Reklama

Polskie systemy uzbrojenia przydatne w obronie saudyjskich rafinerii [ANALIZA]

2 października 2019, 12:24
Zdj szczątki 3
Szczątki rakiet i dronów użytych 14 września 2019 r. podczas nalotu na saudyjskie instalacje naftowe. Fot. https://www.mod.gov.sa

Niespodziewany nalot na rafinerie Arabii Saudyjskiej wykazał dobitnie, że instalacje paliwowe w nawet najbogatszych krajach Bliskiego Wschodu nie są dostatecznie chronione. Jak się okazuje, skuteczniejszą obronę przed atakami dronów i rakiet manewrujących mogą zapewnić Saudyjczykom rozwiązania proponowane przez polski przemysł zbrojeniowy - w tym przede wszystkim radary i rakiety przeciwlotnicze.

Uderzenia z powietrza zrealizowane 14 września br. w rafinerii Abqaiq i polu naftowym Khurais spowodowało zmniejszenie o 50 procent produkcji ropy w Arabii Saudyjskiej, co stanowi około 5% światowego zapotrzebowania. Ten skuteczny atak nie jest wcale dowodem na to, że system obrony przeciwlotniczej w Arabii Saudyjskiej nie istnieje lub jest źle wyposażony. System ten został jednak zbudowany przeciwko zupełnie innym zagrożeniom niż te, z którymi od kilku lat zaczynają mieć do czynienia państwa na Bliskim Wschodzie.

Tym nowym zagrożeniem są przede wszystkim bojowe, bezzałogowe aparaty latające. Z roku na rok są one bowiem coraz tańsze i prostsze w produkcji, mogą je więc konstruować nawet kraje pozbawione wyrafinowanych technologii. „Nowym” środkiem napadu powietrznego na Bliskim Wschodzie są jednak nie tylko bojowe drony, ale również rakiety manewrujące - znane od wielu lat, ale będące wcześniej uzbrojeniem nielicznej grupy najbogatszych państw. Jeszcze do niedawna kraje te trzymały nad nimi kontrolę i ograniczały dostęp do technologii wykorzystywanych w tego rodzaju pociskach. Obecnie sytuacja się zmieniła i rakiety manewrujące o zasięgu ponad 1000 km mogą rozwijać i produkować nie tylko takie państwa jak stosunkowo duży Iran, ale również borykający się z wojną domową i głodem mały Jemen.

image
Szczątki rakiet i dronów użytych 14 września 2019 r. podczas nalotu na saudyjskie instalacje naftowe. Fot. https://www.mod.gov.sa

Cechą wspólną dronów i rakiet manewrujących jako środków napadu powietrznego jest to, że atakują cele lecąc na bardzo niskich wysokościach oraz wykorzystując prosty systemu naprowadzania (najczęściej w oparciu o system GPS), bez konieczności nadzorowania ich lotu po wystrzeleniu. Prawda jest taka, że na świecie nie ma obecnie państwa, które byłyby przygotowane do ochrony całego swojego terytorium przed tego rodzaju zagrożeniami. Na przeszkodzie stoją przede wszystkim zasięgowe ograniczenia działania naziemnych środków obrony przeciwlotniczej wynikające z istnienia horyzontu radiolokacyjnego. Krzywizna Ziemi „skraca” bowiem zasięg radarów i rakiet „ziemia-powietrze” w odniesieniu do celów niskolecących do nie więcej niż 40 km. I nie ma tu znaczenia: czy chodzi o system krótkiego, średniego czy dalekiego zasięgu. W odniesieniu od celów niskolecących, przez horyzont radiolokacyjny, wszystkie te systemy mają bowiem takie same możliwości.

Teoretycznie Amerykanie deklarując wysłanie dodatkowej, wyrafinowanej baterii przeciwlotniczej średniego zasięgu Patriot do Arabii Saudyjskiej pomogą więc o wiele mniej Saudyjczykom niż gdyby Wielka Brytania przesunęła do tego kraju o wiele mniej skomplikowane, ale za to dookólne baterie przeciwlotnicze krótkiego zasięgu Land Ceptor oparte o rakiety CAMM. W odniesieniu do celów niskolecących brytyjskie wyrzutnie chronią bowiem co najmniej trzykrotnie większy obszar niż działające sektorowo Patrioty, a przecież innych zagrożeń dla instalacji naftowych w Arabii Saudyjskiej jak na razie nie ma (atak taktycznych rakiet balistycznych to już nie działanie asymetryczne, a rzeczywiste wypowiedzenie wojny i Iran ich na pewno nie wystrzeli).

image
W odniesieniu do celów niskolecących system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu Land Ceptor (oparty o rakiety CAMM) ma takie same możliwości jak system przeciwlotniczy średniego zasięgu Patriot. Fot. M.Dura

Pomysł zwiększania liczby baterii Patriot w Arabii Saudyjskiej (o którym poinformował rzecznik Pentagonu Jonathan Hoffman) jest więc taki sam, jak teoretycznie możliwa do wykonania idea zabezpieczania irackich miast przed atakiem terrorystycznym poprzez rozstawienie czołgów M1 Abrams na każdej ulicy. I w jednym, i drugim przypadku użyto by bowiem środków, które będą w pierwszej kolejności same musiały być ochraniane i mogą działać tylko tam, gdzie są skierowane lufy armat lub radary kierowania uzbrojeniem.

Co się naprawdę stało w Arabii Saudyjskiej?

Całe przeciwdziałania przyszłym atakom jest o tyle trudne, że do dzisiaj nie wiadomo, kto tak naprawdę stoi za nalotami na saudyjskie instalacje naftowe z 14 września br. Iranowi nie udowodniono bowiem w żadnym wypadku, że to on wystrzelił drony i rakiety. Dostęp do tego rodzaju uzbrojenia jest obecnie coraz łatwiejszy i ma go również Jemen.

Dlatego Saudyjczycy prezentując na specjalnej konferencji prasowej szczątki uzbrojenia użytego w ataku na swoje rafinerie i pola naftowe uczciwie nie wskazali bezpośrednio, że to Irańczycy je wystrzelili stwierdzając jedynie, że ataki zostały przeprowadzone z kierunku północnego i „były bezspornie sponsorowane przez Iran”. Oznacza to, że odszukane pozostałości rakiet i dronów nie miały cech narodowych i trudno jest określić: nie tylko kto je użył, ale również kto je wyprodukował. I prawdopodobnie nie było to tylko wynikiem celowego działania przeciwnika, ale producenta uzbrojenia, któremu na pewno nie zależy na utożsamianiu go z atakami terrorystycznymi. Mogłoby to bowiem nie tylko wywołać uderzenie odwetowe na konkretne zakłady przemysłowe, ale przede wszystkim spowodować ich wykluczenie z normalnego rynku.

image
Szczątki rakiet i dronów użytych 14 września 2019 r. podczas nalotu na saudyjskie instalacje naftowe. Fot. https://www.mod.gov.sa

Zresztą szczątki dwóch rakiet manewrujących były bardzo podobne do pocisków Quds 1, które wcześniej (7 lipca 2019 r.) Jemen prezentował jako własne uzbrojenie. Taki sam był np. kształt tylnej części kadłuba, cztery stery kierunku oraz charakterystycznie zamontowany pad korpusem turboodrzutowy silnik marszowy (które odpadł i był prezentowany obok) – podobny do czeskiego silnika TJ-100. Podobieństwo w stosunku do jemeńskiego uzbrojenia widać było również w przypadku prezentowanych przez Saudyjczyków szczątków dronów bojowych.

Nietrafna była natomiast saudyjska opinia, że „osiemnaście dronów oraz siedem rakiet manewrujących było wystrzelonych z kierunku, który wyklucza Jemen jako źródło”. Jemeńskie pociski oraz bezzałogowce mają bowiem taki zapas „zasięgu” że mogą wykonać pełny nawrót i nadlecieć z dowolnego kierunku na cele w Arabii Saudyjskiej – w tym także z północy.

image
Szczątki rakiet i dronów użytych 14 września 2019 r. podczas nalotu na saudyjskie instalacje naftowe. Fot. https://www.mod.gov.sa

Przypomnijmy, że rafineria Abqaiq znajduje się około 800 km od granicy z Jemenem. Jeżeli więc deklarowany zasięg jemeńskich rakiet manewrujących rzeczywiście przekracza 1000 km to pociski te miały jeszcze duży zapas paliwa na manewrowanie w powietrzu i uderzenie jednocześnie z innym uzbrojeniem o określonym czasie, z określonego kierunku i w określony cel.

Tak zaplanowanemu atakowi mógłby przeszkodzić system wykrywania lecących dronów i rakiet, oparty np. o zwykłe posterunki obserwacyjne lub nawet samą ludność. Arabia Saudyjska jest jednak w o tyle złej sytuacji, że na jej terytorium można z łatwością wyznaczyć trasy lotu nad obszarami zupełnie niezamieszkałymi, bardzo rzadko przecinając przy tym drogi. Drony i rakiety mogą więc nadlecieć nad cel z bardzo wielu kierunków i nikt nie będzie mógł stwierdzić, skąd zostały one wystrzelone.

Co utrudnia obronę przed atakiem na małych wysokościach?

W skutecznym zwalczanie rakiet manewrujących i dronów przeszkadzają tak naprawdę trzy czynniki. Pierwszym z nich są niewielkie rozmiary tych środków napadu powietrznego, które są przez to trudniejsze do wykrycia, szczególnie w miejscach gdzie pojawiają się silne odbicia od przeszkód terenowych.

Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest niska cena dronów i jak się okazuje - również rakiet manewrujących. Bezzałogowe aparaty latające mogą być bowiem nawet kilkaset razy tańsze od pocisków, które w bateriach Patriot zamierza się stosować do ich zneutralizowania. W przypadku mało skomplikowanych rakiet manewrujących produkowanych przez Jemen (przy pomocy irańskiej), to porównanie cen również wypada na korzyść strony atakującej.

image
Samobieżny przeciwlotniczy zestaw rakietowy „Poprad”. Fot. M.Dura

Największym utrudnieniem dla systemów obronnych jest jednak lot na małych wysokościach i możliwość wykorzystywania nierówności terenu w czasie jego trwania (co jest szczególnie użyteczne w przypadku dronów). Jak się okazało przy braku permanentnie obecnych radarów rozmieszczonych w powietrzu (np. na samolotach AWACS lub aerostatach) jest to wystarczające zabezpieczenie przed zniszczeniem niskolecących środków napadu powietrznego do momentu aż dosłownie nie przelecą one nad szczelną linię obrony.

W przypadku krajów wysoce zurbanizowanych większa część lotu odbywa się przez tereny zamieszkałe, gdzie łatwiej jest zorganizować i ukryć systemy obserwacji. Tymczasem saudyjskie instalacje naftowe są budowane w rejonach pustynnych, do których dolot spoza granicy można zorganizować nad pustynią i to z dowolnego kierunku.

I nie ma tu znaczenia, że Arabia Saudyjska wielokrotnie chwaliła się zestrzeleniem dronów nadlatujących od strony Jemenu. Większość tych sukcesów wynikała bowiem z faktu, że radary kierowania uzbrojeniem systemu Patriot były nakierowane na południe. Trudno się więc dziwić, że ten sektorowy system obronny został w końcu rozpracowany i ominięty, a atak przeprowadzano z kierunku, z którego się nikt nie spodziewał, a więc z północy.

Jak Saudyjczycy mogą zorganizować skuteczniejszy system obrony?

Uderzenie powietrzne na saudyjskie instalacje naftowe pokazało wyraźnie, że ich system obrony musi być dookólny, wykrywać cele odpowiednio szybko dając czas na uruchomienie efektorów oraz powinien wykorzystywać uzbrojenie adekwatne kosztowo do pojawiającego się zagrożenia. Saudyjczycy mają bowiem do czynienia z technologiami wypracowanymi głównie w Iranie, które pozwalają nawet takim państwom jak Jemen organizować ataki z powietrza zupełnie różnymi środkami, w tym samym czasie, z kilku kierunków, przy startach z różnych miejsc oraz przy różnych celach.

Co ciekawe, to co jest potrzebne Arabii Saudyjskiej, by uszczelnić swój system obronny jest oferowane przez polski przemysł i to zarówno jeżeli chodzi o efektory, jak i sensory. Wykrywanie celów niskolecących szczególnie ważnych obiektów mogą bowiem z powodzeniem zabezpieczać opracowane w spółce PIT-Radwar radary „Bystra”, natomiast do zwalczania zagrożenia można bez problemu wykorzystać przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe typu „Grom” i „Piorun” produkowane przez spółki Mesko i Telesystem-Mesko.

image
Przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe „Piorun” (na pierwszym planie) i „Grom”. Fot. M.Dura

I nie ma w tym przypadku znaczenia, że radary „Bystra” są krótkiego zasięgu, a więc mogą wykrywać cele powietrzne na odległości maksymalnie 80 km. W przypadku celów niskolecących jest to bowiem stacja o takich samych możliwościach, jak wykorzystywane przez Arabie Saudyjską amerykańskie radary dalekiego zasięgu AN-FPS-117 o instrumentalnym zasięgu 470 km, czy AN/TPS-43 o instrumentalnym zasięgu 450 km. Co więcej, polski radar jest już wykonany w nowszej technologii niż ww. radary ze Stanów Zjednoczonych, a więc ma m.in. aktywną anteną AESA, jest stosunkowo tani i co najważniejsze jest wysokiej mobilności.

Ta mobilność jest o tyle ważna, że ewentualny system obronny w odniesieniu do celów niskolecących musiałby być budowany doraźnie w bezpośredniej bliskości do zagrożonych instalacji naftowych, co w przypadku Arabii Saudyjskiej oznacza konieczność instalowania się w terenie pustynnym i przy braku dróg. Do tak zlokalizowanych stanowisk mogą więc dotrzeć tylko systemy wysoko mobilne, a jako takie były właśnie opracowywane radary „Bystra”. Wpływa to także na bezpieczeństwo poszczególnych punktów obrony, ponieważ polskie rozwiązania mogą błyskawicznie i często zmieniać pozycję utrudniając wyznaczenie trasy z pominięciem systemów obrony przeciwlotniczej lub nawet ich zaatakowanie (np. z wykorzystaniem dronów).

image
Radar „Bystra” opracowany przez wchodząca w skład PGZ spółkę PIT Radwar. Fot. M.Dura

Podobną mobilnością i pełna autonomicznością charakteryzują się również polskie efektory, a więc rakiety przeciwlotnicze „Grom” i „Piorun”. Są one bowiem oferowane nie tylko jako przenośne zestawy przeciwlotnicze klasy MANPADS, ale również w ramach już wprowadzonych na uzbrojenie w polskiej armii samobieżnych rakietowych zestawów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu klasy VSHORAD (very short range air defence) typu „Poprad”.

Arabia Saudyjska ma więc do dyspozycji od razu gotowe rozwiązanie, które dodatkowo można odpowiednio rozwijać pod własne potrzeby. Na terenie samych obiektów chronionych nie ma bowiem potrzeby stosowania opancerzonych „Popradów”, ale można wykorzystać lekkie mobilne zestawy przeciwlotnicze „Kusza”. Tym bardziej, że i w tym przypadku mamy do czynienia z systemem mogącym działać w systemie lub w pełni autonomicznie.

Poza samymi rakietami „Grom” i „Piorun” „Kusza” jest bowiem proponowana również z zestawem urządzeń obserwacyjno-celowniczych składającym się z: celownika kolimatorowego (opracowanego przez CRW Telesystem-Mesko) sparowanego z awaryjnym celownikiem mechanicznym, które są zintegrowane z podnoszonym ekranem LCD podkładającym obraz z celownika dziennego oraz nocnego.

image
Lekki mobilny zestaw przeciwlotniczy „Kusza”. Fot. M. Dura

Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest to. że systemy rakietowo-celownicze (z „Popradu” i „Kuszy”) oraz radiolokacyjne (z radaru Bystra) są proponowane jako moduły, a wiec mogą być montowane na dowolnym podwoziu, jakie zażyczyli by sobie Saudyjczycy.

Kwestią oddzielnych analiz jest wybór odpowiedniej liczby efektorów i sensorów. Atak z 14 września br. wyraźnie pokazał, że do wykrywania zagrożeń nie wystarcza jeden radar – nawet dookólny, ponieważ przy zasięgu 40 km w odniesieniu do celów niskolecących daje on obronie od momentu wykrycia zagrożenia i jego zidentyfikowania czas nie dłuższy niż 2-2,5 minuty (zakładając, że rakieta manewrująca leci z prędkością około 900 km/h). Wymagałoby to utrzymywania systemów obrony cały czas w pełnej gotowości, co nie jest możliwe w czasie pokoju, szczególnie w odniesieniu do ataku prowadzonego jednocześnie z wielu kierunków i różnymi systemami uzbrojenia.

By ten dostępny czas reakcji wydłużyć należy odsunąć radary od chronionego obiektu, ale to wymaga zastosowania co najmniej trzech stacji radiolokacyjnych jednocześnie. Potwierdzili to zresztą Amerykanie proponując wysłanie do Arabii Saudyjskiej dodatkowych czterech radarów krótkiego zasięgu typu Sentinel. Zwiększa to koszty budowy i utrzymywania systemu obrony, ale z drugiej strony eliminuje „sektory martwe”, jakie zawsze istnieją w przypadku jednej, dookólnej stacji radiolokacyjnej ustawionej obok wysokich i metalowych instalacji, z jakimi mamy do czynienia w przypadku rafinerii i pól naftowych. Rozstawione radary muszą dodatkowo współpracować miedzy sobą i przekazywać dane do systemów ogniowych, co w przypadku radarów „Bystra” nie stanowi jednak żadnego problemu (są one od razu przygotowane do współdziałania np. z zestawami „Poprad”).

image
Imitator celu powietrznego MJ-7 Szogun (systemu Vermin) okazał się łatwym celem dla polskich rakiet przeciwlotniczych „Piorun”. Fot. M.Dura

Inną niewiadomą jest liczba i rodzaj efektorów. Przy odległości wykrywania celów niskolecących nie większej niż 40 km stosowanie rakiet większego zasięgu do zwalczania tego rodzaju zagrożeń jest nieefektywne. Uwzględniając dodatkowo czas reakcji systemu obrony na informacje o zbliżających się zagrożeniach (związany m.in. z procesem wykrycia, identyfikacji, klasyfikacji, wydania decyzji o zwalczeniu, rozdziału celów na systemy ogniowe oraz procedurami startowymi) można szacować, że systemy rakietowe wystrzelą rakiety w odniesieniu do obiektów powietrznych, które będą się znajdowały już w odległości 5 - 7 km od celu. Przy celach zbliżających się jest to dokładnie zasięg skutecznego działania stosunkowo tanich rakiet przeciwlotniczych „Piorun”.

Oczywiście pozostaje kwestia skuteczności pocisków z zestawów MANPADS w odniesieniu do dronów i rakiet manewrujących. Strzelanie rakietowe przeprowadzone w czerwcu 2019 r, na poliginie w Ustce w ramach manewrów „Tobruq Legacy-19" pokazały, że nawet starej generacji zestawy Stinger radzą sobie z niewielkimi, bezzałogowymi aparatami latającymi. Tymczasem należy pamiętać, że polski „Grom” prawdopodobnie, a „Piorun” na pewno, mają lepsze systemy naprowadzania i zapalniki (np. zbliżeniowy w przypadku „Pioruna”) niż zestawy amerykańskie.

Dostępne są też częściowe wyniki badań rakiety „Piorun”, które pokazały że jej system naprowadzania jest stuprocentowo skuteczny w odniesieniu do nawet tak małych i szybkich obiektów powietrznych jak np. imitator celu powietrznego MJ-7 Szogun (systemu Vermin), a więc niewielki (rozpiętość skrzydeł 3,16 m, długość 1,97 m i waga około 30 kg), bezzałogowy samolot o prędkości do 250 km/h oraz cel ICP-89, który sam jest rakietą, o średnicy poniżej 6 cm i długości 110,5 cm oraz prędkości około 290 m/s. MJ-7 Szogun jest więc mniejszy od tych dronów, jakie wykorzystano przy atakach na saudyjskie instalacje naftowe, podobnie jak ICP-89 jest mniejszy i szybszy niż użyte tam rakiety manewrujące.

Problem jest tylko w tym, czy Saudyjczycy będą chcieli skorzystać z polskich rozwiązań.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 219
Reklama
ja
czwartek, 10 października 2019, 14:13

polskie systemy w obecnej postaci się do tego nie nadają (obrony obiektów)... ze względu na małą ilość rakiet gotowych do startu, łatwo je przeciążyć i zniszczyć... system poprad trzeba rozwijać pod kątem zwiększenia ilości pocisków w wyrzutniach... coś jakby WR40 Langusta tylko tylko w wersji z Piorunem a nie Feniksem...

uzupełnił JÓZEK
czwartek, 10 października 2019, 00:22

wystarczy zamocować balony na uwięzi z radarami i systemami alarmowania .. i wszystko na ten temat .. zestaw balonów skonfigurowany w układ sieciocentryczny na wysokości 300 metrów omiata wszystko na odległość 300 -500km i więcej ...tak więc i nasza bida armia polska powinna stworzyć balonowe jednostki rozpoznania i zobrazowania sytuacji .. do defiladowych zestawów Patriot tudzież innych systemów plot czy rozpoznania ..będzie tanio i efektywnie i co ważne mobilnie ..tylko jest jedno ale czy przejdzie tzw "polskie specyfikacje "ubrane w dialogi"

Michali R.
wtorek, 8 października 2019, 09:42

Tego typu teksty powinny być publikowane w arabskich forach obronnych.Ja osobiście bym umieścił radar na wysokim maszcie by zwiększyć jego efektywność wykrywania nisko lecących obiektów na pustyni.

RoTor
poniedziałek, 7 października 2019, 14:48

zwykłe posterunki obserwacyjne lub nawet samą ludność.--chory pomysł.!!! Arabia saudyjska ma 80 zestawów Patriot.

Troll i to wredny
niedziela, 6 października 2019, 01:16

Trochę mnie (jako Polaka) zabolało to, że Jemen może produkować uzbrojenie o którym SZ RP mogą pomarzyć. Trochę dziwnie brzmi przytoczony fakt, że Iran ma dostęp do technologii o której SZ RP mogą sobie poczytać na D24... Drony uderzeniowe, pociski manewrujące o zasięgu przeszło 1000 km (technologie podwójnego zastosowania, tanie i powszechnie dostępne...) ,to dlaczego nasza armia nie jest nimi nafaszerowana jak ciasto bakaliami ??? My odstajemy od egzotycznych państw...i to jest już mega widoczny obraz patologii w naszym systemie decyzyjno-politycznym.

Ciężka prawda
poniedziałek, 7 października 2019, 03:14

To jest obraz braku samo stanowienia. Niestety.

tom97
niedziela, 6 października 2019, 00:24

O jakim eksporcie naszego sprzętu jest mowa jeśli MON kupuje w Izraelu radary do Pilicy zamiast super Bystrej. Jedyne co można w Polsce zrobić to elaborować bomby trotylem zatruwając wodę w Bydgoszczy.

CdM
poniedziałek, 7 października 2019, 13:15

Wymyślono że radar Pilicy ma być na pasmo L. Ponadto, ponoć inne parametry Bystrej też nie pasowały.

Derwisz
piątek, 4 października 2019, 16:30

Palcem po piachu to do PGZ Ale widziałam parę ciekawych propozycji na targach w Doha Krótkie serie zapewne do prywatnych formacji

antyDavien
piątek, 4 października 2019, 13:46

Turcja wystosowała ultymatum USA. Szef tureckiego MON, gen. Hulusi Akar poinformował w czwartek amerykańskiego sekretarza obrony Marka Espera w rozmowie telefonicznej, że jeśli ze strony USA nie będzie postępu ws. strefy zdemilitaryzowanej w Syrii, Ankara zakończy wszelką współpracę wojskową z tym krajem. W podobnym duchu wypowiedział się wcześniej w czwartek turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu, który zapewnił, że Turcja nie wyklucza jednostronnych działań, jeśliby Stany Zjednoczone wycofały się z dotychczasowych ustaleń dot. utworzenia strefy.

Davien
piątek, 4 października 2019, 20:53

Taak, a czym bedą tam latac czy jeżdzic jak ich cay sprzet jest z USA i jak zerwa współprace to beda zasuwali na piechote i z kijami:)0 A co do działań jednostronnych to jak Turcy chca sie przekonać jak czuli sie Wagnerowcy t niech zaczepia Kurdów pod opieka uSA...

antyDavien
sobota, 5 października 2019, 20:37

A co to oni nie mają części do tego sprzętu ? Akurat czołgów czy samochodów im USA nie zablokuje, co do samolotów to też niewiele USA zrobi bo Turcja ma kody do nich więc może używać jak chce.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 15:41

Anty, Turcja korzysta z czołgów M-48/M-60 i M-60Sabra a to alo sprzet amerykański albo Izraelsko-amerykański. Korzysta tez z leo2A4 ostatnio pocięła sie tak z UE że moe zapomniec o pomocy:) W lotnictwie mamy F-16 głównie starszych wersji, które chcieli do V modernizowac i troche F-16C bl 50/52 do których desperacko szukaja czesci. T129 to amerykańskie silniki, T-70 to w ogóle liecencja z USA wiec jak nie wiesz co może im zrobic uSA...

Wtedy co
niedziela, 6 października 2019, 15:19

Jakie znowu kody? Do sejfu z częściami made in USA?? I to sejfu za oceanem? Skąd Turcy za np. 6 m-cy wezmą części, gdy odwetowe ultimatum od USA dostaną także inni związani umowami z USA ale poza amerykańscy zagraniczni dostawcy? Ciekawe co im będzie po "magicznych" kodach w t e d y ???

kim1
sobota, 12 października 2019, 21:54

Nie można skopiować różnych części tak jak to robią np. Chiny? Są komputery, systemy projektowe, drukarki 3D, inżynierowie chyba to wszystko Turcja posiada. W motoryzacji jest tak, że w miejsce drogich oryginalnych części, kierowca często decyduje się na zamienniki. To w przemyśle zbrojeniowym też tak trzeba robić jak nie ma dojścia do drogich oryginalnych.

Marek
czwartek, 17 października 2019, 15:15

Ale wiesz, że nieznaczna odchyłka od normy w składzie stopowym stali, albo pominięcie nieistotnego dla ciebie szczególiku przy obróbce cieplnej może skutkować tym, że część zamienna będzie się nadawała do kosza? Obróbka stali to jest jeszcze stosunkowo prosta sprawa. Weźmy choćby tworzywa sztuczne. Niby też proste i Turcy mają swój, ale nie sądzę, żeby był to poziom DuPonta, BASF czy choćby szwajcarskiego EMS Grivory.

BUBA
piątek, 4 października 2019, 11:42

"W połowie lat 1990-tych rakiety P-21/P-22, nie spełniały już wymogów nowoczesnej wojny morskiej. W 1998 r. podczas ćwiczeń 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej pod kryptonimem Karat-98, które odbyły się na poligonie w Ustce, przeprowadzone zostało także strzelanie doświadczalne do okrętowej rakiety woda-woda P-21 imitującej cel manewrujący na skrajnie małej wysokości (rzędu do 50 m). Cel został bezbłędnie zniszczony przez warszawskich rakietowców." za pomocą zmodernizowanego w Polsce zestawu S–125M Newa–MS dzięki Zespołowi Badawczemu Konstrukcji Zestawów Rakietowych z WAT i Wojskowych Zakładów Elektronicznych w Zielonce..................................................................................................................... ....................................................................................................................................................................................... Newa w połączeniu z NUR-22-3D da sobie spokojnie radę. W przeciwieństwie do systemu Patriot wyrzutnia ma możliwość prowadzenia ognia 360 st, mimo że wyrzutnie nie są pionowego startu. Wystarczyły bu trzy zestawy byle by AS zakupiła w Rosji pociski.

Etam
niedziela, 6 października 2019, 15:24

Sugerujesz skuteczność Newy w stosunku do dronów? Dobre!! I do tego uważasz, że źle ustawione Newy nadal będą świetne?? No to bardzo profesjonalne podejście, "bardzo"!!

Davien
piątek, 4 października 2019, 13:54

BUBA ale wiesz ze testy spzred 20 lat polegające na stzrelaniu do wielkiego P-21 Termit t żaden dowód? Pociski tego systemu były uzywane jako pokładowe na okretach do obrony OPL. anei BUBA wie pan chyba że system Patriot tez może atakować bez problemu w dowolna strone z o wiele lepsza skutecznoscia i na znacznie większy dystans niz antyczna Newa? Iże wystarczą dwie baterie do całkowitego pokrycia radarowego wokół bronionego obiektu na dystansie ok 200km

BUBA
sobota, 5 października 2019, 16:06

OPL oparta na systemie Patriot właśnie pokazała co potrafi.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 15:42

BUBA, ile wam tam w Moskiwe można tłumaczyć ze żadnych Patriotów przy rafinerii nie było. Ale rozumiem że tzreba przykryc ostateczna kompromitacje S-400 w Syrii:)

BUBA
wtorek, 8 października 2019, 09:47

Amerykanie w raportach bezpieczeństwa dla senatu USA piszą o tym ze Patriot PAC-3 PDB 8 w tej formie nie spełnia JUŻ NA DZIS wymogów pola walki, a główny menadżer projektu rozwoju Patriota to potwierdza............................................... ....................................................................................................................................... USA to nowoczesny kraj gdzie jak rząd wymaga rzetelnego raportu o systemach OPL to go dostaje. A społeczeństwo może go przeczytać. W Polsce MON idzie w zaparte i utajnia niewygodne raporty. Pokaż stronę z raportami o katastrofie MiGów-29...nie znajdziesz ich.

Davien
środa, 9 października 2019, 17:57

BUBA a jaki to ma zwiazek z rafineria gdzie patriotów nie było i Hmiejmin gdzie Pancyry i S-400 sie skompromitowały to zapewne sam nie wiesz;)

BUBA
poniedziałek, 14 października 2019, 13:53

Człowieku, przecież te pociski manewrujące przeleciały przez pół Arabii Saudyjskiej wielokrotnie wnikając w głąb bronionych przez OPL obszarów. AS wyłączyła nagle radiolokatory w całym kraju? dystans 800/1000 km i ani jednej stacji radiolokacyjnej po drodze? Obiekt strategiczny i nie chroniony przez najlepsze dostępne systemy OPL? Może w Polsce za Macierewicza i Błaszczaka w Polsce, ale nie w AS............................................................................................ ................................................................................................................. Tu jest strona Departamentu Stanu w USA i wypowiedź Pompero: "DEPARTMENT OF STATE REMARKS TO TRAVELING PRESS " Secretary Michael R. Pompeo September 18, 2019.................... En Route to Jeddah, Saudi Arabia..................................................... ................................................................................................................ "QUESTION: Aren’t you concerned that after 80 million a year the Saudis can’t pick up on their radar systems cruise missiles that are crossing the Persian Gulf? ............................................................ .......................................................................................................... SECRETARY POMPEO: "Look, we’ve seen air defense systems all around the world have mixed success..." ...........................................................................................................

BUBA
piątek, 4 października 2019, 19:38

Jeszcze jedno, Ch-55 oblatano 40 lat temu, wiec czemu testy sprzed 20 lat to problem? Howejza zrobiły się stelth? Iran nie ma mocy Yedi.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:13

BUBA, ile wam tam w Moskiwe można tłumaczyć ze żadnych Patriotów przy rafinerii nie było. Ale rozumiem że tzreba przykryc ostateczna kompromitacje S-400 w Syrii:)

BUBA
wtorek, 8 października 2019, 15:56

Nie było do czego strzelać. Nikt nie atakował Hmeimim poza dronami z którymi radziły sobie Pancyry. Obsługa S-400 nie ma takiej "fantazji" jak obsługi Patriotów w Izraelu ładujące PAC-2 Gem-T za 2 mln dolarów w drona za 300 euro. Youtube: "Patriot missiles fail to down drone infiltrating Golan from Syria".

Davien
środa, 9 października 2019, 17:59

BUBA w ostatnim ataku na Idlib nad Hmiejmin przeleciały pociski USA. S-400 nawet nie był ich w stanie wykryć. A co do Pancyrów to radziły sobie tak że Rosjanie TOR-y sciągali w trybie alarmowym bo Pancyry nawet same się obronic nie potrafiły.

BUBA
poniedziałek, 14 października 2019, 14:03

Jabhat al-Nusra to do tej pory amerykańscy sojusznicy a wrogowie Rosji i Syrii. Po co S-400 ma bronic wrogów?................................. ............................................................................................................. Poza tym pomiędzy Idlib a Hmeimim jest pasmo górskie uniemożliwiające wykrycie pocisków na niskim pułapie. Ale ponieważ dla Ciebie ziemia jest płaska to nie warto o tym dyskutować skoro nie potrafisz wygooglować topograficznej mapy Syrii i nie wiesz jak działa radar............................................. ................................................................................................... Od 2011 do 2019 stracono 2 Pancyry S-1. Przez 8 lat wojny przy totalnej dominacji w powietrzu Izraela do 2015. Gzie te sukcesy? Nawet stare stacjonarne S-200 nie udało się zniszczyć i nadal były aktywne.

pragmatyk
poniedziałek, 7 października 2019, 22:40

Panie Davien a własnie ,że były ,przyznał to nawet sekretarz stanu USA , tak samo były przy oslonie elektrowni ,gdzie stały rakiety PAC-3 ,takie jakie kupujemy. Huti mają rakiety manewrujące ,drony ,amunicję krążącą.Pan ich chce zlekceważyc ,ale za nimi stoi Iran ,a nie ISIS ,to kolosalna róznica ,także w organizacji działań bojowych. Może po prostu doradcami Huti są wyżsi rangą wojskowi z Iranu.

Davien
środa, 9 października 2019, 18:01

Panie pragmatyk, tylko ciekawe że po pierwsze własze AS mówia inaczej, po drugie potwierdzaja to zdjecia satelitarne zrobione tuz po ataku, po trzecie zasięg Kuds-1 jest zwyczajnie za mały do ataku z Jemeny co obala bajki Huti a po czwarte pociski nadleciały z północy. Jakby to były Soumary, to wtedy Huti by byli do tego zdolni ale nie z Kuds-1.

Lord Godar
piątek, 4 października 2019, 11:40

Ani słowa o naszych systemach artyleryjskich opartych o działka 35 mm ( czy aby nie artykuł "pod firmę" ) , a to te systemy mogły by być bardzo dobrym rozwiązaniem dla ostatniego pierścienia osłony i uzupełnienia manpadsów , które też generalnie muszą tworzyć bliski ring , bo to nie CAMM z zasięgiem ponad 20 km. Teren otwarty , idealne warunki do wykrycia i ostrzału wykrytych celów .

asdf
piątek, 4 października 2019, 23:38

zasiegi dzialka 35mm i manpadsow to sie czasem nie pokrywaja? to bez sensu o ile w przypadku 23mm jest to jeszcze jakos do wytlumaczenia to dokladanie do takiego zestawu 35mm Piorunow o zasiegu 5km jest sztuka dla sztuki.

Lord Godar
niedziela, 6 października 2019, 22:24

Zestawy artyleryjskie są znakomitym uzupełnieniem systemów rakietowych . W takim przypadku kiedy celem jest obiekt strategiczny nie liczą się koszty obrony , a więc można odpalić manpadsy , a potem nie czekając na ich trafienie prażyć do nich z 35-tek kiedy tylko wejdą w ich obszar rażenia .

czepialski
sobota, 5 października 2019, 23:22

Piorun 6,5km

Nikt
piątek, 4 października 2019, 18:40

Tyle że Sudowie maja już 35mm W dodatku podwójce co zapewnaio dużo większą szybkostrzelność

Lord Godar
niedziela, 6 października 2019, 22:21

Szybkostrzelność to nie wszystko , wszystkiego nie załatwia . Wiesz ile wystrzelonej amunicji karabinowej czy z ckm przypada na jednego zabitego czy rannego żołnierza w czasie II WŚ ?

Też sobie czasem popiszę
piątek, 4 października 2019, 01:11

Bardzo dobre opracowanie tematu, obawiam się tylko, że w kwestii sprzedaży systemów MANPADS do AS raczej nie osiągniemy sukcesu. Z międzynarodowego rynku handlu bronią wypadliśmy dość dawno, nie tylko z własnej winy. Niestety, chcąc zachować dobre relacje z naszym obecnym największym sojusznikiem, musimy odłożyć nasze ambicje ad acta, choć nie znaczy, że całkowicie ad calendas graecas. Ale saudyjska lekcja na pewno jest cenna i jeśli dobrze się ją odrobi, przyczyni się do zwiększenia obronności Polski. Niedawno w komentarzu na tym portalu opisywałem w "zbeletryzowanej" formie scenariusz akcji naszych terytorialsów, których leśny posterunek przeciwlotniczy uczestniczy w zwalczaniu pocisków manewrujących. Hipotetycznie możliwe jest rozmieścić takie posterunki na obszarach leśnych i o niewielkim stopniu zasiedlenia, które przez naszego przeciwnika mogą z tej racji być wybrane na trasy przelotu pocisków cruise. Z racji zasięgu pocisku Piorun, rozmieszczenie posterunków co 10 km dałoby pełną szczelność systemu obrony, zaś jako punkty ogniowe dla zestawów naramiennych można byłoby tu wykorzystać obserwacyjne wieże przeciwpożarowe, oraz ambony myśliwskie. Już 10 takich posterunków chroniłoby rubież obronną o długości 100 km, a więc siły zaledwie jednej kompanii - 20 posterunków, wyposażonych łącznie w 60-80 wyrzutni wystarczyłyby, aby ustawić podwójną linię obrony np. na połowie naszego pasa wybrzeża. Oczywiście te siły musiałyby mieć zapewnioną odpowiednią logistykę i szybki dostęp do uzupełnień amunicji, oraz posiadać odpowiednią świadomość taktyczną, umożliwiającą przygotowanie się zawczasu do otwarcia ognia. Posiadamy odpowiednie radary i systemy łączności cyfrowej, więc stworzenie takiego systemu byłoby wyłącznie zadaniem organizacyjnym, możliwym do zrealizowania jeszcze przed wdrożeniem ICBS. Wiadome, że w przypadku zmasowanego ataku saturacyjnego niewielka ilość środków ognia w dyspozycji jednej-dwóch drużyn nie byłaby wystarczająca, ale nawet zniszczenie kilku pocisków z jednej salwy znacznie odciążyłoby systemy obrony punktowej, usytuowane przy ważnych obiektach. A przy tym wystrzelenie jednego efektora nie powodowałoby dziury w budżecie obronnym na kilka milionów dolarów. Ponadto, nawet w razie niezestrzelenia pocisków, drużyna mogłaby przekazać do systemu ich dokładną ilość i typ, oraz dane o kursie, a zatem bateria Narew na trasie ich przelotu miałaby precyzyjne dane do ich zwalczania. Relacja koszt-efekt jest tutaj znakomita, więc rzecz jest raczej warta przemyślenia. P.S. W czasie IO 2012 w Londynie mieszkałem opodal miasteczka olimpijskiego, w dzielnicy Forest Gate i widziałem patrole brytyjskiej armii z MANPADS, rozmieszczone.. na dachach wieżowców w okolicy.

Lord Godar
niedziela, 6 października 2019, 22:34

Też już kiedyś pisałem , że rozwiązaniem mogło by być wyposażenie pododdziałów manpadsów w gogle VR , na które przekazywane by były dane i informacje potrzebne do kierowania takim pododdziałem i wyboru wyrzutni i odpowiedniego momentu odpalenia dla konkretnego celu . Taki pododdział musiał by mieć odpowiednią szerokość i głębokość operacyjną aby zwiększyć jego skuteczność. Znakomitym uzupełnieniem , a w zasadzie podstawą takich pododdziałów naramiennych wyrzutni były by zestawy Kusza czy pojazdy bezzałogowe z takimi wyrzutniami , których czas przebywania w gotowości bojowej jest dłuższy i szybsza jest reakcja .

Stefan
niedziela, 6 października 2019, 01:50

Wyrzutnie naramienne do dozorowania, to nieporozumienie. Wyrzutnie naramienne, to dla żołnierzy możliwość zwalczania celów powietrznych, a nie konieczność. Przy dozorowaniu przed nalotem konieczne jest działanie automatyczne w sieci informatycznej. I do tego właśnie jest Poprad. Tak też powinna działać Kusza. Żołnierz siedzący na ambonie i czekający na sygnał do wzięcia rury na ramię by strzelać do rakiet manewrujących, to chyba nieporozumienie.

CodyBancks
czwartek, 3 października 2019, 22:06

# AWACSy niech sobie kupią i maja nadzór w promieniu 400 km.

Lord Godar
piątek, 4 października 2019, 11:31

Dla takich stacjonarnych obiektów lepszym rozwiązaniem mogą być systemy wykrywające oparte na nosicielu na uwięzi ( balon , sterowiec)) .

bc
poniedziałek, 7 października 2019, 15:30

Dodatkowo system ostrzegania wykorzystujący siatkę stacji bazowych telefonii komórkowej szczególnie 5G z uwagi na częstotliwość.

Davien
piątek, 4 października 2019, 03:10

Maja 5 E-3A i pewna ilość innych.

arkbalista
czwartek, 3 października 2019, 21:09

To jest okazja aby zabłysnąć, ale raczej Pilicą. Nic innego nie dostarczymy na czas.

True
czwartek, 3 października 2019, 23:07

Bądź poważny. Z tą Pilicą to żart? W co to krecikorbka miała by trafić?

arkbalista (patriotycznie wzmożony)
piątek, 4 października 2019, 09:46

A w co ma trafiać 35tka ?, któtej tak na prawdę od 25 lat.... NIE MA. Realnie jest dostępna tylko 23ka. Piorunów raczej nie wyślą, bo za Maciara zostały objęte zskazem eksportu (może to i dobrze). A wszystko to byłoby ryzykowne politycznie, bo gdyby się jednak okazało że nasze "narodowe" produkty nie za bardzo się sprawdzają, mimo naszych ostatnich "cztetech lat" ... ;) A tak na poważnie, to o czym my tu wogóle towarzysze mówimy, dziś nie 1 kwietnia.

bbb
piątek, 4 października 2019, 11:38

Czyli artykuł w stylu "Gdybyśmy mieli mięso to byśmy eksportowali konserwy ale nie mamy blachy".

Andrettoni
czwartek, 3 października 2019, 18:30

Koszt obrony wielokrotnie przewyższa koszt ataku, a jeszcze lepsza obrona to jeszcze wyższy koszt... Natomiast przeciwnik po prostu znajdzie inny, łatwy cel.

bc
poniedziałek, 7 października 2019, 15:31

Koszty obrony powinny uwzględniać wartość bronionego obiektu

MONdrala
wtorek, 8 października 2019, 11:36

Jeżeli stwierdzenie, że "Koszt obrony wielokrotnie przewyższa koszt ataku" wytrąca ci wszystkie argumenty z ręki, należy podnieść, że "Koszty obrony powinny uwzględniać wartość bronionego obiektu". Każda elektrownia, port, baza wojskowa będzie wielokrotnie przewyższała wartością pojedynczy pocisk obronny. Nie zmienia to jednak faktu, że to tylko odwrócenie uwagi od zasadniczego problemu, że nas na taką obronę nie stać. Chyba, że budżet na wojsko będzie kilka- albo kilkunastokrotnie większy. A i tak nie ma gwarancji, że nasza infrastruktura nie ulegnie zniszczeniu przy zmasowanych atakach nieprzyjaciela. Co innego gdybyśmy mieli trochę rakiet manewrujących takich jak Iran czy Jemen i przeciwnik musiałby liczyć się z tym, że jego elektrownie atomowe i inna krytyczna infrastruktura może ulec zniszczeniu w uderzeniu odwetowym. Takie rozwiązanie jest zdecydowanie tańsze i nie szufladkuje nas jako tarczę strzelniczą, do której można bezkarnie strzelać.

Zamek
czwartek, 3 października 2019, 15:26

A do tego armaty AG-35 mm. Tylko że te informacje muszą trafić to ambasady Saudów. Kto w Warszawie niech im podwiezie bo MON to "olewa"

Wojciech
czwartek, 3 października 2019, 14:08

Zamontować armatkę 35mm z nowymi pociskami programowalnymi i czterema piorunami na podwoziu koreańskim do kraba i mamy bardzo dobry sprzęt przeciwlotniczy krótkiego zasięgu.

Stefan
niedziela, 6 października 2019, 01:59

Cztery Pioruny na podwoziu, to Poprad. Armatka 35mm, to AG35. Dodaj Bystrą i masz Loarę. Po co chcesz to "do kupy" składać? Transformersy nam nie potrzebne. Dywersyfikacja Loary, to bardzo rozsądne rozwiązanie.

Polo
piątek, 4 października 2019, 10:58

Dokładnie!

Marek
czwartek, 3 października 2019, 22:09

Do tego przydałyby się Pioruny o większym zasięgu, które chce zrobić MESKO. No i system do obezwładniania dronów. W dniu dzisiejszym wszystko jest, poza Piorunami na sterydach. Ale one szybko by mogły być.

Grot
czwartek, 3 października 2019, 16:37

Popieram tylko dorzucić więcej piorunów 6 piorunów i będzie idealnie.

Lld
czwartek, 3 października 2019, 14:00

Wystarczyloby posadowienie radaru na wiezy 100 m gdzies na terenie rafinerii i juz zasieg wykrycia bylby wiekdzy. Do tego w rogach zakladu zestawy artyleryjsko rakietowe 23 mm i grom i temat jest zamkniety. Wszystko za rownowartosc dziennego przerobu ropy. Tylko czy ktos z naszych na to wpadnie?

Davien
czwartek, 3 października 2019, 18:42

Mieli tam podobno Crotale i Skuguardy ale nie od północy, skad nadleciały pociski.

W.Kolodziejski
czwartek, 3 października 2019, 13:56

Zobaczymy te skuteczność jak Ruskie dronami załatwią naszą "nieniezależność energetyczną" paląc gazoport. Nie zdziwię się jeśli w tej chwili ani jedna szt wymienionej w artykule broni nie ochrania nasze wartej miliardy inwestycji...

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 3 października 2019, 22:16

Było by to wypowiedzenie wojny i tym samym atak na NATO co więcej uderzenie w warzne interesy USA.

Zenek
poniedziałek, 7 października 2019, 16:56

A jak dron nadleci z zachodu?

Marek
piątek, 4 października 2019, 17:08

A jak udowodnisz czyj to dron? Czy aby napewno rosyjski? A może tak zwani ekolodzy sobie go obstalowali i przymaścili nim w gazoport w ramach oprotestowania emisji CO2?

Pan Heniu
czwartek, 3 października 2019, 19:54

Ależ oczywiście, że nie ochrania. Nie denerwuj się. jakoś to będzie. Jak w całej naszej państwowości, samorządności, etc.

MI6
czwartek, 3 października 2019, 13:10

A jakie wnioski dla nas z tego tekstu? Kupiliśmy diabelnie drogiego patriota, który ma jak na razie sektorowe radary a dookólne nie wiadomo kiedy będzie miał. dwie baterie co najwyżej osłonią Warszawę i nic poza nią, zresztą reszta baterii też niewiele zmieni. Jak widać amerykańskie systemy nie radzą sobie z nietypowymi atakami i tak naprawdę z tego wynika, że o skuteczności nie decyduje cały ten cudowny IBCS tylko człowiek, który ma zdecydować w którą stronę ustawić baterię. No gratulacje. Polsce potrzebna jest natychmiast Narew a patriota to sobie możemy kupować na koniec jak już będziemy mieć cały system. Pytanie czy nasz potencjalny przeciwnik zaatakuje nas rakietami balistycznymi czy tak jak w Arabii dronami i manewrującymi? A my liczymy na to, że jak kupimy patriota to od razu dostaniemy na tacy efektory i cały zestaw do Narwi. Cała nadzieja w tych naszych cudownych piorunach. Oby były tak dobre jak głosi legenda.

Optymista
piątek, 4 października 2019, 21:40

Wybacz ale piszesz bez sensu. Najpierw to konkurencyjny Aster 30 wcale nie jest dużo tańszy, a jego skuteczność jest niepotwierdzona . Poza tym sektorowe radary będą tylko dla tych dwóch baterii!! Wyłącznie. Po drugie nie kupujemy wyłącznie dwóch baterii, bo ma być ich w sumie 8 , dodatkowo kolejne Patrioty będą korzystać z naszych radarów pasywnych więc ich skuteczność będzie znakomita. Po kolejne to Patrioty nie są do zwalczania celów typu dron czy pocisk manewrujacy na niskim pułapie. To system m.in. antybalistyczny!! A drony czy manewrujące to zdejmiemy choćby Gromami i Piorunami!! I to nie żadna legenda , tylko fakt. Tylko musimy ich mieć ze 3razy więcej. Na Popradach i czym tylko się da!! A sam Patriot też jest nam niezbedny. Bo Narew balistycznych Iskanderów nie zdejmie z nieba!!

CdM
poniedziałek, 7 października 2019, 13:33

"Poza tym sektorowe radary będą tylko dla tych dwóch baterii!! Wyłącznie." Czyli, prawdopodobnie, wszystkich jakie będziemy mieli. Osoby które widziały PMT twierdzą, że nie ma środków na etap 2.

Marek1
czwartek, 3 października 2019, 11:40

1. "W odniesieniu do celów niskolecących brytyjskie wyrzutnie z CAMM chronią bowiem co najmniej trzykrotnie większy obszar niż działające sektorowo Patrioty" - można mieć tylko nadzieję, ze ta prosta prawda trafi kiedyś do zakutych łbów "fachowców" w MON i spowoduje w końcu odblokowanie progr. Narew. To ten właśnie program jest NAJważniejszym elementem przyszłej polskiej obrony powietrznej, niestety od lat sabotowanym w ministerstwie. 2. Idealnym wręcz zestawem obrony bezpośredniej istotnych instalacji byłby łączone baterie holowanych Oerlikon KDA 35mm + zestawy Poprad/Kusza wraz z radarami Bystra. Takie zestawy powinny już chronić polskie krytyczne instalacje przemysłowe jak rafinerie/porty/lotniska/itp. Niestety możemy co najwyżej sobie o nich poczytać i pomarzyć, choć ich elementy są juz lub mogą być produkowane w Kraju. 3. Aby ktokolwiek dowiedział się o możliwościach polskich systemów VSHORAD(radiolokacja + efektory) ktoś musi kompetentnie i profesjonalnie je zaprezentować na światowym rynku broni. Niestety w MON i MSZ takich ludzi BRAK.

poniedziałek, 7 października 2019, 03:22

To MON nie ma materiałów reklamowych typu foldery reklamowe i filmy ze strzelań zestawami opl Poprad ?

Marek
czwartek, 3 października 2019, 22:16

Odnośnie trzydziestek piątek, Popradów, Kusz i Bystrej mamy podobne przemyślenia. Ale z Narwią to żadne sabotowanie chyba. Widać, że Brytyjczycy dogadują się z PGZ odnośnie CAMM i Brimstone. My zaś chcemy te pierwsze robić w całości u siebie. Zobaczymy jak będzie. Ja liczę, że wyjdzie.

Alois
piątek, 4 października 2019, 21:51

Mam obawę czy CAMM przejdzie. Chciałbym , ale USrańce już kombinują: z jednej strony oferując nam dla Narwii zubożonego o starter SkyCeptora, a nawet zamiast samego SkyCeptora do Wisły proponując nam "obtanioną" wersję PAC-3. I obawiam się , że nasze MON-owskie gagatki niestety mogą ulec tym chorym propozycjom. Gdyż po prostu ani nie potrafią negocjować, ani nawet nie mają twardszego kręgosłupa by mocniej pilnować naszych państwowych interesów!!

GI
czwartek, 3 października 2019, 10:37

Ciekawy artykuł. Problemem jest, że rodzime uzbrojenie bez silnego wsparcia ze strony służb dyplomatycznych ma niewielkie szanse, by tacy Sudyjczycy się nim zainteresowali. Tym bardziej, że to klient, który płaci ale i wymaga. Co z tego, że spółki PGZ wytwarzają dany tym uzbrojenia, to jest to najwyżej produkcja małoseryjna i nieterminowa.

Pirat
czwartek, 3 października 2019, 03:08

Jeśli mamy to dlaczego nie sprzedajemy. Wysłać delegacje do Arabii Saudyjskiej i sprzedać za miliarda dolarów!

gromik
czwartek, 3 października 2019, 01:52

Piękna sprawa z firmy Mesko. Brać dla nas i zaoferować też im za darmo w ramach kontyngentu, ćwiczenia i promocji.

Infernoav
czwartek, 3 października 2019, 01:50

Przez bak agresywnego wsparcia ambasad nie jest to możliwe. Zaraz po ataku nasze służby w Arabii Saudyjskiej, Emiratach i Kuwejcie, powinny agresywnie reklamowac nasze rozwiązania z podaniem danych, przekazaniem zapisów filmowych. Piękna prezentacja graficzna w 3D.

SAS
czwartek, 3 października 2019, 01:44

A mogli kupić polskie systemy. Chytry dwa razy traci.

pragmatyk
czwartek, 3 października 2019, 01:27

Drony i rakiety manewrujące zmieniły i to radykalnie zasady prowadzenia wojen na Bliskim Wschodzie ,zaczęło sie od Syrii ,zmasowanego ataku NATO . Nie tylko ISIS ,czy Huti ma patent na chałupniczą produkcję dronów. Elementy można kupić ,lub da je za darmo Iran ,Nowością było zastosowanie rakiet manewrujących z niewielkimi ładunkami ,można sie spodziewać ,ze nadal będą używane ,a ze względu na zasięg i prędkość są grozniejsze niż drony. Obrona przeciwlotnicza musi być więc utworzona na nowych zasadach .Patrioty tak ,ale do niszczenia rakiet balistycznych ,czy osłony obiektowej , ale przed nieco innym przeciwnikiem. Do osłony wrażliwych obiektów w AS musi być stworzona sieć obrony plot ,co do zasady taka jak napisał autor artykułu na innych ,niekoniecznie polskich systemach malego zasięgu ,ale zdecydowanie sieciocentryczna. Obrona obiektów w AS będzie kosztowana ,gdyż jest tam ropa ,ktora niekoniecznie wypływa w pobliżu zamieszkałych terenów ,ktore mają jakąkolwiek infrastrukturę. Najlepsze byłyby jednak aerostaty o jakich sie myśli w Polsce , włączone w system obrony tego kraju . Bezobslugowe systemy to przyszłość w wojsku. AS może tu być dobrym poligonem doświadczalnym dla obrony przed niezidentyfikowanymi elementami wojny hybrydowej .I jeszcze jedno tworzone u nas rozwiązania idą jak widać w dobrym kierunku ,pozostaje najtrudniejsze bo wdrożenie w życie.

Tak myślę
czwartek, 3 października 2019, 00:27

PIORUN musiałby współpracować z PILICĄ tyle, że z działami 35mm i pociskami programowalnym, a całość umieszczona na/przy kontenerze obronnym LOOK, gdzie obserwacja mogłaby być całodobowa. https://www.defence24.pl/mspo-2015-zautomatyzowany-kontener-obronny-look-z-tarnowa

Nie jest źle
piątek, 4 października 2019, 21:58

Nie Pilica, bo mamy przecież już gotową właśnie Noteć 35mm. To tak samo zautomatyzowany i sieciocentryczny system jak Pilica. Mało tego , pojedyncza armata AG-35 z Noteci może naprowadzać np. sąsiednią "zwykłą" A-35, więc można kombinować z układami tych armat. A Gromy mamy na Popradach też współpracujących sieciocentrycznie np. z Bystrymi. De facto mamy więc do zaoferowania cały kompleksowy pakiet systemow plot dla najniższego pułapu VSHORAD.

BRZDĄC sugeruje
środa, 2 października 2019, 23:43

reaktywacja i modyfikacja systemu plot typu "Biała" ..zdjąć wieżę z uzbrojeniem i radarem z podwozia gąsienicowego i zamontować na tira z kontenerem na kontener zamontować w opcji obrotowej w/w wieżę w kontenerze będzie stanowisko socjalne , kierowania i naprowadzania ..a w wieży dyżurne stanowisko strzeleckie ... i tak Saudowie będą mieli tanie stanowisko ogniowe z wygodnym zapleczem socjalnym i kierowania z klimą itp.dyżury w takim czyś można pełnić wiele dni bez uciążliwości( upały ,chłody) ...proponuje skonfigurować w/w wieżę "Białej " z opancerzonymi kontenerami które wykonuje Tarnów w różnych konfiguracjach i posadowić na polskim opancerzonym Jelczu ( wersja dla Kryla) i zaproponować jako ruchome stanowisko plot z pełnym zapleczem socjalnym /wartowniczym dowódczym i stanowiskiem ogniowym i co ważne ruchomym którym można obstawiać miejsca według opracowanych zagrożeń ...

w
środa, 2 października 2019, 22:23

ale w Ustce z niewiadomych przyczyn (???? ) nie pokazano efektywnosci 'Piorunów". Wogóle NIC nie pokazano. 4 rakietki na pojezdzie , przy roju dronów to za mało. I przydałby sie wiekszy zasieg, co najmniej 2x. No i raczej wyglada ze nasze firmy i MON nie sa zainteresowane sprzedazą PIORUNÓW i BYSTREJ. Ciekawym 2-go dna

Etam
piątek, 4 października 2019, 22:01

W Ustce strzelały przecież Gromy! I to najlepiej ze wszystkich prezentowanych tam VSHORADów.

Megalomania polska
środa, 2 października 2019, 21:58

Jakby tak było jak pisze autor, to do polskiej zbrojeniówki ustawiałyby się kolejki chętnych, tych jakoś nie ma co pokazuje prawdziwą wartość jego produktów. Sam artykuł jest sprzeczny z jednej strony ubogi Jemen prowadzi udaną wojnę przeciwko krajowi który ma 4 co do wielkości budżet wojskowy na świecie i atakuje go pociskami oraz dronami na głębokość kilkuset km a Polska, nawet nie potrafi zbudować amunicji do poradzieckich gradów o zasięgu powyżej 40 km, ot i cała prawda o polskiej zbrojeniówce i jej unikalnych nowoczesnych rozwiązaniach które w większości sięgają korzeniami radzieckiej myśli wojskowej lat 60 i 70 XX w.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 22:30

Cała prawda to jest taka, że Feniks na francuskim paliwie latał na odległości większe niż 40 kilometrów. Tylko, że to paliwo było koszmarnie drogie, zżerało wyrzutnie i na dodatek jeszcze tego typu rakiety na dystansie powyżej 40 kilometrów są niecelne. Jak chcesz żeby były celne, to musi być z nich kosztowna amunicja precyzyjna. A to mój drogi megalomanie w wyrzutniach, które służą do tego, do czego służy Langusta średnio się opłaca.

czepialski
czwartek, 3 października 2019, 01:00

Chopie Mesko już w zeszłym roku na targach Kieleckich informował, że ma w magazynach około 1000 Feniksów a to rakieta o zasięgu ponad 40km. Po co tak kłapać. Do sprawdzenia na tym serwisie również.

czwartek, 3 października 2019, 22:35

Na polskim paliwie 40 km to maks. Z francuskiego paliwa jest większa strata niż zysk wynikający z kilku kilometrów więcej. Na takim dystansie rakiety latają już jak same chcą.

Davien
piątek, 4 października 2019, 03:12

A to nie wiesz ze w listopadzie 2018r Mesko ciagle robiło Ferniksy na francuskim paliwie i z silnikiem Roxela?

czepialski
piątek, 4 października 2019, 01:26

Sory anonim ale bardziej ufam Dr inż T. Stawińskiemu a on mówi 41km.

Davien
piątek, 4 października 2019, 13:58

Panie czepialski pociski Feniks-Z były testowane w 2017-18r na dystansie 36km poniewaz testy prowadzono w Polsce po przerwaniu z powodów technicznych testów za granicą w latach 2013-2014. I nie był to maks zasieg pocisków ale maksymalny bezpieczny do testowania w Polsce. Zasięg obliczany jest na 43km ale to ciągle paliwo i silnik Roxela .- Dane z Mesko z listopada 2018r

Marek1
poniedziałek, 7 października 2019, 13:58

I napisz jeszcze JAKI CEP na dystansie 20km+ mają owe Feniksy , pamiętając jednocześnie, ze miałyby być używane na własnym terytorium zamieszkałym przez Polaków.

asd
środa, 2 października 2019, 20:59

Myślę, że taniej wyjdzie saudyjczykom jeśli dokupią kolejny radar do s.patriot, żeby pokryć kierunek z północy.

Infernoav
czwartek, 3 października 2019, 01:48

Tylko rakiety będą dużo droższe. A przy kilkudziesięciu celach na jeden raz to koszty milionów dolarów.

Davien
czwartek, 3 października 2019, 01:04

Albo zwyczajnie ustawia 2 baterie tak by ich 4 radary pokrywały cały teren wokół , jeszcze ich pola wykrycia będa na siebie nachodzic. A Patriot ma tak że dowolny radar zestawu moe kirowac dowolna rakieta:)

Marek
czwartek, 3 października 2019, 22:47

Dawienku, nie ma systemu nie do przebicia. Dlatego takie obiekty jak ta nieszczęsna rafineria powinny być dodatkowo chronione przez VSHORAD. Najlepiej taki ze zdolnością CRAM. Wczoraj to były drony i pociski samosterujące. Jutro to może być ostrzał z kilku moździerzy. Jaki niby problem jest ze zamontowaniem kilku takich na dostawczakach, albo przemyceniu kilku do miejsca, z którego można ostrzelać rafinerię?

Davien
piątek, 4 października 2019, 03:14

Mareczku, mieli tam VSHORAD czyli Crotale i Skyguardy i co to pomogło? Ty naprawde myslisz ze rafineria nie ma ochrony patroli naziemnych?? Ma i to pełno ale co one mogły pomóc na manewrujące i drony?

pragtmatyk
piątek, 4 października 2019, 22:43

No chyba bezposrednio przed rozpoczęciem ataku juz nie manewrowały.Moze teraz dołożą tym patrolom po małym zestawie.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:16

Teraz to pewnie obstawia rafinerię tak ze mysz się nie przesliznie, ale co z tego? A tuz przed rozpoczeciem ataku na jakiekolwiek działanie było za pózno bo stzrelanie do pocisków nad rafinerią...

MateuszS
środa, 2 października 2019, 20:44

Ja bym spytał inaczej- czy PGZ jest zainteresowane sprzedażą skoro od lat żyją na ktoplówce z MONu.. A gdyby sprzedać Saudyjczykom 4 systemy złożone z 3 radarów Bystra, 6 wyrzutni Poprad, 6 wyrzutni Kusza, 6 armat AG35. To i PIT radwar miałby produkcję, i Kutno ( nośniki Poprada) i być może Jelcz ( ciężarówki 4x4 do holowania armat), i WB ( system zarządzania, może łączność)... Ale niestety ktoś musiał by załadować się do Herkulesa, zabrać radar bystra, wyrzutnie Poprad i kusza, skrzynie z Piorunami, armate 35mm i segregatory z ofertami.... duży wysiłek..

Jan
czwartek, 3 października 2019, 12:35

Pytanie wcale nie jest bezzasadne. Nowy klient nowe wymagania serwisowe, być może konieczność utrzymywania serwisu w kraju klienta dla zapewnienia odpowiedniego czasu reakcji itd... W okresie gwarancji wszystko na koszt producenta, a jeśli produkt jest awaryjny (do tego pracujący w obcych nam warunkach), to może się okazać, że serwis gwarancyjny zje cały zysk, a do tego klient wcale nie będzie zadowolony. Opinia pójdzie w świat, zysku żadnego, a kto wie, czy i rodzimy rynek się nie zamknie (np. po zmianie władzy)...

Może na odwrót?
piątek, 4 października 2019, 22:08

A ja bym właśnie zainwestował w takie "testy" w gorącym klimacie. Choćbym miał dopłacić. Swego czasu najlepsze "badania niszczące" naszego .. FSO Poloneza przeprowadzili ... Litwini "zużywając" do połamania nawet podłużnic - podarowanego im radiowozu . Rozebrany w Falenicy Polonez dostarczył niespotykanych danych, choc rzecz jasna nie wykorzystanych odpowiednio. Myślę , że sam fakt "podarowania" Saudom przez Polskę naszych ze 2 systemów byłby bardzo nośnym medialnie działaniem!!

MateuszS
piątek, 4 października 2019, 11:51

Z takim podejściem to nawet konserw nie będziemy eksportować. Bo może im nie smakować...

w.
środa, 2 października 2019, 19:42

w ramach najlepszej od lat współpracy z USA polskie MON zapewne zakończy produkcje tych radarów i systemów p.lot. by nie stanowiły konkurencji dla sprzętu USA.

biały
środa, 2 października 2019, 19:35

tanie rakiety manewrujące , Javeliny jakie kupiliśmy kosztują krocie , czy nasza armia zamierza pozyskać takie rakiety manewrujące , nigdy nie kupimy wystarczająco dużo pocisków klasy amerykanskich rakiet manewrujących bo są dla nas za drogie musimy produkować coś taniego co uzupełni nasze możliwości

czepialski
piątek, 4 października 2019, 02:18

Zerknij do ITWL tam zobaczysz rakietę, którą możemy produkować. A od Jemeńczyków nic nie musimy kupować, bo mamy JET-2A który wprost nadaje się na przeróbkę na drona samobójcę. Nawet ze sporym ładunkiem może nie 1000km, ale 500 spoko. A co ważniejsze może używać polskich silników i być tani.

Marek1
poniedziałek, 7 października 2019, 14:01

Kupiliśmy "manewrujące" Javeliny ??? A CO to takiego i KIEDY ? Człowieku to podobno branżowy portal ... był kiedyś.

Davien
piątek, 4 października 2019, 14:00

Jet-2A wazy do 80kg i ma zasieg maks 500km więc to nie będzie ani spory ładunek ani wielki zasięg, no chyba że opracujesz cos zupełnie nowego.

czepialski
piątek, 4 października 2019, 20:20

Co do masy startowej to są różne dane pierwsze podaje 85kg drugie 110kg z uwagi na to, że wyrzutnia WPS-1 liczona była na 120kg domniemam, że 110kg jest prawidłowe. Tak, więc ładunek użyteczny może być spory. Co do dystansu to tylko kwestia ilości paliwa, jakie można zatankować na Jet-a. Teraz to godzina lotu przy prędkości 150m/s to będzie 540 km.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:23

Ja akurat bazowałem na materiałach z aviation 24. gdzie podaja mase ok 80km, zasieg 500km i predkośc maks 540km/h. Ładunek uzyteczny jest raczej nieduzy, nie zapominaj że sam Jet-2A i paliwo tez swoje ważą. Same paliwo to ok 30kg na godzine lotu, silnik ok 2kg konstrukcja też swoje waży, dolicz głowice INS/GPS i nagle zaczyna sie kurczyc zapas miejsca.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 23:05

Od Amerykanów jak na razie kupiliśmy sobie pociski samosterujące do odpalania z samolotów. Możemy sobie kupić także okrętowe, jeżeli zechcą sprzedać. Jedyne jakie mamy na ciężarówkach, to norweskie NSMy.

Marek1
czwartek, 3 października 2019, 11:44

Nie pisz bzdur - NIE kupiliśmy Javelinów i co te ppk maja wspólnego z rakietami manewrującymi ??

MateuszS
piątek, 4 października 2019, 11:57

Mają silnik i głowicę bojową:)

Paweł P.
środa, 2 października 2019, 19:21

Pilicą trzeba to poprawić jeszcze.

kj1981
środa, 2 października 2019, 19:10

"Kusza" na środku pustyni? Jak autor wyobraża sobie pracę załogi w otwartym, nieklimatyzowanym pojeździe w saudyjskim, piekącym słońcu? Trochę to nieprzemyślane. Reszta wniosków OK, ale eksport do Arabii Saudyjskiej naszych rozwiązań można włożyć między bajki. Po pierwsze: zdolności handlowe (eksportowe) PGZ są żenujące (co pokazują ubiegłe lata), a po drugie duzi gracze (jak firmy z USA) na pewno nie dopuszczą naszych przedsiębiorstw do tak lukratywnego rynku.

say69mat
czwartek, 3 października 2019, 00:42

Izrael - ntp - pozbył się wszelkich zdobycznych systemów artyleryjskich opartych na koncepcji ZU23x2. Budując system artyleryjskiej opl, zdolnej do niszczenia dronów i pocisków manewrujących, w oparciu o samobieżne systemy artyleryjsko rakietowe M61 Vulcan plus FiM92 Stinker. Stąd wnoszę, że Arabia Saudyjska prędzej zaczerpnie z izraelskiego patentu na mobilne systemy artyleryjsko rakietowe. Niż zakupi rozwiązania wypracowane przez nasz PGZ.

Ja tylko podpowiem
czwartek, 3 października 2019, 14:52

Czyli taka Pilica w innym wydaniu. A oni już używają czegoś bardziej zaawansowanego czyli Skyshelda tylko jest go za mało. Jak Tryton byłby gotowy plus Poprad i Bystra mogłoby być alternatywą.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 23:20

A po co Tryton? To jest działo morskie. Ze względu na środowisko, w którym ma pracować stosuje się w nim droższe od lądowych odpowiedników rozwiązania. Wystarczą trzydziestki piątki na kółkach. Działają przecież w trybie automatycznym i łatwiejsze do transportu. Jedno co przydałoby się w nich zrobić, to porządnie zabezpieczyć mechanikę przed piachem. A tych Skyshieldów pewnie nie dostaną więcej. Obrońcy praw człowieka w Niemczech i w Szwajcarii zjedli by na surowo każdego, kto chciałby im teraz jakąkolwiek broń sprzedać.

Dudley
środa, 2 października 2019, 18:44

Tytuł to fanfaronada, i sugeruje jakoby polskie systemy były jakoś szczególnie wyjątkowe, a tego typu uzbrojenie produkuje pół świata, radary też. Zawiodło nie uzbrojenie, ale brak wyobraźni i zadufanie szejków.

UPS
piątek, 4 października 2019, 22:12

Nasze Gromy uchodzą za najlepsze i najskuteczniejsze na rynku wśród VSHORAD. Inaczej USA nie wzięłoby tych bodaj 100 zestawow.

czepialski
środa, 2 października 2019, 23:10

Najsłabszym ogniwem to rzeczywiście jak zwykle człowiek, ale z tą połową świat to żeś poleciał ostro. Palców od jedne ręki będzie za dużo, aby policzyć państwa zdolne wyprodukować podobne systemy.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 23:32

U Saudów człowiek to akurat może być spory problem. Oni mają dość nietypowe podejście do rzeczy. Nawet jak na świat arabski.

Dudley
czwartek, 3 października 2019, 03:37

USA, Rosja, Chiny, Indie, RPA, GB, Francja, Niemcy, Szwecja, Izrael, Japonia, Korea, Iran, Korea Pln, Pakistan, Serbia, Bułgaria, Ukraina i pewnie jeszcze parę by się znalazło. To że na świecie znane są tylko dwa, może trzy pociski, to wcale nie znaczy że kraje dysponujące jako takim zapleczem technicznym nie są wstanie produkować takich systemów opracowanych samodzielnie lub jako klony, tak jak to zrobiła Polska, oczywiście mam na myśli rakiety vshorad. Oczywiście z tą połową świata to przesadziłem, ale chodziło mi o zwrócenie uwagi, że takie systemy jak nasze to nie jest żaden ewenement, i produkowany jest dość powszechnie.

czepialski
czwartek, 3 października 2019, 15:34

Nie bez powodu napisałem system, bo przynajmniej połowa państw radarów AESA nie produkuje i jeszcze długo produkować nie będzie. Jeśli o rakiety VSHORAD chodzi to rozumie, że masz na myśli ręczne, jeśli tak to GB niema rakiety klasy Grom/Piorun Francja i Szwecja również. A może tak coś byś podrzucił bardziej konkretnie. Jeśli masz na myśli coś w stylu Poprada to jest jeszcze gorzej, bo więcej niż połowa podobnego systemu z własnymi rakietami nie produkuje.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 23:39

Na dodatek nawet jeśli produkuje, to po spięciu razem wszystkich elementów zestaw działa nie tak jak założono. Przekonało się o tym jedno z azjatyckich państw, w którym działko pracujące w trybie automatycznym ostrzelało własne pojazdy wojskowe i żołnierzy. Myślę, że Chińczy na długo stracili tamtejszy rynek.

Marek
czwartek, 3 października 2019, 23:28

Na dodatek to, co mają niekoniecznie połączone razem działa jak potrzeba. Swego czasu przekonało się o tym jedno z azjatyckich państw, a Chińczycy pewnie długo nie sprzedadzą tam swoich systemów. Nikt przecież nie lubi, kiedy działko w trybie automatycznym zaczyna strzelać gdzie samo chce, rozwalając własnych żołnierzy i wojskowe samochody.

Dudley
czwartek, 3 października 2019, 17:55

Chodzi o systemy plot bardzo krótkiego zasięgu, nie ma tu znaczenia czy nośnikiem jest człowiek, czy pojazd. jedyne znaczenie ma miejsce w systemie obrony plot. Franja - Mistral, Szwecja - RBS70, GB-Starstreak HVM

czepialski
czwartek, 3 października 2019, 23:30

RBS-70 stojak naprowadzany przez operatora Starstreak pilnowany przez operatora do pięt nie dorasta starej "Strieły-2". Mistral na niskich pułapach nie istnieje i ty chcesz to porównywać do Pioruna. Jedynie godny uwagi to Mistral ale na wyższe pułapy i tyle w temacie. Jak dwa pierwsze użyjesz w systemie na pustyni to dopiero jest fanfaronada.

Davien
piątek, 4 października 2019, 03:24

Panie czepialski akurat Starstreak do zwalczania dronów czy manewrujących bije na głowę Strielę i wiekszość MANPADS. I własnie najlepiej się sprawdza w wersji ala Poprad gdzie jest lepszy od Poprada. Manewrujące tu p[rzy ziemi nie lecą wiec Mistral tez może je spokojnie zwalczac. A przeciwko samoloto to Francja ma znacznie lepsze systemy jak MICA VL czy Aster-15.

czepialski
piątek, 4 października 2019, 13:58

Już to widzę jak jakiś Beduin na pustyni biega 8 godzin ze Starstreak-em po czym odpala rakietę i naprowadza laser na cel przy prędkościach Starstreak 1200 m/s litości.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:25

Panie Czepialski a po co ma biegac jak sobie wygodnie siedzi w kabinie odpowiednika Poprada z 8-mioma pociskami Starstreak i czeka na nadlatujące cele:)

MAX13
środa, 2 października 2019, 18:28

Mimo wszystko zaproponował bym również dodatkowo zestaw ostatniej szansy czyli PSR-A Pilica. Lub jak już można coś wyprodukować to zestawy AG-35 A-35.

onufry
środa, 2 października 2019, 18:07

A kiedy Polska dorobi się własnych zdolności do budowy rakiet balistycznych i pocisków samosterujących choćby nawet takich jak przymierający głodem Jemen ?

hermanaryk
środa, 2 października 2019, 20:14

Kiedy zgodzisz się przymierać głodem.

Pro Patria
środa, 2 października 2019, 17:50

Właśnie dlatego Pan Minister powinien wysłać kilka zestawów Bystra i Poprad oraz Pilica.. oraz 50 żołnierzy w ramach działań NATO.. Uzupełnieniem powinny być Roboty PIAPu, polskie systemy antydronowe. Po takim pokazie możliwości naszej zbrojeniówki tamten kraj zapewniłby nam dekadę dobrego eksportu za ropę/gaz/petrodolary.. Tylko trzeba działać i to szybko!!!

fh
środa, 2 października 2019, 22:12

Jakich działań NATO? To Saudowie są członkami NATO?

Erda
środa, 2 października 2019, 21:48

Ta jasne. Żeby promować takie systemy za granicą trzeba mieć do tego odpowiednie firmy z rozbudowanym zapleczem serwisowym i produkcyjnym. Firmy te muszą mieć odpowiedni kapitał aby nie było problemu z wysłaniem w tempie ekspresowym mobilnego serwisu na drugi koniec świata. Firma musi być na tyle sprawna aby na bieżąco naprawiać i zmodernizowac system w zależności od potrzeb użytkownika. Mamy taką firmę? Nie. Nasze zakłady to manufaktury z problemem serwisu dla polskiej armii. Przykładem jest zepsuty Krab który nie może doczekać się naprawy.

Smuteczek
środa, 2 października 2019, 18:56

A co ma NATO do Arabii Saudyjskiej??

Marek
piątek, 4 października 2019, 17:21

Bierze stamtąd paliwo?

pk79
środa, 2 października 2019, 17:22

Niech najpierw obstawią Polskie : Kopalnie,port gazowy,lotniska,bazy wojskowe itd itd a potem niech się myślą o eksporcie bo u nas nic nie jest obstawione...

Anty-Che
czwartek, 3 października 2019, 11:08

Jeżeli firma złapałaby lukratywny kontrakt eksportowy to mogłaby rozbudowywać moce produkcyjne. I mieć zdolność dostarczania zarówno na rynek krajowy i zagraniczny.

lol
środa, 2 października 2019, 22:20

A co ma jedno z drugim wspólnego? Czy my jesteśmy w stanie wojny? Czy my z własnego budżetu zapłacimy za wyrzutnie dla nich? Można sprzedawać za granicę i budować dla siebie. Niesamowite, prawda?

Marek
środa, 2 października 2019, 20:56

A to już zależy od tego, jakie mamy możliwości produkcyjne. Jeśli możemy zrobić więcej niż armia chce zamawiać, to jaki masz problem?

Zenon
środa, 2 października 2019, 17:21

A jak gromy/pioruny radza sobie z temperaturami w AS?

vb
środa, 2 października 2019, 22:17

Z temperaturami, piaskiem i kurzem i nie same rakiety, ale cała wyrzutnia i radary, pojazdy, agregaty itd. O tym pewnie nasi spece nie myślą, ale tak właśnie wyglądają nasze konstrukcje, że wszystkie bebechy, kable, mechanizmy są na wierzchu. Już pomijając nieistotny wygląd, ale osadzanie się piasku i kurzu może być dla naszego sprzętu problemem którego konstruktorzy nie przewidzieli.

Smuteczek
środa, 2 października 2019, 20:43

Bardzo dobre pytanie

Grzyb
środa, 2 października 2019, 17:16

Dwa fajnie brzmiące podsumowania: 1) rakiety manerwujące o zasięgu 1000km może wyprodukować każdy, nawet biedny i mały kraj typu Jemen. Pytanie - skoro tak, to co nas, Polaków przed tym powstrzymuje? 2) przed nisko lecacymi celami rakiety CAMM są dużo lepsze niż mega ultra drogie Patrioty! Wniosek - zakup Patriotów jest niczym innym niż daniną dla Wielkiego Brata.

Centro
poniedziałek, 7 października 2019, 10:25

Polska podjęła samo-ograniczające zobowiązania w ramach układu MTCR, narzuconego przez państwa produkujące systemy napadu powietrznego dużego zasięgu.

puchatek
środa, 2 października 2019, 21:56

Patriot ma za zadanie zwalczanie innego typu zagrożeń. Stad inne parametry i cena. Proponuje poczytać.

Davien
środa, 2 października 2019, 20:47

Panie Grzyb to dwa podsumowania pana: Pi pierwsze jemen nie produkuje pocisków manewrujących ale dostaje je z Iranu. Kuds-1 to odmiana pocisków Soumar. Po drugie CAMM broni koła o promieniu 25km, Patriot broni sektorowo w proniemiu 240 stopni na 40km Wiec jak widac CAMM wcale nie są lepsze , do tego CAMm nei obronia cie przed głupia Toczka czy nawet pałetającym sie 30km od ciebie Su-25:)

Marek1
czwartek, 3 października 2019, 11:47

Po to Angole wymyślili właśnie CAMM-ER by sięgać dalej

Davien
czwartek, 3 października 2019, 18:46

Nie Anglicy ale Włosi i ten pocisk jeszcze nie powstał. Anglicy uzywają zwykłych CAMM o zasięgu do 25km. Nawet CAMM-er nie uratuja cie przed zwykła Toczka.

kez87
środa, 2 października 2019, 19:38

Nie są lepsze zawsze.Patrioty są potrzebne do zwalczania bardziej zaawansowanych technologicznie Rosyjskich rakiet - w tym szczególnie z głowicami nuklearnymi.Choć i tak system Patriot to o wiele za mało a fakt,że nie kupimy ich tyle co potrzeba (czy wreszcie są już rozstawione nie słyszałem) nie jest zbyt fajny. Artykuł mówi tylko to,że do takich tanich dronów i innych popierdułek można strzelać z dużo tańszych zestawów które tak się złożyło u nas są produkowane i można by je opchnąć.

Mikosz
środa, 2 października 2019, 19:32

Chcesz mieć rakiety plot tylko krótkiego zasięgu? To samoloty cię zniszczą bombami szybującymi i im nic nie zrobisz. Taka rosyjska K08BE - z 14000m zasięg 40 km. I co zrobisz? Nic nie zrobisz.

deza
czwartek, 3 października 2019, 00:29

Akurat na ta zrobisz (rozrzewa sie przod)

Marek
środa, 2 października 2019, 18:30

No właśnie sam się nad tym zastsnawia. Jeśli faktycznie tak jest, to trudno udprawiedliwić zaniedbanie.

Remi
środa, 2 października 2019, 17:05

Interesująca analiza. Skłania wg mnie do pewnej ewolucji podejścia do obrony plot , podobnej jaką przeszły fortyfikacje tj. od pierścieniowych twierdz , do linii obronnych typu Maginota. Systemy obrony plot nie mogą mieć charakteru wyspowego wokół bronionych obiektów lecz należy tworzyć układy linii obronnych z użyciem wielowarstwowych systemów plot. Np. wzdłuż naszego wybrzeża czy wzdłuż granic . I to możliwie z użyciem maksymalnie mobilnych systemów by one same nie staly się celem dla np. pocisków balistycznych. Jeśli te linie nie będą miały przerw na stykach z innymi liniami to wydaje mi się , że obszarowo byłoby to efektywne, a z użyciem naszych Gromów i Piorunów niski pułap , np. pocisków manewrujących zostałby objęty bardzo skutecznym parasolem antydostępowym. Tym samym z resztą stałby się niedostępny dla śmigłowców. I tu mamy szansę posiadamy bowiem praktycznie nieograniczone możliwości masowej produkcji tanich i skutecznych efektorów. Zaapeluje jednocześnie o opracowanie przez Mesko wyrzutni kontenerowej, z kilkoma pociskami we wspólnej obudowie, podobnie jak w innych krajach, celem zwiększenia chwilowej siły ognia. Bo jeśli jak czytałem, do pojedynczego celu w czasie W i tak strzela się dwoma efektorami, to 4 szt na Popradzie to co najmniej dwa razy za mało. Zostaną jeszcze do dokupienia radary Bystra i Sajna. Oby jak najszybciej , i oby nie w ilościach aptekarskich jak radary artyleryjskie w śmiesznej wręcz liczbie chyba 7 szt?? Bo 7 oma radarami to my Polski nie obronimy.

deza
czwartek, 3 października 2019, 00:31

Policz ile do takiej obrony potrzebujesz takiego drobiazgu... Taniej wychodzi bronic potencjalne cele

kez87
środa, 2 października 2019, 19:46

Ale po co inwestować w sprawną armię jak można zainwestować w 500+ i inny socjali i wygrać wybory ? Po co rozwijać własną gospodarkę z której będą pieniądze na rozwój tej armii jak prywaciarz to zło i konkurencja dla naszych zachodnich sojuszników i poklepywaczy po plecach ? Po co zapewnić wojsku dobry sprzęt jak można prowadzić dialogi techniczne i na nich trzepać kasę ? Po co komu w ogóle sprawne siły zbrojne skoro one są potrzebne tylko na defiladę ? Po co luzować dostęp do cywilnego rynku broni palnej jak unia chce inaczej a uzbrojony obywatel mógł by być niebezpieczny i w sumie nitrocelulozę i tak można kupić za granicą a to że manufaktura (bo nie fabryka broni) Łucznik wyprodukuje ledwo kilka-kilkanaście tysięcy sztuk broni za którą państwo przepłaci nie stanowi problemu ? To nie jest moje myślenie.To jest "myślenie" decydentów. W USA zbrojeniówka ciągnie postęp techniczny w kraju do przodu.U nas zbrojeniówka jest kamieniem u szyi i zwiazkowym syfem a armia jest potrzebna aby się pokazać na defiladzie albo na "misji zagranicznej".I w efekcie jest jak jest.

Marek
piątek, 4 października 2019, 17:35

Nie. Łucznik nie stanowi problemu, ponieważ za MSBS nikt nie przepłaca. Sprawdź sobie najpierw ceny, zanim zaczniesz powtarzać bajeczki z netu. Poza tym nitroceluloza to jest problem. Kiedy kupujemy za granicą, to dostajemy ją w różnej jakości. Na upartego możesz se nitrocelulozę zrobić w domu. Tylko, że jej jakość będzie mniej więcej taka jak zrobionego domowym sposobem prochu czarnego bazującego na węglu drzewnym do grilla. Pozatym załóżmy, że każdy Polak w domu będzie miał flintę, to co nią zrobi w przypadku zmasowanego ataku przy użyciu pocisków samosterujących albo balistycznych wymierzonych w kluczowe punkty istotne dla funkcjonowania państwa?

ROTFL
czwartek, 3 października 2019, 00:36

Kez87 rozumiem iz nadaje z kraju 'przyjaciol'? Wszystko sprzedac (ich ludziom) aby zamknac, armie zniwelowac, aby nie bylo niczego? Panu juz dziekujemy, trenowane juz bylo. Nigdy wiecej...

deza
czwartek, 3 października 2019, 00:32

Po to jest 500 aby jakis nastepny psychiatra nie zaczal demontowac armii.

Smuteczek
środa, 2 października 2019, 19:00

2 efektorami to się strzela jak masz naprowadzanie radarowe. Rakiety naprowadzane na podczerwień muszą mieć większy odstęp między startami by nie naprowadzany się jedną na 2ga

Davien
czwartek, 3 października 2019, 01:07

Nie dotyczy to pocisków programowalnych ani IIR, które zwyczajnie zignorują sasiedni pocisk.

dim
środa, 2 października 2019, 17:00

No to skoro aż tak trudno było zapobiec, kupmy i my tę licencję od jemeńskich koczowników ? Zasięg 1000 km, cena kilkudziesięciokrotnie niższa od Patriotów, no to fiu fiuuuuuuuuu ! To po co płacimy za JASSM ? Przy tym nabywany w aptekarskich ilościach ? Bierzmy się wreszcie do roboty by zrobić coś taniego i dużo !

Marek1
czwartek, 3 października 2019, 11:55

Nam tego NIE wolno. Pora najwyższa zrozumieć w końcu, że to hegemon decyduje ostatecznie CO i w jakich ilościach posiadać ma WP. Przed 1999r Waszyngton dogadał się z Moskwą na jakich zasadach Polska/Czechosłowacja/Węgry mogą wejść do NATO i jakich systemów broni będą dotyczyć późniejsze ograniczenia. Te kwestie ulegają powolnej ewolucji, ale NIE dotyczy to np. naziemnych syst. rakietowych o zasięgu 300km+. Te były i są nadal dla Polski niedostępne ...

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:27

Marek, jest cos takiego jak MTCR i Polska go podpisała. Nawet Rosja łamiaca traktat za traktatem MTCR pzrestzrega co do joty. Chcesz coś o zasięgu 300+km to sobie sam opracuj i zbuduj bo pomocy nikt ci nie udzieli.

dim
czwartek, 3 października 2019, 20:21

Żadne umowy międzynarodowe nie trwają wiecznie. Trzeba tylko w porę wykorzystywać okazje, aby się z nich wyrwać. Tamto, o czym piszesz, było jeszcze przed Ukrainą. Państwem z gwarantowanymi wtedy granicami i neutralnością. A teraz , gdy dogadają się o Donbas, obawiam się, że okazja dla Polski przepadnie.

Skoczek
środa, 2 października 2019, 16:49

Teraz wystarczy powyższą analizę przerobić na ofertę handlową i wysłać do Arabii ale... 1) potrzeba chęci, 2) wsparcia politycznego, 3) umiejętności sprzedażowych.

Wera
środa, 2 października 2019, 21:51

Nie. Nie sztuką jest coś sprzedać. Każdy głupi to potrafi. Sztuka jest utrzymać klienta. Trzeba mieć firmę która nie tylko oferuje jakiś produkt ale ma kasę na zapewnienie mu szybkiegobserwisu. Ta firma musi mieć kasę i kadry i szybko reagować na problemy klienta. To co napisałeś to bełkot. Nie masz pojęcia o czym piszesz.

Skoczek
piątek, 4 października 2019, 10:09

@Wera Ja nie patrzę z perspektywy "polskiego niedasizmu". Z Twojego punktu widzenia nie warto próbować i podejmować żadnych działań. Na co dzień spotykam się właśnie z takim podejściem i upatruje w nim przyczyny obecnego stanu rzeczy. Zresztą spójrzmy na to z drugiej strony, jakie możliwości daje potencjalna dostawa (i owszem idące za tym inwestycje i dodatkowe koszty [które zresztą można przerzucić na klienta w ramach oferty] ale abstrahuje już od Twojego ograniczonego podejścia). Gdzie indzie będziesz mógł sprawdzić faktyczną skuteczność Popradów, radarów, Gromów i Piorunów. Na poligonie ćwiczenia zawsze są "udane/pozytywne" itp... A po co właśnie udajemy się na misje zagraniczne? Właśnie po to, żeby utrzymać jakieś realne doświadczenie bojowe wśród części żołnierzy. Mając praktyczne doświadczenie o pracy tych systemów, można by wprowadzić ewentualne poprawki, tak, żeby wojsko polskie dysponowało najlepszym i sprawdzonym uzbrojeniem. Zresztą światowe mocarstwa militarne specjalnie podsycają poszczególne konflikty aby sprawdzić w praktyce swoje najnowsze zabawki. W tym wypadku wystarczy tylko odpowiedzieć na bieżącą potrzebę danego kraju.

Te
czwartek, 3 października 2019, 15:03

Jutro się okaże ,że chcą od nas coś kupić i znowu zrobi się cisza na forum.Wydaje mi się ,ze niektórzy mają manie niższości w spotkaniu z zagranicznymi klientami.Nie lękajcie się .

dim
środa, 2 października 2019, 20:38

@Skoczek dopisz (4) potrzeba to naprawdę mieć gotowe, a produkcję w logicznych cenach - ekonomicznych, zrobotyzowanych fabrykach. Nie tylko na defilady i testy.

Skoczek
piątek, 4 października 2019, 10:11

@dim oczywiście, że tak ale zakładam, że taka jest właśnie intencja zarządu (albo chociaż wola polityczna) krajowego potentata zbrojnego?:>

Stary Grzyb
środa, 2 października 2019, 16:37

Panie komandorze, chyba czegoś nie zrozumiałem. Pisze pan: "Obecnie sytuacja się zmieniła i rakiety manewrujące o zasięgu ponad 1000 km mogą rozwijać i produkować nie tylko takie państwa jak stosunkowo duży Iran, ale również borykający się z wojną domową i głodem mały Jemen." Naprawdę? Nie "Wojskowi irańscy mogą z terenu Jemenu kontrolowanego przez rebeliantów Huti wystrzeliwać wyprodukowane przez Iran we współpracy z Rosją i Chinami pociski manewrujące o zasięgu ponad 1.000 kilometrów", ale "ROZWIJAĆ I PRODUKOWAĆ takie pociski może borykający się z wojną domową i głodem mały Jemen"? Powtórzę - ROZWIJAĆ I PRODUKOWAĆ? Jemen, którego PKB (mierzony nominalnie) wynosi 5% polskiego (przy czym Jemen ma 28 mln mieszkańców), w którym praktycznie nie istnieje jakikolwiek przemysł poza przetwórstwem ropy naftowej (który to przemysł w całości wybudowały podmioty zagraniczne) i żywności, w którym 40% mieszkańców powyżej 15 roku życia jest niepiśmiennych, a szkolnictwo wyższe jest fikcją? Ten Jemen ROZWIJA I PRODUKUJE pociski manewrujące dalekiego zasięgu? A także drony bojowe o zasięgu ponad 1.000 kilometrów? Proszę wybaczyć, ale to jest całkowicie niemożliwe, z przyczyn oczywistych. Wątpliwe jest nawet, aby Jemen mógł dysponować choćby ludźmi umiejącymi bez nadzoru wystrzelić takie pociski, dostarczone w kontenerach startowych przez strony trzecie (konkretnie zaś Iran), tym bardziej nie wchodzi w grę przygotowanie, zorganizowanie i przeprowadzenie siłami Jemenu takiego ataku, jak będący przedmiotem artykułu. Co najmniej dyskusyjna jest także sugestia, że źródło problemu stanowi sektorowość radaru "Patriota". Trzy takie radary dają obserwację dookólną, a odpowiednia liczba jednostek ogniowych umożliwia prowadzenie ostrzału w azymucie 360 stopni. Kogo jak kogo, ale Arabię Saudyjską stać z pewnością na zorganizowanie takiej obrony dookoła krytycznych instalacji infrastrukturalnych przemysłu, będącego podstawą istnienia Arabii Saudyjskiej. Finansowo stać ją także na stworzenie wielowarstwowego systemu obrony dookoła takich obiektów, wraz z systemami AWACS rozwiązującymi problem horyzontu radiolokacyjnego,, i utrzymywanie tego systemu w stałej gotowości bojowej. Rzeczywiste pytanie brzmi, czy Arabia Saudyjska w ogólności, a jej siły zbrojne w szczególności, jest zdolna taki system stworzyć i nim operować nie od strony finansowej (tu środki są niemal nieograniczone) czy technicznej (wobec swobody finansowej kupić można niemal każdy sprzęt), ale od strony koncepcyjnej, organizacyjnej i funkcjonalnej? Nie tylko ostatni atak na saudyjskie rafinerie zdaje się wskazywać, że odpowiedź jest tutaj negatywna. Na marginesie - świetnie byłoby, gdyby Arabia Saudyjska warstwę VSHORAD swojego systemu OPL chciała tworzyć w oparciu o polski sprzęt, ale (przy wszystkich jego zaletach) obawiam się, że tak niestety nie będzie. Chociaż, rzecz jasna, należałoby spróbować, nawiązanie kontaktu i próba podjęcia rozmów przez kompetentnych przedstawicieli państwa kosztowne nie są.

Davien
środa, 2 października 2019, 20:50

Panie Grzyb najlepsze i tak tam było to ze pociski Kuds-1 o zasięgu ok 600km nagle dostały zasięg Soumarów czyli ok 1200km. Także jakim cudem Jemen nawet majac jakis przemysł mógłby je produkowac ak uzytych w nich silników z czech w oklicy uzywa jedynie Iran:)

Smuteczek
czwartek, 3 października 2019, 15:18

Już wcześniej pisali że zastosowane pociski miały najpewniej ograniczona lub całkiem zdemontowana głowice bojowa by wydłużyć zasieg

Davien
czwartek, 3 października 2019, 18:48

Smuteczek, ten zasieg to z ta zdemontowana glowica, porównaj sobie Soumara i Kuds-1 wyglądaja identycnie a Kuds jest sporo mniejszy, mają ten sam silnik o troche za duzym jak dlaKuds zuzyciu paliwa bo dopasowany pod Soumara:)

Stary Grzyb
czwartek, 3 października 2019, 13:17

Panie Davien, ma pan rację, a takich szczegółów można by rzecz jasna podnieść więcej. Szkoda, że pan komandor nie uznał za stosowne odpowiedzieć na mój wpis, bo mam wrażenie, że trochę go poniosło, choć intencje miał zacne - faktycznie warto byłoby promować polskie rozwiązania VSHORAD w Arabii Saudyjskiej póki "żelazo gorące", a już szczególnie, gdyby wreszcie polskie radary, "Pioruny" i armaty 35 mm (nie archaiczne 23 mm, które mimo wszelkich modernizacji dział i amunicji są zwyczajnie za słabe zasięgowo i niszcząco do skutecznego zwalczania współczesnych środków napadu powietrznego) udało się spiąć w całość, umieszczoną na wysokomobilnych nośnikach - zdumiewające jest, że mamy wszystkie elementy systemu na najwyższym poziomie światowym, a nie potrafimy (nie chcemy/nie rozumiemy potrzeby?) spiąć tego w funkcjonalną całość.

Davien
czwartek, 3 października 2019, 18:50

Akurat systemy Poprad byłyby tam b.dobre, natomiast co do dział 35mm to juz maja Skyguardy i chyba Skyshielda, a to wyzsza półka. Mieli tez koło rafinerii podobno Crotale ale jak widać nic to nie dało bo byly zwyczajnie ustawione z innej strony.

Stary Grzyb
piątek, 4 października 2019, 15:35

Jeżeli działka 23 mm byłyby "bardzo dobre" (w co głęboko wątpię), to 35 mm byłyby zdecydowanie lepsze. Tym niemniej, nie w tym problem. Problem Polski polega w tym )i nie tylko w tym przypadku na tym, że mając wszystkie potrzebne komponenty (własne na dodatek), mając bezdyskusyjną potrzebę operacyjną (też własną, nie tylko eksportową) i mając środki na domknięcie całości, nie potrafimy/nie chcemy/ nie rozumiemy potrzeby stworzenia spójnego systemu VSHORAD, czyli nie dajemy rady koncepcyjnie, organizacyjnie i funkcjonalnie. Problem Arabii Saudyjskiej jest co do swej istoty, wbrew pozorom, identyczny. Arabia Saudyjska nie ma wprawdzie żadnych własnych komponentów jakiegokolwiek systemu OPL, w tym VSHORAD, ale ma środki finansowe, aby kupić sobie praktycznie dowolny taki system, także wielowarstwowy. Najwyraźniej nie jest zdolna jednak - czego skuteczny atak na rafinerie jest kolejnym potwierdzeniem - takiego systemu ogarnąć koncepcyjnie, organizacyjnie i funkcjonalnie. Jeśli, jak piszesz, "mieli Skyguardy i Crotale, co nic nie dało, bo były zwyczajnie ustawione z innej strony" (Patrioty być może też), to bardziej jednoznacznego potwierdzenia tej niezdolności być nie może. Oczywiste jest bowiem, że krytyczne elementy infrastruktury rozstrzygającej o istnieniu Arabii Saudyjskiej powinny być osłonięte wielowarstwową czaszą OPL, po przekroczeniu granic której (odpowiednio szeroko zakreślonych) wszystko, co się rusza, a nie jest ptactwem, powinno być (co do zasady) bezwzględnie i bez ostrzeżenia zestrzeliwane (oczywiście z uwzględnieniem kryterium ekonomi prowadzenia ognia przy doborze efektora) - rafineria to nie jest lotnisko, wokół którego zestrzeliwać wszystkiego, co się rusza, jednak nie można. Nie mniej oczywiste jest, że jak się ma, własne i na bardzo dobrym poziomie, wszystkie elementy systemu VSHORAD, a dodatkowo pilną potrzebę posiadania takiego systemu w bardzo rozbudowanej postaci i podobnie duże potrzeby zagraniczne, przy czym pieniądze na domknięcie tematu są, to złożenie tego systemu w całość i uruchomienie masowej produkcji powinno być absolutnym priorytetem. A jednak, nie jest. Innymi słowy, choć szczegóły wyglądają odmiennie, to i Polska, i Arabia Saudyjska mają w omawianych kwestiach ten sam problem - niezdolność koncepcyjna, organizacyjna i funkcjonalna.

Spoko
sobota, 5 października 2019, 20:12

Była tu już dyskusja nt 23mm i one nie są złe. Nasza Pilica jest sieciocentryczna, zdalnie sterowana, naprowadzana albo zewnętrznym radarem albo pasywnie własnymi głowicami optoelektronicznymi. Każde działo systemu może zwalczać oddzielne cele. Amunicja jest tania jak barszcz, dostępna na całym świecie, armaty są wystarczająco szybkostrzelne, zatem to całkiem sprawny, niezwykle efektywny finansowo system. A sam kaliber pozwala zwalczać wszystko co lata w zasięgu 3 km, co nie jest grubo opancerzonym śmigłowcem. Na niskolecace drony czy pociski manewrujace absolutnie wystarczający.

Davien
piątek, 4 października 2019, 20:59

A gdzie ja pisałem cokolwiek o 23mm??

gebeth
środa, 2 października 2019, 16:35

Obecnie sytuacja się zmieniła i rakiety manewrujące o zasięgu ponad 1000 km mogą rozwijać i produkować nie tylko takie państwa jak stosunkowo duży Iran, ale również borykający się z wojną domową i głodem mały Jemen.......... hm .. to dlaczego kraj skoku gospodarczego-Polska .. nie ??;-)

ursus
środa, 2 października 2019, 16:10

A może tak nasz MON zainteresowałby się takimi tanimi rakietami manewrującymi do 1000 km? Można by nimi zajechać OPL przeciwnika na danym obszarze, co ułatwiłoby użycie cięższych środków balistycznych i lotnictwa NATO.

nick
środa, 2 października 2019, 20:51

najlepiej kupić od Jemenu skoro jak twierdzi autor posiadają takie zdolności .Bo my w Polsce takich robić nie umiemy

dim
środa, 2 października 2019, 20:45

A "dany obszar" czyli do 1000 km zasięgu, to akurat jak z Podlasia do Moskwy.

Sailor
środa, 2 października 2019, 15:47

Tylko ciekawe czy Polska zbrojeniówka, a raczej rząd wystąpił z ofertą dla Saudyjczyków w co wątpię.

Edek
środa, 2 października 2019, 21:53

A z czym miał wystąpić jak produkcja 70 zestawów jest koszmarnie długa. Polskie firmy to manufaktury z problemami odpowiedniego serwisu. Z czym do ludzi. Wysłanie jednego wozu z obsługą i jego utrzymanie jako promocji wyrobu przekracza zdolności finansowe firmy. Z czym do ludzi.

Bet
czwartek, 3 października 2019, 15:15

Jutro się okaże ,że są zainteresowani ofertą i znowu cisza.Już ilu takich mądrusiów jak ty tutaj się udzielało.Wspierasz polskie firmy ,albo przynajmniej nie krytykuj ciagle .

Sailor
środa, 2 października 2019, 15:45

Jedynym krajem, który był zainteresowany tyn atakiem jest Rosja z uwagi na korzyści jaki odniesie w przypadku zwyżki cen ropy naftowej, której sprzedaż to główne źródło dochodów reżimu Putina. Poza tym nie zgodzę się z autorem odnośnie tego, że Saudyjczycy pomylili się wykluczając atak z kierunku Jemenu. Przede wszystkim w linii prostej od celu ataku do granicy z Jemenem jest troszkę ponad 700 km. Drony i pociski manewrujące musiały by być wystrzelone z samej granicy co jest raczej mało prawdopodobne, poza tym nie mogły lecieć w linii prostej z uwagi na konieczność omijania chodź by stref zasięgu radarów systemu Patriot, a sam manewr wykonania uderzenia z przeciwległego kierunku drastycznie skróciłby ich skuteczny zasięg i raczej nie nikt by nie ryzykował, że pociski nieuszkodzone spadną tuż przed celem. Dlatego zgodzę się z Saudyjczykami może nie tyle, że atak z Jemenu nie byłby możliwy ale na pewno mało prawdopodobny.

Davien
środa, 2 października 2019, 20:52

Sailor atak z Jemenu byłby prawdopodobny gdyby to były Soumary a nie ich pomniejszona irańska wersja czyli Kuds-1 o zasiegu ok 600km

dim
środa, 2 października 2019, 20:07

Właśnie korzyści osiągnęli wszyscy w Zatoce prócz Arabii (której nikt nie lubi) oraz Rosja i USA. Jasne, że Jemeńczycy tych rakiet nie zrobili. W każdym razie nie musieli ich robić - dostali gotowe.

Młam
piątek, 4 października 2019, 20:58

Nie patrz, kto najwięcej zyskał na zwyżkach cen ropy, tylko kto ma najwięcej do stracenia: Chiny. Właśnie w tym momencie. Inni, których wymieniłeś, mają wywalone na te ceny.

Davien
czwartek, 3 października 2019, 01:09

Dim, tyle ze Kuds-1 by nie doleciały z Jemenu. Podany przez pana kmdr. Dure zasię to ma pocisk Soumar, którego Kuds jest zmniejszona wersją napedzana silnikiem uzywanym w tym rejonie wyłacznie w Iranie.

R
czwartek, 3 października 2019, 14:51

Jak to pisano na zagranicznych forach, mniejsza glowica, albo jej brak wicej paliwa.

Davien
czwartek, 3 października 2019, 18:52

Panie R i własnie podawano zasieg Kuds-1 na te 60km PO demontazu głowicy.

Davien
piątek, 4 października 2019, 03:26

Miało byc 600km

dim
czwartek, 3 października 2019, 13:46

miałem na myśli, że wszyscy inni w Zatoce i jej okolicy, plus jeszcze także ZSRR, USA, Izrael i inne państwa sprzedające dobrą opl lub których rządy smarowane są przez koncerny naftowe - wszyscy oni chętnie byliby jakieś rakiety podsunęli (w tym celu) Jemeńczykom. Jedyny przegrany zainteresowany to Arabia. Czyli wojny stąd być nie mogło, najwyżej liczne szampany.

Davien
niedziela, 6 października 2019, 01:30

Dim ale doskonale wiesz ze jak sprawa by wyszła na jaw, a by wyszła to nikt od takiego państwa nie kupiłby nawet MANPADS i nikt by z banda terrorystów nie handlował. Iran se pozwala bo uwaza że mu wszystko wolno, no i zdecydowanie się z AS nienawidzą na tle religijnym. Ale teraz chyba się przeliczył.

dim
poniedziałek, 7 października 2019, 15:58

Oj, żeby Pan się niemile nie zdziwił. Gdyby np. okazało się, że tam są i nasze manpadsy. Które sprzedane do... przekazane komuś tam... trafiły potem w jeszcze inne ręce, przy tym jasne, że nie będzie wiadomo czyje. Tak się to robi. Greccy marynarze bywało, że pośredniczyli, jako część drogi transportu, we wzajemnych wymianach broni między dostawcami związanymi z USA i ZSRR.

Davien
środa, 9 października 2019, 18:09

Dim ale wiesz ze cos takiego dla winnego konczy się marnie. I nikt ci nie bedzie "podsuwał" broni do ataku na cudze państwo ot tak sobie? Popatrz jaka afera wybuchła z javelinami w Libii, a to zwykłe ppk.

Derwisz
środa, 2 października 2019, 15:42

Całe szczęście że amerykański sprzęt już plynie Tzn amerykański BRAND

KAS
środa, 2 października 2019, 15:28

Niech prezes PGZ i prezes PIT wystosuja zaproszenie do attache wojskowego Królestwa Arabii Saudyjskiej. Zrobią prezentacje, zaproponują krótkie terminy dostawy i profesjonalne przeszkolenie. Nie widzę problemu, żeby Królestwo nie nabylo tych systemów.

ROTFL
czwartek, 3 października 2019, 00:41

krótkie terminy dostawy

dim
czwartek, 3 października 2019, 13:48

Czemu nie ? z 10 lat, może nawet krócej... Taka jest przecież cała genialna taktyka przemysłowa MON - wszystkiego po trochu, serie produkcyjne "po dwie salwy", broń Boże nic na powżanie, w międzynarodowej konkurencji.

Razparuk
środa, 2 października 2019, 15:26

Saudyjczycy o tym wiedzą? :)

Marek
środa, 2 października 2019, 20:59

Pewnie nie, ale powiedzenie im nic nie kosztuje.

Si
środa, 2 października 2019, 15:25

Wnioskuje po artykule że nasz POPRAD jest lepszy od obrzydliwie drogiego Patriota. WoW !!!

As
czwartek, 3 października 2019, 00:01

Nie ten poziom obrony przecież. Obrona musi być przecież wielowarstwowa. Poprady to przecież niższe warsty.

Eda
środa, 2 października 2019, 21:55

Pewnie. Szczegolnie zabójcze są piekielnie celne działka 23mm. Niestety nikt o tym nie wie.

Josek
czwartek, 3 października 2019, 21:04

Zdziwiłbyś się.Takie działka poszatkowałyby te droniki i to za półdarmo.

Davien
czwartek, 3 października 2019, 01:10

Eda, przeciwko lecacym nisko manewrujacym sa bardzo zabójcze jak rakiety wejda w ich zasięg.

Is
środa, 2 października 2019, 21:00

Więc coś u ciebie słabiutko z wnioskami.

Przemyslaw
środa, 2 października 2019, 15:09

Amerykanie promują swój sprzęt i wysyłając baterię do zabezpieczenia, pewnie już negocjują sprzedaż kolejnych czterech. Polska ambasada wraz z przedstawicielami biznesu powinna już negocjować wysyłkę zestawu w celu demonstracji możliwości.

Olo
środa, 2 października 2019, 21:57

Porównaj sobie kapitału firm amerykańskich i ich moce produkcyjne oraz polskich może Cię oświeci. Firmy amerykańskie sprzedają uzbrojenie za miliardy . Z tej sprzedaży mają kasę na kolejne projekty modernizację i zapewnienie szybkiego serwisu w dowolnym miejscu. Polskie firmy nic nie sprzedają i są jak pijawki uczepione budżetu MON. Z czym do ludzi.

Davien
środa, 2 października 2019, 20:54

A po co jak AQS ma Crotale, Skuguarda i inne system krótkiego zasięgu. I tak nie kupia POPRADA jak moga Avengera lub nawet NASAMS albo Skyshelda.

czytelnik
środa, 2 października 2019, 15:04

Czy ktoś z PGZ wpadł na pomysł sprzedaży tych systemów do AS? Wątpię :) przecież na papierze jest zysk...

Jacek90144
środa, 2 października 2019, 19:36

Wyprodukować dobry sprzęt a go sprzedać to są dwie różne rzeczy. Arabia Saudyjska nie wzięłaby polskiego op nawet gdybyśmy dawali go za darmo. O takich rzeczach decydują amerykanie. Pisząc krótko wszystko sprowadza się do tego, że my (czyli nie amerykanie) mamy kupować tylko amerykański sprzęt. Sprzęt kupują politycy nie wojskowi.

Michał
środa, 2 października 2019, 14:54

,,Niksa cena rakiet manewrujących". Dlaczego my ich nie mamy własnych ?

Certo
poniedziałek, 7 października 2019, 10:39

Bo Polska od 21 lat jest członkiem MTCR, tj. zobowiązała się, że tego nie będzie robić.

kim1
sobota, 12 października 2019, 21:56

Kto nas do tego MTCR zmusił? I za jaką cenę?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama