Reklama

Polscy spadochroniarze w Kanadzie

4 lutego 2016, 16:13
Fot. kpt. Paweł Ćwikła/6BPD
Fot. kpt. Paweł Ćwikła/6BPD
Fot. kpt. Paweł Ćwikła/6BPD
Fot. kpt. Paweł Ćwikła/6BPD

W Kanadzie ćwiczy obecnie 20 żołnierze z 6 Brygady Powietrznodesantowej. Biorą oni udział w ćwiczeniu Rafale Blanche-2016, które prowadzone jest w prowincji Quebec. Spadochroniarze wykonują zadania w składzie 3 batalionu 22 Królewskiego Regimentu Kanadyjskiego. 

Pierwsze dni pobytu spadochroniarzy w wojskowej bazie Valcartier poświęcone były przygotowaniom do ćwiczeń. Żołnierze pobierali wyposażenie niezbędne do działania w subarktycznej strefie klimatycznej, poznawali kanadyjskie procedury prowadzenia działań bojowych i przydzieloną przez gospodarzy broń.  Spadochroniarze poznali także zasady organizacji obozowiska, przygotowania posiłków czy też zasady obsługi sprzętu łączności oraz przeszli trening poruszania się w rakietach śnieżnych oraz wykorzystania toboganów - podaje kpt. Marcin Gil z 6 Brygady Powietrznodesantowej.

Zasadnicza część ćwiczeń Rafaele Blanche rozpoczęła się 2 lutego, zaś polscy żołnierze powrócą do kraju 9 lutego.  Równocześnie 2 lutego do Kanady wyruszyła druga grupa, złożona z ośmiu saperów z krakowskiego 6 batalionu dowodzenia 6 Brygady Powietrznodesantowej. Celem spadochroniarzy będzie kanadyjska baza Goose Bay, w której rokrocznie organizowane jest ćwiczenie Northern Sapper. W ciągu trzech tygodni szkolenia spadochroniarze pokonają kilkaset kilometrów przez tereny Nowej Fundlandii i Labradoru. Oprócz doskonalenia umiejętności przetrwania w niskich temperaturach żołnierze będą wykonywać także zadania typowe dla saperów jak wysadzanie ładunków wybuchowych czy prowadzenie rozminowania w warunkach arktycznych.

Czytaj też: Polscy spadochroniarze ćwiczą w Arktyce

W czasie ćwiczeń w Kanadzie spadochroniarze mają okazję wykonywać zadania w trudnych warunkach pogodowych i terenowych. Dzięki temu żołnierze nabywają bezcenne umiejętności przetrwania i wykonania zadań bojowych w tak ekstremalnych i niemożliwych do poznania w naszym klimacie, zimowych warunkach. Wyszkolenie procentuje później w czasie wykonywania zadań do jakich jest przeznaczona 6 Brygada Powietrznodesantowa.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
ertt
piątek, 5 lutego 2016, 11:18

Gdy Kanada dzisiaj pisze o ""Polskie SS" w książce kanadyjskiego wydawnictwa. Ambasada reaguje".....nie wiem dlaczego nasi spadochroniarze tam u nich się znajdują.....masakra ;(

Mateusz
piątek, 5 lutego 2016, 06:21

Nie chce być złośliwy, pewnie się nie znam, ale czy ktoś może mi napisać jaki jest sens wysyłania na takie szkolenie tylko 20 ludzi z całej brygady?

menel
piątek, 5 lutego 2016, 13:20

Za te same pieniadze lepiej wysłać po 20 do 10 krajów niż 200 do jednego

Kurzciel
piątek, 5 lutego 2016, 09:28

Koszty. Nie wyślemy całej Brygady bo drogo by to wyszło. Poza tym w artykule nie jest napisane, czy pojechało 20 szeregowych czy instruktorów wojskowych ;)

Emeryt z Intelligence
sobota, 6 lutego 2016, 16:17

Niestety to typowy przykład marnotrawstwa pieniędzy MON-u. >>>Dzięki temu żołnierze nabywają bezcenne umiejętności przetrwania i wykonania zadań bojowych w tak ekstremalnych i niemożliwych do poznania w naszym klimacie, zimowych warunkach.>>>> Jak iść to na całego. Niech też ćwiczą w dżungli amazońskiej i szkolę przetrwania, np. z dwa tygodnie na Saharze. >>>Wyszkolenie procentuje później w czasie wykonywania zadań do jakich jest przeznaczona 6 Brygada Powietrznodesantowa.>>>> Chętnie poczytam do jakich zadań jest ona stworzona? Czysta propaganda, taniej by było wyslać do Kanady zespół Donatan-Cleo. >>>Spadochroniarze poznali także zasady organizacji obozowiska, przygotowania posiłków czy też zasady obsługi sprzętu łączności oraz przeszli trening poruszania się w rakietach śnieżnych oraz wykorzystania toboganów - podaje kpt. Marcin Gil z 6 Brygady Powietrznodesantowej.>>>> A kto im broni szkolić się w tym zakresie np. zimą pod Suwałkami? Rozumiem ,że tych kilku żołnierzy będzie swoje doświadczenie z Arktyki przekazywać pozostałym kolegom przy ognisku na poligonie w Orzyszu. To jest największy rak ,który toczy SZRP. Decydenci, którzy większą uwagę zwracają na nasze zobowiązania sojusznicze niż wymagania obronne naszego kraju. Dlatego SP to przede wszystkim samoloty transportowe, MW to konieczny zakup OP dla wspomagania przyszłych operacji morskich sojuszu, Rosomaki ze wzmocnionym pancerzem przed minami w obcym terenie i m.in. ćwiczący komandosi w Arktyce.Ale kto bogatemu zabroni?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama