Polskie śmigłowce bez broni przeciwpancernej. "Konieczne wypełnienie luki"

29 września 2016, 18:40
Śmigłowce Mi-24 w Wojsku Polskim od wielu lat dysponują wyłącznie uzbrojeniem niekierowanym - fot. 49blot
Black Hawk z Mielca z pociskami Hellifre podczas MSPO 2016. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.
Głuszec z pociskami Spike prezentowany podczas MSPO 2016. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.
Polskie Mi-24 nie dysponują już kierowanymi pociskami przeciwpancernymi. Fot. por. nawig. Ryszard Sikora

Polskie śmigłowce bojowe, co nie jest tajemnicą, nie posiadają dziś realnej zdolności do zwalczania czołgów i innych ciężej opancerzonych pojazdów przeciwnika. Mi-24, jedyne w Wojsku Polskim śmigłowce szturmowe, od wielu lat są pozbawione pocisków kierowanych ze względu na brak tych rakiet, pochodzących z Rosji. Same maszyny są zaś przestarzałe i na granicy wyczerpania resursów. Przedstawiona na MSPO redefinicja Planu Modernizacji Technicznej również nie poprawia tej sytuacji, odsuwając w czasie zakup śmigłowców uderzeniowych „Kruk” co najmniej do 2019 roku. Wobec zagrożeń wynikających z rosyjskiej aktywności militarnej potrzebne jest wypełnienie tej luki.

Śmigłowce, przede wszystkim wielozadaniowe, to od kilku lat jeden z ważnych tematów dyskusji na temat modernizacji Wojska Polskiego. W cieniu przetargu na wspólną platformę i wskazania przez poprzednie kierownictwo MON maszyn H225M Caracal pozostała kwestia śmigłowców zdolnych do prowadzenia rozpoznania oraz zwalczania sił przeciwnika, przede wszystkim za pomocą uzbrojenia kierowanego. Śmigłowce uderzeniowe oraz inne maszyny posiadające możliwość przenoszenia pocisków kierowanych pełnią bardzo istotną rolę na współczesnym polu walki.

Szybkość i mobilność pozwala na ich elastyczne zastosowanie. Pociski kierowane, zwłaszcza zdolne do rażenia celu zza osłony lub w trybie „wystrzel i zapomnij”, umożliwiają nie tylko wsparcie własnych sił, ale też rozpoznanie i precyzyjne rażenie istotnych celów z precyzją trudnodostępną np. dla artylerii. Wobec tej ostatniej, śmigłowce mogą też pełnić rolę rozpoznania i kierowania ogniem, wraz ze środkami bezzałogowymi.

Tego typu zdolności powinny być szczególnie brane pod uwagę w siłach zbrojnych kraju który, tak jak Polska, może czekać konfrontacja z wojskami dysponującymi dużymi siłami pancernymi oraz wysokim nasyceniem środkami przeciwlotniczymi. W takiej sytuacji wsparcie sił lądowych przez samoloty może być bardzo utrudnione, jeśli nie niemożliwe. Jedynym środkiem oddziaływania w tym zakresie mogą być śmigłowce, operujące poniżej horyzontu działania wielu ze środków obrony powietrznej, korzystając z osłony przeszkód terenowych i możliwości lotu na niskim pułapie.

Śmigłowce szturmowe Mi-24 – kurczące się możliwości

Obecnie zdolności działania polskiego lotnictwa Wojsk Lądowych w zakresie śmigłowców uzbrojonych są od wielu lat tematem niedostatecznie nagłośnionym. Można wręcz powiedzieć, że przemilczanym. Sytuacja zaś jest krytyczna.

Po pierwsze, jedyne śmigłowce mogące przenosić uzbrojenie kierowane, dokładnie zaś rosyjskie pociski przeciwpancerne, to maszyny szturmowe Mi-24 i lekkie wielozadaniowe Mi-2. Są to jednak zdolności czysto teoretycznie, gdyż ostatnie rakiety odpalono z nich wiele lat temu. Śmigłowce Mi-24, które brały udział w działach kontyngentu w Iraku i Afganistanie w ogóle nie miały na wyposażeniu pocisków kierowanych, dysponując jedynie uzbrojeniem strzeleckim i niekierowanymi, bardzo niecelnymi rakietami 57 mm.

Black Hawk
Black Hawk z Mielca z pociskami Hellifre podczas MSPO 2016. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Drugi problem jest znacznie poważniejszy, gdyż dotyczy wyczerpywania się resursów wspomnianych powyżej maszyn. Wszystkie eksploatowane obecnie śmigłowce Mi-2 i zdecydowana większość Mi-24 miały być wycofane z eksploatacji do roku 2022. Większość z nich powinno być jednak uziemionych w ciągu najbliższych 4 lat, a proces lawinowego wycofywanie zacznie się za około dwa lata. Wynika to z ich wieku, zużycia i przede wszystkim kurczących się zapasów części zamiennych. Dla wielu kluczowych elementów nie ma alternatywy poza zakupem w Rosji.

Z tej przyczyny zbyt późno jest już raczej na próby „rewitalizacji” i modernizacji polskich Mi-24, na przykład poprzez dodanie nowoczesnej awioniki i pocisków kierowanych. Tego typu zabiegi, wraz z modernizacją układu napędowego, przeprowadzono np. na Ukrainie w ramach programu Mi-24PU-1, wprowadzając na uzbrojenie krajowe pociski kierowane typu Barier-W i Stugna-P. Bardziej ambitny program realizowany przez firmę DANEL z RPA na potrzeby sił zbrojnych Algierii i Azerbejdżanu, noszący nazwę Mi-24 Super Hind, obejmował zastosowanie uzbrojenia i awioniki ze śmigłowca Denel Rooivalk, łącznie z rakietami Ingwe i Mokopa oraz działkiem 20 mm. Jednak dla Polski droga ta jest już raczej zamknięta.

Co jeśli nie zdążymy z „Krukiem”?

Rozwiązaniem problemu odchodzących na emeryturę Mi-24 jest program śmigłowca uderzeniowego „Kruk”, którego realizacja w ramach PMT miała zapewnić dostawy nowych maszyn od 2020 roku, a więc de facto „w ostatniej chwili”. Plan ten został jeszcze przyspieszony w 2014 roku w wyniku doświadczeń z konfliktu ukraińsko-rosyjskiego w Donbasie i zakładał rozpoczęcie o 3-4 lata wcześniej. Decyzja o wyborze maszyn uderzeniowych powinna była zapaść w bieżącym roku, wraz z określeniem ich liczby. Obecnie jednak pojawiają się wiarygodne informacje o przesunięciu tej decyzji na rok 2019, co de facto oznacza realizację pierwszych dostaw śmigłowców „Kruk” w chwili, gdy będziemy wycofywać ze służby ostatnie Mi-24.

Oznacza to dalsze upośledzenie możliwości wsparcia powietrznego wojsk lądowych. Wszystko to, w sytuacji podwyższonego zagrożenia na wschodniej flance, ze strony przeciwnika dysponującego znacznymi siłami pancernymi. Realne potrzeby są znacznie większe od obecnej liczebności śmigłowców szturmowych.

Obecnie na trzy dywizje istniejące w Wojsku Polskim mamy jedną brygadę lotniczą (wyposażoną, przynajmniej teoretycznie, w 28 śmigłowców szturmowych Mi-24). Nie wchodząc tu w rozlegle analizy, należy powiedzieć, że aby zapewnić trzem istniejącym dywizjom realne wsparcie śmigłowców uderzeniowych, należałoby do każdej z nich przypisać odrębną brygadę lotniczą. W jej skład powinny wchodzić co najmniej trzy klucze śmigłowców uderzeniowych „Kruk”, oraz co najmniej jeden klucz śmigłowców wsparcia pola walki, posiadających możliwość przenoszenia uzbrojenia kierowanego. To pokazuje skalę wieloletnich zaniedbań procesu modernizacji Sił Zbrojnych i potrzeb z tego wynikających - bardzo trudnych do sfinansowania przy obecnym poziomie wydatków obronnych 2 proc. PKB.

Istotne decyzje. Czym i jak walczyć?

Równie istotny i pilny jak decyzja dotycząca pozyskania śmigłowców uderzeniowych i wsparcia bojowego jest dla Polski wybór odpowiedniego systemu uzbrojenia. Obecnie nie posiadamy na wyposażeniu sił zbrojnych przeciwpancernych lub wielozadaniowych pocisków kierowanych o zasięgu kwalifikujących je do użycia na śmigłowcach. Rakiety Spike-LR, produkowane przez Mesko, mają zbyt mały zasięg, aby móc być skutecznie wykorzystywane przez śmigłowce uderzeniowe.

Konieczne jest pozyskanie pocisków przeciwpancernych o zasięgu co najmniej 6-8 km, aby umożliwić działanie spoza zasięgu części systemów OPL potencjalnego przeciwnika. W grę wchodzą tutaj przede wszystkim rakiety Spike-ER i Spike-NLOS, o zasięgu odpowiednio 8 i 25 km, (zgodnie z deklaracją producenta mogą zostać spolonizowane w wypadku decyzji o ich zakupie, podobnie jak miało to miejsce ze Spike-LR), oraz amerykańskie pociski Hellifre, kierowane laserowo lub za pomocą radaru milimetrowego o zasięgu 8 km. Wybrany pocisk powinien trafić nie tylko na uzbrojenie maszyn uderzeniowych „Kruk” oraz tańszych śmigłowców wsparcia wypełniających istniejąca lukę, a także bezzałogowców, a być może również pojazdów naziemnych, takich jak BWP Borsuk. Pociski kierowane mogłyby też stanowić uzbrojenie maszyn wsparcia pola walki, np. zmodernizowanych Głuszców pokazanych na MSPO lub także zaprezentowanych na kieleckim salonie, a wcześniej na ćwiczeniach Anakonda Black Hawków z PZL Mielec.

głuszec
Głuszec z pociskami Spike prezentowany podczas MSPO 2016. Fot. R. Surdacki/Defence24.pl.

Wybór odpowiedniego pocisku jest o tyle istotny, że powinien być on znany w momencie podpisywania umów dotyczących śmigłowców uderzeniowych „Kruk”, ale też uzbrojonych bezzałogowców „Zefir”. Obie platformy powinny dysponować tymi samymi typami pocisków kierowanych, podobnie jak śmigłowce wsparcia, gdyż wszystkie trzy typy maszyn będą współdziałać. W tym kontekście należy też podjąć decyzje o kompozycji struktury organizacyjnej jednostek uzbrojonych śmigłowców mających wspierać działania sił lądowych. Specjaliści są jednak zgodni docelowa liczba powinna być znacznie wyższa, niż 32 maszyny przewidziane do pozyskania w programie Kruk.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że całkowity brak zdolności rażenia pojazdów opancerzonych bronią kierowaną mocno negatywnie oddziałuje na zdolności Sił Zbrojnych, stąd też powinno się podjąć jak najszybsze działania, zmierzające do stopniowego wyeliminowania tej "luki".

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 92
Reklama
pb
piątek, 30 września 2016, 11:37

Najlepiej wycofać się z Caracala lub kupić tyle ile nas armia francuska (5 szt.) a potem kupić 40 Black Hawk i uzbroić w Spike i dodać głowice opto.

Qba
piątek, 30 września 2016, 13:59

Co ty bredzisz, niby w czym 40 BH miałoby być lepszych od 50 Caracali ?

franca
piątek, 30 września 2016, 12:58

Mam lepszy pomysł. Dogadać się z tym który podarował prawie 20 Caracali Francji.

Kóma
czwartek, 29 września 2016, 20:05

A Litwa bez dialogów technicznych, bez zbędnego szumu i patosu, a to kupiła polskie Gromy, a to transportery Boxer, a to zestawy plot. NASAMS, a to dostała od RFN samobieżne haubice PZH2000 i tak się dozbraja . Tymczasem w Polsce ważniejsze są mundury galowe dla nieistniejącej jeszcze OT lub karabinki reprezentacyjne MSBS niż rzeczywiste potrzeby SZ RP !!!

sorbi
piątek, 30 września 2016, 01:17

A na co komu dialog i do czego, skoro ktoś kupuje tak śladowe ilości sprzętu jak Litwa? NIkomu się nawet za bardzo nie opłaca zasiadać do jakiegokolwiek stołu i biadolić o offsecie przy zakupie takich "okruchów"

hvr
czwartek, 29 września 2016, 20:50

Litwa kupuje u Niemców, bo najprawdopodobniej w ramach wzmacniania wschodu NATO to na Litwie będą stacjonować Niemieckie wojska, za darmo nic nie ma, dlatego kasa leci do Niemiec.

szwej
piątek, 30 września 2016, 19:21

IMHO więcej Homarów i więcej amunicji do nich(i APR dla Kraba /Kryla) na szczeblu ,,operacyjnym" Warmate plus Spike NLOS na lądowych nośnikach na szczeblu ,,taktycznym" Śmigłowiec szturmowy ( a także drony klasy MALe jak Mq-1/Mq-9 lepsze mniejsze ale liczne i tanie klasy ,,taktycznej") jest dobry w konflikcie asymetrycznym ale u nas się nie sprawdzi lepeij przeznaczyć pieniądze na powyższe gdyby jeszcze do tego skomasować 4 MLD zł przeznaczone na WOT mielibyśmy bardzo poważne ,,uderzenie modernizacyjne"

kim1
piątek, 30 września 2016, 10:59

Kolejny artykuł po, którym ręce opadają co się wyprawia w Polskiej Armii. Jak można było dopuścić do sytuacji, że przez tyle lat nie zakupiono nowoczesnych śmigłowców szturmowych. Gdzie planowanie, w normalnej armii starzejący się sprzęt systematycznie jest zastępowany się nowym. U nas, broń pancerna T-72 nie ma czym zastąpić, BWP nie ma czym zastąpić, SU-22 to samo. Jakieś fatum na naszej armii ciąży?

knc
piątek, 30 września 2016, 14:19

kasa poszła na 500+ a i tak mało. Na program KRUK nie ma pieniędzy i nie będzie w najbliższej przyszłości. Bo właśnie te pieniądze poszły między innymi na 500+.

Marek1
piątek, 30 września 2016, 13:07

NIE żadne fatum, tylko "odwieczna" koalicja rządowych matołów, nieuków i zdrajców. Najgorsze, że całkowicie i bezterminowo - bezkarnych.

Plush
wtorek, 4 października 2016, 18:54

Śmigła wszelkiej maści to bardzo ważny element każdej nowoczesnej armii a przykład Ukrainy jest mylący i nic w tej materii nie zmienia a dlaczego to można sobie wiele materiałów na ten temat wyszukać. Potrzebujemy KRUKA ale to nie priorytet. BRAK OPL i BWP zakrawa o Skandal

w3-pl
niedziela, 2 października 2016, 17:28

no to szybko z tym do ciężkiej cholery i po braku fotki caraczana (co oni podłożyli w Kielcach jako "uzbrojenie"?) mam nadzieję że szoguński pomysł 50 takich upada!!?? brać z 8 jak specjalsy France a reszta kasy na Tymczasowe Bojowe prawdziwego wsparcia. jak taki jeden co całkiem dobrze się sprawuje od czasu ścinania palm w dżungli po pamiętną datę 1go sierpnia. Tego roku przeciw milicjantom w Libii np

franca
wtorek, 4 października 2016, 23:27

Jeżeli Irak był taki słabiutki, to czemu 23 marca było fiasko? A HIMARS i inne polecane przez kolegę wyposażenie, w starciu z jakim przeciwnikiem udowodniły swoją "wyższość" nad heli? Tak pytam, bo moze jakaś wojna symetryczna, pelnoskalowa, o dużej intensywności umknęła mojej uwadze. W moim wieku wszystko jest możliwe.

Afgan
piątek, 30 września 2016, 10:38

Szacunek dla Defence24, że poruszono ten problem i otwarcie postawiono sprawę. Pisałem o tym problemie wielokrotnie i sygnalizowałem potrzebę doraźnego dozbrojenia Mi-24 w PPK. Nie ma co się czarować i należy również powiedzieć wprost, że pierwsze "Kruki" osiągną gotowość bojową około roku 2030, chyba że kasę na nie dostaniemy od kosmitów, albo z innego nietypowego źródła. Proponowane wprowadzenie uzbrojonych w PPK Głuszców czy też Caracali to tylko element uzupełniający. Śmigłowiec transportowy może zwalczać czołgi ale przy okazji i to zawsze będzie jego zadanie doraźne. Nie te osiągi, nie ta manewrowość, nie ten poziom ochrony i zabezpieczeń. Nasuwa mi się takie porównanie, że bierzemy autobus PKS i go przerabiamy na transporter opancerzony, montując jakieś blachy o zwiększonej wytrzymałości, a w dachu wycinamy luk i wstawiamy tam stanowisko wkm 12,7mm. Działać to jakoś będzie i w pewnym sensie spełni swoje zadanie, strzelać będzie, jeździć będzie, ale Rosomak z tego nie będzie nigdy i osobiście do walki bym czymś takim nie pojechał. Tak samo jest w sprawie śmigłowca bojowego i śmigłowca wielozadaniowego / transportowego. Skoro już spisujecie na straty program modernizacji Mi-24 (uważam, że przedwcześnie), proponuję inne rozwiązanie.................... Można by pozyskać z zapasów US Army (USMC) kilkadziesiąt śmigłowców AH-1S/AH-1W Super Cobra i je dzierżawić, pod warunkiem zobowiązania się do zamówienia po roku 2020 maszyn AH-1Z. Następnie w trakcie wdrażania nowo wyprodukowanych AH-1Z oddawać Amerykanom AH-1W na zasadzie sztuka za sztukę. Podobne rozwiązanie widzę z Patriotem, czyli wprowadzenie tymczasowo starszych baterii "od zaraz", a następnie wprowadzać nowo wyprodukowane i oddawać stare. Z racji, że Amerykanie mają sporą rezerwę sprzętową, raczej poszliby na taki układ, wiedząc że i tak zarobią na sprzedaży nam nowego uzbrojenia. Warunkiem byłoby tylko zobowiązanie się, że kupimy właśnie AH-1Z. Tak się jednak składa, że poza AH-1Z nie widzę innego kandydata na naszego "Kruka", AH-64E to zbyt droga impreza, a Tiger i T-129 to bardziej latające zabawki niż śmigłowce bojowe i nadają się co najwyżej do walki z ISIS lub kurdyjska partyzantką, ale nie z przeciwnikiem takim jak armia rosyjska.

monty dwu znaczkowy na berecie
piątek, 30 września 2016, 14:20

@Afgan Wyjaśnij, dlaczego uważasz, ze Polacy muszą/będą walczyć z Armią Rosyjską ???? Jak na razie to zagraża nam Ukraina - w obecnej konfiguracji politycznej i roli postludobójców, czy 1 000 000 potencjalnych "zielonych ludzików" jakich sobie dobrowolnie sprowadziliśmy. O ile pamiętam to NIK w swoim raporcie wskazał, ze napływ ten jest kompletnie niekontrolowany.

Qba
piątek, 30 września 2016, 14:01

Oni nie mają już zapasów AH-1S/W

fx
czwartek, 29 września 2016, 19:04

Przecież weszliśmy w SPIKE i tą drogą powinniśmy podążać. Izrael zawsze będzie czołowym producentem takich zabawek a co jak nie uczenie się od najlepszych pomoże naszemu przemysłowi zbrojeniowemu skrócić zapóźnienia.

Moshe Schwantz
czwartek, 29 września 2016, 21:05

...co do logistyki to się zgadzam - mamy Spike-i, to walmy dalej w ER i NLOS, tylko proszę bez taniej propagandy, że mamy uczyć się od najlepszych, - izmy schowajmy głęboko.

GI
piątek, 30 września 2016, 10:26

Odłożenie w czasie rozstrzygnięcia w programie KRUK wpisuje się w strategię ostatnich lat. Powoływanie się na brak środków finansowych jest niestety nagminne. Mało który z dysydentów zwraca uwagę na fakt, iż takie postępowanie faktycznie likwiduje śmigłowce uderzeniowe w lotnictwie wojsk lądowych. Za parę lat, gdy zostaną wycofane z eksploatacji Mi-24 oraz uzbrojone wersje Mi-2 lotnicy utracą możliwości szkolenia bo nie będzie sprzętu. Wyszkolenie nowych pilotów zajmie porównywalny czas jaki potrzeba na wdrożenie do operacyjnego zastosowania pozyskanych nowych śmigłowców. Widać, powtarza się historia z unicestwieniem sił podwodnych w MW. Kobbeny niedługo zostaną zezłomowane, jedyna Warszawianka przechodzi remont i naprawy trwające już dwa lata. To podwodniakom pozostanie już tylko trenażer OP.

wolfgang
piątek, 30 września 2016, 11:25

Jako były pilot śmigłowcowy spieszę z wyjaśnieniami - zgodnie z symulacjami przeprowadzonymi w 2014 roku do 2020 utracimy pilotów, którzy posiadają (posiadali) umiejętności z zakresu taktyki i użycia PPK ze śmigłowców. Stąd m.in. pomysł, żeby rozpocząć eksploatację Kruków najpóźniej w 2019 roku. Wprowadzenie Kruków do 2019 roku było również skorelowane ze szkoleniem nowych pilotów i uwzględnione w realizowanym już planie szkolenia. Po 2020 roku wszystko będziemy zaczynali od zera. Co to oznacza? Poza przedłużającym się okresem bez efektywnych śmigłowców uderzeniowych (bo za takie nasze Mi 24 mogą być uważane co najwyżej w grach komputerowych) nie będziemy mieli personelu lotniczego zdolnego do operowania śmigłowcami uderzeniowymi. Powstanie nie tylko problem przeszkolenia na nowy typ, powstanie o wiele większy problem wyszkolenia nowego personelu. Co ważne, w Polsce nie będzie komu tego zrobić (bo nikt już doświadczenia nie będzie miał...), więc pozostanie szkolenie za granicą, analogicznie jak przy F 16. To oczywiście powiększy koszt nabycia i dlatego MON zeszło do 24 śmigieł, a coraz głośniej w kuluarach mówi się o 16 śmigłowcach i bliżej niesprecyzowanej ilości niewyspecyfikowanych bojowych BSL wyposażonych w ppk... To oczywiście mydlenie oczu, bo zastosowanie nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych jest o wiele szersze niż zwalczanie czołgów. Nie będziemy mieli śmigłowców uderzeniowych, ale będziemy mieli ładne mundury dla OT.

Gość
poniedziałek, 3 października 2016, 16:21

Po co nam śmigłowce do zwalczania broni pancernej ,bez broni przeciwpancernej.

Plush
piątek, 30 września 2016, 18:02

To nic że przestarzały i stary ale on w ogóle jest nieuzbrojony! A wy na Głuszca narzekacie! A tak. Tego sprzedali.

Gall Anonim
piątek, 30 września 2016, 09:36

Całe to biadolenie nie miało by miejsca gdyby kilka lat temu (jak to było w planach) zrealizowano pomysł żeby wyposażyć nasze Mi-24 w ukraińskie ppk Barrier-W.

Leśny Dziad
sobota, 1 października 2016, 16:22

Czyżby Macierewicz zmienił strategię obrony kraju? Dlaczego sprzedajemy F16? Może faktycznie F16 nam zbyteczne?Rosjanie w 10 min.rozniosą lotniska i bezbronne samoloty. Chyba jednak bardziej nam potrzebne mobilne systemy antyrakietowe i partyzantka w ostateczności.

say69mat
niedziela, 2 października 2016, 11:27

Przepraszam ... skąd czerpiesz informację, że ktokolwiek o elementarnej sprawności intelektualnej. Chce sprzedać komukolwiek nasze najlepsze samoloty, stanowiące filar obrony przeciwlotniczej naszego kraju???

kapralek
sobota, 1 października 2016, 19:48

Ta, partyzantka przeciw batalionowym grupom pancernym, niektórym myślenie wyłączyło się w 1945 roku...

BUBA
piątek, 30 września 2016, 02:02

Po prostu Mi-24 jak i Su-22 trzeba używać do innych celów, nie jako maszyny pierwszej linii, a jako maszyny drugiego rzutu lub tyłowe - zwalczanie desantu, kutrów rakietowych lub patrolowych, patrolowanie wód przybrzeżnych itp. mniej ważne zadania. Lotnictwo zaplecza frontu. Amerykanie maja tego typu rozwiązania, Rosjanie mają tego typu rozwiązania, Anglicy mieli, Francuzi, Turcy i wiele innych bardziej rozwiniętych krajów od Polski. Czemu w Polsce nie stosować takich wzorców jak np. Lotnictwo Gwardii Narodowej by rozbudować szybko i tanio lotnictwo?

mixol
sobota, 1 października 2016, 01:47

dygresja - dziś za sprawą rumuńskiego portalu ( przelinkowanego chyba na interię) pokazała się wzmianka że Także Polska chce sprzedać kilkanaście F16 do Rumuni czy to może oznaczać że Antoni chce kupić F35 ? - możecie to sprawdzić ?? czy to może jednak kaczka ?

Faszysta
sobota, 1 października 2016, 14:39

To oznacza ze zrezygnowano z wyszkolenia dostatecznej ilosci pilotow dla posiadanych F-16.

dato
sobota, 1 października 2016, 12:54

chca kupic f35

45
sobota, 1 października 2016, 01:36

Moim zdaniem Ruscy nic nie planowali,tylko stworzyli system opl powiązany z działaniami sił lądowych. Heli nie są lotnictwem tylko siłami lądowymi. Za PRL-u myśmy nie byli pomniejszonym ZSRR tylko stosowalismy ruską taktykę. Sprzęt tez nie był ten sam.Pod potrzeby UW opracowano eksportowe wersje sowieckiego sprzętu.I nasze T-72 tak się miały do ruskich jak irackie Abramsy do amerykanskich Abramsow. W żadnych planach niebylo wymiany sprzętu pomiędzy sowieckimi a UW oddziałami. Natomiast była zaplanowana wymiana pomiędzy pozostałymi krajami. UW był układem współdziałania z ZSRR a nie tworzeniem jednolitego bloku. Upraszczajac pod względem wojskowym UW był blokiem państw członków za wyjątkiem ZSRR. ZSRR politycznie był członem tego bloku ale jego armia nie była częścia struktury. Dlatego nie mogło być wymiany sprzętu pomiędzy UW a Armią Sowiecką. Na żadnym etapie planowania tego nie było. A że pisze się inaczej,to inna sprawa. Zresztą w NATO jest jeszcze gorzej bo tam unifikacji nie ma żadnej.I każdy robi co chce.

piknik lotniczy w Monaco
niedziela, 2 października 2016, 14:45

mon Dieu no przecie wyłożyli przed heli Busem te 7 rakiet niekierowanych + ckm w zasobniku paryskiej mody w Kielcach?? dla mnie to Bomba od czasu czerwca ub.roku. jak Bagration+Barbarossa w jednym. do misji wsparcia rozpoznawczego. a taki mh-60 testuje Hellfire N na cel wskazany z BezZałogowca, zasięg ognia z dwa razy jak "Zapchajdziury" AH-1 masakrujące fotę przybrzeżną 4-czy 5tej armii globu w 1991.( w akcji. od 1go sierpnia-br

kolo
piątek, 30 września 2016, 01:03

Niestety, ale MON pod nowym kierownictwem spowalnia zakupy nowego sprzętu dla wojska.

Obywatel
sobota, 1 października 2016, 00:34

Podobno chcemy sprzedać F16 Rumunii.Ktoś, coś wie dlaczego?

Ted
sobota, 1 października 2016, 13:48

Kolejny etap rozbrojenia armii.

Flash Gordon
piątek, 30 września 2016, 23:21

Ciagle brak kasy? Polske ze swoja gospodarka stac na 30 a nawet wiecej smiglowcow bojowych. Jedyny problem to podjecie decyzji, do tego trzeba miec jaja, niestety obecnemu kierownictwu MON tego brakuje. Pan Antoni krzyczal przez lata, piał jak kogut o armi i jej modernizacji, minelo juz 11 miesiecy a sam nic nie zrobil. Gdyby wybory wygrala PO, dzis mielibysmy juz pierwsze dostawy smiglowcow wielozadaniowych (Caracali), podpisanie kontraktu na program "Wisła", moze i nawet wiedzielibysmy kto zbuduje nam okrety podwodne i dostarczy nam smiglowce bojowe. A tak dupa i tyle!

ddf
sobota, 1 października 2016, 13:49

Weź idź z tymi karakalami. One do niczego nie potrzebne. Kasę na OPL i granatniki.

ddf
sobota, 1 października 2016, 13:51

Mi-24 nie ma nic dlatego wszystko trzeba upić od wujka sama za grube miliardy.

Polanski
czwartek, 29 września 2016, 23:02

Mówcie co chcecie, ale parę lat temu, jak ta brygada czy jak tam się nazywa ten dywizjon śmigłowców uderzeniowych amerykańskich w Niemczech, leciała na ćwiczenia w Polsce na poligonie Drawskim to ten przelot robił wrażenie. Ponad 100 sztuk od Apache po te Warrior czy jak im tam. Śmigłowce od horyzontu po horyzont. Potem następna fala. Jest to jednak siła. Oczywiście skutecznie i właściwie użyta.

racjus
czwartek, 29 września 2016, 22:47

Niestety wobec braku środków, decyzja o przesunięcia Kruka jest słuszna. Ze wszystkich kosztowniejszych projektów akurat Kruka i Zefira można sobie odpuścić. Ważne żeby starczyło na OPL, artylerie, BSL (Orlik, Gryf) i BWP.

hani
piątek, 30 września 2016, 11:13

Te wszystkie programy szlag trafi z automatu, jeśli nie będzie czym powstrzymać agresora na naszym terytorium. Własnymi siłami lądowymi bez wsparcia śmigłowców tego nie zrobimy. Dlatego właśnie Kruk powinien mieć pierwszeństwo. Ciekawe co nam dadzą nowe śmigłowce transportowe gdy wrogie czołgi i oddziały zmechanizowane bezkarnie będą zajmować nasze terytorium...

45
czwartek, 29 września 2016, 22:39

Ja piszę o 30 latach i heli a nie o jego uzbrojeniu Z posiadanej przezemnie wiedzy/teorii oczywiście/żaden heli nie ma szans Ja napiszę dlaczego trzeba już i dlaczego Apacz. Już bo trzeba szkolić ludzi a to trwa.Jak będziemy czekali stracimy ludzi plus zmuszeni będziemy remontować Mi.A to jest bez sensu bo to są bardzo stare po enerdowskie maszyny. Dlaczego Apacz bo to podst sprzęt USA. AUSA jako jedyny kraj na świecie ma potencjał produkcyjny.W razie potrzeby szybko zorganizują nowy Lend-Lease. Ale jedno dadzą nam broń a nie ludzi. Ludzi musimy sami mieć po to Apacze. UE nic nam nie da ani sprzeda bo sami będa potrzebowali każda ilość bo straty będą duże.Ja nic nie wymyślilem ja patrzę jak było.Jak trzeba będzieUSA będzie tłukla Apacza jak samochody.Barierą będa ludzie. Więc już trzeba ich szkolić.Jak kupimy inny to ameryka zaoferuje nam heli a my powiemy że mamy ludzi ale na tigra. I klapa-jeszcze raz po co przetarg? Sprzęt wojskowy dla nas to taki który jest dostępny.To ma tylko USA Heli jest dobry,dlatego ruscy idą w heli. Bo heli to fruwający tank. Rząd i opozycja powinna zbudować porozumienie takie jak z F-16.Kupić Apacza i szkolić ludzi.Bo największą wartością wojska to ludzie Technikę można kupić pożyczyć czy dostać ale trzeba mieć wyszkolonych do niej ludzi.I Antoni powinien to zrobić bo za to bierze forsę.A tego nie robi.Wyszkolenie specjalisty to lata.A on mnoży zające po 500 zł na m-c.

marek!
piątek, 30 września 2016, 14:10

Dzieki za popieranie moich wypocin i Twoj rozsadek....! Apaczy - fakt -nie kupimy zbyt wiele, ale straty materialne, mozemy miec uzupelnione w czasie liczonym na godziny. Do tego BH, ktorych mozemy miec pod dostatkiem = stanowily by sile ktorej jeszcze w Polsce nie bylo. No i US Army.....Niemcy, Francuzi , moga miec inne obowiazki w ramach NATO....podobnie inne kraje....przerzut wiekszej grupy wojska robi sie Czajnikami..... Podkreslam ZALOGI, OBSLUGA NAZIEMNA, LOGISTYKA, WSPOLNA TAKTYKA UZYCIA... A MY? jaka droga idziemy?- oglasza sie bezmyslny przetarg, wygrywa sprzet nietypowy, zalogi przeszkolone, jak Zauwazyles na nie to co powinny, chcemy bronic sie rekami Amerykanow ? Dowozac im hamburgery, cole i sprzatajac toi toje? - za pomoca AW, ATAKOW czy C-cali? Myli sie ten, ze USA na to pojda !!!!

Qba
piątek, 30 września 2016, 14:04

Tylko czy Amerykanie sprzedadzą nam Apache kiedy nie chcieli BlackHawka

dk.
piątek, 30 września 2016, 10:05

Tyle, że przy Apaczach - przy ich bsłudze technicznej, albo budżet WP szybko zostanie bankrutem, albo maszyny systematycznie pozostawać będą niewystarczająco obsłużone technicznie - znacznie mniej niż wymagana przez Amerykanów liczba godzin techników i kosztu podzespołów, na godzinę lotu (przykład Grecji) - i będą spadać. A rozumiesz chyba, że to nie chodzi o kilka sztuk, tylko do szkoleń, a o obronę kraju także. Po prostu nie ta kasa, biedny nie może walczyc metodami bogatego. Ani też nie ma szans, by większa część ceny i kosztu obsługi takich maszyn pozostawała w polskiej gospodarce.

Tomasz
sobota, 1 października 2016, 13:15

Zastanawiam się jakby wyglądała sytuacja w godzinie W ? Przepychanki kompetencyjne, kto ma dowodzić - bo nie jest to jasno rozwiązane prawnie. Szukanie po magazynach ostatnich, zachomikowanych rakiet do helikopterów i innego sprzętu, które nawet nie wiadomo, czy będzie działać. Odkrycie ukrywanych faktów, kompletny brak zapasów paliwa, części zamiennych i uzbrojenia. Żołnierz nie ma czym walczyć, ani co jeść. Popłoch wśród 70 % składu osobowego armii, którzy stanowią administrację i którzy poligon widzieli tylko na obrazku a teraz obawiają się wysłania na front. Wytoczenie kilku defiladowych już, nie w pełni sprawnych, wiekowych i z przekroczonym resursem systemów obrony rakietowej i przeciwlotniczej. Przydzielenie do ich obsługi ochotników samobójców. Sałbo albo wcale nieuzbrojone okręty, które wyszły w morze, również z marynarzami samobójcami na pokładzie. Ucieczka F-16 za granicę, do UK, aby ten drogi sprzęt nie został od razu zniszczony. Tłumaczenie się MONu, że przecież chcieli dobrze i zwalenie winy na Inspektorat Uzbrojenia, Tłumaczenie Inspektoratu Uzbrojenia, że nie byli w stanie oszacować offsetu więc ich analizy były nie doszacowane. A tak w ogóle to prowadzą 150 dialogów technicznych od wielu lat i już mają nową "redefinicję". Zakup nowego uzbrojenia nastąpi bardzo szybko, bo już w 2030 roku.

Tomasz
sobota, 1 października 2016, 23:26

Godzina W - sytuacja międzynarodowa. Oddziały amerykańskie w ilości 1000 żołnierzy wycofują się w obliczu natarcia 150 tysięcy Rosjan. UE ogłasza rezolucję potępiającą agresje rosyjską i wyraża swoje "najgłębsze oburzenie". Z uwagi na to, że większe oddziały amerykańskie mogą przybyć z USA najwcześniej dopiero za 2 do 3 miesięcy, Polacy proszą Niemców i Francuzów o pomoc militarną. Angela Merkel odmawia i ogłasza, że ten konflikt "nie może być rozwiązany środkami militarnymi", zakazuje przemarszu oddziałów amerykańskich z baz w Niemczech drogami, bo niszczą drogi i blokuje szpicę NATO. Wraz z Prezydentem Francji udaje się na rozmowy z Putinem w Helsinkach. Inne kraje europejskie siedzą jak mysz pod miotłą. Brak nawet potępienia agresji. W międzyczasie Prezydent Francji poucza Polaków, aby siedzieli cicho i nie zaogniali sytuacji. Najlepiej jakby się od razu poddali. Wtóruje mu kilku ważnych polityków w Niemczech i frakcja Zjednoczonej Lewicy oraz Zieloni z UE. Rozlegają się głosy, aby "Polacy nie pobrzękiwali szabelką". Angela Merkel wraz z Hollande oraz Putinem wymuszają zawarcie porozumienia w wyniku czego Polska traci większość terenów znajdujących się po prawej stronie Wisły. Jednym z elementów wymuszenia "pokoju" i przeciwdziałania oporu jest wkroczenie sił porządkowych z Niemiec na zachód od Wisły, pod egidą "sił rozjemczych UE". Pozostała część Polski staje się w praktyce terenem podporządkowanym Niemcom, bez własnej państwowości, na których bez oporu umieszcza się setki tysięcy uchodźców. Historia po latach uzna, że jednak Polacy po części są sobie winni. Będąc narodem tak doświadczonym, nie wyciągnęła wniosków z przeszłości. Zamiast zbroić się, budowała biurokrację, Inspektoraty Uzbrojenia, dialogi techniczne itp To wszystko w starciu z wrogiem rozsypało się w pył. A przecież na długo przed tym były oznaki nadciągającego zagrożenia.

Plush
sobota, 1 października 2016, 18:24

Dokładnie tak plus bierność sojuszników z "NATO"

franca
czwartek, 29 września 2016, 22:34

Odlozenie programu kruk to duży błąd. Będziemy musieli odbudować zdolności od 0. A to zawsze długo trwa i dużo kosztuje. Heli przy wojnie manewrowej jest niezbędne. Kropka.

Wojciech
sobota, 1 października 2016, 12:48

Polska chce sprzedać f-16 Rumuni jeżeli to prawda to jest to działanie na szkodę bezpieczeństwa narodowego, w necie głośno o tym mam nadzieję że to tylko plotka.

Extern
sobota, 1 października 2016, 23:04

Pchi tam, niedawno wywieźliśmy do Rosji 62 kilogramy wzbogaconego uranu. I tym samym dołączyliśmy do zaszczytnej listy krajów które nie są już w posiadaniu materiału z którego można zrobić bombę A.

były_kanonier
piątek, 30 września 2016, 22:07

Obłęd. Polska od 2003 roku dysponuje ppk Spike, który ma również specjalne odmiany śmigłowcowe. Źle to świadczy o podejściu do modernizacji polskiej armii, skoro przez 13 lat nie zdołano zintegrować go z Mi-24.

Vvv
piątek, 30 września 2016, 22:52

Bo to nie ten typ ppk. Mi-24 nie ma nic aby obsługiwać nowoczesne ppk

kruw
niedziela, 2 października 2016, 11:19

Donbas pokazal porazke lonictwa szturmowego. Zwykle MANPADSY sparalizowaly wiekszosc lotnictwa Ukrainy. Transportowego takze, bo kilka Antkow spadlo. No i jeden pasazerski wziety za transportowiec. Ukraincy nie lataja, bo boja sie takze lotnictwa FR blisko granicy.

BBB
poniedziałek, 3 października 2016, 13:33

Boinga zdjęli z Buka, a nie MANPADSa. Poza tym - jeżeli chcesz operować takimi argumentami to nie ma sensu ani zmech. ani jednostki pancerne, ani artleria, ani BSL. Bo wszystkie te rodzaje broni dostały od separów łomot. To, że ktoś nie umie użyć jakiejś broni, nie znaczy, że nie jest / nie może ona być skuteczna. Dlatego brak śmigieł to luka, pozbawienie określonej zdolności bojowej. Bo OPL i jednostki lądowe wroga będą miały jeden rodzaj celów i zagrożeń z głowy. Musimy mieć śmigła choćby po to, żeby wróg musiał liczyć się z tym, że je mamy (nie wspominając o tym, że jako element systemu ppanc. są bardzo istotne w praktycznie każdej armii NATO).

Afgan
niedziela, 2 października 2016, 15:17

Gdyby Ukraina miała kilkadziesiąt AH-64 i kilkadziesiąt A-10 to nie byłoby już ani jednego "separa" w Donbasie. ........... Dziękuję !!!

Realista33
niedziela, 2 października 2016, 14:16

Donbas pokazał porażkę wojska UA a nie lotnictwa szturmowego. Donbas pokazał jak ważne jest miec szturmowce nowoczesne ! Donbas pokazuje jak moznaby zdziałać więcej uderzając np Apache !

mity i fakty
czwartek, 29 września 2016, 21:44

I ponownie mamy - biadolenie że to nam nic nie wychodzi ? Ani własna produkcja , a tym bardziej kosztowny zakup za granicą ! Można domniemać że nawet w sztabie nie potrafią z precyzować co jest potrzebne polskiej armii i w końcu czy mamy jakiegoś wroga ? Bo jeśli mamy wroga - to co należy zrobić , alba z nim zawrzeć pakt o nie agresji i przestać naskakiwać na tego że wroga ! Albo zbroić się na potęgę tak jak to czyni Ameryka - nie zważając na jej zadłużenie za granicą , i tu trzeba przypomnieć ( 19 bilionów obligacji ) w innych państwach . Lub płacić Ameryce za ochronę tak jak wspomniał kandydat na prezydenta - Tramp . I mieć z głowy zamartwianie się że tego nie mamy albo tamtego ! A nawet można powiedzieć że będą oszczędności - utrzymywać poligony , budynki , koszary oraz cały personel - cywili oraz typowych mundurowych ( od gnerałów po zwykłych żołnierzy ) . Ten model by mnie odpowiadał , Ameryka i Rosja sami by się dogadali - co z tą POLSKĄ ? A my śpimy spokojnie i bez zdenerwowania że nam coś w nocy zaświeci nad głowami . Oszczędność na pewno by była a i my mielibyśmy w koło przyjaciół . Czy taki scenariusz jest możliwy - wydaje się że tak . Lub jest jeszcze jedna opcja - ale trudna do zaakceptowania dla rządzących w warszawie , to neutralność ! I tu w tym wypadku jest jeszcze lepiej - całkowita oszczędność , bo jak nie ma wojska to i kosztów nie ma ! Czy taki scenariusz jest możliwy - powinno się wydawać że tak , czy całe społeczeństwo by je zaakceptowało - wydaje się że tak ! Co na to otoczenie w EUROPIE - jak inne kraje by zareagowały na takie a nie inne posunięcie POLSKI - to jednak wielki znak zapytania ? Na pewno ONZ - taki plan Polski by nam gwarantowała nie tykalność innego państwa . Może moja naiwność - ale jaka idea , sama w sobie - nietykalność .

Red Nose
piątek, 30 września 2016, 21:29

Potrzeb ogrom. Pieniędzy niewiele. Głuszce ze spike plus 24-32 kruków choć te nie powinny być piorytetem. Niestety. Śmigła to nadal ważny element w całości a przykład Ukrainy na Nie dla nich jest nie trafiony.

Vvv
piątek, 30 września 2016, 22:53

Głuszec nie potrafi strzelac żadnym ppk a jego udźwig nie pozwala na montaż rakiet i nowych systemow. To stare i słabe smiglo

Lolek
piątek, 30 września 2016, 13:13

"Śmigłowce Mi-24, które brały udział w działach kontyngentu w Iraku i Afganistanie w ogóle nie miały na wyposażeniu pocisków kierowanych" No tak, bo przecież największym zagrożeniem dla naszych kontyngentów były irackie i afgańskie zagony pancerne... Ehh... Zamiast kreować zapotrzebowanie na Apacze, "bojowe" biedahawki, czy, a zgrozo, "bojowe" głuszce, zastanówcie się specjaliści nad faktycznym potencjałem tego typu broni na europejskim teatrze działań, - jak wygląda relacja koszt-efekt? Jeki potencjał będzie miała ta eskadra maszyn, przy tak dużym zasyceniu bronią p.lot rosyjskich zgrupowań bojowych? Mamy ograniczone środki i ogromne braki w potencjale choćby artylerii, obrony p.lot, czy samego lotnictwa i w tym świetle, nowe śmigłowce bojowe są gdzieś na końcu kolejki priorytetów.

franca
piątek, 30 września 2016, 18:50

To według kolegi pociski kierowane używa się tylko do zwalczania "zagonow pancernych" ? Rosyjska OPL... Czyli co ? Rezygnujemy z czołgów bo mają dużo broni ppanc ? Może z piechoty, bo mają jeszcze więcej środków zwalczania siły żywej? Kolega jest zwolennikie relacji koszt-efekt? Przy koszcie 0 efekt jest 0. Artyleria, OPL, samolot, heli nie zastąpi. Powinny być priorytetem, bo większego braku niż 100% nie ma. A odbudowa możliwości od 0 jest bardzo długa i bardzo kosztowna.

poznaniak
piątek, 30 września 2016, 17:48

dokładnie tak jak mówisz odbudowę potencjału wojsk lądowych trzeba zacząć od zakupu systemu dla homara,nowego bwp z rakietami ppk oraz dokupienia samolotów f 16.Kłania się tu zwłaszcza konflikt ukraiński w którym jak się okazało śmigłowce mają prawie zerowe znaczenie a ich robotę wykonują systemy artyleryjskie naprowadzane dronami tak samo dobrze i dużo taniej.Tak samo budowę marynarki trzeba zacząć od budowy portów i lotnictwa morskiego.Jeżeli już mielibyśmy kiedyś już zakupione samoloty ,artylerie ,bwpy to można kupić śmigłowce ale moim zdaniem takie z najwyższej półki czyli Apacze lub Vipery.

podatnik
czwartek, 29 września 2016, 21:22

Hellfire to chłam, już przy testach gdy wygrało NT-D okazało się, że półaktywne naprowadzanie Hellfire nie sprawdza się w polskim klimacie z uwagi na kiepski zasięg. I podświetlanie laserem rosyjskich czołgów graniczy z samobójstwem, szczególnie, że helikopter musi być wychylony by podświetlać cel a zapewniam, że czołgowy pocisk odłamkowy z zaprogramowaną odległością detonacji (wystarczy eksplozja nawet 150m od Apache by go co najmniej poważnie uszkodzić) leci szybciej od Hellfire. Ponadto ani półaktywne naprowadzanie laserowe ani radar milimetrowy nie radzą sobie z nowymi rosyjskimi granatami dymnymi (tak, radar też nie, bo ten dym jest z nanocząsteczkami optymalizowanymi do krycia również przed radarami milimetrowymi). Gdyby takie naprowadzanie było dobre, a nie jest, to Rosjanie stosowaliby to w swoich pociskach.

Davien
sobota, 1 października 2016, 15:02

panie podatnik, Rosjanie w swoich ppk właśnie stosują albo radar albo naprowadzanie laserowe wiec po co kłamiesz:) Zasięg ostrzału pociskami programowanymi o którym piszesz wynosi do 4km więc pomarzyc o zniszczeniu smigłowca z dystansu, a co do wybuchu 150m od Apacha to bys mu farbe poobijał a nie uszkodził to nie bomba 500kg:) Podswietlac cel wcale nie musi strzelajacy śmigłowiec spokojnie moze byc inne żródło chocby piechota lub inny pojazd o wiele dalej

Marek1
piątek, 30 września 2016, 13:04

Ciekawe NA CO czekają "geniusze" z IU/MON w kwestii szybkiego zakupu licencji i rozpoczęcia produkcji Spike-ER/NLOS ?? KTO tak skutecznie od całych dekad uniemożliwia pozyskanie NIEZBĘDNYCH dla WP środków walki ?

ralph7878
niedziela, 2 października 2016, 04:36

nie kto, a raczej co. Pieniadze.

45
piątek, 30 września 2016, 20:45

Jak nie będzie heli,to przeciwnik pozostawi cała obronę plot z tyłu.Bo po co? Chcecie mu pomóc? Jeśli twierdzicie że heli to przeżytek to dlaczego Rosja brnie w to.Mało tego trzyma tego 3 typy? Straty będa czy chcemy czy nie chcemy. Ale zawsze można się poddać. Idąc tokiem myślenia wielu z was jesteśmy bezbronni .Spike to pieniądze zmarnowane,tym mało co ustrzelicie. Oglądnijcie sobie Kroniki Filmowe z okresu PRL. Tam będa reportaże z poligonow. Zobaczycie ruską taktykę użycia czołgu Nie ma broni złej,jest tylko niewłaściwie użyta.

szwej
piątek, 30 września 2016, 22:38

Pomóc ? W taki sposób że MLD które wydali na S-300/400 Pancyry/Buki/tory Igły będą bezużyteczne ? Rosjanie i USA nie będą walczyć między sobą .Bedą walczyć ze słabszymi dla tego potrzebują smiglaków. Kiedyś faktycznie to rozważali Rosja/ZSRR uznało że nie wytrzyma z USA konkurencji w powietrzu(tak jak z Niemcami w IIWŚ) więc priorytet dostało OPL jako asymetryczny środek odpowiedzi(skuteczność filozofii pokazał wojna YK 1973 w latach 80 Izrael przełamał OPL Syrii ale my nie mamy takiego wsparcia od USA - pociski NLOS to pochodna tych doświadczeń i strachu że samoloty i heli nie udziela CAS). Będą walczyć z Iranem/Koreą/,,Irakami" albo Gruzja/Ukrainą........no własnie ze słabszymi Słabszy musi szukać asymetrycznych środków walki bo nie jest w stanie wytrzymać konkurencji próba budowania pomniejszonej armii amerykańskiej do droga do samobójstwa Mamy śmigłowce szturmowe bo byliśmy pomniejszona kopią Armii Sowieckiej doklejona do niej w UW. Czy np Finowie rozpoczynaja z powodu braku szturmowych heli(maja tylko dupo-wozy NH90) i planują się poddać, rozpaczają ale z powodu zbyt wyskliej ceny rakiet do MLRS ? Do bezpośredniego wsparcia nada się artyleria a właściwie kompleksy arty z dronami/radarami pola walki/apr i całą otoczką O głębokich rajdach heli zapomnij bez obezwładnienia OPL Rosjan. Czym chcesz ja obezwładniać. Juz prędzej amuncija stand-off i pociski manewrujące z WSB jak JASSM/JSOW i inne zachodnie odpowiedniki pod warunkiem rozproszenia infrastruktury/opl na lotniskach itd śmigłowce można kupować tylko w ramach kompleksowego programu wykraczjacego po za ich zakup potrzebne są zaawansowane środki SEAD nie stać nas

Mg
piątek, 30 września 2016, 12:44

Powinni wyposażyć 8 Głuszców w Spike ER, bo słyszałem, że to nie problem. Potem zmodernizować kolejnych 8 Sokołów do wersji Głuszec i wyposażyć je tym razem w Spike NLOS. I mamy 16 porządnie uzbrojonych śmigłowców. Ewentualnie zmodernizować kolejnych 16 Sokołów do wersji "Spike NLOS". I do tego karabiny napędowe w drzwiach.

Vvv
piątek, 30 września 2016, 22:55

Nie problem bo głuszec nie potrafi nic udźwignąć, nic trafić, nie ma pancerza, nie ma integracji z zDnym ppk, integracje moze zrobić tylko właściciel czyli leonardo

Qba
piątek, 30 września 2016, 22:30

Jak na razie to Świdnik nie dostarczył jeszcze Głuszców które miały być gotowe dwa lata temu.

Afgan
niedziela, 2 października 2016, 04:39

Jak czytam komentarze niektórych "znafcuf" to odnoszę wrażenie, że ponad 70 procent forumowiczów na tym portalu wiedzę wojskową nabyło grając w takie gry jak "Battlefield", "Armored Warfare", czy "World of Tanks". Zero wiedzy fachowej. Czy co niektórzy twierdzą, że radary naprowadzające rosyjskich systemów p-lotn przenikają przez wzgórza, budynki i inne przeszkody terenowe? Może Rosja wymyśliła taki super-radar co przenika przez wszystko? Oświećcie mnie "znafcy" bo może jestem nie na czasie! Obecnie taktyka wykorzystania śmigłowców uderzeniowych (przeciwpancernych) zakłada że takie maszyny latają na wysokości 3-4 metrów nad ziemią, klucząc za przeszkodami terenowymi i wychylają się na chwilę w celu oddania strzału, po czym natychmiast zmieniają pozycję. Przeszkodami terenowymi mogą być wzgórza, zarośla, budynki. Obecne PPK naprowadzane przy pomocy światłowodu nie wymuszają nawet wychylania się zza przeszkody. Śmigłowiec taki jest wyjątkowo trudnym celem dla systemu obrony przeciwlotniczej. Ponadto pociski Spike NLOS wymyślono właśnie po to aby z odległości 25km eliminować takie systemy jak Tor, Osa, czy Tunguska. Spike NLOS jest zbyt cenny aby niszczyć nim T-72 czy T-80. Kiedy z wykorzystaniem Spike-NLOS wyeliminujemy już Tunguski towarzyszące zwykłym "tankom" to bez obaw można podejść bliżej i bezkarnie walić zwykłymi Spike-LR/ER, a w BMP nawet tanimi pociskami 70mm. Wielu nie zdaje sobie sprawy jak groźną bronią jest śmigłowiec p-panc. Jako były "zmechol" i "pancerniak" bardziej bym się bał na polu walki śmigłowców wroga niż jego czołgów i piechurów z ppk. Niektórzy czołgiści nazywają śmigłowce "cichą śmiercią" bo tak na prawdę nawet nie wiesz od czego giniesz, a ostatnim widokiem jest odrywająca się od kadłuba czołgu i lecąca w górę wieża. Podczas wojny z Irakiem w 1991 śmigłowce koalicji zniszczyły ponad tysiąc czołgów i wozów bojowych armii irackiej kosztem utraty 1 (słownie-jednego!) śmigłowca (Super Cobra z USMC zestrzelona z przenośnej Strzały albo Igły) w wyniku przeciwdziałania obrony p-lotn. Utracono co prawda też kilka AH-64, ale spowodowane to było wypadkami niezależnymi od wroga, czyli burze piaskowe, błędy pilotów, itp. Dodać należy że jednostkom pancernym i zmechanizowanym towarzyszyły systemy przeciwlotnicze takie jak 2K12 Kub, ZSU-23-4 Szyłka, Osa, Roland, Strzała-10/10M (SA-9 "Gaskin" ewentualnie SA-13 "Gopher") i setki szwejów z Igłami i Strzałami, czyli przesycenie środkami OPL w armii Husajna też było całkiem spore. Zatem odpowiednie wykorzystanie śmigłowców bojowych może przynieść olbrzymie straty wrogim wojskom pancernym. W ostatnich konfliktach jak na przykład druga wojna iracka, czy Donbas doszło do większej liczby strąceń AH-64 czy Mi-24, ale wiązało się to z działaniem nad terytorium gdzie działały nieregularne siły przeciwnika nad terenami zabudowanymi i śmigłowce wystawiały się na ogień MANPADS, RPG, czy działek małokalibrowych jak na przykład ZU-23-2 na tzw "technicalach", a przeciwnik atakował z zasadzek i ukrycia. Jednak w przypadku klasycznego konfliktu (nie asymetrycznego), a w warunkach naszych raczej będzie to konflikt klasyczny śmigłowiec bojowy ma ZAWSZE przewagę nad czołgiem. Jeśli śmigłowiec taki przenosi 8 PPK wart jest tyle co 8 czołgów, jeżeli przenosi 16 PPK wart jest tyle co 16 czołgów. W przypadku Polski pozbywanie się takiej broni jest GŁUPOTĄ NAJWYŻSZYCH LOTÓW i luka ta powinna być uzupełniona NATYCHMIAST. Nie możemy czekać 15 lat na Kruka i musimy doraźnie wprowadzić coś jak najszybciej. Możemy nadal zmodernizować i zregenerować nasze Mi-24 własnymi siłami (WZL Łódź) przy wsparciu na przykład Ukrainy i Izraela, albo pozyskać od USA używane Super Cobry w wariantach AH-1T lub AH-1W na zasadach identycznych jak pozyskaliśmy C-130E. Nie możemy sobie pozwolić, aby w warunkach pancernego zagrożenia ze wschodu przez najbliższe kilkanaście lat nasza armia nie miała śmigłowców zdolnych do zwalczania czołgów. Ta luka jest równie poważna jak brak obrony przeciwrakietowej i brak nowoczesnej artylerii i należy NATYCHMIAST coś z tym zrobić. Doraźne dostosowywanie maszyn takich jak Caracal czy Głuszec do roli p-panc może i ma sens, ale to nie jest to, bo śmigłowce te są zbyt ociężałe i za mało manewrowe aby skutecznie działać meandrując w terenie i atakując z zaskoczenia. Równie dobrze możemy stworzyć niszczyciela czołgów w postaci Stara-266 z wyrzutnią Spike na pace. To coś jak próba zrobienia z autobusu......... bojowego wozu piechoty. Może to zabrzmi śmiesznie, ale przy odrobinie szczęścia autobus z zamontowaną na dachu wyrzutnią PPK ma szanse zniszczyć wrogi czołg, jednak Rosomak z ZSSW-30+Spike poradziłby sobie znacznie lepiej. Przy śmigłowcach sytuacja jest analogiczna.

lejoncy_ze_szweja
wtorek, 4 października 2016, 01:33

3-4 metry przy prędkośći 250 km/h+ w trudnym terenie? - naprawdę nie wypowiadaj się o rzeczach o których pojęcia nie masz najmniejszego. A fale radiowe przenikają przez budynki? a jak radar będzie na pułapie 5 km to co nie zobaczy śmigłowca? i do śmigłowców nie będzie strzelał ani s300 ani s400 - to nie to piętro obrony OPL. I nie zarzucaj innym wiedzy z gier bo ty nawet takowej nie posiadasz - 4 m to nad pustynią możesz lecieć a nie nad trudnym terenem. I jak ty nie widzisz celu to jak chcesz strzelać - jak zobaczysz cel to on ciebie też widzi.

Tom
niedziela, 2 października 2016, 12:53

Do Afgan- co do meritum zgadzam się z Twoją opinią, jest zasadna. Ale....... sam bardzo przytomnie zauważyłeś w jednym ze swoich wystąpień że nie mamy artylerii ( w tym najważniejszego czynnika składowego jakim jest Homar), nie mamy systemów dalekiego rozpoznania, nie mamy MW, nie mamy BWP, nie mamy obrony plot i p.rakietowej, o śmigłach transportowych, Tytanie i tym podobnych sprawach nawet nie wspominam. Poza tym mamy śladową ilość WSB bo za taką należy uznać nasze 48 sztuk F-16 oraz nie posiadamy podstawowego rodzaju środków rażenia do WSB tzn. pocisków przeciwradiolokacyjnych. Czy mam dalej wymieniać? Rzecz w tym że przez wiele lat nie robiono praktycznie nic, a dzisiaj skutkuje to zapaścią i lawiną potrzeb we wszystkich zakresach, spiętrzeniem wydatków niemożliwych do poniesienia. Potrzebujemy wszystkiego naraz i na wczoraj, właściwie trudno nawet wyznaczyć priorytety, a gdyby już pokusić się o ich wyznaczenie to przyznasz że najważniejsza jest obrona plot. Z powodów oczywistych. Dalej jest artyleria i BWP bo to jest zgroza co się teraz dzieje. BMP1 to jest pojazd muzealny. A najgorsze jest to że nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności za zniszczenie armii i doprowadzenie kraju do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Wobec powyższego obawiam się że w najbliższych latach ( wobec spiętrzenia się wydatków) nie znajdą suę środki na Kruka. Chociaż podobnie jak Ty wiem że jest to program o pierwszorzędnym znaczeniu. Co o tym wszystkim myślisz ?

Arczi
piątek, 30 września 2016, 12:20

W tekście jest mowa o 3 kluczach smig. uderzeniowych na brygadę lotniczą. Jestem laikiem, mam prośbę czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć jaka ilość smigl. wchodzi w skład klucza, abym mógł sobie unaocznić o jakiej ilości maszyn autor mówi. Z góry dziękuję!

gmo
piątek, 30 września 2016, 13:22

4 sztuki

45
czwartek, 29 września 2016, 20:52

Trzeba kupić Apacze i szkolić na nich wojsko.Nie przetarg tylko decyzja.Żaden offset bo negocjować będa tysiąc lat. Trzeba stworzyć wspólny program z opozycją i go realizować.Coś na wzór F-16. Wojny nie będzie ale tą impotencję czas kończyc.Biednego nie stać na tandetę. Nie kupować transportowych najwyżej dokupić kilka Mi-17.Trzeba zacząć,kilka sztuk ale kupić. I nie przetarg tylko decyzja. Ostatnia rzecz to zakup na kolejne 30 lat.

Qba
piątek, 30 września 2016, 14:06

F-16 to kiepski wzór bo nasze do tej pory nie osiągnęły gotowości bojowej

ekonomista
czwartek, 29 września 2016, 21:35

Przetarg to oczywista bzdura i podwyżka ceny. Co więcej, robiąc przetarg PODNOSIMY cenę i OBNIŻAMY korzyści dla gospodarki, bo związkowcy Airbusa będą mieli czas i okazję by "chronić" miejsca pracy. Dziś możemy: 1) dołączyć do zamówienia armii USA na AH-64 wyprodukowane w USA i wywalczyć serwis w Polsce, ceny powinny być takie same jak dla Wlk. Brytanii, 46 mln USD za sztukę (około 175 mln PLN) 2) dołączyć do programu Mk 3 Tiger, produkcja w Polsce wszystkich helikopterów jest możliwa 3) 4)

~jack
czwartek, 29 września 2016, 20:39

Mamy już Spika na wyposażeniu WP. Powinniśmy pozyskać inny typ rakiety dla utrudnienia obezwładnienia tego uzbrojenia. Taka oto konfiguracja : Spike LR dla piechoty i zmechanizowanych (wieża Rosomaka z nią zintegrowana), Dla heli np Brimstone 2 lub ostatecznie Hellfire. Wyżej ceniłbym Brimstone 2, gdyż uważam ją za niezłą rakietę i bardziej rozwojową w przyszłości. Problemem tylko byłoby pozyskanie licencji, ale to zależy tylko od chęci i odpowiednich negocjatorów. Wówczas moglibyśmy dołożyć taką rakietę do Rosomak i stworzyć Tandem SpikeLR- Brimstone 2. Z heli to widziałbym u nas AH-64 Apacha lub T129 Atak (jeśli dobre warunki zaoferują) i jako wsparcie Black Hawk (coś w stylu tego uzbrojonego i prezentowanego na targach), a Caracali tylko kilka tam gdzie będą niezbędne czyli pewnie z 12 maszyn.

Qba
piątek, 30 września 2016, 14:12

Ale tych niezbędnych specjalistycznych potrzebnych jest 36 sztuk. Z kolei AH-64 i T-129 mają najgorsze oferty w programie Kruk.

xawer
czwartek, 29 września 2016, 21:39

AH-64 lub T129 + Black Hawk + Caracale + Sokoły?! Wiesz ile kosztuje utrzymanie, modernizacja i użytkowanie takiego różnorodnego "stadka"(+ koszty zakupu)? Nie mówiąc o tym, że są to wszystko śmigłowce średnie(ta sama klasa wielkości, różne specjalizacje). Po co i za co?

Lord Godar
poniedziałek, 3 października 2016, 18:40

Nie chce mi się wierzyć , że modernizacja Mi-24 jest nieopłacalna czy technicznie nieracjonalna ... Z pewnością z pomocą Ukrainy czy innego państwa mającego już w tym doświadczenie nasze zakłady są w stanie to ogarnąć , bo już nad tym pracowały swego czasu. Jeśli będziemy dalej czekać i zwlekać , to za 5 lat Kruka nie będzie i Mi-24 też już nie będzie sensu ratować. W chwili obecnej jeszcze są jeszcze ku temu racjonalne przesłanki i trzeba by to szybko wprowadzić w życie. Przesiadanie się na całkowicie nowy helikopter to niestety czas , który trzeba doliczyć do samego zakupu i będzie tak , że powstanie minimum 5-8 letnia luka , której nie załatamy oraz stracimy przeszkolony personel , a przede wszystkim pilotów. Stad szybkie zmodernizowanie i przedłużenie życia przynajmniej 12-16 maszyn Mila pozwoli uniknąć takiej sytuacji jaką mamy teraz z Su-22 . Pozwoli płynniej i bez szkodliwych dziur czasowych , przejść wojsku na nowszy typ maszyn , a same te maszyny potem mogą być jeszcze przez jakiś czas wykorzystywane do działań CSAR czy wsparcia oddziałów aeromobilnych , którego też praktycznie nie mamy bo Głuszec jest tylko namiastką śmigłowca wsparcia i w śmiesznej ilości. Nie możemy sobie pozwolić nie mieć typowego śmigłowca szturmowego , bo ma on wiele zalet i dla nas może być bardzo przydatny przy odpowiednim uzbrojeniu i taktyce. Brak z kolei tego elementu w naszej armii z kolei spowoduje sytuację , że potencjalny przeciwnik nie będzie musiał brać tego zagrożenia pod uwagę i nie będzie się musiał przed użyciem tej broni zabezpieczać. A to też istotna kwestia. Co do samych maszyn na Kruka to jak na nasze warunki ja bym obstawiał Vipera , bo Apache choć dobry , to dla nas zbyt drogi i zbyt delikatny .

say69mat
piątek, 30 września 2016, 11:47

Z najnowszej wersji modyfikacji PMT wynika wyraźnie, że śmigłowce, a zwłaszcza szturmowe nie cieszą się atencją rządzących. Priorytetem jest obrona terytorialna, i program uzbrojenia i wyposażenia jednostek zdolnych do obrony piersią i pieśnią 'sioła' i 'łona' Ojczyzny. Jak więc widzimy, środki techniczne, takie jak śmigłowce służące wsparciu żołnierza na polu walki. Wyraźnie przegrywają z weekendowym żołnierzem uzbrojonym w ... karabin. Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem tego typu polityki zbrojeniowej jest liczba projektów społecznych realizowanych przez elity polityczne. Projektów konsumujących wpływy budżetowe, które mogłyby być przeznaczone na realizację programu modernizacji technicznej sił zbrojnych.

Nono
piątek, 30 września 2016, 15:17

Dotychczas nie bylo.OT .To moze wymien jakiego.to uzbrojenia.ofensywnego w duzych ilosciach nakupil MON. Wlasciwie to do glowy przychodzi mi tylko F 16,powodem do.wstydu powinno byc dla nas ,ze.wlasciwie tylko sojusznikom zawdzieczamy jako.taki potencjal. I tak.dla przykladu,OP Norwegia,Leo Niemcy,Mig29 Niemcy,Czesi,Orkany,fregatyOHP....itd. Na co poszly te niemale pieniadze z budzetu mon?Ciekawi mnie co powiedza"Trepy" jak im OT spusci lanie na jednych ,czy drugich cwiczeniach.Moze w koncu skonczy sie udawanie w koszarach,ze cos sie robi aby do 15 doczekac.W latach 30 w Niemczech SS tez bylo.wysmiewane ,do.czasu gdy pokazali na co ich.stac.

Junger
piątek, 30 września 2016, 14:36

Tylko w 2017 r. program 500+ pochłonie 22,9 mld zł, co nie zostawia złudzeń co do priorytetów.

Podbipięta
czwartek, 29 września 2016, 20:22

Nic nie jest konieczne!!!Jakie to chore!Skoro mamy /mieliśmy/ śmigłowce ppanc to zdaniem wojskowych nadal musimy je mieć!Skoro utrzymujemy 11 bat. czołgów to tyle nadal musimy tyle ich mieć,Skoro mamy 400 PTS M to tyle musimy znależć następców.Co to k.. jest? Budujemy nowoczesną armię czy dązymy do odtworzenia stanu armii z PRL.Na śmigłowce szturmowe ,,natenczs" nas nie stać!!Po co pakować w to miliardy.Tylko po to bo śą na stanie i trzeba je zastąpić? Gratuluję intelektu!Bo wszak o zwiększenie potencjału naszej armii w tym nie chodzi.

mati
piątek, 30 września 2016, 11:08

Ja uważam, że skoro rząd potrafi wyczarować 20 mld zł rocznie na 500+ (aczkolwiek osobiście wątpię, aby długo to pociągnęli) to potrafi też znaleźć taką kasę na nowe helikoptery. Nie wiem czy akurat na Apacze, bo taki kosztuje podobno niecałe 50 mln usd za szt., a Vipery to koszt chyba coś ok 35 mln usd. Ale rząd powinien je do kupić, bez zabawy w offsety, tylko wywalczyć serwis na miejscu. Na wydatki nieosobowe idzie coś ok 13 mld zł rocznie, czy jest gdzieś info na co do k.... nędzy od lat idzie ta kasa ???

Qba
czwartek, 29 września 2016, 20:20

Tą lukę zapełniają Caracale ze Spike ER.

kapralek
sobota, 1 października 2016, 18:43

Caracal jako śmigłowiec szturmowy? Ogarnij się, równie dobrze możesz land rovera uzbroić w Spike i udawać że to czołg.

Miro
czwartek, 29 września 2016, 20:17

Liczą się tylko dialogi techniczne. Reszta jest nieważna.

Tweets Defence24