Polskie radary w polskich rękach

8 marca 2018, 08:31
Radar Nur 15-M
Trójwspółrzędny mobilny radar średniego zasięgu NUR-15(M) wykorzystywany w Wojskach Radiotechnicznych. Fot. M.Dura
Reklama

Dwunasty Wojskowy Oddział Gospodarczy z Torunia poinformował o wybraniu należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki PIT-Radwar jako podmiotu, który przez najbliższe cztery lata będzie serwisował stacje radiolokacyjne będące na wyposażeniu polskich Sił Zbrojnych.

Przedmiotem zamówienia była usługa za ponad 40,9 milionów złotych (z VAT) „mająca na celu zapewnienie utrzymania sprawności sprzętu radiolokacyjnego pracującego w systemach sojuszniczych NATO”.

Dzięki przygotowywanej umowie spółka PIT-Radwar S.A. będzie zabezpieczała serwisowanie w latach 2018-2022 następujących stacji radiolokacyjnych:

  • Przewoźnych, trójwspółrzędnych radarów dalekiego zasięgu NUR-12(M,ME) z płaską anteną ścianową, oraz opracowanych na ich bazie stacjonarnych, trójwspółrzędnych radarów dalekiego zasięgu RST-12(M,ME) wraz z KZS 122 (Konsolą Zdalnego Sterowania). Radary NUR-12 są rozstawiane na wyznaczonych posterunkach radiolokacyjnych Wojsk Radiotechnicznych, natomiast stacje RST-12 są zamontowane na trzech stacjonarnych posterunkach radiolokacyjnych FADR (Fixed Air Defence Radar), zbudowanych w ramach programu inwestycji w zakresie bezpieczeństwa NSIP (NATO Security Investment Programme) i stanowiących część sieci Back-bone NATO;
  • Trójwspółrzędne, mobilne radary średniego zasięgu NUR-15(M) - TRS-15(M) wraz KZS-15 (Konsolą Zdalnego Sterowania) wykorzystywane w Wojskach Radiotechnicznych Sił Powietrznych;
  • Trójwspółrzędne mobilne radary średniego zasięgu NUR-15C - TRS-15C. Stacje te działają w ramach Morskiej Jednostki Rakietowej Marynarki Wojennej i poza możliwością wykrywania celów powietrznych posiadają dodatkowo specjalny kanał do wykrywaniu obiektów nawodnych – przydatny do wskazywania celów dla brzegowych wyrzutni rakiet przeciwokrętowych;
undefined
Trójwspółrzędny mobilny radar średniego zasięgu NUR-15(C) wykorzystywany w Morskiej Jednostce Rakietowej. Fot. M.Dura
  • Zdolne do przerzutu trójwspółrzędne stacje radiolokacyjne ZDPSR SOŁA (z anteną ścianową), zamontowane na pojazdach kołowych i przystosowane do działania w ramach systemów przeciwlotniczych krótkiego (SHORAD) oraz bardzo krótkiego zasięgu (VSHORAD);
  • Radiolokacyjne Zestawy Rozpoznania Artyleryjskiego RZRA LIWIEC wraz z WSO pozwalające na wykrywanie i identyfikację aktywnych stanowisk ogniowych artylerii przeciwnika oraz wypracowanie poprawek umożliwiających korekcję ognia artylerii własnej;
  • Radary dwuwspółrzedne średniego zasięgu DANIELA-23MC do wykrywania celów powietrznych i nawodnych - zamontowane na stałe, na wysokich wieżach, na wybranych, stacjonarnych posterunkach obserwacyjnych Marynarki Wojennej;
  • Mobilne radary wykrywania celów niskolecących NUR-21M (RT-21M) wykorzystywane w wojskach obrony przeciwlotniczej;
undefined
Umowa podpisana przez 12. WOG formalnie nie uwzględnia serwisowanie radarów NUR-22. Fot. M.Dura
  • Mobilne radary średniego zasięgu na podwoziu kołowym NUR-22N-3D z anteną ścianową rozkładaną na wysokość 7 m wykorzystywane w wojskach obrony przeciwlotniczej;
undefined
Mobilny radar średniego zasięgu na podwoziu kołowym NUR-22N-3D. Fot. Archiwum autora
  • Radary mobilne RM-100 wraz z trenażerem CRM-100M do wykrywania celów nawodnych. Radary te są wykorzystywane jako mobilny element systemu obserwacji technicznej Marynarki Wojennej. Są to stacje pracujące na fali ciągłej, a więc generujące sygnał o mocy poniżej 1 W. W ten sposób urządzenia te zalicza się do klasy „cichych”, które są wykrywane tylko przez wyspecjalizowane systemy rozpoznawcze przeciwnika i to z bardzo małej odległości. Niewielka antena oraz specjalistyczny maszt pozwala na jego podnoszenie na rozkładanym maszcie na wysokość 22 m;
  • Dwuwspółrzedne stacje kierowania ruchem lotniczym SKRL-AVIA średniego zasięgu, które są na stałe zamontowane na wysokich wieżach i zabezpieczają prace lotnisk wojskowych.

W wykazie przedstawionym przez 20. WOG brak jest mobilnych radarów dwuwspółrzędnych do wykrywania celów niskolecących NUR-22 na podwoziu kołowym (chyba, że użyto w stosunku do niej nazwy NUR-21M) oraz polskich radarów ARS-100/400/800/880 zainstalowanych na morskich samolotach patrolowych PZL M28 Bryza.

undefined
Umowa podpisana przez 12. WOG formalnie nie uwzględnia serwisowanie radarów lotniczych ARS-100/400/800/880 zamontowanych na samolotach Bryza. Fot. M.Dura
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
ggg
czwartek, 8 marca 2018, 21:56

Wspaniałe sukcesy polskiego przemysłu w sprzedaży do jednego klienta. Doprawdy sukces na miarę naszych ambicji i możliwości.

Edek
czwartek, 8 marca 2018, 19:44

Badania i kadra na poziomie lat 90 tych XX wieku .... No ale polskie !

Sternik
czwartek, 8 marca 2018, 19:27

A tak przy okazji. Po latach od wprowadzenia NDR przemianowanego później na Morską Jednostkę Rakietową dane ze stacjonarnych systemów brzegowych do dzisiaj nie zostały do nich podłączone. Podobnie w odniesieniu do radarów mobilnych obserwacji nawodnej wykorzystywanych przez Marynarkę Wojenną (RM-100) i przez Straż Graniczną (na podwoziu Mercedesa). Radarów mamy opór. Rakiet też sporo. Tyle tylko, że do dzisiaj nie są spięte w jeden system i MON nawet nie myśli o tym żeby to zrobić. Efekt będzie taki, że MJR będzie strzelała w to co zobaczą przez lornetki. O ile będzie pogoda.

Sternik
czwartek, 8 marca 2018, 19:18

Zamiast kupić specjalistyczne, morskie radary RM-100, które są \"ciche\", wielokrotnie tańsze, pracują w sposób trudny do wykrycia przez przeciwnika i mają o wiele większy zasięg bo są wysuwane na 22m do góry wybrano zupełnie nie pasujące do wykonywanych zadań trójwspólrzędnościowe radary przeciwlotnicze. Okręty wroga nie latają w powietrzu a NSM nie zwalczają samolotów :-) Takich, proszę Państwa mamy generałów. To dzięki generałom do dzisiaj nie mamy też żadnego BWP-a.

BUBA
niedziela, 11 marca 2018, 22:12

Narew miała osłaniać NDR i ewentualnie korzystać z jego radarów - jest mały problem - Narwi prędko nie będzie...

Lord Godar
czwartek, 8 marca 2018, 15:37

Doświadczenie w tej dziedzinie mamy , kadry też są na wysokim poziomie . Aby nie zostać w tyle musimy łyknąć trochę najnowszych technologii oraz otworzyć umysły i pozwolić działać w sposób czasem nieszablonowy i nieograniczony starymi i sztywnymi kategoriami. Ja dużą szanse widzę w pasywnej lokacji na nadchodzącym polu walki , bo to może dla nas okazać się zbawienne i najbardziej \"trwałe\" czyli odporne na wyeliminowanie.

rozczochrany
czwartek, 8 marca 2018, 14:53

Dziwię się, że w ogóle rozważano inne opcje. Sam fakt, że brano pod uwagę serwisowanie sprzętu za granicą i to tak krytycznego z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa oznacza, że przepisy prawa w tym zakresie są dziurawe i niebezpieczne.

kołalsky
czwartek, 8 marca 2018, 20:48

Wydaje mi się że niektóre przetargi odbywają się w oparach absurdu ...

MilWaw
czwartek, 8 marca 2018, 13:10

Jak widać Polska ma calkiem niezły dorobek w konstrukcjach radarowych i nasz sprzęt jest wysokiej klasy. Należy inwestować w ten sektor, w nowe technologie i szkolenie kadr oraz serwis. Państwo Polskie powinno porządnie dbać o tę gałąż przemysłu jak i intesyfikować jego rozwój w połaczeniu z budową przemysłu rakietowego bo to wielka szansa sukces eksportowy i poprawę bezpieczeństwa Polski

Marek1
czwartek, 8 marca 2018, 12:59

Jak widać IU/MON NIE przewiduje serwisowania najważniejszych dla NDR radarów na M-28 Bryza, które pozwalają na użycie rakiet p. okrętowych na ich pełnym zasięgu(do 200km). Dla MON nie jest to istotne ...

Lord Godar
czwartek, 8 marca 2018, 15:19

Czy to są te radary , które mają rodowód jeszcze w ZSRR ? Jeśli tak to wiadomo dlaczego ...

Kurzciel
czwartek, 8 marca 2018, 14:38

A może serwisowane są z tytułu innej, nadal obowiązującej umowy?

Made in Poland
czwartek, 8 marca 2018, 12:18

To nasz Nadbrzeżny dywizjon rakietowy dalej używa tych radarów które \"widzą\" okręty do 50 km a mamy rakiety o zasięgu prawie 200 km.Więc nic się w tym bałaganie nie zmieniło,super

Wojciech
czwartek, 8 marca 2018, 19:08

Do wyposażenia Morskiej Jednostki Rakietowej wybrano bardzo nowoczesne radary trójwspółrzędne TRS-15C Odra-C, produkowane przez PIT-Radwar, wcześniej opracowane dla systemu obrony powietrznej. Tymczasem przy wykrywaniu celów nawodnych wystarczyłoby kupić o wiele prostsze i tańsze stacje radiolokacyjne dwuwspółrzędne, których: nadajniki mogłyby być o wiele mniejsze (ze względu na konieczność wykrywania obiektów w odległości kilkudziesięciu kilometrów, a nie kilkuset jak w przypadku celów powietrznych); odbiorniki byłyby prostsze, „zajmując się” jedynie obiektami wolnymi, nawodnymi i bez konieczności posiadania kanału wykrywania statków powietrznych; anteny byłyby tańsze i mniejsze, przez co można byłoby je wynosić wyżej na hydraulicznie lub elektrycznie podnoszonych masztach. Ale to wielcy generałowie decydowali. No i wybrali.

Kurzciel
czwartek, 8 marca 2018, 14:38

Wbrew Twojej niezachwianej wierze, ziemnia jest kulista, nie płaska. Możemy mieć radary z zasięgiem 200 000km, ale krzywizna ziemii nie pozwoli wykorzystać tego zasięgu. Trzeba zainwestować w to, co na Bryzach lub drony, które niejako \"przeskoczą\" problem krzywizny.

Made in Poland
piątek, 9 marca 2018, 08:10

Wbrew Twojemu nie zbyt mądremu komentarzowi powinniśmy mieć radary które pozwolą na wykorzystanie w 100% zdolność NDR a nie tylko w 25.Będziesz wysyłał Bryzę na rozpoznanie gdy okręty przeciwnika mają na pokładach silną obronę przeciwlotniczą.....Gratuluję

As
czwartek, 8 marca 2018, 10:41

Ślepe jesteśmy, ale spolonizowane. Czy przeciwnik zechce wlecieć lub wpłynąć w zasięg radarów, czy odda salwę z większej odległości?

tak tylko... (Michał Rakowski)
czwartek, 8 marca 2018, 10:05

Przygotowanie się do przyszłej wojny to nie tylko zakup nowoczesnego sprzętu, by sprostać wyzwaniom należy przede wszystkim nauczyć się NOWEGO SPOSOBU MYŚLENIA, weryfikując dotychczasowe regulaminy i procedury obowiązujące na polu bitwy. W dyskusjach, nawet tutaj pomiędzy czytelnikami, często szukamy potwierdzenia swych tez przywołując przykłady z działań wojennych toczonych na Ukrainie w latach 2014-2015. Przestrzegał bym przed takim podejściem, walki w Donbasie niewiele miały wspólnego ze współczesnym polem bitwy, swym charakterem bardziej przypominając działania z okresu II wojny niż współczesności, pewne nowe sposoby walki zastosowali tylko i to w ograniczonym stopniu Rosjanie. Wracam jednak do zasadniczego wywodu, którego motywem i tematem przewodnim będzie NOWE MYŚLENIE. Posłużę się przywołaniem typowej scenki rozgrywanej wielokrotnie na poligonach. Bateria artylerii dostaje zadanie ogniowe. Artylerzyści sprawnie zajmują pozycje, oddają kilka salw i po wykonaniu zadania czym prędzej uciekają mając świadomość, że bateria mogła zostać namierzona przez radary artyleryjskie nieprzyjaciela. Jest bowiem wielce prawdopodobne, że za chwilę na zajmowanych przez nią stanowiskach wybuchną nadlatujące pocisk wroga. Bateria zadanie wykonała, umykając przed ogniem kontr bateryjnym. Ćwiczenie przebiegło pomyślnie. Czy na pewno wszystko przebiegło prawidłowo i odpowiadało rzeczywistości? No, niezupełnie. Co uprawnia nas do przyjęcia założenia, że bateria może zostać wykryta dopiero po oddaniu strzałów, a zmiana pozycji zapewni jej bezpieczeństwo? Dlaczego zakładamy, że grozi jej wykrycie tylko ze strony radarów artyleryjskich? A może jest śledzona przez inne sensory pola bitwy, np. drony i zmiana pozycji nie zapewni jej bezpieczeństwa? To dopiero początek trudnych pytań. Jak w ogóle tej baterii niezauważenie udało się bezpiecznie znaleźć na stanowisku, będąc cały czas w zasięgu rażenia artylerii przeciwnika? Tych trudnych pytań chyba nikt nie zadaje, by to zrobić należy zmienić sposób myślenia, nie jest bowiem problemem trafienie salwą przeciwnika, wyzwaniem jest bezpieczne dotarcie na pozycję ogniową. To zagadnienie można uogólnić: jak w ogóle te nasze oddziały mają dotrzeć bezpiecznie na pole bitwy? Jak maskować ruch wojsk MBT, BWP? Jeżeli do problemu podejdziemy z nonszalancją, twierdząc, iż pancerz nas ochroni, to przyszła wojna skończy się taką masakrą jak w przypadku kolumny wojsk Wagnera w Syrii. To była próbka wojny nowoczesnej. I wcale nie trzeba będzie udziału lotnictwa, zrobi to dalekosiężna artyleria przeciwnika. Rozwiązania problemu należy poszukiwać w analogii do taktyki działania snajperów, gdzie sam strzał jest tylko szczegółem technicznym, zasadniczym wyzwaniem jest niepostrzeżone dotarcie i zajęcie stanowiska. Te same zasady powinny obowiązywać wszystkie rodzaje wojsk lądowych. MASKOWANIE I SKRYTE PODEJŚCIE POWINNO STAĆ SIĘ GŁÓWNYM ELEMENTEM ĆWICZENIA WOJSK i to już w odległości 100-200 km od przeciwnika. Śmiem twierdzić, że na współczesnym polu bitwy maskowanie jest większym wyzwaniem niż jakość uzbrojenia i liczba posiadanych wojsk. Trzeba przyjąć jako obowiązującą zasadę: WOJSKA WYKRYTE, TO WOJSKA ZNISZCZONE. Należy zacząć w końcu MYŚLEĆ ćwicząc i szkoląc własne oddziały przygotowując je do realnych wyzwań, dotychczas robimy to w oderwaniu od rzeczywistości. Szkolimy naszych żołnierzy skupiając się wyłącznie na końcowej fazie starcia, kiedy operuje się już w bezpośredniej bliskości wroga. To błąd w szkoleniu i myśleniu. Zachodzi duże prawdopodobieństwo, że losy przyszłych bitew będą się rozstrzygały o wiele wcześniej niż zakładamy, niszczenie jednostek będzie się odbywało już na znacznie większych dystansach. Wysiłek intelektualny naszych sztabów powinien być ukierunkowany na poszukiwanie sposobów maskowania strategicznego, oraz kamuflowania ruchu i położenia własnych oddziałów. Podstawowym ćwiczeniem dla jednostek powinno być zadanie polegające na skrytym podejściu do danego rejonu odległego o dziesiątki bądź setki kilometrów, wiem, że to abstrakcja dla dzisiejszych sztabowców, dla nich najlepszym sposobem przemieszczania wojsk jest ruch po drogach asfaltowych, a najlepiej autostradach. Należy pobudzić wyobraźnię i zacząć myśleć, ćwicząc wojska do przyszłej wojny, a nie do tej która już była. Modernizację naszej armii należałoby rozpocząć od nakazania naszym sztabowcom napisania wypracowania na temat: Jak wyobrażasz sobie przyszłą wojnę? Chyba tutaj tkwi zasadniczy problem modernizacji armii…

dim
czwartek, 8 marca 2018, 18:34

Oczywiście (i długi szereg wykrzykników). Dałbym Panu lajk na całą stronę, ale nie ma jak. Dzisiejsza - jedyna możliwa do prowadzenia - niesamobójcza polska walka, to maskowanie, wręcz konspiracja sprzętu wojskowego, od pierwszych chwil napięć, jeszcze PRZED konfliktem. Inaczej zostaniemy momentalnie rozniesieni.

Marick
czwartek, 8 marca 2018, 16:56

Wszystko ok, ale z jednym mam problem. Jak chcesz przeprowadzić \"skryte podejście\" na odległość 100-200 km ? Nasz potencjalny przeciwnik posiada satelity i jest ich nie mało. Mają możliwość wykrywania celi w czasie rzeczywistym i tu na starcie leżymy. Nie muszą w ogóle ruszać swoich wojsk tylko czekać na taki manewr o którym piszesz, i jak tylko wejdą w zasięg ich środków bojowych walnąć salwą np. z iskandera. Dlatego uważam że musimy wpuścić wroga na tyle blisko nas, i na tyle daleko od ich własnego OPL by mieć jakąkolwiek szanse zaskoczenia i odcięcia logistyki. Jedynym środkiem który obecnie posiadamy na stanie WP i który jest w stanie trochę namieszać jest JASSM i JASSM-ER, to stanowczo za mało. Świetnie nadałby się Homar do szachowania, ale widząc postępy i ogólnie chęć zakupu tego systemu przez MON (wciągnięcie do analiz platformy 4x4 i brak dronów i zwiadu satelitarnego dedykowanego dla tego systemu ) czarno widzę możliwości odpowiedzi na różnorodne systemy potencjalnego przeciwnika. Jeżeli chodzi o przemieszczanie wojsk to robi się to odpowiednio wcześniej, gdy widzimy ruchy przy granicy nieprzyjaciela to robimy to odpowiednio wcześniej (nie śpimy) i w potencjalnym rejonie zapalnym prowadzimy ćwiczenia.Inną kwestią jest atak z zaskoczenia, ale czy w XXI wieku da się ukryć przygotowania do konfliktu? Wątpie. Pozdrawiam

dim
piątek, 9 marca 2018, 07:28

Zwyczajnie. Trzeba je przed obserwacją, zwłaszcza z powietrza, maskować tak, jak czyniłbyś to w warunkach konspiracji. Poruszanie się wrażliwych transportów wojskowych, jako jawnie \"wojskowe\" to dziś samobójstwo. Rosjanie. od dawna o tym wiedząc, zabudowują baterie rakiet w \"cywilnych\" kontenerach drogowych, czy w \"cywilnych\" wagonach i także całych składach kolejowych. A w Polsce jeszcze to do wielu nie dotarło, że skoro środki obserwacji zmieniły się, czasy też zmieniły się. Analogia do jaskrawych, świetnie widocznych z daleka mundurów niektórych zapóźnionych armii, w wojnach, gdzie ich przeciwnicy używali już feldgrau.

Marick
piątek, 9 marca 2018, 15:23

Zgadzam się z 50% wypowiedzi. Odnośnie maskowania ok, tylko nie bierzesz wielu czynników pod uwagę. Pierwszym jest - \"Rosjanie. od dawna o tym wiedząc, zabudowują baterie rakiet w \\\"cywilnych\\\" kontenerach drogowych, czy w \\\"cywilnych\\\" wagonach i także całych składach kolejowych.\" - jeśli jest się AGRESOREM a nie OBROŃCĄ takie \"sztuczki\" mogą być przydatne, w szczególności przerzutu na wielkie odległości. My nie zamierzamy nikogo napadać tylko w razie czego bronić się, a to zupełnie inne kwestie i sposoby przygotowania. Po drugie - Zwiad i Wywiad jest od tego by o wszelkich przygotowaniach i ruchach wojsk informować przełożonych i to oni decydują o adekwatnych do zagrożenia ruchach. Pamiętaj że nawet JAWNY przerzut wojsk może odstraszyć przeciwnika, gdyż da to do zrozumienia że WIDZIMY CO ROBICIE i w ten sposób zresetować ich analizy i powstrzymać konflikt. Co do kamuflażu i środków osłony wojsk i całych zgrupowań tu za wiele nie da się zrobić po za klasycznymi środkami choć np. uważam że kamuflaż LUBAWY powinien być standardem i przy zakupie każdego rodzaju sprzętu dla WP. Jest na pewno pomocny ale nie KLUCZOWY ! W dobie satelitów jest to niezwykle trudne, wręcz prawie NIEMOŻLIWE !!! I czytając \"ekspertów\" którzy piszą o \" MASKOWANIE I SKRYTE PODEJŚCIE POWINNO STAĆ SIĘ GŁÓWNYM ELEMENTEM ĆWICZENIA WOJSK i to już w odległości 100-200 km od przeciwnika\" trochę martwi mnie BRAK WYOBRAŹNI ! Przykładem może być ten wymieniany snajper. Jeśli jest na pozycji obronnej(mamy bronić nie atakować) w bezruchu i czeka aż cel wejdzie w jego zasięg jest ok, a co jak ma przejść ok 40 km ? i po drodze ma kilku snajperów strony przeciwnej? w ruchu zdradza własną pozycje. A jak kolega pisał wyżej CEL WYKRYTY- CEL ZNISZCZONY !!! Na koniec dodam że wiele osób na forum ciśnie po naszych dowódcach że myślenie mają z lat 90\' itp. A jak sobie wyobrażacie że będą wam odpisywać na forum ? Nie i nie mają jak odnieść się do NASZYCH wypocin !! Bo tragedią by było gdyby to robili i pisali oficjalnie co, jak i dlaczego... Dlatego JA to rozumiem , szkoda że nie wszyscy na forum. Bez spiny Pozdrawiam

dim
sobota, 10 marca 2018, 07:19

Poza tym... w każdym kierunku i co dnia przejeżdżają dziś tysiące /dziesiątki tysięcy ciężarówek, wagonów, kontenerów. Cywilnych. Jasne, że można ukryć w tym także kompletne, spore transporty wojskowe. Pod warunkiem, POD WARUNKIEM, że konstrukcyjnie i logistycznie od razu sprzęt i ludzie byli do tego przygotowywani, było to wielokrotnie trenowane, \"wykrywane\", analizowane... W innej wojnie nie mamy większych szans. Gdyż byłoby to jak łucznicy przezciw muszkietom i armatom, a przecież mamy przetrwać. Przy tym zadając duże straty... Niegdyś chroniły Polskę puszcze, liczne błotniste cieki wodne itp. Dziś takie puszcze to cywilna infrastruktura i codzienny transport. Które mądrze wykorzystamy do maskowania i obrony, lub zostaniemy podbici.

dim
sobota, 10 marca 2018, 07:12

Marcik: Podany przez Pana przykład: Jasne, że taki snajper winien przemieszczać się owych 40 km, zagubiony wśród cywilnych osób i środków transportu. Ależ to Już w 2 w.ś. przemieszczałby się jako chłop, ze sprzętem ukrytym wewnątrz fury z sianem, przy tym może i zmieniając po drodze pojazd na inny. Może także już w średniowieczu i starożytności - choć wtedy nie było jeszcze dronów, sieciowania danych, skomputeryzowanego ich śledzenia. A teraz już jest lub (i to najpóźniej) będzie wkrótce. Inaczej nie da się. Wszak cel wykryty = cel zniszczony.

Marick
sobota, 10 marca 2018, 20:01

dim \"Jasne, że taki snajper winien przemieszczać się owych 40 km, zagubiony wśród cywilnych osób i środków transportu. Ależ to Już w 2 w.ś. przemieszczałby się jako chłop, ze sprzętem ukrytym wewnątrz fury z sianem, przy tym może i zmieniając po drodze pojazd na inny.\" Czy wyobrażasz sobie że cywile będą uciekać w kierunku wojsk nacierających że ten SNAJPER będzie miał jak się schować między nimi, czy wręcz w przeciwnym kierunku ? (głąb kraju) i czy nie zaciekawi przeciwnika właśnie taka \"zbłąkana\" osoba idąca(jadąca) przykładowe 40 km w ich kierunku ? Pomyśl zanim coś napiszesz. Dalej nie rozróżniacie warunków pokoju ( tuż przed konfliktem) od wojny! W czasach pokoju nie jest realne przećwiczenie przemieszczania wojsk np. po obrzeżach miasta lub w samym mieście. W czasie wojny nikt nie będzie patrzył na to że to czyjeś pole, ogrodzenie itp. Do zasłony \"sprzętu\" będzie wykorzystywane dosłownie wszystko włącznie z budynkami mieszkalnymi, wiatami, garażami itd. i nikt się nie będzie pytał o pozwolenie. Wyobraź sobie jakbyśmy takie ćwiczenia przeprowadzili plutonem czołgów np. jutro. Nie dość że właściciele działek by nas zjedli to gapie , media narobiły by tyle szumu że szkoda pisać , nie licząc kosztów ! Wojsko ma ćwiczyć na poligonach i to ZAJĘCIA OGNIOWE ! właśnie po to by w jak najkrótszym czasie wykonać zadanie i wyrobić nawyki ! O to jak się przemieszczać w czasie W się nie martw bo są mądrzejsi od nas i zostaw to im i nie kwestionuj doświadczenia kadry dowódczej bo nie jesteś od tego. Osobiście poznałem nie jednego oficera będąc w ZSW i to nawet w randze generała i uwierz mi URODZILI SIĘ WOJSKOWYMI i nie mam wątpliwości że znają się na sztuce. Morale i charyzma na najwyższym poziomie i zapewne wiedza !!! Także więcej szacunku i pokory. Pozdrawiam

Harry 2
czwartek, 8 marca 2018, 16:32

Słuszne uwagi i spostrzeżenia. We współczesnych konfliktach zbrojnych najważniejszą rolę odegrają środki walki które nie powodują huku, dymu, pożaru itp, ale działające niejako w tle, a więc: zwiad, satelity wojskowe, miniaturowe drony, sieci teleinformatyczne itp. Wojsko musi zdać sobie wreszcie z tego sprawę, że nie w ilości karabinów jest siła. My już o tym wiemy.

Jarek
czwartek, 8 marca 2018, 15:53

Bardzo trafna uwaga - dodał bym jeszcze skryte bazowanie + przemieszczanie (telefony komórkowe, laptopy, tablety, powinny zostać w domach - namierzą dowództwo, poszczególne oddziały np. po telefonie od \"żonci/dzieci/dziewczyny\" i koniec pieśni....

SAS
czwartek, 8 marca 2018, 13:57

Nie żartujmy. Polska organizacyjnie nie jest zdolna ani należycie uzbroić armii, ani wytworzyć efektywnej struktury. Politycy to amatorzy. A błyskotliwi ludzie nie zostają generałami - jedno wyklucza drugie.

Tweets Defence24