Reklama
Reklama
Reklama

Potrzebna weryfikacja. Audyt bezpieczeństwa państwa

18 listopada 2015, 21:16
Fot. M.Dura
Stan byłej korwety Gawron po 8 latach rządów byłej koalicji wcale nie jest powodem do dumy. Fot. M.Dura
Jednym z najważniejszych sukcesów byłej koalicji było pozyskanie poniemieckich Leopardów. Ale czy to był rzeczywiście aż taki sukces? Fot. M.Dura
Jednym z niewielu programów realizowanych konsekwentnie jest niszczyciela min ORP „Kormoran”. Nadal jednak nie wiadomo kto uparł się, by jego kadłub był budowany ze stali niemagnetycznej. Fot. M.Dura
Minister Klich zlikwidował pobór bez zabezpieczenia rezerw dla wojska. Czy wiedział co robi? Fot. M.Dura
Najtrudniejszym zadaniem ministra Macierewicza będzie odzyskanie zaufania u szeregowych żołnierzy. Bo z tym obecnie nie jest najlepiej. Fot. M.Dura
Czy obecny minister sprawdzi realność planów modernizacji Sił Zbrojnych proponowanych przez byłą koalicję? Fot. M.Dura
Fot. 1brop.wp.mil.pl

Antoni Macierewicz obejmując resort obrony będzie musiał wykonać szereg zadań, związanych z koniecznością oceny i ewentualnej zmiany dokonań poprzedników. Dotyczy to choćby audytu całego planu modernizacji technicznej i sposobu realizacji poszczególnych projektów, konieczności wzmocnienia systemu rezerw, wynikającej również z procesu uzawodowienia armii który miał miejsce w czasach poprzedniej koalicji czy przeglądu systemu kierowania i dowodzenia. Powstaje więc pytanie o odpowiedzialność za często niekorzystne działania, podejmowane w MON do chwili obecnej.

Planowanie z Power Pointem, a nie z kalkulatorem

Jednym z pierwszych zadań, nad jakim najprawdopodobniej będzie pracować nowe kierownictwo resortu obrony, będzie przegląd planu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. Można mieć przy tym nadzieję, że nie będzie to związane jedynie ze zgłaszaniem nowych potrzeb i dopisywaniem kolejnych programów, ale ze sprawdzeniem tego, co już zostało zaplanowane pod względem możliwości finansowych MON.

Czy obecny minister sprawdzi realność planów modernizacji Sił Zbrojnych proponowanych przez byłą koalicję? Fot. M.Dura

Specjaliści wskazują, że na obecnym poziomie finansowania Sił Zbrojnych nie ma szans by zrealizować w całości obecnego Planu Modernizacji Technicznej. Wątpliwości budzą zarówno szacunki dotyczące kosztu poszczególnych programów, jak i możliwość uzyskania przez resort założonej puli środków, w kwocie łącznie około 130 mld złotych, co jest zależne od spełnienia relatywnie optymistycznych założeń dotyczących wzrostu gospodarczego. Przykładem jest program śmigłowców wielozadaniowych, gdzie koszt realizacji okazał się wyższy od zakładanego pomimo zmniejszenia liczby pozyskiwanych maszyn. Szczególne wątpliwości budzi przesunięcie większości spłat na okres 2017-2022, co może - przy braku spełnienia optymistycznych założeń dotyczących wzrostu gospodarczego - doprowadzić do ograniczenia puli środków, dostępnych na modernizację. Sprawa była poruszana wcześniej także na łamach Defence24.pl.

Stan byłej korwety Gawron po 8 latach rządów byłej koalicji wcale nie jest powodem do dumy. Fot. M.Dura

Publikacja ocen tych planów pozwoli nowemu resortowi uchronić się przed zarzutami, że nie chce realizować wcześniejszych planów, a jednocześnie da obraz rzeczywistego podejścia do planowania i programowania modernizacji Sił Zbrojnych w czasie rządów poprzedniej koalicji.

Zadaniem kierownictwa MON jest między innymi nadzór nad realizacją budżetu

Patrząc na następne cztery lata można mieć również nadzieję, że zostaną ujawnione rzeczywiste przyczyny nierealizowania założeń zakupowych i przekazywania środków finansowych MON w latach 2008-2013. Według szacunków Defence24.pl w ciągu 8 lat resort obrony oddał w ten sposób co najmniej 10 miliardów złotych, ale być może rzeczywistość wyglądała jeszcze gorzej.

Jednym z najważniejszych sukcesów byłej koalicji było pozyskanie poniemieckich Leopardów. Ale czy to był rzeczywiście aż taki sukces? Fot. M.Dura

Prawdopodobnie nowy rząd zbada też celowość realizacji priorytetowych programów modernizacyjnych w przyjętym obecnie kształcie. Opinia publiczna być może będzie mogła się dowiedzieć - przykładowo - dlaczego w pierwszej kolejności próbuje się kupić śmigłowce transportowe, a nie bojowe, mimo zagrożenia ze strony rosyjskich czołgów. Powstaje między innymi pytanie, dlaczego kupiono drugi nabrzeżny dywizjon rakietowy, gdy nie stworzono jeszcze systemu rozpoznania dalekiego zasięgu dla pierwszego. Warto też poznać proces opornego wprowadzania do wymagań operacyjnych na okręty podwodne rakiet manewrujących.

Wiele wątpliwości budzi również polityka informacyjna poprzedniego rządu. Powstaje np. pytanie o odpowiedzialność za wprowadzenie parlamentarzystów w błąd, przez przekazanie informacji o gotowym prototypie radaru systemu Patriot (podczas, gdy w rzeczywistości prototyp ten może powstać pod koniec przyszłego roku). Niestety, w tych sprawach niebagatelny wpływ na poczynania i decyzje kierownictwa resortu obrony mieli różnego rodzaju wojskowi i inni doradcy, którzy przekonani o swojej nieomylności forsowali jedynie "słuszne" rozwiązania powołując się na różnego rodzaju doświadczenia i "autorytety". Przez niedostateczną asertywność kierownictwa resortu mogło dochodzić do wyborów i posunięć trudnych do wytłumaczenia i racjonalnego uzasadnienia. 

Jednym z niewielu programów realizowanych konsekwentnie jest niszczyciela min ORP „Kormoran”. Nadal jednak nie wiadomo kto uparł się, by jego kadłub był budowany ze stali niemagnetycznej. Fot. M.Dura

System rezerw po likwidacji poboru

Jedną z najtrudniejszych spraw dla nowego resoru będzie ocena i wprowadzenie ewentualnych zmian do dwóch sztandarowych reform, którymi chwalili się minister Klich (likwidacja poboru) i minister Siemoniak (reforma systemu dowodzenia i kierowania Sił Zbrojnych). W tym przypadku "proste" przywrócenie stanu poprzedniego nie jest bowiem możliwe, a ponadto rzeczywiste skutki takiego działania mógłby ocenić jedynie konflikt zbrojny. 

Minister Klich zlikwidował pobór bez zabezpieczenia rezerw dla wojska. Czy wiedział co robi? Fot. M.Dura

Brak poboru można jednak ocenić już teraz, analizując obecny system pozyskiwania rezerw dla armii zawodowej – w tym przede wszystkim przydatność Narodowych Sił Rezerwowych. System jest obecnie powszechnie krytykowany. Być może nowy minister Obrony Narodowej zastanowi się teraz, w jakich okolicznościach przygotowano rozwiązanie, które było dysfunkcjonalne od samego początku.

Likwidacja poboru odbyła się bez wskazania rzeczywistego sposobu na rekompensowanie skutków takiego posunięcia. O skrajnie negatywnych skutkach planowanej w ten sposób "profesjonalizacji" mówili głośno również wojskowi i to na łamach prasy branżowej (w tym autor tego artykułu). 

„Pseudoreforma” systemu kierowania i dowodzenia Sił Zbrojnych

Przy ocenie faktycznych skutków reform wprowadzonych w systemie dowodzenia i kierowania przez MON kierowane przez ministra Siemoniaka oraz BBN prof. Stanisława Kozieja można odnieść się do sytuacji, jaka jest obecnie w Wojskach Specjalnych. Jedynie tam próbowano bowiem zachować status sprzed zmian i ostatecznie wrócono do tego, co proponowali sami komandosi. Niestety, w innych rodzajach sił zbrojnych tego już nie zrobiono.

Wojska Specjalne i tak poniosły „straty” osobowe, gdyż były zmuszone do wydzielenia specjalistów dla potrzeb Dowództwa Generalnego i Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Na szczęście udało się jednak odtworzyć Dowództwo Sił Specjalnych, które - zgodnie z praktyką dowódczą - odpowiada teraz zarówno za przygotowanie, jak i wykorzystanie podległych mu jednostek.

Fot. M.Dura

Z uzyskanych przez Defence24.pl informacji wynika, że reforma systemu dowodzenia i kierowania nie odbyła się przy akceptacji wszystkich wojskowych. Opracowane przez oponentów raporty pokażą, być może, dlaczego wątpliwości nie zostały uwzględnione. Można mieć chociażby nadzieję, że minister Macierewicz wyjaśni, kto i dlaczego już kilka dni po wprowadzeniu „reformy” w styczniu 2014 r. zlikwidował Dowództwo Sił Specjalnych i stworzył Centrum Operacji Specjalnych - Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych. Znaczenia całej sprawie nadaje fakt, że komandosi o tym nic nie wiedzieli, a cała operację pospiesznie realizowano, gdy Rosjanie już rozpoczęli przygotowania do ataku na Ukrainę.

A przecież zdemontowanie istniejącego systemu dowodzenia i kierowania w sytuacji, gdy w sąsiednim kraju rozpoczyna się konflikt zbrojny, powinno zaskoczyć nawet komentatorów nie mających na co dzień z Siłami Zbrojnymi wiele wspólnego, a co dopiero specjalistę wojskowego. Sami autorzy reform mówili o roku potrzebnym na zgrywanie dowództw. Dokładnie w tym czasie Rosjanie na Ukrainie prowadzili działania ofensywne. Natomiast w Polsce w „reakcji na to zagrożenie” zlikwidowano m.in. jednoosobowe dowodzenie i ustanowiono trzech równorzędnych dowódców (szef Sztabu Generalnego, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych).

Dopiero po wprowadzeniu tych zmian zorientowano się, że nie będzie w ten sposób osoby przygotowanej do objęcia stanowiska Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych. Zbieg okoliczności? Oby.

Żołnierze bez prawa do obrony

Najlepszym sposobem na stwierdzenie tego, co rzeczywiście się dzieje w polskiej armii, jest - po prostu - zapytanie o to żołnierzy. Niestety, by taką odpowiedź otrzymać trzeba wojskowym zagwarantować bezpieczeństwo, a to przy obecnie obowiązujących przepisach kadrowych jest niemożliwe.

Ministerstwo Obrony Narodowej przeorganizowało bowiem Departament Kadr w aparat kontroli, który może zrobić z każdym wojskowym wszystko i to bez możliwości odwołania. Niestety, takie ustalenia nie działają w obie strony. Z informacji płynących do Defence24.pl wynika, że kadrowcy mogą więc bezkarnie, po znajomości, załatwić „komu trzeba” stanowiska, studia, szkolenia, wyjazdy zagraniczne, czy nawet stanowisko w attachatach. Wystarczy przyjrzeć się temu, co stało się z częścią najbliższych współpracowników byłych ministrów i samymi szefami kadr.

Najtrudniejszym zadaniem ministra Macierewicza będzie odzyskanie zaufania u szeregowych żołnierzy. Bo z tym obecnie nie jest najlepiej. Fot. M.Dura

Z jednej strony zwalnia się więc szeregowych po 12 latach służby (nawet ostrzelanych na misjach), z drugiej zaś strony bez problemu można "załatwić" przyjęcie do wojska szeregowego w wieku około 40 lat. Rozwiązaniem byłyby, oczywiście, konkursy na stanowiska, ale w tym momencie pozbawiono by się możliwości załatwiania stanowisk dla znajomych lub rodziny.

Danie równych szans wszystkim żołnierzom podniosłoby ich morale i upewniło ich, że dowodzą nimi nie czyiś koledzy, a ludzie najlepsi na te stanowiska. Obecnie sytuacja wygląda tak, że generał znaczy dla szeregowego tyle, co kiedyś major, czy kapitan. Zniszczenie tego układu kadrowego będzie jednak niezwykle trudne, ponieważ korzystała z niego duża część generałów (nie wszyscy), którzy na pewno zrobią wszystko, by obecną sytuację pozostawić bez zmian. Nie można wykluczyć sytuacji, w której nowy minister będzie się poruszał "po omacku".

I na koniec, kolejne ważne zadanie dla nowego kierownictwa resortu to uporządkowanie spraw związanych z wpływem zagranicznych środowisk na polskie decyzje. Dzisiaj nie umiemy, a może nie chcemy się z tym uporać. Nasi generałowie chętnie nadstawiają pierś do odznaczeń nadawanych przez ambasadorów "za zasługi", potem jednak powstają mniej lub bardziej werbalizowane oczekiwania, a czasami nawet presja. To kolejne wyzwania dla nowego kierownictwa resortu, miejmy nadzieję, żeby skutecznie rozwiązane. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 75
Wojtekus
czwartek, 19 listopada 2015, 17:47

Kadry. Podstawa dobrze funkcjonujacych sluzb takich jak wojsko, policja, straz pozarna itd, sa proste i przejrzyste metody promocji oraz powolywania na stanowiska. Kluczowym powinien byc pisemny egzamin wraz ze starzem sluzby, edukacji, histori dyscyplinarnej oraz odznaczeniami z mozliwoscia odwolania sie do organow kontrolnych ku weryfikacji. Sytuacja gdzie jest brak odwolania, a promocje lub nominacje dostaje sie po znajomosciach grupowo-politycznych jest nie do zaakceptowania. Zycze Panu Macierewiczowi aby wyczyscil MON i naprawil jego wady. Odwolanie Packa jest tylko samym poczatkiem. Nie chodzi tu o jakies czystki tylko o przejrzyste i sprawiedliwe obsadzanie stanowisk odpowiednimi ludzmi. Sami politycy powinni miec malo ingerencji w promowanie lub powolywanie. System powinien byc tak opracowany aby zmiany polityczne w MONie nie decydowaly nad odwolaniem wojskowych z najwyzszych stanowisk za kazdymi nowymi wyborami. Nie jestem zwolennikiem Macierewicza ale sadze ze gosciu jest na odpowiednim stanowisku w odpowiednim czasie.

gts
czwartek, 19 listopada 2015, 20:41

Tylko ze to jest najwiekszy problem. Awanse i podwyzki caly czas sa zarezerwowane dla swoich albo ulubiencow. Skad oni sie biora? Jak nie z rodziny to ze znajonych, jak nie ze znajomych to z partii, albo szkolnej lawy, jak nie stad, to sie biora z lozka. Ludzie, ktorzy na prawde sie na czyms znaja sa traktowani jak barany do strzyzenia z dodatkow, z premii i podwyzek. Ulubiency dostaja pieniadze a reszta sie oblizuje. Wiecie ile trzeba miec samozaparcia zeby tak po 10-15 latach robic jeszcze swoje jak nalezy, tak po prostu bo sluzy sie ojczyznie? Widzac jak to na twojej robocie wyplywaja kolejni eksperci, specjalisci, dyrektorzy z premiami po kilkadziesiat tysiecy zl a dla ciebie nie ma 50zl przez 5 albo 10 lat, mozna sie pociac zardzewialymu zyletkami. Jesli nauczyli cie w domu zeby na innych sie nie ogladac a zawsze byc w porzadku to twoj los jest przesadzony. Tak samo jesli pracujesz czy sluzysz z pobudek patriotycznych. Bo chcialbys by Polska byla silna, bo to twoj dom... Bedziesz zapier.... za pol darmo bez slowa dziekuje i patrzyl jak inni maja z tego profity. Pociotki, kochanki i kochankowie kumple i koledzy dostana wszystko (awanse, podwyzki, sowite premie, nawet kase ze zwolnienia l-4 jak kogos bedziesz zastepowal dostana oni), a ty dostaniesz garba... Osobna kwestia sa tez np stawki dodatkow ktore nie zmienily sie od gdzieniegdzie od poczatku lat 90 i dajac np 5-7 zl brutto za awans na stopniu.. czyli co, raz na 2-4 lata (o ile w ogole) dostajesz na piwo, abo wino jak zona dolozy.. Patrzysz na to i sie nie dziwisz ze Niemcy potrafia zbudowac MEADS, Francuzi SAMP-T a my to sobie mozemy skierowac w niebo korki od Igristoye. Jesli pielegniarki moga dostac 1600zl to co z ludzmi ktorzy bezpieczenstwo kraju maja wpisane w zakres codziennych obowiazkow??? Ci im sie nalezy po latach posuchy i mrozenia plac? Wydaje mi sie ze, w przypadku patologii placowej jedynym dobrym systemem moglby byc tylko system obligatoryjnych awansow np co 3 lata, a ktore moglaby zablokowac tylko komisja skladajaca sie z przelozonych, rzecznika i to tylko po negatywnej opinii albo nawet 2... Ja wiem ze to fantasmagoria, ale dzis zdecydowanie za duzo do powiedzenia maja prywatne ukladziki i bezkarnosc przelozonych w dymaniu pracownikow czy funkcjonariuszy. Dochodzi do sytuacji kiedy przelozeni w bialy dzien okradaja pracownikow/funkcjonariuszy z premii czy skromnych dodatkow np motywacyjnych i czuja sie bezkarni. Sytuacje sa rozne, ale oni potrafia wziac calasc premii przypadajacych na ich podwladnych, albo podzielic sie z kochanka/kochankiem/ rodzina/znajomym. Dzis robia to w bialy dzien patrzac ci w oczy... z wyrazem twarzy "jesli masz cos przeciwko to sie zwolnij..." na tzw stolkach odbywa sie dzis bandytyzm placowy, oszukiwanie i wykorzystywanie pracownikow. Pytam sie wiec was jak na byc dobrze, jesli dobre projekty ida do kosza a bierze sie bzdury wymyslone przez swoich ulubiencow tylko po to zeby przytulic kilkadziesiat kawalkow. Albo bierze sie czyjas dobra robote i nie wiedzac co to w ogole jest, zmienia sie ja w bezmyslny sposob robiac z niej karykature, tylko po to zeby sie pod nia podpisac za kogos... i wziac kase. Dzis w wojsku, sluzbach czy policji dochodzi po prostu do malwersacji i defraufacji srodkow na wyzszych szczeblach. Pieniadze z dolu sa zabierane i znikaja w przepastnych kieszeniach na gorze. Awanse sa blokowane dla swoich i ulubiencow, wiec doly zostaja po wieki dolami, choby mialy doktorat z matematyki czy informatyki i same projektowaly oprogramownie radarow AESA. Swoi i ulubiency dobrze wiedza ze nic im nie grozi wiec nic nie robia, albo robia cos zle albo przepychaja korupcyjne dezycje bo kto ich rozliczy? Zawsze znajdzie sie metoda na usprawiedliwienie, na uzasadnienie czy wrecz wybawienie... zawsze jakis wujek pomorze. Dopoki ten system sie nie zmieni dopoty bedziemy 50 lat za Botswana. Czy jest to w stanie zmienic Macierewicz czy inny adekwatny minister.. watpie. Musialby powstac nowe czytelne przepisy a pracownik funkcjonariusz powinien miec prawdziwa mozliwosc zglaszania i ucziwego rozpatrywania nieprawidlosci bez naraznia sie na zemste przelozonych. W koncu droga sluzbowa nawet dla skarg biegnie przez twoich przelozonych i jesli twoj szef cie skubie, wykorzystuje, przypsiuje sobie twoje skucesy to mozesz sobie co najwyzej pobluznic pod nosem zwlaszcza jesli masz na utrzmaniu rodzine i kredyt hipoteczny do spalcenia. Co z tego ze moze masz np 2 fakultety znasz 3 jezyki.. dla takiego przelozonego jestes nikim, bo nie twoja wiedza decyduje, ani zaangazownie w projekty, tylko znajomosci, koligacje i zdolnosci okolo-rozporkowe... Tak to wyglada ze szczegolnym uwzglednieniem ostatnich 8 lat za czasow milosciwie panujacej poprzedniczki.

Wacieńka
czwartek, 19 listopada 2015, 12:12

Niepokojący artykuł.....Czy jest aż tak źle? Prawdę powiedziawszy miałem ostatnio taki niepokój, że MON z przyległościami utknął na lotnych piaskach...

fdayjnbs
piątek, 20 listopada 2015, 08:55

Przed wyborami z ust polityków pisu każdego dnia słyszeliśmy, że Polska jest w ruinie. Dzień po wyborach już nie była. To tyle w temacie tego "co mówią"

racjus
czwartek, 19 listopada 2015, 11:54

Na pewno przyda się w MON większa przejrzystość. Urzędnicy nie powinni się wstydzić swoich decyzji, przecież zawsze mogą przedstawić na ich poparcie przesłanki na jakich się oparli lub części jawne analiz. Jak jest wszyscy widzą, co tylko można utajnia się a MON jak ognia unika rzeczowego wyjaśnienia podstaw swoich decyzji. Natomiast główny problem jest inny. 70% już powiększonego budżetu MON to wydatki stałe. Nie chodzi o to, że pieniędzy jest mało ale pieniędzy jest dużo tylko trzeba je dobrze wydać. Są pomysły powołania gigantycznej armii rezerwowej, zwiększenia stanu osobowego armii i inne fantastyczne pomysły. Podczas gdy wojska pierwszo liniowe jeżdżą na BWP 1. Skoro niecałych 100 tys. nie jesteśmy wyposażyć to w co wyposażymy tą wielką armię ochotniczą w karabiny na sznurku i hełmy z demobilu? Powołujemy się na Finlandię gdzie jest duża armia ochotnicza powoływana na czas wojny ale ta amia ochotników ma na stanie Leopardy, (nie tak dawno wojsko było w niebo wzięte kiedy podobny sprzęt trafił do naszych jednostek zawodowych), Gwardia Narodowa w USA na której rzekomo się wzorujemy ma Abramsy i Apache. Jeśli siły pierwszorzutowe miałyby dobry sprzęt to kupując jeszcze lepszy można go odstąpić rezerwie ale w naszych realiach? Cały nowy sprzęt jest rozpaczliwie wyglądany przez nasze wojsko. Powinno się zacząć od podstaw czyli ciąć wydatki a wszystkie zaoszczędzone pieniądze przeznaczać na nowy sprzęt. Pola do oszczędności są olbrzymie. Od armii urzędników, likwidacje kościołów garnizonowych gdzie już dawno nie ma jednostek wojskowych, likwidacja ordynariatów polowych, ograniczenie szastania wysokimi stopniami wojskowymi, wydłużenie służby w korpusie szeregowych (w ośrodkach szkolenia i służbach tyłowych naprawdę nie muszą biegać 20-latki a doświadczenie się przyda, dodatkowo dając olbrzymie oszczędności w wydatkach na emerytury), likwidacja orkiestr wojskowych itd. można długo wymieniać. Wszyscy zaczynają od D strony. Samo zwiększenie liczebności nic nie da. Jasne możemy mieć pół milionową armie, tylko nasze „elitarne” jednostki będą jeździć na sprzęcie z lat 70-tych a na resztę to co najwyżej kałasz jak w Somalii.

Grey
czwartek, 19 listopada 2015, 11:22

"Powstaje między innymi pytanie, dlaczego kupiono drugi nabrzeżny dywizjon rakietowy, gdy nie stworzono jeszcze systemu rozpoznania dalekiego zasięgu dla pierwszego." Po prostu bajka. No bajka. Aż się ciśnie żeby powiedzieć ale idioci siedzieli w tym MONie. Ale wystarczy sobie przypomnieć jakie były wymagania i nagle okazuje się, że nie idioci. Tak dla przypomnienia jednym z wymagań była możliwość rażenia celów LĄDOWYCH. Teraz pytanie jakie to cele lądowe znajdują się 300km od granicy RP? Pytanie pomocnicze czy do rażenia celów lądowych w OK potrzebujemy rozpoznania dalekiego zasięgu czy może wystarczy to które mamy? Naprawdę nie trzeba mieć IQ=250 aby wykombinować, że Flota Bałtycka ma mniej okrętów godnych NSM niż my ich obecnie mamy. Naprawdę wystarczy przez sekundę dokonać takiego roboczego założenia, że być może ludzie w SG nie są upośledzeni umysłowo i jakiś cel w zakupie drugiego dywizjonu był. I być może oni świetnie wiedzą o ograniczeniach w rozpoznaniu. A mimo to kupili. Teraz chwila namysłu połączona z patrzeniem się na mapę i z czytaniem wymagań co do NDR i wszystko staje się BARDZO PROSTE. "dlaczego w pierwszej kolejności próbuje się kupić śmigłowce transportowe" Najprawdopodobniej dlatego, że nie transportowe a specjalne. Takie ZOP, CSAR i dla specjalsów. I prawdopodobnie dlatego, że rezus Mi-14 kończy się za chwilę, CSAR potrzebujemy na wczoraj podobnie jak heli dla specjalsów. Był taki dziwny wymóg w przetargu - "dostawy w 2017" - nie dlatego, że ktoś lubi liczby pierwsze ale dlatego, że właśnie wtedy wycofujemy WSZYSTKIE ZOPy. A dodatkowe 16 transportowych Caracali jest po to aby opłacało się je produkować wraz z silnikami czy przekładniami u nas (czego nota bene nie zaproponował nikt inny, o serwisie w WZL nie wspominają). Ale fajniej jest napisać ćwierćprawdę, która wprowadza w błąd niż przyznać, że zakup ma sens. "Warto też poznać proces opornego wprowadzania do wymagań operacyjnych na okręty podwodne rakiet manewrujących." Kurczę to ja go znam a autor nie? Cud! Najwyraźniej trzeba napisać. Piszę. Pociski manewrujące na klasycznych OP nie są standardowo montowane. Tylko jeden oferent je zaproponował w komplecie z OP. Inne dostępne ograniczają się do Tomków i Popeye. Wpierw trzeba się zapytać właścicieli w.w. czy zechcą je nam sprzedać a jeśli tak to na jakich warunkach. Potem trzeba się spytać czy oferenci mają możliwość zintegrowania ich ze swoimi OP. Dopiero potem rozpisać przetarg. Inaczej cała zabawa sprowadza się do rozpisania przetargu na Scorpene. No chyba, że o to autorowi chodzi. Dokładnie tak samo jest z całym artykułem. Autor z sobie tylko znanych przyczyn zakłada, że ludzie w SG, IU, MONie są mocno ograniczeni umysłowo/nie wiedzą co robią. Nie są i wiedzą. Po prostu autorowi nie chciało się przez chwilę pomyśleć (zakładam, że autor nie ma złej woli wprowadzania czytelnika w błąd, lobbowaniem za pewnymi rozwiązaniami, i nie kręci lodów na boku) czego efektem jest ten kuriozalny w swojej wymowie artykuł.

q1
czwartek, 19 listopada 2015, 23:14

NSM ma głowicę 125 kg, MdCN 300kg, Tomahawk 454kg. Strzelanie NSM do celów lądowych jest lekko bez sensu. O ile taka możliwość może w ostateczności się przydać, to już stawianie takiego wymogu jest dziwne,

kim1
czwartek, 19 listopada 2015, 13:58

Wszystko dobrze, tylko ja czegoś tu nie rozumiem to jak działa sojusz NATO? To sojusznik innemu sojusznikowi nie przekaże broni np. rakiet Tomahawk i Popeye na op? Czy my jesteśmy "Somalią"?. Rozumiem, że jak jesteśmy w NATO to mamy dostęp do kupowania wszystkich rodzajów broni. Przecież nie jesteśmy już w Układzie Warszawskim.

hmm
czwartek, 19 listopada 2015, 16:45

Bryzy zakupione za Klicha sprawdza?

Gość
czwartek, 19 listopada 2015, 11:19

Wierzę że Pan A. Macierewicz jest tym człowiekiem, który będzie chciał naprawić sytuację w naszym wojsku. Jest to człowiek uczciwy i zdecydowany w działaniu. Życzę aby mu się to udało ,bo to będzie miało przełożenie na naszą wolność.

jacky
czwartek, 19 listopada 2015, 11:03

Pis obiecal przynajmniej 2,5 procent na obronnosc. Ciekawe jak bedziecie pisac jak tego nie dostaniecie. Bo nie dostaniecie napewno. Wszyscy moi znajomi nieplaca zusow i badz uciekaja z firmami na zachod. Czechy, Slowacja badz Anglia. Nikt o tym problemie nie mowi glosno. Przez uprzywilejowane gruby min takie jak wojsko ten kraj upada. A wy tu snicie jakies fantasmagorie. To na takich jak ja mikroprzedsiebiorach jest oparty ten kraj !

racjus
czwartek, 19 listopada 2015, 12:15

Zgadzam się. W Polsce są bardzo duże obciążenia i beznadziejny aparat państwowy (praktycznie każda dziedzina jaką zajmuje się Państwo jest beznadziejnie prowadzona). W całym państwie nie jest za mało pieniędzy ale ich jest za dużo. Państwo jest za bardzo rozbuchane i po prostu przeżera pieniądze.

WytłumACZ
czwartek, 19 listopada 2015, 16:17

Witam , jestem laikiem ale czytając ten artykuł mam dziwne wrażeni .... może ktoś mi to wytłumaczy , wiec tak sprawy które tutaj są poruszane i opisanie ich przemawia do mnie ( np. zakup za większą cenę mniej śmigłowców itd. ) wiec czytając to mam wrażenie że nie wszystko było ok (delikatnie mówiąć ) to teraz moje pytanie , poprzednio trąbili w tv internecie ze jest super ...... rząd politycy itd. . Jak to się ma obecnie ?? kto tu kłamał i czemu nie ma odpowiedzialnośći za kłamstwa ? (mowie tutaj nawet o personalnych ,dla redaktorów ) ??? Dziekuje .

obserwator
środa, 25 listopada 2015, 09:06

Max - znowu zaczynasz wylewać swoje żale!!!! Znowu próbujesz ustawiać politykę i stawiasz zadania Ministrowi. Czy nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Twój styl nie pasuje do tego portalu!!! Już miałem nadzieję, że po artykule nt modernizacji Fregat t. OHP wróciłeś na właściwe tory, ale nie Ty czujesz się namaszczony do wyższych celów ..... Wyrzuć z siebie ten gromadzony od wielu lat żal za krzywdy jakie Cię spotkały podczas służby, za nierówne traktowanie i rozliczenia finansowe. Wydaje Ci się, że wszystko wiesz najlepiej, że OP NT musi być z rakietami manewrującymi (może tak a może nie), że system kadrowy jest zły (a może nie ma systemu kadrowego), że system dowodzenia jest rozwalony (a Ty wiesz jaki powinien być...) itd. Odnosisz się do sytuacji międzynarodowej, ostrzegasz przed działaniami Rosji - a sam co robisz?? Publicznie poruszasz tematy, o których jako były oficer SZ RP mówić publicznie nie masz prawa, nie daje Ci go także status dziennikarski itp. Wchodząc w Twój styl nowy Minister ON powinien ograniczyć zakres dyskusji publicznej wokół SZ RP - a szczególnie scenariuszy użycia różnych typów UiSW ( w wymiarze międzynarodowym), wokół systemu dowodzenia i jego oceny w przestrzeni publicznej, co jest źródłem informacji wiesz dla kogo itp. ........... Max - może nie jesteś jednym z wielu sfrustrowanych, ale na pewno rozżalonych, którzy znaleźli na tym portalu miejsce ukojenia. Czas aby to zmienić. Powodzenia

kacper
czwartek, 19 listopada 2015, 15:57

W całej rozciągłości zgadzam się z artykułem. Taka jest prawda i jako były żołnierz zauważam dużo więcej elementów, które po prostu zatrważają. Nie wiem skąd to samouwielbienie dla swojej nieomylności ostatnich ministrów?. Pewnie było tak - jak to ujął - jeden z byłych dowódców wojsk lądowych- "dali się zwieźć urokowi" generałów. To prawda jakiś urok pewnie posiadają i tyle, nic więcej. Jeszcze 5-10 lat temu nikomu z ówczesnych decydentów nie wpadłoby do głowy nadawanie szlifów generalskich dyletantom i ignorantom a tacy obecnie funkcjonują w naszym kochanym wojsku. W ostatnich latach nie było potrzeby weryfikacji ich osiągnięć. Wiedza, doświadczenie i dotychczasowa służba nie zasługiwały na uwagę. Liczyły się tylko i wyłącznie układy i znajomości. Jakim "generałem" jest obecny szef żandarmerii?, jakim "dowódcą" i zweryfikowanym w boju był rektor AON?. Przecież biorąc aktywny udział w edukacji oficerów - dowódców, z racji posiadanego stopnia generała dywizji, powinien posiadać osobistą wiedzę, którą nabył w trakcie wielu ćwiczeń, gier decyzyjnych i wielu poligonów wiedzę i to taką, która dotyczy dowodzenia związkami taktycznymi. Podałem tylko dwa przykłady a takich "panów generałów" jest wielu. Tutaj należy przeprowadzić audyt, aby nie powierzać życia żołnierzy dyletantom. Obecny stan naszej armii - według mnie jest zły. Żołnierzowi nie zapewnia się podstawowego prawa, którym jest prawo do dobrego dowodzenia. I jeszcze jedno - a dotyczy to naszego bezpieczeństwa jako państwa. Obecna sytuacja geopolityczna jest taka jaka jest a cały wschód Polski nie posiada tu ani jednego związku taktycznego. To co było jeszcze kilka lat temu przestało istnieć. Może się mylę, ale od zachodniej strony mamy tylko sojuszników? Dlaczego więc z takim uporem dowartościowuje się tamten kierunek. Czyżby i w bezpieczeństwie naszego kraju zadziałał w/w urok czy może czyjeś dyletanctwo?

andy55
piątek, 20 listopada 2015, 13:47

Nie zapominajmy o kapelanach, czyli laikach wojskowych w stopniach pułkownikowskich. Czy żołnierz potrzebujący pociechy religijnej zgłosi się do pułkownika? Pasterz nie powinien być zbyt daleko od stada, bo mu się owieczki rozlezą ...Gdy czyta się wspomnienia z II WŚ to kapelan był z żołnierzami na pierwszej linii , czy teraz pułkownik w koloratce zniży się do tego, żeby być z żołnierzami w czasie ćwiczeń? - a guzik jedyne co potrafi to trenować podnoszenie ciężarków - tych po 50 gram...

Marek
czwartek, 19 listopada 2015, 18:06

Nadal jest aktualna koncepcja, że w przypadku pełnoskalowej agresji ze Wschodu(od Kaliningradu przez Białoruś do Ukrainy) utrzymanie/obrona w pierwszym okresie konfliktu terytorium na wschód od Wisły jest niemożliwe i teren ten będzie służył głównie do działań opóźniających. Niestety, biorąc pod uwagę kolosalne różnice w liczebności, wyszkoleniu i uzbrojeniu między WP, a armią FR taka koncepcja NIE jest pozbawiona poważnych podstaw. Zwłaszcza w kontekście słabości wojsk najbliższych sąsiadów Polski i raczej małego "zapału" do szybkiego wypełniania zobowiązań sojuszniczych z ich strony.

gegroza
czwartek, 19 listopada 2015, 10:13

Smutna prawda. Siły zbrojne sa dysfunkcjonalne mimo przeznaczania na nie bardzo dużych środków i i wiely profitów dla samych żołnierzy.

Oxi
czwartek, 19 listopada 2015, 10:00

zamiast działać, będą latami audytować = nie podejmowaćdecyzji. Dokładnie tak samo jak kaczyński będąc prezydentem Warszawy.

Afgan
czwartek, 19 listopada 2015, 23:05

Kilka istotnych spraw w 10 "przykazaniach" 1. Należy przywrócić powszechną służbę wojskową, z tym że wystarczy 2-3 miesięczne przeszkolenie. Wystarczy aby poborowych nauczyć strzelać z AKMS/Beryl, rzucać granatem, obsługi radiostacji i podstaw pierwszej pomocy. 12 miesięczna służba wojskowa, gdzie szweje "malują trawę na zielono" jest faktycznie bez sensu. Po odbyciu przeszkolenia przeniesienie do rezerwy.i nadanie przydziałów mobilizacyjnych. 2. Okradanie budżetu MON w latach 2008-2013 i realne wydatkowanie 1,6-1,7 procent PKB zamiast 1,95 procent to złamanie zapisów ustawy. Złamanie ustawy to PRZESTĘPSTWO więc miejsce pana Klicha jest w zakładzie karnym. 3. Wymiana dowództwa, w szczególności w Marynarce Wojennej, gdzie jakieś bałwany oporują z wprowadzeniem pocisków manewrujących na uzbrojenie okrętów podwodnych. Przy czym należy rozważyć uzbrojenie w pociski manewrujące również jednostki nawodne (Miecznik), analogicznie do rosyjskich Bujanów z systemem "Kalibr". 4. Likwidacja NSR, bo to chory i niewydolny twór, a zamiast tego utworzenie obrony terytorialnej z prawdziwego zdarzenia (Gwardia Narodowa). 5. Cofnięcie reformy systemu dowodzenia i czystka w służbach specjalnych i na stanowiskach dowódczych (już się zaczęła). 6. Zaprzestanie zwalniania zawodowych szeregowych po 12 latach służby i możliwość przywrócenia do służby już zwolnionych doświadczonych żołnierzy. 7. Przywrócenie systemu służb wartowniczych i rezygnacja z prywatnych firm ochraniających jednostki wojskowe i mienie MON (potwierdzone przypadki m.in. zatrudniania w takich firmach osób niepełnosprawnych i kryminalistów !). 8. Likwidacja Inspektoratu Uzbrojenia MON- To wojskowi mają decydować czym będą walczyć. a urzędnicy mają oceniać na ile sprzętu nas stać i jak go najkorzystniej zakupić, a nie czym mają walczyć żołnierze. 9. Renacjonalizacja sprzedanych za bezcen zakładów zbrojeniowych, m.in. PZL Świdnik, PZL Mielec. (Wiem to będzie trudne i skomplikowane, ale warto podjąć kroki w tym kierunku). 10. Zbudowanie niezależnego systemu odstraszania i rozpoznania strategicznego (pociski balistyczne i satelity zwiadowcze oraz systemy wynoszenia satelitów- postawił bym na współprace z przemysłem ukraińskim).

Waldemar
wtorek, 8 grudnia 2015, 15:23

Panowie, Panowie - renacjonalizacja ... :) Mądra propozycja i jak najbardziej logiczna ale jest pewne ALE. Po pierwsze - musi być opracowany plan doposażania armii (wiem, wiem - dokument ma swoja nazwę ale celowo jej nie używam). Po drugie plan ten bazuje na realnych potrzebach. Po trzecie - ma pełne zabezpieczenie finansowe. Po czwarte - zakłady takie muszą mieć systematyczne zamówienia i gwarancje Państwa/Ministerstwa co do odbioru zamówionego sprzętu i uzbrojenia (zakłady muszą przecież planować, modernizować swoje linie produkcyjne, szkolić ludzi itd itp. ).

Bla
wtorek, 24 listopada 2015, 13:53

@1. MON ma ważniejsze wydatki niż wywalanie pieniędzy na pseudo-szkolenia z których nikt niczego nie zapamięta. @2. Do żadnego złamania ustawy nie doszło. Nie wiesz o czym piszesz. @4. To tak jakby odcinać rękę kiedy palec boli. NSR trzeba naprawić, a nie likwidować i w zamian tego tworzyć nowy, jeszcze bardziej pokraczny twór. @5. Jak wyżej @8. Inspektorat Uzbrojenia zawiera wojskowych i mają realny wpływ na podejmowane decyzje (dlatego między innymi wybrano Caracale). @9. To nie wchodzi w grę, nie bądźmy śmieszni. Zresztą, nawet gdyby udało im się znacjonalizować zakłady na wzór tego co się działo w III Rzeszy - zostalibyśmy bez niczego, bo wszystkie kluczowe komponenty oraz pracownicy są własnością/zatrudnieni przez firmy zagraniczne. Nie wspominając o tym, że za tą nacjonalizację odpowiada między innymi PiS. @10. Pociski balistyczne są nie do pozyskania, a Polska raczkuje w technologiach rakietowych więc samemu też nic nie zbudujemy. Satelity są już w fazie planowania. Systemy wynoszenia satelitów mamy jak każdy inny członek ESA - Ariane 5 / Arianespace Soyuz / Vega i w przyszłości Ariane 6 - rozwijanie czegoś samemu to absurd, nawet Wielka Brytania nie porywa się na takie cele.

szawli
niedziela, 22 listopada 2015, 22:31

"8. Likwidacja Inspektoratu Uzbrojenia MON- To wojskowi mają decydować czym będą walczyć. a urzędnicy mają oceniać na ile sprzętu nas stać i jak go najkorzystniej zakupić, a nie czym mają walczyć żołnierze." Kompletna bzdura. To politycy w oparciu o cywilne struktury doradcze typu Narodowe Centrum Studiów Strategicznych muszą decydować o geopolitycznym kierunku naszej polityki i pod to dobiera się strategię rozwoju sił zbrojnych tak jak to robią Amerykanie (stąd koncepcja wojny powietrzno morskiej, lotniskowce itd). Wojsko ma wykonać to co rząd określa dla dobra narodu. Tak jest w USA. Temat wyboru sprzętu przez wojsko był badany w USA już w latach 60- tych. Stąd przy Pentagonie think-tanki, by prognozować rozwój i lać kasę nie w to co chce wojsko tylko w to co da nam przewagę w strategii za 10-20 lat. Polecam poczytać i posłuchać NCSS w temacie.

dst
piątek, 20 listopada 2015, 23:13

Typowe myślenie życzeniowe. Zmieńmy nazwe i będzie lepiej, wsadźmy do więzienia i będzie lepiej. Drogi Panie od takich działań nic efektywnego nie powstaje. Inaczej wytłumacze. Zostajesz Prezesem firmy, która przez działania wcześniejszego zarządu wpadła w kłopoty finansowe. Myślisz, że jak zmienisz nazwę to dłużnicy znikną? Myślisz, że jak wsadzisz wcześniejszy zarząd to od tego firma zacznie produkować taniej w lepszej jakości? Więc jaką masz receptę? Bo te 10 punktów nic nie wnoszą do dyskusji.

say69mat
piątek, 20 listopada 2015, 04:27

@Afgan: 9. Renacjonalizacja sprzedanych za bezcen zakładów zbrojeniowych, m.in. PZL Świdnik, PZL Mielec. (Wiem to będzie trudne i skomplikowane, ale warto podjąć kroki w tym kierunku). say69mat: Drogi Przyjacielu, tak się nieszczęśliwie składa, że autorami koncepcji sprzedaży zakładów PZL Mielec. Przed rozstrzygnięciem jakiegokolwiek przetargu na zakup śmigłowca wielozadaniowego dla naszej armii było ... Prawo i Sprawiedliwość. /.../ 16 marca 2007 roku Agencja Rozwoju Przemysłu sprzedała 100% udziałów PZL Mielec amerykańskiej spółce United Technologies Holdings S.A. za 66 mln zł, przez co zakłady stały się spółka zależną Sikorsky Aircraft Corporation. Sprawą prywatyzacji Mielca zajmowała się prokuratora. /... za: wiki.org/Polskie_Zakłady_Lotnicze/ W marcu 2007, ponad wszelką wątpliwość, to Prawo i Sprawiedliwość z osobą Jarosława Kaczyńskiego jako Prezesem RM tworzyło rząd RP. Tak więc pozostaje mi życzyć głębokiej wiary w sprawną realizację, niewątpliwie słusznych, aczkolwiek zarazem kontrowersyjnych postulatów.

fk
czwartek, 19 listopada 2015, 09:38

oczekiwanie od maciareiwcza czegokolwiek, poza zmianami kadrowymi (wy out, my in) przez profesjonalnych dziennikarzy, jest naiwnoscia, ktora naprawde zdumiewa. To nie jest jakis nowy, mlody, polityk, ale czlowiek z "dorobkiem" - specjalista od niszczenia i likwidacji.

Polak
czwartek, 19 listopada 2015, 08:56

"Specjaliści wskazują, że na obecnym poziomie finansowania Sił Zbrojnych nie ma szans by zrealizować w całości obecnego Planu Modernizacji Technicznej. " jak to już przed audytem znają wyniki? artykuł pisany na zamówienie albo aby się podlizać A Minister Macierewicz już bez audytu wie jakie podejmować personalne decyzje (słyszałem o jakiś rektorach generałach) - ot tak z marszu przed wylotem do Brukseli .... co to oznacza?: - albo jakaś personalna zadra - bo przecież wszystkich dowódcow nie zdążył poznac - wtedy mamy niepokojące podejscie do armii / ministerstwa jak do własnego folwarku szlacheckiego, a nie jak do ważnej instytucji państwowej - albo kolesiostwo robimy "zasłużonemu" swojemu stołeczek - i mamy takie samo podejscie do instytucji armii i ministerstwa / państwa Boże chroń Polskę

antek
czwartek, 19 listopada 2015, 08:34

Czasu na audyty to już nie ma. Nawet na przetargi na nowy sprzęt czasu nie ma. Trzeba skoncntrować się na tym co mamy-produkcja Krabów, Rosomaków, Langust, doposażenie Ślazaka jako korwety a nie patrolowca i rezygnacja z Czapli i Miecznika. Zakup kolejnych F 16 i używanych czołgów za granicą(nawet Abramsów).

Tom
czwartek, 19 listopada 2015, 21:36

Sprawa oporu w sprawie uzbrojenia okrętów podwodnych w rakiety manewrujące to jest bez wątpienia coś czemu należy się bardzo dokładnie przyjrzeć ponieważ jest to irracjonalne. Bardzo, bardzo dziwne.

Mavoy
poniedziałek, 23 listopada 2015, 22:49

To może lepsze tradycyjne artyleryjskie "pukawki" z okresu II WŚ i trochę później? To była by rekonstrukcja.

Mariusz
środa, 25 listopada 2015, 19:07

zaiste nowe czasy nastały także w Defence24, czy wraz z powrotem do planowania wojny partyzanckiej nie można by przywrócić choć jednej brygady kawalerii z prawdziwego zdarzenia takiej z końmi i lancami

xcz
sobota, 28 listopada 2015, 21:25

Jak "nowe czasy" to proponuję kawalerię na kotach. Tylko Alika jakoś trzeba wskrzesić (Bashobora?), co by Nadszyszkownik defilady mógł uświetniać.

ddd
środa, 25 listopada 2015, 00:20

Jedyny rozsadny i skuteczny audyt to wniosek do Dowodzacego NATO w Europie o przeprowadzenie cwiczenia sprawdzajacego nasza zdolnosc do dzialania w ramach NATO a takze zdolnosc do przyjecia NATOwskiej pomocy.

mini
sobota, 21 listopada 2015, 18:17

Ciekawe, że wcześniej tego nie zauważaliście, może po prostu ocena dokonana "pod" nowego ministra. W każdym razie nowy minister ma to lekko w "dużym poważaniu" - dla niego liczy się tylko Smoleńsk... zobaczycie, niektórzy już to widzą.

kpr.pchor. rez
piątek, 20 listopada 2015, 13:23

Jeśli chodzi o nadawanie odznaczeń przez obce armie to recepta jest prosta (na wzór US Army) każde odznaczenie wojskowego przez inne państwo musi uzyskać zgodę ustawodawcy (czyli Sejmu), zaś przyjecie odznaczenia bez tej zgody skutkuje wydaleniem z Armii. Ambasador danego kraju pisze wniosek i uzasadnienie do Sejmu RP o wyrażenie zgody na odznaczenie oficera i tyle. Nie dotyczy to odznak bojowych itp.

major
czwartek, 19 listopada 2015, 02:16

Mam nadzieję że Macierewicz nie da się wtłoczyć w kokon z "zielonego miodu", którego liczne słoiki już nasza szanowna generalicja wyciąga z szuflad w myśl starej zasady, że "cywil zdala się nie wpier...ala" Jeżeli oprze się pokusie zabawy w "ołowianych żołnierzyków" to da sobie radę. Inaczej generalicja wciągnie go go do reality show i przepadnie w tej stajni Augiasza. Poza tym z autorem zgadzam się w stu procentach.

Tomek72
czwartek, 19 listopada 2015, 14:09

Można go nie lubić ale w kwestii audytu ma 100% racji. Każdy manager powie Wam, że bez tego nie można wziąć odpowiedzialności za organizację / przedsiębiorstwo czy projekt bez SOLIDNEJ WIEDZY odnośnie AKTUALNEGO STANU i planowanych celów krótko i średnioterminowych (łącznie ze stanem ich realizacji). I to nie polega na spotkaniu byłego i nowego szefa i kilkugodzinnej pogawędce.

jajacek
niedziela, 6 grudnia 2015, 15:15

powiedzieć audyt to każdy potrafi ale czy rozumie co mówi? audyt aby był obiektywny przeprowadza niezależna firma z zewnątrz.minister nie może bo jest stroną w. to są normalne standardy a nie znowu chciejstwo.

Bla
wtorek, 24 listopada 2015, 14:04

Pełna zgoda. Audyt to jak najbardziej dobry pomysł. Co byłoby złym pomysłem, to szastanie programami na prawo i lewo z pobudek politycznych lub ideologicznych.

Woj
czwartek, 19 listopada 2015, 01:41

Zbyt wiele do artykułu nie można dodać. Czas pokaże jakie ruchy wykona szef MONu. Równolegle do modernizacji trzeba myśleć o stworzeniu OT z prawdziwego zdarzenia.

RJCHK
czwartek, 19 listopada 2015, 14:07

Mam nadzieję,że pan minister MON sprawdzi takie zakupy, jak wiadomość z pierwszej strony D24. 100(słownie sto) zestawów systemów osłon do KTO Rosomak za kwotę 26 mln 800 tys. PLN !!!. Kolejny "dziwny" zakup po kupieniu wkładów do hełmów stalowych, które masowo w stanie magazynowym są wyprzedawane za grosze...

Trep
czwartek, 19 listopada 2015, 00:24

Pańskie przeświadczenie, że ten rząd zrobi wszystko lepiej jest zastanawiająco ślepe i podejrzanie stronnicze. Nie widzi pan żadnych dokonań z ostatnich 8 lat i nawet pozyskanie Leopardów uważa za wątpliwy sukces podczas gdy mamy już doświadczenia rządów pisu i ich osiągnięć w zakresie obronności i tam to dopiero nie ma się czym chwalić panie Dura a wręcz przeciwnie jest nad czym ręce załamywać i mieć dużo obaw odnośnie stanu WP w najbliższych latach. Proszę sobie przypomnieć kto był m. in przeciwko przyjęciu na wyposażenie KTO Rosomak. Zobaczymy co zostawi po sobie Macierewicz. Trochę obiektywizmu panie Dura - trzeźwa ocena sytuacji się przydaje zwłaszcza wojskowym.

Drzymała
czwartek, 19 listopada 2015, 10:58

100% poparcia. Jeszcze nic nie zrobili, na razie piękne słówka. Zobaczymy jak będą promować polski przemysł, który będzie przez 20 lat projektował sprzęt a potem kupi się inny na zachodzie.

nikt ważny
czwartek, 19 listopada 2015, 09:36

No właśnie. Trochę obiektywizmu @Trep. Pis praktycznie rządził rok choć teoretycznie mówi się o dwóch. Ile można zrobić w rok? Obiektywnie. Nie lubię artykułów Pana Dury ale akurat nie zauważyłem że napisał gdzieś w tym artykule że PiS zrobi wszystko lepiej. Ba nawet jest zwrot że "będzie się poruszał po omacku". Ja zgadzam się z dość ogólnikowym podsumowaniem że najlepiej nie jest choć niższe szarże w mundurach dwoją się i troją by w ogóle jeszcze jakieś Siły Zbrojne istniały.

okl
czwartek, 19 listopada 2015, 00:14

"Z jednej strony zwalnia się więc szeregowych po 12 latach służby (nawet ostrzelanych na misjach)..." Widzę, że Pan redaktor nie rozumie czym jest wojsko zawodowe i jak ono ma funkcjonować, jakieś zaszłości z dawnej epoki i pewno łeska w oku się kręciła jak likwidowano pobór - czytaj darmową siłę roboczą bo wartośc bojowa była żadna. Wracając do początku mojej wypowiedzi - wojsko zawodowe nie jest po to aby sobie tam uwić gniazdko i szczęśliwie doczekać emeryturki. Nie zastanowiło redaktora dlaczego wymyślono tylko 12 lat służby (moim zdaniem aż 12 lat bo powinno być mniej)?, A no właśnie po to aby przechodzili do rezerwy, a na ich miejsce szkolono następnych choćby i w wieku 40 lat tym samy będzie zapewniona rezerwa bardzo dobrze przeszkolona i w dość młodym wieku. Jaki byłby pożytek aby trzymać żołnierza przez kilkadziesiąt lat po to tylko aby otrzymał emeryturkę. Przez te 12 lat spokojnie można zrobić jakąś szkołę i wypad do cywila, a szkolić następnych i tak w kółko.

Drzymała
czwartek, 19 listopada 2015, 11:00

dokładnie a najlepszych zatrzymać i awansować.

nikt ważny
czwartek, 19 listopada 2015, 09:43

Zawodowe Wojsko (dwóch innych krajów jednego ze wschodu i jednego z zachodu) zrzuciło z pomocą nowoczesnych samolotów masę cennych bomb i odpaliło z okrętów i samolotów dużo cennych rakiet zabijając nikomu nieznanych mało ważnych 16(!) dżihadystów. No jeśli tak funkcjonuje Zawodowe Wojsko to może lepiej przyjąć strategię onych dżihadystów i pójść w model Norweski albo zwyczajnie Szwajcarski? Do tak zorganizowanej obrony Rzeczypospolitej zgodnie z OBRONNĄ DOKTRYNĄ potrzebujemy jedynie z rzeczy grubych OPL/OPR zakupić gdzieś w szerokim świecie. Resztę może zbudować krajowy przemysł.

Patagon
czwartek, 19 listopada 2015, 03:59

przy zalozeniu ze proporcje oficerow do zolnierzy beda odwrotnie niz dzis 20% zolnierzy a 80% oficerow i przy koniecznym zwiekszeniu liczbowym armii, kontraty wieloletnie zolnierzy beda calkowicie zasadne.

Bla
wtorek, 24 listopada 2015, 13:37

Patrioty to jeden wielki przekręt. Nie spełnia wymagań, obecnie istnieje jedynie na papierze, zamknięty system z zerową kompatybilnością. Trzeba ten zakup anulować i wybrać jednego z konkurentów. Ale o tym oczywiście media nie mówią, bo łatwiej bablać o upolitycznionym zakupie Caracali mimo tego, że były najlepszą decyzją z możliwych.

zLoad
czwartek, 26 listopada 2015, 15:32

"zamknięty system z zerową kompatybilnością". Tak wlasnie wyglada bezpieczny system. Ciezki do zlamania. Wszelka kompatybilnosc to zrodla potencjalnego ataku na niego. Nie pisze, ze jest dobry czy zly, pisze , ze to co uwazasz za jego wady to jest po prostu część jego wewnetrznych zabezpieczen.

22mazur
środa, 25 listopada 2015, 18:36

No i ktoś w koncu odważnie napisal w 2 zdaniach jak jest....

kim1
czwartek, 19 listopada 2015, 13:48

Ok, jak jest tak źle w MON, to ja się pytam gdzie są winni? Kto zostanie za obecny stan rzeczy pociągnięty do odpowiedzialności karnej?

zLoad
czwartek, 26 listopada 2015, 21:49

To oczywiste, ze trzeba rozliczyc winnych zaniedban.ALE czy nie warto by bylo rozliczyc wszystkich z ich osiagniec?

Ned
środa, 18 listopada 2015, 23:28

Niezły artykuł zachęcający do refleksji

zol
środa, 18 listopada 2015, 23:27

"Jednym z najważniejszych sukcesów byłej koalicji było pozyskanie poniemieckich Leopardów. Ale czy to był rzeczywiście aż taki sukces?" Jeśli to sukces to tylko i wyłącznie gen.Skrzypczaka, którego uwalili za rzekome lobbowanie na rzecz izraelskich dronów, po czym usunęli go ze stołka i sami chcieli kupić drony z Izraela. Może niektórzy z ekipy "żeźników" watahy liczyli na "sute napiwki" serwowane pod stołem. Ale jak podniosło się larum i zbliżał kres tego rzadu, to zmienili przed wyborami stanowisko (ZAPEWNE DLA ZYSKANIA DODATKOWYCH GŁOSÓW POPARCIA).

Akhan
środa, 18 listopada 2015, 23:21

Ładnie opisane. Bardzo szkoda że prawdziwe. Sporo pracy jest przed nowym kierownictwem MONu.

Wujek
środa, 18 listopada 2015, 23:18

Oj jeszcze 4 generałów w służbie czynnej pochodzi z "znamienitej" wojskowej akademii politycznej im f dzierżyńskiego w Łodzi

symulator wojenny
środa, 18 listopada 2015, 23:05

potrzebna jest burza mózgów! mądrych ludzi znających realia PRZYSZŁYCH KONFLIKTÓW w tym przede wszystkim pełnoskalowego z ROSJĄ Putina.... Nie ma owijać w bawełnę... winniśmy inwestować TYLKO W TO CO JEST ISTOTNE(nie w to co może nam dać/dostarczyć NATO - ale to co CENNE a czego NATO nie może nam dać! - czyli wojska lądowe - siła żywa (46 tys żołnierzy to rodzaj KOMEDII dla kraju granicznego obok którego Rosja MIAŻDŻY powoli UKRAINĘ jednocześnie zbrojąc się jak NIEMCY w latach 1934-39). Mamy mieć tak silne wojska lądowe by ew. agresor NIE TYLKO BAŁ SIĘ że możemy się obronić!...ale że pomożemy krajom bałtyckim! i ew. zajmiemy występ kaliningradzki! Polska ma INNE zadania niż NIEMCY, FRANCJA itp.... MY MAMY BRONIĆ GŁÓWNEJ DROGI do serca EU i NATO!.... niepotrzebujemy do tego floty! (ale już lodowych i lotniczych rakiet samosterujących TAK). NIE POTRZEBUJEMY moim zdaniem CARACALI!.... (200 sokołów polskiej produkcji spokojnie wystarczy do przerzutów wojsk itp) - ZA TO PILNIE POTRZEBUJEMY co najmniej 100 APACHÓW lub podobnych śmigłowców PPANC! by zatrzymać LAWINĘ wojsk pancernych ROSJI... do tego nie 46 tyś żołnierzy wojsk lądowych!... a co najmniej 150 tyś a w domyśle tyle ile ma ukraina!.... Brednie opowiadane przez panów "ekspertów" że "mała armia super wyposażona" jest lepsza niż 250 tyś żołnierzy słabo wyposażonych.... całkowicie NIE SPRAWDZA się na ukrainie... musimy miec ARMIĘ...a nie armijkę... do zabawy na poligonach Co należy zakupić by wojsko było wstanie obronić się przed napadem powietrznym, uderzeniem zmasowanym czołgów czy w końcu przed wojną pozycyjną jak na ukrainie - to rola znawców sprzętu , taktyki i strategii - tu potrzebna jest BURZA mózgów... symulatory wojenne(software'owe)... dużo testów eksperymentów... symulacji bitew - wraz z symulacją przejścia do OFENSYWY i likwidacji zagrożenia definitywnie....

Jarg
czwartek, 19 listopada 2015, 11:17

"Brednie opowiadane przez panów "ekspertów" że "mała armia super wyposażona" jest lepsza niż 250 tyś żołnierzy słabo wyposażonych.... całkowicie NIE SPRAWDZA się na ukrainie..." - co to za bzdury. Konflikt na Ukrainie wykazał, że jest dokładnie odwrotnie. Reszty tych "wynurzeń" nie warto komentować.

Mireq
środa, 18 listopada 2015, 22:56

Napiszę jeszcze raz to samo co pisałem kilka miesięcy temu. W nadzwyczajnych czasach trzeba podejmować nadzwyczajne decyzje, i tu proponował bym zwiększyć budżet MON przez kilka najbliższych lat 3% do 4% PKB aby sfinansować wszystkie zaległości w obszarze bezpieczeństwa Polski, bez odwlekania inwestycji w latach. Mam nadzieję że nowy rząd rozumie powagę sytuacji.

Figiel
środa, 18 listopada 2015, 22:50

Może i T.Siemoniak nie był znakomitym ministrem, w tym dla rozwoju marynarki wojennej, ale sugerowanie (jak na ostatniej fotografii), że marynarka zamierzała go za to ściąć, to chyba przesada.

Rafał
środa, 18 listopada 2015, 22:32

Dlaczego dopiero po wyborach artykuł w tak ostrym tonie. Od dłuższego czasu z przyjemnością czytam artykuły na tym portalu i zawsze były bezstronne. Jeżeli zwracaliście uwagę na problemy to były merytorycznie uzasadniane. Ten artykuł jest strasznie stronniczy, co widać nawet po opisach pod zdjęciami. Bardzo proszę także redakcję o trzymanie się dotychczasowych standardów.

Majar
czwartek, 19 listopada 2015, 10:32

Całkowicie zgadzam się z Rafałem. Nic dodać , nic ująć.

zLoad
środa, 25 listopada 2015, 12:18

Trzeba zaplanowac taktyke obronną na nastepne 20 lat. 1 - Łączność - zapewnienie nowoczesnego systemu łączności (nie powiązanego z NATO) o modelu krajowym , pozwaląjącym na dynamiczne, bezpieczne podłączanie do niego naszych sąsiadó (Czech, Wegier, Słowacji, Ukrainy itp o sposobie tej lacznosci moznaby ksiazke napisac). Potem zaawansowana obrona przeciwlotnicza (przed samolotami, dronami, rakietami - tak, polska tarcza antyrakietowa - ale zapewniajaca tez bezpieczenstwo innym krajom regionu(temat na 10 - 15 lat ale trzeba zaczac juz ) Zbombardowane kraje sasiednie nie beda w stanie nam pomoc. Potem budowa infrastruktury do rozwoju nowych technologii. Zadbanie o kapital ludzki. Zapewnienie odpowiedniego kierunku edukacji od szkoly podstawowej. itp. Zapewnienie prawa ktore pozwoli przemyslowi obronnemu korzystac z potencjalu calego kraju ( pozwolic cywilom posiadac i wytwarzac bron). I tak krok po kroku do imperium. Oczywiscie wladza bedzie oponowac przed dozbrajaniem obywateli, a ja pytam - CZEMU? Koszty zakupu uzbrojenia lub jego komponentow na wolnym rynku rozwijanym przez spoleczenstwo dobrowolnie beda znacznie nizsze. Panstwowe firmy nigdy nie wypelnia w 100% zadan stawianych przed nimi.

zLoad
środa, 25 listopada 2015, 14:26

Czemu system łączności nie powiązany z NATO? Czy jestesmy w stanie zapewnic mu bezpieczenstwo transmisji, kiedy kraje jak Niemcy czy Francja maja sprzeczne interesy z naszymI? Oczywiscie oba moga dzialac rownolegle.

zLoad
środa, 25 listopada 2015, 14:21

Jest tylko jedna metoda pozwalająca na ogarnięcie tego tematu i pochodzi ona z programowania w dziedzinie komputerów. To jest programowanie obiektowe pozwala objąć cały problem i podzielić go na logiczne częsci składowe pozwalając zapewnić im wszystkim odpowiednie poziomy bezpieczeństwa podczas interakcji. Nie ma innego sposobu na koordynacje całego przedsiewzięcia. Zbyt dużo elementów ono musi objąć.

zLoad
środa, 25 listopada 2015, 14:15

Dodatkowo, nie zbombardowane, ale zagrozone taka ewentualnosicia kraje sasiednie nie beda w stanie nas wspierwac POLITYCZNIE. Racjonalna polityka w wydaniu geopolitycznym w ktorym nie bedziemy zapominac o interesach naszych najblizszych sojusznikow (Czechy, Wegry, Slowacja, Ukraina) zapewnia stabilne mozliwosci do rozwoju poteznego kraju. Ale wlasna administracja nie moze sabotowac takich dzialan, jak czasem mozna odniesc wrazenie ma miejsce.

royalista
czwartek, 19 listopada 2015, 18:27

Nie pierwszy raz pan Maksymilian Dura daje ciała. Oczywiście nie ma pojęcia co legło u podstaw takich, a nie innych przepisów dotyczących słuzby szeregowych żołnierzy w profesjonalnych siłach zbrojnych, ale nie mam do niego pretensji. W końcu jest tylko dziennikarzem i nie musi się na wszystkim znać. Inny jest staus żołnierzy kontraktowych, a inny szeregowców zawodowych, ale te subtelne róznice zostawmy specjalistom. Co zaś się tyczy istoty istnienia Departamentu Kadr to jednak pan Maksymilian nie dotarł do sedna, bo opisał tylko skutki, a nie przyczyny. Ta instytucja od samego zarania była zupełnie zbędna. W każdej szanującej się armii całość spraw kadrowych załatwiają J1 w sztabach obrony. Natomist w gabinetach ministrów obrony funkcjonują małe zespoły kadrowców od polityki personalnej i od awansów na wyższe stopnie (oficerów flagowych). Żeby było jeszcze śmieszniej, przez całe lata w Depatamencie Kadr MON nie pracowali fachowcy, ponieważ w WP nie istniał system szkolenia i doskonalenia tej profesji. Pozostaje to w oczywistej sprzeczności z standardami zachodnimi, gdzie ludzie od polityki kadrowej muszą ligitymować się wysokimi kwalifikacjami merytorycznymi i pomagają im wyższe uczelenie oraz instytuty, które do takich funkcji przygotowują. Nie każdy może być "Headhunterem". Jak zatem dobierano oficerów do pracy w DK MON, a no tak jak książe Radziwłł dobrał sobie Rocha Kowalskiego. Spodobał mu się. Dziwne i niezrozumiałe jest to, że ta wielce skompromitowana instytucja (w czasach PRL ściśle współpracowała z WSW) przetrwała wszystkie zmiany w MON i nadal ma się całkiem dobrze. Ale to już całkiem inna historia...

scyzor
sobota, 21 listopada 2015, 23:35

"Inny jest staus żołnierzy kontraktowych, a inny szeregowców zawodowych" Po pierwsze SZEREGOWYCH, a nie szeregowców. A po drugie - szeregowy jest żołnierzem w służbie kontraktowej, a więc odnoszą się do niego wszystkie przepisy dotyczące służby kontraktowej. O subtelnych różnicach nic mi nie wiadomo. Po trzecie - autor nie jest "tylko dziennikarzem", ale dziennikarzem, który w zawodowej służbie wojskowej doszedł do stopnia komandora porucznika, więc raczej wie co pisze.

Montezuma
czwartek, 19 listopada 2015, 18:26

zobaczymy co nowy minister wymyśli, a gwardia narodowa nie powstanie raczej przywrócą pobór np.9 miesięcy

matka
piątek, 20 listopada 2015, 10:47

Zetka to ma sens wyłącznie powyżej 12msc służby sama unitarka to 90 dni krócej sie nie da Sam system szkolenia też trzeba wyrwać z czasów komuny i wprowadzić bardziej współczesne metody dotyczy to i zawodowych szeregowych i każdego kandydata do służby w MON zamknięte szkolenie 90 dni bez przepustek cały czas bez internetów bez smartfonów, wszystko do depozytu a tel do domciu albo skype raz w tygodniu. I całe szkolenie tylko w kite żadnych tam hotelowo akademickich zabaw wyłącznie pas taktyczny, wf, walka wręcz, strzelnica,plus podstawy strzelania dynamicznego już po szkoleniu podstawowym, łączność, park maszynowy (obsługa podstawowego sprzętu na wyp. pojazdy, agregaty itp) cały czas warty, zajęcia z historii wojskowości, taktyki a potem tylko pasza tv i kojo i nic poza tym to trochę wprowadzi nowej jakości do współczesnego WP a ze względów społecznych i wychowawczych potrzebujemy wprowadzenia takiego zamkniętego formatu szkolenia coś na wzór USMC

zdzislaw
czwartek, 19 listopada 2015, 12:43

Dlaczego kupiono stare technologicznie podwozie koreańskie mimo iż polskie jest wykonane,sprawdzone ,zastosowali je Słowacy do swojej armatohałbicy. Podwozie koreańskie nie spełnia co najmniej 5 kryteriów postawionych przez MON.320 mln.$ za 24 podwozia i licencję.Podwozia przystosowanego z Abramsa I,nie da sie wykorzystać do nowoczesnych platform gąsienicowych - czy tym ktoś się teraz zainteresuje ??

rysiek
czwartek, 19 listopada 2015, 19:38

Panie zdzisławie rozumiem, że przez 15 lat pracowaliście nad cudem, które pękło. Ale niech Pan weźmie pod uwagę, iż w razie W w tym sprzęcie będą przebywać prawdziwi ludzie. Mówimy tu o ludzkim życiu. Porównujesz Pan ztuningowanego Poloneza do Hyundai i40, jeżeli jesteś takim patriotą to jeździj sobie Pan dalej "polskim sprzętem" z "polskiej fabryki". Krótko, nie znasz się to się nie wypowiadaj.

Grey
czwartek, 19 listopada 2015, 15:22

To stare podwozie jest o lata świetle do przed w porównaniu do UPG-NG. Jakiego Abramsa? Człowieku, to jest podwozie zbudowane specjalnie dla haubicy samobieżnej. Weź sobie obejrzyj film jak się wychyla Krab po oddaniu strzału na cudzie z Bumaru a jak na koreańskim. Podpowiem w pierwszym wypadku widać 4-5 wychyleń zanim się ustabilizuje, w drugim nie ma nawet jednego. Chyba nie muszę tłumaczyć jakie ma to znaczenie dla celności strzelania salwą 3 pocisków w przeciągu 10s.

vvwt
czwartek, 19 listopada 2015, 15:03

Co ty pleciesz koreańskie podwozie do naszego kaliny to jak mercedes do syrenki.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama