Reklama
Reklama

Szef Pentagonu podał się do dymisji

21 grudnia 2018, 09:55
Sekretarz obrony USA gen. James Mattis
Sekretarz obrony USA gen. James Mattis w kwaterze głównej NATO. Fot. Rafał Lesiecki/Defence24.pl

Szef Pentagonu James Mattis ogłosił w czwartek swoje przejście na emeryturę pod koniec lutego 2019 r. Mattis oznajmiając swoją decyzję skonstatował, że prezydent Donald Trump ma prawo mianować na to stanowisko osobę, której poglądy są bardziej zbieżne z jego własnymi poglądami.

James Mattis, który często spierał się z prezydentem Trumpem w fundamentalnych kwestiach związanych z polityką bezpieczeństwa USA, w opublikowanym w czwartek czasu miejscowego (w piątek nad ranem w Polsce) liście ze swoją rezygnacją z przekorą zaznaczył, że tak jak prezydent ma prawo do mianowania na jego miejsce kogoś z poglądami bliższymi jego własnych, on z kolei ma prawo do rezygnacji ze stanowiska szefa resortu obrony.

James Mattis, nazywany w przeszłości przez swoich towarzyszy broni z piechoty morskiej „Mad Dog” (dosł. wściekłym psem), opóźnił ostateczne przejście na emeryturę do 28 lutego przyszłego roku, aby dać prezydentowi czas na znalezienie i nominowanie następcy na jego miejsce w Pentagonie, a Senatowi na zatwierdzenie nominacji jego następcy na stanowisku ministra obrony, do czego wymagana jest zwykła większość głosów w 100 osobowym Senacie.

James Mattis, emerytowany generał piechoty morskiej, odznaczony za męstwo weteran walk w wojnie w Zatoce Perskiej (1990-1991) w Afganistanie i w Iraku, ogłosił swoją rezygnację w dzień po tym jak prezydent Donald Trump, bez konsultacji z innymi najbliższymi doradcami w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, z Kongresem i z sojusznikami Stanów Zjednoczonych, ogłosił natychmiastowe wycofanie sił amerykańskich w liczbie około 2 tys. i amerykańskiego personelu z północno-wschodniej Syrii.

Prezydent Trump swoją pośpiesznie podjętą decyzję, o której po raz pierwszy poinformował na Twitterze w środę, uzasadnił tym, że siły koalicji walczącej z Państwem Islamskim „całkowicie pokonały Państwo Islamskie”.

Takiej opinii prezydenta Trumpa nie podzielają nawet przedstawiciele jego własnej administracji, w tym specjalny amerykański wysłannik do koalicji walczącej z ISIS Brett McGurk, który tydzień przed niespodziewaną decyzją prezydenta Trumpa zapowiedział, że „Amerykanie pozostaną tam (w północno-wschodniej Syrii - PAP) nawet po fizycznym pokonaniu Kalifatu, do czasu kiedy wszystkie elementy znajdą się na miejscu, aby zapewnić, że zwycięstwo (nad Państwem Islamskim – PAP) jest trwałe”.

Decyzja prezydenta Trumpa o natychmiastowym wycofaniu sił USA z Syrii, porównywana z równie pochopną decyzją jego poprzednika w Białym Domu - prezydenta Baracka Obamy z Partii Demokratycznej o wycofaniu sił amerykańskich z Iraku w roku 2011, została ostro skrytykowana przez ustawodawców z obu podstawowych amerykańskich partii politycznych reprezentowanych w Kongresie, przedstawicieli ośrodków doradczych i środowisk kluczowych w kształtowaniu amerykańskiej polityki zagranicznej oraz sojuszników amerykańskich w Europie i na Bliskim Wschodzie, jako poważny błąd.

Zdaniem krytyków decyzji Trumpa, krok taki stanowi ustępstwo wobec syryjskiego dyktatora Baszara el Asada oraz władz na Kremlu i w Teheranie, które od dawna rywalizują o wpływy w Syrii i w całym regionie Bliskiego Wschodu.

Dodatkowo zdaniem wielu amerykańskich ekspertów w dziedzinie bezpieczeństwa zbiorowego, decyzja, której Trump nieustępliwie bronił w swoich czwartkowych wypowiedziach i wpisach na Twitterze, wystawia bojowników kurdyjskich wspierających siły specjalne USA w walczące z Państwem Islamskim w Syrii na możliwość ataku ze strony Turcji.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, w ub. poniedziałek zapowiedział, że jest w stanie „w każdym momencie” zaatakować kurdyjskich bojowników walczących po syryjskiej stronie granicy.

68-letni obecnie James Mattis, powszechnie ceniony za swój zdrowy rozsądek i odwagę w przeciwstawianiu się prezydentowi Trumpowi, w swoim liście z rezygnacją podkreślił, że „źródłem potęgi Stanów Zjednoczonych są ich związki z sojusznikami, którzy powinni być traktowani z szacunkiem”. Ustępujący szef Pentagonu informując w liście o swojej rezygnacji, podkreślił również, że Stany Zjednoczone powinny mieć „wyraźną świadomość czyhających zagrożeń, w tym niebezpieczeństw ze strony takich grup jak Państwo Islamskie”.

„Musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby utrzymać międzynarodowy porządek sprzyjający naszemu bezpieczeństwu, naszemu dobrobytowi, naszym wartościom, a nasze wysiłki w tym celu będą wzmacniane dzięki solidarności z naszymi sojusznikami” – postulował James Mattisw swoim liście przekazanym do wiadomości publicznej w czwartek wieczorem czasu miejscowego.

PAP - mini

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Ok bajdur
sobota, 29 grudnia 2018, 22:36

@przypadkowy przechodzień Dokładnie tak. Nie możemy być sojusznikiem od nadstawiania karku. Skoro Trump nie chce wysyłać więcej wojsk do Europy, to powinien uruchomić dla Polski podpobny program jak dla Izraela, Turcji, czy Egiptu. Polacy będą walczyć o wschodnią flankę. Tylko dajcie im odpowiednie uzbrojenie. F16, f18 i Javelin wraz ze specjalnym rabatem by wystarczyły. Mlrs w konkretnych ilościach także zniechecą do wojny w ty regionie. Program dozbrojenia Polski będzie tańszy niż rotacyjna obecność całych brygad.

widz
sobota, 22 grudnia 2018, 13:33

To jest poker, ciekawe jakie będą teraz ruchy na ważniejszych kierunkach.

Naiwny
piątek, 21 grudnia 2018, 23:31

68 lat - najwyższy czas zająć się wnukami. Emerytura słuszna decyzja.

Saracen
piątek, 21 grudnia 2018, 21:40

Zastanawiam się, kiedy Republikanie zorientują się, że Trump ciągnie ich na dno.

skryba
piątek, 21 grudnia 2018, 21:19

Wycofanie się USA z Syrii to poważne zagrożenie dla Izraela. Dopiero sie zacznie afera. W gruncie rzeczy zachowanie gen.Mattisa jest zastanawiające, bo jako sekr.obrony powinien dbać o los swoich żołnierzy. Ich pobyt w Syrii to ich stałe zagrożenie a ponadto możliwość obserwacji przez Rosję ich procedur, systemu dowodzenia,etc. To wszystko jest dziwne i niejednoznaczne.

chateaux
piątek, 21 grudnia 2018, 20:15

@Profesor Pierwsza? Zerwanie porozumeinia jadrowego z Iranem? wyjscie z ukladu klimatycznego? Oddanie sankcji wobec Koreii Pln w zamian za slowa o mgliste obietnice rozbrojenia nuklearnego? "Jak Mr Putin mowi ze nie mieszal w amerykanskich wyborach, to nie mieszal"? To nie sa powazne wpadki TRumpa?

odkłamiacz
piątek, 21 grudnia 2018, 18:50

@Profesor: ale głupoty opowiadasz. Mattis jest klasycznym przykładem, że zakute żołnierskie łby nie powinny się zajmować polityką, bo ich przerasta. Gdy najwybitniejszy amerykański dyplomata XXw, George F. Kennan w 1997 ostrzegał, że rozszerzenie NATO na wschód jest tragicznym błędem o epokowych konsekwencjach, który spowoduje pchnięcie Rosji w objęcia Chin, to wszyscy z niego szydzili, a najgłośniej gen. Mattis, który przekonywał, że ze względu na zaszłości historyczne, różnice kulturowe i aspiracje, nie ma takiej możliwości by kiedykolwiek Chiny i Rosja mogły być sojusznikami. Mattis ma mocne plecy, że nie wyciągają mu jego bredni tak jak Trumpowi. Trump zaś jest biznesmenem. To nie amerykańscy generałowie wygrali IIWŚ, tylko amerykańscy biznesmeni. Tępe zakute wojskowe łby sprzeciwiały się w USA używaniu samolotów przeciw okrętom (i wprowadziły w USA przed IIWŚ... zakaz zatapiania przez samoloty okrętów znajdujących się dalej niż 200 mil od brzegu by... zapewnić monopol US Navy na zwalczanie okrętów!!!!), lotniskowcom zamiast pancernikom, wprowadzaniu radarów itp. Prezydent musiał wyposażyć swojego przyjaciela, cywila, z rodziny bankiera a z zamiłowania naukowca i wynalazcę, którego zrobił szefem komisji technicznej, w specjalne upoważnienie prezydenckie do zmuszania marynarki, lotnictwa i armii lądowej do wprowadzania urządzeń i broni, wbrew generałom i admirałom, bo USA pewnie przegrałyby inaczej wojnę. Trump się pyta co USA ma z tylu lat okupacji Afganistanu, Iraku, Libii, Syrii, za wyjątkiem 6,5 biliona długu i rentami i kosztami leczenia weteranów, które tą sumę podwoją? To jest jak z Wietnamem, gdzie wszyscy wiedzieli, że USA tam przegrało i trzeba się wycofać, ale żaden prezydent nie chciał być tym, "który przegrał". To samo jest z Afganistanem, Irakiem czy Syrią. Zrozumcie: W USA BRAKUJE CHĘTNYCH DO SŁUŻBY WOJSKOWEJ! W czasie Zimnej Wojny było fajnie, bo wojen nie było albo była Grenada czy Panama, ale teraz, z powodu braków żołnierzy, co co są, są ciągle wysyłanie do Afganistanu, Syrii itd. Żołd mają niższy niż polscy żołnierze w Afganistanie i świadczenia też mają mniejsze i mają tego dość. W desperacji USA przyjmuje nawet narkomanów i członków gangu, czego prawo zabrania. Nie mają kasy na ludzi, nie mają ludzi, nie mają sprzętu by okupować cały świat. Trump to rozumie, zakute generalskie pały nie. Amerykańscy obywatele dość mają ciągłych wojen USA przynoszących straty i żadnych zysków. Co takiego Mattis znaczącego osiągnął w Afganistanie czy Syrii za krew amerykańskich żołnierzy i biliony dolarów amerykańskich podatników, że ma tupet sprzeciwiać się prezydentowi USA i obywatelom USA?

Na tym polega demokracja
piątek, 21 grudnia 2018, 17:50

@CdM: decyzję Trumpa mają popierać jego wyborcy, a nie "znani politycy USA", którzy znani są również z tego, że popierają decyzje Izraela bardziej niż strategiczne interesy USA.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
piątek, 21 grudnia 2018, 15:41

nasuwa się pytanie ...czy wybory w USA nie były tak ustawione przez Rosję ..by wygrał w USA ich "faworyt" którym można "manipulować " tj emocjonalnym pozerem.....cóż emocje zawsze są prawdziwe tylko forma jest iluzją.....wszak o klasie wojska świadczy parafrazując klasyka "nie jak zaczyna a jak kończy"..a może armia USA obciążona jest pewnym memento pewną stałą i jej scenariusz to niedokończone historie ( Korea,Wietnam, Kuba Afganistan,Irak,Somalia a teraz Syria) czyżby interes się nie udał gdzie tzw koszt/efekt przekroczył histerezę opłacalności ..i Trump pragmatyczny biznesmen powiedział z dość... czy zbytnie rozbieżności interesów między sojusznikami tj Turcją i USA widzącą regiony Syrii w innej konfiguracji a gdzie przez te "inne punkty widzenia" dochodziło wielokrotnie do dyplomatycznych fochów między sojusznikami potęgujący pęknięcia w sojuszu a do którego podąża "przeznaczenie" rozpadu NATO w tej części świata .. co subtelnie wykorzystuje Rosja "karmiąc Turcję suwenirami i bakszyszem .swoimi najlepszymi wynalazkami bojowymi" ...a USA by złagodzić "głód Turcji na region" odpowiada tak samo karmi ją swymi najlepszymi wynalazkami wojennymi typu F-35, Patrioty czy oferując THAADa i to wszystko z możliwością offsetu..czyli niejako ucząc Turków wyrobu tego typu produktów ..dając Turcji podstawy do pełnej niezależności militarnej ...co będzie następne została jeszcze nie sprzedana broń atomowa ..ciekawe kto zaoferuje ten produkt ..a znając Turków wejdą w mezalians z tym który im tą broń zaoferuje ....a gdzie w przyszłości może odbić się to czkawką w tym regionie świata ..tworząc żandarma w regionie ....wszak przezydent Turcji Erdogan wielokrotnie powtarzał i podtrzymuje że jego cel to stworzyć Imperium Osmańskie...gdzie Izrael czuje oczyma uszami swego MOSADu.. że może być wielkim przegranym w regionie..z konsenkwencjami wyzerowania .....wracając na nasze Polskie podwórko czy nie podpuszczony przez swoich "szeptunów" prezydent USA facet od "kręcenia interesów"....stwierdzi gdy mocno posadowi się w naszym kraju ...że musi podnieść cennik za "usługi sojusznicze" ... bo "życie kosztuje"...dekapitując tym stwierdzeniem dalszy rozwój Wojska Polskiego ......gdy kołdra finansowa MONu ..wystarcza na pudrowanie armii...a nasi politycy stwierdzą armię mamy silną co widać na defiladach ..a obronią nas sojusznicy z USA ...co idąc tym tokiem rozumowania..jest na rękę Rosjan ...bo co to jest kilkutysięczna brygada wojsK USA którą można pozbawić zdolności bojowych w ciągu kilku godzin saturacyjnym atakiem rakietowym a Wojsko Polskie w tym wydaniu jakim jest na dzień dzisiejszy załatwi się wciągu dwóch dni ...i to bez wchodzenie na teren

Jurek
piątek, 21 grudnia 2018, 15:08

Mattis ma robić to co zleci mu prezydent ponieważ to jego wybrali obywatele na podstawie miedzy innymi obietnicy zakończenia wojen w imię budowania demokracji i zmian reżimów które w praktyce przyniosły śmierć chaos i zniszczenie

Przypadkowy przechodzień
piątek, 21 grudnia 2018, 13:02

Trump dogadał się z Turcją kosztem najwierniejszego sojusznika w regionie - Kurdów. Takie są realia. Powinna być to silna PRZESTROGA dla nas, żeby przestać ściemniać i zacząć w końcu budować własny rzeczywisty potencjał.

CdM
piątek, 21 grudnia 2018, 12:00

Ze znanych polityków w USA decyzję Trumpa poparli tylko skrajni prawicowcy/libertarianie z TeaParty (którzy uważają również że wydatki na obronę trzeba ściąć o 20%) oraz najbardziej lewe skrzydło pacyfistycznych demokratów. Natomiast decyzja Trumpa trafi do większości jego wyborców, którzy nie interesują się światem i uważają, że Amerykańskie wojsko powinno siedzieć w domu - co obiecał im Trump. Wnioski dla nas...?

Profesor
piątek, 21 grudnia 2018, 11:54

Szkoda, wielka szkoda. Mattis był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. A ta decyzja Trumpa to niestety jego pierwsza poważna wpadka na arenie międzynarodowej.

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama