„Poprad” następcą „Osy” - z rakietami „Piorun 2”

30 października 2019, 18:13
Zdj Poprad
System „Poprad” uzbrojony w rakiety „Piorun 2” mógłby zastąpić zestawy przeciwlotnicze „Osa” w polskich siłach zbrojnych. Fot. M.Dura

Gdyby w mobilnym zestawie przeciwlotniczym „Poprad” zastosowano rakiety przeciwlotnicze o zwiększonym zasięgu i pułapie, to można by uzyskać system uzbrojenia o porównywalnych możliwościach zasięgowych, jak poradzieckie wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych „Osa-AK”. Polski przemysł jest gotowy do opracowania i wyprodukowania takiej rakiety.

To, że jak dotąd nie wycofano systemu „Osa-AK” z uzbrojenia polskiej armii jest dowodem, jak ważne są tego rodzaju zestawy w bezpośredniej obronie przeciwlotniczej walczących jednostek wojskowych. „Os” nie zastąpi jednak: ani planowany do wprowadzenia system krótkiego zasięgu „Narew”, ani wprowadzany obecnie na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP system bardzo krótkiego zasięgu typu „Poprad”.

Optymalne wykorzystanie możliwości systemu „Narew” oznacza bowiem zwalczanie celów powietrznych w zasięgu od 10 do 40 km (na krótszych zasięgach użycie tego systemu jest po prostu marnotrawstwem). „Poprad” jest natomiast wyposażony tak naprawdę w rakiety „Grom” lub „Piorun” z przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych klasy MANPADS (man-portable air-defence system), a więc w pociski o stosunkowo niskim pułapie (do 4,5 km) i krótkim zasięgu (do 6,5 km).

image
Rakiety „Piorun 2” mogłyby posłużyć do zwiększenia zasięgu systemów przeciwlotniczych „Biała”. Fot. M.Dura

Pomimo jednak, że zbliża się nieuchronnie czas wycofania ze służby potrzebnych nadal zestawów „Osa-AK”, jak również zestawów artyleryjskich obrony bezpośredniej „Biała” i „Szyłka”, to nadal wprowadzenie ich następców w Siłach Zbrojnych jest jedynie tematem analiz, dyskusji oraz opracowywania coraz to nowych wymagań operacyjnych (np. WO „SONA” na osiągnięcie zdolności bezpośredniej osłony przeciwlotniczej wojsk pancernych).

Tymczasem w oparciu o już pozyskane technologie i opanowane zdolności w ciągu trzech lat polski przemysł może praktycznie samodzielnie opracować i wyprodukować gotową do badań, stosunkowo tanią rakietę przeciwlotniczą o zasięgu do 12 km i pułapie do około 7 km. Dodatkowo tę rakietę będzie można bez problemu zamontować na już istniejących zestawach mobilnych „Poprad”.

image
System „Poprad” uzbrojony w rakiety „Piorun 2” mógłby zastąpić zestawy przeciwlotnicze „Osa” w polskich siłach zbrojnych. Fot. M.Dura

 „Błyskawica” nieudany program z przydatnymi wnioskami

Największym programem rakietowym w Polsce w ciągu ostatniej dekady (oprócz programu Piorun, który został zakończony pełnym sukcesem), był niewątpliwie program pk. „Błyskawica”. Jego celem było opracowanie rakiety przeciwlotniczej o zasięgu „10 km plus” i pułapie 7-8 km, a więc o nieco lepszych parametrach taktycznych niż pociski wykorzystywanego w Polsce ex. radzieckiego systemu „Osa-AK” (o zasięgu 10 km i pułapie 5 km).

Polscy naukowcy wzorowali się na rosyjskim, mobilnym systemie przeciwlotniczym „Pancyr”, który prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych był brany pod uwagę jako dostawca pocisków do budowy rakietowej wersji zestawu „Loara”. Później postanowiono wrócić do tego pomysłu budując samodzielnie odpowiednik rosyjskiej rakiety, która docelowo być miała być przeznaczona jako następca systemu „Osa-AK”.

image
Makieta pocisku rakietowego „Błyskawica”. Fot. J. Sabak

Liderem konsorcjum powołanego do opracowania „Błyskawicy” była Wojskowa Akademia Techniczna (Wydział Mechatroniki i Lotnictwa). Jak się okazało praktycznie cały pocisk trzeba było zaprojektować od początku, w tym również napęd. Założono, że polska rakieta będzie dwustopniowa. Trzeba więc było opracować nowy silnik dla pierwszego stopnia, jak również całkowicie od nowa zaprojektować drugi stopień, który nie miał być napędzany, a tylko rozpędzany (po oddzieleniu się pierwszego stopnia rakieta miała lecieć sterowanym lotem balistycznym).

Wiadomo było, że przy „krótkim” (a nie „bardzo krótkim”) zasięgu (powyżej 10 km) pocisk w pierwszej części lotu musi być sterowany „komendowo” lub za pomocą systemu nawigacji inercyjnej (co w obu przypadkach było dla Polski zupełnie nową technologią), a w drugiej części lotu - powinien być naprowadzany głowicą radarową swojego systemu kierowania. Teoretycznie chodziło tylko o przekazywanie z radaru śledzącego na pokład drugiego stopnia rakiety sygnałów sterujących, które miały być później odszyfrowane i wykonane. Radar śledzący miał przy tym cały czas sprawdzać, czy wszystko odbywa się prawidłowo.

Takiego systemu dla rakiety lecącej z prędkością 2-3 Mach nie udało się jednak zbudować, ponieważ w Polsce nikt nigdy wcześniej nie zrealizował podobnego zadania. Oczywiście kilka lat temu przeprowadzono modernizację rakietowych systemów przeciwlotniczych „Wega”, „Newa”, „Kub” i „Osa”, ale obejmowała ona głównie to wyposażenie, które jest „na ziemi”. Dokonując cyfryzacji całego systemu nie unowocześniano natomiast rakiet, jak również ich systemu naprowadzania.

image
Wojsko pilnie potrzebuje wprowadzenia następcy zestawów przeciwlotniczych „Osa-AK”. Fot. M.Dura

Nie mając gotowego rozwiązania, ani nie mogąc go zaprojektować, zbudowano w ramach demonstratora drugiego stopnia jedynie system autopilota, który miał zaprogramowane komendy i te komendy mógł wykonywać na torze lotu. W całości wykonano natomiast pierwszy stopień, opracowany przez Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat S.A. (z nowym, kompozytowym korpusem tego napędu opracowanym w Mesko S.A.). Całość pracy odbywała się pod kierownictwem Mesko S.A.

Zainstalowany w Błyskawicy silnik rozpędzał rakietę w czasie 2,4 s do prędkości 1280 m/s (co było stosunkowo dużym osiągnięciem biorąc pod uwagę, że cały pocisk ważył około 70 kg). Po 2,5 roku przeprowadzono próby „Błyskawicy” na poligonie w Wicku Pomorskim, które po pierwszych niepowodzeniach przebiegały później prawidłowo: pierwszy stopień się oddzielał, natomiast drugi wykonywał zadane manewry do maksymalnej odległości 6-7 km (próby były wykonywane na niedużym poligonie w Wicku i rakieta mogła być odpalana tylko pod kątem 10 stopni – na najniższym, możliwym ustawieniu wyrzutni).

Projekt został zakończony w 2014 r., ale nie można go uznać za całkowity sukces, ponieważ nawet nie ustalono, kto w Polsce może zrobić system komendowego sterowania rakiety. Prac nie kontynuowano, ale przynajmniej Mesko zebrało doświadczenia, które są niezbędne do prowadzenia dalszych prac rozwojowych tego typu. Okazało się, że przemysł w Polsce ma możliwość opracowania jednostopniowego pocisku tej klasy, opartego na zestawach klasy MANPADS typu „Piorun” i wstępnie nazwanego „Piorun 2” (lub „Piorun Plus”).

„Piorun 2” nową rakietą dla systemu „Poprad”

Projekt „Piorun 2” nie jest kontynuacją programu „Błyskawica”, ale daleko idącym rozwinięciem  programu Piorun. Znając już ograniczenia polskiego przemysłu założono w nim opracowanie rakiety jednostopniowej i bez sterowania z wykorzystaniem radaru śledzącego. Zdecydowano się natomiast na opracowanie dwustopniowego systemu naprowadzania: w pierwszym etapie lotu na zastosowanie naprowadzania w wiązce laserowej, a w drugim etapie (faza „samoprzechwytu”) z naprowadzaniem przy wykorzystaniu głowicy z sensorem podczerwieni.

Koncepcja tego pocisku została zaprezentowana podczas panelu dyskusyjnego konferencji „95 lat Mesko w służbie Ojczyzny”, z udziałem wiceprezesa Mesko Gabriela Nowina Konopki oraz prezesa CRW Telesystem-Mesko Janusza Nogi. Relacja z konferencji znajduje się pod tym linkiem.

W przypadku bloku sterowania postanowiono kontynuować prace związane z wykorzystaniem doświadczeń nabytych podczas opracowywania  Amunicji Precyzyjnego Rażenia 155/120 mm oraz programem PIRAT.

Projekt wstępny rakiety Piorun 2 został opracowany w CRW Telesystem-Mesko. W przypadku silników specjaliści z Mesko S.A. powinni je „wzmocnić” poprzez poszerzenie i lekkie wydłużenie, co jak potwierdziły badania symulacyjne może zwiększyć zasięg rakiety „Piorun 2” do ponad 11 km. Ponieważ sama głowica może przechwytywać cel w odległości około 8 km (w zależności od warunków zewnętrznych), założono że w pierwszej fazie lotu rakieta ma być naprowadzana w wiązce laserowej. Technologia ta została już bowiem w miarę dobrze opanowana w Polsce (w odróżnieniu od naprowadzania radiolokacyjnego). Gotowa jest więc dokumentacja na odbiornik laserowy w rakiecie. Przygotowywana jest koncepcja nadajnika laserowego, który trzeba będzie umieścić w głowicy śledząco – naprowadzającej wyrzutni, którą może być np. system „Poprad”.

Sam nadajnik musi wysyłać sygnały odpowiednio kodowane, stąd tak ważne jest by był on wykonany w Polsce. Tylko wtedy zapewni się bowiem pełną autonomię i bezpieczeństwo w wykorzystaniu całego systemu. Do zbudowania systemu generacji wiązki wykorzystane zostaną lasery kaskadowe opracowane przez polski Instytut Technologii Elektronowej (ITE) z Warszawy. Przypomnijmy, że wcześniej to właśnie ITE opracowywał m.in. detektory odbiorcze do czujników zbliżeniowych rakiet „Piorun”.

image
W głowicy bojowej systemu „Poprad” jest wystarczająco dużo miejsca by umieścić w niej system laserowego naprowadzania rakiety „Piorun 2”. Taki system powstanie w ramach powołanego konsorcjum CRW TSM, ITE, IOE WAT, gdzie rolę lidera pełni CRW Telesystem-Mesko. Fot. M.Dura

Dzięki zastosowaniu nadajników opartych na laserach kaskadowych uzyska się możliwość przestrajania fali laserowej i przejścia na taką długość fali: której nie wykryją systemy ostrzegawcze przeciwnika oraz która będzie optymalna dla danych warunków atmosferycznych (np. podczas zamglenia). System laserowy może pozwolić więc np. „przeprowadzić” rakietę przez niekorzystne warunki atmosferyczne w pierwszej fazie lotu.

Przy takim systemie naprowadzania w działaniu zestawu „Poprad” wyposażonego w rakiety „Piorun 2” można wyróżnić następujące sekwencje działania:

  1. Wykrycie celu i przechwycenie przez automatyczny układ śledzący;
  2. Komenda do startu rakiety;
  3. Uruchomienie silnika startowego, otwarcie destabilizatorów i sterów;
  4. Uruchomienie silnika marszowego;
  5. Lot rakiety w polu informacyjnym laserowego przyrządu naprowadzania;
  6. Przechwycenie celu przez głowicę samonaprowadzającą rakiety;
  7. Odpalenie silnika dodatkowego;
  8. Przejście rakiety w tryb samonaprowadzania według zadanego algorytmu.
image
Sposób działania zestawu przeciwlotniczego „Poprad” uzbrojonego w rakiety „Piorun 2”. Szczegóły koncepcji tego pocisku przedstawił podczas konferencji „95 lat Mesko w służbie Ojczyzny” prezes Telesystem Mesko Janusz Noga.   Fot. Telsystem Mesko

Jak widać, do rozpoczęcia procesu zastępowania zestawów „Osa-AK/AKM” potrzebne jest w zasadzie tylko zamówienie pocisku. Głowica multispektralna na podczerwień może osiągnąć 6 poziom gotowości technologicznej do końca 2019 roku. Polski przemysł deklaruje, że od momentu startu programu potrzebne są trzy lata na rozpoczęcie testów nowej rakiety w locie. Takie tempo prac jest realne, ponieważ do pierwszych prób można użyć już istniejącą głowicę naprowadzającą (opracowaną przez spółkę Telesystem-Mesko), która pozwala na skanowanie przestrzeni (a więc odszukanie celu po doprowadzeniu rakiety w stożek naprowadzania za pomocą laserowego systemu wstępnego kierowania.

Oczywiście uzyskuje się w ten sposób „tylko” możliwość skanowania półstopniowym detektorem, a więc stworzenia stożka przeszukiwania w kącie 1 stopnia. Jak wykazały jednak badania, docelowo wystarczy dopracować układ detekcyjny zwiększający kąt przeszukiwania. Takie rozwiązanie jest zatem w „zasięgu” polskiego przemysłu.

Jest rakieta i jest system

Wstępne szacunki wykazują, że rakieta o zasięgu kilkunastu kilometrów, z podwójnym systemem naprowadzania ważyłaby wraz z kontenerem około 40 kg. Jest więc zbyt duża na przenośny zestaw przeciwlotniczy klasy MANPADS, ale wystarczająco lekka by wykorzystać do niej mechanizmy obrotowe i podnoszeniowe systemu „Poprad” – nawet po zamontowaniu czterech pocisków (chociaż jako optymalny układ wskazuje się obecnie zestaw: 2 x „Piorun” i 2 x „Piorun 2”). Warto zauważyć, że wieża startowa została wykonana z pewnym zapasem wytrzymałości mechanicznej, co teraz można wykorzystać.

image
Rakieta „Piorun 2” będzie na tyle lekka, by można było wykorzystać do niej mechanizmy obrotowe i podnoszeniowe systemu „Poprad”. Fot. M.Dura

Długość pocisku „Piorun 2” (około 1980 mm) w porównaniu do „Piorun” i „Grom” (1553 mm) nie zwiększyłaby się prawdopodobnie również na tyle, by ograniczać ruch głowicy bojowej „Popradu” (co trzeba będzie potwierdzić późniejszymi analizami). Dzięki temu głowica będzie się nadal mogła obracać w kącie azymutu 360º i w kącie elewacji w zakresie od -10º do +70º. Sprawdzenia wymaga jedynie precyzja pozycjonowania głowicy laserowej w wieży startowej, która musi zapewniać prowadzenie pocisku w wiązce laserowej.

image
Porównanie wielkości rakiet przeciwlotniczych z zestaw Osa, Strzała-10, Grom i Piorun 2. Fot. Telesystem Mesko/M.Dura

Cechą niewątpliwie wyróżniającą rakietę „Piorun 2” od rakiet „Grom” i „Piorun” jest zastosowanie dwóch silników, przy czym większy silnik marszowy, działający w pierwszej fazie lotu, znajduje się przed silnikiem dodatkowym – włączanym w ostatniej fazie lotu. Nie ma to być jednak pocisk dwustopniowy i w czasie lotu żaden stopień nie będzie odrzucany. Na rzadko spotykaną konstrukcję systemu napędowego wpłynęło również zastosowanie w pierwszej fazie lotu naprowadzania w wiązce laserowej. Z tego powodu nie można dyszy wylotowych silników umieścić z tyłu pocisku, a będą one umieszczone po jego bokach.

image
Główne elementy rakiety Piorun 2. Fot. Telesystem Mesko

Zbudowanie rakiety „Piorun 2” przez spółki: Mesko S.A. i CRW Telesystem-Mesko jest najtańszym i wbrew pozorom najszybszym sposobem na pozyskanie następcy systemu „Osa-AK”, jak również na zmodernizowanie i skokowe poprawienie osiągów innych zestawów przeciwlotniczych – np. „Jodek” i „Biała”. Konsorcjum opracowujące rakietę „Piorun 2” mogłoby być wspólnie kierowane przez Mesko S.A. w zakresie rakiety i CRW Telesystem-Mesko w zakresie systemów naprowadzania. Pozostałe zakłady i jednostki naukowo-badawcze powinny być wykorzystywane do wykonywania konkretnych zadań w powstałym programie.  Ważną cechą takich rozwiązań jest możliwość stworzenia z ich wykorzystaniem systemu obrony bezpośredniej praktycznie całkowicie pasywnego.

Sama tylko obecność zestawów z rakietami przeciwlotniczymi „Piorun 2” stworzy więc dla przeciwnika takie zagrożenie, że będzie on zmuszony do cofnięcia swoich śmigłowców na odległości większe od maksymalnego zasięgu przenoszonego przez nie uzbrojenia przeciwpancernego (około 8-10 km).

image
Bezzałogowy pojazd naziemny „Perkun Grom/Piorun” można bez problemu rozwinąć w zestaw o większym zasięgu „Perkun Piorun 2”. Fot. Telsystem Mesko

Zaletą rakiety „Piorun 2” jest również możliwość jej powszechnego zastosowania (niewymagającego dodatkowej dedykowanej infrastruktury). Proponuje się więc ich montaż na bezzałogowych pojazdach naziemnych – rozwijając np. system „Perkun Grom/Piorun” w „Perkun Piorun 2”.

Wskazuje się również na możliwość wykorzystania technologii rakiet „Piorun 2” do stworzenia uzbrojenia polskich, bezzałogowych platform lotniczych oraz śmigłowców, dając im w ten sposób również możliwość zwalczania celów powietrznych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 320
Reklama
mc.
poniedziałek, 4 listopada 2019, 12:57

Do asd i Mc. Dlaczego Osa-AK pływała ? Bo miała towarzyszyć tysiącom transporterów opancerzonych (BWP) w szybkim natarciu. Czołgi nie pływają, potrzebują mostów. Jeżeli trwa dyskusja czy potrzebujemy pływającego bojowego wozu piechoty (Borsuk), to dlaczego "wyrzutnie rakiet" maja pływać ? Poprady są absolutnie wystarczające. Jeżeli czegoś potrzebujemy to żeby rozwój tej rakiety poszedł w kierunku zwiększenia jej zasięgu 15-18 km. Nie potrzebujemy broni doskonałej, potrzebujemy dobrą, spełniającą nasze MINIMALNE wymagania. Broń "doskonała" jest trudno osiągalna i duuuużo droższa.

detektor znafcuf
czwartek, 7 listopada 2019, 14:26

Bu zbudować most potrzebny jest przyczółek. Przyczółek też musi być osłaniany przeciwlotniczo, znafco.

sobota, 9 listopada 2019, 19:43

Z drugiej strony rzeki też można, znafco. 200 metrów różnicy nie zrobi.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 listopada 2019, 12:54

Drawa, gdzie nasi dzielni wojacy ćwiczą forsowanie przeszkód wodnych, może różnicy nie robi, ale Wisła gdzieś bliżej ujścia niż Kraków, jest "trochę" szersza niż 200m.

wtorek, 12 listopada 2019, 04:00

Z 200m przesadziłem, masz rację. Drawy, za to się nie forsuje;))) ją da radę przeskoczyć. Przynajmniej na drawskim.

wtorek, 5 listopada 2019, 19:58

Rakieta to rakieta nośnik to żaden problem i jesli temat poruszyłes powinien to być również taki osadzony na pojeździe pływającym

asd
wtorek, 5 listopada 2019, 16:58

Borsuki mają pływać? Mają. Rosomaki pływają? Pływają. Skąd wiesz jaką jednostkę w razie "W" przyjdzie ochraniać i jaka strategia zostanie przyjęta? Wyrzutnie mają zostać porzucone, bo nie pokonają pierwszego lepszego cieku wodnego towarzysząc BWP-om lub rosomakom? Ty jesteś poważny? Uważasz, że lżejsze pływające jednostki nie potrzebują obrony przeciwlotniczej? A może jednostki wyposażone w pojazdy pływające mają targać mosty pontonowe, dla kilku pojazdów? Osy można zmodernizować bez rezygnacji z ich starego podwozia, co już było wielokrotnie proponowane przez Polskie firmy.

Mc
poniedziałek, 4 listopada 2019, 17:34

Ale chyba się zgodzisz, że wymóg mobilności czyli pracy w ruchu to warunek sine qua non dla takiego systemu? Inaczej nie można mówić o opl wojsk a jedynie o strefowej. Ewentualne umieszczenie stacji rlok i tak wymagało by zmiany nośnika więc czemu nie miałby być on pływający? To jest akurat najmniejszy problem z tych które trzeba będzie rozwiązać... Zwracam też uwage, że jeśli te pojazdy miałyby być organiczna częścią w. p. i zmech. to byłyby najbliżej linii styczności wojsk. Ich radary mogłyby wypełnić kluczową wyrwę w obrazie radiolokacyjnym zintegrowanego systemu opl ponieważ stacje dalej położone z oczywistych względów nie widzą wgłąb ugrupowania p-ka na niskim pułapie. A właśnie tam będą operowaly śmigłowce oraz bsl. Wyrwę te mogły by wypełnić i to tylko w odniesieniu do śmigłowców latające radary których na razie nie mamy... Czy można sobie pozwolić na luke radarowa właśnie nad hipotetyczną linia (umownego) frontu?

MAZU
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:34

Problem z polskimi rakietami polega na tym, że na poziomie MON-u jest jakaś dziwna "blokada". Osobiście znam kilku wspaniałych polskich inżynierów, wybitnych specjalistów od broni rakietowej. Przegadaliśmy razem dziesiątki godzin, rozpatrując różne warianty napędów, układów naprowadzania itd. Wiem, że jesteśmy w stanie zbudować nowoczesną polską broń rakietową, a niektóre elementy po prostu skopiować. Ale potem się okazuje, że na poziomie decyzyjnym (MON) prawie każdy projekt jest uwalany. I nie chodzi tu o ministra, tylko o co najmniej szczebel niżej. Wygląda to na celową robotę, tak jakby ktoś (ciekawe kto?) dbał, aby Polacy nie rozwijali nowoczesnych technologii, w szczególności rakietowych. Jakieś sugestie? M

agm
poniedziałek, 4 listopada 2019, 15:00

A co ma MON do "uwalenia" jakiegoś pomysłu? To zakład powinien rozwijać swój produkt, bo to w jego interesie, a MON nie ma tu nic do gadania. MON może zrobić przetarg, ale to zakład ma mieć opracowane technologie żeby pokazać gotowy produkt na ten przetarg. Skończcie z tą komunistyczną mentalnością, że wszystko musi być palcem pokazane przez MON i oczywiście opłacone z budżetu, bo bez tego zakładowi nic się nie chce.

środa, 6 listopada 2019, 08:39

Co za bzdura. Jak w ten sposób niby wojsko ma dostać to, co chce?

Zły
poniedziałek, 4 listopada 2019, 23:11

Jak to co? Wszystko!! Taki Baobab jest np. opracowywany już od 2003, i wiesz ilu zmian zażądał MON? Do dziś je wprowadzają. A Kryl, dawno by już był, ale "musi" latać Herculesem. Wiesz ilu zmian w międzyczasie zarządał MON?? A nie przemyślane koncepcje łączenia opancerzonego i nieopancerzonego Mustanga??? Co chwila jakiś poroniony pomysł MON!! A zamówienie Raków bez amunicji?? A rozbrojenie Mi24 z ppk?? A wycofanie z WP bez następcy 100 000 Komarów?? A kupienie "artyleryjskich" dronow dla WOT bez jakiejkolwiek artylerii?? Czy tak robi ktoś poważny, normalny?

agm
wtorek, 5 listopada 2019, 17:01

A czy ktoś zlecił HSW budowę LPG pod wieżę RAKa? Nie. Czy zbudowali i mieli gotową ofertę dla gąsienicowych RAKów i wozów dowodzenia, nie wystawiając się na łaskę konkurencyjnych zakładów? Tak. Można? Można.

sklaks
środa, 6 listopada 2019, 08:42

W jednym przypadku można, w drugim nie. Weź takiego Hariera na przykład. Palcem w bucie nikt by nie ruszył nawet, gdyby angielskie, niemieckie i amerykańskie wojsko nie określiło się jasno czego potrzebuje.

Clash
wtorek, 5 listopada 2019, 13:54

I całe szczęście że tego nieszczęsnego Kryla MON nie zamówił....

Marek
środa, 6 listopada 2019, 08:44

Coraz więcej armii na świecie uważa inaczej niż ty.

Clash
czwartek, 7 listopada 2019, 11:51

Proszę wymień te światowe armie co nabyły Kryla z HSW bo coś mi umkneło....

sds
czwartek, 7 listopada 2019, 16:34

Szast-prast: szwedzki Archer, izraelski Atmos, francuski Caesar, japoński Type -19. Kryla nikt nie nabył bo go właśnie mają budować. To chyba logiczne, że nikt nie kupuje tego czego jeszcze nie ma.

Davien
niedziela, 10 listopada 2019, 11:20

Generalnie Kryl to ATMOS 2000 na polskim podwoziu wiec jak widac mozna powiedziec ze i Kryla nabyli:)

ds dd
wtorek, 5 listopada 2019, 12:33

Zgadza się. Tych decyzji nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Kraby bez własnych dronów, a lekka piechota z dronami...

w
poniedziałek, 4 listopada 2019, 20:54

chyba jestes z MON. Zobacz jak USA zamawiaja sprzet i finansuja rozwój

Fort
poniedziałek, 4 listopada 2019, 15:41

A ty wylozysz na to kasę? Kiedy wreszcie ludzie zrozumieją że w warunkach polski, przemysł zbrojeniowy jest częścią systemu obronności państwa i przede wszystkim podobnie jak jednostki wojskowe ma zapewniać bezpieczeństwo, a nie przynosić zyski

Marek
środa, 6 listopada 2019, 08:46

Niektórzy pewnie nigdy, bo wierzą w bzdury, że kapitał nie ma ojczyzn. No chyba, żeby się powtórzył 1920r. i niektórzy nasi dzisiejsi przyjaciele odcięli by nam dostawy. Wtedy do co poniektórych może by to i owo dotarło.

asd
niedziela, 3 listopada 2019, 18:41

Jeśli mówimy o zamienniku Os, to poza efektorem należy pamiętać o pływającym podwoziu które Osy posiadają. Tą zdolność należy zachować, budując następcę. Więc albo podwozie Rosomaka wchodzi w gę, albo od AMZ Kutno - "Bóbr", lub "Hipopotam". Poprad na podwoziu AMZ Żubr może zwiększyć swoje zdolności z tymi rakietami, ale Os nie zastąpi przez brak pływalności.

Mobilny
wtorek, 5 listopada 2019, 19:59

Albo Borsuk

Mc
sobota, 2 listopada 2019, 16:19

Oczywiście popieram opracowanie rakiety Piorun 2 dla różnych aplikacji z których Poprad jest oczywisty. Niemniej jednak nie otrzymamy w ten sposób następcy Osy. To będzie co najwyżej system "zdolny do przerzutu" a nie mobilny, a takiego potrzebują wojska panc i zmech. Skoro Rosomak jak i Borsuk maja pływać to opl też powinna, vide Osa... Istniejący nośnik jest do wymiany. Można by wykorzystać Hipopotama, Rosomaka XP podwozia Osy a nawet po 2S1. Prócz pływania warunkiem jest mobilność a więc możliwość pracy w ruchu. Obecne rozwiązania to uniemożliwiają. Stąd konieczne jest zastosowanie SRlok. Skalowanie w dół MMSR itp. jest chyba proste? W baterii Poprad i tak jest SRlok. Naprowadzanie radiokomendowe to technologia znana od 70 lat więc nas chyba nie przerasta? Użycie lasera ma oczywiste wady: dekonspiruje wyrzutnie, jest jeden kanał celowania, podatne na złe warunki atmosferyczne, komplikuje budowę rakiety i ogranicza jej osiągi przestrzenne. Nadto zbyt mało jest rakiet w gotowości. Dwa Pioruny 2 to chyba żart. Reasumując rozwijać pocisk ale Osy to nie zastąpi. Już Loara 2 byłaby lepsza.

trn
sobota, 2 listopada 2019, 15:53

Kiedyś była mowa, że Grupa WB razem z Ukraińcami opracowuje własny system p.lot na bazie R-27. Ciekawe, czy ten projekt nadal jest kontynuowany.

dropik
poniedziałek, 4 listopada 2019, 08:06

zapewne tak. przecież kupili rakietę do zabawy...

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 10:58

Są ciekawsze rzeczy nad którymi pracuje Mesko z WAT i Pit-Radwar : gazodynmiczne układy sterowania rakiet; system zimnego startu pocisków rakietowych przy użyciu pionowych wyrzutni (pierwsze próby już zakończyły się sukcesem). ( Źródło https://www.defence24.pl/mesko-swietuje-95-lat-bogata-przeszlosc-i-ambitne-plany )

Davien
niedziela, 3 listopada 2019, 15:37

Covax, tyle ze akurat tu mamy znowu wynajdywanie koła na nowo bo nie robia tego w powiazaniu z żadnym docelowym projektem uzbrojenia i ciekawe czy kiedys to w ogóle się wykorzysta,bo te technologie sa na swiecie znane od dziesiecioleci i np na zimny start zdecydowała sie jedynie Rosja i MBDA z CAMM. A poniewaz CAMM jest jak sie zdaje faworytem w Narwi( nie mój typ, ale..) to i tak bysmy ja dostali.

chateaux
poniedziałek, 4 listopada 2019, 15:06

I dobrze. Każda wielka firma opracowuje projekty do szuflady, z których można skorzystać gdy pojawia się zapotrzebowanie na konkretne rozwiązania.

dropik
poniedziałek, 4 listopada 2019, 08:08

ale nie ma decyzji co do narwii , może zanim się pojawi to już gotowy bedzie prototyp własnej rakiety , moze gorszej ale tanszej.

Marek
środa, 6 listopada 2019, 09:30

Nie wykluczone, że tej decyzji nie ma dlatego, że WB bawi się razem z Ukraińcami.

Covax
niedziela, 3 listopada 2019, 23:07

A wierzy w Świętego Mikołaja ? Raytheon nie chce dać obiecanej licencji na głupie 30 mm działko a MBDA da "wolna licencję" na CAMM na chyba że za 30 lat ;-). A co do rzeczonego zimnego startu, to akurat to wiąże się bezpośrednio z programem NBCiR z 2016 roku na demonstrator ( 6 poziom wraz z poligonem) rakiety o zasięgu 10-50 km, strzelania do końca grudnia :-) że o wichrze nie wspomnę, widziałeś na grafikach pionowa wyrzutnię ;-). Do końca grudnia ma być "odstrzelone" paręnaście demonstratorów tak rakiet PLOT jak i Z-Z Więc zobaczymy co do marca wycieknie ;-)

Dociekliwy
poniedziałek, 4 listopada 2019, 20:09

Nikt na Wicku nie będzie strzelał przed świętami... Planowane od dawna na wrzesień strzelania PLOT i ZZ zostały odwołane. Strzelania demonstratora niewielkiej rakietki do zimnego startu realizowanego w tym projekcie już były i ponoć nawet pozytywnie to wyszło. Tylko, że to taki spin-off i nikt na większych obiektach tego konceptu na 6 poziomie sprawdzać w tym projekcie nie będzie.

Covax
poniedziałek, 4 listopada 2019, 22:43

Projekt DOB-BIO8/11/2016 zaklada: technologie elektrycznych i gazodynamicznych układów wykonawczych sterowania rakiety; metody modelowania naddźwiękowych rakiet i ich układów sterowania; telemetria rakiety krótkiego zasięgu; układy nawigacji bezwładnościowej; testowanie sprawności układów podczas próby w locie. Tak dla 122 mm ( Feniks ) jak i 209 mm ( P-P ). A teraz do do Wicka i akwenów w okolicy BIURO HYDROGRAFICZNE MARYNARKI WOJENNEJ w ostrzeżeniu nawigacyjnym nr. 257/2019 i 258/2019 zamyka strefę nr. 6 dla Bałtyku południowego z powodu Ćwiczeń wojskowych, zaraz zaraz czy to nie akwen zaraz przy Wicku ?

Dociekliwy
wtorek, 5 listopada 2019, 13:13

Zimny start zalicza się wprawdzie do gazodynamicznych UWS, ale testów tego rozwiązania na poligonie dla 209mm nie przewidywano. Feniks z oczywistych względów zimnego startu nie potrzebuje. Także ten spin-off oznaczał tak naprawdę, że próby poligonowe zrealizowano na czymś innym (istotnie mniejszym) niż podstawowe platformy 122mm i 209mm. Z tymi ostrzeżeniami to faktycznie są naprzeciw Wicka... Jakoś mi to umknęło, bo tuż przed weekendem to wypuścili. Tak czy siak warto byłoby żeby portal zrobił pod koniec roku jakiś artykuł na temat tego projektu i jego wyników, bo zainteresowanie tematem jest spore sądząc po liczbie komentarzy.

zorro
piątek, 1 listopada 2019, 16:17

Nie rozumiem po co to całe gdybanie i czekanie. Zakład pracuje i sprzedaje swoje wyroby, więc ma zysk. Z zysku prowadzi badania i robi prototypy nowych wyrobów. Nawet jak nasze szanowne wojsko nie zamówi, to powinien mieć w swojej ofercie i szukać nabywcy za granicą, a samemu rozwijać się dalej.

środa, 6 listopada 2019, 09:36

Señor zorro ale wie pan chyba o tym, że Pioruny nie są na sprzedaż?

Fak sejk
piątek, 1 listopada 2019, 22:14

Tyle, że panowie z MON nie pozwolą sprzedać za granicę, i co wtedy?

Re-..sejk
niedziela, 3 listopada 2019, 10:42

Nie pozwolą sprzedać tego co naprawdędobrze wyjdzie ale wtedy napewno sami będą chcieli to zamówić... Tak zresztą powinno być: najlepsze mamy w naszej armii a coś jescze dobre ale nieco slabsze sprzedajemy za granicę.

Fak sejk
poniedziałek, 4 listopada 2019, 17:38

To co my robimy to już jest daleko poniżej jak to określiłeś najlepsze, po prostu daleko nam do światowej czołówki. Najlepsze produkty, stale rozwijane są motorem sprzedaży, w każdym przedziale standardu/ceny. Polski eksport uzbrojenia to śmiech. Spółki PGZ, jak i prywatne nie dostają pomocy od państwa w eksporcie uzbrojenia i to jest fakt.

zorro
sobota, 2 listopada 2019, 10:58

Chodzi o doświadczenie, potwierdzenie teorii w praktyce, pójście do przodu. Nawet po to, żeby szybciej przyswoić licencje na inne programy.

Fak sejk
poniedziałek, 4 listopada 2019, 17:49

Rozumiem twój zapał, mi też się podobają te aspiracje Mesko. Tyle, że decydenci zabijają jakiekolwiek chęci. O, i nawet rymuję. Przytoczę ci przykład z szarego życia: jeździsz widlakiem , na który masz papier, i tego od ciebie wymaga pracodawca. Sam z siebie robisz kursy i się uczysz, zdobywając kolejne certyfikaty i uprawnienia, a to na tiry, a to na coś innego. A pracodawca i tak woli ciebie na widlaku. Ile lat tak wytrzymasz? Gdyby w tym kraju zapadały poważne decyzje, ten artykuł byłby o rakietach manewrujących +500km z Mesko.....

artur
piątek, 1 listopada 2019, 14:27

czas przyszły niedokonany. Trzeba robić dzisiaj. Od prototypu do produkcji seryjnej daleka droga.

Wojewoda
piątek, 1 listopada 2019, 13:11

Na pewno nasz drogi sojusznik mógłby podzielić się kilkoma licencjami w ramach off-settu za F-35, które moglibyśmy wykorzystać przy rozwoju nowej rakiety

Fanklub Daviena
piątek, 1 listopada 2019, 12:20

Brawo. Fajnie że takie coś powstaje, ale nie padam przed tym na kolana. Zwracam uwagę, że nowe rosyjskie maszyny mają bardzo skuteczne systemy samoobrony, w tym laserowe (chodzi o oślepianie głowicy a nie niszczenie rakiet) przed pociskami naprowadzanymi IR (i dodatkowo takie pociski są nieskuteczne w warunkach braku widoczności, np. chmury, mgła, śnieżyca a nawet deszcz), których wysoką skuteczność potwierdziła Syria. Dlatego należy pracować nad systemami radiokomendowymi lub w wiązce prowadzącej - na systemy krótkiego zasięgu to sprawdza się najlepiej, gdyż zapewnia najtańszy efektor i największą odporność na przeciwdziałanie, a największa wada takich systemów naprowadzania (spadająca celność wraz ze wzrostem odległości) na krótkie dystanse nie ma znaczenia.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
niedziela, 3 listopada 2019, 13:38

Rosyjskie maszyny nie mają systemów laserowych do oślepiania głowicy, Rosja dopiero pracuje nad takimi a zanim to zrobi i wprowadzi masowo to minie ze 20 lat, ale prędzej większość ich lotnictwa poleci na złomowisko bo większość samolotów maja po ZSRR a nowych produkują mało. Do zwalczania uderzeniowych Su24 Su25 czy śmigłowców wystarczają nawet stare rakiety. co do chmur to i tak głowica IR widzi dużo dalej niż pilot samolotu który nie widzi w chmurach nic i praktycznie jest nieświadomy zagrożenia przy tym systemie naprowadzania.

Wojciech
sobota, 2 listopada 2019, 22:54

Fanklub Daviena, człowieku opowiadasz takie bajdy aż boli czytać. Systemy IR są całkowicie odporne i w 100% skuteczne w warunkach braku widoczności, np. chmury, mgła, śnieżyca czy deszcz. Pomyliłeś z systemami naprowadzanymi wizyjnie albo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 4 listopada 2019, 14:38

Przestań opowiadać, niczym Davien, brednie sprzeczne z fizyką. Systemy IR działają w tzw. oknach atmosferycznych (zakresach gdzie mają największy zasięg), a i to we mgle, wbrew propagandzie, systemy IR mają mniejszy zasięg od systemów w zakresie pasma widzialnego! Zwyczajnie przestań bredzić, że np. samolot lecący w chmurze można ostrzelać AIM-9X, bo nie można. Śnieżyce, deszcz, dym, pył degradują zasięg IR i to nie tylko detektorów, ale laserów itd.

bender
poniedziałek, 4 listopada 2019, 20:36

Jak zwykle mieszasz prawdę i bzdurę. Tak, śnieg, deszcz, mgła, pył wpływają na zasięg IR podobnie jak na fale radiowe radaru. Tylko o ile w radarze możesz wzmocnić sygnał wyjściowy, to w technologiach pasywnych takiej możliwości nie ma. Na szczęście sensor w pocisku działa na częstotliwości IR bliżej zakresu termalnego, to w praktyce jest sensor termalny o czułości mierzonej w mili kelwinach (w takim Piorunie, żeby zwiększyć odporność na pułapki, są bodajże trzy sensory na różne zakresy fal). Nie ma takiej szansy, żeby wyrzucający powietrze o temperaturze kilku tysięcy Celsjuszy silnik odrzutowy w monotonnej minusowej temperaturze był niewidoczny z powodu dużej ilości cząsteczek wody w otoczeniu. Woda tłumi, ale silnik za bardzo świeci. Zresztą pociski starszych generacji naprowadzane IR gubiono ukrywając samolot w tarczy słońca, a nie nurkując w chmury.

Fanklub Daviena
czwartek, 7 listopada 2019, 14:41

Kilu tys. stopni "znafco"? Dyszy z Su-22 pakistańskie Sidewindery od tyłu (idealne warunki) na średnich i dużych wysokościach (idealne warunki) w czasie wojny w Afganistanie nie mogły namierzyć z 3,5km a ty bredzisz o "kilku tysiącach stopni"! Spaliny z nowoczesnych maszyn mają temp. poniżej 300C a nawet 200C a w dodatku systemy krótkiego zasięgu jak Poprad będą musiały namierzać maszyny zwykle OD FRONTU, gdzie przy pracującym radarze ich temperatura sięga 55C (F-22) a przy wyłączonym zwykle mniej. Słońce ma temp. ok. 5600K i przez chmury i deszcz jest niewidoczne a ty chcesz zobaczyć myśliwiec od frontu? Musiałeś się naczytać tego co Davien - przestań, bo to szkodzi! Poszukaj w sieci są tabelki ICAO z przeliczeniami dopuszczenia do lądowania wg odległości widzialności pasa dla zakresu optycznego na odległości widzialności w IR dla maszyn z FLIR - w każdym zakresie okien atmosferycznych (krótkich, średnich, długich) IR te zakresy są krótsze niż dla zakresu w paśmie widzialnym!

czepialski
sobota, 9 listopada 2019, 23:38

Fanklub jednak mieszasz fikcję z prawdą zajmę się fikcją w samolotach również tych współczesnych najcieplejsze miejsca to wszystkie krawędzie jak i nos on jest porównywalny z silnikiem i radar tu nic nie będzie miał do sprawy a jak już to minimalnie (o tarciu chyba coś słyszałeś) i np F-16 najcieplejsze miejsce po za silnikiem to właśnie nos i aerospike tu nie pomoże w podczerwieni świeci jak żarówka poza tym krawędzie skrzydeł wloty powietrza ster kierunku. W nowoczesnych rozwiązaniach wycina się tło i takie samoloty widać jak na dłoni jak również stosuje się dwuzakresowość IR, co podnosi jeszcze jakość ujęć. Nie bez powodu stosuje się IR/UV to następny starszy sposób zwiększenia skuteczności. Do tego dochodzi podczerwień odbita pochodząca z otoczenia. Tak w skrócie i nie ściemniaj.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 listopada 2019, 13:06

Ile razy mam pisać, że nagrzewanie się "od tarcia" to bzdura? Obiekty lecące z dużą prędkością nagrzewają się od KOMPRESJI.Owszem od frontu maszyny nagrzewają się, ale przy lotach z dużą prędkością, paru Mach, a na prędkości poddźwiękowej prawie wcale, tylko głównie od pracującego radaru i awioniki i to najwyżej kilkudziesięciu stopni, to zupełnie nieporównywalne z temperaturą spalin. Na małych wysokościach praktycznie nikt nie lata z prędkością naddźwiękową, bo tylko niektóre maszyny i to z trudem na małych wysokościach taką prędkość przekraczają. Dlatego wykrycie od frontu umożliwiły detektory IR dopiero w latach 80. (all aspects) ale zapomnij, że potrafią to w chmurach czy opadach.

czepialski
wtorek, 12 listopada 2019, 14:39

Podpis IR statku powietrznego.__________Całkowita sygnatura podczerwieni statku powietrznego jest kombinacją z różnych źródeł:___ pióropusz aerodynamicznie, ogrzewane powierzchnie, gorące części silnika, tylny kadłub, światło słoneczne, świecące niebo. ___________Emisja gorących części z samolotów:__gorące części silnika, wydech, dysza, rura wydechowa, krawędzie, wloty.__________ Emisja spalin pióropusz samolotu:___promieniowanie z CO2, gorąca para wodna H2O.________ Emisja przez poszycie:____aerodynamicznie ogrzewane poszycie, pióropusz cząstek ogrzewanych przez poszycie.________Odbite promieniowanie nieba:___promieniowanie nieba odbija się od płatowca.___________Odbite słońce:___odbite promieniowanie słoneczne od płatowca, owiewki._____Odbite światło słoneczne:___ promieniowanie ziemi odbite od płatowca._____________ Ponieważ różne części samolotów mają różną temperaturę, emitują one również promieniowanie IR o różnej długości fali i amplitudzie. Przy kącie 0 stopni zakres długości fali to mniej więcej 4,1 i 4,5 mikrometra piki tak mniej więcej 8 raz słabszy sygnał niż silnika i spalin o znacznie szerszym widmie. Tak przestań ściemniać poczytaj więcej.

bender
piątek, 8 listopada 2019, 20:28

BIULETYN WAT VOL. LIX, NR 3, 2010, Adam Kozakiewicz: "Turbinowe silniki odrzutowe jedno- i dwuprzepływowe w samolotach bojowych". Do znalezienia w sieci. Tam wyjaśniono, że "w silniku odrzutowym wzrost temperatury strumienia w komorze spalania i wzrost jego objętości powoduje, że prędkość wypływu spalin z dyszy jest większa niż prędkość powietrza we wlocie do silnika. Następstwem tego jest (...) ciąg silnika (zgodnie z tw. Eulera)." I dalej: "Obecnie silniki najbardziej zaawansowane technologicznie mogą już pracować z temperaturami spalin przed turbiną dochodzącymi do 1850 K i sprężeniem sięgającym wartości 50". 1850 K przed turbiną i przed dopalaniem, bo wtedy robi się jeszcze cieplej. Poza tym nie strasz parametrami F-22, bo akurat ten samolot jest zoptymalizowany do redukcji promieniowania IR, a w przypadku RP będziemy mieli do czynienia z zaskakująco uniwersalnym, ale w nie stealth silnikiem AL-41. Na koniec w jaki sposób minima do lądowania odpowiadają zasięgowi seekera IR na rakiecie? Bo przecież nie 1 do 1. Stosunkowo bliski, gorący obiekt na zimnym niebie jest całkiem wdzięcznym celem.

Fanklub Daviena
niedziela, 10 listopada 2019, 13:31

Bender przestań bajdurzyć a'la Davien! Co ma wspólnego temperatura w KOMORZE SPALANIA z temperaturą spalin? Jaka temperatura spalania występuje w silniku samochodu a jaka temperatura z rury wydechowej? To samo jest w silnikach np. Flankera: gazy z komory spalania muszą przejść przez turbinę (ochłodzenie z powodu wykonanej pracy), przez dyszę (dwa zjawiska: przyspieszenie a więc obniżka ciśnienia a więc ochłodzenie a dodatkowo wymieszanie z z chłodnym powietrzem drugiego obiegu) a na dodatek cały silnik, z dyszą w szczególności, jest otunelowany obiegiem chłodzenia, bo inaczej by się zjarał (dysza w szczególności) i ten obieg chłodzenia miesza się ze spalinami dodatkowo obniżając ich temperaturę (a F-22 ma prostokątną dyszę, co to mieszanie zwiększa, kosztem 10-15% ciągu). Sprawność silników cieplnych zależy od różnicy temperatur, więc konstruktorzy dążą do jak największej temperatury spalania i jak najniższej temperatury spalin, dlatego możesz być pewny, że nowoczesny silnik Flankera będzie (bez dopalania, bo to inna bajka) miał spaliny raczej w okolicach 200C a nie 300C. To prawda, że gorący obiekt na zimnym niebie jest wdzięcznym celem, ale nie jak to niebo jest zachmurzone i cel leci w chmurze lub nad nią, więc przestań bajdurzyć, tylko wróć do szkoły się poduczyć i zabierz Daviena ze sobą. Zastanów się: Słońca przez chmury nie widać a ty z uporem maniaka wmawiasz, że głowica IR zobaczy przez chmury myśliwiec i to od frontu... :)

bender
poniedziałek, 11 listopada 2019, 22:22

Fanklub, nie rozumiesz jak działa silnik odrzutowy. To nie jest, jak sobie błędnie wyobrażasz, wydech z Łady. A przecież podałem źródło, ba, dosłowny cytat. Powtórzę, choć bez wiary w sukces: "w silniku odrzutowym wzrost temperatury strumienia w komorze spalania i wzrost jego objętości powoduje, że prędkość wypływu spalin z dyszy jest większa niż prędkość powietrza we wlocie do silnika", co generuje ciąg. Turbina nie generuje ciągu, tylko napędza kompresor. Im wyższa temperatura spalin, tym wyższy ciąg. Nie chodzi o stosunek temperatury sprężonego powietrza do spalin, ale spalin do powietrza wlotowego. Nie wiem jak Amerykanie robią swoje czary, ale w rosyjskim AL-41 dowolnej wersji masz po prostu gorące spaliny. Promieniowanie podczerwone słońca dociera do naszej planety również przez chmury, więc znów coś pokręciłeś. Podczerwień to bardzo szeroki zakres od 780 nanometrów do milimetra. Wszystko, co ma temperaturę większą od zera bezwzględnego emituje promieniowanie cieplne. Ciała o temperaturze pokojowej emitują najwięcej promieniowania o długości fali rzędu 10 μm. Przedmioty o wyższej temperaturze emitują więcej promieniowania o mniejszej długości, co właśnie pozwala na ich wykrycie. Prawdopodobieństwo, żeby seeker IR np. pocisku Piorun widział odrzutowiec od frontu pod kątem 0 stopni podczas marszu do celu jest bardzo nikłe, ale i wtedy by sobie poradził. Pocisk bardzo szybko zbliża się do celu i jedynym ograniczeniem jest czułość w momencie namierzania celu przed odpaleniem, później jest tylko lepiej. Również w deszczu i chmurach. Tak twierdzi producent i ma rację, bo strzelania w trudnych warunkach już się odbywały. Ten sam producent dla Pioruna wyposażonego w seekera IR z bogatą bibliotekę paternów i 3 sensorami działającymi w różnych pasmach podaje 98 procent trafienia celu. W Piorunie 2 masz mieć wstępne naprowadzanie w wiązce i potem seeker IR. W sumie chytrze, zwiększa zasięg pocisku poza zasięg seekera IR.

Andrettoni
sobota, 2 listopada 2019, 21:59

Nie bagatelizowałbym tego. To jest po prostu kolejna umiejętność. Trzeba opracować napęd rakiety, głowicę, system naprowadzania. Później można eksperymentować np. z wymianą głowicy na inną lub wymianą systemu naprowadzania na inny. Można też zrobić napęd wielostopniowy lub dwufazowy system naprowadzania. Problem polega na tym, że np. nie mamy umiejętności implementacji systemu radiokomendowego.

W3-pl
piątek, 1 listopada 2019, 17:41

a ja nie padam na kolana przed pr-zachwytu o nowych rosyjskich maszynach z bardzo skutecznymi systemami samoobrony - gdy Su- 25 S(eryjnie) M(odyfikowana) po Czeczenii, Osetiii spada spruta zestrzelona przez pzr. taki do dostania z targowiska broni.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 13:52

No własnie i w Indiach z hukiem wykopali radiokomendowego Pancyra a wybrali K30 BIHO z pociskami IR i to mimo poteznych nacisków Rosji.

Ubawiony
niedziela, 3 listopada 2019, 17:00

naprawdę zabawny bajkopisarz z ciebie. Koreańska podróbka rosyjskich rakiet Igła, które Korea dostała w ramach spłaty zadłużenia w 1997, mają być lepsze od Pancyra?

bender
poniedziałek, 4 listopada 2019, 14:25

I to easily. Właściwie wszystko jest lepsze od Pancyra. Na grzyba komukolwiek ślepy, głuchy i kompletnie niecelny system OPL?

Davien
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:15

Jak widac panei załamany okazała się lepsza i Pancyr wyleciał z poteznym hukiem mimo naciskó Rosji:)

B. dubeltówka
piątek, 1 listopada 2019, 20:29

Nic dziwnego. Wszak ruski pancyr to sprzęt na Syberię do polowań na ptaki.

Fanklub Daviena
piątek, 1 listopada 2019, 19:57

K30 BIHO parametrami to żenada w porównaniu z Pancyrem. Nie wiem jakie były przyczyny dla Hindusów (transfer technologii, cena?), ale na pewno nie parametry, "znafco"... Lista klientów Pancyrów a jednokanałowego i kilka razy niższego zasięgu K30 BIHO mówi za siebie... :)

AntySputnikowiec
poniedziałek, 4 listopada 2019, 23:26

Jakie to miłe gdy piszesz, że tyle "nie wiesz"!! Ale zatem CO wiesz? Bo że Pancyry to najmniej skuteczny chyba rosyjski system plot, to wiedzą już wszyscy na świecie , chyba tylko poza Tobą??

bender
sobota, 2 listopada 2019, 20:46

O jakich kanałach mówisz? Taki Pancyr bez względu na to czy korzysta z radaru czy głowicy optoelektronicznej może naprowadzać i zwalczać cele tylko w azymucie, na który skierowana jest wyrzutnia. A Hindusów przekonały "sukcesy" Pancyrów w Syrii, choćby ten izraelski filmik z trafienia Pancyra, gdzie odpalono rakiety naprowadzane radiokomendowo przez radar. Jeśli w coś trafiły, to nie w pocisk, który zniszczył wyrzutnię. Zresztą sami mieli okazję potestować oferowany sprzęt na poligonie. Pewnie do łez rozbawienia doprowadzała ich unikalna funkcjonalność systemu, polegająca na kilkusekundowym oślepianiu kamery termalnej po każdym strzale z działek lub rakiet (Pancyr zawsze strzela sekwencją dwóch).

kukurydza
sobota, 2 listopada 2019, 17:14

Dlatego, że Pancyr jest świetny na konflikt asymetryczny, gdy bronisz się przed relatywnie słabym przeciwnikiem korzystającym z quasi-cywilnych zabawek, polegającym na "głupiej" artylerii oraz nie dysponującym jakimkolwiek systemem SIGINT/ELINT/automatyzacji dowodzenia. W takich warunkach Pancyr jest faktycznie bezkonkurencyjny. Tyle, że Pancyr w realu świeci jak choinka swoimi aktywnymi sensorami, i musi nimi świecić do samego końca, bo rakiety nie mają na pokładzie niczego i całkowicie zależą od TELAR który je wystrzelił... i jak przeciwnik posiada własne środki przeciwdziałania, jak w Syrii to zademonstrowali Izraelczycy, to Pancyr jest żałośnie widocznym, bezradnym celem-kaczką do ustrzelenia (podobnie jak w kategorii czołgów - amerykański Abrams, świecący jak latarnia w podczerwieni dzięki swemu napędowi). Zasięg nie ma znaczenia, jeżeli próba zaczęcia pracy bojowej nie oznacza, jak w przypadku Pancyra, automatycznego i natychmiastowego zakomunikowania zaawansowanemu przeciwnikowi, "tu jestem, wrzep mi w kuper proszę!". Gwoli sprawiedliwości, BIHO "saute" też niewiele tu zmieni bez odpowiednika naszej Regi, bo też się zdemaskuje swoim radarkiem, ale w jego przypadku to jest możliwe do wyrugowania.

Davien
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:18

Panei Kukurydza, ale własnie w takom konflikcie (Syria) Pancyr poległ całkowicie nie bedąc w stanie zestzreliwać nawet własnei takich zabawek jak piszesz. Sytuacja była tak tragiczna że Rosjanie alarmowo ściagali TOR-y by im drony islamistów bazy na mielone nie przerobiły. BIHO nie musi uzywac radaru bo pociski maja pasywne naprowadzanie IR

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:37

Jakie? Ano kompletna porażka Pancyrów w Syrii i fakt że słabiutki radar nie mogacy na 20km naprowadzac pocisków na B-1B mysi byc uzywany d strzelania rakietami:) BIHO nie jest jednokanałowy wiec nie zmyslaj:) W Przeciwienstwie do Pancyra może atakowac rakietam tyle celi ile ma rakiet plus jeden z działek a Pancyr maks 2 rakietami i jeden działkami:) Do tego znacznie lepsza amunicja do działek 30mm BIHO niz do 2A38 Pancyra i mimo nacisków Rosji na Indie spektakularna kleska rosyjskiego systemu.

Piotr
piątek, 1 listopada 2019, 11:57

Ten artykuł jest ucieleśnieniem problemu całego polskiego przemysłu (nie tylko obronnego). Nie udało się czegoś zrobić, bo wcześniej tego nie robiliśmy. Rosjanie, Amerykanie, Niemcy, Francuzi też nie robili rakiet naprowadzanych radarowo zanim nie zaczęli ich robić, ale jakoś się tego nauczyli. A po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że Polacy już tacy są, że nie potrafią i koniec. Jesteśmy skazani na bycie dumnymi z montowni autobusów po wsze czasy.

Chris
piątek, 1 listopada 2019, 23:19

Słuszna uwaga. Bardzo imponuje mi podejście Chińczyków. Jeśli czegoś nie wcześniej nie robili to nauczą się wykorzystując wszelkie dostępne zasoby i możliwości, nie wyłączając nawet kradzieży brakujących technologii. I tak powinniśmy postępować, konsekwentnie zdobywać wiedzę poprzez B&R a dokupować tylko rzeczywiście niezbędne licencje i jeśli to konieczne korzystać z wywiadu gospodarczego (jeśli taki jeszcze mamy).

say69mat
piątek, 1 listopada 2019, 05:22

Na fali optymizmu bijącego z treści artykułu pojawia się fundamentalne pytanie, czy nasz Inspektorat Uzbrojenia v/s przemysł obronny nadąża za rzeczywistością??? Skoro, zasadniczym celem nowoczesnych generacyjnie - opracowywanych - systemów opl/opr w wariancie SHORAD/V-SHORAD jest możliwość niszczenia spektrum amunicji lotniczej, artyleryjskiej, rakietowej. Czy nasz przemysł obronny z inspiracji sił zbrojnych dysponuje potencjałem pozwalającym realizować projekty nad tego typu uzbrojeniem??? Bo z tekstu wynika, że jedynym celem projektowanych systemów jest niszczenie samolotów v/s śmigłowców w zasięgu efektora czyli circa 10 - 12 km. Tymczasem istnieje już opracowana i znajdująca się na na wyposażeniu sił zbrojnych - jak to sugerują portale poświęcone obronności - amunicja lotnicza, obejmująca ntp. bomby szybujące 250 - 500 - 1500 kg. Pozwalająca atakować cele naziemne spoza zasięgu efektora, czyli z dystansu 40 - 50 km. Po drugie, cały czas pracując nad systemami opl/opr grzebiemy się w naszej piaskownicy, próbując klepać babki z piasku. Zapominając tym samym o kolejnym priorytecie, jakim powinna być interoperacyjność systemów uzbrojenia w obszarze naszego sojuszu obronnego. Pojawia się zatem kolejna kwestia, czy nasz przemysł obronny jest w stanie realizować zaawansowane technologicznie projekty, wymagające partnerskiej kooperacji z przemysłem obronnym naszych sojuszników??? Dalej czy nasze Ministerstwo ON dysponuje instytucjami z zakresu R&D umożliwiającymi tego typu kooperację, ntp z amerykańską rządową agencją DARPA. Tudzież podobnymi instytucjami - realizującymi projekty z zakresu R&D uzbrojenia - funkcjonującymi w ramach struktur partnerstwa sojuszu NATO??? Co się zatem dzieje w temacie Agencja Uzbrojenia??? I jaką mamy mieć gwarancję, że nie będzie to kolejna farma futrzaków realizująca ambitne cele zaplecza klasy politycznej w naszym kraju???

aiy
czwartek, 31 października 2019, 21:34

swiecąca laserem wyrzutnia....przeciez to bezsensu.....

Gg
piątek, 1 listopada 2019, 12:53

A świecąca radarem ma sens?

Fanklub Daviena
piątek, 1 listopada 2019, 12:23

Sam jesteś bez sensu. To system krótkiego zasięgu. Wyrzutnia laserem świeci tylko kilka sekund (czas lotu rakiety) i cel ma sekundy na przeciwdziałanie (flary) i modlitwę, a nie na wykrywanie i niszczenie wyrzutnik. Może napiszesz, że działka są bez sensu, bo demaskują się płomieniem z lufy?

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 10:00

Powiedz to Szwedom, którzy robią RBS 70 i wszystkim tym, którzy sobie od nich je kupili. Jak już skończysz im tłumaczyć, że to jest bez sensu, zacznij tłumaczyć to samo Anglikom, używającym swojego Starstreaka.

Covax
piątek, 1 listopada 2019, 00:46

Świecąca radarem wyrzutnia przecież to bez sensu

Wojciech
czwartek, 31 października 2019, 21:25

Niech się więc wezmą do roboty i to szybko - PIORUN-2 na popradach to bardzo dobry pomysł.

Zawisza_Zielony
czwartek, 31 października 2019, 18:55

Szczerze mówiąc a właściwie pisząc projekt WATu był ciekawszy i nawet z uwagi na koncepcję areodynamiczną samego efektora.....no cóż znów zabrakło woli.... A szkoda.

inżynier
piątek, 1 listopada 2019, 11:03

a jaki był projekt WATu?

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:00

Zawisza, jak piszesz o Błyskawicy to nie zabrakło woli ale mozliwości opracowania w polsce glowicy naprowadzajacej pocisku.

Covax
piątek, 1 listopada 2019, 17:28

Projekt WAT nazywał się Grot, 3metrowy pocisk o zasięgu około 40 km do celów aerodynamicznych zbudowany z technologii otrzymanych w ramach offsetu za Wisła. Po czym przyszła deklaracja od Partnerów Wisły o Transferze każdej technologi z wyjątkiem Silnika, Paliwa, GŚN, Programu jak i algorytmów sterowania i po tym kuble zimnej wody program prawdopodobnie zamkniety

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 22:01

Covax a kiedy to przy offsecie za Wisłę był zapowiadany transfer wszystkich krytycznych podzespołów do pocisków plot, ? Bo Grot panie Covax jest jedynie efektem działania narzedzia o nazwie Symulator OPL powstałego w latach 2012-2014 a cały projekt skończył sie na trecim poziomie TRL

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 06:21

Narzędzie pod nazwą "Symulator OPL" powstało w latach 2012-2014 a nie projekt "Grot" bo ten był otwarty jeszcze w 2017r. A nie pamiętasz kto mówił że dostaniemy "GAN, silniki i GŚN" taki pan z miłym uśmiechem, siwa broda i bardzo młodymi asystentami

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:43

Panie Covax, nie pisałem że Grot powstał w latach 2012-2014 ale że jest jedynie efektem działania tego narzedzia i na tym się skończyło. To wg pana miał powstac z technologii pozyskanych za Wisłę. A co do AM to jak pan wierzył w to co on wygaduje.... Akurat dostajemy zdaje sie produkcje silnika do PAC-3MSE, Raytheon chce u nas budowac fabrykę SkyCeptorów. Natomiast co uzyskamy za II etap Wisły to dopiero przed nami,ale lepiej zeby było to cos co mozemy wykorzystac niz cos co będzie sie kurzyło na półce bo w Polsce nikt tego nie będzie potrafił wykorzystać.

Covax
niedziela, 3 listopada 2019, 22:25

Fabryka Raytheon będzie fabryk Amerykańska, tak jak jest nią Mielec. I nic nam nie da bo nawet nie będzie uwzględniona w planach mobilizacji przemysłu na wypadek "W". Wisła 1 pokazała co dostaniemy czyli większy fragment LCC i nic więcej było to powiedziane wszem i wobec wszystko z wyjątkiem Silnika ( praw do swobodnego wykorzystania nie podwykonawstwa ) Paliwa, GŚN, Programu Paliwa i Algorytmów. Nawet głupiego działka 30 mm Raytheon nie chce dać w obiecanym offsecie bez "złotej śrubki"

Davien
wtorek, 5 listopada 2019, 20:33

Covax, wiec powiedz mi proszę gdzie nasi robotnicy i inzynierowie mają nabywac doswiadczenie?? Akurat SkYCeptory miały byc w całosci produkowane w Polsce, ale rozumiem że pan czeka az Polska odkrywajac na nowo koło kiedy wszyscy lataja smigłowcami sama za 30 lat zbuduje odpowiednik PAC-1.

As
czwartek, 31 października 2019, 18:15

Firmy potrafią rakiety na drukarce 3D robić to i my spróbójmy dogonić świat. Trzeba próbować, choć ani specjalistów, ani kasy nie mamy. Przecież co dnia słyszymy jaka ta grupa PGZ nowoczesna.

Gustlik
sobota, 2 listopada 2019, 23:04

Dokładnie to silniki rakietowe. Pierwszy ma właśnie na dniach zostać odpalony. A swoją drogą ciekawe czy PGZ już dojrzała do stosowania technologii druku 3D czy jeszcze nie wiedzą że są takie możliwości?

Chris
piątek, 1 listopada 2019, 23:26

Zgadzam się tylko z jednym zdaniem: trzeba próbować.

mr Smith
czwartek, 31 października 2019, 15:59

Bardzo ciekawy pocisk, należ go rozwijać i wprowadzać na uzbrojenie WP ... Szkoda nawet tracić czasu na dyskusje :)

dropik
czwartek, 31 października 2019, 14:40

choć napęd się mi nie podoba to w sumie można prowadzić te badania . Mon i tak większość środków przejada na BiR przeznacza na inne rzeczy . to taki unowocześniony rbs 70. Szału nie ma. Oczywiście wiele zależy od implementacji. pirat nie wyszedł źle.

Covax
czwartek, 31 października 2019, 21:22

Napęd to taki ersatz silnika dwuimpulsowego którego nikt nie da i nie sprzeda.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:01

Ostatecznie silnik dwuimpulsowy dostalibysmu z CAMM ale czy ktos w Polsce potrafiłby go robić. Juz na GSN do Błyskawicy polegli.

sobota, 2 listopada 2019, 17:20

Nie rozumiesz. Radiokomendówka nie ma sensu bo to choinka, proszenie się o kontratak - a w koncepcji Błyskawicy i jej pierwowzorów (radzieckich/rosyjskich rakiet do Tunguski i Pancyra) prędkość (i tarcie) jest zbyt duża dla GSN opartej na IR, zaś sam efektor za mały dla RF (okej, MHTK temu przeczy, ale tu za wysokie koszty).

Covax
piątek, 1 listopada 2019, 17:33

Szczególnie że Błyskawica miała mieć sterowanie Radiokomendowe ;-). Jak by z CAMM był taki transfer technologi jak MBDA obiecuje "na gębę" to już by papier był dawno podpisany

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 22:04

Covax, a kto dzis w Polsce ci wykona zaawansowana GSN aktywną czy nowoczesne paliwa do silników rakietowych jak rok temu MESKO jechało ciagle na francuskim paliwie i silniku do Feniksa? Nawet jak bysmy teraz dostali pełna dokumentację CAMM-a to trochę inny poziom niz kiedys z GROM-em.

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 06:22

Co nie zmienia faktu za co innego na "gębę" a co innego "na papier" i dlatego Narew się tak ciagnie

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:45

I dlatego jak mamy wykorzystac offset to najlepiej pójśc np droga jaka poszła Finlandia w przypadku F/A-18 a nie bawić sie w odkrywanie koła od nowa.

Pol
czwartek, 31 października 2019, 14:07

Piorun 2 jak juz sobie tak wytyczyli niech robia i zamowic można jako uzupełnienie bo jak by nie było to kontynuacja gdzie nie mozna sie zatrzymywac i isc bo każdy przystanek to w plecy z czasem.Ale równocześnie należy zmodernizowac rakiety kub,osa, itd..a podstawa to przyspieszyć camm i przejąć kompetecje oraz polonizowac. Zakup camm to zaosczedzony czas na badania i pozyskanie niezbędnych technologi oraz oszczędności w przyszłych opracowywanych rakietach czy tez modernizacjach starych systemów.

Ecco
czwartek, 31 października 2019, 19:11

MON nie chce modernizować ani OS ani KuB. MON nawet nie planuje następcy dla OS. MON nas rozbraja!

vertel
czwartek, 31 października 2019, 13:38

Ukraincy buduja rakiety o zasiegu setek km. a MY nie potrafimy zbudowac rakiety o zasiegu kilkunastu km???? Jak to mozliwe ????

R
czwartek, 31 października 2019, 15:48

Bo ukraincy, budowali rakiety od zawsze (ZSRR) a my nie.

pp47
piątek, 1 listopada 2019, 02:44

A Turcy, tórzy byli na takim poziomie technicznym, że wtedy, gdy wysyłaliśmy rakiety w kosmos (tak!) z zachwytem kupowali od nas motocykle WFM, albo Korea Płd, która wtedy byli 11 razy biedniejsi od nas i orali drewnianymi sochami jakoś teraz potrafią produkować broń, o której nam nawet nie śni się!! Najgorsze, że my to uwazamy za normalne i nie do zmienienia!!

Dociekliwy
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:51

Turcja jest często podawana jako przykład państwa bez doświadczeń w dziedzinie technik rakietowych, dronów, awionki, która dzięki konsekwencji w realizacji planów, stabilności (nie politycznej rzecz jasna) w zapewnieniu finansowania i współpracy pomiędzy przemysłem, a ośrodkami badawczymi (a nie mają na liście Szanghajskiej Politechniki, która byłaby wyżej od Warszawskiej - METU jest w 8 setce) stała się krajem oferującym rozwiązania na eksport. Roketsan, Aselsan i kilka innych firm nie mają wprawdzie takich bogatych tradycji (95 lat), ale nie ulega wątpliwości, że ich rozpoznawalność na rynkach światowych i poziom oferowanych rozwiązań przegania nasze. Żelazna konsekwencja (wykraczająca poza jedną kadencję parlamentu) plus dobrze wynegocjowane umowy offsetowe/licencyjne, m.in. dla TAI dały swe owoce.

Davien
wtorek, 5 listopada 2019, 20:35

Dociekliwy, no i nie mieli 50 lat blokowania własnego rozwoju przez ZSRS .

stefan
niedziela, 3 listopada 2019, 22:15

Wcale nie uważamy tego za ":normalne" i "nie do zmienienia", czego dowodem jest m.in. powyższy artykuł, tylko Korea Pd. była "okupowana" przez USA, a my byliśmy okupowani przez Rosję Sowiecką. I na tym polega zasadnicza różnica. Korea startowała w normalność pod koniec lat pięćdziesiątych, my 30 lat później. Więc pogadamy za 30 lat..

adams
czwartek, 31 października 2019, 19:13

Mieliśmy 30 lat i przez te 30 lat ani nie nabyliśmy żadnej technologi ani sami za wiele nie zbudowaliśmy

Ciekawy
czwartek, 31 października 2019, 15:09

Bo budowali takie rakiety wtedy, kiedy ich kraj razem z Rosją i innymi republikami nazywał się ZSSR?

dropik
czwartek, 31 października 2019, 14:27

nawet zasięgu tysięcy km . ciężko się z tego strzela do aeroplanów

RK53
czwartek, 31 października 2019, 13:11

moim zdaniem wiedzy nigdy nie za dużo , chyba że komuś zależy na tym abyśmy kupowali za granicą elementy które bez problemu zrobi średnio wykształcony kowal. natomiast zakup z możliwością rozwoju i pełnym dostępem do kodów źródłowych po cenie nie wywracającej budżetu jest jak najbardziej zasadny. oparcie się o nasz przemysł jest bardzo mile widziane!!!!

maxmanpad
czwartek, 31 października 2019, 12:52

Piękna sprawa. Czekam na decyzję ministerstwa. Najlepsza jest puenta na zakończenie artykułu. Opracowanie rakiety przez własny przemysł jest najtańszym i najszybszym sposobem pozyskania rakiet krótkiego zasięgu. 3 lata to odpowiedzialna deklaracja przemysłu więc można ich słowa traktować jaknajbardziej poważnie w końcu oni znają się na tym najlepiej.

CITIZEN
czwartek, 31 października 2019, 12:38

Bardzo dobre wieści, rozwijać pioruna zwiększać zasięg i pułap! Ale nie rezygnować z OSY. O ile dobrze pamiętam dwa lata temu na MSPO Niemcy proponowali relatywnie tani efektor do naszych zestawów w dwóch wersjach zasięg 20+ km i 40+ km - a to już skokowo zwiększa możliwości obrony... i była możliwość polonizacji.

Justyn
czwartek, 31 października 2019, 12:34

Jest to racjonalne rozwiązanie, która wniesie możliwość celów powietrznych na tym pułapie. Szkoda, że nie potrafimy wyprodukować sytemu naprowadzania z wykorzystaniem radaru.

Andrettoni
czwartek, 31 października 2019, 11:07

Bardzo dobry artykuł, który powinien komentatorom uświadomić na czym polega opracowanie nowych technologii, ale najwyraźniej nie wszyscy to pojmują. Nasi inżynierowie nie są źli, ale niektórych technologii nam brakuje. Musimy te technologie zdobyć - opracować sami lub nabyć. Następnie możemy te technologie ulepszać. Wiele z takich technologii możemy zdobyć tanio od Ukrainy. Nie chodzi o to by były bardzo nowoczesne - możemy je sami ulepszać. Nabycie sprzętu lub nawet licencji nie oznacza zawsze zgody na pełną ingerencję i użycie pozyskanej technologii w innym projekcie. Generalnie bardzo rozwinięte technologie są bardzo drogie lub posiadacze odmawiają ich udzielenia. Samodzielne powielanie oznacza oskarżenie o kradzież intelektualną i też nie jest to łatwe. Bardzo rozwinięte technologie może być ciężko powielić nawet posiadając licencję ze względu na brak odpowiednich materiałów lub maszyn. Przy opracowaniu nowego sprzętu 2 czy 3 lata to nie jest dużo. Trzeba sobie uświadomić, że produkcja nowego sprzętu to często budowa nowych budynków, maszyn czy całych linii montażowych, przyjęcie i przeszkolenie personelu itd. Gdybyśmy np. zakupili licencję na nowe Leopardy to nie zaczniemy ich produkować w ciągu 5 lat, a jak zaczniemy to będziemy używać części z Niemiec i minie dużo czasu nim znajdźmy w Polsce kooperantów do każdej śrubki. To nie Simsy tylko prawdziwe życie i nic nie jest proste. Gdyby to było proste robiłoby to wiele krajów. Myślę, że przyda się więcej takich artykułów. Trzeba sobie uświadomić, że chodzi nie tylko o radar i pocisk, ale też o komunikację między nimi. Mając gotową głowicę termalną można ją ulepszyć albo pozyskać nową technologię np. radarową i zmienić naprowadzanie. Można miksować technologie. Np. może być pocisk sterowany przewodowo, radiokomendowo lub laserowo, ale może być też sterowany dwuetapowo w pierwszej fazie laserowo, a później np. samonaprowadzający się termicznie lub w pierwszej fazie radiokomendowo, a później np. samonaprowadzający się termicznie. Takie kombinacje umożliwiają zwiększenie zasięgu pomimo np. słabych czujników termicznych. Producenci czasem stosują chwyty marketingowe ubierając to w ładne słowa. W ten sposób np. sprzedać rakietę naprowadzaną termalnie o zasięgu 110 km z "unikatową" możliwością samodzielnego wyszukiwania celów, a w rzeczywistości sprzedać pocisk, który ma głowicę termalną o zasięgu 10km, a pierwsze 100 leci całkowicie niekierowany. W ten sposób w momencie odpalenia nie wiemy co dokładnie trafimy, ale jest to ładnie zapakowane. W sterowaniu dwuetapowym od momentu odpalenia do trafienia mamy konkretnie wytypowany cel. Oczywiście metoda "ślepy strzał" czasem może też się sprawdzić poprawiając celność "konwencjonalnej" artylerii.

czepialski
czwartek, 31 października 2019, 15:05

Mam tu podobne przemyślenia ale muszę zauważyć że to droga podobna do Pancyrów i ich wad przy ataku saturacyjnym taka jednostka okaże się bezbronna. Złe warunki pogodowe mgła, śnieg, zachmurzeni, niski pułap celu itp. będą miały wpływ na skuteczność takiego rozwiązania. Co nie oznacz, że nie należy tego systemu rozwijać podobne sterowanie rakiet mają Angole i Szwedzi. Nasuwają się takie wnioski rozwijać równolegle sterowanie wielosensorowe (m.in. wizyjne z auto naprowadzaniem w rakiecie) powrócić do koncepcji radiokomend mamy anteny AESA, które można wykorzystać i dalej pracować nad Błyskawicą z uwzględnienie doświadczeń zdobytych przy Piorunie-2.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 13:56

Główna wada Pancyra jest słabiutki radar naprowadzania co przy radiokomendowym sterowanu pociskami... W przypadku Błyskawicy Polska poległa na GSN, bo nie bylismy w stanie go zwyczajnie opracować.

bania Davien
sobota, 2 listopada 2019, 23:10

O radarze Pancyra jak widać wiesz tyle samo co o spalaniu Abramsa.

Davien
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:20

Jak widac znacznie więcej od pana wiem i o radarze i o Abramsie:))

kukurydza
sobota, 2 listopada 2019, 17:27

Nie rozumiesz. Nie poległa, tylko zrozumiała że to bezsens. Pancyr świeci jak choinka, w warunkach przeciwdziałania to jednorazówka. A taka koncepcja pocisku oznacza za dużą prędkość i tarcie (przy starcie) by poprawnie pracowało IR, zaś tak mały efektor oznacza mało miejsca dla RF (albo zaporowe koszty przy miniaturyzacji jak np. MHTK). Stąd zmiana koncepcji - relatywnie skryte (bo laser na 100% trudniej wykryć niż pracujące radary Pancyra) naprowadzanie w fazie wstępnej, i rezygnacja z "szybkiego startu na boosterze" i beznapędowego ataku, a w zamian relatywnie wolny start na nieodrzucanym przyspieszaczu i napędowy lot na marszowym.

Davien
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:23

Panei Kukurydza, podczas prac nad Błyskawica okazało sie ze w Polsce nie ma mozliwosci skonstruowania głowicy naprowadzającej dla tego pocisku i dlatego przerwano prace Błyskawica i PK-6 to były zupełnie inne pociski powstające w odmiennych programach nie majace ze soba nic wspólnego Aha do Pioruna-2/PK-6 tez nie mamy GSN bo ta od Pioruna nie pasuje, nie jest LOAL.

czepialski
piątek, 1 listopada 2019, 23:53

Myślę, że z Błyskawicą to raczej zmiana wymagań wojska na 20km była powodem upadku tego projektu. To powodowało zmiany całej rakiety wyrzutni a i sterowanie radiokomendowe wymaga radarów o odpowiedniej dokładności, które zapewniłoby gwarancję skutecznego rażenia celu. Wówczas nie było takiego poza szwedzkim a i on był za słaby i skuteczności nie gwarantował przy taki odległościach. _____________ Co do Pancyra tak radar to jego podstawowa bolączka, ale myślę, że nie tylko. Cała koncepcja poruszania kanału optycznego, dział, radaru, wyrzutni rakiet w jednym kierunku uniemożliwia mu obronę przed atakiem saturacyjnym z różnych kierunków przy założeniu oczywiście, że sam zostaje obrany jako cel można by pisać więcej, ale to może innym razem.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:51

Akurat nie, okazało się ze żadna firma w Polsce nie jest w stanie opracowań GSN do Błyskawicy, dlatego projekt skończył się na testach I stopnia i prostego autopilota. Od początku było załozone sterowanie radiokomendowe, ale Polska nie ma w tym kierunku przeciez zadnego doświadczenia. Co prawda mozna było próbować kupic gdzies głowicę, ale kto by sprzedał. Teraz juz taki numer jak z Gromem do którego cała dokumentację Igły Polska pod stołem kupiła w Petersburgu by nie przeszedł. Co gorsza teraz z Piorunem 2 zabawa zaczyna się od poczatku bo trzeba opracowań nowa głowice IR z funkcją LOAL, sterwanie w wiazce kupilismy z Ukrainy wiec tu powinno się udać. Żeby z Błyskawica było zabawniej rozwazano tez kupno rakiet 57E6 od Pancyra dla Osy i połaczenie ich z zachodnim radarem, ciekawe co by wyszło?

sosen12
czwartek, 31 października 2019, 10:57

Może mi ktoś wyjaśnić po co ten silnik "dodatkowy" zamiast trochę większego silnika marszowego?

Fanklub Daviena
niedziela, 3 listopada 2019, 12:47

"Winny" jest I.Newton i jego Zasada Zachowania Pędu. Wynika z niej, że przy małej prędkości (start i rozpędzanie) dla największej sprawności silnik odrzutowy (a rakietowe zaliczają się do odrzutowych) powinien wyrzucać dużą masę spalin z małą prędkością, a jak uzyska dużą prędkość, to powinien wyrzucać małą masę spalin z dużą prędkością. Dlatego przy limicie ilości paliwa, dla osiągnięcia lepszych parametrów stosuje się rakiety wielostopniowe (najefektywniejsze rozwiązanie) lub o zmiennym impulsie (tańsze, ale przy silnikach prochowych trudne). Dlatego żadne pociski powietrze-powietrze, projektowane do odpalania przy prędkościach min. setek km/h, nie sprawdzają się dobrze w improwizowanych prowizorkach ziemia-powietrze jak NASAMS i osiągają tylko drobny ułamek zasięgu możliwego przy odpalaniu z samolotu i dedykowany pocisk ziemia-powietrze o specjalnie dobranej charakterystyce napędu (np. przyspieszacz startowy) zdeklasuje parametrami pocisk powietrze-powietrze o tej samej masie przy odpalaniu z ziemi. Ponadto przy systemach krótkiego zasięgu pomysł z Pancyra naprawdę sprawdza się najlepiej: prymitywny i tani przyspieszacz startowy (dużo prostszy niż wyrafinowane silniki maksymalizujące zasięg) nadaje wymaganą prędkość a potem lot jest w zasadzie benzapędowy, ze "smugaczem" mającym tylko zmniejszać i pokonać opór powietrza. Wadą takiego rozwiązania jak z Pancyra jest zwiększenie minimalnego skutecznego zasięgu rakiety względem rozwiązań klasycznych (nie ma manewrowania przez czas pracy przyspieszacza startowego), ale na mały zasięg Pancyr ma działka.

Fak sejk
piątek, 1 listopada 2019, 22:36

Wynika to ze sposobu naprowadzania. Po starcie, rakieta naprowadzana jest w wiązce laserowej - stąd czujnik w tyle rakiety. Po rozpoczęciu naprowadzania na podczerwień - czujnik z przodu rakiety - odpalany jest drugi silnik z tyłu. Dysze marszowego skierowane są lekko na boki, tylnego już na wprost.

mr Smith
czwartek, 31 października 2019, 15:56

Pozwala rakiecie manewrować i nie wytracać prędkości w ostatniej fazie dochodzenia do celu ... Samolot ostro manewrując może wymknąć się rakiecie manewrującej bez silnika w ostatniej fazie lotu a tej polskiej rakiecie "Piorun 2" samolot raczej się nie wymknie ;)

sosen12
piątek, 1 listopada 2019, 22:43

A po prostu trochę większy silnik marszowy nie wystarczy?

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 07:06

Nie, silnik marszowy ma jedną stała siłę ciągu, dodając drugi stopień ( w Piorunie 2) czy odpalając drugi impuls np. w PAC 3 MSE/CAMM/BARAK itd. zwiększa się prędkość efektora tuż przed uderzeniem w cel. To jak " podtlenek azotu w szybkich i wściekłych"

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:03

Panie smith, samolot manewruje maks z 9-10g, taki AMRAAM z ponad 40g, SAMP/T czy PAC-3 MSE 60-80g wiec samolot nie ma szans uniknac manewrem trafienia nowoczesna rakieta.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 listopada 2019, 16:07

Davienku bajarzu: z równań ruchu najpopularniejszych metod naprowadzania rakiet wynika, że by gwarantować dojście do celu, rakieta musi manewrować 3x mocniej od celu (a "głupia" krzywa pościgowa dlatego jest zła, że z równań ruchu wynika, że przy odpaleniu z przedniej półsfery rakieta na końcowym odcinku musiałaby zakręcać z przeciążeniem... NIESKOŃCZONYM!). Czyli przy 40g rakiety może ona w sposób w miarę pewny dobierać się do celu manewrującego ok. 13g (Su-57 potrafi 15g). Ponadto te twoje 40g to tylko na napędowej części lotu rakiety, czyli gdzieś ok. 50% zasięgu rakiety: potem leci beznapędowo, odpada manewrowanie ciągiem, pozostają tylko stery i każdy manewr spowalnia rakietę. Nowe AMRAAMy w celu sztucznego wyśrubowania zasięgu, mają do maksa zminimalizowane stateczniki i stery, więc bez silnika są dużo mniej manewrowe niż ich starsi poprzednicy (dlatego skuteczny zasięg AMRAAMa przeciw myśliwcom od wersji C5 do D praktycznie się nie różni). Samolot ma więc jak najbardziej szanse uniknąć trafienia rakietą średniego czy dalekiego zasięgu - nie udawaj, że nie słyszałeś o "mało zwrotnym" irackim MiG-25, który wymanewrował 8 wystrzelonych przeciw niemu AMRAAMów? Ponadto takie jak AMRAAM, naprowadzane radarowo, łatwo zakłócać albo wystarczy lecieć do niej prostopadle na tle ziemi by AMRAAM przestał widzieć cel.

AlS
poniedziałek, 4 listopada 2019, 01:38

Promień skrętu i szybkość kątowa to wartości wykładnicze, a nie skalarne kolego Davien. Dlatego 60 g przy dużej szybkości może oznaczać mniejszy skręt niż na 9g przy mniejszej. Jaki promień skrętu ma rakieta lecąca z prędkością 4 Mach i manewrująca 40 g? Promień to szybkość do kwadratu przez przeciążenie razy przyśpieszenie ziemskie. A więc promień skrętu to 3,6 km, a szybkość kątowa 0,33 radiana, czyli niespełna 19 stopni na sekundę. Dla 60 g i tej samej prędkości promień skrętu wyniesie 2,4 km, szybkość kątowa 0,5 radiana na sekundę. Jeśli samolot leci 250 m/s i manewruje 10g, jego promień skrętu to 625 metrów i 0,4 radiana na sekundę. Jak widać, dobry pilot wymanewruje rakietę o przeciążeniu około 50g, jeśli odpowiednio wyczeka ze skrętem. Samolot osiąga najlepsze szybkości kątowe w okolicach swojej "corner speed". Dla F-16 to okolice 0,6 Mach, przy wysokości 4 tys, metrów. Osiąga wtedy szybkość kątową stałą 0,5 radiana - 28 stopni na sekundę przy 9 g, ale może chwilowo "przyciąć" do 10 g, a więc wymanewruje nawet rakietę o manewrowości 60 g.

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 07:07

A które z wymienionych tutaj rakiet nie ma silnika dwuimpulsowego ?

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:56

Akurat wszystkie ale jedynie AMRAAM uzywa silnika do manewrów, zarówno SAMP/T jak i PAC-3 mają specjalne silniczki "manewrowe" wbudowane okreznie w kadłub umozliwiające gwałtowne manewry pocisku. Aha akurat silnki dwuimpulsowy w AMRAAM-ie PAC-3 czy SAMP/T działą odwrotnie bo najsilniejszy impuls masz podczas startu by jak naszybciej nadac prędkść a potem sie zmienia na tzw ciag marszowy a pocisk jest sterowany albo aerodynamicznie, albo gazodynamicznie .

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 listopada 2019, 16:08

AMRAAM kłamczuchu nie ma silnika dwuimpulsowego! Dopiero w AIM-260 taki USA przewiduje!

Davien
poniedziałek, 11 listopada 2019, 18:45

AMRAAM ma go od dawna funku, to R-77 nie ejst w stanie się go dorobic bo przekracza to poziom Rosjan:)

Covax
niedziela, 3 listopada 2019, 22:15

A MBDA i "Starsi bracia" mają zupełnie odwrotny układ ciągu w CAMM i Barak 8. A na dyskusji który lepszy można zrobić co najmniej doktorat

Davien
wtorek, 5 listopada 2019, 20:37

Covax, zupełnie inne przeznaczenie CAMM i Baraka-8 niz AMRAAM-a czy PAC-3MSE

asdf
czwartek, 31 października 2019, 10:36

Piorun na Poprad jest za duzy na Narew za maly po co jest ten Piorun to wiedza chyba tylko jego tworcy, niech MON zamowi w koncu CAMM i tyle.

Dość bredni
czwartek, 31 października 2019, 19:21

Po to by się ruskie latadła bały "pomylić" i wlatywać jak w Estonii. Po to by zdejmować manewrujące pociski z Kaliningradu. To nie jest w ogóle dla Narwi , a dla Poprada bardzo akurat.

I wystarczy
czwartek, 31 października 2019, 19:18

Pioruny na Poprady mogą być , tylko żeby było ich nie 4 a np. 8 , zaletą wtedy właśnie będzie ich lekkość. Podobnie jak na Perkunach , lekkość jest zaletą!! A zupełnie czym innym jest INNY większy pocisk na inny nośnik niż w sumie lekki Żubr.

Fanklub Daviena
piątek, 1 listopada 2019, 12:27

A jak kolejny raz mówię, że to drugorzędne. To systemy krótkiego zasięgu. Jak policzysz ich zasięg, to na km kwadratowy i tak zagęszczenie ich 4 rakiet będzie większe niż 12 rakiet Pancyra przy jego zasięgu. Jest zbyt małe prawdopodobieństwo przy małym zasięgu, by więcej niż 4 cele w krótkim odstępie były w zasięgu Poprada, a w większym odstępie, to możesz go przeładować rakietami przewożonymi wewnątrz opancerzonego pojazdu, nienarażonymi na odłamki i warunki atmosferyczne.

THXXX
piątek, 1 listopada 2019, 09:07

Wystarczą 4. Po wystrzeleniu 4 rakiet Poprad musi sam zadbać o własne przeżycie więc nie będzie czasu na dalsze strzelanie. Śledzenie i naprowadzanie 4 celów na raz to i tak dużo.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 13:57

Jakie naprowadzanie Piorunów jak to pocisk odpal i zapomnij? Do tego cały system jest pasywny.

THXXX
sobota, 9 listopada 2019, 01:59

Czy pasywny tzn niewidzialny? Naprawdę?

fdsa
czwartek, 31 października 2019, 15:14

Przecież w artykule stoi jak byk, że Piorun jest za mały na Poprada i dlatego właśnie trzeba mu dać większego Pioruna. No i jak Mon w końcu za mówi CAMM, to uważasz może, że on będzie się woził w każdej kolumience wojska? Otóż nic bardziej błędnego.

Extern.
czwartek, 31 października 2019, 14:42

Piorun-2 (vel PK-6) na Narew to może rzeczywiście za mały ale na Poprad to właśnie idealny. Taki pocisk od początku na Popradzie powinien być a jedynie jego brak spowodował że były wstawiane tam trochę za słabe w tym zastosowaniu Gromy.

asdf
czwartek, 31 października 2019, 22:49

one sa za ciezkie na Poprady masz w artykule ze na jeden zestaw wejdzie max 2 sztuki to co to jest?

ndnz
piątek, 1 listopada 2019, 10:23

No to chyba zupełnie inne artykuły czytaliśmy, bo w tym słowa nie było, że za ciężki. Wręcz przeciwnie. Stoi jak byk, że na Popradzie za optymalne uważa się dwa Pioruny 2 + dwa Pioruny, ale można też założyć cztery Pioruny 2, bo wieża została skonstruowana z wystarczającym do tego zapasem. Optymalność zaś niekoniecznie musi wynikać z wagi pocisku.

Hunter
piątek, 1 listopada 2019, 08:58

A w którym miejscu to pisze bo nie zauważyłem?

fdsa
piątek, 1 listopada 2019, 01:03

Trza umieć czytać po polsku. Nie są za ciężkie, tylko dwa dolne mogą ewentualnie w ekstremalnych przypadkach zahaczać na tym konkretnym podwoziu. Czego jeszcze zresztą autorowi nie wiadomo. A jeśli nawet dwa dolne będą w tym konkretnym przypadku zahaczały, to zysk z przyszłościowej modernizacji jest i tak, bo na dwóch górnych są lepsze a na dolnych jest co było. Generalnie jednak nie chodzi o modernizację Poprada, tylko o zestaw bardzo krótkiego zasięgu z prawdziwego zdarzenia, który lekkim leszczem możemy sobie zrobić.

RK53
czwartek, 31 października 2019, 13:13

twoja wiedza panie "asdf" jest powalająca ciekawe z czyjej kieszeni czerpiesz i dla kogo stukasz

asdf
czwartek, 31 października 2019, 15:43

to jest obiektywne zdanie moge sobie na nie pozwolic dlatego ze nie siedze w niczyjej kieszeni.

Etam
czwartek, 31 października 2019, 19:23

To jest akurat subiektywne, i tylko twoje osobiste. W sumie - kompletnie bez znaczenia !! Na szczęście!

shaa
piątek, 1 listopada 2019, 10:24

Dokładnie

Okręcik
czwartek, 31 października 2019, 10:22

Może zamiast wymyślać "proch" lepiej byłoby kupić licencję z prawem rozwoju i polonizować, rozwijać? Przeskoczylibyśmy pewien etap, który za granica już mają za sobą. Niepokoi mnie też deklaracja "w ciągu 3 lat", bo to równie dobrze może być 5 lub 8. Pamiętam jak nie kupiliśmy do Leo pocisków, bo mieliśmy je sami wymyślać i ile to trwało, a przez ten czas mieliśmy czołgi bez amunicji. I na koniec najważniejsze, dziwny sposób myślenia naszej zbrojeniówki. Chyba normalne powinno być, wymyślanie przez producenta i wyprodukowanie jakiejś broni, sprzętu i oferowanie jej WP i na eksport, a nie jak będzie kupiec to dopiero siądziemy, pomyślimy, skonstruujemy i może za parę lat wyprodukujemy. Ktoś powie, hola, hola ale i w USA tak robią. Owszem, ale tam wojsko ma np. rakietę, która na razie ich zadowala, ale za kilka lat chcieliby mieć lepszą, więc składają na taką zapotrzebowanie i zakłady konkurują. U nas potrzeba na wczoraj i nie możemy sobie pozwolić na czekanie przez kilka lat!! Czy ew. wróg będzie czekać aż się dozbroimy? W 39 roku nasz sprzęt nie ustępował niemieckiemu, ale zbyt późno go zaczęto wprowadzać na uzbrojenie i w zbyt małych ilościach. I w 39 nie było takiej przepaści technologicznej naszego przemysłu wobec zachodu jak obecnie, choć potencjał mieliśmy w prowidowaniu z nimi mizerny.

Marek
czwartek, 31 października 2019, 16:37

A po jaką cholerę mamy kupować licencję na coś, co sami możemy zrobić? Przecież to by już był idiotyzm do sześcianu, który polega na bezsensownym pakowaniu komuś obcemu do kieszeni naszych pieniędzy. A tak przy okazji, weź se popatrz na koreański zestaw mobilny, który w tym roku wygrał z Rosjanami w Indiach. Okazał się skuteczniejszy od Pancyrów. Nawet dziś możemy zacząć dłubać przy takim. Z tego, co potrzebne mamy już wszystko żeby sobie taki zrobić. Nawet nowych rakiet nie potrzeba, bo te w koreańskim zestawie mają rakiety, których parametry są gorsze od posiadanych przez nas Piorunów. Skoro jednak mielibyśmy zacząć tersz, to wskazane by było skorzystanie z doświadczenia producenta i wsadzenie do takiego zestawu rakiet o lepszych parametrach niż dziś ma Piorun, bo to jest zestaw na jutro. Poza tym w przypadku OPL akurat przed wojną produkowaliśmy porządne rzeczy. Sprzedawaliśmy je nawet z konieczności za granicę.

Okręcik
sobota, 2 listopada 2019, 15:29

Zrobimy sami? Ile lat robiliśmy pociski do Leo? A te nowe rakiety plot są o niebo lepsze od już obecnych na rynku? Winszuje oceny, że nasze, których jeszcze nie ma, ba nawet nie były spc. testowane, są lepsze od koreańskich. Kolego to dopiero warunki bojowe pokażą co lepsze, bo papier wszystko przyjmie. Ale skoro potrafimy i szybko zrobimy własne to ok. róbmy.

środa, 6 listopada 2019, 09:53

A jakie pociski do Leo niby mieliśmy zrobić, skoro w tych Leo, co je dostaliśmy, żeby strzelać porządnymi najpierw trzeba zmodernizować armaty? Znasz takie pojęcie jak oporopowrotnik? Jeśli nie, to winszuje wiedzy.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 14:00

Marek, mamy juz taki zestaw to ZSU-23-4 w wersji Biała, co prawda inne działka bo 23mm. Tobie jak sadzę chodzi o cos w rodzaju Geparda lub LOARY z dodanymi MANPADS?

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 20:40

Z dodaną antydronową elekrtoniką i ABM do trydziestek piątek.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 15:58

Marek, ABM ma tez Gepard, miała miec Loara więc to było. A akurat system antydronowy to lepeij by był na oddzielnej platformie

Rerex
czwartek, 31 października 2019, 15:21

Kupić, kupić, kupić. Mamy technologię, jest sprawdzona nawet wdrożona. Nic tylko jechać z tematem. Ale nie, Polak musi kupić, najchętniej passata w dieslu.

Okręcik
sobota, 2 listopada 2019, 15:33

Taa mamy technologie, nawet wdrożone i to lepsze niż inni??? na jakiej podstawie tak twierdzisz? To czemu nie produkujemy i nie podbijamy obcych rynków? Myślisz życzeniowo czy realnie? I nie twierdzę aby kupować wszystko tylko to co umożliwi nam szybki przeskok technologiczny do przodu, w w technologii w 90% jesteśmy za murz.

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 10:41

Akurat diesle ze starczych Passatów są lepsze od badziewia, które się teraz wciska różnym frajerom pod pretekstem ekologii albo smogu. Co do reszty dużo racji masz. Widać nie tylko w tym konkretnym przypadku. Wejdziesz na temat dotyczący Grota i co jest? Nie robić, kupić i komu innemu dać zarobić. Wejdziesz na temat dotyczący Pirata i co jest? Ano nie robić, kupić i innemu dać zarobić. Wejdziesz na temat Borsuka i co jest? Ano znów nie robić, kupić i innemu dać zarobić. W przypadku ZSSW-30 jest dokładnie to samo. Niektórzy rodacy zachowują się gorzej niż obywatele jakiegoś afrykańskiego kraju, w którym nie ma inżynierów ani żadnej fabryki. Żeby to tylko dotyczyło wypowiedzi internetowych, można by się było z tego śmiać. Niestety mam podstawy przypuszczać, że sporo takich osób znajdziesz pośród decydentów w MONie oraz w każdej partii politycznej.

czepialski
piątek, 1 listopada 2019, 23:57

w punkt

MDx
czwartek, 31 października 2019, 14:43

Kupując licencję nie nabywasz know how, kadr, które są zdolne rozwijać to co kupiłeś. Okazuje się ze nie masz opracowanych technologii materiałowych, produkcyjnych, technologii lub też znowu nie jesteś w stanie ich rozwijać. Itd. itd. To co opisali powyżej to unikalna szansa na bazie pioruna. Jeśli przed kolejną dekadę jej nie wykorzystamy świat w tym zakresie odjedzie nam chyba na zawsze.

Okręcik
sobota, 2 listopada 2019, 15:43

mając licencję, technologię szkolisz kadry i rozwijasz produkt, bo siła tkwi w umyśle. A jak nie będziesz miał technologi, to żaden mózg ci nie pomoże. Da Vinci wynalazł helikopter, ale nie był go przy ówczesnej technologi w stanie zbudować. I teraz masz to samo. zanim my sami stworzymy technologię adekwatną do dzisiejszej w np. USA, to u nich będzie ona już przestarzała!

czwartek, 31 października 2019, 14:36

W pierwszej części się zgadzam. Jeśli chodzi o druga, czyli wstawkę historyczną jest to po prostu nie prawda. Mieliśmy porównywalną broń jeśli chodzi o działka ppanc (Boforsy) i karabiny UR. Poza tym nasza broń czyli samoloty, czołgi itp była gorsza od niemieckich odpowiedników. I potwierdzają to wszystkie analizy robione do tej pory. Już nie mówiąc że nawet tego względnie nowoczesnego uzbrojenia jak Łoś, Karaś czy 7TP mieliśmy kilka razy mniej od przeciwnika. Nie mówiąc już o Czerwonych na wschodzie. Nawet jeślibyśmy go wyprodukowali 4 razy więcej kampania obronna 39 roku skonczylaby się zapewne tak samo, po prostu trwałaby dluzej. Problemem były koncepcje strategiczne ale także dowodzenie na polu walki a rownież wcale nie takie wysokie morale wielonarodowego wojska jakie w tym momencie historii posiadała Polska. Epatowanie historią porażki dyplomatyczno - militarnej nie jest najlepszym pomysłem. W ewentualnym następnym konflikcie powinniśmy być mądrzejsi

RK53
czwartek, 31 października 2019, 13:15

zgadzam się z przedmócą

Extern
czwartek, 31 października 2019, 14:55

To nie do końca tak, kupując licencję jednak nie nabywa się zdolności projektowych. Klepie się tylko starzejące się technologie których nikt z zagranicy kupić nie chce bo woli coś nowszego od producenta który ciągle swoje produkty rozwija. Patrząc zresztą pod tym kontem to Mesko etap licencji ma już za sobą bo w przeszłości produkowało już rakiety na licencjach Radzieckich, a teraz już czas na własne rozwiązania.

MAZU
czwartek, 31 października 2019, 10:20

Popatrzcie na wielkość starej, 60 letniej OSY oraz na wielkość Groma i Pioruna. To INNEJ KLASY rakieta. Należy ją skopiować (no co chłopcy, nie da się, nie dacie rady?) i zmodyfikować. OSA-M (modificata) spokojnie ogarnie 30 km. M

nlkn,
piątek, 1 listopada 2019, 10:46

W takim razie należałoby pilnie skopiować i modyfikować pierwszy telefon komórkowy o wielkości nesesera.

reht
czwartek, 31 października 2019, 13:32

Jest wielka, bo pochodzi z lat 60-tych

Rg
czwartek, 31 października 2019, 10:16

Ja bym zrobił tak: rozpoczął ten program, bo koszt jest żaden w porównaniu do budżetu MON czy państwa (przypomnę, że mamy kupić F-35 ;)) ), wprowadził tę rakietę (zwiększyło by to bezpieczeństwo kraju) a potem doświadczenia stosował w opracowaniu całej rodziny kolejnych rakiet (np. w przyszłości z większym zasięgiem). Albo rozpoczął współpracę z Ukraińcami jeżeli chodzi o naprowadzanie z radarem śledzącym

Covax
czwartek, 31 października 2019, 21:58

Pod koniec 2018 r odbyła się konferencja na PW jest dostępny PDF z tej konferencji. Rok temu zakładali że demonstrator ( 6 poziom ) nowej głowicy IR będzie w roku 2023. A dzisiaj Pan Noga mówi że mogą do końca roku zrobić ten demonstrator. Na tej samej konferencji padło stwierdzenie że GŚN aktywna radarowa będzie na 6 poziomie w 2025r. Pytanie ile czasu zajmie to Pit skoro teraz mają dużo więcej kasy niż w 2018 r ;-)

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:05

Może zajac duzo więcej, z IR mieli doświadcenie i cała dokumentacje, a z głowicami aktywnymi nie maja ani doświadczenia ani skad go za bardzo wziaść. nawet w naszych pracach na Ukrainie przy OPL na bazie R-27 głowice sa Ukraińskei.

Covax
sobota, 2 listopada 2019, 06:46

A tak temu nie wierzyłeś w ten projekt :-P. Akurat mamy tą przewagę nad Ukraina że dwie bardzo nowoczesne komory bezechowe są w Polsce i mówię o takich komorach że nawet specjaliści od radarów z firmy "R" pokiwali z uznaniem głową. Reszta to kwestia kasy i determinacji w badaniach. A głowice radarowe do Wichra są Ukraińskie tylko że badane i poprawiane przez drugą firmę która ma tak samo nowoczesna komorę bezechową jak Pit-Radwar.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 16:01

Covax, nie wierzyłem bo sam pomysł robienia z najgorszego chyba pocisku p-p OPL jest taki sobie. Co gorsza jak patrzyłem na materiały to chyba są to te same głowice co w standardowych R-27, kadłub miał byc nowy a na materiałach mamy standard jak w zwykłym R-27R/T . Zobaczymy co im wyjdzie jak skończa.

czepialski
piątek, 1 listopada 2019, 14:26

Panie Davien nie wiem o jakich głowicach aktywnych jest mowa ale mogę zwrócić uwagę że przy projekcie SKO do TRYTONA jest głowica w której wykorzystano fuzję wizyjną. Te prace można wprost wykorzystać do opracowania IIR zasady pozostaną takie same. A czujniki IR robimy już coraz lepsze i o większej rozdzielczości.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 22:10

Głowice aktywne to panie czepialski obecnie wyłacznie głowice z aktywnym naprowadzaniem radarowym i Polska ma tu praktycznie zerowe doświadczenie. Wszystkie głowice optroniczne to głowice pasywne. Natomiast panei czepialski na podstawie kamery termowizyjnej z ZGS-15M nie zbuduje pan głowicy IIR, jakby to było tak proste to Rosja juz by je miała. Podobnie z IR robimy edynie głowice LOBL a juz do Pioruna 2 będzie wymagana LOAL.

Rakieter
czwartek, 31 października 2019, 10:15

Skoro nie umiano sobie poradzić ze śledzeniem rakiety Błyskawica radarem, należało ją wyposażyć w telemetrię - precyzyjny system nawigacji bezwładnościowej i nadawczo-odbiorczą antenę kierunkową. W takim układzie to nie radar śledzi pocisk, ale on sam podaje swoją pozycję, ze zmienną i zakodowaną czasowo częstotliwością próbkowania, tak aby uniemożliwić ewentualne przeciwdziałanie ze strony celu. Poprawki naprowadzania realizuje albo układ sterowania pocisku, porównując swoją pozycję z otrzymaną z radaru naziemnego pozycją celu, bądź dostaje gotowe rozwiązanie z centrum dowodzenia. Głowica naprowadzania może być w takim układzie dowolnego typu - monoimpulsowa lub optoelektroniczna i zostaje aktywowana po wejściu przez pocisk w pobliże celu.

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:16

Błyskawica miała być prostą tanią rakietą z lekkim beznapędowym sterowanym radiokomendowo (głupim) stopniem bojowym ( trochę jak rakieta 9M33 używana w zestawach OSA). A ty proponujesz rozwiązanie o zaawansowaniu technicznym Patriota do rakiety która ma strzelać na 10 km.

THXXX
piątek, 1 listopada 2019, 09:10

Świat idzie do przodu to co było dobre dla Patriota 20 lat temu to może dzisiaj już dobre dla systemów VShorad? Wszystko sprowadza się do kosztów. Chociaż jak będzie to robić PGZ to tanio na pewno nie będzie.

Rakieter
piątek, 1 listopada 2019, 01:39

Dlaczego od razu Patriota? Sensory piezoelektryczne są dziś tanie, a przy tym wystarczająco dokładne na takim dystansie. Łączność kierunkową mogą zapewnić anteny Yagi "nadrukowane" na korpusie, albo usterzeniu, bądź SBFA w dolnej części korpusu. Tu w grę wchodzą pasma centymetrowe, więc rozmiary anten byłyby niewielkie. Co do stopnia skomplikowania sterowania, to w roli sterownika dałby sobie radę np. Arduino Due. W ciągu 5 lat od zakończenia projektu Błyskawicy sporo się zmieniło, dzisiaj podobny stopień skomplikowania mają konstrukcje modelarskie.

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:23

iść modelem amerykańskim - ogłosić konkurs z tłustą nagrodą i przejęciem praw patentowych, ale to oczywiście robota dla odpowiedniej komórki Agencji Uzbrojenia

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 listopada 2019, 16:15

Ale Polska to dziki kraj: tu nie możesz bez praktycznie niemożliwych do zdobycia koncesji, produkować uzbrojenia. Do tego dla naszego oszołomskiego MON "wszystko" jest uzbrojeniem - kamizelka kuloodporna, dron autonomiczny lub z GPS i transmisją obrazu na żywo itp. To nie Austria, gdzie właściciel firmy produkującej narzędzia ogrodnicze (spryskiwacze itp. z plastiku) po wysłuchaniu w pobliskiej knajpie od pijących piwo oficerów o konkursie na armijny pistolet, poszedł do firmy i zbudował Glocka i zgłosił go do konkursu - u nas za to wylądowałby w więzieniu a Glock odrzucony z powodu braku wymaganych dokumentów przez producenta...

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:06

Extern, Błyskawica była praktycznie kopia pocisku 57E6 z Pancyra.

harry2
czwartek, 31 października 2019, 09:46

Rosyjskie OSY zmodernizowane to zasięg 20km czekamy na nowe rakiety.

jjj
czwartek, 31 października 2019, 09:29

Osy, białe, szyłki są jedynymi zestawami przeciwlotniczymi dla niektórych państw na jakie je stać więc sprzedać stare w jak najlepszych cenach wymieniając na nowe Loary

Polak
czwartek, 31 października 2019, 09:24

Poróenując stosunki sił pancernych ich ilość do zachodu należy stwierdzić że polska siłami lądowymi stoji -- porównując stosunki sił lotniczych Polski z zachodem stwierdzić można że zachód siłami lotniczymi stoji wniosek z tego taki że nebędąc producentem samolotów wielozadaniowych, mysliwców będąc uzależnionym od dostaw cześci z zagranicy lotnictwem się nie zrówanmy będąc uzależnionym---naszą główną siła są siły lądowe a aby mogły one stanowić siłę z którą trzeba się liczyć muszą mieć one bardzo szczelny parasol przeciwlotniczy --------więc powinniśmy mieć bardzo liczną, sprawną i niezależną od sojuszników czy innych państw obrone przeciwlotniczą ---- albo suwerenne krajowe środki Loar, Poprad, Piorun,Grom itd lub poprzez pełen transfer technologi do Polski i tu wychodzi obecnie Camm-er, Camm

piątek, 1 listopada 2019, 09:29

Dobrze kolega zaczął więc warto to kontynuować.

Covax
czwartek, 31 października 2019, 21:50

A jesteś pewien że cały 100 procentowy transfer dają na "papier" czy tylko na "gębę do prasy"

Hunter
piątek, 1 listopada 2019, 09:14

No to robimy konkurs "piękności". Kto da więcej? Izrael, Angole, Koreańczycy? Turcja jasno pokazała jak to należy robić. Przede wszystkim nie dać się nabrać na piękne słówka.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 22:11

No i obecnie Turcja jest na równi pochyłej i pędzi w dół z coraz większa predkościa a sciana na dole twarda:)

Hunter
sobota, 9 listopada 2019, 01:43

Technologicznie czy politycznie?

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:25

bo ten rządzi kto płaci (i nie ma noża na gardle i nie ma zbyt odstającej kieszeni)

Grredo
czwartek, 31 października 2019, 09:08

Osa po modernizacji posiada dobre parametry. Brakuje jej tylko skuteczniejszych pocisków. Poprad powinien być rozwijany, ale dla systemu Osa jest i długo będzie miejsce w polskiej OPL. Znowu unika się racjonalnej ekonomicznie decyzji. Koszty zakupu porządnych rakiet dla Osy są niższe od kosztów całego systemu. Nikt nie wie kiedy zostanie wprowadzona do jednostek Narew, dlatego koniecznie trzeba przezbroić Osy i jednocześnie rozwijać nowe pociski dla Poprada.

ds dd
wtorek, 5 listopada 2019, 12:39

Racjonalność to nie w MON. Wolą wydawać na ławki, Vip taksówki, kuchnie polowe, kancelarie kontenerowe i węgiel niż na broń.

Zawisza_Zielony
czwartek, 31 października 2019, 09:06

Poprad już dziś ma większą efektywność niż OSA. Osy utrzymują chyba tylko aby na defiladzie było co pokazać. Pozostaje jedynie kwestia parametrów efektora. Gdy się okazuje ze czegoś w RP sie nie da opracować to należało by pomyśleć o dopisaniu danej technologi do wymogów ofsetowych ktorego z programów zakupów uzbrojenia za granicą, oczywiście pod warunkiem pełnej polonizacji danej technologii w RP

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:27

Przede wszystkim Poprad ma zupełnie inną filozofię działania jako zestaw pasywny do ataków z zasadzek, w warunkach sieciocentrycznych współpracujący z różnymi dostarczycielami danych o sytuacji taktycznej i sam mogąc takie dane dostarczać innym odbiorcom. Idealnie dostosowany do nowoczesnego rozproszonego pola walki gdzie ujawnienie swojej pozycji to śmierć. A OSA to przedpotopowa latarnia radarowa czekająca na oberwanie rakietą przeciwradiolokacyjną gdy tylko włączy własny radar. Nie ma za bardzo nawet co porównywać z Popradem. Jedyna jej przewaga nad nim to taka że pływa. Do Poprada trzeba tylko koniecznie dać rakiety o lepszych parametrach.

Paweł P.
piątek, 1 listopada 2019, 23:56

//Teraz z tą sieciocentrycznością w Popradach, jest słabiutko – na razie – nic o sobie nie wiedzą.

Jk
czwartek, 31 października 2019, 08:47

Dobra wiadomość. Budować

Marek
czwartek, 31 października 2019, 08:40

Od dawna wiadomo, że to trzeba zrobić. Tym bardziej, że Poprad zrobiony jest niejako na zapas. Dobrze by było także, gdyby zrobiono poprawioną wersję Poprada M. W 2005r. nie udało się nim zainteresować MW. Ale gdyby dostał nowe rakiety a na zestawie byłoby więcej rur, to wtedy miałby sens.

bubu
czwartek, 31 października 2019, 08:01

prowadzenie rakiety w wiązce lasera oznacza, że można atakować tylko jeden cel - na który wieża wyrzutni musi być ciągle skierowana

Olaf
czwartek, 31 października 2019, 11:31

Przez pierwsze 3 sekundy

Rzyt
czwartek, 31 października 2019, 07:57

478 F35 kosztuje 4 roczne budżety MON...czyli ...wystarczy nam 478 f 35 i 30tys piechoty zmotoryzowanej na kto,400cezarow ,po 8 baterii Wisły,Narwi i homara... dziękuję i 6 generałów no 10 ...do tego 4 baterie nsm ,satelit,96 kruków jakieś helikoptery wz najlepiej Vipery i venomy i tyle.120tys mamy pseudo 4 dywizję i nic z tego nie ma .

dropik
czwartek, 31 października 2019, 14:45

mon nie ma do wydania na uzbrojenie 160mld w 4 lata. Ma nie więcej niż 45-53 mld.

Darek S.
czwartek, 31 października 2019, 04:06

No tak, pamiętam wiele lat temu, że nikt na tarkach MSPO nie chciał nawet słuchać gościa, który miał pomysł jak modernizować OSY. Gość siedzi teraz sobie pewnie wygodnie na emeryturze. A wtedy w rozmowie ze mną nie widział problemu w modernizacji nawet systemu komendowego sterowania rakiety. Maił to wszystko w jednym paluszku. W 2014 roku dsiesiątkami pchali się do nas do roboty specjaliści z Ukrainy, dla których to nie był żaden kosmos, sterowanie komendowe, jak dla naszych współczesnych inżynierów. Ale nikogo nawet nie interesowało porozmawiać z nimi.

Chris
czwartek, 31 października 2019, 18:59

Myślę że i dla naszych nie jest to problem ale ci znający się na rzeczy nie będą pracować za 6 tysi brutto

Dociekliwy
wtorek, 5 listopada 2019, 13:10

W punkt.

Gustlik
czwartek, 31 października 2019, 02:58

Jak długo laser będzie naprowadzał rakietę? W tym czasie wyrzutnia jest wyłączona ze strzelania. Ten problem już był przerabiany w przypadku rakiet p-lot naprowadzanych radarowo na okrętach. Jego rozwiązaniem jest albo zwielokrotnienie ilości radarów kierowania ogniem (naprowadzających) albo wyposażenie pocisku we własny radar. W przypadku Pioruna 2 musiałyby być więcej niż jeden laser naprowadzający. Chyba, że czas naprowadzania w wiązce jest rzędu 2-3 sekundy wtedy można by to jakoś przeboleć a w międzyczasie pracować nad rozwiązaniem.

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:30

a morze jedna wyrzutnia i "n" systemów naprowadzania? wtedy system może jednicześnie wyszukać, śledzić i ostrzelać minimum "n" celów w zadanym interwale czasu

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:34

Tak właśnie jest to tylko 3 sekundy przez które pracuje silnik marszowy rozpędzający rakietę do prędkości przelotowej. Niestety nie da się tego problemu ominąć bo nawet jakby zastosować korygowanie radiokomendowe to i tak w tym czasie głowica optyczna Poprada musi śledzić cel do którego strzela. A komendy radiowe dodatkowo będą zdradzały położenie pojazdu bazowego, tak więc naprowadzanie w wiązce jest w tym wypadku lepszym rozwiązaniem.

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 10:59

Może właśnie przez te sekundy za optymalne dla Poprada uznano 2xPiorun-2 i 2xPiorun?

Gustlik
niedziela, 3 listopada 2019, 00:24

Jeśli laser naprowadzania będzie zintegrowany z głowicą to zastosowanie 2xPiorun-2 i 2xPiorun niczego nie zmienia. I jeden i drugi potrzebuje głowicy tyle, że jeden bardziej i ją blokuje. Chyba, że nowe Poprady będą działać w parach.

dropik
czwartek, 31 października 2019, 14:47

raczej dłużej niż 3 sek. pewnie ok 5-8sekund

znawca
czwartek, 31 października 2019, 01:00

"Sama tylko obecność zestawów z rakietami przeciwlotniczymi „Piorun 2” stworzy więc dla przeciwnika takie zagrożenie, że będzie on zmuszony do cofnięcia swoich śmigłowców na odległości większe od maksymalnego zasięgu przenoszonego przez nie uzbrojenia przeciwpancernego (około 8-10 km)." Śmigłowce będą posiadały pociski o zasięgu 16km.

Covax
czwartek, 31 października 2019, 21:40

Które wraze wiertoloty posiadają takie efektory ?

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:39

trzeba założyć że jeżeli do konfliktu jest circa "x" lat i my oficjalnie ogłaszamy że w tym czasie chcemy rozwijać broń o zasięgu np. circa 10 km to przeciwnik bierze to pod uwagę przy opracowywaniu swoich broni i uwzględnia dla nich bezpieczny a efektywny kontr-zasięg np. 15-20 km. dlatego, w czasie "x" powinniśmy RÓWNOLEGLE (poufnie) opracować i/lub pozyskać broń o zasięgu circa 20-25 km aby móc skutecznie niszczyć broń przeciwnika zanim ta wejdzie w swój skuteczny i , teoretycznie, bezpieczny zasięg. inne, minimalistyczne podejście, to wystawianie naszych żołnierzy na odstrzał

Razparuk
czwartek, 31 października 2019, 15:24

najpierw muszą coś wykryć..

lsd
czwartek, 31 października 2019, 13:38

Tylko jak one z odległości 16 km namierzą cel lecąc na niskim pułapie? Zaczną latać wysoko? Powodzenia.

luka
czwartek, 31 października 2019, 16:58

Słyszałeś o czymś takim jak NLOS albo LOAL?

Covax
czwartek, 31 października 2019, 21:41

Która wraza rakieta z wiertolota ma NLOS ?

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:08

Brimstone lub jak patzrac na wschód to Hermes-A , ale ten na szczęście chyba poza 15km nie wyszedł choć sa podobno wersje o zasięgu 40 i 100km.

Ja tylko podpowiem
czwartek, 31 października 2019, 19:07

tylko LOAL raczej dedykowany jest do pocisków powietrze - powietrze (blokuj po wystrzeleniu) czyli z widocznością obiektu poprzez radar którego w tym przypadku nie ma lub w termowizji która z racji krzywizny na 16 km i niskim pułapie np. 100m celu nie widzi. Przy tych prędkościach NLOS czarno to widzę no może tylko do zwalczania śmiglaków.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:10

Takze i tu jest wymagany bo obecnie Piorun to pocisk LOBL wiec zanim odpalisz musi namierzyc cel Przy zasięgu powyze j zasiegu głowicy lub naprowadzaniu wstepnie laserem jest bezwzglednie wymagany.

znawca
czwartek, 31 października 2019, 16:38

Cel namierzą małe, trudne do wykrycia drony latające wysoko. Śmigłowiec nisko lecący odpali tylko rakietę.

dropik
czwartek, 31 października 2019, 14:53

bez namierzania. skierują tam gdzie wskażą żołnierze z pomocą bms , co nie jest oczywiście proste. Trzeba nowych rakiet które to potrafią. a do tego nie są potrzebne smigłowce. Wystarczy łazik z 4 rakietami

tut
czwartek, 31 października 2019, 00:41

Super koncepcja, jak dla mnie. Tylko czy i kiedy będzie zrealizowana? Szczególnie podoba mi się perkun.

B
czwartek, 31 października 2019, 00:07

Fajna koncepcja tyle że 10 lat za późno. W tej chwili uzbrojenie śmigłowców ma zasięg ok 12 km i się wydłuża. Więc super koncepcja ale za późno. Potrzebny jest zasięg ok 20 km.

fgh
czwartek, 31 października 2019, 00:02

Na następcę Osy nowe podwozie Partia 6x6 i 2x4szt Piorun 2, na następcę Białych/Loary 2x35mm i 2x2 Piorun 2 na Borsuku na wzór tureckiego Korkuta, systemy pasywne sieciocentryczne.

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:44

a dlaczego wyrzutnia nie jest w typie obrotowej wyrzutni Grad?

Taki jeden z wioski...
środa, 30 października 2019, 23:30

Ile Białych mogłoby zostać zmodernizowanych rakietami PK-6/PK-10? Jakie inne systemy poza Białą, Popradem i Osą mogłyby użytkować rakiety PK-6/PK-10?

Opel
czwartek, 31 października 2019, 08:54

Naprawdę nic nie zrozumiałeś z tego artykulu? Nic?. Jakie znowu Pk6? Kolejne brednie.

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:37

Piorun 2 to najwyraźniej nowa chwytliwa marketingowo nazwa dla koncepcji rakiety wcześniej przez Mesko nazywana PK-6.

czwartek, 31 października 2019, 19:13

no nie do końca różnice są zasadnicze czyli

Willgraf
środa, 30 października 2019, 23:26

a zastosowanie nowego typu paliwa w rakietach z systemów OSA takiego paliwa jak w rakietach CAMM zwiększa zasięg systemu OS dwukrotnie ...zatem uzyskiwanie zasięgu jak w Osach jest żadnym rozwiązaniem co do Narwi

Nestor
środa, 30 października 2019, 22:52

Ustawianie wiazki z precyzja 1deg w ruchu to problem. Latwo mozna uzyskac 3deg i moze na to warto sie nastawiac? Pytanie tez co bedzie sledzilo cel i rakiete na te nascie km... Pasywnie bedzie ciezko :) Z reszta wiazka sterowania i tak bedzie widoczna... Ale koncept ok. Co z glowica?

Sidematic
niedziela, 3 listopada 2019, 01:00

"Wiazka sterowania i tak bedzie widoczna" Buhahaha. Gościu, naoglądałeś się Gwiezdnych Wojen i masz spaczone wyobrażenie o laserach.

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:41

Wiązka w powietrzu będzie widoczna dla kogo? Laser widzi tylko ten w którego on świeci.

sff
piątek, 1 listopada 2019, 20:46

a może podświetlenie celu z drona? oczywiście podświetlenie typu 1 metr w bok ale zapalnik zbliżeniowy

Ewa
czwartek, 31 października 2019, 08:56

Tak to bardzo proste. Nie potrafią tego zrobić od 30 lat tobie zajęło to 10sekund. Geniusz. Marnujesz się w Internecie.

czepialski
czwartek, 31 października 2019, 00:16

Wiązka będzie widoczna a to dla czego w podczerwieni akurat nie.

Polak
środa, 30 października 2019, 22:29

Narew powinien być oparty o efektor nad którego technologią panujemy w 100% produkowany w Polsce na licencji takie kryteria spełnia chyba jedynie Camm-er, Camm

Gojan
czwartek, 31 października 2019, 02:42

Albo w 100% panujemy nad technologią efektora (czyli sami go opracowujemy i rozwijamy), albo produkujemy go na licencji (bo raczej nie sprzedadzą nam kluczowych składników efektorów CAMM czy CAMM-ER). Dlatego za wszelką cenę, priorytetowo inwestować w rozwój "Pioruna-2"!

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 14:04

Gojan, Piorun-2 nie jest nawet w przyblizeniu w tej kategorii co CAMM/CAMM-ER, to zupełnie inne pociski.

Gojan
sobota, 2 listopada 2019, 23:45

Tu nie chodzi o kategorię rakiety, tylko o ogólną zasadę, że produkcja czegokolwiek na licencji nie daje panowania nad technologią. Panowanie w 100% nad technologią daje TYLKO własne jej opracowanie i dalszy rozwój.

Davien
poniedziałek, 4 listopada 2019, 11:28

Gojan, ale nie zapominaj ze wg tej zasady Polska zawsze będzie w tyle o dziesieciolecia bo musimy wymyslac cos co na świecie jest od dawna znane a oni tez nie spia. Choc akurat z Piorunem-2 trafilismy w swoista niszę.

Polak
środa, 30 października 2019, 22:27

Bezpośrednią obronę przeciwlotniczą powinna zapewniać dokończona Loara 35 mm działa zintegorwane z Piorunami-2 wszystko na jednym nowoczesnym podwoziu jako system autonomiczny zdolny do poruszania się jednym tempem z równie mobilnymi Borsukami oraz wspierającymi je Andersami 120 mm i Rakami (altyreria na podwoziu gąsienicowym) -------------------- taka konfiguracja pojazdów gąsienicowych posiadająca te same właściwości jezdne, terenowe potrafiąca poruszać się tym samym tempem (nic nie pozostaje w tyle) była by idealna dla nas jedna krajowa logistyka brak uzależnienie od dostaw części z zagranicy w przypadku awari czyli wszystko w naszych rękach, w przypadku chęcimodernizacji nikt nikogo się nie musi pytać o zgode czy płacic za nią jeszcze -------- miejsca pracy dla rodaków, inwestycja w gospodarkę naszego kraju a nie jak w przypadku zakupów za granicą inwesowanie w rozwój gospodarek innych krajów Anders lekki czołg/wwo zamiennik T-72, Borsuk bojowy wóz piechoty, Rak artleria towarzysząca, Loara parasol przeciwlotniczy --------- to inwestycja w nas samych, to niezależność czyli i niepodległość

Stefan
czwartek, 7 listopada 2019, 15:00

I właśnie dlatego, że na jednym podwoziu, jest to bez sensu. Dużo elektorów z całym systemem dowodzenia i śledzenia, to duża masa. Musi być więc duże podwozie. Robi się z tego jeden drogi samochód, który można zniszczyć jednym strzałem, a przy okazji zabić (może nawet całą) obsługę.

Olo
piątek, 1 listopada 2019, 20:48

i z tych samych względów także logistycznych powinna to być zgrabna oferta eksportowa

lolek
środa, 30 października 2019, 22:15

No to teraz już z górki. Dialog, decyzja, umowa, 20 lat minie jak z bicza trzasnął. Ile to ludzi z tego będzie żyło, ile kasy wypłynie? hohoho A na koniec i tak kupią coś obcego.

rED
środa, 30 października 2019, 23:04

Czyli źle że opracowano?

Wera
środa, 30 października 2019, 22:52

Niestety. Nie kupią. Nie ma na to kasy. Przy takim tempie zakupów to do kontraktu doszłoby za 20 lat. W tym czasie nikt już tak prostych rakietek nie będzie używał. Idzie epoka laserów i broni energetycznej a u nas ciągle się jaraja projektem prostej rakiety o zasięgu 10km. Gdzie my żyjemy? Jak widać z artykułu u nas nie tylko nie ma kasy na poważne projekty i badania ale co najgorsze nie ma odpowiednich kadr i tecnologii. Jesteśmy po prostu technologicznym zasciankiem z wielkimi checiami i mikfoskopijnymi możliwościami. Nasze firmy nie mając żadnego doświadczenia w rakietach potrzebują kogoś ko ich poprowadzi za rękę jak dziecko przez każdy etap badawczo rozwojowy takiego projektu. Na to jednak potrzebne są poważne pieniądze i dużo mniejsze Ego.

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 11:41

Czy ty w ogóle wiesz o czym piszesz? Weź se oglądnij koreański Hybrid BIHO. Zestaw wygrał w Indiach z ruskim Pancyrem i Tunguską. Mimo tego, że Rosjanie ze względu na zasięg rakiet twierdzą, że PancyrS to gwiazda śmierci, okazało się, że koreański zestaw radzi sobie znacznie lepiej. Dotyczyło to w szczególności zwalczania rakiet, pocisków manewrujących i dronów. Wiesz jakie koreański ten koreański zestaw ma rakiety? Otóż są tam nie lepsze od Pioruna MANPADSy Chiron. Teraz Koreańczycy dłubią przy nich, żeby zwiększyć zasięg do 8km+. My dłubiemy, żeby mieć 11km+. Jeśli chcesz sensownie narzekać, to narzekaj na to, że na razie nikt nie zrobił kroku żeby zamówić odpowiednik koreańskiego zestawu Hybrid BIHO mimo, że rodzimy przemysł posiada wszystko co potrzebne, żeby taki zrobić.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 14:05

Marek, u nas jest Biała, tak wiem ze to nie to samo ale jak widac bylismy szybsi:))

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 20:54

Ja wiem, że jest Biała. Reszta szyłek to też powinna być Biała. Stać nas jednak na zestaw, który Bialą i koreański wymiata.

Gustlik
niedziela, 3 listopada 2019, 01:04

Dokończenie moderki Szyłek powinno już iść pełną parą. Nawet nie do wykorzystania bezpośrednio w strefie walk ale choćby do ochrony ważnych obiektów na zapleczu.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 16:08

Marek, Korei to raczej nie przebijemy oni produkuja u siebie zestawy na poziomie Patriota jezeli chodzi o OPL wiec...Mozna co prawda zrobic hybrydę PZA i PZR Loara ale kiedy i za ile? Na razie mamy LOARĘ w wersji PZA , mozna dodac Pioruny, ale innych rakiet nie mamy i moga byc spore kłopoty z ich opracowaniem( nowa GSN do Pioruna-2), choc mam nadzieję ze cos wyjdzie.

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:51

Czy ty zdajesz sobie w ogóle sprawę że technologie rakietowe które tak lekceważąco opisujesz rozwija zaledwie kilkanaście najbardziej zaawansowanych technicznie krajów na świecie, reszta od nich tylko kupuje. Sprawdź sobie choćby ile krajów produkuje zestawy klasy MANPADS a to są dosyć proste rakiety. Już choćby tylko tymi naszymi Piorunami wchodzimy do dosyć elitarnego grona. Jak zaczniemy produkować rakiety do bliskiego zasięgu (a jest to w naszym zasięgu) to będzie to już bardzo dużo jak na kraj o naszym potencjale gospodarczym.

Łukasz M.
czwartek, 31 października 2019, 10:52

Opisujesz tak naprawdę swoje słabości. Może zrób porządek ze sobą? Z polskimi technologiami jest dużo lepiej niż sądzisz. Tak więc nie podzielam twojego pesymizmu.

Polak
środa, 30 października 2019, 22:05

Szyłki, Białe, Osy powinny zostać sprzedane w jak najlepszych cenach poza granice kraju uzyskane ze sprzedarzy środki finansowe można by było przeznaczyć na modernizację armi bądz na inne cele np. hospicja, darmowe posiłki w szkołach itd

Smuteczek
środa, 30 października 2019, 22:54

Osy juz za bardzo zajechane by ktos je kupił. Szyłki jezeli ktos sie zgłosi mozemy jak najbardziej sprzedac, ale zmodernizowane Białe wg mnie sa jeszcze całkiem do rzeczy

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:53

Szyłek broń boże nie sprzedawać, koniecznie zmodernizować do standardu Białej, nadchodzi era rojów dronów i te zestawy bardzo się do ich zwalczania przydadzą.

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 11:49

Do tego zabrać się za rodzimy odpowiednik Hybrid BIHO. Wszystko co trzeba przecież tutaj jest. Łącznie z elektroniką i ABM do 35mm KDA. Jeśli z Piorunem 2 wypali rakiety miałby znacznie lepsze.

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 16:10

Z Piorunem 2 może byc problem z GSN, to głowicy z Pioruna sie raczej nie zastosuje, bo Piorun-2 musi mieć głowicę LOAL, a Piorun ma LOBL.

czepialski
środa, 6 listopada 2019, 22:02

Jak od Pioruna nie to może to "Optyczny koordynator skanujący" patent nr PL 199721 B1 proszę poszukać opisy tej głowicy jak i symulacje dotyczące naprowadzania na cel wielu (trzech) rakiet jednocześnie może uwierzy pan, że w Polsce można wyprodukować rakietę z porządnymi parametrami.

Smuteczek
czwartek, 31 października 2019, 09:13

Jemen czy jakiś inny bliski wsch.... Osy by kupł dl jednych staroc dla innych jedyne na co ich stać

Polak
środa, 30 października 2019, 21:58

Grom/Piorun są systemami naramiennymi więc aby Poprad nabrał prawdziwego sensu powinien być przezbrojony w Piotuny-2

Polak
środa, 30 października 2019, 21:57

Piorun/Piorun-2 jako suwerenny system przeciwlotniczy oraz PPK Moskit, Pirat jako suwerenny system przeciwpancerny powinny być uznawane przez nas jako broń strategiczna o szczególnym znaczeniu w naszych warunkach geopoltycznych

Razparuk
środa, 30 października 2019, 21:56

No to czekamy ...aż Błaszczak kupi cos z USA..:P

Extern
czwartek, 31 października 2019, 15:56

Tyle że USA właśnie nie ma w ofercie zestawu OPL, na bliski zasięg, teraz się dopiero ogarneli że nic nie mają i kupują w panice od Żydów ich żelazne kopuły.

Marek1
środa, 30 października 2019, 21:14

Czyli w wersji NAJbardziej optymistycznej - 3 lata na skonstruowanie prototypu do testów, kolejne 2-3 lata na testy oraz kolejne 1-2 lata na rozpoczęcie produkcji masowej. Razem potrzeba co najmniej 7-8 lat, by Piorun-2 zaczął trafiać do WP. Zamiast RÓWNOLEGLE prowadzić B+R nad Piorunem-2 i kupić 3-4 lata temu licencję na produkcję efektorów o właściwych parametrach dla obrony jednostek własnych(np. od Korei Płd, Turcji) MON i PGZ całkowicie i głupio zafiksowały się na wymyślaniu KAŻDEGO elementu przyszłego systemu od nowa. Tym sposobem skazujemy się z góry na wyprodukowanie rakiety PRZESTARZAŁEJ za te 8-10 lat jakie są niezbędne by Piorun-2 trafił do armii. Ps. Jestem dziewnie spokojny, że nasze "geniusze" z MON nie wpadli na pomysł, że ten "nowy" system MUSI być zdolny do walki w trakcie jazdy, a nie dopiero po zajęciu pozycji i rozwinięciu struktury baterii/dywizjonu. No, ale wszak nasze "orły" są absolutnie pewni, że żadnej wojny przez następna dekadę NIE będzie. Intuicja kobieca ?

Marek
czwartek, 31 października 2019, 16:22

Zważywszy, że koreańcki zestaw mobilny, który właśnie wygrał w Indiach z rosyjkim Pacyrem ma rakiety o parametrach gorszych od już istniejącego Pioruna tego co ty mówisz, ja bym nie powiedział.

Dumi
czwartek, 31 października 2019, 09:47

Gdybyśmy kupili od Turcji to byłby błąd o czym świadczą owoce wydawane przez Erdogana.... Nic od Turcji, Nic od Izraela. Większą presję należy wywierać na naszych politykach by podejmowali lepsze decyzje. To forum wbrew pozorom również pełni rolę presji opinii Polaków. Własna broń na ile to tylko możliwe, reszte kupować od krajów, które nam dadzą najwięcej technologii. Przykład MBDA i rakiety camm...

Dalej patrzący
środa, 30 października 2019, 21:09

KIEDY Piorun i kppanc [od Pirata po Brimstone] zostaną posadowione [z wpięciem sieciocentrycznym] na dronach latających? To podstawa dla szybkiego przerzutu projekcji siły, całokrajowej obrony saturacyjnej, dla zwiększenia zasięgu i pułapu [dla Pioruna]. To samo dla Pioruna 2. Perkun to ślepa uliczka. Czy naprawdę NIKT w MON i IU i WITU nie widzi - albo nie chce widzieć - ze to najprostsza i najtańsza droga dla obrony plot i kppanc? Aż się prosi o zastosowanie rozwiniętego JET-2A lub zdronizowanego FLARIS LAR jako szybkich nosicieli. A ich pułap praktycznie zabezpieczałby wszystkie piętra obrony plot - nawet ze "zwykłym" Piorunem. Gdzie Flaris LAR zapewniałby "na starcie" dodatkową prędkość plus 200 m/s...

dim
czwartek, 31 października 2019, 09:40

@Dalej patrzący, re: Perkun to ślepa uliczka. - tu napisałeś nonsens. Właśnie z wejściem radarów pola walki oraz wszelkich czujników - ich odpowiedników, także działających, odpowiadających automatycznie, w ciągu kilku sekund, zachodzi potrzeba, niezbędność pilnego rozdzielenia wyrzutni ppk, źródła lasera i kierującego nimi operatora/ pojazdu /centrum dowodzenia. Przy tym Perkun dyżuruje h24 i gotów jest do odpalenia w ciągu sekund. Pokaż mi takich żołnierzy. Obstawisz Perkunami lotnisko i o desancie tem, ani w ogóle o zaskoczeniu nie ma już mowy. Plus sto innych zastosowań. Poza tym dobrze wyszkolony żołnierz to lata pracy nad nim, gdy Perkuna odtworzyć możesz, czyli wyprodukować czy naprawić po trafieniu odłamkiem, w ciągu 2 dni. Przy odpowiedniej skali przedsięwzięcia. Plus oczywiście to, że jeden dobrze wyszkolone operator, "kotroler lotów" może obsłużyć jednocześnie dziesiątki Perkunów, a jeden żołnierz w polu tylko jednego manpada. A i to wyłącznie jeśli bez latających wokół odłamków... Perkuna możesz znakomicie ukryć w powierzchni chronionego obiektu, maskując, także spektralnie, praktycznie 100-procentowo. A weź ukryj tak żołnierza z manpadem. A jesli dyżuruje tam codziennie - spróbuj nie zostawić świetnie widocznych dla drona czy satelity śladów do stanowiska...

Dalej patrzący
czwartek, 31 października 2019, 13:23

Jaka jest mobilność Perkuna? - a jaka drona latającego? Jaki jest pułap [i częściowo zasięg - dla dronów szybkich] rakiety z drona? - do rakiety z Perkuna? Kwestia szybkiego przemieszczenia i koncentracji efektorów na szybkich nosicielach - i minimalizowany czas reakcji [na poziomie operacyjnym, a sumarycznie strategicznym] - to najważniejszy parametr na Polskim Teatrze Wojny. Dron latający - autonomiczny - też nie potrzebuje szkolenia i jest gotowy po załadowaniu oprogramowania 24/7. To szerszy temat - bo przynajmniej powinniśmy kupić licencję LM MHTK [1 efektor 15 tys dolarów] dla stworzenia dynamicznie dysponowanego "parasola" C-RAM obrony bezpośredniej.

Młam
czwartek, 31 października 2019, 18:16

O ile dobrze pamiętam, to zasięg pioruna/groma jest ograniczony czasem działania (chłodzenia) głowicy. Stąd taki, a nie inny piorun 2. Wybór sposobu naprowadzania, spowodowany możliwościami technicznymi, dyktuje parametry rakiet grom/piorun/piorun2.

Dalej patrzący
piątek, 1 listopada 2019, 20:55

Źle pamiętasz - co do Pioruna. Głowica Groma, a Pioruna to skok generacyjny. Zasięg z punktu odpalenia był zaś limitowany wymogiem MANPADS - pocisku dla odpalania ręcznego. Piorun ma nowszy generacyjnie ładunek marszowy - ale i tak limitem jest ciężar pocisku - dla odpalenia przez żołnierza z ramienia. Piorun 2 - nie będzie miał takich ograniczeń ciężarowych właśnie z tytułu chęci zwiększenia zasięgu i pułapu - więc Pioruna 2 nie da się już odpalić z ramienia. No - chyba, że ktoś będzie wyjątkowo silny... Ale najważniejsze: zasięg EFEKTYWNY i pułap EFEKTYWNY realnej obrony sektora [powierzchni i pułapu] zależy od mobilności nosiciela. Dlatego np. Piorun odpalony z Flaris LAR miałby pułap do 20 km [bo Flaris LAR wespnie się na ca 14 km - no i energia kinetyczna odpalanego Pioruna na "dzień dobry" zwiększona dzięki startowej prędkości nosiciela 200m/s osiąganego przez Flaris LAR]. Tak samo zupełnie inny jest zasięg z punktu stacjonarnego, a zupełnie inny z nosiciela z prędkością startową dla efektora. Czy ja naprawdę musze tłumaczyć elementarne podstawy? Czy moderator nie może odsiewać takiego pomieszania z poplątaniem jaki serwują komentatorzy typu @młam? W końcu d24 to poważny specjalistyczny portal, a tu takie pogaduszki jak "speców" spod budki z piwem...

Młam
poniedziałek, 4 listopada 2019, 19:11

O mało się nie rozpłakałem. A teraz wstawię taki smaczek, z lubianego i szanowanego portalu internetowego (mam nadzieję, że redakcja pozwoli na samoreklamę) Defence24.pl: "Duże znaczenie ma w tym przypadku nowej generacji głowica naprowadzająca, oparta już nie o fotorezystory chłodzone azotem (jak w PPZR „Grom”), ale o fotodiody chłodzone na nowej zasadzie. Dzięki temu poprawiła się nie tylko czułość układu, ale również wydłużył czas jego działania. A to automatycznie przełożyło się na zwiększenie zasięgu i pułapu rakiet „Piorun”. W tego typu systemach uzbrojenia pocisk jest bowiem skuteczny do tego momentu, gdy jest chłodzony (a więc działa) jego fotodetektor. W rakiecie „Piorun” ten czas wydłużono do szesnastu sekund. Dodatkowo badania w warunkach laboratoryjnych wykazały, że ten czas w polskim pocisku może być jeszcze dłuższy i to nawet o osiem sekund. Dzięki tym na razie szesnastu sekundom, gwarantowany zasięg rakiety „Piorun” to 6,5 km (a więc o kilometr więcej niż w przypadku PPZR „Grom”)." Z artykułu "Przemiana Loary w polskiego Pancyra" z grudnia zeszłego roku. Teraz chyba już wiesz, dlaczego redakcja puszcza takie komentarze. Dlaczego puszcza twoje?

Davien
sobota, 2 listopada 2019, 16:32

I ten twój Piorun po prostu sobie poleci bo głowica Pioruna nie jest LOAL:) I tak, defence24 to powazny prtal wieć szkoda ze twojej fantastyki nie kasuja:)

dim
czwartek, 31 października 2019, 15:48

Pomyliłeś zastosowania. Perkun jest bronią stricte obronną i głównie obrony obiektów. Ewentualnie do zasadzek. A gdy zbliżają się obce samoloty, czy rakiety manewrujące, nie poderwiesz w niebo, w ciągu kilku sekund, 20 sztuk dronów - nie zdążysz. Ani nawet nie zdąży zająć się nimi 20 operatorów, nawet gdybyś ich miał przez 24 godzny na dobę /7dni w tygodniu, czyli razem 60 osób... - A poderwiesz w niebo 20 Piorunów, z 10 Perkunów i to z jednym tylko operatorem. Jeśli tylko jest to wystarczająco zautomatyzowane w soft. A nawet bez operatora, po prostu jedną komendą. Podobnie - możesz wychylić nagle "spod ziemi" 10 Perkunów z PPK i zniszczyć nimi z bliska, w ciągu kilku sekund, 20 pojazdów pancernych przeciwnika. Gdy drony zostaną dostrzeżone w porę, nadlatując. Sam jestem wielkim zwolennikiem dronów, ale to do innych zastosowań niż Perkuny.

Paweł P.
piątek, 1 listopada 2019, 23:50

Ta koncepcja jest bardzo ok, drony też – dwa modele wcale nie muszą się wykluczać, powinny współpracować. Zaznaczam tylko, że takie zdalne – urządzenia, jeżdżące czy latające – można shaczyć. A wtedy można od nich dostać solidnego kopniaka.

Dalej patrzący
piątek, 1 listopada 2019, 20:32

Nie chodzi o to by "podrywać" w ostatniej chwili. Kompletnie błędne mylenie rodem ze starych systemów zintegrowanych wyspowo. Po to jest sieciocentryczność rozległa, by z dużym zapasem czasu przekierować nosiciele z efektorami tam gdzie trzeba. No i zawsze non-stop w powietrzu musi być ileś nosicieli z efektorami w stanie pełnej gotowości. I nie chodzi o operatorów, tylko o drony autonomiczne, albo zdalnie kierowane sieciocentrycznie przez AI.

Paweł P.
sobota, 2 listopada 2019, 22:57

Choćby na "sznurku" z prądem. Trzeba mieć to i to, i to musi być 100% bezpieczne, a zarazem autonomiczne (nawet nie w jakimś dużym zakresie – swój, obcy + taktyka).

czepialski
środa, 30 października 2019, 22:40

Patrzący o Jet-2A wiedzą i planują i już jest mowa o JET-250 takie wnioski po badaniach certyfikujących. 250 to masa startowa. Ale jak to u nas od planowania do realizacji droga wyboista.

Dalej patrzący
sobota, 2 listopada 2019, 08:58

A TAKA dronizacja to najlepsze i naszybsze maksymalne podniesienie piętra obrony plot i przeciw Kalibrom. 5 tys NASZYCH Piorunów na NASZYCH dronach różnych klas [a te operujących w skalowalnych rojach - sieciocentrycznie] i mamy pokrycie nieba plot dla całej Polski - i to saturacyjnie. No i w takich warunkach wybicie korytarza dla działań lotnictwa rosyjskiego jest realnie niemożliwe.

poniedziałek, 4 listopada 2019, 19:13

Ile takie cuś kosztuje względem normalnej opl?

Taka prawda
środa, 30 października 2019, 20:59

No tak..Chcemy kupować drogie, nowoczesne samoloty,którym nie ma jak zapewnić skutecznej osłony.. A potencjalny przeciwnik może je zniszczyć już w bazach..

Paweł P.
piątek, 1 listopada 2019, 23:51

Myślę, że myślą nad tym. Powtarzam zasada jest jedna, nic obcego nie może latać nad naszymi głowami.

Dumi
środa, 30 października 2019, 20:41

Obecna ekipa rządząca powinna natychmiast sfinansować budowę Pioruna 2 a, że tak się stanie przemawia jeden fakt: rakieta powstanie tuż przed upływem ich 4 letniej kadencji. Dziwie się, że program jeszcze nie został wdrożony bo w sumie z 6 miesięcy program już mógłby trwać...

Marek
piątek, 1 listopada 2019, 12:02

Jeśli chodzi o względy czysto polityczne to chyba nie do końca jest jak piszesz. Na pewno pamiętasz co niedawno jeszcze było z Piorunami. Teraz po kłopotach. Pociski są dopracowane. Przed wyborami nie było sensu startować z Piorunem 2, bo to by było jak dzielenie skóry na żyjącym niedźwiedziu. Masz jednak rację co do tego, że powinni wystartować z nim teraz. Przed następnymi wyborami mieliby mocny punkt. I to taki, że każdy kto by napisał "to zasługa poprzedników" ośmieszyłby się tylko.

piątek, 1 listopada 2019, 23:44

I tak będą pisać, ech...

Extern
czwartek, 31 października 2019, 16:00

Też nie rozumiem dlaczego MON od paru już lat świadomie sabotuje rozwój tego pocisku.

Paweł P.
piątek, 1 listopada 2019, 23:52

Sądzę, że ta rakieta już jest. //W ciszy ją dopracowują.

Tito
środa, 30 października 2019, 20:41

Zapewnić stałe finansowanie i do dzieła, czas ucieka. Oby tylko domówili poprad-ów 75+2 szt. to za mało jak na terytorium Polski. P.S Wycofanie się z błyskawicy nadal uważam za klęskę! parametry i możliwości biły by na głowę wszystko co posiadają państwa NATO od BRAMSE przez ADATS aż do ROLANDA i CROTAL NG. Choć by spadek prędkości ok 40 m/s na każdy kilometr drogi! Pocisk miał by jeszcze ok 2 mach-ów po przeleceniu 17 km! (To wystarczało by na przechwyt mniej wymagających celów np. śmigłowców bojowych - oczywiście przyjmując brak forsownych manewrów na drodze dolotu) mistrzostwo! Dziwie się że nie oparto przesyłania komend za pomocą impulsów lasera to przecież mamy dobrze opanowane.

Tedi
środa, 30 października 2019, 20:34

Teraz żeby ktoś w MON pokazał ze ma jaja i doprowadził do zbudowania i wprowadzenia Pioruna 2. A także następców Osy-Poprad i Białej-Loara 2 to był by sukces!

7plmb
środa, 30 października 2019, 20:34

Pięknie się to czyta..do dzieła przemyśle i MON !

dim
środa, 30 października 2019, 20:30

Tyle, że zanim to zrobicie - co winno było nastąpić już z 10 lat temu, a nastąpi najszybciej za kilka lat - wiadomy przeciwnik dysponować będzie bronią p/panc o zasięgu znów powiększonym. Z kolei wywiad rosyjski na pewno doceni przytoczony tu szczegółowy opis Waszych planów i stanu ich realizacji. Oszczędzacie im mnóstwo pracy i kosztu.

dim
czwartek, 31 października 2019, 09:49

Proszę też zauważyć - o ile ktoś z Państwa miał dotychczas wątpliwości, sytuacja Kurdów w zasadzie wyjaśniła sprawę... - musimy umieć bronić się sami. - dygeresja, że Tureckie człogi, jakkolwiek stare (M60) wyposażone były tym razem w tureckie APSy... - czyli były niemal nie do ugryzienia dla Kurdów - Zauważcie, że w przeszłości Rzeczpospolita wielokrotnie, czy nawet z zasady broniła swych ziem przed znacznie liczniejszym najeźdźcą, zwykle czyniąc to skutecznie, nieraz odnosząc zwycięstwa miażdżące daną grupę wojska najeźdźcy. Ale działo się to zawsze gdy mało liczne Wojsko Polskie (i litewskie) górowało nowoczesnością dowodzenia, obecną cięższą bronią, wysoko MANEWROWNĄ i wyszkoleniem. Podkreślam, że manewrowną, gdyż to tylko tak daje się ogrywać liczniejszego najeźdźcę. Dziś wszystko to jest przeciw nam. Zaspaliśmy i to jest czas najwyższy (lekcja kurdyjska) aby się już obudzić. A minister i generałowie niech wyjdą już ze strefy osobistego komfortu i przedstawią sprawy Sejmowi bardzo jasno, dobitnie.

Bob
czwartek, 31 października 2019, 00:00

Prawda

Dyktatorek
środa, 30 października 2019, 20:18

Obecnie rządzący mają deficyt intelektualny i nic nie rozumieją bo "inwestują"miliardy w trupy T-72 !!! A trzeba inwestować w budowę krajowej infrastruktury OPL plus zakup licencji technologii nam niedostępnych ...inaczej jest to Partactwo lub Sabotaż !!! . Historia pokazała we Wrześniu 1939r bez OPL byliśmy jak "dzieci we mgle"

Sidematic
czwartek, 31 października 2019, 03:17

We Wrześniu 1939r ŻADNE państwo świata nie miało OPL która mogłaby skutecznie powstrzymać Luftwaffe. Jak na ówczesne standardy to i tak mieliśmy całkiem niezłą obronę. Zabrakło odpowiedniej ilości myśliwców przechwytujących.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:17

Wiesz , było takie panstwo i nazywało sie Wielka Brytania.

zyzio
poniedziałek, 4 listopada 2019, 16:41

Wielka Brytania we wrześniu 1939 roku nie b ła zdolna do zatrzymania luftwaffe, nie byli razem z Francja w maju 1940 roku zdolni do zatrzymania luftwaffe nad Francją. Możliwe stało sie to dzięki radarom w czasie bitwy o anglię i nie tyle było to całkowite powstrzymanie luftwaffe a raczej nie oddanie całkowitego panowania w powietrzu, naloty o różnym natężeniu cały czas trwały, uspokoiły sie trochę po przerzuceniu lotnictwa na wschód. Proszę nie kłamać, fakty historyczne są faktami.

jk
środa, 6 listopada 2019, 19:10

W. Brytania i Francja nie powstrzymały niemiec w 1940 r. z powodu błędów w dowodzeniu, technicznie nie odstawali od niemiec.

czwartek, 7 listopada 2019, 14:12

Coś to zmienia?

KrzysiekS
środa, 30 października 2019, 20:13

Brawo potrzeba tylko decyzji i środków za tą decyzją idących.

mimo za
środa, 30 października 2019, 19:59

bardzo ciekawy pomysł, zwłaszcza że jest realny i ekonomiczny

Leon
środa, 30 października 2019, 19:51

Bardzo ciekawa koncepcja. Tańsza, nie wymagająca transferu technologii w ofsecie, co mocno podnosi koszt zakupu. Całkowita kontrola systemu i rozwój własnych możliwości technologicznych.

Eryk
środa, 30 października 2019, 19:47

Jak rozumiem to jest kontynuacja programu PK 6 o jakim było rozpisywane 3 lata temu ? Zasięg był podawany w/g różnych źródeł od 10 do nawet 14 km a pułap od 5 do 7,5 km .

Smuteczek
środa, 30 października 2019, 19:40

Pytanie jka ma sie masa i skutecznosc głowicy bojowej takiego pioruna do ciezkiej rakity z Osy. Tak czy inaczej jest to pomysł ktory na pierwszy rzut oka wydaje sie bardzo atrakcyjny

Razparuk
czwartek, 31 października 2019, 00:34

głowica w tym PK-6 to chyba ponad 4kg. czyli spoko...no i zapalnik bardzo,bardzo nowoczesny.

Davien
piątek, 1 listopada 2019, 01:18

Osa miała od 19 do 40kg mase głowicy bojowej. ale i sam pocisk wazył od 130 do 170kg.

Paweł P.
środa, 30 października 2019, 19:35

Produkować, testować, skalować.

Var
środa, 30 października 2019, 23:31

I tu się zgadzam w 100%. Oczywiście moja opinia jest najważniejsza :) Nareszcie Poprad miałby większy sens. A nie wożenie na ciężkim wozie manpads’ów. Przy okazji - nie wiem jak napędy ale mechanizmy Poprada wyglądają tak ze dałyby radę 4 razy cięższym efektorom.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama