Reklama
Reklama
Reklama

Półtora roku gen. Różańskiego. „Metamorfoza armii”

9 lutego 2017, 12:45
Różański
Fot. Defence24.pl.

Generał broni Mirosław Różański odchodząc ze stanowiska Dowódcy Generalnego RSZ stwierdził, że rezygnuje ze stanowiska z uwagi na ocenę, iż nie będzie w stanie wykonać zadania przygotowania armii do przyszłych działań. W okresie służby gen. Różańskiego Dowództwo Generalne podjęło szereg działań w celu wzmocnienia gotowości obronnej kraju, obejmujących ćwiczenia z sojusznikami czy intensywniejsze szkolenia rezerwistów. Były Dowódca Generalny RSZ odniósł się też do odejść wysokich oficerów i zaapelował o uwzględnianie istniejących planów obronnych w rozwoju Sił Zbrojnych.

Gen. Różański objął stanowisko Dowódcy Generalnego RSZ 1 lipca 2015 roku. Był odpowiedzialny za szkolenie i przygotowywanie Sił Zbrojnych do udziału w operacjach. W tym czasie zwiększyła się intensywność szkoleń i ćwiczeń w Wojsku Polskim, co miało związek ze wzmacnianiem gotowości obronnej kraju po wybuchu kryzysu na Ukrainie. Manewry realizowano z coraz większym udziałem sił sojuszniczych (przykładem są ćwiczenia Dragon 2015, czy ubiegłoroczna Anakonda). Gen. Różański zwracał uwagę między innymi na tworzenie silnych, międzynarodowych zgrupowań batalionowych.

W mojej ocenie dokonaliśmy wielu zmian. Dla mnie, co najważniejsze, zaczęliśmy mówić prawdę. Kończące się ćwiczenia zamykamy wnioskami, które wskazują, co należy zmienić, co należy poprawić

były Dowódca Generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański

Były Dowódca Generalny RSZ zwrócił uwagę na konieczność wyciągania wniosków z ćwiczeń, tak aby przyczyniały się one do realnego podwyższenia zdolności bojowej. W trakcie służby gen. Różańskiego zdecydowanie zwiększono też intensywność szkoleń rezerwistów, którzy byli włączani również w największe ćwiczenia – w tym wspominane manewry Dragon i Anakonda.

Czytaj więcej: Gen. Różański: Anakonda egzaminem dojrzałości Dowództwa Generalnego [Defence24.pl TV]  

W tym pierwszym ćwiczeniu po raz pierwszy od lat w szerokim zakresie uwzględniono udział rezerwistów, a także wielonarodowej, zmechanizowanej grupy bojowej, z udziałem m.in. żołnierzy polskich, brytyjskich i niemieckich. Natomiast Anakonda to największe od co najmniej kilkunastu lat ćwiczenia, z udziałem ponad 30 tys. żołnierzy, w tym około 14 tys. ze Stanów Zjednoczonych. Za te ostatnie manewry było odpowiedzialne Dowództwo Operacyjne kierowane przez gen. Tomaszyckiego, ale Dowództwo Generalne również wzięło bardzo szeroki udział w ich przygotowaniu i realizacji.

W 2016 roku według oficjalnej informacji DGRSZ przeszkolono około 10 tysięcy żołnierzy służby przygotowawczej i 13 tysięcy rezerwistów. Dla porównania, w 2014 roku szkolenia przeszło około 5000 rezerwistów. Gen. Różański zwrócił też uwagę na zwiększenie liczby godzin wylatanych przez pilotów czy skoków spadochronowych. W trakcie szkolenia były Dowódca Generalny RSZ kładł też nacisk na prowadzenie działań połączonych (różnych rodzajów sił zbrojnych), a także wraz z sojusznikami.

Czytaj więcej: Połączone ćwiczenia Dragon 2017. Gen. Różański: Odchodzimy od stereotypów

Armia na pewno może być powodem do dumy naszego społeczeństwa

były Dowódca Generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański

Gen. Różański pełnił służbę jako drugi z kolei Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, a wcześniej dowodził Grupą Organizacyjną DGRSZ. Bezpośrednio przed objęciem funkcji Dowódcy Generalnego gen. Różański sprawował stanowisko radcy-koordynatora w pionie sekretarza stanu w MON. W sierpniu 2015 roku otrzymał od prezydenta Bronisława Komorowskiego awans na stopień generała broni. Na stopień generała dywizji został awansowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2009 roku, a na stopień generała brygady - przez Aleksandra Kwaśniewskiego w 2005 roku.

Generał Różański uczestniczył w przygotowywaniu wprowadzonej na przełomie 2013 i 2014 roku reformy systemu dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi. Od początku była ona krytykowana przez przedstawicieli obecnego kierownictwa MON, a obecnie planowane są zmiany w systemie dowodzenia, które wzmocnią rolę Sztabu Generalnego. Szef MON Antoni Macierewicz deklarował niedawno, że reforma przywróci „jedność zarządzania polską armią, skupioną wokół szefa Sztabu Generalnego”. W obecnej strukturze zdecydowana większość żołnierzy podlega w czasie pokoju właśnie Dowódcy Generalnemu.

Według doniesień medialnych jedną z przyczyn odejścia gen. Różańskiego mógł być spór o kształt systemu dowodzenia, czy też o niektóre decyzje MON – jak choćby przeniesienie z 11. Dywizji Kawalerii Pancernej do 1. Brygady Pancernej batalionu czołgów Leopard 2A5. Gen. Różański dowodził „Czarną Dywizją” w latach 2009-2011.

Były Dowódca Generalny RSZ stwierdził, że złożył rezygnację z uwagi na fakt, iż nie będzie w stanie przygotować wojska do przyszłych zadań. Odniósł się też do odejść wysokich oficerów, którzy współpracowali z gen. Różańskim. 

1 lipca 2015 r. tutaj na tym placu deklarowałem, że przygotuję siły zbrojne do działań, które będą, nie do tych, które były. Oceniłem, że nie będę mógł wykonać tego zadania. Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z zajmowanego stanowiska (…) Wszystkim tym, którzy w ostatnim czasie zaufali mi, wykonywali ze mną zadania, dzisiaj znajdują się w rezerwie kadrowej, chcę powiedzieć: przepraszam.

były Dowódca Generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański

Gen. Różański wezwał też obecnych, a w szczególności nowo mianowanych oficerów do brania pod uwagę i prawidłowego stosowania dokumentów planistycznych, wynikających z obecnych przepisów. Przypuszczalnie ulegną one – w pewnej mierze – zmianie przy okazji reformy systemu dowodzenia. Wypowiedź gen. Różańskiego można odczytać jako apel o jak najszersze uwzględnienie prac podejmowanych do chwili obecnej (na bazie dotychczasowych przepisów).

Moim kolegom, generałom, szczególnie tym ostatnio mianowanym i awansowanym, oprócz instrukcji i regulaminów, rekomenduję lekturę konstytucji i ustaw, aby poznać, czym jest Polityczno-Strategiczna Dyrektywa Obronna, czym są plany reagowania obronnego czy program pozamilitarnych przygotowań obronnych (…) My żołnierze wiemy, że Moltke już powiedział, że każdy plan z chwilą podpisania jest już nieaktualny, ale działanie bez planu nie jest właściwe

były Dowódca Generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański

Gen. Różański poinformował prezydenta o złożeniu rezygnacji 12 grudnia 2016 roku, a formalnie został odwołany 31 stycznia br. Stanowisko Dowódcy Generalnego RSZ objął gen. dyw. Jarosław Mika, który wcześniej dowodził 11. Lubuską Dywizją Kawalerii Pancernej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
Karol
czwartek, 9 lutego 2017, 18:39

Ja zawsze myślałem, że żołnierz jest na rozkaz a nie od "dam radę czy nie dam rady" . Żołnierz nie służy ministrowi czy partii tylko ojczyźnie. To jest służba a biadolenie, ze coś nie dam rady utwierdza mnie w przekonaniu, ze generalskie stopień powinni dostawać żołnierze którzy nie biadolą tylko pracują.

gmo
piątek, 10 lutego 2017, 10:50

Znaczy się, nie byłeś nigdy w wojsku. Wojsko działa na rozkaz, ale dowódca musi wydawać rozkazy możliwe do wykonania, uwzględniające możliwości podwładnych i zasoby sprzętowe. Dotyczy to wszystkich szczebli dowodzenia. A ponieważ na wydającym rozkaz ciąży również odpowiedzialność za konsekwencje jego wydania, czasem związane z utratą życia przez podwładnych, nie należy się dziwić, że odpowiedzialny dowódca najpierw się zastanowi, czy w aktualnych warunkach jest w stanie wykonać to, czego oczekuje od niego jego przełożony. Jak widać gen Różański ocenił, ze nie jest w stanie wykonać tego czego oczekuje od niego szef MON i prezydent (jako zwierzchnik sił zbrojnych).

WP
czwartek, 9 lutego 2017, 20:44

Niestety czasami nawet najlepszy dowódca może znaleźć się w sytuacji bez wyjścia. Nie twórzmy z wojskowych bezwolnych, bezmyślnych maszyn. Tak na marginesie, akurat odnośnie gen. Różalskiego, pracowitości nie można mu odmówić, zapytaj się jakichkolwiek osób, które bezpośrednio się z nim zetknęły. Ja osobiście, naprawdę żałuję że taki dowódca odchodzi ze stanowiska.

SAS
piątek, 10 lutego 2017, 10:45

Miejmy nadzieję, że następca przygotuje armię do wojny jaka będzie, a nie do tej która była. Podział na dywizje na polskie skromne warunki jest archaiczny i jest marnotrawstwem opartym na głębokości rezerw zamiast na szerokości pola walki. Gdy to przyrównać do polskich warunków dywizje i tak są dzielone na brygady i niżej, oraz rozrzucane wzdłuż połowy kraju. Stopień kombinowania różnych środków walki w ramach mniejszej samodzielnej jednostki jest niski. Tak samo jak kompatybilność i współdziałanie. Jeżeli pozoruje się to na ćwiczeniach, czemu nie ma odzwierciedlenia tego w strukturze jednostek, stałym stacjonowaniu. I oczywiście jako wisienka na torcie, gdyby zagrożenie przyszło nagle Polska armia niezmiennie pójdzie walczyć w jednym bucie, bo taki jest stan dyslokacji, organizacji armii. Nie ma odważnych, nie ma rzutkich dowódców by przeciwstawić się polityce bierności.

podatnik
czwartek, 9 lutego 2017, 16:27

Szkoda że tak szybko się poddał. Ale może rzeczywiście nie był najlepszym wyborem na to stanowisko? Czas pokaże.

vik
czwartek, 9 lutego 2017, 23:09

Poddał? Chyba dał głośny sygnał dla reszty kraju, co się aktualnie dzieje w armii

Chrumcio
czwartek, 9 lutego 2017, 15:57

Znam gościa (91letni dziadzio), który mówi, że armia USA jest dziś do kitu, bo przecież oberwała (?) w Wietnamie. Chyba specyfika działań, zadania, sprzęt etc, zmieniły się nieco od II wojny światowej (i od Wietnamu też swoją drogą). Jak można tu szukać porównań.

GNU
czwartek, 9 lutego 2017, 14:41

Kiedy zostanie przezwyciężone preferowanie wojsk pancernych? Kiedy Dowódcą Generalnym zostanie np. lotnik?

Orkan
czwartek, 9 lutego 2017, 17:34

Lotnik był pierwszym DGRSZ. On nawet był byłym pilotem

były_trep
czwartek, 9 lutego 2017, 14:21

Dziękujemy Panie Generale! #za mną a nie "naprzód" Pamiętamy!

PP
czwartek, 9 lutego 2017, 14:03

Kiedyś dawno temu był taki hetman koronny Lubomirski. On to cenił więcej swoją dumę i swoje ego od tego by być użyteczny ojczyźnie i królowi. Skończyło się to w końcu rokoszem Lubomirskiego przeciwko królowi Janowi Kazimierzowi. Lubomirski poszukał wsparcia u cesarza Leopolda I, elektora Brandenburgii Fryderyka Wilhelma i króla Szwecji Karola XI i pokonał wojska króla. Czy jednak wyszło to na dobre ojczyźnie? Oczywiście nie. Król abdykował a Lubomirski zmarł na wygnaniu. Historia jest skarbnicą z której warto czerpać, uczyć się i wyciągać wnioski.

obserwator
piątek, 10 lutego 2017, 15:18

Porównanie historyczne nie na miejscu. Po pierwsze struktura państwa zmieniła się, nie mamy magnatów, którzy potrafili w imię własnych interesów sprzeciwiać się Królowi i sejmowi. Jeżeli porównywać, to aby nie spełniło się podobieństwo do gen. Kutrzeby, który jako jeden z nielicznych przewidział konieczność przygotowania się Wojska Polskiego do działania manewrowego i zwiększenia roli środków ppanc. Za te poglądy został odstawiony na "boczny" tor i w wyniku potrzeby, oraz zmiany świadomości SzGen WP (lecz za późno) wyznaczony na dowódce Armii Poznań. Widziałbym p. gen. Różańskiego, jako Rektora ASW, lecz chyba nie doczekam się takiej decyzji od polityków (niezależnie od opcji). Politycy lubią mieć obok siebie "potakiwaczy" a nie merytorycznie przygotowane osoby.

kkk
czwartek, 9 lutego 2017, 16:12

a co ma ta dygresja wspolnego z odejsciem gen. Rozanskiego, bo nie ogarniam.

Rysiu
czwartek, 9 lutego 2017, 13:23

Gen. Różański mówił ,że jeziora i sprzęt ciężki są mało kompatybilne. Ciekawe ,że Niemcom nie przeszkadzały bagna Białorusi po 22.06.1941 oraz Sowietom gdy odbijali te tereny parę lat później ...

muzungu
piątek, 10 lutego 2017, 01:29

Białoruś nie obfituje nadmiernie w jeziora. Bagna na Białorusi łączą się głównie z rzekami i jest to generalnie krajobraz typowy dla całego Niżu Europejskiego, a więc także dla znakomitej większości Polski.

małe sprostowanie
czwartek, 9 lutego 2017, 16:22

To były bagna POLSKICH Kresów.

Zdzisiu
czwartek, 9 lutego 2017, 15:54

Tak bardzo nie przeszkadzały Niemcom, że grupy armii Środek i Południe omijały je szerokim łukiem i w konsekwencji rozdzieliły na kilkaset kilometrów. O historii wiesz kolego tyle, co o interpunkcji, także lepiej daruj sobie.

Robert
czwartek, 9 lutego 2017, 15:34

To nasze tereny

andy
czwartek, 9 lutego 2017, 13:15

duża cześć naszej kadry służy w armii tylko dla uzyskania praw do wcześniejszej emerytury ... a nie obrony Polski ... co widać na naszych oczach - jak trzeba zabrać się do konkretnej roboty to na emeryturkę używać życia ...

Aa
czwartek, 9 lutego 2017, 20:38

Brutalna prawda jest taka, że odszedł doświadczony i ceniony dowódca, który zrobił wiele dobrego dla WP, a takich osób zawsze szkoda. Emerytura nie ma tu nic do rzeczy, każdy kto zna generała wie dokładnie o czym mówię.

Marsel
czwartek, 9 lutego 2017, 20:16

Napisane jest wyraźnie że Pan generał chciał realizować dalej plany rozwoju jakie sam nakreślił, a tu mu powiedziano do widzenia. To nie jest szeregowy do pomiatania jeżeli widział że założenia nowego ministra są błędne to JEDYNE co mógł zrobić to zrezygnować na znak protestu. Nie rozumiem tego biadolenia o odpowiedzialność za Polskę. Odpowiedzialność kończy się tam gdzie nie masz już wpływu na podejmowane decyzje, zwłaszcza jeżeli jesteś głównodowodzącym.

mirek
czwartek, 9 lutego 2017, 18:16

Niestety to prawda. Dzisiaj sporo żołnierzy niezależnie od stanowiska jest zwykłymi najemnikami. Póki ich się opłaca to są. Pytanie ilu z nich ucieknie lub uda chorych lub się sami postrzelą aby tylko od walki się wymigać w sytuacji realnego zagrożenia. Jak na moje oko to pewnie z 30 % w tym większość, która siedzi za biurkami i nigdy na poligonie nie była. Swoją drogą, każdy przechodzący na emeryturę wojskową powinien być zmuszany do 65 roku życia co jakiś czas zgłaszać się na poligon w celu przeszkolenia i być wliczony jako obowiązkowy personel rezerwowy przeznaczony na wyrównywanie strat na linii frontu. W końcu za coś te pieniądze biorą.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama