Reklama

Próby ogniowe pojazdów programu Land 400

11 czerwca 2017, 12:39
Fot. AUS Army

W Australii miały miejsce próby ogniowe pojazdów, których producenci starają się o zdobycie kontraktu na budowę wozów Combat Reconnaissance Vehicle, ich planowane dostawy to część programu Land 400.

Do drugiej fazy programu, na którą składają się zarówno negocjacje warunków umowy, jak i dwunastomiesięczne testy poligonowe i operacyjne, zakwalifikowano dwie oferty - BAE Systems-Patria AMV35 (R), wyposażony w wieżę E35 produkcji BAE Systems Hägglunds i pojazdy Rheinmetall Boxer CRV (l) z dwuosobową wieżą Lance uzbrojoną w działko 30 mm, produkowane przez niemiecki koncern Rheinmetall.

Oba rywalizujące pojazdy biorą obecnie udział w wyczerpujących, dwunastomiesięcznych seriach testów i ocen - ten etap postępowania, mający na celu wykrycie ewentualnych wad eksploatacyjnych, będzie miał kluczowe znaczenie dla wyboru zwycięzcy. Drugim z niezwykle istotnych kryteriów wyboru będzie oferta współpracy z firmami lokalnymi, przedstawiona przez rywalizujące ze sobą koncerny zbrojeniowe.

Czytaj też: Australijska przemysłowa prezentacja AMV35.

Druga faza australijskiego programu Land 400 ma na celu poprawę możliwości działania sił lądowych tego państwa poprzez zapewnienie im możliwie najlepszych pojazdów bojowych, zdolnych do działania na obecnym i przyszłym polu walki, dysponujących zwiększoną siłą ognia, ochroną, mobilnością i możliwością wymiany danych cyfrowych.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
wqq
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 10:35

Ci Australijczycy jacyś tacy bez zaufania do partnerów handlowych . 12 miesięcy testów porównawczych ?. Nasi załatwili w 2 tygodnie i to na bazie jednego typu Caracala.

jurgen
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 14:54

nie typu tylko egzemplarza :)

sdf
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 14:08

Chyba miałeś na myśli zapowiedź anulowania przetargu, i zamówienie bez przetargu i offsetu(i jakichkolwiek prób) śmigłowców w Mielcu i Świdniku. To jest dopiero sztos.

Boczek
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 13:52

Co prawda nie rozumiesz o co chodziło, ale na ówczesne testy w normalnym kraju wystarczyłyby 3 dni i jedna noc.

jurgen
niedziela, 11 czerwca 2017, 13:14

tak się powinno robić postępowania na sprzęt - "Oba rywalizujące pojazdy biorą obecnie udział w wyczerpujących, dwunastomiesięcznych seriach testów i ocen - to etap postępowania, mający na celu wykrycie ewentualnych wad eksploatacyjnych" - trzeba zatem wziąć np. po 1 egz. HIMARS i LYNX do programu Homar - i sprawdzać w polskich warunkach poligonowych i przez polskich żołnierzy i polskie instytuty badawcze. Wiem, że u nas podstawę ma stanowić Jelcz, ale to od razu tez można poprosić o dodatkowe drugie egzemplarze już osadzone na podwoziu Jelcza, nawet jeśli tu będzie trzeba coś poprawiać - i przetestować gruntownie te cztery zestawy. Podobnie powinno być w innych programach. Oczywiście powiedzmy w Orce to się nie da zrobić, ale w większości innych programów da się to zrobić.

Boczek
poniedziałek, 12 czerwca 2017, 13:56

... ale zawsze można wysłać ludzi np. do Malezji, aby zapoznali się się z "sukcesem" tamtejszych Scorpène i "postępem" w budowie Gowind'a. ... a potem do Portugalii, Niemiec, Turcji...

[sic!]
niedziela, 11 czerwca 2017, 19:21

Cztery słowa: Inspektorat Uzbrojenia i Dialog Techniczny

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama