Polsko-niemieckie wojska pancerne w praktyce

12 lipca 2016, 17:48
Ćwiczenie odbyło się w obecności Inspektora wojsk lądowych Niemiec generała porucznika Joerga Vollmera, oraz dowódców 41. Brygady Grenadierów Pancernych Olivera Kohla i 1. batalionu czołgów ppłk Andrzeja Kasperskiego. Fot. Bundeswehr/Joachim Samse
Fot. Bundeswehr/Joachim Samse
Niemieckie BWP Marder 1 nie mają zdolności pływania, ale są lepiej opancerzone od polskich BWP-1. Fot. Bundeswehr/Carsten Vennemann

Polskie pododdziały czołgów Leopard 2A5 uczestniczą w ćwiczeniach w Niemczech, w ramach wzajemnego podporządkowania batalionów pancernego i zmechanizowanego siłom zbrojnym obydwu państw. W Żaganiu planowane są natomiast manewry w Polsce, z udziałem Bundeswehry. Oznacza to, że przełomowa decyzja o rozszerzeniu współpracy wojsk lądowych obu państw jest realizowana.

Polskie pododdziały pancerne z 1. Batalionu czołgów 34 Brygady Kawalerii Pancernej w Żaganiu uczestniczą we wspólnych ćwiczeniach wraz z żołnierzami z 411 batalionu grenadierów pancernych (piechoty zmechanizowanej) niemieckiej Bundeswehry na poligonie Jaegerbrueck, położonym w północno-wschodnich Niemczech w pobliżu granicy z Polską. Szkolenie jest istotnym krokiem w celu realizacji porozumienia o wzajemnym podporządkowaniu batalionów pancernych i zmechanizowanych.

W 2015 roku zdecydowano bowiem, że polski batalion pancerny z 34. Brygady Kawalerii Pancernej zostanie operacyjnie podporządkowany 41. Brygadzie Grenadierów Pancernych, natomiast 411. batalion z jednostki niemieckiej – polskiej 34. Brygadzie stacjonującej w Świętoszowie. Jeszcze w tym roku Niemcy będą uczestniczyć w ćwiczeniach w Żaganiu, w ramach wzmocnionej obecności NATO na wschodniej flance.

Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez służby prasowe Bundeswehry, ćwiczenie odbywa się na poziomie kompanii. W ramach ścisłego współdziałania polskich pancerniaków i niemieckiej piechoty zmechanizowanej, na BWP Marder przećwiczono m.in. walkę w warunkach zagrożenia minowego i w terenie zabudowanym. Rolę „przeciwnika” odgrywali niemieccy żołnierze z 413. batalionu strzelców (piechoty zmotoryzowanej), również należącego do 41. Brygady.

Prowadzenie tego typu ćwiczeń pozwala na umożliwienie współdziałania również niewielkich pododdziałów, a nie tylko dużych związków taktycznych (np. brygad czy dywizji). Jest to o tyle istotne, że obecnie w przeciwieństwie do czasów Zimnej Wojny poszczególne państwa wystawiają do działań (np. w ramach sił natychmiastowego reagowania – tzw. szpicy NATO) mniejsze jednostki, i nie ma tak ścisłego rozgraniczenia pomiędzy obszarami odpowiedzialności sił poszczególnych państw. Na konieczność realizacji podobnych szkoleń zwracał uwagę m.in. Dowódca Operacyjny RSZ gen. Marek Tomaszycki, jeszcze przed ćwiczeniem Anakonda. 

Wzajemne podporządkowanie batalionów wojsk lądowych Polski i Niemiec jest następstwem listu intencyjnego, podpisanego przez ówczesnego szefa MON Tomasza Siemoniaka i minister obrony Niemiec Ursulę von der Leyen jeszcze w 2014 roku. Współpracę wojskową z Republiką Federalną, jak również zaangażowanie resortu obrony w Berlinie, wysoko ocenia obecny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Czytaj więcej: Macierewicz dla Defence24.pl: Szczyt NATO tak przełomowy, jak wejście Polski do Sojuszu. Obrona powietrzna i okręty podwodne priorytetami modernizacji

Należy podkreślić, że na podstawie przyjętej formuły współpracy obydwie strony zachowują pełną swobodę wykorzystania wzajemnie podporządkowanych jednostek w wypadku zagrożenia, zarówno z prawnego, jak i z praktycznego punktu widzenia. Pododdziały wielkości batalionu, zwłaszcza o wysokim stopniu gotowości i ukompletowania, są przecież często wydzielane np. do Sił Odpowiedzi NATO, gdzie są w stanie działać jako samodzielne jednostki – i to wraz z pododdziałami z innych państw, a nie z własnych sił zbrojnych. Współpraca ma charakter wzajemny i równoważny (obie strony podporządkowują sobie po jednym batalionie).

Dowódcy
Ćwiczenie odbyło się w obecności Inspektora wojsk lądowych Niemiec generała porucznika Joerga Vollmera, oraz dowódców 41. Brygady Grenadierów Pancernych Olivera Kohla i 1. batalionu czołgów ppłk Andrzeja Kasperskiego. Fot. Bundeswehr/Joachim Samse

Podstawowym celem wspólnego podporządkowania batalionów jest właśnie zwiększenie interoperacyjności (zdolności współdziałania) Wojska Polskiego i Bundeswehry. Jest to o tyle istotne, że zarówno Polska, jak i Niemcy odgrywają obecnie w NATO i w procesie wzmocnienia wschodniej flanki bardzo istotną rolę. Warszawa jest najsilniejszym państwem z Europy Środkowo-Wschodniej i posiada jedyne połączenie lądowe z krajami bałtyckimi, natomiast Berlin – decyzją obecnego rządu – bierze istotny udział w procesie wzmocnienia wschodniej flanki, pełniąc rolę państwa ramowego VJTF, czyli sił natychmiastowego reagowania NATO (podobnie jak Polska) oraz batalionowej grupy bojowej na Litwie.

Polska 34. Brygada Kawalerii Pancernej wydziela obecnie do działań „szpicy” batalion czołgów. Nie jest wykluczone, że gdy w przyszłości Polska (w 2020 roku) i Niemcy będą pełnić rolę państwa ramowego sił natychmiastowego reagowania, to w skład „szpicy” w danej rotacji wejdzie właśnie wzajemnie podporządkowany batalion. Doświadczenia z współdziałania tych jednostek mogą być też przekazane innym jednostkom sił zbrojnych obydwu krajów.

Niemcy wskazują, że np. podczas działań żołnierze mogą się porozumiewać językiem angielskim, a dodatkowo kilku żołnierzy 411. Batalionu jest polskiego pochodzenia, przez co mogą pełnić rolę „tłumaczy”. Niemiecka brygada wskutek zmian strukturalnych nie posiada własnego batalionu czołgów. Na bazie takiej jednostki sformowano 413. batalion piechoty zmotoryzowanej. Dlatego przyporządkowanie polskiego batalionu pozwoli niemieckiej brygadzie na ponowne włączenie jednostek pancernych do działań.

Na marginesie warto dodać, że planowane zwiększenie docelowej liczby czołgów w Bundeswehrze nie obejmie 41. Brygady, a jedynie jednostki, które mają dysponować czołgami zgodnie z pierwotnymi założeniami. Planowano niepełne ukompletowanie ich w sprzęt, ale ostatecznie wszystkie pododdziały czynne, rezerwowe i szkolne otrzymają czołgi Leopard 2, w tym kilkadziesiąt maszyn w wersji A4 zmodernizowanych do wariantu 2A7. Z kolei jeden z niemieckich batalionów, który pierwotnie miał mieć status jednostki rezerwowej, jest przekształcany w czynny i wraz z kompanią holenderskich Leopardów 2A6 będzie podporządkowany brygadzie holenderskiej, dzięki czemu odzyska ona zdolności do działań pancernych, utracone w wyniku redukcji.

Czytaj więcej: Niemcy: Modernizacja Leopardów ruszy w 2017 roku? Resort obrony odpiera zarzuty mediów

Z kolei ta brygada zostanie podporządkowana operacyjnie 1. Dywizji Pancernej Bundeswehry, aczkolwiek Holandia zachowuje pełną swobodę w podejmowaniu decyzji o jej użyciu w warunkach bojowych. Takie przyporządkowanie pozwala jednak na stałe i regularne ćwiczenie współdziałania i operowania w ugrupowaniu dywizyjnym, z wykorzystaniem wsparcia pododdziałów Bundeswehry, a także skokowe zwiększenie interoperacyjności.

Marder
Fot. Bundeswehr/Carsten Vennemann

Należy też zauważyć, że współdziałanie z niemieckim batalionem, który jest obecnie wyposażony w bojowe wozy piechoty Marder 1 w zmodernizowanym wariancie, a docelowo otrzyma najprawdopodobniej BWP Puma, może być istotnym doświadczeniem z punktu widzenia Wojska Polskiego. Niemieckie Mardery - jak i Pumy, nie posiadają bowiem zdolności do pokonywania przeszkód wodnych pływaniem, są natomiast silnie opancerzone. Polskie władze wymagają natomiast, aby również nowy Borsuk, podobnie jak BWP-1, charakteryzował się zdolnością do pływania. Polscy żołnierze będą więc mieli możliwość regularnego współdziałania z pododdziałami wyposażonymi w „ciężkie” BWP i dogłębnego zapoznania się z inną doktryną użycia pojazdów tej klasy.

Ścisła współpraca Polski i Niemiec w zakresie obronności, jakiej przykładem jest „wymiana” batalionów wojsk lądowych, jest więc bardzo pożądana w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i zdolności współdziałania w ramach NATO. Należy też zauważyć, że oprócz czysto wojskowych korzyści, jest też istotnym sygnałem spójności i solidarności obydwu krajów w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego, co ma pozytywne znaczenie polityczne w kontekście procesu wzmocnienia wschodniej flanki NATO. Proces wzajemnego podporządkowywania obydwu batalionów ma trwać pięć lat.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
tak tylko...
środa, 13 lipca 2016, 08:05

Po wpisach widać jak rosyjska propaganda stara się skonfliktować nas z sojusznikami. Fakt ten w sposób oczywisty pokazuje, że naszym egzystencjalnym zagrożeniem jest Rosja. Przypominam, że nawet antyniemiecki w swojej retoryce PIS kontynuuje w tym względzie politykę PO, bo taka jest polska racja stanu i nie zmienią tego tysiące szczujących nas na naszych sojuszników wpisów. Zdradzacie w ten sposób swoją obecność, tylko na Kremlu tworzą teorie, że Polska osamotniona i bez wsparcia sojuszników jest bezpieczniejsza. Ośmieszacie się.

Extern
środa, 13 lipca 2016, 17:44

Rosjanie robią to bo to w ich interesie, to oczywiste. Ale przecież nie trzeba się zbytnio nawet przyglądać aby zauważyć że obecnie Niemcy już nie są tacy pro NATO jak byli wcześniej. A ten proces ciągle postępuje. Czy naszym okazywaniem im miłości jesteśmy w stanie ich w sobie rozkochać na tyle by robili to co my chcemy to raczej wątpię. Oni już po prostu dryfują w inną stronę niż my. Oni chcą zmian, a my chcemy utrzymać stary porządek który coraz bardziej już się w szwach rozłazi.

prawnik
środa, 13 lipca 2016, 11:27

No właśnie aż jestem mile zaskoczony wypowiedzią min. Macierewicza :) A swoją drogą patrzcie jaki dziejowy chichot losu polscy żołnierze ćwiczą z niemieckimi...

mamilo
środa, 13 lipca 2016, 06:48

bardzo mi sie to podoba. oby tak dalej.

franca
wtorek, 12 lipca 2016, 21:19

Dobrze, że niektórzy nie wiedzą o wspólnej kontroli operacyjnej OP z bazy w Niemczech i podłączeniu Polskich OP do Niemieckiego systemu...

Tom
wtorek, 12 lipca 2016, 21:15

Zmieniają się opcje polityczne i co za tym idzie ministrowie obrony wraz z całym otoczeniem zabetonowanie umysłów trwa w najlepsze. Niech mi ktoś racjonalnie wytłumaczy dlaczego jako jedyni w Europie upieramy się przy plywalnosci BWP kosztem ich ochrony balistycznej. Przecież to jest zupełny nonsens. Wymyślił to kiedyś jakiś średnio wykształcony, oderwany od rzeczywistości "specjalista" z dużym brzuchem i tak się to ciągnie. Co za głupota.

ddt
środa, 13 lipca 2016, 12:46

To nie jest oderwany od rzeczywistości wymysł "specjalisty" z dużym brzuchem (chociaż tacy w armii istnieją, jak najbardziej). Wymóg pływalności zapewne wziął się stąd, że wojsko zdaje sobie sprawę z własnych słabości. W pierwszych godzinach ewentualnego konfliktu pełnoskalowego przestaną istnieć mosty na Wiśle. A ponieważ rzeka ta dzieli nasze terytorium na pół, to w momencie ich zniszczenia automatycznie wojsko traci możliwość przerzucania większych sił zarówno do przeciwnatarcia, jak odwrotu. Wprawdzie mamy kilka składanych zestawów mostowych, które można będzie uruchomić, ale kto o zdrowych zmysłach może sądzić, że uda się je ustawić na rzece, skoro nie mamy osłony przeciwlotniczej, a wojska sojuszników będą napływały powoli (jeśli w ogóle)? Dlatego wojsko uważa, że sprzęt pływający umożliwi mu jakikolwiek manewr przez Wisłę. Pewnie nasi planiści wojskowi byliby w stanie wymyślić jakiś inny sposób na zachowanie sił po pierwszym uderzeniu wroga i manewrowanie nimi z wykorzystaniem sprzętu niepływającego, tylko że do tego powinno się opracować nową doktrynę obronną. A jej nie ma. Nawet tworzenie WOT powinno się opierać o tę nową doktrynę, bo wszystkie środki będące w dyspozycji armii powinny wykonywać jakieś zadania wynikające z takiej doktryny, a MON, jak często to mu się zdarza, robi od "doopy strony" (i tu raczej upatrywałbym działania "specjalistów" z dużymi brzuchami).

45
poniedziałek, 18 lipca 2016, 16:18

Dlaczego 3:1 bo najmniejszą samodzielną jednostką Leo jest pluton ,najmniejszą samodzielną jedn teciakow jest kompania.Wg ruskiej org wz44 kompania to 3 plutony.3 komp to batalion ,3bataliony to pułk czyli wg zach terminologii regiment.2 pułki czołgow i pułk piechoty zmot na bwp to dywizja pancerna plus organiczny pułk artylerii czyli 4 pułki Dywizja zmech to 2 pułki piechoty 1 pułk czołgow i 1 artylerii Czyli też 4 pułki w sumie ok 8.300 luda.Zachód z uwagi na brak ludzi już dawno zszedł na struktury brygadowe a w nich bataliony.W momencie tworzenia wiosna 44 ruska dywizja miała większy element bojowy niż niemieckie.Niemiecka SS to etat 20 000 ludzi,Wermacht 15 000 ludzi ale element bojowy dla obu to 5000 ludzi.Hitler dostawał białej gorączki ale nic nie mógł zrobić.Główną siłę uderzeniowa ruskich jest korpus pancerny czyli 2 dywizje pancerne i po jednej piechoty i artylerii.Wg mnie ruscy operują obecnie dwoma strukturami starą dywizyjna jednostek z poboru i rezerwy oraz zachodnią strukturą w jednostkach zawodowych.Powód ten sam ograniczona liczba ludzi.Który jest lepszy?żaden obydwa mają swoje zalety jak i wady,radził bym pamiętać że ruskie czołgi wbrew temu co się pisze nigdy nie były przeznaczone do walki z czołgami Jedyny teciak ppanc toT-34-57,wyprodukowano tego wariantu ok200 szt użyto go pod Moskwą.Uznano to za marnotrawienie podwozia.T-72 także nie jest ppanc to czołg wsparcia piechoty.Armata ppanc nie nadaje się do walki z piechota.Leo to koncepcyjny następca Pantery a w wersjach A5,6,7 to typowy czołg ppanc.To po prostu Pantera AD 2016.Dlatego porównywac nie ma co.

45
wtorek, 12 lipca 2016, 21:01

Faceci ale Hitler widział nas w innym miejscu i mało tego on to realizował.Gorliwie pomagali mu w tym Niemcy.Hitler był Austriakiem.Te dzisiejsze Niemcy to siła gospodarcza,militarnie to słabeusz.Bo Stalin zlikwidowal Prusy.Siłe militarną w Niemczech stanowiły Prusy.Bieda pruska pchała ludzi do armii.Niemcy nie są agresywni bo są bogaci.Agresywni są biedacy bo chcą być bogaci.Ad rem musieliśmy dac te czołgi niemcom bo nie mamy bwp dla nich ani artylerii a do tego terenu.Te pojazdy nie są dla nas.Dla nas są teciaki bo tereny zach Rosji mają podobną strukturę geologiczna.A dotego mamy bwp i 2s1 stanowiące z teciakiem triade.Każdy zakup wymaga uwzglednienia warunków.Niemcy byli cwani upchali trumny M-113 a Marderow nie sprzedali/promocyjnie/oni byli pewni ze Leo wrócą do nich.Ale ja nie mam o to do nich żadnych pretensji.Mamy najlepsze czołgi na świecie których możliwości modernizacyjne ograniczone są tylko kasą.Możemy ale nie musimy bo one nawet niezmodernizowane są dobre.

Tomasz Stelmach
wtorek, 12 lipca 2016, 20:23

Polska armia ma z definicji bronić Polski przed agresją państw sąsiednich. A co jeśli najsilniejsze jednostki pancerne, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt i będące w dużej gotowości bojowej są podporządkowane formalnie armii jednego z tych sąsiednich państw?

asdasdasd
wtorek, 12 lipca 2016, 23:06

Tyle, że wojna z Polską nie ma dla Niemiec żadnego sensu. żadnego. do tego jest to specyficzne państwo ze specyficznym bagażem doświadczeń. do tego jesteśmy w sojuszu i UE - ja wiem, że integracja się zatrzymała, ale może bez przesady, pytanie jakby przyleciał Pan z kosmosu. może obawia się Pan ataku kalifato-rzeszy?

Are
wtorek, 12 lipca 2016, 22:58

A co gdyby nagle Polska czy WP straciło dostęp do paliwa? Czy z tej okazji, że istnieje pewne prawdopodobieństwo tego faktu mamy zezłomować pojazdy silnikowe i wyciągać ze skansenów furmanki? Sens podporządkowania operacyjnego to między innymi czynna wymiana doświadczeń i wzajemne podwyższanie swych umiejętności, a nie oddawanie wszystkiego co się ma.

tia
środa, 13 lipca 2016, 13:38

" Niemcy wskazują, że np. podczas działań żołnierze mogą się porozumiewać językiem angielskim.." No bez przesady, najwyżej na poziomie dowódców plutonów z naszej strony i to też w ograniczonym zakresie. Żołnierze polscy szeregowi/podoficerowie z tamtych okolic w 95% nie są w stanie jednego poprawnego zdania po angielsku sklepać. Zresztą nie jest to od nich wymagane i sami też nie przejawiają na to ochoty.

tak tylko...
wtorek, 12 lipca 2016, 19:56

W ponad 1000 letniej historii relacji polsko - niemieckich najtragiczniejszym okresem są czasy II wojny światowej, które do dnia dzisiejszego determinują nasze wzajemne postrzeganie. Gdyby nie ten tragiczny okres można by uznać, że nasze relacje nie były złe, nie odbiegając od "średniej europejskiej", myślę że na przestrzeni tych 1000 lat mieliśmy mniej sporów z Niemcami niż Francuzi. przez ostatnie 500 lat naszym największym rywalem była Moskwa. Myślę, że cywilizacyjnie i gospodarczo możemy więcej skorzystać na relacjach z Niemcami niż wschodem.

Lubuszanin
wtorek, 12 lipca 2016, 22:41

Myli się Pan Od czasów Mieszka I poprzez Bolesława Chrobrego i Mieszka II, potem Bolesława Krzywoustego i potem Bolesława Kędzierzawego były wojny z Państwem Niemieckim jako całością. Następnie mamy wojny z niemieckimi władcami terytorialnymi Brandenburgia, Miśnia i Arcybiskupstwo Magdeburskie no i w Krzyżacy a potem nasz najgorszy wróg czyli Hohenzollernowie, którzy w końcu razem z niemiecką Austrią Habsburgów - Lotarńczyków biorą udział w rozbiorach Polski, no a potem XIX i XXwiek (chyba nie muszę mówić co było). Tak więc praktycznie przez całą naszą historię Niemcy uskuteczniali raz lepiej, raz gorzej swój drang nacht osten. Nie bez powodu funkcjonuje powiedzenie Jak świat światem nigdy Niemiec Polakowi bratem

Al.S
wtorek, 12 lipca 2016, 21:05

Bzdury. Bolesławowe słupy były nie na Odrze, ale na Soławie. Zobacz gdzie to jest i porównaj z najdalszym zasięgiem granicy niemieckiej po trzecim rozbiorze, a dowiesz się, czyim kosztem powiększyli swoje terytorium. Cały wiek XVIII to powolne podgryzanie nas przez Prusy. Gospodarcze - poprzez fałszowanie polskich monet, oraz cło na polskie towary spławiane Wisłą. Militarne - poprzez ustawiczne najazdy i przemarsze wojsk. Udawało się to, ponieważ byliśmy wtedy w polsko-niemieckim sojuszu z Saksonią, która miała nas bronić, a my mieliśmy być neutralni. Polityczne - zabory były realizacją autorskiego planu Fryderyka II, tzw "planu Lynara". Nawet caryca Katarzyna wcale nie była Rosjanką, tylko pruską księżniczką ze Szczecina. Czytać. Dopiero później - pisać.

Niemiec od 1980
piątek, 15 lipca 2016, 15:29

Panie Macierewicz ja bym Panu polecil troche rozsadku.Wiem jak kochaja Polakow Niemcy i bym byl bardzo ostrozny z nimi.Lepiej zeby byli gdzie indziej.Ani jednego dowodcy Niemieckiego w Polsce.

rozczochrany
wtorek, 12 lipca 2016, 19:29

Wygląda na to, że jednostki uzbrojone w Leopardy nie przypadkiem są przy niemieckiej granicy. W razie konfliktu na wschodzie Polski pozostaną pod niemieckim dowództwem, broniąc niemieckiej granicy. Dla tego Niemcy we współpracujących z Polakami niemieckich brygadach nie mają batalionów pancernych. Po co maja płacić żołd swoim czołgistom, płacić na paliwo, amunicję, serwis. Polska płaci i mają za darmo. Pachnie mi to ze strony Polski naiwnością, by nie powiedzieć dosadniej co mam na myśli. Moim zdaniem jest to bardzo niebezpieczny eksperyment. Po pierwsze infiltracja polskich jednostek przez wywiad niemiecki. Kryptografia, urządzenia szyfrujące, taktyka itd. Po drugie jak myślicie wobec kogo będą lojalne te jednostki w razie konfliktu między Polską a UE lub Polską a Niemcami? Może więc pójdźmy dalej i zorganizujmy wspólne jednostki polsko-rosyjskie przy granicy z Okręgiem Kaliningradzkim. Ktoś odpowie ze to nonsens, bo Niemcy są w NATO a Rosja nie. Ale czy Niemcy i Rosja nie mają podobnego stosunku do Polski.

Kiks
wtorek, 12 lipca 2016, 21:17

Niemcy są skazani na Polskę, a Polska na Niemcy. Czy to komuś podoba się czy też nie. Połączony to zresztą największy rynek w UE.

45
czwartek, 14 lipca 2016, 23:16

Jeszcze dopisze aby zakończyc temat.Główny Urząd Audytu? taki niemiecki NIK zarzucił Rządowi niegospodarnosc Bo Polsce sprzedał taniej niż Finom.W parlamencie doszło do głosowania i protokół został odzucony głosami partiir rządzacej i opozycji Dla mnie to oczywiste że decyzja ta była uzgadniana z opozycją.Ja bym też tak chciał aby temat armii/MON/został wyłączony z rozgrywek politycznych.Aby decyzje były długoterminowe Ale czy to możliwe.?Dopóki ministrem będzie humanista to nie.Bo humanista gada a tu trzeba robić.

45
wtorek, 12 lipca 2016, 19:13

To co nie pływa u nas nie ma szans.Opancerzenie dla BWP-a?Po co dla dwóch ludzi.BWP TO POJAZD WSPARCIA DRUŻYNY PIECHOTY.Piechota walczy na nogach.Jak go opancerzycie to ograniczycie mu możliwości poruszania się w terenie.Puma to pojazd na Niemcy jak i Leo.Chyba że chcecie bronić naszego kraju w Niemczech.g ty jesteś Polak?Sojusz z Hitlerem?Sojusz myszy z kotem?Uzyskaliśmy znacznie więcej od ...Stalina.

sd
czwartek, 14 lipca 2016, 14:25

No proszę, jacy Niemcy dobrzy. A niedawno to kto blokował jak mógł transport Amerykańskich oddziałów na ćwiczenia do nas? To ma być kraj NATO? Jak ruscy nas zaatakują, to co, Niemcy zablokują przejazd wojsk NATO, bo im autostradę poniszczą?

45
czwartek, 14 lipca 2016, 22:43

Ja pretensji do Niemców nie mam.Sprzedali nam taniej bo i tak swoje wezmą.Ja myślę że MON wiedział mnie zeszło długo na połapaniu się w tym ale ja amator.Z tego co podał MON 60ton ,tyle musi ważyć ten czołg aby środek ciężkosci wrócił na swoje miejsce plus wzmocnione zawieszenie.Ja myślę że rząd dobrze zrobil dając te czołgi Niemcom.Niemcy potrzebują tych czołgów więc mogą pomóc czyli sfinansowac te prace.Ja myślę że koszty poza osobowymi? pokrywa bundezwera ale mogę się mylić.Myślę że krzywdy mieć nie będziemy ze współpracy z Niemcami.Amerykanie na nas zarobią a Niemcy nam zapłaca.Bo w końcu my ich bronimy.Za ten czas Niemcy odnowia swój park i nasze wozy poprawione wrócą pod nasze dowódctwo.Aby dac nam forse Rząd Niemiec potrzebuje argumentu.I go ma -te czołgi przez 5lat istotnie wzmocnia nasze jednostki piechoty.A swoich jak na razie niemamy.I opozycja nie będzie przeciw.Czy mam rację czas pokaże S

oloo
wtorek, 12 lipca 2016, 18:47

A gdzie ten Borsuk będzie pływac?? To jakaś obsesja w tym MONie jest :)

g
wtorek, 12 lipca 2016, 18:35

70 lat temu nie do pomyślenia, w dodatku 6mln ofiar. Lepiej nam było wtedy wspólnie ćwiczyć, wojna byłaby przegrana ale gdybyśmy na czas przeszli na dobrą stronę to i zdobycze terytorialne mielibyśmy zachowane, przemysł rozwinięty o niemiecką technologię i komuny by nie było ani w PL ani w ZSRR...

Dariusz
wtorek, 12 lipca 2016, 22:59

POLSKA po wojnie liczyla 6mln obywateli mniej niz przed wojna bo granice sie zmienily to po pierwsze a poza tym sporo ludzi nie wrocila do kraju. Dopiero potem mozna mowic i ofiarach. pozdrawiam

Drzewko
wtorek, 12 lipca 2016, 20:09

Komuny by nie było ale byłby faszyzm. Przypominam, że naziści wskazywali na Polaków jako ludzi drugiej kategorii, niezdolnych do myślenia i nadających się wyłącznie do prac fizycznych. Owszem w latach 30-tych Hitler był skłonny ułożyć się z Polską, ale co byłoby dalej? Wiadomo, że nie byłby to równoprawny związek dwóch państw i w perspektywie naziści i tak sukcesywnie podporządkowywaliby sobie Polskę. Stalibyśmy się wyłącznie zapleczem zasobów ludzkich, a polscy Żydzi, inteligenci, osoby o lewicowych czy socjaldemokratycznych poglądach i tak najprawdopodobniej byłyby celem do zneutralizowania. Z czasem, po całkowitym podporządkowaniu i upadku ZSRR, naziści do reszty pozbyliby się elementu patriotycznego i osób niepokornych pozostawiając kierowanie taką Gubernią wyłącznie swoim polskim pionkom. Niestety ale w 39 roku Polska była w sytuacji tragicznej i była po prostu skazana na klęskę. Sojusze czy to z III Rzeszą czy ZSRR w perspektywie czasu i tak skazywały nas na podporządkowanie i cierpienia ludzi danej władzy niewygodnych. Czasami po prostu nie ma dobrego wyjścia z sytuacji ...

Wawiak
wtorek, 12 lipca 2016, 19:12

Pomijam kwestię czy było to wtedy możliwe ze względów ideologiczno-politycznych, ale jakbyś wiedział, że się przewrócisz - to byś usiadł. IMO było to mało realne.

gru
wtorek, 12 lipca 2016, 19:10

Zgadzam sie kompletnie. Gdyby w 1939 Polska zamiast podskakiwac pomogla by Niemcom w ataku na Sowietow, wojna prawdopodobnie wygladala by kompletnie inaczej. ZSRR przetrwal w 1941 tylko dzieki amerykanskim dostawom. W 1939 USA nie byly w stanie wojny z Niemcami.

gru
środa, 13 lipca 2016, 10:17

Ciekawe jak wyglada komunikacja pomiedzy piechota a czolgami na tych cwiczeniach. Radiostacje w leonach zostawili czy wymienili na nasze? Jak ktos sie _zna_ to prosze o komentarz.

Teodor
środa, 13 lipca 2016, 10:12

Te czolgi jak wysla do Niemiec to latwo moga je zatrzymac, a my co? Zatrzymamy piechurow z armii niemieckiej?

45
środa, 13 lipca 2016, 19:27

Musimy działać z Niemcami bo te wozy muszą być przebudowane.To nie będzie prosta moderka tylko przebudowa do standartu A6.To jest priorytet bo jeślitego nie zrobimy te wozy będzie trudno użyć na terenie nie płaskim.A5 to A4 z opancerzeniem wieży/kliny/i uzbrojeniem dłuższa o 120cm lufa armaty.Ten czołg jest ciężki na przód,i prawdopodobnie są problemy z podwoziem bo extra ciężar.Tą przebudowę może zrobić tylko producent wiec walki o kontrakt nie będzie.Niemcy wysłali je do Kosowa ale szybko stamtąd je wycofano.Ja myślę że wtej formie będa miały problem ze sforsowaniem prostego rowu.Rząd Niemiec może pomóc w negocjacjach bo to są w sumie ,,ich,,czołgi Jeśli moje źródełko /niemieckie monografia Leo2/się nie myli a napisał ja oficer wojsk pancernych To tak jest.Dla mnie dziwne jest po co MON tak kręci,sprawa i tak się rypnie bo to wóz niemiecki.A5 to emergency wariant powstał na żadanie Sztabu Generalnego RFN po badaniach ogniowych naszego teciaka72.Z armii NRD.Świadczy o tym że nasz teciak był lepszy jak go oceniano

Vvv
czwartek, 14 lipca 2016, 21:05

O czym ty piszesz? T-72a/m oraz t-72b3 ustępuje w każdym wariancie leopardowi. To t-64 był szokiem dla NATO a nie jego kopia t-72a. Nie mył t-72b mod 1989 z t-72m

45
piątek, 15 lipca 2016, 20:28

Chlopak Teciak to element triady,i w tym układzie w niczym nie ustępuje Leopardowi Wojna tonie gra komputerowa.Nie istnieje coś takiego jak wojna czołgów.To macie tylko w komputerach.Ta gra jest dla debili.Ci co ją napisali nie mają żadnego pojęcia o armii.Cięzko dyskutować z debilem..Jeśli na prostej drodze spotka się Leo z teciakiem wygra Leo.Jeśli uzyjesz teciaka zgodnie z instrukcją wygra teciak.Przy przewadze 3:1 Leo nie ma szans.

Tweets Defence24