Praktyki studentów AMW

16 maja 2020, 12:50
szkolenie żeglarskie (3)
Fot. AMW
Reklama

Podchorążowie pierwszego i drugiego rocznika Akademii Marynarki Wojennej realizują praktyki żeglarskie oraz biorą udział w szkoleniu z przywództwa wojskowego.

Praktyki żeglarskie jak informuje kmdr por. Wojciech Mundt, odbywają się w Akademickim Ośrodku Szkolenia AMW w Czernicy. Wojskowi studenci każdy dzień szkolenia rozpoczynają od porannego rozruchu fizycznego, później śniadania i przygotowania do apelu. Następnie uczestniczą w ceremonii podniesienia flagi państwowej i biorą udział w odprawie, podczas której stawiane są zadania dla poszczególnych drużyn.

Podchorążowie pierwszego roku realizują praktykę żeglarską, która potrwa do pierwszych dni czerwca. Studenci wojskowi w ramach praktyk poznają m.in. tajniki sztuki żeglarskiej. W tym roku zajęcia przebiegają w zmiennych warunkach atmosferycznych. Wiatr jednak umożliwia codzienną żeglugę na jachtach

kmdr por. Wojciech Mundt, rzecznik prasowy AMW
image
Fot. AMW

Rzecznik zdradza, że czas podchorążych wypełniany jest nauką podstawowych umiejętności marynarskich, a słuchaczy cechuje wysokie zaangażowanie w realizację postawionych zadań. Praktyki zakończy państwowy egzamin na patent żeglarza jachtowego oraz regaty. Kierownikiem szkolenia żeglarskiego jest kmdr por. Mariusz Jankowski.

Szkolenie dla liderów

Równolegle do praktyki żeglarskiej podchorążowie odbywają także szkolenie poligonowe z treningiem przywództwa wojskowego. 

Spośród podchorążych wyznaczani są dowódcy drużyn, tak aby każdy z nich mógł uczyć się dowodzić, kierować ludźmi. Jest to bardzo ważna część szkolenia. Każda z drużyn ma dowolność w wykonaniu zadań, to właśnie od pomysłu dowódcy, a także zgrania drużyny i umiejętności pracy w grupie zależy powodzenie w wykonaniu przedsięwzięcia

kmdr por. Wojciech Mundt

Jak informuje rzecznik akademii, zadań jest wiele i są one mocno zróżnicowane. Najciekawsze z nich to m.in. budowa tratwy i przeprawa na drugi brzeg jeziora oraz powrót. W roli dowódcy sprawdza się każdy z podchorążych. 

image
Fot. AMW

Wszyscy studenci muszą nauczyć się pracować w grupie i jednocześnie zapoznać z podstawami zasad kierowania ludźmi. Zajęcia odbywają się w terenie lesistym i na akwenach. Szkolenie stanowi jeden z ważniejszych etapów działalności organizacyjno-szkoleniowej Studium Ogólnowojskowego. Dowódcą zgrupowania jest kmdr por. Sławomir Dorotyn.

Jednym z kluczowych elementów praktyk jest wysiłek fizyczny i psychiczny, który towarzyszy podchorążym w wykonaniu zadań poligonowych i żeglarskich. Celem jest doskonalenie odpowiednich zdolności i cech charakteru przyszłych dowódców, a także sprawdzenie jak zachowują się i czy potrafią racjonalnie oraz szybko myśleć w warunkach stresu i wzmożonego ryzyka. Jest to istotna wiedza i umiejętność, którą wykorzystają w późniejszej służbie wojskowej. Pamiętajmy bowiem, że służba na okrętach Marynarki Wojennej niesie za sobą wiele wyzwań i wymaga wysokich umiejętności, w tym zwłaszcza pracy w zespole, dowodzenia i kierowanie ludźmi, często w warunkach wysokiego obciążenia fizycznego i psychicznego.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
Bosmanz Pucka
poniedziałek, 18 maja 2020, 12:26

Flora RP I nowy krążownik zagłówka gaflowa Nawet tutaj jesteśmy w tyle za emigrantami z,Afryki

Kocurro
poniedziałek, 18 maja 2020, 10:20

Szkolenie prawidłowe. Nasze fregaty i korwety mogą zostać wyeliminowano w boju. Wtedy można podpłynąć nocą do Kuźniecowa stojącego w doku i zająć go abordażem. Jedyny problem to fakt że patent żeglarza jachtowego uprawnia do pływania wyłącznie w dzień.

flisak
niedziela, 17 maja 2020, 20:41

Hm. Za zdjęciu numer 1 (żaglówka) sześciu podchorążych + instruktor. Nas zdjęciu numer 2 (w lesie) też sześciu podchorążych + instruktor. Czyli to wszyscy? Podobna mi się informacja: "zadań jest wiele i są one mocno zróżnicowane. Najciekawsze z nich to m.in. budowa tratwy i przeprawa na drugi brzeg jeziora".

Zawisza_Zielony
niedziela, 17 maja 2020, 16:44

Jaka flota takie i szkolenie podchorążych.

wierny czytelnik
sobota, 16 maja 2020, 23:51

Chciałbym zauważyć, że coraz częściej takie tu newsy, że nie wiadomo czy bardziej śmiać się, czy płakać.

Genowefa
sobota, 16 maja 2020, 18:56

Szkolenie to niczym się nie różni od tego z początków PRLu, czas stanął w miejscu.

dim
niedziela, 17 maja 2020, 06:05

Nie masz racji, te chłopaki łapią dopiero podstawy bezpiecznego zachowania się na wodzie. Natomiast mnie ciekawi czy są to także te same (egzemplarze) DZ, na których pływałem w latach 70-tych, w PRL ? Czy nowsze ?

Cezar
wtorek, 19 maja 2020, 02:08

Panie dim, podstawowych zachowań na wodzie można także uczyć się na nowoczesnych łodziach motorowych a nie na staroświeckich Dezetach, tylko że Dezety są a nowoczesne łodzie trzeba by kupić a to kosztuje, więc uczy się przyszłych marynarzy na jak to ktoś już tutaj napisał na "starych lumpach". Tak się składa że mam 30 lat praktyki na morzu w sektorze cywilnym i proszę mi wierzyć, że przez te lata nigdy nie przydały mi się umiejętności zdobyte pod koniec lat 80tych na Dezetach. Młodzi ludzie po szkole przychodzą na statek i nie mają pojęcia np. o manewrowaniu łodzią ratowniczą czyli zwykłym ribem z silnikiem zaburtowym. Nie wspomnę już o pływaniu frc czy dc z dwoma silnikami. Tego trzeba byłoby ich uczyć a nie pływania staroświecka zaglówką dwumasztową.

Marek
sobota, 16 maja 2020, 21:32

To nie lubisz Dezety? Ja lubię. Szalupa z żaglami, która całkiem fajnie pływa nawet w bardzo nieciekawych warunkach. Jak okręt dostanie czymś nieprzyjemnym wiedza co zrobić może uratować życie. Swego czasu postrzelony hydroplan wrócił do domu pod zaimprowizowanymi żaglami. Że uczą dobrze, bo powinni to robić. Bida tylko taka, że potrzebne są okręty.

Genowefa
niedziela, 17 maja 2020, 02:47

Dezety były dobre przed wojną i zaraz po niej. Mogą się jeszcze przydać ale dla pasjonatów, a nie do szkolenia przyszłych marynarzy. Uwierz mi, przeszłam szkolenie na nich i ma się ono nijak do późniejszej pracy na morzu. Czasy się zmieniły i marynarzy trzeba szkolić na nowoczesnym sprzęcie a nie na ciężkich i słabych manewrowo starych lumpach. Problem w tym że pod tym względem w Polsce przez ostatnie 70 lat niewiele się zmieniło. Pływanie na Dezecie to przeżytek, nawet na jednostkach handlowych nie ma już typowych otwartych szalup ratunkowych tylko zrzutowe łodzie ratownicze z własnym napędem i tratwy ratunkowe. Na Dezecie można jeszcze szkolić młodych na sternika jachtowego ale od tego są ośrodki żeglarskie a nie uczelnie morskie a w szczególność AMW. Do szkolenia na prawo jazdy już Syrenek czy Maluchów też się nie używa.

Marek
niedziela, 17 maja 2020, 09:21

Ja nie neguję potrzeby szkolenia na nowoczesnym sprzęcie. Ale jest takie powiedzenie. Kiedyś okręty były z drewna a marynarze z żelaza. Dlatego odrobina zabawy z żaglami na pewno nie zaszkodzi. Nie bez przyczyny w kilku miejscach na świecie marynarki wojenne posiadają żaglowce.

dim
niedziela, 17 maja 2020, 17:37

DZ-ty w akademiach morskich to jest tylko bardzo późne uzupełnianie szkolenia, życia w zespole i dzielenia się, wspierania i zamieniania się rolami w grupie, na zawołanie, na klik... które przechodzić winni wszyscy 12-15 latkowie w porządnych podstawówkach. Ale nie przechodzą. A takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie, aktualnie zawalane koncertowo :(

Marek
poniedziałek, 18 maja 2020, 22:02

Masz rację niestety. W ogóle z patentami obecnie jest jazda. Pływać uczyłem się sam. Na zasadzie samodzielnej nauki teorii a później prób i błędów. Kwity zrobiłem później ambicjonalnie. Za wyjątkiem motorowodnych. Te zrobiłam dlatego, bo faktycznie się przydają jak chcesz poszaleć. Co to jednak za patent jest, kiedy na Omedze podczas regat spanikowany posiadacz przy trójce z plusem puszcza ster i wrzeszczy a załoga jemu podobnych nie wie, co ma zrobić? Kiedyś dobrze uczono należytych zachowań na obozach harcerskich. Teraz robi się kwity.

max
sobota, 16 maja 2020, 17:00

śmiech na sali. tragedia.

Powaga
sobota, 16 maja 2020, 15:00

Nie wiedziałem, że MW ma jeszcze taki okręt.

Tweets Defence24