Polska bez rezerw? Chaotyczne poszukiwania ochotników

5 listopada 2014, 15:16
Organizacje paramilitarne i grupy rekonstrukcyjne mogą pomóc, ale nie rozwiążą problemu systemu rezerw dla sił zbrojnych – fot. M. Dura

Z inicjatywy ministra Obrony Narodowej powstanie Biuro Inicjatyw Obronnych, które ma za zadanie zorganizować współpracę resortu obrony ze stowarzyszeniami i różnego typu organizacjami pozaobronnymi.

Reklama

Na czele nowej instytucji organizowanej przy Akademii Obrony Narodowej stanie były wiceminister Obrony Narodowej Romuald Szeremietiew. Według doradcy ministra Obrony Narodowej Bogusława Packa powodem powołania właśnie Romualda Szeremietiewa na szefa BIO było jego „…duże doświadczenie we współpracy z organizacjami proobronnymi”.

Resort obrony narodowej chciałby prawdopodobnie wykorzystać potencjał, jaki istnieje w ludziach zafascynowanych wojskiem i obronnością między innymi do tworzenia zalążków dla jednostek ewentualnego ruchu oporu na terytorium zajętym przez przeciwnika. Jak na razie nie wiadomo, w jaki sposób MON planuje to uczynić. Wspomina się jedynie o stworzeniu formacji, „która nadzorowałaby armię obywatelską… nie będzie złożona z żołnierzy zawodowych i nie będzie liczyła na pieniądze”.

Rezerwiści poszukiwani na wagę złota

Coraz to nowe pomysły Ministerstwa Obrony Narodowej mają jedną cechę wspólną – nie prowadzą do systemowego rozwiązania problemu. Powołanie Biura Inicjatyw Obronnych jest tylko kolejnym dowodem, że dotychczasowe działania MON nie przyniosły oczekiwanych rezultatów i pokazuje, że to co wydawałoby się normalnym działaniem (współpraca ze środowiskiem cywilnym) wymaga nowych analiz i propozycji.

Sam Romuald Szeremietiew już na początku uczciwie zaznaczył, że może to być tylko „słomiany zapał”. Wie doskonale, że jak dotąd tylko mówi się o tzw. siłach do działań nieregularnych natomiast nie przygotowano konkretnych rozwiązań umożliwiających prowadzenie takich operacji. Co więcej tworzy się bardzo optymistyczne oceny, które pozostawiają obywateli w poczuciu bezpieczeństwa, gdy rzeczywista sytuacja wymaga podjęcia jak najszybszych działań.

Przykładowo statystyki wykazywane w dokumentach oficjalnych mówią o ilości obywateli potrafiących korzystać z broni i znających podstawowe zasady działań wojskowych, ale nie wskazują ile rzeczywiście z tych osób można by wykorzystać do uzupełnienia stanu liczebnego armii. Należy bowiem pamiętać np. że Policja, Straż Pożarna a nawet agencje ochroniarskie w czasie wojny mają swoje własne, bardzo ważne zadania i nie można ich osłabiać, traktując wspomniane formacje jako rezerwę dla sił zbrojnych.

Kiedy powstanie system wyszkolonych rezerw dla armii?

Powołując Biuro Inicjatyw Obronnych resort obrony nie przedstawił gotowych rozwiązań, ale zaznacza, że będą one dopiero wypracowane. Tymczasem zadaniem ministerstwa jest nie tylko przygotowanie do działań Sił Zbrojnych, ale również całego systemu obronnego, włącznie z systemem uzupełniania rezerw.

Organizacje skupiające ludzi zafascynowanych mundurem są oczywiście bardzo ważne, ponieważ uczą patriotyzmu i w jakiś sposób pokazują zasady szeroko rozumianej „żołnierki”. Na pewno jednak nie zapewniają one stałych rezerw dla pierwszorzutowych jednostek liniowych.

Ministerstwo Obrony Narodowej już dawno powinno było przygotować rozwiązania pozwalające na wyszkolenie każdego roku coraz to nowej grupy rezerwistów. Z założenia mają one umożliwiać stworzenie wielotysięcznego zasobu mobilizacyjnego, uzupełniającego nieuniknione straty w jednostkach pierwszorzutowych i to bez konieczności wcześniejszego szkolenia wezwanych do służby żołnierzy.

Powołanie Biura Inicjatyw Obronnych może paradoksalnie w tym wszystkim pomóc, ponieważ Romuald Szeremietiew znany jest z tego, że potrafi ocenić sytuację i powiedzieć prawdę. Problem w tym, że MON przypuszczalnie zna kondycję systemu rezerw Wojska Polskiego i nie wiadomo, czy resort będzie zdolny do wypracowania i wdrożenia nowych, skutecznych rozwiązań w tym zakresie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 74
Reklama
janko_muzykant
środa, 5 listopada 2014, 23:07

Należy do tego podejść "powiatowo/gminninie" jeśli chodzi o ochotników Zadania Gminy: 1) Gmina będzie miała za zadanie utrzymanie lokalnej grupy bojowej na poziomie ok. 100 osób. 2) Całe uzbrojenie grupy będzie przechowywane w urzędzie gminy 3) Gmina w ramach partnerstwa publicznego będzie miała możliwość zakupu uzbrojenia i pozyskiwania 4) W ramach OSP będzie można zakupić ze środków unijnych sprzęt quady, drony zwiadowcze, które później będą mogły zostać wykorzystane w celach bojowych. 5) Grupa bojowa będzie musiała posiadać broń ppanc/pplot, broń ciężką, drony, mobilne zakłócacze łączności 6) Współpraca z WP Zadania Powiatu 1) Koordynacja gminnych grup bojowych 2) Współpraca z WP

stary
czwartek, 6 listopada 2014, 11:38

Wyznaczanie liczebności wystawianej milicji ( bo taki jest właśnie status ochotników) przez gminy nie jest dobrym pomysłem z uwagi na wiele czynników różnicujących demograficznie gminy, a także z uwagi na specyfikę potencjalnych zadań. Są gminy liczące 2 tys. mieszkańców i takie, które mają kilkadziesiąt tysięcy, takie, gdzie jeszcze ostała się młodzież i takie, gdzie zostali tylko starzy i niepełnosprawni. inne będą potrzeby gminy na szlaku komunikacyjnym, inne w głuszy leśnej. Wydaje się, że struktura oddziałów samoobrony ( obrony terytorialnej czy jak to zwał) powinna opierać się na powiatach, bo na tym szczeblu dopiero można utworzyć samodzielną jednostkę - batalion, zaś pododdziały winny być rozmieszczane wg potrzeb lokalnych. Nie widzę sensu 'koordynowania" gminnych grup bojowych - należy nimi dowodzić. Co to znaczy "współpraca"? Jak zechcę, to wykonam rozkaz, a jak nie, to niech WP się wypcha? Swoboda działania pododdziału takiej milicji może dotyczyć taktyki i reagowania na bezpośrednie zagrożenia, ale nie może dotyczyć szczebla operacyjnego. Nawet w warunkach partyzanckich działania samowolne i nieskoordynowane mogą przynieść więcej szkód, niż korzyści. Poza tym w sytuacji praktycznej likwidacji obrony cywilnej należy zastanowić się nad ewentualnym przejęciem kompetencji ochrony ludności przez tę nowa formację milicyjną: budowa schronów lub choćby miejsc schronienia, prowadzenie ewakuacji, zapewnienie warunków sanitarnych i medycznych, działania inżynieryjne, p-pożarowe ( np. rozśrodkowanie cywilnych środków transportu spod budynków wielorodzinnych), pożarnicze etc. Optowałbym za pozostawieniem broni ciężkiej w gestii armii, na milicję przerzucając służbę patrolową i wartowniczą, działania antydywersyjne, częściowo wywiadowcze, obronę ludności przed niewielkimi grupami npla lub rodzimymi bandami. Zamiast czołgów - widziałbym ciężki sprzęt budowlany, ckmy, granatniki, może lekką artylerię. Tylko żeby nie było tak:"Ja z bratankiem na przedzie i jakoś to będzie".

realista
czwartek, 6 listopada 2014, 11:02

2) Całe uzbrojenie grupy będzie przechowywane w urzędzie gminy - z tym sie nie zgodze, arsenaly powinny byc organizowane na posterunkach Policji

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 10:50

Czyli finansowanie czyjegoś hobby z pieniędzy publicznych. Rewelacja! Filateliści też dostaną?

Historyk
sobota, 8 listopada 2014, 02:02

Kolejny komiczny pomysł naszego ministra Siemoniaka. Chłop już chyba nie ma co robić. Nie dość, że zachował wybitnego specjalistę od wojskowości, niejakiego Packa to jeszcze wyciągnął kolejnego eksperta Szeremietiewa. Jego "pomysły" o tworzeniu OT znamy i pamiętamy jak skończył się ten eksperyment. Ani Szeremietiew ani Pacek nie uczynią nic aby uzdrowić i rozwinąć system NSR lub Gwardii albo OT. Jak na razie mamy do czynienia z dyskusją albo raczej z jakąś formą degrengolady, które zakrawa na tragifarsę. Jakieś pomysły Armii Krajowej itp. Mowa o harcerzach oraz Strzelcach itp organizacjach. Czy my naprawdę nie mamy w co łożyć pieniędzy? Siły zbrojne są niedoinwestowane. Czytam te wpisy i zastanawiam się czy Panowie zapomnieliście, że sprzęt i uzbrojenie sporo kosztuje. Zapomnieliście, że szkolenie też wymaga znacznych nakładów. Następnie utrzymanie sił rezerwy to kolejny wydatek. Pytam skąd na to wziąć pieniądze. Od tego należałoby zacząć rozważania o powstaniu rezerw, a nie od tego jaką one będą nosić nazwę i kto to ma tworzyć.Z pewnością nie zrobi tego Siemoniak z Packiem. Tego możemy być pewni. Zwłaszcza Pacek - człowiek o wielkich ambicjach lecz o marnej wiedzy zwłaszcza wojskowej. Proszę tylko zauważyć, że pracę nad tworzeniem sił rezerwy rozpoczęli ludzie z AON - czyli Ci, którzy nie mają żadnego praktycznie doświadczenia. Teoretycy, którzy nie dowodzili w swojej karierze nawet kompanią i oni mają stworzyć siły rezerwy. Ogarnia człowieka tylko pusty śmiech i nic więcej. I na tym należy zakończyć rozważania.....

Historyk
sobota, 8 listopada 2014, 02:01

Kolejny komiczny pomysł naszego ministra Siemoniaka. Chłop już chyba nie ma co robić. Nie dość, że zachował wybitnego specjalistę od wojskowości, niejakiego Packa to jeszcze wyciągnął kolejnego eksperta Szeremietiewa. Jego "pomysły" o tworzeniu OT znamy i pamiętamy jak skończył się ten eksperyment. Ani Szeremietiew ani Pacek nie uczynią nic aby uzdrowić i rozwinąć system NSR lub Gwardii albo OT. Jak na razie mamy do czynienia z dyskusją albo raczej z jakąś formą degrengolady, które zakrawa na tragifarsę. Jakieś pomysły Armii Krajowej itp. Mowa o harcerzach oraz Strzelcach itp organizacjach. Czy my naprawdę nie mamy w co łożyć pieniędzy? Siły zbrojne są niedoinwestowane. Czytam te wpisy i zastanawiam się czy Panowie zapomnieliście, że sprzęt i uzbrojenie sporo kosztuje. Zapomnieliście, że szkolenie też wymaga znacznych nakładów. Następnie utrzymanie sił rezerwy to kolejny wydatek. Pytam skąd na to wziąć pieniądze. Od tego należałoby zacząć rozważania o powstaniu rezerw, a nie od tego jaką one będą nosić nazwę i kto to ma tworzyć.Z pewnością nie zrobi tego Siemoniak z Packiem. Tego możemy być pewni. Zwłaszcza Pacek - człowiek o wielkich ambicjach lecz o marnej wiedzy zwłaszcza wojskowej. Proszę tylko zauważyć, że pracę nad tworzeniem sił rezerwy rozpoczęli ludzie z AON - czyli Ci, którzy nie mają żadnego praktycznie doświadczenia. Teoretycy, którzy nie dowodzili w swojej karierze nawet kompanią i oni mają stworzyć siły rezerwy. Ogarnia człowieka tylko pusty śmiech i nic więcej. I na tym należy zakończyć rozważania.....

MB
niedziela, 9 listopada 2014, 02:35

Skąd mowa o wydawaniu pieniędzy? Kłania się stare szablonowe myślenie z MON. Znam wiele osób które z miłą chęcią kupią sobie HK416, Beryla lub MSBS za swoje pieniądze. Ochotnik nie musi posiadać celowników, termowizorów za kilkanaście tysięcy, może kupić całkiem niezłe wyposażenie przeznaczone dla myśliwych. Podobnie jest z innym wyposażeniem. Trzeba tylko ustalić podstawowe standardy aby nie zrobił się z tego lumpeks z demobilu. Broń można przechowywać na komendach policji, remizach strażackich, urzędach. Skąd pieniądze na zabezpieczenie? Z funduszy unijnych. Kto będzie szkolić i dowodzić takimi ludźmi? Tutaj znajdzie się wielu emerytowanych wojskowych, także ludzi będących w czynnej służbie i oni to zrobią za darmo (pasjonaci i patrioci). Ewentualne doszkalanie wyselekcjonowanych ludzi w obsłudze bardziej skomplikowanego sprzętu będzie wymagało wydatków ze strony MON, także zapewnienie zaplecza socjalnego podczas konfliktu ale nadal będzie to promil tego co normalnie należałoby wydać na tworzenie formacji całkowicie zależnych od MON. Oczywiście takie formacje mogą być jedynie uzupełnieniem OT, jednak każdy uzbrojony Polak i zaoszczędzona złotówka, jak sam Pan wie jest bardzo ważna dla MON. Kończąc, sądzę, że harcerze i chłopcy ze Strzelca mają większe umiejętności strzeleckie niż żołnierze siedzący za biurkiem, a takich w naszej armii jest wielu.

komar
czwartek, 6 listopada 2014, 19:17

Rządzą nami imbecyle. Przykro na to patrzeć. Szef BBN najpierw reformuje a właściwie deformuje system dowodzenia po czym nie waha się występować w tabloidowych mediach strasząc wojną. Były minister ON zresztą też nie lepszy. Kolejny pomysł to plany przenoszenia jednostek na wschód. Owszem - jednostki są tam potrzebne - ale nowe. Przenoszenie skończy się degradacją tych przenoszonych. Teraz okazuje się, że panu Szeremietowi przedawniły się zarzuty i jest niezbędny do dalszego mieszania. Normalnie ręce opadają. A na górze główne spory toczą się o to czy baterie OPL mają być 4 + 4 po 2022 roku czy 6 + 2?To jest największy problem. Albo ciągłe zastanawianie się czy okręty podwodne mają być uzbrojone, czy nie. Sic!!! Czy takie działania nie noszą znamiona dywersji i sabotażu. Gadajmy jak najwięcej aby ludzie poczuli, że coś robimy - to domena naszych rządzących. A sprawa jest prosta. Istniejące jednostki na wschodzie rozbudować poprzez systematyczne dokładanie do nich kolejnych oddziałów, ale nie na papierze tylko skadrowanych i wyposażonych polskim uzbrojeniem. Wiadomo przecież, że potrzebne są lekkie i mobilne oddziały wyposażone w porządne wyposażenie (karabiny snajperskie, spike'i, gromy itd.). I przede wszystkim dać ludziom się szkolić. A u nas nic tylko kolejne reformy wysokich stołków o ogłaszanie planów jakichś kosmicznych zakupów, które mogą się zrealizować za wiele lat.

Szeremietiew
piątek, 7 listopada 2014, 09:10

Pan "komar". Szanowny Panie mam prawomocne wyroki uniewinniające od zarzutów: korupcji, płatnej protekcji, złamania ustawy o ochronie tajemnicy. Mimo moich ponagleń - postępowanie w sądzie toczyło się b. wolno - korzystając z upływu czasu PROKURATURA powołując się na przedawnienia wycofała się z postawionego mi zarzutu przekroczenia uprawnień. Na wniosek prokuratury, a nie mój, sąd ten zarzut usunął z aktu oskarżenia. Protestowałem i domagałem się osądzenia - przed sądem przeprowadzono już postępowanie dowodowe w sprawie rzekomego przekroczenia tych uprawnień - byłem pewien, że zostanę uniewinniony. Na szczęście "korupcja" nie mogła się przedawnić więc uniewinnienie orzeczono. Drogi Panie, przeszedłem kilkuletnią bolesną i trudną drogę oczyszczania swego dobrego imienia, a tacy jak Pan nadal podtrzymują mit Szeremietiewa – przestępcy kryminalnego. Powinien Pan się wstydzić.

Gottard
środa, 5 listopada 2014, 22:07

Armia Ochotnicza czy jakaś obrona terytorialna To musi być masowy ruch oddolny , w każdej gminie kompania takiego wojska, trzeba to zbudować wykorzystując doświadczenie nabyte z działalnoscią ochotniczych straży pożarnych. Co nam dadzą strzelnice bez karabinów? Ochotnik powinien mieć własną broń do której się przyzwyczai, będzie dokupywać sobie do niej akcsoria, celowniki itp. jego własna inwestycja. Tylko taką drogą można to zrobić tanio, szybko i masowo. Jak mówił ostatnio gen.Skrzypaczak potrzebujemy natychmiast 500.000 takiej rezerwy. przykladowo tani celownik profesjonalny kupiony prywatnie to koszt zaledwie 600zł (Bushnell_Trophy_1x25TRS - 699zł, Bushnell_Trophy_1x28mm 499zł, Hawke Reflex Dot Sight 599zł, KZ-03 PWS -350zł itd) a zakupiony przez MON kolimator to minimum 6.000zł. Celownik noktowizyjny cyfrowy mamy za 5.500zł a dla MON 30.000zł itd. Hełm styl MICH ze stali stopowej z Chin w hurcie 200 zł a goowniany wz.2005 który po 10 latach i tak trzeba wyrzucić to 1500zł. Dać ochotnikom przywileje jak prawo posiadania własnej broni, jakieś odpisy , ulgi podatkowe czy niewielkie kwoty na zwrot kosztów szkolenia, darmowa amunicja lub wejście na strzelnicę i gra. Gminy będą same wykładać cash na swoje wojsko, 100 tys. firm polskich chce się dołożyć ale nie pozwoli się wydoić politykom z MON. Tak to widzę, sam zainwestuję w siebie 10 tysi i mam sprzęt ze mucha nie siada. A kto bogaty wyłoży i 40-50 tysi Looknijcie na stronkę Armia Ochotnicza WP na Facebooku, sa wizualizacje jak powinien wyglądać taki ochotnik - miodzio a nie jakaś obsmarkana Lubawka i kevlarowopodobny gniot z daszkiem wz.2005

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 10:47

Pomysł wydawania kasy na mięso armatnie zamiast na sprzęt dla niedozbrojonej armii powinien być traktowany jako zdrada.

qwer
czwartek, 6 listopada 2014, 08:52

Bardzo dobry pomysl

Gość
piątek, 7 listopada 2014, 10:32

Polska powinna wprowadzić system mobilizacyjny oparty o regionalne ,może nawet powiatowe komisje uzupełnień w razie powszechnej mobilizacji. Taki system polegałby na relokacji poszczególnych podkomisji nap. do szkół gdzie odbywałaby się część związana z rejestracją i formowaniu w odziały. Gdzieś w w niedalekiej okolicy powinny znajdować się magazyny wojskowe z których powinno być tirami dowiezione potrzebne wyposażenie dla poborowych. Międzyczasie powinny trwać prace nad docelową lokacją i przerzucaniem poborowych. Bardzo ważną sprawą jest wyposażenie tych uformowanych grup zbrojnych, to jest szeroki temat i nie miejsce w necie by o nim pisać , wspomnę tylko kilka pomysłów. Wydaje się ważne posiadanie specjalnych naczep do tirów z klimatyzacją ,tak by żołnierze mogli by w nich w dużym zagęszczeniu przebywać nawet miesiąc wpłynęło by to pozytywnie na mobilność oddziałów. Bardzo ważne byłoby posiadanie większych zapasów namiotów dużych gabarytów szybkiego rozkładania i składania. Następną ważną sprawą jest by istniały grupy instruktorów, które przemieszczały by się z oddziałami i każdy wolny czas wykorzystały na ich szkolenie. To jeden z poziomów dla mobilizacji tzw. pospolitego ruszenia. Równolegle powinny istnieć inne dla wysokiej klasy specjalistów o różnych specjalnościach. To w mikro skrócie co możliwie tanio i szybko należałoby zrobić w chwili zagrożenia. Planując mobilizację trzeba pamiętać, że najważniejszym czynnikiem jest czas.

Weteranisko
czwartek, 6 listopada 2014, 11:02

Można powiększyć zasoby ale to wymaga czasu i rozpoznania kadrowego. Osoby rozpoznane musza otrzymać wszystko co potrzebne. Struktura musi być poufna i niedostepna obecnej kadrze zinfiltrowanej przez obce służby. Stara kadra musi przejść weryfikacje od góry na wariografach. Należy zapolować na kadry nowej formacji po cichu. Oni, ci nowi będą typować kolejnych, którzy utworzą siatki na godzinę W oraz drużyny specjalne. Do tego kosztowny ale potrzebny system szkoleń dla każdego o warunkach czasowych odpowiednich do formacji i stanowiska. Nie ukrywam, że tu ludzie muszą dostać preferencje przy zatrudnianiu na państwowym (coś za coś), w podatkach, itd. To kwestia elity i przeszkolonych. magazyny mają być w całodobowych chronionych wybranych jednostkach policji oraz strażach pożarnych. Do tego magazyny tajne. Wszystko się da, tylko trzeba cwaniaków odciąć, a zmotywowanych przygarnąć. Szkolenia musza być poparte rekompensatami, nagrodami dla wspierających lub oddających kadry i sprzęt. Koszt ogółem do rozważenia. Jednostki elitarne powinny mieć macki w terenie i szkolić. i z dala tych grubasów komuny w lampasach i urzędasków z brzuszkami.

Wilhelm Tell jr
czwartek, 6 listopada 2014, 13:44

Gościu - ale się naczytałeś. Szwajcarski system obronny przy twoim wysiada, a Szwajcaria to bogaty kraj. Lekcje odrobione?

Herodot
czwartek, 6 listopada 2014, 10:54

Weryfikację dywersantów prowadził już król Władysław Łokietek. Kazał po buncie krakowskim mieszczanom mówić: "soczewica, koło, miele, młyn". Kto nie umiał powiedzieć - ten Niemiec i do deportacji. Dziś umiejętność wypowiedzenia "Grzegorz Brzęczyszczykiewicz" jest tak samo trudne dla NIemca, jak i Rosjanina i byłby to bardzo dobry test na "Zielonych ludzików"

war is coming
środa, 5 listopada 2014, 21:07

Trochę późno na myślenie o szkoleniu rezerw gdy już mamy stan bezpośredniego zagrożenia. Działania Mon można porównać do strażaka kopiącego studnie w okolicy płonącego domu. Polskie społeczeństwo jest zbyt rozbrojone aby można było mówić o krótkim szkoleniu i posłaniu na front czy uzupełnieniu posiadanych umiejętności. Nie jesteśmy USA gdzie wszyscy potrafią posługiwać się bronią, ale gdyby odpowiednie rezerwy ludzkie były to czy umiano by je użyć? Osobiście do tego faktu miałbym największe wątpliwości. Zazwyczaj najistotniejszymi na polu walki czynnikami jest taktyka, morale, wyszkolenie oraz sprzęt. Model armii obywatelskiej, obrony terytorialnej wymaga czasu realnej woli, zmian w prawie oraz odpowiednich użycia doktryny i taktyki. Podsumowując na dzień dzisiejszy mamy pożar na dzikich polach, który może rozprzestrzenić się zapalić w dalszej perspektywie Polskę i brak realnych sił i rezerw mogących mu zapobiec.

Mortimer
czwartek, 6 listopada 2014, 07:59

Czy pożar się rozprzestrzeni, czy nie - wpływu za wielkiego na to nie mamy. Natomiast rozsądnie byłoby wyciągnąć z obecnej sytuacji wnioski i podjąć działania, które poprawią przyszłe zdolności obronne naszego kraju. Polska, to nie projekt, który zakończy się za 2 lata, w związku z czym nie ma co myśleć o odleglejszej przyszłości. Ta przyszłość jest przed nami, warto o niej myśleć i zabezpieczyć się przed zagrożeniami, jakie może nieść. Zwłaszcza że Rosja nie zniknie z map świata, a aktualne doświadczenia wskazują, że imperialne ciągoty są tam na tyle silnie wdrukowane w narodową psychikę, że potrafią przetrwać krwawe i bezkrwawe rewolucje polityczne i społeczne.

mietek
środa, 5 listopada 2014, 21:03

po pierwsze obecny rząd nie zrobi realnej reformy, bo jeszcze żadnej reformy systemowej nie zrobił, a tu niestety jest takowa wymagana, czyli łatwiejszy dostęp Polaków do broni, o tym chyba kiedyś mówił w czasie tej słynnej już wymiany zdań Cejrowskiego z kraśką. A to wymaga zmiany prawa od postaw bo jak łatwiejszy dostęp do broni to proste i surowe przepisy i kary na przykładzie prawa w USA, obrona własna, obrona swojej własności, sądy, prawo precedensu chociażby w tej tylko kwestii, rzeczy nie do zrobienia w kraju w którym władza boi się obywateli. Po drugie strzelnice. Po trzecie organizacja i zarządzanie (kumaci ludzie) co jest piętą achillesową Polaków. Po czwarte uczciwość zarządzających czyli ludzie z honorem, zasadami, nieprzekupni (chyba największe wyzwanie). Na reszcie się nie znam... ale jak to bywa rozkładamy się na rzeczach fundamentalnych, podstawowych.

Maczer
środa, 5 listopada 2014, 20:52

Pomysł jest bardzo dobry, oby tylko podejść do niego z głową. Oby nie skończyło się na prostackim przywróceniu poboru. Z ochotnikami nie będzie problemu, gorzej z całą resztą od wyposażenia i zdefiowania zadań, przez wypracowanie współpracy z wojskiem i postrzeganiem takiej formacji przez zawodowych żołnierzy. Że "obrona narodowa" jest niezwykle skuteczna w regularnych i nieregularnych działaniach pokazują konflikty od Finlandii, przez Wietnam i Afganistan (dwa razy) oraz Ukrainę. Nie ma lepszego sposobu na "zielone ludziki" jak "zorganizowane grupy obwyatelskie wyekwipowane we własnym zakresie".

pp
środa, 5 listopada 2014, 19:53

Na pierwszy rzut pójdą urzędnicy, całe 600 tys. Przeszkolić ich, broń mogą brać bezpośrednio z urzędu. Struktura dowodzenia już jest - sa przecież stopnie służbowe. Każdy urząd wystawi własny batalion. Urząd Skarbowy wystawi ich najwięcej, po jednym na województwo. Sużba narodowi, służba społeczeństwu!

Mortimer
czwartek, 6 listopada 2014, 08:05

Hehe. Aż sobie wyobraziłem, jak Pani Ziuta - niewiasta w wieku przedemerytalnym z potężną wadą wzroku i solidną nadwagą, zatrudniona jako naczelnik w lokalnej skarbówce, a więc kandydat na dowódcę jednostki sformowanej w tymże urzędzie - rzuca się z Berylem w dłoniach i w kewlarowym wdzianku w kałużę i czołga pod ogniem przez świeżo zaorane pole w stronę wrogich pozycji...

olo
środa, 5 listopada 2014, 19:27

pozbywamy się w tym roku prawie 100 tysięcy AK-47 po cenie ok. 600 zł za sztukę. Wystarczy pozwolić je nabyć obywatelom. Oczywiście najlepiej na poziomie powiatów zbudować magazyny, strzelnice i choć minimalne zaplecze szkoleniowe oraz magazyny na taką broń. Spokojnie znajdzie się 100 tysięcy ochotników. Magazyn broni na poziomie powiatu pozwoli na szybka mobilizację a broń bojowa nie będzie powszechnie dostępna. Wystarczy, że właściciel będzie mógł postrzelać sobie na strzelnicy. Oczywiście z czasem trzeba pomyśleć o fachowym szkoleniu, obozach szkoleniowych i poligonach przynajmniej dla określonej grupy ochotników. Taka metodą błyskawicznie można zwiększyć rezerwy. Ważne by przywrócić WOS ze szkoleniem strzeleckim i szkolenie wojskowe na studiach /obowiązkowe skoro dostajesz darmowe studia to masz się szkolić/.

SpartanDG
sobota, 8 listopada 2014, 14:43

Witam miłośników Armii Terytorialnej, której nam tak bardzo brakuje. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego rząd POlski tak długo zwleka z decyzją o jej utworzeniu.Sabotaż (działanie rosyjskiej agentury i nie tylko) Chodzo o decyzję polityczną.Brak pieniędzy... nie wydaje mi się. czy może Nasz rząd obawia się braku kontroli nad nią.Armia tego typu jest nam niezbędna na terenie całego terytorium Polski.Mamy bardzo dużo formacji paramilitarnych choćby jak związek strzelecki i potencjał ludzki.Wielu młodych ludzi oraz tych mający ponad 40 lat chciałoby spróbować sił w takiej formacji niedaleko miejsca zamieszkania.Każdy z nich byłby przeszkolony do działania w terenie zabudowanym, prowadzenia sabotażu na tyłach wroga czy ochrony newralgicznych miejsc takich jak szpitale, elekrownie, wodociągi.Polska Armia ma wielu doświadczonych ludzi z różnych formacji.wielu z nich musi opuściś szeregi armii po 40-ce, a ich wiedza jest olbrzymia.Dlaczego nie zatrudnić najlepszych na etat w AT by mogli szkolić młodych i starszych.Jedna kompania 160-180 ludzi. W tym 10 % kadra na etacie, a pozostali wzywani na szkolenia okresowe.Zdobywanie umiejętności w strzelaniu, działaniu w grupie ( umiejętność prowadzenia walki na szczeblu drużyny czy plutonu), ręczna broń przeciwpancerna np. RPG-7 czy obsługa wyrzutni Grom.Kolejna grupa wyselekcjonowana mogłaby by być przeszkolana w sabotażu i dywersji na tyłach wroga( wiadomo,że nie każdy się nadaje ale dobre oko fachowca np z GROMu wychwyci taki potencjał) Co do kosztów nie byłyby one takie wielkie. Liczebność AT oceniam na 120-150 tys ( na wypadek wojny nawet do 400 tys). w tym kadra 12-15 tys ( nie tylko kończących służbę zawodową ale wielu młodych,najlepszych np po kilku latach brać na etat w AT. Rozwinąć ośrodki szkoleniowe dla AT. Wyprodukować odpowiednią ilośc broni na potrzeby AT i je zmagazynować.Fabryki mają zamówienia, ludzie pracę a AT zapewni bezpieczeństwo naszemu krajowi.Pamiętajmy o klęskach żywiołowych np. powodzie czy wichury. Wtedy ich również można wezwać na pomoc.

ursus
środa, 5 listopada 2014, 19:06

Bez 1 mld. zł. rocznie na NSR niczego zbudować raczej się nie uda. Gdyby, np. przyjąć, że szkolimy przez miesiąc rocznie 40 000 rezerwistów i płacimy każdemu 3 000 zł co 3 lata za odbycie ćwiczeń oraz dodatkowe 3 000 rocznie za utrzymanie statusu rezerwisty (trzeba być w formie), to wyjdzie, że: 1 rok: 40000 * 3000 zł =120 mln netto -za przeszkolenie 40 000 rezerwistów + drugie tyle za utrzymanie statusu rezerwisty ----- razem = 240 mln. zł. netto + pozostałą kwotę przeznaczyć na kształtowanie postaw patriotycznych oraz na podstawowy kurs posługiwania się bronią na strzelnicy dla uczniów szkół średnich. 2 rok: 240 mln zł -kolejna tura szkoleń z utrzymaniem statusu rezerwisty +120 mln zł. -utrzymanie statusu rezerwistów osób z roku poprzedniego razem: 360 mln. zł. (80 000 rezerwistów) + pozostałą kwotę przeznaczyć na kształtowanie postaw patriotycznych oraz na podstawowy kurs posługiwania się bronią na strzelnicy dla uczniów szkół średnich. rok 3: 240 mln zł -kolejna tura szkoleń nowych rezerwistów z utrzymaniem ich statusu +240 mln zł. -utrzymanie statusu rezerwistów z 2 lat poprzednich +120 mln. zł. ponowne szkolenie 40 000 rezerwistów z roku 1. razem: 600 mln. zł. netto/rok za utrzymanie 120 000 rezerwistów. + pozostałą kwotę przeznaczyć na kształtowanie postaw patriotycznych oraz na podstawowy kurs posługiwania się bronią na strzelnicy dla uczniów szkół średnich. I tak nie drogo, inna sprawa, czy miesiąc ćwiczeń wystarczy. Tego się nie da zrobić za darmo, bo rezerwiści często mają na utrzymaniu rodziny i opłaty ich nie omijają. Dodajmy, że rezerwistami (z uwagi na generalnie lepszą kondycję i sprawność) powinny być głównie osoby młode, tuż po szkole.

zimol 99-00
środa, 5 listopada 2014, 19:02

nie trzeba bylo likwidowac zasadniczej sluzby wojskowej

zibi
czwartek, 6 listopada 2014, 11:15

Zasadnicza służba wojskowa to bzdura. Wcielanie do wojska na siłę historyków sztuki, polonistów i weterynarzy z pewnością przyczyni się do ich utrwalenia postaw patriotycznych. Będzie armia leserów, bez motywacji do czegokolwiek poza przepustkami do domu.

dddd
czwartek, 6 listopada 2014, 03:38

pewnie to by nam na dobre wyszlo...a zwłaszcza wycofanie miga-21 tez było bledem takie relikty i twoje myslenie jest z innej epoki...mieso armatnie już nie wiele znaczy przy technice XXI wieku...ale na to sa potrzebne pieniądze a przy rozrosnietej strukturze to zapomnij o jakiekolwiek modernizacji...patrz co się dzieje w Rosji u nich problem aby skompletować eskadre samolotow większość niesprawna...o czołgach nie wspominam...Po ostatnich wielkich manewrach na Bialorusi 50% dywizji popsulo się po przejechaniu 2km hahahahaha...istny rajd F1 hahahahaha

olo
czwartek, 6 listopada 2014, 15:41

Już dziś trzeba opracować podwaliny systemu obrony terytorialnej /struktury, kierowanie, rozmieszczenie, zakładane uzbrojenie/ Równie szybko należy rozpocząć projektowanie stosownego uzbrojenia bo w 100% możemy odpowiednią broń sami produkować. Kolejna sprawa to zabezpieczenie broni która obecnie jest bezmyślnie sprzedawana na potrzeby przyszłych sił OT. Co do środków finansowych to nie powinno się uszczuplać budżetu armii ale spokojnie można poszukać nowych źródeł np. można wprowadzić akcyzę na papierosy i tytoń, dodać podatek na OT do alkoholu np. 30 groszy od piwa 1 zł od wina itd. oczywiście bardziej to precyzując. Można opodatkować prostytucję, wprowadzić opłaty od złóż, wprowadzić opłaty od przedterminowych zwolnień z zakładów karnych, zbierać datki a nawet wprowadzając obwiązek służby w AT wprowadzić dożywotni podatek dla tych co nie chcą w nich służyć /choć ochotnicza forma jest najbardziej pożądana/. Przy odrobinie kreatywności można corocznie zebrać 1-2 miliardy co spokojnie powinno wystarczyć na uzbrojenie i szkolenie. Znaczną część zadań należy oprzeć o samorządy. Ochotników OT należy promować zatrudnieniem a budżetówce /wymóg konieczny przy obsadzie stanowisk/.

kzet69
czwartek, 6 listopada 2014, 20:19

"np. można wprowadzić akcyzę na papierosy i tytoń, dodać podatek na OT do alkoholu np. 30 groszy od piwa 1 zł od wina itd. oczywiście bardziej to precyzując. Można opodatkować prostytucję, wprowadzić opłaty od złóż, wprowadzić opłaty od przedterminowych zwolnień z zakładów karnych, zbierać datki a nawet wprowadzając obwiązek służby w AT wprowadzić dożywotni podatek dla tych co nie chcą w nich służyć /choć ochotnicza forma jest najbardziej pożądana/." Właśnie zaprezentowałeś receptę na rozwalenie budżetu państwa, recesję i wywołanie olbrzymiej szarej i czarnej dziury przemytu i lewych interesów. Lepiej wracaj do swoich gier komputerowych, tylko nie zapomnij na jutro książek spakować.

podbipieta
czwartek, 6 listopada 2014, 09:16

Jeśli wziął się za to pan Szeremietiew to bardzo dobra wiadomość.Pan Szeremietiew nie był żadnym okrągłowostołowym sprzedawczykiem bo działał w KPN I PPN.. A oni z komunistyczną swołoczą nie paktowali,tylko w czerwone pyski prali..Salus rei publicae suprema lex.

mydełko Fa
czwartek, 6 listopada 2014, 13:49

A jego asystent został w ramach ćwiczeń zdjęty przez desantujących komandosów na promie do Szwecji - oczywiście Szeremietiew był czysty i do dzisiaj jest pan doktor czyściuteńki.

z prawej flanki
czwartek, 6 listopada 2014, 11:25

miałem okazję z Panem ministrem wymienić garść opinii w kwestii zasadności jego sztandarowego pomysłu na Obronę Terytorialną ; to moim zdaniem nie jest dobry pomysł a w dodatku roztrwoni środki potrzebne na celową modernizację armii i stworzyłby bez wątpienia koleją strukturę na wzór kompletnie niedorobionego pomysłu Pana psychiatry - kto poza tym będzie płacił za nieobecność cywila w czasie szkoleń? A te nie mogą przecież przypominać kilkudniowych i nikomu nie przydatnych wczasów połączonych ze strzelaniem z karabinka - tylko czasochłonne ,żmudne i wielowarstwowe i wielorazowe profesjonalne zajęcia. Zresztą już sam fakt ,że przyjął ofertę ze strony obecnej władzy jest dla mnie ; co najmniej - dziwny. To przecież Oni są odpowiedzialni za bezmyślną rozwałkę poboru i obecne pogłębiajace się z każdym rokiem kłopoty mobilizacyjne. P.

3 BOT.
sobota, 6 grudnia 2014, 13:15

To że nie udał sie pomysł pt. "Brygady Obrony Terytorialnej" nie zależało nigdy od tego że było to nieefektywne czy głupie!! Powodem była polityka i tylko polityka aby osłabić jak najbardziej naszą armię ! Kto za tym stał ? To juz na to pytanie powinniście sobie sami odpowiedzieć .Brygady OT były bardzo dobrym pomysłem tak samo jak są w Norwegii, Finlandii czy Szwajcarii tylko jakimś cudem w Polsce okazały się niewypałem ?! Dziwne ? Nie dla wszystkich potrafiących samodzielnie myśleć , ale tych jak widać tutaj , nie jest niestety za dużo.

Sec
środa, 5 listopada 2014, 18:30

Pan redaktor swoim tekstem kreuje większy chaos niż jest on w rzeczywistości. Powołanie tego biura jest działaniem w sensownym kierunku. Wojsko było i jest odseparowane od cywili. Cywile coraz bardziej chcą mieć styczność z czymś z wojska - strzelanie, stroje, bieganie po lesie. I bardzo dobrze że jakoś się tym zajmą. Ja życzę powodzenia i trzymam kciuki. Od tego są kilometry do pisaniu o rezerwach mobilizacyjnych. Co do tego to oczekuję zupełnie innych decyzji - NSR wersja 3.0.

darian
środa, 5 listopada 2014, 18:08

Potrzebujemy strzelnic w każdej gminie ogólnie dostępnych, działających pod nadzorem np.policji, kto był w armii dostaje opinię z jw. i jazda może strzelać, Finansowanie? pól na pół z użytkownikami.

kzet69
czwartek, 6 listopada 2014, 20:27

"Finansowanie? pól na pół z użytkownikami." Fajne myślenie: dzieciakowi obiadu nie dam , a postrzelam sobie.... oj gimbazo....

Garry
środa, 5 listopada 2014, 17:57

Śmieszny ten pomysł z wykorzystaniem rekonstruktorów. Zajmuję się rekonstrukcjami historycznymi (wojskowość) od wielu lat, ale zupełnie nie widzę zastosowania na współczesnym polu walki. Co z tego, że znam szermierkę, jeżdżę konno, strzelam z armat, muszkietów i pistoletów? Co z tego, że znam ileś tam regulaminów różnych historycznych armii? Zupełnie nic z tego nie wynika, ot ogólne obycie z bronią, niewrażliwość na huk, obycie i przeszkolenie w zakresie pirotechniki i wszystko. Tak naprawdę, jesteśmy w pewnym zakresie niewiele więcej niż aktorami. Przecież jak aktor gra w filmie lekarza, to nie oznacza, że może zastąpić prawdziwego medyka. Tak samo rekonstruktor nie zastąpi prawdziwego żołnierza, zejdźmy na ziemię.

icek były bażant
czwartek, 7 maja 2015, 13:03

Oczywiście, rekonstruktor nie zastąpi "od ręki" żołnierza. Ale prawdopodobnie każdy będzie: sprawniejszy fizycznie, silniej zmotywowany patriotycznie, posiadał właśnie pewne ogólne pojęcie, czym jest walka. Reszta zależy od rekonstruowanego okresu. Jeśli jest to np. II wś, to już będzie posiadał wiedzę i umiejętności z zakresu wyszkolenia pojedynczego żołnierza, czy drużyny, przydatne i dzisiaj (np. poruszanie się pod ogniem npla, okopywanie, współdziałanie z innymi żołnierzami drużyny, obserwacja i najprostsza sygnalizacja, bierna obrona plot. i ppanc.). Pozwoli to na skrócenie i ograniczenie szkolenia, choć pewnie będzie trzeba też paru rzeczy oduczyć. A znajomość dawnych regulaminów może też wyjść na dobre - nigdy nie wiadomo, czy zawarte w nich metody nie będą zaskoczeniem dla przeciwnika. Ponadto pamiętajmy, że naszym potencjalnym przeciwnikiem nie są "Zielone berety", tylko armia na wpół poborowa, mająca wprawdzie jednostki doborowe, ale także oddziały wyposażone w sprzęt z lat 80. i słabo wyszkolone - do ich powstrzymania nie ma sensu wykorzystywać sił o najwyższym stopniu nowoczesności i gotowości.

Roman
środa, 5 listopada 2014, 22:36

Pierwszy naprawdę rzeczowy głos rekonstruktora, bez niepotrzebnego zadęcia!

heh
środa, 5 listopada 2014, 17:50

Polska ma 600 tys armie urzednikow moze tam poszukaja sobie rezerw?

chateaux
czwartek, 6 listopada 2014, 06:16

Kto Ci wtedy wywiezie śmieci, posprzata ulice i wyda akt urodzenia?

stary
środa, 5 listopada 2014, 17:50

Fora internetowe nie są wystarczającym i obiektywnym źródłem wiedzy o nastrojach, jednak lepsze to, niż nic. W śledzonych przeze mnie wątkach od początku konfliktu ukraińskiego, głównie na Onet i WP, przeważają postawy rezygnacyjne: dla takiej Polski, Polski Tusków, Kaczyńskich, Millerów nie będziemy ginąć; nas zagonią w kamasze, a sami prysną do Londynu; na wojaczkę wybierzemy się jak z widłami na Słońce; jest nas, młodych zbyt mało, bo większość pracuje na zmywaku u obcych itp. Są również głosy patriotyczne, ale to raczej wołanie na puszczy. Przez ostatnie 25 lat skutecznie zniszczono pojęcie patriotyzmu, zaniedbano nauczanie historii, rozwiązano OTK i OC w zakładach pracy, nawet w największej polskiej instytucji finansowej - w ZUS, przysposobienie obronne w szkołach, zlikwidowano etos wojska, wyśmiano służbę zasadniczą ( częściowo - z uwagi na program i kadrę - słusznie). Gdy czytam pamiętniki powstańców styczniowych, zastanawiam się, jak bardzo pragnęli oni walczyć za Ojczyznę; ze skromnych oszczędności kupowali chleb i suszyli na suchary, kupowali wysokie buty i kurtki futrzane. Nawet dziewczęta, choćby Lucyna Skrzyńska, ćwiczyły się w szermierce i brały udział w działaniach bojowych. Dziś wiele osób na forum oznajmia, że w razie konfliktu na naszych ziemiach - po prostu ucieknie z kraju. Ibi patria, ubi bene? A dlaczego sytuacja w Polsce odbierana jest jako zła? Może z braku porównania, jak żyje się pod obcym knutem? O udziale w obronie Ojczyzny piszą najczęściej osoby deklarujące wiek 50+ , zatem być może mające jeszcze na tyle siły i sprawności, by w najbliższych latach przekazywać wiedzę młodszym, a w potrzebie stanąć osobiście w szeregu. Potrzebny jest program szkoleń. Zauważmy, że na Ukrainie straty osobowe były tak duże z powodu braku przeszkolenia sanitarnego i lekceważenia opieki przedlekarskiej i lekarskiej. Zatem obok szkolenia taktycznego, ogniowego, musztry - potrzeba praktycznej nauki samopomocy i pomocy koleżeńskiej dla każdego uczestnika oraz podstaw higieny wojskowej dla kadry już od najniższego szczebla. Tymczasem młodzi ludzie chcieliby trochę postrzelać, pobawić się w podchody, może nauczyć walki wręcz. Mało atrakcyjne szkolenie może ich po prostu zniechęcić. Dalszym problemem, wcale niebagatelnym, jest planowane przejście grup paramilitarnych do ew. partyzantki. Wykazy aktywistów tych organizacji mogą stać się listą straceń przez ew. okupanta. Istotnym problemem jest sposób zmotywowania młodych ludzi do szkolenia i ćwiczeń w dobie kultu mamony. Odnoszę wrażenie, że wszystko to można przeprowadzić, ale trzeba wiedzieć jak. A tego nasi funkcyjni nie wiedzą.

Nex
czwartek, 6 listopada 2014, 06:49

Czy ekipy rządzące dadzą Polakom prawo swobodnego dostępu do broni ? Wątpię, zbyt mocno boją się tego społeczeństwa.

kez87
czwartek, 6 listopada 2014, 15:00

No bo powinni się bać.Przecież w PRL czy II RP byłyby ewidentne rozstrzelania za sabotaż i posypałyby się oskarżenia o szpiegostwo,zwolnienia itd...

stary
czwartek, 6 listopada 2014, 10:42

Jestem przeciwny swobodnemu dostępowi do broni, takiemu, jak np. na Alasce, gdzie wchodzi się do sklepu i kupuje broń, nawet nie okazując dokumentów. Ale nie widzę żadnych przeszkód, by w sposób znaczący poluzować dostęp do broni dla osób zrównoważonych psychicznie, niekaranych i nie związanych z grupami przestępczymi. Dowodami na odpowiedzialność społeczeństwa są: znikoma ilość bezprawnego użycia broni przez osoby już ją posiadające ( myśliwi, zawodnicy strzelectwa sportowego, posiadacze broni dla ochrony osobistej), nie wykorzystywanie powszechnie dostępnej broni czarnoprochowej ( w moim przekonaniu idealnej broni dla zabójców, bo wymagającej ładowania w krótkim czasie przed oddaniem strzału i z tego powodu do samoobrony zupełnie nie nadającej się). Nawet krótka broń nabyta przez myśliwych w krótkim okresie luki prawnej nie stanowiła ( wg dostępnej mi wiedzy) żadnego problemu kryminalnego. Na marginesie: krótka broń w łowiectwie jest dopuszczona np. w Niemczech, gdzie służy w szczególności do dobijania postrzałków (spróbujcie dynamicznego składu sztucerem w zakrzaczonym terenie, albo trzymając jedną ręką latarkę) i w części stanów USA - gdzie stanowi oręż do polowania np. na pumy. Zupełnym nieporozumieniem jest ograniczenie dostępu do broni oficerom rezerwy, bo skoro Państwo obdarzyło go zaufaniem, to odebranie prawa noszenia broni osobistej uważam wręcz za policzek. Obecne zaostrzenie przepisów antyalkoholowych spowodowało praktycznie spożywanie alkoholu podczas przenoszenia broni przez myśliwych, a także powstrzymywanie się przed alkoholizowaniem się w innych okolicznościach. Być może zaostrzenie kar za nieprawidłowe przenoszenie, przechowywanie lub użycie broni wystarczyłoby dla zwiększenia bezpieczeństwa przy większym dostępie do legalnej broni ( dostęp do broni nielegalnej jest podobno zupełnie łatwy i takiej broni wg różnych szacunków jest więcej, niż legalnej). Jakie korzyści dla państwa płyną ze zwiększenia dostępności do broni? Przede wszystkim profilaktyka ciężkich przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu: przestępca nigdy nie będzie miał pewności, czy z napastnika nie przeistoczy się w ofiarę; zwiększenie ilości broni osobistej zwalnia w dużej mierze potrzebę tworzenia zasobów magazynowych, każdy posiadacz sam kupuje broń i dba o jej konserwację; obycie z bronią, dopasowanie jej do własnych możliwości psychofizycznych, trening strzelecki ( wcale nie tak drogi w przypadku korzystania z własnej amunicji na strzelnicy, a zgrywanie przyrządów celowniczych, trening dobywania broni, ładowania - nie wymagają żadnych nakładów i nie muszą odbywać się na strzelnicy) to dalsze argumenty za luzowaniem polityki dostępności broni. Wspomnieć też należy o zwiększeniu obrotu bronią, amunicją, szafami na broń etc. co przekłada się nie tylko na wzrost wpływów do budżetu, ale też na zmniejszenie nakładów przez MON.

war is coming
czwartek, 6 listopada 2014, 14:18

Zamiast ciągle myśleć o rezerwach czas aby w końcu coś zacząć robić. Potrzeba najpierw zdefiniować rolę a co za tym idzie strukturę i wymagania jakie oddziały np obrony terytorialnej miałyby spełniać. Do wymagać, założeń i możliwości dopasować uzbrojenie wraz z nimi zasady zakupów czy szkolenia oddziałów i czary mary mamy realny potencjał obronny. Prawdopodobnie najtańsza byłaby decentralizacja zakupów sprzętu w ograniczeniu się do pewnej ilości standaryzowanych konstrukcji. Kluczem jednak do efektywnej działalności jest zdefiniowanie taktyki użycia jednostek oraz łańcucha dowodzenia. Największym problemem dla tego typu oddziałów moim zdaniem na polu walki byłyby oddziały panc. i zmechanizowane, kolejny problem do dowodzenie, kto miałby dowodzić jednostka były wojskowy a może jakiś urzędnik samorządowy? Obawiam sie że stanowiska przejęłaby biurokracja lub emerytowani żołnierze i znając Polskie realia pewnie osoba o dobrych kontaktach z taką lub inna władzą. Jednak dobrze skrojone na miarę potrzeb i nie zbiurokratyzowane oddziały obrony terytorialnej mogłyby być zasadniczym czynnikiem decydującym o obronności gdyby w co szczerze nie wierzę Polska przyjęła sensowną strategie ich budowy. Na koniec pozostaje pytanie czy broń w znacznych ilościach w rękach obywateli jest do przełknięcia dla władz?

olo
czwartek, 6 listopada 2014, 15:53

Broń może być w magazynach na poziomie powiatu czy gminy. Co do dowodzenia to tylko i wyłącznie żołnierze z odpowiednim stażem i przeszkoleni pod kątem OT. To powinna być forma spokojniejszej pracy bez wyjazdów na misje dla żołnierzy z odpowiednim doświadczeniem na misjach i stażem minimum 15 letnim. Oczywiście takie dowodzenie na poziomie powiatu na co wystarczy 2-3 tysiące etatów. Na poziomie drużyn i gmin dowodzić powinni przeszkoleni ochotnicy obecnie na bazie ludzi z doświadczeniem ze służby zasadniczej a z czasem wyłaniani spośród najlepszych ochotników w ramach jakiegoś sensownego i przejrzystego systemu naboru. Uzbrojenie rodzime wyłącznie lekkie i przenośne jednostki pancerne i owszem można dobie wyobrazić na poziomie OT ale wojewódzkim. Koniecznie należy zakazać likwidowania jednostek wojskowych i poligonów b o na ich bazie można stworzyć ośrodki szkoleniowe dla OT /do szkolenia zaawansowanego /. Tak samo należy powstrzymać wyprzedaż uzbrojenia które jest prowadzone na masową skalę i za bezcen - tak postępowała Ukraina a dziś nie ma czym się bronić. Przeraża powolność w podejmowaniu decyzji. Zadyma na Ukrainie trwa już praktycznie rok a oni nawet nie podjęli decyzji czy takie siły tworzyć. W tym tempie nawet za 10 lat nic nie ruszy.

Darnok
środa, 5 listopada 2014, 17:28

Marszałek Szeremietiew - "ekspert", co to Polskę skutecznie rozbrajał w latach 90. - powinien skończyć pleść głupoty, wywołujące strach w społeczeństwie, sygnowane w dodatku tytułem profesora (którego de facto nie posiada). Ja się pytam Marszałka Szeremietiewa, skoro już dostał upragniony stołek, o rzecz podstawową: gdzież to mają się w Polsce uaktywnić te osławione "zielone ludziki", przed którymi nas ma bronić krajowa armia - złożona z pięknych, młodych i bogatych, nudzących się w weekendy, biegających po łąkach w ciuchach z lumpeksu Bundeswehry i z naszywkami US National Guard (sic!), zajadających grochówkę na zlotach rekonstruktorów. Gdzie jest ulokowana zwarta mniejszość etniczna, która byłaby bazą dla działań hybrydowych; gdzie wysunięty obszar z zasobami/instalacjami, który można by zająć i utrzymać? Czyżby secesja jezior warmińskich, a może desant na Puszczę Białowieską? Jeśli takich mamy "profesorów" od obronności, ze śmiertelną powagą głoszących, że "już jutro przyjdzie kacap i nas wszystkich zje" (albo 100 kT spadnie na Warszawę), to aż strach pomyśleć, jakich mamy studentów... Powinien ten "ekspert" czym prędzej zostać odesłany na urlop zdrowotny, bo niektórzy jego analizy, wizje i pomysły zaczynają traktować poważnie. Spuszczają tym samym piękną ideę OT - komponentu Wojska Polskiego opartego o powszechne zestandaryzowane przeszkolenie, przysięgę i dyspozycyjność - w kanał śmieszności. Swoją drogą ciekaw jestem, ilu weekendowych żołnierzyków będzie gotowych przechodzić regularne szkolenie, bo wydaje mi się, że założenie wystawienia i wyposażenia ochotniczego plutonu w każdej gminie jest - delikatnie mówiąc - złudnym marzeniem w obecnych realiach. W czasach kiedy infrastruktura obronna w ruinie, kasy w gminach świecą pustką, lwią część budżetu MON pożerają pierdzistołki, młodzieży w szkołach tłucze się do głów historyjki o ekoludkach i tolerancji w UE (zamiast porządnych lekcji PO i WF), a nieco starszym obywatelom każe zapier... do roboty po 100 km od miejsca zamieszkania albo jeszcze dalej. Od tego Marszałku Szeremietiew należałoby zacząć, a nie od promocji i dofinansowania "grochówkowców" z naszywkami CSAR...

realista
czwartek, 6 listopada 2014, 10:44

(albo 100 kT spadnie na Warszawę) - przeciez ten wariant byl cwiczony podczas Zapad 2013

noob
środa, 5 listopada 2014, 17:26

Z tego co rozumiem to NSR miało być rezerwą dla jednostek liniowych? Więc jeśli brakuje nam rezerw to trzeba zwiększyć ilość NSRowców. Jak grupy rekonstrukcyjne wczesnych Słowian i żołnierzy Napoleońskich mają pomóc w obronności kraju?

JA
czwartek, 6 listopada 2014, 11:26

no jak to wychodzą na przeciw Specnazu GRU i wmawiają im że Ci cofnęli się w czasie - tamci są w szoku i uciekają :) taka taktyka też dobra

Szydera
środa, 5 listopada 2014, 17:18

Ale jaki chaos, jaki problem? Przecież Prezydent i reszta wesołej gromadki co jakiś czas powtarzają, że "są harcerze, grupy paramilitarne, myśliwi i licealiści (sic!) po przysposobieniu obronnym, to daje kilkaset tysięcy ludzi". W Polsce nie ma problemu, wszystko idzie zgodnie z planem. Jesteśmy coraz silniejsi i coraz bezpieczniejsi ;).

Zdzich
czwartek, 6 listopada 2014, 13:47

A pamiętam, jeszcze nie dawno się różne Skrzypczaki i insza hołota śmiali, że "w airsoftowców nie ma co inwestować. Czołgi panie, czołgi to jest broń...". Jakoś na Ukrainie wielkich bitew pancernych nie ma, za to OT, znająca doskonale teren i broniąca własnej ziemi do upadłego, wydaje się być doskonałą bronią w walce z czerwonym ścierwem przebranym za zielone ludziki.

modrzew
czwartek, 6 listopada 2014, 20:03

Uważaj bo to "czerwone ścierwo" to jedno z czołowych mocarstw na świecie i militarnie i gospodarczo. I bez długów.

Nex
środa, 5 listopada 2014, 16:56

MON zachowuje się trochę jak Panna na wydaniu: chciałaby, ale się boi (lub nie wie jak). Po przeczytaniu wielu publikacji na temat tzw. Obrony Terytorialnej (ostatnio temat popularny i na Topie w mediach) i sposobu jej organizacji i funkcjonowaniu w systemie prawnym w Polsce, można odnieść wrażenie, że z jednej strony nikt z rządzących nie wie jak to zorganizować, a z drugiej strony próbuje zrobić to tak, aby mieć pełną kontrolę nad powstałymi strukturami (w głowie decydentom się nie mieści, by powstałe i już działające organizacje związane z obronnością kraju były niezależne od MON i w konsekwencji ekipy rządzącej - w końcu to mogą być dziesiątki lub setki tysięcy ludzi pod bronią)Nie bez znaczenia jest tu mocno ograniczony dostęp Polaków do broni palnej (najniższy wskaźnik w Europie).

Zdichu
czwartek, 6 listopada 2014, 22:14

Tak, bo jest społeczna presja, coś się dzieje na wschodzie, to rząd musi pokazać że ich to bardzo obchodzi, jak w rzeczywistości tak nie jest. Mają gdzieś kwestię obrony terytorialnej i tak zostanie. Nie wierzę w te ich jakieś próby. Wystarczyłoby trochę więcej pieniążków, a co za tym idzie etatów, nawet w NSR... Ale przecież panowie posłowie nie mogą się ograniczać...

kamasznik
czwartek, 6 listopada 2014, 13:42

Nie wrócili jeszcze z Anglii i Irlandii? Trzeba poczekać, chyba że dobrobyt ich tu ściągnie. Kamasze nie.

z prawej flanki
środa, 5 listopada 2014, 16:40

Pan minister Szeremietiew jest głównie znany z tego ,iż jest zwolennikiem tworzenia struktur OT ; to chyba jego "konik" ,czyli takie hobby. Nie zdziwię się jak Pan na Pałacu wygeneruje mu jakieś środki na realizację ambicji Pana ministra w tym temacie ; istnieje zatem uzasadnione ryzyko ,że obok siebie będzie funkcjonować poroniony pomysł Pana psychiatry w postaci NSRu (w nieustannej "reformie"!) i nowy twór na miarę tego pierwszego... . A realnej rezerwy mobilizacyjnej jak nie ma - tak i nadal nie będzie...

Wojmił
środa, 5 listopada 2014, 16:40

Głupio zrobili rezygnując z poboru... Trzeba było zmienić formułę a nie likwidować.. Moim zdaniem: - trzon armii to armia zawodowa... tak jak jest dzisiaj... to dobre rozwiązanie... - rezerwa armii na dwa sposoby: 1) bierni rezerwiści - to powinni być rezerwiści z poboru po przeszkoleniu ale krótkim (bo szkolenie żołnierze piechoty w tym zakresie jakie było realizowane w Polsce jeśli tylko zwiększyć jego intensywność nie powinno być dłuższe niż 3-4 miesiące) przeszkoleniu max 3-4 miesiące - pobór tylko na szkolenie podstaw, do walki piechotą.... 2) czynni rezerwiści - czyli wyróżniający się ludzie z z grupy 1) osoby chcące być w obronie terytorialnej/gwardii narodowej - czyli coś pomiędzy poborem a zawodowcami, przeszkoleni o wyższym poziomie motywacji i wyszkolenia - otrzymujący dodatkowe dofinansowanie i ułatwienia tak jak planowano dla NSR. Mielibyśmy: 1) 100 tys zawodowcy (chyba 45 tys to piechota w linii) - mający zareagować na zagrożenie w ciągu 24-48 godzin w pełnej gotowości - to w tej chwili jest, 2) kilkadziesiąt tysięcy Gwardii narodowej/obrony terytorialnej uzupełniającej 1) gotowość w ciągu 2-5 dni - to kuleje, 3) setki tysięcy jeśli nie miliony w przypadku konieczności przygotowania się na długotrwały konflikt z koniecznością wykorzystania większości narodowych rezerw - tego zupełnie nie ma bo pojawiła się dziura gdy zlikwidowano pobór...

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 10:59

Mądrze zrobili. Głupio, ze nie poszły za tym żadne rozwiązania systemowe zachęcające do terminowej służby wojskowej pozwalającej na wyszkolenie rezerw.

A_S
środa, 5 listopada 2014, 16:36

Trzeba było w tęczowym pędzie nie likwidować poboru. Może nie dwa lata, ale te pół roku - rok każdemu by się przydał. Teraz na paradach wojskowych wypędzonych z dużego Placu Defilad na wąską uliczkę 3/4 kolumn zajmują rekonstruktorzy i odnowione wraki, a cała defilada trwa kwadrans tylko dlatego, że sprzęt z I wojny światowej porusza się w ślimaczym tempie i psuje się tuż za trybuną. Do tego wszystkiego wysportowanych żołnierzy zastąpiły jakieś pokracznie poruszające się karły z grup rekonstrukcyjnych. No mają ubaw z nas potencjalni agresorzy, mają.

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 11:04

Do czego by się przydał? Mięso armatnie lecące z kałachem tyralierą to tylko cele.

nieco prawdy
środa, 5 listopada 2014, 22:51

Cyt. "...wysportowanych żołnierzy zastąpiły jakieś pokracznie poruszające się karły z grup rekonstrukcyjnych". No, cóż do grup rekonstrukcyjnych pchają się w większości osobnicy z kompleksem tzw. małego ptaszka. Nie przyjęli ich do armii, policji, państwowej straży pożarnej, a nawet do znanych firm ochroniarskich to czując nie odwzajemniony pociąg do Broni pozostaje im tylko grupa rekonstrukcyjna. Tam czują się pewnie w przeciwieństwie do realnego życia!

hahahhah
czwartek, 6 listopada 2014, 00:24

Czytajac was mam wrazenie ze potrzebujemy czleka z kalachem i to zalatwia wszelkie problemy...hahahahaha...mam wiadomość dla was a co z przeszkoleniem taki czlek wsiądzie do F-16 uruchomi Rosomaka będzie umial obslugiwac kryla lub kraba o opl nie mowie bo pewnie wasza wiedza ogranicza się ze trzeba przycisną czerwony guzik. hahahahaha...na mieso armatnie to my szans z Rosja nie mamy. Przykryja nasz czapkami...A wystawcie dość dywizji kryla z bsl oraz z opl to przeciwnik będzie was mijal z daleka bo nim do was dojdzie to z ich armii garstka zostanie

z prawej flanki
sobota, 8 listopada 2014, 01:34

"taki człek wsiądzie do F-16". Kto dobry człowieku ; rezerwista?!

Jas
czwartek, 6 listopada 2014, 16:03

Siły rezerwy mają przejmować obowiązki armii natomiast jednostki obrony terytorialnej są zupełnie czymś innym i mają inne zadania. Ich koszt też jest inny /znacząco niższy/ Jedno z drugim nie konkuruje ale się uzupełnia. Co do wartości bojowej takich jednostek wystarczy popatrzyć na Afganistan gdzie super uzbrojeni żołnierze obrywali od słabo wyszkolonych i uzbrojonych talibów. Dobrze wyszkolona i świetnie uzbrojona armia jest potrzebna i to ona ma zapewniać np. obronę przeciwlotniczą ale 100 a nawet 120 tysięcy żołnierzy /z czego połowa to sztab i logistycy/ nie jest wstanie zapewnić bezpieczeństwa kraju. Opcja walki o każdą wieś i miasteczko na pewno bardziej zniechęca od obecnego stanu gdzie wystaczy zniszczyć kilkanaście jednostek i magazynów by było po naszej armi.

zibi
czwartek, 6 listopada 2014, 11:18

Tu mowa o Gwardii Narodowej a nie regularnych siłach. Czytaj ze zrozumieniem...

Joanna K.
czwartek, 6 listopada 2014, 10:44

Elektronikę trafi szlag najprędzej w czasie działań. Rosja KAZDEGO może przykryć czapkami, najlepiej niech zrobi to z Chińczykami :). Dzięki za ostrzeżenie przed ruskimi.

tt
czwartek, 6 listopada 2014, 13:04

Przecież główny powód powołania Szarego Mietka jest wyssany z brudnego palucha Bogusia Packa. Szary ma doświadczenie zerowe i nie rozliczony do końca życiorys.

sas
środa, 5 listopada 2014, 16:25

Na polskich ziemiach regularna armia od wieków idzie w pył i od wieków żadnej wojny nie wygrała. Od zawsze nadzieja w ochotnikach, zapaleńcach i oddolnej samoorganizacji. Jest to jakiś nieodgadniony fenomen bezwładu organizacyjnego. Pewnie można by machnąć ręką, gdyby nie przeżeranie niepoliczalnych funduszy na wojsko, które nijak nie przełożą się na efekt, kiedy będzie to konieczne.

Boruta
czwartek, 6 listopada 2014, 11:02

Sugeruję pouczyć się historii. Albo matematyki, bo od 1920 roku nawet jeden wiek nie upłynął, a od 1809 raptem dwa.

six
środa, 5 listopada 2014, 16:17

Rozwaliliście całą armię w 25 lat wolności to teraz macie, a jak to przy każdej okazji było mówione, ba wręcz trąbione: nasza armia jest zawodowa, full profesjonalizm, mała sprawna i w ogóle the best no i przecież jakby co to NATO nas obroni zatem po co nam żołnierze, rezerwy?! NATO stoi i czuwa, jak dobry wujek i ojciec z daleka baczy aby nam nic się nie stało...

Riddler
środa, 5 listopada 2014, 16:13

Jedyne co potrafią, to produkować kolejne stołki dla kolesi.

Tweets Defence24