Posowiecki arsenał w separatystycznym Naddniestrzu zagrożeniem dla regionu

9 września 2020, 08:21
1024px-FieldTraining2017-05
Fot. mil.ru
Reklama

W miejscowości Cobasna w separatystycznym Naddniestrzu, na terytorium Mołdawii, przy samej granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z 20 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana. Potencjalna eksplozja na terenie kontrolowanego przez rosyjską armię składu osiągnęłaby siłę 10 kiloton.

Historia składów w Cobasnej sięga czasów II wojny światowej. Arsenał został znacznie rozbudowany, kiedy z Europy Środkowo-Wschodniej wycofywała się Armia Czerwona. Wtedy do magazynów trafiła amunicja z tzw. krajów demokracji ludowej, w tym prawdopodobnie częściowo z Polski — wyjaśnia w rozmowie z PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus. Jak dodaje, znalazły się tam różne rodzaje uzbrojenia, w tym — na przykład — pociski do wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, tzw. katiusz.

W roku 2000 w arsenale składowano ponad 40 tys. ton uzbrojenia, między 2000 a 2004 r. wywieziono mniej więcej połowę amunicji. Dziś szacuje się, że znajduje się tam ok. 20-21 tys. ton ładunków, przy czym termin przydatności ok. 60 proc. z nich minął — mówi ekspert ds. Mołdawii. W związku z tym uzbrojenie to nie może być transportowane w zwykłym trybie — przeterminowana amunicja wymaga specjalnych warunków przewozu albo powinna być utylizowana na miejscu — podkreśla analityk.

Arsenał jest pilnowany przez ok. 1-1,5 tys. żołnierzy z Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich, stanowiącej pozostałość po tzw. 14. armii sowieckiej, a następnie rosyjskiej. "Z perspektywy Moskwy obecność w Naddniestrzu dużych ilości uzbrojenia — i to niebezpiecznego, bo przeterminowanego — jest usprawiedliwieniem dla stacjonowania tam wojsk rosyjskich" - zwraca uwagę Całus. "I za każdym razem, kiedy Mołdawia żąda wycofania wojsk rosyjskich z terytorium kraju, czyli z Naddniestrza, Rosja mówi, że nie może tego zrobić, bo znajdują się tam niebezpieczne pozostałości po Armii Czerwonej, czyli składy w Cobasnej, które muszą być pilnowane" - wyjaśnia Całus.

Pytany o skalę zagrożenia związanego z arsenałem w Cobasnej dla regionu, ekspert stwierdza, że w razie eksplozji siła wybuchu zgromadzonych tam materiałów wyniosłaby 10 kiloton trotylu (bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę miała moc 15 kiloton). Nie wiadomo, jakie są standardy bezpieczeństwa na miejscu, dostęp do magazynów jest bardzo ograniczony, a informacje na temat składu pochodzą tylko od strony rosyjskiej — wylicza.

Kolejne zagrożenie wiąże się z możliwością nielegalnego handlu bronią: pojawiają się obawy, że część uzbrojenia może być sprzedana na czarnym rynku lub już tam trafiła. Składy w Cobasnej budzą poważne obawy w Kijowie. Dla Ukrainy jest to miejsce, w którym mogłoby dojść do sabotażu, albo które może być źródłem uzbrojenia dla tzw. zielonych ludzików — mówi Całus. Z kolei dla separatystycznego Naddniestrza obecność rosyjskich wojsk jest gwarantem istnienia, "niepodległości" republiki.

Co pewien czas w Mołdawii odradza się dyskusja na temat arsenału w Cobasnej. Tak było też po wybuchu w Bejrucie 4 sierpnia, gdy eksplodowało 2750 ton saletry amonowej, która mimo wielu ostrzeżeń przez sześć lat była składowana w portowym magazynie. W wyniku eksplozji zginęło na miejscu lub zmarło w wyniku obrażeń 190 osób, 7 tys. zostało rannych, a 300 tys. straciło dach nad głową. Jednym z polityków, który zabrał głos w debacie, był Mihai Popsoi, wiceprzewodniczący mołdawskiego parlamentu i wiceszef proeuropejskiej partii PAS.

W rozmowie z PAP Popsoi ocenia, że w związku z tym, że niektóre z ładunków składowanych w tym arsenale mają po „30, 40, a nawet ponad 50 lat”, ryzyko wynikające z istnienia arsenału dla regionu jest „bardzo wysokie”. „Gdyby, nie daj Boże, na terenie składu doszło do wypadku, miejscowości i miasta znajdujące się w dużym promieniu od Cobasnej zostałyby zniszczone” - stwierdza.

Jak dodaje, rozmowy o przyszłości składowanych tam ładunków trwają od lat, jednak niewiele zrobiono. Przypomina, że w ubiegłym roku podczas wizyty w Mołdawii rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu zapowiedział podjęcie działań w tym zakresie, jednak nic się nie zmieniło.

Popsoi zaznacza, że opozycja wywiera presję na mołdawski rząd, by podjął jakieś działania w tym kierunku, jednak prorosyjskie władze nie są skłonne do tego, by zająć się sprawą. Rządzący udają, że problem nie istnieje – wskazuje.

Jest to „bardzo mało prawdopodobne”, że coś w kwestii Cobasnej zmieni się w najbliższym czasie — ocenia Całus. Moskwa ani Tyraspol nie są zainteresowane wywiezieniem lub utylizacją ładunków, a strony, które chciałyby tego, nie posiadają odpowiednich instrumentów wpływu na Rosję – podsumowuje.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
marcinho
sobota, 3 kwietnia 2021, 21:07

No i Rosja trzyma Mołdawię za buzię, nie daje jej szans na wejście w struktury unijne czy natowskie. Taka taktyka Rosjan jest już znana od wielu wielu lat w byłych posowieckich republikach. Wykorzystać tarcia wewnętrzne, wmieszać się w spór i go zamrozić. Taka sytuacja jest w Mołdawii, w Naddniestrzu.

ito
piątek, 11 września 2020, 08:17

O, już wiemy kogo "demokratyzować" i "wyzwalać" będzie NATO i Unia w następnej kolejności. To, że Naddniestrze oderwało się od Mołdawii od razu po rozpadzie ZSRR bo mieszkają tam głównie Rosjanie jest mało istotnym szczegółem- Rosjan prawa człowieka nie dotyczą. A skład jest ciągle niewybuchnięty zapewne głównie dlatego, że te półtora tysiąca żołnierzy porządnie go pilnuje i nie wpuszcza byle kogo na teren.

Davien
piątek, 11 września 2020, 13:55

Ito Czeczenia to taki kraj gdzie mieszkają sami Czeczeni a jak chcieli sie odłaczyc to im Rosja urzadziła pokaz bestialstwa jakei zszokowałoby nawet Himmlera czy Eichmanna . Rosjanie w Naddniestrzu moga spokojnie mieszkac w Mołdawii, albo wyjechac do Rosji ich sprawa, nikt ich nie będize mordował w obozach jak rosja robiła to np z czeczenami.

ito
sobota, 12 września 2020, 08:18

"Zapomniałeś" o drobiazgu, Davienku: Kiedy Czeczeńcy połapali się, ze wolna i niezależna Czeczenia ma być kalifatem w czasie drugiej wojny walczyli ręka w rękę z Rosjanami przeciw swoim "oswobodzicielom" uznając, ze lepsza Rosja niż szariat. Ale to fakt niewygodny, więc go pominąłeś. Jak wszystkie fakty niewygodne. Rosjanie w Naddniestrzu NIE chcą mieszkać w Mołdawii i nie chcą opuszczać domów . Unia uznała, że skoro w Kosowie mieszkają Albańczycy to Serbia nie ma tam czego szukać (ale w imię "integralności terytorialnej, która Kosowa czy Ukrainy dotyczy, ale Serbii już nie, jakoś zapomniała o obszarach, na których mieszkają Serbowie)- a więc skoro w Naddniestrzu mieszkają Rosjanie to Mołdawia nie ma tam czego szukać. Podobnie jak Ukraina na Krymie. I, coraz bardziej- w Donbasie.

i tyle w temacie...
piątek, 11 września 2020, 19:58

@Daviem Rosjanie w Naddniestrzu mogą dalej spokojnie mieszkać w Naddniestrzu, Czeczeni mogą spokojnie nadal mieszkać w Czeczenii. Bestialstwo jakie zaszokowało by nawet Hmlera czy Eichmana to pokazali amerykanie w Iraku czy Afganistanie, stąd Trybunał w Hadze rozpoczyna śledztwo w sprawie tych zbrodni

Qwe
czwartek, 10 września 2020, 10:05

Co to za super znawca wymyślił 10 kt mocy eksplozji.... Nawet średnioogarniety zdaje sobie sprawę z tego że w wypadku eksplozji amunicji w takim składzie następuje rozrzucenie ościennych ładunków bez ich detonacji. Skala byłaby maksymalnie kilkukrotnie mniejsza.

przypadek?
środa, 9 września 2020, 16:08

A wystarczyłoby napisać, że amunicja stamtąd może trafić do Hezbollahu i za chwilę dziwnym trafem problem sam się rozwiąże.

Andrettoni
środa, 9 września 2020, 14:42

Jeżeli poszperacie po youtubie, to znajdziecie filmiki z rosyjskimi czołgami w Naddniestrzu. Mołdawia ma tyle do gadania ile ma tam własnych czołgów. Mają taką władzę jak my nad Kaliningradem.

Davien
środa, 9 września 2020, 21:53

Nie "Kalininigrad" tylko "Konigsberg".

Lekarz
czwartek, 10 września 2020, 10:08

Davien skończ już pisać te durnoty. Teraz historię poprawias

czwartek, 10 września 2020, 01:37

Nie Koningsberg tylko Królewiec.

czwartek, 10 września 2020, 16:31

I wlasnie

Tommy90
czwartek, 10 września 2020, 00:17

Nie Koningsberg, a Królewiec

qwert
środa, 9 września 2020, 23:48

Jednak Kaliningrad

Ciula
środa, 9 września 2020, 13:04

he he większe skłądowiska toksycznych smieci są w Polszcze a wy sie onanizujecie Nadniestrem. Jaki tego cel? Na zdjęciach sat wyglada na bardzo łądnie zagospodarowany teren bunkry, drogi dojazdowe, ogrodzenie...wszystko zgodnie ze sztuką.

Jacek
czwartek, 10 września 2020, 13:04

Jak cię nie interesuje to co się dzieje po za Polską to co tu robisz?

Wania
środa, 9 września 2020, 12:11

Bogata Rosja zostawiająca po sobie syf i nie chcąca opuścić innego kraju? W Polsce nikogo to nie dziwi. Z opuszczanych budynków w Polsce wymontowywali nawet wyłączniki prądu i gniazdka elektryczne o totalnej dewastacji terenu nie wspomnę. Na poligonach zostawione niewypały i totalny bałagan też nikogo nie dziwił. Od nas na szczęście się wynieśli.

środa, 9 września 2020, 21:36

Sami żeście rozkradli.Wiem bo widziałem.

12345
środa, 9 września 2020, 11:57

No niestety - Naddniestrze to okupowana przez Rosję część Mołdawii, czyli w sumie Rumunii. Można to odbić tylko siłą, a Rosjanie nie mieliby jak tam wysłać posiłków, bo przez Polskę i Ukrainę by nie mogli przelecieć.

qwert
środa, 9 września 2020, 20:40

No to spróbuj odbić , do boju chłopcze

Kerry
środa, 9 września 2020, 11:31

Realia jednak są inne. Byłem w Naddniestrzu nie raz w tym na terenie tego obiektu. Cały obiekt jest pilnowany przez 2-4 żołnierzy zawsze siedzących w strażnicy obok głównego wjazdu i zazwyczaj pijących lokalny alkohol. Często też i tam nie ma nikogo bo żołnierze siedzą pod sklepem w centrum Cobasny i też piją alkohol. Jedyne co wtedy odstrasza to zawsze stojący obok strażnicy stary BTR-80. Jak ktoś chce bardzo wejść na obiekt to wystarczy pojechać od strony miasta Rybnica do wsi Andreieni i późnej polną drogą do samej bazy. Wejście od tamtej strony nigdy nie jest pilnowane. Ogrodzenie dziurawe, zjedzone przez rdze. 0 patroli. Lokalna ludność chodzi tam zbierać grzyby ewentualnie złom, którego cała masa wala się po terenie i magazynach. Magazyny w których jest składowana amunicja (jest ich raptem kilka) mają główne wrota zamknięte na nowe kłódki ale boczne drzwi dla obsługi już kłódek nie mają. OCZYWIŚCIE NIE ZACHĘCAM NIKOGO DO WCHODZENIA NA TEREN WOJSKA A TYM BARDZIEJ DO MAGAZYNÓW. Mój wpis ma na celu ukazanie jak wyglądają realia względem wyobrażeń panujących na zachodzie.

Tweets Defence24