorek, 11 grudnia 2018, 20:10

Panie Covx, to tez od końca; RIM-116 to przeróbka Sidewindera który był baza dla tego pocisku. Piorun dysponuje głowica IR.UV z tym ze IR działa w dwóch pasmach i do tego jest prohramowalna, Wierba ma samo IR/UV, IIR to zupełnie inna technologia. Matryce FPA sa zbudowane z wielu sensorów, nawet stara z pierwszych AIM-9X to 128x128 pixeli. Piorun zdaje sie czegos takiego nie ma. Żródło to np armyrecognition a tu dane o głowicy:" "Passive IR Infafred homing device and night vision (operating in the medium IR range) with target engagement selection"

Davien
wtorek, 11 grudnia 2018, 19:59

ASC, nie było IIR w zadnym modelu Stingera, były prowadzone prace nad stworzeniem takiego układu ale zostały przerwane z jak to ujeto w raporcie zbyt wysokich kosztów opracowania takiego rozwiązania. Jak dla USA to było za drogie...

df
wtorek, 11 grudnia 2018, 17:53

@Covax zgoda ! ale RIM to przede wszystkim pocisk przeciwokrętowy i stabilizacja ma na celu zwalczanie seaskimmerów lecących kilka metrów nad powierzchnią wody. To ogranicza manewrowość ale zgoda że to jest opcja. Czy dalibyśmy skonstruować takie sterowanie sami (nie blaszki sterujące jak w MANPADS) szczerze mówiąc wątpię, prędzej głowicę naprowadzającą. Gdyby dało radę byłoby super. Piorun jest za to bardzo dobrą bazą do budowy obrony przed poddźwiękowymi rakietami przeciwokrętowymi takimi jak Uran i nie tylko. @ALL errata poprzedniego komentarza. miało być "kąt przeszukowania" nie kont :)

Marek
wtorek, 11 grudnia 2018, 14:50

@Napoleon Odnośnie granic RP co nieco ci chyba umkło. No ale dobrze, Niech ci będzie. Jesteśmy krajem "lądowym" z 775 kilometrową linią morskiego wybrzeża, morskimi wodami wewnętrznymi o powierzchni 2004 kilometrów kwadratowych i morzem terytorialnym o powierzchni 8682 kilometrów kwadratowych. Tego oczywiście "nie musimy" bronić, bo "po co?".

Gulden
wtorek, 11 grudnia 2018, 12:34

-"Pragmatyk"-tym bardziej martwi martwota umysłowa obywateli,skłaniająca ich ku temu,by wybierano takich a nie innych do rządzenia,mało tego,słuchanie głosów zza granicy,CO mamy niby robić,by w Polsce było lepiej,bezpieczniej.Nie wiedzieć czemu jakoś mi nie pasuje głos ,przykładowo Niemiec,co mamy mieć, a co nie,na uzbrojeniu.Ogólnie rzecz biorąc,w świecie od dekad,setek lat...NIC się nie zmieniło.Jeśli nie jesteś uzbrojony po zęby,silny gospodarczo,samowystarczalny żywnościowo,i w razie czego gotowy użyć armii,by profilaktycznie stuknąć w łeb sąsiada,bo ci REALNIE zagraża...to po prostu prosisz się o bęcki.Najazd,okupację,czy innny potop szwedzki.My tak chyba zdążamy,w ten deseń.Więcej gadamy,niż możemy realnie zrobić.A niewesoło się robi,oj niewesoło.

bropata
wtorek, 11 grudnia 2018, 10:58

Takie bajanie. Po pierwsze, kiedy i w jakiej ilości został "(...) już wprowadzony na uzbrojenie (za około 300 milionów złotych) samobieżny, artyleryjski system przeciwlotniczy PZA „Loara”." Po drugie, to, że w Polsce są elementy składowe uzbrojenia i wyposażenia, z których można złożyć nowy system przeciwlotniczy nie oznacza jeszcze finalnego sukcesu. Potrzeba politycznej decyzji, pieniędzy, konsekwencji działania, wykonawstwa na wysokim poziomie, czasu oraz rzetelnego nadzoru i kontroli nad całym przedsięwzięciem. Tego niestety w Polsce brak.

Covax
wtorek, 11 grudnia 2018, 10:21

Panie df, z wszystkim sie zgadzam z wyjatkiem "sterydowania pioruna" "Charakterystyczną cechą RIM-116 jest to, że w celu stabilizacji podczas lotu wiruje on wokół własnej osi" ( wiki) piorun o 2 x wiekszym zapasie paliwa bedzie mial zasieg o 50% wiekszy zasieg nie idzie proporcjonalnie do masy ( ilości paliwa )a wiec to da 8/9 km albo 2,5-3 kg masy glowicy bojowej przy niezmienionym zasiegu.

df
wtorek, 11 grudnia 2018, 07:25

Podsumujmy tak na szybko polskie możliwości "rakietowe". Pan Maksymilian wyłuszczył całą resztę. 1. rozpracowane przez WZU efektory Osy, Newy i Kuba nie powalają manewrowością (do maks. 7-8G), naprowadzanie komendowe lub półaktywne Kuba w ostatniej fazie lotu. Możliwe wykorzystanie naprowadzania komendowego jako radiokorekty dla nowego polskiego efektora. Możliwe również stworzenie ulepszonego polskiego odpowiednika 9M33M3. 2. Błyskawica była demonstratorem technologii. Testowano prostego autopilota (ponoć od tego czasu są duże postępy w autopilocie i mechanizmie wykonawczym). Sterowanie za pomocą importowanych silniczków. Kadłub kompozytowy, silnik oraz paliwa z Gamrat sprawdziły się. Generalnie projekt Błyskawicy jako demonstratora się udał choć stosowanie kilku stopni dla tak krótkiego zasięgu może świadczyć o niższej energetyczności paliwa. 3. naprowadzanie IR z Pioruna to matryca na fotodiodach z cyfrową spektralną i sytuacyjną obróbką sygnału. Uproszczony IIR "widzi" cel na odległość większą niż zasięg Pioruna. Wniosek. Sterydowanie Pioruna nic nie da. Efektory MANPADS stabilizują się obrotowo i są sterowane w sposób charakterystyczny dla lekkich rakiet. Dla rakiety o wadze kilkadziesiąt i więcej kg potrzebne jest klasyczne sterowanie (płaszczyny, gazodynamiczne bądź wektorowanie ciągu). Najbanalniejszym rozwiązaniem byłaby przeróbka 9M33M3 poprzez pasywizację głowicy i zestawienie autopilota i układu wykonawczego z naprowadzaniem IR z Pioruna. Sam radiozapalnik wydaje się efektywny można go zamienić z zaawansowanymi rozwiązaniami z Pioruna (zapalnik zbliżeniowy). Można wykorzystać doświadczenia z projektu Grot, część technologii z Błyskawicy lub pozyskanej z R27. W międzyczasie możliwa modyfikacja sterowania, paliwa i naprowadzania (dodanie INS, radiokorekta, bardziej zaawansowany IIR). Radar aktywny wydaje się poza naszym zasięgiem jak na dziś choć dziwne że w Radwarze nie podjęto prac nad radarem aktywnym definiowanym programowo [to niestety bardzo duże koszty głowicy przekraczające zasadność stosowania jej w rakietach SHORAD]. Stworzenie efektora LOBL (czyli głowica Pioruna widzi cel przed odpaleniem) jest możliwe "od wczoraj". LOAL to radiokorekta lub INS do czasu namierzenia celu (wymagana większa manewrowość efektora i szerszy kont przeszukiwania przez głowicę naprowadzającą).

Mroczysław
wtorek, 11 grudnia 2018, 04:24

"Dobra zmiana" nie może sobie pozwolić, aby polskie firmy zbrojeniowe i ich produkty stały się konkurencją dla firm amerykańskich i izraelskich. Więc zgodnie z zasadą, że pan każe, sługa musi "brak decyzji" o podjęciu produkcji, a de facto celowe blokowanie rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego.

asc
wtorek, 11 grudnia 2018, 00:08

Davien, IIR byl w jednym z pod-modeli stingerow wiec sie da. I pokazuje ze to nie fantazja. Ciekawe co dalo by sie zrobic z IIR/Night vision na schladzanych imagerach :)

pragmatyk
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 23:33

"gulden" ma racje , mamy w Polsce za duzo róznej masci lobbystów abysmy mogli z powodzeniem uruchomić własne produkcje zbrojeniowe w tematach już zarezerwowanych dla innych.

Covax
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 22:12

Panie Davien: Moze zacznijmy od końca, właśnie o to mi chodzi. Tania prosta rakietka która ma walić we wszystko włacznie z dronami bez wydawania milionów. Skoro demonstracja sie udała to dlaczego nie ciągnieto programu ? Teraz od początku, uv to ma wierzba nie piorun ( jezeli inaczej proszę o linka ). To oczywiste ze przy tak malej rakietce jak MANPADS nie zbuduje sie IIR na poziomie NSM ( mała matryca FPA i mała moc obliczeniowa FPGA ) i dekady dzielą głowice pioruna od głowicy NSM (ale ogólny zarys działania algorytmów jest taki sam/zblizony dlatego użyłem "de facto" a nie samo IIR) tak jak dekady dzielą glowice stingera od głowicy pioruna. Mając do dyspozycji 230 mm rure o długości 3 m można poszaleć z glowicą to w tamacie krzyzowki r27 i glowica po "sterydach" ktora dzieki wiekszej macierzy FPA i FPGA (wieksza baterie i moc obliczeniowa mogła by byc pełnoprawnym IIR ) oczywiscie ze to przestarzała rakieta głownie ze wzgledu na glowice naprowadzającą (pół aktywna radarowa skutecznosc 4%) o manewrowosci 20 g ale od własnie takich hybryd zaczynał nawet Izrael. A przerośniety MANPADS to właśnie odpowiednik rakiet RAM.

bryxx
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 17:06

Artykuł bardzo dobry, pokazuje że nasi naukowcy i inżynierowie maja czym sie chwalić , tylko szkoda że nie maja kasy na "drobne upominki". Nasza armia mogłąby miec dużo i dobrego sprzętu własnej produkcji gdyby nie "pewne braki" Ot chocby jak brak kasy na dobre hotele i "drobne upominki" zakładów w Mielcu a tylko paluszki i woda mineralna jak opisywał to jeden z konstruktorów.

Davien
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 16:57

Panie Covax znowu?? To po kolei: Piorun nie ma IIR i nigdy nie miał, ma zwykła głowice IR/UV tyle że z mozliwościa programowania, ale do IIR to dekady mu brakuja wiec zapomnij o polskim IRIS-T z przerośnietego MANPADS. NIkomu na swiecie nie udało sie stworzyc głowicy IIR do MANPADS Fantazji o przeróbce przestarzałęj R-27 na IRIS-T z pomoca głowicy IR Pioruna nawet nie ma sensu komentowac. I to by było na tyle. Co do Błyskawicy to była praktycznie kopia pierwszych wersji rakiet Sosna/57E6 i jedynie demonstrator.

ReconWolf
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 15:50

idź pan do lasu z ta Loara miliardy we pupie Jaki piorun i reszta śmieci jak już ka-52 bez problemu jest w stanie namierzyć i zniszczyć cele odległe nawet o 10 km !!!!

kriszuuuu
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 15:47

Jaki piorun i reszta śmieci jak już ka-52 bez problemu jest w stanie namierzyć i zniszczyć cele odległe nawet o 10 km !!!!

Covax
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 11:29

Miejsce Polski w szeregu pokazuje przykład Finskiego przetargu. Program "Hydra" ugrzązł a tymczasem Indie za grubą kase kupują system obrony bardzo podobny do w/w. Ukraina i transfery technologi hmmm w zasadzie działa, tylko vector tych technoligu odwrotny od zamierzonego ( mam nadzieje ze "prosba" o głowice grom-m/piorun otrzezwiła głowy w mon). Ja się pytam co z "zasop" ktory mając 7/8 stopien dojrzałosci ( 10 seryjna produkcja) miał 80% skuteczności przeciw RPG 7. Ja się pytam dlaczego "Blyskawica" (ordynalnie tania rakieta radiokomendowa ) na 4/5 stopniu dojrzałości umiera. Dlaczego nikt nie "sterydował" Pioruna/Groma-m do 50-70 kg. Glowica min 5 kg "polskie hit to kill"(zapalnik na prądy wirowe, uderzeniowy a w przypadku nietrafienia zblizeniowy) mamy "Polski ram" Dlaczego nikt nie posadził na R27 ( zakup z ukrainy w cenie jak z USA + technoligia podono) głowicy z groma-m/pioruna na " sterydach" (wieksza macierz fotodiod i mamy "Polski Irys-t". Ja sie pytam dlaczego " Polskie srebro rodowe" czyli Piorun ( de facto IIR upchniety w 10 kilogramowej rakiecie) "zachodzi patyna" a "literki" ( spec sluzby od liter "AB.....CB... Itd" nie od litrów wódki) nic nie robią ? ( a może robią ale my o Tym nie wiemy ? ) ja się pytam dlaczego router Teldat Bydgoszcz nie nadaje sie do Polskiej Armi, a router Teldat Bydgoszcz w skrzyni z napisem "made by LM" to supernowoczesna technoligi i superbezpieczna ? I takich pytań można można by zadawać do rana.

ZZ
niedziela, 9 grudnia 2018, 22:36

W związku z tym, że autor sugeruje nam naśladownictwo Rosji, jego osoba staje się bardzo podejrzana. Gdzie indziej powinniśmy szukać słusznych wzorów!!!

JASIO bardzo mądry rzekł
niedziela, 9 grudnia 2018, 21:50

NALEŻY :reaktywować samobieżne działo ZSU-57-2 tj zmodyfikować go o dzisiejsze systemy typu automat ,amunicja, kierowanie ..posadowić na podwoziu "Kraba" z wykorzystaniem wieży Kraba.. dorzucając ze dwa systemy plot jak ma ZSU-23-4 " Biała" a jak się dorzuci ze dwa systemy ppanc ..będzie uniwersalny system bojowy

w
niedziela, 9 grudnia 2018, 21:27

do "mikołaj". Do tego niezbedne jest posiadanie panowania w powietrzu. A 48 F-16 tego nie dokonaja

Gregor
niedziela, 9 grudnia 2018, 21:16

A czemu nie wykorzystać podwozia z t-72?

KrzysiekS
niedziela, 9 grudnia 2018, 11:21

Poza tym co pisałem wystarczyło podjąć decyzję i dać środki finansowe na Rosomak PZR makieta pokazana na MSPO 2006.

Gulden
niedziela, 9 grudnia 2018, 00:52

A moim zdaniem rozwiązanie tego galimatiasu jest prozaicznie proste.Czemu?Już wyłuszczam.Skoro polski przemysł MA możliwości skonstruowania "Pancyra 2.0"(tak przynajmniej twierdzą ci,co to mają niby produkować),skoro technologicznie jesteśmy tak zaawansowani,że SAMI możemy go wyposażyć w systemy kierowania ogniem,po łączność.Skoro NIE POTRZEBUJEMY pomocy z zewnątrz-czyli nieludzkiej kasy za licencje za i tak nienajnowocześniejesze systemy w tym temacie,od uzbrojenia po software...to należy zadać sobie JEDNO,jedno jedyne logiczne pytanie.KTO pozwoli na wejście na rynki światowe Polakom,ze swoim dobrym,tanim sprzętem?Jak można im wcisnąć to,co i tak w razie konfliktu nie dałoby rady naprawdę zadziałać?Już nie wspomnę o kosztach tego,co nam"łaskawie"oferują.Zbrojeniówka to też rynek,gospodarka,miejsca pracy.I interesy poszczególnych państw.My,moim zdaniem,nie mamy być producentem,nie mamy czerpać z tego profitów.My mamy być PŁATNIKAMI tych,co już coś produkują,mają taki przemysł,i za wszelką cenę chcą utrzymać status quo.Prościej nie potrafię.

Ernst Junger
sobota, 8 grudnia 2018, 18:26

Pieniądze powinny znaleźć się na program Loary 2 oraz dalszy rozwój systemu obrony aktywnej.

klj
sobota, 8 grudnia 2018, 17:14

Drogie podwozie i radar zawali ten program, to powinno być raczej coś w stylu koreańskiego K30 Biho czy tureckiego acv30 Korkut na lekkim podwoziu z hsw czy rosomaku

W3-pl
sobota, 8 grudnia 2018, 15:41

111 komentarzy i dalej nie wiadomo Kiedy wprowadzili To do uzbrojenia. na wiki jest np. fotka z ...2004 na MSPO. na jutybe jest sporo o statnich meg-manewrach NATO na wschodzie...Norwegii. w tym poczciwy T-ciak -72 M...naszej armii. na dwa bwp (1! haha). To stosunek Wozu Wsparcia do wspieranych. i do tego loara wreszcie

lef
sobota, 8 grudnia 2018, 15:04

Myślę, że nie pieniądze, a własnie brak decyzji pokazuje w jakim jesteśmy miejscu. I wreszcie przestańmy się wstydzić minionej epoki, bo właśnie wtedy w latach 1974-1984 tylko w Wojskach OPL Wojsk Lądowych wprowadzono 11 pułków rakietowych i jedną brygadę, że o jednostkach radiotechnicznych nie wspomnę. Dziś zapominamy, że dla jednostek opracowano polską dokumentację techniczną, przeszkolono ogromne ilości kadry, w tym za granicą, wybudowano bazę szkoleniową i obsługową dla tego sprzętu i sprawdzano co 2-3 lata możliwości bojowe na poligonie Aszułuk. Piszę tylko po to, by decydenci nie zachłystywali się dwom bateriami Patriot, a zapytali przeciwlotników ze słusznie minionego okresu, co zrobić by wyjść z tego marazmu.

Mikołaj
sobota, 8 grudnia 2018, 14:48

Warunkiem koniecznym nie przegrania wojny jest panowanie nad niebem oraz posiadanie silnej artylerii. W konsekwencji silna artyleria będzie mogła strzelać. A jeśli silna artyleria będzie mogła strzelać to wojna dla przeciwnika będzie trudna. Czyli potrzebna jest bardzo silna artyleria/ wojska rakietowe/ rozpoznanie oraz potężna OPL. Dopiero po zapewnieniu tych dwóch elementów warto brać się za inne sprawy. Żadne orki, kruki, fregaty nie uchronią nas przed szybką porażką. A dużo kosztują. Generalnie wysiłek mysi być skoncentrowany na tym by wróg nie mógł łatwo wygrać lądowej bitwy granicznej, a może by ja po prostu przegrał. Przegra tylko gdy zasypia go pociski artyleryjskie i rakiety wystrzeliwane z dużej odległości przez mobilną, inteligentną i świadomą sytuacyjne artylerię której nie latają nad głową obce samoloty . Loara 2 wpisuje się w ten scenariusz jako jedno z pięter OPL.

Gxgj
sobota, 8 grudnia 2018, 12:56

I co z tego skoro każdy normalny człowiek wie więcej niż generalicja wp. Cały sztab i ekipa mon powinna być zdymisjonowana. Brak kadr z prawdziwego zdarzenia które miałyby polski interes na uwadze.

Okręcik
sobota, 8 grudnia 2018, 11:25

Po pierwsze to wojskowi powinni decydować co armia kupuje i to we wszystkich tego aspektach. Po drugie wszystkie ostatnie konflikty wykazały jak istotna jest obrona plot. Po trzecie jeśli nawet nie możemy czegoś produkować u nas, to musimy mieć zdolność konserwacji i naprawy tego sprzętu oraz samodzielnej produkcji amunicji doń. Podczas konfliktu wszelkie dostawy będą ograniczone i utrudnione, więc źródło sprzętu powinno być jak najbliżej Polski. To wszystko sprawy oczywiste, wręcz trywialne, ale mam wrażenie, że o tym zapominają decydenci.

w
sobota, 8 grudnia 2018, 10:20

zwróccie uwage na "zasłuzony,,mon". Tak jest dalej. Loara powinna miec mozliwość prowadzenia CELNEGO ognia w czasie jazdy. To zapewni podwozie hydropneumatyczne z odpowiednim oprogramowaniem a wiec K9. Podwozia kołowego z Jelcza na 4 osiach nie ma. Trzeba by opracować ( da sie ale MON nie lubi polskich opracowań). Inne podwozia to bajki. Jak znam mon to kupia u niemców lub amerykanow

rozczochrany
sobota, 8 grudnia 2018, 01:11

@Paweł Jeśli ten zestaw ma ochraniać wojska w natarciu, obronie czy podczas przemieszczania się to jego załoga musi być odpowiednio chroniona. Nie cenisz życia żołnierzy. Poza tym gdybym walczył z samolotami i śmigłowcami w takim pojeździe to raczej kiepsko by mi szła obsługa tych systemów gdybym cały czas myślał czy do mnie albo do pojazdu w którym siedzę nie celuje snajper z 12,7 mm lub 14 mm karabinu przeciw-sprzętowego lub nie dostanę za chwilę odłamkami z rakiety lub pocisku artyleryjskiego.

Na co 2 sztuki?
sobota, 8 grudnia 2018, 00:28

A ja bym modernizowal to co jest nie wchiodzac w koszta i kupujac amunicje np do os czy bukow nowszej generacji, nawet w Chinach, maja wszystko, a drogie rozwiazania sie niesprawdzaja w malej liczbie egz. I nie wiele pomoga, a eksport owszem, jest jeszcze Ukraina, Bialoeus , Bulgaria, Izeael etc

szkoda
piątek, 7 grudnia 2018, 23:24

Pytanie dlaczego, w istocie pozostaje wołaniem na puszczy. Nima kto konfekcjonować (robić kompletacji - czy jak jeszcze inaczej oni to nazywają?). Mało tego, w systemie decyzyjno-politycznym nie posiadają kompetencji, ani w klasycznym ani w ostatnio nadanym temu słowu znaczeniu. Pan Maksio temat ogarnia więc wyszedł z tego fajny, budzący emocje artykuł, jednak nawet przesłanie go, jak proponują komentujący, w odpowiednie miejsce, mimo że spotkałoby się ze zrozumieniem, pozostałoby niezrozumiane.

Napoleon
piątek, 7 grudnia 2018, 22:02

Musi być zabezpieczone finansowanie na Polskie projekty rozwojowe. Wybrać programy gdzie mamy największe szanse rozwoju (zwłaszcza na potencjalny eksport). Nie ma cudów w offsecie niczego konkretnego oprócz zdolności serwisowych nie pozyskamy! Każdy zorientowany wie co jest w naszym zasięgu i w którym momencie opłaca się rzeczywisty transfer technologii. Spike powinien być nasz w całości, tu nie ma dyskusji. Wierze do Rosomaka i Borsuka też. Amunica ta nowoczesna wszelkiego rodzaju. Rakiety? Niech ktoś mi powie ile tego potrzebujemy, ile możemy zapłacić, ile eksportować i na koniec co za frajer sprzeda nam kluczową technologie? SHORAD, wojska lądowe i drony to jest nasz wielki rynek wewnętrzny i można na siłę Narew podciągnąć. Jesteśmy krajem lądowym i nie ma przebacz, nasze dywizje muszą być niezależne operacyjnie. Lotnictwo szybko można stracić i tak samo MW. My bronimy terytorium z potencjalnym wrogiem na styku granic. Koniec rozdrabniania! Ma być 5 dywizji na najwyższym światowym poziomie plus WOT do mniej znaczących zadań i tyle. Jeśli mówimy o SP to samoloty i OPL głównie mają wspierać WL i tyle.

GUMIŚ
piątek, 7 grudnia 2018, 17:17

Rheinmetall wspólnie z Raytheonem proponują wóz bojowy OPL zbudowany z wieży z armatą 35 mm Oerlikon (nowszy model niż 35 mm KDA) zamontowanej na KTO BOXER i oczywiście wyposażony w radar i głowicę optoelektroniczną. Wóz ten był pokazywany na Eurosatorach 2018. Światowe firmy budują już broń OPL o której my tylko gaworzymy.

Lord Godar
piątek, 7 grudnia 2018, 16:35

>>Pawel ... Każda formacja ma swoją specyfikę . Do obrony lotnisk , elementów infrastruktury strategicznej na zapleczu , w zupełności wystarczy zestaw tej klasy osadzony na podwoziu ciężarówki - jest to połączenie mobilności i ekonomii. Natomiast do oddziałów plot oddziałów zmechanizowanych bardziej zasadne jest wykorzystanie podwozi , które po pierwsze dotrzymają "kroku" tym oddziałom w każdym terenie i po drugie nie mogą być łatwe do zniszczenia , muszą mieć opancerzenie , a to wszystko ze względu na zasięg oddziaływania swoich efektorów. Powoduje on , że będą się trzymać blisko oddziałów bojowych , a to z kolei naraża je na ryzyko uszkodzenia czy zniszczenia. Nie można sobie pozwolić na ryzyko zniszczenia tej klasy pojazdu , byle serią z kałacha czy odłamkami jakiegoś zabłąkanego pocisku. Dlatego też taki pojazd powinien mieć też na wszelki wypadek sprzężony z 35-tką km 7,62 lub 12,7 mm.

Willgraf
piątek, 7 grudnia 2018, 16:34

Loara 2 z uwage na mase i uzbrojenie musi byc na podwoziu gasienicowym, reszta w stylu pancyra to inna bajka o innym zastosowaniu podobnych rozwiązań

Marek
piątek, 7 grudnia 2018, 16:08

@Troll i to wredny Zgadzam się z większością tego, co napisałeś. Nigdy natomiast nie mogłem zrozumieć, co kieruje wyborcami chcącymi głosować na partie, o których od dłuższego czasu wiadomo już bez żadnych wątpliwości, że brały rosyjskie i niemieckie pieniądze. @GUMIŚ Też uważam brak Loary 2 za grandę. Tylko, że autor artykułu jasno i wyraźnie wyłożył, że wszystko, co potrzebne do wyprodukowania takiego systemu jest już tutaj. Więc nie widzę żadnego uzasadnienia dla zakupów dodatkowych licencji. No chyba, że jakaś patria polityczna kupiłaby taką licencję, żeby zrewanżować się komuś za wcześniejsze finansowe poparcie. Z tym tylko, że w takim wypadku powinien niezwłocznie wkroczyć prokurator.

Davien
piątek, 7 grudnia 2018, 15:36

Panie vvv nigdy nie było i nie ma Stingera z głowica IIR. Najlepszą głowica jaka posiada Stinger jest dwuzakresowa IR/UV podobnie jak w Wierbie. Misdtral m jedynie głowicę IR działjąca w dwóch zakresach podczerwieni do tego Mistral to nie MANPADS, pocisk jest za ciezki do obsługi bez specjalnej wyrzutni.

Mikland
piątek, 7 grudnia 2018, 15:17

Ciesze sie że widze tu tyle zainteresowanych ludzi :) jednak nie wszystko stracone.

dropik
piątek, 7 grudnia 2018, 15:04

technologia naprowadzania pioruna to za mało dla takiego pocisku. Musi ona być bardziej wyrafinowana. Sam pomysł PK6 jest poroniony z racji na bodaj 3 silniki i mały zasięg samego pocisku. nie ma sensu robienie czegoś co będzie miało mniejszy zasięg niz 10-15 km.

Andrzej polskiego brzegu
piątek, 7 grudnia 2018, 14:56

Panie Komadorze. skoro Tryton jest? testowany na "Kaszubie" (zdaniem aktywisty marynisty -CB- nieudany ten orp) to dlaczego uwalono go dla Wojska Polskiego? i PRZEZ kogo, powody...

Pawel
piątek, 7 grudnia 2018, 13:23

Wszystko sie zgadza tylko ze winno byc na podwoziu Jelcza a nie KTO - jaki sens jest montowac to na KTO?Jaki jest sens dopancerzac i tworzyc koszta? Nikt chyba nie mysli o uzyskaniu wozu do wsparcia piechoty tylko do obrony PLOT. Problem jest integracja projektu i koordynacja kilku supplierow. Do tego brakuje dodatkowych firm koordynatorow z z systemami ERP zarzadzajacymi ETRS DVP DFME etc etc

efgwr
piątek, 7 grudnia 2018, 13:16

Jakoś to będzie Polacy...jakoś to będzie....

asd
piątek, 7 grudnia 2018, 13:00

@ewtert Z budowaniem prototypu, bez gwarancji zamówień z MON bym nie szalał. To nie są tanie rzeczy jak to ktoś powiedział, i już raz HSW zaryzykowała z gąsienicowym podwoziem pod wieżę Raka i jak dotąd nikt tym zainteresowany nie jest. Z zakładu ledwie przynoszącego zysk, do upadłości jest krótka droga, a takie ryzykowanie na własny koszt, bez jakichkolwiek gwarancji rządu(gdzie łaska Pańska na pstrym koniu jeździ), jest skrajną nieodpowiedzialnością.

zxc
piątek, 7 grudnia 2018, 11:59

Osę można zastąpić TYLKO odpowiednikiem na PŁYWAJĄCYM podwoziu. W przypadku tego pojazdu pływanie jest jego głównym atutem. Oczywiście inne niepływające podwozia też powinny być wprowadzone, ale równolegle, bez rezygnacji z pływającego egzemplarza. Do ochraniania Krabów wyrzutnia powinna bazować na skróconym(raczej wyrzutnia będzie lżejsza od wieży kraba, więc można to pudło trochę zmniejszyć) podwoziu Kraba. Do ochraniania czołgów powinno być zaadoptowane podwozie czołgu(tak jak w prototypie loary). Dlaczego? - Wspólne części zamienne z ochranianymi pojazdami ułatwiają logistykę i serwis. Do towarzyszenia mobilnym kołowym jednostkom zdolnym do pływania powinno być to na kołowym podwoziu pływającym(w miarę możliwości bazującym na wspólnych podzespołach z KTO), żeby zachować mobilność również na drogach. Do wspierania BWP Borsuk powinno być na podwoziu borsuka itd. Do ochraniania konwoju ciężarówek wyrzutnia powinna mieć podwozie Jelcza, żeby nie rozjeżdżać gąsienicami ulic w czasie pokoju itd. Tak to powinno wg mnie wyglądać. Nie ograniczać się do jednego podwozia, ze wszystkimi zaletami, ale i wadami tego rozwiązania, ale adoptować różne podwozia w zależności od tego gdzie które są używane. Jeśli uda się zaprojektować odpowiednio uniwersalny moduł, łatwy do integracji na ciężkich, oraz lżejszych pływających podwoziach, to jest szansa, że jakiś zagraniczny klient się tym zainteresuje i zechce to zainstalować na własnym podwoziu(każdy chce jak najbardziej integrować sprzęt z własnymi podwoziami, więc nie ma co liczyć na zakup całego pojazdu a jedynie modułu uzbrojenia).

C4ISR
piątek, 7 grudnia 2018, 11:13

MANPADS i środki zakłócania bazujące na technologii DIRCM Analiza możliwości pozyskiwania przez MON systemów obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu zapewniających zdolność bezpośredniej ochrony wojsk własnych nie może bazować jedynie na funkcjonalności i parametrach taktyczno-technicznych uzbrojenia przeciwlotniczego a powinna uwzględniać posiadany potencjał, zdolności i kierunki rozwoju w zakresie systemów obrony statków powietrznych potencjalnego przeciwnika. Chodzi głównie o nowe technologie bazujące na technologii DIRCM (Directional Infrared Counter Measures ). Oprócz firm zachodnich takich jak Leonardo, Elbit Systems, Northrop Grumman, ITT Corporation, i BAE Systems, technologię DIRCM operacyjnie opanowali Rosjanie wdrażając seryjnie system President-S (Vitebsk) wraz z głowicami L-370-5, L370-E8 itp., na śmigłowcach: Ka-52, Mi-35, Mi-17, Mi-24. Skuteczność systemów obrony statków powietrznych wyposażonych w głowice śledząco-zakłócające wykorzystujące technologie DIRCM, jest wysoka zwłaszcza w relacji do rakiet MANPADS wyposażonych w detektory 1-3 generacji. Co potwierdza również decyzja MON o doposażeniu polskich statków powietrznych do transportu VIP w systemy zakłócania MUSIC firmy Elbit. W związku z powyższym pozyskiwanie na potrzeby MON lub rozwój narodowych rozwiązań w zakresie systemów MANPADS, powinien uwzględniać doposażenie rakiet MANPADS w głowice śledząco-naprowadzające bazujące na detektorach macierzowych nowej generacji, co pozwoliło by umożliwić analizę nie tylko sygnałową i widmową ale również obrazową celu, co zwiększa odporność na zakłócenia generowane przez urządzenia zakłócające wykorzystujące technologię DIRCM.

ewtert
piątek, 7 grudnia 2018, 11:12

Opracowanie czegoś takiego przez polski przemysł nawet bez decyzji MON i dialogów technicznych jest mozliwe i celowe. HSW daje podwozia, koreańczyka i/lub rosomaka, mesko rakiety, do tego działko, optoelektronika, radary i elektroniczna lanca. Pieniądze też są, bo HSW i chyba też PGZ mają zyski, i to całkiem niezłe. Tym bardziej, że taki system to świetna reklama polskich możliwości z zakresu OPL, i na pewno sprzedawalna. Należy też dodać, że o ile czołgi, woz bojowe, działka, okręty, produkuje wiele krajów i rynek jest nimi zawalony, o tyle dobrych OPL, wcale tak dużo na rynku niema. Tak więc oczekujemy co najmniej prototypu na następne targi w Kielcach.

dinozaur
piątek, 7 grudnia 2018, 11:04

Szkoda pieniędzy , w warunkach wojennych zakłócenia sparaliżuja nasze zabawki . Wystarczy przypomnieć inwazje w Iraku , podczas której super sprzet radzieckiej produkcji był slepy i bezbronny. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest inwestycja w indywidualne środki obrony przeciw- lotniczej na wzór szwajcarski. wojska terytorjalne juz są ale trzeba w nie zainwestować i opracować szczegółowe procedury walki w warunkach postawienia zakłoceń przez przeciwnika.

Dumi
piątek, 7 grudnia 2018, 10:55

Artykuł, który czytasz z wielką przyjemnością. Pomysł pana Dury WARTY rozważenia. Smaczku dodały informacje dot. naszych rakiet grom i piorun. Warto by rząd zwiększył finansowanie PK - 6 i już zaczął myśleć o rakiecie krótkiego zasięgu 20 - 30 km zasięgu.

Ernst Junger
piątek, 7 grudnia 2018, 10:10

Osadzenie radaru wykrywania Bystra na każdym pojeździe mocno zawyżyłoby cenę całego programu. Zamiast tego można pójść za rozwiązaniem Turcji jak w systemie Korkut, gdzie na trzy pojazdy bojowe przypada jeden z radarem wykrywania (pojazd dowodzenia i kontroli).

dopracy
piątek, 7 grudnia 2018, 09:33

Do roboty proszę! nie nawalcie i okażcie się sprytniejsi od globalnych cwaniaków. więcej kasy dla polskiego przemysłu więcej pieniędzy dla Polski i trochę duma, że jednak coś umiemy zrobić, a nie tylko negocjujemy nieudanie offset żeby pozyskać jakąś technologię. Chińczycy zabrali się ostro do pracy, nie wiem czy etycznej, ale szybko rozwijają swoje technologie nie czekając na "offsety".

-CB-
piątek, 7 grudnia 2018, 09:28

@JSM - przecież IU działa na podstawie rozporządzeń MON i jest od MON w 100% zależny, a obecnego szefa powołał właśnie AM.

Infernoav
piątek, 7 grudnia 2018, 04:20

Nie stać nas na takie systemy. Lepszym wyjściem jest lekki system na bazie podwozia kołowego. Z maksymalną oszczędnością w tym zakresie. Do tego lekka wierzą wyposażona w głowicę optoelektroniczna, działa 35mm i rakiety. Nośnik powinien być tani i mobilny. Broń Boże ciężkie podwozie K9, którego koszt zabije program. Co do radaru to zależy czy ma to być system samodzielny czy wczepiony w system Poprad. W drugiej wersji może on korzystać z radarów jakie są dostępne.

JSM
piątek, 7 grudnia 2018, 03:07

Aktualnie problem jest jeden, nazywa się Inspektorat Uzbrojenia. Antoni nie zdążył zrobić wszystkich koniecznych porządków i tak zostało.

Wojciech
piątek, 7 grudnia 2018, 02:58

@SAS, 120 Gromów w partiach po 40 sztuk co kilka lat to na pewno nie do walki. Tylko do testów.

x
piątek, 7 grudnia 2018, 01:04

Szczerze ? dobrze się może stało że Loara nie została wdrożona. Wszystko dlatego że nasza radiolokacja wtedy raczkowała i całość optoelektroniki i radiolokacji byłaby francuska bądź szwedzka. Dziś możemy pokusić się o budowę całości w oparciu o polską technologię. Dziwi bierność decydentów ale zapewne czekamy 2gi etap Wisły i offset dla Narwi a ta czeka na IBCS. Słowem nie doczekamy się a technologie mamy !!!c

eh
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:56

dlaczego nikt nie pisze o wypadku amerykanskiego mysliwca w Japonii? cwiczyli tankowanie w locie

vvv
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:53

ten mistyczny grom-m ktory jest gorszy od mistrala-2 oraz najnowszego stingera ktory moze miec glowice od aim-9x, oraz wierby. grom-m to bardzo malutki, leciutki i wolny manpads. loara 2 moze byc oparta o podwozie k9 ktore jest idealne do tego, 2x35mm, radar + opto z termo, oraz 4x rakiety camm. podwozie udzwignie taka mase i zachowa wysoka mobilnosc.

Wojmił
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:45

Bardzo dobry artykuł!!! przypomnę, że na początku lat 90tych XX wieku był program obrony plot w oparciu o szwedzkie i południowoafrykańskie rozwiązania - z podziałem na wozy artyleryjskie i rakietowe... Oczywiście z powodów finansowych... I teraz: armata kal 35 mm jak Loara + Gromy oraz wóz z nową rakietą (np 8 sztuk) większą niż Grom - taki zestaw w liczbie 2x 35 mm i 1x rakietowy plus radar/dowódca byłby wymarzonym zestawem obronnym krótkiego zasięgu... wpiętym w cały system... Oby ktoś wreszcie zdecydował... praktycznie wszystko można produkować w Polsce... a podwozie? Anders, Borsuk lub z Kraba, w gorszym przypadku Rosomak obniżony za stanowiskiem kierowcy...

Zasłużony urzędnik MON
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:29

Teorii o uzdrowieniu ciąg dalszy. Wiecie ile lat czytam takie "analizy" o strategicznych programach za Wasze pieniądze? W każdym jest siano o możliwościach przemysłu, rozwoju w stronę rynków eksportowych i "kodach źródłowych". Naprawdę nieważne jest gdzie jest wyprodukowana broń, która chroni Twoich żołnierzy w czasie konfliktu. Ważne że działa i jest narzędziem w ich ręku, a nie służy do napychania patologii państwowej zbrojeniówki.

Ziem
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:19

Wywalili tyle forsy na tą archaiczną, holowaną pukawkę pt. Pilica, że na takie coś co było by o wiele, wiele rozsadniejsze nie starczy już pieniędzy..ale co ważniejsze w Radomiu znają tylko kaliber 23mm.

Davien
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:08

Przemo, Pancyry w Syrii w stosunku do dronów poległy na całej linii i to opinia Rosjan wiec znowu ...Nie zestzreliły ani jednego amerykańskeigo pocisku manewrujacego wiec naprawde mniej Sputnika więcej realnego swiata. Co do tej słynnej sceny na lotnisku w Damaszku to ten Pancyr był wyłaczony w srodku ataku przeciwnika??? To po co biegł do pojazdu zołnierz??? Mysl; trochę.

Davien
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:05

Panie Covax, PancyrS1 nie jest w stanie zwalczać żadnych pocisków balistycznych ani artylerii rakietowej, nie po to ten system powstał. Ma zwalczac samoloty, smigłowce UAV, manewrujace i niektóre rodzaje amunicji precyzyjnej. Jest w stanie naraz teoretycznie naprowadzać 4 rakiety radarem ale odpalane sa 2 pociski 57E6 na jeden cel czyi praktycznie zwalcza 2 cele. System optroniczny jest w stanie sledzic jeden cel i zwalczac go przy uzyciu dziąłek. Wiec panie Covax nie przechwyci nawet jednego pocisku z HIMARS, radar pancyra wykrywa na 20km cele o RCS 2m2. Do celów do jakich go przeznaczono to niezły system ale do zwalczania balistycznych nie nadaje sie zupełnie.

pan mijagi
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:03

ehh, ciezko mi to sobie wyobrazic. skoro juz mowa byla o koreanskim podwoziu to niech kupia gotowy system od korei, bo ci zdaje sie taki maja - biho. kolejna sprawa - zastanawiam sie dlaczego u nas maja takie dziwne podejscie, zeby nosnikiem malej rakietki manpads byla jakas wielka opancerzona terenowka, gdzie mozna by to odpalac z terenowego pickupa. po co przeplacac?

w
czwartek, 6 grudnia 2018, 23:01

ja jestem "w' bez kropki

w
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:58

Ale nasz MON nie jest zainteresowany tym. Jak amerykanie opracuja to kupimy. Z KDA bawimy sie juz 20 lat, podwozie takie jak koreańskie mozna było próbować zrobic samemu ( wiedza i mozliwosci były). Ale nie miało byc polskiego przemysłu o te jego resztki sa problemem dla MON który tworzy tylko ładnie nazwana programy-dłuuugo i do niczego). Wystarczy poczytac co próbowano zrobic u nas w dziedzinie rakiet i dział w latach 50/60-tych. Wszystko musimy zaczynac od poczatku, u nas nie ma rozwoju od jednej konstrukcji do nastepnej, bez końca....

mms
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:54

Nic tylko rozpocząć program :)

Arczik3
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:27

Chcieli wspierac Polski przemysł to taka opcja jest idealna...szkoda ze na artykule się zakończy znając nasze realia

kanonier
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:26

Loarę niemal 20 lat temu ukatrupił ówczesny MON z powodów bliżej nieznanych.Oficjalnie to za kosztowny system i nie umiano zdecydować się na rakietę. A przecież było wiadomo,że wypada ZSU i OSA. Dziś powrót do Loary to przykład, jak nasi kochani wodzowie nie są w stanie myśleć o te 20 lat do przodu. Podobnie zrobiono z Andersem, którego niebawem rozpoczną produkować np.Koreańczycy.

Mariusz
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:23

Bravo! Świetny artykuł, mam nadzieję iż ktoś w MON pochyli się nad nim i wyciągnie właściwe wnioski. Całkowita niezależność od krajów trzecich i jeszcze możliwość eksportu.

Marek1
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:23

Brawo p. komandorze - NARESZCIE ktoś się odważył napisać jak wyglądają realne możliwości polskiego przem. zbrojeniowego w kwestii produkcji mobilnych syst. VSHORAD i SHORAD dedykowanych dla ochrony przemieszczających się jednostek WP. Naprawdę wiele b. dziwnych rzeczy i "zjawisk" występujących w MON, WP i na styku armii i przemysłu da się od biedy wytłumaczyć powszechną głupotą, dyletanctwem i ekstremalnym brakiem kompetencji decyzyjnego personelu z nadania polit. w/w instytucjach. Ale TO co się dzieje ostatnio(a w zasadzie NIE dzieje !!) w kwestii braku pozyskiwania systemów obrony powietrznej dla WP już NIE mieści się w kategoriach spowodowanych głupotą polityków, którzy obsiedli wszystkie istotne stołki. Pora najwyższa nazwać to po imieniu - wrogą działalnością agenturalną, prowadzona od wielu lat przy pełnej bierności(aprobacie?) służb i władz Państwa.

LOL
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:21

Odnoszę wrażenie że ta "analiza" miała na celu przeforsowanie tak drogiego systemu jak to tylko możliwe- wszystko w jednym- ciężkie i drogie podwozie K9, armata+rakiety, własny radar, własna głowica optoelektroniczna. Świetny sposób by odpowiednie spółki sporo zarobiły... Oczywiście tylko na demonstratorze, bo tak droga platforma skończy dokładnie tak jak Loara- na śmietniku.

Żołnierz
czwartek, 6 grudnia 2018, 22:02

"........że polskiemu wojsku w ogóle nie zależy, by taką produkcje w kraju uruchomić." O jakim wojsku Pan pisze Panie Komandorze? Bo Polskie Wojsko z radością powitało by nowy, nowoczesny sprzęt.

podatnik
czwartek, 6 grudnia 2018, 21:23

licencyjny zakup 35 - ile to już lat....

Marick
czwartek, 6 grudnia 2018, 21:01

Bardzo dobry artykuł ! Brawo Max ! Może kogoś z MONu "olśni" Pozdrawiam

Olender
czwartek, 6 grudnia 2018, 20:36

Miło się czyta i jak zawsze pozostaje pytanie... why?

Tex
czwartek, 6 grudnia 2018, 20:36

No proszę... również posiadamy rozwiązania techniczne które nie posiadają ANALOGÓW na świecie :) Nie wdrażamy ich bo prawdopodobnie nie chcemy napedzać wyścigu zbrojeń. Nasza zbrojeniówka nie jest w stanie samodzielnie niczego większego wyprodukować. Owszem poszczególne komponenty jak najbardziej ale jak trzeba to złożyć do kupy to zaczynają się schody.

Rzeszow
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:56

Za co.....kasy brak

df
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:51

Jeśli chodzi o efektory to KDA i amunicja programowalna już w zasadzie są. Samo działko nie powala szybkostrzelnością, automat jest duży (większy niż rosyjskie 30tki) ale właściwości balistyczne ma przyzwoite. Na Trytona i do CRAM się nada. Rakiety ? Grudziądz ma rozpracowaną 33M3 Osy tak więc można użyć moduł radiokomendy do korekcji w nowym efektorze. Sam stary efektor Osy nie nadaje się do zwalczania wysokomanewrujących celów (7G) a z PK6 problem podobno wynikał ze sterowaniem (tam próbowano zastosować gazodynamiczne ?), ideałem byłoby wektorowanie ciągu. Niezbyt szczęśliwy był proponowany system korekty na bazie lasera. W zasięgu polskiej myśli technicznej jest efektor porównywalny z Umkhonto. Radiokorekta z Osy (lub cyfrowa) lub INS i moduł naprowadzania IR. Pełna zgoda z autorem że potrzebujemy dodatkowego piętra między VSHORAD (Piorun, Biała, Poprad, Pilica) a SHORAD (Narew). Zyskanie przez polski przemysł kompetencji do produkcji rakiet o pułapie >10km bezcenne !. Forumowicz @MAZU pisał o wykorzystaniu rakiet 122mm do zwalczania celów powietrznych. Bardzo ciekawa koncepcja warta zainteresowania przez MON.

Mg
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:50

Panie, Pan nie zna nowoczesnej armii. Na samochodowym podwoziu nawali kicha, zabraknie oliwy a tak to podczepi się działka 23 mm do koni i wiiooo ;)). A tak na poważnie to szkoda gadać

asf
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:45

Brak zamówienia MON, na Loarę2 to jest najlepszy przykład indolencji MON-u! Ten pojazd powinien być już dawno opracowany i być teraz wdrażany!

Covax
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:25

Panie say69mat: Pencyr nie jest tutaj przedstawiony jako szczyt efektywnosci, tylko jako przyklad wysokomobilnego hybrydowego sytemu do zwalczanie srodkow napadu powietrznego i cram. Pencyr wedlug wiki potrafi przechwycic cele do 1300 m/s i nie pamietam ale chyba 6 kanałow naprowadzania. Pocisk GLMRS lub Feniks leci okolo 1000 m/s, wiec teoretycznie jest w stanie przechwycic salwe z jednej nowej I super fajnej wyrzutni Himars ( nie mowie ze praktycznie, choc latwiej wykryc szybki pocisk niz wolnego drona )na dodatek ordynalnie tanimi rakietami ( naprowadzanie radiokomendowe, bez najdrozszej glowicy samonaprowadzajacej ). Co do "sterydowania" pioruna mogło by to dać ciekawy efekt "Polskiego Irys-T" grom waży niecałe 11 kg ( nie chce mi sie szukac ile waży piorun ) przy podniesieniu masy pieciokrotnie, mozna powiekszyc zapas paliwa, powiekszyc matryce i zwiekszyć zapas chłodziwa, dołożyc data linka i koniec. FPGA to nie IIR ale prawie prawie. Swoją droga to dobra baza wyjsciowa do innych typów broni naprowadzanej termicznie. Tylko jest ciagle jeden problem w takim przypadku. A tym problemem jest Polska produkcja, to tak ostatnio nie modne, mowić o Polskich kompetencjach w technologi rakietowej.

df
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:10

To oczywiste że polski Piorun bije na głowę rosyjską Wierzbę. Rosjanie wspomagają się trzecim pasmem (UV) a nasz Piorun ma FPA na fotodiodach z zaawansowaną obróbką sygnału. Wszystkie elementy w tym wzmacniacze są produkowane (i rozwijane !) w Polsce. W Polsce powstają energooszczędne fotodiody i tworzone są algorytmy naprowadzana a w programowaniu Polacy są wyjątkowo zdolni. Obydwa manpadsy pochodzą od tego samego wyjściowego efektora i stabilizują w identyczny sposób oscylacje stąd w miarę równy minimalny pułap zwalczania obiektów ok 10m. W optoelektornice bijemy Rosjan w przedbiegach (PCO ma się czym pochwalić, rozwiązania na detektorach 3ciej generacji) w radiolokacji od dawna stosujemy aktywne ściany z modułami GaN. I znowu siłą polskiego rozwiązania jest algorytmika gdyż polscy programiści są w stanie wyciągnąć absolutne maksimum ze sterowanej aktywnie ściany radaru AESA. Bystra ma funkcjonalność CRAM i zaryzykuję stwierdzenie że bije na głowę nie tylko rosyjskie radary ale rozwiązania Raytheona takie jak Sentinel. Problemem są efektory choć i tutaj mamy w zasadzie wszystko .. to temat na następny komentarz :)

fggf
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:02

Pytanie jest do przemysłu, dlaczego czeka na armię, i urzędników - zamiast samemu wykonać co najmniej prototyp i poprostu spróbować sprzedawać. Tak właśnie robią Czesi, nie czekają na swój rząd, tylko badają rynek, produkują i sprzedają.

Przemo
czwartek, 6 grudnia 2018, 18:58

@say69mat, a to ciekawe, co wiadomo nt pancyrów w Syrii, po za tym że zestrzeliły dziesiątki dronów i nie wiadomo jaką część amerykańskich i izraelskich pocisków ? Bo to że żydzi udostępnili filmik jak coś dolatuje do wyłączonego pancyra, to trochę mało żeby pisać że zestaw jest do niczego, bo do tego się sprowadza ten tok myślenia ;)

MI6
czwartek, 6 grudnia 2018, 18:19

W tekście jest mowa o wielu zakupionych licencyjnych rozwiązaniach (oerlikon, podwozie od Koreańczyków) albo nie zauważyłem albo nie ma tam żadnych cudownych rozwiązań które sprzedaliby nam Amerykanie. Wiec po kiego grzyba na siłę kupujemy sprzęt amerykański ktory wiadomo ze bedzie bez offsetu skoro możemy szybciej i taniej i z korzyścią dla przemysłu kupowac rozwiązania gdzie indziej. Tylko dlatego zeby Amerykanie u nas stacjonowali!

DR
czwartek, 6 grudnia 2018, 18:12

Artykuł na wysokim poziomie, gratulacje dla autora!

Troll i to wredny
czwartek, 6 grudnia 2018, 17:44

Pokuśmy się o retrospekcję...jest rok (bodaj) 1990 - ,,nowo powstała" (chodzi o nazwę, a nie kadry) formacja polityczna ,otrzymuje z Moskwy 1,2 mln USD ...pożyczki. Mniej więcej w tym samym czasie (jak się dowiemy w 2014 r.) niemiecki wywiad ,przez CDU udziela wsparcia innej ,,polskiej"(taki żart) partii politycznej pożyczki w wysokości miliona ówczesnych marek. Zapewne jeszcze kiedyś dowiemy się czegoś i o amerykańskiej agenturze wpływu...ale na to musimy zaczekać. Jeśli mnie pamięć nie myli cały program PZA Loara to lata "90...i już nic nikogo nie powinno dziwić. Agentura rosyjska sabotowała naszą armię i nasz przemysł ,gdyż Polska jest elementem militarnie (i nie tylko) wrogim. Agentura Niemiecka doprowadziła do wyniszczenia naszej gospodarki (konkurencja ekonomiczna) zgodnie z doktryną państwa pomocniczego budowaną jeszcze przed I WŚ...a później twórczo rozwijaną. Nasza ,,opozycja" musiała funkcjonować (nawet jedzenie fortunę kosztuje w kraju z butami na kartki) ...Ktoś musiał organizować pieniądze (a nie był to św. Mikołaj), ktoś organizował przerzut przez najlepiej strzeżoną granicę na świecie...ktoś kupował (miał dostęp i wiedzę) farbę drukarską , powielacze, łączność,...poczta dyplomatyczna nie była narażona na karę śmierci... Wy się dziwicie, że w Polsce nie możecie ruszyć z projektami konkurencyjnymi dla np. amerykańskiego przemysłu wojskowego ?! Wyzerujcie klasę polityczną, a ruszycie z kopyta. Wy się dziwicie, że w ciągu kilku lat Polska straciła bilion zł ,a w ciągu trzech dekad ciężkie biliony?! Dziwcie się dalej, to Was zagłodzą. Tyle laik i ignorant

w.
czwartek, 6 grudnia 2018, 17:35

parę dni temu pewien list wystarczająco wyjaśnił problem. Pani Ambasador wyraźnie napisała czego życzy sobie Pan zza Oceanu. Finlandia tez wykonała polecenie.

cooky
czwartek, 6 grudnia 2018, 17:31

no i co na to szanowny MON??? - ano przeanalizowalismy i zakupimy sprzęt w USA bo to nasi najwieksi przyjaciele....

Kiks
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:43

@Fanklub Daviena system który nie odróżnia ptaków od dronów?

Kokos
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:42

Klimek te socjale ktòre wymieniasz to ròwnież podwyżki w wojsku 500+ i wszystkie niepotrzebne przywileje socjalne. Jakoś dużo ludzi nażeka, ale ciekawe kto zrezygnował z pieniążkòw, przywilejòw itp. Niech zabiorą wszystkie przywileje wszystkim. Budżetòwka to są właśnie wyborcy.

SAS
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:31

W jakim celu Amerykanie zakupili 120 rakiet GROM? Do testów, do walki, czy dla państw trzecich? Sensacyjna informacja o której w mediach cisza.

czepialski
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:28

Panie Komandorze nic dodać mała uwaga nie polski Pancyr tylko LOARA-2+ ten plus to za lance ;) dla pana.

kim1
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:26

"do boju MON!". Masz rację. Tylko, że MON i Premier artykuł przeczytają i odłożą a/a. Koniec marzeń. Taka jest nasza rzeczywistość odnośnie podejmowania decyzji w sprawie obronności naszego kraju. To samo jest w tym konkretnym wypadku. Przecież działający egzemplarz Loary jest od dawna. I co z tym zrobiono? Nic znajduje się od wielu lat w "zamrażarce". Niemoc decyzyjna.

SAS
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:21

Gdzie są te Pioruny? Czy ktoś je widział na oczy?

Gość
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:21

Nie podzielam opinii z artykułu. System Poprad i Pilica jeżeli będą w naszej armii w odpowiedniej ilości ,wykonają swoje zadanie i niema potrzeby by budować polskiego Pancyra. W mojej opinii na obecnym etapie ważniejsze jest to , byśmy posiadali systemy OPL o większym zasięgu Jak Narew i Wisła. Dobrze by było , by rakiety do Narwi były nie tylko montowane w Polsce ,ale także produkowane.

BuBu
czwartek, 6 grudnia 2018, 16:08

ja podejmuję decyzję, budować ! na podwoziu K9 a rakietę o pułapie 15 km też mamy i nazywa się bigos 4

-CB-
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:57

Pytanie, czy to wszystko działa tak, jak powinno. My niby wszystko mamy, a jak się zacznie wnikać głębiej, to wszędzie jakieś niedoróbki. Taki Kaszub wozi już tego Trytona prawie 3 lata, jakoś końca testów nie widać i nikt też nie chce ujawnić jak to naprawdę przebiega. Wiem, że teraz we wrześniu byli znowu na poligonie na testach, więc chyba nie wszystko tam jest w porządku. Z tego co się orientuję, to na następnych Kormoranach też na razie go nie będzie. Tak samo były przecież problemy z Piorunami.

dim
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:51

zwróćcie Państwo uwagę: @Marcin Pakuła: Kasa dawno rozeszła się na rzeczy niepotrzebne.

AZIA
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:48

Przemyśl proponował już Loare 2 na podwoziu od Kraba. Tylko model nie posiadał rakiet ale gdyby tak zbudowano go w zestawie artyleryjsko rakietowy było by coś fajnego może nawet na eksport.

smiley
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:46

Close-in weapon system moga zbudowac. na okrety czy do zabezpieczenia pozycji na ladzie np lotniska. nad czyms takim powinni popracowac wielkosci kontenera z mozliwoscia mobilna.

Willgraf
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:45

brak rozwoju Loary II to jawny sabotaż ....system z amunicja programowalna bez problemu niszczy każdy desant w powietrzu ....czyżby ktoś się właśnie bał takich zdolności Polskiej Armii - kto w MON TORPEDUJE Loarę II oraz kto boi się ZDOLNOŚCI PRZECIWDESANTOWYCH w WP ?

Kris
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:42

Z calym szacunkiem dla autora tego artukulu ale na lamach tego dziennika juz kilkakrotnie czytalem o tym pomysle wychodzcym od czytelnikow. Artykul jest jedynie bardziej rozbudowany i szczegolowy. Wracajac do samego pomyslu to powinien byc zrealaizowany kosztem takich dziwnych programow jak Pylica. Zawsze sie zastanawialem dlaczego woskowi nie chcieli rozwijac Bialej. Jesli ktos ma to robic to tylko Radwar i HSW... Pozdrawiam

Lord Godar
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:37

To , że mamy zdolności stworzenia tego typu zestawów p-lot , to już dawno wiadomo. Już udowodniono to przy modernizacji baterii S-60 , modernizacji "Szyłki" do wersji "Biała" , stworzeniu artyleryjskiej "Loary" , a teraz kolejnych nowszych zestawów takich jak "Poprad" czy prototypowe zestawy artyleryjskie oparte na działkach 35 mm. Tylko pytam ... Co z tego ? Skoro nie zamawiamy i budujemy nowoczesnych typów tej klasy broni tylko nadal klepiemy zestawy oparte o działka 23 mm ? No dobrze ... Tym zakładom potrzebny był zastrzyk finansowy i pieniądze na dalsze funkcjonowanie . No ale dlaczego nie poszły przy tym jednocześnie decyzje przyszłościowe , które by wygenerowały nam następców już użytkowanych od wielu lat porosyjskich zabytków? Czy komuś nie zależy na tym aby przemysł i armia coś stworzyły i miały ? Czy komuś zależy aby nie stworzyły i armia ich nie miała ... Podstawy są jak autor pisze i to niezłe , wystarczy tylko te klocki odpowiednio złożyć i doszlifować . Już dawno pisałem , że podwozie K-9pl idealnie się nadaje pod zestaw p-lot zrobiony na wzór artyleryjskiej ciężkiej "Loary" , a podwozie kołowe 8x8 też się znajdzie . Te dwa zestawy powinny być oparte o układ 2x35 mm plus tymczasowo "Pioruny" , a potem dodatkowo rakieta zasięgu min. 10 km , z dalszą możliwością przenoszenia "Piorunów" na cele , które był by odpowiedni czy w razie chwilowego braku większych rakiet. Natomiast potrzebujemy jeszcze odchudzonej wersji z 1 działkiem 35 m plus rakiety w mniejszej ilości dla pododdziałów kołowych na KTO "Rosomak" . Nasze 35-tki z amunicją programowaną , mogą być bardziej skuteczne i ekonomiczne w użytkowaniu niż "Pancyr" z tymi swoimi organkami z 4 działek plującymi zwykłą amunicją . Tylko , że trzeba chcieć , podejmować decyzje i działać , bo uzyskanie finalnego produktu i jego wprowadzenie do linii też trochę czasu zajmie.

Ja66
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:37

Od trzech lat nic nie dzieje się w sprawie Kryla, który w porównaniu z Loarą nie jest w ogóle skomplikowany więc to pokazuje jakie są szanse na rozpoczęcie tego projektu. Tak na prawdę armata AG-35 wraz z zestawem Grom/Piorun, radarem Bystra i optoelektroniką mogła by zostać osadzona na podwoziu Jelcza i byłby Pancyr jak znalazł. Ale to przewyższa możliwości intelektualne Inspektoratu Uzbrojenia i MON.

say69mat
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:26

Jednej rzeczy nie jestem w stanie pojąć - mianowicie - dlaczego tym etalonem efektywności systemów opl ma być system Pantsir??? Skoro wszelkie działania sił powietrznych USA i Izraela w Syrii świadczą jednoznacznie, że system Pantsir, nie jest systemem opr/opl na miarę potencjału zagrożeń. Generowanych przez systemy balistyczne i aerodynamiczne znajdujące się na wyposażeniu IDF czy też w zasobach arsenałów USAF/USN. Po drugie, zasadniczym problemem - w warunkach naszego teatru działań wojennych - jest brak systemów defensywnych zdolnych do niszczenia celów balistycznych w terminalnej fazie lotu. Czyli popularnych systemów CRAM, stanowiących główne zagrożenie dla ludności cywilnej i jednostek wojskowych na tzw ścianie wschodniej. Stąd zasadniczym przemysłu i instytutów badawczych jest opracowanie przeciwpocisku na miarę MHTK/Tamir o prędkości lotu rzędu 3000/3500 km/h. Zdolnego do obrony bezpośredniej obiektów o znaczeniu militarnym, infrastruktury oraz skupisk ludności cywilnej. Ponad wszelką wątpliwość system Pantsir nie jest tu systemem na miarę potrzeb i potencjału zagrożeń

cosma
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:24

no i co na to decydenci od medali i gadania czego to oni dobrego nie robią nie robiąc nic

do boju MON!
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:20

I właśnie o TAKIE ANALIZY i wnioski prosimy jako czytelnicy -> wyślijmy ten artykuł do MON i premiera... to nie tylko wzmocnienie obrony mobilnej wojsk i Polski jaki kraju - ale potencjalnie GENIALNY INTERES dla naszego kraju... (wnioski są powalająco przekonujące w każdej z dziedzin w tym ekonomicznej!)

mgr andrzej pakuła
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:15

kasa juz sie dawno rozeszla na rozne niepotrzebne rzeczy

gel
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:13

tak być powinno już dawno i eksportowalibyśmy Loary min do Indii które swego czasu był poważnie zainteresowane wyrobem. Ale u nas co, samowola urzędników wojskowych a raczej bezwład i pewnie lobbig obcych państw

Covax
czwartek, 6 grudnia 2018, 15:08

Nic z tego nie bedzie, a powiem wiecej "w ramach pilnej potrzeby operacyjnej SZ RP kupia stingery" na D24 był artykuł o tym że żolnierze nie pamietej ktorej jednostki skonczyli certyfikowany kurs na operatorow stingerow. A za niedlugo stinger bedzie zwalczał cele od 10m. Offset za wisłe musi być !

Paweł P.
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:58

Pomysł dobry, jestem na tak – choć konkluzja na końcu, sam nie wiem – elementy się budują, myślę że nie jeden jest pomysł.

Gracz
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:40

A czyli Amerykanie za kilka lat będą produkować własne pioruny.

Mazur
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:19

Nie podjęto decyzji bo w Polsce panuje wszechobecna biurokracja, nepotyzm i w coraz mniejszym stopniu korupcja. Zaczną o tym myśleć jak na zachodzie będą już gotowe zestawy na sprzedaż i na eksport. Wtedy opracują ale będzie to już technologia przestarzała i najpierw będzie trzeba nią nasycić własne wojska a potem już nie będzie zainteresowania przez rynki zewnętrzne.

Dumi
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:18

Swojego czasu minister Kownacki wspominał, że Polska mogłaby najpierw zacząć od Narwi przed Wisłą. I to w mojej ocenie byłoby lepsze dla nas a zwłaszcza dla naszego przemysłu zbrojeniowego. Irytuje mnie kupowanie wszystkiego od USA bo amerykanie z REGUŁY NIE DZIELĄ SIĘ TECHNOLOGIĄ, więc nie płaczmy, i nie róbmy wielkich oczu, że offset jest słabiutki jak w przypadku Wisły. Tak to jest jak ślepo, w mojej ocenie szaleńczo, wpada się w ramiona amerykanów. Czy nasi decydenci w ogóle zastanawiają się co będzie jak w USA prezydentem zostanie ktoś pokroju Obamy, czyli będzie miał Polaków w głębokim poważaniu??? Jeżeli dodamy do tego, Fort Trump, to amerykanie mają nas jak pajacyka na sznurkach. Bezpieczeństwo??? Owszem są nam potrzebni i bez nich leżymy, ALE WSPÓŁPRACUJMY Z NIMI RACJONALNIE A NIE JAK ZALĘKNIONE DZIECI. Jeżeli dodamy do tego słynne słowa ministra Błaszczaka " Robimy wszystko, aby w Polsce powstał Fort Trump" to ja jestem przerażony... Czyli co??? Nikt poza amerykanami nie ma szans by nam sprzedawać broń??? Jeżeli nie kupimy efektora czyli rakiety od innego kraju niż USA nie otrzymamy technologii!!! Dlatego jestem za tym by Narew kupić nie od amerykanów po to by móc być BARDZIEJ niezależnym. Oczywiście nie zapominając o tym by to wszystko dopasować do wspólnego systemu parasola ochronnego jak IBCS.

Kilimek
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:17

Panie Maksymilianie, WSZYSTKO co Pan napisał jest prawdą, łącznie z pierwszym akapitem cyt: "Brakuje nam tylko tak naprawdę jednego elementu – decyzji" Nie tylko w zakresie VSHORAD, ale również MTB czy amunicji. Jak to mówią: kasa Misiu, kasa... a ta idzie na programy 500+, mieszkanie+, leki +, węgiel+ i wszystko co powoduje sondaż+...i korytko+. Przykre, ale prawdziwe...Potrzebna Nam jest w kraju osoba chociażby z połową ikry J. Piłsudskiego, a nie małego kaprala ( ale nie tego z Francji)...

GUMIŚ
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:14

Polski MON czeka na Patriota z IBSC-em aby do niego ewentualnie dopasować inne elementy OPL. Patriot nie zostanie zbyt szybko wprowadzony na uzbrojenie , więc obecni nasi decydenci zarówno wojskowi jak i cywilni, nie doczekają się na to na swych stanowiskach. Dla urzędnika brak decyzji jest dużo lepszy od jej podjęcia, ponieważ nikt go nie rozliczy za bezczynność a podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest dla niego ryzykowne. Brak decyzji w sprawie budowy LOARY 2 jest skandalem . Nasze siły zbrojne potrzebują środków OPL broniących ich przed dronami , pociskami moździerzowymi 120 mm czy rakietami. LOARA 2 z działkami 35 mm KDA i Piorunami powinna być podstawowym środkiem OPL dla wojsk operacyjnych. LOARĘ 2 można zbudować na podwoziu K9 z licencyjną wieżą np. z KORKUTA z firmy Aselan lub z niemieckiego GEPARDA oraz nowoczesnych radiolokatorów i głowic optoelektronicznych. Jedna BYSTRA przypadałaby na 3 Loary , które miałyby także własne radary używane awaryjnie. Warto zastanowić się nad zakupem licencji na działa OPL 57 mm Bofors lub 76 mm OTO MELARA z Leonardo. Ta druga armata zamontowana może być na gotowej już wieży Leonardo , którą Włosi instalują na Fresci, na którą również można zakupić licencję. Obie armaty mają zasię 8 km i strzelają amunicją programowalną. Można zbudować również LOARĘ rakietową z pociskami o zasięgu 10-12 km.

Rysiek53
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:09

Brak decyzyjności jest typowym zachowaniem naszych wszystko wiedzących "POLITYKÓW" to nigdy się nie zmieni (chyba, że zostaną osądzeni po odejściu od KORYT)

As
czwartek, 6 grudnia 2018, 14:00

Produkcja w Polsce oznacza, że nawet jeśli po dziesiątkach lat uda się uruchomić produkcję to zostanie ona wstrzymana w kwadrans po rozpoczęciu konfliktu i co wtedy z dalszą obroną?

AA
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:57

„Loara”, „Piorun”, „Grom”, „Błyskawica”, „Krab”, „Rosomak”, „Spike”, „Biała”, „Poprad”, „Bystra”, „Pilica”, „Blenda”, AM-35, „Lanca elektromagnetyczna”.... "Karabela", "Pustelnik", "Gwiazda Śmierci"

Badyl
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:54

Bardzo ciekawy artykuł.Nasi decydenci nie mają pojęcia o potrzebach armii stąd pewnie brak zainteresowania.Mam nadzieję, że ten temat będzie wałkowany do skutku.

werte
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:53

Nie jest trudno to zrozumieć. Właśnie dlatego że polski przemysł może to nic z tego nie będzie. Cywilni Polacy nie dorośli do posiadania broni (jak mawia ponoć najlepszy eks minister obrony) a ich wojsko i przemysł do konkurowania z obcym kapitałem. Dbają o to wszyscy decydenci tak w MON jak i w Sejmie ciepło opatuleni wianuszkiem lobbystów...

Andrzej
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:51

Dlaczego POPRAD ma tylko 4 rakiety a nie 6 czy 8?

Gerard
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:48

Może być lepszy od amerykańskiej, nawet rosyjskiej wersji....czy tu przypadkiem nie kryje się odpowiedź dlaczego nie produkują? Pozdrawiam.

Wojciech
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:48

No to na co czekać opracować większe rakiety na bazie pioruna, zamontować wszystkie opisane systemy na podwoziu K9 i mamy super sprzęt!

Tomsi2003
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:36

To jest to, nowoczesne, przydatne, wręcz niezbędne, z dużym rynkiem zbytu i polską produkcją. No ale analizy, analizy, analizy i w końcu wyprodukują Amerykanie i będzie nam dopiero wtedy potrzeba za grube dolary, bez polskiego wytwórcy.

Kozi
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:32

I to jest coś co powinno byc priorytetem dla WP. Nowoczesny system zapobiegajacy przyszłym zagrozenia jakim bez watpienia beda statki bezzałogowe. Niestety jak coś jest naprawde potrzebne to nawet analiz sie nie prowadzi, a przeciez od decyzji to wprowadzenia to pewnie z 4lata

Obywatel
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:22

Rozsądny artykuł poruszający dość istotny brak w polskiej armii. Problemem jak zawsze wydają się całe te dialogi techniczne, niekończące się analizy i oczywiście pieniądze.

Jozef P.
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:15

....dlaczego do dzisiaj nie podjęto żadnych decyzji? - odp: dlugie rece przyjaciol. (sorry niemam polskich liter)

tut
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:12

Artykuł fajny. Pokazujący czym tak naprawdę dysponujemy.

Marcin s
czwartek, 6 grudnia 2018, 13:00

Nie zrobimy żadnej drugiej loary bo to nie jest w interesie naszych sąaiadòw czy sojusznikòw ...może by była jeszcze za dobra i odebrała potencjalne rynki zbytu lub stanowiła potencjalne zagrożenie dla lotnictwa rosyjskiego...

Kiks
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:37

Akurat Pancyr pokazał swoją ślepotę w Syrii.

tut
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:36

Szkoda, że nic z tego nie będzie.

zaz
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:33

Bo Pancyr się nie sprawdził, ani w Brazylii, ani w Syrii. Zamiast Pancyra lepiej rozwijac Poprada/Pioruna. W dwóch kierunkach jednocześnie : 1. Wersja tania rakiety , z głowica niechłodzoną, naprowadzającą się na odbite od celu światło lasera. Na drony i Su-25 w zupełności wystarczy. 2. Wersja droga, z uplinkiem. Dzięki uplinkowi głowica nie musiałaby być tak czuła, nie musiałaby widzieć celu już przy starcie. 3. Jw plus booster, dzięki czemu mielibyśmy własnego Stunnera.

Fanklub Daviena
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:30

Po co nam Pancyr jak Davien twierdzi, że jest do niczego? A poważnie to uważam, że nasz nowy Wielki Wuj niszczy nasz przemysł zbrojeniowy każdą metodą, agenturą równiż (na Ukrainie robi to samo).

igo
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:30

Analizując ofertę polskiego przemysłu zbrojeniowego i potrzeby WP, to aż się samo narzuca. Loara 2 w jakiś większych ilościach niż mikroskopijne i polskie "Pancyry" na Jelczach powinny być zakupione na wczoraj!

KrzysiekS
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:19

Czy budować Polskiego „Pancyra” nie wiem. Osobiście widział bym to inaczej jeżeli wchodzimy w sieciocentryczność (z jej zaletami i wadami) można spokojnie umieścić "HYDRA" na Jelczu (plus wersje ciągnione jakie są opracowane), BYSTRA i POPRAD (+Kierunkowy nadajnik zakłóceń) na Toyota Hilux (nie rozumiem potrzeby nośnika tak opancerzonego i drogiego jak obecnie) a nawet opracować POPRAD II z rakietami PK-6 (czy PK-10) na Jelczu spiąć to w systemy współdziałające i sprzedawać innym w różnych konfiguracjach.

Wojtek
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:18

Na razie na uzbrojenie WP wchodzi nowy pistolet !

Szymon
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:12

A co tutaj trudno zrozumieć? Wojskiem rządzą politycy, których jakość widać na co dzień. Naprawdę kogokolwiek dziwią idiotyczne decyzje w MON?

Dan
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:05

Nic dodać, nic ująć. Mam nadzieję, że ktoś z rządzących przeczyta ten artykuł.

U-82
czwartek, 6 grudnia 2018, 12:04

W normalnym kraju to by się udało , ale to jest Polska .

wesade
czwartek, 6 grudnia 2018, 11:46

takie cos nie powstaje jak sami napisaliscie bo nie ma rakiet, dopuki pk6 nie zostanie wydane w wersji finalnej na taki projekt nie ma co liczyc.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama