Chiński myśliwiec stealth w nowej odsłonie

28 maja 2020, 12:58
Zrzut ekranu 2020-05-28 o 12.54.45
Pierwszy demonstrator FC-31. Fot. 天剣2 CC BY-SA 4.0

W ciągu ostatniego tygodnia w sieci zaczęły krążyć nowe fotografie drugiego prototypu myśliwca Shenyang FC-31 w locie. Tym razem maszyna była pomalowana na kolor srebrnoszary. Może to oznaczać postęp programu tego myśliwca, do tej pory pozostającego w cieniu produkowanego już seryjnie ciężkiego myśliwca Chengdu J-20.

Pierwsze fotografie demonstratora FC-31 pojawiły się w 2011 roku, tym samym, w którym demonstrator J-20 wzbijał się już w powietrze. W przeciwieństwie do dość oryginalnie zaprojektowanego „starszego brata”, FC-31 w ogromnym stopniu przypominał – testowanego już wówczas od kilku lat – F-35A Lightning II. Podstawową różnicę stanowiło zastosowanie dwóch silników odrzutowych zamiast jednego, co nie dziwiło biorąc pod uwagę że Chińska Republika Ludowa nie dysponowała wówczas (i nie dysponuje dziś) tak zaawansowanymi możliwościami w konstruowaniu i produkcji napędów. W tej sytuacji zdecydowano się na dwa słabsze, ale możliwe do wytworzenia napędy w miejsce jednego. Z kolei np. usterzenie pionowe było kopią tego znanego z F-22 Raptor.

Pojawienie się FC-31, poza głosami oburzenia na jawne kopiowanie Joint Strike Fightera, wzbudziły też spekulacje, że ChRL chce stworzyć parę myśliwców 5. generacji – ciężkiej maszyny przewagi powietrznej (J-20) i lżejszego wielozadaniowego (J-35). Miałoby więc być podobnie jak w USA (F-15 + F-16 a potem planowana para F-22 + F-35) czy ZSRR (Su-27 + MiG-29). Z czasem okazało się jednak, że nie do końca tak jest. Chiny skupiły się bowiem na rozwoju J-20, którego produkcja seryjna ruszyła w 2017 roku, a FC-31 po 2016 roku zniknął ze sfery medialnej.

W wyniku przesunięcia akcentów na większą konstrukcję zaczęto spekulować, że program FC-31, mniejszego samolotu, w którym trudniej zmieścić wszystkie najnowsze rozwiązania techniczne, odsunięto na dalszą przyszłość. Inne pomysły na temat przyczyn tej sytuacji to chęć zaoferowania FC-31 wyłącznie na rynek eksportowy, podobnie jak to miało miejsce z niewielkim i oszczędnym myśliwcem JF-17 (oznaczonym w ChRL FC-1, FC to skrót od Fighter China). Ten ostatni koniec końców zaczął być produkowany poza granicami ChRL, w Pakistanie. W FC-31 widziano też kandydata na samolot pokładowy dla rozbudowywanej właśnie floty chińskich lotniskowców. Maszyna o relatywnie niewielkich gabarytach i mająca cechy myśliwca 5. generacji rzeczywiście wydaje się dobrym następcą dla obecnie używanych wielkich J-15 (klonów rosyjskich Su-33).

Wszystko to jednak spekulacje, które co trzeba podkreślić nie wykluczają się nawzajem. Na FC-31 najwyraźniej bardzo liczy w przyszłości Pakistan. Mówi tam się tam o FC-31 jako o maszynie bardzo efektywnej kosztowo, którą będzie można kupić w wielu egzemplarzach a mimo to będzie cechowała się wysokimi parametrami technicznymi. Chińczycy chcieliby najwyraźniej, żeby ta konstrukcja zawojowała w przyszłości rynki, na które nie chcą sprzedawać samolotów trudnowykrywalnych Amerykanie. Chodzi tutaj przede wszystkim o państwa arabskie, a zapewne tez te sprzeciwiające się polityce USA jak np. Korea Północna.

Teraz jednak wiadomo, że FC-31/J-31 znowu lata. W marcu pojawiły się zdjęcia jego drugiego latającego, niepomalowanego jeszcze prototypu, w którego konstrukcji zwracało uwagę m.in. zupełnie zmienione usterzenie pionowe, przypominające bardziej to z J-20 niż z F-22.

Najnowsze zdjęcia, które pojawiły się 18 maja wskazują, że samolot został pomalowany na srebrono-szaro. Kolor ten może wskazywać na zastosowanie pokryć utrudniających wykrycie. Przypomnijmy, że wcześniej demonstratory FC-31 i J-20 malowano na czarno, po czym późniejsze prototypy i seryjne J-20  są srebrno-szare. Podobnie zresztą jak trudnowykrywalne samoloty amerykańskie.

Na razie otwarte pozostaje pytanie, czy pojawienie się nowego prototypu J-31 akurat w marcu kiedy mająca źródło w ChRL pandemia rozlewała się na świat jest zabiegiem propagandowym, pokazem siły, czy też planowanym od dawna kolejnym etapem rozwoju tej konstrukcji, który przypadkowo zbiegł się z tą katastrofą. Jakkolwiek by jednak nie było to, znając historię programów samolotów 5. generacji, od lotów drugiego dojrzalszego demonstratora technologii (czy może nawet pierwszego prototypu) nadal dzieli co najmniej kilka lat do produkcji seryjnej.

Reklama
Tweets Defence24