Reklama

Przeciwlotnicza Pilica w "Tarczy Polski" [ANALIZA]

18 listopada 2018, 11:25
550_800_crop__p0li58_ca84ce7892a3b3b34e67dbac18aee237
Fot. PGZ

Niedawne podpisanie aneksu w sprawie rozpoczęcia produkcji zestawów Pilica jest dobrą okazją do omówienia sposobu działania tego systemu. Żeby dokonać jednak właściwej oceny, konieczne jest zestawienie kilku (czasem sprzecznych) obszarów, takich jak spełnienie przez niego stawianych w wojsku wymagań, wpięcie w cały system dowodzenia i ochrony obszaru powietrznego, niezbędne jest nawet wzięcie pod uwagę uwarunkowań gospodarczo-ekonomicznych.

Sam PSR-A Pilica można uznać za efekt połączonych wymagań Szefostwa Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (wcześniej Szefostwa Wojsk OPL MON) i gruntownej analizy przeprowadzonej przez specjalistów z zakresu techniki plot. Wojskowej Akademii Technicznej (WAT). W wyniku ich współpracy w 2006 roku powstały wstępne założenia, a w 2007 roku zapoczątkowano prace badawczo-rozwojowe dofinansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w latach 2008-2009, a następnie (już jako PSR-A Pilica) w ramach XII Konkursu Projektów Rozwojowych. Natomiast w 2011 roku nadzór nad realizacją i dofinansowanie przejęło Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Już w 2010 roku wstępnie zakończono prace badawcze demonstratora technologii Aparatury Wspomagania Procesu Kierowania Ogniem tego systemu oraz utworzono konsorcjum. Liderem został  Wydziału Mechatroniki i Lotnictwa WAT (WMiL WAT ) a dodatkowo w skład weszły Zakłady Mechaniczne Tarnów  S.A. (ZMT) i Bumar Sp. z o.o.

Z czasem liderem zostały ZMT, a do nowego konsorcjum dołączyli inni  wykonawcy/poddostawcy, jak m.in. PCO S.A., CRW Telesystem-Mesko Sp. z o.o., Prexer Sp. z o.o., Transbit Sp. z o.o., PIT-RADWAR S.A., WZŁ nr 2 S.A. czy Jelcz Sp. z o.o.

W Programie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 przewidziano zakup do 2019 roku sześciu baterii systemu Pilica w ramach programu operacyjnego „Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa”.

W 2012 roku ZMT zawarło z Ministerstwem Skarbu Państwa umowę na „Wdrożenie do produkcji seryjnej PSR-A Pilica", współfinansowaną przez Ministerstwo Gospodarki (w ramach programu operacyjnego – Innowacyjna gospodarka).

Kolejno w 2014 roku ukończono badania demonstratora technologii Przeciwlotniczego Zestawu Rakietowo-Artyleryjskiego (PZRA) ZUR-23-2SP Jodek-SP, a w Inspektoracie Uzbrojenia MON (IU MON) zakończono fazę analityczno-koncepcyjną nowego systemu.

Pod koniec 2015 roku z kolei zakończono badania zakładowe PSR-A Pilica, co umożliwiło dokonanie jego oceny przez MON. M.in. strzelano z armat do imitatorów celów powietrznych typu ICP-1/ICP-R (o prędkości lotu do 395 m/s) oraz wykrywano i naprowadzano uzbrojenie na aparat Szogun, wchodzący w skład systemu Vermin. Testom poddano też Stanowisko Dowodzenia (SD) oraz proponowany system przekazywania danych w baterii (w tym współpracę z radiolokatorem Soła).

W 2016 roku IU powołał specjalną komisję do weryfikacji oceny zgodności i celowości realizacji tego projektu, a następnie Zespół Sterujący z IU przyjął i zatwierdził Projekt Wykonawczy na PSR-A Pilica. Oznaczało to rozpoczęcie produkcji i dostaw sześciu kompletnych baterii (6 stanowisk dowodzenia, 36 jednostek ogniowych, 6 stacji radiolokacyjnych, oraz ok. 60 pojazdów), rozłożony na lata 2019-2022. W ramach aneksu do I fazy umowy, wprowadzono zapisy o zastosowaniu alternatywnych rozwiązań w zakresie stacji radiolokacyjnej, systemu teleinformatycznego oraz funkcjonalności samej jednostki ogniowej. 

W ten sposób krótko można przedstawić historię powstania nowego systemu przeciwlotniczego bardzo krótkiego zasięgu (VSHORAD), który docelowo ma zapewnić obronę dla baz wchodzących w skład Polskich Sił Powietrznych. Może też zapewnić osłonę dla np. baz logistycznych, stanowisk dowodzenia, czy nawet walczących pododdziałów rodzajów wojsk.

Jako zintegrowana całość zapewnia on dozorowanie przestrzeni powietrznej, wykrywanie i śledzenie różnych obiektów powietrznych (również w specjalnych  dla nich uwarunkowaniach technicznych), czy osłonę własnych maszyn lądujących lub startujących z ochranianych lotnisk. Jest zdolny do zwalczania mikro- i mini- BSP, samolotów i śmigłowców i pocisków manewrujących, ale również wybranych celów naziemnych. Odpowiednio rozstawiony pojedynczy system może bronić nawet do 350 km2 obszaru.

Opis konstrukcji

Docelowo zakłada się, że w skład pojedynczej baterii systemu wchodzić będzie sześć jednostek ogniowych, połączonych sieciocentrycznym systemem dowodzenia i kierowania ogniem. Każde taka jednostka ogniowa jest modułem autonomicznym i automatycznym zarazem, zbudowanym w oparciu o PZRA ZUR-23-2SP Jodek. Dodatkowo, w każdej baterii znajdą się wybrane ciągniki artyleryjskie zestawu, SD, stacja radiolokacyjna oraz po dwa pojazdy transportowe i amunicyjne.

image
Fot. ZM Tarnów

Na jednostce ogniowej zainstalowano zmodyfikowane, podwójnie sprzężone 23 mm armaty automatyczne sprzęgnięte z dwoma wyrzutniami przeciwlotniczych pocisków rakietowych. Specjalna jednostka ogniowa rakiet wyposażona została w najnowszą elektronikę, w której konstrukcji uwzględniono możliwość zamiany rakiet Grom na Piorun. Wyposażono ją też w dwie butle z czynnikiem chłodzącym głowice tych pocisków.

Rakieta Grom ma zasięg od 500 do 5000 metrów i wysokości zwalczania celów od 10 do 3500 metrów (od 10 do 2500 metrów dla samolotów odrzutowych). Na kursie zbliżeniowym można za jej pomocą zwalczać cele lecące z prędkością 360 m/s, a oddalające się z prędkością 320 m/s. Prawdopodobieństwo rażenia bez zakłóceń wynosi 0,6 (0,4 z zakłóceniami).

Piorun jest bardzo głęboką modernizacją Groma, a przeznaczony jest do zwalczania śmigłowców, samolotów i rakiet skrzydlatych znajdujących się na pułapach od 10 do ok. 4 000 metrów oraz w odległości od 500 do ponad 6 000 metrów. Na kursie zbliżeniowym można za jego pomocą zwalczać cele lecące z prędkością 400 m/s, a oddalające się z prędkością 320 m/s.

W rakietach Piorun dzięki zastosowaniu nowo opracowanych fotodiod i metod detekcji uzyskano wielokrotnie zwiększoną zdolność wykrywania celów. Zapewnia to o ponad dwa razy zwiększenie zasięgu wykrycia i rażenia celu. Zasięg lotu sterowanego przekracza 6000 metrów, a wyższa czułość detektorów, nowa metoda ich chłodzenia oraz optymalizacja algorytmów sterowania rakiety czy zmodyfikowanie jej paliwa dała właśnie takie rezultaty. Wzrosła też precyzja trafienia – badania potwierdziły bezpośrednie trafienie szybkiego  celu o długości 1000 mm i średnicy 60 mm podczas strzelania na maksymalnym zasięgu. Dodatkowo zwiększono odporność na zakłócenia termalne i zastosowano laserowy czujnik zbliżeniowy.

Same uzbrojenie artyleryjskie zapewnia szybkostrzelność teoretyczną 2000 strz./min. i prowadzenie skutecznego ognia na maksymalnym zasięgu do 2500 metrów.

Jednym z ważniejszych elementów jednostki ogniowej jest sterownik bezpieczeństwa, czyli autonomiczne urządzenie elektroniczne, odpowiadające za kontrolę całego uzbrojenia. Zapewnia on komunikację z modułem sterowania pociskami rakietowymi i nadzoruje procedury ich użycia oraz prowadzenie ognia z armat. W trybie zdalnym wspólnie z komputerem systemu kierowania ogniem nadzoruje całe uzbrojenie, a w trybie awaryjnym (np. uszkodzenie komputera) odbiera dane z klawiatury celownika CP-1SP i generuje komendy sterujące obwodami uzbrojenia. Jest on również zabezpieczony przed nieautoryzowanym użyciem (wewnętrznie wbudowany immobilizer) oraz ma obwody zabezpieczające przed przypadkowym oddaniem strzału.

image
Fot. ZM Tarnów

Konstrukcja jednostki ogniowej również zapewnia prowadzenie ognia w trybie manualnym/awaryjnym tylko z wykorzystaniem kolimatorowego celownika programowalnego CP-1SP. W jego skład wchodzi impulsowy dalmierz laserowy o zasięgu 8000 metrów, 12-kanałowy odbiornik nawigacyjny GPS, on sam współpracuje z systemem automatyzacji dowodzenia obroną przeciwlotniczą Rega (lub innym adekwatnym systemem).

Na wchodzącej w jego skład półprzezroczystej płytce są wyświetlane dane informujące o stanie pocisku rakietowego i stolika startowego oraz piktogramy o obiektach znajdujących się w polu widzenia celowniczego.

Jest on dodatkowo wyposażony w celownik rakursowy (maksymalna prędkość celu dla kąta wyprzedzenia na dużym pierścieniu może dochodzić do 150 m/s, na małym zaś do 60 m/s w odległości do 1000 metrów).

Efektywne prowadzenie ognia uzyskuje się dzięki zamontowanej głowicy optoelektronicznej GOS-1 Aurora oraz systemowi kierowania ogniem z autotrackerem i systemem IFF. Właściwe pozycjonowanie zapewnia odbiornik systemu nawigacji satelitarnej GPS HGST-T. W głowicy optoelektronicznej zastosowano kamerę termowizyjną KMW-1 Teja (z chłodzonymi detektorami matrycowymi i pracującą w zakresie 3÷5µm), kamerę TV i dalmierz laserowy.

Na wypracowanie właściwej decyzji do otwarcia ognia wypływają dane uzyskane z systemów zobrazowania sytuacji powietrznej w rejonie działania, napływające komendy kierowania ogniem, informacje o statusie danego stanowiska ogniowego oraz posiadanej amunicji.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że zamocowanie dodatkowej elektroniki i zestawu rakiet wymusiło dokonanie zmian konstrukcyjnych związanych z wytrzymałością podwozia oryginalnego ZU-23-2 (nie dostosowanego pierwotnie do takich modyfikacji).

Dodatkowo, w skład jednostki ogniowej może wchodzić przenośna konsola zdalnego sterowania (lub komputer obsługi zdalnej) ustawiona na trójnogu. Jest ona z nią połączona  za pomocą światłowodu (maksymalna odległość wynosi do 100 metrów). Konsola taka daje możliwość sterowania zestawu, co zasadniczo wpływa na stopień ochrony jego bezpośredniej obsługi.

Pojedynczy system ogniowy jest holowany za pomocą samochodu ciężarowego Jelcz 442.32 lub innej ciężarówki w układzie 4x4. Taka sam typ jest w zasadzie przewidziany jako pojazd transportowy i amunicyjny. W skład jednostki ogniowej wchodzi radar kierowania ogniem.

image
Fot. ZM Tarnów

SD zainstalowano w 15-stopowym kontenerze, wykorzystuje ono elektromagnetycznie izolowaną kabinę roboczą przystosowaną do przetwarzania informacji niejawnych. SD zapewnia wymianę informacji z systemem dowodzenia i kierowania walką szczebla nadrzędnego, dowodzenie podległymi systemami walki, monitorowanie ich aktualnego stanu i realizowanych działań.

Jego kabina jest klimatyzowana i wyposażona w dwa równoległe, analogiczne stanowiska operatorskie (z pulpitami AC-16IP-01). Jedno zajmuje dowódca baterii, drugie operator systemu, na którego ekranie LCD wyświetlane jest zobrazowanie sytuacji taktycznej w oparciu o dane z radiolokatora. Na SD zamontowano szerokopasmową radiostację cyfrową, taką jak np. proponowana R-450C (pracuje w sieci TDMA i współpracuje z łączem transmisji danych standardu Link 11 oraz ma możliwość wprowadzenia Link-16) i routery RP-110. Zapewnia to kompatybilność z układami dowodzenia i obrony przeciwlotniczej NATO. Sama konfiguracja i wyposażenie kabiny SD mogą ulec zmianie, zgodnie z życzeniem zamawiającego. Dodatkowo SD może zostać wyposażone w automatycznie rozwijany i zwijany maszt antenowy o wysokości 15÷17 metrów.

Sam kontener przewożony jest przez samochód ciężarowy Jelcz 442.32.

W skład rozszerzonego systemu łączności wchodzą podsystemy bezprzewodowe - radiowe i wykorzystujące światłowód. Zapewniają one przesył danych do elementów składowych baterii na odległość do 5000 metrów. Sam system jest odporny na zakłócania, niezawodny w działaniu i zapewnia przesył danych cyfrowych i fonicznych.

Poszczególne jednostki ogniowe mogą mieć własne radiostacje (R-450C lub inne), a automatyczne routery pozwalają na „przełączanie” połączeń pomiędzy wszystkimi aktualnie podpiętymi środkami łączności. Jako rezerwowy środek łączności proponuje się nadal niezawodny telefoniczny polowy kabel lekki (PKL).

Oczywiście, do takiej konfiguracji systemu można też włączać i inne moduły (np. Regę), tak by rozszerzyć same możliwości systemu, ale i wpiąć go w szerszy system zadaniowy zintegrowanej obrony powietrznej kraju.

Dla zapewnienia wymaganej wysokiej mobilności taktyczno-operacyjnej systemu, jego SD i współpracującą stację radiolokacyjną można transportować eksploatowanymi w PSP średnimi samolotami C-130E Hercules, a jednostki ogniowe lekkimi C-295M.

Próba oceny systemu i uwarunkowań jego powstania

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że to właśnie MON wybrało kaliber 23 mm dla części artyleryjskie zestawu, pomimo prowadzonych prawie równoległych prac nad ZSSP-35 Hydra, w którym wykorzystano 35 mm armatę automatyczną Oerlikon KDA, produkowaną na licencji w naszym kraju.

Przyczyn takiego stanu rzeczy było zapewne kilka. Zaliczyć do nich możemy posiadanie dużych zapasów 23 mm amunicji, doskonałą znajomość samego systemu artyleryjskiego (jego konstrukcji i warunków eksploatacji), czy udane już sprzężenie go z pociskami rakietowymi Grom (a w następstwie i Piorun).

Ponadto system taki jest bardziej mobilny taktyczno-operacyjnie niż Hydra, ma mniejsze rozmiary i masę i niższy odrzut. Konstrukcja Pilicy pozwala też na zamontowanie na niej głowicy optoelektronicznej zdolnej do wykrywania, śledzenia i naprowadzania uzbrojenia (daje nam to pojedynczy kanał celowania, zwielokrotniony większą liczbą pojedynczych, autonomicznych jednostek ogniowych w każdej baterii). Same niewielkie rozmiary ułatwiają przy tym proces maskowania jednostki ogniowej w różnych obszarach, a koszt produkcji, pozyskania i eksploatacji jest też niższy niż zestawu z 35 mm armatą.

Ponadto poszczególne komponenty czy rozwiązania z niego mogą być z łatwością zaadaptowane do innych, przyszłościowych systemów artyleryjsko-rakietowych bliskiego zasięgu, a on sam nadal zachowuje możliwość dalszego rozwoju.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden istotny argument - ponieważ zestaw ZU-23-2 i jego rozwojowe odmiany są bardzo rozpowszechnione na świecie, można więc liczyć na pewne możliwości eksportowe lub modernizacje prowadzone na rzecz wielu armii. Trzeba jednak brać pod uwagę silną konkurencję ze wschodu z proponowanymi tam podobnymi rozwiązaniami modernizacyjnymi.

Również istotnym jest fakt, że system ten w prawie 95% wykorzystuje krajowe rozwiązania opracowane dla niego lub adoptowane z innych rozwiązań.

Jeszcze jednym z pozytywnych wyników prac na Pilicą było utworzenie w 2012 roku w ZMT Centrum Badawczo-Rozwojowego, które to obecnie uczestniczy w realizacji i innych projektów, a stale podnosząc swoje możliwości niewątpliwie przyczynia się do pozyskiwania przez wojsko nowoczesnych rozwiązań.   

Jednak trzeba zauważyć, że pomimo iż wszystkie stanowiska ogniowe mogą zdalnie naprowadzać się w trybie automatycznym na jeden cel lub na różne, w zależności od przyznanych im stref dozoru, to decyzja o ostatecznym otwarciu ognia należy do człowieka, co jest z jednej strony elementem krytycznym systemu, a z drugiej ogranicza jego czas reakcji.

Choć armaty traktowane są jako środek ogniowy uzupełniający, to zastosowany w nich kaliber 23 mm wprowadza jednak wiele ograniczeń. Trudno jest bowiem przy tak małej amunicji zwiększyć jej skuteczność w niszczeniu/obezwładnianiu różnych celów, a dodatkowo zastosować różne metody jej programowania i naprowadzania.

Same jednostki ogniowe są przy tym zestawami w zasadzie odkrytymi, wrażliwymi na zmienne/trudne warunki atmosferyczne panujące np. w miejscach ich eksploatacji (szczególnie chodzi tu o elementy elektroniczne i optoelektroniczne). Samą autonomiczność ogranicza też niewielka jednostka ognia dostępna na pojedynczym stanowisku.   

image
Fot. ZM Tarnów

I na koniec warte odnotowania jest to, że pomimo że system kierowania ogniem, wymiany danych czy wykrywania jest stosunkowo nowoczesny i modułowy w budowie, to przy perspektywicznej chęci zamiany uzbrojenia (np. na działko laserowe) zastosowanie obecnej konfiguracji z ZU-23-2 raczej nie jest właściwym rozwiązaniem.

Wraz z PSR-A Pilica wojsko powinno zakupić dedykowany dla niego nowoczesny system szkolno-treningowy (tak by zmniejszyć koszty szkolenia i szybkość zużycia poszczególnych komponentów składowych).

Podsumowanie

Na przydatność PSR-A Pilica wpływa wiele czynników, ale o jego efektywności zadecyduje wpięcie go w kompleksowy system obrony powietrznej, którego jak na razie (pomimo wieloletnich zapowiedzi) nie ma. Zastosowane w nim rozwiązania i sposoby ich efektywnego wykorzystania są z reguły nowoczesne (czego niestety nie można powiedzieć o uzbrojeniu artyleryjskim). Sama perspektywa dalszej modyfikacji jest przy tym również ograniczona wyborem takiej a nie innej konstrukcji wyjściowej. Wojsko wprowadzając do eksploatacji ten sprzęt powinno dogłębnie opracować taktykę jego użycia ze szczególnym uwzględnieniem obecnych i przyszłych możliwości jakie dają nowoczesne systemy uderzenia z powietrza. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 94
olo77wawa
czwartek, 13 grudnia 2018, 10:17

A od kiedy w DG RSZ jest Szefostwo Wojsk Obrony Przeciwlotniczej????

realista
poniedziałek, 3 grudnia 2018, 18:05

Śmiem wątpić w skuteczność tego cuda skoro dwie sprzężone ze osobą armaty 23 mm są zamontowane na tej samej podstawie co układ celowniczy i drgania podczas strzelania na pewno przenoszą się na układ celowniczy dodatkowo cała elektronika wystawiona na działanie czynników atmosferycznych wg. mnie to ukryta dotacja dla ZM Tarnów zresztą jak większość zakupów w przestarzałej polskiej zbrojeniówce.

say69mat
poniedziałek, 26 listopada 2018, 12:27

Kolejna kwestia, jakim cudem nie opracowano w oparciu o armatę kal 23mm systemu wieży dla bwp. Wieży zintegrowanej z ppk pociskiem plot oraz granatnikiem automatycznym. Gdzie elewacja armaty powalałaby niszczyć cele powietrzne. W ten sposób można by było wykorzystać posiadane BWP-1 jako nośniki tego typu uzbrojenia służącego wzmocnieniu potencjału wojsk obrony terytorialnej.

say69mat
poniedziałek, 26 listopada 2018, 00:44

@Roman ... W trakcie wojny w południowym Libanie 2006 roku systemy artyleryjskie opl na wyposażeniu IDF. Okazały całkowicie nieskuteczne wobec ataków rakietowych Hezbollahu ostrzeliwującego północne rejony Izraela. Co więcej, wystrzelona amunicja przeciwlotnicza generowała straty wśród ludności cywilnej. I tyli na temat skuteczności armatek ZU23-2 jako elementu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Tak na marginesie, jako efektor CRAM Izrael wykorzystywał systemy artyleryjskie M168, czyli napędowe M61 Vulcan, osadzone na transporterach M113 plus FiM92 Stinker. W efekcie strat wśród ludności cywilnej, opracowano system Iron Dome, oparty wyłącznie na pociskach rakietowych. Stąd, budowa systemu powiatowej obrony przxeciwlotniczej opartej na systemach PILICA jest raczej kiepskim pomysłem. Negatywnie zweryfikowanym przez rzeczywistość, w warunkach konfliktu zbrojnego.

qaz
niedziela, 25 listopada 2018, 13:51

Tak naprawdę do osłony baz to się nie nadaje ze względu na małą skuteczność amunicji działek, kalibra to i tak nie zestrzeli, a jak nad bazami pojawią się drony, to większe na wyższym pułapie. Jako system przewoźny do działania na polu walki Pilica się zupełnie nie nadaje, bo zestaw zostanie zniszczony zanim uda się go rozstawić, a to właśnie tam będą latały taktyczne bsl na niższym pułapie, czyli takie Orlany, na które szkoda uzbrojenia rakietowego. Do zwalczania tych zagrożeń dla jednostek lekkich powinien być zamontowany na lekkim nośniku samobieżnym napędowy wielkokalibrowy karabin maszynowy lub działko kal. 20 mm z systemem naprowadzania. Natomiast dla jednostek zmechanizowanych rakietowo artyleryjski Rosomak z 1 działkiem kal 35 mm, a dla jednostek ciężkich powrót do koncepcji Loary, czyli 2 działka kal 35 mm, ale z dodanym uzbrojeniem rakietowym. Wówczas jednostki w polu miałby rzeczywistą osłonę przed zagrożeniami na niskim pułapie. Natomiast do osłony baz trzeba minimum 35 mm i nie odkrytej lawety, ale czegoś co może czuwać wiele dni niezależnie od warunków atmosferycznych. Nie na darmo wiele państwa adaptuje rozwiązania wywodzące się z zastosowań morskich. Też mamy stworzoną już wieżę morską z armatą 35 mm, po modyfikacji zamontować ją nawet na przewoźnej naczepie i użyć do ochrony baz z amunicją programowalną, natomiast piorunom żeby nadawały się lepiej do zwalczania nisko lecących kalibrów trzeba dać jak największy horyzont obserwacji i zamontować na podnoszonych kolumnach, już wyniesienie 4 metry da dobre efekty, nie mówiąc już o zamontowaniu zestawów na wyższych budynkach, tak aby zasięgu nie ograniczały ich drzewa. Oczywiście trzeba powrócić do koncepcji stworzenia takiego Pioruna max, czyli tego PK-6. Skoro głowica i system naprowadzania jest taki dobry to powinien być w pełni wykorzystany, bo z tego co wiadomo to teraz ograniczeniem są parametry przestrzenne pocisku, a tego ze względu na jego wymiary nie da się już zmienić. Wówczas taki Poprad wreszcie miałby odpowiednie uzbrojenie. Stworzenie takiego pocisku to ułamki procent wartości programu Wisła, a efekty byłyby naprawdę spore. No ale wolimy wydawać miliardy u obcych niż stworzyć coś u siebie, czy już nawet dostosować coś obcego (vide uśmiercenie Homara).

DF
niedziela, 25 listopada 2018, 13:32

Idealne rozwiązanie do ochrony bezpośredniego zaplecza frontu, wrażliwych obiektów, pułapek na powietrzną broń niskopułapową, do działań opóźniających podczas dekoncentracji

Orontes
niedziela, 25 listopada 2018, 10:38

Bardzo dobry zestaw jak na polskie możliwości

Napoleon
piątek, 23 listopada 2018, 21:46

@czepialski, tak to jest na forum. Walka z wiatrakami :( . Albo precyzyjniej z durakami.

max
piątek, 23 listopada 2018, 20:54

czy oni tam w MON zdają sobie sprawę, że się ośmieszają tym systemem.

czepialski
piątek, 23 listopada 2018, 00:05

A to ciekawe kompletny ignorant, który nie przyjmuje do siebie wiedzy a i informacji dostarczanych w formie nagrań wideo nagranych przez własnych towarzyszy. Myślę, że masz kłopot nie tylko ze zrozumieniem wzorów, ale i racjonalnej argumentacji i to następny kłopot o czytaniu ze zrozumieniem nie wspomnę. Na tych oficjalnych filmach publikowanych w rosyjskiej telewizji (czyżby kłamali) wszystko jak na dłoni widać, co warte jest Wasze wspaniałe urządzenie drgawki monitorów, całej konsoli, rozrzut, brak stabilizacji dział, brak zestrzeleń celów to tylko mały wycinek, jaki nagrania ukazują no chyba, że to taka zmyła, co by konkurencja nie podrobiła tego dzieła. Ale co tu dyskutować z człowiekiem, który nie potrafi pomnożyć i podzielić ułamków i wyciągnąć z tego poprawnych wniosków to i geometrii i parametrów FOV i IFOV nie zrozumie tyle w temacie odpowiedzi.

4 chorąży
czwartek, 22 listopada 2018, 21:15

@czepialski Znowu dyskutujecie o możliwościach Pancyra posiadając wiedzę zaczerpniętą z filmików "Youtube", jeżeli uważasz, ze morska i lądowa wersja Pancyra to to samo, to faktycznie nie mamy o czym mówić, odsyłam do Technika i Wojsko nr. 11/2018 r. str. 52. A jeżeli o skuteczności Pancyra dowiedziałeś się z rzeczonego artykuły, nie pogłębiając jej w jakikolwiek inny sposób, to podwójnie gratuluję ignorancji. W końcu na pytanie skąd wiecie co widać przez kanał optyczny Pancyra - odpowiedzieliście: to co na filmiku z "Youtube"

czepialski
czwartek, 22 listopada 2018, 17:23

małe sprostowanie 12 rakiet nie 6

czepialski
czwartek, 22 listopada 2018, 15:26

Panie „say69mat” po pierwsze już Extern panu wyjaśniał „ reszta kabli miedzianych np. te do serwomotorów jest ekranowana i umasiona, tak, więc powodzenia w zakłócaniu.” A klatka Faradaya to nic innego jak ekranowanie, metalowa obudowa z uziemieniem to rzeczona klatka, czyli nic innego jak ekranowanie. Po drugie ja z panem nie polemizuje na temat sensowności lub jego brak użycia ZU-23 tylko z pańskim tezami dotyczącymi Krasuchy i zakłócaniu Pilicy lub jego zestawu. Po trzecie porównanie Polski do Izraela ha jak USA będzie nas wspierać, co rocznymi miliardowymi dotacjami to również bym chciał kopułę. Co prawda Izrael powierzchniowo to takie nasze Mazowsze, więc nie wiem czy USA na całą Polskę będzie stać. Po czwarte przekonywanie czy argumentowanie przekonanego do amunicji programowalnej, czyli o większym kalibrze np. 35mm mija się z celem. Ale jak napisał „Bender” „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.” Po piąte pańskie Kasztany to nic innego jak morska wersje Pancyra. Po szóste o skuteczności Pancyrów już się dowiedzieliśmy z artykułu Komandora, polecam przejrzeć oficjalne filmiki o nim to może coś się wyjaśni jak 'pierdylion' Pancyrów nie potrafi zestrzelić z działek imitatora celów. I na koniec to nie moja rola oceniać przydatność Pilicy ja czepiam się dwóch pańskich wpisów i tyle. Ale co by podkręcić dyskusję, jak by się przyjrzeć Pilicy toż to nic innego jak rozproszona wersja Pancyra jest radar (z większym zasięgiem 40km) są działa 12 sztuk są rakiety 6 sztuk (no tu mniejszy zasięg i mniej) jest kanał optyczny wielokrotny każde działo osobny. Co jest lepsze do ochrony stałych obiektów oto jest pytanie nie podejmuje się na nie odpowiedzieć pozdrawiam.

Zbulwersowany podatnik
czwartek, 22 listopada 2018, 15:21

Gdyby uzupełnić to o działka 35mm (Hydra) to wraz z wymianą Pioruna na PK6 (kiedyś tam i o ile to nastąpi) to mamy całkiem sensowny zestaw.

Roman
czwartek, 22 listopada 2018, 14:20

Najbardziej zainteresowało mnie zdanie, że "Odpowiednio rozstawiony pojedynczy system może bronić nawet do 350 km2 obszaru." Przekładając to na nieco bardziej prowincjonalne myślenie oznacza, że 2 lub 3 pojedyncze systemy Pilica są w stanie bronić przed atakiem z powietrza z małych wysokości teren prawie każdego powiatu w Polsce. Czyli stosunkowo niewielkim nakładem kosztów można stworzyć powiatowy system plot, który mógłby być z powodzeniem obsługiwany przez żołnierzy WOT. W Polsce mamy chyba 380 powiatów, a więc "odpowiednio rozmieszczone" 1000 jednostek Pilicy stworzyłoby szczelny parasol przeciwlotniczy, przeciwdronowy nad całym krajem.

raaex
czwartek, 22 listopada 2018, 13:34

Tylko po co ? Skoro jest licencja na armatę 35mm to po co ładować się w armate 23mm z lat 60-tych. Debilizm. Właśnie nakarmiliśmy raka ZM Tarnów miliardem. Związkowcy są happy, żołnierz nie. Pozdrawiam z pewnej dzielnicy Gliwic. Łabędy .... my też potrafimy ciągnąć kasę z MON i KBN. Po SMW Gdynia jesteśmy vicemistrzami.

say69mat
czwartek, 22 listopada 2018, 11:58

Drogi Panie 'czepialski', rzeczona klatka faradaya, jest w sumie kuszącą alternatywą. Kuszącą dla naszego przemysłu zbrojeniowego. Tym bardziej, że WP to 444 zestawy do modernizacji, armia Indii planuje modernizację 800 zestawów ZU23-2. Dalej Libia to rynek obejmujący 450 zestawów. Estonia to 189 sztuk, nota bene pozyskanych od Izraela. Wenezuela, to potencjalny rynek na 300 egzemplarzy. Grecja, to circa 506 postenerdowskich armatek. Mozambik ... 150, Myanamar ... 380, Wietnam, Kambodża, Irak. Uff ... pozostają do wyjaśnienia dwie kwestie. Skoro Izrael dysponował znacznymi zasobami zdobycznych zestawów artyleryjskich ZU23-2. I potencjałem modernizacyjnym generowanym przez przemysł zbrojeniowy. Skoro dysponuje samobieżnymi zestawami Machbet. Jakim to cudem decyduje się na gruntowną przebudowę koncepcji obrony ludności cywilnej i instalacji krytycznej. Poprzez budowę systemu defensywnego VSHORAD i SHORAD, w oparciu o system rakietowy Iron Dome??? Dalej, obecnie US Army w oparciu o izraelskie doświadczenia buduje defensywny system CRAM w oparciu o system wyrzutni MML. Rozwiązanie analogiczne do wykorzystanego przy konstrukcji sytemu Iron Dome. Dalej jakim to cudem, pomimo wieloletnich doświadczeń Rosja, zdecydowanie odeszła od uzbrojenia artyleryjskiego opartego o kaliber 23mm wykorzystywanego w systemach aa. Na rzecz systemów artyleryjskich opartych o kaliber 30 mm??? Dalej jakim cudem zestawem obronnym ostatniej szansy, broniącym wyrzutni pocisków balistycznych jest lądowa wersja systemu Kortik/CWIS Kasztan, a nie zestaw 'pierdyliona' armatek ZU 23-2??? Stąd pojawia się istotna wątpliwość, czy system oparty na sześciu armatkach 23 milimetry, jako ten zestaw ostatniej szansy, jest rozwiązaniem wprost proporcjonalnym do potencjału zagrożeń??? Zagrożeń wynikających z uwarunkowań teatru działań wojennych, czyli destrukcyjnego potencjału arsenałów sił zbrojnych naszego regionu??? Czy jest odpowiednikiem rzeczonej klatki faradya, mającej chronić nasz przemysł obronny i uwiarygadniać jego ofertę biznesową???

Extern
środa, 21 listopada 2018, 20:00

@say69mat Przede wszystkim zapomnijmy że jakikolwiek samolot lub śmigłowiec pojawi się w zasięgu Pilicy (chyba że zabłądzi). Tak jak Amerykanie nie latali zwykłymi samolotami nad Bagdadem mimo że tam były jeszcze działka na korbkę, to tym bardziej nikt nie pośle świadomie zwykłego samolotu w zasięg takiego automatycznego systemu. To system do strzelania do pocisków, bomb, robotów. Dlatego najważniejsza w nim jest precyzja i szybkość reakcji. Efektory ma takie sobie, ale elektronikę pierwsza klasa. Aż się prosi aby tę drogą elektronikę doczepić do czegoś lepszego. No zobaczymy, może w kolejnej wersji.

czepialski
środa, 21 listopada 2018, 16:52

Panie „say69mat” po pierwsze odniosłem wrażenie że ta troska raczej szła w kierunku ośmieszenia Pilicy a wyszło jak to mawia Devian jak zwykle. Po drugie porównuje pan gołe ZU-23 do armaty ze sterowaniem i wykrywaniem radarowym oraz w podczerwieni w paśmie 8 mikrometrów którego zakłócić nie można (no chyba że schowa się za szybę :) ). Po trzecie propagacja fal elektromagnetycznych na tym forum już powinna być dobrze znana i chyba nie trzeba tego tłumaczyć zasada horyzontu tu też ma zastosowanie z małym wyjątkiem dla fal krótkich. Po czwarte jeszcze w FR taki się nie narodził co by światłowody zakłócił z 300 km Krasuchą. Po piąte Soła póki co na Krasuchę jest odporna no chyba że zacznie latać. Po szóste mam nadzieje że o klatce Faradaya pan słyszał więc na Krasuchę i nie tylko Pilica się zabezpieczyła co by jakimś cudem zakłócenia dotarły. I na koniec to ja miałem nadzieje na jakieś nowinki bo może czegoś nie wiem a edukacje skończyłem dość dawno pozdrawia.

bender
środa, 21 listopada 2018, 15:55

Ciekawe, że jedne z najbardziej zagorzałych dyskusji zawsze toczą się przy okazji artykułów o Pilicy. To pewnie dlatego, że wielu z komentujących dokonuje porównania ze znanym ich z poligonów systemem ZU 23-2, od którego Pilica przejęła jeden z efektorów i fizyczne podobieństwo. Tymczasem oprócz działka 23 mm wszystko inne, łącznie z podwoziem zestawu, zdalnym sterowaniem, dodanym efektorem rakietowym i integracją z systemem kierowania OPL jest nowe. Widzę tu zatroskane głosy martwiące się o brak zadaszenia dla elektroniki. Bez obaw, wystarczy, że opakowanie spełnia wymagania dla IP66 (gdzie IP oznacza Ingress Protection, a nie Internet Protocol) i wszystko jest bezpieczne. Sprawdźcie normę PN-EN 60529:2003. Kolega say69mat mówi, że Jankesi pobili Irak mimo, że Irak miał ZU i ZSU. Ale przecież rosyjskie i irackie działka 23 ani nie były główną linią obrony, ani nie były sieciocentryczne, ani nie korzystały z pasywnych detektorów jak Pilica. Amerykanie zwykle latali poza ich zasięgiem, bo wyłączyli irakijczykom wyższe piętra OPL, a Wild Weasels utrudniały korzystanie z jakichkolwiek zestawów radarowych. Nadal zdarzyło się kilka wypadków, gdy amerykańskie helikoptery padły łupem działek 23 mm. Prawidłowo postawione pytanie powinno więc brzmieć: jak wyglądała efektywność 23 mm w porównaniu do innych irackich efektorów. A że Rosjanie nie korzystają z 23 mm? Wybrali inna drogę w czasach, gdy sieciocentryczność była tematem Si-Fi, zdecydowali się na inne efektory i inne rozwiązania jak Panyr. Które zresztą nie działąją zgodnie z oczekiwaniami, vide artkuł na Defence24 i dyskusja pod nim: https://www.defence24.pl/pancyry-strzelaja-do-ptakow-zamiast-do-dronow-rosja-odpowiada-cenzura (przy okazji uprasza się nie karmić tamtejszego trola). Osobiście też widzę przewagę programowalnej amunicji 35 mm i wolałbym Hydrę od Pilicy, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Zwłaszcza, że kompletnie złe to nie jest.

WojtekMat
środa, 21 listopada 2018, 12:24

"posiadanie dużych zapasów 23 mm amunicji, doskonałą znajomość samego systemu" Strach pomysleć co się stanie kiedy w jakimś magazynie MON odkryje zapasy lanc i szabel kawaleryjskich. .. A tak na poważnie : zwalczanie małych BSL amunicją kontaktową to idiotyzm. Trzeba wystrzelać cały magazynek a i tak nie ma gwarancji że takiego drona sią trafi (bo to musi być trafienie bezpośrednie) . No i gdzieś te pociski polecą i w końcu w coś (niekoniecznie pożądany cel) trafią. Odpada więc użycie w terenie zurbanizowanym. Najlepsza do zwalczania BSL jest programowalna amunicja rozpryskowa, a tej na 22 mm nie ma i nie będzie. Kolejne pieniądze wyrzucone w błoto tylko dlatego "że nasz przemysł to potrafi".

say69mat
środa, 21 listopada 2018, 12:06

@czepialski: Nie jestem w stanie określić na ten przykład stopnia odporności na zakłócenia stacji radiolokacyjnej SOŁA, stąd stawiam problem. Biorąc za punkt odniesienia efektywność systemów aa opartych na koncepcji armatek 23 mm z okresu Operacji Desert Storm. Dalej biorąc pod uwagę istotny postęp technologiczny jaki się dokonał w dziedzinie uzbrojenia i technologii generującej zakłócenia pracy pasywnych i aktywnych systemów detekcji i naprowadzania od czasów operacji Desert Storm. Stąd, jeżeli dysponuje Pan wiedzą teoretyczną, to może Pan rozwiać wątpliwości na temat odporności systemu PILICA na oddziaływanie wszelkiego typu uzbrojenia emitującego zakłócenia systemów opl. Tak na marginesie, czy Rosjanie wykorzystują jakąkolwiek miarą systemy artyleryjskie ZU-23-2 do obrony bezpośredniej silosów v/s mobilnych systemów balistycznych???

czepialski
środa, 21 listopada 2018, 11:15

Szanowny „say69mat” ostatnie pańskie komentarze delikatnie mówiąc coś w nich nie tak. Może oświecił by pan tu nas w jaki sposób fale elektromagnetyczne o długości metrów i centymetrów miałaby zakłócić fale o długości mikrometrów płynącą w szklanej rurce lub pasywne kamery termowizyjne pracujące w paśmie 3 lub 8 mikrometrów albo dalmierz laserowy pracujący w paśmie 1 mikrometra z odległości 300 km.

kuchartek
środa, 21 listopada 2018, 10:43

A ile kosztuje jeden ZU-23 -2 bez dodatków. Czy te sławne Gromy to wersja jaką przechwycili i zapewne rozpracowali ruskie po wojence w 2008 w Gruzji. I jeszcze tylko jedno pytanie . Jakim prawem "ich umiłowany" przekazał 108 rakiet Grom ( ??? ile kpl. zestawów ) do Gruzji i kto za to płacił. Tak mnie naszło , może ktoś umie sensownie odpowiedzieć ?.

MajorMajor
środa, 21 listopada 2018, 10:41

Ok. Można się smiać z Kormorana, z armaty "z klocków", niewidzialnych śmigłowców etc. ale wyobrazcie sobie, że w razie "W" bedziemy tym musieli wojować, a stado 460 baranów wraz z rodzinami będzie siedziało za granicą i śledziło sytuację na ekranach laptopów, bo takie są plany ewakuacji polskich elit. Zresztą całe złoto już jest za granicą. Mnie nie jest do śmiechu...

niki
środa, 21 listopada 2018, 09:59

Mamy sporo zapasów amunicji 23 mm i to wielki atut bo jakby przyszła wojna to będzie to najważniejsze. Owszem amunicja 35 programowalna daje o wiele większe szanse na zestrzelenie szczególnie na dłuższych dystansach ale czy ktoś zadał sobie trud i policzył ile kosztuje taka amunicja a nie mamy jej prawie w ogóle? Jeden pocisk (zwykły) do armatki 30 mm (Bucmaster) to koszt 1000-1200 zł a do programowalna 35 mm pewnie kilka razy więcej. Za jeden taki można kupić całą skrzynkę amo do 23 mm.

CEB
wtorek, 20 listopada 2018, 20:58

Śmiech na sali kaczkobiji zamontowali dwie rury i już cud techniki . I to zeżarło tyle kasy i czasu . Uzbrojenie WP to żenada jest gożej niż w 1939 , a z historii nikt wniosków niewyciąga ...

Okręcik
wtorek, 20 listopada 2018, 19:53

Czy w szybkości zajmowania stanowiska i gotowości ogniowej, nie byłby szybszy jednoczłonowy pojazd - uzbrojenie na transporterze, wozie?Kluczowe są tu zajęcie stanowiska, a następnie jego zmiana, aby nie dać się nakryć ogniem odwetowym. No i ani słowa o testach i skuteczności ognia. Wszak chodzi nie o to, aby sobie postrzelać tylko aby zniszczyć cel.

say69mat
wtorek, 20 listopada 2018, 19:21

@Extern ... próbuję zrozumieć najsłabsze ogniwa systemu, skoro w trakcie operacji Desert Storm na wyposażeniu Irackiej armii systemów ZU-23-2 oraz ZSU-23-4 było ... skolko ugodno. I staram się zrozumieć zależność pomiędzy poziomem nasycenia teatru działań wojennych danym typem uzbrojenia i jego niską efektywnością. Przecież niebo nad Bagdadem w trakcie nalotów wyglądało jak warszawska Praga w Sylwestra. Szacunkowe dane mówią o liczbie 3000 dział przeciwlotniczych broniących stolicy Iraku. Wreszcie, dlaczego w armii FR system ZU-23-2 służy głównie do niszczenia celów lądowych, a nie jako typowy efektor obrony przeciwlotniczej???

ryszard56
wtorek, 20 listopada 2018, 17:49

system bardzo slaby na druga wojne światowa to ok ,a gdzie zabudowa ,żeby deszcz na glowę sie nie lal i zimno nie doskwieralo i ta cena ,za kilka lat jak sie zmieni wladza bedzie nastepna afera

Extern
wtorek, 20 listopada 2018, 16:23

@say69mat Tyle że Pilica celuje kanałem optoelektronicznym a wszystkie długie przewody pomiędzy wozem dowodzenia a stanowiskami są na światłowodach, reszta kabli miedzianych np. te do serwomotorów jest ekranowana i umasiona, tak więc powodzenia w zakłócaniu.

Ręce i nogi się uginają
wtorek, 20 listopada 2018, 12:44

Ilość 6 egz. Czyli wystarczająca by pokazać na defiladzie w Warszawie :) Bo przecież coś takiego w takiej ilości niczego i nikogo nie obroni :)

say69mat
wtorek, 20 listopada 2018, 10:25

Mam pewną wątpliwość, czy system artyleryjsko - rakietowy PILICA dysponuje certyfikatem odnośnie odporności na działanie w zakresie niskich i wysokich temperatur. Czyli, w zakresie krytycznych temperatur spotykanych na naszym globie -50/+45 stopni Celsjusza. Dalej, czy testowano sprawność i odporność sytemu na oddziałanie spektrum uzbrojenia emitującego impuls elektromagnetyczny oraz zakłócenia emitowane przez systemy zakłócające typu 'Krasucha'??? Zasięg rzeczonej 'Krasuchy' to - w zależności od wersji - plus minus 250 -300 km.

Zz
poniedziałek, 19 listopada 2018, 22:39

Typowy zlom z PGZ ...

Extern
poniedziałek, 19 listopada 2018, 22:27

@lsd Bo to jest system stacjonarny do osłony stacjonarnych obiektów. Nie potrzebuje mobilności bo lotnisko się nie przemieszcza zbyt szybko. ADMINI proszę przywróćcie forum w postaci drzewa, obecna forma forum jest do niczego, to nie księga gości tu się komentuje wypowiedzi innych komentujących a nie tylko artykuł.

Niedowiary
poniedziałek, 19 listopada 2018, 22:01

Poza Polska armia z takich cudów techniki na picupach korzystają rebelianci w Syrii i Jemenie czyli mamy rynek zbytu;)

Jordan
poniedziałek, 19 listopada 2018, 21:53

1) nie efektywne działko rodem z poprzedniej epoki. (można je oferować Afryce) 2) absorbuje w obsłudze zbyt wielu żołnierzy (załoga większa niż w czołgu lub w szyłce) 3) podobno w magazynach składowane są TEGO olbrzymie ilości, po co powielać to co już mamy! 4) w dalszym ciągu ZERO automatyki (podam tylko przykład przeładowania magazynków- do każdego magazynka przypisany jeden żołnierz - absurd) 5) efektor transportowany na tzw, taczce - ŚMIECH ... i można tak wymieniać w nieskończoność!

-CB-
poniedziałek, 19 listopada 2018, 21:30

@L11 - skoro to taki zajefajny system i można go replikować, to dlaczego tych 35 mm ciągle nie mamy? Przecież licencję na działko kupiliśmy już wieki temu.

Achilles
poniedziałek, 19 listopada 2018, 18:02

Podobno US Nawi wyraziło zainteresowanie zakupem tego postsowieckiego sprzętu na swoje najnowsze lotniskowce;) w zamian za Fort Trump

sal
poniedziałek, 19 listopada 2018, 16:19

Zawsze zastanawiają mnie te lamenty nad 23 mm. Czy przypadkiem nie jest tak, że Pilica to po prostu najniższy poziom obrony przeciwlotniczej? Taki sprzęt, który od biedy podczepimy pod Żuka z OSP lub helikopterem wojsku wrzuci na dach wieżowca. Taka obrona ostatniej szansy. Czy nie jest też tak, że armata 35 mm to jest na odrobinę wyższym piętrze OP? I tam też przewidziana jest Noteć z Popradem? Dla mnie jako laika wydaje się to sensowne, ale oczywiście mogę się mylić...

olo
poniedziałek, 19 listopada 2018, 15:46

Ma zalety jako sprzęt przeciwdronowy. jest też skuteczny do wielu celów lądowych a przy tym tani w eksploatacji. Grunt by rozwijać równolegle system 35 mm oraz coś większego albo w oparciu o S-60 albo nową armatę. Systemy artyleryjskie oprócz oczywistych ograniczeń mają jednak wiele zalet w tym dużą odporność na zakłócenia no i wielozadaniowość. Oczywiście o ich skuteczności w ogromnej części decyduje wyszkolenie załóg oraz taktyka. Bardzo ważne jest też rozpoznanie sytuacji powietrznej, które raczej nie powinno opierać się o lornetkę:) Pewne elementy tego rodzaju sprzętu powinny trafiać do wojsk rezerwowych, a brak odpowiednich tego typu formacji. największym problemem jak na wojsko zawodowe jest liczna obsługa tego typu broni przy poważnym ograniczeniu możliwości. Koszt utrzymania zawodowych żołnierzy powoduje, że trzeba się zastanawiać nad liczebnością tego typu sprzętu a właśnie od liczebności zależy jego skuteczność. I tu pojawia się paradoks trudny do rozwiązania.

wrwer
poniedziałek, 19 listopada 2018, 15:20

Na przystawkę może być, ale teraz czekamy na danie główne, czyli 35-ątke.

autor komentarza
poniedziałek, 19 listopada 2018, 13:20

Jest jedno, zasadnicze pytanie, na które nigdzie nie widzę odpowiedzi. Czy Zu-23, będące bazą tego systemu, zostaną wyprodukowane od podstaw, czy wzięte z magazynu (mamy tego podobno kilkaset sztuk) i tylko oklejone elektroniką i rakietami. Jeśli z magazynu, to nawet bym zrozumiał, że była potrzeba, to po taniości zagospodarowano to co jest. Ale jeśli Pilica ma być produkowana od podstaw, to ręce opadają.

MAX13
poniedziałek, 19 listopada 2018, 13:10

@Kocham PL robi się nie tylko ciągnione a nawet bez kołowe rozstawiane dźwigiem z platform TIR np. Niemcy poszukaj SKYSHIELD, MANTIS, itd. A z dyszlem jest tyle że wystarczy powiedzieć SZWAJCARIA, AUSTRIA, RUMUNIA, TURCJA, WIELKA BRYTANIA, wymieniać by można więcej ale po co ignorantów i tak się nie przekona wiedzą lepiej.

Czu
poniedziałek, 19 listopada 2018, 12:52

Szykujemy sie na ll w.ś ? Archaiczna pukawka obslugiwana przez 5 chłopa !!!

dsgdfhg
poniedziałek, 19 listopada 2018, 12:30

Na przystawkę może być, ale teraz czekamy na danie główne, czyli 35-ątke.

jan
poniedziałek, 19 listopada 2018, 12:12

no to mamy "wspaniałości" i znów kasa w błoto.....niestety

lsd
poniedziałek, 19 listopada 2018, 11:44

Dlaczego to coś nie jest na podwoziu bwp lub innego pojazdu? Po co to ciągać za pojazdem i tracić czas na jego przygotowanie do walki? Szkoda iż Loara nie jest dalej rozwijana.

mc.
poniedziałek, 19 listopada 2018, 11:43

Dla "specjalistów" - jeśli wam się wydaje, że jakiś żołnierz będzie siedział kilka godzin za działkiem i czekał na "wroga" to chyba nie rozumiecie idei tego urządzenia. System jest automatyczny, radary wskazują cel i dopiero w tym momencie żołnierz wkracza do akcji (choćby, żeby przeładować magazynki). Dla kolegi, który proponuje zwiększenie magazynków... stań przy tym działku i spróbuj załadować SZYBKO magazynek - a potem się wypowiadaj.

Gonzo
poniedziałek, 19 listopada 2018, 11:16

Ponoć Pilica może zestrzelić Iskandera w ostatniej fazie lotu tuż po trafieniu w cel.

lowca
poniedziałek, 19 listopada 2018, 11:15

Ale mi pilica, strzelalem z takiej broni na poligonie w Wicku, w latach 70 tych, to nic innego jak Zenitnaja Ustanowka 23 millimetrowa /ZSU 23-2/, dodano trochę jakoweś niby elektroniki, ale kto i do czego będzie tym strzelał. Chyba polowania na kaczki, w tym chyba byłaby dobra.

L11
poniedziałek, 19 listopada 2018, 10:57

co wy ludzie pitolicie... to jest najniższa warstwa systemu obrony plot, zautomatyzowana, z możliwością rozbudowy i elastycznością rozstawu, do stosowania na tyłach a nie na linii frontu. Osłona balistyczna? wystarczy ją wkopać, co tu ma się nie podobać? Zastosowany system można replikować przekładając na inne rozwiązania (choćby te 35mm). Drony to obecnie jedno z większych wyzwań (!), wystarczy spojrzeć na wojnę w Syrii, a z czasem ich efektywność i liczba będzie się tylko zwiększać. Wyobraźmy sobie 100 dronów typu Warmate walących na lotnisko w jednym momencie. Czym chcielibyście je strącić jeśli nie taką Pilicą?

Marek
poniedziałek, 19 listopada 2018, 10:38

@Kocham PL Kto w 21 wieku robi zestawy ciągnione? Hmmm na przykład Rheinmetall Air Defence jak i wielu innych?

Extern
poniedziałek, 19 listopada 2018, 10:21

Co wy się tak martwicie o tego żołnierza na dyżurze na tym krzesełku? Przecież to jest tylko opcja awaryjna na wypadek gdyby stracono połączenie z wozem dowodzenia i trzeba było obsłużyć stanowisko manualnie. Normalnie nikt tam przecież nie będzie siedział. A obłożenie tego stanowiska jakąś obudową tylko zwiększyło by masę i szansę na wykrycie tego w jakiś krzakach.

Rzyt
poniedziałek, 19 listopada 2018, 08:19

Warto by ympel przeszkolic w obsłudze tego... To może mi 35 tak szybko nie wyląduje z desantem o 17.25 poprzedzonego bombardowaniem z SU, kalibr, Iskandera, MIG i TU...ale my mamy pylyce i HMS BOLKO oraz Gawrono-Slazaka-coś tam vel strach na wróble. Nie rozumiem... Jak można nam mówić, że Rosja to nasze śmiertelne zagrożenie a armię tworzyć tak jakby miała się szykować do obrony przed boko haram i mscicielami z delty nigru?!!??

SAS
poniedziałek, 19 listopada 2018, 05:17

Pytanie ile etatów zawodowych przeciwlotników zajmie ten nonsensowny system obrony, czy tyle samo co Wisła czy więcej?

say69mat
poniedziałek, 19 listopada 2018, 04:22

System przeciwlotniczy Skyshield/Mantis złożony z sześciu automatycznych stanowisk artyleryjskich obsługuje 4 żołnierzy. Ilu żołnierzy potrzeba do obsługi systemu przeciwlotniczego PILICA??? Złożonego z sześciu stanowisk artyleryjskich ZU23-2 plus infrastruktury systemu rozpoznania i kierowania ogniem??? Jeżeli do obsługi jednego stanowiska artyleryjskiego potrzeba dwóch operatorów ;)))

Maciek
poniedziałek, 19 listopada 2018, 00:29

Że niby wojsko wybrało te 23mm? Czyli kto? Jakieś stare pierniki wychowane jeszcze przez sowietów. To mi przypomina podobna historię z UK. Tam "wojsko" zdecydowało, że żołnierze nie mogą mieć broni automatycznej, bo będą marnować amunicję (!!!). Pogląd jeszcze z okresu IIwśw. I tak angole zdecydowali się wyposażyć swoją armię w automatyczne karabiny w latach 80tych.

TREND
poniedziałek, 19 listopada 2018, 00:26

A gdzie obiecane przez Antka ... Homar, 1000 dronów , śmigłowce DLA KOMANDOSÓW ,ORKA , KRUK ,NAREW,OBRONA T. ITP......KTOŚ TO PRZECIEŻ OBIECAŁ I CO?...?

Erda
niedziela, 18 listopada 2018, 23:18

Cieszmy się że nie kupili zestawów z wkmb albo miotajacych kamienie za 10mld. Do wszytkich tak piejacych z zachwytu nad tym złomem za ciezkie pieniadze: opamietajcie się mamy XXI wiek......kaliber 35 rządzi amunicja programowalna to podstawa. Powstają zestawy oparte na laserach a wy ciągle w epoce kamienia łupanego. Co tego że te zestawy produkowane są w kraju jak do niczego się nie nadają? Zasięg armat 2.5 km? To są jaja i jeszcze trzeba trafić bezposrednio w cel!. Kpiny i tyle ale Kaśka poszła. Kolejny bezlroduktywny zakup odfajkowany.

iras
niedziela, 18 listopada 2018, 23:08

max - Nie wiedziałem, że w 1959 roku tak popularne były dalmierze laserowe, kamery termowizyjne i odbiorniki GPS. O kolorowych płaskich ekranach komputerów nie wspomnę. A Leo 2 to konstrukcja z II wojny, bo przecież jest tam tylko trochę przerobiony MG 42.

marian
niedziela, 18 listopada 2018, 22:49

@Kocham PL "Ludzie, kto w 21 wieku robi zestawy ciągnione" - USA?

Wafel
niedziela, 18 listopada 2018, 22:44

Argument o zapasach amunicji jest głupi. Skoro głównym efektorem ma być Piorun, to jest już rozwiązanie z samymi rakietami i to o wiele tańsze. Jeśli zależy nam na artylerii lufowej, to 35 KDA z amunicją programowalną jest bez porównania lepszą opcją. Drożej? Oczywiśćie, lecz kałachy, t-72, BWP-1, Mi-2 czy Su-22 też są tańsze....

kulawy_laik
niedziela, 18 listopada 2018, 22:41

Pilica w takiej postaci jak postoi 2 dni w deszczu to się będzie nadawać do wymiany tej wspaniałej "elektroniki".... 23mm się nadaje na kaczki i drony.

KKK
niedziela, 18 listopada 2018, 22:01

Jak zawsze cała armia ludzi, którym wydaje się, że są ekspertami w danej dziedzinie. To wojsko zdecydowało jaki ma być kaliber. Przemysł przygotowany jest i był już kilka lat temu na oba kalibry. W tym wszystkim ciekawym jest, że nikt nie mówi o rodzaju stacji radiolokacyjnej która ma podawać wstępne dane o celach dla dział i Gromów. Czym spowodowana jest ta tajemnica????

w
niedziela, 18 listopada 2018, 21:56

ile lat to trwało ?? Inni w tym czasie opracowuja i wdrazaja własne systemy przeciwlotnicze dalekiego zasiegu. Niedługo powinnismy obchodzic HUCZNIE 20 lat zakupu licencji na KDA. A prace dalej trwają ale nie poparte analizami i studiami w MON nie maja szans na zakończenie w ciagu kolejnych 25 lat

taki jeden
niedziela, 18 listopada 2018, 21:46

Zdecydowanie oceniam ten produkt na minus. Kolejny raz MON wykazał się totalnym brakiem wyobrazni. Świat idzie naprzód, a my tkwimy w latach PRLu lub postPRLu. 1. Argument, że wybieramy 23mm bo mamy duże zapasy amunicji jest idiotyczny. Że na świecie jest dużo kalibru 23mm, więc mamy możliwość sprzedaży tego badziewia za granicę, jest równie bezsensowny, bo ta zagranica już przechodzi na 30-35mm i amunicję programowalną, a Rosja i tak sprzeda to czarnym ludom 2-3 razy taniej niż my. 2. Grom to już przestarzały system, Pilica nieco lepsza, ale świat ma już podobne pociski o zasięgu ca 8-10km a nie tylko 6. 3. Podejmując takie decyzje, jakby nie było b. ważne, powinno się patrzeć na to czym przeciwnik będzie dysponował za 10-20 lat i co wówczas będzie nam niezbędne. 4. MON chyba zapomniał, że świat wyposaża swoje śmigłowce w pociski kierowane powietrze-ziemia o zasięgu 2 razy większym niż Grom i 3-4 razy większym niż działka 23mm. 5. Jeżeli już zdecydowano o tym rachitycznym kalibrze i starociach Grom, to czy nie można by było posadowić tego ustrojstwa na jakieś platformie typu Jelcz a nie ciągnąć, rozkładać i składać co bardzo ogranicza manewrowość (o ile wcześniej nie będzie zniszczona). No i ta "gigatyczna" ilość 6 baterii (36 j.o.) jest powalająca ! Mówiąc obiektywnie i realnie, powinno ich być co najmniej 5 razy tyle, a może i znacznie więcej. No ale po co ? Przecież kapelani mogą strącać przeciwnika kropidłami.

JASIO co marzy trzeźwo
niedziela, 18 listopada 2018, 21:46

reaktywować ZSU-57-2....posadowić je na na podwoziach typu LPG -Regina wykonywane w Stalowej Woli...i będą uniwersalne systemy od Opl ,wsparcia wojsk lądowych , niszczenia lekkiego pancerza i umocnień , ochrony infrastruktury miast ,infrastruktury specjalnej itp ....lub na bogato skopiować działo "acht acht" założyć mu automat posadowić je na czteroosiowym podwoziu typu TATRA lub podwozie T-72 ubrać to w elektronikę i dowodzenie jaką ma Pilica ..i też będzie uniwersalny moduł do wszystkiego

Jim Beam
niedziela, 18 listopada 2018, 21:35

"Na SD zamontowano szerokopasmową radiostację cyfrową, taką jak np. proponowana R-450C (pracuje w sieci TDMA i współpracuje z łączem transmisji danych standardu Link 11 oraz ma możliwość wprowadzenia Link-16) i routery RP-110. Zapewnia to kompatybilność z układami dowodzenia i obrony przeciwlotniczej NATO". Poniżej parę z wielu uwag dotyczących artykułu: 1. Czy była przeprowadzona implementacja i walidacja protokołu Link 11B w systemie kierowania walką PILICY ? 2. Kompatybilność z układami dowodzenia i obrony przeciwlotniczej NATO - pierwszy raz słyszę o układach dowodzenia i obrony przeciwlotniczej NATO, może chodzi o system np. NATINAMDS. Ponadto proponuję zastosowanie wyrażenia interoperacyjność zamiast kompatybilność. 3. Jako rezerwowy środek łączności proponuje się nadal niezawodny telefoniczny polowy kabel lekki (PKL) - raczej kabel to nie środek łączności ale element infrastruktury przewodowego systemu łączności.

Stary Grzyb
niedziela, 18 listopada 2018, 20:53

Sześć baterii, razem 36 jednostek ogniowych? Czegoś uzbrojonego w 2 działka 23 mm (toż "Szyłka" miała 4) i 2 rakiety VSHORAD? Czegoś holowanego i rozstawianego na stanowiskach ogniowych? Czegoś nieosłoniętego, gdzie operator i elektronika w trakcie dyżuru bojowego mokną sobie na deszczu, marzną na mrozie, wiaterek ich przewiewa, śnieżek obsypuje, o jakiejkolwiek osłonie balistycznej nie wspominając? I to wszystko dlatego, że są duże zapasy amunicji 23 mm, a sama konstrukcja i obsługa armat 23 mm znana wojsku, z czasów słusznie minionych zresztą? To tak na poważnie, w aspirującym do roli co najmniej regionalnej kraju europejskim?

Mg
niedziela, 18 listopada 2018, 20:25

Czyli krótko mówiąc - jak będzie padać, to jesteśmy bezbronni. A poza tym jaki problem zaprojektować większe magazynki i dodać 2 Gromy/Pioruny?

iras
niedziela, 18 listopada 2018, 20:19

Co Wy z tą fabryczną zabudową Pilicy? W internetach setki filmików jak to ludzie spędzają mroźne, lub deszczowe noce pod starą pałatką i wełnianym kocem, a żołnierz ma kilku godzin na dupie nie wytrzymać? Będzie mu zimno to przynajmniej nie zaśnie ;) Kożuchów już w magazynach nie ma? Chyba podstawowym wyposażeniem żołnierza jest kilkanaście metrów paracordu, i jakiś tarp w kolorach dopasowanych do sytuacji? Ale przecież wojsko tego nie dało, to skąd ma to żołnierz mieć :(

zap
niedziela, 18 listopada 2018, 19:25

@jozek czasem jest lepiej milczeć, by się nie rozczarować, tak a propos kożuchów i elektroniki

kuchartek
niedziela, 18 listopada 2018, 18:56

Podsumowaniu trzeba było być bardziej rzetelnym i porównać Zu-23-2 z Hydrą. Wydaje mi się że artykuł wybitnie sponsorowany. Pilica to porażka , przeżytek jeśli chodzi o kaliber i osiągi. Zakup tego czegoś świadczy o dyletanctwie decydentów. Więcej , świadczy o krótkowzroczności i przedkładaniu doraźnych interesów przemysłu nad bezpieczeństwo państwa i skutecznością armii. Te zapasy amunicji wraz z zestawami należy przekazać np. do WOT , przydadzą się do neutralizacji grup "zielonych ludzików". Nie wojsk operacyjnych. Żenada.

czepialski
niedziela, 18 listopada 2018, 18:25

Tak Szanowny „ Tanio „ zacznie się jestem zwolennikiem 35mm z wielu powodów a jednym z nich jest to, że w tym kalibrze występuje amunicja programowalna. Jak wynika z symulacji matematycznych przeprowadzonych, jeśli dobrze pamiętam 2012 roku skuteczność na poziomie 0,9 uzyskuje się, przy co najmniej dwukrotnie mniejszym zużyciu amunicji. A o dystansie powyżej 4000m nie wspomnę gdzie operują BSL, do których nie warto grzać z GROMÓW. Powyższe uwagi nie oznaczają, że temat 23mm należy zaorać wręcz przeciwnie myślę, że powinny się wzajemnie uzupełniać.

MAZU
niedziela, 18 listopada 2018, 18:25

Bardzo dobry początek. System można rozwijać i modernizować. W mojej ocenie najlepiej by działał w układzie "semi auto" czyli dwie PILICE połączone przewodowo z wozem (500 m dalej) dowodzenia gdzie w klimatyzowanym wnętrzu siedzi dwóch operatorów. Do tego radar pasywny i gra gitara. Produkować, produkować i jeszcze raz produkować. Amen

UvJungingen
niedziela, 18 listopada 2018, 17:50

żal, że to się dzieje w sercu Europy w XXI wieku

Sssssss
niedziela, 18 listopada 2018, 17:15

Przyjęcie kalibru 23 zamiast 35 jest według mnie bardzo dużym błędem bardzo ograniczającym możliwości. Przykładowo 23 jest bardzo marna w zwalczaniu dronów. Wymaga bezpośredniego trafienia drona pociskiem ze względu na dostępną amunicję. Do 35 jest amunicja programowalna rozcalająca się na chmurę "śrutu", to o wiele skuteczniejsze na drony plus ma trochę większy zasięg. Kaliber 23 jest trochę za mały by był sens robić tego typu amunicję. To samo tyczy się zwalczania pocisków manewrujących czy skrzydlatych, 23 jest mało sensowna w użyciu na nie, bardzo małe prawdopodobieństwo trafienia i krótki czas przebywania celu w zasięgu 23. Dla mnie nie wykorzystywanie licencji na 35 jest dużym błędem. Możemy zbudować bardzo skuteczny system artylerysko-rakietowy bardzo krótkiego zasięgu a pilica na 23 taka nie jest.

Sorry taki mamy klimat...
niedziela, 18 listopada 2018, 16:37

Coś jak szabla ułańska w II WS. Ale ma być dobre bo nasze, przez nas wykonane jak powiedział klasyk. Miejmy tylko nadzieję że to nie nasze ostatnie słowo...

Kocham PL
niedziela, 18 listopada 2018, 15:41

Ludzie, kto w 21 wieku robi zestawy ciągnione, chyba tylko bojownicy ISS na bliski wschodzie. Poza tym 23 milimetrowe działka są niewystarczające, zarówno pod względem siły ognia jak i donośności. Czy my naprawdę nie mamy kreatywnych inżynierów, którzy zbudowaliby coś własnego, ewentualnie wykorzystującego najnowsze technologie?

Sylwester
niedziela, 18 listopada 2018, 15:37

Minister Macierewicz znowu mial racje...brawo dla niego

ccc
niedziela, 18 listopada 2018, 14:54

"Pilica" jest trochę lepsza od mojej myśliwskiej dwururki !

Taka prawda
niedziela, 18 listopada 2018, 14:53

Zawsze jak czytam o wynalazku zwanym "Pilica" to ogarnia mnie pusty i niestety bezmyślny śmiech ..... na myśl o wyrzuconych w przysłowiowe błoto pieniądzach aby ratować miejsca pracy dla swoich w nierentownych i przestarzałych zakładach produkcyjnych z grupy PGZ.

Harry 2
niedziela, 18 listopada 2018, 14:48

Lotniska i inne ważne obiekty powinny być chronione armatami co najmniej 35mm z pociskami programowalnymi. Kolumny wojsk powinny być chronione takimi samymi armatami ale muszą być mobilne, "strzelać z marszu". Pilica 2x23mm do ochrony mniej ważnych obiektów. Wyposażanie wojska w armaty ciągnione powinno należeć już raczej do historii. Jeżeli ktoś mówi o dużych kosztach pozyskiwania/utrzymania droższego sprzętu to przypominam, że skutki przegranego konfliktu zbrojnego będą większe.

max
niedziela, 18 listopada 2018, 14:27

Wyrzucone pieniądze w błoto. Starocie, działa rodem z ZSRR z 1959 roku. Co z armatami 35 mm, na które Polska przecież kupiła licencje od Oerlikona@

smiley
niedziela, 18 listopada 2018, 14:23

Ktos mi wytlumaczy jak ma ta bron zastapic zolnierza z rakieta na ramieniu? Calkowicie zbedny sprzet. Strata czasu. I brak wyobrazni. Nie jest tajemnica ze potrzeba nam cos w rodzaju phalanx do 20-40mm szybkostrzelna z możliwością zestrzelenia pociskow, rakiet dronow. Cos co zabezpieczy okręt i obiekt na ladzie. Ze potrzeba rakiet conajmniej średniego zasięgu. Jaja sobie robią. Pilica beda zabezpieczać co?

MI6
niedziela, 18 listopada 2018, 14:14

i tak bedzie wyglądać nasza armia niestety, zamiast nowoczesnego uzbrojenia bedzie poradziecki ZUR, zmodernizowany t72, Mi24, Sokół, stare BWP , za to będziemy mieli IBCS ...

ed
niedziela, 18 listopada 2018, 14:00

Brak samobieżności i brak ilości 36x50szt. Prawie ja w 39roku, tylko kuni brak do zaprzęgu.

kołalsky
niedziela, 18 listopada 2018, 13:49

Współczuję operatorowi obsługującemu ten sprzęt w minusowych temperaturach .

Paweł P.
niedziela, 18 listopada 2018, 13:38

Jako moduł, podoba mi się – elementy, zawsze można zmodernizować, dołożyć – zdjąć – jak chcemy... Na plus.

JÓZEK uzupełnia
niedziela, 18 listopada 2018, 13:37

mamy "cuś" na miarę"misia" cieszy że mamy i jakoś ewoluuje do przodu.....jeszcze żeby toto było w "zamkniętej skorupie" ....Czy systemu nie można zabudować na wzór "morskiego Wróbla"...np lekką konstrukcją z laminatu i włókna węglowego ( pogadać z Lubawą a towarzystwo coś fajnego wykroi i to z kamuflażem)... czy mamy wojsko tylko do działań wiosenno-letnich bo jak mawiał rzecznik prasowy ćwiczeń Anakonda 18 warunki pogodowe nie sprzyjają by prowadzić działania operacyjno-szkoleniowe ...więc żołnierz-operator w czasie działań jesienno-zimowych podczas dyżuru bojowego który może trwać i trwać da radę czy BHP mu na to pozwoli podczas manualnego sterowania systemem bo np "mróz zamrozi całą elektronikę i będą błędne wskazania ze stanowiska kierowania albo wcale ich nie będzie i trzeba będzie podejść do sprawy ze sterowaniem ręcznym bezpośrednio ze stanowiska ogniowego a tu śnieg będzie zasypywał ekran sterujący lub deszcz lub szadź ją wyłączy .. ...nasuwa się pytanie opierając się oświadczeniem rzecznika prasowego ćwiczeń Anakonda 18 czy BHP żołnierzowi mu na to nie pozwoli ....czy może żołnierzowi da się kożuch ala "stróż nocny" z podbiciem z baranicy i filcowe walonki i papaje na głowę oraz dwupalcowe rękawice by mógł nimi operować na ekranie ....czy może jest tajne porozumienie że wojnę prowadzimy tylko w okresie letnim bo już wiosną to niekoniecznie bo są deszcze i roztopy i podmokły grunt i pojazdy moga nie dotrzeć na "ring" a jesienią i zimą to na pewno bo może się posypać dużo L4 .. tak pytam gwoli ciekawostki i prawdy o "dzisiejszym Wojsku Polskim "

Tonio
niedziela, 18 listopada 2018, 13:10

Zaraz będzie bitwa w komentarzach o kaliber. System generalnie jest nowoczesny i co ważne Polski. Każdy kolejny będzie lepszy od tego. Cześć zapomnina, że to obrony całego nieba potrzeba systemów różnej klasy. Strzelanie do dronow przez patrioty jest kosztowne. Wrogie samoloty będą baly się zejść poniżej 5000m bo tam na nie będą czekały gromy/pioruny, 23mm i 35mm. Po wyżej tego patrioty i narew (mam nadzieję) oraz nasze f-16. Ważne, ze również powyżej 5000m do uderzenia na cele lądowe używa się innego uzbrojenia. Żeby trafić ptrzebne jest uzbrojenie precyzyjne. Trafienie w cokolwiek tanią bombą z tej wysokości graniczy z cudem. Z tego artykułu wynika, że nie mamy problemów z radiolokacja, elektroniką i automatyzacja. Naszym problemem są efektory.

anakonda
niedziela, 18 listopada 2018, 13:05

mam nadzieje ze najnowsza modernizacja pilicy uwzgledni stworzenie zabudowy dla strzelca co znacznie polepszy jego warunki pracy a jeszcze nastepma aktualizacja podepnie modół do systemu tak aby automatycznie wycelowywał w sledzony obiekt a odpalenie nastepowało z punktu dowodzenia .

Mobilny
niedziela, 18 listopada 2018, 12:59

I bardzo dobrze. Proponował bym tylko zwiększenie ilości pozyskanych baterii lecz już w wersji 35 mm i rakietami typu Piorun oraz pozyskanie i wdrożenie w końcu Narwi. OPL jest najważniejsza. Bez niej zakup samolotów wielozadaniowych nie ma większego sensu.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama