Krasnodębski: świat mierzy się z końcem porządku liberalnego

20 października 2020, 08:32
840_472_matched__pl22go_KrasnodebskiPE
Prof. Zdzisław Krasnodębski. Fot. krasnodebski.eu.

Świat mierzy się z końcem porządku liberalnego. Doktryna liberalna przestaje pasować do tego, co dzieje się w globalnej gospodarce i do realnych procesów politycznych - mówi w rozmowie z PAP socjolog i filozof społeczny, europoseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Zdzisław Krasnodębski

PAP.: W jednej ze swoich wypowiedzi wspomniał pan o tym, że obecnie na świecie zauważalny jest proces odwracania się od porządku liberalnego. Skąd taka obserwacja?

Zdzisław Krasnodębski.: Francis Fukuyama na początku lat 90. w swojej książce „Koniec historii i ostatni człowiek” pisał, że wszędzie na świecie zwycięża demokracja liberalna i że ten model ustrojowy w zasadzie kończy historię. Przekonywał, że nie ma dla tego porządku alternatywy, że jest to najwyższe stadium rozwoju form politycznego istnienia ludzkiej zbiorowości. Uzasadniał to filozoficznie nawiązując do filozofii Hegla. Wielu przez długi czas podzielało ten pogląd, często o tym nie wiedząc, jednak kilka lat temu zaczęto zauważać, że światowy ład zaczyna przypominać raczej XIX wiek, a mianowicie rywalizujące imperia, które wcale nie chcą rezygnować z wykorzystywania siły i walki o swoje interesy i nie są liberalnymi demokracjami. Przykładem są Chiny, które rzucają wyzwanie Stanom Zjednoczonym, ale pojawiają się też mniejsze czy większe imperia regionalne, jak choćby polityka Turcji w obszarze Morza Śródziemnego. Takim imperium jest również ciągle Rosja.

Kiedy ten punkt widzenia przebił się przez dotychczasowe myślenie o porządku świata?

Wtedy, gdy Stany Zjednoczone zaczęły zmieniać swoją politykę. Zaczęto mówić o konieczności protekcjonizmu, o interesie narodowym, który wcale nie jest tożsamy z otwieraniem wszelkich granic, z utopią otwartego społeczeństwa i otwartego świata. Wcześniej przez wiele lat uważano, że globalizacja to w zasadzie amerykanizacja świata, że to przeniesienie amerykańskiego sposobu myślenia na cały świat. Dziś widzimy rosnącą rywalizację nie tylko między Pekinem i Waszyngtonem, ale też między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. W UE w tym kontekście mówi się coraz częściej o zmianie polityki konkurencyjności, o budowie europejskich championów, o ochronie europejskiego rynku. Dochodzi do przewrotu w polityce europejskiej, bo przecież jeszcze niedawno Komisja Europejska skrupulatnie pilnowała zasad pomocy publicznej i wolnej konkurencji. Dziś widzimy odwrót od tego paradygmatu, a pandemia jeszcze go przyspieszyła. Nikt już nie zwraca uwagi na to, ile państwa przeznaczają środków na pomoc własnym przedsiębiorstwom. Unia i poszczególne państwa zamierzają pompować w gospodarkę miliardy, a w sumie nawet biliony euro. Założenie jest oczywiście takie, że chodzi o chwilową pomoc, ale moim zdaniem to głęboka i trwała przemiana.

Unia Europejska jednak ciągle opiera się na doktrynie demokracji liberalnej.

W czasie pandemii zamknęła jednak swoje granice, zamknęły je także poszczególne państwa, a i o migracji dziś mówi się zupełnie inaczej, niż jeszcze kilka lat temu. Kiedyś te kwestie były podnoszone gdzieś na marginesie dyskursu politycznego, dziś są w samym środku tego dyskursu. Odkryto, że granice i mury także chronią, a nie tylko ograniczają wolność. Niewątpliwie to duża zmiana. W tym sensie UE ze swoją doktryna staje się w pewnym sensie anachroniczna, bo unijna polityka przestaje pasować do globalnych procesów gospodarczych. Doktryna liberalna przestaje pasować do tego, co dzieje się w innych częściach świata. Przestaje też pasować do realnych procesów politycznych w Europie. Ciągle jest podtrzymywana, bo z jednej strony mówi się otwarciu i przyjmowaniu uchodźców, ale z drugiej de facto następuje zamknięcie.

Co to oznacza dla procesów politycznych w Unii Europejskiej?

Nie oznacza to oczywiście, że ludzi o liberalnych poglądów, ideologowie otwartego społeczeństwa, wolnego handlu, multilateralizmu, idei global governance, znikną. Stanowią ciągle, powiedziałbym, pewną klasę globalną, która myśli tak samo. Jednak jej przedstawiciele czują się coraz bardziej zagrożeni. Dla przykładu w Polsce stracili władzę, ale ten proces dokonuje się w całym zachodnim świecie, również w USA. Ta rządząca światem grupa ludzi reaguje pewnym niezrozumieniem na postępujące dziś procesy. Ludzie, którzy byli przyzwyczajeni do myślenia w pewnych kategoriach, utracili władzę w demokratycznych wyborach i nie rozumieją dlaczego. Dlatego też mówią o zagrożeniu demokracji dyktaturą, o wpływach zewnętrznych, to oni snują dzisiaj absurdalne teorie spiskowe. Inni starają się dostosować do zmiany sytuacji. Dzisiej przywódcy, którzy wyrośli z nurtu liberalnego, jak prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Holandii Mark Rutte czy kanclerz Austrii Sebastian Kurz, wygrali swoje wybory tylko dlatego, że przyjęli część haseł od tych, których nazywają populistami, faszystami czy antydemokratami. Tylko to zagwarantowało to zwycięstwo w wyborach. Dziś cała europejska klasa polityczna jest skonfrontowana z zupełnie nową rzeczywistością, ale nie jest w stanie odrzucić swojej doktryny politycznej, nawet jeśli de facto uprawiają politykę z nią niezgodną.

Jak w tej nowej rzeczywistości zachowują się wyborcy?

Jeden z brytyjskich autorów opisał dwie klasy ludzi, dzieląc ich na „lokalnych”, zakorzenionych w swoich wspólnotach oraz tych których kiedyś nazywaliśmy kosmopolitami, „wszędobylskich”, którzy czują się wszędzie dobrze i są znikąd. Dziś wiemy, że to ci pierwsi w brytyjskim referendum zadecydowali o Brexicie. Wyjście Wielkiej Brytanii było ogromnym szokiem dla UE, bo proces polityczny poszedł w innym kierunku, niż spodziewały się te elity – Unia miała się poszerzać i bardziej integrować, a nie zmniejszać. Takie wydarzenia jak Brexit sprawiły, że przekonania, które zaczęły dominować w latach 90. , po upadku komunizmu - wizja otwartego świata bez granic, otwartych społeczeństwach zarządzanych przez merytokratyczne elity - przestały być niekwestionowanymi pewnikami. Niezrozumienie tego, co się dzieje, brak akceptacji dzisiejszych wyborów, prowadzi do kwestionowania procesów demokratycznych. Liberalna koncepcja polityki zakładała, że w sferze politycznej panuje zasadniczy konsens, że nie ma ostrej rywalizacji światopoglądowej, nie ma wielkich napięć, nie ma fundamentalnych różnic ideologicznych. Cała polityka miała się toczyć wokół pewnego sposobu zarzadzania, takich kwestii, jak np. wysokości podatków, polityki społecznej, drobnych korekt ideowych. Wbrew temu, obecnie wszędzie widać rosnącą polaryzację, toczy się walka o rozumienie wspólnoty politycznej, o tożsamość, o wartości. To świadczy o odchodzeniu świata liberalnego, świata sytej warstwy średniej. Co ciekawe, sam liberalizm także mocno się zradykalizował i stał się jedną ze stron w bardzo wyrazistym, emocjonalnym sporze.

Czy pandemia przyspieszy te procesy?

Myślę, że już przyspieszyła. Z jednej strony wróciło pojęcie granicy jako sposobu ochrony społeczeństwa, wróciło pojęcie kontroli i interesu zbiorowgo. Wolności indywidualne zostały ograniczone w imię dobra wspólnego. To wywołało w wielu krajach UE protesty tych, którzy przyzwyczaili się traktować swoją wolność indywidualną rozumianą jako samowola jako wartość najwyższą. Z drugiej strony wzmogły się także tendencje centralistyczne, czego przykładem jest próba ogromnego zwiększenia kompetencji instytucji unijnych, w konsekwencji planu odbudowy gospodarki europejskiej oraz radykalnej polityki klimatycznej, co musi skutkować dalszym ograniczeniem suwerenności słabszych państw członkowskich. Pandemia jeszcze zaostrzyła istniejące od dawna konflikty społeczne w krajach europejskich. We Francji uwaga koncentruje się na nierównościach klasowych - różnicy losu pracowników fizycznych, klasy średniej i wyższej w czasach pandemii. W Niemczech z kolei bardziej jest widoczny konflikt generacyjny, bo wiemy, że Covid-19 jest bardziej niebezpieczny dla starszych ludzi, a młodzi niezbyt chętni są do rezygnacji ze swych wolności i rozrywek, by ich chronić. W Polsce widzimy falowanie emocji tłumu, próby anarchizacji życia politycznego i instrumentalizację polityczną zarazy.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Waldemar
piątek, 23 października 2020, 21:04

Pan Profesor nic nowego nie powiedział dla kogoś, kto zna filozofię i studiował na Zachodzie. Dla przeciętnego Polaka nie do końca jest to zaś zrozumiałe, bo mają wybiórcze wykształcenie, stąd np. kwestię liberalizmu rozumieją bardziej szablonowo, szufladkowa, a nie jako ideologię w stosunku do nurtów holistycznych, filozoficznych, chrześcijańskich, modernistycznych. A ponieważ w liberalizmie nie chwytają ideologii, lecz jedynie wyłączoną polską szablonowosc, to tak naprawdę nie uczestniczą w rzeczywistej debacie, lecz jedynie w sporach o fragmentaryczność. Ale dlań ta fragmentaryczność problemu urasta do jedynej "absolutnej" argumentacji wobec zagrożeń socjalistycznych, które z racji historii widzą przez pryzmat związku z marksizmem, a nie jako element demokracji. Dlatego boją się innego świata niż liberalizm, nawet jak coś nie pasuje, to liberalizm first, bo inaczej wracamy do komunizmu. Wiadomo, jak nie liberalizm to socjalizm, jak nie UE, to Białoruś itd. Ta dialektyka myślenia zapoczątkowana przez Balcerowicza, a podtrzymywana przez liberalne elity, nie dostrzega rzeczywistości i natury procesów kulturowych, dlatego też w oderwaniu od rozsądku jest u kresu racjonaliści Hegla i nie widzi innego biegu historii, jak pułapka liberalizmu właśnie. Są przeto zakładnikami ideologii postawionej wyżej niż wiedza i rozsądek! Niemniej jednak tendencje rozsądkowe, stawiające na człowieka, a nie ideologię, coraz bardziej stają się widoczne od gospodarki po politykę i kulturę, tak że rzeczywiście jest odwrót od pułapki dialektycznej Hegla.

Kazik :)
środa, 18 listopada 2020, 08:14

Coś chyba się rypło w tych Stanach i w Pana teorii.

Jan BZ
środa, 21 października 2020, 21:03

Liberalizmu, w uczciwym rozumieniu tego słowa, w gospodarce nie ma od dawna. Np. tzw. dotacje dla rolnictwa, to nawet w Stanach czy w Australii akcja narastająca od ok. 20 lat, w Europie znacznie wcześniejsza. Stałe (a nie okresowe restrykcyjne) cła to "wynalazek" starszy. Natomiast liberalizm obyczajowy, w życiu społecznym, postępuje galopująco, atomizując wspólnotę i ułatwiając dzieło grupie rządzącej

henieks
środa, 21 października 2020, 09:50

Oby tylko a Stanach utrzymał się prawicowy prezydent

racjus
wtorek, 20 października 2020, 23:45

Nie widzę nic złego w liberaliźmie. Co więcej to chyba hasła wolności gospodarczej, wolnego handlu jak i pozostałe wolności były na sztandarach prawicy. Chyba Pan Profesor celowo posługuje się ogólnikami aby mocno zawęzić swój światopogląd. Martwi mnie niezdrowa radość jaką czerpią niektórzy z pandemii oraz upadku UE. Osobiście jestem za cłami przeciwko Chinom, przeciw niekontrolowanej imigracji a jednocześnie zwolenikiem UE i nie czuje jakiegoś dyskonfortu poglądów.

Jabadabadu
wtorek, 20 października 2020, 17:08

Analiza, spostrzeżenia i wnioski dobre. A że zwolennicy wynarodowionego eurokołchozu nie mogą ścierpieć, że ich wyimaginowany świat odchodzi w niebyt i że w jego obronie chcą ten świat podpalić? Wcale mnie to nie dziwi. Po raz kolejny tezy zawarte w "Kapitale" okazały się fałszywe. Zatem - zgodnie z bardzo starym przysłowiem: jeżeli fakty nie przystają do teorii lub wizji to tym gorzej dla faktów oczywiście.

bender
wtorek, 20 października 2020, 13:53

To w sumie przykre jak skądinąd wykształceni ludzie nie rozumieją rzeczywistości. Pan profesor i zarazem poseł partii anty-postępowej kompletnie ignoruje wyzwania i procesy globalizacyjne, chociaż powołuje się na pandemie Covid-19, która wyraźnie jest problemem globalnym nie lokalnym. Zero zrozumienia dla nowych technologii i ich wpływu. Zero zrozumienia dla globalnych wyzwań w XXI wieku, jak chociażby zmian klimatycznych. Zamiast tego opowiada jakieś XIX wieczne farmazony. Cóż, może i tak dobrze, że nie średniowieczne. W każdym razie nie będzie żadnego koncertu mocarstw w typie XIX wieku, bo rolę ówczesnych surowców przemysłowych stanowiących potęgę mocarstw zajęła zdolność do przetwarzania informacji i tworzenia nowoczesnych technologii w coraz bardziej cyfrowo połączonym świecie. Państwa oparte o prymitywną eksploatacją surowców upadną, a przynajmniej stracą swoją pozycję. Natomiast co do Brexitu, to jest efektem wojny informacyjnej, w której oszukano Brytyjczyków, a w którą bardzo mocno zaangażowały się służby antydemokratycznej Moskwy. Primo, wypadałoby kilka lat poczekać z oceną tej decyzji zamiast wymyślać, że to trend, secundo, wypadałoby zrozumieć, jak do Brexitu w ogóle doszło. Dla sporej części Europy członkostwo w demokratycznej UE jest wciąż strategicznym celem.

xiomm
wtorek, 20 października 2020, 13:26

Świetna diagnoza, z którą w dużej części się zgadzam, ale czemu to jest opublikowane w Defence24??

Xorer
wtorek, 20 października 2020, 13:25

Trafne spostrzeżenia Pana Profesora. Wielu jednak ma klapki na oczach i nie chce tego dostrzec, bo to nie pasuje do ich wizji świata.

orel
wtorek, 20 października 2020, 12:46

"Ta rządząca światem grupa ludzi reaguje pewnym niezrozumieniem na postępujące dziś procesy. Ludzie, którzy byli przyzwyczajeni do myślenia w pewnych kategoriach, utracili władzę w demokratycznych wyborach i nie rozumieją dlaczego. Dlatego też mówią o zagrożeniu demokracji dyktaturą, o wpływach zewnętrznych, to oni snują dzisiaj absurdalne teorie spiskowe." Zgodzę się, trafne moim zdaniem zwrócenie uwagi na fakt że obecne partie opozycyjne od kilku lat sprawiają wrażenia jakby nie wiedziały co się stało i dlaczego oraz jak mają się w tej sytuacji odnaleźć. Troche jak dzieci we mgle biegające w panice w różnych kierunkach. Wywiad ciekawy, wiarygodność troche zabuża stanowisko europosła, ale gdyby nie to stanowiłby dobre podsumowanie współczesnej polityki

mm
wtorek, 20 października 2020, 12:41

Czytając nie należy zapominać o sympatiach politycznych autora. Mają wielki wpływ na akcenty rozważań jak i sposób przedstawiania nielubianej opcji. Choćby populizm widziany w Holandii, Francji, Austrii. Już nie w Polsce, gdzie przybrał formę zinstytucjonalizowanego kłamstwa. Choćby liberalizm jako ideologia sytej klasy średniej... pomijając, że to jej obecność decyduje o zamożności społeczeństwa. Jej dochody pozwalają na fanaberie populistów. Krasnodębski zdaje się nie zauważać braku istnienia liberalizmu w czystej postaci. Najczęściej mamy do czynienia z jego instrumentalnym afiszowaniem mającym przykryć istniejące od dawna, mniej lub bardziej, dominujące narodowe interesy. Mamy do czynienia z przesileniem pomysłów na organizowanie społeczeństw i współpracy państw. Tu powinno paść ważne pytanie. Co dla nas jest cenniejsze? Współpraca czy protekcjonizm? Wolność czy kontrola swobód w imię czegoś. Państwo silne sprawnymi instytucjami czy deklaratywność polityków. Padną skrajne odpowiedzi w zależności od wykształcenia, sprawności ekonomicznej, rozumienia wspólnoty. Jeszcze tylko jedno, liberał nie kwestionuje wyborów demokratycznych, kwestionuje pseudodemokratyczne, zmanipulowane. Nie godzi się na wprowadzanie w błąd czy kłamstwa. Liberał nie chce państwa ideologicznego. Chce sprawnego, technicznego zarządzania. Chce edukacji na takim poziomie, by wychodzący z tego procesu stawali się świadomymi, krytycznymi obywatelami. Byłoby trudniej o większość, prawda?

buc
wtorek, 20 października 2020, 16:57

Krasnodębski ma swoje poglądy nie dlatego, że jest zwolennikiem PiS, ale ma sympatie polityczne wynikające z jego poglądów. Również IMO, proceduralna demokracja neoliberalna jest trupem i nawet już śmierdzi , pozostaje tylko uśmiercić jej dziecko - neoliberalną oligarchię, co właśnie się dzieje. Dzięki Bogu, na razie to zasługa konserwatyzmu, a nie skomunizowanego lewactwa.

Kazik :)
wtorek, 20 października 2020, 15:11

Dodałbym do tego brak zrozumienia (przez profesora) i przestudiowania drogi Chin po II Wojnie światowej - cytat - wikipedia - "Od 1977 roku do władzy stopniowo powracał Deng Xiaoping który następnie na wiele lat objął władzę w Chinach. Na początku lat 80. Hua Guofenga zastąpili liberalnie nastawieni Zhao Ziyang i Hu Yaobang. W ramach zmian politycznych potępiono rewolucję kulturalną, rehabilitowano osoby represjonowane w trakcie jej trwania, zliberalizowano gospodarkę i kontynuowano politykę „otwarcia na świat” (która została zapoczątkowana przez Mao u schyłku jego życia). W ramach reform dekolektywizowano rolnictwo, utworzono sektor prywatny i utworzono specjalne strefy ekonomiczne. W ramach odprężenia międzynarodowego doszło do normalizacji stosunków z ZSRR oraz podtrzymano zapoczątkowane przez Mao kontakty ze Stanami Zjednoczonymi. Zahamowanie gospodarki doprowadziło w 1989 roku do protestu na placu Tian’anmen stłumionego przez armię. Po tym incydencie miejsce Zhao Ziyanga jako przywódcy rządzącej partii objął Jiang Zemin. Chiny kontynuują reformy gospodarcze i rozwijają relacje zagraniczne. Pod koniec lat 90. w skład ChRL weszły dotychczasowe kolonie państw zachodnich – Hongkong i Makau. Bardzo szybki wzrost gospodarczy doprowadził do tego, że w 2006 roku Chiny stały się trzecią pod względem wielkości gospodarką świata." a to w czystej postaci liberalizm dał rozwój Chinom!!!!!!!

środa, 21 października 2020, 09:36

I tylko ci niewdzięczni Tybetańczycy Ujgurzy a ostatnio Hongkończycy sypią piach w tryby chińskiego liberalizmu

dim
wtorek, 20 października 2020, 22:11

Liberalizm w Chinach ? Pan chyba myli liberalizm okolicznością zaistnienia rynku produkcji i konsumpcji ? Przepraszam, ale Pan zwyczajnie nie zna tamtej sytuacji. Proponuję zmienić źródła, na znacznie rzetelniejsze, mniej bezpodstawne.

Kazik :)
środa, 21 października 2020, 09:15

A oto kilka definicji - z tzw. nierzetelnego źródła - wikipedia - "Liberalizm (łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – ideologia i kierunek polityczny, według którego wolność jest nadrzędną wartością, ma charakter indywidualistyczny i przeciwstawia się kolektywizmowi. Innymi wartościami cenionymi przez liberałów są wartości demokratyczne i prawa obywatelskie czy własność prywatna i wolny rynek." "Liberalizm gospodarczy (liberalizm ekonomiczny) – doktryna ekonomiczna opierająca się na wolności działalności gospodarczej w granicach prawa, wywodząca się z leseferyzmu. Wychodzi z założenia, że każdy człowiek kieruje się zasadą korzyści materialnej." "Liberalizm klasyczny – doktryna polityczno-gospodarcza, podkreślająca wolność jednostek, biorąca za podstawę zasadę, iż funkcjonowanie aparatu państwa powinno być ograniczone jedynie do minimum." Teraz proszę to sobie dostosować do Chin.

Kazik :)
środa, 21 października 2020, 01:16

Niestety ale tak zaistnienie rynku to liberalizm - swoboda konsumpcji masowej, swoboda kapitału, swoboda przemieszczania się jednostki, swoboda myśli ect. i na koniec naturalny bieg rzeki a nie prostowanie w imię ja wiem lepiej.

środa, 21 października 2020, 09:39

No tak swoboda przemieszczania się jednostki a już zwłaszcza swoboda myśli w CHRL jest tak wielka że strach się bać

Polish blues
wtorek, 20 października 2020, 12:26

Czyli, jak dobrze zrozumiałem, jedyny system mający rację bytu to zamordyzm, nacjonalizm i izolacjonizm. Już widzę oczyma wyobraźni kwitnącą Polskę wyzwoloną z kajdan UE i bezpieczną suwerenną Polskę poza NATO.

Polish blues
wtorek, 20 października 2020, 11:17

Czy to jest rzeczywiście temat na portal Defence24?

abenader
wtorek, 20 października 2020, 17:03

Chociaż zupełnie się nie zgadzam z Pana pierwszym komentarzem to podpisuje się pod pytaniem stanowiącym treść drugiego

Tweets Defence24