Reklama
Reklama

Polska tarcza budowana od dołu? [ANALIZA]

11 marca 2019, 13:16
Osa Polska DGRSZ
Wyrzutnie rakiet Osa zostały zmodernizowane przez polski przemysł, ale rakiety wymagają wymiany. Fot. DGRSZ.

Choć minął rok od podpisania kontraktu na pierwszą fazę programu Wisła, nadal nie ma decyzji w sprawie wzmocnienia „dolnego piętra” obrony powietrznej – systemu Narew i osłony mobilnych wojsk lądowych. To powoduje, że Patrioty, i chronione przez nie obiekty, mogą zostać bez skutecznej osłony przed atakiem rakiet manewrujących czy dronów. Narew i system bezpośredniej osłony są też w zasadzie ostatnią szansą na znaczące wzmocnienie polskiego przemysłu rakietowego, i zapewnienie większej suwerenności w obszarze obrony powietrznej.

Budowa nowoczesnej obrony powietrznej to najważniejsze i najbardziej skomplikowane zadanie w programie modernizacji Sił Zbrojnych RP. Dość powiedzieć, że poza systemami bardzo krótkiego zasięgu (krajowej produkcji) wszystkie zestawy przeciwlotnicze używane w Wojsku Polskim to sprzęt pochodzący z czasów Układu Warszawskiego. I to, pomimo że potencjalny przeciwnik cały czas rozwija swoje środki napadu powietrznego.

Od kilku lat daje się zauważyć skokowy wzrost wykorzystania przez Rosję bezzałogowców, a także broni precyzyjnej, w tym rakiet cruise, również z naruszeniem traktatu INF. Równolegle odbywa się modernizacja arsenału „klasycznych” środków napadu powietrznego – samolotów, śmigłowców, czy wreszcie wprowadzanie nowej generacji pocisków taktyczno-operacyjnych Iskander. 

Trzeba też pamiętać, że program obrony powietrznej będzie kosztował prawdopodobnie znacznie ponad 60 mld złotych (tylko pierwsza faza Wisły to ok. 17-20 mld). Powinien on być więc wykorzystany jako impuls rozwojowy dla przemysłu. W praktyce jednak w programie obrony średniego zasięgu będzie to trudne, o czym świadczą choćby problemy z finalizacją – dość ograniczonych przecież w swoim zakresie – umów wykonania zobowiązań offsetowych w jego pierwszej fazie.

„Kołem zamachowym” dla przemysłu może stać się program obrony krótkiego zasięgu Narew. To ten system ma wspierać Wisłę i osłaniać przed rakietami manewrującymi, przeciwradiolokacyjnymi, BSP i innymi celami niskolecącymi, a także chronić zgrupowania Wojsk Lądowych. Na razie jednak prace nad nim są mniej zaawansowane, jest w fazie analiz. Choć MON deklaruje „determinację” do jej zakończenia, to decyzji nadal nie ma. Bez systemu Narew Patrioty nie będą w pełni skuteczne (zwłaszcza te pozyskane w 1 fazie), a przemysł nie otrzyma szansy na stanie się integratorem i producentem systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu. Kolejnym potrzebnym elementem jest zestaw bezpośredniej osłony Wojsk Lądowych, który już dziś praktycznie w całości może zostać zbudowany przez krajowy przemysł. Podobne systemy, po latach zaniedbań, wprowadzają kluczowe państwa NATO, jak USA czy Niemcy. 

Meandry Wisły

Stosunkowo najwięcej uwagi poświęca się programowi obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła. Wart ok. 4,75 mld dolarów kontrakt na pierwszą fazę obrony powietrznej średniego zasięgu podpisany został w marcu ubiegłego roku. Obejmuje ona cztery zestawy Patriot zintegrowane z systemem IBCS i radarami sektorowymi (dla dwóch baterii), nieco ponad 200 pocisków PAC-3 MSE i pewne elementy (np. dowodzenia) dla całego systemu Wisła. Nadal trwają ustalenia dotyczące umów wykonania zobowiązań offsetowych, a proces ich zawierania jest opóźniony w stosunku do wcześniejszych planów

Od zeszłego roku trwają negocjacje dotyczące drugiej fazy Wisły. W jej ramach z systemem ma zostać zintegrowany radar dookólny, planuje się też pozyskanie większej liczby pocisków (jedną z opcji jest SkyCeptor) i wreszcie integrację z IBCS polskich komponentów – radarów wstępnego wykrywania (pasywnego PET-PCL, i aktywnego P-18PL). Z tym związane są też plany dotyczące szerszego offsetu i transferu technologii. Negocjacje dotyczące drugiej fazy Wisły są jednak opóźnione w stosunku do pierwotnych planów. Przypomnijmy, że w polsko-amerykańskim memorandum podpisanym w lipcu 2017 roku założono przekazanie do końca 2018 roku oferty rządowej LOA na drugą fazę, a dziś jeszcze wciąż nie dopracowano nawet zaktualizowanego zapytania w tej sprawie. Nie wiadomo też, jaka będzie ostateczna konfiguracja drugiej fazy Wisły.

Ostateczna konfiguracja sprzętowa II fazy programu WISŁA nie została jeszcze zatwierdzona, a tym samym nie skierowano do amerykańskiej strony rządowej zaktualizowanego zapytania ofertowego (LOR). W dalszym ciągu prowadzone są analizy dotyczące przyjęcia ostatecznej konfiguracji zestawów WISŁA, planowanych do pozyskania w ramach II fazy programu. Analizy obejmują również rakiety niskokosztowe, a także integrację z systemem IBCS z polskimi elementami, w szczególności systemem pasywnej lokacji oraz radarem wczesnego wykrywania. Termin podjęcia decyzji uzależniony będzie od wyników prowadzonych analiz.

Wydział Prasowy CO MON

Z drugą fazą Wisły wiążą się jednak określone ryzyka. Typ radaru dookólnego jest w praktyce zależny od rozwiązania, jakie Amerykanie wybiorą w swoim programie LTAMDS. Decyzja ma zapaść w tym roku, a dostawy seryjne pierwszej partii radarów (bez uwzględnienia przebudowywanych stacji z produkcji przedseryjnej) planowane są w latach 2024-2027. Cały czas nierozwiązana jest też kwestia pocisku niskokosztowego, analizowane są różne warianty. Już na tej podstawie łatwo postawić tezę, że pierwsze dostawy baterii Wisła z II etapu mogą się odbyć najwcześniej w połowie przyszłej dekady. A obecny kontrakt zapewnia przezbrojenie jednego pełnego dywizjonu rakietowego (w samych Siłach Powietrznych jest ich sześć, choć struktury mogą się zmieniać wraz z wprowadzaniem nowego sprzętu). Naturalnie pozostałe dywizjony mają do czasu II fazy Wisły lub wprowadzenia systemu Narew dysponować sprzętem posowieckim. 

Wisła a Narew

Oprócz programu Wisła Plan Modernizacji Technicznej przewiduje też realizację projektu obrony powietrznej krótkiego zasięgu Narew. Ten system ma z jednej strony uzupełnić zestawy Wisła w zwalczaniu celów niskolecących (np. rakiety cruise, śmigłowce, samoloty szturmowe, BSP), dlatego prawdopodobnie wejdzie na wyposażenie części jednostek Sił Powietrznych. Z drugiej strony, Narew ma zapewnić osłonę mobilnych Wojsk Lądowych, zastępując zestawy Kub i częściowo Osa w wybranych jednostkach wchodzących w skład trzech pułków przeciwlotniczych (jeżeli zostanie sformowana 18 Dywizja – czterech).

Już w poprzedniej kadencji parlamentu założono, że wiodącą rolę w budowie systemu Narew ma odegrać polski przemysł. Na razie jednak nie podjęto żadnych wiążących decyzji w tej sprawie. – Ministerstwo Obrony Narodowej jest zdeterminowane, by możliwie szybko zakończyć fazę analityczno-koncepcyjną dla wymagania operacyjnego NAREW oraz rozpocząć fazę realizacyjną. W programie NAREW rozważa się powierzenie wiodącej roli w jego realizacji polskiemu przemysłowi obronnemu. Jednakże ostateczna decyzja zostanie podjęta po zakończeniu fazy analityczno-koncepcyjnej – poinformował w odpowiedzi na pytania Defence24.pl Wydział Prasowy CO MON.

W Wojskach Lądowych Narew ma jako pierwsza zastąpić systemy Kub. Fot. ppor. Mariusz Poniatowski, plut. Patryk Cieliński
W Wojskach Lądowych Narew ma jako pierwsza zastąpić systemy Kub. Fot. ppor. Mariusz Poniatowski, plut. Patryk Cieliński

Według dostępnych informacji krajowa zbrojeniówka ma dostarczyć radary i elementy systemu dowodzenia, rakiety mają być produkowane na licencji, być może z zewnątrz trzeba będzie też transferować elementy systemu dowodzenia, w szczególności te niezbędne do integracji z systemem Wisła. To ostatnie jest o tyle ważne, że – przynajmniej docelowo – Narew i Wisła mają działać jako zintegrowany system obrony powietrznej. 

W praktyce oznacza to, że jeśli radar kierowania ogniem „nominalnie” należący do systemu średniego zasięgu wykryje cel, który będzie można zwalczać tańszym pociskiem systemu Narew, naprowadzi go na ten obiekt. Z kolei jeżeli stacja systemu Narew wykryje cel znajdujący się poza zasięgiem rakiet krótkiego zasięgu, będzie je można ostrzelać pociskiem systemu Wisła, nawet jeżeli nie będą go „widzieć” radary należące do zestawów średniego zasięgu.

Budowa zintegrowanego systemu obrony jest jednak i kosztowna, i czasochłonna, a założenie oczekiwania na rozpoczęcie budowy systemu Narew do sfinalizowania drugiej fazy Wisły budzi wiele wątpliwości. Według wcześniejszych informacji Polska potrzebuje łącznie około ośmiu baterii Wisła i dziewiętnastu baterii krótkiego zasięgu Narew. Łatwo obliczyć, że jeśli dostawy Narwi rozpoczęłyby się około 2025 roku, i dostarczanoby dwie baterie (cztery zestawy, to jest ok. 12-16 wyrzutni z odpowiednią liczbą radarów i rakiet) rocznie, to realizacja tego programu trwałaby do około 2035 roku. 

Sektorowe radary Patriot z pierwszej fazy Wisły potrzebują szczególnej ochrony systemów
Sektorowe radary Patriot z pierwszej fazy Wisły potrzebują szczególnej ochrony systemów "dolnego piętra". Fot. Capt. William Leasure, 35th ADA Brigade Public Affairs/US Army.

Polska nadal bez tarczy 

Dziś z ośmiu baterii Wisła (planowanych dla czterech dywizjonów) zakontraktowane są dwie, natomiast z 19 planowanych baterii Narew nie zakupiono ani jednej. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli pierwsze zestawy Patriot osiągną gotowość bojową, to Wojsko Polskie nie będzie mieć skutecznego systemu krótkiego zasięgu, zdolnego osłonić je na przykład przed rakietami przeciwradiolokacyjnymi, cruise czy dronami. 

Oczywiście rakiety PAC-3 MSE, jakie Polska pozyskała w pierwszej fazie Wisły, mogą skutecznie zwalczać również niewielkie cele. Jednakże, w takim wypadku zostaną one bardzo szybko zużyte i z pewnością zabraknie ich na pociski balistyczne, czy załogowe samoloty bojowe, które powinny zwalczać. Taką sytuację można nazwać saturacją, lub bardziej wprost – strzelaniem „z armaty do wróbla”. Ponadto, zakupione w pierwszej fazie Patrioty mają sektorowe radary, co oznacza że nie będą „widzieć” części celów poza kątem 120 stopni objętym przez standardowe stacje. Trzeba też pamiętać, że skuteczny zasięg zwalczania celów niskolecących jest podobny dla zestawów krótkiego i średniego zasięgu, i wynosi w przybliżeniu 40-50 km dla celów na wysokości ok. 100 m z uwagi na horyzont radiolokacyjny. Zasięg ten może być jeszcze mniejszy w zależności od ukształtowania terenu. 

Wsparcie zestawów Patriot przez systemy krótkiego zasięgu jest więc koniecznością, a stare zestawy Newa-SC nie będą w stanie zrealizować tego w sposób skuteczny. Pierwsza faza Wisły pozwala na zapewnienie ochrony systemami średniego zasięgu jednego lub dwóch stacjonarnych obiektów, i to bez wsparcia nowoczesnych systemów krótkiego zasięgu. Podobna sytuacja wystąpi, jeżeli w wypadku zagrożenia swoje baterie Patriot wyślą do naszego kraju Amerykanie czy Niemcy, gdyż oni również muszą budować obronę krótkiego zasięgu niemal od zera (w służbie dziś są tylko zestawy Avenger i Ozelot oparte o system Stinger o zasięgu kilku km). Można sobie więc nawet wyobrazić sytuację, że Wojsko Polskie nie będzie w stanie zapewnić adekwatnej obrony kluczowych baz lotniczych, w których stacjonują F-16, a w przyszłości – także nowe myśliwce Harpia. 

Obrony przeciwko zagrożeniom z powietrza potrzebują też mobilne jednostki lądowe – na przykład pododdziały modernizowanych czołgów Leopard, ale także Wojsk Rakietowych i Artylerii, wyposażone coraz liczniej w groźne dla przeciwnika systemy Krab, a w niedalekiej przyszłości również Homar. Nie ulega wątpliwości, że w wypadku konfliktu potencjalny przeciwnik będzie dążył do zwalczania takich systemów, również za pomocą samolotów i śmigłowców uderzeniowych. Niezbędne jest zatem zapewnienie odpowiedniej ochrony. 

Zestawy artylerii dalekiego zasięgu, takie jak HIMARS, wymagają adekwatnej, ruchomej
 obrony przeciwlotniczej. Fot. Sgt. 1st Class Robert Jordan/NC National Guard
Zestawy artylerii dalekiego zasięgu, takie jak HIMARS, wymagają adekwatnej, ruchomej obrony przeciwlotniczej. Fot. Sgt. 1st Class Robert Jordan/NC National Guard

Przyspieszenie Narwi?

Jednym z rozwiązań może być przyspieszenie programu Narew, i rozpoczęcie jego realizacji jeszcze przed drugą fazą Wisły. Tak, aby móc rozpocząć wprowadzanie systemu krótkiego zasięgu na początku kolejnej dekady, i zakończyć na przykład w perspektywie 10, a nie 15 lat od dziś. Jest to technicznie możliwe. Większość z oferowanych Polsce systemów krótkiego zasięgu jest oparta o naprowadzanie inercjalne, a więc niezależne od konkretnej stacji radiolokacyjnej. Potrzeba jedynie wskazania celu o odpowiednich parametrach. 

Brytyjski CAMM, „modułowy” i „wspólny” z nazwy w samej tylko Wielkiej Brytanii, współpracuje z dwoma różnymi systemami kierowania ogniem i radarami (Sky Sabre/Land Ceptor z radarem Giraffe AMB na lądzie oraz Sea Ceptor z radarem Artisan na modernizowanych okrętach typu 23 i przyszłych typu 26), jest też zintegrowany z systemem IBCS użytym w programie Wisła. Z kolei podstawowym uzbrojeniem norwesko-amerykańskiego NASAMS są rakiety AMRAAM, które współpracują z różnymi radarami myśliwców F-15, F-16, F-18, F-35, Eurofighter, Gripen itd., jak i z radarami kierowania ogniem Sentinel. 

Polski przemysł już w drugiej połowie 2017 roku złożył ofertę przyspieszonych dostaw systemu Narew. Była ona oparta o radary Bystra, i elementy systemu dowodzenia opracowane wraz z zestawami Poprad i baterią 35 mm, a także z używanym już w Siłach Zbrojnych RP systemem SAMOC. Narew w takiej postaci miałaby mniejsze możliwości niż zestaw z docelowym systemem dowodzenia, czy opracowywanym radarem Sajna, ale i tak zapewniłaby możliwość skutecznego zwalczania niskolecących celów powietrznych, także szybkich i manewrujących, i zwalczania wielu celów jednocześnie. W porównaniu do używanych przez Polskę, posowieckich systemów krótkiego zasięgu, z zasady mogących kierować rakiety tylko na jeden cel w jednym czasie, i z mocno ograniczonymi możliwościami zwalczania szybkich, manewrujących obiektów. 

Jako przykład można podać litewską konfigurację systemu NASAMS. Litwa zdecydowała się na zakup dwóch zestawów (po dwie wyrzutnie wraz z systemem dowodzenia i radarem w każdym). W porównaniu z docelowym polskim systemem Narew, taki system ma dużo skromniejsze możliwości. Mniejsza jest liczba wyrzutni w jednostce ogniowej, liczba rakiet gotowych do odpalenia itd. Tylko, że ten system zostanie dostarczony i włączony w system obrony do 2021 roku. Być może więc warto zastosować podobne podejście, stopniowo budując zdolności? Z tym, że system kierowania i radar mogą zostać dostarczone przez polski przemysł, i wcale nie ma potrzeby zmiany założenia, że będzie pełnił rolę lidera. Takie rozwiązanie może natomiast wiązać się z koniecznością zamówienia pierwszej partii rakiet od partnera zagranicznego. Można jednak zawrzeć w umowie plan dostaw i stopniowego przejmowania kompetencji produkcyjnych.

Jeżeli program Narew nie zostanie przyspieszony, to nowe baterie Patriot, wprowadzone ok. 2022 roku w zasadzie nie będą mogły być skutecznie użyte w warunkach zagrożenia zmasowanym atakiem, w tym obiektów niskolecących. Warto dodać, że na takie zagrożenie wskazują doświadczenia z ostatnich konfliktów zbrojnych, w tym w Syrii. Dochodziło tam zarówno do ataków z pomocą dronów uderzeniowych, jak i uderzeń rakietami manewrującymi – także na obszarach „teoretycznie” chronionych przez system średniego zasięgu S-400. Sami Rosjanie do ataków na cele naziemne używali nie tylko pocisków systemu Kalibr, ale też naddźwiękowych rakiet przeciwokrętowych Oniks (podobne stacjonują w Obwodzie Kaliningradzkim). To pokazuje, że przeciwko zmasowanemu zagrożeniu z powietrza skuteczna będzie tylko warstwowa obrona, bo inaczej warte miliony dolarów rakiety zostaną szybko zużyte. Wiedzą o tym sami Rosjanie, bo w połączonych ćwiczeniach obrony przeciwlotniczej wykorzystują systemy S-400, ale i Buk-M3, oraz różne systemy służące do osłony bezpośredniej: Tor-M2, Pancyr, jak i starsze Osa oraz Strzała-10M. 

SONA – brakujący element

W Polsce wzmocnieniem bezpośredniej osłony Wojsk Lądowych będzie niewątpliwie trwające już wprowadzanie samobieżnych zestawów Poprad, jak i nowych przenośnych systemów Piorun. Te zestawy zapewniają jednak osłonę do odległości ok. 6,5 km, a Poprady nie są w stanie towarzyszyć jednostkom pancernym. W MON dostrzeżono ten problem i przygotowano program SONA, mający na celu przygotowanie odpowiedniej zdolności, również w zakresie obrony przed atakiem rakietowym, artyleryjskim i moździerzowym. Jak jednak informował kilka tygodni temu Defence24.pl resort, choć program uznano za „perspektywiczny”, to nie wiadomo czy znajdą się na niego pieniądze.

Program jest o tyle istotny, że może zostać zrealizowany praktycznie w całości przez polski przemysł, a na pierwszych etapach można wykorzystać istniejące i funkcjonujące już w Siłach Zbrojnych systemy kierowania i dowodzenia. Polski przemysł, w tym Mesko i Telesystem-Mesko opracowały koncepcję pocisku przeciwlotniczego o zasięgu 10-12 km, powstałego z wykorzystaniem technologii wprowadzanego już do służby pocisku Piorun, przede wszystkim w zakresie systemu naprowadzania.

Takie rakiety mogłyby zostać opracowane w ciągu 3-4 lat i wejść na wyposażenie zestawów Poprad, wprowadzanych już do Wojsk Lądowych. Wprowadzenie nowego pocisku nie wymaga zmian ani w samych zestawach, ani w ich systemie dowodzenia i kierowania. Różnica polega na tym, że z pociskiem o zasięgu 6,5 km Poprad będzie w stanie zabezpieczyć teren o powierzchni ok. 132 km2, z rakietą o zasięgu 10 km – już ponad 310 km2. Te same pociski mogłyby wejść na wyposażenie posowieckich zestawów Osa, jeszcze zanim zastąpi je nowy sprzęt. Osy zostały zmodernizowane – otrzymały cyfrowe systemy łączności, nowe systemy zobrazowania, IFF, czy nowoczesne (i drogie) kamery termowizyjne, ale nadal używają tych samych pocisków rakietowych, pochodzących z lat 80. XX wieku. Można zaryzykować tezę, że jako jedyne spośród posowieckich systemów mają jeszcze potencjał modernizacyjny. 

Zasięg zestawu Poprad można zwiększyć do ponad 10 km, jeśli otrzyma on nowy system rakietowy, który może być opracowany siłami polskiego przemysłu. Fot. R. Surdacki
Zasięg zestawu Poprad można zwiększyć do ponad 10 km, jeśli otrzyma on nowy system rakietowy, który może być opracowany siłami polskiego przemysłu. Fot. R. Surdacki

W kolejnym kroku powinno się opracować polski zestaw przeciwlotniczy, który można by nazwać „Loarą 2.0”. Koncepcja takiego systemu została niedawno opisana w tekście Maksymiliana Dury „Przemiana Loary w polskiego Pancyra”. Taki system mógłby wykorzystywać na przykład gąsienicowe podwozie K9, używane w haubicy Krab, a jego uzbrojenie mogłyby stanowić właśnie nowe rakiety wraz z armatą 35 mm (używaną w morskim systemie Tryton i lądowej baterii 35 mm). Uzupełnieniem może być środek walki elektronicznej, przeznaczony do zwalczania dronów. Polski przemysł ma też pełne możliwości opracowania systemu dowodzenia i wykrywania/śledzenia celów (być może za wyjątkiem radaru kierowania ogniem, jeśli taki znajdzie się w konfiguracji zestawu). 

Nie bez znaczenia jest tutaj stosunek koszt-efekt. Stosunkowo najdroższe są pociski wprowadzane w systemie Wisła, nieco tańsze – te z systemu Narew, natomiast rakiety polskiej konstrukcji, o zasięgu 10-12 km, powinny być wielokrotnie tańsze od obu tych systemów. Dają one też pełną kontrolę nad systemami naprowadzania (co trudno uzyskać w wypadku importowanych rozwiązań), a co za tym idzie możliwości niezależnego rozwoju, eksportu itd. Nawiasem mówiąc, Szwecja zamierza wykorzystywać Patrioty we współpracy z wyrzutniami rakiet IRIS-T SLS o zasięgu ok. 10 km, USA – w ramach systemu IBCS – z zestawami IFPC Inc-2I, którego głównym uzbrojeniem ma być rakieta Sidewinder, o podobnym zasięgu przy odpalaniu z ziemi.

Oba wspomniane systemy mają wspierać i współdziałać z zestawami Patriot w siłach zbrojnych Szwecji i USA (w Szwecji jest to wersja PDB-8, natomiast w USA będzie ona integrowana z IBCS, w standardzie podobnym do baterii z I fazy Wisły). To zaadaptowane z zestawów powietrze-powietrze, szybkie i wysokomanewrowe rakiety kierowane na podczerwień, jednak lżejsze a co za tym idzie prawdopodobnie tańsze od większości systemów proponowanych nawet w programie Narew. Problem koszt-efekt w obronie przeciwlotniczej jest więc dostrzegany nawet przez bogate państwa.

Zestawy przeciwlotnicze Biała są dostępne jedynie w niewielkiej liczbie, i potrzebują następcy. Fot. MON
Zestawy przeciwlotnicze Biała są dostępne jedynie w niewielkiej liczbie, i potrzebują następcy. Fot. MON

Nawiasem mówiąc, Amerykanie bardzo szybko „wracają” do budowy warstwowych systemów, i wykorzystania mobilnych zestawów. Od kilku lat częściej ćwiczy się współpracę systemów Patriot i bardzo krótkiego zasięgu Avenger. Kiedyś baterie były elementem batalionów Patriot, ale większość z nich rozformowano w ramach cięć. W Polsce, podobną funkcję co Avengery (w Wojskach Lądowych) pełnią wprowadzane zestawy Poprad, których możliwości można zwiększyć przez dodanie pocisku o zasięgu 10-12 km, proponowanego przez przemysł. 

Trzeba też pamiętać, że Stany Zjednoczone, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, kupują – podobnie jak Niemcy – system do osłony mobilnych wojsk lądowych (odpowiednio w programach IM-SHORAD i NNBS). Skoro państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, które nie są zagrożone przez Rosję w takim stopniu jak Polska, pilnie odtwarzają „dolne piętro” obrony powietrznej, to Warszawa powinna to tym bardziej robić. Szczególnie, że akurat w tym obszarze, krajowy przemysł ma duże kompetencje. 

Oprócz wspominanej Loary, doprowadzonej do seryjnej postaci (w wersji artyleryjskiej) i następnie anulowanej, to m.in. eksportowy system Kobra, rakiety Grom/Piorun. A także osiągnięcia polskiej radiolokacji – systemy Soła i Bystra wywodzące się z stacji wykrywania celów dla Loary, czy np. radary artyleryjskie Liwiec (wszystkie dostarczane przez należący do PGZ PIT-RADWAR). 

Te ostatnie, „spięte” z zestawem kierowania ogniem Topaz i bezzałogowcami FlyEye prywatnej Grupy WB, pozwalają na wskazywanie źródeł nieprzyjacielskiego ognia artyleryjskiego, ale i korygowanie ognia własnej artylerii w czasie rzeczywistym, co zostało sprawdzone bojowo w Afganistanie. Nie jest tajemnicą, że te rozwiązania przewyższają pod wieloma względami sprzęt stosowany w wiodących krajach NATO. Polski przemysł potrafi więc być integratorem skomplikowanych systemów radiolokacyjnych, przeciwlotniczych, kierowania ogniem. Warto te zdolności wykorzystać, i jednocześnie rozwinąć kompetencje, jeśli chodzi o rakiety. Programy Narew (i system bezpośredniej osłony SONA) to w zasadzie ostatnia szansa, po tym jak Homar (przynajmniej pierwszy dywizjon) realizowany jest w formie zakupu „z półki”, a przemysłowa współpraca w Wiśle napotyka na utrudnienia już w ramach realizacji pierwszej – teoretycznie dużo łatwiejszej – fazy. 

Dopiero połączenie nowego systemu obrony mobilnych Wojsk Lądowych, wraz z systemem Narew zapewni Polsce skuteczną, warstwową „tarczę”. Trzeba też pamiętać, że baterie Wisła – choć potrzebne – są jej najkosztowniejszym elementem. Warto więc wziąć pod uwagę przyspieszenie budowy „dolnego piętra” systemu polskiej obrony, tym bardziej że to właśnie w tej warstwie większość rozwiązań ma szansę dostarczyć przemysł, zapewniając tym samym suwerenność technologiczną.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 132
Reklama
KrzysiekS
sobota, 23 marca 2019, 17:24

Polskę stać i jest w zasięgu naszego przemysłu budowa systemów rakietowych! Powinniśmy kupić pełne licencję od MBDA na CAMM/CAMM-ER, PPK MMP a nawet rozmawiać z MBDA o NCM/MdCN (ale wykorzystywanych z wyrzutni lądowych- taki HIMARS o dalszym zasięgu. INF nie istnieje). Taka Polska Tarcza i Miecz. Następnie rozwijać to we współpracy. Do tego potrzeba jeszcze obrazowania.

Orcio
wtorek, 19 marca 2019, 07:57

Nie ma kasy na opl- za to jest kasa na piątki Kaczyńskiego-i to grube miliardy!

Andrettoni
wtorek, 19 marca 2019, 06:20

Każdy normalny człowiek budowę domu zaczyna od fundamentów, a my kupując system Wisła zaczęliśmy od dachu. Oczywiście dach jest niezbędny, ale gdzie fundamenty, ściany, okna i drzwi?

Jacenty
piątek, 15 marca 2019, 11:39

Szanowny Panie Dalej patrzący - Chiny i słowo pomoc zestawione razem to sprzeczność sama w sobie. Bliżej im do polityki "ośmiu krokwi świata" imperialnej Japonii, tylko jest to prowadzone w białych rękawiczkach póki co i ma niestety zasięg globalny.

Dalej patrzący
piątek, 15 marca 2019, 18:26

@Jacenty - Chiny pomogą Polsce ze względów zasadniczych - inaczej mogą się pożegnać nie tylko z hegemonia globalną, ale nawet z hegemonią w Azji. Czyli pomogą Polsce - pomagając przez to SOBIE w realizacji celów absolutnie strategicznych i żywotnych dla Chin.

prawieanonim
sobota, 16 marca 2019, 13:28

Chiny "pomagają" Polsce i Polska z tytułu tej pomocy poniosła wielomilionowe straty (budowa autostrad). Chiny "pomagają" Polsce bo szukają konia trojańskiego w UE. Aresztowanie dyrektora Huawei za szpiegostwo dobitnie świadczy o tym jak wyglądają chińskie "inwestycje". USA po tym jak Europa zaczęła stawać im kością w gardle (podziękowanie za odbudowę Europy i plan Marshalla) szukają nowych sojuszy i nie dziwnym jest że kraje uważane przez starą UE za kraje drugiej kategorii w wielu aspektach pokrzywdzone przez UE a przede wszystkim Polska jest w orbicie zainteresowań USA bo na dzień dzisiejszy mamy z Amerykanami zbieżne interesy. Naszym interesem jest znaczący głos w UE, rozwój gospodarczy i przetrwanie między młotem a kowadłem a interesem Amerykanów jest mieć coś do powiedzenia w Europie tak samo rozwój gospodarczy czyli robienie interesów. I najważniejsze jest że potrzeby obu krajów (USA i Polski) się pokrywają. Złośliwi stwierdzą że też robimy za konia trojańskiego USA. Tylko że taki koń koniowi nie jest równy bo dla Chińczyków jesteśmy krajem tzw jednorazowego użytku czyli zrobimy bajzel w UE Chiny na tym zyskają a my zbierzemy. Dla USA zaś ważnym jest by Europa była silna i mogła się stawiać Rosji bo to leży w amerykańskim interesie dlatego tutaj wybór jest oczywisty.

Dalej patrzący
niedziela, 17 marca 2019, 13:46

Jeżeli Polska da się wykorzystać - to Chiny, jak każdy inny gracz, to wykorzystają. Jeżeli Polska postawi w stosunkach z Chinami [ale i z USA] na kartę geostrategiczną - jako decydent i kontroler kluczowej przestrzeni styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji - to WTEDY "nagle" i "niespodziewanie" i Pekin i Waszyngton - wzajemnie balansowani przez Warszawę - okażą się nader spolegliwymi centrami strategicznego wsparcia Polski. No - ale to trzeba wyraźnie twardo artykułować - wyraźnie dając do zrozumienia obu graczom świadomość NASZEJ wagi dla żywotnej racji stanu Chin - i USA. Czyli - BALANS Pekinu Waszyngtonem i Waszyngtonu Pekinem - a nie żadne "konie trojańskie" , samobójczo, naszym kosztem i za darmo. Za reprezentację interesów - zawsze warunkową i zawsze czasową i zawsze PŁATNĄ - to możemy kasować innych graczy [z góry - jak to robili np. Turkowie] - oczywiście, o ile będzie w tym nasz interes.

prawieanonim
niedziela, 17 marca 2019, 23:21

Proszę nie stawiać znaku równości tam gdzie go nie ma. W biznesie z Amerykanami niedopuszczalne jest żeby kontrahent został tak oszukany jak w przypadku budowy autostrad przez Chińczyków których (mimo deklaracji w umowie) nikt nawet nie widział na placu budowy. W Amerykańskim pojmowaniu interesów biznes musi się opłacać obydwu stronom w przeciwnym razie staje się zwykłym oszustwem.

Dalej patrzący
poniedziałek, 18 marca 2019, 22:05

Powtarzam - z każdym graczem jest tak samo - oszuka na tyle - na ile pozwolisz. Naiwna wiara w porządne podejście USA...przez grzeczność nie skomentuję. A Polska ma tak silną geostrategiczną kartę i pole balansu obu supermocarstw, jak nigdy w historii...tyle, że jej nie używamy - i w tym cały problem - z pilnowaniem NASZEJ racji stanu bez sentymentów i na twardo.

x
poniedziałek, 18 marca 2019, 20:26

amerykanie i obustronny zysk ? :))) żaden z polskich kontraktow zawartych z amerykanska firma nie oznaczal jakiegokolwiek zysku dla Polski co wiecej usa wycofuje sie nawet z zobowiazan offsetowych

prawieanonim
wtorek, 19 marca 2019, 10:01

Proszę jakiś przykład.

Covax
czwartek, 14 marca 2019, 17:50

Panie Aecjusz; zaplacilismy miliard za IBCS i nie wiadomo co dostaniemy i kiedy ? Nie stac nas na 120 mln dla Mesko ?

Aecjusz
czwartek, 14 marca 2019, 23:44

Tak, traciliśmy miliard, węc straćmy więc nasępne 120 milionów.

Covax
sobota, 16 marca 2019, 11:56

Najlepiej nie położyć nic i nic nie miec,albo połozyc ulamek wartosci "zachodniego" projektu badawczego i oczekiwac "zachodnich wynikow"

Aecjusz
środa, 20 marca 2019, 14:45

Dopóki nie zostanie zrobiony porządek z pasożytnictwem i chorymi układami w zbrojeniówce dopóty będą to wyrzucone pieniądze. Inną sprawą jest to ile czasu mamy do zaognienia się sytuacji do tego stopnia, że rozwiązania będą potrzebne, a ile czasu potrzeba na rozwijanie od niewielkiego stopnia zaawansowania swoich pomysłów z uwzględnieniem całego, często pełnego ślepych zaułków, procesu od pomysłu, projektu, fazy rozwojowej do stworzenia dokumentacji producyjnej i rozpoczęcia produkcji wielkoseryjnej.

Covax
czwartek, 14 marca 2019, 08:26

Mesko mowil ze potrzebuje 400 milionow i za trzy lata bedzie rakieta, kiedys szukalem ile "oficjalnie" poszlo na pirata i dogrzebalem sie do 15 Mln zlotych!!. Sorry ale "normalne" firmy za taka kase to wydaja na kawe, paczki i tonery do drukarek przy projektach rakietowych

x
czwartek, 14 marca 2019, 18:57

MESKO dostaje takie kary za nie wywiązywanie sie z umów że powinno dawno zbankrutować. MON aneksuje umowy i jest ok .. państwówka może dalej jechać na Gromach

Aecjusz
czwartek, 14 marca 2019, 15:36

400 milionów i za trzy lata dostaniemy naprawdę super wypasione studium wykonalności, może nawet prototyp..

Sokole oko
czwartek, 14 marca 2019, 00:00

Dalej patrzacy- dziękuję za wyczerpującą wypowiedź, nie wiedziałem o takiej perspektywie.

Z dystansu
środa, 13 marca 2019, 10:01

Patrząc na skutki "działania" MON w zakresie zakupów uzbrojenia widzę główne i jedyne fazy: 1.oglaszanie programu, 2.opoznianie programu, 3.zmiane warunków programu, 4.dialog techniczny, 5. NIE podejmowanie decyzji, 6.anulowanie programu, 7. Ponowne opracowanie warunków i oczekiwań do "nowego" programu by wracając do pkt. 1 ponownie ogłosić szumnie rozpoczęcie programu. Ktoś uważa inaczej?

Dalej patrzący
środa, 13 marca 2019, 09:44

Panie Sokole oko - Chiny na pewno pomogą Polsce strategicznie - tak jak np. wspólnie z Białorusią zrobili rakietowego Poloneza, na pewno jako dostawca średniej technologii, ale zwłaszcza jako dostawca pod stołem [przez Pakistan] głowic odstraszania asymetrycznego. Nie z miłości czy przyjaźni do Polski i Polaków, tylko w imię swojej strategicznej racji stanu dla własnego egoistycznego interesu. Bo parafrazując George Friedmana "połączenie militarnego, surowcowego i przestrzennego potencjału Rosji z ekonomicznym, technologicznym i finansowym potencjałem UE zdominowanej przez Niemcy - to najgorszy możliwy koszmar dla USA....i dla Chin". Zresztą ów egoistyczny interes Chin w utrzymaniu Polski jako bufora niezależnego od Kremla i Berlina - jest najlepszą gwarancją, niż jakikolwiek traktat "papierowy". A sprawy medialne [wymuszone przez USA właśnie dla stworzenia POZORÓW "spalenia mostów"] typu aresztowanie szpiega Huawei są...no właśnie nośne tylko medialnie. Na poziomie strategicznym - decyzji zasadniczych Xi w Pekinie - nawet aresztowanie 10 tys szpiegów chińskich - jest BEZ ZNACZENIA. Biznes chiński na razie nie wejdzie do Polski - ale CZEKA na zmianę wiatru z Warszawy. Przypomnę słowa Hongbing Songa w Polsce w sensie - "czy chcecie, czy nie - wielki hub Jedwabnego Szlaku tu powstanie". Chińczycy działają cierpliwie i konsekwentnie i nieustępliwie w perspektywie nie to, że dekad, ale pokoleń - więc proszę się nie sugerować stanem PRZEJŚCIOWYM. Natomiast na poziomie strategicznym, a konkretnie na poziomie geostrategicznym, zwłaszcza kluczowej gry "na twardo" o hegemonię - kompletnie bez znaczenia są i sprawy medialne - i bieżące sprawy biznesowe. A dokładniej - obie sfery mogą są podrzędne i mogą być zmienione w jednej chwili - gdy tylko Polska dostrzeże alternatywę w Pekinie. Właśnie ten poziom - geostrategiczny - decyduje. W geografii i układzie sił nic się nie zmieniło od 2011. Rola Polski tylko WZROSŁA - i jeszcze będzie rosnąc - odpowiednio do eskalacji konfrontacji USA-Chiny i wzrostu napięcia na świecie. Inna rzecz, że nie chcieć wyciągnąć rękę do strategicznej alternatywy dla zbalansowania Waszyngtonu i Tel Avivu - to...po prostu programowa ślepota, szkodliwe wiszenie na klamce Waszyngtonu i Tel Avivu - i pełne bezmyślne, antypolityczne zafiksowanie "bezalternatywne" Warszawy. Sami się podajemy na talerzu dla Waszyngtonu i Tel Avivu. Błąd strategiczny pierwszej klasy w polityce - a już tragiczny geopolitycznie. Mieć takie karty w ręku i tak je marnować... Małe Węgry, znacznie mniej ważne geostrategicznie - a prowadzą dużo mądrzejszą politykę i balansowanie i wykorzystanie szans...

oko
wtorek, 19 marca 2019, 00:50

Szanowny Panie "Dalej Patrzący", Zgadzam się z Panem co do kierunku polskiej polityki w kontekście geostrategii i balansowania na linii USA - Chiny. Mam tylko pytanie, ewentualnie prośbę do Pana i być może pańskich kolegów/ przyjaciół w Chinach. Może by tak Chińczycy się bardziej postarali i złożyli korzystne oferty współpracy. Z Polskiej strony próby były: autostrady i Covec, Azjatycki Bank Rozwoju, przetargi w energetyce i nic nie wypaliło. Polska to nie Laos, Kambodża czy plemiona afrykańskie. Dlaczego jak dotąd nic się udało? Druga rzecz. Chyba zgadzamy się, że dla Polski największym zagrożeniem na najbliższe lata jest Rosja. Co zatem Chiny proponują Polsce w tej kwestii? Jaką broń, jaki transfer technologii, jakie pakty polityczne, które odstraszą Rosję? I kwestia trzecia - propaganda. Zgodzimy się, że USA ma ją najlepszą. Kupiło ją i wciąż kupuje prawie cała ludzkość. Jak przekonać społeczeństwo do zawarcia strategicznego partnerstwa z komunistycznymi, nawiązującymi do konfucjanizmu Chinami? Społeczeństwo, które wolność i indywidualizm przedkłada ponad spolegliwą i cierpliwą pracę pełną wyrzeczeń na rzecz "państwowego zbawienia"?

Niezalezny
czwartek, 14 marca 2019, 12:17

Brawo! Popieram te tezy . masz racje

Komentator
środa, 13 marca 2019, 21:28

Szanowny Panie, czy Pan naprawdę wierzy w to co Pan napisał? Chiny w najbliższym czasie czeka ostateczna rozgrywka o światowy prymat nie z nieistniejącym blokiem Moskwa - Berlin, tylko z USA. Jedyne czego Chiny potrzebują obecnie to surowców, (które kupią w Rosji), rynków zbytu,( a tutaj "niemiecka" Europa może i kupuje o wiele więcej niż potencjalnie zantagonizowana z tą Europą Polska), oraz czas, niezbędny do tego, by USA zazbroiły się na śmierć. W żadnym z tych celów Chin nie ma miejsca na Polskę, będąca de facto amerykańskim sługą, uzbrojoną w, jak Pan to ujął, głowice odstraszania asymetrycznego. Skoro wspomniał Pan o Pakistanie, to zakładam że chodzi Panu o "te" głowice. Ja też swego czasu opowiadałem dowcipy o polsko- chińskiej granicy na Uralu, tylko widzi Pan, życie i polityka trochę jednak różnią się od scenariuszy opowiadanych w dowcipach.

Napoleon
piątek, 15 marca 2019, 23:55

Ależ to fantasta. Co najgorsze to jeszcze wierzy w to co pisze. Fakty są takie, że 60% społeczeństwa jest za bazami, sojuszem z NATO dodatkowe 20% nie ma zdania, ale nasz uroczy marzyciel będzie tworzył teorie balansowania strategicznego. Nasze nadymanie się na każdym kroku jest efektem tej a nie innej sytuacji strategicznej Polski. W ostatnich 30 latach kiedy mieliśmy gwarantowane bezpieczeństwo właśnie przez takich jak on odebrano nam szanse modernizacji armii. Zakupiono F16 na które kompletnie nie było nas stać i niejako tylko z bezwładu doszarapaliśmy jeszcze kilka batalionów na Rośkach no bo coś trzeba było zrobić by już kompletnie nie leżeć na łopatkach. Sytuację uratowało trochę dorwanie się do Leo2 za psie pieniądze i jako taki pomysł na Languste i kilka pomniejszych już zapomnianych przez młodzież modernizacji jak choćby Kub i Newy. Taka to dola naszych elit ciągnących zawsze w stronę pomysłów skazanych na totalną blokadę programów. Tak w tym układzie bez armii, bez żadnych stref buforowych, bez nawet nadzieji. Tacy ludzie będą realizować niezależną politykę jak nasi obecni z totalnym nadymaniem jadąc do Waszyngtonu, a wracając z totalnie podkulonym ogonkiem. Jak bardzo szkodliwe są to prawidła naszej polityki nie trzeba chyba objaśniać. Jak wielkie zdziwienie jest, że to nie my decydujemy o własnej polityce czy nawet zakupach. Niestety zamiast zacisnąć zęby i krok po kroczku dojść do czegoś sensownego to taki Dalej płaczący jest obrazem polskiej myśli politycznej Becka, który jeszcze w '39 twierdził, że będzie się stawiał (sic!). Zasadniczo czasami to szkoda komentować.

niedziela, 17 marca 2019, 23:23

O ile pamiętam raty za F-16 zostały spłacone 2-3 lata temu.

Dalej patrzący
niedziela, 17 marca 2019, 16:34

Tzw. "Napoleon" - Polska ma w ręku dużo silniejszą kartę geopolityczną - i to względem OBU supermocarstw naraz, niż kiedykolwiek w historii. Porównywanie z Beckiem i 1939 jest śmieszne - wtedy Niemcy hitlerowskie i Rosja stalinowska były dwoma najsilniejszymi totalitarnymi, militarnymi supermocarstwami świata. Dzisiaj Niemcy to druga liga, a Rosja - coraz bardziej odpada w wyścigu technologicznym i długofalowo słabnie - ZWŁASZCZA wobec Chin, silniejszych ekonomicznie od Rosji o rząd wielkości [co będzie tylko narastało], a co ważniejsze - przyśpieszających w wyścigu technologicznym - i to tak, że USA obawiają się od zeszłego roku i biją na alarm przed sukcesem "cywilnego" prześcignięcia USA w prymacie technologicznym - programem "made in China 2025". Rosja nie jest dla Polski problemem - o ile dogadamy się z Chinami. Na razie jesteśmy uwieszeni ślepo i "bezalternatywnie" na klamce USA i Tel Avivu. A tymczasem powinniśmy zbalansować Waszyngton Pekinem i Pekin Waszyngtonem, biorąc od OBU supermocarstw naraz wsparcie - i marginalizację Niemiec, Izraela i Rosji. Beck był głupi - bo właśnie nie umiał balansować i rozgrywać graczy - "kto da więcej?". Gdyby zaraz odpowiedział na propozycję Hitlera w styczniu -lutym 1939 - WTEDY i Londyn i Paryż, ale i Moskwa stałyby się spolegliwe wobec Warszawy. Kijem by nic nie zyskali, musieliby sięgnąć po marchewki - i to pierwszej klasy. Co by tylko powodowało podbijanie poprzeczki konkurencji o względy Polski. A tak głupio, za nic, stanęliśmy wobec Niemiec, co zaowocowało sojuszem Stalin-Hitler - i jednocześnie zdradą UK i Francji. Beck był głupi - nie rozumiał naszej geostrategicznej karty przetargowej nie rozumiał słów Mackindera z jego analizy geostrategicznej [sformułowanej już w 1919 roku]: "Kto panuje we wschodniej Europie-panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji-ten panuje nad wyspą światową-kto panuje nad wyspą światową ten panuje nad światem." W krytycznym momencie Brytania i Francja poszły KRÓTKOFALOWO na odcięcie krótkofalowo bonusu zyskania czasu - kosztem długofalowej straty zasadniczej - kosztu utraty i brytyjskiego i francuskiego imperium. Hitler i Stalin doskonale rozumieli znaczenie geostrategiczne Polski - więc dogadali się w tymczasowym sojuszu - będącym w istocie [po likwidacji Polski jako rozdzielającego ich bufora] krokiem do nieuchronnej wojny między nimi o hegemonię w Eurazji. Warto poczytać Wieczorkiewicza - bardzo dobrze pokazał głupotę antypolityki Becka. Dlaczego Polska ma dużo silniejsza geostrategiczną kartę, niż kiedykolwiek? - ano dlatego, że od niej zależy los obu supermocarstw i konfrontacji na skalę już GLOBALNĄ. Co oczywiście podbija niebotycznie aktywa pozycji Polski - i jej REALNEGO pola manewru.

Napoleon
poniedziałek, 18 marca 2019, 14:17

Znów obracamy się w sferach jakiś fantazji. Beck miał balansować? O czym ty tym razem piszesz? To żadne balansowanie tylko poddanie się woli raz jednego, a drugi raz innego. I tu nie ma znaczenia na jakim zewnętrznym imperium będziesz się opierał. Mogliśmy co najwyżej się obracać jak Rumunia, plusem byłoby mniej zabitych, mniej zniszczeń, ale koniec końców i tak skończyło się to na zniewoleniu. Blok USA-Sowiety był wtedy za silny byśmy nie skończyli inaczej niż w ’45. Geopolitycznie czy strategicznie obecnie jest tyle lepiej, że Niemcy są militarnie słabe, a my możemy czekać na rozpad FR. I proszę nie pisać tu bzdur, że Chiny nam pomogą w razie wojny bo tak nie będzie, zaatakowanie FR z drugiej flanki niewiele nam daje bo obecnie i tak nas rozjadą jak walec jeśli obrócimy się przeciwko NATO. Nasz sojusz z NATO jest jedyną nadzieją, że FR będzie się bała testować jedności. Co do sojuszu z USA to nie jest idealny i nigdy nie będzie bo lobby żydowskie tam rządzi i kropka. Od momentu wyskoczenia z bloku sowieckiego wiemy, że trzeba będzie przejść batalie o mienie niespadkowe – jak to się potoczy są różne opcje, ale spokojnie można zakładać, że opcja polityczna której przyjdzie przez myśl ulegnięcie tej presji zostanie po prostu obalona. Żaden Polak nie zgodzi się na płacenie za holokaust. Co my tym zrobimy? To już mało zależne od nas, natomiast USA musi wiedzieć, że takie niedorzeczne pretensje do nas skończą się wypadnięciem z ich orbity wpływów – możliwe, że o to właśnie grają by pozbyć się problemu Europy środkowo-wschodniej. O tym pewnie nie pomyślałeś? Wbrew wszystkiemu nie mamy stawiać na kolejny sojusz z naszą skłonnością do gierojowania tylko pozostać CZUJNYMI! Mam nadzieję, że tak prosta recepta nie przerośnie naszych elit. A nasz sojusz z USA jest póki co tylko odwleczeniem egzekucji – możemy mieć tylko nadzieję, że wojna kolejny raz nie rozegra się w Polsce. Co do Chin to ciągle mają opcje, żeby puścić szlak Dunajem i raczej sytuacja Polski nie ma dla nich znaczenia. Polska nitka szlaku prowadzić będzie przez Ukraine, której nie pomożemy jeśli nie będziemy zdolni do projekcji siły. Zanim u nas się coś wydarzy nowy jedwabny szlak przez Polskę będzie w rękach Rosji.

Aecjusz
piątek, 22 marca 2019, 09:40

Naiwny jesteś Napoleonie wierząc tak łatwe obalenie opcji i w mądrość narodu. Oczywiście jest możliwość odparcia roszczeń żydowskich, ale jedynie poprzez twarde balansowanie, o czym pisze Dalej patrzący. Wybory są co 4 lata. Pomiędzy wyborami wyborcy mają słaby wpływ na decyzje rządzących. Jak już pokazała przeszłość (nie tylko Polska) zdarzają się rządzący, którzy są zadaniowani i nie są zainteresowani kolejnymi wyborami, tylko układają sobie życie realizując pewne cele i potem żyjąc wygodnie... Co wtedy z gniewem ludu? Uśmierzy się go narkozą 500+, i innymi programami plus, które się potem zabierze, bo trzeba spłacać dług... przebudzenie może być bardzo nieprzyjemne. NATO brakuje jedności i stał się zbiorem luźno powiązanych państw bez realnej siły. Bo siła militarna to nie tyle po prostu arytmetyczna samolotów i czołgów, ale raczej realna liczba i jakość wojska gotowego do zdecydowanej i szybkiej akcji. A tu NATO leży i kwiczy. Bycie czujnym nie wystarczy. To nie te czasy. Pozostawanie w czujności oznacza bierność. A tu potrzebna mądra aktywność i podjęcie ryzyka. Bierni są rzucani prądem zmian, aktywni nadają prądowi kierunek. Nie jesteśmy mocarstwem, dlatego musimy być bardziej mądrzy, a przy tym silni. W tej kolejności. Mamy swoje atuty, użyjmy ich. Tylko do tego trzeba mądrych, silnych i zdecydowanych przywódców. Nie widzę takich na horyzoncie :(

chateaux
sobota, 16 marca 2019, 20:42

Tak, "zakupiono F16 na które absolutnie nie było nas stać". To pewno dlatego nawet w czasach Wielkiego Kryzysyu 2.0 nikt nawet nie zauwazył że je spłacamy.

prawieanonim
niedziela, 17 marca 2019, 23:24

Co więcej ostatnia rata za samoloty została zapłacona 3 lata temu.

Napoleon
niedziela, 17 marca 2019, 21:30

Może i zauważył też, że nic oprócz tego się nie modernizuje! Dobre używki były do wytargania, ale niestety wydumali, że lepiej się nadymać - to teraz klasyka i kolejne podejście Wisła, Homar, Harpia i koniec modernizacji.

Dalej patrzący
czwartek, 14 marca 2019, 10:47

@Komentator - 17 września 2009, dokładnie w 70 rocznicę zdradzieckiej napaści Rosji stalinowskiej na Polskę, USA zdradziły Polskę, ogłosiły "reset" z Moskwą. Wszystko pod kupienie Moskwy do obrotu przeciw Chinom. Rosja zażądała kilku spraw Z GÓRY: w arendę przekazano "bramę do Europy" - pomost bałtycko-czarnomorski, czyli Polskę i Ukrainę, nadto w 2009 obiecano wycofanie przez USA WSZYSTKICH sił ciężkich z Europy oraz rozwiązanie II Floty US Navy, odpowiedzialnej za Północny Atlantyk i przejście GIUK, blokujące wyjście z Arktyki i Flotę Północną Rosji. Ostatniego Abramsa załadowano w Bremenhaven w 2011, w tym samym roku rozwiązano II Flotę US Navy. Putin Ukrainę przejął, Polskę sfinlandyzował [i Berlin swoje ugrał], a jak ostatni Abrams opuścił Europę i rozwiązano II Flotę US Navy - WTEDY ogłosił z Merkel budowanie "nowej lepszej Unii Euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku". Głupcy z Waszyngtonu uznali to za element realizacji "Strategicznej wizji" Brzezińskiego, zakładającej zjednoczenie Ameryki Północnej, Europy i Rosji [oraz Australii] w jeden blok antychiński [Turcja i Japonia miały być dopuszczone tego "supermocartswa białego człowieka" i pełnić rolę "strażników"]. Radzę przeczytać UWAŻNIE książkę Brzezińskiego - nawet wydano ja po Polsku. Tyle, że Chiny, mające lepsze rozpoznanie wywiadowcze Rosji, od razu zorientowały się, że Rosja z Niemcami chce budowy trzeciego, konkurencyjnego supermocarstwa, silniejszego i od Chin - i od USA. Stąd ekspresowy przylot do Warszawy - bo Chiny od razu spostrzegły geostrategiczne znaczenie Polski jako bufora, który nie dopuszcza do ustanowienia tego supermocarstwa] , rozmowy były forsowane przez Chiny i skończyły się podpisaniem 20 grudnia 2011 w Pekinie strategicznego traktatu Chiny-Polska. Polska dostała status państwa o strategicznym znaczeniu dla Chin - dołączając do wybranego grona 6 innych państw o takim statusie. W 2012 Chiny zainicjowały grupę "16+1" państw Europy środkowej, a w 2013 ogłosiły budowę Nowego Jedwabnego Szlaku. Od 2012 nasi generałowie latali na narady sztabowe z chińskimi kolegami w Quingdao. Tam w kuluarach dowiedzieli się, co Kreml szykuje z Berlinem. Co oczywiście przekazali amerykańskim generałom, by ci zawiadomili Pentagon. Taki przeciek kontrolowany Chin. Waszyngton w zaparte dalej wierzył, ze Rosja i Niemcy jako junior partnerzy realizują ICH amerykański plan [a nie swój - rosyjsko-niemiecki], i to mimo, że od 2013 "nagle" i "niespodziewanie" Stratfor i George Friedman [po rozmowach z generalicją Pentagonu, uświadomioną przez Polaków] zaczął wielkim głosem ostrzegać, że "połączenie potencjału militarnego i surowcowego i przestrzennego Rosji z potencjałem Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy, jej potencjałem ekonomicznym, technologicznym i finansowym, to najgorszy koszmar dla USA". Dopiero upokorzenie USA w Syrii jesienią 2013 wylało zimny kubeł wody na głowy strategów Białego Domu, którzy bujali w obłokach wydumanej realizacji ICH wizji strategicznej. Stąd nastąpiła zmiana płyty - "reset" i miłość Obama-Putin zostały anulowane, Ukrainę wyrwano z orbity Rosji przez Majdan, Polskę przez nakazanie zmiany płyty starej opcji i nakazanie PMT 2013 i docelową zmianę ekipy w 2015. Rosja w 2014 odpowiedziała podniesieniem poprzeczki swojej wyceny - przez "sojusz" z Chinami. Cała Wschodnia Flanka i Syria pełni rolę pola "przeciągania liny" negocjacji na twardo. Rosja chce być równym partnerem USA w podziale światowego tortu, USA nie chcą tego, bo to by oznaczało abdykację z hegemonii globalnej. Obie strony idą na przetrzymanie. Duszona sankcjami Rosja liczy na to, że jej pozycja geostrategiczna okaże się kluczowa i nieodzowna dla USA. USA liczą na to, że Rosja tak zesłabnie i jednocześnie sama swoją polityką "sojuszu Pekin-Moskwa" tak się osłabi wobec Chin, że albo przyjdzie na kolanach do Waszyngtonu - na warunkach USA, albo będzie musiała stać się lennikiem i junior-partnerem Chin, z perspektywa utraty na rzecz Chin najpierw 1,6 mln km2 "ziem rdzennie chińskich pod tymczasową administracją rosyjską" - jak to się uczy każde chińskie dziecko w szkole [Rosja zajęła te ziemie w 1860 po traktacie pekińskim - największa i najboleśniejsza strata Chin w "wieku hańby"] - a potem całej Syberii. Beneficjentem tej gry na przetrzymanie między USA a Rosją są oczywiście Chiny - dla których czas pracuje i wzrostem ekonomicznym i co najważniejsze - wzrostem technologicznym. Dla Rosji podstawowym projektem nr 1, który bez walki pozwoliłby zająć miejsce hegemona globalnego, jest inna droga - przebicie "kordonu sanitarnego" Wschodniej Flanki - i stworzenie wymarzonego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Chciwy i krótkowzroczny Zachód Europy, zwłaszcza Berlin, jest mamiony obietnica otwarcia rynku, tanich surowców - no i podbijanego bębenka uniezależnienia się od dominacji USA. Nie rozumieją, ze owszem, na początku będzie to supermocarstwo Kremla i Berlina, ale przez siłę militarna Rosji, docelowo będzie to już tylko supermocarstwo Kremla. Z projektu supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku Kreml [i mamiony Berlin] nie zrezygnuje z prostego powodu - w kalkulacji koszt-efekt daje to najwyższa wygraną przy najmniejszych kosztach i ryzyku. Zresztą - proszę poczytać głównego geostratega Rosji, Alexandra Dugina, którego "Podstawy geopolityki" są obowiązkowe na wszystkich akademiach wojskowych i na wszystkich studiach cywilnych na kierunkach społecznych. Dugin wprost mówi o przebiciu "kordonu sanitarnego" i zbudowaniu supermocarstwa, a co do Polski - zajmuje kluczowy styk Heartlandu i Rimlandu Eurazji - czyli lądowy przesmyk bałtycko-karpacki, decydujący o ustanowieniu stałej wojskowej "hard power" i scaleniu owego supermocarstwa. Stoimy centralnie na drodze planom Rosji ustanowienia ich największego i finalnego projektu geostrategicznego: stąd i wniosek i deklaracja Dugina: "Rosja nie jest zainteresowana istnieniem Polski w żadnej postaci". W sumie - trzej wielcy gracze - USA, Rosja, Chiny - grają o przyłączenie Europy [UE] - najsłabszego gracza [militarnie biorąc] jako swego zasobu. Jest jeszcze rola Indii i Izraela w tej grze, - skoro Pan chce - to dopiszę, co się kroi z ich strony. Krótko - Indie chcą być balanserem Azji, a dla USA są zamiennikiem Rosji przeciw Chinom. Zresztą - od 2018 w doktrynie Indii to Chiny są przeciwnikiem nr 1. Zaś Izrael mami Waszyngton, że to on zabezpieczy na rzecz interesu USA buforowy przesmyk bałtycko-karapcki przed groźbą połączenia Kreml-Berlin i powstania konkurencyjnego względem USA supermocarstwa euroazjatyckiego. Izrael realizuje wrogie przejęcie tego obszaru - bo ten obszar, zwany na razie Polska jest WAŻNIEJSZY geostrategicznie dla USA, więc Izrael chce zlikwidować konkurenta o wsparcie USA - już zawczasu. Trump i Biały Dom są mamione przez Izrael, że ten twardą siłą [atomowo-rakietową i konwencjonalną IDF] zabezpieczy kluczowy bufor na rzecz USA. Dlaczego Trump i Biały Dom są mamieni? Bo Izrael [a raczej najsilniejsza opcja Wall Street] uznał [podobnie jak przedtem z imperium brytyjskim], że czas na zmianę sponsora, bo USA słabnie i nie jest perspektywiczne. USA naiwnie wierzy w obietnice Izraela, stąd tak spolegliwe podpisanie i procedowanie [już na jesieni I etap - raport otwarcia] 447, zbankrutowania Polski na 300 mld dolarów, następnie wrogie przejęcie zbankrutowanej Polski - dociśniętej Z OBU STRON NARAZ dzięki podpisaniu 447 w Waszyngtonie przez Trumpa i paktowi Putin-Netanjahu zblatowanemu w Moskwie - tego samego dnia 9 maja 2018. Izrael chce być UCZESTNIKIEM - i to jako element niezbędny i narzucający swoje warunki - budowy supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku - czyli budowy nowego, perspektywicznego hegemona globalnego. W TAKIEJ sytuacji UK poczuje, ze bliższa koszula ciału i dołączy do nowego zwycięzcy. Zaś USA [po przeniesieniu zasobów i aktywów głównych graczy z Wall Street do nowego supermocarstwa] zwyczajnie zbankrutują, bo pozycja dolara nie jest zabezpieczana juz złotem, a ni nawet petrodolarami itp dobrami realnymi w obrocie - tylko w istocie jest utrzymywana dzięki pozycji USA jako hegemona. Zbankrutowane USA nie będą miały innego wyjścia, jak na podobieństwo UK, dołączyć do nowego globalnego hegemona. Można powiedzieć - USA ze wszystkich sił wspierają swego beniaminka, który zada im decydujący cios w plecy stworzenia silniejszego konkurenta - potem Amerykanie będą biadali żałośnie: "i ty Brutusie?". A nasi decydenci w Warszawie - nawet nie załapali zmiany mądrości etapu, nadal myślą, że to Polska ma być rdzeniem bufora realizującego interes USA - i nadal wierzą i Waszyngtonowi i Tel Avivowi. Nie rozumieją ani sensu 447, ani zblatowanego jednocześnie antypolskiego paktu Putin-Netanjahu, ani sensu "nagłego" i "niespodziewanego" podniesienia bezprawnych żądań z 65 do 300 mld dolarów [podniesienie kwoty było racjonalnie biorąc konieczne, aby zapewnić "na sicher" zbankrutowanie i wrogie przejęcie Polski], ani sensu wściekłej totalnej nagonki medialnej na Polskę i Polaków jako "nazistów" "sprawców Holocaustu" "morderców Żydów" "polskich obozów śmierci" itd - co jest etapem niezbędnym dla "uprawomocnienia" i przedstawienia jako "akt konieczny moralnie dziejowej sprawiedliwości" w oczach świata- dla bandyckiego wrogiego przejęcia Polski. Prosta, oczywista rozgrywka geostrategiczna - tylko w Warszawie i w Waszyngtonie decydenci jak dzieci we mglę, okręceni opiumowym mamieniem wokół palca... Gdyby byli tam trochę logiczniej myślący ludzie, to nawet bez znajomości geopolityki, by zapytali sami siebie rzymskim wzorem "cui bono? - cui prodest" - odpowiedź jest prosta i jak na talerzu wg zwykłej szkolnej kalkulacji SWOT i koszt-efekt. Akurat Pan Duda, jako prawnik z wykształcenia, studiujący przecież w swoim czasie na UJ casusy prawa rzymskiego, pierwszy powinien to dostrzec, ale widać mu to się nie udaje...

Aecjusz
piątek, 22 marca 2019, 08:54

Dalej patrzący - jak czytam Twoje opisy (bardzo mnie przekonują i są w ogóle w zgodzie z moimi odczuciami, choć widać, ze masz głęboką wiedze w tym temacie, ja jedynie nikły zarys odczuć) to rodzący się na naszych oczach układ sił nieodparcie kojarzy mi się z 1984 Orwella. Cholera, aż ciarki przechodzą. Oceania, Eurazja, Wschódazja...

Komentator
sobota, 16 marca 2019, 00:25

Szanowny Panie, jeżeli zabiera się Pan za jakiekolwiek analizy to należy przyjąć na wejściu poprawne dane, w przeciwnym razie, cała ta analiza ma wartość tabelki EXCEL-a w której świadomie zafalszowano kilka komórek w celu uzyskania właściwego efektu. Cały Pański wywód opiera się na tezie, że Chiny zamierzają wyrównać rachunki z Rosją za "utratę Syberii". Problem w tym że, po pierwsze, Syberia nigdy nie była chińska, po drugie, Chiny nie potrzebują Syberii, Chiny potrzebują surowców które się tam znajdują. Pytanie, co się Chinom bardziej opłaca, próbować te surowce zdobyć wdając się w konflikt z mocarstwem atomowym, czy je po prostu kupić? Takich punktów w Pańskiej wypowiedzi można by znaleźć o wiele więcej, chociażby bzdur o tym że Polska weszła go elitarnego grona chińskich sojuszników, tylko, szanowny Panie, szkoda nawet na ich punktowanie czasu. Tak naprawdę, to ma Pan rację tylko w trzech punktach. 1) USA "wyrwało" Ukrainę ze szponów Rosji (a więc między bajki można włożyć twierdzenia o ukraińskiej oddolnej rewolucji, był to typowy zamach stanu). 2) zbliżenie Rosji z UE faktycznie nastąpi, bo jest po prostu korzystne dla największych unijnych graczy, a plankton który jest przeciwko po prostu się kupi lub spacyfikuje. I wreszcie po trzecie, takie zbliżenie jest największym koszmarem, lecz dla USA które i tak są skazane na porażkę w starciu z Chinami, po prostu będą tak długo budować nowe lotniskowce aby "powstrzymywać Chiny i Rosję" aż zbankrutują. Ten mechanizm jest już włączony i nie da się go zatrzymać. Dzisiaj jedyną szansą USA jest duża wojna której mogłyby się przyglądać z boku, a później jeszcze na niej zarobić, czyli powtórka z pierwszej połowy XX wieku Problem jedynie w tym, że zarówno w Moskwie jak i w Pekinie zdają sobie z tego doskonale sprawę i na pewno nie pójdą na taki układ, to nie są czasy podboju Afryki gdzie za garść paciorków napuszczalo się jednego wodza na drugiego. A jaka w tym rola Polski? Żadna, Polska będzie najwierniejszym sojusznikiem USA, a jak już USA stracą pozycję hegemona i zajmą się swoimi sprawami, to zostanie niestety potraktowana tak jak na to zasługuje. Nikt nie ceni kogoś kto nie potrafi cenić się sam.

Dalej patrzący
niedziela, 17 marca 2019, 16:09

Proszę przeczytać ZE ZROZUMIENIEM treść strategicznego traktatu Chiny-Polska z 20 grudnia 2011. TAK - Polska została w traktacie zaliczona do grona 1 z 7 państw o strategicznym znaczeniu dla Chin. Nie ze względu na sentymenty "przyjaźń" itd - tylko i wyłącznie ze względu na geostrategiczna pozycję Polski jako styku Heartlandu i rimlandu Eurazji - bufora między Rosja, a Niemcami - czyli jako GWARANTA, że dopóki ten bufor się utrzyma - to nie powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku, SILNIEJSZE od Chin. NIC - ABSOLUTNIE nic z punktu widzenia geopolityki nie zmieniło się w tej sprawie od 2011 - dlatego sojusz STRATEGICZNY i wsparcie dla Polski [w całkowicie egoistycznym żywotnym interesie Chin] jest ze strony Pekinu 100% pewne - i NIEZMIENNE, bez względu na rożne TYMCZASOWE układy Pekin-Kreml czy Pekin-Berlin itd, nie mówiąc o zupełnie trzeciorzędnych sprawach, medialnie rozdmuchiwanych, jak szpieg Huawei itd.

Komentator
niedziela, 17 marca 2019, 23:46

Panie dalej patrzący, jedno z siedmiu państw EUROPEJSKICH, podobnie jak Niemcy i Francja. Reszta to fantasmagorie. Chiny Szanowny Panie, potrzebują Polski nie jako buforu, tylko jako POMOSTU pomiędzy wschodem i zachodem. Chiny mój Panie, chcą rozwijać współpracę z Europą i wyautować przy okazji głównego przeciwnika. Ta współpraca to przede wszystkim wymiana towarowa. Jak Pan sądzi, do czego Chinom potrzebna jest w takiej sytuacji Polska? Umowa o której Pan wspomniał, pochodzi z 2011, a od tego czasu jednak trochę się zmieniło. Polska pokazała Chinom figę gdy te chciały wybudować pod Łodzią wielki terminal przeładunkowy. Polska jak posłuszny piesek, pod dyktando Waszyngtonu bierze udział w nagonce na HUAWEI, a Pan mówi o strategicznym partnerstwie? Z kim? Z lokajem Waszyngtonu? Szanowny Panie, celem Chin nie jest blokowanie współpracy Rosja Niemcy. Celem Chin jest budowa jednego wielkiego obszaru gospodarczego, jak Pan wspomniał, od Lizbony do Władywostoku i Morza Południowo- Chińskiego, i to jest prawdziwy koszmar dla USA. To co zawsze było błogosławieństwem Ameryki (odległość od potencjalnych konfliktów) dzisiaj, po powstaniu takiego wielkiego obszaru gospodarczego to gwóźdź to trumny Ameryki. Po prostu zostanie na uboczu i będzie mogła handlować z Haiti i Kostaryką.

Aecjusz
piątek, 22 marca 2019, 16:39

To, że Polska dał ciała nie oznacza, że pomysł Dalej patrzącego jest bez sensu, czy że nie ma drogi powrotu. To, że Chiny chcą zbudować wielką strefę gospodarczą nie wyklucza, a wręcz potwierdza to, że Chiny muszą sobie zapewnić w tej strefie absolutna dominację. Oni bedą najwięcej zarabiać na handlu z zasobnymi, ludnymi, ale jednak rozproszonymi państwami Europy, w przeciwnym razie mogłoby dojść do zbytniego uzależnienia Chin od handlu ze zjednoczoną Eurazją, co dałoby temu państwu potężny lewar i ostatecznie dominację. By do tego nie doszło muszą storpedować wszelkie próby stworzenia takiego tworu i w tym mogą być naturalnym naszym sojusznikiem - nie sentymentalnym, a złączony wspólnym interesem - my chcemy uciec spod młota i kowadła rosyjsko-niemieckiego, Chiny potrzebują silnego klina by młot z kowadłem się nie połączyły. Przy okazji z Chinami nie mamy żadnych konfliktów, nawet w potencjale.

prawieanonim
sobota, 16 marca 2019, 23:40

Czy naprawdę Pan sądzi że Amerykanie złapią się na numer który sami wymyślili i zastosowali wobec ZSRR?

Komentator
niedziela, 17 marca 2019, 16:32

Szanowny Panie, naprawdę nie widzi Pan że USA weszły w buty Breżniewa i podążają ścieżką wytyczoną przez ZSRR w latach 80? Dokładnie tak samo wypowiedziały wojnę gospodarczą i wyścig zbrojeń państwu od którego pożyczają pieniądze i które to państwo jest dzisiaj fabryką świata. Są w stanie wygrać ten wyścig? Co do "złapania się na numer", Szanowny Panie, USA nie mają wyjścia. Mogą już dzisiaj uznać wyższość Chin, mogą też bronić swojej pozycji z wiadomym skutkiem. Jak pokazuje historia, każde mocarstwo kiedyś przemija i USA nie są tutaj żadnym wyjątkiem. Pytanie tylko czy skończą jak WB czy ZSRR, czy pociągną za sobą cały świat, bo w pokojowej rywalizacji są już po prostu bez szans. Sto lat temu było dokładnie tak samo. WB miała PKB, a USA przemysł. Widzi Pan, od wielu wieków wszystkie mocarstwa upadają dlatego, ze wydają więcej niż je stać na utrzymanie swojej pozycji. Dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej?

prawieanonim
niedziela, 17 marca 2019, 23:28

Drogi panie. Buty Breżniewa to był brak własnych inicjatyw, podbój i łupienie wszystkich dookoła. Dopóki walutą światową jest dolar to pozycja Amerykanów jest niezagrożona.

Komentator
poniedziałek, 18 marca 2019, 12:00

Panie prawieanonim, jeżeli nie widzi Pan analogii do tego co działo się kilkadziesiąt lat temu, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać. Pozycja Amerykanów jest niezagrożona tak długo dopóki ktoś zechce pożyczać im pieniądze. Tylko co zrobią USA jak będą dalej toczyć wyścig zbrojeń z Pekinem, a Pekin powie że nie będzie nowych pożyczek dopóki nie nastąpi spłata starych? Kto pożyczy wówczas USA bln na utrzymanie sił zbrojnych?

prawieanonim
wtorek, 19 marca 2019, 10:10

Drogi panie nie widzę analogii ponieważ różnic jest tyle że to co pan wypisuje nie zasługuje nawet na nazwanie ignorancją bo ignorancja też ma swoje granice. Piszesz pan o tym że Chiny zażądają spłaty długu. To niech zażądają a wtedy Amerykanie wydrukują im dolarów ile chcą. Czy pan naprawdę nie rozumie że władze posiada ten co wytwarza pieniądz a nie ten co go w workach gromadzi?

Komentator
środa, 20 marca 2019, 08:35

No i niech wydrukują, wówczas Chińczycy ruszą na zakupy z tymi dolarami, jak pan myśli co się wówczas stanie z amerykańską walutą? Widzi pan, Amerykanie nie finansują swojego zadłużenia wypuszczaniem co roku do obiegu bln dolarów, gdyby tak próbowały zrobić, to skończyłyby jak Wenezuela. Amerykanie finansują swój deficyt poprzez emisję obligacji. I jest to możliwe tylko tak długo, jak długo te obligacji ktoś kupuje. A każda próba wyrolowania nabywcy tych obligacji i unikanie ich wykupu skończy się tym, że te obligacje przestaną być kupowane. Jak wówczas USA sfinansują deficyt? Wydrukują bln i wpuszczą na swój rynek? No dobrze, niech spróbują, tylko że za kilkanaście miesięcy będzie kolejny rok budżetowy i co, kolejny bln? Ile lat będzie można prowadzić taką politykę? Widzi pan, USA są uzależnione od kupców ich obligacji jak narkoman od heroiny. Dopóki ta działka hery jest dostępna, to jakoś funkcjonują. Co się stanie jak kiedyś tej strzykawki zabraknie?

prawieanonim
środa, 20 marca 2019, 16:23

Amerykańskie obligacje to obecnie najlepsza inwestycja na rynku. Jest na nie bardzo długa kolejka. Jeżeli Chiny chcą handlować długami to proszę bardzo. Pierwszym chętnym który odkupi amerykańskie długi jest Japonia.

Wawiak
środa, 13 marca 2019, 14:06

W sumie oparcie naszego "parasola" na zasadzie równoważenia konkurencji USA-Chiny może być naprawdę niezłym pomysłem.

Viggen
środa, 13 marca 2019, 01:20

Northrop Grumman i MBDA pomyślnie zakończyły wspólny, sfinansowany z własnych środków program dołączenia pocisków rodziny CAMM do zintegrowanego systemu dowodzenia (IBCS) obroną powietrzną i przeciwrakietową (IAMD). CAMM jest pierwszym nie-amerykańskim pociskiem zintegrowanym z IBCS.

Z Ukosa
wtorek, 12 marca 2019, 20:08

Super! Chcą kupić F-35 pewnie jeszcze marzy im się offset?? A tymczasem nie potrafią kupić prymitywnych samochodów terenowych, nowych granatnikow ppanc lub choćby nowej dobrej amo do starych Rpg7?? Amunicji dla Leonow czy T72?? A co powiedzieć o świadomej rezygnacji z amo precyzyjnej dla Kraba i jakiejkolwiek nowoczesnej amo do Raka?? Gdzie ppk dla Mi24?? Czy w MON siedzą same głąby kapuściane?? F-35? To może od razu ogloście że rozpoczeliście negocjacje w sprawie zakupu lotniskowca i kilku atomowych okrętów podwodnych, bo Orka wyraźnie jest zbyt mała na ambicje MON ???

ech...
środa, 13 marca 2019, 07:44

Kolega z ust mi wyjął. Samochody terenowe, granatniki p-panc i to co sobie nazwali szumnie Narew a jest najpilniejszą potrzebą w XXI wieku czyli obrona -plot krótkiego zasięgu i te trzy elementy jeszcze wymagają największego nasycenia i rozproszenia. Tymczasem naród genialnych inżynierów dziś nie potrafi zaprojektować i zbudować silnika spalinowego o rakietach nie mówiąc bo robią je co najwyżej studenci kopiując rozwiązania sprzed pół wieku tudzież amatorzy hobbyści którym chwilę później grozi się prokuratorem zamiast wciągnąć do programu "kosmicznego" służącego obecnie niczym elektrownia atomowa i milion aut elektrycznych do przewalania nieskończonej ilości pieniędzy.

Niezalezny
czwartek, 14 marca 2019, 12:19

Brawo ! Kolejny myślący gość

Gość
wtorek, 12 marca 2019, 17:27

Ja tez jestem zdania, że projekt Narew powinien być przez nasz przemysł produkowany i powinniśmy mieć do niego prawa własności.

jotejko
wtorek, 12 marca 2019, 16:41

Moje pytanie do MESKO. Wiem że nie zarabiacie na Feniksach ale dostaliście kasę za Pioruna (prawie 1 mld z awansem) a mimo to nie potrafiliście zrobić nowej komory silnika. Czy 1 mld zł to za mało aby zbudować prosty demonstrator tehcnologii rakiety 10 km ? Czy jechanie na B+R zlecanego uczelniom przez NCBiR i czekanie na gotowe demonstratory to nie wstyd ? Czy to prawda że MESKO które technologicznie zatrzymało się na poziomie MANPADS dusi rakietową konkurencję ? Kiedy czytam w planie że nowa rakieta o pułapie do 7-8 km do 2025 to widzę całkowity bezsens utrzymywania tego zakładu (poza Telesystemem) ..

df
wtorek, 12 marca 2019, 16:23

MON popełnił wszystkoe możliwoe błędy przy budowie OPL takie jak 1. budowa obrony przeciwlotniczej od góry 2. wybór IBCS dla niższych pięter bez posiadania otwartego efektora którego integrację można było zastrzec w umowie 3. podział przetargu na 2 etapy w tym wybór oferty PRZED uruchomieniem negocjacji 4. uzależnianie postępu negocjacji od czynników zewnętzrnych takich jak radar 360, poziom dostępu do IBCS, poziom dostępu i cena Skyceptora 5. mikroskopijny offset w stosunku do wartości całego kontraktu Efekt ? przepłacenie 1 mld dolarów za Wisłę, zaporowa cena za Skyceptor którego Raytheon chciał rozwijać za nasze pieniądze, offset polegający na tanim podwykonawstwie .. Po 4 latach nadal nie ma Narwi a licencja na CAMM napewno będzie mocno ograniczona. Myślicie że PMT z Narwią jako 2gim priorytetem nie był pisany pod integrację CAMMa z IBCS ? A co jeśli Amerykanie bez 2go etapu nie zintegrują w Narwi polskiej radiolokacji ?

Gość
wtorek, 12 marca 2019, 15:02

Z tego co przeczytałem USA nie chce się zgodzić przekazać nam pełnej technologii SkyCeptora ,to w takiej sytuacji wybrałbym CAMM. Nasze potrzeby są przyszłościowe i tak należy na nie spoglądać , jeżeli nie będziemy dbać o nasza zbrojeniówkę teraz kiedy tyle wydajemy , to się pytam kiedy?

Z Ukosa
wtorek, 12 marca 2019, 14:41

Super! Chcą kupić F-35 pewnie jeszcze marzy im się offset?? A tymczasem nie potrafią kupić prymitywnych samochodów terenowych, nowych granatnikow ppanc lub choćby nowej dobrej amo do starych Rpg7?? Amunicji dla Leonow czy T72?? A co powiedzieć o świadomej rezygnacji z amo precyzyjnej dla Kraba i jakiejkolwiek nowoczesnej amo do Raka?? Gdzie ppk dla Mi24?? Czy w MON siedzą same głąby kapuściane?? F-35? To może od razu ogloście że rozpoczeliście negocjacje w sprawie zakupu lotniskowca i kilku atomowych okrętów podwodnych, bo Orka wyraźnie jest zbyt mała na ambicje MON ???

Leon
czwartek, 14 marca 2019, 01:03

Nie pitol, bo do Leonów kupili w ramach modernizacji do 2Pl. Ze starszych A4 jakbyś chciał strzelać nową amunicją, to by ci lufa z oporopowrotnika do wieży wskoczyła.

dsa
wtorek, 12 marca 2019, 14:40

@Tamara....tak, tak …. lekarz już idzie.....czekaj cierpliwie.

WED
wtorek, 12 marca 2019, 14:38

@Gość....a teraz zejdz na ziemię i ochłoń. Proponuję zajrzeć do kalendarza: mamy XXI wiek a nie XIX …..TAKICH BREDNI NIE DA SIĘ CZYTAĆ.

Olo
wtorek, 12 marca 2019, 14:32

Za wszystkimi decyzjami lub ich brakiem stoją konkretni ludzie w MON i moim "ukochanym" Inspektoracie Rozbrojenia. Gdzieś czytałem że na 1 statystycznego "nieudacznika" w IU przypada po 6 nowych "projektów". Jeśli to prawda to oznacza to ZERO ich skuteczności! I dalsze komentarze byłyby zbędne bo powinno być 6 "urzędników" na 1 projekt. Może wtedy analiza i dialog nie trwały by 2-3 lata?? Ale cóż, czy ktoś w MON jest ROZLICZANY ze swych DOKONAŃ?? Raczej nie, i TO wyjaśnia w 100% degrengoladę, marazm, powolność i NIESKUTECZNOŚĆ tzw. MON w zakresie realizacji przetargów, dialogów, zakupów i modernizacji!!

Zbigniew
wtorek, 12 marca 2019, 14:31

To zdumiewające, ale w polskiej zbrojeniówce najlepiej idzie analizowanie potrzeb i możliwości, wyjazdy rozpoznawcze i konsultacyjne do czołowych producentów broni, ale nie podejmowanie wiążących decyzji i zobowiązań!

Sokole oko.
wtorek, 12 marca 2019, 12:25

Do dalej patrząc - Pan chyba przecenia zainteresowanie Chin naszym krajem z punkty widzenia ich strategicznych interesów, świadczy o tym wyraźny brak zainteresowania Chin naszymi produktami, i systemową niemożnością speneyrowania tamtejszego rynku przez naszych przedsiębiorców, gdyby taka była wola Chin na pewno Polska zawiązałaby z tym krajem bardziej ścisłą współpracę .... zresztą .... po akcji z Huaweii w Polsce - temat jest pozamiatany.

Sailor
wtorek, 12 marca 2019, 12:13

W naszym przypadku nie ma większego znaczenia czy będziemy budować od dołu czy od góry. Ważne jest aby to odbywało się systematycznie i konsekwentnie krok po kroku, a nie jak obecnie nasz MON zachowuje się jak stado królików, który każdy kica w swoja stronę. Wszystkie obecne zakupy robione są bez ładu i składu nie mówiąc już o jakimś planie strategicznym.

As
wtorek, 12 marca 2019, 11:35

Po to deklarujemy zakup Patriotów w konfiguracji jakiej jeszcze nie ma, aby dekadami zbierać kasę i budować obronę powietrzną od zera do max 5km. Niestety jesteśmy tu gdzie jesteśmy finansowo i żadne przemówienia ani święcenia tego nie zmienią.

Rzyt
wtorek, 12 marca 2019, 10:09

100 grippenow i 100 reaperow. 16 baterii Wisły i Narwi oraz himmarsa(z radarami) . 100 jassm er 130 atacms. Dziękuję. Reszty nie trzeba. Zamykamy się 180mld złoty

Davien
środa, 13 marca 2019, 11:03

No to panie rzyt krótkie podsumowanie: GripenE 400mln zł za sztukę, F-35A ok 320-340mln zł za sztukę, z pakietem odpowiednio Gripn 600, a F-35 ok 500mln zł wiec jak widac całą twoja teoria leży i kwiczy:)

Riobo
czwartek, 14 marca 2019, 00:32

Te ceny to chyba z kapelusza wzięte.

Davien
sobota, 16 marca 2019, 00:50

Nie panie Riobo, to proste przeliczenie z dolarów, ale jak pan chce w oryginale:) To zaczynamy: GripenE goły( przetarg w Szwajcarii) 112mln, z pełnym pakietem 152mln( Brazylia), F-35A goły to 89mln, z pakietem 130mln dla Belgii, dalej F-16V to z pakietem 120mln( Słowacja), aha dorzuce jeszcze z pakietem F-18E ASH to 200-250mln ( odpowiednio dla Niemiec i Kanady) Wszystkie ceny oficjalne z przetargów, wystarczy czy bawimy się dalej? Jeszcze co do F-35A: belgia nie jest uczestnikiem programu JSF, tak na przyszłość.

Clash
wtorek, 12 marca 2019, 16:47

To ja wole 25 F35

Gość
wtorek, 12 marca 2019, 09:32

Ja na obce wojska to bym nie liczył w dzisiejszej cywilizacji nikt nie będzie się rwał by zginąć. Inną sprawą jest nasza amia , ona nie będzie miała innego wyjścia ,żołnierze będą bronic swojej ojczyzny ,rodzin,domów. Powinniśmy mieć tez rodzimy przemysł zbrojeniowy który ją zaopatrzy na tyle ile tylko można. Program Narew powinien być w całości produkowany w Polsce i powinniśmy mieć prawa własności intelektualnej do niego.

dobrounoooc :)
wtorek, 12 marca 2019, 01:08

interesuję się wojskowością (szczególnie polską oczywiście) od wczesnych lat 80tych, ale chyba czas już przestać się "napinać" i zająć się czymś, co daje realną satysfakcję - np. szydełkowaniem.

Tamara
wtorek, 12 marca 2019, 01:08

Tylko żeby produkowali to w Polsce, a nie jak z dronami od koszernych czy system HiMars. Poszukacie sobie w sieci jak: MON eliminuje konkurencję Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Na szkodę Skarbu Państwa i Sił Zbrojnych RP

Dalej patrzący
poniedziałek, 11 marca 2019, 23:43

Pomysł budowy stopniowej oddolnej jest bardzo dobry, sensowny i rozważny - w dość spokojnych czasach, które akurat minęły akurat już minęły i zostały stracone dla takich działań. Niestety - ten plan jest dobry, ale już nie teraz. Nie mamy tyle czasu na stopniowe budowanie kompetencji. W tej chwili jedyny sensowny krok na "już i teraz" to zamówić z 1800 dodatkowych PAC-3MSE. Plus wyrzutnie i radary i rozszerzony IBCS. Jako pierwsza generacja A2/AD Tarczy Polski. Z maksymalnym offsetem - a faktycznie - przy TAKIEJ ilości - z prawami do produkcji i rozwoju. Jasne że drogo. Co prawda jaskółki ćwierkają o spadku ceny jednostkowej PAC-3MSE do 4 mln dolarów, nawet mniej [bo pewnie przy zakupie hurtowym wyjdzie taniej] - ale i tak by to wymagało z 7 mld dolarów na same efektory [tzn. taniej - przez hurt i własną produkcję bez typowej przebitki]. Z offsetem - pewnie 10 mld dolarów. Ktoś zaraz zacznie pytać - "skąd pieniądze?" - odpowiem - bezpośrednio z rezerw walutowych Polski - których mamy 100 mld dolarów. W trybie nadzwyczajnym zagrożenia państwa - i z udziałem wszystkich ministerstw od infrastruktury, rozwoju, innowacji, cyfryzacji itd - i olbrzymiej puli przedsiębiorstw high-tech - a nie, że do korytka tylko ZBYT wąska i ZBYT ograniczona w zasobach "technologicznych" PGZ. Tu powinniśmy maksymalnie się spiąć negocjacyjnie na ostro względem USA - i to w przeciągu już 2019 - albo sprzedajecie nam PAC-3MSE z licencją - albo idziemy do Koreańczyków po L-SAM, a do Eurosama po Aster 2 BMD. 2 tys PAC-3MSE - i powstaje nasycona całokrajowa strefa antydostepowa - antyrakietowa, zarazem także przeciwlotnicza. Dlaczego piszę, że "nie mamy czasu"? Bo Amerykanie moim zdaniem wysłali fałszywy komunikat na Warsaw Security Forum [24-5 października 2018], że wyjdą z Europy na Pacyfik w 15 lat max. Może nie tyle skłamali, ile ubrali ten komunikat w formę, że martwić to powinniśmy się dopiero tak po 2030. Tymczasem wszystkie amerykańskie think-tanki alarmują przed tempem wzrostu TECHNOLOGICZNEGO Chin - przed sukcesem programu "made in China 2025", który odebrałby USA prymat technologiczny na rynkach światowych - i podciąłby bazę przychodów, koniecznych dla rozwoju sił USA - no i dla ogólnego, wzrastającego w potrzebach budżetu Pentagonu. Tyle, że już w 2018 było wiadomo, że od 2026 baza podatkowa się skurczy, wymuszając cięcia na zbrojenia. Jeżeli na to nałoży się sukces programu "made in China 2025" - to decyzje Waszyngtonu będą w takiej [podwójnie niekorzystnej] sytuacji nader skrajne, wręcz desperackie. Możliwa jest nawet decyzja strategiczna o ataku wyprzedzającym na Chiny, na zasadzie "uderzmy, póki JESZCZE jesteśmy silniejsi - bo nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania". Dlatego lepiej przyjąć bezpiecznie, ze mamy czas do ca 2025-2026. Stąd potrzeba działań w trybie nadzwyczajnej potrzeby operacyjnej - a właściwie strategicznej. Pierwsza rzecz to zbudowanie antydostepowej A2/AD Tarczy Polski na 2 tys efektorów PAC-3MSE [choćby trzeba było robić wszystko non-stop 24/7/365], druga to zakup min 10 tys najnowszych kppanc [a faktycznie lepiej 15 nawet 20 tys - też z pełną licencją, produkcją i prawem rozwoju - może nawet dwa typy - np. Raybolt i Brimstone]. Generalnie skoncentrować się na modernizacji i budowie kompetencji ASYMETRYCZNYCH, nastawionych na maksymalnie skuteczną obronę, niebotycznie podnoszącą poprzeczkę koszt-efekt w kalkulacji agresora. Ale to za mało - trzecia rzecz absolutnie konieczna - to pozyskanie do 2026 głowic pod stołem. Bo wtedy PEŁNA kalkulacja koszt efekt, przy groźbie naszych operacji specjalnych na terenie wroga i uderzenia w jego najczulsze punkty - będzie dla danego agresora absolutnie nie do przyjęcia. Harpie, Kruki, Orki, Mieczniki, Borsuki itp sprawy na wojnę symetryczną z ze średnim przeciwnikiem konwencjonalnym nie posiadającym broni jądrowej - te wszystkie programy narzucone nam w PMT 2013 dla stworzenia sobie przez hegemona z WP poręcznej armii ekspedycyjnej na Ukrainę i do Bałtów - sorry - to trzeba całkowicie przerwać, anulować i zastąpić koncentracją środków na A2/AD Tarczy Polski, na środki o najlepszej asymetrycznej kalkulacji koszt-efekt [np. za 1 nowy czołg kupię 100 kppanc z najprostszymi nośnikami 4x4 działającymi sieciocentrycznie i pozahoryzontalnie - które zniszczą min. 50 czołgów nieprzyjaciela]. I rozwój dronizacji - Łosie, Atraxy, Warmate I i II [i III - najlepiej na bazie JET-2A], dronizacja Flaris LAR i wprowadzenie wreszcie ILX-27 [nawet ze sforsowanym silnikiem Lycoming kosztem resursu silnika] do produkcji seryjnej - z kppanc i innymi środkami precyzyjnymi. Bo jeżeli USA pokaże nam figę z makiem - natychmiast przerzucić się na Koreę, na koncerny europejskie [Eurosam, Thales, Saab, Nammo, Konsberg, Leonardo] - i natychmiast politycznie zbliżyć się do Pekinu - odnawiając i rozszerzając strategiczny traktat z 20 grudnia 2011 - a także rozszerzając kontakty z 2016 Duda-Xi. Z docelowym pozyskaniem głowic od Chin via Pakistan. Dlaczego mieliby to zrobić? Bo Pekin od 2011 - od deklaracji w 2011 Putina i Merkel o budowaniu "nowej lepszej Unii Euroazjatyckiej od Lizbony do Władywostoku" - doskonale rozumie, że Rosja i UE zdominowana przez Niemcy - chcą stworzyć supermocarstwo SILNIEJSZE od Chin [od USA zresztą też] i podejmą KAŻDE kroki, aby do tego nie dopuścić - a zwłaszcza utrzymać niezależny od Rosji i Niemiec kluczowy styk Rimlandu i Heartlabdu Eurazji - czyli rozdzielający Rosję i Niemcy opozycyjny bufor na lądowym przesmyku bałtycko-karpackim, czyli Polskę. Jak będzie trzeba zareagować - Chiny przyślą nawet ze 3 brygady aeromobilne mostem powietrznym w jeden dzień w razie mataczeń USA pod kątem egzekucji 447 na rzecz Izraela, zbankrutowania Polski na 300 mld dolarów - i wrogiego przejęcia. Bo Chiny doskonale zdają sobie sprawę, że Izrael zamierza przechwycić ten przesmyk bałtycko-karpacki wcale nie po to, by być buforem rozdzielającym Rosję od Niemiec w interesie USA [tak to Izrael przedstawia w Waszyngtonie - stad podpis Trumpa pod bandycką hucpę na 300 mld dolarów]. Prawdziwy zamiar Izraela jest czytelny - Izrael SAM zamierza stać się aktywnym i NIEODZOWNYM dla Moskwy i Berlina architektem tego najsilniejszego globalnie i perspektywicznego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku [a przez to mieć idealne warunki negocjacyjne na wejściu] - porzucając niepotrzebnego dawnego wyeksploatowanego sponsora, czyli już nieperspektywiczną i schodzącą ze sceny Amerykę. Tak jak to przedtem zrobili z Imperium Brytyjskim na rzecz USA... Od razu mówię - wszelkie fukania hegemona trzeba negocjacyjnie przyjać jako oczywiste - i nie odpuścić nawet na włos. W istocie na poziomie strategicznym Poslka ma alternatywe w postaci Chin - żwyotnie i egoistycznie zainteresowanych w swojej podstawowej racji stanu - utrzymaniem się Polski "na twardo" jako bufora - czyli realnie jako oponenta do Rosji i Niemiec - co najlepiej gwarantuje Chinom, że nie powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku - SILNIEJSZE od Chin. Na Chiny możemy liczyć także w kwestii całkowitej neutralizacji hucpy 447. Bo realizacja 447, zbankrutowanie Polski na 300 mld dolarów, następnie wrogie przejęcie, a potem usadowienie strategicznych aktywów atomowo-rakietowych [i konwencjonalnych - zwłaszcza lotnictwa] przez Izrael na przejętym przesmyku bałtycko-karpackim - to dla Chin najgorszy koszmar - 100% pewności, że powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku - silniejsze od Chin. Stąd pomoc Chin Polsce [we WŁASNYM żywotnym interesie Chin] jest w 100% pewna. Proszę pamiętać - takie supermocarstwo miałoby [prócz aktywów surowcowych, technologicznych i finansowych], a także prócz potencjału strategicznego Rosji - także potencjał jądrowy Izraela, Francji - i co brzmi paradoksalnie - także Wielkiej Brytanii. Bo Brytowie - widząc powstanie takiego supermocarstwa za miedzą, natychmiast by się nader rozsądnie przyłączyli do tego nowego zwycięzcy w grze o hegemonię globalną - porzucając dotychczasowego hegemona i Wielkiego Brata - czyli USA za oceanem. Po prostu - bliższa koszula ciału...zwykłe logiczne pragmatyczne podejście Anglosasów... A w dalszej perspektywie - po upadku dolara [bo ten trzyma się wyłącznie dzięki pozycji USA jako hegemona] - zbankrutowane USA nie miałyby innego wyjścia, jak stać się junior-partnerem euroazjatyckiego hegemona od Lizbony do Władywostoku. Polska ma olbrzymie pole działania i olbrzymie lewary strategiczne - ale na razie wszystko marnujemy w 100% - i tracimy tylko bezcenny czas - a okno czasowe przeminie ca 2025, może z rocznym "bonusem" opóźnienia...

Jacenty
wtorek, 12 marca 2019, 14:03

O czym ty piszesz? Czyste political i sf-fi. Jesteśmy w sojuszu, żadnych głowic pod stołem nie będzie, Polska to nie republika bananowa. Do atomówek nie masz i nie będziesz miał środków przenoszenia, USA nie zwinie się z Europy, rezerwy walutowe są potrzebne do stabilizowania naszej waluty. Całkowicie odmienne standardy polityczno- gospodarcze panujące w naszej części świata do tych panujących w Rosji nie doprowadzą do powstania żadnego pseudo mocarstwa. Rosja prędzej niż później zaliczy powtórkę z końca lat 80-tych na własne życzenie. Do tego to straszenie 447 i zbankrutowaniem Polski o którym się rozpisujesz, litości... Tak w ogóle, to coś za mocno lobbujesz za Chinami prawie w każdym poście. Marzy ci się czerwona flaga i brak demokracji + centralne sterowanie? Mnie nie.

Rezerwa 79
wtorek, 12 marca 2019, 21:11

Chlop ma racje

Aecjusz
środa, 13 marca 2019, 08:58

Zgadzam się. Wyrwał się ponad horyzont narzuconego, "jedynego właściwego" sposobu myślenia i zobaczył inne możliwości. Gdyby nie to, że kojarzę jacka Bartosiaka z amerykańskimi think tankami mógłbym pomyśleć, że to on jest autorem kryjącym się pod nickiem Dalej patrzący. To nie jest wizja nierealna - całkiem rozsądna i podpisałbym się pod nią obiema rękami. Tylko w obecnych realiach polskiej polityki nie ma szansy na spełnienie niestety... My już jesteśmy (i od dawna byliśmy) jedynie pionkiem na szachownicy większych graczy. Nie wiem czego by trzeba było, byśmy stali się graczem. Chyba kolejnej wojny powszechnej, która zmieni układ sił i wyczerpie głównych graczy i pozwoli na dojście u nas do głosu prawdziwie niezależnych polityków i decydentów. Wojny poza naszym terytorium i bez naszego udziału oczywiście... Ale nie widzę tego scenariusza jako prawdopodobny w tej chwili niestety.

hym108
poniedziałek, 11 marca 2019, 23:14

Przeciez my wspieramy przemys Amerykanski a nie Polski. Gdyby Indie byly Polska podzilely by kontrakt na 110 samoltow na 3 czesci i kazda by kupili z polki.

Ok bajdur
poniedziałek, 11 marca 2019, 22:24

Pociski CAMM można wdrożyć błyskawicznie. dodatkowo sprawdzają się także i na okrętach. Problem jest jeden brak decyzji i wieczne analizy. Taki sam jest w każdej dziedzinie. Minister Błaszczak obiecywał i dalej nic. Każda dziedzina modernizacji kuleje. Zobaczcie ile nowego sprzętu zakontraktowano przez ostatnie pięć lat w Rumunii czy na Litwie.

Harry 2
wtorek, 12 marca 2019, 00:47

Minister Błaszczak zajęty jest wprowadzaniem obcych wojsk zwanych naszym sojusznikiem na nasz teren, a nie modernizacją armii z zyskami dla naszych przedsiębiorstw zbrojeniowych.

Wojmił
poniedziałek, 11 marca 2019, 21:17

I tak jest od wieków.. żołnierze świetni, dowódcy nieprzeciętni, piloci najlepsi... ale politycy, administracja i urzędnicy to masakra... leży zarządzanie, administracja i polityka... to leży u podstaw naszej słabości (jeden z trzech czynników głównych).

Clash
czwartek, 14 marca 2019, 10:18

Że niby ilu w 39 dowodzacych generałów miało załamanie nerwowe? To tyle na temat nieprzecietnych dowódców awansowanych z klucza partyjnego

MAZU
poniedziałek, 11 marca 2019, 21:15

Rosja zrobi wszystko (dosłownie) żeby Polacy nie produkowali własnych (polskich) rakiet i dronów. Dlaczego? Ponieważ kolejna wojna zostanie wygrana za pomocą rakiet i dronów. Widzę jak rosyjskie służby sabotują wszelkie sensowne polskie inicjatywy obronne. Jak temu zaradzić? Czekam na sugestie. M

werte
wtorek, 12 marca 2019, 08:24

Rosja? Tu raczej polska produkcja stanowiłaby konkurencję dla Amerykańskich czy Izraelskich producentów więc tu należałoby szukać zainteresowanych w likwidacji resztek polskiego potencjału przemysłowego w tym obszarze. Poza tym Polska produkuje własne drony (w tym uderzeniowe) i będzie produkowała kolejne coraz bardziej zaawansowane, chyba że ten czy inny minister kupi amerykańskie lub izraelskie. Zatem to nie Rosja jest pierwszym problemem polskiego przemysłu ale polscy politycy.

Clash
wtorek, 12 marca 2019, 16:54

Polska produkcja czego? Mitycznych planów wundervaffe ktorych nikt nigdy nie widział. W tym Kraju uczyć sie ludziom nie chce, najzdolniejszych inżynierów wygnano na Zachód nie ma komu zrobić sensownej amo do czołgow a wy planujecie budowe w Polsce systemu Patriot. kto ma to produkować? Brzuchate wasate Mariany że zwiazkow zawodowych, gdzie w Bumarze. Wy żartujecie czy o droge pytacie?

Leon
czwartek, 14 marca 2019, 00:48

Masz na myśli nowe ammo do Leosiów? Jeśli tak, to trochę pojechałeś, zważywszy na to, że w A4 użycie takowej uniemożliwia konstrukcja armaty a A5 mamy od niedawna.

Davien
czwartek, 14 marca 2019, 21:20

Leon, własnie na A4 były testowane DM53/63, jedyne co nasze potrzebuja to niewielka modernizacja,która wchodzi w skłąd Leo2PL. Natomiast spokojnie mozemy uzywać KEV-3/4

Harry 2
wtorek, 12 marca 2019, 00:53

Masz rację. V kolumna działa w MONie.

skomentuję
wtorek, 12 marca 2019, 23:12

Jak nie Antoś to Błaszczak, który absolutnie nic mu nie ustępuję... poza lepszą prezencją medialną.

Komentator
poniedziałek, 11 marca 2019, 21:04

Po co wydawać miliardy na jakąś Narew, przecież niedawno Defence 24 opublikował artykuł, twierdzący że sprawę może załatwić odpowiednio gęsta sieć z Piorunami?

Albercik
wtorek, 12 marca 2019, 14:19

A nie doczytałeś że dotyczy to tylko i wyłącznie niskolecacych ruskich pocisków manewrujacych?? Szkoda, warto czytać ze zrozumieniem.

jaan
poniedziałek, 11 marca 2019, 20:36

Często zastanawiałem się nad strategią modernizacyjną OPL, oraz interakcjami z innymi systemami artyleryjskimi i rakietowymi dalekiego zasięgu. Czy budować wszystkie kompetencje docelowe już teraz a skalować (koszty) w kolejnych perspektywach czy szukać innej optymalnej drogi.

Płaczek
poniedziałek, 11 marca 2019, 20:27

Co nam po nowych samolocikach jak bez anty rakiet nasze CAŁE lotnictwo w ciągu 10-15 minut zostanie zamienione w dymiący stos metalu. Jeden Iskander niszczy całą eskadrę nowiuteńkich "efów", 10 Iskanderów i nasze lotnictwo bojowe przestaje istnieć. Po co wydawać 120mld PLN na samolociki które nawet nie zdążą wystartować??? Najpierw kupić antyrakiety, zbudować porządne schrono-hangary a dopiero później myśleć o kupnie "efów".

Rzyt
poniedziałek, 11 marca 2019, 20:09

Powiem tak jeżeli nie będzie offset za 2 fazę Wisły to nasze drogi na polu współpracy z USA się kończą. Mogą jako turyści przyjeżdżać lub firmy zakładać, ale koniec z bycia płacącym Amerykanom biurkiem szczekającym na Rosję i Chiny. Sort, ale z 'wrogiem' ruskim mieliśmy większą wymianę handlową niż z 'przyjacielem' jankesem

KrzysiekS
poniedziałek, 11 marca 2019, 20:07

Jak to powiedział ktoś z WB ELECTRONICS technologie rakietowe (szeroko rozumiane) są dzisiaj bardzo poszukiwane i są dosyć proste w realizacji (czyli są w naszym zasięgu). Niestety MON z PGZ robią wszystko żeby te technologie nie były szeroko rozpowszechnione w naszym Przemyśle Obronnym i Wojsku.

Harry 2
wtorek, 12 marca 2019, 00:51

Tak jest bo działa w MONie V kolumna. Poprzedni minister chciał z tym zrobić porządek. Nie zdążył.

znawca
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:49

nie ma się co stresować kiedyś na pewno kupią system Narew kupią bo na pewno nie wyprodukują nasz przemysł zbrojeniowy sam to może zrobić widły albo kose i żadne offsety nie pomogą, pomogły by tylko grupowe zwolnienia ! a jak kupią to jak zawsze aby było co na paradach pokazać bo cała ta modernizacja to farsa i działanie fasadowe

Harry 2
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:43

Najniższe piętro obrony p/lot powinno być oparte o pociski rakietowe 10-12km (Poprad) produkowane i zaprojektowane w Polsce. Na nośniku co najmniej 8 rakiet. Artyleria lufowa powinna być oparta o pociski 35mm programowalne (Loara 2), a ponadto uwzględnić należy tańsze nośniki kołowe umożliwiające obronę kolumn wojskowych w marszu. Poniżej tego co napisałem nie powinno się schodzić. Da się to zrobić ale, jak zwykle, brak konkretnych decyzji.

dim
sobota, 16 marca 2019, 08:01

w żelaznej kopule jest po 20 rakiet, gotowych na wyrzutniach. I takich zestawów gotowych do strzału jest 8 na obszarze zbliżonym do województwa mazowieckiego. Niezależnie od dwóch wyższych pięter opl i niezależnie od innych środków, które mieli już wcześniej. A na pewno przedtem analizowali ile potrzeba. I przy celności tylko 1:10 trafiania w obszar zamieszkały, ze strony ich przeciwników - co też jest analizowane nim rakieta wyskoczy z wyrzutni. Czyli wszelkie te ilości rakiet na wyrzutni, o których Państwo tu piszecie, dobre są na terrorystów, ale nie na wojnę. Czyli potrzebna jest normalna PRAWDZIWA fabryka, nie żaden tam budyneczek z laboratoriami plus normalna w niej produkcja na dwie zmiany co najmniej. Czyli wszystko, co tu dyskutujecie, to takie szumy i bajki samooszukiwania się, że "19 baterii" wiele zmieni, w wypadku prawdziwej wojny. Pomijając fakt, że powinny tu być dziś, nie za 15++ lat, nie licząc dalszych opóźnień.

Harry 2
wtorek, 12 marca 2019, 00:50

Zapomniałem dodać, że należy się przygotować do obrony przed dronami, rojami dronów.

w
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:37

potrzebne są dodatkowe analizy analiz

werte
wtorek, 12 marca 2019, 08:12

Ale przedtem przetarg na analizy. Oczywiście po analizie.

Jan
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:03

od dołu czyli - tony papieru do drukarek, potem obserwatorzy z lornetkami, proce, łuki, trebuche, hakownice wreszcie broń kurkowa, czarno-prochowa itd. Krew człowieka zalewa jeśli pomyśli, że rakietę opracował bądź co bądź polskiego pochodzenia Konstanty Ciołkowski już w latach 30 XX wieku. Nawet gdyby rozwinąć technologię V-2 to byli byśmy i tak dalej niż nasi obecni pseudonaukowcy w Polsce

nikt ważny
wtorek, 12 marca 2019, 11:11

Poniekąd tak z tą uwagą że nie chodzi o pseudonaukowców a o inżynierów. Tymczasem trend jest taki że dyplomy inżynierów dostają mentalne dzieci za konstrukcje z klocków lego. Szczytem jest rozdawnictwo tytułów za rzeczy które obecnie są jak używanie ołówka i linijki trzydzieści lat temu. Ale ludziom decyzyjnym z tytułami po wyższych szkołach gotowania na gazie z łupków trudno wytłumaczyć że z inżynierią w wielu dziedzinach jest coś nie tak (ale nie we wszystkich jeszcze) bo dyskredytowałoby to nie tylko ich tytularność ale generalnie cały system szkolnictwa i edukacji. Problem zresztą nie jest nowy bo zaczął się dawno temu jeszcze w XX wieku. Jak można dawać tytuł inżyniera informatyki za tabelkę w Excelu (autentyk!)? I tu pomińmy to że informatyka to raczej poziom technikum winien być a nie studiów bo to jest ten tak zwany ołówek które jest potrzeby w wielu dziedzinach

Cywill
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:02

Najpierw ważniejsze wydatki (na cele społeczne) tj. na utrzymanie kontroli nad państwem przez POLSKI czy też PRO-POLSKI rząd. Po co komu sprzęt dla armii gdy u władzy są "niemcy" lub "ruscy"?

zaq
poniedziałek, 11 marca 2019, 18:54

Nie ma mowy o jakiejkolwiek modernizacji cały budżet MON na ten cel zostanie zjedzony przez socjal wybory idą trzeba kupić wyborców tak jak 4 lata temu. A ci którzy będą się o modernizacje upominać do dymisji tak jak dowódca MW adm. Mordel. zdymisjonowany przez Błaszczaka bo śmiał przypomnieć o nowych okrętach podwodnych.

Taki tam pomysł
poniedziałek, 11 marca 2019, 18:51

A jakby tak Poprada posadowic na odkrytym od góry z tyłu BWP? Mobilność tego podwozia jest myślę absolutnie wystarczająca.

za
wtorek, 12 marca 2019, 13:11

i będzie strzelał podczas przepraw rzecznych:)

dim (emigrant)
poniedziałek, 11 marca 2019, 18:15

Rosja zbroi sie już do uderzenia jawnie, przy tym w takim tempie jak tamto, przed 1939 rokiem. A Państwo, w ten niepoważny sposób, na pewno nic już nie zdążycie zbudować.

adams
poniedziałek, 11 marca 2019, 17:35

U nas wszystko na odwrót tak samo jak i kupują rakiety dalekiego zasięgu a nie mamy żadnego rozpoznania na takie odległości.Ja nie wiem kto w tym MON rządzi ale z wojskiem ci ludzie nie mają nic wspólnego.Zresztą Narew i drugi etap Wisły to będą dopiero za naście lat bo teraz budżet MON zrujnują nowe samoloty o ile w ogóle coś kupimy

jerzyk
poniedziałek, 11 marca 2019, 16:58

cyt.Podobne systemy, po latach zaniedbań, wprowadzają kluczowe państwa NATO, jak USA czy Niemcy. czy autor wie co pisze?

Observer
poniedziałek, 11 marca 2019, 16:06

Pan Jakub trafnie opisal pomysly, kierunki i zamiary jednak brak urealnienia calosci. Biorac pod uwage dokonania PGZ to tylko HSW cos sensownego produkuje ale drogo a o pozostalych firmomach nie ma co wspominac bo radza sobie slabo a nawet bardzo slabo. WB jest przykladem jak robic biznes na sprzecie wojskowym i to w tej firmie tkwi przyklad jak to sie robi. Krawaty to nie sa businessmeni a przez to nigdy nie przekrocza beriery myslenia biznesowego i z tego powodu dalej bedzie tak jak jest.

df
poniedziałek, 11 marca 2019, 16:04

MESKO od 3 lat mówi że potrzebuje 4 lata na opracowanie nowej rakiety. Gdzie gotowy demonstrator ? gdzie własny B+R w ramach PGZ ?

Dociekliwy
poniedziałek, 11 marca 2019, 22:07

Własny B+R jest, ale głównie nie za swoje pieniądze... Jak NCBiR sypnie kasą to jest cacy. Jak trzeba wyłożyć nawet 10 mln zł z własnej kasy - to tej kasy nie ma (długi). Więc takie gadanie ma na celu jedno - "Dajcie nam hajs na projekt, to go wam zrealizujemy!".

czepialski
wtorek, 12 marca 2019, 00:27

i tak jest wszędzie a na pewno w USA i Izraelu o Rosji nie wspomnę szanowny " Dociekliwy "

Stefan
poniedziałek, 11 marca 2019, 22:00

Nie ma się co czepiać MESKO ideałem nie jest. Nie ma zlecenia od wojska a dopóki wojsko nie wykaże zainteresowania. To jest kasa i żeby ją wyłożyć na projekt to trzeba mieć potencjalnego kupca. Dziś kupujemy wszystko co z USA i najlepiej z naklejką LM. O projekcie mówi się od 2-3 lat, tylko nie ma zielonego światła z MON-u. Dwa mamy pokłosie nie podpisania umowy na Caracale. Umowa miała oprócz śmigłowców przynieść kilka nowych technologi. Miedzy innymi paliwo rakietowe do Pioruna i nowych projektów. Stąd problemy MESKO z przekazaniem Piorunów d o wojska.

Extern
sobota, 16 marca 2019, 20:15

Po przeczołganiu Obrumu przez MON który wyżył się na tej firmie za Andersa zrobionego bez ich pozwolenia, już nikt z naszego państwowego przemysłu sam bez inicjatywy od MONu nie wyłoży pieniędzy na żaden projekt.

Wojciech
poniedziałek, 11 marca 2019, 15:58

"Takie rakiety mogłyby zostać opracowane w ciągu 3-4 lat". Chodzi o rakiety p-lot o zasięgu 10 km. A co z programem rakiety PK-6 który został uruchomiony już 2 lata temu i ma trwać 36 miesięcy? Zamknięty czy pan autor jest niedoinformowany?

Davien
wtorek, 12 marca 2019, 00:11

Wojciech , a nie przypadkiem PK-6 miał miec ten zasieg ok 10km A co do programu to w 2016 pokazano dopiero projekt, mineły trzy lata, zobacz ile trwa rozwój takich rakiet i ile zajeła nam prosta w gruncie rzeczy moderka Groma do Pioruna.

czepialski
wtorek, 12 marca 2019, 11:27

Prosta moderka zwiększenie zasięgu o 50% w tych samych gabarytach ciekawa opinia.

Davien
wtorek, 12 marca 2019, 13:39

Panie Czepialski, w tych samych gabarytach np wzrósł zasięg AMRAAM-a z 70km do ponad 160( AIM-120a/120D) a jest to modernizacja Grom panie Czepialski ma zasięg 5,5km i pułap 3,5km wiec ten zasięg Pioruna wzrósł o 1km czyli o niecałe 20%, ot całkowicieosiagalneprzez wymianę paliwa na nowsze .

czepialski
wtorek, 12 marca 2019, 17:29

Szanowny „Davien” porównanie godne mistrza rakieta o wadze ponad 150kg i długości gruba ponad 3,5m do rakietki 10,5kg i 1,6m. Proszę porównać podobne do Pioruna Francuza Rusa i USA-a i ich osiągi to będzie godne porównanie w nowych wydaniach.

Davien
środa, 13 marca 2019, 11:17

Jak pan chce panie Czepialski bo jak widze niezle zabolała prawda:) Piorun zasięg 6,5km, pułap 4,5km, Grom odpowiednio 5,5 i 3,5km, Igła sprzed 30 lat to 5,2km zasięgu i 3,5 km pułap, 9K333 wierba to 6,5km zasiegu i 4,5 pułap, QW-3 to 8km zasięgu i 5km pułap, Starstreak to ponad 7km zasięgu,W Stanach masz Stingery o zasięgu ponad 4km oraz odpalane z ziemi Sidewindery przy których Piorun... Francja uzywa Mistrali to rakieta nieco innej kategorii,podobnie jak RBS-70 . Wystarczy czy bawimy się dalej:) PS Przy AMRAAMie miałes panie czepialski 2,5 raza wzrost zasięgu, to tak jakby Piorun miał zamiast 6,5km jakies 14 km zasiegu:)

czepialski
środa, 13 marca 2019, 13:39

Póki co jeszcze nic nie boli panie Davien czyli jak pan sam zauważył z porównań jesteśmy na porównywalnym poziomie. A co do AMRAAM-a jak po 20 latach wersja C 110km wersja D po 10 latach od 2008 i włożenia miliarda dolarów 160km to myślę że Piorun niema czego się wstydzić i o to tu chodzi. Acha wersja D jeszcze nie gotowa jeszcze trochę będzie trzeba poczekać i szkoda bo jest potrzebna a gabaryty się zwiększyły o dziwne boczki.

Davien
środa, 13 marca 2019, 22:06

Widzisz panie Czepialski, podałęm AMRAAM-a jako przykład, pomiedzy wersją A i B wzrost zasiegu był o 50% a ile je dzieliło: 3 lata? Wersja D jest juz w pełni gotowa dostarczana od kilku lat do jednostek boowych wiec chyba coś panu nie wyszło. Piorun panie czepialski jest osiagnieciem ale nie jest to opracowany nowy pocisk ale modernizacja Groma czyli rosyjskiej Igły-1 z lat 80-tych. Grom wszedł do uzytku w latach 90-tych, Piorun 20 lat pózniej a róznica to 20% zasięgu i nieco lepsza dwuzakresowa głowica IR jaka dawno juz miała Igła-S( 2004r) czy Stingery( te miały też programowana) AHa co do AMRAAm-a to pierwsze pociski weszły do słuzby w 1991r, wersja B trzy lata pózniej, wersja C w 1996r czyli dwa lata od wersji B a prace na C-7 rozpoczeto rok pózniej wiec stanowczo panie Czepialski.... Jakie 20 lat? Wersja AIM-120C-7 zakończyła testy w 2003r a to zasieg ok 130-140km

Solus
środa, 20 marca 2019, 01:32

"AIM-120C-7 to zasięg ok 130-140km" jednak pod warunkiem, że zostanie odpalona przy prędkości nosiciela rzędu 1.6Ma i na pułapie 14 kilometrów? Jak będzie manewrować w gęstym powietrzu na niskim pułapie to jakieś 40-60 kilometrów i prędkości końcowej pocisku 0.6Ma przy której można celować do czegoś łatwiejszego, a nie manewrującego odrzutowca. Zresztą AIM odpalany z takiej odległości daje mnóstwo czasu na reakcje pilota będącego celem, jedynie kilka pocisków co pewien czas zwielokrotni szanse zestrzelenia. Chyba bardziej bałbym się 3M9M3E wystrzelonej z 24km niż AIM-120C-7 ze 130km ale jak najbardziej z 40-50km bardziej AIM-120C-7 niż 3M9M3E z 24km. Więc rzeczone przez Pana odpalane z ziemi Sidewindery bardziej mnie przekonują w tym porównaniu z Piorunem, jaki wtedy mają one pułap i zasięg? Jednak czy nie waży taki blisko 100kg, a Pioruna podniesie i wystrzeli żołnierz.

22
poniedziałek, 11 marca 2019, 15:43

O czym wy piszecie ? Jaka modernizacja ? W tym roku trzeba znaleźć w budżecie 42 mld zł na nowe wydatki socjalne. Wydatki którego ministerstwa w pierwszej kolejności zostaną drastycznie zredukowane ? . Jakieś propozycje? . To jest oczywiście pytanie retoryczne. Wszyscy na nie znamy odpowiedź.

To ja Leclerc
poniedziałek, 11 marca 2019, 23:47

Aktyw spuścił ci łomot :)

SAS
poniedziałek, 11 marca 2019, 22:13

Brednie. Budżet MON jest dokładnie rozpisany i wydatkowany w 99%.

RAF
poniedziałek, 11 marca 2019, 19:28

Żadne wydatki nie będą redukowane. Pieniądze na socjalne wydatki i na dozbrojenie armii pochodzą i będą pochodzić z prawie całkowitej likwidacji przemytu paliwa i redukcji karuzel vatowskich. Poprzednicy sobie z tym nie radzili i na nic nie było "pinidzy"!

Bobo
wtorek, 12 marca 2019, 05:51

Akurat to jest bzdura.nawet rządzący przyznają że uszczelnienie vatu daje mać kilkanaście miliardów rocznie. Nie mylić z większymi wpływami z vat( dzięki np lepszej koniunkturze w Polsce i na świecie,dzięki większemu popytowi z tytułu 500 +)

chateaux
poniedziałek, 11 marca 2019, 14:58

Wszystko pięknie. Tylko mam wrażenie że nikt nie naciska w tych sprawach MON-u. MON mówi o "zdeterminowaniu" tylko nikt - mam na myśli przede wszystkim dziennikarzy - nie zapyta MON-u co to znaczy. Osobiście straciłem już nadzieję że MON sam z siebie cokolwiek kiedykolwiek zrobi. Jeśli nikt nie wymusi na ministerstwie wzięcia się w garść, urzędnicy, sekretarze i podsekretarze z ministrem na czele, dalej będą się obracać jak dzieci we mgle. Moim zdaniem, 4 władza nie spełnia tu swej roli. Zamiast patrzeć na ręce władzy, przyjmuje bez dociekania nic nie znaczące slogany, po czym narzeka we własnym gronie.

Gość
poniedziałek, 11 marca 2019, 14:47

Na obecnym etapie najpilniejsze dla naszej obrony antyrakietowej i opl jest pozyskanie systemu Narew. Przestrzegam przed prowizorkami , bo one często drożej kosztują niż zakładamy. System Narew powinien być produkowany w Polsce. Produkcja w kraju Narwi jest sprawa strategiczną i nie powinna być dyskutowana.

prawieanonim
sobota, 16 marca 2019, 17:23

I jak chcesz to osiągnąć skoro technologia do produkcji Narwi będzie technologią pochodzącą od Wisły? Nie ma bata. Jesteśmy skazani na budowę środkowej warstwy i obudowywanie jej warstwami sąsiednimi czyli dolną i górną. Aczkolwiek z górną pomogą Amerykanie bo stawiają Redzikowo i być może jakiś THAAD dołożą.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama