Dwie wojny na raz? Już nie dla USA [ANALIZA]

14 listopada 2019, 09:39
Zrzut ekranu 2019-11-13 o 17.10.57
USS John C. Stennis Fot. US Navy

Heritage Foundation - jedyny amerykański think-tank tworzący raporty oceniające potencjał militarny Stanów Zjednoczonych a jednocześnie niezależny od władz w Waszyngtonie -opublikował doroczny raport na rok 2020. Wynika z niego, że potencjał sił zbrojnych największej potęgi wojskowej świata nadal odbiega od postawionych wymagań, ale odnotowano pewną poprawę.

Poza zadaniami „dodatkowymi”, jak niesienie pomocy w przypadku klęsk naturalnych czy odstraszania potencjalnego przeciwnika, siły zbrojne Stanów Zjednoczonych mają do wypełnienia dwa główne zadania w postaci ochrony terytorium tego państwa oraz zabezpieczenia interesów macierzystego mocarstwa na świecie. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to doktryna przyjęta przez Stany Zjednoczone po zakończeniu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej polega na tym, aby Waszyngton był w stanie brać udział jednocześnie w dwóch dużych konfliktach regionalnych (tzw. major regional conventional contingencies - MRCs), tak aby zapobiec destabilizacji w dwóch regionach na świecie. Ten tzw. „two-war standard” obowiązuje do dzisiaj. Czy jednak rzeczywiście Amerykanie byliby w stanie zaangażować się w dwa konflikty jednocześnie? To pytanie ważne także dla Polski, biorąc pod uwagę, że teatr Pacyfiku jest dzisiaj dla Stanów Zjednoczonych ważniejszy nawet niż Europa. Zdolność Ameryki do zwycięstwa w dwóch konfliktach regionalnych kwestionowana jest szczególnie od czasu kryzysu gospodarczego lat 2008-2009 i cięć budżetowych przeprowadzonych przez Kongres za czasów Baraka Obamy w ramach Budget Control Act z 2011 roku.

Heritage Foundation tworzy raporty na temat zdolności SZ USA do wypełniania postawionych przed nimi zadań od 2015 roku, kiedy to ukazał się pierwszy tzw. Index of U.S. Military Strength. Kolejne doroczne publikacje powstawały zgodnie z zestandaryzowanymi wymogami, według których USA, aby skutecznie prowadzić dwie wojny jednocześnie, powinny dysponować:

- 50 brygadowymi zespołami bojowymi;

- 400 okrętami z 624 samolotami bojowymi;

- 1200 samolotami bojowymi USAF (myśliwce i maszyny uderzeniowe);

-36 batalionami piechoty morskiej.

Wszystkie te siły powinny być dostępne poza granicami kraju. Nie liczą się więc tutaj jednostki niezbędne do ochrony terytorium USA, siły rezerwowe, służby wsparcia, logistyczne itp.

Potencjalne teatry operacyjne

Wiele zależy też od sojuszników i tego czy na wybranym teatrze działań wesprą oni inicjatywę USA. Tutaj Heritage Foudation charakteryzuje trzy potencjalne środowiska, w których mogłoby przyjść działać siłom amerykańskim.

Europa została określona w raporcie jako środowisko stabilne i przyjazne siłom amerykańskim, a zapewnienie jej bezpieczeństwa – jako niezbędne z przyczyn ekonomicznych, wojskowych i politycznych. Raport wskazuje na skoncentrowanie się NATO na Starym Kontynencie na kwestiach poprawy logistyki, intensywnych ćwiczeniach, wypełnianiu luk zidentyfikowanych po 2014 roku i tworzeniu nowych dowództw, których struktura lepiej odpowiada obecnej rzeczywistości. Wskazano na chaos wprowadzony w roku bieżącym przez nieprzewidywalne zachowanie się Turcji, jednak mimo to status Europy jako środowiska dogodnego do prowadzenia ewentualnych działań wojennych (status favorable, druga najlepsza ocena w pięciostopniowej skali).

Bliski Wschód został określony jako region niestabilny, w którym występuje zagrożenie reorientacją w stronę konkurencyjnych graczy geopolitycznych: Chin i Rosji. Pomimo upadku Państwa Islamskiego, które zostało zniszczone w konwencjonalnej walce, wiele sytuacji w tym regionie pozostaje „niejasnych”. Raport wymienia tutaj postawę sympatyzującego z Iranem Iraku, napiętą sytuację wokół Kataru oraz konflikty w Libii, Jemenie i Syrii, a także konflikt arabsko-izraelski i szyicko-sunnicki. Mimo to Heritage Foundation uważa, że w razie potrzeby siły USA będą mogły operować na Bliskim Wschodzie (status moderate, trzeci na pięciostopniowej skali).

Azja została określona jako region obarczony „tyranią dystansu”, kosztowny ze względu na ogromne dystanse, jakie trzeba tam przebywać. Przemieszczanie się na teatrze azjatyckim wymaga czasu i infrastruktury takiej jak wielkie lotniska i porty. Za utrudnienie uważa się wzajemny konflikt między najważniejszymi sojusznikami w regionie: Koreą Południową i Japonią. Może on oznaczać, że w razie ewentualnego konfliktu USA nie będą mogły liczyć na pomóc i Seulu i Tokio jednocześnie. Mimo to środowisko operowania tutaj zostało określone jako dogodne (favorable), a ewentualną projekcję siły za łatwiejsza do wykonania nawet niż w przypadku Europy, ze względu na większą obecność sił amerykańskich.

Zagrożenia i rywale

Za główne w najbliższej perspektywie czasowej zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych uznana została Rosja, która modernizuje obecnie siły zbrojne, a w dodatku zdobywa doświadczenie w konfliktach na Ukrainie i w Syrii. Rosja sprzedaje też broń przeciwnikom USA i ich sojuszników. Rosja została określona w raporcie jako „agresywna” (wyżej jest ocena „wroga” - hostile), a jej możliwości jako „potężne” (formidable, najwyżej w skali).

Jako „agresywne” i „potężne” zostały określone także Chiny, które zostały uznane za najbardziej wszechstronnego z potencjalnych nieprzyjaciół. Zwrócono uwagę na stały rozwój tego państwa tak jeśli chodzi o modernizację, jak i rozwój obecności sił zbrojnych na świecie. Wskazano, że ChRL zaczęła już wykraczać poza swój region geograficzny stając się graczem globalnym, a także iż testuje możliwości obrony przestrzeni powietrznej Korei Południowej i Japonii.

Iran został uznany za głównego przeciwnika na Bliskim Wschodzie i określony jako „agresywny” i „zbierający siły” (gathering, drugie miejsce w skali po formidable). Raport podkreśla, że państwo to jest coraz bliżej pozyskania broni atomowej i rozwija technologie pocisków balistycznych, rakietową obronę powietrzną i latające systemy bezzałogowe. Heritage Foundation obarcza Iran winą z destabilizację regionu, w tym ataki na żeglugę w Cieśninie Ormuz i prowadzenie wojen zastępczych m.in. w Jemenie i Syrii.

Ostatnim państwem wymienianym przez raport jest Korea Północna, która zgodnie z nim „testuje” (testing, trzecia ocena w pięciostopniowej skali) na co może sobie pozwolić w regionie i jednocześnie „zbiera siły” (gathering) rozwijając pociski balistyczne, w tym wystrzeliwane z okrętów podwodnych, co oznacza nawet zagrożenie dla terytorium USA. Terroryzm pakistańsko-afgański uznano za relatywnie najmniej groźny, a dokładnie „testujący” i stanowiący „podniesiony” (trzecia ocena w skali) poziom zagrożenia. Łącznie stan zagrożeń stojących wobec interesów USA na świecie oceniono jako „wysoki” (high), czyli o jeden stopień mniejszy od maksymalnego („poważny” - severe).

Potęga USA

Jak na tym tle rysują się możliwości sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych? Raport dzieli je tutaj na siły lądowe, morskie, powietrzne, piechoty morskiej i – osobno ujęte w raporcie – zdolności nuklearne. Zdolności każdego z nich zostały określone jako „pograniczne” (marginal) co oznacza, że „na styk” spełniają dzisiaj geopolityczne wymagania USA (środkowa ocena w skali: bardzo słabe, słabe, marginalne, silne, bardzo silne).

W przypadku U.S. Army zaznaczono, że w 2019 roku po raz kolejny udało się zwiększyć jej poziom gotowości bojowej i 77 proc. wymaganych brygadowych zespołów bojowych jest obecnie gotowych do działania, co pod tym względem dało najwyższy poziom oceny (bardzo silne). U.S. Army nadal jednak z trudem odbudowuje swoją liczebność (ma 480 tys. żołnierzy, celem jest 500 tys.) i modernizuje swoje siły.

U.S. Navy także kładła w ostatnim roku nacisk na powrót do dawnego poziomu gotowości bojowej i raport sugeruje że jej poziom może w najbliższej przyszłości otrzymać dzięki temu wyższą o jeden stopień ocenę („silna”) - pod warunkiem, że utrzymany zostanie poziom jej finansowania. Problemem także i tutaj pozostają niewystarczające kadry, brakuje też środków i stoczni, aby w szybszym tempie nadrobić straty i szybciej wymienić starsze jednostki na nowe, należące do nowych generacji. Zwiększa to obciążenie pracami konserwacyjnymi załóg jednostek pływających.

U.S. Air Force odbiło się od dna, jako że jeszcze w raporcie na 2019 rok uznano ich możliwości jako „słabe”. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła jednak gotowość ich samolotów do działania. Problemem jest brak wystarczającej liczby pilotów, a wprowadzane nowe statki powietrzne nie są jeszcze wystarczająco liczne, aby znacząco podwyższyć średnia wieku floty. Być może ostatnie wielkie zamówienia na F-35 zmienią te sytuację.

- U.S. Marine Corps największe nakłady w 2019 roku poniósł także dla odnowienia gotowości bojowej, przy czym lotnictwo Korpusu pozostawało najwyższym priorytetem. Zaowocowało to również podniesieniem oceny ze: „słaba” do „marginalna”.

- Arsenał nuklearny opiera się na rozwiązaniach z końca zimnej wojny, jednak jest modernizowany. Obecny trend, jak i wprowadzanie nowych rozwiązań technicznych sprawia, że przy utrzymaniu się trendu jego ocena może wzrosnąć do „silna”.

Wnioski

Ocena raportu jest ostrożnie pozytywna. Wszystkie rodzaje sił zbrojnych teoretycznie będą w przyszłym roku zdolne do wypełnienia stawianych przed nimi zadań, chociaż ewentualny konflikt byłby obarczony ryzykiem porażki.  Mimo to dwa rodzaje sił zbrojnych: USAF i US Marine Corps, uzyskały ocenę wyższą niż na rok 2019, a tendencje na przyszłość także wydają się rozwojowe. Pozytywne trendy to wprowadzanie na wyposażenie nowych rodzajów uzbrojenia, odbudowa kadr, zapasów części zamiennych i amunicji. Heritage Foundation podkreśla jednocześnie, że niepewność związana z budżetem na następne lata nadal istnieje i w przypadku np. załamania gospodarczego pozytywny trend może się odwrócić.

W konkluzji do raportu napisano, że w 2020 roku Stany Zjednoczone nie będą w stanie utrzymać „two-war” standard, czyli zdolności do prowadzenia dwóch poważnych wojen jednocześnie. W najlepszym razie będzie to jedna wojna plus utrzymywanie pewnej obecności w innych regionach świata, wymagających zaangażowania stosunkowo niewielkich sił.

Przypomnijmy, że nazwa „two-war” standard nawiązuje do brytyjskiego „two-power” standard z dziewiętnastego wieku. Mówił on o tym, że brytyjska flota wojenna powinna być w stanie pokonać dwie największe potęgi morskie jednocześnie (drugą i trzecią). Standard ten także nie mógł być wiecznie utrzymywany i jeszcze przed pierwszą wojna światową, w obliczu zbrojeń niemieckich, amerykańskich i japońskich, został faktycznie zredukowany do „one-power” standard. Niedługo później Royal Navy utraciła swój światowy prymat. Czy podobnie będzie w przypadku standardu amerykańskiego, czy też w wyniku konsekwentnej odbudowy potencjału zostanie on ponownie urealniony?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 147
Reklama
Trzaskowianka
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:37

Wg daviena usa moze prowadzić 30 wojen pełnoskalowych naraz

Dalej patrzący
poniedziałek, 25 listopada 2019, 10:31

@Bart - zadałeś bardzo ważne pytanie i Twoją ocenę: "Dlaczego zakładasz, że pozyskamy Nuclear Sharing a potem sami taką technologię? Pierwsze o ile możliwe to było bardzo ciężko a drugie totalnie oderwane od rzeczywistości. Nikt nie chce Cię do klubu [..]" - bardzo dobra diagnoza - ale tylko na TERAZ. Ale presja narastania konfrontacji globalnej, no i właśnie wycofywania się USA z roli "żandarma świata", interweniującego za każdym razem bezpośrednio i utrzymującego m.in. stały skład klubu państw atomowych - to zasadniczo zmieni sytuację, w której funkcjonują państwa. Jeżeli gen. Hodges w imieniu Pentagonu na Warsaw Security Forum 2018 [rok temu] zapowiedział wyjście USA w 10 do max 15 lat z Europy na Pacyfik - to już tą jedną deklaracja uruchomił zegar odliczania i grę na balansowanie na kontynencie. Sytuacja obecna jest tylko PRZEJŚCIOWA - wytworzenie się nowej równowagi jest NIEUNIKNIONE. A przy tym - Wielka Aktualizacja statusu NATO - i w członkostwie i w rolach. Niemcy na razie "siłą bezwładności" mają NATO Nuclear Sharing - jako DAWNE frontowe państwo NATO. Ale to już teraz jest nieaktualne - to Polska jest frontowym państwem NATO. Im większa siłowa presja Moskwy - która przez Polskę chce zbudować trwałe "przejście" i obecność dla potrzeb supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - tym bardziej w ramach NATO - w optyce Waszyngtonu - Polska winna otrzymać NATO Nuclear Sharing. A tym bardziej w razie opuszczenia Europy przez USA - co pewnie spowoduje rozpad NATO. Bo polityka USA zmierza do koncentracji na Chinach - a reszta spraw ma być realizowana przez "offshore balancing" - wzmacniania państw, które na kontynencie reprezentują interes USA. Wycofanie się USA z Europy postawi Waszyngton przed decyzjami: "co i jak dalej robić z Europą? - zwłaszcza w obrębie UE?". Po Brexicie tylko Polska się będzie liczyła - Rumunia jest zdecydowanie za słaba i w sumie w marginalnej pozycji - zamknięta między Karpatami i Morzem Czarnym - nad którym panuje Turcja [Dardanele] i Rosja [A2/AD i flota z Krymu]. Wycofanie USA z Europy - nawet bez formalnego rozpadu NATO - spowoduje koniec amerykańskiej kontroli Niemiec. Których pierwszy krok to będzie produkcja głowic z własnych elektrowni atomowych. Moim zdaniem - niezależnie, czy NATO i niemieckie NATO Nuclear Sharing zostanie - czy też jeżeli Amerykanie zabiorą Niemcom NATO Nuclear Sharing. Oczywiście Francja też wzmocni swój potencjał strategiczny - choćby, aby utrzymać prymat jądrowy nad Niemcami. UK - poza UE - nad którą, od wyjścia USA, na twardo będą dominowały Niemcy - będą "out of play" w UE. Pozostaje TYLKO Polska - która w tym układzie MUSI dostać NATO Nuclear Sharing od USA - a po wyjściu USA - zachować głowice i być może jeszcze rozszerzyć ten zasób. Inaczej sama wojskowo-nuklearna presja i Rosji i "twardego jądra karolińskiego" Niemcy-Francja - wymusi obrót Polski na ten blok. Czyli "game over" dla USA - nie dość, że wypchnięcie USA z Europy - to jeszcze powstanie trzeciego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - silniejszego od od USA. USA ŻADNEJ "łaski" nam nie robią - ani co do NATO Nuclear Sharing - ani co do naszych głowic.Oni MUSZĄ to zrobić - w swoim własnym interesie. A my nie musimy NIC za to płacić USA. Czas to sobie uświadomić do końca - i wyzyskać do końca. Osobna rzecz, że niezależnie od woli USA WSZYSTKIE państwa na świecie odebrały lekcję zlamania Traktatu Budapesztańskiego 1994, który stał się przecież fundamentem utrzymania status quo państw klubu atomowego - do reszty. Aneksja Krymu - czyli złamanie siłowe integralności terytorialnej Ukrainy - gwarantowane [właśnie za oddanie 1300 głowic i środków przenoszenia przez Ukrainę] - UDOWODNIŁY, że państwa nieatomowe nie maja co liczyć na państwa atomowe w ich gwarancjach. Więcej - WSZYSTKIE państwa nieatomowe zrozumiały, że jedynym pewnym gwarantem ich suwerenności jest własna broń atomowa. Putin powiedział: "nie grozi się państwu dysponującemu atomem" - i to również wszystkie państwa zrozumiały. Obecny status quo państw nieatomowych do atomowych jest w dłuższym okresie nietrwały - a rosnąca nieufność i kalkulacje ewentualnościowe na zagrożenia siłowe i na rozgrywki regionalne - tym bardzie napędzają ukryty wyścig, który już się rozpoczął pod stołem. Polska jest w dobrej sytuacji - ponieważ Chiny jeszcze bardziej od USA nie życzą sobie powstania supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - czyli TAK MOCARNEGO sąsiada-supermocarstwa za miedzą. Dlatego - gdy Putin i Merkel ogłosili jego budowanie w 2011 - zamaskowane pod listkiem figowym "nowej lepszej Unii Euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - dlatego Pekin w ekspresowym tempie narzucił rozmowy Polsce - co dało podpisanie traktatu o strategicznej współpracy 20 grudnia 2011. A od 2012 nasi generałowie latali do Quingdao na narady sztabowe z chińskimi kolegami. Wycofywanie się USA z Europy uruchomi w Pekinie przygotowane kalkulacje i plany ewentualnościowe - w tym dla utrzymania się Polski - jako suwerennego bufora miedzy Rosją, a Niemcami - czyli jako STRATEGICZNEGO GWARANTA dla Chin - że nie powstanie trzecie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. A przekazanie głowic Polsce - czy bezpośrednio, czy via Pakistan [który jest strategicznym sojusznikiem Chin - i traktatu o nieproliferencji nie podpisał - zresztą - co WTEDY będą znaczyły jakiekolwiek papierowe traktaty?] - to przekazanie głowic jest najprostszym i najskuteczniejszym ruchem dla utrzymania w żywotnym interesie Chin bufora zwanego Polską. W tym sensie czas gra na naszą korzyść - w tym co do rozszerzenia pola manewru strategicznego. USA nie są "bezalternatywne"dla Polski, jak nam się non-stop wmawia. Prawdziwa opcja dla Polski - powiedzmy od 2028 - to sojusz Polski z ...Polską - i branie wsparcia od zainteresowanych utrzymaniem się silnej Polski jako bufora między Rosją, a Niemcami - czyli branie wsparcia i od USA i od Chin RÓWNOCZEŚNIE. Gdzie oba supermocarstwa będą wspierały Polskę w swoim własnym egoistycznym interesie - w ramach strategii "offshore balancing" - aby tylko nie powstał trzeci, silniejszy konkurent do światowej hegemonii. Taki prosty wyrazisty przykład z historii - w 1940 i USA i UK obawiały się zapaści obrony Chin przed Japonia, która mogłaby po opanowaniu i obróceniu Chin - stać się nową wielką siłą globalną. Dlatego USA i UK słały transporty i wspierały Chiny. Również Rosja stalinowska i Niemcy hitlerowskie obawiały się skokowego wzrostu siły Japonii - i one również wzmacniały Chiny. USA z UK - stały w przeciwnym obozie niż Rosja stalinowska i Niemcy hitlerowskie - mimo to wspólnie - w SWOIM WŁASNYM EGOISTYCZNYM interesie - wspierały Chiny - będące poza terenem bezpośredniej konfrontacji odbywającej się w Europie i Afryce. Dokładnie ta sama sytuacja zachodzi teraz i w przyszłości dla Polski - i USA i Chiny mają swój jednakowy egoistyczny żywotny interes supermocarstwowy we wspieraniu Polski - a Polska w Europie - jest poza rejonem głównej konfrontacji idącej "na twardo" - na Pacyfiku. I dlatego jest to całkowicie realne - więcej - dla obu supermocarstw KONIECZNE - powtarzam: w ich własnym zasadniczym egoistycznym interesie i dla ich strategicznej racji stanu. A to jest najlepsza "twarda" gwarancja - o niebo lepsza, niż wszelkie traktaty, papiery, uroczyste deklaracje itd.

hym108
środa, 20 listopada 2019, 23:26

Kiedy usa mialy ostanio jakas wojne obronna? w sensie nie atak i expedycja? Irak afganstan / chyna atak japonczkow mozna uznac za ostani czas gdy bronili sie?

Davien
czwartek, 21 listopada 2019, 17:07

Korea, Wietnam, tam wszedzie USA broniło państw napadniętych przez komunistów. Ty lepiej sprawdz sobie kiedy Rosja ostatni raz miąła wojne obronna, bo t chyba w 19 wieku było:)

hym108
sobota, 23 listopada 2019, 00:15

Wietnam to tearetycznie Francja miala prawo 'bronic": - bo to byla jej kolonia . Choc lata 60 te to juz czasy post Kolnailne. Wiec Francja sie dobrownie wycofije z wietnamu i nagle pojawiaja sie amerykanie;) Ruch narodowo - wuzwolnczy w Wietnami byl zdobinwany pzrez komunistow. Tak jakos sie zlozulo ze kapitaisci nie zyskali poparcia spolecznego. Ruch byl Wietnamiki, - proba niszcznia pzrez imperializm Amerykanski. Mowinie ze to byla "wojna obronna usa' to trszke zary.................... co do Koreii. Czytalem ostanio ksiazkie "wiezniowie gegrafii" - jakim codem wszyscy na polnocy to komunisci a wszscy na poldniu to kapitalisci:) oczywscie ludzie sa nieiwnni. Ciekwostka jest zas ze ZSRR oposcilo sale obrad ONZ - zamiat zawetowac. Posrednio wiec poparlo atak usa (onz) Z wczsijszych wojen to wojna o texas i kalifotnie z Mexykiem i wojna z francja o jakis fragment. Oczywscie wibicie indian. zagarnicie Hawaiow. agrasja na Kube. Z wojen obronnych - to mozna uznac wojne o niepodlleglosc przeciwko Anglii. pokojowo kupili tez Floryde (chyba od Napolena) i alaske (z Rosji - za te pienadze car wykipil chlopow panszczyznianych tez na teranie krolewstwa polskego) poniekad wiec amerykanie przysuzyli sie w uwolniniu naszych chlopow;) Rosja wojna obronna - niektrzy uwazaja ze zajecie Krymu to wojna obronna. ostecznie mowia wadza Ukrainy byla wybrana demokraycznie a obalona przy wsparciu USa i UE. Jak jest naprawde nie wiemy

clash
niedziela, 24 listopada 2019, 17:57

Francja sie dobrowolnie wycofuje z Wietnamu ? kolega slyszal o bitwie pod Dien Bien Phu? Z tym teoretycznym prawem Francji do obrony kolonii tez bym polenizowal.Po rokowaniach pokojowych w Paryzu Wietnam zostaje podzielony . Wladze komunistyczne daza do zjednoczenia wietnamu sila, taki przyjeli status zalozycielski i nieoficjalnie organizuja partyzantke i dostarczaja bron bron i zolnierzy na poludnie….Amerykanie najpierw szkola sily poludnia a potem jak walki przybieraja na sile nieoficjalnie zwalczaja sily Wietnamu Pn….Spirala sie nakreca. Polnocny Wietnam jest agrasorem co jest zrozumiale jako ze dazyl do zjednoczenia Wiatnomu a referendum na Pd Wietnamu majace okreslic przyszlosc tego panstwa nigdy sie nie odbylo .A wiec mieli pretekst. Amerykanie bombarduja Pn i w sumie nic wiecej ,pewnie przez fakt ze nie byli agresorami albo byli za malo agresywni kinflikt przegrali. Tak to byla wojna obronna ;-)

hym108
środa, 27 listopada 2019, 06:04

WOJNA OBRONNA;) TAK jak w tym amerykanskim dowcipie z epoki dzieci kwiatow "w wietnami biali amerykanie walcza za pomoca czarnych zolnierzy z zoltymi ludzmi w ich kraju by bronic ziemi ktora zabrali czerwnym indianim";

rycky
czwartek, 21 listopada 2019, 23:07

Davien a jak zaczeła sie wojna 1920-21? Co do Wietnamu to lepiej było sie nie odzywać. Jedyne wojny obronne to 1 i 2 WŚ. Korea to chyba pierwszy konflikt zastępczy , ale USA nie było atakowane.

Clash
piątek, 22 listopada 2019, 09:44

Dlaczego Wietnam Południowy był reguralnie atakowany przez komunistów którzy nie kryli się z faktem że dążą do zjednoczenia kraju pod komunistyczną dyktaturą...

rycky
piątek, 22 listopada 2019, 14:17

Człowieku Amerykanie byli atakowani? Kto zdradził wietnamczyków po 2 wojnie światowej? Dlaczego musieli zwrócić sie do moskwy? Wietnam to była zwykła agresja ameryki. Wietnam Południowy to sztuczny twór , marionetka w rękach amerykanów.

clash
piątek, 22 listopada 2019, 15:39

O czym ty do mnie rozmawiasz ? Po pierwszej wojnie Indochinskiej Wietnam gdzie Francja dostala po …….zostal podzielony. I gdzie ta zwykla agresja Ameryki? Mialo byc przeprowadzone referendum na temat przyszlosci wietnemu ktore sie nigdy nie odbylo . Komunistom to sie nie podobalo i postanoiwilo sila zjednoczyc Wietnam pod swoim butem droga agresji .

Davien
piątek, 22 listopada 2019, 02:45

Rycky, USA w Wietnamie zaangazowało sie do obrony Wietnamu Południowego po ataku wietnamskich kutrów na niszczyciel USS Maddox, w Korei to była wojna obronna pod egida ONZ przeciwko KRLD wspieranemu przez Chiny i ZSRS Wojna polsko-bolszewicka zaczeła sie od ataku Sowietów na Wilno w 1919r i utowrzenia przez nich komunistycznego rzadu dla Polski. Cos jeszcze?

rycky
piątek, 22 listopada 2019, 14:18

A Niemcy wygrały 2 wojne swiatową. JAk widac ty zdania nie zmieniasz.

wynurzenia frustracyjne są dość częste
piątek, 22 listopada 2019, 12:42

"...USA w Wietnamie zaangazowało sie do obrony Wietnamu Południowego po ataku wietnamskich kutrów na niszczyciel USS Maddox,". Oczywiście, że tak. I jeszcze napisz, że wierzysz w Świętego Mikołaja.

Dalej patrzący
środa, 20 listopada 2019, 11:05

Krótka kołdra USA to zagrożenie dla sprzymierzonych graczy, liczących na "parasol" militarny i polityczny USA. Ale także jest to SZANSA - by niejako w ramach "reglamentowanej uzgodnionej koncesji bilateralnej" dany sojusznik USA - stał się regionalnym graczem - rzecz jasna na rzecz świata atlantyckiego [czyli USA] - ale także - to nieuniknione - w swoim interesie.. To wymaga oczywiście aktywnej gry graczy z USA - takich jak Polska - by w danym regionie stać się "numerem 1". Czyli w przypadku Polski oznaczałoby to pozyskanie najpierw NATO Nuclear Sharing, potem już [PRZED wyjściem USA z Europy - czyli max 2033] pozyskania suwerennie dysponowanych głowic. No i pozyskania technologii i własnych kompetencji B+R i produkcyjnych w "high-tech" - do zbudowania A2/AD tarczy i Miecza Polski. Czyli zgniecenia A2/AD Kaliningradu [za kilka lat dojdzie A2/AD Armii Czerwonej na Białorusi] - i uzyskania aktywnej kontroli w dalekich buforach wokół Polski. Dzięki czemu Polska stałaby się regionalnym "numerem 1" dla reszty państw regionu. Dopiero wtedy pomysły na Międzymorze czy nawet Trójmorze ABC [z Chorwacją] mają realne podstawy i sens stworzenia takiego organizmu. Pytanie, czy w Warszawie ktokolwiek z decydentów to dostrzega, choćby mgliście, a jeszcze większe pytanie, czy znajdzie się w końcu wola i konsekwencja do stanięcia na własnych nogach? Bo to jest NIEUNIKNIONA KONIECZNOŚĆ wobec PEWNEGO wyjścia sił USA z Europy na Pacyfik przeciw Chinom - co jasno w imieniu Pentagonu zadeklarował gen. Hodges na Warsaw Security Forum już w 2018 - gdzie oświadczył wprost i jednoznacznie, że to nastąpi maksymalnie w 15 lat. Czyli czas na staniecie na własnych nogach mamy NAJWYŻEJ do 2033...

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej i RMA]
środa, 20 listopada 2019, 10:49

@Fanklub Daviena - Rosja nie przetrwa 2040. Bo ok 2035 Chiny [wg naznaczenia Xi] przejdą USA w technologiach militarnych. WTEDY Chiny uznają, że mają wolne ręce względem USA - i zaczną od zasadniczego uporządkowania swojego podwórka. Czyli Azji. Chiny nie będą globalnym hegemonem, nim WCZEŚNIEJ nie staną się hegemonem Azji. Takie są nieubłagane prawa geopolityki. A to wymaga eliminacji najsilniejszego rywala w Azji - czyli Rosji. To gra o sumie zerowej miedzy bezpośrednimi sąsiadami lądowymi. Xi może ściskać Putina milion razy i kadzić komplementy - i to nic nie znaczy w planach geostrategicznych Pekinu. Oczywiście Kreml może Chinom "dobrowolnie" oddać Syberię i Arktykę [czyli geostrategiczną strefę Seversky'ego konfrontacji z USA] - ale to raczej mało prawdopodobne, bo wtedy włodarze Kremla by stracili stołki, a pewnie i głowy. Wiec pewnie włodarze Kremla do końca będą się łudzili, że "jakoś tam" przetrwają w cieniu smoka...próżne nadzieje... Właśnie w latach 30-tych dokona się wielki skok generacyjny systemów RMA. Czyli autonomizacja i dronizacja w milionach sztuk, zarządzająca real-time sieciocentrycznie przez C4ISR całością wszystkich domen, wszystkich sensorów i efektorów AI - na łączności natychmiastowej splątania kwantowego, na klastrach rozproszonych komputerów kubitowych. Z broniami energetycznymi różnych zakresów EM - i laserami megawatowymi [obecnie w rozwoju B+R - straszliwie drogie - na tzw. wolnych elektronach]. Co całkowicie przewróci dotychczasową strategiczną przewagę ataku nad obroną [która była rdzeniem "równowagi strachu" w zimnej wojnie - jako doktryna MAD - Mutual Assured Destruction]. Czyli "nagle" i "niespodziewanie" atomowo-rakietowo-hipersoniczny młot Rosji spróchnieje, jego wartość EFEKTYWNA stanie się tysiące razy mniejsza.... Bo żaden hipersonik, nawet 30 Mach - nie prześcignie promienia megawatowego lasera czy nawet niekoherentnej wiązki energetycznej wielkiej mocy. Sterowanych real-time i w olbrzymiej ilości właśnie dzięki sieciocentrycznemu spięciu komputerów kubitowych na łączności natychmiastowej - przez AI. To jest jądro wyścigu technologicznego - i militarnego. W którym Rosja jest w II, nawet w III lidze...bo nie ma bazy - i nie ma pieniędzy... Charakterystyczne - gdy na przełomie lutego/marca 2018 - Putin na scenie światowej odprawił wielki medialny "military show" - przedstawiając różne rosyjskie "HiperWunderWaffe" - to było tam o Kindżale, Awangardzie itp. superbroniach - ale KOMPLETNIE NIC o AI, komputerach kubitowych, łączności na splataniu kwantowym, globalnym C4ISR real-time, czy o laserach megawatowych [bo lasery na światłowodach - to nawet Turcja robi i już użyła...nie ta liga...]. Bo Rosji na TAKI wyścig zbrojeń - absolutnie nie stać. W tym rywalizują tylko USA i Chiny. A Chiny są cierpliwe i patrzą długofalowo. Gdy Xi dostanie raport o gotowości operacyjnej Wielkiego Chińskiego Laserowego i Energetycznego Muru - los Rosji zostanie rozstrzygnięty. Chiny nie będą już się bały atomowo-rakietowo-hipersonicznego zmasowanego uderzenia Rosji - za to same będą miały przeważający, hipersoniczny i stealth - saturacyjny młot uderzeniowy - na który Rosja nic nie poradzi - i nie obroni się. I Chiny uderzą licznie - np. 10 tys precyzyjnych głowic uderzających "w punkt" - o sile ca 5 KT - czyli sumarycznie MNIEJ, niż jedna "Car-Bomba" Chruszczowa [odpalona w 1961 o sile 58 MT]. I to będzie koniec Rosji - w jeden dzień. A poprzedniego dnia Chiny i Rosja będą jeszcze "wielkimi i wiecznymi przyjaciółmi"...

CdM
poniedziałek, 25 listopada 2019, 01:58

Nie istnieje i istnieć nie może żadna "łączność na splątaniu kwantowym". Splątanie nie przekazuje żadnej informacji. Nie istnieje żadna taka teoretyczna nawet możliwość. Kolaps funkcji falowej następuje w sposób z definicji losowy, uniemożliwiający obserwatorom komunikację. Obserwator A stwierdza, że zaszło X a zatem wie, że B zobaczył Y, i nic więcej. Równie dobrze mogliby pobrać po jednej kulce z pary cz-b, a potem odkryć je równocześnie. "Aha ja mam białą to tamten ma czarną". Nic to nie daje.

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają realu i zmian technologicznych]
wtorek, 26 listopada 2019, 12:34

Chiny najpierw uczyły się komunikacji na splątaniu kwantowym od ESA, a po wystrzeleniu w 2016 satelity Micius zaczęły własne testy, w 2017 osiągnęły transmisje na 1200 km. Potem przeprowadziły pierwsza na świecie transmisję video, obecnie stały się bezsprzecznie liderem. Niektórzy jak Cdm jeszcze tkwią w XX w. - zresztą makroskopowe zjawiska splątania kwantowego zaczęto badać już w latach 80tych. Czyli zapóźnienie o 40 lat...

Bart
piątek, 22 listopada 2019, 11:45

Dlaczego zakładasz, że pozyskamy Nuclear Sharing a potem sami taką technologię? Pierwsze o ile możliwe to było bardzo ciężko a drugie totalnie oderwane od rzeczywistości. Nikt nie chce Cię do klubu, żadne państwo atomowe tym bardziej, a cały materiał już oddaliśmy Rosji:) . Więc nie mamy z czego zrobić.

analizator
środa, 20 listopada 2019, 12:03

"@Fanklub Daviena - Rosja nie przetrwa 2040. Bo ok 2035 Chiny [wg naznaczenia Xi] przejdą USA w technologiach militarnych. WTEDY Chiny uznają, że mają wolne ręce względem USA - i zaczną od zasadniczego uporządkowania swojego podwórka. Czyli Azji." --- pytanie co bierzesz, że masz takie wizje ?

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej i RMA]
środa, 20 listopada 2019, 16:54

"Wizje" - no proszę... Wystarczy nieco posłuchać i poczytać, choćby minimum, co się na świecie dzieje. Ja polecam dla ciekawych prace sinologa prof. Góralczyka i zwłaszcza jego książkę z 2018 "Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje". Wszystko, co pisałem w poprzednim komentarzu, jest oficjalne - wszystko jest powszechnie znane - prócz Ciebie. Jak się uchowałeś w takiej "słodkiej niewiedzy"? Kalendarz naznaczony przez Xi: 2021 - społeczeństwo umiarkowanego dobrobytu, 2025 - przejęcie prymatu przez Chiny w 70% technologii cywilnych wg programu "made in China 2025", 2035 - objęcie prymatu globalnego w technologiach wojskowych [prześcigniecie Chin], 2049 - integracja terytorialna przez "pokojowe" włączenie Tajwanu. Tę ostatnią datę mam za zmyłkę - sugeruje pokojowe działanie Chin aż do 2049. Faktycznie od momentu objęcia prymatu w technologiach wojskowych przez Chiny - na talerz jako pierwsze KONIECZNE danie trafi Rosja. Nawet nie dlatego, że od traktatu pekińskiego 1860 i odebrania Chinom 1,6 mln km2 ziem [obecnie na lekcjach geografii i historii niezmiennie kilkaset milionów chińskich dzieci jest uczonych, że są to "terytoria rdzennie chińskie pod TYMCZASOWĄ administracja rosyjską"] Chiny - dobrze pamiętające te NAJWIĘKSZE upokorzenie "wieku hańby" - i po prostu muszą z nawiązką odpłacić Rosji. Ważniejsza rzecz, że i Syberia i Arktyka - to prócz zasobów, prócz Arktycznego Jedwabnego Szlaku - to przede wszystkim kwestia geostrategicznej rozstrzygającej arktycznej Strefy Seversky'ego - to razem podwójny bufor osłony przeciwhipersonicznej dla Chin przeciw USA, a jednocześnie podwójny skok dla chińskich "boomerow", odpalających hipersoniki z najkrótszego dystansu przeciw USA. Co już widać po wstępnej rywalizacji USA-Rosja w Arktyce, a ta rywalizacja w Arktyce za dekadę/tuzin lat zacznie ustępować nowej rywalizacji USA-Chiny, gdy te ostatnie zaczną seryjnie wprowadzać do służby atomowce nowej generacji klas 095 i 096. W sumie - Rosja jest między podwójnym młotem i kowadłem [czyli między USA, a Chinami], a Syberia i Arktyka to będą [ze względu na skrócenie zasięgu uderzenia] główne teatry dla przechylenia szali walki o hegemonię globalną... Geopolityka jest nieubłagana - wystarczy spojrzeć na mapę...

analizator
czwartek, 21 listopada 2019, 00:48

"Geopolityka jest nieubłagana - wystarczy spojrzeć na mapę..." --- zgadza się, tylko trzeba mieć trzeźwe spojrzenie a nie zmącone czymś ...... po czym ma się nierealne wizje ...

Dalej patrzący
czwartek, 21 listopada 2019, 13:19

Ciekawe, jak bardzo wzrośnie przewaga Chin do Rosji np. w 2025? 10:1? Bo teraz to jest przewaga minimum 7:1. A ile wyniesie w 2030? 12:1 czy więcej? A w 2035? 15:1? A co z przewagą technologiczną? - moim zdaniem kluczową...zwłaszcza dla wielkoskalowego generacyjnego skoku systemów RMA...? Zwłaszcza w wyścigu AI, superkomputerów, w tym kubitowych, w emiterach i laserach broni energetycznych wielkiej mocy, w tym wszystkim, co do lamusa odeśle TYMCZASOWĄ OBECNĄ przewagę rakiet i hipersoników Rosji - i całkowicie zbankrutuje WTEDY militarną pozycję Rosji... Obawiam się, że WTEDY nawet darmowe przydziały hektolitrów spirtu na głowę nie wystarczą dla podtrzymania nierealnych wizji snów o potędze, jakie Kreml roztacza przed Rosjanami... Pierwsi pewnie ockną się Sybiracy, jak zobaczą, jak Kreml ich okrada, a nie daje nic, nawet bezpieczeństwa...wobec mocarnego smoka za miedzą...szkoda zwykłych Rosjan...

???
czwartek, 21 listopada 2019, 17:24

No jak widać to "coś" o czym wspomniał analizator ...kopie mocno.

Dalej patrzący
piątek, 22 listopada 2019, 11:05

Kolejny bujacz w obłokach. A wystarczy popatrzeć na roczniki statystyczne, nawet od ręki poszukać w internecie, żeby zobaczyć obecne proporcje Chiny-Rosja. No i prognozy na przyszłość, z różnych źródeł. Tendencja jest ZAWSZE jednoznaczna - skrajnie na niekorzyść Rosji. We wzroście ekonomii i technologii. Zwłaszcza militarnej. Co na twardo wyjdzie już przed końcem lat 20-tych. Nawet dla najbardziej bujającego w obłokach myślenia życzeniowego "szarego zjadacza chleba".

???
środa, 20 listopada 2019, 11:53

A poz "tym" wszystko dobrze?

www
środa, 20 listopada 2019, 00:59

"The National Interest 19 Października 2019 r. Czy rosyjskie bunkry naprawdę mogą uratować Moskwę przed wojną nuklearną? Odważne i ryzykowne stwierdzenie? Kluczowy punkt: nowoczesna broń nuklearna stanowiłaby realne zagrożenie dla rosyjskich starych schronów przeciwatomowych. Według rosyjskiego Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych w przypadku ataku nuklearnego na Moskwę w podziemnych obiektach jest miejsce dla schronienia całej ludności kraju. Chociaż jest to bardzo odważne twierdzenie, Moskwa słynie z ogromnej liczby bunkrów, które ma do dyspozycji Obrona Cywilna i wojsko. Przeciętny mieszkaniec Moskwy ma zazwyczaj dziwną historię o tym, jak bunkry pojawiały się w ich codziennym życiu. Jakie są to typy bunkrów? I jak są chronieni? Na największym poziomie bunkry w Moskwie można podzielić na cztery typy: piwnica, metro, metro-2 i sfera. Pierwsze dwa typy są w dużej mierze wykorzystywane do obrony cywilnej. Dwie ostatnie są używane głównie przez agencje wojskowe i rządowe. Największy i najbardziej znany system obrony cywilnej w Rosji to moskiewskie metro. Metro jest specjalnie zaprojektowane w celu ochrony przed atakiem nuklearnym, szczycąc się nie tylko głębokością, ale wzmocnieniami w tunelach i antywybuchowych drzwiach, które zapewniają całkowite uszczelnienie przed ciśnieniem wybuchu i opadami. Drzwi te są zazwyczaj ograniczone do głównych stacji metra, stacje odległe mogą mieć mniejszą lub żadną ochronę ochronę przed wybuchem. Nowsze stacje są zwykle budowane z ochroną przed wybuchem przy użyciu nowoczesnych metod wojskowych. Warto zauważyć, że stacja "Park Zwycięstwa" została zbudowana przy użyciu armbloków i z użyciem pionowego wyrobiska szybów. Zwykle wały są wykopywane w dół z powierzchni, ale wykopy w górę minimalizują prawdopodobieństwo zwiadu satelitarnego w celu znalezienia lokalizacji szybów, ponieważ sprzętu budowlanego i wycieku nie można zobaczyć, jeśli jest pod ziemią." --- reszta artykułu w magazynie z początku tekstu ...

www
środa, 20 listopada 2019, 00:53

Guardian Dwupartyjna komisja: USA muszą przygotowywać się do "strasznej", "destrukcyjnej" wojny z Rosją i Chinami Dwupartyjna komisja powołana przez Kongres opublikowała we wtorek długi raport popierający plany Pentagonu, aby przygotować się do wojny „wielkiej mocy” z Rosją, Chinami lub obojgiem, wyjaśniając, że wojowniczą politykę administracji Trumpa podziela Partia Demokratyczna. Pewni, że ich wnioski nie będą poważnie wyświetlone przez środki masowego przekazu, autorzy tego raportu nie szczędzą słów, co będzie oznaczać taka wojna. Wojna między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, która według raportu może wybuchnąć w ciągu czterech lat, będzie „przerażająca” i „dewastująca”. Wojsko „poniesie większe straty niż kiedykolwiek w ciągu dziesięcioleci”. Taka wojna może doprowadzić do „szybkiej eskalacji nuklearnej”, i amerykańscy cywile zostaną zaatakowane i prawdopodobnie zostali zamordowani. Wnioski grupy ekspertów, opublikowane w formie raportu pod tytułem" Zapewnienie wspólnej obrony", można streścić w następujący sposób: amerykańscy wojskowi zupełnie poprawnie przygotowują się do wojny z Rosją i Chinami. Ale Pentagon, który co roku wydaje więcej, niż następujące osiem największych narodowych sił zbrojnych razem wziętych, wymaga ogromnej ekspansji wydatków, które należy zapłacić za cięcia w podstawowych programach społecznych, takich jak Medicare, Medicaid i Social Security.

antyDavien
wtorek, 19 listopada 2019, 22:32

The National Interest 13 listopada 2019 Lotnikom marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych brakuje umiejętności pokonania chińskich i rosyjskich pilotów w walce. "U.S. Navy Pilots Lack the Skills to Defeat Chinese and Russian Pilots in Combat The U.S. Navy’s fighter pilots lack the skills to defeat Chinese and Russian pilots in combat, one officer warned. To better prepare for high-tech combat, the sailing branch’s F/A-18 crews should fire more live missiles in exercises and better focus their training, Navy officer Graham Scarbro advised at War on the Rocks." --- czy kółko wzajemnej adoracji floty USA ma coś do powiedzenia w tym temacie ?

Clash
środa, 20 listopada 2019, 09:03

National Interest i wszystko jasne....Sputnik po angielsku.

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:09

Panie Anty naprawde przeczytaj cała wypowiedz komandora Scarbro bo jedyne co osiagnąłeś to całkowita kompromitacja:)

czwartek, 21 listopada 2019, 08:47

Tia, to zacytuj całośc i wtedy sobie wszyscy poczytamy.

Łukasz
wtorek, 19 listopada 2019, 12:46

Pojawił się nowy problem i to wbrew pozorom całkiem poważny. Grupa bojowa z lotniskowcem na czele podczas ćwiczeń nieopodal Kalifornii miała niespodziewany alarm bojowy. Powodem była grupa obiektów nieznanego pochodzenia, która ,,wtargnęła" w rejon ćwiczeń. Myślano, że to błąd radaru, więc go zresetowano. Po resecie radar dalej pokazywał nieznane obiekty lecące w szyku. Wysłano myśliwce. Piloci na własne oczy zobaczyli UFO w formie ,,tik taków". Zrobiła się afera, przylecieli tajniacy z Waszyngtonu, nakazali skasować dane z radarów i utrzymać tajemnicę. Tej nie udało się utrzymać, co doprowadziło w ostatnich miesiącach do zamkniętego przesłuchania w Kongresie. Odkryto także, że amerykańskie grupy lotniskowców są stale monitorowane przez obiekty UFO, które lecą za nimi na Bliski Wschód. Podobny nadzór ma miejsce nad obiektami z bronią atomową i elektrowniami atomowymi.

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:10

Łukasz akurat ta informacja ma juz lata a dopiero teraz to odtajnili wiec sprawdż swoje żródła:)

Łukasz
środa, 20 listopada 2019, 13:27

Nie, to nie o tą informację sprzed lat chodzi, ale o najnowsze doniesienia z ostatnich miesięcy. Ta ,,stara'' historia ma dalszy ciąg. Od pierwszej informacji na ten temat, incydenty miały miejsce wiele razy. Zamknięte posiedzenia w Kongresie, na którym zdawał relacje pilot - miało miejsce kilka miesięcy temu. Obiekty UFO dozorują stale grupy bojowe lotniskowców. Organizacja, która przeprowadziła tą analizę i doprowadziła do poinformowania kongresmenów, co skutkowało zamkniętym posiedzeniem w Kongresie, nazywa się MUFON. Jej członkami są byli wysocy przedstawiciele administracji i wojska USA, a także byli pracownicy takich koncernów jak Lockeed Martin.

Davien
sobota, 23 listopada 2019, 03:21

Panie Łukasz, USAF odtajniło jedynie stare nagrania, a co do MUFON to patzrąc na jej postepowanie to ....

Ameryki już niedługo nie będzie stać na nic
wtorek, 19 listopada 2019, 01:00

Rośnie konflikt federalny w USA, rozpad Ameryki? Niechęć niektórych amerykańskich podmiotów do Donalda Trumpa przyjmuje już postać otwartego konfliktu. Ponownie stanem który próbuje wypowiedzieć posłuszeństwo prezydentowi kraju jest Kalifornia. Ekipa z Los Angeles i okolic, wymyśliła sobie, że będzie ustalać własne normy emisji spalin wydalanych przez samochody, niezależnie od decyzji władz z Waszyngtonu. Donald Trump się na to nie zgadza, twierdząc, że prawo w tym zakresie musi być jednakowe dla całej Ameryki. Prezydentowi chodzi o to aby pobudzić amerykańską gospodarkę i w ten sposób uniknąć bankructwa kraju, promowanie eco terroryzmu i jakichś dziwnych norm emisji spalin dobije i tak już bankrutującego Wuja Sama (i zwiększy ryzyko III Wojny Światowej - przyp. red.). Włodarze Kalifornii chcą być bardzo postępowi, zapominają jedynie, że ich stan należy, obok Nowego Meksyku i Hawajów, do trójki amerykańskich stanów o najwyższym poziomie zadłużenia publicznego, zadłużenia indywidualnego w przeliczeniu na pojedynczego mieszkańca oraz zagrożenia nędzą strukturalną.

Clash
czwartek, 21 listopada 2019, 12:42

Niesamowite historia, że kiedy ten rozpad?

NIKT
poniedziałek, 18 listopada 2019, 17:20

Według moich spostrzeżeń i oceny w najbliższym czasie (ok.150 - 200lat) Europie nie grozi konflit na miarę III Wojny Światowej. W UE na szczególną uwagę zasługuje społeczność muzułmańska, która przybiera liczebnie i rośnie w siłę. Według mojej oceny jest to uśpiony "Koń Trojański"

Piotr Głownia
wtorek, 19 listopada 2019, 09:07

Też mieliśmy podobnie przewidujących w Polsce międzywojennej, a konflikt był tylko kwestią czasu. Bardziej przekonująca analiza na długi czas, według mnie w każdym razie, głosi "jeśli chcesz pokoju, to gotuj się na wojnę". To nie oznacza ograniczanie wydatków na wojsko i wpłacanie przez MON do budżetu państwa niezrealizowanych sum przeznaczonych na WP, czy jakiekolwiek oszczędzanie na wojsku, czy kupowanie wojskowego sprzętu i uzbrojenia, które jest ekonomiczne w użytkowaniu. To nie oznacza ignorowanie przez dekady głosu wojskowych o nowy sprzęt czy o modernizację starego. To nie oznacza przeciąganie realizacji projektów jak "Armata Szeremietiewa" przez całe dziesięciolecia. To nie oznacza tolerowanie rok po roku awersji PGZ do produkcji cywilnej. Tam MON winien mieć corocznie grzywny na wszystkie podmioty PGZ, którym brak pokrycia swoich 100% kosztów podstawowych (fabryki, płace) z dochodów z produkcji cywilnej. Tak, aby PGZ nie miał nigdy żadnych absolutnie zysków z realizacji wyłącznie samych kontraktów państwowych.

Dalej patrzący [dla tych, co nie ogarniają CAŁOŚCI geostrategicznej]
poniedziałek, 18 listopada 2019, 15:24

Co istotne - ta sama krótka kołdra zasobów dotyczy - i to nawet znacznie ostrzej - Rosji. To powoduje, że Rosja panicznie boi się choćby dwóch konfliktów u swych granic. A potencjalnych ognisk zapalnych ma sporo - cała Wschodnia Flanka [zresztą - na własne życzenie] - Kaukaz, Bliski Wschód, Azja Środkowa, Chiny, Japonia, Arktyka. Gdy eskaluje w Syrii - musi wpierw deeskalować np. na Ukrainie. Co winniśmy wykorzystywać kolektywnie do końca. Wobec kolektywnego rozpraszania sił Rosji - Kreml jest bezradny. Dlatego tak agresywnie deklaruje "deeskalacyjne" użycie broni jądrowej i dlatego tak usilnie stara się odizolować danego gracza od reszty wg "dziel i rządź".

Fanklub Daviena
wtorek, 19 listopada 2019, 19:14

Rosja się nie boi, bo nie ma ambicji do zamorskich napaści. A w pobliżu jej granic nikt im nie nastuka, co przyznaje NATO w analizach. A gdyby nastukał, to Rosja nie kryje się z tym, że użyje taktycznej broni atomowej i nikt nie wątpi, że tak zrobi. Rosja ma krótką kołdrę, dlatego idzie w broń o doskonałej relacji cena/efekty jak np. w kalibry i małe korwety a nie w kosztujące fortunę Zumwalty, czyli współczesną wersję kanonierek do ostrzeliwania "dzikusów" (bo czym innym jest "niszczyciel" projektowany z działami do ostrzeliwania lądu z dużej odległości i praktycznie niezdolny do samoobrony przed lotnictwem i innymi okrętami, jak nie współczesną inkarnacją "dyplomacji kanonierek"?) i inne chore wynalazki jak USS Gerald Ford czy LCS czy katastrofę jak F-35. A zamiast iść w "tarczę antyrakietową" jak spodziewało się USA, licząc na bankructwo przy tym Rosji, Rosja poszła w broń hipersoniczną niwelującą "tarczę"... :)

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:13

Fuku , jak Rosja sięgnie po broń jadrowa to zostanie z niej radioaktywny parking i tyle z twoich bajan:) Kalibry sa tak doskonałe że w Syrii osiagały 50% skutecznosci na niebronionych celach:) Jka na razie to Rosja poszła w katastrofy jak Su-57/ 'wspaniałe" 885 przestarzałe już podczas budowy i drozsze od Seawolfów czy Armate;) Aha broń hipersoniczna funku nic nie niweluje, dla pociskó ASAT to powolne cele znacznie większe od zwykłych głowic:)

Fanklub Daviena
środa, 20 listopada 2019, 15:55

Gdyby Davienku było tak jak głosisz ty a nie ja, to amerykańskie koncerny już by rabowały Syberię a US Navy okupowała Krym... A na razie amerykańskie drony latające nad Ukrainą nie odważą się lecieć nad "ukraińskim" Krymem, bo się to dla nich smutno kończyło gdy próbowały, mimo "niewidzialności" (rzekomej)... :)

Davien
czwartek, 21 listopada 2019, 17:10

Panie Funklub, ale po co?? Na Syberii nie ma nic czego USA by nie miało, na Krym tez się nigdy nie wybierali, bo i poco , jak NATO kontroluje M>Czarne:)

rycky
czwartek, 21 listopada 2019, 23:13

Na Krym to wiadomo kto sie wybierał i bynajmniej to nie pierwsze podejście było, zjecie Krrymu było typowym działaniem wyprzedzającym. Jakby rosjanie tego nie zrobili to i tak Krym Ukraiński to moze ze dwa trzy lat byłby, potem nastąpiłoby powolne jego przejęcie bynajmniej nie przez rosje.

Davien
sobota, 23 listopada 2019, 03:24

na Krym panie rycky to wybierał sie Putin a nie NATO, któremu ten półwysep do niczego nie był potzrebny a Ukraina nie chciała tam nawet NATO. A teraz dzięki Putinowi dalej M.Czarne jest pod kontrola NATO a NATO może spokojnie wysłac wojska na Ukraine z pełnym błogosławieńsktwem Ukrainców.

rycky
niedziela, 24 listopada 2019, 21:58

Kto mówi o NATO? Możesz wskazać gdzie ja pisze o tym sojuszu?

Clash
czwartek, 21 listopada 2019, 12:44

Rosyjska mentalność "Oblężonej twierdzy"

MAZU
poniedziałek, 18 listopada 2019, 13:03

Historia uczy, że licząc na sojuszników można się przeliczyć. Tymczasem Rosja konsekwentnie odbudowuje swoje strefy wpływów, zatem powinniśmy przyjąć, że atak jest możliwy. Jaki atak? Raczej konwencjonalny. Najpierw ok. tysiąca tanich (max. 50.000 USD sztuka) uzbrojonych dronów np. Orlan-10 z 5 kg głowicą. Taki atak przeciąży naszą opl oraz zniszczy stacje radarowe i wprowadzi chaos. Potem punktowe uderzenia Iskanderami i w zasadzie jest pozamiatane. Na końcu lotnictwo, czołgi i terror (w tym ostatnim są dobrzy). I wreszcie wisienka na torcie - negocjacje pokojowe z Berlinem. Niemcy troskliwie zaopiekują się mniejszością w dolnośląskim, lubuskim i zachodnio-pomorskim, odzyskując „przy okazji” granice z 1939 r. W części „ruskiej” powstanie jakiś protektorat z marionetkowym rządem (nuu..) dbającym co by się Polaki za bardzo nie buntowały. I będzie na następne 50 lat pozamiatane. A potem od początku, tylko Naród coraz biedniejszy i coraz mniejszy… Jak temu zapobiec? Ano jeśli się to nie opłaca, to bandyta nie zaatakuje. A nie będzie się opłacało atakować Polski jeśli będziemy w stanie boleśnie oddać, np. budując TYSIĄCE uzbrojonych dronów, co jest jak najbardziej wykonalne. Koszt takiej armady to koszt dwóch myśliwców. Mamy już gotową świetną konstrukcję – odrzutowy Jet-2 z ITWL. Lata przez godzinę z prędkością ponad 500 km/h i może przenieść 10 kg głowicę. Można? Można! M

Andrettoni
wtorek, 19 listopada 2019, 01:31

Atak jest zawsze możliwy, tylko pytanie czy jest prawdopodobny? Obecnie FR jest po prostu zajęta - ma lepsze cele do ekspansji. Co mieliby u nas zdobyć? Na Bliskim Wschodzie są złoża węglowodorów. W Polsce nie ma. Nasze terytorium jest kluczowe dla taniego handlu, ale wobec naszego sprzeciwu zrobili to drożej i puścili rurociągi na północ i południe od nas. Towary robią to samo drogą przez Węgry oraz barkami po Bałtyku. Droga jest trochę dłuższa i trochę droższa. Mamy dwa wyjścia - wspierać handel ChRL i FR i zarabiać procent albo dać zarobić naszym sąsiadom. Na razie nasz opór sprawił, że wszystkie zyski idą do innych kieszeni. Nie muszą nas atakować, wystarczy, że poczekają. Rosja ma 1/3 światowych zasobów gazu. Przy obecnym wydobyciu wystarczy im na 50 lat. USA ma podobne wydobycie, ale robi to bardzo intensywnie, a ma mniejsze złoża, które wystarczą na 20 lat. Niemcy trzymają z Rosją, bo myślą na 50 lat do przodu, a my tylko na 20 lat. W geopolityce to są krótkie terminy. Dodajmy, że USA wydobywa ze złóż łupkowych metodą szczelinową. Jest to metoda droga i szkodliwa dla środowiska - grozi zatruciem wód głębinowych i np. w W. Brytanii jej zakazano. USA to kraj dobrze rozwinięty i ma dobrze zbadane złoża. Rosja jest zacofana i gdyby miała technikę na poziomie USA pewnie jeszcze coś by znalazła. Na razie robią dziury w ziemi i gaz leci sam. Nie muszą pompować do ziemi wody z chemikaliami jak Amerykanie. Planujemy około 20 lat na rozbudowę armii i właśnie wtedy zostaniemy bez gazu. Dziwny zbieg okoliczności co? USA i sojusznicy planują rozbudowę armii z terminem zakończenia wydobycia gazu przez USA. Myślę, że na razie będą się przepychać, a za 20 lat po prostu Amerykanie muszą zaatakować. Nie koniecznie na Ziemi, bo to może być wojna o złoża helu-3 na Księżycu.

www
poniedziałek, 18 listopada 2019, 09:45

Rzeczniczka rosyjskiej Federalnej Służby Współpracy Wojskowo-Technicznej Maria Worobjowa poinformowała, że Moskwa i Rijad omawiają warunki wdrożenia umowy na dostawy S-400, podpisanej w 2017 roku. Jak dodała, rosyjskimi S-400 jest zainteresowanych kilka państw na Bliskim Wschodzie. Senator Aleksiej Puszkow skomentował omawianie przez Rosję i Arabię Saudyjską warunków wejścia w życie umowy na dostawy systemów rakietowych S-400 „Triumf”. Parlamentarzysta nazwał umowę na zakup rosyjskiej broni przez Rijad „przykrą wiadomością” dla amerykańskiego sekretarza stanu Mike'a Pompeo. „Po tym, jak wyjaśnił, że amerykański system Petriot nie zawsze działa, należało się tego spodziewać” – napisał polityk na Twitterze. Puszkow zapewnił, że w przeciwieństwie do amerykańskich systemów obrony powietrznej S-400 działa „zawsze i nie od czasu do czasu”.

Davien
wtorek, 19 listopada 2019, 01:16

Taak, ale juz ci wyjasniałem ze Sputnik to nei zródło informacji ale wręcz przeciwnie:)

bania Davien
wtorek, 19 listopada 2019, 09:48

Ale szloch nie pomoże i na fakty nie wpłynie.

www
wtorek, 19 listopada 2019, 09:43

Taa, ale już wielokrotnie miałeś tu wyjaśniane, że źródło informacji Davien to nie źródło informacji ...

Matrix4life
niedziela, 17 listopada 2019, 15:26

Od dawna USA nie prowadziły realnej wojny... same konflikty asymetryczne. Sandalarzy z kałachami to każdy może bombardować, ale wojna w Afganistanie pokazuje, że nie każdy może ich zwyciężyć. W sumie to USA bądź ich sojusznicy zdestabilizowali cały świat muzułmański od Atlantyku po Pacyfik, a jedyny efekt to kolumny uchodźców ciągnące do Europy i pontony z uczepionymi burt Afrykanami. Im się marzą możliwości toczenia dwóch poważnych wojen, skończmy te żarty, przyzwoitość by wymagała trochę powagi.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 18 listopada 2019, 18:05

To, że USA zdestabilizowało świat islamski to mam gdzieś. Ale nigdy nie wybaczę USA że przez nich wymordowano lub wypędzono miliony chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Przez USA już ich w Iraku, Palestynie i Syrii prawie nie ma a niedługo nie będzie w Egipcie czy Nigerii.

fan_club_Daviena
wtorek, 19 listopada 2019, 00:44

zgadza się Panie Fanklub a do tego Chrześcijanie z Syrii stoją murem za Putinem modląc się o życie wieczne dla niego. To chyba jest największy chichot historii, kraj który tyle lat tępił chrześcijaństwo teraz uratował wspólnoty chrześcijańskie w Syrii. Oczywiście Putin nie jest filantropem i dla ratowania chrześcijaństwa nie poszedł na wojnę z PI ale jakby przy okazji zrobił coś pożytecznego dla obrony wiary chrześcijańskiej. USA kraj w którym każdy Prezydent mówi Boże chroń Amerykę sam występuje przeciwko chrześcijaństwu. Parodia .....

Fanklub Daviena
wtorek, 19 listopada 2019, 19:28

Putin nawiązuje do chrześcijaństwa caratu, który uważał się za "Trzeci Rzym". A carat cały XIXw miał marzenie: zniszczyć Turcję i na jej gruzach odbudować Nowe Bizancjum sięgające od Stambułu do Ziemi Świętej i bynajmniej nie będące częścią Rosji. Dlatego Rosja była w szoku, jak w Wojnach Krymskich "chrześcijański" Zachód stanął po stronie antychrześcijańskiej islamskiej Turcji a najbardziej w szoku był zdradą Austrii - Rosja wstrzymała się z pomocą narodom okupowanym przez Habsburgów w czasie Wiosny Ludów (byłby to koniec Austro-Węgier, które wtedy były "na talerzu" Rosji, która mogła wykorzystać Słowian i narody prawosławne. Antyrosyjskość Polaków nie była normą: Czesi, Słowacy, narody bałkańskie miały do Rosji inne nastawienie!). Austria tą zdradę uważa za swoją największą głupotę w historii, bo bez wsparcia Rosji Austria zaczęła błyskawicznie tracić na znaczeniu na rzecz Prus i Austro-Węgry rozsypały się jak domek z kart a z imperium Habsburgów został kadłubek w postaci obecnej Austrii. Gdyby nie austriacka zdrada, zamiast Prus i III Rzeszy byłoby konserwatywne i bardziej cywilizowane i kulturalne mocarstwo Austro-Węgierskie i być może nie doszłoby do I i II WŚ, rewolucji bolszewickiej i jatki na Bliskim Wschodzie, bo nie byłoby Turcji, Syrii, Izraela, tylko chrześcijańskie Bizancjum. :)

fan_club_Daviena
czwartek, 21 listopada 2019, 10:29

miałem na myśli czasy od Lenina do pierestrojki ..

Twój Nick
piątek, 15 listopada 2019, 20:43

Nic nowego nie napisali. AdArma mówi o tym stanie rzeczy już od kilku lat. Najgorsze dla nas jest to, że ocena potencjału Rosji jest trafna a "nasz" rząd z której strony by nie był ma to na prawdę w... właśnie tam. Czy społeczeństwo jest gotowe na podróż wagonami na wschód? To obrony mamy tak na prawdę kamienie i kije.

Gulden
piątek, 15 listopada 2019, 15:53

Pomijając liczby,ile tam potrzebuje USA brygad,lotniskowców,samolotów ,zaplecza do prowadzenia jednej,dwóch,czy nawet trzech wojen naraz.To w sumie istotne,ale nie zachacza o SEDNO zagadnienia.Cała ta armia USA,nie jest niczym,li tylko INSTRUMENYEM który w każdej chwili może użyć administracja USA,do radykalnego,zbrojnego,siłowego ustawienia stosunków gospodarczych ,politycznych,czy jakich tam uzna za konieczne.Tylko tyle,aż tyle.Do obrony,też niby powinna służyć,ale w domyśle to środek nacisku jak każdy inny,na czele z dyplomacją.

Phe
piątek, 15 listopada 2019, 13:39

Polska moze zabezpieczyc swoja pozycje jedynie bronia masowego razenia, bron biologiczna jest w naszym zasiegu i cieszy rosnaca swiadomosc ludzi. Kazdy konflikt tradycyjny to zrujnowanie kraju.

kapusta
niedziela, 17 listopada 2019, 10:55

co za głupota - posiadając broń masowego rażenia staniemy się celem dla takiej samej broni już w pierwszych godzinach potencjalnej wojny, a nie mamy ani możliwości geograficznych, ekonomicznych, ludnościowych ani triady, których przeciwnik nie byłby w stanie wyeliminować jednym w zmasowanym uderzeniu. w tym momencie grożą nam "tylko" czołgi, ale gdybyśmy jednak stali się niestabilnym politycznie krajem produkującym broń biologiczną, to nawet nasi zachodni sojusznicy zrozumieliby "deeskalacyjny" atak jądrowy. naucz się grać w szachy kolego, bo myślenie nie jedynie o pierwszym ale o 4. kolejnym ruchu ma wielką przyszłość

Adam k
piątek, 15 listopada 2019, 03:07

Heritage of the still alive,, dzienniki takie jak amerykański CNN lub temu podobne ! podały zadłużenie rzadu i społeczeństwa amerykańskiego 14 bilionów , trylionów od studentów po emerytów !! 9 bilionów trilionow dług kombinowany czyli 6 bilionów ,,, trylion dług zewnętrzny czyli pożyczki na świecie !! I 3 biliony !! Trylion grabierz funduszy takich jak Ss security czy po polsku ... ZUS ;; składki emerytalne ! Ameryka jest ;; dno; po 74 latach od upadku faszyzmu i zakończenia drugiej wojny światowej !

Mekenyk
piątek, 15 listopada 2019, 19:04

Ameryka jest w stanie spłacić w jednej chwili swój dług wystarczy nadrukować odpowiednią ilość gotówki i wysłać ją do zadłużonych krajów im inflacja nie skoczy bo pozbędą się gotówki od razu gorzej z tymi krajami gdzie ta gotówka poleci zresztą jak ameryka zbankrutuje i mam na myśli tak naprawdę to będzie powtórka z 1929 i wtedy cały świat dostanie po dupie

mac
piątek, 15 listopada 2019, 11:55

Rosja od 1917 roku ogłasza upadek USA....jak na razie upadł ZSRR

Fanklub Daviena
niedziela, 17 listopada 2019, 16:24

NIE! Sowieci, którzy na izraelskich paszportach pod osłoną specjalnie po to powołanego przez Mazowieckiego GROM wyemigrowali do UE i USA odbudowują ZSRR na terenie USA i UE. Udało im się już w 51%... :)

stary wojak
piątek, 15 listopada 2019, 11:30

Nie przejmuj się długiem USA,każdy na świecie i pewnie ty trzymasz parę dolarów,tym samym udzielasz kredytu na zbrojenia USArmy.

Charlie
czwartek, 14 listopada 2019, 23:47

Trump jest daleki od rozwiązań militarnych co kilkukrotnie już udowodnił np. odwołując atak na Iran po strąceniu prez nich amerykańskiego drona. Zdaje się samoloty były już nawet w powietrzu na kierunku Iranu.

Yugol
czwartek, 14 listopada 2019, 23:11

Ameryka dostaje zadyszki 23 bln dolarów długu publiczego

bania Davien
niedziela, 17 listopada 2019, 20:25

A dalej będzie zapewne tylko gorzej: 23 biliony (ich "tryliony") długu którego obsługa coraz więcej kosztuje powoduje, że powoli zaczęli "zaciskać pasa". Trump to rozumie i dlatego wykonuje takie nerwowe i gwałtowne ruchy: wycofywanie wojsk USA z pewnych rejonów (np. Syria, Afganistan), "zmuszanie" sojuszników do zakupów jak największej ilości amerykańskiej broni bądź płacenia za "ochronę" (np. Korea Pd.), próby "zaistnienia" na globalnym rynku gazu itd. itd. Niemniej jednak to wszystko za mało i staczanie po równi pochyłej już się rozpoczęło a zasada "kuli śnieżnej" będzie przyśpieszać (coraz większy dług, coraz większe koszty). Już obecnie pomimo najmniejszego od 50 lat bezrobocia a co za tym idzie największej bazy podatkowej USA zakończyło 30 września 2019 rok obrachunkowy z rekordowym deficytem 984 miliardów USD (rok wcześniej było to "tylko" 799 mld. USD). Za rok, dwa trzeba będzie ciąć wydatki również na wojsko a im później się to zacznie tym dotkliwsze będzie dla amerykańskiej armii. Zegar tyka coraz szybciej i zaklinanie rzeczywistości jest zwykle ...śmieszne.

Clash
piątek, 22 listopada 2019, 09:54

Nie rozpłacz się tylko nas losem USA. To samo słyszałem w latach 90 i powstała w USA innowacja która upowszechniła się w tym czasie zapewniając im dobrobyt myślę tutaj o internecie. Może i faktycznie USA ma deficyt, ale opracowywuje się tam technologię która może ich przed recesją ocalić.... Space Mining, AI, Quantum Computing.. etc etc. Technologia kolego...

Davien
piątek, 15 listopada 2019, 12:40

Yugol ale wiesz e jak USA dostaje zadyszki to Rosja upada z hukiem:)

hym108
piątek, 15 listopada 2019, 18:45

Rosja to Niedziwc. A Niedziwc nawet jak upada lub lezy to wciaz niebezpiczny. Kurczaka moze zabic przadkiem nawet

Davien
sobota, 16 listopada 2019, 11:43

Ale wiesz ze padniety Niedzwiedz to tylko karma dla robaków:)

Clash
piątek, 15 listopada 2019, 11:24

I tak od 90 lat....

odkłamiacz
piątek, 15 listopada 2019, 13:51

Ale w latach 60. USA stanowiły 60% światowego PKB i było to PKB prawdziwe. Dzisiaj USA to 22% światowego PKB, ale w 2/3 jest to wirtualne i składa się z tzw. "wartości niematerialnych i prawnych". Dawniej naukowcy i specjaliści marzyli o emigracji i pracy w USA, dzisiaj nie chcą tam jechać. Wielka Brytania też nie upadła od razu: zaczęło się niewidocznie, od "wygranych" Wojen Krymskich (analogicznie USA "wygrało" w Iraku i Afganistanie), co położyło gospodarkę, ale prawie nikt tego nie dostrzegał. Oficjalnym końcem Imperium Brytyjskiego była przegrana walka o Kanał Sueski (80 lat później niż Wojny Krymskie, ale teraz świat kręci się szybciej i USA nie będzie tyle czekać). Ciekawe co będzie amerykańskim Kanałem Sueskim? Iran?

clash
sobota, 16 listopada 2019, 05:41

". Dawniej naukowcy i specjaliści marzyli o emigracji i pracy w USA, dzisiaj nie chcą tam jechać." - dalej nie ma co czytac ….

Lipa
sobota, 16 listopada 2019, 19:58

Dziś naukowcy śnią o wyjeździe do chin oraz rosji tam warunki pracy takie jak nigdzie.

fakt
niedziela, 17 listopada 2019, 20:49

Specjaliści od Antonowa i Motor Sicz wybrali nie Polskę, ani nawet nie USA, tylko Chiny i Rosję... Znam wielu specjalistów IT pracujących w Chinach, bo tam płacą lepiej niż w USA czy UE. Znasz jakiś rosyjskich programistów w Polsce? Bo ja nie i wiem dlaczego: bo znam polskich programistów pracujacych w Moskwie.

clash
poniedziałek, 18 listopada 2019, 22:07

Chyba z tymi specjalistami z Motor Sicz to bylo troche odwrotnie to nie oni wybierali tylko Chiny i Rosja wybrala ich :-) A w USA technologia wyciskania ostatnich sokow z MI-2 (konstrukcji 60 letniej jest raczej zbedna) Co do rosyjskich programistow w Polsce nie znam a z tego co mi wiadomo to Rosja ma samych hakerow a nie programistow .( wiec zgaduje ze trudno byloby takich nawet w samej Rosji znalezc :-) ) Zabawny jest fakt ze znam kilku programistow i pracuja w Londynie ,Luksemburgu, Berlinie wiekszosc w Londynie zadnego nie znam pracujacego w Moskwie,( malo tego bardzo czesto wprzypadku programistow aby pracowac w Londynie , albo w takiej teorytecznej Moskwie oni wcale nie musza mieszkac w Londynie albo Moskwie …..

Fanklub Daviena
wtorek, 19 listopada 2019, 19:36

"A w USA technologia wyciskania ostatnich sokow z MI-2" - jak Sowieci zaprojektowali w latach 70. do Mi-26 przekładnię "split torque" (nie wiem niestety jak po polsku się nazywa) zamiast ciężkiej i dużej przekładni planetarnej, to USA udało się nauczyć liczyć takie dopiero w 1997. A pierwszy amerykański helikopter z taką przekładnią, CH-53K w powietrze wzleciał dopiero w 2006... To, co Amerykanie liczą latami na superkomputerach, to rosyjscy czy ukraińscy inżynierowie liczyli w głowie lub na suwakach. USA żebrze o rosyjskich czy ukraińskich naukowców czy inżynierów. :)

Clash
środa, 20 listopada 2019, 09:36

Szanowny panie potencjał naukowy USA jest dużo dużo większy od kraju z którego pan się loguje na D24. Proszę wziąść pod uwagę że USA ma ponad 300 mln mieszkańców. (340? nie pamiętam) do tej sumy proszę doliczyć świat anglosaski UK prawie 70mln Kanade, Irlandie, Nowa Zelandie, AustralięRPA, wszelkie odkrycia dokonane w tych krajach sa dla USA dostępne od ręki także inżynierowie i naukowcy (pomijajac fakt że jak USA znajdzie talent to ściągną go dla siebie nawet z Mongolii.) Dolicz pan teraz potencjał naukowy krajów sprzymierzonych Japonia, Południowa Korea, Niemcy i tutaj się znajdzie też I Polska (nie chcę mi się wyliczać) dodaj pan potencjał naukowy i intelektualny tych krajów i porównaj pan z tą swoją Rosja. Przepływ informacji między tymi krajami jest ogromny (prosze pamietać że dzisiaj wiedza rośnie wykładniczo i kluczem do nowych technologii jest błyskawiczny przepływ informacji dzisiaj głównie przez Internet. Popatrz pan na tą skale i porównaj pan z tą swoją Rosją która nie dość że dzisiaj jest bardzo zacofana do dodatkowo odcina się od źródeł informacji (myśle tutaj o rusnecie) to raz. Dzisiaj szanowny panie mamy rok 2019 i takie projekty jak osprey są namalcnym dowodem że skomplikowane przekładnie dla USA problemem nie są. (jestem zwolennikiem prostych rozwiazan takich jak brytyjskim rotodyna). Wracając do rosyjskich inżynierów liczących wszystko w głowach i na suwakach.... Superkomputery bardzo często są używane przy projektowniu nowych materiałów w inżynierii materiałowej często obliczenia trwają na superkomputerach tydzień czasami miesiąc... Niech pan teraz pomyśli ilu szanowny pan bedzie potrzebował Iwanów, Saszy czy innych Fiedzi aby opracowć nowy materiał, o samej dokładności obliczeń nie wspominając.... Ja się pana pytam jak Rosja sobie radzi z pracami nad komputerem kwantowym bo dzisiaj to bedzie technologia która ustali zasady gry.... Ukraińscy czy Rosyjscy inżynierowie.... to inny świat szanowny panie... Przyznać muszę uczciwie że ta panska Rosja miała interesujce projekty (Buran) ale to wszystko dzisiaj jest już historią. Dziekuje za uwagę i życzę miłego dnia.

Davien
środa, 20 listopada 2019, 23:05

Clash, akurat co do Burana to jest teoria ze powstał na podstawie jednej z odrzuconych przez NASA jako nieudane wersji Space Shuttle wykradzionej przez KGB.

AB
sobota, 23 listopada 2019, 14:33

Akurat Buran, który do wyniesienia potrzebował superciężkiej rakiety Energia, był wręcz zaprzeczeniem idei Wahadłowca, którego wszystkie elementy miały być z odzyskiwane z wyjątkiem zbiornika paliwa. Co prawda docelowo z Ergi miały być docelowo odzyskiwane boczne bostery, jednak nigdy nie podjęto takiej próby.

Clash
czwartek, 21 listopada 2019, 12:08

Projekt ten dzisiaj jest jawny i faktycznie było dużo podobieństw jednakże okazały się jedynie "powierzchowne" i trzeba przyznać że ZSRR miało tam swój dosyć znaczny wkład. Pamietajmy jednak że ZSRR było państwem 400 mln a nie jak teraz 140 mln posiłkowało sie tak jak wspomniałeś szpiegostwem przemysłowym i pasożytnictwem na państwach satalickich a sam projekt to dzisiaj jest już historią.... Pozdrawiam

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:21

Funku przekładnie takie jak w Mi-26 sa powszechnie uzywane w przemyse samochodowym od dziesięcioleci wiec jak widac Rosjanie nic nie projektowali ale zerżneli z jakiegos samochody z Zachodu:) USa zwyczajnie nie potzrebowało takiej przekładni i jak widac dalej nie potrzebuje , podobnie jak Rosja, sa uzywane w całych dwóch typach smigłowców:) A co do liczenia to jak widac po tym rosyjskim liczeniu mamy katastrofe za katastrofą:)

rycky
czwartek, 21 listopada 2019, 23:25

Kurcze jaki to samolot bęcnoł ostatnio w nienczech. Rosyjski? Maxy tak swietnie wyliczone lataja to już? Nie? Owszem nie i nie wiadomo kiedy będa latały a tak krzyczałes z pół roku temu że juz ze na dniach. Co do potencjału amerykanskiego to słyszałes o drenazu umysłów? Znasz takie pojecie? Skończyło się niestety i kicha.

Davien
piątek, 22 listopada 2019, 02:51

Patrzac ile spadło maszyn rosyjskich to naprawde nie wiesz co wypisujesz:) Maxy,beda latac a waszych SSJ to juz nawet Aerofłot nie chce nie mówiąc o tym ze poza Rosja wycofali je wszyscy:) Na ostatnich targach ponad 50 nowych zamówień na B737 MAX i zero na rosyjskie wynalazki, jak widac wolą superkomputery od rosyjskiej wersji liczydeł:)

rycky
piątek, 22 listopada 2019, 14:31

Syneczku ja żadnych SSJ nie posiadam więc i nie sprzedaje. Maxy nie lataja i latać nie będą. Na Maxy chłopcze nie ma już zamówień, żadnych bowiem Boeing jakbyś nie wiedział nie ma ich w ofercie. Jak już znajdą przyczynę będów, usuną ją oraz inne wady konstrukcyjne, potem dostaną certyfikat to te maszyny będa sie inaczej nazywały, juz inaczej sie nazywają. Więc chłopcze ośmieszasz się.

Naiwny
czwartek, 14 listopada 2019, 21:47

Te dwie wojny jakie USA ma móc toczyć równocześnie to wojny "regionalne" - raport o tym pisze na początku. A wojna z Rosją będzie wojną globalną a ryzyko przekształcenia się w konflikt jądrowy oznacza pełną nieprzewidywalność takiego starcia. To jak na razie ew. konflikt z Chinami pozostaje konfliktem regionalnym z mniejszym ryzykiem przekształcenia się w wojnę atomową. Raport o tym nie wspomina ale myślę, że ograniczanie zaangażowania militarnego USA w konflikty lokalne co obecnie obserwujemy sprzyja zwiększaniu siły wojskowej USA w całości i zwiększa potencjał USA do prowadzenia poważnej wojny.

Nznz
piątek, 15 listopada 2019, 00:14

Wystarczy ruskim wysadzic ruro i gazociagi i padaja w 3 mce. Ruskich nie stac na globalny konflikt .

Stokrotka
piątek, 15 listopada 2019, 18:50

No i wtedy ty przestaniez zyc z powodu braku prądu. oraz ciepla.

Clash
środa, 20 listopada 2019, 12:33

Strach się bać... Tym bardziej że Polska zamierza zakończyć dostawy gazu z wiadomego kierunku...

rycky
czwartek, 21 listopada 2019, 23:29

Ale wiesz kiedy? Pozatym powinieneś sobie uświadomić że to zaczeły sie podejścia pod nowy kontrakt, bo kiedy będziemy wstanie zapewnić sobie niezalezność od rosyjskiego gazu to nikt nie wie. Nasze zapotrzebowanie będzie rosło, dzisiaj nie wszyscy chętni moga przejść na ogrzewanie gazem i to nie tylko dlatego że nie ma infrastruktury.

Clash
piątek, 22 listopada 2019, 09:56

Do strony Rosyjskiej zostało skierowane oficjalne zapytanie o możliwości wcześniejszego zakończenia kontraktu. I co zatkało kakao?

rycky
piątek, 22 listopada 2019, 14:36

Nic nie zatkało, ale ty to 2 do 2 potrafisz dodać? Sprawdź ile rocznie zużywamu gazu, potem mi podaj jak sprowadzisz taka ilość gazu nawet nie za 3 ale za 5 lat. To że kupisz w Katarze w USA w Norwegii na Marsie takie ilości gazu to jedno ale jak je dostarczysz. Potem dodaj dodaj do tego wszystkiego przewidywany wzrost zuzycia gazu i dotarcz ta większa ilość. Dasz rade?

Davien
sobota, 23 listopada 2019, 03:30

Panie rycky, Baltic Pipe, gazoport i własne wydobycie wystarcza. ale jak widze w Rosji potezna panika:)

Davien
piątek, 22 listopada 2019, 02:54

Za 3 lata panie rycky Polska całkowicie rezygnuje z Jamału. Bez problemu obecnie przy naszym zuzyciu i tym prognozowanym możemy sie uniezaleznic całkowicie od Rosji.

zyzio
piątek, 22 listopada 2019, 21:44

No nie da rady niestety. w 3 lata nie da rady wybudowac Baltic Pipe. Bez tego kicha. Jakby był 3 zbiornik w gazoporcie to zdolność gazoportu byłby na poziomie 10mld m3 czyli to byłoby na styk przy zapotrzebowaniu 3, 2 i moze wtym roku czyli w sumie tak 15-17mld m3 ale juz w tym roku a na pewno w przyszłym i za dwa lata to my będziemy potrzebowac 18-20 mld m3 a dojdzie jeszcze inwestycja w Policach a to pewnie z 1 mld m3 no i przy mnozoących sie zakazach palenia węglem i drewnem to i indywidualne zapotrzebowanie wzrośni (nie jest to duzo ale ze 100mln m3 sie znajdzie) tak więc za 3 lata nie da rady panie Davien. Zbiorniki na razie w gazoporcie są 2 i zdolność to 7,5 mld m3. Więc tym bardziej.

piątek, 22 listopada 2019, 14:33

Powiedz jak? Wiem zakupimy w niemczech.

Davien
sobota, 23 listopada 2019, 03:29

Wow, to Rosja musi gaz w Niemczech kupowac?? A było sobie wybudowac gazoport jak Polska i podłaczyc sie do Baltic Pipe:)

odkłamiacz
piątek, 15 listopada 2019, 13:59

A kogo stać na globalny konflikt? Na pewno nie UE, które 1/3 gazu sprowadza z Rosji i jest to DYWERSYFIKACJA od USA, które kontroluje, po wypędzeniu Europejczyków, gaz z Afryki i Bliskiego Wschodu i narzuca UE wyższe ceny niż w w USA, by zmniejszyć konkurencyjność europejskiego przemysłu (największym wrogiem UE jest USA a nie Rosja czy Chiny!). I co filozofie USA zrobi, jak odwetowo za wysadzenie ruro i gazociągów Rosja w odwecie zniszczy amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie i zniszczy pola gazowe i naftowe w Arabii Saudyjskiej i innych wasali USA? Sądzisz, że USA stać na konflikt globalny? Rosyjskie PKB to tylko 16-18% zależności od ropy i gazu. To wirtualne, z "wartości niematerialnych i prawnych" PKB USA wali się z powodów kryzysów gospodarczych. Rosja jest praktycznie krajem samowystarczalnym: to USA nie produkuje nic poza bronią i zielonymi banknotami. USA nawet straciły przez ostatnie 5 lat samowystarczalność żywieniową (kolejny, obok zadłużenia, totalitaryzmu, łagrów, cenzury, okupacji Afganistanu itp. krok USA na drodze upodabniania się do Sowietów. Już 43% Amerykanów ogółem a 61% z wyższym wykształceniem twierdzi, że socjalizm to najlepszy z ustrojów!!!).

Xnxn
piątek, 15 listopada 2019, 19:09

60% budzetu rosji to ropa i gaz.

anda
wtorek, 19 listopada 2019, 21:23

odróżnij PKB od budżetu, Rosja ma stosunkowo niskie podatki a jej budżet jest skonstruowany specyficznie oparty właśnie na ropie i gazie. Natomiast udział wszystkich surowców w PKP to zaledwie 10 % wartości PKP.

KrzysiekS
czwartek, 14 listopada 2019, 21:35

Polska potrzebuje 3 narzędzi 1. Obrazowanie niezależne. 2. system OPL NAREW niezależny. 3. System klasy HOMAR niezależny. NA jutro nie na dziś.

Davien
środa, 20 listopada 2019, 23:06

Krzysiek, ale wiesz że jak punkt pierwszy jest jeszcze mozliwy to drugi i trzeci nie.

Bolo
czwartek, 14 listopada 2019, 19:07

Najbardziej podoba mi się to trzecie zadanie armii USA, zabezpieczenie interesów macierzystego mocarstwa na świecie. Znaczy jak ktoś nie pozwala się okradac USA to armia na ten kraj napada bo broni interesów USA i napadniete państwo musi dbać o interes USA a nie swój i swoich obywateli a świat milczy i daje na to pozwolenie. A ciekawe czy armia Rosji oprócz obrony własnego terytorium przed wrogiem ma za zadanie dbać o interes Rosji na drugim końcu świata

chateaux
piątek, 15 listopada 2019, 04:50

Jest to zapisane w oficjalnej rosyjskiej doktrynie obronnej, przewidującej nawet użycie broni jądrowej jako pierwsza strona "w obronie interesów"

Wskazuję problem palcem
czwartek, 14 listopada 2019, 16:56

USA maksymalnie zaangażowane w konfrontację z Chinami, prócz tego cały czas krążą grupami lotniskowców wokół Zatoki Perskiej, w dodatku otwarta konfrontacja z Rosją o Arktykę. Nasi przywódcy święcie wierzą w sojusz z USA. Ja raczej realistycznie widzę, że USA nie będzie miało na to ani ochoty ani zwyczajnie sił. W razie agresji Rosji to Ukraina plus Bałtowie plus Polska plus Białorus na dokładkę zostaną zajęte. A USA w ramach NATO zmobilizuje się w 30 dni, które my im damy naszym wysiłkiem i naszą krwią, żeby USA mogły dzielnie obronić Europe na linii Odry. A potem zamrożony konflikt - jak w Donbasie. Wystraszona Europa pokornie wraca pod skrzydełka USA - i naszym kosztem USA zaliczają geostrategiczne zwycięstwo. Ale co tam - do naszych włodarzy nawet nie dociera, że USA stacjonują w Polsce tylko rotacyjnie, że z Zagania do Niemiec jest rzut kamieniem do wycofania się ABCT... a i lekka grupa batalionowa w Orzyszu bardzo szybko ekspresem może się wycofać w razie "W"...takie korzystne dla USA skrócenie frontu, no i obrót krnąbrnej Zachodniej Europy na USA... Co REALNIE pozostaje Polsce? - być może obrót na Chiny wg rozszerzenia traktatu o strategicznej współpracy z 20 grudnia 2011...co już powinno być robione w trybie intensywnych poufnych rozmów...a Chiny chętnie na to pójdą i zaangażują się wszelkim wsparciem - nawet dając gwarancje atomowe dla Polski i regionu [których to gwarancji - rzecz bardzo znamienna i niepokojąca - nie chce udzielić USA]. Chiny nie zrobi tego z dobroci serca - ale w imię swego rdzeniowego egoistycznego interesu i w imię swojej racji stanu - dlatego, że ta strefa wojny od Bałtyku po Morze Czarne by zrujnowała plan Jedwabnego Szlaku. No i po obrocie Europy Zachodniej na USA - Jedwabny Szlak zwyczajnie by nie miał sensu - przecież to jest chiński instrument dla zbudowania bloku Pekin-UE i kontra względem rosyjskiego planu budowy supermocarstwa Kremla od Lizbony do Władywostoku - ogłoszonego pod listkiem figowym "nowej lepszej unii euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" przez Putina i naiwną Merkel w 2011. Właśnie dlatego - i tylko z tego powodu - Pekin w ekspresowym tempie wymusił na Warszawie podpisanie traktatu o strategicznej współpracy i partnerstwie 20 grudnia 2011[Polska została zaliczona do jednego z 7 państw świata o strategicznym znaczeniu dla Chin] - a od 2012 nasi generałowie latali do Quingdao na narady sztabowe z chińskimi kolegami, także w 2012 w Warszawie Chiny ogłosiły inicjatywę 16+1 - z Polską jako europejskim liderem ...to tak dla cierpiących na amnezję...i zapominających zdradę Polski 17 września 2009 - pod "reset" nakierowany na obrót Rosji na USA przeciw Chinom...

piszę jak jest
piątek, 15 listopada 2019, 14:32

"prócz tego cały czas krążą grupami lotniskowców wokół Zatoki Perskiej, w dodatku otwarta konfrontacja z Rosją o Arktykę." - "grupy" w Twojej głowie krążą. Z 11 lotniskowców USA ze statusem w użyciu lub możliwe do użycia jest tylko 7 (reszta w remoncie lub nie nadaje się do użycia jak USS Gerald Ford). Z tego 4 w portach (wróciły z patroli lub się do nich przygotowują, ale z tym jest różnie, bo ostatnio "gotowy" był tak gotowy, że go zawrócono i wydłużono Trumanowi dwukrotnie patrol...) a rozmieszczone na Oceanie Indyjskim mają JEDEN (to są te "grupy" wokół Zatoki Perskiej?), w Japonii kolejny i na Pacyfiku kolejny. Na Atlantyku i w ogóle na Wschodnim Wybrzeżu nie mają ani jednego możliwego do użycia! I za kilka lat będą mieć tylko 9 lotniskowców, bo z braku kasy o połowę skracają służbę sprawnych Nimitzów by mieć na 3 nowe klasy USS Gerald Ford. Czym ma USA robić konfrontację z Rosją w Arktyce? JEDNYM 45 letnim rozsypującym się lodołamaczem, który aktualnie przebywa... w Antarktydzie a nie Arktyce? Na razie USA mają problem z przekonaniem Wenezueli czy Iranu, że USA naprawdę mogą na nich napaść i cwani Chińczycy na wszystkie sposoby i na kilkanaście ruchów naprzód przeanalizowali odpowiedzi USA nim poszli na konfrontację gospodarczą (USA przyznaje, że przegrywają wojnę celną). I nadto lotniskowiec dzisiaj to biały słoń oceanów, eksperci powszechnie twierdzą, że AEGIS, przy 100% skuteczności trafiania, nie przetrzyma równoczesnego ataku najwyżej 12 Brahmosami (pokonany saturacyjnie, nie zdąży trafić dwunastego, nawet jakby za każdym razem trafiał) a rosyjskie rakiety antyokrętowe są jeszcze szybsze. I taki lotniskowiec może wysłać 40-60 (jak USS Gerald Ford będzie nadawał się do użytku) samolotów - czy taka ilość może przestraszyć kraje jak Rosja czy Chiny - i to optymistycznie zakładając, że lotniskowiec odważy się w przypadku konfliktu podejść do rosyjskich czy chińskich brzegów na odległość użycia lotnictwa pokładowego, bo jak gorąco było z Iranem, to amerykański lotniskowiec uciekł z Zatoki Perskiej na Ocena Indyjski 1000km od Iranu, ze strachu przed irańskimi samolotami i rakietami i siedzi tam do dziś. W zasadzie dziś lotniskowców można używać tylko przeciw statkom i okrętom lub do bombardowań krajów III Świata a i to tylko takich, które nie kupiły brzegowych systemów rakiet antyokrętowych (Syria, Wenezuela kupiły, więc USA trzyma od nich lotniskowce z dala).

Davien
sobota, 16 listopada 2019, 11:53

No to obalamy mity: Te 12 Oniksów( bo Rosja nie ma nawet jednego BrahMosa) nie są zadnym wyzwaniem dla LGU która wykryje je z ponad 300km i spokojnie wybije zanim doleca. LGU nie musi podchodzic pod breg, bo i po co ? Spokojnie moze działąc spoza zasiegu rakiet przeciwnika a co do Zatoki Perskiej to nigdzie nie uciekali cały czas tam sa a tylko taki... jak pan pchałby sie z lotniskowcem na Ormuz I poco? Spokojnie mają Iran w zasięgu a co do wyrzutni brzegowych to taki ładny cel dla F-35 i f-18ASH bo i tak dalej niż na 50-60km sobie te wyrzutnie nie postrzelają. Jakoś Syrię maszyny z lotniskowcó atakowały jak chciały i kiedy chciały nie przejmując sie tymi "wyrzutniami"

Tropiciel mitów
sobota, 16 listopada 2019, 21:53

Powiedz kiedy to Syrię atakowały maszyny z lotniskowca VI Floty?

Davien
niedziela, 17 listopada 2019, 19:46

A chocby F-18 który zaopiekował się Su-22 pałetającym sie gdzie nie powinien:)

AntyDavien
czwartek, 21 listopada 2019, 08:57

Syryjski SU-22 "pałetał" się nad terenem Syrii. Pytanie więc kto pałętał się tam gdzie nie powinien?

wtorek, 19 listopada 2019, 11:34

Ten F-18 którego AIM-9X został zmylony antyczną flarą, jak donosiło CNN powołując sę na źródła z Pentagonu?

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:22

Jak zmyslało CNN bo IIR jest niewrazliwy na flary i równie dobrze mógłby go Su zakłócac dipolami, efekt taki sam-zerowy:)

czwartek, 21 listopada 2019, 08:55

Jakośc bardziej wierzę CNN powołującym sie na źródła z Pentagonu (a tak w ogóle to po co CNN miało by zmyslać?) niz bajarzowi, co wypisywał o łopatkach turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrutowym:)

Davien
czwartek, 21 listopada 2019, 17:14

Jak widac nie dość ze nei widziałes silnika dwuprzepływowego na oczy ichtamnietku, to nie wiesz nawet co t IIR podobnie jak CNN wiec jaki sens ma dyskusja z kims takim jak ty?

rycky
czwartek, 21 listopada 2019, 23:41

Ty widziałeś? Tak na żywo z bliska, nie jak wsiadałeś do A-320 czy czegoś podobnego. Bo z tego co piszesz to te widoczne łopatki turbiny to muszą wystawac nad korpus, ciekawe. Wyjaśnij mi nieukowi zasde działana silnika dwuprzepływowego prosze, oczywiści odrzutowego.

Fanklub Daviena
sobota, 16 listopada 2019, 21:50

300 km od Onyksów to LGU kupę może w portki nawalić a nie je zwalczać. Jedyne rakiety zdolne (podobno, bo nikt nie spawdzał) trafić Onyksa mają naprowadzanie SARH lub IR a więc zasięg horyzontalny. Rosjan BrahMosy nie interesują, bo są dużo gorsze od rosyjskich rakiet.

Davien
niedziela, 17 listopada 2019, 19:46

Funku pocisk SM-2/6 nie mają najmniejszych problemów ze zwalczaniem Oniksów które w porównaniu z GQM Coyote sa wielkimi powolnymi celami:) BrahMos panie funklub jest pociskiem znacznie lepszym od prymitywnego Oniksa:)

Wskazuję problem palcem
piątek, 15 listopada 2019, 22:48

@piszę jak jest - dzięki za potwierdzenie, TYM BARDZIEJ wg twych wywodów widać związanie USA - wiec dziwne są twe wywody niby w kontrze - a faktycznie POTWIERDZAJĄCE moją tezę. Inna rzecz, że teraz USA mają kłopot ze związaniem ciągłości grup lotniskowcowych około Zatoki - ale to sytuacja przejściowa, wynikła ze spiętrzenia zaległości remontowych w ramach krótkowzrocznych "oszczędności". No i lekkie lotniskowce klasy America i Wasp z F-35B zatkają dziurę dyspozycyjności i ilości lotnictwa US Navy. Ale nie o to chodzi - tak, czy inaczej te wymienione obciążenia i "wyścigi konfrontacyjne" narastają. Moja teza jest prosta - USA są zbytnio związane na Pacyfiku, w Zatoce, w Arktyce - by zaangażować się w obronę bloku "Polski-Bałtów-Ukrainy" - czyli państw z punktu widzenia Waszyngtonu typu "a bridge too far" [tak wręcz to określono dosłownie w jednym z raportów doradczych dla prezydenta Trumpa] - zbytnio wepchniętych w masy lądowe i zbyt odciętych od dostaw morzami śródziemnymi, na których panuje A2/AD Rosji. Dlatego dla PRZETRWANIA Polski trzeba myśleć o realnych alternatywach - o graczach silnych, perspektywicznych, którzy mają przełożenie na Rosję - właśnie jak Chiny, które w utrzymaniu się Polski mają żywotny egoistyczny interes, a przed którymi Kreml zachowuje się w sposób uniżony. W sumie potrzebne nam minimum to twarde gwarancje atomowe dla Polski względem dowolnego ataku na Polskę - a pełen obrót powinniśmy zrobić na tego gracza, który da nam głowice atomowe - i "poduszkę" ekonomiczną na sankcje wynikłe z obrotu. To jest kwestia naszego interesu narodowego - nie martwmy się o silnych, ono o siebie zadbają kosztem słabszych - martwmy się o siebie...

Fanklub Daviena
sobota, 16 listopada 2019, 22:11

Wybacz ale F-35B ani nie zabierają tyle uzbrojenia ani nie mają osiągów ani zasięgu by w roli myśliwca lub maszyny uderzeniowej choćby zaniepokoiły Rosję czy Chiny. Salwa Tomahawków jest groźniesza niż wszystkie F-35 jakie raz na 3 dni może wysłać desantowiec awansowany na lotniskowiec w zastępstwie zepsutego.

Wskazuję problem palcem
niedziela, 17 listopada 2019, 19:06

F-35B są tylko częścią systemu sieciocentrycznego A2/AD, jaką tworzy dynamicznie i mobilnie każda grupa lotniskowcowa. Gdzie rdzeń to C4ISR, posiłkowany danymi z satelitów i z dronów HALE, z E-2D [z superlotniskowców], z Poseidonów, z retransmisji z dronów tankowania, z dronów bojowych jak Kratos Valkyrie [odpalany z wyrzutni - lądujący na spadochronie - US Navy już testuje system odzysku na wodzie]. No i nikt nie mówi o jakiejś drugorzędnej roli Super Hornetów i Growlerów...na pewno zrobią nawet więcej od F-35... Ale nie o to chodzi - tu cały czas temat wywołany pierwotnie to była szczupłość sił amerykańskich względem Zatoki. Tam akurat lotniskowcowe grupy oparte o lekkie lotniskowce klasy America i Wasp z F-35B - wspierane choćby przez E-2D i inne "latacze" [np. USAF] operujące z lądu [np. Saudów] - są w stanie zapełnić ekwiwalent 1-2 superlotniskowców. I tam - operując z zewnątrz Zatoki - US Navy jest w stanie uzyskać pełną przewagę dla szybkiego rozstrzygnięcia wojny, nawet wojny większej od obu poprzednich w Zatoce. Pełna zgoda, że więcej warte dla floty są rakiety, zwłaszcza hipersoniczne. A raczej "parasolowy" tandem antyrakiet z funkcjami plot - plus dopiero wtedy - rakiety ofensywne. I to nie dość powolne Tomahawki, ale właśnie szybkie hipersoniki będą główną siłą przełamującą obronę np. Iranu. W razie wojny przeciw Persom i ich sojusznikom, US Navy [wsparta z lądu przez USAF] zgromadzi pewnie 1 starszy superlotniskowiec, 1 najnowszy klasy Gerald R.Ford - i z 6-10 lekkich klas Wasp i America. Ale to najszybciej ok 2023 - gdy US Navy nasyci się ilościowo F-35 B/C, no i gdy wejdzie do służby operacyjnej prototypowy Ford. Nie będę zdziwiony, gdy cała trójka Zumwaltów zadebiutuje - i to w pierwotnej roli "niszczycieli obrony brzegowej przeciwnika". Bo wtedy będzie już amunicja strumieniowa Nammo 155 mm przynajmniej pierwszej generacji [zresztą rozwijana już bodajże z Boeingiem] o zasięgu 130 km. Amunicja o sensownej cenie [a zatem sensownej relacji koszt/efekt], dzięki czemu Zumwalty mocno zastąpią samoloty US Navy i USMC w paraliżowaniu/niszczeniu oporu i infrastruktury brzegowej - do powiedzmy 50 km w głąb. No i w trakcie wojny o Zatokę zadebiutują na skalę masową systemy laserowe obrony bezpośredniej, jak również szeroka dronizacja - od tankowców po drony bojowe staelth. Taki pokaz siły USA - względem wystarczająco słabego przeciwnika - by odnieść porażające medialnie [wyeksponowane na globalną skalę] "wielkie zwycięstwo". Taka "proxy war" - w istocie przeciw Chinom, dla przerwania strategicznej południowej nitki Jedwabnego Szlaku, izolacji portów "sznura pereł", przerwania rurociągów Iran-Pakistan-Chiny. Co zresztą w średnim terminie da zamierzony efekt w Waszyngtonie, ale potem strategiczna kontrakcja Chin, które uruchomią w sojuszu atomowy Pakistan [pod wygodną szatą Talibów - jako zasłoną dla tego sojuszu] do wielkiego marszu nowego, nietykalnego [bo atomowego] Kalifatu na Zachód - a to całkowicie zniweczy to zwycięstwo i przewróci całą równowagę sił.

Fanklub Daviena
wtorek, 19 listopada 2019, 20:02

Z uwagi na rosyjskie systemy RWE ani nad Syrią, ani nad Krymem ani nad Kaliningradem nie ma tej Twojej mitycznej sieci satelitów, AWACSów, dronów bo nie działa USA łączność, w tym satelitarna, GPS, ani radary a AWACSy wobec rakiet "AWACS-killerów" i A2/AD przestały być systemami wspierającymi atak, bo zasięg AWACSów jest mniejszy od broni do ich zwalczania i teraz AWACS może wspierać ale obronę swojego terytorium. Dlatego guano a nie F-35 coś może, dlatego USA do "rozbrojenia" A2/AD w nowej doktrynie przewiduje wojska lądowe i artylerię a nie lotnictwo... Gdyby było tak jak piszesz, to jak do tej pory do robienia wyrwy w obronie przeciwnika i otwarcia wojskom lądowym przewidywaliby lotnictwo... W razie wojny z Persami USA na pewno nie użyje lotniskowca bo na guano, jak zamiast nędznych 40-60 samolotów (jakie mają znaczenie?) mają w rejonie dziesiątki możliwych baz gromadzących znacznie większą ilość maszyn. I USS Gerald Ford nie będzie miał zdolności operacyjnej do 2034 (na ten rok odroczono wymagane do dopuszczenia klasy testy...) I NIE BĘDZIE BAZOWAŁ F-35 BO NIE ZOSTAŁ DO NICH PRZYGOTOWANY! F-35 pójdą na Nimitzy i MOŻE na kolejne lotniskowce serii G.Ford, ale na 100% nie na USS Gerald Ford - jest to w każdej publikacji nt tego lotniskowca (przystosowanie do F-35 wymagałoby kolejnych 7-8 mld USD już i tak makabrycznie przekroczonego budżetu). Taki znafca jak ty powinien o tym wiedzieć... Co masz taką obsesję z F-35: co mogłby one Iranowi zrobić, czego wielokrotnie taniej nie zrobiłyby Tomahawki? Za 1 F-35 możesz kupić ze 150-200 szt. Tomahawków - 1 F-35 nigdy nie wyrządzi równorzędnych zniszczeń! I jak Tomahawk, F-35 nie może zwalczać celów ruchomych... :)

Davien
środa, 20 listopada 2019, 02:32

Panie funklub, jak na razie to ta mityczna rosyjska WRE nie była w stanie zakłócic starej Wegi która zestzreliła im samolot WRE czyli Ił-a 20M, Nad Syria spokojnie sobie latały i lataja i F-35 i F-22 i F-18 robiac co chciały a Rosjanie jedyne co byli w stanie to schowac się pod kamień i udawac ze ich nie ma. Zasięg radaru AWACS-a panie funklub to ponad 600km dla celów typu mysliwiec, to nie prymitywny rosyjski A-50/A-50U z radarem z lat 50-tych. Zanim ten twój MiG-31 doleci by odpalic swoje R-37 to dawno juz zajma sie nim F-15AE czy F-22 z ochrony AWACS-a i tyle z twoich AWACS killerów;) USA nie am zamiaru bawić sie w artylerie ale kasacją rosyjskiej czy Chinskeij OPL zajma sie własnei F-35 spokojnie niszcząc radary i nie będac wykrytymi co pokazały F-35I w Syrii i to zwykłymi GBU:) Bajek o Fordzie panei funklub nawet nei ma sensu komentowac, w 2034 to juz bedzie w słuzbie kilka jednostek tej klasy:) A Ford panie funklub jest pzystosowany do F-35, problem dotyczył drugiej jednostki której jeszce nawet nei zwodowano:) F-35 panei funklub moze zwalczac dowolne cele tak stacjonarne jak i ruchome ale rozumiem ze dla ciebie to zbyt trudne do zrozumienia.

wynurzenia frustracyjne są dość częste
środa, 20 listopada 2019, 23:47

"Nad Syria spokojnie sobie latały i lataja i F-35 i F-22 i F-18 robiac co chciały a Rosjanie jedyne co byli w stanie to schowac się pod kamień i udawac ze ich nie ma" I dlatego USA uciekły z 90% Syrii aż się kurzyło a Rosjanie i SAA wyrzucali do kosza jeszcze ciepłe niedojedzone hamburgery po przejęciu ich baz.

Davien
piątek, 22 listopada 2019, 02:56

A nie?? Latali sobie jak chcieli i gdzie chcieli, zniszczyli ISIS jak rosja mordowała cywilów i się wycofali pilnujac jeszcze złóz ropy przed terrorystami z ISIS których Rosja i Turcja wypusciły z wiezień:)

wynurzenia frustracyjne są dość częste
piątek, 22 listopada 2019, 12:39

Tak, tak, oczywiście. Po co te nerwy? Trzeba ich unikać bo może się pogorszyć.

środa, 20 listopada 2019, 18:48

Tia, USA robiły w Syrii co chciały i to w taki sposób, że teraz Rosja tam rozdaje karty. Pełny sukces!!!

Racjonalny Polityk
sobota, 16 listopada 2019, 22:04

Dla przertwania Polski najlepiej jak Włosi przyłączać się to tego co wygrywa a jak przestanie, bez obciachu zmieniać sojusz. Lub jak Czesi każdego okupanta witać z kwiatami. Wtedy każde mocarstwo będzie wiedzieć, że nie poświęcimy bezsensownie 1/4 ludności w ich obronie jak w IIWŚ i nie osłabimy przeciwnika, tylko wzmocnimy go gospodarką. A to oznacza, że trzeba o nas konkurować z przeciwnikiem, czyli przekupywać jak Irlandię, Islandię czy Turcję a nie traktować jak kolonię do wyzysku.

Milutki
czwartek, 14 listopada 2019, 15:39

"Wskazano na chaos wprowadzony w roku bieżącym przez nieprzewidywalne zachowanie się Turcji,", Bzdura, działania Turcji są bardzo przewidywalne, Turcja broni swoich granic i nie akceptuje bojówek i sił które chcą te granice naruszyć. Wszystkue sojusze są zawierane po to aby zrealizować ten interes. Turcja cały czas tak mówi i zgodnie z tym robi, nie ma tu niespodzianek, w Turcji takie postępowanie jest akceptowane ponad wewnętrznymi podziałami politycznymi.

Edmund
czwartek, 14 listopada 2019, 13:51

To jest bardzo dobry przykład na temat tego jak wybierać właściwych polityków. Właściwy polityk to nie celebryta, którego główna uwaga koncentruje się na doborze koloru krawata, okrągłych słowach i dbałości, aby wszyscy go lubili. Powiedzmy, że musiałbyś wejść z kolegą do baru w którym biją. Jakiego wybrałbyś kolegę, takiego który mówi ładne słówka - ale nikt się go nie boi, czy ,,brutala" który często mówi, co mu ślina na język przyniesie, ale budzi respekt i strach ? Tak więc powszechnie lubiany Obama osłabił Amerykę, a Trump tą Amerykę wzmacnia.

A taki tam maruda.
czwartek, 14 listopada 2019, 15:56

Tak, przy założeniu, że nadszarpnął zaufanie sojusznicze, za Obamy zagrożenie od innych potencjalnych przeciwników nie było tak znaczące. Cięcia budżetowe miały miejsce w innych armiach świata, nie tylko w USA. Zmienia się to, czego dowodem są ostatnie działania w Europie. Po prostu trzeba być elastycznym.

Pentagram
czwartek, 14 listopada 2019, 13:46

Koncerny zbrojeniowe tylko czekaja na konflikt lub dwa Najlepiej w stylu pearl harbour Czyli atak rakietowy na Guam Mieszkając w stanach przez dekadę obserwuję nieprawdopodobny potencjał Ktory dasie zmobilizować w ciagu miesiąca Tzn 2 mini lotniskowce co miesiac Jak klocki Lego

piątek, 15 listopada 2019, 10:29

Kiedyś było mocarstwo gdzie rakiety miały się toczyć z fabryk jak parówki Później się okazało że rakiet było mało a o parówki też było ciężko

Davien
piątek, 22 listopada 2019, 02:59

No tam akurat Chruszczow powiedział prawde:) Mieli całe dwie R-7 a i parówek chyba nie więcej:)

mac
czwartek, 14 listopada 2019, 13:02

jasny wniosek, że 2 kadencje Baracka Obamy to klęska zadana strategicznej pozycji USA w świecie..sporo do nadrobienia, a konkurenci i wrogowie nie śpią

Piotr ze Szwecji
czwartek, 14 listopada 2019, 12:40

Za ten bardzo interesujący artykuł, dziękuję panu, panie Macieju Szopa. ----- USA szykują się na 2 pełne wojny, siłą mniej więcej 10 dywizji, 900 różnych samolotów bojowych i 250 tysięcy żołnierzy na każdy z nich oddzielnie. Znaczy się, USA sposobią się na walkę na 2 fronty, jak mała (po Rozbiorach) i nierozwinięta przemysłowo (wina zakazów Zaborców) Polska winna po 1918 roku do nieokreślonej przyszłości z powodu graniczenia z Rosją i Niemcami. Niezależnie od paktów, umów i sojuszy. Oczywiście środki projekcji siły kosztują srogo i to nie tylko w logistyce. Polska nie imperium jak USA. Acz w porównaniu obrona jest wręcz rozwiązaniem budżetowym. Polskę winno więc stać na budżetowe rozwiązanie. Oczywiście na Polskę po rozpadzie Układu Warszawskiego nałożono limity CFE na sprzęt. ----- Z CFE: "Polska - 1 730 czołgów; 2 150 bojowych wozów opancerzonych, w tym 1 700 bojowych wozów piechoty i bojowych wozów z ciężkim uzbrojeniem, a w tym 107 bojowych wozów z ciężkim uzbrojeniem; 1 610 jednostek artylerii; 460 samolotów bojowych; 130 śmigłowców uderzeniowych." ----- Według mnie Polska potrzebuje wystawić 10 dywizji (w tym 1 górska i 1 piechoty "kust jeagare" morskiej) plus 2 dywizje szybkiego reagowania (KP + PD). To by zapewniło obronę na przynajmniej jednym teatrze wojennym z pewnym zapasem taktycznym (strażacy frontowi? drugi front? etc...). Z tych 8 dywizji zmechanizowano-pancernych, można byłoby zwinąć w 95% w 4 dywizje rezerwowe (sztab + szkoleniowcy), a sprzęt ulokować po 4 bazach przypoligonowych tych innych 4 aktywnych dywizji. WP winno wówczas mieć stan osobowy na około 150-175 tys żołnierzy (zakładając dzisiejsze 50 tys na lotników, MW i etc) + WOT + około 50 tys rezerwy. ----- Gdyby Polska kupiła 48 AH-64 i zmodernizowała 48 Mi24 (i Mi35 odkupione od Czechów?) to nadal mamy brak 34 śmigłowców, który trzeba wypełnić na potrzeby wojsk lądowych. ----- MON zakupuje 32 F-35, które pokryją nagłą potrzebę "głuszczów" w polskim lotnictwie. Tylko zakupić nowe rakiety antyradarowe do nich pozostanie. Do tego potrzeba wymiany 48 posowieckich myśliwców na preferencyjnie "tanie (używane?)" F-16 plus 48 F-16, które już mamy, co daje w sumie 128 myśliwców, czyli brak nadal 332 myśliwców do pełnego stanu 460. 460 jest jednak nawet według Amerykanów połową sił powietrznych potrzebnych w ramach tylko jednego konfliktu. Oczywiście w razie wojny, NATO (USA) może pokryć brakujące 440 myśliwce, lecz Polska nadal musi przemyśleć jak zapełnić tą dziurę na 332 myśliwce. Jeden ze scenariuszy z MON przewidywał kupienie 100 używanych F-16 (zamiast 50 nowych F-16) i zwiększenie floty myśliwców do około 150 myśliwców, czyli mniej więcej tyle samo co posiadają dziś Niemcy (około 160 myśliwców) w swoim katastrofalnie okrojonym stanie. Moja myśl była sugestią wykorzystania bąbla A2AD do operowania około 200-250 lekkich i tanich odrzutowców szturmowych (przykładowo amerykański Textron Scorpion czy czeski L-159), które po zakupieniu odpowiednich technologii (dla PGZ) by podniosły uprzemysłowienie dużej Polski w przemyśle lotniczym na poziom uprzemysłowienia malutkich Czech. ----- Brak państwowego zainteresowania w rozwój rodzimego przemysłu samochodowego czy lotniczego jest oburzający i zastanawiający. To nie jest tak, że rodzimych projektów i prototypów brak. Prawdopodobnie potrzeba siły politycznej w Polsce, która obieca podeptanie wszelkich tajnych załączników do umów, które ograniczają stopień rodzimego uprzemysłowienia Polski w przemysłach: samochodowy i lotniczy. Acz to tylko taki mój domysł, wynikający z braku woli inwestycyjnej przez rządy Polski, jak i niewytłumaczalną awersję PGZ do ekspansji w produkcję cywilną, która jest dla PGZ jednak niezbędna do podtrzymania swojego militarnego potencjału przemysłowego. Inaczej PGZ będzie dalej zamykać, albo zwijać fabryki do produkcji przemysłowej starego, niemodernizowanego i nierozwijanego sprzętu i broni z gorącą potrzebą zakupów nowych technologii i licencji. ----- Nie będę się rozpisywał o przemyśle. Na podsumowanie powyższego interesującego artykułu i mojego przydługiego nudzenia pod nim, to mogę tylko zaznaczyć słuszność angielskiego powiedzenia "great minds think alike". Niezależnie czy jesteś Amerykaninem z USA czy Polakiem ze Szwecji, to te rachunki i słupki się zawsze mniej więcej zgadzać będą. W USA na pewno zwracają uwagę na to, lecz MON w budżecie nawet na 2.1% PKB dosyć niedofinansowany do tych wymaganych 4% dla Polski, o których nawet sam prezydent Trump przypominał. Pozostaje więc pytanie, czy ktoś w Polsce, zajmujący stanowiska decyzyjne, też zwraca na to uwagę?

polak
piątek, 15 listopada 2019, 23:54

nie zwraca nikt na to uwagi

werte
czwartek, 14 listopada 2019, 17:13

Polska nie ma wygrać kolejnej wojny tylko być mięsem rzuconym niedźwiedziowi na pożarcie. Ze szczególnym uwzględnieniem rozbrojonej ludności cywilnej. Dbają o to wszystkie kolejne rządy ponoć niepodległej Polski. Zachód zgodzi się na odbudowę rosyjskiej strefy interesów w imię swoich interesów. Widać to po polityce (w tym militarnej) w naszym regionie i analizach które są prezentowane. Żadna analiza polska czy amerykańska nie zakłada sukcesów w walce z Rosją, a eksperci kłócą się jedynie o czas klęski czy liczymy go na dni czy tygodnie. Mamy kolejny raz w historii podobnie jak Krym być po niedługim czasie - i nowych oczywiście wolnych i legalnych wyborach oraz nowej władzy - podarowani Moskwie przez sojuszników w zamian za święty spokój i biznesy w Rosji. Zatem wg tej logiki kto będzie tracił kasę na inwestycje w armię? Za pieniądze z 2% PKB kupujemy jedynie polityczne poparcie - głównie USA - a nie realną zdolność do obrony. Jakiekolwiek finalne zakupy które i tak są obarczone latami bezsensownych analiz są niemal zawsze przykładem najgorszego z możliwych wyboru utrwalającego naszą zależność tak od sił sojuszniczych jak i zagranicznego przemysłu.

aby
czwartek, 14 listopada 2019, 16:23

Esencja myślenia z UW, tyle czołgów trzeba, aby utworzyć tyralierę na danej szerokości natarcia, a plan zamyka się w godzinie i azymucie ataku. Skoro tyle czasu Pan poświęcił na te wyliczenia niech znajdzie Pan chęć i policzy ile ludzi trzeba do obłożenia tego wszystkiego z zapleczem. Sumując najważniejszą aktualnie sprawą jest Wyszkolenie BDOBRE (na każdym poziomie) kadry oficerskiej + łączność + sprzęt i w takiej kolejności. Proszę przeanalizować konflikt na Ukrainie pokazuje jak braki kadrowe i brak wyszkolenia powodował rozbrajanie poddziałów zmechanizowanych przez garstkę ludzi z kałaszami. Co do zapędów sprzętowych to może zacznijmy od łączności bo mało osób sobie zdaje sprawę iż Radiostacje w leosiach są niemiecki, Himarsiki będą miały hamerykańską, a roski oraz reszta własną, czyli komunikacja miedzy nimi cyfrowa jest jak se maila wyślą do siebie bo inaczej analog.

Oszołom
czwartek, 14 listopada 2019, 14:05

Ales sie rozpisal... Kto to czyta? Wymog nato jest 2 proc. Pkb myliwce moga doslac kraje ue ale armia ladowa to priorytet i obrona opl. Na wszystko nas nie stac

provincjal
czwartek, 14 listopada 2019, 13:53

Niestety, to pukanie od dna, tak, byłem w wojsku, 2 i 3 miesiące i trochę liznąłem fachowości i "sprytu" tzw. wojskowych, po demoralizującym rozkładzie etycznym, technicznym i organizacyjnym tzw. Polskiej Armii stwierdzam, że jest coraz gorzej, nie rozumiem jak można nie podejmować decyzji np. w sprawie uzbrojenia, zgoda nie ma strategii, ale jakaś podstawowa obronna zawsze musi być, czy do obrony potrzeba f 35 albo okręty podwodne, vide II WŚ, MARAZM I TĘPOTA ALBO celowe rozwalanie wojska, nie wiem co gorsze ?

Lincoln
czwartek, 14 listopada 2019, 13:21

Bardzo ciekawa wypowiedź

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama