Pancerny przełom. Leopardy z Gliwic idą do wojska [ANALIZA]

28 maja 2020, 13:49
Pierwsze Leopardy 2PL odebrane (2)
Fot. PGZ.
Defence24
Defence24

PGZ rozpoczyna dostawy zmodernizowanych czołgów Leopard 2PL. Pierwsze dwa wozy już zostały odebrane przez wojsko. Niedawna zmiana na stanowisku prezesa zakładów Bumar-Łabędy może pomóc w wypracowaniu spójnego zarządzania dwoma zakładami PGZ, zajmującymi się wsparciem polskich Leopardów. Będzie to jednak trudne zadanie, biorąc pod uwagę wieloletnie zaszłości i istniejące w ramach PGZ spory.

Wspomniane wozy to pierwsze zmodernizowane z powodzeniem czołgi w ramach programu Leopard 2PL (do końca miesiąca będzie to łącznie 5 czołgów). Sam projekt jest jednak mocno opóźniony. Dzieje się tak z wielu powodów, wśród których można wymienić przedłużające się badania prototypu i spór pomiędzy polskim konsorcjum PGZ oraz Bumar-Łabędy, a partnerem zagranicznym, czyli koncernem Rheinmetall. Oprócz tego na cały system wsparcia Leopardów oddziałują też tarcia wewnątrz PGZ, pomiędzy Bumarem a Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi z Poznania.

Kręta ścieżka do modernizacji

Obie firmy, zaangażowane w branży pancernej, od niemal dekady konkurowały o modernizację i remonty Leopardów, jako jedno z bardziej lukratywnych zleceń. Ostatecznie na przełomie 2015 i 2016 roku pracę podzielono w ten sposób, że Bumar miał zajmować się remontami czołgów wersji 2A4 oraz ich modernizacją do wersji 2PL, natomiast Poznań – kompleksowym wsparciem (włącznie z przyszłymi modernizacjami) wozów 2A5 oraz wsparciem zespołów napędowych power-pack wszystkich czołgów, w oparciu o Centrum Zespołów Napędowych.

Oba zakłady, choć są zaangażowane w podobnej branży, różnią się swoją specyfiką. WZM to mniejsza firma, wywodząca się – jak wskazuje nazwa – z wojskowych zakładów remontowych, ale w dużym stopniu zmodernizowana, i dysponująca już dziś szerokimi kompetencjami do wsparcia Leopardów i ich power-packów. Z kolei Bumar-Łabędy to duży zakład, który przed laty produkował czołgi PT-91, T-72 i T-55. Bumaru jednak nie udało się zmodernizować odpowiednim zakresie. Nadal boryka się z problemami z efektywnością, nie stworzono tam też pełnych zdolności do wsparcia Leopardów, choć takie było założenie programu 2PL.

image
Fot. PGZ.

Szansą na uzyskanie spójnego zarządzania tych dwóch zakładów jest niedawna zmiana na czele Bumaru. Od kilku tygodni spółką kieruje Elżbieta Wawrzynkiewicz, od 2014 roku stojąca jednocześnie na czele poznańskich WZM. Przed nową prezes jednak bardzo trudne zadanie, zważywszy na wieloletnie zaszłości pomiędzy obiema firmami.

Pierwszym krokiem jest rozpoczęcie finalizacji programu Leopard 2PL. W niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” przezes PGZ Andrzej Kensbok powiedział, że zamierza wyjść z „pata” związanego z programem Leopardów, a powodzeniu projektu mają służyć właśnie zmiany na czele Bumaru oraz „włączenie w projekt doświadczenia Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych z Poznania”.

W odpowiedzi na pytania Defence24.pl tak do zmian na czele Bumaru odniosła się Polska Grupa Zbrojeniowa.

Zmiany w Zarządzie ZM-Bumar Łabędy nie wynikają z potrzeby zwiększenia zaangażowania WZM w projekt. Spółka ma określoną rolę wynikającą z umowy Konsorcjum i dobrze się z niej wywiązuje. Doświadczenie z zakresu zarządzania projektami obecnej prezes z pewnością jednak przyniesie dobre rezultaty nie tylko dla całego procesu modernizacji, ale także wpłynie na poprawę efektywności ZM Bumar Łabędy­

Departament Komunikacji i Promocji PGZ

PGZ poinformowała, że dwa pierwsze czołgi zostały już odebrane, a przekazanie trzech kolejnych planuje się w tym tygodniu - Dostawa pierwszych egzemplarzy to kluczowy etap w programie LEOPARD 2PL. Przyjęcie przez Zamawiającego pojazdów otwiera przed naszym Konsorcjum możliwość dostaw kolejnych partii czołgów. Program LEOPARD 2PL to jeden z naszych priorytetów, a ostatnie tygodnie były czasem intensywnej pracy, w której bardzo mocno uczestniczył nowy zarząd Bumaru Łabędy. Te efekty widzimy już dzisiaj, a to dopiero początek, bo kolejne, gotowe czołgi czekają już na rozpoczęcie procedur odbiorczych - powiedział Andrzej Kensbok, prezes Grupy. Warto więc pochylić się nad obecnym stanem realizacji programu jak i nad jego perspektywami.

Leopard 2PL z problemami

Program modernizacji czołgów Leopard 2A4 do standardu Leopard 2PL to jedno z najważniejszych, ale i najtrudniejszych przedsięwzięć procesu modernizacji polskich Sił Zbrojnych. Podpisana w grudniu 2015 roku umowa przewidywała, że wszystkie posiadane 142 czołgi (z uwzględnieniem uruchomionej w 2018 roku opcji na 14 czołgów) zostaną gruntownie zmodernizowane i oddane armii do 2021 roku, a polskie przedsiębiorstwa zyskają nowe kompetencje.

Głównym wykonawcą jest konsorcjum PGZ i ZM Bumar-Łabędy, natomiast partnerem zagranicznym został koncern Rheinmetall (który podpisał, w lutym 2016 roku, umowę bezpośrednio z polskimi przedsiębiorstwami, a nie z MON). Oprócz tego w programie biorą udział w szerokim zakresie spółki PGZ, w tym Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne (remonty i obsługa systemów power-pack), PCO (systemy optoelektroniczne, w tym termowizyjne), ZM Tarnów, Rosomak S.A. czy OBRUM (symulatory).

Realizacja tej umowy napotyka jednak na trudności. Jeszcze w połowie 2018 roku minister Błaszczak informował, że do końca 2019 roku wojsko otrzyma 47 wozów. - Odbiór pierwszych zmodernizowanych czołgów Leopard 2PL przez Siły Zbrojne RP będzie możliwy po formalnym zakończeniu testów, tj. po wprowadzeniu przez Wykonawcę uwag i zaleceń obejmujących m.in. przygotowanie dokumentów zdawczo-odbiorczych oraz opracowanie właściwej dokumentacji technicznej, która zostanie poddana jeszcze weryfikacji. (…) Na dzień dzisiejszy pozostało kilka wymagań, które muszą zostać dodatkowo potwierdzone stosownymi testami uzupełniającymi – mówił w odpowiedzi na pytania Defence24.pl rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia Krzysztof Płatek jeszcze w kwietniu.

PGZ poinformowała, że 8 maja zakończono powodzeniem testy prototypu. Łącznie przekazano już dwa czołgi, a trzy kolejne będą odebrane przez wojsko jeszcze w tym miesiącu. Natomiast realizacja całej umowy ma zostać zakończona do lipca 2023 roku.

Remont trudniejszy, niż modernizacja?

Na to, że dostawy czołgów są opóźnione, wpłynęło wiele czynników. Nieoficjalnie wiadomo, że kluczowe były tutaj z jednej strony: zły stan czołgów (gorszy, niż zakładano przy podpisaniu umowy) oraz techniczne trudności z przywróceniem sprawności, zwłaszcza tych elementów, których nie objęto modernizacją, ale „jedynie” zdecydowano się naprawić. W tle są zaś relacje pomiędzy polskimi a zagranicznymi partnerami przemysłowymi.

Jeśli chodzi o ten pierwszy czynnik, stał się on przyczyną znaczącego wzrostu kosztów umowy. Do kontraktu podpisano łącznie pięć aneksów. Pierwotnie wartość umowy wyniosła 2,415 mld zł, zwiększyła się ona o nieco ponad 300 mln zł po podpisaniu w 2018 roku aneksu obejmującego opcję na 14 dodatkowych czołgów oraz pewne funkcjonalności na wszystkich maszynach (związane m.in. z ułatwieniem ich eksploatacji). Od początku jednak zakładano, że wspomniane kwoty obejmują modernizację czołgów, ale nie ich remonty, bo te miały być przeprowadzone w formule wynikowej (po ocenie stanu każdego z czołgów).

image
Fot. PGZ. 

Aneks dotyczący remontów wynikowych podpisany został dopiero w grudniu 2019 roku, na kwotę 568,9 mln zł brutto, co zwiększyło wartość umowy do łącznie 3,29 mld złotych. Nie można też wykluczyć podpisania kolejnych aneksów – Aneksy w tak skomplikowanej technicznie i organizacyjnie umowie, dodatkowo realizowanej w dość zmiennym otoczeniu (dotkniętym m.in. obecną, zmienną sytuacją gospodarczą oraz zagrożeniem epidemicznym, którego nie można nie brać pod uwagę np. w kontekście łańcuchów dostaw podzespołów) są czymś naturalnym. W naszej opinii może zaistnieć sytuacja, w której pojawi się potrzeba dokonania kolejnych modyfikacji umowy – poinformował w odpowiedzi na pytania Defence24.pl Departament Komunikacji i Marketingu PGZ.

Z przywróceniem sprawności elementów, które nie podlegają modernizacji wiąże się też drugi problem, będący przyczyną opóźnień. Z nieoficjalnych informacji wynika, że co najmniej jeden z prototypów dostarczony przez stronę niemiecką jeszcze w 2018 roku nie był w pełni sprawny, a problemy dotyczyły właśnie elementów nie objętych modernizacją. Spór dotyczył tego, w jakim stopniu niemiecki koncern odpowiada również za te elementy, które nie są objęte modernizacją.

Tak o tej kwestii mówił w sierpniu 2019 roku w rozmowie z Defence24.pl ówczesny wiceprezes PGZ Sebastian Chwałek, obecnie wiceminister obrony odpowiedzialny za modernizację: Problemy, które pojawiły się w badaniach technicznych w WITPiS, a konkretnie przy badaniach odbiorczych, pokazały, że pewne elementy zostały przygotowane przez podwykonawcę nie do końca zgodnie z oczekiwaniami wojska. (…) Właściwie niemiecki partner prowadził prace badawczo-rozwojowe na naszym rozwiązaniu, a w czasie testów okazało się że parę elementów wymaga przebudowy i zmian, by spełnić wymagania Zamawiającego. Ponieważ sprzęt nie jest nowy, okazało się, że niektóre elementy nieobjęte na początku modernizacją są już mocno zużyte, co również miało wpływ na harmonogram prac. Na pewno byłoby łatwiej, gdyby niemiecki partner dostarczył od razu gotowe, sprawdzone i zgodne z wymaganiami zamawiającego rozwiązanie.

Spory Rheinmetall i KMW a Leopard 2PL

Aby rzucić nieco więcej światła na specyfikę programu Leopard 2PL i przyczyny opóźnień, warto przypomnieć charakter współpracy – i jednocześnie rywalizacji – niemieckich przedsiębiorstw zaangażowanych w program, bo to rzutuje również na sprawy polskie. Rheinmetall i KMW są partnerami przemysłowymi od początku programu czołgu Leopard 2, co jednak nie przeszkadza im konkurować w pewnych elementach.

Rheinmetall i KMW spierały się również o modernizację Leopardów Bundeswehry, jednak wygrała koncepcja tego ostatniego koncernu, a Rheinmetall został podwykonawcą. Fot. KMW.
Rheinmetall i KMW spierały się również o modernizację Leopardów Bundeswehry, jednak wygrała koncepcja tego ostatniego koncernu, a Rheinmetall został podwykonawcą. Fot. KMW.

Głównym producentem jest koncern KMW. To z nim zawierano umowy na dostawę nowo wybudowanych Leopardów do Kataru czy Węgry, jak i na modernizację czołgów należących do Bundeswehry do standardu 2A7V czy armii duńskiej do wersji 2A7DK. Z kolei Rheinmetall jest podwykonawcą w obu kontraktach, dostarczając np. armaty Rh-120L/55 czy elementy systemu kierowania ogniem.

Rheinmetall konkurował jednak również z KMW o większą rolę w modernizacji Leopardów, tak w Niemczech, jak i w zamówieniach eksportowych. W Indonezji jest głównym wykonawcą programu, dostarcza również kluczowe elementy w Singapurze (współpracując z lokalnymi firmami, w tym ST Engineering będącym głównym wykonawcą). Z kolei w Niemczech po ogłoszeniu programu przywrócenia do służby i następnie modernizacji Leopardów w reakcji na agresję Rosji na Ukrainę długo trwał spór najpierw o wybór oferty (Rheinmetall przygotował własną, konkurencyjną do 2A7, na bazie koncepcji MBT Revolution, opisywał ją „Rheinische Post”), a następnie o podział pracy między obiema firmami. Spór był zauważalny do tego stopnia, że ówczesna minister obrony, a obecna szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wzywała w Bundestagu przemysł do odrobienia „wewnętrznej pracy domowej” jeszcze w listopadzie 2016 roku, natomiast w lutym 2017 roku o problemach z uzgodnieniem podziału pracy między firmami, już po decyzji o modernizacji do wersji 2A7 pisał „Die Welt”.

Trzeba pamiętać, że choć od samego początku głównym wykonawcą jest KMW, to w czasach Zimnej Wojny, gdy Leopardy produkowano na dużo większą skalę, Rheinmetall, lub też firmy które zostały przezeń przejęte (np. MaK) odgrywał dużo większą rolę – np. spośród 2125 czołgów zamówionych przez Bundeswehrę, 977 wyprodukowano w zakładach tego koncernu (zamówienia na produkcję finalną dzielono w stosunku 55:45 pomiędzy KMW i MaK). Dlatego też Rheinmetall zbudował pewne kompetencje dotyczące całości czołgu, nawet jeśli podstawowym producentem tych elementów jest właśnie KMW.

Jeśli chodzi o polski program Leopard 2PL, to partnerem przemysłowym jest właśnie Rheinmetall. To ten koncern miał w założeniu odpowiadać nie tylko za elementy przeznaczone do modernizacji (nowo opracowane lub będące co do zasady w gestii Rheinmetall, jak choćby modernizacja armaty), ale i budowę potencjału do wsparcia eksploatacji całości czołgów. To zresztą właśnie Rheinmetall do 2014 roku współpracował z WZM przy remontach czołgów Leopard 2A4. Z kolei w pierwszym postępowaniu – unieważnionym początkiem 2015 roku z uwagi na zbyt niski stopień polonizacji – partnerem Bumaru był KMW, jednak równolegle z anulowaniem tego postępowania doszło do wygaśnięcia umów konsorcyjnych, a następnie zmiany partnerów.

Z kolei przy zawieraniu umowy na modernizację Leopardów 2A4 do standardu 2PL w grudniu 2015 roku oceniono, że w oparciu o posiadane kompetencje Rheinmetall jest zdolny do dostaw części zamiennych i przeprowadzenia polonizacji systemu wsparcia eksploatacji, również dla części elementów, których „podstawowym” producentem jest KMW. Takie rozwiązanie wyklucza jednak korzystanie ze standardowego łańcucha dostaw części Leopardów (klub Leoben koordynowany przez KMW).

Duński Leopard 2A7. Fot. KMW.
Duński Leopard 2A7. Fot. KMW.

To, według nieoficjalnych informacji, może odbijać się na ich dostępności (nawet jeśli ich parametry są zbieżne z tymi produkowanymi przez KMW), i stawiać Rheinmetall na korzystniejszej pozycji względem polskich partnerów. Choć założeniem programu była współpraca przemysłowa, to de facto takie rozwiązanie mogło w pewnych sytuacjach zmuszać polskie firmy do dokonywania zakupów za granicą i/lub ponoszenia dodatkowych kosztów. Z KMW współpracują z kolei z powodzeniem poznańskie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, które – jak wiadomo – ustanowiły już potencjał do napraw i remontów czołgów Leopard 2A5, a nawet do własnej produkcji niektórych części zamiennych na licencji KMW, dzięki czemu są w stanie skutecznie wspierać te czołgi.

Wykorzystać doświadczenie poznańskich zakładów

Program Leopard 2PL wreszcie „rusza”. To możliwe między innymi właśnie dzięki wykorzystaniu doświadczeń kierownictwa poznańskich zakładów, jak i zdolności samej spółki, do wsparcia Leopardów 2A5 (i wcześniej – 2A4). Tym bardziej, że czołgi Leopard 2PL mogą być pod pewnymi względami podobne w utrzymaniu, do wozów wersji 2A5. Choćby dlatego, że po instalacji dodatkowego pancerza wieży (opracowanego przez Rheinmetall) ich masa wzrosła do ponad 59 ton, a więc jest zbliżona do czołgów wersji 2A5.

PGZ podkreśla w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że czołgi będą docelowo dostarczane w wersji Leopard 2PL M1 (będącej uzgodnioną jeszcze w 2018 roku modyfikacją wersji 2PL), nie zakłada się więc większych zmian w konfiguracji samej modernizacji, ani zmian w konsorcjum realizującym program Leopard 2PL.

Konfiguracja czołgów jest określona w ramach procedur przewidzianych w  zawartej umowie. Docelowo czołgi będą miały konfigurację określoną jako Leopard 2PL M1, nieco różniącą się od konfiguracji 2PL przekazywanej aktualnie do SZ RP. Obecnie umowa nie przewiduje zmiany tej konfiguracji i nie są nam znane wymagania Zamawiającego, które nie byłyby spełnione w jej ramach. (…) Zmiana składu Konsorcjum realizującego program LEOPARD 2PL na tym etapie nie jest rozważana.

Departament Komunikacji i Promocji PGZ

PGZ utrzymuje też, że nie rozważa zmiany partnera zagranicznego programu modernizacji, co potwierdza tezę o zachowaniu – co do zasady – konfiguracji czołgu. Deklaruje jednak, że jeśli chodzi o proces przywracania sprawności, towarzyszący modernizacji, sprawa współpracy z innymi partnerami zagranicznymi, w tym KMW,  „jest otwarta”.

Partnerem w modernizacji jest firma Rheinmetall Landsysteme GmbH, która jest dostawcą prototypu zmodernizowanego czołgu. Wspólnie staramy się uzyskać ostateczną akceptację konfiguracji i dostarczać zmodernizowane czołgi w tempie satysfakcjonującym Zamawiającego. W tym zakresie nie jest rozważana zmiana partnera.  Natomiast w zakresie przywracania pełnej sprawności czołgów, skorelowanej z modernizacją, sprawa współpracy jest otwarta.

Departament Komunikacji i Promocji PGZ

Wiele wskazuje więc na to, że o ile przygotowana i realizowana we współpracy z Rheinmetall modernizacja czołgów będzie kontynuowana, to pojawiły się nowe możliwości odnośnie samych remontów (które według nieoficjalnych informacji powodowały więcej problemów, niż sama modernizacja). Do dyspozycji będzie więc – najprawdopodobniej: albo potencjał Rheinmetalla z transferem technologii bezpośrednio do Bumaru, albo KMW (wspieranego przez WZM, które na bazie swoich doświadczeń z czołgami w wersji 2A5 mogą wspomóc budowę kompetencji w Łabędach w odniesieniu do wozów wariantu 2PL).

To właśnie przygotowanie systemu wsparcia eksploatacji czołgów Leopard 2PL może być kluczowe, aby program modernizacji mógł zostać wreszcie sfinalizowany. Wykorzystanie doświadczenia WZM, jak i przywrócenie konkurencji pomiędzy partnerami zagranicznymi może być kluczowe, bo to poprawi pozycję negocjacyjną strony polskiej i zwiększy zakres dostępnych opcji. 

Po formalnym rozpoczęciu dostaw czołgów kwestią otwartą będzie rozszerzenie ich konfiguracji o potrzebne elementy, które przy podpisywaniu kontraktu zostały w pewien sposób pominięte - systemy łączności (bo dziś nowocześniejszą łączność mają opuszczające Bumar T-72) czy kamuflażu wielospektralnego (co w odniesieniu do czołgów wersji 2A5 proponowały już w 2017 roku zakłady z Poznania). Wiadomo, że PGZ składała i nadal jest gotowa składać pewne propozycje zmian, ale na razie nie zostały one przyjęte przez wojsko. Na tego rodzaju decyzje przyjdzie jednak czas już w trakcie trwania dostaw czołgów. Na razie kluczowe jest to, że zmodernizowane wozy wreszcie trafią do 10 Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie. To właśnie tam będzie służyć większość Leopardów 2PL (poza 14 wozami z partii pozyskanej w 2013 roku wraz z Leopardami 2A5, które zapewne będą służyć w Wesołej).

Nie jest też tajemnicą, że Bumar-Łabędy boryka się z pewnymi problemami z efektywnością zarządzania i wymaga modernizacji, także pod kątem organizacyjnym. Wprowadzenie odpowiednich zmian, równolegle z finalizacją programu Leopard 2PL, będzie jednym z kluczowych zadań nowego kierownictwa. Najkorzystniej byłoby, aby po latach wewnętrznej konkurencji wreszcie udało się uzyskać synergię pomiędzy pancernymi zakładami z Poznania i Gliwic, co jednak patrząc na historię może być trudne do osiągnięcia. Obie firmy mają jednak swoją rolę do odegrania nie tylko przy modernizacji Leopardów, ale i innych programach, związanych z szeroko zakrojoną modernizacją polskich Wojsk Lądowych. Oby więc udało się przełamać impas i dostarczyć wojsku zmodernizowane czołgi, a w przemyśle zbudować zdolności które będą procentować przez lata.

Jakub Palowski, Jędrzej Graf

Prace przy modernizacji i przywracaniu stanu technicznego Leopardów 2A4 pozwoliły naszym zakładom pozyskać nowe kompetencje. Zbudowaliśmy zaplecze logistyczne do prowadzenia napraw i obecnie pracujemy nad zabezpieczeniem dostaw części zamiennych oraz zwiększeniem poziomu „polonizacji” Leoparda 2PL. Naszym celem jest ustanowienie potencjału do regeneracji oraz produkcji  wybranych elementów czołgu, przeprowadzania niezbędnej certyfikacji i wejścia w łańcuchy dostaw dla tego sprzętu wojskowego. Biorąc pod uwagę wieloletnią perspektywę eksploatacji Leopardów to rozwiązanie przełoży się na korzyści zarówno dla nas jak i dla naszego klienta

Elżbieta Wawrzynkiewicz, prezes WZM i ZM Bumar-Łabędy

Modernizacja do standardu 2PL obejmuje między innymi wymianę hydraulicznych systemów stabilizacji armaty i napędu wieży na elektryczne, ulepszenie armaty gładkolufowej Rh-120 L44 i jej przystosowanie do nowych rodzajów amunicji. LEOPARD 2PL wyposażony jest także w instalację systemów optoelektronicznych, w tym kamery termowizyjnej III generacji typu KLW-1 Asteria w przyrządach obserwacyjno-celowniczych dowódcy i działonowego. Na wieży czołgu zamontowano dodatkowe moduły opancerzenia, wewnątrz pojazd posiada nowe systemy przeciwpożarowe i przeciwwybuchowe. Wszystkie czołgi przejdą też serwis, głównie siłami Polskiego Przemysłu Obronnego, mający na celu odbudowanie pełnej sprawności tych maszyn.

komunikat PGZ - główne elementy modernizacji czołgu Leopard 2 do standardu 2PL
Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24