Reklama
Reklama

Prof. Kroenig dla Defence24: NATO musi postawić na odstraszanie atomowe. Kluczowa rola Polski

16 maja 2016, 13:38
Bomby B-61. Fot. Wikimedia Commons/US DoD
Fot. Matthew Kroenig

Jeśli będzie to konieczne, Rosjanie są przygotowani do przeprowadzenia tzw. de-eskalacyjnych uderzeń nuklearnych, w celu uniknięcia przegranej, w przypadku rozpoczęcia konwencjonalnej wojny z NATO. Stąd też NATO musi rozwinąć bardziej stanowczą politykę odstraszania nuklearnego oraz zwiększyć swoje zdolności w tym zakresie. (...) Wierzę, że Polska będzie odgrywać kluczową rolę, w przypadku przyszłych natowskich strategii odnoszących się do broni nuklearnej - mówi w rozmowie z Defence24.pl prof. Matthew Kroenig, profesor nadzwyczajny Georgetown University w Waszyngtonie, Senior Fellow w Brent Scowcroft Centre on International Security w Atlantic Council.

Dr Jacek Raubo: Obecnie bezpieczeństwo obszaru Euro-Atlantyckiego zagrożone jest zarówno przez agresywną politykę Rosji, jak i niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie, w tym działania terrorystów i napływ uchodźców na Stary Kontynent. Panie Profesorze, jakie są najważniejsze wyzwania dla Paktu Północnoatlantyckiego, również w kontekście nadchodzącego szczytu w Warszawie?

Prof. Matthew Kroenig: Jak wiemy NATO boryka się obecnie z dwoma podstawowymi problemami. Pierwszym z nich jest zagrożenie na południowej flance, stwarzane współcześnie przez ISIS oraz napływ uchodźców. Drugi problem pojawia się ze wschodu, wraz z odnawianiem się gróźb wysuwanych przez Rosję wobec NATO.

Oczywiście, oba z tych obszarów są ważne. Jednak według mnie Federacja Rosyjska stwarza obecnie większe wyzwanie dla Sojuszu. Jakikolwiek konflikt z Rosją ma bowiem potencjał, aby eskalować do poziomu wojny na dużą skalę, która mogłaby stanowić egzystencjalne zagrożenie dla państw członkowskich NATO. Tak samo, jeśli NATO zawiodłoby w swej odpowiedzi na atak przeprowadzony na któregoś ze swych członków, skutkiem mógłby być nawet upadek całego Sojuszu. Bezsprzecznie ISIS jest również bardzo groźne, ale jego działania nie niosą ze sobą tego samego poziomu egzystencjalnego zagrożenia dla członków NATO oraz dla całego Sojuszu.

Wracając do spotkania szefów Sojuszu w Warszawie, jakie cele powinna wyznaczyć sobie obecna amerykańska administracja w zakresie działań podejmowanych w obrębie NATO?

Idealnie byłoby, gdyby NATO przyjęło nową Koncepcję Strategiczną w trakcie Szczytu w Warszawie. Całe środowisko strategiczne uległo fundamentalnym przeobrażeniom od czasu publikacji ostatniego tego typu dokumentu w 2010 r. i NATO niewątpliwie potrzebuje nowej koncepcji, lepiej odpowiadającej obecnym realiom. Jednak, patrząc realistycznie, przyjęcie całkiem nowej Koncepcji Strategicznej NATO właśnie w Warszawie nie będzie możliwe. Stąd też, istnieje potrzeba wprowadzenia pewnych korekt w istniejącej. Po pierwsze, NATO musi zwiększyć obecność sił konwencjonalnych na wschodniej flance, włączając w to ciężkie jednostki lądowe oraz chociażby broń przeciwpancerną. Wszystko po to, aby odstraszać Rosję przed dokonaniem inwazji. Ponadto, Pakt Północnoatlantycki powinien podjąć szereg kroków mających na celu wzmocnienie własnego odstraszania atomowego. Przypominając całemu światu oraz Rosji, że NATO pozostaje sojuszem nuklearnym. Stąd też jakikolwiek atak z użyciem broni jądrowej spotka się z odpowiedzią nuklearną.

W dyskusji o rozbudowie zdolności nuklearnych Rosji automatycznie pojawia się pytanie co do zdolności odstraszania atomowego samego NATO. Jak Pan ocenia obecne możliwości i jaką rolę przypisuje w przyszłości temu elementowi funkcjonowania Sojuszu?

Przez ostatnie 25 lat NATO koncentrowało się w swojej oficjalnej polityce na zmniejszaniu roli broni nuklearnej, w ramach polityki bezpieczeństwa i gdyby zależało to od nas, moglibyśmy to kontynuować. Jednak musimy być realistami, odnośnie strategii nuklearnej oraz zdolności naszych potencjalnych rywali. W tym samym okresie czasu Rosja zwiększyła, a nie zmniejszyła znaczenie broni nuklearnej we własnej strategii wojskowej oraz doktrynie prowadzenia działań. Moskwa odwołuje się do gróźb związanych z bronią jądrową w celu budowania podziałów w obrębie NATO, a także odstraszania i przymuszania członków Sojuszu, aby ci nie przeciwstawiali się działaniom podejmowanym przez Rosję. 

Ponadto, jeżeli będzie to konieczne, Rosjanie są przygotowani do przeprowadzenia tzw. de-eskalacyjnych uderzeń nuklearnych, w celu uniknięcia przegranej, w przypadku rozpoczęcia konwencjonalnej wojny z NATO. Stąd też Sojusz musi rozwinąć bardziej stanowczą politykę odstraszania nuklearnego oraz zwiększyć swoje zdolności w tym zakresie. Wszystko po to, by przeciwdziałać zastraszaniu ze strony Rosji, jak i uzyskać praktyczną zdolność do odstraszania przed ograniczonymi rosyjskimi uderzeniami nuklearnymi. 

Jakie są źródła słabości współczesnego NATO właśnie w zakresie odstraszania atomowego? W jakim obszarze wymagana byłaby najszybsza poprawa w zakresie sił oraz środków?

Po pierwsze, w obliczu bliskości zagrożeń nuklearnych, NATO musi ponownie podwyższyć znaczenie odstraszania atomowego, jako jednej z kluczowych misji Sojuszu. Kroki w tym zakresie mogą być podejmowane począwszy od zmian w ramach dokumentów strategicznych oraz prezentacji publicznych stanowisk, poprzez ćwiczenia oraz manewry, aż do sygnalizacji własnego potencjału w trakcie kryzysu.

Po drugie, musimy być pewni, że NATO będzie dysponować zdolnościami w zakresie odpowiedzi na potencjalne ograniczone rosyjskie tzw. uderzenie de-eskalacyjne. Obecnie, jedynym elementem potencjału jądrowego NATO, jako sojuszu (w przeciwieństwie do możliwości nuklearnych kilku państw członkowskich Paktu), są bomby grawitacyjne B61, mogące być na wyposażeniu samolotów bojowych podwójnego przeznaczenia. Jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę najbardziej prawdopodobne obszary konfliktu w Europie Wschodniej oraz połączymy to z rozwojem rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej, wspomniana broń staje się coraz mniej użyteczna, jeżeli nie nieistotna. Jeśli więc NATO chciałoby posiadać wiarygodne zdolności nuklearne, musi utrzymywać potencjał zdolny do penetracji rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. W nowym raporcie Atlantic Council rekomenduję rozwój uzbrojonych w głowice nuklearne manewrujących pocisków krótkiego zasięgu AGM-158 JASSM.

Problem NATO Nuclear Sharing odbił się pewien czas temu szerokim echem w debacie publicznej w Polsce. Jaką rolę w systemie taktycznej broni jądrowej Sojuszu powinna odgrywać Warszawa?

Wierzę, że Polska będzie odgrywać kluczową rolę, w przypadku przyszłych natowskich strategii odnoszących się do broni nuklearnej, przede wszystkim w związku z trzema czynnikami. Po pierwsze, ja osobiście jak i inni, rekomendujemy przesunięcie bazowania broni jądrowej NATO dalej na wschód. Byłaby ona bliżej potencjalnych stref konfliktów i Polska mogłaby być odpowiednią lokalizacją dla tego rodzaju zdolności. Polscy piloci już uczestniczyli w natowskich ćwiczeniach nuklearnych, w roli eskorty myśliwskiej. Ponadto, Polska już pozyskuje pociski manewrujące JASSM oraz dysponuje samolotami wielozadaniowymi F-16. Stąd też, jeśli ostatecznie NATO rozwinie pociski JASSM wyposażone w głowice nuklearne, wybór Polski jako państwa-gospodarza dla stacjonowania tego rodzaju uzbrojenia byłby sensowny.

Po drugie, jak już wspomniałem powyżej, jeśli Rosja uznałaby się za stronę przegrywającą starcie konwencjonalne z NATO, mogłaby odwołać się do ograniczonego uderzenia nuklearnego, żeby zmusić siły NATO do zawarcia pokoju. Gdzie wówczas Rosja skierowałaby swoje uderzenie? Jako cel zostałyby prawdopodobnie wybrane zostałby natowskie jednostki, okręty czy bazy, potencjalnie w Polsce lub w innych częściach Europy Wschodniej.

Po trzecie, jeśli przywódcy NATO doszliby do wniosku, że jest potrzeba użycia broni nuklearnej w celu odpowiedzi na ograniczone rosyjskie uderzenie nuklearne, to gdzie by wykonali atak? Jeśli przy tym nie dysponowaliby zdolnością do penetracji rosyjskiej obrony przeciwlotniczej lub chcieliby uniknąć eskalacji konfliktu, mogliby być zmuszeni użyć broni nuklearnej przeciw siłom rosyjskim, ale na terytorium państw NATO. W mojej ocenie byłoby to zdecydowanie błędne posunięcie. Jakby poczuli się polscy obywatele, gdyby NATO hipotetycznie zdecydowało się przeprowadzić uderzenie nuklearne na siły rosyjskie, zajmujące polskie terytorium? Byłoby zdecydowanie lepiej, według mnie, rozwinąć zdolności w zakresie potencjału nuklearnego penetrującego obronę przeciwlotniczą przeciwnika.

Czy w takim razie NATO i Stany Zjednoczone muszą wzmocnić obecność wojskową na wschodniej flance? Mam tutaj na myśli szczególnie kraje bałtyckie, uznawane za najbardziej narażone na atak.

W celu uniknięcia potrzeby zmierzenia się, twarzą w twarz, z przerażającymi scenariuszami konfliktów, które zaprezentowałem wcześniej, włącznie z wymianą uderzeń nuklearnych, byłoby zdecydowanie lepiej powstrzymywać kryzysy, nim one powstaną. To oznacza, że NATO musi dysponować adekwatnymi siłami konwencjonalnymi w celu odstraszania Putina przed prowokowaniem Sojuszu. Niedawne badania prowadzone przez RAND Corporation, wpływowy think tank w Waszyngtonie wykazały, że zajęcie państw nadbałtyckich zabrałoby Rosji od dwóch do trzech dni. Taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. Raport RAND w swych rekomendacjach podkreśla potrzebę wysłania po jednej ciężkiej brygadzie do każdego z trzech państw nadbałtyckich. Jednak nawet taka dyslokacja sił nadal byłaby niewystarczająca, żeby zapobiec rosyjskiej inwazji. Powinna jednak pozwolić znacząco podnieść koszty agresji, stanowiąc silny czynnik odstraszający. Obecnie jesteśmy daleko od posiadania sił na poziomie wspomnianych trzech ciężkich brygad w państwach bałtyckich, ale należy podejmować działania nim będzie już za późno.

Jakie znaczenie mają incydenty nad Bałtykiem, w których uczestniczą rosyjskie samoloty wojskowe? Niedawno nad amerykańskim niszczycielem przeleciały bombowce wykonując symulowany atak, z kolei wokół maszyn rozpoznawczych RC-135 myśliwce Su-27 wykonały co najmniej dwukrotnie agresywne manewry.

Rosyjskie cele w przypadku tych incydentów są jasne. Oni prowadzą bardzo ryzykowną "grę brawury", podnosząc przy tym ryzyko wystąpienia przypadkowego kryzysu. Celem tych wysiłków jest próba zastraszenia NATO i uniemożliwienia Sojuszowi przeciwdziałania realizacji rosyjskich ambicji w regionie. Pakt Północnoatlantycki może oczywiście użyć działań dyplomatycznych, w celu ustanowienia zasad ograniczających możliwość sprowokowania jakieś przypadkowej konfrontacji. Jednak bardziej fundamentalnie, NATO musi wzmocnić swoją postawę odstraszającą i zdolność do demonstrowania, w konsekwentny sposób, tego że nie cofnie w obliczu rosyjskiego przymusu.

Znaczna część z tych sytuacji ma miejsce się w pobliżu granic Polski, na pokładzie niszczyciela znajdował się śmigłowiec Marynarki Wojennej RP. Jaką w takim razie rolę pełni Warszawa w obecnej architekturze bezpieczeństwa w tej części Europy?

Postrzegam obecnie Polskę jako jedno z najważniejszych europejskich państw-członków NATO. Polska wspólnie z krajami bałtyckimi jest flanką całego Sojuszu. Jednak jednocześnie to waśnie Polska z tego grona jest najsilniejszym, dysponującym rozległym terytorium, a także silnymi siłami zbrojnymi oraz wzrastającym budżetem na obronność państwem. Co więcej, istnieje znacząca zbieżność interesów pomiędzy Warszawą i Waszyngtonem w zakresie odpowiedzi na zagrożenie ze strony Rosji. Podsumowując, wierzę, że Polska jest wśród najważniejszych członków NATO.

Dziękuję za rozmowę. 

Matthew Kroenig jest profesorem nadzwyczajnym na Georgetown University w Waszyngtonie. Pracuje również jako Senior Fellow w Brent Scowcroft Centre on International Security of w Atlantic Council. Dr Kroenig jest cenionym amerykańskim ekspertem w zakresie problematyki bezpieczeństwa narodowego oraz stosunków międzynarodowych. W latach 2010-11 pracował w Biurze Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych, na stanowisku specjalnego doradcy w zakresie Iranu. W 2012 r. był doradcą Mitta Romney`a, kandydata Republikanów na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, w zakresie polityki zagranicznej. Publikował m.in. w Foreign Affairs, Foreign Policy, International Organization, The Wall Street Journal, The Washington Post. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 81
Reklama
PP
wtorek, 17 maja 2016, 10:44

W tym momencie w każdej chwili Rosja może zrzucić nuka na Warszawę bezkarnie. Nasi "sojusznicy" nie będą ryzykować wojną atomową dla Polaków i wyślą co najwyżej notę protestacyjną. Tylko własny arsenał nuklearny może temu zapobiec!

Kiks
czwartek, 19 maja 2016, 16:08

Zdajesz sobie sprawę, że zniszczenie eksterytorialnych ambasad to jest wypowiedzenie wojny każdemu krajowi, którego ambasada zostałaby zniszczona? A teraz policz sobie ile ich jest.

spoko, spoko
środa, 18 maja 2016, 22:01

My mamy coś bardziej śmiercionośnego ( prekursor kwasu fluorowodowrowego ) i będziemy mieć tego coraz więcej. Cała Unia Europejska będzie mieć tego coraz więcej dzięki jej dyrektywom. Legalnie i na rynku cywilnym. A przypominam, że wiatr wieje najczęściej z zachodu na wschód. I nikt się o to nie prosił.

say69mat
wtorek, 17 maja 2016, 16:12

Czy zdajesz sobie sprawę, jakie są praktyczne reperkusje zrzucenia ładunku nuklearnego na Warszawę??? Konsekwencje ekonomiczne, załamanie gospodarcze, panika ludności ... i to w skali światowej. Dalej, czy próbowałeś sobie zatem skalkulować rzeczywiste koszta braku odpowiedzi ... dla naszych Sojuszników??? Dalej, przecież to perspektywa wzajemnego samounicestwienia w wyniku ataku i kontrataku nuklearnego. Jest - paradoksalnie - jednym z fundamentów gwarantujących pokój.

Stelle
wtorek, 17 maja 2016, 10:33

Nie wolno nam się dać wciągnąć na tego typu słowa, za którymi widać, że nie stoją żadne kroki, które uczyniłyby Polskie silniejszą militarnie z racji swojego położenia. Próbują nam wmówić mesjanizm dla europy. Musimy wyczekiwać, zbroić się, podnosić potencjał, nawet atomowy, ale czekać na rozwój wydarzeń i nie dać sie sprowokować słowami, ktore nie niosą dla nas nic dobrego. Spójrzcie na Szwecję. Oni mieli własny program atomowy, którego zaniechali, gdyż dostali gwarancje od ameryki. Rok temu jednak amerykanie dali im do wiadomości, iż nie zamierzają ich bronić jesli nie będą w nato.

ppp
wtorek, 17 maja 2016, 19:14

amerykanie rzadzeni przez zydow chca nas wepchnac w wojne, dowod ?buduja u nas tarcze antyrakietowa, ktora ma byc obrona pred IRANEM, a przeciez rok temu sie z imi dogadali, ze Iran nie bedzie prowadzil prac nad bojowa bronia atomowa

Tomek72
poniedziałek, 16 maja 2016, 19:01

Rosja nie kieruje się ani polityką pokoju, ani racjonalnością, jest NIEPRZEWIDYWALNA - dlatego musimy zapewnić sobie SKUTECZNĄ I SOLIDARNĄ OBRONĘ - oczywiście z elementem odstraszania. Ale w dużej mierze MUSIMY POLEGAĆ NA WŁASNYCH SIŁACH co najmniej w pierwszych chwilach konfliktu (to nie żołnierze FR, takie mundury można kupić w każdym sklepie ...). Póki co kraje NATO mają problem w skutecznym zdefiniowaniu odpowiedzi (nawet REALNYCH sankcji gospodarczych) wobec kryzysu na Krymie i Ukrainie ... Rosja musi zrozumieć, że takie konflikty JEJ SIĘ NIE OPŁACAJĄ! (bo ze stratami ludzi się "mało liczą"). Na dziś wydaje mi się, że kluczem jest właśnie Krym / Ukraina - agresja FR i naruszenie traktatów gwarantujących INTEGRALNOŚĆ UKRAINY - powinno skończyć się nie tylko wycofaniem Rosji, ale i odszkodowaniem dla Ukrainy ... Rosja musi zrozumieć, że takie konflikty JEJ SIĘ NIE OPŁACAJĄ! - na dzień dzisiejszy sankcje automatycznie progresywne to JEDEN Z WIELU koniecznych elementów tej układanki

dimitris
poniedziałek, 16 maja 2016, 19:47

",,,Rosja nie kieruje się... ani racjonalnością..." Jednak przyjmijmy, że Pan się myli i Rosja jednak działa racjonalnie. A w takim razie istniałaby tylko jedna możliwość: Założenie: Rosja po raz drugi nie wepcha się - wiadomo, że bez podstaw ekonomicznych - po raz drugi w ciągu niewielu lat w wyścig zbrojeń, tylko po to, aby znów go przegrać. Przewidywalne, że przegrać... Teza: Rosja szykuje lokalną wojnę. Licząc, że Zachód to przełknie, w imię unikania katastrofy jądrowej. Tak więc to nie ważne racjonalnie, czy nie, Rosja idzie na wojnę.

tot75
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:42

Będę się powtarzał . Przypominam 8 czerwca minie 70 rocznia haniebnej defilady zycięzców w Londynie /8.06.1946/ bez udziału Polaków . Nie chciano drażnić Rosji . Zwyciężyły globalne interesy wielkich tego świata . Czy coś się zmieniło - kompletnie nic. Czy Amerykanie będą walczyć z Rosją , nie wiem .Wiem natomiast że nie będą z nią walczyć w Ameryce czy w Rosji . Wielcy muszą tylko wybrać gdzie będzie ich boisko .Byle tylko wybrali jak najdalej od nas . Mojego miasta już raz nie było . Zgineli w mojej rodzinie wszyscy mężczyżni mieszkający w Warszawie . " Czekali "najpierw na Anglików i Francuzów potem Amerykanów potem nawet na Rosjan . Rosja nigdy nie dbała o straty w ludziach - nie dba o swoich tym bardziej nie dba o innych . Dlatego gdy czytam jak amerykanin mówi o potrzebie instalowania amerykańskiej broni atomowej w Polsce to mówię nie . Nikt chyba nie sądzi że to by była polska broń bo tylko to być może miało sens . Ale to mrzonka. Musimy zadbać o siebie sami. Na to potrzeba nam czasu ,pieniedzy konsekwencji i trochę szczęścia . A 8 czerwca nazwijmy dniem ZDRADZONEG SOJUSZNIKA może mniej będziemy liczyć na "sojuszników" a wiencej na siebie .

tak tylko pytam...
poniedziałek, 16 maja 2016, 22:51

Tak, tak. Musimy pozostać na arenie międzynarodowej osamotnieni i bez wsparcia sojuszników, to jedyny nasz ratunek. Co więcej, naszym jedynym wybawieniem z tej opresji jest Rosja... Dobrze odczytuję Pana intencje?

dimitris
poniedziałek, 16 maja 2016, 21:54

Nic nie "zwyciężyło", a takie zawarto już znacznie wcześniej porozumienie. A konkretnie w nocy z 9 na 10 października 1944, na Kremlu, przez Churchilla, Edena, Stalina i Mołotowa. Tzw. "porozumienie serwetkowe", zdaniem najzdolniejszego greckiego wojskowego dowódcy komunistycznego (zamieszkałego następnie w Moskwie, ale już jako bezpartyjny), uzgodnione ze świadomością obu stron (Rosji i Wlk.Brytanii), że w przypadku dwóch spośród dysponowanych tak krajów, mianowicie Polski i Grecji, aby porozumienie mogło zostać zrealizowane, trzeba będzie jeszcze także najpierw wywołać w tych państwach wojny domowe, dla eksterminacji demokratycznych opozycji. Podobno Państwo w Polsce nie chcecie używać określenia wojna domowa na walkę z Żołnierzami Niezłomnymi, ja przytaczam tu co powiedział w wywiadzie telewizyjnym, w roku 1984 - stała audycja historyczna telewizji publicznej ERT - pan Markos Wafiadis. Polskie książki do historii jeszcze tego nie przytaczają i nie wiem kiedy przytoczą. Gdyż o Churchillu nie wolno w Polsce źle czegoś napisać, w każdym razie nie zrobi tego żaden historyk - profesor. W trosce o swą dalszą karierę.

DW
wtorek, 17 maja 2016, 09:08

Od dawna powtarzam, że to tak naprawdę jedyna szansa Polski na przetrwanie przy obecnym rosyjskim imperializmie i chyba najbardziej priorytetowa kwestia zaraz obok przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie w internecie. Potrzeba jednak mobilnych zestawów ziemia-ziemia na podwoziu kołowym, bo na poderwanie F-16 może już nie być okazji. Polscy politycy, odrzucając tą kwestię paradoksalnie igrają z ogniem. Oczywiście każdy ma świadomość kosztów i czasu wdrożenia odpowiednich programów, dlatego obawa o przyszłość Polski, nigdy wcześniej nie była tak uzasadniona jak obecnie, ponieważ sojusze, wzmacnianie sił konwencjonalnych, to wszystko jest niewiele warte wobec działań i przygotowań Rosjan.

KevinLomax
wtorek, 17 maja 2016, 10:34

co z tego jak będziesz miał 1000 B-61 wszystkie bomby pod kluczem bo nie są twoje i de fakto równie dobrze mogłyby być na księżycu. ATOMÓWKI DLA POLSKI JAK NAJBARDZIEJ JESTEM ZA ale swoje i jak będziemy mieć 120 000 nowoczesnego wojska w jednostkach bojowych.

Sam wiesz kto
wtorek, 17 maja 2016, 08:16

Ojoj, ależ radziecka agentura się rozpisała. Prawda jest jednak taka, że jeśli Polska będzie miała dostęp do broni jądrowej to radzieccy nic nam nie zrobią bo atak nuklearny na swoje terytorium jest nie do zaakceptowania nawet dla państw totalitarnych. Broń atomowa to najsilniejszy zniechęcacz do agresji i dlatego radzieccy trole i agenci na pewno będą wszystkim wmawiać, że jeśli będziemy mieli broń jądrową to tym gorzej dla nas.

Stelle
wtorek, 17 maja 2016, 11:21

Posiadanie przez Polskę broni atomowej jest jak najbardziej pożądane i słuszne, tyle że najistotniejszą kwestią o której mozemy sie dowiedziec z wywiadu z tym amerykaninem jest to, że będziemy tym liderem militarnym regionu realizując jednak politykę amerykanską za własne pieniądze i ryzykując prowadzeniem wojny, której sami nie będziemy sprawcami

Orcio
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:29

Musimy mieć obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową z prawdziwego zdarzenia, środki zakłócania środków napadu powietrznego i rozpoznania w tym mieć możliwość zakłócania pracy GLONAS'a nad własnymi wojskami i ważnymi ośrodkami miejskimi. Równoważąc w ten sposób przewagę przeciwnika możemy skutecznie kontratakować z wykorzystaniem silnych związków pancernych i artylerii. Ale u nas nawet brakuje środków p-panc):- Marzenia!

rozważmy również ten wariant
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:06

A do czego jest przygotowane NATO w celu uniknięcia przegranej

jaan
wtorek, 17 maja 2016, 01:52

Proszę o wyjaśnienie, Jeżeli są wśród czytelników znawcy techniki jądrowej. Jak wiadomo ładunki termojądrowe wymagają "inicjacji" tzw. małą bombą atomową. Czytałem wiele lat temu że inicjatorem ładunku termojądrowego mogą być konwencjonalne ładunki, oczywiście specjalnie skonstruowane, ukierunkowane. Taka możliwość otwiera drogę do budowania broni termojądrowej bez zaplecza do wzbogacania uranu itp. itd. Pytanie czy to jest ślepa uliczka czy faktycznie istnieje taka możliwość.

NL
wtorek, 17 maja 2016, 14:37

Reakcja syntezy deuteru i trytu wymaga gigantycznej temperatury i ciśnienia. Konwencjonalne ładunki nie są w stanie dostarczyć tyle energii.

Icek
wtorek, 17 maja 2016, 11:16

Taką wiedzę chyba zabrał do grobu niejaki Sylwester Kaliski.W latach 70 próbował zbudować polską bombę atomową(wodorową).Był inicjatorem polskich badań nad mikrosyntezą termojądrową za pomocą lasera.Zginął ponoć w wypadku sprokurowanym przez KGB gdyż ówczesny ZSRR nie chciał Polski w eksluzywnym klubie atomowym.

Marian
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:53

Komentarze poniżej w większości merytoryczne, a to tylko pozory za którymi stoi znana nam dezinformacja. Skomentuję większość postów na wprost politycznie, bez owijania w merytoryczną bawełnę. Dobrze, że Macierewicz czyści armie, wojskowe uczelnie i całe to militarne pole z dziwnych ludzi i poglądów.

Lewy
środa, 18 maja 2016, 01:57

armatorcom broń jądrowa istnieje to fakt. Jak to sobie wyobrażasz? Uważasz ze jednego dnia świat pozbędzie sie broni jądrowej? Nigdy. Rosja zagwarantowała sobie nietykalność bronią atomowa. Israel także już nie wspominając Koreje północna. Iran próbuje. Dlaczego oni to robią? Bo wiedza ze w posiadaniu takiej broni zwiększają swoje bezpieczeństwo dyiametralnie. Zarówno przed atakiem konwencjonalnym jak i po przez działania obcych służb specjalnych które próbują destabilizować sytuacje w danym kraju. Myślisz ze Irak był by możliwy gdyby Husein miał bombę atomowa? Myślisz ze to co sie dzieje teraz na Ukrainie było by możliwe gdyby oni zatrzymali sobie wtedy swuj arsenał? To jest smutna rzeczywistość ale rzeczywistosc. Świat jest taki jaki jest.

endras1
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:22

Musimy mieć swoje atomy na JASMM-ER, żeby nie było grzybka w Warszawie.

say69mat
wtorek, 17 maja 2016, 15:57

@def24.pl: Prof. Kroenig dla Defence24: NATO musi postawić na odstraszanie atomowe. Kluczowa rola Polski say69mat: Mam wrażenie i zarazem nadzieję, że jest to głos odosobniony. Biorąc pod uwagę li tylko kondycję naszych elit politycznych, potencjalnego dysponenta broni nuklearnej. Ponieważ potencjalne ryzyko intencjonalnego v/s przypadkowego wykorzystania tego typu argumentu, jaki stanowi TBN, jest zdecydowanie zbyt poważne. W armii USA istnieją bowiem doskonale zweryfikowane procedury, gwarantujące 100% kontrolę nad wykorzystaniem tego typu uzbrojenia.

xsx
wtorek, 17 maja 2016, 00:09

Rosyjscy politycy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że każdy jądrowy atak na Polskę ze strony Sił Zbrojnych FR spowoduje nieuchronną, adekwatną odpowiedz (atak jądrowy) Sil Zbrojnych RP na stolicę FR - Moskwę. Tylko w ten sposób, nadal w Europie można będzie utrzymać pokój.

sxs
wtorek, 17 maja 2016, 02:54

Tak, tylko problem w tym, że to nie my będziemy mieli czerwony guzik. I guzik nam da arsenał nuklearny na naszej ziemi. Staniemy się poligonem nuklearnym kolejnej wojny światowej.

artamatorcom
środa, 18 maja 2016, 01:12

Jetem przerażony większością przeczytanych tutaj wypowiedzi i nie wierzę, że piszą to normalni ludzie, którzy mają rodziny. Ten cały arsenał jest skierowany przeciw wam, przeciw waszym rodzicom i dzieciom. Nie są ważne aspekty techniczne tego bagna ani problemy strategiczno-polityczne dotyczące zbrojeń. Rolą każdego polityka na tym świecie powinno być zahamowanie produkcji zbrojeniowej, likwidacja zapasów oraz doprowadzenie do pojednania.. Jeśli tego nie potrafią, to są idiotami i nadają się do zamiatania ulic..

Kiks
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:10

Prawda jest taka, że Polska powinna mieć broń jądrową. Swoją. Czy to jest dobre? Niespecjalnie. Ale inaczej nie da się. Tylko to ostudzi zapał Rosjan. Zresztą to najbardziej efektywne rozwiązanie koszt-efekt. Powinniśmy mieć oczywiście OPL, ale przede wszystkim trzeba zapobiegać. A na nich działa tylko bat. Tę samą strategię ma Izrael.

blade
poniedziałek, 16 maja 2016, 23:36

Dla Polski taka bron to nie straszak ale plachta na byka. Jedna bomba nad ktora tak naprawde nie panujemy w arsenale to zadna sila a moze spotkac sie z odwetem stu. Moje zdanie jest takie ze bron atomowa dla Polski przy takim potencjale przeciwnika sprawi, ze zwiekszy sie tylko ilosc celow na terenie naszego kraju.

tak tylko...
wtorek, 17 maja 2016, 12:17

Idąc pańskim tokiem myślenia zapytam: czy my w ogóle słusznie robimy posiadając armię, bo ona również nie działa jako straszak, tylko jak płachta na byka? To co? Może się całkowicie rozbroić?

Kamil
wtorek, 17 maja 2016, 11:08

sluszne stwierdzenie, wyścig zbrojen polegał na wyrównywaniu ilości arsenału nuklearnego przeciwników, czyli zerowania. Nasz bilans byłby zawsze ujemny, więc zawsze pod wzgledem atomowym bylibyśmy przegrani

SU-35
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:39

Bardzo wątpliwe, żeby USA poszło na wymianę ciosów atomowych z Rosją z powodu Polski. Ja bym na to nie liczył i to nawet gdyby Rosjanie zrzucili tu car bombę. Trzeba odejść od polityki którą sie obecnie postawi, bo jak sie zajdzie za daleko to Pan Putin postawi grzyba atomowego w Warszawie tak dużego, żeby cała Europa widziała nawet z Madrytu i powie - patrzcie, chcecie być tak jak Polska czy dacie sobie spokój z tym "szpicowaniem" Rosji?

Edmund
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:41

Nie z powodu Polski ale posypania się sojuszy innych państw z USA na całym świecie co przekreśliłoby status supermocarstwa i miało daleko idące konsekwencje militarne i gospodarcze.

Kiks
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:13

Ochłoń. Za dużo gier komputerowych. Po pierwsze mają bardziej "miękkie" cele jak kraje nadbałtyckie. Po drugie wszyscy będą stali z boku i bili brawo. Zwłaszcza po takiej akcji przeciwko krajowi, który takiej broni nie ma.

pat
wtorek, 17 maja 2016, 14:23

Polska musi posiadać arsenał nuklearny, każde liczące się państwo musi go posiadać. Nie wiem kim są osoby które torpedują ten pomysł, albo działają na niekorzyść Polski albo nie wiedzą co mówią. Nikt w historii nie zaatakował w sposób otwarty mocarstwa nuklearnego, nie możne byc tak że ktoś na nas zrzuci bombę atomową a Polska nie bedzie w stanie odpowiedzieć. Mając powidzmy 5-10 pocisków JAASM z głowicami nuklearnymi rozmieszczonymi w kilku bazach z obroną przeciwlotniczą będziemy stanowić sami o sobie. Ale na to nie zgodzi sie Ameryka.

Szyszka
wtorek, 17 maja 2016, 22:14

A od kiedy to jesteśmy państwem liczącym się realnie ....... w skali makro?

lsd
wtorek, 17 maja 2016, 15:48

Jakoś godzi się na to w przypadku Izraela lub Pakistanu. Nikt nam niczego nie zabrania. Poza tym mamy nieodpowiedzialną władzę, więc taka broń umożliwiałaby im szantażowanie naszych sąsiadów i utratę ich zaufania. Do posiadania takiej broni trzeba dojrzeć, także społecznie. To ogromna odpowiedzialność i wbrew pozorom nie oznacza, iż możemy stosować ją jako argument siłowy w każdej sytuacji. Jako społeczeństwo cofnęliśmy się do lat 90-tych, czasu nieprzewidywalności zachowania władzy i braku stabilności i nie widzę powodu, aby małpie dawać brzytwę.

Intermarrum
wtorek, 17 maja 2016, 14:13

Dlaczego nie broń chemiczna? Taką jesteśmy w stanie sami wyprodukować i może tu jest problem? Ciekawe do jakich ustępstw będą zdolni polscy politycy pod pretekstem otrzymania w zamian jakiejś małej, taktycznej bomby atomowej?

bwp-andrzej
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:20

Problem w tym że NATO obecnie nie posiada bomb atomowych tej samej wielkości co Rosja. Nikt nie mówi że Rosja w ramach deeskalacji konfliktu zrzuci bombę która zniszczy całą Warszawę, użyli by pewnie bomby wielkości rzędu 10kiloton której zasięg nie jest duży i zniszczyli by nią jakiś kluczowy obiekt np most. Bomby NATOwskie są o wiele większe i tu pojawia się pytanie.. Czy USA w rekakcji na zniszczenie jednego mostu w Polsce odpowie ładunkiem mogącym zniszczyć całe miasto w Rosji ? Czy nasi potencjalni europejscy sojusznicy gdy zobaczą że Rosja używa broni atomowej udzielą nam pomocy ? Jeżeli chodzi o Nuclear Sharing to trzeba sobie zdawać sprawę że ostateczną decyzję o użyciu broni atomowej podejmuje USA. Co do własnej bomby atomowej to możemy zapomnieć, na to nie było by nawet zgody USA. W latach siedemdziesiątych pracowaliśmy nad w własną bombą termojądrową i gdy jej stworzenie stało się w miare realne, nagle w tajemniczym wypadku zmarł jej twórca Sylwester Kaliski a program zamknięto.

dropik
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:30

B-61 mają regulowaną moc np: 0,3; 1,5; 5; 10; 60; 80; lub 170 kT. Bajki o własnej bombie nuklearnej mozesz sobie darować. Podpisalismy układ o jej nierozprzestrzenianiu i niech tak pozostanie.

Afgan
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:15

Cały ten program NATO Nuclear Sharing to NIEAKTUALNA BZDURA. Program ten opiera się na grawitacyjnie opadających niekierowanych bombach atomowych B-61 przenoszonych przez samoloty F-16 i Tornado. Koncepcja opracowania i użycia bomb B-61 to czasy wojny koreańskiej a okres jej wprowadzania i doskonalenia taktyki użycia to wojna w Wietnamie !!!............ Mówiąc w uproszczeniu, aby użyć bomby B-61 samolot z nią musi znaleźć się nad celem i zrzucić ją z wysokości kilku kilometrów, po czym włączyć dopalacz i uciec przed falą uderzeniową. Takie coś można by zrobić atakując stolicę ISIS w Ar-Rakka ale nie cele na terytorium Rosji. Taki F-16 lub Tornado o ile nie został by zniszczony na ziemi ostrzałem z Iskanderów lub Kalibrów (wiadomo że lotniska będą pierwszym celem ataku) i zdołał by wystartować z bombą B-61 na pokładzie, nie doleciałby do celu i padł ofiarą systemów S-300 lub S-400. Nawet jeżeli udałoby mu się zrzucić bombę B-61, to swobodnie spadające kilkumetrowe metalowe cygaro nie było by żadnym problemem dla systemu TOR. W odpowiedzi na bomby B-61 Rosja ma całą gamę środków przenoszenia taktycznej broni atomowej, są to między innymi pociski ziemia-ziemia Iskander i Toczka, bazujące na lądzie i morzu systemy Kalibr, ale także wersje pocisków Jachnot, Uran z głowicami atomowymi. przenoszone przez lotnictwo pociski Raduga, a nawet pociski artyleryjskie 152mm dla dział Msta i Giacynt i 203mm dla dział 2S7 Pion, ponadto nawet 240mm pociski moździerzowe dla systemu Tulipan. Gdyby już Polska miała być członkiem programu NATO Nuclear Sharing, to głowice atomowe powinny być przenoszone przez okręty podwodne z pociskami manewrującymi, rakiety systemu Homar, pociski JASSM-ER, wtedy byłby to jakiś potencjał ODSTRASZAJĄCY, bo w przypadku ANTYCZNYCH bomb B-61 jest to bardziej rozśmieszanie niż odstraszanie.

Darek S.
środa, 18 maja 2016, 05:32

Ale są pewne głowice konwencjonalne, pewnych całkiem fajnych zabawek, które można szybko wymienić z B-61. Chodzi tylko o to, żebyśmy te zabawki również kupili już na swoje wyposażenie. Te amerykańskie B-61 powinny być składowane za płotem polskich zabawek, w których można by te głowice w 30 minut wymienić. Wtedy to ma sens. Inaczej to wynocha z odpadami radioaktywnymi. Trzeba założyć, że co druga B-61 może ze starości nie odpalić.

ja
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:10

Samą część aktywną bomby B-61 bez trudu da się zaadaptować do użycia w pociskach manewrujących.

Supernauczyciel
poniedziałek, 16 maja 2016, 17:05

Bomby te przenoszone przez F-35 przestają już być takie archaiczne, ale JASSM-ER i LR jako środki przenoszenia są bardziej optymalne.

Szyszka
wtorek, 17 maja 2016, 23:13

A wiecie państwo,że broń atomową można kupić w każdym sklepie z bronią atomową..... czyli jak już opanujemy tajniki produkcji amunicji do czołgów i innej oraz jak wybudujemy własne rakiety balistyczne etc to po tym wysiłku po prostu pójdziemy do sklepu i kupimy bombkę.... A póki co to mierzmy siły na zamiary i zaabsorbujmy np technologie zawieszeń pneumatycznych do Krabów bo z tym też różowo nie będzie.

Saymour
środa, 18 maja 2016, 14:12

Nie sądzę, że Polska jest na tyle zacofana że nie potrafiłaby sama skonstruować własnej bomby atomowej skoro nawet Korea Północna takową posiada, a jej konstrukcja liczy sobie już ponad 70 lat... Wzbogacenie uranu nie jest wielką filozofią.

Afgan
poniedziałek, 16 maja 2016, 15:52

Patrząc na świat trzeźwym spojrzeniem a nie przez "różowe okulary" mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć że w przypadku użycia przez Rosję broni atomowej na terenie któregoś z krajów Europy Wschodniej NATO nie odpowiedziało by w sposób SYMETRYCZNY czyli również użyciem broni atomowej. Ponadto kiedy rosyjskie czołgi byłyby już na ulicach Tallina, Rygi, Wilna, Bukaresztu, Bratysławy i prawdopodobnie też Warszawy w Brukseli nadal by DEBATOWANO i RADZONO co z ta sytuacją zrobić i jak się zachować. Najprawdopodobniej zdecydowane działania ze strony Paktu zaczęłyby się w chwili kiedy rosyjskie wojska przekraczałyby linię Odry.

Darek S.
piątek, 20 maja 2016, 05:31

Uważam, że ten punkt widzenia należy przyjąć za najbardziej prawdopodobny wariant rozwoju sytuacji

dropik
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:44

przyjmujesz złe założenie. Wg ciebie Rosja może rozpocząć konflikt tak niz z gruszki ni z pietruszki. Jednak to nie byłoby zajęcie Krymu i przygotowań nie dałoby się ukryć.

Mła
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:47

Rosyjskie czołgi mogą być jednocześnie tylko w jednym miejscu. Nie stać Rosji w żaden sposób na atak na wielu kierunkach szczególnie mając na uwadze konflikt z Ukrainą. Właściwie Ukraina obecnie wiąże Rosji ręce i uniemożliwia dalsze zaognianie sytuacji w Europie. Gdyby Rosja była taka silna jak samą siebie kreuje dawno zrobiła by "porządek" na Ukrainie, Naddniestrzu czy Gruzji. Teraz w zależności jak jej pójdzie z Ukrainą Rosja będzie eskalować konflikt lub podkuli ogon. Jeżeli wygrają na Ukrainie to następne będzie Naddniestrze z Mołdawią na przystawkę. Potem zaś państwa Bałtyckie natomiast Polska jest na dalszym miejscu. Dlatego ważne jest wspieranie Ukrainy, która flankuje Rosję z południowo-wschodniej strony i uniemożliwia im działanie na północy. Ważne jest też aby ten czas, który daje nam Ukraina wykorzystać na dozbrojenie naszej armii tak aby jakikolwiek atak na Polskę i również państwa Bałtyckie był nieopłacalny.

maniuś
środa, 18 maja 2016, 12:33

Teatrem działań atomem - nie wątpliwie będzie POLSKA i inne państewka o symbolicznym znaczeniu ? Obydwie strony USA oraz ROSJA taką możliwość rozważają . Czym był by atak USA na ziemie ROSJI ? Odpowiedz - atakiem na nie spotykaną skalę na USA ? Czym byłby atak ROSJI na ziemie USA ? Odpowiedz atakiem na nie spotykaną skalę na ROSJĘ ? Jaki z tego można wysnuć wniosek ? Czy ktoś trzeżwo tu wypowiadających pomyślał ile tych bombeczek atomowych musimy mieć > 100 - 300 a może więcej ? TO TAKA TEORIA - do rozważenia ? Konflikt każdy żle skończy się dla POLSKI i POLAKÓW ? Abstrahując iż żadne państwo w EUROPIE nie pozwoli abyśmy weszli w posiadanie jakiejkolwiek broni typu - masowej zagłady ? Czy sami nad taką pracować > a już o kupnie nie ma mowy ? Z ostatnich doniesień - jaki obraz nam się pojawił ? Bezbronność naszych formacji wojskowych nawet do obrony POLSKI ? Już sam fakt umiejscowienia wojsk pancernych za wisłą w stronę zachodnich granic POLSKI > powinno nam uzmysłowić że od BUGU aż do warty lub nawet ODRY to ziemia niczyja jeśli chodzi o obronę jakąkolwiek tych ziem . Jaka więc doktryna obrony kraju jest rozważana > czy ktoś logicznie potrafi na to pytanie dać logiczną odpowiedz ? Czyli co dalej z naszymi ziemiami OJCZYZNĄ - ludnością ? Czy my POLACY to tylko mięso armatnie , a być może świecące kamyczki ? Jest jeszcze jeden aspekt atomu - w EUROPIE tylko dwa państwa zachodnie posiadają - to FRANCJA oraz WIELKA BRYTANIA . Każda strona tych państw ma atom do obrony swoich ziem ? I to niestety musimy uwzględnić ? Pozostaje nam walka wręcz > czyli tym co posiadamy , a co posiadamy każdy Forowicz orientuje się o stanie Wojska Polskiego ????????? W starciu z ROSJĄ - czy my obecnie mamy szanse > wątpliwe , ile lat potrzebujemy na choć częściowe uzupełnienie stanu wojska w ilości uzbrojenia - następne 25- 40 lat i nigdy nie będziemy potęgą ? REALIZM - trzeba zachować , hura optymizm - przy braku podstawowych zakładów z dziedziny zbrojenia - również ? Nie da się tylko kupować - bo w końcu będą nam sprzedawać tylko uzbrojenie wycofywane z ich armii - a nic z nowości , bo te nowinki są super drogie > i tu znów kłania się ekonomia ? Z resztą spojrzeć należy że jako armia tylko podczas byciem w UKŁADZIE WARSZAWSKIM - znacząco byliśmy unowocześniani > i to tylko dlatego że mieliśmy funkcje przypisane przez ZSRR , jako flanka opanowania krajów północnych od NIEMIEC ? Dziw bierze entuzjastów atomu w POLSCE - to zawsze bez litosna ŚMIERĆ ? Teatr działań mocarstw - jak do tej pory rozgrywał się na terenach obecnej POLSKI - z tego należy wyciągnąć wnioski ? Czy POLSKIE społeczeństwo wyciągnie jakieś wnioski ? TO MY powinniśmy naciskać na nie szastanie tanimi słowami na ELITY ?

jaan
środa, 18 maja 2016, 16:32

Posiadanie przez Polskę broni nuklearnej pozwoli USA na skoncentrowaniu się na obszarze Pacyfiku. Posiadanie tej broni w odpowiednie liczbie zabezpiecza naszą pozycję i nie staniemy celem ataku nuklearnego.

tak tylko pytam...
środa, 18 maja 2016, 13:43

Według Pana, Polska słabsza, to Polska bezpieczniejsza?

Lewy
poniedziałek, 16 maja 2016, 15:36

Zaden Kremel. Prosta sprawa. Czy Polska powinna mieć broń nuklearna? Jak najbardziej. Czy Polska powinna mieć broń nuklearna o której sama nie może decydować kiedy może ja wykorzystać? NIE!!! Dlaczego??? FR mogla by podjąć sie prowokacji i wymyślić pretekst aby zmieść np. Warszawę z mapy. Pod pretekstem ze uprzedzili tylko zaplanowany atak ze strony NATO bronią jądrowa z Polski. Po zniszczeniu Warszawy (i tylko Warszawy) popartrzymy zszokowani na Amerykanów. Ze znakiem zapytania na twarzy czy pozwolą nam na odwet. Amerykanie zacza robić siusiu w spodnie i tylko krzykną STOP!!! ( mowię tutaj o pojedynczym ataku a nie masowym ataku) jaka będzie odpowiedz która usłyszymy od Amerykanów którzy bedą nie mniej zszokowani jak my którzy bedą uświadomieni tym ze FR jednak dopuściła sie takiego czegoś? Ich odpowiedz będzie taka ze w żadnym wypadku nie będzie odwetu aby nie dopuścic do zagłady całego świata. A co to Warszawa w porównaniu do całego świata??? Tak długo jak nie będzie dalszych działań ze strony FR można z tym żyć. Dla nas zapadnie sie świat ale nie dla resztki swata. Inaczej wyglądało by to wszystko jeżeli mieli byś my własny arsenał. Tak jak n.p Israel to zrobił. Wejść w posiadaniu broni atomowej ale w taki sposób aby cały świat nie wiedział dokładnie co i ile tego mamy. Nie potwierdzamy ale tez nie zaprzeczamy ze posiadamy coś. Wtedy szanowny Tak tylko..... Rosja była by świadoma tego ze jaki kolwiek atak przy użyciu broni atomowej skutkowało by PEWNYM odwetem

Afgan
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:36

Muszę Ci przyznać rację. To co piszesz może wydawać się szalone, ale jest to najbardziej sensowne rozwiązanie.

dropik
poniedziałek, 16 maja 2016, 18:32

jaki z tego zysk dla Rosji ? pofantazjuj dalej

sylwester
czwartek, 19 maja 2016, 09:29

Polskę dużo szybciej zajmą uchodźcy z afryki niż Rosjanie , i to z uchodźcami nie respektujacymi prawa będziemy mieli dużo większe problemy , a na uchodźców znajdujących się w naszych granicach broń atomowa nie jest nam potrzebna , po resztą skoro politycy zachodniej europy zamierzają oddać władzę uchodźcom i pozbawić tej władzy rdzennych mieszkańców to po co się zbroją

dropik
czwartek, 19 maja 2016, 17:24

jak w Afryce bedzie głód i susza to nic , nawet armia nie zatrzyma tej fali uchodzców

m
poniedziałek, 16 maja 2016, 15:28

Zanim o czymkolwiek będzie się rozmawiać, najpierw trzeba postawić na nogi armię która jest :) Uprościć i ujednoznacznić system dowodzenia, uzupełnić stany osobowe etatu pokojowego i zapewnić rezerwy, szczególnie specjalistów, do bieżącego funkcjonowania wojska i na wypadek wojny, zgromadzić odpowiednie zapasy uzbrojenia unowocześniając w pierwszej kolejności to co jest niezbędne np. obronę powietrzną. Dopiero kiedy wszystkie rodzaje wojsk naprawdę staną na nogi i będzie możliwe ich planowe i sprawne przezbrajanie na nowoczesne wzory sprzętu, osiągną odpowiednią gotowość można myśleć o innych kwestiach. Na chwilę obecną to nawet lepiej, że wiele spośród najwartościowszych wzorów uzbrojenia znajduje się bliżej zachodniej granicy: przynajmniej w razie napaści na nasz kraj nie zniszczą nam wszystkiego od razu :)

Lewy
czwartek, 19 maja 2016, 09:21

Nawet jezeli mieli byś my tylko 100 sztuk (własnej) broni atomowej starczyło by aby potencjalny konflikt na naszej ziemi został dla Rossi zakwalifikowany jako ten ostateczny. I to wystarczy. Jest różnica pomiędzy krajem który zostanie użyty i jest spostrzegany jako poligon na który podczas Wojny obie strony zrzuca symbolicznie kilka bomb dla zniszczenia formacji zbrojnych przeciwnika i symbolicznego odstraszania a kraju który tej stronie która zrzuciła bombę nie odpuści i wszystko co ma odpali w stronę tego który rzucił w pierś kamieniem. Jak Rosja zaczęła by najeżdżać wschodnia flanke NATO zrzucajc jednocześnie jedna lub dwie bomby atomowe na strategiczne cele. A USA z kolej zrzuci tez swoje dwie bombki na nacierające wojska Rosyjskie to w każdym wypadku tylko my Polacy na tym stracimy. Bowiem te dwa czy cztery ataki nuklearne odbędą sie na dachach naszych domów a nie Amerykańskich i Rosyjskich. Po takiej Akcji beda świadomi tego wzajemnie ze jednak obie strony są zdolni do użycia tej broni a nie tylko straszenia ja i zaczną negocjować nowe warunki ale bez nas bo Polska będzie skurczona na wieki do województwa dolno śląskiego. Jedynie ważna role w przyszłości będziemy odgrywać w książkach historii jako następny przykład w dziejach ludzkości po Hiroszimie i Nagasaki gdzie został przeprowadzony atak bronią jądrowa. NIE DZIĘKUJE. ALE jeżeli Rosja była by świadoma ze atak z jej strony na nasz terytorium zakończy sie zagłada kilku ważnych miast na ich terytorium. j.n.p Moskwy, St. Perersburga to była by dla Rosji za droga cena aby dla gry geopolitycznej stworzyć skażony bufor pomiędzy NATO a FR.

Obserwator
poniedziałek, 16 maja 2016, 21:27

O broni atomowej analogicznie do dżentelmena i jego pieniądzach które się ma i o nich się nie mówi. Dodatkowo trzeba utrzymać w tajemnicy ile się jej ma, gdzie się tę broń przechowuje oraz jak ją się zabezpiecza. Plotki to dobry straszak.

KevinLomax
poniedziałek, 16 maja 2016, 14:53

jestem przeciw atomówką w Polsce przez najbliższe 25lat. należy unowocześnić i zwiększyć armie tak by stała się liczącą siłą sama w sobie, a atomówki to kolejny etap ewolucji na który obecnie nie jesteśmy jeszcze gotowi.

Zdzich
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:00

Zanim zainstalują to na JASSM, minie kolejnych 25. Warto być gotowym.

tak tylko pytam...
poniedziałek, 16 maja 2016, 15:21

A może to kolega jakoś uzasadnić, że będziemy bezpieczniejsi, będąc słabszymi?

Kartki z historii
poniedziałek, 16 maja 2016, 20:39

Oczywiście że Polska będzie odgrywać "kluczową rolę" - nuklearnego pola walki, zgodnie z amerykańską doktryną "ograniczonego teatru działań nuklearnych". USA, zgodnie z wytycznymi z publikacji Zbiga Brzezinskiego, chce walczyć z Rosją do ostatniej kropli krwi... polskiej i ukraińskiej! Wtargniecie NATO na teren Rosji lub atak na jej terytorium w sposób drastycznie ograniczający siły Rosji na 100% gwarantuje nuklearny atak Rosji na odwody atakującego NATO czyli na Polskę. Jest to kopia strategii USA z czasów Zimnej Wojny, gdy USA widząc miażdżącą przewagę konwencjonalną Układu Warszawskiego zakładało przesuwanie się w kierunku Paryża frontu w tempie 50-200km dziennie i USA zakładało, że aż do Paryża będzie "apelować do Sowietów" a potem użyje "ograniczonego teatru działań" czyli zaatakuje demoludy (ale nie Sowietów!) bronią nuklearną, by odciąć frontowe jednostki Sowietów od zaopatrzenia. USA liczyło, że w takim wypadku Sowieci nie zaatakują nuklearnie USA, tylko w odpowiedzi zaatakują nuklearnie tylko sojuszników USA z NATO. Wtedy Europa stałaby się szklaną radioaktywną pustynią i "byłby remis" co cieszyło sztabowców z USA, ale Europejczycy mieli inne zdanie, wyrażane w demonstracjach przeciw pociskom Pershing i Cruise.

tak tylko...
poniedziałek, 16 maja 2016, 22:48

To w końcu, kto jest naszym sojusznikiem? Jakie państwo straszy nas swoimi rakietami i ćwiczy atak nuklearny na Warszawę? Ze względu na agresywne zachowania jakiego państwa rozpoczynamy kosztowną modernizację armii? Kto jest według pana naszym wrogiem, bo nie mogę tego rozeznać z pańskiego wpisu?

Piotr34
poniedziałek, 16 maja 2016, 21:31

A po co obecnie USA mialoby atakowac Rosje?

wunderwaffe
wtorek, 17 maja 2016, 11:52

Widziałem taką potrzebę, wzmocnienia atomowego odstraszania, od bardzo, bardzo wielu lat a "zawodowcy" dopiero teraz przejrzeli na oczy, źle to wróży na przyszłość. Od czasu rozpadu ZSRR Zachód uwierzył w często głoszoną teorię, jakoby nastąpił kres historii i nic już nie będzie takie same jak dawniej, nic już się nie powtórzy i nigdy nie będzie wojny w zachodniej Europie a tutaj Putin zrobił im niespodziankę... Teraz natomiast uważam, że kluczową rolę ma prewencyjne eliminowania zagrożenia, gdyż tchórzliwe oczekiwanie aż bandyta się uzbroi, przygotuje i zaatakuje, pociągnie za sobą znacznie większe straty wśród ofiar napaści. Ciekaw jestem ile lat upłynie, zanim NATO dojrzeje do prewencyjnych akcji? ;)

blade
wtorek, 17 maja 2016, 14:47

Przecież już dorosło do prewencyjnych akcji - np. Jugosławia, Irak, Afganistan, Libia, *Syria. Z jakim skutkiem ?

olo
poniedziałek, 16 maja 2016, 14:20

Bardzo dobre sugestie. Polska musi jako członek NATO mieć czym odstraszać Rosję. Tym bardziej że nasz budżet obronny zwiększa się z roku na rok (11 mld$ w 2016 ) i jest już bliski budżetowi Izraela (16mld$) a Jerozolima ma czym odstraszać. Na ich ćwiczenia atomowego ataku na Warszawę NATO powinno odpowiedzieć ćwiczeniami atomowego ataku na Moskwę a do tego trzeba pocisków manewrujących o takim zasięgu i wyposażonych w głowicę jądrowe. Jeżeli nasi piloci już ćwiczą w manewrach z udziałem broni atomowej a za chwilę będziemy mieli JASSM i pewnie wkrótce też JASSM ER i może Tomki a te bez trudu pewnie można wyposażyć w taktyczne głowice jądrowe co byłoby dobra odpowiedzią dla Rosji. Rosja za bardzo nie ma już czym odpowiedzieć bo wszystkim co ma już nas straszyła. Rosja musi wiedzieć że na jaj atomowy atak na Polskę będzie taka sama odpowiedź. Resztę zrobi wolny rynek i obywatele Rosji jak wcześniej zrobili to w ZSRR.

scorpion
poniedziałek, 16 maja 2016, 15:34

Izrael nie musi utrzymywać hordy emerytów po 15 latach służby.

TrzyKawki
wtorek, 17 maja 2016, 20:21

Uprzejmie zwracam na uwagę fakt, że broń nuklearna NATO, jest bronią nuklearną NATO :-) A jest dysponentem będą najprawdopodobniej Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. A to zmienia sytuację Polski jedyne nieznacznie, niezależnie od użytych środków przenoszenia. Co do posiadania własnej, to są to już w ogóle kompletne mrzonki. Nikt nam jej nie da, jedyny taki przypadek, to współpraca USA - Wlk. Brytania. A na rozwój własnej potrzeba dwóch rzeczy: pieniędzy i infrastruktury. Pieniędzy na jej opracowanie , wdrożenie i produkcję (zakładając, że znajdą się odpowiednie kadry) i zakładów wzbogacania uranu (ew. produkcji plutonu), zakładów produkujących odpowiednie "zapłonniki" i wzmacniacze" (bo broń nuklearna dziś, to nie bomby z 1949 r., o ile głowica ma się zmieścić w czymkolwiek, a nie mieć masę trzech samochodów), przemysłu produkującego odpowiednie układy elektroniczne, etc. Czyli jeszcze raz pieniędzy. O termonuklearnej nie wspomniałem, bo tu poziom trudności rośnie. I o reakcji świata ( w tym sojuszników), też nie wspomniałem. Izrael też nie rozwinął swoich zdolności odstraszania z błogosławieństwem USA, wręcz przeciwnie. No i jest jeszcze IAEA, nie jesteśmy Koreą Północną.

Geniusz Geostrategiczny
poniedziałek, 23 maja 2016, 20:31

Następny nawiedzony rusofob? Polsce broni atomowej nie pozwoliła posiadać nawet Rosja, więc tym bardziej nie pozwoli USA (które kazały nam przecież zniszczyć nawet konwencjonalną taktyczną broń rakietową). Polska podpisała traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, więc nam nie wolno jej produkować. Broń atomowa nie jest "bronią nuklearną NATO", oszołomie! Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej zabrania udostępniania jej technologii, pożyczania, dzierżawienia, sprzedawania, składowania itp. Wg traktatu broń atomową mogą posiadać tylko mocarstwa atomowe uznane przez ten traktat i tylko wtedy, jak same tą broń wyprodukują. Jawnym łamaniem tego traktatu a co najmniej niezwykle śliską sprawą jest "posiadanie" przez Wielką Brytanię zaprojektowanych, wyprodukowanych i składowanych przez USA Tridentów. Dlatego odkąd Wielka Brytania je "ma" to nigdy w najmniejszym stopniu nie ośmieliła się skrytykować Rosji, że ta narusza jakieś nuklearne porozumienia, bo wie, że Rosja wyciągnęła by sprawę Tridentów - co dla Rosji... też jest bardzo wygodne, bo ma wyłączonego jednego krytyka, Tridenty są pod kontrolą USA, więc Rosji odpada jeden gracz z szachownicy, jak będzie chciała złamać traktat nuklearny to będzie mogła Tridenty wyciągnąć jako pretekst a ponadto, gdyby Wielkiej Brytanii zabroniła Tridentów, to Brytyjczycy i tak zbudowaliby coś własnego, więc zadowala ten układ wszystkich (łącznie z USA, które też się cieszą, że mają prawo weta do "brytyjskich" głowic + zyski ze sprzedaży tego Brytyjczykom).

dropik
czwartek, 19 maja 2016, 17:23

Nawet gdyby udało się opracować skuteczne i małe ładunki to zostaje jeszcze opracowanie nowoczesnych środków je przenoszenia (tylko rakiety wchodzą w rachubę). I co 20 lat odnawiać cały ten bur... żeby był nowoczesny.

robciu
wtorek, 17 maja 2016, 21:22

Broń jądrowa jako taka, powinna byc zakazana, wszędzie i całkowicie .... ścigane wszelkie próby pracy nad tym/.. Jak demokracja się sfilcowała, że daje prawo jakiemuś politykowi zabić miliony mężczyzn, kobiet, dzieci..niemowlaków.. Zabijanie dla kasy? Jak lubią wojnę niech się strzelają rakietami i działami......

artamatorcom
wtorek, 17 maja 2016, 11:32

Organizacyjnie Świat posiada obecnie wszelkie możliwości finansowe, kulturowe, technologiczne, dyplomatyczne, społeczno- socjologiczne w tym doświadczenia historyczne aby zaprzestać jakichkolwiek agresywnych działań zbrojnych. Nie istnieją obecnie tak naprawdę żadne racjonalne podstawy aby pchać się w kolejne zniszczenia i zbrodnie. Wszelkie bowiem do tej pory wywołane starcia opierały się na kłamstwie, manipulacji, chęci zysku władzy właściwe tylko dla niewielkiej, psychopatycznej grupy społecznej wyalienowanej ze społeczeństwa. Te procesy destrukcji wydaje się, że obejmują dekady i są nie do oceny w czasie życia jednego czy dwóch pokoleń. Istnieją we wszystkich zdrowych społeczeństwach świata w nas ludziach niewyczerpane podkłady oraz chęć przeciwstawieniu się złu....Reasumując w skrócie słowa i wypowiedzi powyższych uczonych: " uśmiercimy wszystkich was debile i nic nie warte śmiecie w sposób tak błyskawiczny, że nawet nie przestaniecie się uśmiechać "

rezerwa2012
poniedziałek, 16 maja 2016, 14:08

Jak widzę sam nagłówek, to już mam przed oczami powtórkę z "zimnej wojny" - czli pas spalonej ziemi w miejscu, gdzie kiedyś była Polska... PS. Kiedy Kukliński dostarczył ludziom z USA (Amerykanie to są np. Arapacho, Siuxowie, Irokezi...) sowieckie plany wojny nuklearnej, ci w "odwdzięce"... umieścili więcej dodaktowych celów na terenie PRL...

tak tylko...
poniedziałek, 16 maja 2016, 14:47

Tak, znamy już te teorie tworzone na Kremlu, że tylko bezbronna i osamotniona Polska może czuć się bezpieczna...

Lewy
poniedziałek, 16 maja 2016, 14:05

Broń nuklearna która nie zarządzamy była by głupim pomysłem. Tym dali byś my FR pretekst aby użyć broń atomowa przeciwko nam. Jaki pretekst ma i miała by FR zaatakować bomba atomowa kraj który nie posiada broni jądrowej??? Nie strzela sie z armaty do wróbli. A jak jakiś wariat zdecydował by sie na takie cos to druga strona odpowie szybko. I koniec świata. Jezeli mamy posiadać taka broń to tylko i wyłącznie własna gdzie sami decydować będziemy mogli kiedy i gdzie ja użyć.

Marek
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:51

Tyle, że rosyjska doktryna zakłada uderzenie bronią jądrową na państwo, które takiej broni nie posiada, jeśli zachodzi taka konieczność, więc strzeliłeś kulą w płot.

Marek
poniedziałek, 16 maja 2016, 16:18

Udajesz głupiego, czy naprawdę NIE znasz zapisów nowej rosyjskiej doktryny wojennej realnie przewidującej tzw. prewencyjne uderzenia nuklearne(taktyczne) na ośrodki miejskie i kluczową infrastrukturę cywilna i wojskową ??

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama