Reklama

Nie ma zagrożeń dla realizacji PMT. Wiceminister Mroczek dla Defence24 o kluczowych przetargach dla armii

19 listopada 2014, 15:57
Czesław Mroczek, Sekretarz Stanu w MON odpowiedzialny za zakupy uzbrojenia

Potwierdzam, że plan modernizacji na lata 2013-2022 zawiera wydatki na kwotę ponad 130 mld zł. Dokonaliśmy szczegółowych analiz, czy nie wystąpią w trakcie realizacji zagrożenia wynikające ze skumulowania się niektórych programów i czy zadania te mogą być finansowane w całym okresie planistycznym. Analizy wykazały, że nie ma takich zagrożeń. PMT zawiera programy wieloletnie, w których możemy rozkładać płatności w dłuższym okresie czasu i plan tak został skonstruowany na lata 2015-2022, że będziemy mieć możliwość jego płynnej realizacji – podkreśla w rozmowie z Defence24.pl sekretarz stanu w MON, Czesław Mroczek. Wiceminister w wywiadzie mówi m.in. o opóźnieniach w największych przetargach na zakup sprzętu dla armii, finansowaniu programu modernizacji technicznej i roli przemysłu obronnego w rozpoczętych programach zbrojeniowych. 

Panie Ministrze, blisko rok temu zaczął Pan kierować w MON pionem, który odpowiada za zakupy sprzętu wojskowego i uzbrojenia. Jak ocenia Pan przebieg procesu modernizacji Sił Zbrojnych w tym okresie?

Wykonaliśmy dużą pracę. Największe postępowania mamy przygotowane do fazy realizacji. Przygotowaliśmy dokumentację do wyłonienia wykonawców większej części programu morskiego. Gotowe są wymagania dla bezzałogowców i jest decyzja o uruchomieniu programów rozpoznawczych bezzałogowych środków latających.

Przygotowanie dokumentacji przetargowej w kluczowych programach modernizacyjnych wymagało wielkiej pracy. W ramach tej pracy rozstrzygnęliśmy kwestię słynnego BP, czyli ustalenia występowania lub nie występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa Państwa. Mamy też określone wymagania taktyczno-techniczne oraz przyjęte schematy postępowania dotyczące wyboru wykonawców.

Ponadto w tym roku podpisaliśmy już umowy w ważnych programach, takich jak zintegrowany system wyposażenia indywidualnego żołnierza Tytan, pozyskanie samolotu szkolnego AJT. Zbliżamy się do rozstrzygnięcia jednego z największych postępowań, czyli śmigłowców wielozadaniowych. Jesteśmy bardzo zaawansowani w programie obrony powietrznej Wisła. Tak więc bardzo dużo wydarzyło się przez ten rok i wiele programów jest bliskich rozstrzygnięcia.

Pana poprzednik, generał Waldemar Skrzypczak, mówi dzisiaj – program modernizacji utknął w miejscu i trzeba dokonać jego przeglądu. Co chciałby Pan odpowiedzieć na tego typu uwagi?

Trudno to zrozumieć, bowiem jak powiedziałem wykonaliśmy olbrzymią pracę i wykorzystamy 100% środków przeznaczonych na modernizację techniczną.

Jeśli chodzi o harmonogram planu modernizacji, to mamy do czynienia z opóźnieniami. Jeżeli spojrzymy na pierwotny plan z grudnia 2012 roku, gdy został ogłoszony, to zgodnie z jego treścią umowy w programach Wisła i Narew powinny być zawarte w roku 2014, podobnie z pozyskaniem śmigłowców wielozadaniowych. Okręty podwodne miały zostać zakontraktowane nawet wcześniej, w 2013 roku. W tym kontekście chciałbym zapytać o finansowanie strategicznych programów. Budżet na 2013 rok to kwota 2,5 mld zł przeznaczona na programy modernizacyjne. W 2014 roku plan zakłada wydatkowanie 3,5 mld, a w 2015 roku około 5 mld. Cały program ma zgodnie z wytycznymi pochłonąć około 100-140 mld. Czy Państwo jesteście przygotowani, aby w kolejnych latach wydatki na programy modernizacyjne mogły wynosić 10-15 mld rocznie, aby można było dopiąć to ambitne przedsięwzięcie?

Program modernizacji technicznej, obejmuje środki przeznaczone na wieloletni rządowy plan inwestycyjny oraz środki finansowe pozostające w budżecie MON. Łącznie finansowanie Programu Modernizacji Technicznej jest następujące: 2013r. - 5,9mld zł, 2014r. - 8,1mld zł, 2015r. - 13,5 mld zł.

Program Modernizacji Technicznej (PMT) to jest wykaz zadań do zrealizowania, razem z kwotami. Wszystko się bilansuje i nie ma możliwości, żeby dodać jakieś zadanie bez oszacowania kosztów. Poszczególne projekty są wpisywane w początkowej fazie, jako zamierzenie. Następnie to zamierzenie jest precyzowane. Wykonywane są analizy i ekspertyzy. Wykonujemy studia wykonalności projektów, które nam wskazują wymagany czas oraz koszty realizacji tych projektów.

Następnie w określonym przepisami postępowaniu, zazwyczaj konkurencyjnym, na przykład w procedurze przetargowej wyłaniamy dostawcę, ustalając ostateczną kwotę realizacji zadania. Plan ulega więc zmianom, zresztą zawiera instytucjonalny nakaz okresowej aktualizacji. W programie 2013-2022 dokonaliśmy właśnie aktualizacji na okres lat 2015-2022, również o informacje obejmujące bardziej szczegółowo koszty i terminy.

Tak więc potwierdzam, że plan modernizacji na lata 2013- 2022 zawiera wydatki na kwotę ponad 130 mld zł. Dokonaliśmy szczegółowych analiz, czy nie wystąpią w trakcie realizacji zagrożenia wynikające ze skumulowania się niektórych programów i czy zadania te mogą być finansowane w całym okresie planistycznym. Analizy wykazały, że nie ma takich zagrożeń. PMT zawiera programy wieloletnie, w których możemy rozkładać płatności w dłuższym okresie czasu i plan tak został skonstruowany na lata 2015-2022, że będziemy mieć możliwość jego płynnej realizacji.

Roczne nakłady na obronę narodową kształtowane są na poziomie 1,95% PKB. Z tak ustalonej kwoty, co najmniej 20% przeznacza się na modernizację techniczną sił zbrojnych. Posiadając prognozy dotyczące PKB w następnych latach, mogliśmy ustalić wielkość środków finansowych na modernizację techniczną w latach 2013-2022. To właśnie te 130 mld zł.

Pojawiają się nieoficjalne informacje o tym, że w bieżącym roku nie uda się wykorzystać w pełni środków na zakup uzbrojenia, nie tylko w zakresie PMT. Z tego powodu MON miałby zwrócić w tym roku do Ministerstwa Finansów (czyli budżetu państwa) środki w kwocie nawet do 3 mld zł. Czy istnieje takie zagrożenie?

Jak powiedziałem mamy 8 mld zł w ramach PMT, z czego 6 mld na pozyskanie sprzętu i uzbrojenia w Inspektoracie Uzbrojenia. To są środki na wszystkie programy modernizacyjne bez zadań remontowych, które są w zakresie odpowiedzialności Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych na kwotę blisko 2 mld złotych. W tej chwili mamy zagospodarowane z kwoty 8 mld złotych, 6,5 mld. Do końca roku pozostały dwa miesiące i w tym czasie planujemy podpisać kolejne umowy i w pełni wykorzystać posiadane środki.

PMT to jeden z największych programów inwestycyjnych budżetu państwa. W przyszłości wydatki na programy będą wynosić ponad 10 mld złotych i aby przeprowadzić je zgodnie z procedurami i przeznaczeniem trzeba się solidnie napracować. W ramach tak wielkich programów siłą rzeczy występują różnego rodzaju odstępstwa od harmonogramów realizacji, w tym opóźnienia. Ich przyczyny są różnorodne, leżące po stronie zamawiającego, jak i wykonawców. W celu wykonania planu, w tak dużym zakresie, zawsze mamy programy w wariancie „B”. Jeżeli jakiegoś wpisanego wcześniej programu nie uda się zrealizować, to na jego miejsce w ramach korekty wchodzi projekt zapasowy.

W procedurze dialogu technicznego dotyczącego systemu obrony powietrznej Wisła wyłoniono dwie oferty: zestaw Patriot koncernu Raytheon i SAMP/T konsorcjum Eurosam. Dlaczego MON zdecydował się na tak radykalne ograniczenie liczby oferentów już na wstępnym etapie, w którym nie zostały ujawnione m.in. szczegółowe warunki finansowe? Czy wykluczenie pozostałych uczestników nie spycha resortu obrony na gorszą pozycję negocjacyjną?

Każde postępowanie konkurencyjne (w tym przetarg) polega na tym, że jeżeli udział w nim bierze pięciu oferentów, to by wybrać jednego, czterech trzeba wykluczyć. Na tym właśnie polega proces wyłonienia wykonawcy, że spośród wielu wybiera się jednego. W związku z tym prowadzimy postępowanie, w którym nie tyle wykluczamy, co wybieramy jeden podmiot. W dialogu technicznym uczestniczyło wiele firm, teraz do finalnego postępowania zgodnie z ogłoszonym przez nas komunikatem, będziemy zapraszali dwie firmy. Na podstawie dotychczasowej pracy do dalszego postępowania wybraliśmy dwie, naszym zdaniem najlepsze oferty. Prowadzimy to postępowanie w sposób konkurencyjny, określając parametry oraz kryteria wyboru oferty. Gołym okiem widać, że zasada konkurencyjności postępowania przynosi dobre rezultaty – od wielu miesięcy jesteśmy świadkami zawierania przez zagranicznych oferentów, biorących udział w tym postępowaniu, różnego rodzaju umów, kontraktów i porozumień z polskimi firmami. Dlatego, że jednym z kryteriów wyboru dostawcy systemu będzie wielkość polskiego udziału przemysłowego.

Przesądziliśmy w programie Wisła o występowaniu podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (tzw. BP). Doniosłość decyzji o tzw. BP polega na tym, że uznajemy iż niektóre postępowania, bądź systemy uzbrojenia, które będziemy pozyskiwać, są związane z podstawowym interesem bezpieczeństwa naszego kraju. A to oznacza, że musimy zbudować własną, krajową, niezależną od zagranicznego dostawcy zdolność do utrzymania tych systemów w sprawności. W związku z tym jednym z ważnych kryteriów wyboru dostawcy oprócz ceny jest zakres transferu technologii dla budowy krajowych zdolności. Nie tylko tej minimalnej zdolności do serwisowania i napraw, do utrzymania sprawności tych systemów, czy sprzętu. Uzyskanie minimalnych krajowych zdolności jest warunkiem koniecznym w postępowaniu. Tworzymy taki system wyboru oferty, że im większy udział polskiego przemysłu, tym większe szanse na wygranie postępowania.

Warto postawić jeszcze jedno pytanie, właśnie w kontekście polskiego przemysłu. Skoro udział krajowego przemysłu jest tak istotny w programie Wisła, to dlaczego wykluczono z niego polskie Konsorcjum OPL, które reprezentowało zakłady krajowego przemysłu zbrojeniowego we współpracy z koncernami MBDA i Thales? Wskazuje się, że ta decyzja zepchnęła polski przemysł na gorszą pozycję negocjacyjną przy ewentualnej polonizacji.

To nieporozumienie. Jest dokładnie odwrotnie. To znaczy pomysł, który polegał na stworzeniu Konsorcjum OPL z udziałem w zasadzie całego posiadanego polskiego potencjału w zakresie programu obrony powietrznej z jednym z oferentów zagranicznych był niezwykle ryzykowny, w związku z tym, że oferta Konsorcjum mogła nie zostać wyłoniona w postępowaniu. Polski przemysł związany w całości z jedną ofertą w przypadku wyboru innej propozycji nie miałby wtedy żadnego udziału w tym wielkim programie modernizacyjnym.

Polska byłaby skazana na realizację projektu bez udziału krajowego przemysłu. My tak określamy warunki, że niezależnie od tego, kto zostanie dostawcą systemu, będzie go musiał realizować przy współpracy z polskim przemysłem.

Tymczasem wspomniana przez Pana koncepcja zakładała, że cały polski przemysł wiąże się z jednym z oferentów i ponosi ryzyko, że może przegrać postępowanie. To jest tak poważny element uzbrojenia, że Polska musi mieć zdolność w zakresie utrzymania systemu uzbrojenia. Polski przemysł powinien być tego częścią.

W związku z tym polski przemysł razem z Ministerstwem Obrony Narodowej musi określić poziom ambicji narodowych, ustalić zakres zdolności, które mają być zbudowane w kraju. Konieczne jest opracowanie specyfikacji tego, co jest w naszym posiadaniu i określenie zakresu technologii, które musimy pozyskać tak, by polski przemysł mógł utrzymać te systemy w użytkowaniu. I to właśnie realizujemy.

Obaj oferenci, zarówno Francuzi, jak i Amerykanie, po prostu nawiązują współpracę z polskim przemysłem. Żaden z tych oferentów nie mówi, że nie dopuszcza polskiego przemysłu tylko wprost przeciwnie, jeden przez drugiego mówi, że „my dajemy więcej niż oni”. Że w „naszym” projekcie polski przemysł ma udział na przykład na poziomie 50%. To nie są moje deklaracje tylko dostawców, bo w taki sposób działa mechanizm postępowania. Wymusza on na dostawcy, że musi zaoferować więcej w zakresie udziału przemysłowego, bo może przegrać postępowanie – nie ceną, ale przez niedopuszczenie podmiotów krajowych.

Porozmawiajmy jeszcze o komunikacie Inspektoratu Uzbrojenia odnośnie wyłonienia uczestników kolejnej fazy programu Wisła. Zostało tam sformułowane kilka kryteriów. Jednym z nich jest operacyjność, zestawy muszą być obecnie wykorzystywane w służbie. Systemy OPL – jak wszystkie systemy uzbrojenia - przechodzą proces ciągłego rozwoju, modernizacji. Czy decydując się na system operacyjny, czyli eksploatowany dzisiaj, nie skazujemy się na rozwiązanie, które w momencie wprowadzenia do służby w latach 2018-2022 będzie już przestarzałe?

Operacyjność rozumiemy w taki sposób, że zestawy są dzisiaj w eksploatacji w porównaniu do tych, które są dopiero w fazie badawczo-rozwojowej i mogą się pojawić lub nie powstać. Nie sądzę, żeby Francuzi i Amerykanie postanowili zakończyć swoją działalność w zakresie oferowanych systemów na tej wersji, którą w tej chwili oceniliśmy. W umowie, którą zamierzamy sporządzić będziemy mówili o tym, że wszystko to, co będzie modyfikacją tego systemu możliwą w okresie do dostawy będzie naszym dorobkiem.

W kwestii udziału polskiego przemysłu. Pojawiła się informacja, że za chwilę ruszy program Narew, czyli system krótkiego zasięgu. Dialog techniczny ma się rozpocząć w listopadzie.

Do końca przyszłego roku będziemy mieli zdefiniowane wymagania techniczno-taktyczne.

Polski przemysł deklaruje, iż jest w stanie samodzielnie opracować system Narew. W odróżnieniu od zestawów Wisła, gdzie jednak udział zagraniczny był potrzebny. W odniesieniu do Pana wypowiedzi zastanawiam się, czy nie pojawi się kwestia wykluczenia samodzielnej oferty polskiego przemysłu, aby nie zamykać krajowych podmiotów na potencjalną współpracę z zagranicznym dostawcą?

Nie ma żadnego istniejącego systemu polskiego, który mógłby brać udział w postępowaniu. Jednak polski przemysł może być integratorem systemu Narew - przy udziale partnera zagranicznego może zbudować system. Nie wiem, czy najbardziej śmiali projektodawcy, autorzy tego konsorcjum, które powstało, zakładają, że będą oni mogli działając zgodnie z wymogami i terminami dostawy oprzeć zestaw na polskiej rakiecie. Chyba raczej nie, ale nie przesądzam tego.

Chcemy, aby istniejące polskie zdolności w zakresie systemów rakietowych w wyniku zrealizowania programu Wisła bardzo mocno wzmocnić. Chcemy, by w projekcie Narew krajowy przemysł odegrał o wiele większą rolę. I tu jest pełna zgoda.

Jesteśmy w stałym dialogu z przedstawicielami konsorcjum naukowo-przemysłowego: w składzie m.in. Politechnika Warszawska, Mesko, WAT. Jest opracowanie wskazujące polski potencjał i pożądane kierunki działań. Te oceny i plany poddamy krytycznej analizie. Powstanie studium wykonalności programu Narew, które wskaże, na ile realizacja założeń Konsorcjum jest możliwa. Będziemy po prostu oceniać ich deklaracje i w 2016 roku okaże się, kto weźmie udział w finalnym postępowaniu.

Jedno jest pewne - przyszłość przedsiębiorstw, z zakresu polskiego potencjału rakietowego jest optymistyczna, dlatego że zrobimy wszystko, by rozwinąć krajowe zdolności. Posiadamy w tym zakresie pewien potencjał i stajemy się w regionie widoczni.

Przejdźmy do Marynarki Wojennej. Zapowiadano przeprowadzenie analizy dotyczącej rakiet manewrujących na OP. Czy ona powstała?

Tak, już są decyzje.

I jakie są to decyzje?

Resort obrony przeprowadził redefinicję wymagań operacyjnych. Poprzednio nie zakładaliśmy wymogu związanego z uzbrojeniem w pociski manewrujące. Podjęliśmy decyzję o tym, że okręt podwodny musi posiadać zdolność do przenoszenia takich pocisków.

Czy offset dotyczący okrętu podwodnego MON zamierza połączyć z przetargiem na okręty nawodne, na przykład Miecznik i Czapla?

W wyniku realizacji całego programu morskiego, podobnie jak w zakresie systemów rakietowych, zbudujemy swoją zdolność do utrzymania w podziale bojowym wszystkich okrętów. Czyli w każdym programie będziemy wymagali udziału polskiego przemysłu i będziemy budować własne zdolności korzystając z offsetu, transferu technologii. Nawet jeżeli to nie będzie wynikało z offsetu, potencjalni wykonawcy będą zobowiązani do zapewnienia udziału polskiego przemysłu, gdyż będzie to istotne kryterium postępowania. W przypadku Miecznika, bądź Czapli integratorem może być polski przemysł. Jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem to, jak coraz lepiej wygląda polski przemysł stoczniowy. Nie tylko państwowy oczywiście, bo Kormorana wykonuje nam w tej chwili stocznia prywatna, stocznia Remontowa Shipbuilding. Te przedsiębiorstwa, plus potencjał stoczniowy, jaki znalazł się w Pegazie mogą odegrać kluczową rolę. Po realizacji programu morskiego w tak szerokim zakresie krajowy potencjał może wyglądać bardzo solidnie.

Przejdźmy do modernizacji Leopardów. Wiemy, że toczą się rozmowy z niemieckim partnerem KMW. Jaki był powód podjęcia rozmów tylko z jednym zagranicznym podmiotem? Wiemy, że na początkowym etapie propozycji było więcej, ale nie zostały one dopuszczone. Panie Ministrze, na jakim etapie są teraz te negocjacje i czy rozmowy z jednym partnerem znowu nie spychają Polski na mniej korzystną pozycję negocjacyjną?

W tym postępowaniu MON podjął decyzję niezwykle korzystną dla polskiego przemysłu obronnego, bo rola integratora została powierzona polskim podmiotom, a nie niemieckiemu właścicielowi technologii. Ta szansa, nie została jednak w swoim czasie odpowiednio wykorzystana.

W ostatnim etapie, dzięki powstaniu grupy PGZ i dzięki temu, że cały potencjał, który może wykonywać modernizację Leoparda (przede wszystkim Gliwice i Poznań) działa jako jeden podmiot, negocjacje z partnerami niemieckimi nabrały tempa. W dużej mierze poprzez własne nasze kontakty MON-owskie wskazywaliśmy stronie niemieckiej, że nie zdecydujemy się na podpisanie z polskim oferentem umowy, która będzie zawierała niezadowalający udział krajowych podmiotów w zakresie sprzętu.

Jestem w związku z tym dobrej myśli i oczekuję, że wpłynie dobra oferta.

Panie Ministrze, w jakiej fazie znajdują się negocjacje dotyczące pozyskania pocisków JASSM? Na kiedy planowane jest podpisanie umowy i jak szybko pociski mogą się pojawić na uzbrojeniu, czyli zostaną dostarczone i będą zdolne do wykorzystania?

Jest to sprzęt, który posiadają nieliczne państwa i one decydują o tym, czy udostępnią uzbrojenie tej klasy innym, czy też nie. W przypadku pocisków JASSM konieczna była zgoda najwyższych władz Stanów Zjednoczonych. Nie zmuszają one żadnego kraju do tego, żeby kupował ich pociski. Wprost przeciwnie, Kongres musi wyrażać opinię w tej sprawie, czy udzielić cząstkowej zgody na udostępnienie tym państwom sprzętu i uzbrojenia.

Uznaliśmy, że pociski JASSM z punktu widzenia samolotu F-16 znacząco zwiększają naszą zdolność w zakresie obrony powietrznej, ale nie tylko. Rozszerzają naszą zdolność rażenia, odstraszania i w związku z tym to jest sprzęt, który bezpośrednio wpływa na podniesienie naszego potencjału bojowego.

Jeżeli chodzi o cenę, mamy do czynienia z trudną do zrozumienia sytuacją. W mediach szczegółowo są analizowane warunki, na których rzekomo zawarliśmy umowę i są one oceniane jako bardzo niekorzystne w sytuacji, kiedy nie podpisaliśmy kontraktu. Jesteśmy w trakcie negocjacji, wartość wynikająca z notatki strony amerykańskiej dla Kongresu to jest maksymalna kwota. Negocjowana kwota jest znacznie niższa i chcę wyraźnie wskazać, że nie kupujemy tylko pocisków JASSM, ale także pozyskujemy modernizację oprogramowania systemów walki dla F-16.

Czy MON wnioskował o pozyskanie 40 pocisków, czy też taka liczba została nam narzucona przez Amerykanów? Wcześniej mówiono o pozyskaniu przez Polskę 200 pocisków JASSM.

Pozyskujemy 40 pocisków i z punktu widzenia zbudowania tego potencjału i zdolności polskich F-16 to jest na początek zadowalające. Chcemy uczestniczyć w drugiej fazie programu JASSM, obejmującej pociski jeszcze bardziej zaawansowane z osiągami dwukrotnie większymi. Amerykanie dopiero je wprowadzają do swojego podziału bojowego, a my chcemy rozpocząć proces ich zakupu. Perspektywa pozyskania pocisków typu JASSM jest kilkuletnia, a w ciągu kolejnych lat chcielibyśmy „wejść” w program JASSMów i pozyskiwać kolejne partie pocisków zmodernizowanych, o lepszych osiągach.

Czyli kupujemy tylko 40 pocisków JASSM, a następne będziemy chcieli pozyskać w wersji JASSM-ER? Czy w pakiecie dla F-16 jest tylko modyfikacja oprogramowania, bo pojawiały się informacje, że wraz z JASSMami jest planowany zakup modernizacji radaru, czy systemów GPS w wypadku F-16, a nie tylko upgrade'owanie oprogramowania?

Chciałbym powiedzieć tyle, że kupujemy pociski JASSM z niezbędnym oprogramowaniem, czyli elementem umożliwiającym ich użytkowanie, czyli to nie jest tylko tak, że kupujemy 40 pocisków JASSM. Modyfikacja oprogramowania nie będzie tylko służyła użyciu JASSM. Gdybyśmy pocisków manewrujących nie kupowali i tak musielibyśmy modyfikować to oprogramowanie służące do systemów walki F-16, nie wchodząc w szczegóły co on obejmuje.

Czy te 40 pocisków, biorąc pod uwagę też czas pozyskania, realnie wzmacnia nasz potencjał obronny biorąc pod uwagę hipotetyczne zagrożenia? Mamy 48 samolotów i czterdzieści pocisków – eksperci podkreślają, że to bardzo mało.

Nie możemy rozpatrywać pocisków JASSM samodzielnie, w oderwaniu od innych naszych zdolności rakietowych, które obecnie budujemy. Proszę pamiętać, że pozyskujemy w tym samym czasie drugi Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy, będziemy pozyskiwać system artylerii rakietowej Homar oraz systemy obrony powietrznej.

Kiedy rozpocznie się realizacja programu Homar?

Zakładam, że w przyszłym roku będzie znana konfiguracja systemu i wyłonimy dostawcę artylerii rakietowej dalekiego zasięgu.

W jaki sposób MON zamierza realizować program Homar? Czy w tym zakresie również przewidywane jest poszukiwanie partnera zagranicznego?

Nie chcę przesądzać, bo jeszcze nie ma w tej sprawie decyzji. Zaznaczam, że program Homar zostanie zrealizowany bardzo szybko – w przyszłym roku ma znaleźć się (dostawca), a sam projekt jest objęty korektą planu modernizacji związaną z kryzysem na Ukrainie, co oznacza, że dostawy zostaną przyśpieszone.

Pojawiła się informacja, że Inspektorat Uzbrojenia poszukuje dostawcy amunicji przeciwpancernej do Leopardów, której w Wojsku Polskim brakowało (podkalibrowych pocisków przeciwpancernych). Natomiast co z pociskami do dział 125mm, do czołgów T-72 i "Twardych"? Wozy tego typu w dużej liczbie znajdują się na wyposażeniu armii, a w obszarze amunicji przeciwpancernej są znaczące braki. Uzyskaliśmy z Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedź, że nie planuje się postępowania w tym zakresie, a w arsenałach wyposażenia Wojska Polskiego pozostaje łącznie z rezerwami nawet 700 czołgów Twardy i T-72.

Podjęliśmy decyzję w odniesieniu do głównych asortymentów amunicji dla kluczowych systemów pancernych i artylerii, które zostały pozytywnie ocenione jako istotne ze względu na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa. W roku bieżącym dokonaliśmy pełnych przeglądów jeśli chodzi o nasz stan posiadania i w tych obszarach, w których występują braki, będziemy rozwijać zdolności. Sfinansujemy badania i rozwój naszych podmiotów gospodarczych oraz krajowego przemysłu, by w podstawowym asortymencie uzyskać odpowiednie możliwości.

Wspomniał Pan Minister, że przyśpiesza program bezzałogowców. Dialog techniczny był bardzo szeroki, obejmował systemy wszystkich klas. Czy w pierwszej kolejności ma ruszyć postępowanie na taktyczne bezzałogowce?

Będziemy starali się o wiodącą rolę polskiego potencjału przemysłowego w realizacji projektów z systemami bezzałogowymi, powietrznymi, rozpoznawczymi. Uznaliśmy, że potencjał zbudowany w projektach klasy mini daje szansę. Ryzyko powierzenia dostawy bezzałogowców polskim podmiotom jest akceptowalne i one z partnerami zagranicznymi muszą te systemy zbudować w oparciu o kompetencje, które posiadają.

Ma Pan na myśli przemysł państwowy czy prywatny?

W postępowaniu nie będziemy rozróżniać podmiotów prywatnych i publicznych, a ostateczny kształt będzie zależał od tego, jakie konsorcja się zawiążą – w niektórych przypadkach poszczególne podmioty już współpracują ze sobą. Prowadzimy natomiast rozmowy w zakresie bezzałogowców uderzeniowych. Chciałem podkreślić, że jest to zdolność, którą posiadają 2-3 państwa na świecie, przez co jest ograniczona. Systemy uderzeniowe to temat jeszcze bardziej wrażliwy niż np. pociski JASSM, stąd prowadzenie rozmów w tym zakresie jest dość trudne. Państwa dysponujące systemami uderzeniowymi ustalają zasady przekazywania technologii. Działania w celu ich zakupu muszą jeszcze potrwać i nie mogą zostać zamknięte. Systemy rozpoznawcze będą pozyskane w dużym pakiecie, a systemy taktyczne w postępowaniu konkurencyjnym z wiodącą rolą polskiego podmiotu.

Panie Ministrze, czy to prawda, że MON rozważa przystąpienie do grupy LoI tj. podpisanie Porozumienia Ramowego ws środków wspierających restrukturyzację i funkcjonowanie europejskiego przemysłu obronnego? Czy MON wdrożył procedury w tej sprawie? Czy resort obrony posiada analizy dotyczące korzyści dla Polski z przystąpienia do tego porozumienia dla polskiego przemysłu obronnego?

Ministerstwo Obrony Narodowej jest obecnie na etapie zbierania opinii z instytucji rządowych oraz z podmiotów przemysłowego potencjału obronnego. Przewiduje się przeprowadzenie analizy prawnej i ekonomicznej Porozumienia Ramowego pod kątem skutków prawnych i ekonomicznych rzutujących na dotychczasową działalność podmiotów przemysłowego potencjału obronnego jak i na interes Sił Zbrojnych RP.

Państwa grupy LoI są głównym partnerem Komisji Europejskiej w zakresie budowania polityki przemysłów zbrojeniowych w Europie. Będąc członkiem grupy moglibyśmy mieć realny wpływ na kreowanie polityki przemysłowej Unii Europejskiej, tak by interesy PPO były zagwarantowane.

Niemniej jednak nie przystąpimy do żadnej grupy, jeżeli to mogłoby negatywnie wpłynąć na nasz przemysł. Dlatego tak ważna w tej chwili jest właściwa analiza.

Jak wiadomo, prezes Sikorsky Aircraft Corporation wystosował list, w którym kwestionuje założenia postępowania w celu pozyskania śmigłowców wielozadaniowych. Resort obrony nie zgadza się z zarzutami. Czy nie obawia się Pan opóźnień w postępowaniu, związanych z ewentualnymi kolejnymi protestami jego uczestników, na przykład w odniesieniu do wymogów formalnych? Kiedy MON chce finalnie zakończyć ten przetarg i podpisać umowę?

Ministerstwo Obrony Narodowej określa to, czego potrzebują Siły Zbrojne. Prowadzimy otwarty dialog z oferentami od początku fazy analityczno-koncepcyjnej. Na ich wniosek przedłużyliśmy także termin składania ostatecznych ofert oraz odpowiadamy na szczegółowe dopytania. Oczekujemy na złożenie w okresie do 28 listopada trzech ofert na zabezpieczenie potrzeb w zakresie zwiększenia mobilności naszych wojsk lądowych. Planujemy rozstrzygnąć postępowanie w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Obecnie prowadzone są dialogi techniczne na sprzęt, którego zakupy MON będzie realizować po 2022 r. – np. zbiornikowiec, okręt wsparcia logistycznego. Jaki jest cel prowadzenia takich dialogów, skoro w tym okresie zmienią się znacząco możliwości techniczne oraz oferty? Jaki jest cel takich działań?

Realizacja „Programu zwalczanie zagrożeń na morzu w latach 2013-2022/2030”, czyli pozyskanie w pierwszej kolejności okrętów podwodnych, okrętów obrony wybrzeża, okrętów patrolowych powoduje wszczęcie analiz w zakresie zabezpieczenia potrzeb logistycznych dla ww. okrętów.

Dialog techniczny prowadzony przez Inspektorat Uzbrojenia został ogłoszony w celu zdobycia wiedzy o najnowszych i najkorzystniejszych ekonomicznie technologiach, rozwiązaniach technicznych oraz ograniczeniach, których postęp w przypadku tego typu jednostek nie następuje tak szybko jak w przypadku okrętów wojennych.

Dzięki instytucji dialogu technicznego zamawiający ma możliwość skonfrontowania swoich rzeczywistych potrzeb z możliwościami realizacji.

Dialog techniczny można powtarzać i prowadzić do momentu uzyskania pewności, że zamawiający uzyskał najkorzystniejszy opis przedmiotu zamówienia zarówno z technologicznego, jak i ekonomicznego punktu widzenia.

W lutym bieżącego roku pojawiły się informacje o planach pozyskania przez MON samolotów wielozadaniowych V generacji do 2030 roku. W jaki sposób resort zamierza sfinansować potencjalnie kosztowny program? Kiedy można spodziewać się jego ujęcia w obowiązującym planie modernizacji technicznej? Czy do zakupu maszyn V generacji planuje się pozyskanie innego typu załogowych samolotów bojowych?

Posiadane przez nas samoloty F-16 nie wyczerpują naszych potrzeb w tym zakresie. Użytkowane przez siły powietrzne myśliwce Mig-29 są na bieżąco modernizowane, ale dostrzegamy w przyszłości potrzebę zastąpienia tych maszyn nowszymi konstrukcjami. Właściwe analizy są prowadzone, ale nie podjęliśmy decyzji w zakresie wyboru. Plan modernizacji technicznej podlega okresowej aktualizacji. Jestem pewien, że jeżeli takie decyzje zapadną, na pewno znajdą one swoje odzwierciedlenie odpowiednimi zapisami w PMT.

Dziękujemy za rozmowę.

Jędrzej Graf, Juliusz Sabak

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
Mariusz
czwartek, 20 listopada 2014, 23:58

Reasumując: modernizacja Leo, Narew, Pilica, Krab w całkowitych malinach, helikoptery wielozadaniowe, bezzałogowce, Tytan, MW w tym NDR coś się dzieje (szkoda że redakcja nie zapytała ile tych 'Tytanów' będzie kiedy co i jak), Wisła obiektywnie skomplikowana i bardzo trudno stwierdzić czy lub co może z tego wyjść, Kruki to odległa perspektywa de facto a o nowym BWP, WWO, Homarach i innych Błyskawicach należy zapomnieć

Mr. A
sobota, 22 listopada 2014, 00:21

Tytanow zamowili 2000 szt.

Wojmił
środa, 19 listopada 2014, 17:09

Znowu piękne gadanie o planach a efektów znaczących nie widać... Wielokrotnie słyszeliśmy, że nie ma zagrożenia dla kolejnych przetargów i planów itp. Dobrze, że dodał: "Plan podlega okresowej aktualizacji." i tu jest pies pogrzebany, gdyż te tak zwane aktualizacje będą powodowały, że wyjdzie "jak zwykle"...

pragmatyk
poniedziałek, 8 grudnia 2014, 00:52

"Podczas dialogu technicznego zamawiający ma możliwość wcześniejszego zweryfikowania swoich potrzeb z ofertą i doświadczeniem potencjalnych wykonawców. Dzięki temu może uzyskać lub pogłębić swoją wiedzę na temat możliwości wykorzystania bardziej zaawansowanych technologicznie lub efektywnych kosztowo rozwiązań, które aktualnie są dostępne na rynku. Zastosowanie dialogu technicznego jest szczególnie polecane w przypadku usług o dużej złożoności lub bazujących na zmieniających się technologiach, np. z zakresu systemów IT, efektywniejszych metod produkcji czy nowych materiałów".Tak mówi definicja dialogu ,ktory mial być od 2012 roku nową formą zamówień publicznych.Nie jestem do końca przekonany czy ta forma zamówień w wojsku jest dobrym sposobem na modernizację armii.Moje wątpliwości wynikają ze specyfiki zamówień wojska, dużej ilości zamowień sprzętu dotychczas w ogóle u nas nie produkowanego i braku w wojsku komórek inowacyjności , ktore chronilyby te zamówienia przed lobbystami próbującymi wcisnąć nam stary ,lub już nie produkowany sprzęt jak to widać na przykładzie afery z gen.Skrzypczakiem , czy niefortunnym dialogu na sprzęt OPL.Dialog ma sens ,gdy mamy atuty w postaci już produkowanego u nas sprzętu i wiemy o czym chcemy rozmawiać z potencjalnymi sprzedawcami.W przypadku wojska mówimy o zmianach w sprzecie ktory wcześniej nie był rozwijany , gdyż był kupowany i modernizowany zgodnie z naszymi możliwościami ,a więc generacja sprzętu sie nie zmieniała.Sprzęt np.opl ,czy wojsk lądowych był przedstawiwny w postaci prototypów, ale nie było zamówień ,podobnie ze stacjami rlok.OP.Gdy biuro konstrukcyjne niema zamówień to niema rownież pieniędzy na nastepne projekty i koło sie zamyka.Dlatego trzeba patrzeć z dystansem na możliwości naszego przemysłu zbrojeniowego .Z wyjątkiem kilku firm z dużymi tradycjami tworzymy praktycznie od początku coś naprawdę polskiego ,i możemy w przyszłosci koperować z najlepszymi w Europie.Jeszcze raz trzeba podkreślić ,że dialog techniczny jest dobry ,gdy coś wiemy ,ale gdy sie uczymy ,poznajmy wpierw dobrze to co kupujemy ,a pózniej możemy grać wa bank z producentami , Są wystawy ,są pokazy ,wreszcie to co kupujemy jest już uzywane.Trzeba analizować na bierząco to co sie dzieje w danej grupie sprzętu ,ktora nas interesuje, a nie dowiadywać sie w dialogu ,bo może to być nieadekwatne do rzeczywistości.

MONiek
poniedziałek, 24 listopada 2014, 06:10

Wypowiedzi z kuluarów w MON są równie wiarygodne jak bazy Marsjan na Marsie

AndyP
czwartek, 20 listopada 2014, 23:30

Ja perddykam... Facet mówi mówi mówi i nic nie powiedział.

Mariusz
piątek, 21 listopada 2014, 15:05

PS. Gdyby ktoś uznał że Polsce rzeczywiście jest potrzebny rozwój militarnego potencjału przemysłowego, strategicznie jedynym sensownym, pragmatycznym, stabilnym i jednocześnie przynoszącym od razu wymagane zdolności dla WP rozwiązaniem jest zakup licencji na produkcję wymaganych rodzajów uzbrojenia, a na bazie uzyskanych zdolności produkcyjnych - dalszy rozwój produktu lub tworzenie własnego. Polski przemysł nie jest samodzielnie w stanie wyprodukować haubicy od już 15 lat. Może natomiast produkować z sukcesem na licencjach, co jest startem do próby dalszego rozwoju. Robiliśmy jakąś tam Igłę, po czym udało się stworzyć może nie wyjątkowy ale chyba przyzwoity Grom, teraz być może będzie lepszy Piorun. Zrobiliśmy Rosomaka, jest do wyobrażenia że powstanie nawet ulepszona wersja Rosomak 2, produkujemy Spike - możemy pdp wykonać tańszą masową wersję (takie jest założenie?) wespół z Ukraińcami, itd. itp. Są to te projekty które realnie podnoszą jakość wyposażenia WP. Skoro KTO Rosomak jako program się udał dlaczego nie zakupimy licencji na produkcję 1000 wozów bojowych na 15 lat? Wybierając licencję możemy przeprowadzić dokładną analizę możliwych oferentów i ich najnowszych wozów, przy czym dużym plusem jest to że nie dzieje się to w warunkach przetargu. Możemy także przy takiej skali zamówienia wprowadzić interesujące nas modyfikacje (jeśli np. Obrum może rzeczywiście wprowadzić nowe dobre rozwiązania), może także sprawdzić fizycznie produkt przed zakupem, możemy go potem rozwijać, a patrząc szerzej możemy skorzystać z doświadczeń programu KTO tylko wszystko zrobić jeszcze lepiej. Podobnie możemy na licencji produkować rakietę, haubicę, samolot bezzałogowy, okręt jak sądzę etc. i wiele innych - o ile zostaną uznane przez MON za konieczne do zamówienia - uruchamiając przy tym i unowocześniając przemysł po prostu. Nie jest to rozwiązanie najtańsze od razu (ale co tanie to drogie), jednak też nie najdroższe, wypróbowane, budujące możliwości na przyszłość i korzystne dla WP.

Życzliwy
niedziela, 23 listopada 2014, 23:15

"Gdyby ktoś uznał że Polsce rzeczywiście jest potrzebny rozwój militarnego potencjału przemysłowego, strategicznie jedynym sensownym, pragmatycznym, stabilnym i jednocześnie przynoszącym od razu wymagane zdolności dla WP rozwiązaniem jest zakup licencji na produkcję wymaganych rodzajów uzbrojenia, a na bazie uzyskanych zdolności produkcyjnych - dalszy rozwój produktu lub tworzenie własnego." Tak. Nieprzebrane tłumy delegacji państwowych tylko czekają, aby wpaść do Warszawy i zaoferować przekazanie dokumentacji najbardziej zaawansowanych systemów uzbrojenia, opracowanych za ciężkie miliardy Euro. Oczywiście za pół darmo, z dostępem do wszystkich kluczowych technologii i wyłącznością na eksport do najbardziej obiecujących rynków. Jeżeli władze jakiegoś państwa dochodzą do wniosku, że "militarny potencjał przemysłowy" nie jest im potrzebny, to powinny przy okazji zrezygnować z modernizowania własnych sił zbrojnych, a nawet posiadania sił zbrojnych jako takich - pieniądze wyrzucone w błoto. "Polski przemysł nie jest samodzielnie w stanie wyprodukować haubicy od już 15 lat. Może natomiast produkować z sukcesem na licencjach, co jest startem do próby dalszego rozwoju." No niestety (albo stety), polski i nie tylko polski przemysł, z jakiejkolwiek branży, nie jest organizacją charytatywną i aby coś wyprodukować to musi najpierw dostać pieniądze. Od kontrahenta, nie ze zrzutek pracowniczych. To nie Polski przemysł nie jest w stanie czegoś wyprodukować, tylko decydenci (ci w moro, i ci w garniturkach) nie wiedzą czy chcą, co chcą i po co chcą. Bez koncepcji i woli sprawczej to nawet sobie łazienki nie wyremontujesz. Nie wyremontujesz jej też wówczas, gdy mniej więcej wiesz czego chcesz, ale nie masz zamiaru płacić ani za materiały, ani za robociznę. A program "wyprodukowania" haubicy ciągnie się już nie od 15 lat, ale ponad 20. "Robiliśmy jakąś tam Igłę [...]" Igły nie robiliśmy, Igłę robili i robią Rosjanie. My mieliśmy produkować Igłę na licencji, ale zamiast tego - inspirując się wspomnianą licencją - opracowano ppzr Grom. "[...] po czym udało się stworzyć może nie wyjątkowy ale chyba przyzwoity Grom, teraz być może będzie lepszy Piorun." Chyba? Może w takim razie zamiast "chybować" warto najpierw coś poczytać, a dopiero później zabierać się za pisanie? Jak przebrniesz przez etap dowiadywania się czym tak właściwie jest wspomniany zestaw Grom to zachęcam do zapoznania się z publikacjami i artykułami na temat wojny rosyjsko-gruzińskiej. Powinieneś po drodze natknąć się na informacje, że Grom jest systemem bardzo "chyba przyzwoitym". "Zrobiliśmy Rosomaka, jest do wyobrażenia że powstanie nawet ulepszona wersja Rosomak 2, produkujemy Spike - możemy pdp wykonać tańszą masową wersję (takie jest założenie?) wespół z Ukraińcami, itd. itp. Są to te projekty które realnie podnoszą jakość wyposażenia WP." Niestety podnoszenie "jakości wyposażenia" nie zawsze przekłada się na skokowy wzrost zdolności obronnych. Oczywiście SKOT-y należało zastąpić, podobnie jak należało zastąpić poradzieckie ppk, jednak priorytet "powinien był" należeć do systemów opl i samolotów bojowych. A na to licencji nie mieliśmy, nie mamy i wiele wskazuje na to, że mieć nie będziemy. Nie zrobimy też "masowej wersji Spajka" właśnie ze względu na ograniczenia w transferze technologii - pociski są w kraju montowane, ale na miejscu powstaje jedynie część ich komponentów. Ta mniej zaawansowana... "Skoro KTO Rosomak jako program się udał dlaczego nie zakupimy licencji na produkcję 1000 wozów bojowych na 15 lat?" Bo transporterami opancerzonymi nie wygrywa się wojen. Tym bardziej obronnych. Kilka dekad temu dostaliśmy wyjątkowo bolesną nauczkę i podpowiedź czym się wojny wygrywa, a bez czego się wojny przegrywa. Jak widać, m.in. na przykładzie tzw. "elity politycznej", wspomniana lekcja była niedostatecznie pouczająca. "Wybierając licencję możemy przeprowadzić dokładną analizę możliwych oferentów i ich najnowszych wozów, przy czym dużym plusem jest to że nie dzieje się to w warunkach przetargu. Możemy także przy takiej skali zamówienia wprowadzić interesujące nas modyfikacje (jeśli np. Obrum może rzeczywiście wprowadzić nowe dobre rozwiązania), może także sprawdzić fizycznie produkt przed zakupem, możemy go potem rozwijać, a patrząc szerzej możemy skorzystać z doświadczeń programu KTO tylko wszystko zrobić jeszcze lepiej." Co prawda nie cierpię na wtórny analfabetyzm, ale po kilku podejściach do tego fragmentu Twojej wypowiedzi nadal nie jestem przekonany, czy właściwie zrozumiałem co poeta miał na myśli. A w każdym razie nie chcę być przekonany. Bo jeżeli twierdzisz, że zakup jednej licencji jest doskonałym powodem dla zakupu kolejnej licencji na produkcję analogicznego systemu uzbrojenia i to w odstępie kilkunastu lat (abstrahując od takich detali, jak możliwości finansowe, czy znaczenie danego sprzętu dla potencjału militarnego) to: 1. Jesteś w błędzie. 2. Zaprzeczasz własnej tezie, zgodnie z którą zakup licencji ma służyć rozwijaniu własnego zaplecza i zdolności produkcyjnych. "Podobnie możemy na licencji produkować rakietę, haubicę, samolot bezzałogowy, okręt jak sądzę etc. i wiele innych - o ile zostaną uznane przez MON za konieczne do zamówienia - uruchamiając przy tym i unowocześniając przemysł po prostu. Nie jest to rozwiązanie najtańsze od razu (ale co tanie to drogie), jednak też nie najdroższe, wypróbowane, budujące możliwości na przyszłość i korzystne dla WP." Poczytaj sobie o tym, jak swój potencjał rozbudowywała np. Korea Południowa. Bo coś tam dobrze kojarzysz, tylko tak... nie do końca.

ww
środa, 19 listopada 2014, 16:32

Zakup ośmiu rosyjsko-koreansko-włoskich samolotów szkolnych za osiem mld zł to skandal .

Poison
środa, 19 listopada 2014, 22:31

Z kąd wziełeś 8 mld zł ? Zakup ośmiu rosyjsko-koreansko-włoskich - jaki interes w tym temacie mają Koreańczycy ? Wartość umowy 1 167 754 500 zł "Samolot M-346 powstał we współpracy z rosyjskim konsorcjum Jakowlew. Na mocy porozumienia z 1993 roku, Włosi przyłączyli się do trwającego od dwóch lat projektu nowego samolotu szkolno-treningowego dla RSP, oznaczonego jako Jak-130." Koreańczycy mają T-50 Golden Eagle

www
środa, 19 listopada 2014, 18:32

nie osiem, a osiemdziesiąt.

say69mat
środa, 19 listopada 2014, 17:33

Rosyjsko - Białorusko - Chińsko - Wenezuelsko - Singapursko - Izraelsko - Włosko - ... Polskich. Uff ... ;)))

Gość
środa, 19 listopada 2014, 16:28

Myślę że jeżeli chodzi o Kraby ,to tak jakby niewidzialna ręka przeszkadzała. Program trwa kilkanaście lat a tu problem z podwoziem, każdy kto się zna na mechanice wie ,że ten problem nie jest taki by nasi inżynierowie sobie z nim nie poradzili. Może trzeba by było pociągnąć do odpowiedzialności ludzi za to odpowiedzialnych.

bobo
środa, 19 listopada 2014, 21:50

my mamy kiepskich inżynierów,szczególnie tych co pracują dla przemysłu zbrojeniowego.Za przykład niech posłużą programy IRYDA i LOARA .Dlatego wcale mnie nie zdziwiło ,że nie potrafią sobie poradzić z pękającym podwoziem Kraba .

sseba
środa, 19 listopada 2014, 20:34

może niewidzialna ręka rynku co? po prostu polscy inżynierowie to cieniasy.Mogą czyscic buty włoskim, niemieckim, brytyjskim.Kilkanascie lat i nie rozwiazac problemu. Niech projektowanie zostawią profesjonalistom.

PL
środa, 3 grudnia 2014, 17:55

Jak się popatrzy na plany budżetowe na 2015 r. to p. Mroczek po prostu kłamie...

sorbi
czwartek, 20 listopada 2014, 03:04

Dlaczego MON "martwi się", że pieniądze niewykorzystane w tym, czy następnym roku będzie musiał zwrócić do budżetu, skoro już rzekomo zapadła decycja, że od tego roku pieniądze niewykorzystane w danym roku, pozostają na koncie MON i mogą zostać wydane w kolejnych??!! Czyżby nic w tej kwestii rząd dalej nie zrobił, po tym jak skanibalizował budżet w 2013r na 3mld200mln zł, co było m.in. powodem, że nie pozyskano kolejnej eskadry F-16, o której mówiono w kuluarach, czy chociazby 3 samolotów CASA dla Marynarki Wojennej. A może to było głównym powodem opóźnienia przetargu na śmigłowce i OP?????

tutu
czwartek, 20 listopada 2014, 01:47

chciałbym zaznaczyć, że Pan minister sprytnie używa określeń w czasie przyszłym np., będziemy, pozyskujemy itp. Jestem realistą i wiem , że pewne programy muszą trwać...jednak nie rozumiem dlaczego projekt armatohałbicy osiągnął już ćwierczwiecze i nadal są problemy z modułem nośnika.

R2
czwartek, 20 listopada 2014, 00:55

czy ktoś może wyjaśnić, co autor miał na myśli mówiąc : "posiadane przez nas samoloty F-16 nie wyczerpują naszych potrzeb w tym zakresie" ?? może nie zaspokajają naszych potrzeb, ale nie wyczerpują... Czy ten fragment nie pachnie powrotem do pozyskania czegoś przed maszynami V generacji??? Podobnie kwestia amunicji do T72 i Twardych - jakiś wirus nowomowy urzędniczej krąży. Od nadmiaru pracy już PKW się rozłożyła...

szary
czwartek, 20 listopada 2014, 08:54

Drogi kolego, a czy widziałeś albo słyszałeś choćby strzęp informacji o pozyskaniu nowych samolotów? Choćby zapowiedź że coś przed 2022/2030 się wydarzy? I nie mówię o kaczce dziennikarskiej z F35. No NIE MA! Nie ma w planach i nie ma w planach długofalowych. Przypominam sobie początki działań których skutkiem są F-16. Mówiono wtedy o potrzebie 180-200 samolotów, z roku na rok liczba malała 150...130...96...70 no i całe szczęście że nie trwało to dłużej bo dziś kupiono by.... 6. Nie mogę również oprzeć się wrażeniu że zamyka się co chwilę i na chwilę usta naszym lotnikom kupując taki czy inny gadżet czy załatwiając szkolenie w zakresie który nigdy nam nie będzie potrzebny. I tak, uprzedzając pytanie: piję do zakupu 40szt. 158-ek które i ilościowo i jakościowo (co do możliwości zastosowania) nie przedstawiają zbyt wielkiej wartości (prócz ekonomicznej) jak piję do obecności polskich F-16 na manewrach jądrowych NATO. Tymczasem remontować i modernizować będziemy SU-22M4, oczywiście nie wszystkie, tyle że w stosunku do naszych MIGów które właśnie skończyły modernizację (również nie wszystkie, szkoda że nie wszystkie) i które to stanowią jeszcze po dziś dziś podstawę naszego lotnictwa, to wartość bojowa SU właściwie to jest wartością bojową pilotujących te maszyny genialnych pilotów. Jak już merytoryczna analiza szkodzi panom odpowiedzialnym za uzbrojenie, to polecam im przysłowia, takie współczesne, w rodzaju: "Z g... bata nie ukręcisz". Przepraszam za ton lamentu, słabo dzień dzisiaj, może później będzie lepiej.

wódz indian
czwartek, 20 listopada 2014, 00:36

Czy zauważyliście drodzy koledzy, że blada twarz Mroczek próbuje mylić tropy w sprawie pocisku JASSM?

Polonia
sobota, 22 listopada 2014, 15:51

Do konca roku mial byc pierwszy Leopard2PL gotowy.Chyba bede musial szukac go jak Gawrona.Jakie to Polskie.

Polonia
sobota, 22 listopada 2014, 15:45

Armia jest na papierze a ludziom robia pranie mozgu.To jest kropla w morzu zeby sie obronic.A mamy bronic sie sami ,nie ma szans to licza na innych pomoc i znowu bedzie klapa.Jak sie nic nie dzieje to na poligonach sa.Ale jak sie zacznie moze ich nie byc.

olo
czwartek, 20 listopada 2014, 18:54

Przecież wiadomo że Su 22 będą zastąpione prawdopodobnie F-35 lub innym V generacji jezeli powstanie taki ale dopiero po 2022 roku a wtedy budżet MON licząc 2 % PKB będzie licząc lekko o 25% większy co daje 2,5 milarda $ na rok.

szary
piątek, 21 listopada 2014, 09:31

@olo, to "wiadomo" to jest tak wątpliwe że ja nie użyłbym nawet "prawdopodobnie". Do 2022 roku mamy dwie kadencje Sejmu (czyli co najmniej dwa nowe Rządy) i półtorej kadencji Prezydenta. Patrząc na okres czasu, częstość zmian decyzji w ramach TEJ SAMEJ ekipy i możliwość zmian ekip w ramach kolejnych kadencji, to ja skłaniał się do "nic nie wiadomo". Jedyne co wiadomo to że w obecnej chwili i to nawet nie tego dnia tylko w obecnej chwili, sytuacja wygląda tak i tak.W kontekście budżetu w PROCENTACH od PKB również nie jestem w euforii. Możemy zapisać nawet 5% PKB ale jak będzie recesja co równie prawdopodobne jak wzrost (takie czasy) to mam rozumieć że MON będzie musiał oddawać? Wracając do Twojego "wiadomo" to wiadomo że jest na obecną chwilę aktualna decyzja o modernizacji kilkunastu SU.

Polonia
sobota, 22 listopada 2014, 15:38

Z tym SU to pudrowanie go...

Militarysta
sobota, 22 listopada 2014, 15:32

Jak Sikorsky chce sprzedac nam swoje Blacj Hawki to tylko wtedy kiedy otworza u nas produkcje Comanche bojowe.

szary
środa, 19 listopada 2014, 23:37

Wywiad ciekawy z początku tak jak na końcu przerażający kiedy to pod naporem zwykłych pytań redaktora, Pan Cywil,. Solidarnościowy wątpliwy kombatant, dyletant i ignorant militarny począł nowomowy urzędniczej używać by niby odpowiedzieć a jednak odpowiedzi nie dać. Czasem Panowie w MON mają swoje dobre chwile (jak odpowiedź na list SAC) jednak to chwile i specjalnie nie mam wiary w decyzje tych którzy najwyższe urzędy piastują, lub upraszając, na najdroższych stołkach siedzą. Z całym szacunkiem ale iskra nadziej z początku wywiadu została skutecznie zalana kilkoma wiadrami wody.

Wars
sobota, 22 listopada 2014, 14:31

"typowy POlityk"...nagadal sie ... i nic nie powiedzial...

Poirytowany
środa, 19 listopada 2014, 23:23

No dobra, gadu gadu, pitu pitu, ale wielmożnie nam panujący wiceminister Mroczek mocno pływa w odpowiedziach na pytania i to niekoniecznie przy powierzchni... Gdzie precyzyjna odpowiedź odnośnie zakupu 40 JASSMów? Dronów taktycznych? Amunicji do czołgów? Całej reszty?

Oleg
środa, 19 listopada 2014, 22:20

Ostatnim 2 Panom ministrom dziękuję za: - wyprodukowanie 10 egzemplarzy Krabów od 2000 roku - ograniczenie zakupów nowych zestawów przeciwlotniczych średniego zasięgu z 6 do 2 baterii - powołanie Biura Inicjatyw Obronnych (które wie tyle, że będzie się zajmowało ale nie wie dokładnie w jaki sposób i za jakie pieniądze) Działania te sprawiają, że czuję się w bezpieczniej i z pełną świadomością planuję swoje życie i inwestycje związać z tak bezpiecznym krajem.

Moshe Schwantz
czwartek, 20 listopada 2014, 08:34

Kolego Oleg, jesteś wielce łaskaw dla 2 ostatnich ministrów, a przypomnij sobie poprzednich, w tym obecnego prezydenta, by nie sięgnąć do połowy lat 90-tych. Co z tamtymi?, choroba, która toczy tę quasi "demokrację" zaczęła się tuż po okrągłym stole. Poczytaj sobie pisma branżowe z początku wspomnianych 90-tych, a zobaczysz to samo. Pozdrowienia

say69mat
czwartek, 20 listopada 2014, 01:11

Po pierwsze, czy to Minister ON odpowiada za jakość wykonania prototypowej serii haubicoarmat o wdzięcznej nazwie ... Krab??? Po drugie, skąd to czerpiesz 'wiedzę' o planowanej redukcji liczby zakupionych baterii OPL systemu WISŁA z 6 do 2??? Po trzecie, co ma wspólnego idea powołania Biura Inicjatyw Obronnych afiliowanego przy AON. Z poziomem poczucia bezpieczeństwa bądź zagrożenia, kogokolwiek w naszym kraju???

wirnik
piątek, 21 listopada 2014, 12:13

Nie od dziś wiadomo, że zostaje sie politykiem, gdy mozna mówić przez pół godziny i ... NIC(prawie) nie powiedzieć. Przeczytajcie fragment wypowiedzi tego cymbała na pytanie o BRAK skutecznej amunicji ppanc do PODSTAWOWEGO ciągle czołgu WP(T-72/PT-91T) !?!? ... "Podjęliśmy decyzję w odniesieniu do głównych asortymentów amunicji dla kluczowych systemów pancernych i artylerii, które zostały pozytywnie ocenione jako istotne ze względu na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa. W roku bieżącym dokonaliśmy pełnych przeglądów jeśli chodzi o nasz stan posiadania i w tych obszarach, w których występują braki, będziemy rozwijać zdolności. Sfinansujemy badania i rozwój naszych podmiotów gospodarczych oraz krajowego przemysłu, by w podstawowym asortymencie uzyskać odpowiednie możliwości ... Co wynika z tego bełkotu ? Otóż - NIC nie wynika ... ręce opadają normalnie. Inna sprawa, że dziennikarze zadaja pytanie i natychmiast po uzyskaniu jakiejś bełkotliwej NIC nie znaczącej odpowiedzi - odpuszczają temat !!

kmq
czwartek, 27 listopada 2014, 04:55

no i od razu wiadomo że wygra patriot

zielony
sobota, 22 listopada 2014, 11:52

Czy ktoś w miarę obeznany mógłby wyjaśnić mi w jaki sposób powinien wyglądać system przeciwlotniczy strzegąc granic i terytorium Polski? Według informacji jakie można znaleźć w sieci system patriot w zaleznosci od wersji jest w stanie niszczyć cele w odległości do 45 i bodajże 120 km. Biorąc pod uwagę rozpiętość polskich granic żeby bronić wszystkich baz wojskowych, miast powyżej 30 tysięcy mieszkańców, stoczni, lotnisk i kluczowych dla gospodarki źródeł przemysłu ilość baterii jaka powinniśmy posiadać powinny iść w setki sztuk, a to jest niemożliwe do udźwignięcia przez nasza gospodarkę. Kolejna sprawa w jaki sposób wiec system Thaad mógłby bronić według nieoficjalnych informacji w ilości 2 sztuk granic polskich po rozmieszczeniu w okolicach Krakowa i Gdanska?

Pan_Polak
niedziela, 23 listopada 2014, 01:40

Żadne rozwiązanie w małej ilości nie ochroni Polski nawet w 50%, bez względu czy wybiorą Patriot’a czy SAMP/T którego to rakiety „Aster 30” mają deklarowany maksymalny zasięg do 120KM i pułap 20KM. Już zostało właściwie ogłoszone ze do 2022 roku zakupione będą tylko dwie baterie średniego zasięgu wiec sam sobie odpowiedz co taką ilością można bronić. Po pierwsze nie obronisz miast, po drugie nie obronisz wszystkich strategicznych obiektów zarówno wojskowych jak i cywilnych, po trzecie nie zapewni to nawet jako takiego parasola dla części lotnisk, magazynów i jednostek wojskowych. Zapewnisz sobie dwoma bateriami szczątkowy parasol nad max 10% tego co trzeba faktycznie bronić i tyle, nasza OPL nadal będzie tak słaba jak jest obecnie, no może odrobinę mniej bo sprzęt nowszy i o dużo większych możliwościach ale w zdecydowanie za malej ilości żeby w ogóle tu mówić o skuteczniej obronie OPL/OPR.

z prawej flanki
środa, 19 listopada 2014, 21:36

z wypowiedzi pana ministra odnośnie braku pozytywnej decyzji w/s pozyskania nowoczesnej amunicji podkalibrowej dla Twardych i T-72 wynika ,że resort nie bierze już tych maszyn pod uwagę jako składnika operacyjnego parku pancernego ; tak?

szoson
piątek, 21 listopada 2014, 16:43

ja to odbieram w ten sposob ze t72 i twarde nie są kluczowe dla potencjalu obronnego (kluczowe i perspektywiczne sa natomiast leopardy), ostatnie zdania "" W roku bieżącym dokonaliśmy przeglądów jeśli chodzi o nasz stan posiadania, w obszarach, w których występują braki, będziemy rozwijać zdolności. Sfinansujemy badania i rozwój naszych podmiotów gospodarczych oraz krajowego przemysłu, by w uzyskać odpowiednie możliwości."" wskazuja ze beda jakies srodki na opracowanie (nowej/zmodernizowanej) amunicji 125mm przez polskie zaklady i moze cos z tego zakupimy, natomiast nie jest to priorytet.

HEJ
środa, 19 listopada 2014, 23:24

I NIE I TAK

Igor
niedziela, 23 listopada 2014, 15:40

zabawne jak wojsko udaje firmę która kupuje sprzęt na wolnym rynku. Może tak przeznaczyć 20 miliardów na nowe technologie?

dino
piątek, 21 listopada 2014, 17:59

Panie Ministrze.Aby mówić cokolwiek na temat modernizacji naszej armii to należałoby prawidłowo rozmieścić ją w naszym kraju.Uważam,że program śmigłowcowy kRUK jest nam na chwile obecną w ogóle zbędny,gdyż jest to za mała ilość i jednostkowo za drogie.Program Wisła także na razie wstrzymać.Jak mamy takie dobre stosunki z Niemcami to należy podpisać dwustronną umowę o obronie naszych krajów i patrioty,które posiadają Niemcy rozmieścić na granicy z Rosją.Jednocześnie wspólnie z Niemcami rozwijać nowe rakiety plot.średniego jak i długiego zasięgu.W tym wypadku polski przemysł dużo zyska.Co do programu śmigłowcowego to kupiłbym Caracale ale z udostępnieniem kodów źródłowych.Silniki powinny być produkowane w Polsce wraz z przekazaniem technologii.

wqq
środa, 19 listopada 2014, 20:38

Niestety ten pan przywlókł ze sobą te same zwyczaje i frazesy jakimi posługują się politycy partii rządzącej czyli "sami fachowcy"," szuflady pełne rozwiązań i opracowań" , "gigantyczna praca" .Jak jest naprawdę to widzimy na co dzień czyli zakup granatnika p.panc jest od kilku lat w tzw.fazie fazy analityczno-koncepcyjnej . Uzbrojenie rosomaka w rakiety p.panc , wieża bezzałogowa dla rosomaka - wszystko w fazie analityczno koncepcyjnej . Odnoszę wrażenie że nasza armia jest w fazie fazy analityczno-koncepcyjnej .

gazek
środa, 19 listopada 2014, 19:07

Nic nie będzie mogło u nas latać w razie konfliktu, z wyjątkiem technologii "stealth", więc zdobycie właśnie takich statków powietrznych powinno być naszym priorytetem na dzisiaj. A my chcemy kupować po prostu zabawki z każdej dziedziny, byle je mieć na stanie (śmigłowce uderzeniowe, drony uderzeniowe itd). Po co nam system obrony przeciw-powietrznej „krótkiego zasięgu”? Przecież, systemy rzekomo „krótkiego zasięgu” mają zbliżone możliwości do systemów średniego zasięgu, więc będzie to niepotrzebne dublowanie systemów. Systemy średniego zasięgu są właśnie do obrony obiektowej i strefowej (małej). Zamiast systemu rzekomo “krótkiego zasięgu” lepiej zakupić 2-3 baterie THAAD i mieć faktycznie nowy wymiar obrony powietrznej. Dlaczego w związku z sytuacją na Ukrainie nie rezygnujemy w ogóle z przetargów na kluczowe uzbrojenie dla przyspieszenia procesu modernizacji? Dumni jesteśmy z Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego, ale póki co mamy tylko 12 pocisków, a jest 27 pojazdów w systemie (pytanie ile ludzi potrzeba do tych wozów?). Do tego dochodzi słaba skuteczność pocisków systemu przeciwko większym okrętom. Do tego dochodzi niespójność między krótkim zasięgiem radaru (50 km) i sporym zasięgiem pocisku (180 km). Ale jest oczywiście wielki sukces, choć nadal nie mamy ani systemów przeciw-powietrznych, ani artylerii dalekiego zasięgu. Niedawno nabyliśmy 250 czołgów Leopard, za w sumie ok 2 mld zł. Do tego mamy 700 innych czołgów, do których nie mamy skutecznej amunicji. Może byłby pan łaskaw odpowiedzieć, co dalej z tymi 700 czołgami? Po co nam 1000 czołgów, w tym 700 bez amunicji?

sec
środa, 19 listopada 2014, 18:33

Ten gość całkiem sensownie gada. Jedynie odpowiedź dotycząca amunicji do czołgów jest wymijająca i trzeba się domyślać co autor miał na myśli.

ja
środa, 19 listopada 2014, 18:24

Czas rozliczać decydentów, wojskowych, producentów IMIENNIE. Tylko wówczas osiągnie się stan i siłę armii na wysokim poziomie.

pacodegen
czwartek, 20 listopada 2014, 12:17

Piękny wywiad, ale to tylko papierowa wypowiedź, niewiele warta, bo realia są zupełnie inne. Nie wierzę, absolutnie nie wierzę w te 130 mld zł. Każdego roku MON oddaje kupę forsy z modernizacji technicznej, którą powinien wydawać zgodnie z ustawowym wskaźnikiem 1,95. Nie jest winą zamawiającego, w tym przypadku IU, że nie są wydawane. Wina jest po stronie systemu, po stronie niedojrzałego planowania, zmieniającego się systematycznie, jak również wymagań wojska, które są tak nieobliczalne, że nie można z tego nic sensownego kupić. Facet wypowiada sie nt planów a nie realiów. Weźmy takie BP, to przecież skandal, by 3% zamówień było nim objęte, nikt nie potrafi w tej materii cokolwiek poprawić, notabene problem jest po stronie ministra. Następne kuriozum to BPA, jedyna tak komórka w państwie, właśnie w MON, bo tam niby biorą w łapę! Skandaliczna działalność, przeszkadzająca w zakupach, hamulec procedur, który za swoje decyzje nie odpowiada! Czy ktoś się zainteresował ile procedur to biuro wstrzymało, ile wydłużyło i jakie ma efekty, poza właśnie wydłużaniem procedur albo ich wstrzymaniem? Dodam jeszcze do systemu planowania, tak to specjaliści układają, że w planie są przerwy w zamówieniach określonego rodzaju sprzętu,jakby to były bułeczki. Jednego roku są duże ilości, następnego nie ma , potem jakaś sztuka sie pokaże, potem przerwa i znowu coś. Czy ktoś myśli w kategoriach ekonomicznych i technologicznych, czy zdaje sobie sprawę z generowanych kosztów, że tym samym je zwiększa? Szkoda pisać.

optymista_pesymista
czwartek, 20 listopada 2014, 12:11

W kwestii pocisków rakietowych dla OP wystrzeliwanych spod wody Pan Minister Mroczek ma pomroczność jasną. Od początku, tj. od pierwszej edycji Wymagań Operacyjnych MW zakładała ich pozyskanie. Ale niestety trafił się W. Skrzypczak, który zaczął majstrować przy wymaganiach (nastąpiła rezygnacja - czytaj "redefinicja" - z pozyskania rakiet i otwarcie drogi do pozyskania U212A). Obecna "redefinicja" Wymagań Operacyjnych jest w rzeczywistości zmianą "redefiniowanych" wymagań. Czyli po trzech latach od zakończenia opracowania dokumentacji dla OP powróciliśmy w to samo miejsce. Taki jest niestety efekt politycznego wazeliniarstwa instytucji wojskowych (SG WP, Inspektorat Uzbrojenia) oraz brak kontroli nad "wszystko wiedzącymi na pewno" podsekretarzami ds. uzbrojenia.

1234
czwartek, 20 listopada 2014, 19:58

Mylisz się, w WO na nowy okręt podwodnych były od zawsze kierowane pociski rakietowe (KPR), ale nigdy nie było tam rakiet manewrujących. I daj spokój z tą propagandą na temat U212A. Każdy okręt podwodny tej wielkości jest w stanie przenosić rakiety manewrujące i o wiele więcej. Porównaj wyposażenie izraelskich Delfinów, które wielkością odpowiadają U212A.

łysy40
środa, 19 listopada 2014, 17:51

Nie wierzę temu typowi absolutnie!

michmu
czwartek, 20 listopada 2014, 11:30

Czekam na komentarz kwestii dotyczących systemów OPL przez @Przemysław Kowalczuk

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama