Reklama
Reklama

Polskie samochody dla PSP jeszcze w tym roku?

8 stycznia 2018, 12:12
Straż Pożarna - PSP - Samochód
fot. kmpsp.gdynia.pl

Realizacja działań przez strażaków jest niemożliwa bez wyspecjalizowanego sprzętu. Oprócz tego osobistego jak umundurowanie bojowe jednym z podstawowych elementów umożliwiających strażakom codzienną służbę są samochody. Dotychczas większość z tych jakimi dysponuje straż, pochodzi od zagranicznych dostawców. Niebawem sytuacja ta ma ulec zmianie. Jak poinformował PAP gen. brygadier Leszek Suski, Państwowa Straż Pożarna prowadzi rozmowy z polskimi firmami w sprawie produkcji średnich samochodów gaśniczych.

Jak dowiedział się PAP, straż pożarna prowadzi rozmowy m.in. z Autosanem i Jelczem. Jak zapewnia szef strażaków, pierwsze wozy miałby trafi do strażaków jeszcze w tym roku.

Nawiązaliśmy kontakt z firmą Autosan, która przymierza się do przedstawienia nam projektu średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego. Rozmawiałem także dwa razy z prezesem Jelcza. Chcielibyśmy, aby dla nas produkowali samochody

gen. brygadier Leszek Suski Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej

Chodzi o produkcję średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego który, jak podkreśla Suski, kosztuje w zależności od konfiguracji wyposażenia ok. 800-900 tys. złotych. Straż chce, by polskie odpowiedniki nie były droższe niż 500 tys. złotych i były w całości produkowane w kraju.

Zdaniem komendanta Suskiego, obecnie niektóre samochody przeznaczone dla strażaków są zbyt wysokie, co utrudnia czasami prowadzenia akcji z uwagi na umieszczenie w nich sprzętu ratowniczego, kłopoty są także z parkowaniem ich w garażach.

Pieniądze na zakup nowych samochodów mają pochodzić ze środków unijnych oraz ze środków rządowego programu modernizacji służb mundurowych. 

Czytaj też: Unijne środki dla Straży Pożarnej. 200 mln zł na pojazdy i sprzęt

Straż zapowiada też, że w najbliższych latach chce kupić specjalistyczne drony (jeden używany jest już przez jedną z warszawskich jednostek ratowniczo-gaśniczych), a także nowe łodzie przeznaczone do działań podczas powodzi.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Zenek z Złotopolic
wtorek, 9 stycznia 2018, 11:02

Nawet wielcy producenci (IVECO, DAF itd.)potrafią zaopatrywać się u zewnętrznych dostawców. Jak chociażby WABCO, Cummins, ZF czy Eaton

brabit
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 16:24

MAN też jest w Polskich fabrykach produkowany (montowany). Jelcz i autosan nie ma własnej produkcji, ich pojazdy są montowane z zagranicznych podzespołów w całości. Na MAN-ach równie dobrze można nakleić STAR, jeśli przez to ktoś będzie spał lepiej.

wojtek
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 16:03

W roznych formacjach strazy pozarnej jest obecnie ok 30 tys pojazdow, w wiekszosci roznego rodzaju pojazdow ciezarowych. Zadanie opracowania i maksymalnej polonizacji kilku typow pojazdow ratowniczych nie powinno przekraczac mozliwosci polskiego przemyslu (wspolnie panstwowego i prywatnego). Pewien stopnien unifikacji pojazdow ratowniczych i tych dla wojska bylby dodatkowa zaleta. A wszystkie glosy tutaj narzekajace, ze sie nie da, nalezy zwyczajnie zignorowac.

wojtek
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 16:02

W roznych formacjach strazy pozarnej jest obecnie ok 30 tys pojazdow, w wiekszosci roznego rodzaju pojazdow ciezarowych. Zadanie opracowania i maksymalnej polonizacji kilku typow pojazdow ratowniczych nie powinno przekraczac mozliwosci polskiego przemyslu (wspolnie panstwowego i prywatnego). Pewien stopnien unifikacji pojazdow ratowniczych i tych dla wojska bylby dodatkowa zaleta. A wszystkie glosy tutaj narzekajace, ze sie nie da, nalezy zwyczajnie zignorowac.

Lewandos
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 23:32

Tym bardziej, ze polscy dostawcy wygrywali i dostarczali specjalistyczne zabudowy dla zagranicznych odbiorcow

rydwan
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:41

Wózstrażacki ma być duzy!!!

rafal
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:16

Trudno zgodzić się z tezą, że dotychczas większość samochodów jakimi dysponuje straż, pochodzi od zagranicznych dostawców. Jest dokładnie odwrotnie: znakomita większość samochodów pochodzi od polskich producentów takich jak: Wawrzaszek, Szczęśniak (ok. B-Białej), Stolarczyk, Moto-Truck (Kielce) i Bocar (ok. Częstochowy). Znam wszystkie te zakłady i właśnie tam prowadzi się produkcję rękami, w większości, polskich pracowników i gdzie każdy z nich posiada własne biuro konstrukcyjne. Żeby było zabawniej firma Wawrzaszek jest często wymieniania jako jeden z największych polskich eksporterów.

Bonawentura
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 17:16

Te firmy które wymieniłeś robią zabudowy specjalne oraz dostosowują wóz.

Ted
środa, 10 stycznia 2018, 20:15

Przecież my nie mamy polskiego samochodu ciężarowego. Jelcz jest zlepkiem części kilku zagranicznych producentów i montowany w Polsce bez sieci serwisów. Lepiej jest mieć wybór gotowych podwozi które są już na rynku i dopasować do potrzeb zakupowych wielkość podwozia układ napędu itd. Są auta różnych światowych producentów z sieciami serwisowymi w każdym większym mieście w Polsce z usługami warsztat u klienta 24 h. A nadwozia (zabudowy) robimy na światowym poziomie kilka polskich firm jest w tym mistrzami zbudują każde auto i przystosuja do potrzeb danej jednostki. Powinniśmy jako Państwo wspomóc te firmy w reklamie zagranicznej i rozwoju by mogły jeszcze wiecej eksportować gotowych produktów dla straży na cały świat.

mati
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 14:58

czekam, aż w końcu ktoś zacznie u nas produkować silniki, tzn. jedna fabryka produkująca silniki dla wojska, wszelkich służb, całej budżetówki, itd. w skali kraju by wychodzi pewnie kilkadziesiąt tys szt. rocznie. jest o co walczyć, ale miejmy świadomość, że to byłby, być może, pierwszy krok to stworzenia naszej narodowej marki samochodowej, albo do odgrzania kotleta typu syrenka. służby niemieckie, francuskie i włoskie przypuściłyby na nas frontalny atak, bo jak to Polska chce mieć swoją narodową markę. pewnie by nas oskarżyli, że to koniec demokracji.

Mech
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 20:31

Wilokrotnie naprawialem Ciężarówki i z mojego doświadczenia najlepszy jest MAN ale co ja tam się znam tylko 40 lat w zawodzie jako mistrz mechanik

prezesjarosław
czwartek, 3 maja 2018, 02:32

Kiedyś man był the best obecnie to już nie to samo tandeta jak z chińskiego marketu. mojego starego 19.422 (z przebiegiem 3,5mln. km do chwili sprzedaży- nie do remontu) nie zamieniłbym na dwa tgx-y za żadne skarby.

RRR
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 14:36

"kosztuje w zależności od konfiguracji wyposażenia ok. 800-900 tys. złotych. Straż chce, by polskie odpowiedniki nie były droższe niż 500 tys. złotych i były w całości produkowane w kraju." - czyli mają być o połowę tańsze, i jeszcze mają być produkowane w kraju? Śmieszne. Niech kosztują tyle co zagraniczne, ale niech będą równie dobre. R.

Olgierd
niedziela, 14 stycznia 2018, 23:39

Czytam, czytam i nie wiem co czytam. Wszyscy maja racje, szafują ocenami, raportami, pierduletami, gufnianymi statystykami, opiniami, wiarą, modlitwą, przekonaniami, a strażacy jeżdżą Nyskami, Starami, Jelczami i gaszą te pożary, które tu wybuchają...

kajmat
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:59

Mydlenie oczu wyborcom (?) - wszystkie zabudowy wykonywane są w Polskich firmach, pojazdy bazowe to jedynie część ceny (przy czym np. MAN ma fabrykę w Polce), a Jelcz i tak znaczną część elementów (silnik, skrzynia, dyferencjały, koła, przekładnia kierownicza, mosty...) importuje. Co do wysokości pojazdów, to nie wina producenta tylko piszącego i zatwierdzającego SIWZ-y - jak się chce niższe, to trzeba w specyfikacji wpisać maksymalną możliwą wysokość. A co do ceny, to ciężarówki z Jelcza dla WOT (4x4, zabudowa - de facto skrzynia z opończą) miały być bodajże po 660 tys./szt., a do tego zabudowa pożarnicza + wyposażenie.

olo
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:59

Czas by taką samą decyzję podjęły lasy państwowe i podpisały wieloletnie kontrakty. Powinno to wystarczyć by powoli polskie ciężarówki wróciły też na rynek cywilny, a wojsku zapewni to dodatkowy sprzęt na wypadek "W" /specjalistów od serwisu i części zamienne/.

wiesiek
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:45

Po co im rynek cywilny jak na siłę pchają "mundurowe" wersje? Nikt tego nie będzie reklamował bo by się okazało, że to że coś jest "polskie" nie oznacza, że najlepsze. A cywile jacyś tacy wybredni są... Jako przykład polecam FB Radom i śmieszną ofertę cywilną. Klucz leży w tym, że kolesie w zarządach "polskich" przedsiębiorstw wezmą premię a ciemnemu ludowi się sprzeda sukces.

ryba
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:40

wieloletnie kontrakty juz przerabialismy i sie nie sprawdziły to pomysł rodem z komuny ( umowy wieloletnie hehe).Zaczynamy sie kręcic w kółko

Twardy
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:47

za wysokie ? nie kuźwa nie będziemy ratować ludzkiego życia bo nie mieści się w garażu. Pora może przenieść się do prawdziwej remizy ze stodoły

Lewandos
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 23:42

No i jeszcze była ta akcja pare lat temu, gdy kupili renowki terenowe i one miały za wysoki punkt ciezkosci i nie stabilnie jeździły w terenie...

aster
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:54

Problem polega na tym ze trzeba sie wspinac zeby cos wyciagnac z "wysokiego" wozu strazackiego (a to zajmuje czas , i utrudnia ratowanie zycia) , na zachodzie o tym dobrze wiedza i , wozy strazackie sa umiesczane na ciezarowkach miejskich (zachodnia europa) lub na specjalistycznych pojazdach (usa) , jelcz nie ma takiego pojazdu , autosan ma autobusy z ktorych (podwozia) mozna zbudowac miejski woz strazacki. A tobie radze przejsc sie do remizy i zobaczyc na wlasne oczy w czym jest problem.

Pim
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 15:21

Przecież są przepisy dotyczące skrajni drogowej. A może bramy są za niskie i nie zgodne z przepisami?

robertpk
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:46

zagraniczne jest tylko podwozie a Jelcz i Autosan nie mają ŻADNEJ własnej technologii pożarniczej, w przeciwieństwie do kilku czysto polskich prywatnych firm (np Wawrzaszek, Szcześniak..) Jak widać polityka niszczenia polskich przedsiębiorstw trwa - pod hasłem odbudowy polskiego przemysłu.

SBK_1978
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:45

Najlepszym samochodem strażackim był, jest i będzie Star 660 (w benzynie). Odpala przy najgorszych mrozach, wjedzie wszędzie i jest prosty w naprawie. U nas w OSP służą 3 660-ki i nie zamierzamy ich zmieniać na plastikowe MANy albo IVECO. Plastikowymi zabawkami niech się bawi PSP tylko niech uważają żeby ryski na lakierze nie zrobić bo będzie dochodzenie kto zniszczył wóż.

Lewandos
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 23:45

No właśnie zastanawiam się jak to jest, że te 660 i 266 miały lepsza dzielność terenowa niż te nowe ciężarówki...

Jasnestartrekakupcie
wtorek, 9 stycznia 2018, 01:09

Witam serdecznie chce powiedzieć do wszystkich fachmanów od nowoczesnych technologi ta cała elektronika itp. Jest tak potrzebna jak kolec w..... widać ze nie macie żadnego doświadczenia z dzisiejszym sprzętem ciężkim ja mam spore doświadczenie mogę się odnieść do sprzętu z USA,JAPONI,SZWECJI,KOREA POŁUDNIOWA,NIEMCY.i powiem krótko tęsknie za prostota łatwością obsługi utrzymaniem i te ceny wszystko zdublowane włącznie z filtrami masa pierdol które się sypia 5 tysiącach moto godzin silniki wyżyłowane niby normy ekonomiczniejsze ale jak dostanie w dup.... to okazuje się ze spała więcej niż poczciwa stara kobyła na zwykłych wtryskach z podwieszoną popa paliwa ale jak się to posypie to możesz sam zrobić albo wymienić i za małe pieniądze a w nowyCAT wymień jeden pompowtryskiwacz to ci przejdzie cała technologia to tak jak ze smartfonem niby wszystko ma a najczęściej to z niego dzwonisz a po dwóch latach do śmietnika Jelcz nie jest przekombinowany dość prosty dużo manualu powodzenia życzę

Patcolo
wtorek, 9 stycznia 2018, 09:10

Całkowicie popieram

Frank
wtorek, 9 stycznia 2018, 01:06

Co za bzdury, mamy jedne z najlepszych firm na świecie specjalizujących się w zabudowach: WISS, Stolarczyk, Bocar i inne to są firmy które produkują rownież na eksport i są siłą naszej gospodarki, po co angażować firmy które może taniej coś wyprodukują na dodatek wątpliwej jakości a nie sprzedadzą nic na eksport, lepiej zamówienia składać w polskich firmach które są już mocno ugruntowane na rynku a nie szukać tanich pół środków, zresztą fabryka Jelcz jest zwykłą montownią i nazywanie ich wytworu produktem polskim to duża przesada. Natomiast zmyślony powód, że obecne samochody są za wysokie to faktycznie ktoś tu ma chyba objawy wytwórcze.

Podbipięta
środa, 10 stycznia 2018, 10:24

Harley-Davidson to też nie amerykańska firma bo montuje silniki Porsche.

Z
wtorek, 9 stycznia 2018, 17:15

Sila polskiej gospodarki sa tylko i wylacznie dotacje z Unii !!!

Krek
wtorek, 9 stycznia 2018, 12:22

Można by się zastanowić nad powiązaniem wspomnianych przez "Franka" PRYWATNCYH firm z Jelczem i Autosanem. Może wspólnie doszliby do słusznych rozwiązań. Najważniejsze jest jednak zejście z ceny. Jednostki PSP są w o tyle komfortowej sytuacji, że mają środki zabezpieczone w budżecie państwowym na zakup wozów bojowych. Niestety jednostki OSP, które w większości są w Krajowym Systemie Ratownictwa Gaśniczego - takimi środkami nie dysponują. A wydanie przez gminę środków w wysokości 650 - 900 tysięcy złotych na jeden samochód jest wręcz niemożliwe. Dlatego słuszne wydaje się wyprodukowanie DOBREGO i SPRAWNEGO wozu, który nie rozpadnie się po pięciu akcjach ratunkowych w cenie nie wyższej niż 500 tysięcy złotych, a nawet mniej.

sbbdb
poniedziałek, 15 stycznia 2018, 18:36

co Ty gadasz, OSP wydaje po 800-900 tyś. na samochód z podświetleniem diodowym i innymi duperelami, i robią takim wozem w 10 lat 3 tyś kilometrów, jaki sens ??????? kupowac auto za tyle kasy????

zły
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 13:26

"Straż chce, by polskie odpowiedniki nie były droższe niż 500 tys. złotych" No to zanosi się na powrót do centralnego sterowania. Cenę ustali partia a nie ekonomia a za parę lat będzie płacz, że firma ma kilkaset milionów strat.

Wiesiek
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 12:47

Jak może być produkowany w całości w Polsce ? Gdzie silnik , skrzynia biegów, mosty ..... itd. przykład Jelcz , kawałek blachy kierownica od Poloneza i to ma być ''polski'' wóz ?

Zenek z Złotopolic
wtorek, 9 stycznia 2018, 10:58

Wiesiu. Poczytaj sobie chociaż o takich markach ja SISU lub Terberg. Obie produkują również dla wojska. Niektórzy wielcy producenci nie produkują wszystkiego sami jak chociażby IVECO kupuje skrzynie od ZF, czy Kamaz silniki od Cumminsa.

qwert
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 17:17

Zapoznaj się najpierw co faktycznie przykładowy jelcz robi własnego i jak to wygląda nim się wypowiesz po raz kolejny.

fefe
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 12:44

"W całości produkowane w kraju" Silniki skrzynie mosty to na bank nie bedą Polskie Ciekawe czy chociaż opony bedą polskie , wzięli by MAN'a i było ok dobry samochód troche pojeździ i produkowany w Polsce .

GRAS
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 18:50

A gdzie w Polsce produkuja ciezarowki MAN. W Starachowicach to robia autobusy.

Polski chłopak
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 12:32

Świetny pomysł, mam nadzieje że sprzęt dla polskich służb będzie produkowany w kraju.

mi
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 12:19

A co się ograniczać, niech polskie odpowiedniki nie będą droższe niż 100 tyś zł za wóz bojowy. Niech będą wyposażone w sikawki twoja-moja i stosowne do tego "uzbrojenie"

qtrewy
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 17:11

Jak się czyta co po nie które komentarze to nic dziwnego że w tym kraju jest tak a nie inaczej. Jaka władza by nie była mentalności ludzi czujących się gorszymi od obywateli z zachodu się nie zmieni. Wyśmiewając taką idę ( własnego auta ) jako by się nic nie dało zrobić a MAN to najlepsze auto bo z niemiec, wyśmiewacie samych siebie. Czyli wy, my nic nie możemy bo na zachodzie wszystko jest naj. Zamiast być dumnymi że coś się w końcu dzieje i wspierać takie idee, to co poniektórzy się z tego śmieją. Oczywiście że Jelcz czy Autosan część podzespołów sprowadza, ale kto dzisiaj tego nie robi.Man produkuje silniki na miejscu, może osie albo skrzynie biegów ???? Zabudowy ma Szcześniak i wawrzaszek bardzo dobre zresztą zrobione, skonstruowane w Polsce przez Polaków. Silniki robi Poznań na licencji MTU ( nomen omen niby niemieckie a jedna Rolls Royce). Można to chyba zbić do kupy i w końcu powoli zaczynać coś swojego robić.Nie odrazu rzym zbudowano ale zapóźnienia mamy duże i od czegoś trzeba zacząć. Pod tym względem akurat ludzie na zachodzie faktycznie są inteligentniejsi bo każdy taki projekt by popierali i byli dumni, tylko u nas nie bo to nasze !!!!! Co za ludzie. Jak caracale chcieli tylko składać w Polsce z części francuskich to było wspaniale w Polsce produkcja będzie. Gdzie była by to tylko montownia a to znaczna różnica. Ale jak chce u nas Jelcz czy Autosan płacące tu podatki i mający swoje kadry inżynierskie oraz swoich poddostawców krajowych to źle, ludzie ogarnijcie się w końcu ( co po niektórzy oczywiście :) ) !!!!! Pozdrawiam.

ciemniak
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 22:05

I tak mało kto z czytających zrozumie o co chodzi z obecnymi "nowoczesnymi" podwoziami. To są te same podwozia co stosowane na rynku cywilnym. Składane jak klocki lego z części "swoich" i innych producentów. ZF, Knorr, Wabco, Haldex, Delhpi, Bosch, Waleo czy jak to się tam pisze... Napakowane elektroniką, DPFy AdBlue, silniki których moc jest wyżyłowana itd itp. Pogadajcie z kierowcami ciężarówek jaka "pierdoła" potrafi unieruchomić nowy wóz warty 500 tyś. Rozwalisz osłonę lusterka w której jest ukryty czujnik temperatury- silnik wchodzi w tryb awaryjny i po mocy... uszkodzisz instalacje od AdBlue przy tłumiku- po mocy.. Serwis laptop i szukanie czy to kabelek trzeba zlutować czy moduł za parę tyś wymienić.. Szkoda nerwów. Miałem okazję jechać w amerykańskim wozie strażackim. Proste to jak konstrukcja cepa. Silnik z tyłu za osią dzięki czemu kabina nisko a miejsca jak w autobusie. W oparciach foteli aparaty tlenowe. Na desce same zegary mechaniczne i klawisze jak w Starze. Żadnej tapicerki tylko alu blacha ryflowa albo nierdzewka. Schowki nisko rozmieszczone, drabina opuszczana pneumatycznie. Nisko umieszczony środek ciężkości, zbiorniki pomiędzy osiami.. i wszystko jasne Ale to pojazd od podstaw budowany jako wóz bojowy. Miał też wady, za długi, za ciężki na nasze ulice i spalanie iście amerykańskie- 50 l na 100 km solówką po płaskim, ponad 26 DMC. dokładnie nie pamiętam. Silnik miał tylko coś ponad 300 kucy ale był ponoć dwusuwowy (piękny gang) bo w zestawieniu z automatem zbierał się zadziwiająco żwawo. Pojazd miał z 15 lat wiec nie spełniał tych obecnych "wspaniałych" norm Euro. Nawet klamki miał takie jak w drzwiach do domu. W europie na palcach jednej ręki można wymienić niszowe firmy które w rozsądnej cenie złożą dopuszczane do ruchu takie wynalazki. Tatra, Ginaf, Terberg i ponoć Jelcz ma takie aspiracje. Praktycznie to są manufaktury i dlatego to się im jeszcze opłaca. Działy militarne MANa, Mercedesa, Iveco, Renault Defence pomijam bo ceny za ich produkty są astronomiczne. Mercedes ma linię produktów przeznaczonych pod usługi komunalne i pewnie w ten deseń chcą uderzać Panowie Strażacy.. Moim zdaniem ma sens produkcja w Polsce wąsko wyspecjalizowanego podwozia, pod warunkiem że zabudowy to już będą robić nasi czołowi producenci. W końcu mają już ugruntowaną pozycję na rynku europejskim. A że podwozia to składaki... od czegoś trzeba zacząć..

BOBI
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 20:13

Popieram u nas w kraju zachwyt jest ogromny bo to made in Germany ,a nasze to tylko na szrot i dlatego tysiące ludzi musi pracować teraz za granicą.

dr inż. Arkadiusz Kwaśniewski
poniedziałek, 8 stycznia 2018, 20:01

Jakie niby zapóźnienia mamy? Wystarczy skompletować porozrzucaną po zakładach, uczelniach dokumentację i wznowić produkcję naszego, własnego Stara 660. Ten wóz był produkowany w Polsce przez prawie 20 lat i w wielu ochotniczych strażach służy do dziś. Pokaż mi MANa, który po 35-50 latach służby nadal jest w pełni sprawny i codziennie gotowy do pracy. Polska i Polacy potrafili produkować świetne pojazdy, niestety wszystko zostało zaprzepaszczone bo w latach 90 zachciało nam się górskich rowerów, hamburgerów i dżinsów z zachodu.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama