Prowokacyjne działania Chin zatrzymają zwrot USA ku Azji?

9 maja 2016, 11:53
Xi Jinping
Fot. en.kremlin.ru
Reklama

Jak ocenili amerykańscy dziennikarze "Washington Post", zachowanie Chin na Morzu Południowochińskim może osłabić wpływy Stanów Zjednoczonych w regionie i doprowadzić do zatrzymania zwrotu USA ku Azji (czyli filar polityki zagranicznej obecnego prezydenta Baracka Obamy). 

- Chiński prezydent Xi Jinping już raz złamał obietnicę daną Obamie, że nie będzie budował instalacji wojskowych na wysepkach, które jego reżim buduje w dwóch częściach Morza Południowochińskiego. Teraz wygląda na to, że Pekin rozważa budowę bazy na spornej mieliźnie Scarborough, oddalonej o zaledwie 270 km od filipińskiej zatoki Subic - pisze "Washington Post" w artykule redakcyjnym.

Gazeta ocenia, że działania Chin na mieliźnie, którą Państwo Środka odebrało Filipinom w 2012 roku, nasili wojownicze zachowanie tego kraju na tym akwenie.

- Dotychczas Pekin prowadził prace, polegające na usypywaniu sztucznych wysp i budowaniu pasów startowych, na wysepkach, które już kontrolował i które znajdują się znacznie bliżej chińskiego wybrzeża. Tymczasem mielizna Scarborough jest od Chin oddalona o prawie 1000 km. Baza w tym miejscu oznaczałaby, że chińskie radary i rakiety mogłyby zagrozić Manili oraz filipińskim bazom, w których stacjonują siły USA - zwracają uwagę amerykańscy dziennikarze.

Byłby to też zdaniem gazety konkretny dowód na to, że Pekin odmawia stosowania się do międzynarodowego prawa w sporach terytorialnych z sąsiadami i woli stosować prawo silniejszego.

Dziennik przypomina, że administracja Obamy podjęła działania, by zapobiec kryzysowi: znacząco zwiększyła współpracę wojskową z Filipinami i zapowiedziała amerykańsko-filipińskie patrole powietrzne i morskie, amerykańskie samoloty trzykrotnie wykonywały też loty blisko spornej mielizny.

Pytanie brzmi jednak, czy to wystarczy - podkreśla "Washington Post". Zastępca sekretarza stanu USA Antony Blinken mówił niedawno, że agresywne działania Pekinu szkodzą samemu Pekinowi, bo mogą doprowadzić do sytuacji, że Chiny będą otoczone przez "coraz bardziej zirytowanych, coraz bardziej podejrzliwych sąsiadów, coraz ściślej współpracujących z USA".

- To prawda, na razie. Jeśli jednak USA nie powstrzymają działań Chin na mieliźnie Scarborough, amerykańscy sojusznicy mogą uznać, że sojusz z Waszyngtonem jest bezużyteczny - konkluduje "Washington Post".

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
SU-35
poniedziałek, 9 maja 2016, 16:05

Tajwan jest już pod parasolem chińskich S-400 (lub ich kopii) więc Amerykańce uciekły ze swoimi bazami na Filipiny, a tam znowuż małe żółte pracowite ludziki budują wyspę :) Można tak dalej, potem sztuczne wyspy koło Guam i Hawajów a kiedyś chińska sztuczna wyspa powstanie 12 mil od brzegów Kalifornii, pod Waszyngtonem też by można w sumie.

Rafał
poniedziałek, 9 maja 2016, 21:31

S400 z Chin są nie wiele warte. Z odległości 200km mamy co najmniej 1000m lukę poniżej której mogą operować samoloty nie będąc narażone za zestrzelenie. Natomiast z drugiej strony Chińczycy takiej luki nie mają. Tajwan ma ponad 1000m góry i jeżeli tam rozstawi swoje baterie plot to pokryje obszar od Tajwanu po Chiny kontynentalne. Jeżeli Tajwan będze mieć silną obronę plot to zestrzeli niemal każdy samolot zbliżający się do Tajwanu...

Tratata
poniedziałek, 9 maja 2016, 21:17

Mylisz się podejrzewając Chińczyków o głupotę. Chińczycy zainteresowani są wyłącznie Tajwanem (w sensie militarnym). W żadnym razie nie potrzebują konfrontacji ze Stanami (ich najważniejszym partnerem gospodarczym, dłużnikiem i rynkiem zbytu), a tym bardziej militarnej dominacji, a bazę surowców mają na Syberii, w Mongolii i w Korei Północnej.

tak tylko pytam
poniedziałek, 9 maja 2016, 15:38

A czy USA stosuje się do prawa międzynarodowego w sprawie konfliktu o granice morskie z Kanadą? I czy zapewnienia od Chin mieli na piśmie? Bo w sprawie rozszerzania NATO na wschód USA twierdzi, że na piśmie nic Rosji nie podpisywało. No i Polska teraz powinna podziękować Chinom: skoro skutecznie zatrzymają zwrot USA ku Azji, to zmusi to USA do uwagi na Europie, czyli dla Polski to dobrze! :-D

Hammerhead
poniedziałek, 9 maja 2016, 15:28

Wielkie mocarstwa podzielą się strefami wpływów. Gdybym był w regionie zwróciłbym się w stronę Chin. Bliżej są choćby;)

jaan
poniedziałek, 9 maja 2016, 20:58

Hegemon słabnie. Z Europy praktycznie się wycofał. Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości że NATO skutecznie nas obroni to już chyba zna odpowiedź. Ma nas bronić o ile pamiętam 9 dywizji NATO z tego 4 nasze. Problem że my nie mamy 4 dywizji.

ito
poniedziałek, 9 maja 2016, 19:00

W ciągu ostatnich 150 lat Chiny zostały starannie nauczone, że stosowanie się do prawa białych nie popłaca. Więc przestali się stosować skoro tylko uznali, że są dostatecznie silni. Ciekawe tylko, czy nie sprowadzi ich do poziomu jakiś porządny tajfun albo tsunami.

Tratata
poniedziałek, 9 maja 2016, 21:08

Mylisz się baaaardzo mocno. Chiny zostały zgubione własną pychą. Traktowały białych z góry, ignorowały ich próby nawiązania relacji dyplomatycznych, relacji handlowych i wymiany doświadczeń mimo wyraźnych sygnałów, że są w tej relacji stroną słabszą. Biali i tak potraktowali Chińczyków symbolicznie, upokorzyła ich dopiero Japonia, która zaadoptowała zachodnie technologie.

Tweets Defence24