Programowalne granatniki dla Bundeswehry. Zasięg: 1200 m

4 października 2017, 13:38
DND
Fot. Dynamit Nobel Defence via Deutsches Heer

Niemieckie siły zbrojne otrzymały pierwszą dostawę granatników RGW 90 LRMP (Long Range Multi Purpose). Broń może służyć do zwalczania celów na odległościach nawet 1200 m.

Według komunikatu Bundeswehry nowa broń została opracowana między innymi w związku z zapotrzebowaniem zgłaszanym przez jednostki specjalne niemieckich wojsk lądowych (KSK) oraz marynarki wojennej (SEK M). System dysponuje programowalną głowicą bojową, dzięki czemu może być wykorzystywany do zwalczania celów znajdujących się za przeszkodami, lekkich pojazdów opancerzonych czy umocnień.

Czytaj też: Niemieckie granatniki przeciwpancerne. Oferta transferu technologii do Polski [ANALIZA]

Granatnik RGW 90 LRMP jest wyposażony w system celowniczy wielokrotnego użytku Dynahawk, pozwalający na zwiększenie prawdopodobieństwa trafienia, również w wypadku zwalczania celów ruchomych. Masa granatnika wynosi 8,9 kg, a wraz z systemem kierowania ogniem – 11 kg. Długość wynosi 99 cm.

Nowy granatnik jest obecnie używany w siłach specjalnych, które podlegają wojskom lądowym i marynarce wojennej. W przyszłości Niemcy zamierzają jednak wyposażyć w RGW 90 LRMP również inne jednostki we wszystkich rodzajach wojsk. W zależności od konkretnej sytuacji i charakteru celu, może on służyć do zwalczania obiektów na odległościach od 20 do 1200 m, może również być używany z pomieszczeń zamkniętych.

Czytaj też: MSPO 2017: Jednorazowe granatniki RGW

RGW 90 LRMP stanowi rozwinięcie rodziny granatników RGW, opracowanej przez Dynamit Nobel Defence. Należą do niej również systemy RGW 90 WB (przeciwbetonowy), RGW 90 HH (z podwójnym trybem działania głowicy - HEAT i HESH), i RGW 90 AS (do zwalczania umocnień).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 19
Reklama
Marek1
środa, 4 października 2017, 15:37

żeby było "śmieszniej" od ponad 2lat niemiecki(DND) RGW-90HH może byc współprodukowany w ZM Mesko, o ile zostanie wybrany przez MON dla WP i WOT. Jeszcze bardziej(90%) może zostać spolonizowany norweski M72 EC LAW produkowany w polskim Dezamecie. Oczywiście NIC z tego nie wychodzi, bo MON konsekwentnie ignoruje wszystkie oferty z zewnątrz, jednocześnie odmawiając finansowania prac nad polskimi granatnikami ppanc. Impotencja decyzyjna ekipy AM&Co. trwa w najlepsze, a polscy piechociarze pomykaja po poligonach z zabytkowymi RPG-7 z muzealna amunicją. Brawo ... :((

PRS
czwartek, 5 października 2017, 13:19

DND nie jest niemiecki tylko izraelski (analogicznie jak PZL Mielec nie jest polską firmą). Oferta DND nie uzależniała produkcji w Polsce od wyboru np. RGW-90 przez MON dla WP. Chcieli (chcą?) produkować bez względu na dokonany wybór. Ma to min związek z ograniczonymi etatami (przede wszystkim z niewielką liczebnością załogi fabryki) w DND i ich polityka kadrową - nie chcą zwiększać zatrudnienia bo akurat mają większy kontrakt by po jego realizacji zwalniać ludzi - oraz z kwestiami własnościowymi nieruchomości na której jest fabryka oraz działek przylegających. ZM Mesko ze Skarżyska są ,,sprawdzonym", wieloletnim kooperantem Izraelczyków. Od lat grzecznie składają to co trzeba z izraelskich części i nie robią żadnych technologicznych ,,skoków w bok". Szacuję nasze potrzeby jako RP jeżeli chodzi ppk (i niekierowane) na jakieś 250 000 sztuk efektorów. Z czego 150 tys. to powinny być ,,jednorazówki". W pozostałych 100 tys. jest miejsce dla dużej grupy producentów (nie twierdzę, że wszystkich). Dlaczego? 1. Czas. Co dzień go marnujemy. Konsekwentnie marnujemy... Nie da się z dnia na dzień nabyć takiej ilości od jednego producenta. Dwa to różnorodność typów głowic (naprowadzanie, układ czy tandemowy czy nie, etc. ) Trzy to okres przydatności do użycia (możliwości zmagazynowania). Cztery to możliwość oddania bezpiecznego strzału z pomieszczeń o mniejszej kubaturze (akurat RGW 90 go nie ma). Niestety Mesko jest w PGZ a ta podlega pod MON - stąd blokowanie decyzji o rozpoczęciu produkcji/montażu w Skarżysku. Teksty o tym, że wielorakość typów to problemy logistyczne, skomplikowanie szkolenia, etc. to dezinformacja i celowe działanie na szkodę Naszego Państwa. W szkoleniowego Śnieżnika da się zaimplementować prawie wszystko. Bez problemu przez wiele lat inne ppk może mieć 12 DZ a inne np. 21 BSP. Raczej chodzi o to by na poziomie kompanii nie było 3-4 typów wielorazowych wyrzutni ppk o podobnych możliwościach i zasięgu.

Junger
środa, 4 października 2017, 15:55

Czy jeśli obecna ekipa w końcu wybierze ten granatnik to przestaniesz urządzać agitkę polityczną w każdym poście? A na marginesie, RPG-75 byłby całkiem w porządku.

Marek
poniedziałek, 4 maja 2020, 13:54

RPG-75 to jest inna kategoria wagowa. W tej kategorii bardziej mi podchodzi Bullspike, o ile ATM faktycznie będzie miał takie parametry jak Bułgarzy podają.

AA
środa, 4 października 2017, 14:55

Jakże to tak, bez dialogu technicznego?

niki
środa, 4 października 2017, 14:05

Cena takiego granatnika to ile mniej wynosi (ppk Spike SR kosztuje ok 80 tys usd)?

Marek1
środa, 4 października 2017, 17:26

niki - Nie porównuj jednorazowego granatnika ppanc z ppk. To całkowicie odmienne technologicznie systemy broni, cenowo nieporównywalne. Np. sam CLU ppk(mechanizm celowniczo-startowy) dla Spike-LR kosztuje ~ 130k $, a rakieta(efektor) ~ 100k $.

Kazik
środa, 4 października 2017, 16:48

Tego nie da się porównać to jest programowalne a to aktywne... jabłko i gruszka...

Ronson
środa, 4 października 2017, 23:25

Czy ktoś wie co w końcu z Piratem 2 opartym na Piorunie ? bo on miał być przeznaczony do likwidacji umocnień i bunkrów a "jedynka" miała być lekko-przeciwpancerna. Oczywiście to ręczny granatnik a nie PPK ale polska Karabela już dawno miała razić wrogów a tu wielka lipa !

Piotr
czwartek, 5 października 2017, 12:19

Jeśli chodzi o Pirata to jest to drewniana makieta pokazywana na każdych targach i wystawach. Niestety, a może i na szczęście okazało się, że nasi inżynierowie nie potrafią skopiować skomplikowanej technologii z ukraińskiego Corsara. Dodatkowo osiągi polskiej głowicy 400-500 mm bez tandemu stawiały tą konstrukcję na poziomie ppk z przełomu lat 60-70 ubiegłego wieku. Tak wiem, ze miał być to lekki pocisk ale bez tandemu to dziś można najwyżej strzelać do ciężarówek.

Marek
poniedziałek, 4 maja 2020, 13:56

Biorąc pod uwagę, że Pirat już od dawna lata sobie po poligonie wygląda na to, że z choinki się urwałeś.

dropik
czwartek, 5 października 2017, 10:43

taka bron nie ma sensu. do tego wystarczy granatnik. Ogólnie z piratem nijak

Troll i to wredny
czwartek, 5 października 2017, 18:07

Mówimy (ogólnie) o ,,granatnikach, ale przeciwnik ma jeszcze Trzmiela w wersji M. Może warto to dostrzec... Zasięg , cena, efektywność... Może najzwyczajniej w świecie warto dogadać się z Niemcami i kupić Pzf-3 w wersji IT 600 ?! Większość znanych czołgów ros.powinien przestrzelić na wylot.Taki luźny pomysł laika i ignoranta.

Harry
piątek, 6 października 2017, 23:58

"System dysponuje programowalną głowicą bojową, dzięki czemu może być wykorzystywany do zwalczania celów znajdujących się za przeszkodami, lekkich pojazdów opancerzonych czy umocnień."... i unieszkodliwiania żołnierzy w okopach. Taką broń, niekoniecznie tego producenta, powinna posiadać nasza armia.

Tutek
czwartek, 5 października 2017, 11:22

Javelin nie jest lepszy?

MSBS
sobota, 7 października 2017, 10:51

Javelin naprowadza się na źródło ciepła, sam ;)

vvv
czwartek, 5 października 2017, 17:38

javelin to inna klasa

kubuskow
czwartek, 5 października 2017, 15:51

Czy ktoś się orientuje jaką to niemieckie cudo ma celność na 1000 metrów? To ma jakieś sterowanie, auto naprowadzanie, czy leci tak mniej więcej do przodu i na 1 km to już rozrzut nie pozwala pewnie trafić w samochód?

obserwator
środa, 18 października 2017, 10:29

Dzięki wykorzystaniu systemy celowniczego Dynahawk prawdopodobieństwo trafienia w cel NATO 92,3x2,3m) na 1000 m jest większa niż 70%. Pocisk sam reaguje na zmianę prędkości czołowej wiatru, aby utrzymać zadaną przez strzelca odległość detonacji.

Tweets Defence24